Będą pieniądze z Unii Europejskiej! – dla talibów

To nie żart. Polsce należy zabrać fundusze europejskie, ale talibom trzeba dać miliard euro z funduszy unijnych, żeby ratować banki w Afganistanie. „Cóż może być bardziej absurdalnego?” – pisze prof. Ulrich van Suntum, ekonomista, wykładowca kilku niemieckich uczelni. O sprawie pisze niemiecki „Die Welt”.

Talibowie zapowiadają powrót Afganistanu do „islamskich korzeni”, realizują też tradycyjną politykę klanową i obyczajową. Ostatnio zakazano dziewczętom powyżej 12 roku życia chodzenia do szkół. Protesty kobiet domagających się równych praw są brutalnie tłumione. Mnożą się oskarżenia o łamanie praw człowieka. Wzrasta zagrożenie terroryzmem. Trwają zamachy na meczety. Uaktywnia się tzw. Państwo Islamskie.

Tymczasem Niemcy prowadzą z talibami negocjacje. W poniedziałek w Doha, stolicy Kataru, delegacja niemiecka spotkała się z przedstawicielami talibów. Oficjalnie chodzi o dokończenie ewakuacji z Afganistanu niemieckich współpracowników, których Niemcy w przeciwieństwie do Polski nie wywieźli w wyznaczonym terminie. Nieoficjalnie mówi się jednak o ambicjach niemieckich do prowadzeniu polityki globalnej, co może być pokłosiem słynnej wizyty Angeli Merkel w USA.

Unia Europejska oraz Niemcy wyrastają na światowych liderów pomocy humanitarnej dla Afganistanu, opanowanego przez talibów. Angela Merkel, wciąż pozostająca na urzędzie kanclerskim, przemawiała we wtorek podczas zdalnego szczytu grupy G-20, czyli 19 najbogatszych i wpływowych państw świata plus Unia Europejska. Nalegała na udzielenie pomocy i zadeklarowała 600 mln euro.

Deklaracja zbiegła się – nieprzypadkowo – z zapowiedzią Unii Europejskiej przekazania Afganistanowi miliarda euro ze środków unijnych. Podobnie jak wcześniej Niemcy, delegacja Unii ma niebawem spotkać się z talibami w Doha.

Jest jednak problem – rząd talibów nie jest uznawany przez Zachód. Angela Merkel pytana czy deklarowana pomoc oznacza uznanie rządu talibów, udzieliła odpowiedzi, która przejdzie zapewne do historii dyplomacji. Pani kanclerz powiedziała po prostu, że nie było tej sprawy na porządku dziennym niemiecko-talibskich rozmów w Doha.

Zarówno pani kanclerz jak i Unia Europejska nie zająknęli się nawet na temat robiącej karierę w Europie, słynnej zasady „Pieniądze za praworządność”. Stosowana z upodobaniem wobec Polski i Węgier, wobec talibów jednak nie obowiązuje. Zapewne z pieniędzmi i praworządnością jest tak jak z ubraniem i klimatem – można je zmieniać w zależności od szerokości geograficznej.

Czy pieniądze europejskich podatników, w tym również polskich, zostaną przeznaczone na pomoc humanitarną? Wielu komentatorów uważa to za wątpliwe. Z Afganistanu ewakuowano wszystkie międzynarodowe instytucje, m.in właśnie Polacy ratowali i wywieźli z Kabulu pracowników Międzynarodowego Funduszu Walutowego, za co Polsce dziękowała Kristalina Georgiewa, przewodnicząca tej organizacji, powołanej m.in. do niesienia pomocy biednym krajom.

Oficjalnie rozdzielaniem pomocy w Afganistanie ma zająć się ONZ. Wątpliwe jednak czy w społeczeństwie klanowym to zadziała. Prawdopodobnie i tak dysponentami przekazanych środków staną się talibowie. Skończy się wszystko tak jak ze sławną policją i armią afgańską, które po długich latach szkoleń i wydatkowaniu miliardów dolarów okazały się wydmuszkami.

Zwykli Niemcy komentujący tekst w „Die Welt” nie mają złudzeń. „Próba negocjowania z talibami to szaleństwo polityczne, które w rzeczywistości zmienia kraje zachodnie w uległych popleczników talibów … Z terrorystami nie ma negocjacji”. To jedna z najdelikatniejszych opinii.

Na szczęście na wschodniej granicy Unii Europejskiej jest Polska, która właśnie buduje za własne pieniądze barierę graniczną, żeby chronić ją przed napływem terroryzmu do Europy. (tr)

Zdjęcie: Angela Merkel przemawia na wtorkowym szczycie państw G-20 poświęconym Afganistanowi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.