Koszalin dla Ukrainy

Koszalin ma długie tradycje niesienia pomocy za wschodnią granicę. Dłuższe niż większość miast w Polsce. Wielu koszalinian ma tam swoje korzenie, w wielu koszalińskich domach przechowano wspomnienia rodziców czy dziadków wywodzących się stamtąd. Kiedy więc tylko powstały możliwości pomagania, natychmiast pospieszyliśmy z pomocą. Tak było po rozpadzie ZSRR w 1991 roku, kiedy pomagaliśmy najpierw rodakom na Litwie i Białorusi i tak było też w 2004 roku kiedy wybuchła „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie i mogliśmy wesprzeć swoich wschodnich sąsiadów. Dzisiaj trudno byłoby już wymienić wszystkie koszalińskie inicjatywy podejmowane przez osoby prywatne, stowarzyszenia, samorząd, wojsko, kościoły.
Solidarność to nasze drugie imię. Nie tylko dlatego, że jesteśmy zamożniejsi od Ukraińców (w Polsce PKB na osobę wynosi 17 300 dolarów, na Ukrainie 3 880 dolarów). Przede wszystkim dlatego, że mamy do czynienia z brutalną próbą pogwałcenia niepodległości sąsiadującego z nami państwa, któremu odmawia się prawa do wyboru własnej drogi, przyszłości i samostanowienia. Tyran znów powstał, żeby dyktować innym jak mają żyć.
Nasza pamięć przywołuje słowa prezydenta Lecha KACZYŃSKIEGO wypowiedziane w Tbilisi w Gruzji w 2008 roku:
„Po raz pierwszy od dłuższego czasu, nasi sąsiedzi ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy nie! Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego niecałe 20 lat temu imperium wracają, że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. DZIŚ GRUZJA, JUTRO UKRAINA, POJUTRZE PAŃSTWA BAŁTYCKIE, A PÓŹNIEJ MOŻE I CZAS NA MÓJ KRAJ- POLSKĘ”. (tr)
———
Na stronie internetowej koszalińskiego ratusza szczegółowe informacje nt. sposobów udzielania pomocy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.