Wybory Polskie: Ruch ludowy

Dla ruchu ludowego kwestia zasad i formuły wyborczej miała zasadnicze znaczenie. Dążył on do szeroko rozumianej demokratyzacji stosunków społecznych i politycznych, a w obrębie tego do emancypacji wsi polskiej, uczynienia chłopa obywatelem i realnym współgospodarzem kraju. Osiągając ów cel nie szukał rozstrzygnięć rewolucyjnych, bardziej ewolucyjnych, będących następstwem aktywności parlamentarnej. Zainteresowany był więc szczególnie demokratyzacją prawa wyborczego. Rzeczywistość życia politycznego na początku XX wieku dostarczyła ludowcom szeregu okazji wyrażenia poglądu w tej sprawie. W Galicji wiązało się to z demokratyzacją prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego i sejmu lwowskiego, w Królestwie – z wypadkami rewolucyjnymi 1905-1907 r., gdy wysuwana była idea autonomii Królestwa; w okresie I wojny światowej wreszcie sposobność wypowiedzi odnośnie prawa wyborczego dały prace nad ordynacją wyborczą do Sejmu odradzającej się już Polski. Uwaga ludowców zasadniczo skupiała się na sposobie wyłaniania jednoizbowego ciała przedstawicielskiego lub izby niższej parlamentu.

Przez ordynację do wyzwolenia społecznego

Zdjęcie obok: Bolesław Wysłouch zabiegał w imieniu ruchu ludowego o powszechne i równe prawa wyborcze.

 

Pierwsza na ziemiach polskich polityczna organizacja chłopów – utworzony w 1893 r. Związek Stronnictwa Chłopskiego – akceptowała kurialny system wyborczy. Dystansowała się od zasady powszechności wyborów, odrzucała równość wyborów, redukując ją jedynie do tego, by w kurii wiejskiej wybory do parlamentu wiedeńskiego i sejmu galicyjskiego nie były pośrednie. Idea głosowania równego wręcz irytowała działaczy ZSCh. Uważali oni, że zrównanie głosu ojca rodziny czy właściciela gospodarstwa rolnego z „głosem prostego pełnoletniego”, czyli np. parobka, byłoby zabiegiem niesprawiedliwym, naruszającym boski (chrześcijański) porządek (1). Od 1905 r. Stronnictwo to wchodziło w skład Polskiego Centrum Ludowego i swój punkt widzenia na zasady wyborcze rozwijało w ramach nurtu chrześcijańsko-demokratycznego.

Powstałe w 1895 r. Stronnictwo Ludowe, tworzące główny nurt galicyjskiego ruchu chłopskiego, było już bardziej radykalne i krytykowało kurialny system wyborczy, jaki obowiązywał w monarchii Habsburgów. Dostrzegało potrzebę powszechności wyborów, ale konkretnie domagało się, by wybory były bezpośrednie a głosowanie tajne. Nie zdobyło się na podniesienie kwestii równości wyborów. Wprowadzenie tej idei na kongresie SL w 1901 r. przyjmowano z mieszanymi odczuciami. Zapewne stąd jeszcze w 1902 r. Stronnictwo postulowało, by w ramach sejmowej reformy wyborczej wprowadzić piątą kurię wyborczą i dokonać zmian w obrębie istniejących czterech kurii (2). Dopiero w programie z lutego 1903 r., autorstwa Bolesława Wysłoucha, Polskie Stronnictwo Ludowe przedstawiło już stanowcze żądania. Odrzuciło, jako anachroniczny, kurialny system wyborczy. „Sprawiedliwość wymaga reformy wyborczej, równającej obywateli w obliczu prawa. Żądamy przeto powszechnego i równego prawa wyborczego, a jako rękojmi prawidłowego korzystania z tych praw obywatelskich, bezpośrednich i tajnych wyborów, tudzież odpowiedzialności karnej za wszystkie nadużycia wyborcze” (3). Czteroprzymiotnikowe prawo wyborcze odniesiono do wyborów rad gminnych, rad powiatowych, sejmu, izb handlowo-przemysłowych i Rady Państwa. Na podstawie tego programu PSL przeprowadziło w latach 1905-1906 (wspólnie z PPSD) wielką i częściowo skuteczną akcję na rzecz zdemokratyzowania prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego. Wybory do tego parlamentu w 1907 r. były powszechne, równe, bezpośrednie, a głosowanie tajne; przeprowadzono je w okręgach jednomandatowych, jedynie w Galicji wprowadzono okręgi dwumandatowe.

Zabiegi wokół demokratyzacji prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego sprzyjały bardziej precyzyjnemu i merytorycznemu wypowiedzeniu się w sprawie zasad i formuły wyborczej. Przedstawiane wtedy poglądy odnosiły się później także do reformy prawa wyborczego do sejmu lwowskiego. Ludowcy doceniali znaczenie prawa wyborczego; słusznie przyjmowali, że określa ono treść prawodawstwa. Obecność chłopów w ciałach parlamentarnych miała więc dla nich zasadnicze znaczenie. Oceniali, że kurialny system wyborczy, dając w sposób sztuczny, bo niezgodny z realnym układem sił społecznych, władzę ziemiaństwu, w konsekwencji przynosi niekorzystne dla chłopów ustawodawstwo. Odejście od tego systemu powinno przynieść rozstrzygnięcia bardziej sprawiedliwe. Za takie uważali upowszechnienie wyborów, dające prawo wyborcze mężczyznom, którzy ukończyli 24 rok życia. Argumentowali, że na dobro publiczne składa się praca wszystkich obywateli, wszyscy też powinni mieć wpływ na podział wytworzonego majątku (4). Tym bardziej, że wszyscy obywatele płacą podatki pośrednie, a zwłaszcza daninę krwi w postaci służby wojskowej. Byli przekonani, że liczebna przewaga chłopów poprzez upowszechnienie wyborów uczyni ich głównymi decydentami w procedurze wyborczej. Ten arytmetyczny argument sprzyjał przyswojeniu sobie przez ludowców większościowej formuły wyborczej i traktowaniu jej jako naturalnej.

Nierówne prawo wyborcze było według nich niezgodne z porządkiem boskim i konstytucyjnym. Franciszek Krempa, poseł do Rady Państwa, pisał: „Żądamy równego prawa wyborczego, bośmy równi wobec Boga i równi wobec prawa według artykułów konstytucyjnych. Nierówność praw wyborczych urąga i przeczy owym zasadom, obraża i poniża lud” (5). Upowszechnienie wyborów i uczynienie ich równymi miało w swej funkcji nie tylko zniwelować uprzywilejowana pozycję ludzi bardziej majętnych, ale przede wszystkim powinno przysłużyć się dobru publicznemu poprzez kreowanie nowych sił społecznych działających na jego rzecz. W publikowanej w styczniu 1906 r. Odezwie Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej twierdzono: „W naszym kraju równouprawnienie polityczne złamie wszechwładzę małej garstki, powoła liczne zastępy włościan i robotników do pracy publicznej, inteligencji zaś otworzy szersze pole działalności, a znosząc różnice stanowe, które z czasów dawnej szlachetczyzny dotąd przetrwały, spełni ideały równości obywatelskiej, przekazane nam testamentem upadającej Polski w Konstytucji 3-go Maja” (6).

Ludowcy zwracali także uwagę na znaczenie tajności i bezpośredniości głosowania dla uczciwości wyborów. W kurii wiejskiej powszechną praktyką było zniekształcanie przez szlachtę wyników wyborczych różnymi formami manipulacji i przekupstwa; galicyjska „wódka i kiełbasa wyborcza” były wręcz przysłowiowe. Wynikało to z faktu, że o wyborze posła decydowała stosunkowo mała grupa elektorów wyłaniana przez prawybory. W rozumieniu ludowców, uczynienie wyborów bezpośrednimi oznaczało właściwie eliminację korupcji wyborczej. Grupę wyborczą tworzyć miało bowiem nie wąskie i łatwe do przekupienia kolegium elektorskie, lecz wielotysięczny elektorat; w takiej grupie, ze względu na jej wielkość oraz możliwość kompromitacji, korupcja była niemożliwa. Z kolei tajność głosowania miała zabezpieczać przed szykanami w związku z suwerennym zachowaniem wyborczym (7).

Personalne głosowanie w naturalnej wspólnocie

Zdjęcie obok: Jan Stapiński, rzecznik wyborów personalnych w jednomandatowych okręgach wyborczych.

 

Patrząc z tego punktu widzenia, ludowcy przywiązywali wagę do przeprowadzenia głosowania w małych jednomandatowych okręgach wyborczych. Miały liczyć około 80 tysięcy wyborców i w zasadzie każdy okręg miał obejmować jeden powiat, a więc naturalną wspólnotę obywateli. Kwestia ta zajmowała szczególnie przywódcę PSL Jana Stapińskiego. Pisał on: „Okręgi wyborcze będą małe (przeciętnie każdy powiat będzie miał jednego posła), głosowanie będzie łatwe, bo bezpośrednie, każdy w swej gminie głosuje wprost na posła, przekupstwa będą nadzwyczaj utrudnione…” (8). Propozycja, by wybory przeprowadzać w małych jednomandatowych okręgach z pewnością szła w kierunku wprowadzenia systemu prostego, zrozumiałego dla wyborców i uczciwego. Ale też uwzględniała dotychczasową praktykę polityczną. W Galicji wybory były wprawdzie kurialne, ale w kurii wiejskiej zarówno w wyborach sejmowych jak i parlamentarnych były one większościowe i przeprowadzano je w okręgach jednomandatowych. Chłopi wyuczyli się określonych zachowań politycznych. Wysuwali jednego kandydata na posła, na ogół swego naturalnego przywódcę, którego zalety umysłowe i moralne dobrze znali i których mogli też dobrze bronić; wybory miały więc ściśle personalny charakter. Wiedzieli, że do jego elekcji wystarczy uzyskanie większości głosów. Przywiązywali też wagę do sposobu kontrolowania i rozliczania posłów z działalności parlamentarnej. Utrwalił się tu zwyczaj, że po sesji sejmu i parlamentu przedstawiciel wsi zwoływał wiec relacyjny, omawiał aktywność swoją i swojego ugrupowania oraz uzyskiwał, bądź nie, akceptację dla swojej działalności. System wyborczy oparty na formule większościowej i okręgach jednomandatowych stał się ważnym komponentem kultury politycznej chłopów, a szerzej całej Galicji. Te tradycyjne elementy kultury politycznej, która stała się także ich własną, ludowcy chcieli zachować. W związku z tym J. Stapiński kwestionował możliwość uczynienia wyborów parlamentarnych proporcjonalnymi, przeprowadzanymi w dużych wielomandatowych okręgach. Uważał, że okręgi te będą tworzone w sposób sztuczny, ze względu na ich wielkość poseł nie będzie miał pełnej możliwości kontrolowania w nich sytuacji społecznej, a zwłaszcza postępowania biurokracji. Oceniał też, że proporcjonalny system wyborczy będzie zniechęcał chłopów do udziału w głosowaniu. System ten przewiduje bowiem elekcję bezwzględną większością głosów, a to może oznaczać przeprowadzenie głosowania aż w trzech turach (9). Stąd ludowcy kwestionowali pewne elementy nowego prawo wyborczego do parlamentu. Występując w ich imieniu w Radzie państwa poseł Michał Olszewski mówił: „Dwumandatowość okręgów i proporcjonalność głosowania, nowość w postaci zastępców posłów itp., to są postanowienia, które mogą utrudnić i zanieczyścić akt wyborczy i otworzyć wrota wszelkim szachrajstwom” (10).

Walka o ordynację w Galicji

W okresie dyskusji nad reformą prawa wyborczego do parlamentu, a później do sejmu galicyjskiego PSL znajdowało się w konflikcie z narodową demokracją. Propozycje ludowców odnoszące się do prawa wyborczego oraz związanych z nim kwestii politycznych i narodowych były często odwrotnością koncepcji wysuwanych przez narodowych demokratów. Ludowcy wcześniej od nich wysuwali postulat wyodrębnienia i usamodzielnienia Galicji, ale w odróżnieniu od narodowych demokratów uważali, że powinno to zostać poprzedzone wprowadzeniem 4-przymiotnikowego prawa wyborczego do sejmu. „Samo wyodrębnienia kraju bez takiej reformy wyborczej odrzucamy, gdyż spowodowałoby ono jeszcze większą przemoc dziś uprzywilejowanych możnowładców tabularnych, a całe społeczeństwo oddałoby na pastwę samowoli i nadużyć” – stwierdzała Rada Naczelna PSL (11). Początkowo nie podzielała także obaw wskazujących, że demokratyczne prawo wyborcze do parlamentu nadmiernie wzmocni Ukraińców i zaszkodzi polskim interesom w Galicji wschodniej. Twierdziła, że kwestia ruska nie może być argumentem na rzecz utrzymania politycznego zniewolenia polskich chłopów. Dostrzegała, że polscy chłopi i Rusini żyją w jednym kraju oraz że mają porównywalne położenie. Tu RN PSL oceniała, że „ten sam łańcuch krzywd i ucisku krępuje lud polski, co i lud ruski, w tej części naszej wspólnej Ojczyzny, która tak dla narodu polskiego, jak dla narodu ruskiego ma być matką”. Sprawiedliwe ułożenie wszelkich stosunków w kraju wymagało więc oparcia ich na zasadzie równych praw dla wszystkich grup społecznych i narodowych. Ludowcy ryzykownie dopuszczali naówczas myśl, że pełna demokratyzacja ordynacji wyborczej do parlamentu może zmniejszyć liczbę posłów polskich w Radzie Państwa. W ich mniemaniu, ewentualne zmniejszenie liczebne polskiej reprezentacji w Wiedniu może zostać zrekompensowane poprzez wyeliminowanie posłów nadmiernie ugodowych i wprowadzenie w ich miejsce posłów godnie i dzielnie strzegących polskich interesów. Oceniali, że tym samym urealnieniu powinna też ulec zasada solidarności narodowej: „W razie wprowadzenia powszechnego, równego, bezpośredniego, tajnego głosowania nabierze dopiero mocy obowiązującej zasada solidarności reprezentacji w Wiedniu, gdyż wtedy posłowie nasi będą prawdziwie przedstawicielami większości ludności, a nie małego odłamu społeczeństwa. Reprezentacja nasza, spojona silną solidarnością, wobec rządu niezależna, w dążeniach programowych kraju i narodu wytrwała i energiczna, więcej zdziała, choćby liczebnie była słabszą, niż służalcze Koło Polskie” (12).

Zachęcone sukcesem, jakim była demokratyzacja prawa wyborczego do parlamentu, PSL jeszcze w tym samym 1907 r. roku podjęło działania na rzecz wprowadzenia demokratycznej ordynacji wyborczej także do Sejmu Krajowego we Lwowie. Jan Stapiński akcentował: „My, ludowcy, żądamy, aby wybory do Sejmu były powszechne, równe, bezpośrednie i tajne – takie same, jak do Rady Państwa, z usunięciem proporcjonalności” (13). W początkowym stadium zabiegów wokół sejmowej reformy, PSL zachowało ciepły stosunek do Ukraińców i wspólnie z nimi zabiegało o demokratyzację prawa wyborczego. W dniu 16 lutego 1907 r. przywódca PSL J. Stapiński złożył w sejmie wspólnie z Ukraińcami wniosek nagły, w którym domagał się wprowadzenia 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Tego samego dnia poseł ukraiński Eugeniusz Oleśnicki złożył poparty przez ludowców konkretny projekt ordynacji wyborczej do sejmu. Ów wspólny projekt ustawodawczy posłów stronnictwa ludowego i posłów ruskich zmierzał do oparcia sejmu o zasadę powszechnego, równego, tajnego i bezpośredniego prawa głosowania. Pozostawieni mieli być wprawdzie wiryliści, w dotychczasowej liczbie 12, jednak reszta z liczby 160 posłów, którzy stanowić mieli izbę sejmową, a więc wszyscy wybierani posłowie w liczbie 148, mieli pochodzić z wyboru opartego na tzw. 4-przymiotnikowym prawie głosowania w 37 okręgach jednomandatowych miejskich i 111 okręgach jednomandatowych wiejskich, złożonych z poszczególnych powiatów sądowych, względnie grup powiatów sądowych (14). Ponownie więc PSL położyło akcent na to, a podobnie czynili też Ukraińcy, by wybory przeprowadzane były w okręgach jednomandatowych.

Zdjęcie obok: Michał Bobrzyński, namiestnik Galicji, czynił starania na rzecz reformy sejmowej i ugody z Ukraińcami. W odrodzonej Rzeczypospolitej uczestniczył m.in. w pracach konstytucyjnych.

 

Później PSL stawało się coraz mniej radykalne w żądaniu pełnej demokratyzacji sejmowej ordynacji. W literaturze wielokrotnie już wskazywano, że do tej metamorfozy w istotny sposób przyczyniło się zaognienie walki pomiędzy Polakami a Niemcami w Wielkopolsce oraz narastanie antagonizmu polsko-ukraińskiego w samej Galicji, czego wymownym wyrazem było dokonane przez Ukraińca zabójstwo namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego. Poczucie zagrożenia nakazywało oparcie działań na zasadzie solidaryzmu narodowego. M.in. z tych powodów w 1908 r. PSL weszło w sojusz z konserwatystami i demokratami galicyjskimi. Chociaż rządzący od lat Galicją stańczycy naciskali, by PSL wyrzekło się akcji na rzecz demokratyzacji prawa wyborczego, Stronnictwo to kontynuowało, chociaż z mniejszą intensywnością, zabiegi w tym kierunku. W 1909 r. „Przyjaciel Ludu” informował, że PSL wypracowało osobny projekt reformy wyborczej. Sejm miał składać się z 161 członków – 12 wirylistów i 149 posłów wybranych na podstawie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. W Sejmie miało być 48 Ukraińców – 3 wirylistów i 45 posłów z wyborów. Proponowano podział mandatów pomiędzy wieś i miasto – wieś miała otrzymać ich 108, a miasta 41. Ludowcy zmodyfikowali też stanowisko w sprawie okręgów wyborczych. Ich projekt przewidywał, że w zachodniej części kraju okręgi będą jednomandatowe, a we wschodniej dwumandatowe – na podobieństwo ordynacji parlamentarnej 1 mandat miał być dla posła większości, drugi dla posła mniejszości (15). Zmiana podejścia do kwestii tworzenia okręgów wyborczych dosyć wymownie wskazywała, że PSL zaczęło zauważać, że dynamiczny rozwój ruchu ukraińskiego może nieść dla Polaków niebezpieczeństwo i otwierało się na rozwiązania zabezpieczające polskie interesy w Galicji Wschodniej.

Narastanie antagonizmu polsko-ukraińskiego spowodowało, że od 1910 r. w dyskusji nad sejmową reformą wyborczą zagadnieniem pierwszoplanowym stał się podział mandatów pomiędzy Polaków i Ukraińców. Ludowcy w pełni zdawali sobie też sprawę z tego, że niemożliwe będzie także złamanie oporu konserwatystów zwłaszcza w kwestii równości wyborów. Okoliczności te, łącznie z faktem utrzymywania sojuszu ze stańczykami, zaważyły na dalszej ewolucję stanowiska PSL. Już w 1910 r. J. Stapiński informował, że przyjęcie sejmowej reformy wyborczej będzie wymagało poświęcenia zasady równości wyborów. W jego rozumieniu miało to oznaczać pozostawienie kurii wyborczych. W kurii wiejskiej głosowanie miałoby być powszechne, bezpośrednie i tajne. Oprócz tego wybory w kurii wiejskiej miały być także pluralne – wyborcy płacący podatki bezpośrednie mieliby mieć dwa głosy, wyborcy nie płacący podatków jeden głos (16). Obradująca w styczniu 1912 r. Rada Naczelna PSL podsumowała ewolucję dokonująca się w PSL. Formalnie podtrzymała stanowisko, by wybory do sejmu lwowskiego były powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Jednocześnie uznała, że aktualny sejm, ze względu na pozycję i postawę konserwatystów, nie jest zdolny do wprowadzenia takiego prawa wyborczego. Wobec tego przyjęła, że do pełnej demokratyzacji tegoż prawa należy dojść „etapami i przez częściowe zmiany, zwiększające liczbę i wpływ posłów ludowych” (17). Interpretacja ta pozwoliła ludowcom zaakceptować projekt ordynacji w wersji podanej przez namiestnika Michała Bobrzyńskiego.

Poświęcając zasadę równości wyborów, PSL w 1912 r. zarazem usztywniło jednak swoje stanowisko w sprawie okręgów wyborczych. Podczas jesiennej sesji sejmu powróciło i konsekwentnie broniło konceptu, by w kurii wiejskiej wybory odbywały się w okręgach jednomandatowych (18). W związku z tym znalazło się w ostrym sporze z konserwatystami i narodowymi demokratami, którzy optowali za tworzeniem okręgów liczących więcej niż jeden mandat. 1 października 1912 r. załamały się nawet rokowania stronnictw w sprawie reformy. Jan Stapiński pisał: „Oświadczyliśmy, że dopóki konserwatyści nie zgodzą się na jednomandatowe okręgi wyborcze w kurii gmin wiejskich w całym kraju, dopóty nie widzimy celu dalszych rokowań…” (19). Bronił w ten sposób rozwiązania, które dla chłopów było proste i zrozumiałe, stanowiło istotny składnik ich kultury politycznej oraz wnosiło elementarne zabezpieczenie przed korupcją polityczną. Z podobnych względów także Ukraińcy długo domagali się podziału miejsce w sejmie na zasadzie katastru narodowego (31 % dla nich) oraz przeprowadzania wyborów właśnie w okręgach jednomandatowych (20). W październiku 1912 r. zaczęli jednak przychylać się do propozycji namiestnika Bobrzyńskiego, proponującego inne rozwiązania. W tym stanie rzeczy RN PSL zaczęła także dochodzić do przekonania, że w obronie jednomandatowych okręgów wyborczych PSL może pozostać osamotnione (21). Również i ta okoliczność sprawiła, że PSL zaakceptowało projekt reformy ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego we Lwowie przygotowany przez namiestnika Michała Bobrzyńskiego. Przyjęto w nim bowiem rozwiązania nawiązujące do propozycji PSL i Ukrainców: otrzymali Ukraińcy 27% mandatów oraz utworzono w klasie gmin wiejskich i miasteczek okręgi jednomandatowe (ukraińskie lub polskie), a na terenach narodowościowo podzielonych okręgi dwumandatowe z zabezpieczeniem interesów mniejszości. Podobną do PSL drogę postępowania obierały także inne ugrupowania. Uwzględniając galicyjskie realia i charakterystyczną dla nich silną pozycję konserwatystów nie akceptujących w pełni demokratycznych wyborów, ugrupowania te przystawały – w imię doprowadzenia sejmowej reformy wyborczej do skutku i załagodzenia tym samym konfliktu z Ukraińcami – na proponowany przez stańczyków wariant reformy, ale programowo podtrzymywały swoje dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych.

Spór o ordynację w Galicji

Zdjęcie obok: Wincenty Witos, przywódca PSL „Piast” opowiadał sie za jednomandatowymi okręgami wyborczymi.

 

W 1913 r. w galicyjskim PSL dokonał się rozłam, którego następstwem było działanie dwóch stronnictw ludowych – PSL-Lewica i PSL „Piast”. Kierowane przez Jakuba Bojkę i Wincentego Witosa PSL „Piast” podtrzymało dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych. W rezolucjach przyjętych na kongresie w Tarnowie w lutym 1914 r. partia ta opowiedziała się za demokratyzacją sejmowej ordynacji wyborczej „w duchu powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego głosowania” (22). W praktyce, w imię solidaryzmu narodowego i potrzeby dokonania zmiany prawa wyborczego, zaakceptowała jednak uchwaloną w lutym 1914 r. niedemokratyczną kurialną ordynację wyborczą do sejmu. Formalny przywódca PSL „Piast”, Jakub Bojko, zanotował: „Po tylu zachodach, pracy i awantur biskupów, uchwalono przecież coś lepszego niż było…” (23). Przywódca faktyczny, Wincenty Witos przedstawił dokładniejszą ocenę: „Jakkolwiek z naszego stanowiska zmienionej wyborczej nie można było wcale uważać za idealną, to jednak przynosiła ona dość daleko idące zmiany na lepsze. Między innymi wprowadziła rozszerzone prawo wyborcze w kurii gmin wiejskich i zwiększała dość wydatnie liczbę posłów chłopskich szczególniej w zachodniej części kraju. Podnosiła także liczbę chłopskich mandatów w stosunku do całości sejmu” (24). Akceptacja nowej ordynacji była ustępstwem taktycznym, nie zmieniającym ogólnego przekonania PSL „Piast”, że wybory do sejmu powinny zostać oparte na zasadach powszechności, równości, tajności i bezpośredniości głosowania. Ten punkt widzenia konsekwentnie przeniosło w 1918 r. na zasady wyłonienia Sejmu Ustawodawczego, precyzyjnie przy tym wskazując, że większościowe wybory należy przeprowadzić w jednomandatowych okręgach wyborczych (25).

Odmiennie natomiast zachowała się bardziej radykalna PSL-Lewica J. Stapińskiego. Partia ta początkowo podtrzymywała dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych. Na kongresie w Krakowie obradującym w kwietniu 1914 r. była zdania, że wybory do sejmu (galicyjskiego), rad powiatowych i gminnych powinny być przeprowadzane „na zasadzie równego, powszechnego, bezpośredniego i tajnego prawa głosowania” (26). W odróżnieniu od PSL „Piast” – J. Stapiński nie akceptował przyjętej w lutym 1914 r. sejmowej reformy wyborczej, uznając ją za wsteczną, bo konserwującą kurialny system. W jego odczuciu koniecznością dziejową miało być wprowadzenie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Okoliczności I wojny światowej zmieniły podejście PSL-Lewica do formuły wyborczej. Wznawiając działalność polityczną w końcu 1918 r. organizacja ta usytuowała się w gronie sił lewicowo-niepodległościowych. Wydaje się, że ten właśnie fakt decydująco zaważył na zmianie podejścia do prawa wyborczego i zaakceptowaniu pomysłu przeprowadzenia wyborów proporcjonalnych. W grudniu 1918 r. czołowy publicysta PSL-Lewica Józef Sanojca pisał w organie prasowym tej partii „Przyjacielu Ludu”: „Polska powinna być niepodległą Rzecząpospolitą Ludową. Rząd w Polsce powinien być ludowy, tzn. złożony z reprezentantów chłopów i robotników. Sejm powinien być jednoizbowy, oparty na 5-przymiotnikowym prawie wyborczym dla dorosłych tak mężczyzn jak kobiet” (27). Punkt widzenia PSL-Lewicy odpowiadał temu, jaki prezentował w tym czasie obóz lewicowy.

Walka o ordynację w Królestwie Polskim

Zdjęcie obok: Stefan Julian Brzeziński, twórca tajnego Polskiego Związku Ludowego, opowiadał się za większościową formułą wyborczą.

 

W Królestwie Polskim w sprawie reguł wyborczych najwcześniej wypowiedział się istniejący w latach 1904-1907 niepodległościowy, tajny Polski Związek Ludowy. Organizacja ta miała tylko przygotować grunt do powołania właściwego stronnictwa ludowego i dlatego jej twórcy z pewną niechęcią podchodzili do tworzenia programu politycznego (28). Bieg wydarzeń w latach 1905-1907 skłonił PZL do sformułowania idei autonomii Królestwa Polskiego, w którym miało istnieć ciało prawodawcze w postaci jednoizbowego sejmu. W Odezwie z 3 maja 1905 r. opowiedział się za wyłonieniem sejmu polskiego, na podstawie wyborów powszechnych i równych (29), ale już w grudniu tegoż roku PZL dopowiedział, że przyszły sejm polski powinien być wybierany na podstawie 4-przymiotnikowego prawa. Uczynił to Stefan Julian Brzeziński w artykule „Jakie ma być sprawiedliwe prawo wyborcze?” W jego ocenie właśnie od sposobu wybierania sejmu zależeć będzie jego przydatność dla ludu. Stąd formułował ogólny wniosek: „Dla ludu potrzeba, aby wybory były powszechne, równe, tajne i bezpośrednie” (30). Przedstawił też obszerniejsze wyjaśnienie i uzasadnienie dla pełnej demokratyzacji wyborów. Powinny one być powszechne – bez dalszego sprecyzowania tej kwestii – ze względu na to, że większość obywateli dźwiga „ciężary państwowe, a więc płaci daninę krwi i podatki, zarówno bezpośrednie jak i pośrednie” (31). Równość prawa wyborczego oznaczała, że niezależnie od posiadanego majątku i zajmowanego stanowiska każdy głosujący ma tylko jeden głos. W tajności głosowania i w zasadzie bezpośredniości wyborów upatrywał możliwość likwidacji korupcji, manipulacji i zastraszania chłopów, a przede wszystkim szansę uczynienia przedstawicielstwa zgodnym z ich rzeczywistą wolą. Przywiązał do tego wagę pisząc, że „dla ludu wszelki sejm, wszelka konstytucja wtedy dopiero naprawdę będzie coś warta, gdy wybory będą się tak odbywały, aby ludzie możni, lub rząd nie mogli mieć na nie żadnego wpływu i nie mogli nas przekupić lub przymusić do takiego czy innego głosowania” (32). Pełna demokratyzacja wyborów miała uczynić lud głównym podmiotem procesu wyborczego. Z tego punktu widzenia decydujące znaczenie miały do odegrania zasady powszechności i równości wyborów, a przede wszystkim zastosowanie w nich większościowej formuły wyborczej. S. J. Brzeziński, podobnie jak czyniło to większość działaczy ludowych, zwrócił uwagę na czynnik arytmetyczny, wskazujący, że „lud, który stanowi większość narodu będzie też wybierał większość posłów do sejmu” (33). Przedstawiony przez niego poglądy znalazły odbicie w Projekcie programu PZL z 1906. Jego autor – Edward Abramowski – formułując żądanie „możliwie największej samodzielności politycznej Polski”, twierdził, że powinna być ona „oparta na sejmie w Warszawie, wybranym przez powszechne, tajne, równe i bezpośrednie głosowanie, jako naczelnej władzy prawodawczej kraju i jako podstawy władzy wykonawczej” (34).

Czteroprzymiotnikową ordynację wyborczą do sejmu niepodległej Polski akceptował również działający w latach 1906-1908 tajny Związek Młodej Polski Ludowej. Organizacja ta, utworzona w 1906 r. przez działaczy chłopskich wychodzących spod wpływów narodowej demokracji, opowiadała się wprawdzie za ustanowieniem w niepodległej Polsce monarchii, tym niemniej miała to być monarchia konstytucyjna. Głównym organem decyzyjnym w Polsce – m.in. wybierającym króla – miał być sejm ustawodawczy, „obierany przez powszechne, równe, tajne, bezpośrednie głosowanie” (35).

O ile organizacje wyłamujące się spod wpływów narodowej demokracji i usamodzielniające się optowały za ordynacją większościową, to ugrupowania ludowe powstające z inspiracji socjalistów przyjmowały ich punkt widzenia i w swoich programach opowiadały się za organizowaniem wyborów proporcjonalnych. W 1912 r. powstał Związek Chłopski. Program z 1915 r. zawierał sformułowanie właściwie bliźniaczo podobne do propozycji PPS. ZCh stwierdzało: „W Sejmie i we wszystkich ciałach prawodawczych Związek Chłopski dąży do powszechnego, równego i bezpośredniego, i tajnego głosowania dla wszystkich obywateli bez różnicy płci po ukończeniu 20 lat życia. Przedstawicielstwo winno być proporcjonalne” (36). W grudniu 1915 r. Związek Chłopski, Stronnictwo Ludowe i wyodrębniony z Narodowego Związku Chłopskiego – Związek Ludu Polskiego – utworzyły większą organizację polityczną chłopów królewiackich – Polskie Stronnictwo Ludowe, zwane później PSL „Wyzwolenie”. Organizacja ta miała pewien dylemat z określeniem swojego stanowiska w sprawie ogólnej konstrukcji polskiego parlamentu. Gdy w 1917 r. Komisja Sejmowo-Konstytucyjna Tymczasowej Rady Stanu opracowała projekt konstytucji państwa polskiego, PSL „Wyzwolenie” właściwie nie sprzeciwiało się istnieniu parlamentu dwuizbowego, co ów projekt przewidywał. Wyraźnie jednak dopowiadało, że izba wyższa powinna w całości pochodzić z wyborów (37). Z tego względu zakwestionowało opracowany w 1918 r. projekt ordynacji wyborczej do Senatu zakładający, że z wyborów (zresztą tylko bezpośrednich i tajnych, ale już nie powszechnych) miała rekrutować się tylko połowa członków Senatu; reszta miała pochodzić z nominacji króla (38). Ostatecznie w przededniu odzyskania niepodległości PSL „Wyzwolenie” zażądało sejmu jednoizbowego (39).

Niezależnie od rozterek w sprawie izby wyższej, uwaga tego stronnictwa skupiona była na zasadach wyłaniania izby niższej polskiego parlamentu. Początkowo, w uchwalonym w Lublinie programie z 12 czerwca 1916 r. – autorstwa Aleksandra Bogusławskiego – PSL „Wyzwolenie” wysunęło hasło 4-przymiotnikowego prawa wyborczego do Sejmu; wybory miały być powszechne, równe, bezpośrednie, a głosowanie tajne (40). W praktycznym życiu politycznym Stronnictwo odchodziło jednak od własnych wytycznych programowych. Podporządkowywało swoje działania obozowi niepodległościowemu. Od momentu powstania było częścią Centralnego Komitetu Narodowego, na którego politykę przemożny wpływ wywierali członkowie PPS (41). W miarę zwiększania współpracy z obozem J. Piłsudskiego, PSL „Wyzwolenie” szybko też zaczęło przyjmować punkt widzenia socjalistów na kwestie ustroju politycznego. „Stronnictwo stało na stanowisku – pisał Jan Jachymek – że źródłem władzy będą klasy pracujące proporcjonalnie do swej liczebności…” (42). Przyswojenie sobie arytmetycznej optyki zaowocowało zmianą podejścia do zasad wyborczych. Z chwilą podjęcia przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną TRS prac nad konstytucją i prawem wyborczym PSL „Wyzwolenie” było zdania, że wybory do sejmu powinny być powszechne, równe, tajne, bezpośrednie oraz proporcjonalne.

Zdjęcie obok: Aleksander Bogusławski, działacz PSL „Wyzwolenie”, zwolennik ordynacji proporcjonalnej.

 

Głównym autorem stanowiska PSL „Wyzwolenie” w sprawie zasad wyborczych był Aleksander Bogusławski. Wolno sądzić, że jego pogląd odnośnie formuły wyborczej ukształtował się przed utworzeniem PSL „Wyzwolenie”. Od 1912 r. A. Bogusławski był słuchaczem Polskiej Szkoły Nauk Politycznych w Krakowie. W jej ramach uczestniczył w wykładzie z zakresu spraw polityczno-prawnych i ustrojowych. Wygłaszał go profesor Bohdan Winiarski, naówczas propagator formuły proporcjonalnej. Najwyraźniej ideę tę zaszczepił w umyśle A. Bogusławskiego, a za jego pośrednictwem także w myśleniu Stanisława Thugutta. Swój punkt widzenia przedstawił A. Bogusławski obszernie w marcu 1917 r. publikując w „Wyzwoleniu” artykuł pt. „O prawie wyborczym sejmowym”. Tekst ten był ważnym głosem młodego stronnictwa w otwierającej się właśnie debacie w Komisji Sejmowo-Konstytucyjnej TRS odnośnie ustroju państwa polskiego. Bogusławski odrzucił jako krzywdzące lud wybory kurialne i pluralne. Ideą naczelną procedury wyłaniania posłów powinna być sprawiedliwość. Za sprawiedliwe uznał wybory powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Istotnym wymogiem sprawiedliwości miało być także uczynienie wyborów proporcjonalnymi, przeprowadzanymi w wielomandatowych okręgach wyborczych, poprzez głosowanie na listy kandydatów. W rozumieniu A. Bogusławskiego sprawiedliwość tej formuły polegać będzie na tym, że właściwie z każdej listy, stosownie do otrzymanego poparcia, powinni wyjść posłowie. Zilustrował swoją propozycję przykładem: „I tak mamy np. wybrać 6 posłów. Na pierwszą listę przypuśćmy padło 75 tysięcy głosów, na drugą 52 tysiące, na trzecią 30 tysięcy. W wyborach zwyczajnych (w formule większościowej – uzup. Z. I.) posłami byliby tylko ci, co są na pierwszej liście, bo ta ma największą ilość głosów, a ci co głosowali na druga i trzecią, chociaż razem stanowią 82 tysiące, czyli większą ilość niż na pierwszej liście, nie mieliby ani jednego posła. W wyborach proporcjonalnych ci, którzy głosowali na pierwszą listę otrzymaliby 3 posłów, ci co na drugą głosowali 2 posłów, a na trzecią listę głosujący 1 posła. Wszyscy byliby zadowoleni, a posłowie rzeczywistą wolę narodu by przedstawiali” (43). Przykład powyższy można w zasadzie postrzegać jako przypadek świadomego dezinformowania opinii publicznej o zasadach wyborczych. Nie napisał bowiem A. Bogusławski o tym, że zasadniczo wybory większościowe przeprowadza się nie w okręgach wielomandatowych lecz w jednomandatowych. Słuchaczowi krakowskiej szkoły nauk politycznych wiedza ta nie mogła być obca. Tym bardziej, że przebywał na terenie Galicji, gdzie ruch ludowy zabiegał o to, by wybory do sejmu były demokratyczne, oparte na formule większościowej i przeprowadzane w jednomandatowych okręgach. Wydaje się, że konsekwentne przedstawianie przez A. Bogusławskiego wyborów większościowych na przykładzie okręgu wielomandatowego było zabiegiem świadomym. Ten sposób prezentowania elekcji dawał łatwą sposobność wykazywania, że formuła większościowa w gruncie rzeczy prowadzi do rządów nie większości lecz mniejszości.

Wykładając swój pogląd w sprawie formuły wyborczej, A. Bogusławski wyraził go również w kwestii okręgów wyborczych. Uczynił to w związku z przyjęciem przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną TRS projektów konstytucji i ordynacji wyborczej do polskiego parlamentu. Dokumenty te przewidywały, że wybory do Izby Poselskiej będą proporcjonalne, ale jednocześnie będą przeprowadzane w małych trójmandatowych okręgach, liczących około 160-200 tys. wyborców (44). W lipcu 1918 r. A. Bogusławski zakwestionował to rozwiązanie. Ocenił, że okręgi 3-mandatowe są „stanowczo za małe i w wskutek tego niedogodne”. W uzasadnieniu pisał, że w małych okręgach „każdy, kto ma jaką taką popularność” może wysunąć swoją kandydaturę i zostać wybrany posłem. Wydawać by się mogło, że dla zwolennika demokratyzowania życia politycznego większa dostępność mandatu poselskiego dla obywatela powinna być okolicznością chwalebną i godną akceptacji. Tymczasem A. Bogusławski uważał, iż łatwość uzyskania mandatu w małym okręgu wyborczym jest potencjalnie niebezpieczna. Sprzyjać będzie bowiem rozproszeniu parlamentu poprzez wejście do niego znacznej liczby „partyjek”, a w związku z tym utrudnione także będzie tworzenie większości sejmowej. Ponadto dojdzie do zjawiska częstej zmiany ministrów i w związku z tym niemożności prowadzenia trwałej polityki. „Zaradzić na to mogą tylko większe okręgi wyborcze, 8 do 12 posłów od razu wybierające – konstatował – W takich okręgach muszą wybory przeprowadzać partie polityczne i to większe, mające określony program. W sejmie też wytworzy się wtedy większość trwalsza„ (45). Ten punkt widzenia powielał zarysowujące się na początku XX wieku przekonanie – obecne także w myśli innych ugrupowaniach politycznych – że głównym podmiotem procedury wyborczej są partie polityczne. Zdaniem A. Bogusławskiego, przeprowadzenie wyborów w dużych okręgach miałoby też zabezpieczać parlament polski przed dostępem do niego żywiołów obcych, zwłaszcza Żydów. Przy tworzeniu dużych okręgów wyborczych, do miast posiadających znaczny odsetek ludności żydowskiej dołączone zostaną obszary wiejskie, bez Żydów (46). Argument ten brzmiał wręcz dziwnie, gdy weźmie się pod uwagę, że inni działacze PSL „Wyzwolenie”, np. Tomasz Nocznicki czy Józef Niećko, zwracali uwagę na to, że należy wprowadzić formułę proporcjonalną, aby „mniejszość miała swoich obrońców w sejmie” (47). Swoje rozważania odnośnie sposobu przeprowadzania wyborów podsumował A. Bogusławski w październiku 1918 r. pisząc w artykule wstępnym „Wyzwolenia”: „Obecnie ogłoszono zwołanie w najkrótszym czasie Sejmu Ustawodawczego. Mocno poprzyjmy tę myśl. Żądajmy, ażeby ten sejm był jednoizbowy, żeby powstał na zasadach powszechnego bez różnicy płci, równego, tajnego, bezpośredniego i proporcjonalnego głosowania. Żądajmy, ażeby każdy pełnoletni człowiek miał prawo wybierać posła na sejm, żeby okręgi były duże, które 8 do 10 posłów od razu wybierają” (48).

W nawiązaniu do jego przekonania, w przededniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego PSL „Wyzwolenie” opowiadało się za pięcioprzymiotnikowym prawem wyborczym. Znalazło to wyraz w programie przyjętym w Warszawie w dniu 2 listopada 1918 r. Widniało w nim sformułowanie: „Nie uznając żadnych przywilejów dla poszczególnych warstw narodu, PSL stoi na gruncie równości wszystkich obywateli wobec prawa. Będzie też żądało powszechnych, równych, tajnych, bezpośrednich i proporcjonalnych wyborów do sejmu polskiego…” (49). Uważało, że taka właśnie ordynacja zapewni ludowy skład Sejmu, a tym samym pozwoli urzeczywistnić ideę budowania Polski Ludowej. Wydana przez Stronnictwo w październiku 1918 r. ulotka pt. „Bracia chłopi” głosiła więc: „Polska ma być Zjednoczona i Niepodległa, Polska ma być Ludową Rzeczpospolitą […] Tym śpieszniej przygotować się musimy do Ludowego Sejmu Ustawodawczego o powszechnym, równym, tajnym, bezpośrednim i proporcjonalnym prawie głosowania dla wszystkich, którzy ukończyli 21 lat” (50). A ponieważ ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego z 28 listopada 1918 r. zawierała wszystkie ważne żądania PSL „Wyzwolenie” przyjęło ją z satysfakcją.

Spór o ordynację w Królestwie Polskim

Okazji rozwinięcia poglądu PSL „Wyzwolenie” odnośnie formuły wyborczej dostarczyło stanowisko grupowania wobec niego konkurencyjnego. W Królestwie Polskim było nim Zjednoczenie Ludowe. Utworzono je na początku 1917 r. z inspiracji Naczelnego Komitetu Narodowego i Ligi Państwowości Polskiej jako przeciwwagę wpływów obozu Piłsudskiego na wsi. Na czele nowej organizacji stanęli Jan Sadlak i ks. Wacław Bliziński. W programie z lutego 1917 r. oględnie pisano, że polski sejm ma być wybrany na zasadach demokratycznych (51). Latem tegoż roku Antoni Piątkowski, sekretarz Zarządu Głównego ZL, opublikował broszurę pt. „Zjednoczenie Ludowe”, obszerniej wyjaśniającą cele programowe tej organizacji (52). Za swój cel główny przyjmowała odbudowę niepodległej Polski. Miała ona być silną monarchią konstytucyjną. Władzę prawodawczą sprawować miał Sejm. Sposób jego wyłonienia powinien być oparty na zasadach sprawiedliwych. Oznaczało to dla A. Piątkowskiego po pierwsze, że Sejm będzie złożony z przedstawicieli narodu polskiego. Pisał: „W Polsce jest tylko jeden naród polski, innych narodów nie ma – i wszystkie uroszczenia innych narodowości do wywierania wpływu na charakter państwowy Polski są bezwarunkowo niesprawiedliwe” (53). Przyjęcie takiego założenia prowadziło go do przekonania, że po drugie – Sejm będzie pochodził z wyborów większościowych. Okręgi wyborcze i głosowanie powinno być tak ustanowione, by dać rezultat sprawiedliwy, to jest, by „liczba przedstawicieli każdej warstwy w Sejmie odpowiadała rzeczywistej liczebności każdej warstwy polskiego narodu”. Warstwą najliczniejszą, ogarniającą trzy czwarte narodu, stanowił lud wiejski. Owa arytmetyczna okoliczność wraz z istotnymi przymiotami – zdrowie, siła, wytrwałość, zdolność, jasność umysłu – miała uczynić chłopów społeczną podwaliną niepodległej Polski. Piątkowski wyraźnie zakładał, że przyjęcie demokratycznego czteroprzymiotnikowego prawa wyborczego opartego na formule większościowej da chłopom przewagę w Sejmie i poprzez to będzie konkretyzacją tej wizji Polski – silnego państwa, opartego na silnej podstawie społecznej. Ogólnie więc większościowa formuła wyborcza miała z jednej strony ochraniać powstające państwo polskie przed wpływami żydowskimi i socjalistycznymi, a z drugiej – promować lud wiejski na siłę państwowotwórczą.

Zdjęcie obok: Stanisław Thugutt uważał, że formuła wyborcza jest kwestią o fundamentalnym znaczeniu polityczno-ustrojowym.

 

Autor ten odrzucił możliwość instalowania w Polsce formuły proporcjonalnej. Wiedział oczywiście, że lansują ją – także w Radzie Stanu, która właśnie prowadziła prace nad ordynacją wyborczą – ugrupowania socjalistyczne i środowiska żydowskie. Okoliczność ta skłoniła go do krytyki formuły proporcjonalnej. Twierdził, że pięcioprzymiotnikowy system wyborczy jest sprawiedliwy i słuszny tylko teoretycznie, a nie w praktyce. Jego źródłem jest bowiem wiedza książkowa. Zarzucił ugrupowaniom lewicowym, że na podstawie wiedzy teoretycznej – podobnie jak ogólnie z przeprowadzeniem socjalistycznego eksperymentu – chcą także z pięcioprzymiotnikowym prawem wyborczym „robić doświadczenia na naszej Polsce”. Za teoretycznie słuszne uznał to, że formuła proporcjonalna ma w swej funkcji zabezpieczyć reprezentację mniejszości w parlamencie. Tyle że, w jego przekonaniu, nie byłyby to zgodne z interesem Polaków, ani też chłopów, bo wybory proporcjonalne wyszłyby na korzyść Żydów. „Dlaczegóż to koniecznie włościanie mają występować w obronie interesów żydowskich? – zapytywał – Przecież żydzi nie będą się upominać o prawa dla włościan. A czy dla naszego polskiego interesu potrzebne jest i pożądane, aby w Sejmie naszym było jak najwięcej żydów i socjalistów?” (54).

Stanowisko Zjednoczenia Ludowego spotkało się z polemiką PSL „Wyzwolenie”. Przedmiotem sporu pomiędzy obu ugrupowaniami stała się głównie formuła wyborcza. Na dezinformującym przykładzie wyborów większościowych przeprowadzanych w okręgu wielomandatowym, redakcja „Wyzwolenia” starała się wykazać, że wybory proporcjonalne będą sprawiedliwe, bo dadzą szansę uzyskania mandatów przez mniejszości. Odrzuciła jednakże zarzut A. Piątkowskiego, że formuła proporcjonalna będzie faworyzowała Żydów. Zdaniem „Wyzwolenia”, po zastosowaniu formuły proporcjonalnej Żydzi będą mogli zdobyć 14-15% mandatów, czyli 42-45 mandatów w 300-osobowym sejmie. Zarzut odwrócono twierdząc, że to właśnie formuła większościowa da środowiskom żydowskim możliwość zwiększenia liczby posłów: „Jeżeli jednak będzie się wybierać prostą większością głosów, to ponieważ żydzi przeważają w większości miast, połączywszy się z Socjalną-demokracją i lewicą Polskiej Partii Socjalistycznej, mogą zwyciężyć w większości, a nawet prawie we wszystkich miastach. Tym bardziej, jeżeli Polacy podzielą się na różne partie” (55). „Wyzwolenie” wyliczało, że proponowana przez Zjednoczenie Ludowe formuła większościowa da środowiskom żydowskim 60, a przy silnym rozbiciu polskich głosów nawet 80 mandatów w 300-osobowym sejmie.

Bogatszy zestaw argumentów w sporze z A. Piątkowskim przedstawił jeden z przywódców PSL „Wyzwolenie” Stanisław Thugutt. W artykule pt. „Jak wybierać do Sejmu” z lutego 1918 r. przyznał wprost, że formuła wyborcza jest kwestią o fundamentalnym znaczeniu polityczno-ustrojowym i zarazem jest osią sporu pomiędzy PSL a Zjednoczeniem Ludowym (56). Istotne było też, że z dystansem odniósł się do ważnego w sporze pomiędzy PSL a ZL prognozowania znaczenia ordynacji wyborczej dla Żydów. Wprawdzie podtrzymał pogląd, że w małych okręgach wyborczych Żydzi – poprzez zachowania solidarne – mogą w miastach osiągnąć przewagę nad ludnością chrześcijańską; duże wielomandatowe okręgi pozwoliłyby jego zdaniem owo niebezpieczeństwo zminimalizować. Jednakże, patrząc racjonalnie, sprzeciwił się takiemu podejściu do formuły wyborczej, które jest oparte na jednym kryterium: czy jest ona korzystna czy też nie dla ugrupowań żydowskich. Pisał S. Thugutt wprost: „Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, żeby nasz przyszły sejm był istotnie a nie tylko z imienia polski. I przeciw takiemu sposobowi wyborów, któryby żydom szczególne dawał przywileje, wystąpilibyśmy wszyscy. Ale nie możemy dlatego przeciwko jakiemuś prawu występować, że z niego może mieć także i żyd korzyść. Prawa powinny być nie od tego, żeby żydom robić przykrość, tylko żeby Polska z nich miała korzyść” (57).

Prawo wyborcze będzie korzystne dla Polski wówczas, gdy będzie sprawiedliwe. Kryterium to spełnia prawo oparte na formule proporcjonalnej, dającej w jego przekonaniu każdemu możliwość wypowiadania się i uczestniczenia w życiu publicznym. W tym aspekcie krytycznie ocenił formułę większościową. Związane z nią prawo wyborcze może prowadzić do braku parlamentarnej reprezentacji znaczących mniejszości. Na podstawie hipotetycznej sytuacji wyborów w okręgach dwumandatowych S. Thugutt wykazywał też możliwość zaistnienia przypadku, gdy ugrupowanie liczebnie najsilniejsze może w ogóle nie mieć parlamentarnej reprezentacji (58). Remedium na słabe strony wyborów większościowych miało być wybory proporcjonalne. Pozwolą one na konstruowanie Sejmu zgodnie z istniejącym układem sił, a poprzez to zapewnią obecność w nim mniejszości. Oprócz tego za istotną zaletę wyborów opartych na formule proporcjonalnej uznał to, że będą przeprowadzane tylko w jednej turze oraz że zapobiegną zjawisku „geografii (geometrii) wyborczej”, a więc manipulacyjnemu wytyczaniu okręgów wyborczych. W zakończeniu S. Thugutt mocno zaakcentował: „Dlatego ten sposób wyborów jest najsprawiedliwszy i dlatego domagają się go wszędzie stronnictwa demokratyczne” (59).

Przedstawione przez A. Piątkowskiego poglądy wywarły wpływ na treść kolejnych enuncjacji programowych Zjednoczenia Ludowego. W uchwale podjętej w grudniu 1917 r. Rada Naczelna ZL opowiedziała się za przeprowadzeniem szybkich wyborów do sejmu polskiego, opartych na powszechnym, równym, bezpośrednim i tajnym głosowaniu. Takie stanowisko prezentowało też w 1918 r. w Radzie Stanu i w dokumentach dotyczących ustroju politycznego przyszłej Polski (60). Pismo wspierające to ugrupowanie z niepokojem przyjęło ordynację wyborczą do Sejmu Ustawodawczego, a szczególnie zapisy o przeprowadzeniu wyborów nie w okręgach jednomandatowych lecz w wielomandatowych i o głosowaniu na partyjne listy kandydatów. „Zorza” podtrzymała przekonanie, że w wyniku tego sposobu elekcji Sejm Ustawodawczy będzie miał domieszkę obcą, zwłaszcza żydowską, i stąd wzywała, by Polacy głosowali solidarnie na listy narodowe (61).

Jesienią 1918 r. ZL połączyło się z PSL „Piast”. Nie wszyscy działacze zaakceptowali ten fakt i powołali kolejne ugrupowanie ludowe – Polskie Zjednoczenie Ludowe, z ks. Wacławem Blizińskim i Józefem Ostachowskim na czele. Chociaż nowa organizacja sytuowała się po prawej stronie sceny politycznej, to jednak, prawdopodobnie ze względów taktyczno-propagandowych, opowiedziała się za 5-przymiotnikowym prawem wyborczym do sejmu. W programie z listopada 1918 r. czytamy: „PZL uważa, że jedynie Sejm Ustawodawczy, zwołany na zasadzie powszechnego, bezpośredniego, tajnego, równego i proporcjonalnego głosowania, mocen jest określić przyszły ustrój państwa polskiego i żąda niezwłocznie zwołania takiego sejmu z przedstawicieli wszystkich dzielnic” (62).

*   *   *

Przegląd stanowisk ugrupowań ludowych w kwestii formuły wyborczej pozwala twierdzić, że najbardziej wszechstronne i samodzielne stanowisko wypracowało galicyjskie PSL. Wynikało to z długiego czasu bytności w różnych ciałach przedstawicielskich. Ich stanowisko wypływało więc przede wszystkim z doświadczenia politycznego, dającego wiedzę opartą na praktyce. To właśnie doświadczenie polityczne wskazywało też ludowcom galicyjskim, że w procesie wyborczym, oprócz 4 kluczowych zasad, istotna jest również formuła wyborcza i tworzenie okręgów wyborczych. Nie było więc dziełem przypadku, że właśnie galicyjscy ludowcy najbardziej konsekwentnie programowo dążyli do uczynienia wyborów powszechnymi, równymi, bezpośrednimi, głosowanie tajnym, przeprowadzanym w formule większościowej w okręgach jednomandatowych. Niezależnie od różnych zachowań taktycznych, tego właśnie systemu wyborczego najczęściej bronili. Organizacje chłopskie powstające w Królestwie Polskim nie miały tak dużego doświadczenia, zwłaszcza parlamentarnego. Ich wiedza o sposobie elekcji ciał przedstawicielskich była podręcznikowa, czasem niesamodzielna, zapożyczona od formacji, które inicjowały ich tworzenie. Stąd zapewne w ich argumentacji tak wiele miejsca zajmowała idea wyborów sprawiedliwych, dających szansę istniejącym mniejszościom. Z kolei uczynienie ze sprawiedliwości idei przewodniej konstruowania zasad wyborczych przywiodło ich do przekonania o konieczności wprowadzenia formuły proporcjonalnej.

Zdzisław ILSKI


1. A. Gurnicz, O „równą miarkę” dla chłopów. Poglądy i działalność pierwszej chłopskiej organizacji politycznej Związku Stronnictwa Chłopskiego 1893-1908, LSW 1963, s. 73 i 109.
2. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg sprawy reformy w sejmie (zestawienie wniosków, materiałów, projektów), Lwów 1913, s. 14-15.
3. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy stronnictw ludowych. Zbiór dokumentów, PWN, Warszawa 1969, s. 70.
4. „Bogacz nie robi swego majątku sam, tylko przez robotników, a więc robotnicy też powinni mieć głos przy nakładaniu podatków na bogacza” („Przyjaciel Ludu”, nr 49 z 9 XII 1905).
5. F. Krempa, Żądamy równego prawa wyborczego, „Przyjaciel Ludu”, nr 7 z 18 II 1906.
6. „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.
7. „Przyjaciel Ludu”, nr 40 z 1 X 1905 (Bezpośrednie, powszechne, równe i tajne prawo głosowania).
8. J. Stapiński, Baczność Przyjaciele, „Przyjaciel Ludu”, nr 5 z 4 II 1906.
9. J. Stapiński, Ważne zapytanie, „Przyjaciel Ludu”, nr 39 z 30 IX 1906.
10. „Przyjaciel Ludu”, nr 46 z 18 XI 1906.
11. Odezwa Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej uchwalona przez Radę Naczelną 14 stycznia 1906, „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.
12. Odezwa Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej uchwalona przez Radę Naczelną 14 stycznia 1906, „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.
13. J. Stapiński, Walka o Sejm, „Przyjaciel Ludu”, nr 32 z 4 VIII 1907.
14. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg…, cyt. wyd., s. 15.
15. „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 10 X 1909.
16. J. Stapiński, Osądźcie Bracia Chłopi!, „Przyjaciel Ludu”, nr 42 z 16 X 1910.
17. „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 14 I 1912. W gronie członków RN PSL wyróżniało się stanowisko W. Witosa. Głosował on za pierwsza częścią rezolucji, podtrzymującą stanowisko wobec 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Sprzeciwił się natomiast drugiej części rezolucji, zakładającej osiągnięcie tego celu etapami.
18. J. Stapiński, Walka o Sejm, „Przyjaciel Ludu”, nr 38 z 15 IX 1912.
19. J. Stapiński, Walka o prawo, „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 6 X 1912. Także E. Dubanowicz pisał, że jesienią 1912 r., gdy sprawa sejmowej reformy wyborczej zaczęła być finalizowana, J. Stapiński – akceptując niedemokratyczny system kurialny – nie wahał się straszyć torpedowaniem dalszych prac nad reformą „dopóki prawica sejmowa nie zgodzi się na utworzenie jednomandatowych okręgów w kurii gmin wiejskich w całym kraju” (E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg…, cyt. wyd., s. 69).
20. „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 8 X 1911.
21. „Przyjaciel Ludu”, nr 43 z 20 X 1912.
22. Powstanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów 1866-1925.Pod Redakcją H. Janowskiej i T. Jędruszczaka, LSW Warszawa 1981, s. 207. Ostatecznie jednak PSL „Piast” zaaprobowało ten wariant reformy prawa wyborczego do sejmu galicyjskiego, który zachowywał kurie wyborcze i wprowadzał kataster narodowy.
23. J. Bojko, Notatki z lat 1911-1919, rkps, Archiwum Państwowe w Krakowie, sygn. V2162/6, b. s.
24. W. Witos, Moje wspomnienia, Cz. I, LSW, Warszawa 1988, s. 269.
25. „Piast” nr 49 z 8 XII 1918 r.
26. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s. 213.
27. „Przyjaciel Ludu”, nr 4 z 29 XII 1918.
28. S. J. Brzeziński, Ogólny pogląd na powstanie i działalność Polskiego Związku Ludowego .mps, AZHRL, sygn. P-81, s. 201;B. Radlak, Polski Związek Ludowy w rewolucji 1905-1907, LSW Warszawa 1962, s. 20-22.
29. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s. 138.
30. S. J. Brzeziński, Jakie ma być sprawiedliwe prawo wyborcze?, „Głos Gromadzki”, nr 2 z 18 XII 1905.
31. Tamże. W odezwie Do wyborców z 18 I 1907 r. PZL dopowiedział, że wybory powinny być powszechne zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet (AZHRL, ZB, sygn. V/2a-2b).
32. S. J. Brzeziński, Jakie ma być…, „Głos Gromadzki”, nr 2 z 18 XII 1905.
33. Tamże.
34. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s. 159.
35. Tamże, s. 167.
36. Tamże, s. 273.
37. Pisał Aleksander Bogusławski (pod pseudonimem Jan Młot): „Najlepiej utworzyć izbę wyższą z wyborów, jak jest we Francji. Można tylko określić, że do izby wyższej winni być wybrani ludzie starsi i bardziej oświeceni. Wtedy uniknęłoby się pośpiesznych, a często szkodliwych uchwał, jakie mogłyby zapaść, gdyby zaprowadzono sejm jednoizbowy, a z drugiej strony izba wyższa z wyborów nie utrudniałaby wprowadzenia nowych zasad w urządzeniach państwowych” (J. Młot, Czy ma być sejm jednoizbowy czy dwuizbowy, „Wyzwolenie”, nr 36 z 9 IX 1917).
38. Pisał A. Bogusławski: „Senat w taki sposób jak w projekcie złożony, jest wysoce dla ludu szkodliwy. Senat taki powinien powstać całkowicie z wyborów, albo przez demokratycznie wybrane ciała samorządne, jak jest we Francji, albo przez wyborców wprost, jak izba poselska, lub wreszcie przez samą izbę niższą wybrany, jak jest w Norwegii” (J. Młot, W sprawie ustawy sejmowej, „Wyzwolenie”, nr 29 z 21 VII 1918). Zob. też: J. Młot, Izby wyższe w parlamentach, „Wyzwolenie”, nr 15 z 14 IV 1918.
39. J. Młot (A. Bogusławski), Do czego dążyć i co czynić, „Wyzwolenie”, nr 42 z 20 X 1918.
40. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s. 281
41. Z. Hemmerling, PSL „Wyzwolenie” w parlamentach II Rzeczypospolitej 1919-1931, Warszawa 1990, s. 24.
42. J. Jachymek, Myśl polityczna PSL „Wyzwolenie” 1918-1931, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1983, s. 85.
43. J. Młot (A. Bogusławski), O prawie wyborczym sejmowym, „Wyzwolenie”, nr 12 z 25 III 1917.
44. Obszerniej w tej sprawie: Z. Ilski, Formuła wyborcza u progu niepodległej Polski, [w:] „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka”, nr 4 z 2007, s 461-476; K. Kacperski, System wyborczy do Sejmu i Senatu u progu Drugiej Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2007, s 15-42.
45. J. Młot (A. Bogusławski), W sprawie ustawy sejmowej, „Wyzwolenie”, nr 29 z 21 VII 1918.
46. Tamże. Ponadto A. Bogusławski skrytykował pomysł 5-letniej kadencji, uznając, że lepsza byłaby 3-4 letnia. Sprzeciwił się także propozycję przyznania praw wyborczych osobom, które ukończyły 25 lat. Zgodnie z ogólnym poglądem lewicy twierdził, że ukończenie 21 lat czyni człowieka dojrzałym.
47. J. Niećko, Baczność chłopi, „Wyzwolenie”, nr 43 z 27 X 1918; T. Nocznicki, O Sejmie Ustawodawczym i o wyborach do niego, „Wyzwolenie”, nr 45 z 10 X 1918.
48. J. Młot (A. Bogusławski), Do czego dążyć i co czynić, „Wyzwolenie”, nr 42 z 20 X 1918.
49. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy…, cyt. wyd., s. 147.
50. Z. Hemmerling, PSL „Wyzwolenie”…, cyt. wyd., s. 29.
51. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s. 328.
52. A. Piątkowski, Zjednoczenie Ludowe, Warszawa 1917.
53. Tamże, s 25-26.
54. Tamże, s 24-25.
55. Słowa a zamiary i czyny, „Wyzwolenie”, nr 49 z 9 XII 1917.
56. „Nie będę tu rozpatrywał sposobu zwoływania Sejmu, ani całej jego budowy, bo na to trzebaby książkę, a nie artykuł w Wyzwoleniu napisać. Ale chciałem zwrócić uwagę na jeden szczegół znacznie ważniejszy, niżby się mogło wydawać. Mianowicie mówię tu o tak zwanych wyborach proporcjonalnych czyli stosunkowych. Rzecz ta tym bardziej jest godna uwagi, że właśnie w tym względzie zachodzi różnica między dwoma stronnictwami ludowymi, jakie w Królestwie istnieją. Gdy Polskie Stronnictwo Ludowe domaga się wyborów proporcjonalnych, Zjednoczenie Ludowe takie wybory uważa za szkodliwe, gdy Wyzwolenie do nich zachęca, Zorza powiada, że takie wybory niepotrzebnie dopuściłyby żydów do Sejmu” (S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918).
57. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.
58. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.
59. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.
60. Powstanie II Rzeczypospolitej…, cyt. wyd., s 372, 411 i 418; „Piast”, nr 43 z 27 X 1918.
61. „Zorza”, nr 3 z 19 I 1919.
62. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy…, cyt. wyd., s. 153. Zob. A. Łuczak, Powstanie i działalność Zjednoczenia Ludowego i Polskiego Zjednoczenia Ludowego (1917-1919), [w:] „Roczniki Dziejów Ruchu Ludowego”, nr 10, 1968.

Tekst ukazał się pierwotnie w Śląskim Kwartalniku Historycznym „Sobótka”, nr 4 z 2009 roku.

 

Zdzisław ILSKI (ur. 1959) – doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.