Wybory Polskie: Endecja w zaborze pruskim

Stanowisko wobec zasad i formuły wyborczej wypracowała endecja również w zaborze pruskim. Dążąc do objęcia swoją działalnością wszystkich ziem polskich, pojawiła się w nim w samym końcu XIX wieku, najpierw na Górnym Śląsku, później w Wielkopolsce. Początkowo była to aktywność jednostek w wybranych środowiskach, w 1904 r. utworzono tajne stronnictwo narodowo-demokratyczne, a w 1909 r. endecja utworzyła jawne stronnictwo pod nazwą Polskie Towarzystwo Demokratyczne, z Bernardem Chrzanowskim na czele; w roku następnym zmieniło ono nazwę na Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe. Bieg wydarzeń w zaborze pruskim, a szczególnie postępująca germanizacja i narastanie konfliktu polsko-niemieckiego, skłoniły narodowych demokratów do zainteresowania się prawem wyborczym. W obszarze zainteresowań Polaków były wybory do sejmu pruskiego oraz zasady wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego.

*   *   *

Stanowisko wobec zasad i formuły wyborczej wypracowała endecja również w zaborze pruskim. Dążąc do objęcia swoją działalnością wszystkich ziem polskich, pojawiła się w nim w samym końcu XIX wieku, najpierw na Górnym Śląsku, później w Wielkopolsce. Początkowo była to aktywność jednostek w wybranych środowiskach, w 1904 r. utworzono tajne stronnictwo narodowo-demokratyczne, a w 1909 r. endecja utworzyła jawne stronnictwo pod nazwą Polskie Towarzystwo Demokratyczne, z Bernardem Chrzanowskim na czele; w roku następnym zmieniło ono nazwę na Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe (1).

Mapka: Ziemie Polski po trzech rozbiorach. (Źródło: Wikipedia (Original author was Halibutt, translation by Alokasta; CC-BY-SA-3.0; Released under the GNU Free Documentation License).)

Bieg wydarzeń w zaborze pruskim, a szczególnie postępująca germanizacja i narastanie konfliktu polsko-niemieckiego, skłoniły narodowych demokratów do zainteresowania się prawem wyborczym. W obszarze zainteresowań Polaków były wybory do sejmu pruskiego oraz zasady wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego.

Wybory pośrednie, oparte na statusie majątkowym

Sejm pruski, jako organ pochodzący z wyborów, istniał od 1847 r. U progu aktywności jego izba niższa, Izba Deputowanych, wyłaniana była na podstawie względnie demokratycznego prawa wyborczego. Wprawdzie wybory do niej były pośrednie (każde 500 prawyborców wybierało wyborcę, tzw. walmana), ale za to były powszechne, równe, a głosowanie tajne, na kartkę. Ustawa z 1849 r. pogorszyła prawo wyborcze do Izby Deputowanych sejmu pruskiego. Stało się ono niedemokratyczne. Wybory były powszechne, ale zarazem pośrednie, nierówne, a głosowanie jawne. Pośredniość wyborów oznaczała, że uprawnieni do głosowania, tzw. prawyborcy wybierali właściwego wyborcę (walmana). Nierówność wyborów wynikała z tego, że prawyborcy podzieleni zostali na trzy klasy wyborcze. Realizowano to w ten sposób, że podatki należne państwu dzielono na trzy części; do każdej zaliczano prawyborców tak, by płacone przez nich podatki dawały ową trzecią część. Przez długi czas podziału prawyborców na trzy klasy dokonywano na poziomie gminy; od 1891 r. podział prawyboców dokonywany był w sposób bardziej korzystny dla Polaków, a mianowicie na poziomie obwodu wyborczego. W tych obwodach sporządzano imienne listy prawyborców. Listę początkowali płacący największe podatki, a zamykali ludzie zwykle ich nie płacący. Prawyborcy płacący najwyższe podatki tworzyli I klasę, płacący nieco niższe podatki tworzyli klasę II, a pozostali prawyborcy – III klasę. Zestawienie z lat 1849-1908 wskazuje, że klasa I zawierała od 3,26% do 5,2%, klasa II – od 11,36% do 13,89%, a klasa III – od 81,09% do 85,3 % prawyborców. Autor owego zestawienia, aktywny działacz narodowej demokracji Karol Rzepecki, komentował je następująco: „Uważny czytelnik widzi z powyższego, że 4 wyborców z klasy I, lub 12 wyborców z klasy II ma takie samo prawo wyborcze co 80 i kilku wyborców z klasy III. Sięgnijmy do statystyki urzędowej pruskiej i wydobądźmy z niej nie procenty, lecz cyfry absolutne a zobaczymy, że w roku 1850-tym 153.000 ludzi I. klasy miało to samo prawo, to znaczy wybierało tyleż walmanów, co 2.691.000 wyborców klasy III!!! W roku zaś 1903-cim miało 239.000 wyborców I. klasy to samo prawo co 6.006.000 wyborców klasy III!! Każdy głos wyborcy klasy I. miał zatem 25 razy więcej waloru – w przecięciu – jak głos wyborcy klasy III!!” (2). Częstym zjawiskiem było to, że w I klasie wyborczej w obwodzie głosowania był tylko jeden prawyborca, w klasie II dwóch lub trzech, a ponad stu w klasie III. Wreszcie głosowanie na walmanów było jawne – w lokalu wyborczym prawyborca głośno oznajmiał lokalnym władzom wyborczym na jakich wyborców oddaje swój głos. Jawność wyborów dawała pole do nadużyć wyborczych. Na ziemiach polskich władze pruskie wykorzystywały ją na rzecz elekcji pruskich walmanów, ogólnie w Prusach – na rzecz wyboru kandydatów prorządowych i przeciw ugrupowaniom opozycyjnym. Skala nadużyć była zresztą znaczniejsza i obejmowała geometrię wyborczą, czyli takie tworzenie obwodów wyborczych, by zwiększyć liczbę niemieckich walmanów, oraz naciski administracyjne, odbieranie nielojalnym prawyborcom urzędów i koncesji, konfiskaty druków i ulotek wyborczych, zakazy organizowania wieców i zebrań, zakazy wynajmowania sal na spotkania wyborcze. Wyborów posłów dokonywano w małych okręgach wyborczych, jedno-, dwu-, lub trójmandatowych; słabością było jednak to, że okręgi były nierówne i nie uwzględniały proporcji rozmieszczenia wyborców. Podobnie jak w przypadku wyboru walmanów, sama elekcja posła też była przeprowadzana jawnie. Wyborca otrzymywał imienne zaproszenie na wybory. Przed zarządem wyborczym podawał głośno nazwisko bądź nazwiska tych kandydatów na posłów, na których oddawał swój głos. Jeżeli w okręgu wybierano od 1 do 3 posłów, to walman też oddawał trzy głosy, podając w jakiej kolejności oddaje je kandydatom; mógł też wszystkie swe głosy przekazać jednemu kandydatowi (3). Do wyboru posła, a wcześniej walmana, niezbędna była większość bezwzględna, tzn. ponad 50% ważnych głosów.

Reforma prawa wyborczego Niemiec

Zdjęcie obok: Dla Otto von Bismarcka reforma prawa wyborczego była częścią wielkiego planu zjednoczenia Niemiec.

 

Mankamenty pruskiego prawa wyborczego sprawiły, że miało ono wielu krytyków. Jednym z ważniejszych był Otto von Bismarck. W literaturze przedmiotu znana jest jego opinia, że „kto z bliska przypatrzy się skutkom i konstelacjom, jakie system ten tworzy w kraju, ten musi powiedzieć, że w żadnym państwie nie wymyślono bezrozumniejszego i nędzniejszego prawa wyborczego”. Było on przekonany, że prawo to „rozdziera” naturalne powiązania społeczne, w miejsce których tworzy związki sztuczne i przypadkowe. Dodatkowo nie wprowadza jednolitych kryteriów oceny wyborców: „Ludzi, którzy w jednej gminie sięgaliby podatkiem ponad I klasę, lub sami ja wypełnili, przerzuca w drugiej gminie do III klasy” (4). Krytyka pruskiego prawa wyborczego powodowała, że przeprowadzając proces zjednoczenia Niemiec, Bismarck nadał temu państwu demokratyczne prawo wyborcze. Na podstawie ustawy wyborczej z 1869 r. parlament Związku Północnoniemieckiego pochodził z głosowania powszechnego (prawo wyborcze posiadali mężczyźni po ukończeniu 25 lat), równego, bezpośredniego i tajnego. Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r. na tych samych zasadach wyłaniany był parlament ogólnoniemiecki (Reichstag). Początkowo wybierany był na 3 lata, od 1898 r. na lat 5. Niemcy zostały podzielone na 397 jednomandatowe okręgi wyborcze. Na ziemiach polskich było ich 40 – w Poznańskiem 15, w Prusach Królewskich 13 oraz na Górnym Śląsku 12. Początkowo były to okręgi równe, obejmujące po około 100 tys. obywateli; z czasem, pod wpływem procesów demograficznych, zaczęły występować pomiędzy nimi znaczne dysproporcje. W wyborach zastosowano formułę większościową. Ściślej rzecz biorąc do elekcji potrzebna była większość bezwzględna; posłem do Reichstagu zostawał ten, kto w wyborach głównych otrzymywał poparcie ponad 50% głosujących. Jeżeli taka sytuacja nie występowała, to organizowano drugą turę wyborów, tzw. wybory ściślejsze, w których rywalizowali już tylko dwaj kandydaci, mający w pierwszej turze największe poparcie.

Nowatorskie prawo wyborcze, nadające uprawnienia wyborcze każdemu mężczyźnie, który ukończył 24 lata, znoszące pośredniość i nierówność wyborów, wprowadzające również tajność głosowania uznano początkowo w Niemczech za kiepski żart lub posunięcie wręcz rewolucyjne (5). Tym niemniej kanclerz Rzeszy był przeświadczony, że właśnie te zasady wraz z większościową formułą wyborczą będą dla Niemiec optymalnym rozwiązaniem. Bronił szczególnie powszechności i bezpośredniości wyborów. Twierdził, że wybory pośrednie falsyfikują obraz opinii publicznej. Wybory bezpośrednie pozwalają na obecność w parlamencie „tęższych głów”, premiują ludzi zdolnych, mających poparcie szerszych wielu środowisk, nie uwikłanych w lokalne powiązania (6). Wprowadzone przez Bismarcka rozwiązanie zyskało mu uznanie wielu środowisk. Nowatorskiego prawa wyborczego bronili w Niemczech chrześcijańscy demokraci, socjaldemokraci i liberałowie. Stało się ono wzorem reform prawa wyborczego instalowanego we Francji i w Austrii. Było także wzorem, do którego odwoływała się narodowa demokracja. Wzór ten starała się zastosować w reformie prawa wyborczego do sejmu pruskiego.

Reforma prawa wyborczego Prus

Zdjęcie obok: Wojciech Korfanty: „Prawo wyborcze i wybory w Prusiech są niemoralne…”

 

Pojawienie się narodowej demokracji w zaborze pruskim zbiegło się z działaniami wielu środowisk na rzecz reformy pruskiego prawa wyborczego. Dyskusja w tej sprawie toczyła się na forum sejmu od początku lat siedemdziesiątych XIX wieku. Partią, która w 1873 r. jako pierwsza wystąpiła z wnioskiem, by sejm pruski był wybierany na podstawie tych samych zasad co Reichstag, było chrześcijańsko-demokratyczne Centrum. Mimo poparcia udzielonego niemieckim chadekom przez Koło Polskie propozycja upadła. Próby reform pruskiego prawa wyborczego nasiliły się na przełomie XIX i XX wieku. Ciężar zabiegów w kierunku zasadniczej reformy ordynacji wyborczej do sejmu pruskiego wzięli na siebie niemieccy liberałowie, wspierani przez chadeków, socjaldemokratów i Koło Polskie. W 1892 r. liberałowie zażądali wdrożenia 4-przymiotnikowej ordynacji. Wniosek ponowili w 1907 r. dodając także postulat wprowadzenia właściwego podziału okręgów wyborczych. W dniu 10 stycznia 1908 r. Izba Poselska sejmu pruskiego krótko debatowała nad propozycją Traegera. W odpowiedzi na jego interpelację kanclerz Bülow oświadczył, że wprowadzenie do sejmu pruskiego takiego prawa wyborczego, jakie obowiązuje do parlamentu Rzeszy byłoby niezgodne z interesem Prus. Nie negował potrzeby zmiany ordynacji wyborczej. Zastrzegł jednak: „Każda zdrowa reforma wyborcza musi opierać się na uwzględnieniu wpływów szerokich warstw stanu średniego i na stopniowaniu głosów” (7). Oznaczało to, że rząd byłby zainteresowany wprowadzeniem pluralności głosowania uwzględniającej kryteria majątkowe i wykształceniowe. Stanowisko to uzyskało poparcie konserwatystów, ale przeciw niemu wystąpiła chrześcijańska demokracja i Koło Polskie. Przedstawiciel Centrum skrytykował kanclerza za niechęć do uczynienia wyborów tajnymi i przypomniał, że chadecy jako pierwsi zaproponowali w 1873 r., by prawo wyborcze do sejmu było takie samo jak do parlamentu Rzeszy. W imieniu Koła Polskiego przemawiał Wojciech Korfanty. Energicznie wsparł wniosek liberałów. Poinformował Izbę, że Koło Polskie oświadcza się za wprowadzeniem powszechności, równości, bezpośredniości wyborów z tajnym głosowaniem jako na zasadach odpowiadających polskiej tradycji politycznej i historycznej. Żądał równego głosowania (8), ale większą wagę przywiązał do głosowania tajnego. W jego ocenie jawność wyborów do pruskiej Izby Poselskiej skutkuje właściwie brakiem zastępstwa mas obywatelskich i tym samym pozbawieniem ich wpływu na stanowienie prawa. Uzasadnił tę ocenę następująco: „Podczas wyborów ludzie zależni głosują jak im pracodawca każe. Jeżeli postępują według swych przekonań, pozbawia ich się pracy i chleba. Wydalanie setek robotników po każdych wyborach są najlepszym tego dowodem” (9). Sygnalizował, że istniejący w warunkach jawności głosowania nacisk wyborczy, wywierany przez silnych na słabych, urzędników na podwładnych demoralizuje wyborców. W tym duchu mocnym akcentem zakończył wystąpienie: „Prawo wyborcze i wybory w Prusiech są niemoralne, nic więc dziwnego, że trzyklasowy parlament uchwala ustawy niemoralne” (10). Ponieważ Izba odrzuciła wniosek liberałów, kilka dni później środowiska zainteresowane demokratyzacja pruskiego prawa wyborczego usiłowały wywrzeć presję na rząd inicjując dyskusję w tej sprawie w parlamencie; aktywni tu byli szczególnie socjaldemokraci organizujący manifestacje na ulicach Berlina. Kanclerz Bülow odmówił parlamentowi ogólnoniemieckiemu kompetencji zajmowania się tą kwestią jako sprawą wewnętrzną Prus. Tym niemniej w dniu 22 stycznia 1908 r. szczątkowa dyskusją w parlamencie zaistniała. Korfanty, od 1903 roku poseł do parlamentu z jednomandatowego okręgu Katowice – Zabrze, w krótkim wystąpieniu ponownie zaakcentował, że pruskie prawo wyborcze generuje konflikty społeczne i narodowościowe oraz wrecz kompromituje państwo w oczach opinii światowej. Sformułował też myśl, że Polacy są „zwolennikami powszechnego, równego i bezpośredniego prawa wyborczego z tajnym oddawaniem głosów, uważając je za sprawiedliwe” (11).

Pod presją wielu środowisk rząd pruski usiłował reformować prawo wyborcze do sejmu, ale poprzez wprowadzania rozwiązań częściowych, opozycja z kolei domagała się reformy całościowej. W 1910 r. rząd Bethmana-Hollwega wystąpił z projektem reformy prawa wyborczego polegającej głównie na uczynieniu elekcji bezpośrednią. Po raz kolejny opozycja wobec jego rządu zażądała reformy całościowej. Takie też było stanowisko Koła Polskiego i narodowej demokracji. Ponownie wyrażał je jej reprezentant w sejmie W. Korfanty, naówczas poseł z okręgu Środa – Śrem – Września w Wielkopolsce. Podczas pierwszego czytania w dniu 10 lutego 1910 r. wystąpił z krytyką prawa wyborczego. Piętnował jego nierówność, idącą w kierunku wyróżnienia „obciążonych workiem pieniędzy i pałaszem oficerskim”; wskazał, że jawność wyborów godzi w sumienie i wolność obywateli. Zakwestionował głównie koncept wprowadzania reformy cząstkowej, żądał – w imieniu Koła Polskiego – reformy całkowitej, polegającej na wprowadzeniu takiego samego systemu wyborczego, jaki obowiązywał w wyborach parlamentarnych (12). Był to również wyraz jego osobistych zapatrywań politycznych, wyrażanych na łamach redagowanego przezeń na Śląsku pismach „Górnoślązak” i „Polak”, w których także prezentował hasło: „prawo wyborcze jak w Rzeszy” (13). W marcu 1910 r. po raz kolejny żądał w imieniu Koła Polskiego 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Ostatecznie, wobec rozbieżności zdań w sejmie, Bethman-Hollweg wycofał projekt reformy pruskiego prawa wyborczego. W 1912 liberałowie jeszcze raz podjęli próbę pełnej demokratyzacji sejmowej ordynacji wyborczej. Kwalifikując istniejąca ordynację jako niesprawiedliwą, W. Korfanty ponownie wsparł wniosek liberałów. Wobec braku stosownej większości, także ta próba nie przyniosła powodzenia i do 1918 r. sejm pruski wybierany był na podstawie niedemokratycznego trójklasowego prawa wyborczego.

Ordynacja wyborcza przeciw germanizacji

Zdjęcie obok: Karol Rzepecki, autor „Pobudki wyborczej”, książki zachęcającej Polaków z zaboru pruskiego do aktywności wyborczej.

 

To, że w dyskusji nad reformą pruskiej ordynacji wyborczej narodowi demokraci opowiedzieli się za demokratycznym prawem wyborczym opartym na formule większościowej realizowanej w okręgach jednomandatowych oraz to że za sprawą swego reprezentanta W. Korfantego byli spośród Polaków w Sejmie Pruskim grupą najbardziej aktywną (14) na rzecz pełnej demokratyzacji tegoż prawa nie było dziełem przypadku. Od końca XIX wieku w zaborze pruskim nasiliła się walka narodowa pomiędzy Polakami a Niemcami; zaczęto ją wręcz nazywać walką ekonomiczno-rasową (15). Państwo niemieckie dążyło do pełnej germanizacji, co oznaczało świadomościowe i kulturowe zniemczenie Polaków oraz zgermanizowanie polskiej ziemi. Narodowa demokracja uznała, że jest to podstawowe zagrożenie, obliczone na eksterminację Polaków. Zamierzała przeciwstawić się mu poprzez zwiększenie aktywności Polaków w wielu sferach ich egzystencji i w rozmaitych formach organizacyjnych. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu było mobilizowanie Polaków wokół hasła reformy pruskiego prawa wyborczego. Chodziło tu, zgodnie z ogólnym planem endecji, o zwiększenie aktywności Polaków. Ale też zależało narodowym demokratom na demokratyzacji pruskiego prawa wyborczego. Wyraźnie traktowała to jako drogę ogólnego demokratyzowania stosunków politycznych, a w szerszym planie stosunków społecznych i narodowych w Niemczech (16). Rozumiała przez nie likwidację feudalnych przeżytków, w ramach których pewne grupy – wyróżniane ze względu na pochodzenie i posiadany majątek – mają uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie. Trójklasowy pruski system wyborczy sankcjonował istniejące zróżnicowania, a jego istotą była ochrona nierówności społecznych. A zgoda na nierówności społeczne niemal automatycznie prowadziła do akceptowania braku równości także w stosunkach pomiędzy narodami. Demokratyzacja stosunków politycznych w Prusach miała szczególnie prowadzić do zaprowadzenia w tym państwie formalnej równości ludzi wobec prawa (17). W odróżnieniu od postawy galicyjskich narodowych demokratów wobec równości ludzi, w zaborze pruskim ich stanowisko wobec tej idei było znacząco odmienne. Eksponowali potrzebę wprowadzenia w państwie niemieckim równości między ludźmi, bo rozumieli, że idea ta jest korzystna dla Polaków, nie będzie pozwalała na jakąkolwiek ich dyskryminację, ekonomiczną, własnościową, czy kulturalno-językową. Demokratyzacja prawa wyborczego, rozumiana jako element szerszego procesu demokratyzacji Prus, była w mniemaniu endecji korzystna z narodowego punktu widzenia Polaków.

Narodowi demokraci, jak zaznaczono na wstępie, z dystansem podchodzili do polskiej obecności w parlamentach państw zaborczych. Krytycznie też oceniali działalność opanowanych przez lojalistycznie usposobionych konserwatystów polskich kół w sejmie pruskim i parlamencie ogólnoniemieckim; Popławski wręcz pisał, że są to niewielkie grupy posłów złożone „w znacznej części z ludzi niedołężnych, nie mających wyraźnej myśli politycznej, ani ścisłego związku z masą wyborców” (18). Tym niemniej przywiązywali wagę do samej aktywności wyborczej Polaków w zaborze pruskim. Przekonują o tym szczególnie trzy tomy „Pobudki wyborczej”, pióra czołowego jej reprezentanta w Wielkopolsce Karola Rzepeckiego (19). W pracach tych szczegółowo analizował on przebieg i skutki wyborów parlamentarnych i sejmowych w poszczególnych okręgach, akcentując przede wszystkim potrzebę dalszego mobilizowania się Polaków. Działacze Narodowej Demokracji sami stali się też na początku XX wieku ważnymi animatorami akcji wyborczej, odgrywali znaczącą rolę w rozwiniętej sieci polskich organizacji wyborczych na terenie zaboru pruskiego, w Polskim Centralnym Komitecie Wyborczym, w komitetach prowincjonalnych, powiatowych i obwodowych.

Aktywność wyborcza była wyrazem wzrostu ogólnej aktywności Polaków, na której im zależało. Jednak w warunkach zaboru pruskiego stawała się ona szczególnie istotna w kontekście zachodzących tu procesów świadomościowych. W zaborze tym Niemcy dążyli do germanizacji Polaków i wykorzystywali do tego swoją przewagę polityczną i ekonomiczną. Polacy równoważyli tę przewagę czynnikiem demograficznym. Endecy uznali, że utrzymanie równowagi w relacjach polsko-niemieckich będzie wymagało, obok wzmocnienia ekonomiczno-kulturalnego, położenia akcentu na rozwoju liczebnym Polaków w zaborze pruskim. J. L. Popławski dosyć wcześnie zauważył, że przeważają oni nad Niemcami pod względem płodności (20). Ponadto na przełomie XIX i XX wieku narodowi demokraci zorientowali się, że liczbę Polaków można pomnażać poprzez formowanie polskiej świadomości narodowej w grupach i środowiskach, które chociaż obiektywnie zaliczały się do narodu polskiego, to jednak nie potrafiły dokonać narodowej autoidentyfikacji. Szczególne znaczenie miały tu takie obszary jak Górny i Średni Śląsk, Pomorze Zachodnie, Warmia, Mazury i pruskie Mazowsze. Narodowi demokraci doszli do przekonania, że rywalizacja wyborcza, występujące w niej momenty napięcia psychologicznego i emocjonalnych przeżyć są dogodnym tworzywem kształtowania świadomości narodowej żyjącego na tych terenach ludu. Stad też w ich optyce w ogóle głównym celem podejmowanej w zaborze pruskim akcji wyborczej miało być właśnie uświadomienie narodowe i społeczne ludu polskiego. Cel ten powinno się osiągnąć realizując dwa zadania: 1) wyraźne zaznaczenie odrębności narodowej Polaków oraz 2) „możliwe najszersze uwzględnienie samodzielności społecznej, równouprawnienia obywatelskiego wyborców”. Akcentowali, by akcja wyborcza Polaków prowadzona była na podstawie solidaryzmu narodowego. „Przegląd Wszechpolski” upominał: „W walce wyborczej społeczeństwo polskie tworzyć powinno jeden obóz polityczny, solidarny poczuciem swej odrębności narodowej” (21). Z tego stanowiska wnikała też ich niechęć do zawierania sojuszy wyborczych z partiami niemieckimi (liberałami i chadeckim Centrum) oraz uporczywe domaganie się, by stworzyć centralny komitet wyborczy, koordynujący solidarną akcję Polaków w skali całego państwa niemieckiego; zadanie to zostało zrealizowane gdy w 1904 r. powołano Polski Centralny Komitet Wyborczy w Poznaniu. Kwintesencja poglądu w sprawie celów akcji wyborczej w państwie pruskim zawarta była m.in. w artykule J. L. Popławskiego z 1900 r., a którym akcentował on: „Ale przede wszystkim pamiętać trzeba, że działalność parlamentarna w polityce polskiej w zaborze pruskim ma w ogóle niewielkie dziś znaczenie. Punkt ciężkości tej polityki, jej główne zadanie leży w agitacji narodowej i pracy narodowej, społecznej oraz kulturalnej, jak najszerzej pojmowanej, a w tym zakresie działalności publicznej nie możemy mieć żadnych sojuszników. Bo w tym zakresie każdy kompromis jest abdykacją za stanowiska narodowego, chociażby wzmocnił nasz byt materialny” (22). Upór narodowych demokratów, by Polacy samodzielnie prowadzili akcję wyborczą wynikał także z jeszcze innej okoliczności. Władze pruskie fałszowały statystyki obrazujące narodowe podziały w zaborze pruskim, świadomie zmniejszając liczbę Polaków. W tej sytuacji rzeczywistą sytuację demograficzną względnie dobrze oddawały wyniki wyborcze, a także spisy obrazujące podziały wyznaniowe (23).

Wzmocnić pozycję Polaków

Chociaż na drugim planie, to jednak narodowi demokraci doceniali także samą obecność przedstawicieli Polaków w parlamentach państw niemieckich, jako zwiększającą szansę skuteczniejszego realizowania naszych interesów narodowych. Obie trybuny parlamentarne były dogodnym miejscem upominania się o naruszone prawa oraz informowania światowej opinii publicznej o krzywdach doznawanych przez Polaków z ręki pruskiej. Także więc z tej perspektywy ujmowali pruski system wyborczy. Postrzegali, że jest on znacznie korzystniejszy dla Niemców. Ilustruje to następujące zestawienie: (24)

Tabela 1. Posłowie polscy i niemieccy z Poznańskiego w sejmie pruskim w latach 1889-1914

 

Początek kadencji – lata Polacy Niemcy Razem
1889 12 17 29
1894 13 16 29
1899 10 19 29
1904 10 19 29
1908 9 20 29
1913 9 20 29

 

Tabela 2. Posłowie polscy i niemieccy z Poznańskiego w parlamencie Rzeszy w latach 1890-1914

 

Początek kadencji – lata Polacy Niemcy Razem
1890 10 5 15
1893 12 3 15
1898 11 4 15
1903 11 4 15
1907 11 4 15
1912 11 4 15

 

Zestawienie podane przez Lecha Trzeciakowskiego w „Dziejach Wielkopolski” wskazuje, że w wyborach przeprowadzanych w porównywalnym czasie, na tym samym obszarze i w tych samych realiach społecznych i politycznych Polacy zdobywali większość mandatów podczas wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego. Wynikało to z faktu, że wybory do niego były większościowe i demokratyczne. Przy określonej mobilizacji Polacy uzyskiwali mandaty w tych jednomandatowych okręgach, w których przeważali demograficznie. W przypadku wyborów sejmowych było odmiennie – większość mandatów z Poznańskiego przechwytywali Niemcy. Byli oni zainteresowani takim właśnie rozstrzygnięciem, gdyż Polacy byli opozycją – zarówno wobec rządu jak i państwa pruskiego. Zmniejszanie liczby posłów polskich było możliwe dzięki niedemokratycznej ordynacji. Wybory były dwustopniowe, a głosowanie jawne. Narodowi demokraci dostrzegali, że zniechęcało to Polaków do brania w nich udziału oraz że dawało pole do manipulacji wyborczych. Istotną rolę odgrywała w nich geometria wyborcza – administracja pruska tak ustalała obwody wyborcze, by zwiększyć liczbę niemieckich walmanów. Cel ten osiągano jednak głównie na drodze wykorzystywania przez administrację pruską oraz niemieckich pracodawców zależności ekonomicznych i służbowych, za pomocą których przed wyborami urabiano postawę prawyborców. Nie uszło uwadze narodowych demokratów i to, że również sama trójklasowość pruskiego prawa wyborczego niwelowała polską przewagę demograficzną w Wielkopolsce. Jako oparte na cenzusie majątkowym, premiowało ono ludzi majętnych. W wielu okręgach Polacy głosowali na ogół w III klasie, bardziej zamożni Niemcy dominowali w I i II klasie prawyborców, równoważąc w ten sposób polską przewagę demograficzną (25). W tym stanie rzeczy oczywistą receptą wzmocnienia pozycji Polaków w wyborach sejmowych miała być pełna demokratyzacja prawa wyborczego oraz wprowadzenie większościowej formuły wyborczej. Właśnie ta formuła, realizowana w jednomandatowych okręgach wyborczych, pozwalała najlepiej wyzyskać przewagę demograficzną Polaków w zaborze pruskim, a szczególnie w Wielkopolsce.

Doceniając potrzebę pełnej demokratyzacji prawa wyborczego do sejmu pruskiego narodowa demokracja zwracała jednakże uwagę na środki i metody osiągania tegoż celu. Unikała metod radykalnych, nie organizowała masowych wystąpień i demonstracji. Zabiegi wokół zmiany ordynacji wyborczej czyniła głównie na forum sejmu pruskiego. Ta wstrzemięźliwość podyktowana była elastycznością i pragmatyzmem znamionującymi ogólnie poczynania narodowej demokracji we wszystkich zaborach. Doświadczeni działacze endecji, jak J. L. Popławski, dostrzegali, że w zaborze pruskim Polacy mogą jeszcze wiele rzeczy stracić nierozważnym postępowaniem wobec Niemców (26). W Prusach siłą polityczną, która w sposób radykalny, odwołujący się do ulicznych wystąpień i manifestacji, zabiegała o zmianę sejmowej ordynacji wyborczej, byli socjaldemokraci. Również i ta okoliczność rzutowała na postępowanie endeków – raczej nie byli zainteresowani budowaniem wspólnego frontu z formacją, którą generalnie zwalczali. Starali się więc działać ostrożnie, w zabiegach wokół prawa wyborczego i w zakresie obrony polskich interesów zalecali korzystanie z pruskiego i ogólnoniemieckiego prawa.

Zdzisław ILSKI


1. J. Marczewski, Narodowa demokracja w Poznańskiem 1900-1914, PWN Warszawa 1967, ss 101-271; M. Orzechowski, Narodowa Demokracja na Górnym Śląsku (do 1918 roku), Wrocław – Warszawa – Kraków, ZNiO Wydawnictwo 1965, s. 64.
2. K. Rzepecki, Historia ustawy wyborczej pruskiej oraz wyniki wyborów do sejmu pruskiego z 1903 i 1908 r. na ziemiach polskich, Poznań 1913, s. 26.
3. K. Rzepecki, Historia ustawy…, cyt. wyd., s. 127 (Regulamin wyborczy do pruskiej izby poselskiej, Par. 27 II)
4. K. Rzepecki, Historia ustawy…, cyt. wyd., s. 28.
5. W. Czapliński, A. Galos, W. Korta, Historia Niemiec, Wrocław. Warszawa. Kraków. Gdańsk. ZNiO Wydawnictwo 1981, s. 579.
6. K. Rzepecki, Historia ustawy…, cyt. wyd., s. 29.
7. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908.
8. Mówił: „Żądamy równego głosowania, ponieważ jestem przekonany, że to, co biedny człowiek państwu daje, względnie jest więcej warte niż to, co daje bogaty junker” („Katolik”, nr 6 z 14 I 1908).
9. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908.
10. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908. Pisał Karol Rzepecki: „Najenergiczniej mówił za wnioskiem wolnomyślnych a przeciw rządowi poseł nasz Wojciech Korfanty” (Historia ustawy…, cyt. wyd., s. 94).
11. „Katolik”, nr 11 z 25 I 1908.
12. Z. Hemmerling, Posłowie polscy w parlamencie Rzeszy Niemieckiej i Sejmie Pruskim 1907-1914, LSW Warszawa 1968, s. 179-180; K. Rzepecki, Historia ustawy…, cyt. wyd., s. 86. Korfanty był jedynym posłem polskim, który zasiadł w 28-osobowej komisji sejmowej pracującej nad reformą pruskiej ordynacji wyborczej.
13. „Program Korfantego sprowadzał się do postulatu przekształcenia państwa pruskiego – ideału wachmistrzów i biurokratów – w typowe państwo burżuazyjno-demokratyczne, w którym zapanuje równe prawo wobec równych obowiązków. W sprawie pruskiej ordynacji wyborczej jego stanowisko sprowadzało się do hasła: prawo wyborcze jak w Rzeszy. O równości Korfanty mówił niewiele, nie wspomniał również o proporcjonalnym podziale głosów, zdecydowanie wypowiadał się przeciwko przyznaniu biernego prawa wyborczego kobietom. Żaden robotnik się na to nie zgodzi, aby dziewczyny lat 20 mające miały być obierane na posłów… Nasamprzód wywalczymy wolność i równość wyborczą mężczyznom, a potem będziemy mogli pomyśleć o niewiastach. W walce o tak zawężone rozszerzenie swobód obywatelskich, Korfanty, wierny do końca fetyszyzmowi parlamentaryzmu, zdawał się prawie całkowicie na trybunę parlamentarną” (M. Orzechowski, Wojciech Korfanty. Biografia polityczna, Wrocław. Warszawa. Kraków. Gdańsk ZNiO Wydawnictwo 1975, s. 130-131).
14. Z. Hemmerling następująco ocenił aktywność Polaków w sprawie demokratyzacji prawa wyborczego w Prusach (przy okazji projektu Bethmanna-Hollwega): „Wydaje się, że polskie przedstawicielstwo polityczne w Berlinie nie doceniało wagi i znaczenia reformy prawa wyborczego dla życia politycznego w Prusach. W czasie dyskusji nad projektem w Izbie Panów, żaden z Polaków nie zabrał głosu. Podczas głosowania nad całością tylko hr. Kwilecki oddał swój głos przeciw projektowi. W czasie decydujących debat ławy poselskie zwykle świeciły pustkami. Nie zmieniała się ta sytuacja podczas głosowania. Członkowie Izby Panów należeli do Koła sejmowego i w tym wypadku obowiązywała ich jednomyślność. W przeciwieństwie do nich bardzo czynny udział w debatach wziął W. Korfanty. Występował z ostrą krytyką projektu rządowego. Domagał się wprowadzenia prawa wyborczego do sejmu takiego, z jakiego korzystał parlament. W komisji sejmowej występował w obronie tajności wyborów. Wskazywał, że rząd pruski pominął brutalnie życzenie ludu, dając wojskowym i urzędnikom większe prawa, gdyż oni muszą głosować na jego komendę (…) W czasie ostatniego czytania projektu ustawy w sejmie wypowiedział się przeciwko niemu także poseł Jażdżewski. Od początku do końca stanowisko Koła wobec reformy było zawsze negatywne” (Z. Hemmerling, Posłowie polscy…, cyt. wyd., s. 188-189).
15. Zob. Wielkopolanin (K. Krotoski), Walka ekonomiczno-rasowa w Poznańskiem, Kraków 1898.
16. Akcentował to przed laty Z. Hemmerling pisząc: „Endecja bardziej generalnie i trafnie oceniła ten problem twierdząc, że walka toczy się nie o zmianę jakichś drugorzędnych przepisów konstytucji, ale o demokratyzację życia politycznego Prus” (Z. Hemmerling, Posłowie polscy…, cyt. wyd., s. 177-178).
17. M. Orzechowski, Narodowa Demokracja…, cyt. wyd., s. 116.
18. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6 z czerwca 1900 r.
19. K. Rzepecki, Pobudka wyborcza, Poznań 1907; tenże, Historia ustawy…, cyt. wyd.
20. Pisał w 1887 r.: „Najdonioślejszym wszakże czynnikiem wzrostu ludności polskiej jest większa jej płodność w porównaniu z ludnością niemiecką. Nie trzeba zapominać, że jest to potężna broń wielu innych ludów ujarzmionych (Irlandczycy, Słowacy itp.)” (J. L. Popławski, Wybór pism, cyt. wyd., s. 41).
21. „Przegląd Wszechpolski”, nr 21 z 1 XI 1897 r. (artykuł wstępny pt. Przyszłe wybory w Prusiech).
22. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6, czerwiec 1900.
23. „W każdym razie wyniki statystyki wyborczej są bardzo ciekawe. W Prusach Zachodnich, gdzie do niedawna urzędowo liczono 35% Polaków, okazało się, że liczba głosów polskich przy wyborach odpowiada 47% ludności, pomimo, że w niektórych okręgach, gdzie Polaków jest stosunkowo mało, nie głosowali wcale. Późniejsze obliczenia polskie i niemieckie dowiodły, że nie statystyka urzędowa, ale statystyka wyborcza jest bliższa prawdy. Pomocna przy obliczaniu liczby Polaków okazuje się również statystyka wyznaniowa” (J. L. Popławski, Wybór pism, cyt. wyd., s. 192).
24. Dzieje Wielkopolski. Tom II. Lata 1793-1918, Pod redakcją W. Jakóbczyka, Poznań 1973, s. 535-536.
25. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6, czerwiec 1900 r. Związany z obozem narodowym ks. Józef Dembieński na kanwie wyborów przeprowadzanych w powiecie Świecie wspominał: „Głośne były na cały zabór pruski wybory do parlamentu niemieckiego i do sejmu pruskiego. O przeprowadzeniu posła polskiego do sejmu pruskiego, gdzie obowiązywała trzyklasowa ordynacja wyborcza, mowy być nie mogło, natomiast istniała możliwość wyboru posła polskiego do parlamentu niemieckiego, gdzie decydowała liczba głosów, a nie majątek” (Ks. J. Dembieński, Radości mało – goryczy dużo. Pamiętnik Pomorzanina z lat 1879-1920, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1985, s. 163).
26. M. Orzechowski, Narodowa Demokracja…, cyt. wyd., s. 111.

Zdzisław ILSKI (ur. 1959) – doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.