Marszałek Piłsudski w Koszalinie

Kiedy przed kilkoma laty odsłaniano w Koszalinie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego, część lokalnych mediów urządziła sobie z tego pośmiewisko. Drobne potknięcie organizatorów, polegające na tym, że zaciął się sznurek powodujący osunięcie się przykrywającej posąg opończy, urosło do rangi najważniejszego wydarzenia. Z opresji wybawili organizatorów strażacy, ściągając z Marszałka płachtę, za co otrzymali brawa do koszalinian, którzy sympatycznie rozładowali chwilową konfuzję. Wieczorem zdumieni mieszkańcy miasta usłyszeli w telewizji informację: „Strażak, młodszy chorąży Zenon Iksiński (nazwisko zmienione – dop. TR), dokonał o godzinie 12.37 odsłonięcia pomnika Józefa Piłsudskiego”. Słowa te nie padły w programie satyrycznym, ale w codziennym programie informacyjnym lokalnej telewizji TV Max.

Trzecia wojna światowa?

Konflikt wokół budowy pomnika J. Piłsudskiego trwał pięć lat i obfitował w wydarzenia, które rozpalały skrajne emocje. W 1997 roku Rada Miejska zadecydowała o przeniesieniu z należnymi honorami pomnika wdzięczności dla Armii Radzieckiej z Placu Zwycięstwa przed gmachem byłego Urzędu Wojewódzkiego na Cmentarz Wojenny. Decyzja została wstrzymana niemal natychmiast po wygranych przez SLD wyborach samorządowych w 1998 roku. „Nie chcę wywołać trzeciej wojny światowej. Rosja rośnie w siłę” – mówił jeden z działczy SLD, sugerując dyplomatyczną reakcję Moskwy. W lutym 2000 roku przyjechał do Koszalina Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie. W jego obecności podpisano akt erekcyjny budowy pomnika. Prezydent Koszalina nie znalazł wówczas czasu na spotkanie z wyjątkowym gościem. Prezydent Ryszard Kaczorowski pytany przez dziennikarzy, co o tym myśli, odpowiadał taktownie: „Pozdrówcie ode mnie prezydenta”. Kilka miesięcy później lewicowa Rada Miejska podjęła decyzję o lokalizacji pomnika Józefa Piłsudskiego w peryferyjnej części koszalińskiego parku, według opozycji – „w krzakach”. Wówczas to padły słowa ukrytej drwiny i politycznego triumfalizmu. „Nie chcecie pomnika w krzakach? A przecież wasze hasło: Krzak? Tak!” – ironizował działacz SLD, nawiązując do trwającej wówczas wyborczej kampanii prezydenckiej z udziałem Mariana Krzaklewskiego. Odpowiedź mieszkańców miasta nadeszła 11 listopada, w dniu Święta Niepodległości. Kiedy przed katedrą zaczął się formować pochód, który zwyczajowo miał przejść główną arterią miasta, niespodziewanie grupa młodych ludzi rozwinęła transparenty: „Panie Marszałku – przepraszamy za patriotów z ratusza”, „Wojna z Piłsudskim hańbą dla miasta”.

Co Piłsudski zrobił dla Koszalina?

Przyszły historyk, który zainteresuje się dziejami budowy pomnika w Koszalinie, sięgnie zapewne do zakurzonych zszywek z lokalną prasą. „Nie ujmując nic Piłsudskiemu ma on już tablicę i ulicę swojego imienia w Koszalinie. O te ziemie nigdy nie walczył i nie interesował się tym tematem. Po co tu jego pomnik?” – pytał w 2000 roku czytelnik na łamach jednej z gazet. „To przecież on (Piłsudski – dop. TR) przeświadczony o swym geniuszu i umiejętnościach wodzowskich, wywołał wojnę z bolszewikami. Za te wojnę, po zdobyciu Kijowa, Sejm uhonorował go tytułem marszałka. Już zaledwie po trzech miesiącach ów marszałek dopuścił wojska bolszewickie na przedpola Warszawy, a w czasie największego zagrożenia zniknął na sześć dni w Aninie” – przedstawiał własną wersję historii inny czytelnik. „Ze zdumieniem przeczytałem, że Komitet Budowy Pomnika zdołał dotąd zgromadzić na koncie zaledwie 15 tysięcy złotych” – wyliczał skrupulatnie w liście do redakcji „nauczyciel z Koszalina”. „Dopóki Komitet nie będzie dysponował funduszami na budowę w pełnej wysokości, dopóty nie powinien – z tą sprawą wychodzić do władz miasta” – pouczał. Na placu, na którym planowano budowę pomnika, reporterzy zatrzymywali przechodniów. „Po co tutaj pomnik? To dobre miejsce na parking” – mówiła urzędniczka Archiwum Państwowego. „Stawianie pomnika tak kontrowersyjnej postaci jak Józef Piłsudski jest bez wątpienia wyrazem demonstracji politycznej” – brzmiało stanowisko Towarzystwa Kultury Świeckiej.

Pięć zasad dziennikarstwa

Poza nielicznymi wyjątkami, inicjatywa budowy pomnika nie znalazła zrozumienia w środowisku dziennikarskim. Świadczy o tym anonimowy tekst, krążący wówczas po redakcjach, który w dowcipnej formie odsłaniał metody prasowej manipulacji, stosowane w publikacjach na temat pomnika. Autor doradzał, jak należy pisać o pomniku Piłsudskiego, żeby się „nie narazić i nie podpaść”, podając pięć zasad „dla młodych adeptów sztuki dziennikarskiej”. Warto zacytować ten tekst w całości:

1. Budowa pomnika, to czysta polityka. Oczywiście, że nie wierzysz w takie dyrdymały jak patriotyzm, honor, ojczyzna. To dobre słowa do wypisywania na sztandarach wojskowych, ale nie w twojej gazecie. Wszystko jest polityką.

2. Tylko psychopata, za Piłsudskim lata. To oczywiste, że ktoś, kto w Koszalinie chce budować pomnik Piłsudskiego, nie może być zdrowy na umyśle. Często używaj słów zaczerpniętych z podręcznika psychiatrii: mania (pomnikomania), mitomania, maniak, paranoja, obsesja itd.

3. Piłsudskiego budują, a ludzie głodują. Łącz zawsze pomnik z aktualnymi problemami społecznymi – ubóstwem, bezrobociem i bezdomnością. Można też zestawić Dziadka z podwyżkami albo wydatkami. Przykłady tytułów: „Pomnik wśród podwyżek”, „Firmy upadają, pomnik rośnie”, „Likwidacja żłobka i dotacja do pomnika”.

4. Wolę każdego, od Piłsudskiego. Jeśli pojawi się pomysł budowy innego pomnika, np. myszki Miki, narób wokół tego takiego szumu, żeby Piłsudski zrobił się mały.

5. Olewaj kolego, Józefa Piłsudskiego! Traktuj go z góry. Nie jesteś od niego gorszy. W końcu ty ukończyłeś jakieś studia, a on nie. Poza tym, ty możesz gadać, a on już nie może

„Stosuj te zasady, a daleko zajdziesz” – doradzał na końcu anonim.

Ogórek przerośnięty

Echa ówczesnych sporów można odnaleźć również w archiwalnych numerach „Biuletynu Informacyjnego”, wydawanego przez komitet budowy pomnika. W jednym z zamieszczonych tekstów, autor rozprawiał się ze używaną przez przeciwników pomnika manierą, polegającą na upolitycznianiu jednych wydarzeń życia publicznego i odpolitycznianiu innych, czyli polityzację i depolityzację. W tekście „Ogórek przerośnięty” czytamy:

W latach osiemdziesiątych, gdzieś w okolicach schyłkowego PRL-u, w jednej z gazet ukazały się dwie, sąsiadujące ze sobą informacje. Pierwsza o tym, jak to milicjanci z jednostek ZOMO, chcąc udowodnić swoją społeczną przydatność, pomagają przy zakładaniu stawów rybnych. W drugiej autor opisywał perypetie mazurskich rybaków, którzy wydali wojnę kłusownikom i zaczęli nocami patrolować jeziora. Nie uszło to uwadze znanego prześmiewcy Michała Ogórka. „Tak oto – kpił Ogórek – milicjanci hodują ryby, a rybacy ścigają złodziei”. Minęły lata. Dzisiaj, w Koszalinie, szlachetną skądinąd akcję społeczną „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” realizuje się siłami policji, wojska, straży granicznej, straży pożarnej, mediów publicznych oraz parlamentarzystów. Nazwijmy ich wszystkich funkcjonariuszami państwowymi. Za to pomnik Józefa Piłsudskiego, twórcy tego państwa, wznoszą prywatni przedsiębiorcy, emeryci, renciści, weterani wojenni i dzieci. Nazwijmy ich wszystkich społecznikami. „Tak oto – mógłby zakpić Ogórek – funkcjonariusze państwowi robią za społeczników, a społecznicy wyręczają funkcjonariuszy”. Bowiem rzeczywistość przerosła Ogórka.

*     *     *

Zapewne nigdy nie poznamy prawdziwych motywów urzędowego przeciwstawiania się patriotycznym dążeniom koszalinian. Ci, którzy wówczas pragnęli „przenieść do Koszalina kawałek polskiej historii”, odczuwali wokół siebie złowieszczą pustkę. Milczały środowiska, które – zdawało się – powinny być ich naturalnymi sprzymierzeńcami, z rzadka podejmowały temat media. Społeczny wysiłek nie tylko nie znajdował uznania w oczach współobywateli, ale często stawał się przyczyną środowiskowej i towarzyskiej izolacji. Był to czas niemal całkowitego zakwestionowania wspólnej historii. Dzisiaj na cokole pomnika widnieje napis: „Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek”. Pod nim, złożony z nieco mniejszych liter, cytat ze Słowackiego: „Ziarnem Polski być jeden prosty człowiek może, jak w ziarnku życia – żyje całe przyszłe zboże”. Ci, którzy walczyli wówczas o ten pomnik, odbierają te słowa bardzo osobiście.

Tadeusz ROGOWSKI

Tekst pochodzi z roku 2006.

Autor był sekretarzem społecznego Komitetu Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego do chwili odsłonięcia pomnika w 2003 roku.

 

11 komentarzy do “Marszałek Piłsudski w Koszalinie

  • 12 maja 2010 o 16:13
    Permalink

    Pamiętam, pamiętam, jeden z tych transparentów niosłem osobiście. 😉

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 17:31
    Permalink

    [quote name=”Mezzo”]Pamiętam, pamiętam, jeden z tych transparentów niosłem osobiście. ;-)[/quote]

    Nie tylko niosłeś ale i własnoręcznie wykonałeś zadymiarzu 😀

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 18:18
    Permalink

    Pamiatam bylem pod pomnikiem,a na podium stali Ci co byli przeciwko budowie.Przemalowani,aparatcycy,komuchy,jaja sobie zrobili.Ale im gul latal jak czytali transparenty.Brawa autorom tej akcji.

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 18:45
    Permalink

    Widzialem to zdjecie,to byl czlonkowie ,frontu narodowego,roznej masci-partii.

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 19:26
    Permalink

    W Komitecie byli społecznicy i politycy. I ci społecznicy nie spali po nocach i wystawiali sie na odwet dzilkusów politycznych tak że chwilami chodzili kanałami i nasyłano na nnich firmy detektywistyczne esbeckie. A politycy bawili sie, po cichu dogadywali się z komuchami, krzywdy sobie nie robili, a po wybudowaniu pomnika a nawet jeszcze przed, sprzedawali ten pomnik po kawałku. Jest taki jeden co do dziś jeszcze sprzedaje wręczając różnym pajacom miniaturki pomnika a jednemu pajacowi na odchodne z Koszalina nawet zagrał Pierwsza brygadę (juz my wam tak zagramy, że będziecie kury szczać prowadzać a nie politykę robić). W zamian za polityczne koncesje PiS wierny sojusznik i piesek PO zaprosil wszystkich wrogów budowy pomnika na trybunę, plując nam w twarz. Dziś mamy martwą bryłę i pusty plac, a nie zyjący pomnik i ideę.

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 20:40
    Permalink

    Panowie, po co te wypominki. Pomnik stoi i to jest najważniejsze. Tamte dzieło trwa w ludziach, którzy oddali tej sprawie serce i dzisiaj nadal są czynni na niwie społecznej i obywatelskiej. To była dobra szkoła obywatelskiego działania, wszyscy coś z niej wynieśliśmy, a przyszłość zależy tylko od nas samych. Były ofiary, ale czy Marszałek nie jest wart naszej ofiary?
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 12 maja 2010 o 21:41
    Permalink

    Koszalinem rządzi masoneria, esbecja i razwiedka. Wszystkie instytucje przeżarte są tym syfilisem na wylot.

    Odpowiedz
  • 13 maja 2010 o 07:22
    Permalink

    Pomnik Marszałka jest dziś tylko dekoracją dla medialnych popisów polityków. Scenografia, niczym więcej. I za to odpowiadaja przede wszystkim ci politrycy którzy byli w komitecie, a później doszli do władzy – Paweł Michalak, Piotr Kroll.

    Odpowiedz
  • 13 maja 2010 o 08:02
    Permalink

    Proponuję zakończyć dyskusję apelem do władz obecnych i przyszłych.

    Pod tym linkiem odbywa się dyskusja na temat obchodów rocznic patriotycznych gdzie indziej, ale tez dobrych wzorców z samego Koszalina.

    http://koszalin7.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=134

    Uroczystości mają być dla ludzi, a nie dla władzy. Władza zresztą nic nie traci wchodząc między ludzi, a wręcz przeciwnie. Oczekujemy zmiany sposobu obchodów, które powinny byc kierowane przede wszystkim do Koszalinian i powinny być ich świętem. Plac domaga się remontu, pan Michalak z panem Krolem nie potrafili tego załatwic przez 8 lat, więc może znajdzie sie ktoś tak dobry, ze w końcu to wykona, a na pewno polubimy go wszyscy za serce okazane Marszałkowi. Bo dzięki niemu mamy Polskę.

    Dyskusja na temat placu wraz ze zdjęciami jest pod tym linkiem:

    http://koszalin7.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=133

    Odpowiedz
  • 18 maja 2010 o 19:38
    Permalink

    No pan Polechoński obecnie piewca niemieckiego Koszalina wydający swoje ksiązki za pieniądze z ratusza tez strasznie sie ubawił na uroczystości odsłoniecia pomnika co uczcił dużym artykułem w Głosie Pomorza.

    Odpowiedz
  • 20 listopada 2014 o 22:01
    Permalink

    Znakomite przypomnienie tamtych wydarzeń. Akurat miło mi, że wówczas należałem do tych nielicznych dziennikarzy, wspierających Komitet 🙂
    Przypomina mi się także wcześniejsza demonstracja SLD w obronie pomnika czerwonoarmisty. Po jednej stronie stali ludzie związani z „Solidarnością”, po drugiej – SLD. Wkroczył w środek oddział antyterrorystów. Dziennikarze stali na drodze policjantów… trzeba było się określić. Poszedłem naturalnie do „S” i… byłem sam. Koleżanki i koledzy poszli do SLD.

    Odpowiedz

Skomentuj Antykomuch Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.