Posted by
W mroźny, ale bezśnieżny ostatni dzień 2009 roku, odbył się pierwszy Koszaliński Bieg Sylwestrowy. Start i meta biegu, w postaci dużej nadmuchiwanej bramy, znajdował się na ulicy Młyńskiej, tuż przy głównym skrzyżowaniu miasta. Impreza toczyła się na tle rozstawionych tego dnia na rynku głównym ogromnych instalacji estradowych i technicznych, przygotowywanych na powitanie Nowego Roku oraz przy akompaniamencie efektów dźwiękowych towarzyszących próbom gwiazd polskiej estrady.
Imprezę zorganizowało Koszalińskie Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej przy wsparciu Urzędu Miejskiego w Koszalinie. Patronat honorowy objął prezydent Mirosław Mikietyński. W programie przewidziano bieg dla dzieci ze szkół podstawowych i młodszych na dystansie 400 metrów oraz bieg dla młodzieży gimnazjalnej i szkół średnich na dystansie 1200 m. Uczestnicy zostali hojnie obdarowani pucharami, rowerami górskimi, słodkościami i upominkami.
W biegu głównym uczestniczyło 110 osób, także osoby uprawiające nordic walking, wśród nich, jego pomysłodawca, Andrzej Jakubowski, wiceprezydent Koszalina. Trasa wiodła przez ulicę Asnyka, do parku, malowniczymi alejami wzdłuż zamarzniętego o tej porze stawku, mostkiem nad Dzierżęcinką, ulicą Młyńską, do mety. Według sporządzonych ad hoc obliczeń – debiutanckiej imprezie towarzyszyła nieunikniona improwizacja – długość trasy wyniosła 3850 metrów. Biegli zawodnicy z Gdańska, Szczecina, Słupska, Bobolic, Tychowa i innych miejscowości, biegły całe rodziny, małżeństwa, osoby niepełnosprawne.
Zwyciężył Tadeusz Zblewski z Bytowa z czasem 12 minut i 58 sekund, następni to Łukasz Wirkus z Borzytuchomia (13:03) i Ryszard Zaborski z Koszalina (13:07). Wśród 19 startujących w biegu pań, najlepsza okazała się Renata Halińska z Piaseczna, za nią przybiegły na metę Monika Borek ze Złocieńca i Ewelina Dolna z Kołczygłów. Wśród kijkarzy bezkonkurencyjny okazał się Mirosław Bierkus z Koszalina.
W tym biegu nie chodziło jednak o wyczyn, był on raczej tylko niezbędnym dodatkiem do ambitniejszego przedsięwzięcia – zainicjowania w Koszalinie masowej akcji biegowej oraz promocji coraz popularniejszej formy rekreacji, nie posiadającej jeszcze polskiej nazwy, ale posiadającej już ogromną rzeszę zwolenników – nordic walkingu. Ten wymyślony w Finlandii sposób na rekreację, polega na marszach ze specjalnymi kijami lub – jak kto woli – na “jeździe na nartach bez przypinania nart”, stąd często używana nazwa “narciarstwo biegowe”. Nowa pasja zdobywa coraz więcej zwolenników, a województwo zachodniopomorskie staje się centrum tego sportu w Polsce. Od wczoraj, ma w tym swój udział także Koszalin. (tr)
KOMENTARZ. Sport w Koszalinie od lat wykazuje tendencje do wąskich specjalizacji i zamykania się w swoich “kółeczkach zainteresowań”, zaś sport amatorski zaczyna niebezpiecznie skręcać w stronę komercjalizacji. Chlubnym wyjątkiem jest zapoczątkowana przed sześcioma laty przez prezydenta Mirosława Mikietyńskiego akcja “Bezpieczne wakacje”, niezwykle udane i pionierskie w owym czasie przedsięwzięcie, które przecierało szlaki dla późniejszych akcji ogólnopolskich w rodzaju programu “Orlik”. Bieg sylwestrowy, który miejmy nadzieję zagości na stałe w kalendarzu imprez sportowych, nawiązuje do nieco zapomnianej w Koszalinie tradycji sportów masowych, wychowania młodzieży przez sport i promowania zdrowego stylu życia wśród osób w wieku dojrzałym i starszym. Sport masowy to również najtańsza profilaktyka alkoholowa i narkotykowa. Nie sposób pominąć jeszcze innego wymiaru imprezy – integracji społeczeństwa, nawiązywania przyjaźni na gruncie wspólnych zainteresowań, satysfakcji z czynnego uczestnictwa w życiu miasta. Słowa uznania dla wiceprezydenta Andrzeja Jakubowskiego za inicjatywę, dla wspierającego go wiceprezydenta Przemysława Krzyżanowskiego, a także dla Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej, które powraca do szczytnej idei zapisanej w swojej nazwie.
Co wy ostatnio tacy proratuszowi się zrobiliście? Sztama ze stow. Nasz prezydent?
Odnos sie kolego do treści, nie baw sie w polityke bo mnie osobiście od polityki rzygac sie chce, jak jest cos propsolecznego, światełko w tunelu, to może warto to zauważyc, ciągłe napierdalanie we władze tez może byc męczące. Od bicia może ręka zaboleć, wiem, bo Józek W. mi to mówił
Merytorcznie proszę zatem.
Bardzo pożyteczna inicjatywa, a co najważniejsze, adresowana do wszystkich. Sport finansowany ze środków publicznych, powinien mieć charakter powszechny, a nie elitarny, ewentualnie elitarny, ale po zaspokojeniu potrzeb masowych.
Podejmuję noworoczne zobowiązanie, że w 2010 roku wezmę udział w biegu sylwestrowym.
Cyt. Basia: “Podejmuję noworoczne zobowiązanie, że w 2010 roku wezmę udział w biegu sylwestrowym”.
Basiu, jestem wzruszony, w pierwszym dniu roku podejmujesz zobowiazanie na ostatni dzień roku, pewnie liczysz na to, ze zapomnimy
Zaczyna się wewnętrzna walka w platformie o namaszczenie na kandydaturę na prezia. Jedliński w TV coraz częściej, Jakubowski takoż, Husejko również etc.
Impreza ciekawa, ale skopiowana, czyli wtórna. Nie znamy poczynionych na nią wydatków finansowych i ich źródeł. Byli biegacze z całej Polski, a ilu z Koszalina, bo przecież o nich tutaj chodzi?
Statystyka z Sylwestrowego biegu
Startowało w imprezie 137 osób
Zawodnicy z Polski 49 osób
Zawodnicy z Koszalina bieg + nordic 71 osób
Zawodnicy ze Sławna,Manowa,Mielna Bobolic Unieście 17 osób
To statystyka myślę że komentarz zbyteczny dla kogo ta impreza była zorganizowana.Startowałem w nordic .Byłem również organizatorem imprezy .Po 33 latach wróciłem do Koszalina .By promować moje miasto .I promuję je swoimi sukcesami sportowymi.W biegach i Nordic Walking.A w latach 70 promowałem Koszalin będąc kolarzem.Mirosław Bierkus.
Panie Mirosławie, a co z wydatkami finansowania i ich źródłami?
Witam Panie Mirosławie,
przede wszystkim przepraszam, że nie wspomniałem o tym, że był Pan współorganizatorem imprezy. Po prostu o tym nie wiedziałem, na portalu koszalin7.pl pracujemy społecznie i nie korzystamy z przywilejów dziennikarskich. Stąd niedoinformowanie. Słyszałem, jak osoba prowadząca zawody mówiła coś o Panu do mikrofonu, ale zgiełk dobiegający z rynku, wszystko zagłuszał. Jeszcze raz przepraszam.
Ja sam przez wiele lat obserwowałem Bieg Papieski, najpierw w Koszalinie, a później w Karlinie, więc zdaję sobie sprawę, jak trudno wypromować taką imprezę i sprawić, żeby “wpisała się w krajobraz”. To wymaga lat pracy. Rozumiem, ze jak na pierwszy raz pula nagród musiała być bogata, rozumiem też, że potknięcia w imprezie debiutanckiej to rzecz normalna, i że występy wyczynowców są trwałym elementem tego typu imprez, koniecznym kosztem promocji. Dlatego, gdyby nawet proporcje uczestników biegu były mniej korzystne, niż Pan przedstawił, nie zdziwiłoby mnie to.
Imprezie kibicuję do początku, ponieważ sam uczestniczyłem w projekcie “Bezpieczne wakacje”, o którym wspominam i odbieram ten bieg, jako nawiązanie do tamtej tradycji – imprez masowych, adresowanych do wszystkich. Bardzo się cieszę, że wrócił Pan po tak długim czasie do Koszalina i od razu rozpoczął pracę na rzecz miasta od tak mocnego akcentu. Będę Panu kibicował, a myślę, że z czasem przełamię tremę i sam dołączę do kijkarzy.
Pozdrawiam serdecznie