<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Prawo &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/zycie/prawo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 Dec 2023 17:25:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Sędziowie są z Marsa, sędziny z Wenus</title>
		<link>https://koszalin7.pl/sdziowie-s-z-marsa-sdziny-z-wenus/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/sdziowie-s-z-marsa-sdziny-z-wenus/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Sep 2012 22:12:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/09/16/sdziowie-s-z-marsa-sdziny-z-wenus/</guid>

					<description><![CDATA[Teoretycy demokracji, Ojcowie – założyciele Stanów Zjednoczonych &#8211; przewidzieli podział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Żeby uniknąć despotyzmu te]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1402"></span></p>
<p>Teoretycy demokracji, Ojcowie – założyciele Stanów Zjednoczonych &#8211; przewidzieli podział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Żeby uniknąć despotyzmu te trzy rodzaje władz miały się wzajemnie kontrolować, ale każda z nich miała podlegać zwierzchnictwu suwerena &#8211; Narodu. Ojczymowie założyciele III Rzeczpospolitej, co prawda zapisali zasadę zwierzchnictwa Narodu w czwartym artykule Konstytucji, ale w dalszych artykułach zrobili wszystko, żeby rządzących od nadzoru Narodu uwolnić. Szczególnie udało im się to na odcinku: &#8222;sądownictwo&#8221;.</p>
<p>Ludzie, którym oddano w III RP sprawowanie władzy sądowniczej zostali wyposażeni w liczne przywileje, które zapewniają im, że nikt postronny nie może im nic zrobić. Sędziowie sami siebie kontrolują, sami wybierają kolejnych sędziów (bardzo często swoje dzieci), cieszą się praktyczną bezkarnością. Sędziom dano władzę absolutną, a już dawno wiadomo, że &#8222;władza absolutna&#8221; korumpuje w sposób absolutny.</p>
<p>Czy można się zatem dziwić, że system sądowniczy w Polsce &#8211; już za komuny zdeprawowany, za III RP zdegenerował się jeszcze bardziej?</p>
<p>Kto i na jakiej zasadzie mógł tak skonstruować &#8222;trzecią władzę&#8221;? Kiedy odrobina zdrowego rozsądku podpowiada, że każdy pełniący wadzę publiczną musi podlegać zewnętrznej kontroli. Trudno wszak zakładać, że sędziowie to jacyś moralni nadludzie, zesłani z kosmosu. Zresztą wystarczyło spojrzeć na to jak rozwiązane jest sądownictwo w krajach, w których funkcjonuje dobrze pomimo ułomności ludzkiej natury.</p>
<p>Z tych wzorów nie skorzystano w 1989 r. bo paraliż wymiaru sprawiedliwości był &#8211; moim zdaniem &#8211; niezbędnym elementem &#8222;transformacji&#8221;. Wszak &#8222;pierwszy milion&#8221; należało ukraść, a jak można było by to zrobić gdyby prokuratura i sądy funkcjonowały należycie. Do wykonania zadania wynajęto profesorów, którzy tak skonstruowali system, że w efekcie korupcja i nieudolność stały się jego stałymi cechami, co tylko potwierdza bon-mot Bismarcka, że &#8222;Acht und achtzig Professoren und Vaterland, Du bist verloren&#8221; (&#8222;osiemdziesięciu ośmiu profesorów i Ojczyzna jest zgubiona&#8221;).</p>
<p>Tak więc na skutek całkowitego braku kontroli nad działalnością sędziów, nastąpił przyspieszony proces degeneracji tzw. &#8222;wymiaru sprawiedliwości&#8221; w III RP &#8211; Polska jest jednym z najczęściej skazywanych państw w Trybunale w Strasburgu, ilość obywateli pokrzywdzonych przez sądy i prokuratury idzie w setki tysięcy, a brak zaufania do sądów jest powszechny.</p>
<p>Oczywiście wszyscy politycy omijają temat sądownictwa jak zgniłe jajo, bojąc się narazić potężnej koterii sędziowskiej. Widać to i po stronie rządowej i po opozycyjnej. Osławione działania ministra Ziobry sprowadzały się do hapeningów i konferencji prasowych, natomiast istota patologii w wymiarze sprawiedliwości była przez PiS starannie przemilczana. Tak jest do dziś.</p>
<p>Oto afera Amber Gold odsłoniła korupcję w wymiarze sprawiedliwości, a PiS stara się pokazać, że jest to wyłącznie wina rządu Tuska, a nie całego systemu.</p>
<p>Tymczasem, najboleśniej ugodził sędziowską koterię jeden, odważny dziennikarz &#8211; <strong>Paweł Miter</strong>. Zadzwonił do prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku podając się za asystenta szefa kancelarii premiera i przeprowadził wzorcową wręcz rozmowę, która powinna przejść do &#8222;klasyki gatunku&#8221;. Prezes sądu, sędzia Ryszard Milewski na sam dźwięk słów: &#8222;Kancelaria premiera&#8221; stanął na baczność i spełnił wszystkie żądania przekazane mu przez telefon.</p>
<p>Każdego kto odsłuchał nagranie tej rozmowy zadziwiać musi bezmiar, czegoś co Wańkowicz określał jako &#8222;kundlizm&#8221;, w zachowaniu sędziego, prezesa sądu okręgowego. A &#8211; co najbardziej ciekawe &#8211; po ujawnieniu nagrania, sędzia nie wstydzi się tylko z tupetem oskarża dziennikarza.</p>
<p>Jest jasne, że liczy na to, że koledzy sędziowie go ochronią. Bo przecież te &#8222;standardy niezawisłości&#8221;, które zaprezentował sędzia Milewski obowiązują w całym środowisku.</p>
<p>Dlatego włos mu z głowy nie spadnie. Szybciej już mściwa ręka &#8222;wymiaru niesprawiedliwości&#8221; dopadnie odważnego dziennikarza.</p>
<p><strong>Zdjęcie:</strong> Pikieta przed Sądem Okręgowym w Koszalinie, styczeń 2012.</p>
<p><b>Janusz SANOCKI</b></p>
<p><b>Janusz SANOCKI</b> (1954-2020) &#8211; dziennikarz, polityk, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, samorządowiec, były burmistrz Nysy, uczestnik Ruchu Obywatelskiego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, autor książki &#8222;WoJOWnicy&#8221; (2005). 21 sierpnia 2008 rozpoczął protest głodowy przeciwko bezprawiu sądów, prokuratury i policji. Obecnie prowadzi akcję społeczną skupiającą stowarzyszenia obywateli walczących z bezprawiem sądów i prokuratur w komitety referendalne zmierzające do zmian ustrojowych w Polsce. Inicjator Kongresu Protestu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/sdziowie-s-z-marsa-sdziny-z-wenus/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prawo na wagę</title>
		<link>https://koszalin7.pl/prawo-na-wag/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/prawo-na-wag/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Nov 2010 18:03:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/11/15/prawo-na-wag/</guid>

					<description><![CDATA[Zalewa nas potok aktów prawnych, który wypływa z wielu źródeł &#8211; z parlamentu, ministerstw, trybunałów i sądów. Przeciętnie raz na]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zalewa nas potok aktów prawnych, który wypływa z wielu źródeł &#8211; z parlamentu, ministerstw, trybunałów i sądów. Przeciętnie raz na dzień uchwala się ustawę, a raz na godzinę wydaje rozporządzenie. Prawo staje się mniej czytelne, a tym samym, mniej dostępne dla obywateli. Dochodzi do coraz bardziej kuriozalnych sytuacji jeden z posłów zaproponował kiedyś uchwalenie ustawy o&#8230; tworzeniu ustaw.<span id="more-771"></span> Pochłania to ogromne siły i środki; oblicza się, że w procesie tworzenia jednej ustawy uczestniczy około pięciuset osób, prawników i legislatorów z parlamentu i rządu, biegłych, ekspertów, naukowców, parlamentarzystów. Jednocześnie w „państwie prawa&#8221; zapomina się o prawach nadrzędnych, które to prawo ukształtowały. W konsekwencji jesteśmy świadkami niespotykanej dotąd erozji prawa.</p>
<p>Obserwując to co się dzieje w Polsce, trudno się oprzeć wrażeniu, że instytucje tworzące prawo robią sobie na złość. Niestety, najczęściej traci na tym obywatel. Podmiotem prawa jest obywatel, którego powinności i obowiązki regulują akty prawne. Ustawy powinny być pisane dla ludzi, ponieważ to oni, a nie prawnicy są odbiorcami prawa. Tymczasem polskie prawo, aby stało się zrozumiałe, wymaga powtórnego tłumaczenia „z polskiego na nasze&#8221;. Tłumaczami są prawnicy i urzędnicy. W ten sposób język prawa stał się dostępny tylko dla wtajemniczonych. Do rozpaczy doprowadzają adresatów prawa zapisy: „zmieniony przepis art. 1 pkt 8 w związku z art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej ustawę X oraz w związku z art. 4 pkt. 4 zmieniającym ustawę Y&#8221;. Niekiedy bywa odwrotnie &#8211; pojęcia prawne zrozumiałe dla zwykłego śmiertelnika, trzeba tłumaczyć poprzez kolejne wykładnie prawne. Całkiem niedawno zespół prawników przy Urzędzie Zamówień Publicznych zajmował się wykładnią słowa „niezwłocznie&#8221; użytego w ustawie o zamówieniach publicznych. „Niezwłocznie, to tyle co w najbliższym możliwym czasie, bez zbędnej zwłoki&#8221; &#8211; zawyrokował zespół, dokonując ponownego odkrycia Ameryki.</p>
<p>Zmorą wszystkich instytucji stosujących prawo są jego częste nowelizacje. Bywają ustawy, które doczekały się już kilkudziesięciu nowelizacji w ciągu kilku lat. Zdobycie „tekstu jednolitego&#8221; takiej ustawy staje się nie lada wyczynem. Coraz częściej dochodzi do dublowania ustaw. Radosna twórczość parlamentarzystów często wynika z chęci przypodobania się poszczególnym grupom wyborców i ulegania naciskom grup interesów. Stąd, używając języka prawniczego, prawo ma coraz częściej charakter korporacyjny &#8211; właściciele księgarni domagają się ustawy o książce, psychologowie oczekują na ustawę o zawodzie psychologa, lekarze tęsknią za ustawą&#8230; i tak dalej. Sejm na koniec kadencji ogłasza, ile ustaw uchwalił, poczytując to sobie za zasługę. Chaos powiększa dokonujący się aktualnie proces dostosowania prawa do wymogów Unii Europejskiej. Niestety, rzadko kojarzy się to z porządkowaniem prawa, raczej odwrotnie &#8211; z jego kolejną gmatwaniną i nowymi problemami.</p>
<p>Coraz głośniej mówi się o znikających i pojawiających się w ustawach słowach, które często całkowicie zmieniają sens ustawy. Najbardziej znana jest sprawa przecinka z „afery Rywina&#8221;, ale przykładów jest znacznie więcej. Innym problemem są zawarte w ustawach tak zwane „delegacje ustawowe&#8221;, które zobowiązują właściwych ministrów do uzupełnienia ustawy przez bardziej szczegółowe o precyzyjne akty wykonawcze &#8211; rozporządzenia. Jednak i w tym przypadku dochodzi do wypaczenia intencji. Zdarza się, że rozporządzenia zawierają zapisy rozmijające się lub nawet sprzeczne z intencjami ustawodawcy. Trafiają się także ministrowie, którzy&#8230; zapominają wydać rozporządzenia. Ustawa staje się martwa, gdyż pozbawiona jest aktów wykonawczych.</p>
<p>Często występują w ustawach tzw. „pojęcia nieostre&#8221;, które można interpretować w dowolny sposób. Nie wszystkie zapisy prawne mają moc obowiązującą, dzieląc się na „obligatoryjne&#8221;, czyli takie, które muszą być stosowane w każdym przypadku oraz „fakultatywne&#8221;, czyli takie, które zakładają „uznaniowość&#8221; wykonawcy ustawy. W polskim prawie, to samo pojęcie, może za każdym razem oznaczać coś innego. Na przykład architekt w jednej ustawie jest „wolnym zawodem&#8221;, w drugiej ustawie już nie. Jeśli świadczy usługi dla ludności wykonuje wolny zawód, jeśli wykona usługę dla przedsiębiorstwa nie wykonuje. Mówi się wówczas, że architekt jest wolnym zawodem „w rozumieniu ustawy X&#8221;, albo że zawód architekta „mieści się w wykazie wolnych zawodów sporządzonym na użytek ustawy Y&#8221;.</p>
<p>Rozczłonkowane i porozrzucane po różnych aktach prawo coraz trudnej egzekwować. <em>Ius est quod iustum est</em> &#8211; głosi łacińska maksyma. Prawem jest to, co prawe, co jest zgodne z prawym rozumem. Dziś prawa nie rozumieją już sami prawnicy. Tym bardziej, nie rozumieją go zwykli ludzie. Zapomniano o podstawowej zasadzie tworzenia prawa, którą jest dobro wspólne. Prawem stało się to, co ustanowiła władza. Oznacza to redukcję ius do lex, prawa do ustawy. Nawet jeśli ustawę tworzy się w oparciu o zasadę ius, to urzędnicy prędko zadbają o to, aby przez kolejne wykładnie, interpretacje i rekomendacje zamienić ją w zasadę lex. W ten sposób dobre intencje ustawodawcy, niemal niedostrzegalnie, przekształcają się w złe. Prawo tworzy się lawinowo, jest go coraz więcej, jest coraz bardziej zagmatwane i skomplikowane. Stało się nieprzebraną gęstwiną, przez którą coraz trudniej się przebić. Odruchem obronnym społeczeństwa jest narastająca obojętność i zniechęcenie. W konsekwencji prowadzi to do lekceważenia prawa &#8211; skoro coraz trudniej się do prawa dostosować, to należy je ignorować. Porządkowanie polskiego systemu prawnego należałoby zacząć od zmiany filozofii prawa, a nie jego stanowienia. <strong>(zm)</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/prawo-na-wag/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
