<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Michalkiewicz &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/zycie/michalkiewicz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 Dec 2023 19:44:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Nadzieje wielkopostne</title>
		<link>https://koszalin7.pl/nadzieje-wielkopostne/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/nadzieje-wielkopostne/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Mar 2014 15:17:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Michalkiewicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/03/11/nadzieje-wielkopostne/</guid>

					<description><![CDATA[Jak pamiętamy, w ramach przygotowań do transformacji ustrojowej, w drugiej połowie lat 80-tych rozpoczął się proces uwłaszczania nomenklatury, selekcja kadrowa]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jak pamiętamy, w ramach przygotowań do transformacji ustrojowej, w drugiej połowie lat 80-tych rozpoczął się proces uwłaszczania nomenklatury, selekcja kadrowa w strukturach podziemnych, no i przygotowania prywatne w postaci przewerbowywania się jednego za drugim bezpieczniaków ze służby sowieckiej na służbę u przyszłych sojuszników naszego nieszczęśliwego kraju.<span id="more-1717"></span>  W rezultacie tych wszystkich procesów, scenę polityczną naszego nieszczęśliwego kraju zajęło Stronnictwo Ruskie, Stronnictwo Pruskie i Stronnictwo Amerykańskie. Taki skład &#8211; złotem zapewniał stabilizację politycznej sceny i dlatego w naszym nieszczęśliwym kraju ani razu nie pojawiła się sytuacja rewolucyjna &#8211; może z wyjątkiem 4 czerwca 1992 roku. Pewna zmiana sytuacji nastąpiła do 17 września 2009 roku, kiedy to prezydent Obama zadeklarował wycofanie Stanów Zjednoczonych z aktywnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej. Stronnictwo Amerykańskie zaczęło znikać z politycznej przestrzeni, którą natychmiast zaczęło wypełniać Stronnictwo Pruskie, uzupełniane Stronnictwem Ruskim na marginesach.</p>
<p>Aliści upokorzenie, jakiego Murzynek Bambo za sprawą zimnego ruskiego czekisty Putina doznał w Syrii sprawiło, że żądza rewanżu wzięła górę nad politycznymi kalkulacjami i administracja prezydenta Obamy wróciła do aktywnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej na terenie Ukrainy i naszego nieszczęśliwego kraju. W rezultacie tego powrotu, na Ukrainie doszło do zamachu stanu, w następstwie którego w Kijowie zewnętrzne znamiona władzy przejęli figuranci w osobach przewodniczącego Rady Najwyższej pana Turczynowa i wystawionego na stanowisko premiera rządu pana Jaceniuka &#8211; oraz przejęcia kontroli nad Krymem przez zimnego rosyjskiego czekistę Putina, zaś w naszym nieszczęśliwym kraju &#8211; do gwałtownej reaktywacji Stronnictwa Amerykańskiego.</p>
<p>Objawy tej reaktywacji widoczne są gołym okiem w postaci zarówno entuzjastycznego żyrowania in blanco wszelkich inicjatyw ukraińskich majdaniarzy przez tubylczych Umiłowanych Przywódców, jak i obszczekiwania zimnego rosyjskiego czekisty Putina, który &#8211; jak się wydaje &#8211; jednak przejął kontrolę nad Krymem i nie wydaje się, by ktokolwiek próbował go stamtąd przegonić. Jak na razie tego dowojowali się banderowcy, którzy liczą, że Murzynek Bambo w zamian za <i>&#8222;rany i przelaną krew&#8221;</i> podczas obalania ukraińskiego tyrana Janukowycza, obsypie Ukrainę, to znaczy ich złotem, dzięki któremu oni też pozakładają stare rodziny, takie same, jak w naszym nieszczęśliwym kraju pozakładały ubeckie dynastie.</p>
<p>Z okruszków stołu pańskiego próbują się pożywić również nasze tubylcze głodomory &#8211; toteż na scenie politycznej wystąpiły masowe objawy porozumienia ponad podziałami. Być może Stronnictwo Pruskie nie było jak dotąd wynagradzane na poziomie swoich oczekiwań i dlatego szalenie wyposzczone, ale możliwe jest również inne, równie proste wyjaśnienie tego entuzjazmu. Od przybytku głowa nie boli &#8211; to jedno &#8211; a drugie &#8211; że pokorne cielę dwie matki ssie. To by wyjaśniało masowe przechodzenie funkcjonariuszy Stronnictwa Pruskiego do Stronnictwa Amerykańskiego. Bo po Wielkim Poście zazwyczaj pojawia się Święcone &#8211; i na to wszyscy chyba liczą.</p>
<p><b>Stanisław Michalkiewicz</b></p>
<p>Tekst pierwotnie ukazał się w serwisie Prawy.pl (prawy.pl) 11 marca 2014.</p>
<p>Strona autorska Stanisława Michalkiewicza</p>
<p>Dziękujemy redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/nadzieje-wielkopostne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zgodnie z kiszczakowską konstytucją</title>
		<link>https://koszalin7.pl/zgodnie-z-kiszczakowsk-konstytucj/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/zgodnie-z-kiszczakowsk-konstytucj/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 11:07:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Michalkiewicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/06/05/zgodnie-z-kiszczakowsk-konstytucj/</guid>

					<description><![CDATA[Ach, coraz więcej poszlak wskazuje na rosnącą aktualność niepisanej konstytucyjnej zasady, ustanowionej podczas siuchty generała Kiszczaka ze swoimi konfidentami w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ach, coraz więcej poszlak wskazuje na rosnącą aktualność niepisanej konstytucyjnej zasady, ustanowionej podczas siuchty generała Kiszczaka ze swoimi konfidentami w Magdalence, a następnie przyklepanej również przez pożytecznych idiotów podczas telewizyjnego widowiska pt. <i>&#8222;Obrady Okrągłego Stołu&#8221;</i>. <span id="more-1006"></span> Chodzi oczywiście o zasadę: <i>&#8222;my nie ruszamy waszych &#8211; wy nie ruszacie naszych&#8221;</i>. Zgodnie z tą zasadą przez 15 lat nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności w związku z oskarżeniem premiera Oleksego o szpiegostwo na rzecz Rosji &#8211; a przecież ktoś chyba powinien. Gwoli umocnienia tej zasady powołana została komisja sejmowa do kanonizacji Barbary Blidy &#8211; bo przecież nie chodzi o ustalenie żadnych szczegółów jej śmierci &#8211; od początku przecież drobiazgowo znanych &#8211; tylko o przykładne ukaranie winnego złamania tej zasady &#8211; bo przecież inaczej żeśmy się umawiali, no nie?</p>
<p>No i teraz &#8211; trudno o bardziej smakowity żer dla, zdawać by się mogło &#8211; nieprzejednanej wrogości opozycji, jak kompromitujące poślizgi na Stadionie Narodowym w Warszawie &#8211; a tymczasem nikt nie zająknął się na ten temat ani słówkiem &#8211; na co zwrócił moją uwagę Czytelnik z Lublina (dzięki!). Najwyraźniej obydwie Strony Wojujące wprawdzie rozhuśtują emocjonalnie części opinii publicznej &#8211; każda swoją i każda &#8211; w swoją stronę &#8211; ale ponad podziałami współdziałają, by &#8211; po pierwsze &#8211; nie zrobić sobie krzywdy, a po drugie &#8211; by nie dopuścić do pojawienia się konkurencji, ani z jednej, ani z drugiej strony. Bo <i>&#8222;my nie ruszamy waszych, a wy nie ruszacie naszych&#8221;</i> &#8211; i tak już pewnie zostanie.</p>
<p><strong>Stanisław Michalkiewicz</strong></p>
<p>Stały felieton St. Michalkiewicza w &#8222;Dzienniku Polskim&#8221; (Kraków) &#8211; 3 czerwca 2011</p>
<p>Dziękujemy redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/zgodnie-z-kiszczakowsk-konstytucj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Orzeł wypchany</title>
		<link>https://koszalin7.pl/orze-wypchany/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/orze-wypchany/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 May 2010 22:44:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Michalkiewicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/05/01/orze-wypchany/</guid>

					<description><![CDATA[Z powodu rozpoczęcia kampanii prezydenckiej znowu odżyła, wydawałoby się, zupełnie już zapomniana „IV Rzeczpospolita”. Perspektywą jej powrotu z jednej strony]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z powodu rozpoczęcia kampanii prezydenckiej znowu odżyła, wydawałoby się, zupełnie już zapomniana „IV Rzeczpospolita”. Perspektywą jej powrotu z jednej strony straszy Jasnogród, „Gazeta Wyborcza” i stacje telewizyjne, których funkcjonariusze, po odegraniu żałobnego przedstawienia, już wrócili do dawnej formy, a z drugiej &#8211; w zacnych Ciemnogrodzianach rozbudzane są nadzieje na „kontynuowanie misji”.<span id="more-560"></span> Co tak naprawdę IV Rzeczpospolita ma oznaczać – Bóg jeden wie, bo oczekiwania – które w naiwności swojej sam kiedyś żywiłem – że w tym haśle zawiera się program odzyskania suwerenności politycznej i ekonomicznej przez naród i suwerenności politycznej przez państwo, rozwiały się ostatecznie po ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Od tej pory o żadnym programie „IV Rzeczpospolitej” nie może już być mowy i hasło to używane jest przez antagonistów już tylko jako instrument socjotechniki, podczas gdy naszą polityczną rzeczywistością pozostała i pozostanie III Rzeczpospolita – chyba, że strategiczni partnerzy obmyślą dla nas coś jeszcze innego.</p>
<p>III Rzeczpospolita jest kolejną, okupacyjną formą polskiej państwowości, podobnie jak okupacyjną formą była PRL. Przesądza o tym fakt, iż naród nie odzyskał politycznej suwerenności, utraconej w następstwie II wojny światowej, a tylko jej namiastkę. Umowa okrągłego stołu, jaką w 1989 roku zawarł komunistyczny wywiad wojskowy z gronem ludzi zaufanych, którzy w otoczce zacnych naiwniaków wystąpili w charakterze „reprezentantów społeczeństwa”, dotyczyła bowiem podziału władzy NAD narodem. „Reprezentanci społeczeństwa” uzyskali dostęp do tak zwanych zewnętrznych znamion władzy w postaci gabinetów, sekretarek, limuzyn i apanaży, ale punkt ciężkości władzy trwale ulokował się poza konstytucyjnymi organami państwa. Przekonaliśmy się o tym ponad wszelką wątpliwość już 4 czerwca 1992 roku, a kolejne potwierdzenie tych podejrzeń uzyskaliśmy w roku 2005, 2007 i 2009.</p>
<p>Umowa okrągłego stołu objęła również ustanowienie ekonomicznego modelu państwa w postaci kapitalizmu „kompradorskiego”, w którym dostęp do rynku i możliwości funkcjonowania na nim uzależnione zostały od przynależności do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby. Na straży tego przywileju razwiedki stoi ustawodawstwo gospodarcze, biurokracja i niezawisłe sądy. Znakomitą ilustracją tej sytuacji jest przypadek pana Romana Kluski, który – kiedy okazało się, że do sitwy nie należy – został natychmiast z rynku wyciśnięty i to nie przez konkurencję, tylko przez aparat państwa, który przy wykonywaniu tego zlecenia przeszedł do porządku nad prawem i wszelkimi procedurami. W rezultacie znaczna część, a może nawet większość społeczeństwa jest wyrzucana poza główny nurt życia gospodarczego ze wszystkimi tego konsekwencjami, zaś rozkradane i eksploatowane państwo nie potrafi wskutek tego stworzyć żadnej poważniejszej siły.</p>
<p>Taka sytuacja wychodzi naprzeciw oczekiwaniom strategicznych partnerów, którzy coraz mocniej ujmują w swoje ręce ster europejskiej polityki i którym wysługuje się tubylcza razwiedka, bo to przyzwyczajenie stało się dla niej drugą naturą. W rezultacie, zwłaszcza po 10 października 2009 roku, kiedy to ratyfikowany został traktat lizboński, mamy swego rodzaju atrapę państwa. Przypomina ono wypchanego orła; ma on wprawdzie wszystko to, co i orzeł żywy: dziób, skrzydła i szpony, tyle – że nie lata.</p>
<p>A symbolem tej schizofrenicznej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, są dwa sąsiadujące ze sobą święta: pierwszego i trzeciego maja. Pierwszy maja jest świętem naszych okupantów i nawiązuje do tradycji okupacyjnej, podczas gdy trzeci maja – do tradycji niepodległościowej. Bliskie sąsiedztwo tych świąt, niczym dwóch stron tego samego medalu, dodatkowo informuje nas, że nie potrafiliśmy oddzielić światła od ciemności, co skazuje nas na życie w półmroku, w którym wszystkie kolory wyglądają tak samo.</p>
<p><strong>Stanisław Michalkiewicz</strong></p>
<p>„Nasz Dziennik”  <b>•</b>  1 maja 2010<br />
<i>Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.</i></p>
<p>Dziękujemy redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/orze-wypchany/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie musimy udawać?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/nie-musimy-udawa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/nie-musimy-udawa/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 10:58:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Michalkiewicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/03/02/nie-musimy-udawa/</guid>

					<description><![CDATA[Nasi okupanci pragną za wszelką cenę skupić naszą uwagę na sobie, żeby w ten sposób odwrócić ją od rzeczywistych zagrożeń,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nasi okupanci pragną za wszelką cenę skupić naszą uwagę na sobie, żeby w ten sposób odwrócić ją od rzeczywistych zagrożeń, jakie swoją lekkomyślnością ściągnęli na nasze państwo i na nas samych. Oto na przełomie roku najważniejszą sprawą okazał się udział posła Zbigniewa Wassermanna i posłanki Beaty Kempy w komisji hazardowej.<span id="more-284"></span> Wprawdzie wiadomo, że ta komisja niczego nie wyjaśni, ani nawet nie ustali, bo pociągający naszych mężów stanu za sznurki starsi i mądrzejsi nie życzą już sobie żadnych hałasów wokół tej sprawy, ani tym bardziej – żadnych „<i>wyjaśnień</i>” &#8211; ale obecność wspomnianych posłów PiS w komisji hazardowej staje się dla całej partii kwestią prestiżową. A gdy w grę wchodzi prestiż, inne sprawy w ogóle się nie liczą i dlatego informacja podana przez panią senator Arciszewską-Mielewczyk o KILKUNASTU TYSIĄCACH pozwów przygotowanych przez niemieckich właścicieli nieruchomości, nie wywołała ani w mediach, ani – tym samym w opinii publicznej, żadnego rezonansu. Tymczasem jest to sprawa znacznie ważniejsza od tego, czy w komisji hazardowej będzie zasiadał pan poseł Wassermann, czy pani posłanka Kempa. Mówiąc szczerze, w porównaniu z wagą tej wiadomości, cała ta komisja hazardowa i jej końcowe, przesiąknięte fałszem i krętactwami wypociny, nie mają najmniejszego znaczenia. Powiem więcej – większego znaczenia nie mają nawet przypadające w tym roku tubylcze wybory prezydenckie.</p>
<p>Kilkanaście tysięcy procesów rewindykacyjnych na Ziemiach Zachodnich oznaczałoby, że mamy do czynienia z zaplanowaną i znakomicie skoordynowaną AKCJĄ mającą na celu doprowadzenie do zmiany na tym obszarze stosunków własnościowych. Wprawdzie już przed laty publicznie ostrzegałem przed taką akcją ze strony niemieckiej, ale optymistycznie zakładałem, że będzie ona prowadzona przed trybunałem w Strasburgu. Tymczasem okazało się, że lekceważone przez naszych durniów Powiernictwo Pruskie jednak lepiej spenetrowało istniejące możliwości i obecną akcję rewindykacyjną z powodzeniem prowadzi przed sądami polskimi, które orzekają na korzyść niemieckich powodów. W rezultacie strona polska nie będzie mogła nawet pisnąć przeciwko jakimkolwiek następstwom tej akcji, bez ryzyka, a właściwie już nawet nie ryzyka, tylko całkowitej pewności ośmieszenia się przed światem. Obecnie mamy do czynienia właściwie z jej pierwszym etapem, po którego pomyślnym zakończeniu nastąpi etap drugi w postaci „<i>uznania praw</i>” niemieckich wypędzonych – czego expressis verbis domagały się CDU i CSU w deklaracji z maja ubiegłego roku – to znaczy uznania ich praw własności do nieruchomości obejmujących jedną trzecią polskiego terytorium państwowego.</p>
<p>Wbrew bęcwalskim deklaracjom naszych mężów stanu, jakoby deklaracja ta była jedynie fajerwerkiem wyborczym, w kontekście wspomnianej akcji trudno nie potraktować jej jak najbardziej serio. Na jakiej podstawie zakładali oni, że CDU i CSU w tej sprawie tylko sobie żartuje – trudno zgadnąć. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest poczucie bezradności wobec tego cierpliwego i metodycznego postępowania strony niemieckiej, połączonego z wykorzystaniem rozbudowanej agentury w Polsce, na które strona polska próbuje ostatnio odpowiadać spóźnionymi improwizacjami. A skoro nie można zastosować nawet ulubionej przez naszych państwowych dygnitarzy metody groźnego kiwania palcem w bucie, najlepiej udawać, że się nic nie widzi, ani nie słyszy, a jeśli już nawet coś się zobaczy czy usłyszy – że nic się nie rozumie. Krótko mówiąc – udawać głupiego, co nawiasem mówiąc, naszym dygnitarzom przychodzi tak łatwo, że aż nasuwa podejrzenia, że wcale nie muszą niczego udawać.</p>
<p>Zmiana stosunków własnościowych na Ziemiach Zachodnich w tej sytuacji wydaje się jedynie kwestią czasu. Ale oczywiście na tym się nie skończy, ponieważ zmiana ta stanowi znakomity punkt wyjścia do następnego ruchu, który może przybrać postać oddolnej, arcydemokratycznej inicjatywy plebiscytu z udziałem właścicieli nieruchomości, którzy zapragnęliby odpowiedzieć na pytanie, do której stolicy wygodniej byłoby im odprowadzać podatki. Gdyby okazało się, że wygodniej do Berlina, wówczas Berlin, zbierając podatki z tego obszaru, siłą rzeczy przyjąłby na siebie zobowiązanie rozciągnięcia tam swojej kontroli wojskowej, policyjnej i sądowej, a więc – przejęcia uprawnień władzy państwowej de facto. Nie musi to pociągać za sobą jakichś spektakularnych rugów polskich posiadaczy. Przeciwnie – takiej ostentacji wszyscy będą unikać, natomiast polscy posiadacze będą musieli płacić niemieckim właścicielom czynsz i niezawisłe sądy z pewnością obowiązek ten wyegzekwują. To są perspektywy tak nieprzyjemne, że nikt nie ma głowy ani też chęci, żeby o nich nawet myśleć. Wobec takiej alternatywy przekomarzania przed komisją hazardową nie tylko pozwalają ratować resztki twarzy, ale są prawdziwym wytchnieniem.</p>
<p><strong>Stanisław Michalkiewicz</strong></p>
<p>Felieton  <b>•</b>  „Nasz Dziennik”  <b>•</b>  16 stycznia 2010</p>
<p>Dziękujemy redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/nie-musimy-udawa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
