<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Silva rerum &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/wiara/silva-rerum/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Sat, 17 May 2025 20:54:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Znak Krzyża Świętego (Signum Sanctae Crucis)</title>
		<link>https://koszalin7.pl/znak-krzyza-swietego-signum-sanctae-crucis/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/znak-krzyza-swietego-signum-sanctae-crucis/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Apr 2024 12:57:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://koszalin7.pl/?p=5739</guid>

					<description><![CDATA[In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen &#8211; W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen W]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen &#8211; W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen<br />
<span id="more-5739"></span><br />
W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_001.html"><strong>ZNAK KRZYŻA ŚWIĘTEGO</strong> &#8212; czytaj cały artykuł</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/znak-krzyza-swietego-signum-sanctae-crucis/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Benedykt XVI o Zmartwychwstaniu Chrystusa</title>
		<link>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-o-zmartwychwstaniu-chrystusa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-o-zmartwychwstaniu-chrystusa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2020 00:02:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/?p=3163</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Et resurrexit tertia die secundum Scripturas &#8211; I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo&#8221;. Odmawiając w każdą niedzielę Credo, ponawiamy]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-3163"></span></p>
<p>&#8222;<em>Et resurrexit tertia die secundum Scripturas</em> &#8211; I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo&#8221;. Odmawiając w każdą niedzielę <em>Credo</em>, ponawiamy nasze wyznanie wiary w zmartwychwstanie Chrystusa, w zdumiewające wydarzenie, stanowiące główną prawdę chrześcijaństwa.</p>
<p>&#8222;Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa&#8221;. W tych słowach święty Paweł dobitnie ukazuje znaczenie Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa dla całości chrześcijańskiego orędzia: stanowi ono jego podstawę. Prawdziwość świadectwa, że Chrystus powstał z martwych, decyduje o istnieniu lub nieistnieniu wiary chrześcijańskiej.</p>
<p>Jeśli się usunie tę prawdę, z tradycji chrześcijańskiej z pewnością można zawsze zestawić całą serię godnych uwagi idei dotyczących Boga i człowieka, jego istoty i powinności &#8211; stworzyć swoistą religijną koncepcję świata &#8211; jednak wiara chrześcijańska będzie wtedy martwa. Jezus nadał pozostanie religijną osobistością, która poniosła porażkę; będzie ona wielka nawet w swej porażce i może nas zmuszać do refleksji. Będzie miał jednak wymiar wyłącznie ludzki, a miarą Jego autorytetu będzie przekonująca siła Jego orędzia. Nie stanowi już żadnego kryterium; jest nim wówczas tylko nasza osobista ocena, zgodnie z którą z Jego spuścizny wybieramy to tylko, co wydaje się nam pożyteczne. To zaś znaczy, że jesteśmy wtedy zdani na siebie samych. Ostatnią instancją jest nasz własny osąd.</p>
<p>Coś rzeczywiście nowego, coś, co zmienia świat i sytuację człowieka, stało się wtedy tylko, jeśli Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Wtedy dopiero staje się On kryterium, któremu możemy zaufać. Wtedy bowiem Bóg naprawdę się objawił.</p>
<p>Dlatego w naszych dociekaniach dotyczących postaci Jezusa Zmartwychwstanie stanowi punkt decydujący. Od Zmartwychwstania zależy to, czy Jezus tylko BYŁ, czy też również JEST. W TAK lub NIE, jako odpowiedzi na to pytanie, chodzi nie o jedno wydarzenie obok wielu innych, lecz o postać Jezusa jako taką.</p>
<p>Ważne jest, by potwierdzić tę podstawową prawdę naszej wiary, której prawda historyczna jest bogato udokumentowana, pomimo że dzisiaj, podobnie jak w przeszłości, nie brakuje ludzi, którzy na różne sposoby podają ją w wątpliwość czy wręcz jej zaprzeczają. Osłabienie wiary w zmartwychwstanie Jezusa powoduje osłabienie świadectwa wierzących. Jeżeli bowiem zanika w Kościele wiara w zmartwychwstanie, wszystko zamiera, wszystko się rozpada. I przeciwnie, przyjęcie umysłem i sercem umarłego i zmartwychwstałego Chrystusa zmienia życie i oświeca całą egzystencję ludzi i narodów. Czyż to nie pewność, że Chrystus zmartwychwstał, daje odwagę, profetyczną śmiałość i wytrwałość męczennikom we wszystkich epokach? Czyż to nie spotkanie z żywym Jezusem prowadzi do nawrócenia i budzi fascynację tak wielu ludzi, którzy od początków chrześcijaństwa zostawiają wszystko, by pójść za Nim i oddać swoje życie na służbę Ewangelii?</p>
<p>Jeśli uważnym sercem słuchamy świadków i otwieramy się na znaki, którymi Pan ciągle na nowo uwiarygadnia ich i siebie samego, wtedy wiemy: On prawdziwie zmartwychstał. On jest Żyjącym. Jemu się powierzamy i wiemy, że znajdujemy się na właściwej drodze. Razem z Tomaszem wkładamy nasze ręce w przebity bok Jezusa i wyznajemy: &#8222;Pan mój i Bóg mój!&#8221;.</p>
<p><strong>BENEDYKT XVI</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
ŹRÓDŁA:<br />
1. Benedykt XVI &#8222;Zmartwychwstanie Chrystusa główną prawdą chrześcijaństwa&#8221;- Audiencja generalna w oktawie Wielkanocy &#8211; 26 marca 2008.<br />
2. Joseph Ratzinger &#8211; Benedykt XVI &#8222;Jezus z Nazaretu &#8211; od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania&#8221;. Przekład: Wiesław Szymona OP. Wydawnictwo Znak, Kraków 2019.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-o-zmartwychwstaniu-chrystusa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Św. Augustyn: Prawda z ziemi wyrosła, a sprawiedliwość z nieba spojrzała</title>
		<link>https://koszalin7.pl/w-augustyn-prawda-z-ziemi-wyrosa-a-sprawiedliwo-z-nieba-spojrzaa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/w-augustyn-prawda-z-ziemi-wyrosa-a-sprawiedliwo-z-nieba-spojrzaa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Dec 2014 18:18:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/12/24/w-augustyn-prawda-z-ziemi-wyrosa-a-sprawiedliwo-z-nieba-spojrzaa/</guid>

					<description><![CDATA[Jedno z najwspanialszych kazań na Boże Narodzenie, które &#8211; wybaczcie porównanie &#8211; tak jak barszczyk z uszkami, smakuje inaczej na]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1904"></span><br />
Jedno z najwspanialszych kazań na Boże Narodzenie, które &#8211; wybaczcie porównanie &#8211; tak jak barszczyk z uszkami, smakuje inaczej na co dzień, a zupełnie inaczej w wigilię Narodzenia Pańskiego. Ten tekst ma w sobie coś niezwykłego, można go czytać codziennie, ale dopiero w święta nabiera intensywności i aromatu, dotykając wprost naszej ludzkiej egzystencji. Nie mogłem się oprzeć, żeby tym się z wami nie podzielić w wigilię Bożego Narodzenia. <b>(ich)</b></p>
<h3>Prawda z ziemi wyrosła, a sprawiedliwość z nieba spojrzała</h3>
<p>Przebudź się, człowiecze: dla ciebie Bóg stał się człowiekiem! &#8222;Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus&#8221;. Dla ciebie, powtarzam, Bóg stał się człowiekiem.</p>
<p>Umarłbyś na wieki, gdyby On nie narodził się w czasie. Przenigdy nie byłbyś wyzwolony z ciała grzechu, gdyby On nie przyjął ciała, podobnego do ciała grzechu. Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł. Świętujmy więc z radością nadejście naszego zbawienia i odkupienia. Świętujmy dzień uroczysty, w którym Ten, co sam jest jedynym i wiekuistym dniem Ojca, zechciał zstąpić w krótki i przemijający dzień doczesności. On &#8222;stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby jak to napisano, &#8222;w Panu się chlubił ten, kto się chlubi&#8221;.</p>
<p>&#8222;Prawda z ziemi wyrosła&#8221;. Chrystus, który powiedział o sobie &#8222;Ja jestem prawdą&#8221;, narodził się z Dziewicy. &#8222;A sprawiedliwość z nieba się wychyliła&#8221;, bo ten, kto uwierzy w Narodzonego, dostępuje usprawiedliwienia nie z siebie, lecz od Boga. &#8222;Prawda z ziemi wyrosła&#8221;, albowiem &#8222;Słowo Ciałem się stało&#8221;; a &#8222;sprawiedliwość z nieba się wychyliła&#8221;, bo &#8222;każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępuje z góry&#8221;.</p>
<p>&#8222;Prawda z ziemi wyrosła&#8221;, to znaczy z łona Maryi, a &#8222;sprawiedliwość z nieba się wychyliła&#8221;, albowiem &#8222;człowiek nie może otrzymać niczego, co by nie było mu dane z nieba&#8221;.</p>
<p>&#8222;Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowujemy pokój z Bogiem&#8221;, bo &#8222;spotkały się sprawiedliwość i pokój&#8221; przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, gdyż &#8222;prawda z ziemi wyrosła&#8221;. &#8222;Dzięki Niemu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej&#8221;. Apostoł nie mówi &#8222;chwały naszej&#8221;, lecz &#8222;chwały Bożej&#8221;, albowiem sprawiedliwość nie pochodzi od nas, lecz &#8222;z nieba się wychyliła&#8221;. A więc ten, &#8222;kto się chlubi&#8221;, niech się chlubi nie w sobie, ale &#8222;w Panu&#8221;.</p>
<p>Toteż i Panu, narodzonemu z Dziewicy, aniołowie śpiewają: &#8222;Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał&#8221;. Skąd bowiem bierze się pokój na ziemi, jeśli nie z tego, że &#8222;prawda z ziemi wyrosła&#8221;, to znaczy, że Chrystus narodził się z ciała? &#8222;On jest naszym pokojem, On, który obie części ludzkości uczynił jednością&#8221;, abyśmy byli ludźmi, w których sobie upodobał, złączeni więzią jedności pełną słodyczy.</p>
<p>Radujmy się więc, dostąpiwszy takiej łaski, a świadectwo sumienia niech będzie naszą chlubą; wtedy będziemy się chlubili w Panu, a nie w sobie. Jest bowiem powiedziane: &#8222;Ty jesteś moją chwałą, Ty głowę mą wznosisz&#8221;. Czy mógł nam Pan okazać większą łaskę? Swojego jedynego Syna uczynił Synem Człowieczym, a synów ludzkich uczynił synami Bożymi.</p>
<p>A jeśli chcesz wiedzieć, jaka jest w tym twoja zasługa, jaki powód tak wielkiego daru i jaka twoja sprawiedliwość, to doszukując się przyczyn, nie znajdziesz nic innego, jak tylko łaskę Boga.</p>
<p class="note">Źródła: <b>Kazanie św. Augustyna, biskupa (<i>Kazanie 185</i>)</b>. LG tom I, wydanie I (Pallottinum 1982), s. 341; LG tom I, wydanie II (Pallottinum 2006), s. 345; Monastyczna LG tom I, s. 261.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/w-augustyn-prawda-z-ziemi-wyrosa-a-sprawiedliwo-z-nieba-spojrzaa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak odnaleźć Boga w sobie &#8211; poradnik na Boże Narodzenie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/jak-znale-boga-w-sobie-poradnik-na-boe-narodzenie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/jak-znale-boga-w-sobie-poradnik-na-boe-narodzenie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Dec 2011 14:24:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/12/24/jak-znale-boga-w-sobie-poradnik-na-boe-narodzenie/</guid>

					<description><![CDATA[Załóżmy, że jest noc. Pewien człowiek spogląda na milczący krajobraz. Nad nim rozpościera się niezmierne przestworze. Ze wszystkich stron błyszczą]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1167"></span></p>
<p>Załóżmy, że jest noc. Pewien człowiek spogląda na milczący krajobraz. Nad nim rozpościera się niezmierne przestworze. Ze wszystkich stron błyszczą ku niemu gwiazdy, pojedynczo lub w konstelacjach. Może jest tak jasno, że odnosi on wrażenie, iż są to istotnie ciała niebieskie. Może w jego duszy panuje taka cisza, że czuje potęgi i znaki? Co wówczas widzi? Możliwe, że myśli o astronomii, zastanawia się nad wielkościami i odległościami, rozważa szybkości i systemy. Być może, że obudzą się zainteresowania historyczne. Mówi sobie, że pod tymi znakami stoczono wojnę światową; świeciły one nad cesarzami średniowiecznymi; były na niebie, gdy panował August i gdy Egipcjanie wznosili piramidy; świeciły już wówczas, gdy jeszcze nie było ludzi na ziemi, a krążyć będą dalej po swych orbitach, gdy przeminie nasza historia. Może człowiek ten widzi piękno panujące we wszechświecie i może przyjdzie mu na myśl poetyczne słowo, które to piękno wyraża? A może w obliczu cichych potęg wypowie imię człowieka, który jest mu drogi&#8230; Można by jeszcze w ten sposób wiele wymienić, ale czy wyczerpalibyśmy wszystkie możliwości? Bynajmniej. Przy blasku gwiazd człowiek wrażliwy może doznać jeszcze innych wrażeń, które nie są zawarte we wspomnianych do tej pory pojęciach. W milczeniu i w perspektywie przestrzeni może wyłonić się moment różny od tego wszystkiego, co można powiedzieć o rzeczach. Sprawi on, że człowiek zamilknie, a jeśli zechce przemówić, wówczas musi szukać słów, to szukanie zaś zdradzi, że chodzi o sprawę szczególnej wagi. Powie on wtedy: to jest uroczyste, to jest tajemnicze, to jest wieczne; to &#8211; i tu dochodzi do sprawy istotnej &#8211; jest święte. Z ogromu, z blasku i z milczenia, w swoisty sposób wzruszając człowieka, wypływa to, co jest &#8222;święte&#8221;.</p>
<div class="article">
<p>Słowo to musimy wypowiedzieć z powagą. Mówiąc o sprawach bytu musimy sobie uświadomić, że słowa, których używamy, w dużej mierze straciły swoje znaczenie. Przez słowo &#8222;święte&#8221; rozumiemy więc to, co w zdrowym człowieku wzbudza uczucie szacunku, takiej czci, jakiej nie odczułby przed żadną wyłącznie ziemską sprawą. &#8222;Święte&#8221; jest czymś tajemniczym, a jednak ściśle określonym, obcym, a jednocześnie poufnym. Dostrzegamy je w blasku gwiazd, w dalekich przestworzach niebieskich, a przecież nie jest to ani ciało niebieskie, ani przestrzeń; ukazuje się nam z wszechświata, a przecież nie pochodzi ze &#8222;świata&#8221;. Toteż ze szczególnym naciskiem tego słowa nazwane jest czymś &#8222;innym&#8221;.</p>
<p>Może ono ukazać się nam w jakimś wydarzeniu. Nieszczęście można odczuć jako stratę lub okropność, wtedy odpowiadamy nań troską lub lękiem. Może się jednak zdarzyć, że człowiek dozna uczucia, że &#8222;tu coś go ostrzegło&#8221;, i to nie tak, jak np. fizyczne zmęczenie przestrzega przed nadmiernym przemęczeniem, ale z tajemnicy bytu, z wysoka, od wewnątrz. Czasem odezwie się poczucie kary: &#8222;to było za to&#8221; &#8211; nie jako zwykłe następstwo, jak ubóstwo jest następstwem rozrzutności, ale jak &#8222;sąd&#8221; albo &#8222;gniew&#8221; panującej potęgi. Czasem zrodzi się uczucie zrządzenia losu albo jakiejś wstrząsającej teraźniejszości, albo też wydaje się, że sprawy się wyjaśniają i stają się niewypowiedzianie przejrzyste&#8230; Również i tu w ramach bytu, w wydarzeniu z życia jednostki lub w historii dostrzegamy coś tajemniczego, odmiennego od tła, na którym się pojawia.</p>
<p>Podobne wrażenie może pochodzić ze świata wewnętrznego. Na przykład jakiś człowiek przeżywa konflikt moralny i odczuwa bezwzględność swego obowiązku. To, o co chodzi, może on rozmaicie wyrazić. Może powiedzieć: &#8222;tak jest słusznie i dobrze&#8221;. Może jednak również w tym moralnym obowiązku i postulacie dostrzec inny moment; czcigodny, głęboki, wieczny, święty. Byłby to znów pierwiastek boski. Przypomnijmy sobie to wewnętrzne wzruszenie, z jakim Immanuel Kant mówi o gwiaździstym niebie nad człowiekiem i o prawie moralnym w nim. Przypomnijmy sobie wzruszenie, jakie przebija ze słów Platona na ten temat.</p>
<p>Bywają momenty, że w ludzkim życiu dostrzegamy taki wyraz, który wzbudza lęk, a jednocześnie tęsknotę; coś dalekiego, odsuniętego od świata. Z głębi istoty ludzkiej może przemówić coś tajemniczego, niezależnego od człowieka, coś, co nie ma nic wspólnego z czynami. Przypomina o czymś, co jest inne niż świat. Dotyka nas i odwołuje, i nagle sprawy, które do tej pory były jeszcze ważne, wydają się nędzne i nieważne. Jest to również ów moment &#8222;święty&#8221; i &#8222;inny&#8221;.</p>
<p>Uczucie to może powstać bez zrozumiałej przyczyny jako nagła świadomość tajemniczej obecności, która dotyczy najgłębszych tajników duszy, jako tchnienie, jako powstanie, jako byt. Z biografii dowiadujemy się, że to uczucie ogarniało ludzi nagle i z nieodpartą mocą: &#8222;Teraz, tutaj, w tym pokoju jest Coś, jest On!&#8221;</p>
<p>To wszystko jest odczuciem pierwiastka innego, świętego, tego &#8222;<em>numinosum</em>&#8221; jest religijnym doświadczeniem. Najczęściej pojawia się ono wśród rzeczywistości istnienia, u określonych ludzi, rzeczy lub wydarzeń. Zawsze jednak odróżnia się ono od tła, na którym powstaje, jest obce, niepojęte, a przecież bardzo bliskie; jest wzniosłe, przerażające, serdeczne, święte. Żadne przepisy nie określają, jakie powinno być i jak powinno się ukazywać, ale zawsze jest ono sobą. Odpowiada mu w głębi duszy inny głos niż ten, którym odpowiadamy na jakiekolwiek inne wezwanie. Różni się on od pozostałych uczuć w ten sam sposób, jak jego przedmiot różni się od przedmiotów świata. Człowiek wie, że uczestniczy tu całą swą istotą.</p>
<p>Siła tego doświadczenia może być różna: stopniowana od wstrząsającej mocy aż do lekkiego tchnienia. Różna też może być jego czystość; może występować wyraźnie zgodnie ze swą właściwością, ale może też być zmieszana z uczuciem światowym, z wrażeniami estetycznymi lub erotycznymi. Człowiek może to doświadczenie zdobyć sam, ale może również uczestniczyć w doświadczeniu innego człowieka czy to wtedy, gdy ten inny stoi obok niego, czy też, gdy opisuje to doświadczenie w książce.</p>
<p>Jakim organem odbieramy to doświadczenie? Odpowiedź jest trudna. Oko odbiera barwy i kształty, ucho &#8211; dźwięki, zmysł powonienia &#8211; zapachy; w ten sposób nie możemy znaleźć żadnego organu dla pierwiastka religijnego. Często mówi się o uczuciu, sercu, duszy. Czasem wybiera się wyrażenia o głębszym znaczeniu jak np. &#8222;tajniki duszy&#8221;, &#8222;iskra duszy&#8221;, &#8222;wzlot&#8221; albo &#8222;szczyt ducha&#8221;. Wszystkie te słowa są jednak nieokreślone. Zapewne wyrażają one możność zetknięcia się z ludzką istotą jako całością, z jej głębią i szczytem, z tym, co w człowieku jest najistotniejsze i najbardziej pierwotne. Można by powiedzieć, że stoimy tu wobec &#8222;granicy&#8221; żyjącego człowieka, w miejscu, gdzie następuje kres, ale tam, &#8222;po drugiej stronie&#8221; nie ma we wszechświecie żadnej pokrewnej istoty, ani człowieka, ani przedmiotu, jest tylko ów pierwiastek &#8222;zupełnie inny&#8221;.</p>
<p>Człowiek rozmaicie może postępować z tym doświadczeniem. Może go strzec, może je pielęgnować, rozwijać; wówczas rośnie ono jak wszystko, co żyje, pogłębia się i oczyszcza. Może &#8222;odczuć&#8221; jego żądania i w miarę możności je spełniać, a wtedy doświadczenie nabiera poważniejszego charakteru, staje się szlachetniejsze pod względem wartości, głębsze pod względem znaczenia. Może ono stanowić o jego historii i gdy człowiek mimo swej niedoskonałości ma szczerą intencję, determinuje ono całą jego egzystencję. Jednak człowiek może również doświadczenie to zaniedbać, może być nieuważny, roztargniony, leniwy, wówczas nie rozwija się ono, ale traci na głębi i sile, aż w końcu zanika. Człowiek może lękać się go, omijać je i hamować, może je odsuwać i osłabiać. Może uczynić je przedmiotem rozważań, może stworzyć na tej podstawie psychologię czy filozofię. Może je wykorzystać do poezji i przenieść do dziedziny fantazji. Może dzięki niemu odegrać pewną rolę i korzystać z niego dla przyjemności. Może rozwiązać je w krytyczny sposób. W każdym dotknięciu pierwiastka &#8222;świętego&#8221; kryje się żądanie. Nie mówi on: &#8222;spójrz na mnie i zobacz, jaki jestem interesujący&#8221;, ale żąda miłości, wzywa do przezwyciężania siebie, do oczyszczenia, do okazania odwagi, do przekroczenia utartych dróg. Jeśli człowiek poważnie zaniedba to wołanie, może stracić doświadczenie, a zachowa jedynie uczucie, że stał się uboższy &#8211; co łatwo usiłuje pokryć wrogością i sceptycyzmem. Człowiek może nawet usiłować zniszczyć w ogóle pierwiastek &#8222;święty&#8221; i doświadczenie religijne. Całkowicie nie uda mu się to nigdy, ponieważ chodzi tu o zasadniczą siłę ludzką, ale trudno powiedzieć, ile człowiek może zniszczyć, gdy naprawdę chce tego i używa wszystkich środków do tego celu.</p>
<h5>*   *   *</h5>
<p>Załóżmy, że jest noc. Pewien człowiek spogląda na milczący krajobraz. Nad nim rozpościera się niezmierne przestworze. Ze wszystkich stron błyszczą ku niemu gwiazdy &#8230;</p>
<p><b>ROMANO GUARDINI</b></p>
</div>
<hr />
<p><strong>Romano GUARDINI</strong> (1885-1968) &#8211; niemiecki duchowny włoskiego pochodzenia, teolog, filozof religii. Urodził się w Weronie, we Włoszech. Jego ojciec jednak już w rok później przeprowadził się wraz z rodziną do Moguncji w Niemczech, gdzie został mianowany konsulem Włoch. Studiował od 1904 roku nauki przyrodnicze w Monachium, a później chemię, medycynę i ekonomię polityczną w Tybindze. Studia teologiczne odbył we Fryburgu. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1910 w Moguncji. W 1915 obronił pracę doktorską, a w 1920 został docentem na wydziale teologicznym uniwersytetu w Bonn. Po habilitacji z dogmatyki katolickiej objął w 1923 roku na uniwersytecie w Berlinie katedrę filozofii religii i katolickiego światopoglądu. Działał w Katolickim Ruchu Młodzieżowym, wydawał dwumiesięcznik <i>Die Schildgenossen</i>. W roku 1939 władze nazistowskie odebrały mu katedrę, a w 1943 zmusiły do opuszczenia Berlina. Po wojnie w 1945 roku powołany ponownie na uniwersytet w Tybindze, a w 1948 w Monachium. Jego najsłynniejsze książki: &#8222;Pan&#8221; (<i>Der Herr</i>) oraz &#8222;Duch liturgii&#8221; (<i>Vom Geist der Liturgie</i>).</p>
<p><i><b>Serce i los każdego z nas są z punktu widzenia Boga punktem centralnym świata</b></i> (Romano Guardini).</p>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_05article">
<p>Romano Guardini, &#8222;Objawienie. Natura i formy objawienia&#8221;, tłum. A. Paygert, Warszawa 1957. Tytuł zamieszczonego fragmentu &#8211; &#8222;Jak odnaleźć Boga w sobie &#8211; poradnik na Boże Narodzenie&#8221; &#8211; pochodzi od redakcji portalu koszalin7.pl</p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/jak-znale-boga-w-sobie-poradnik-na-boe-narodzenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zmartwychwstanie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/zmartwychwstanie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/zmartwychwstanie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 07:38:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/04/24/zmartwychwstanie/</guid>

					<description><![CDATA[Jesteśmy tu postawieni wobec alternatywy o absolutnie radykalnym charakterze. Jeśli za kryterium przyjmiemy siebie samych: naszą ludzką egzystencję &#8211; taką,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-946"></span></p>
<p>Jesteśmy tu postawieni wobec alternatywy o absolutnie radykalnym charakterze. Jeśli za kryterium przyjmiemy siebie samych: naszą ludzką egzystencję &#8211; taką, jaka ona jest &#8211; świat &#8211; taki, jaki istnieje wokół nas &#8211; sposób, w jaki myślimy i czujemy &#8211; i z tej perspektywy zechcemy oceniać Jezusa Chrystusa, to musimy wiarę w Zmartwychwstanie uznać za efekt pewnych wstrząsów psychicznych o charakterze religijnym, za wytwór początków formowania się wspólnoty, to znaczy za złudzenie. A potem jest już tylko kwestią konsekwencji, jak szybko wyeliminujemy ją wraz z jej przesłankami i wnioskami i spróbujemy dotrzeć do &#8222;czystego chrześcijaństwa&#8221;. Które wszelako nie będzie niczym innym jak rozwodnioną etyką i pobożnością. Albo też stanie się dla nas jasne, czego postać Chrystusa żąda: że mianowicie żąda wiary. Poznamy, że nie przyszedł On po to, aby przynieść nam nową wiedzę i nowe doświadczenia w ramach świata, ale aby nas od fascynacji światem, uwolnić. Usłyszymy Jego żądanie i będziemy mu posłuszni, kryteria, według których należy myśleć o Chrystusie, przyjmiemy od Niego samego. Będziemy gotowi uznać, że nie prowadzi On dalej świata za pomocą bardziej szlachetnych czy głębszych wartości i mocy, lecz że z Nim zaczyna się nowe istnienie. Dokonamy tego zasadniczego zwrotu, który właśnie nazywa się &#8222;wiarą&#8221; i po którym nie myślimy już o Chrystusie z perspektywy świata, lecz z Jego perspektywy postrzegamy wszystko inne. Nie mówimy już wtedy: Na świecie to, co umarło, nie ożywa z powrotem, a więc orędzie o zmartwychwstaniu jest mitem &#8211; lecz: Chrystus zmartwychwstał, a więc zmartwychwstanie jest możliwe, a Jego zmartwychwstanie jest podstawą prawdziwego świata.</p>
<p>W Zmartwychwstaniu staje się jawne to, co od samego początku stanowiło żywą istotę Jezusa, Syna Człowieczego i Syna Bożego. Kiedy zastanawiamy się nad naszą własną egzystencją, to postrzegamy ją jako ruch, który rozpoczyna się w mroku dzieciństwa &#8211; w zależności od naszej pamięci sięgającej bardziej lub mniej daleko wstecz &#8211; potem wznosi się, osiąga punkt kulminacyjny, opada, aby w końcu mniej lub bardziej spełniony lub gwałtownie załamany, opaść. Ów tor mojego istnienia zaczyna się z chwilą narodzin i kończy śmiercią. Przed nim leży mrok, budzący zdumienie, jak to jest możliwe, że mogłem zacząć istnieć. U kresu toru leży również mrok, ponad który wyłania się niejasne uczucie nadziei&#8230; W Jezusie Chrystusie nie jest tak. Droga istnienia nie zaczyna się dla Niego z chwilą narodzin, lecz sięga wstecz &#8211; w wieczność: &#8222;Zanim Abraham stał się, JA JESTEM&#8221; (J 8,58). Nie są to słowa chrześcijańskiego mistyka z II wieku, jak twierdzono, lecz bezpośredni wyraz tego, co żyło w Chrystusie. Tor ten nie kończy się też śmiercią, lecz zabierając z sobą całe Jego ludzkie życie, przechodzi w wieczność: &#8222;Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie&#8221; (Mt 17,23). Egzystencjalna świadomość Chrystusa ma całkiem inną głębię i rozległość, całkiem inny stosunek do śmierci, niż nasza. Śmierć jest w Jego świadomości jedynie przejściem &#8211; jakkolwiek niezwykłej wagi. &#8222;Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?&#8221; &#8211; pyta Pan uczniów na drodze do Emaus (Łk 24,26). Zmartwychwstanie urzeczywistnia to, co nosił On w sobie zawsze. Kto odrzuca Zmartwychwstanie, odrzuca także wszystko, z czym w Jego istocie i świadomości jest ono związane. To, co potem pozostaje, nie jest już warte wiary.</p>
<p>Romano GUARDINI</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><i>Romano Guardini, &#8222;Der Herr. Über Leben und Person Jesu Christi&#8221;. Tłumaczenie polskie: Juliusz Zychowicz. Stowarzyszenie Kulturalne Fronda, Warszawa 1999</i></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/zmartwychwstanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jedność doświadczenia filozoficznego</title>
		<link>https://koszalin7.pl/jedno-dowiadczenia-filozoficznego/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/jedno-dowiadczenia-filozoficznego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Feb 2011 13:38:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/02/26/jedno-dowiadczenia-filozoficznego/</guid>

					<description><![CDATA[Metafizyka używa różnych metod, czy też torów poznawczych, dla zrealizowania swego celu i udzielenie odpowiedzi na podstawowe pytanie o pierwsze]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-886"></span><br />
Metafizyka używa różnych metod, czy też torów poznawczych, dla zrealizowania swego celu i udzielenie odpowiedzi na podstawowe pytanie o pierwsze przyczyny. Jedną z nich jest swoista &#8222;filozofia w filozofii&#8221;, polegająca na prześledzeniu dziejów samej filozofii i historycznego rozwoju nauk filozoficznych. Ten swoisty historyzm, pragnie uwzględnić doświadczenia historyczne, jakiego dostarczają dzieje filozofii &#8211; wychwycić główne nurty, fale przypływów i odpływów, ponownie odkryć zalewane okresowo lądy. Etienne Gilson dochodzi do wniosku, że dzieje filozofii, które dziś jawią się jako następujące po sobie i wzajemnie się wykluczające etapy ludzkiej myśli, czy też niekończące się spory szkół filozoficznych &#8211; to tylko pozór. W istocie, mamy do czynienia z przeciwieństwem tego zjawiska &#8211; historia filozofii jest jednością, w której można doszukać się pewnych prawidłowości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_011.html"><strong>JEDNOŚĆ DOŚWIADCZENIA FILOZOFICZNEGO &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/jedno-dowiadczenia-filozoficznego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Soren Kierkegaard &#8211; zagadka Sfinksa</title>
		<link>https://koszalin7.pl/soren-kierkegaard-zagadka-sfinksa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/soren-kierkegaard-zagadka-sfinksa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Apr 2010 13:58:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/04/06/soren-kierkegaard-zagadka-sfinksa/</guid>

					<description><![CDATA[Autentyczne istnienie człowieka odsłania się w momentach najbardziej dramatycznych, granicznych, wówczas, gdy człowiek doznaje cierpienia. Jednak tam, gdzie występuje cierpienie,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-472"></span></p>
<p>Autentyczne istnienie człowieka odsłania się w momentach najbardziej dramatycznych, granicznych, wówczas, gdy człowiek doznaje cierpienia. Jednak tam, gdzie występuje cierpienie, tam też występuje początek refleksji nad sobą.</p>
<p>Człowiek to nie tylko ciało, jest w nim bowiem coś, co wykracza ponad to, co fizyczne (z greki: <em>ta meta ta physika</em>), a co określamy właśnie jako metafizykę. Człowiek metafizyczny stawia pytania dotyczące własnej egzystencji:</p>
<blockquote><p>Kim jestem? Gdzie jestem? Jak tu przybyłem? Czym jest owa rzecz, która zwie się światem? Co to słowo oznacza? Kim jest ten, kto mnie złączył z bytem, i to aby teraz pozostawić mnie samego? Kim jestem? Jak przybyłem na ten świat? Dlaczego nie pytano mnie o zdanie? Dlaczego nie zapoznano mnie z jego obyczajami i manierami, a włączono w szereg, jakbym został kupiony przez „sprzedawcę dusz”? Dokąd w końcu mam się zwrócić z moją skargą? Egzystencja jest niewątpliwie paradoksem, czy mógłbym więc prosić, aby także mój punkt widzenia został wzięty pod rozwagę? Jeżeli jednak mam uznać świat taki, jaki on jest, czy nie byłoby dla mnie lepiej, bym go wcale nie poznawał?</p></blockquote>
<div class="article">
<h5 align="center">Ból istnienia</h5>
<p>W bajkach braci Grimm znajdujemy opowiadanie o chłopcu, który wybiera się na wyprawę w poszukiwaniu lęku. Lęk jest bowiem potrzebny do życia, jest częścią ludzkiej egzystencji.</p>
<blockquote><p>Że są ludzie, którzy wcale nie doświadczają lęku, należy rozumieć tak, że nawet Adam nie odczuwałby go, gdyby tylko był zwierzęciem.</p></blockquote>
<p>&#8211; pisze Kierkegaard. Bowiem lęk spełnia swoją dobroczynną rolę tylko wtedy, gdy zajmuje w człowieku właściwe miejsce, gdy unika on dwóch skrajności &#8211; życia bez lęku i życia w ciągłym lęku. Czym jest lęk? Kierkegaard nazywa go „słodkim niepokojem”, „obcą mocą”, bezpodmiotową obawą „przed niczym”. Lęk jest czymś, co przyciąga lecz zarazem odpycha. Widać tutaj pewną trudność w nadaniu właściwej nazwy, dlatego istnieje ich wiele: lęk egzystencjalny, „ból istnienia”. W każdym razie, zawsze chodzi o ten sam lęk, który jest cechą właściwą tylko człowiekowi, jest niezbędny do życia, a który nadaje mu wymiar metafizyczny, zmuszając do stawiania podstawowych pytań egzystencjalnych.</p>
<p>Ten sam lęk, w określonych okolicznościach, może stać się „rakiem duszy”, zniewalając człowieka, zamieniając się we wszechobecny, paraliżujący strach przed życiem, popychając go w kierunku nałogów, kończących się samounicestwieniem. W przeciwieństwie do strachu, który ma zawsze jakąś przyczynę zewnętrzną, lęk nie ma żadnego źródła zewnętrznego, jest obawą przed niczym. Jest to &#8211; jak mówi Kierkegaard &#8211; „możliwość dla możliwości”. Lęk jest, bo jest. Człowiek lęka się nie wiedząc czego. Lęk działa jakby własną mocą, podważając we wnętrzu człowieka pozorny spokój i zabierając równowagę.</p>
<blockquote><p>I żaden wielki inkwizytor nie ma w pogotowiu tak strasznych tortur jak lęk. I żaden szpieg nie potrafi z taką przebiegłością zaatakować podejrzaną osobę, w chwili, w której jest ona najsłabsza, ale nie potrafi tak dobrze przygotować sideł, by ją usidlić tak, jak to potrafi uczynić lęk. Żaden bystry sędzia nie umie tak wnikliwie przebadać oskarżonego jak lęk, który nigdy nie pozwala mu uciec ani w rozrywkę, ani w hałas, ani w pracę, ni w dzień, ni w nocy.</p></blockquote>
<h5 align="center">Etyka, wolność, Bóg</h5>
<p>Kierkegaard zastanawia się, co może zabezpieczyć człowieka przed sytuacją, która doprowadza lęk do swoistej degeneracji, wyradzania się w raka duszy. Odpowiedź brzmi: tym czymś jest etyka. Nie może to być jednak tylko etyka będąca &#8211; tak jak prawo &#8211; zbiorem nakazów i zakazów. Nie może to być etyka, która „poprzez swoje wymagania potępia, nie dając życia”. Musi to być etyka, która uwzględnia w człowieku winę i grzech, a więc jego wymiar religijny.</p>
<p>Podobnie należy rozumieć wolność, która nie jest tylko fenomenem psychicznym czy przymiotem ducha, ale czymś znacznie ważniejszym. Jednostka &#8211; mówi Kierkegaard &#8211; w najbardziej poważnym i fundamentalnym sensie, postawiona jest wobec konieczności odkrywania i realizacji wolności. Konieczność ta ciągle daje o sobie znać w różnych formach wewnętrznego niepokoju, lęku.</p>
<blockquote><p>Gdyby człowiek był zwierzęciem lub aniołem, nie potrafiłby się lękać. Ponieważ jest syntezą, może się lękać &#8230; Im większy lęk przeżywa, tym większym jest człowiekiem.</p></blockquote>
<p>To zaskakujące twierdzenie, uzasadnia w następujący sposób: „Lęk jest możliwością wolności”. Jest to fundamentalna zasada ludzkiego istnienia. Lęk jest nam potrzebny do życia, należy jednak pamiętać, że nie każdy rodzaj leku. Tylko lęk „za pośrednictwem wiary jest absolutnie formacyjny, gdy pochłania wszystkie skończoności i odsłania wszystkie ich iluzje”. Zarówno wolność jak i warunkujący ją lęk, są tylko środkami do celu. A celem jednostki &#8211; utrzymuje Kierkegaard &#8211; jest stan szczęścia wiecznego.</p>
<p>Zrozumienie formacyjnej roli lęku jest sprawą o podstawowym znaczeniu dla zrozumienia natury uzależnień &#8211; narkomanii, alkoholizmu &#8211; a także depresji.</p>
<blockquote><p>Jeśli inicjując własną formację (człowiek) źle zrozumie lęk, to znaczy tak, że nie poprowadzi go do wiary, wtedy taki człowiek jest stracony. Ten natomiast, kto &#8211; kształtując siebie &#8211; pozostaje w lęku, nie da się oszukać niezliczonym mistyfikacjom i dokładnie pamięta przeszłość. Gdy w końcu nastąpi atak lęku, mimo że jest on straszny, to nie jest taki, by człowiek musiał przed nim uciekać. Lęk staje się wobec niego duchem służebnym, który wbrew woli człowieka prowadzi go tam, dokąd chce.</p></blockquote>
<h5 align="center">Recepta na lęk</h5>
<p>Rozmyślania nad sensem ludzkiej egzystencji doprowadzają filozofa do sformułowania trzech postulatów wobec człowieka. <strong>Po pierwsze</strong> &#8211; konieczne jest egzystencjalne rozpoznanie samego siebie i podjęcie odpowiedniej decyzji egzystencjalnej. <strong>Po drugie</strong> &#8211; należy odwołać się do treści Pisma Świętego dla ostatecznego zrozumienia samego siebie w aspekcie etycznym i religijnym, a także na sposób subiektywny i indywidualny. <strong>Po trzecie</strong> &#8211; należy dążyć do osiągnięcia własnej duchowej tożsamości. Konieczność poznania siebie (poziom etyczny), a przez to &#8211; poznania Boga (poziom religijny); ciągłe stawanie się człowiekiem, nabywanie coraz pełniejszej duchowej tożsamości, a przez to wyzwolenie i osiąganie wolności &#8211; to jedyna skuteczna recepta na raka duszy.</p>
<p>Na końcu tego łańcucha przyczyn i skutków jest Bóg. Jest On wybawieniem dla człowieka. Tylko Bóg nadaje sens ludzkiemu istnieniu, broni go przez dziką rozpaczą, chaosem świata, zatraceniem. W słynnej książce „Bojaźń i drżenie” Kierkegaard pisze:</p>
<blockquote><p>Jeżeli nie istnieje żadna świadomość w człowieku, jeżeli na dnie wszystkiego czai się tylko dziko działająca moc, która kłębiąc się w wirze ciemnych namiętności zrodziła wszystko to, co było wielkie, i to, co nie miało żadnego znaczenia, jeżeli pustka bezdenna i nigdy nie nasycona kryje się pod wszystkim, czymże innym staje się życie całe, jak nie rozpaczą? Jeżeli tak jest, jeżeli nie ma żadnych świętych więzów łączących ludzkość, jeżeli pokolenie za pokoleniem powstaje jak liście w puszczy, jeżeli jedno pokolenie przechodzi na zmianę drugiemu, jak następują po sobie śpiewy ptaków w lesie, jeżeli pokolenia mijają, idąc przez życie jak okręt na morzu, jak wicher na pustyni, jak bezmyślne i bezowocne działanie, jeżeli wieczne zapomnienie zawsze czyha na swoją zdobycz i nie ma żadnej rzeczy, która by była dość silna, aby wyzwolić od tego &#8211; jakże puste i beznadziejne wydaje się życie! Ale przecież tak nie jest i Bóg, który stworzył męża i niewiastę, urobił bohatera i poetę albo i mówcę.</p></blockquote>
<p><strong>Tadeusz ROGOWSKI</strong></p>
</div>
<div>Na podstawie: Soren Kierkegaard, „Pojęcie lęku”. Przekład: Antoni Szwed.</div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_03article">
<p><img decoding="async" title="Soren Kierkegaard" src="http://statycz.koszalin7.pl/img/wiara/filozofia/kierkegaard.jpg" alt="Soren Kierkegaard" width="100" height="132" align="left" hspace="10" vspace="2" /><strong>Soren KIERKEGAARD</strong> (1813-1855), duński filozof i teolog, jeden z prekursorów chrześcijańskiego egzystencjalizmu, nazywany też Sokratesem Północy. Przeciwstawiał się dominującej w jego czasach heglowskiej doktrynie prymatu systemu. Należy do niewielkiego grona filozofów, których życie prywatne splecione jest w nierozerwalny sposób z treścią ich filozofii. W swojej filozofii wyróżniał trzy możliwe stadia życia człowieka:<strong> stadium estetyczne</strong>, <strong>stadium etyczne</strong> i najbardziej wartościowe &#8211; <strong>stadium religijne</strong>. Pierwsze stadium (poświęcone życiu zmysłowemu) można odrzucić przez małżeństwo. Życie etyczne polega na porzuceniu przyjemności i zastąpieniu ich obowiązkami. Można je poświęcić na rzecz życia religijnego. Nie jest to jednak zwykłe przejście. Potrzeba tu „przeskoku wiary” &#8211; irracjonalnego aktu wyboru. Ten pozbawiony kryterium wybór jest tak paradoksalny, że przypomina przypisywane Tertulianowi powiedzenie: <em>credo quia absurdum</em> &#8211; wierzę, bo jest to absurdalne. Kierkegaard odróżniał dwa rodzaje religijności: religijność A i religijność B; pierwsza miała charakter rytualny i powierzchowny, druga zaś związana była z egzystencjalnym „przeskokiem wiary”, a więc religijność głęboka, polegająca na całkowitym zawierzeniu Bogu.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/soren-kierkegaard-zagadka-sfinksa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zwierciadło Ewangelii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/zwierciado-ewangelii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/zwierciado-ewangelii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 00:06:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/04/02/zwierciado-ewangelii/</guid>

					<description><![CDATA[Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna&#8230; Wtedy wszedł do]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-464" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/04/calun_01.jpg" border="0" alt="Całun" title="Całun" align="left" width="450" height="334" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/04/calun_01.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/04/calun_01-300x223.jpg 300w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" />Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna&#8230; Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń&#8230; Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, ponieważ trzeba było, żeby On powstał z martwych. (J 20, 6-9)</p>
<p> <span id="more-465"></span>   </p>
<p>Istnieje utkane ręcznie szczególne prześcieradło, w które Chrystus miał być owinięty i złożony do grobu. Widnieje na nim oblicze Pana. Płótno, uznane za najcenniejszą relikwię chrześcijaństwa, przechowywana jest obecnie w Turynie.</p>
<p>Na negatywach fotografii Całunu można rozpoznać dwie, blade i mało skontrastowane ludzkie postacie o kolorze jasnobrązowym. Są one skierowane do siebie głowami i nietrudno domyślić się, że przedstawiają sylwetkę tego samego człowieka widzianego z przodu i z tyłu. Odbicie na tkaninie powstało w ten sposób, że najpierw położono człowieka na jednej połowie płótna, a następnie zawinięto je nad głową i drugą połową przykryto przednią część ciała.</p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/wiara/wiara_006.html"><strong>CAŁUN TURYŃSKI &#8211; ZWIERCIADŁO EWANGELII &#8211; cały artykuł.</strong></a></p>
<p> </center>  </p>
<p>Amerykańska stacja telewizyjna The History Channel wyemitowała kilka dni temu film „Prawdziwe oblicze Jezusa?”, ukazujący efekt pracy grupy grafików komputerowych, którzy postanowili odtworzyć wygląd twarzy Jezusa na podstawie wizerunku z Całunu Turyńskiego. Kulminacyjny moment filmu umieszczony został na YouTube.</p>
<p>  <center> <object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vSPskZ987s0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/vSPskZ987s0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object> </center>  </p>
<p>&#8222;Ray Downing ze Studia Macbeth jest przekonany, że razem ze swoimi pracownikami, dzięki najnowocześniejszym technikom obróbki obrazu, odtworzyli wizerunek Jezusa Chrystusa&#8221; &#8211; podaje portal Fronda.pl.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/zwierciado-ewangelii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Koszalinianin w filmie &#8222;Pasja&#8221;</title>
		<link>https://koszalin7.pl/romuald-kos-2/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/romuald-kos-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 15:39:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Silva rerum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/02/02/romuald-kos-2/</guid>

					<description><![CDATA[Poszedłem na casting. Sekretarka oznajmiła mi, że Gibson mnie nie przyjmie, bo nie jestem umówiony. Powiedziałem więc, że chcę tylko]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-175" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/klos_01.jpg" border="0" alt="R. Kłos" title="R. Kłos" align="left" width="350" height="471" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/klos_01.jpg 350w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/klos_01-223x300.jpg 223w" sizes="(max-width: 350px) 100vw, 350px" />Poszedłem na casting. Sekretarka oznajmiła mi, że Gibson mnie nie przyjmie, bo nie jestem umówiony. Powiedziałem więc, że chcę tylko zostawić swoje zdjęcie. Zaniosła więc je Gibsonowi i po chwili wraca z wiadomością, że zostanę przyjęty. Siedząc w poczekalni, wdałem się z innym uczestnikiem castingu w rozmowę <span id="more-461"></span>  na temat Boga. On twierdził, że Bóg nie istnieje i nie wysłuchuje naszych próśb. W pewnej chwili przyszła sekretarka i powiedziała, że Mel Gibson nie zdąży mnie już przyjąć. To był koniec marzeń. Wtedy zacząłem się modlić. Po chwili znów przychodzi sekretarka i mówi, że Gibson jednak mnie przyjmie. Odwróciłem się do sąsiada: &#8222;Widzisz, jednak Bóg wysłuchuje naszych próśb&#8221;.</p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/kos/koszalinianie_004.html"><strong>ROMUALD KŁOS &#8211; cały artykuł.</strong></a></p>
<p> </center></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/romuald-kos-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
