<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Animo et fide &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/wiara/animo-et-fide/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 31 Jul 2024 09:57:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.2</generator>
	<item>
		<title>Patron Polski Odrodzonej</title>
		<link>https://koszalin7.pl/patron-polski-odrodzonej/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/patron-polski-odrodzonej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 31 May 2017 03:45:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2017/05/31/patron-polski-odrodzonej/</guid>

					<description><![CDATA[Św. Andrzej Bobola &#8211; jego życie, śmierć męczeńska, dzieje kultu, które doprowadzą do kanonizacji i uznania za patrona Polski Odrodzonej]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2203"></span></p>
<p>Św. Andrzej Bobola &#8211; jego życie, śmierć męczeńska, dzieje kultu, które doprowadzą do kanonizacji i uznania za patrona Polski Odrodzonej &#8211; spina klamrą ten okres w historii Polski, który rozpoczyna się ślubami lwowskimi Jana Kazimierza, a kończy triumfalnym powrotem św. Andrzeja w relikwiach do Warszawy w 1938 roku. Są to dzieje stopniowego pogrążania się kraju w chaosie, upadku Polski i utraty niepodległości, wielkich proroctw wieszczących narodowe zmartwychwstanie, dążeń całych pokoleń do odzyskania Rzeczypospolitej, zakończonych jej wskrzeszeniem w 1918 roku oraz odparciem wojsk bolszewickich spod Warszawy dwa lata później.</p>
<p>W ciągu tych długich lat, jakby równolegle, toczyła się niezwykła historia, najpierw doczesnych szczątków, a później czczonych relikwii Andrzeja Boboli. Ich dzieje, związane w końcowym okresie z postacią św. Urszuli Ledóchowskiej, są mniej znaną, ale nie mniej pasjonującą historią, jak samo życie i dzieło obecnego Patrona Polski. Ukazują jak wielkie uczucia mogą rozpalić w milionach ludzi doczesne szczątki jednego człowieka, i jak groźne mogą stać się dla totalitaryzmów i antyludzkich systemów relikwie jednego świętego. Mówiąc najkrócej &#8211; ukazują siłę Wiary.</p>
<p>W ostatnich dniach grudnia 1655 roku zakończyło się oblężenie Częstochowy przez Szwedów. Lud oburzony tym, że wróg targnął się na największą świętość, wystąpił przeciwko najeźdźcy. 1 kwietnia 1656 roku król Jan II Kazimierz złożył w katedrze lwowskiej śluby, podczas Mszy świętej odprawionej przez nuncjusza papieskiego w Polsce, Piotra Vidoniego. Polskę zalewał właśnie „potop”, a kraj był prawie w całości opanowany przez Szwedów. Monarcha oddał kraj w opiekę Matce Bożej, wcześniej ukoronowanej na Królową Polski. U jego boku trwała królewska małżonka, Maria Gonzaga, która przyjęła imię Ludwika. Nie chciała naruszać zwyczaju Rzeczypospolitej, według którego imię Maria zarezerwowane było tylko dla Matki Boskiej.</p>
<p>Kilka dni po ślubowaniu, w lwowskim kościele jezuitów, nuncjusz Piotr Vidoni potwierdził mocą swego urzędu proklamację królewską, uznającą Najświętszą Pannę Maryję, Królową Narodu Polskiego. W listopadzie 1923 roku, kiedy Polska cieszyła się zwoją niepodległością zaledwie od 5 lat, papież Pius XI, były nuncjusz apostolski w Polsce, zezwolił na obchodzenie dorocznego święta 3 Maja, jako święta Królowej Korony Polskiej. W 1956 roju, po upływie 300 lat od ślubów lwowskich, naród polski złożył śluby przed obrazem Królowej na Jasnej Górze, a autorem przyrzeczeń był tym razem kardynał Stefan Wyszyński &#8211; Prymas Tysiąclecia – uwięziony wtedy w Komańczy. Tak jak wówczas treścią przyrzeczeń była odnowa moralna i poprawa losu narodu.</p>
<p>Rok po ślubach lwowskich, w Janowie Poleskim śmierć męczeńską z rąk kozaków poniósł jezuita Andrzej Bobola, ten sam, który przygotował tekst ślubów lwowskich Jana Kazimierza. Opis męczeństwa znaleźć można w przedwojennej książce prof. Feliksa Konecznego, „Święci w dziejach narodu polskiego&#8221;: „Otoczony przez hultajstwo, ukląkł na środku drogi, mówiąc: Bądź wola Twoja! Przywiązali go do drzewa, siekli rózgami, po czym pomiędzy dwoma jeźdźcami przytroczonego na powrozie zawlekli do Janowa, przed dowódcę kozackiego. Ten ranił go szablą w rękę tak straszliwie, iż ledwie wisiała bezładna, a drugim cięciem rozpłatał mu nogę. Inny jakiś kozak wyłupił mu oko. Potem przypiekali mu piersi i boki, zdzierali z niego żywcem skórę, obcięli mu nozdrza i usta i wyrwali język”. Jest to jeden z najłagodniejszych opisów męczeństwa przyszłego patrona Polski.</p>
<p>Andrzeja Bobolę pochowano tak, jak chowa się żołnierza na wojnie &#8211; w pośpiechu i bez rozgłosu. Zakon jezuitów na Kresach ponosił wciąż straty, a jego najlepsi synowie padali ofiarą okrutnych mordów. Przed nim złożyło ofiarę życia czterdziestu ośmiu jezuitów, a po nim, kilkunastu następnych.</p>
<p>Ciało kapłana przewieziono do Pińska, włożono do czarnej trumny, z napisem na wieku: <em>Pater Andreas Bobola Societatis Jesu a Cosacis occisus</em>. Był rok 1657, w następnych latach nastał w Rzeczypospolitej chaos i wojna o koronę polską. Przez kraj przeciągały obce wojska, grabiąc i niszcząc wszystko. Wielu straciło już nadzieję, że Rzeczypospolitą uda się ocalić od zguby. O Andrzeju i innych męczennikach zapomniano.</p>
<p>16 kwietnia 1702 roku, rektor kolegium jezuickiego w Pińsku, Marcin Godebski, miał niespodziewane widzenie. Ukazała mu się postać, od której biła dziwna jasność. Andrzej Bobola, bo on to był, najpierw wytknął rektorowi, że nie szuka oparcia w swoich zamęczonych braciach, a następnie obiecał, że otoczy kolegium w Pińsku opieką, jeśli tylko zostanie odnalezione jego ciało. Ks. Godebski, przejęty niezwykłą wizją, natychmiast nakazał odnalezienie trumny. Kiedy otwarto jej wieko, oczom obecnych ukazał się niezwykły widok: ciało Andrzeja było doskonale zachowane, i choć przykryte warstwą kurzu, widać na nim było ślady nie tylko okrutnych ran i tortur, ale również jakby świeżej krwi. Natychmiast przełożono ciało do innej trumny, którą umieszczono w krypcie. Od tej chwili, rozpoczęło się pielgrzymowanie do doczesnych szczątków męczennika. Ponieważ mnożyć się zaczęły opowieści o nadzwyczajnych łaskach, postanowiono wszcząć starania o beatyfikację Andrzeja.</p>
<p>W 1712 roku rozpoczął się proces informacyjny w Pińsku. Zbierano wszystkie wiadomości i świadectwa o męczeństwie, a wybitni duchowni i przedstawiciele ówczesnych elit społeczeństwa, z królem Augustem II na czele, słali do papieży prośby o beatyfikację. W 1755 roku, papież Benedykt XIV potwierdził dekretem męczeńską śmierć za wiarę Sługi Bożego Andrzeja Boboli. Przyszły jednak trudne czasy dla jezuitów, zakon w 1773 roku uległ kasacie, co nie pozostało bez wpływu na losy procesu beatyfikacyjnego. Kolegium jezuickie w Pińsku najpierw przeszło we władanie unitów, a następnie – po drugim rozbiorze Polski w roku 1793 &#8211; prawosławnych bazylianów. Tym polecono zakopanie trumny w ziemi. Na szczęście jednak, polecenia nie wykonano, a ciało udało się w 1808 roku przenieść z Pińska do Połocka. Po wydaleniu jezuitów z Rosji w 1820 roku, kolegium jezuickie w Połocku przeszło w ręce pijarów, którzy opiekowali się ciałem Andrzeja do 1830 roku, aż do czasu wydalenia z Rosji także tego zakonu.</p>
<p>W roku 1826 wznowiono proces beatyfikacyjny. Toczyły się też zabiegi dyplomatyczne, zwłaszcza ze strony carskiej Rosji, która upatrywała w tym akcję przeciwko sobie. Po wydaleniu pijarów, trumnę przeniesiono do kościoła parafialnego w Połocku, należącego wówczas do dominikanów. W 1851 roku, w związku z przygotowaniami do procesu beatyfikacyjnego, Stolica Apostolska poprosiła dominikanów o dokument potwierdzający kult Andrzeja. Kiedy prośbę spełniono, władze rosyjskie zastosowały represje, aresztując przeorów dominikańskich klasztorów w Petersburgu i Połocku i wyrzucając wreszcie w 1864 roku dominikanów z Połocka. Nie powstrzymało to jednak wiernych od oddawania czci Andrzejowi. Kult zataczał coraz szersze kręgi, obejmując również ludność prawosławną. Opiekę nad ciałem męczennika poleskiego przejęli księża diecezjalni.</p>
<p>W 1848 roku papieżem został Pius IX, który rozpoczął jeden z najdłuższych pontyfikatów, trwający 32 lata. Ten wielki papież ogłosił dogmaty o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oraz o nieomylności papieża. Zwołał także w 1869 roku I Sobór Watykański. Zasłynął jako pogromca liberalizmu, ogłaszając encyklikę <i>Quanta cura</i> i załączony do niej <i>Syllabus</i>, zawierający spis błędnych tez, doktryn i idei. Dał się poznać jako przyjaciel Polski, protestując przeciwko rosyjskiemu okrucieństwu podczas dławienia powstania styczniowego w 1863 i wzywając cały Kościół do modlitw za Polskę. Potępił także <i>kulturkampf</i> w Niemczech, którego ofiarą padł arcybiskup Mieczysław Ledóchowski, prymas Polski, stryj Urszuli Ledóchowskiej, aresztowany przez Prusaków i zamknięty w więzieniu w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie zastała go wiadomości o otrzymaniu kapelusza kardynalskiego.</p>
<p>Beatyfikacja odbyła się 30 października 1853 roku, w bazylice Świętego Piotra w Rzymie, przyozdobionej tego dnia obrazem przedstawiającym Andrzeja przywiązanego do słupa i sieczonego przez oprawców. Świątynia, &#8222;Matka wszystkich kościołów&#8221; przyozdobiona była inaczej niż zwykle – nie dwoma herbami &#8211; papieskim i Władcy, któremu podlegał błogosławiony, ale dwoma herbami papieskimi, symbolizującymi opiekę Piusa IX nad ujarzmionym narodem i pełnioną w zastępstwie władzę królewską. W odpowiedzi car Rosji odwołał swego posła z Rzymu. W Polsce zapanował entuzjazm i żywy kult błogosławionego Andrzeja, symbolizującego od tej chwili wiarę w odrodzenie narodowe. Żeby to jednak zrozumieć, należy cofnąć się do wydarzenia z 1819 roku.</p>
<p>Dominikanin, ojciec Alojzy Korzeniewski, był prześladowany przez władze carskie za działalność patriotyczną. Pewnego razu doznał w swojej celi zakonnej w Wilnie czegoś, co odbiło się echem w całej Europie i przyczyniło do rozwoju kultu przyszłego patrona Polski. W wizji mistycznej ukazał mu się Andrzej Bobola, który polecił zakonnikowi otworzyć okno. Tam o. Korzeniewski ujrzał rozległą równinę, na której walczyły ze sobą narody Europy. Usłyszał też od Andrzeja Boboli słowa, które &#8211; podawane z ust do ust – obiegły niebawem cały kontynent: „<em>Kiedy ludzie doczekają się tej wojny, po niej nastąpi pokój, a wraz z nim wskrzeszenie Polski, ja zaś zostanę uznany jej głównym patronem</em>”. Całkiem możliwe, że słowa tej przepowiedni stały się natchnieniem dla Adama Mickiewicza, który modlił się na emigracji słowami swojej poezji: „<em>O wojnę powszechną za wolność ludów, prosimy Cię, Panie&#8230;</em>”.</p>
<p>W ciągu długich lat zaborów biskupi kilkakrotnie składali wizyty, żeby zbadać chwalebne szczątki męczennika. W 1857 roku arcybiskup mohylewski, Wacław Żyliński, nakazał ubranie ciała w nowe szaty oraz odcięcie części lewego ramienia, które przesłano papieżowi Piusowi IX. W 1896 roku ciało oglądał biskup sufragan mohylewski Franciszek Albin Symon, polecając oczyszczenie i nałożenie nowych szat, a także wyjęcie części kości kręgosłupa, jako relikwii. We wrześniu 1917 roku, kiedy trwała I wojna światowa, odbyła się uroczystość z udziałem arcybiskupa mohylewskiego Edwarda Roppa, podczas której otwarto trumnę błogosławionego Andrzeja, a po oczyszczeniu ciała i przybraniu w nowe szaty kapłańskie, umieszczono je w metalowej trumnie. Wtedy też wyjęto trzy żebra na relikwie.</p>
<p>Tymczasem wśród ludu narastał kult poleskiego męczennika. W 1907 roku uroczyście obchodzono na ziemiach polskich 250-lecie śmierci Andrzeja. W 1917 roku, męczennik poleski symbolicznie wrócił do Polski w cząstce swojej relikwii. Powracający z wygnania jezuita ks. Jan Rostworowski, przywiózł do Krakowa żebro błogosławionego Andrzeja, które uroczyście umieszczono 28 maja 1918 roku w jezuickim kościele św. Barbary, położonym tuż obok kościoła Mariackiego. W tej świątyni głosił swoje wielkie kazania jezuita ks. Piotr Skarga, tutaj też spoczywał inny jezuita, autor pierwszego tłumaczenia Biblii na język polski, ks. Jakub Wujek. W kaplicy kościoła zawieszono słynący łaskami obraz Matki Boskiej Jurowickiej, czczony w Jurowicach na Polesiu, a w 1886 roku ofiarowany krakowskim jezuitom.</p>
<p>Kiedy wreszcie w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, wielu uznało, że spełniło się proroctwo o. Alojzego Korzeniewskiego. Jednak nad krajem zawisło nowe niebezpieczeństwo – zbrojna inwazja bolszewizmu ze wschodu. W tych trudnych chwilach, polscy biskupi zwrócili się do papieża Benedykta XV z prośbą o kanonizację błogosławionego Andrzeja i ogłoszenie go patronem odradzającej się Polski. Kiedy u wrót Warszawy stanął wróg, kardynał Aleksander Kakowski nakazał odprawienie we wszystkich kościołach nowenny od 6 do 15 sierpnia 1920 roku. W stolicy słychać już było odgłos armat, kiedy 100 tysięcy ludzi przeszło 8 sierpnia z relikwiami Andrzeja Boboli w procesji. Tydzień później, 15 sierpnia, nadeszła wieść o wielkim zwycięstwie, które zapisało się w historii świata jako &#8222;Cud nad Wisłą&#8221;.</p>
<p>Dzieje relikwii Andrzeja po rewolucji w Rosji są tak niezwykłe, że mogłyby stać się kanwą powieści sensacyjnej. Bolszewicy, którzy traktowali religię jako &#8222;opium dla ludu&#8221;, natychmiast postanowili je przejąć. Pierwsze zabiegi nie przyniosły rezultatów, na skutek bezkompromisowej postawy biskupa Jana Cieplaka, sufragana mohylewskiego, którego sądzono w 1923 roku w procesie pokazowym w Moskwie, skazując na karę śmierci za „podżeganie do buntu poprzez zabobony”. Później wyrok zamieniono biskupowi na 10 lat więzienia, ale niemal natychmiast zwolniono pod naciskiem światowej opinii publicznej. To jednak, co nie udało się bolszewikom za pierwszym razem, stało się możliwe w 1922 roku. Specjalna komisja wkroczyła do kościoła, złamała pieczęcie na trumnie i zdarła szaty ze świętego. Kiedy postawiono trumnę w pozycji pionowej, uderzono nią mocno o posadzkę kościoła. Ku zaskoczeniu wszystkich, zwłoki się nie rozsypały.</p>
<p>Miesiąc później barbarzyńcy ponownie wtargnęli do kościoła i zabrali relikwie, bijąc tych wiernych, którzy próbowali przeciwstawić się grabieży i świętokradztwu. Trumna trafiła do Moskwy i została wystawiona w gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia jako &#8222;zabobon&#8221; i &#8222;osobliwość&#8221;. Porwanie relikwii odbiło się głośnym echem na świecie, posypały się protesty, interweniował też rząd polski. Wszystko na próżno. Przyszła jednak na Rosję klęska głodowa, a papież Pius XI zaczął słać znękanej ludności pomoc żywnościową, głównie transporty kolejowe zboża. Wówczas też, zapewne nie bez podpowiedzi potężnego generała jezuitów o. Włodzimierza Ledóchowskiego, papież upomniał się o relikwie Andrzeja. Gdyby jednak jezuici, potężny zakon rozsiany po całym świecie, działali w tej sprawie przez polskich braci, misja nie powiodłaby się, a bolszewicka Rosja nie ustąpiłaby, nawet w obliczu dramatycznej sytuacji w jakiej się znalazła. Dlatego też jezuici skorzystali z pośrednictwa swych amerykańskich braci.</p>
<p>21 września 1923 dwaj przedstawiciele Papieskiej Komisji Ratowniczej, amerykańscy jezuici, ojcowie Edmund Walsh i Leonard Gallagher, weszli do budynku Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia. Towarzyszył im podsekretarz stanu Komisariatu Spraw Zagranicznych oraz trzech członków Czeriezwyczajki &#8211; organizacji budzącej grozę w Rosji i na świecie. Na jej czele stał wówczas Feliks Dzierżyński, polski szlachcic, który &#8211; jak zauważa historyk Sławomir Koper &#8211; przy całej złej sławie, jaka go otaczała, okazywał zaskakujące propolskie zwroty i sentymenty, m.in. ocalając w tym samym 1923 roku Józefa Piłsudskiego przed organizowanym przez wywiad komunistyczny zamachem, któremu ostro się sprzeciwił. Ta osobliwa, ze względu na skład grupa ludzi, gdzieś na zapleczu budynku, w magazynach, odnalazła wśród rupieci szczątki Andrzeja Boboli. Bolszewicy postawili jednak jeden warunek: relikwie mają być przewiezione do Rzymu w tajemnicy, z ominięciem terytorium Polski. Trumna, w specjalnej opieczętowanej skrzyni, trafiła najpierw do Odessy nad Morzem Czarnym, skąd popłynęła statkiem „Cziczerin” do Konstantynopola. Tutaj załadowano ją na statek włoski „Carnero”, którym popłynęła do Brindisi we Włoszech, stamtąd zaś dotarła do Rzymu.</p>
<p>W uroczystość Wszystkich Świętych 1923 roku, relikwie Andrzeja Boboli złożono w kaplicy Świętej Matyldy w Watykanie. Natychmiast przystąpiono do ustalenia, czy relikwie są autentyczne. Posłużyła do tego ręka świętego, odcięta w 1857 roku z nakazu biskupa Żylińskiego i przechowywana w rzymskim kościele jezuitów Il Gesu. Ręka pasowała idealnie, więc relikwie pozostawiono w tym kościele, które z czasem stało się centrum kultu Andrzeja Boboli. Tam też, podczas pobytów w Rzymie, modliła się często matka Urszula Ledóchowska, przyszła święta.</p>
<p>Tak bardzo upragniona przez Polaków kanonizacja Andrzeja Boboli odbyła się 17 kwietnia 1938 roku, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Wcześniej, ogłoszono dekret o cudach bł. Andrzeja. Podczas uroczystego odczytania dekretu przemawiał o. Włodzimierz Ledóchowski, generał jezuitów, brat Urszuli Ledóchowskiej. Ambasador Polski w Watykanie, Władysław Skrzyński, raportował do kraju: „<em>Zarówno tekst dekretu, jak i dziękczynne przemówienie Ojca Generała Jezuitów zawierały akcenty, które nadały uroczystości charakter manifestacji na rzecz Polski</em>”. Dalej, znajduje się fragment, który nie pozostawia już wątpliwości, co do roli jaką odegrał o. Włodzimierz Ledóchowski w sprawie kanonizacji: „<em>W zakończeniu przemówienia Ojciec Generał podziękował papieżowi nie tylko w imieniu Towarzystwa Jezusowego, lecz również i całej Polski dodając, iż ma nadzieję, że wolno mu to uczynić</em>” – pisał ambasador Skrzyński, zauważając jednocześnie, że „<em>ustęp powyższy był dość niezwykłym w ustach Generała Jezuitów podkreśleniem własnej narodowości</em>”.</p>
<p>Z Polski przyjechało kilka tysięcy osób: biskupi, przedstawiciele władz państwowych, świata kultury, nauki i sztuki, wojskowi, osoby różnych stanów i zawodów, grupy w strojach ludowych. Matka Urszula Ledóchowska uczestniczyła w tych uroczystościach, bardzo je przeżywając. Atmosferę tamtego dnia oddała w „Dzwonku św. Olafa”, piśmie urszulanek: „<em>Rzym stał się polskim miastem. Wszędzie słychać było polską mowę, widać było na piersiach pielgrzymów kokardki biało-amarantowe&#8230; Nawet wiekopomna, czcigodna bazylika św. Piotra podczas kanonizacji św. Andrzeja zamieniła się w polską świątynię, zadrżała polskim tchnieniem, roziskrzyła się polskim zapałem, rozmodliła się polską pobożnością, napełniła się polską miłością do ojczyzny, gdy z piersi wielotysięcznych pielgrzymów wzniosło się ku niebotycznej kopule Michała Anioła nasze Wspaniałe: Boże coś Polskę&#8230; Ojczyznę wolną pobłogosław Panie&#8230;</em>”. W najśmielszych przewidywaniach nie mogła przypuszczać, że po upływie 65 lat, w tym samym miejscu, ona sama będzie wynoszona na ołtarze przez polskiego papieża Jana Pawła II, a jej święte relikwie nieść będzie matka Andrzeja Górska, która przyjęła imię zakonne ku czci męczennika poleskiego.</p>
<p>Papież Pius XI uznał, że relikwie powinny wrócić do Polski, jednak nie do Pińska lub Wilna, ale do Warszawy, której jako nuncjusz papieski nie opuścił w obliczu bolszewickiego zagrożenia w 1920 roku. Relikwie św. Andrzeja wyruszyły 8 czerwca 1938 roku w triumfalną podróż do Ojczyzny. Przez Lublanę w Słowenii, Budapeszt, Bratysławę, dotarły do granicy Polski i przekroczyły ją 11 czerwca 1938 roku. Naród dawno nie przeżywał takich chwil zjednoczenia jak wówczas, gdy w triumfie powracał jeden z najlepszych synów Polski.</p>
<p>Powracał w swych relikwiach złożonych w trumnie z kryształu i srebra, przewożony specjalnym pociągiem przez całą Polskę, w otoczeniu honorowych asyst, zatrzymując się w miastach i miasteczkach, witany na całej trasie przez tłumy wiernych. Pół wieku później, podobną triumfalną podróż przez Polskę, odbędą inne relikwie &#8211; matki Urszuli Ledóchowskiej, która przed śmiercią w Rzymie, tak często modliła się w kościele Il Gesu, rzymskiej przystani św. Andrzeja Boboli.</p>
<p>Relikwie wystawiono najpierw w warszawskiej archikatedrze Świętego Jana, później przeniesiono je do kaplicy jezuitów przy ulicy Rakowieckiej. Podczas oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 roku, kiedy w kaplicę trafił pocisk artyleryjski, relikwie przeniesiono na Stare Miasto, do kościoła jezuitów przy ulicy Świętojańskiej. Tutaj pozostały do czasu powstania warszawskiego, kiedy to w obawie przed zniszczeniem postanowiono przenieść je do kościoła Św. Jacka przy ulicy Freta. Po zakończeniu działań wojennych relikwiarz przeniesiono 7 lutego 1945 roku na Rakowiecką, a 13 maja 1989 do wybudowanego sanktuarium św. Andrzeja.</p>
<p>Od tego dnia święty Andrzej Bobola przebywa w swej stolicy, wypełniając proroctwo, patronując Polsce i metropolii Warszawskiej, czczony przez kolejne pokolenia wiernych. On, wolny, wśród wolnych.</p>
<p>Od pierwszych chwil odzyskanej w 1918 roku niepodległości, stanął przed Polską problem zagospodarowania kresów wschodnich Rzeczypospolitej. Polesie, stara kraina w dorzeczu Prypeci i Bugu, pokryta bagnami i torfowiskami, była jednym z najbardziej zacofanych cywilizacyjnie regionów, nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Ludność żyła w niezmienionych warunkach od wieków, dominowała prymitywna gospodarka rolna, a widok ludzi ciągnących pług nie był zjawiskiem rzadkim. Ziemia ta, uboga, a zarazem obdarzona niezwykłym pięknem, stała się terenem misyjnym w centrum chrześcijańskiej Europy. Któż, jeśli nie misjonarz i męczennik poleski, św. Andrzej Bobola, mógł zachęcić do poświęcenia swych sił dla tej krainy?</p>
<p>Pierwsza placówka urszulańska na Polesiu powstała w sierpniu 1933 roku w Horodcu. Później następne placówki misyjne w powiatach kobryńskim, janowskim i pińskim. Siostry zakładały przedszkola, koła gospodyń, szwalnie, czytelnie, roztoczyły też opiekę nad chorymi. Tutaj, w niezwykle trudnych warunkach, rozpoczynały pracę późniejsze przełożone generalne urszulanek szarych: Franciszka Popiel i Andrzeja Górska. Z czasem przybył im nowy sojusznik. „<em>Był ks. Zieja. Będzie naszym misjonarzem poleskim &#8211; bardzo dobry i święty</em>” &#8211; zapisała matka Urszula Ledóchowska w kronice zgromadzenia pod datą 29 marca 1937 roku. Czas szybko pokazał, że jej wrażliwe serce znów nie myliło się &#8211; tenże ks. Jan Zieja okazał się godny tytułu misjonarza poleskiego, a po wojnie będzie jednym z pierwszych kapłanów, którzy podejmą misję na innych kresach &#8211; zachodnich, w polskim już Słupsku, na terenach, które dziś wchodzą w skład powołanej w 1972 roku diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.</p>
<p>Ostatni rok swego życia poświęciła matka Urszula Ledóchowska przygotowaniom do budowy domu dla pielgrzymów w Janowie Poleskim. miejscu męczeńskiej śmierci św. Andrzeja. Nabyła więc kawałek zroszonej krwią męczeńską ziemi, rozpoczęła zbiórkę funduszy, wydała odezwę w sprawie budowy domu pielgrzyma w Janowie: „<em>Myśl ta spokoju mi nie daje i, rozważywszy <i>pro i contra</i>, postanowiłam zabrać się z pozwoleniem J.E. ks. biskupa pińskiego i w porozumieniu z ojcem generałem jezuitów do urzeczywistnienia tego projektu</em>”. Z typowym dla siebie zapałem apostolskim, przedstawiała wizję przyszłego ośrodka: „<em>Ufam, że powstanie dom i że ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa naszej Ojczyzny spieszyć będą tłumy pobożnych pątników, którzy modlitwą wyproszą u św. Andrzeja błogosławieństwo Boże dla siebie, dla swych rodzin i dla Ojczyzny naszej, aby pod opieką naszego Męczennika-Bohatera została tym, czym była od wieków: „Polonia semper fidelis”</em>.</p>
<p>W 1938 roku przybyły pierwsze cztery siostry. Z pobliskiego Mołodowa dojeżdżała młodziutka, ale obdarzona dynamizmem apostolskim siostra Franciszka Popiel. To właśnie ona będzie reprezentowała urszulanki podczas Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego na Jasnej Górze i to ona wraz z innymi. urszulankami przygotuje tron dla kardynała Stefana Wyszyńskiego &#8211; tron, który podczas całej uroczystości pozostanie pusty, symbolizując nieobecność <em>interrexa</em> &#8211; niekoronowanego władcy Polski, jakim w czasach trudnych dla ojczyzny byli zawsze prymasi.</p>
<p><b>Tadeusz Rogowski</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/patron-polski-odrodzonej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cyryl i Metody</title>
		<link>https://koszalin7.pl/cyryl-i-metody/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/cyryl-i-metody/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Mar 2017 06:19:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2017/03/03/cyryl-i-metody/</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Odkąd nasz lud odrzucił pogaństwo, przestrzega prawa chrześcijańskiego; ale nie mamy nauczyciela, który potrafiłby wyjaśnić prawdziwą wiarę w naszym języku&#8221;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2196"></span></p>
<p>&#8222;Odkąd nasz lud odrzucił pogaństwo, przestrzega prawa chrześcijańskiego; ale nie mamy nauczyciela, który potrafiłby wyjaśnić prawdziwą wiarę w naszym języku&#8221; &#8211; pisze książę morawski Rościsław do cesarza bizantyńskiego. Tak wyrażona tęsknota za Bogiem prawdziwym ujmuje cesarza tak bardzo, że postanawia wysłać z pomocą dwóch doświadczonych misjonarzy &#8211; Cyryla i Metodego.</p>
<p>Od roku 820 w sercu Europy istnieje już Państwo Wielkomorawskie, nazywane też Wielkimi Morawami, rozległe imperium Słowiańskie obejmujące także całą południowo-wschodnią część Polski z Małopolską i Śląskiem. W 822 roku władca tego państwa Mojmir I przyjmuje chrześcijaństwo, które nadchodzi z Zachodu, z państwa wschodniofrankijskiego, powstałego z trójpodziału Cesarstwa Karola Wielkiego. Wielkomorawianie znają chrześcijaństwo, nie mogą go jednak wyrażać własnym językiem. Z czasem stworzą &#8222;słowiański pomost&#8221; pomiędzy chrześcijańskim Wschodem i Zachodem.</p>
<p>Cyryl, właściwie Konstantyn (827-869) i Metody, właściwie Michał (815-885), są rodzonymi braćmi, misjonarzami na ziemiach zamieszkanych przez Słowian, twórcami rytu słowiańskiego. Urodzili się w Tesalonikach, mieście, w którym żył i działał św. Paweł. Ojciec ich Leon był wyższym dowódcą wojskowym. Chociaż byli Grekami, znali od dzieciństwa także język słowiański, ponieważ żyli w okolicach zamieszkałych przez Słowian. Istnieje przypuszczenie, że matka ich Maria była Słowianką. Dziś obaj są świętymi Kościoła katolickiego i prawosławnego, nazywanymi apostołami Słowian. Papież Pius XI napisał o nich, że byli &#8222;synami Wschodu, ojczyzny bizantyjskiej, z pochodzenia Grekami, z uwagi na misję rzymianami, a z uwagi na owoce apostolskie Słowianami&#8221;.</p>
<p>Obaj misjonarze są przeciwnikami &#8222;herezji trójjęzycznej&#8221;, utrzymującej, że tylko w trzech językach można godziwie wielbić Boga: po hebrajsku, grecku i łacinie. Obaj uważają, że chrystianizacja nowych terenów wymaga pójścia w kierunku przeciwnym: tłumaczenia Słowa na wszystkie języki znanego im świata. W 880 roku papież Jan VIII pisze list Industriae tuae do Świętopełka, księcia Moraw. &#8222;Nie sprzeciwia się też nic prawdziwej wierze i nauce, by w języku słowiańskim sprawować mszę świętą, czytać świętą Ewangelię oraz lekcje ze Starego i Nowego Testamentu, poprawnie przetłumaczone, jak również śpiewać oficjum godzin. Ten bowiem, który stworzył trzy główne języki: hebrajski, grecki i łacinski, stworzył też i wszystkie inne na swoją większą chwałę&#8221;.</p>
<p>Misjonarską dewizą Cyryla i Metodego stają się słowa Grzegorza z Nazjanzu: &#8222;Jestem sługą Słowa, dlatego oddaję się na służbę Słowa&#8221;. Chcą, żeby Chrystus przemawiał przez nich w języku ewangelizowanych ludów: &#8222;Słuchajcie, wszystkie ludy słowiańskie, słuchajcie Słowa pochodzącego od Boga, Słowa karmiącego dusze, Słowa prowadzącego do poznania Boga&#8221;. Przygotowują zbiór dogmatów chrześcijańskich w księgach napisanych w języku słowiańskim. Żeby jednak przekazać Słowo i doktrynę, pojawia się potrzeba stworzenia nowych znaków graficznych, lepiej odpowiadających językowi mówionemu. W ten sposób powstaje głagolica &#8211; alfabet, który po kolejnych zmianach zostaje na cześć swego twórcy nazwany &#8222;cyrylicą&#8221;. Papież Benedykt XVI ocenia: &#8222;Było to przełomowe wydarzenie w rozwoju cywilizacji słowiańskiej w ogóle. Cyryl i Metody byli przekonani, że poszczególne ludy nie mogą uważać, że otrzymały w pełni Objawienie, dopóki nie usłyszą go we własnym języku i nie przeczytają jego zapisu we własnym alfabecie&#8221;.</p>
<p>Benedykt XVI wyraża podziw dla metod chrystianizacji Cyryla i Metodego, określając je jako &#8222;cyrylo-metodiańskie&#8221;. Cyryl, nazywany &#8222;Filozofem&#8221;, ma skłonność do kontemplacji, Metodego natomiast pociąga życie aktywne. Dzięki takiemu połączeniu cech kładą podwaliny sposobu rozpowszechnienia idei, który można nazwać &#8222;cyrylo-metodiańskim&#8221;. Wystąpi on w różnych okresach historii ludów słowiańskich, sprzyjając ich rozwojowi kulturalnemu, narodowemu i religijnemu. Papież Jan Paweł II z rodu Słowian napisze: &#8222;Słusznie przeto uważani są nie tylko za apostołów Słowian, ale także za ojców kultury wśród wszystkich ludów i narodów, dla których pierwszy zapis języka słowiańskiego nie przestaje być podstawowym punktem odniesienia w dziejach ich literatury&#8221;.</p>
<p>Cyryl i Metody mogą być wzorem dla zjawiska nazywanego dziś &#8222;inkulturacją&#8221; &#8211; każdy naród powinien przyjąć objawione orędzie w kontekście własnej kultury i wyrazić jego zbawczą prawdę we własnym języku. &#8222;Wymaga to bardzo trudnego dzieła przekładu, ponieważ trzeba znaleźć odpowiednie pojęcia, by przekazać bogactwo objawionego Słowa, nie sprzeniewierzając się mu&#8221; &#8211; pisze papież Benedykt XVI, dodając, że dwaj święci bracia pozostawili w tym zakresie bardzo znaczące świadectwo, na którym również dzisiaj Kościół się wzoruje, czerpiąc z niego natchnienie i wskazówki. Inkulturacja nie może uderzać w jedność Kościoła, co Cyryl wyraża w modlitwie: &#8222;Zachowaj w wierze owczarnię, którą mi powierzyłeś &#8230; zgromadź wszystkich w jedno i spraw, by wybrany przez Ciebie lud pozostał zgodny w prawdziwej wierze i prawidłowo ją wyznawał&#8221;.</p>
<p>Historyczną rolę, jaką odegrali Cyryl i Metody, oficjalnie uznał papież Jan Paweł II, który ogłosił ich współpatronami Europy wraz ze św. Benedyktem. Dla papieża z Polski działalność Cyryla i Metodego jest potwierdzeniem katolickości Kościoła: &#8222;Kościół jest katolicki także dlatego, że potrafi w każdym środowisku strzeżoną przez siebie Prawdę objawioną, nie skażoną w Boskiej treści, przedstawić w taki sposób, by mogła spotkać się ze szlachetnymi myślami i słusznymi oczekiwaniami każdego człowieka i wszystkich ludów&#8221;.</p>
<p><b>Tadeusz Rogowski</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/cyryl-i-metody/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Scholastyka i scholastyka</title>
		<link>https://koszalin7.pl/scholastyka-i-scholastyka/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/scholastyka-i-scholastyka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2017 00:35:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2017/02/07/scholastyka-i-scholastyka/</guid>

					<description><![CDATA[Była bliźniaczą siostrą św. Benedykta z Nursji, ojca monastycyzmu zachodniego, założyciela klasztoru na Monte Cassino. Św. Scholastyka zawsze pozostawała w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Była bliźniaczą siostrą św. Benedykta z Nursji, ojca monastycyzmu zachodniego, założyciela klasztoru na Monte Cassino. Św. Scholastyka zawsze pozostawała w cieniu swojego wielkiego brata, wywierając jednak znaczący wpływ na jego duchowość. <span id="more-2190"></span> Jej piękne i nieco już dziś zapomniane imię nosi tę samą nazwę, co równie piękna i zapomniana chrześcijańska nauka &#8211; scholastyka.</b></p>
<h3>Św. SCHOLASTYKA</h3>
<p>O życiu św. Scholastyki posiadamy niewiele przekazów. Przyszła na świat około 480 roku. Dość wcześnie wstąpiła do klasztoru. Raz w roku spotykała się w pobliżu klasztoru Monte Cassino ze swoim bratem św. Benedyktem, żeby porozmawiać z nim o sprawach duchoWych. Podczas jednego z takich spotkań &#8211; które opisuje św. papież Grzegorz Wielki &#8211; św. Scholastyka poprosiła brata, żeby pozostał dłużej niż zwykle, aby kontynuować rozmowę o radościach nieba. Benedykt nie zgodził się, ponieważ planował powrót do klasztoru jeszcze tego samego dnia. Wówczas Scholastyka zaczęła się modlić i wkrótce rozszalała się tak gwałtowna burza, że uniemożliwiła bratu powrót. Spędził więc czas na rozmowie duchowej z siostrą. Po trzech dniach Scholastyka umarła. Benedykt ujrzał wówczas jak jej dusza pod postacią gołębia unosi się ku niebu. Pochował siostrę w grobie na Monte Cassino, który był przygotowany dla niego, w którym spoczął obok swej siostry po śmierci W 547 roku. „Tak więc &#8211; pisał Grzegorz Wielki &#8211; nawet śmierć nie była w stanie rozłączyć ciał tych dwojga, którzy duchowo zawsze byli zjednoczeni w Bogu&#8221;. Dzisiaj św. Scholaştyka jest patronką bernardynek i uchodzi za orędowniczkę w czasie burzy i niepogody, zaś jej brat, św. Benedykt, jest głównym patronem Europy.</p>
<h3>SCHOLASTYKA</h3>
<p>Samo imie wywodzi się od łacińskiego <i>scholasticus</i> &#8211; szkolny, należący do szkoły. Od tego słowa pochodzi nazwa teologii í filozofii średniowiecznej &#8211; scholastyki. Ten najwspanialszy w dziejach okres rozkwitu ludzkiego rozumu tak długo i skutecznie ośmieszano, że dzisiaj słowo &#8222;scholastyka&#8221; oznacza coś zupełnie przeciwnego &#8211; dogmatyzm, zbędną filozofię, jałowe i formalistyczne dociekania. Tymczasem to właśnie scholastyka wydała takich geniuszy intelektu, jak św. Tomasz z Akwinu czy św. Albert Wielki. Powstała w szkołach i uniwersytetach średniowiecznych, wysuwając na czoło roztrząsanych zagadnień problem wzajemnych zależności wiary i rozumu. Posługiwała się niepowtarzalną metodą argumentacji i specjalnymi rodzajami literackimi. W badaniach opierała się na lekturze i komentowaniu dzieł wcześniejszych pisarzy, uznanych za autorytatywne. W późniejszych latach Europa odrzuciła wielkie osiągnięcia scholastyki, między innymi logikę, co Gilbert Chesterton, słynny pisarz katolicki komentował tak: &#8222;Zwolennicy nowoczesności mieli wyjątkowo niefortunny pomysł, gdy obwieścili, że świat współczesny nie może tolerować starych sylogistycznych metod scholastyki. Odtrącili przez to jedyny średniowieczny instrument, którego świat współczesny dotkliwie potrzebuje&#8221;.</p>
<h3><i>SCHOLE</i> &#8211; WOLNE MIEJSCE (NA MONTE CASSINO)</h3>
<p>Ale łaciński termin <i>scholasticus</i>, oznacza także rozwinięcie wcześniejszego, pierwotnego pojęcia <i>schole</i>, oznaczającego &#8222;wolne miejsce&#8221;. Historyk filozofii Józef Pieper, tak tłumaczy ową nazwę: &#8222;To znaczy, że w społeczeństwie ludzkim musi być zachowane wolne miejsce, w którym milkną wymagania mające na celu zaspokajanie niedostatków i zabezpieczanie bytu; miejsce, które jest chronione przed wytyczaniem celów i usług praktycznych; miejsce, które by gwarantowało nauczanie i uczenie się oraz w ogóle beztroskie i spokojne zajmowanie się wyłącznie prawdą&#8221;. Takiego miejsca poszukiwał św. Benedykt, brat św. Scholastyki, zakładając klasztor na Monte Cassino w 529 roku. Tutaj napisał swoją słynną &#8222;Regułę&#8221;, w której przystosował wschodni ideał życia mniszego do mentalności zachodniej. Założona przez niego rodzina zakonna &#8211; benedyktyni &#8211; przez stulecia dała Kościołowi 5500 świętych i błogosławionych, 23 papieży, 5000 biskupów oraz blisko 15 000 pisarzy. Duchowość benedyktyńska, ze swoją zasadą &#8222;Ora et labora&#8221; (Módl się i pracuj), walnie przyczyniła się do rozwoju średniowiecznej kultury.</p>
<h3>LATARNIA CHRZEŚCIJAŃSKIEJ EUROPY</h3>
<p>Monte Cassino to wzgórze wysokości 500 metrów, położone przxy drodze z Rzymu do Neapolu. Nazwa pochodzi od łacińskiego casa (chata, chata, dom, namiot), ale także grecko-łacińskiego cassia, oznaczającego drzewo symbolizujące chrześcijański chrzest z wody. Dziś na szczycie znajduje się najznamienitszy klasztor w dziejach chrześcijaństwa &#8211; latarnia chrześcijańskiej Europy &#8211; szczycący się niemal 1500-letnią historią. Tutaj św. Benedykt napisał ok. 540 roku swoją słynną &#8222;Regułę&#8221; (<i>Regula Benedicti</i>) &#8211; fundament życia zakonnego, ale także most, który połączył cywilizację antyczną z cywilizacją eurpejską, nazywaną też łacińską. Aktualny do dziś dokument regulujący zasady życia zakonnego, wywarł ogromny wpływ na kulturę europejską. We wczesnym średniowieczu klasztory stanowiły nie tylko centra religijne, ale także ośrodki społeczne, edukacyjne, intelektualne, kulturalne i gospodarcze. W swych bibliotekach przechowały całe dziedzictwo antyku, starożytnej Grecji i Rzymu.</p>
<p>Położony w stategicznym miejscu klasztor był świadkiem wielu batalii i bitew. Polacy zapamiętają Monte Cassino z krwawej bitwy i czerwonych maków maja 1944 roku. Dziś znajduje się tutaj polski cmentarz wojenny, tłumnie odwiedzany przez rodaków. Polski żołnierz, obrońca chrześcijańskiej Europy, codziennie słyszy dobiegający z klasztoru dźwięk sygnaturki, zwołujący na modlitwę benedytynów, współbraci św. Benedykta &#8211; prawodawcy Europy.</p>
<p><b>Tadeusz ROGOWSKI</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/scholastyka-i-scholastyka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Aniela Merici &#8211; kobieta renesansu</title>
		<link>https://koszalin7.pl/aniela-merici-kobieta-renesansu/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/aniela-merici-kobieta-renesansu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Jan 2015 12:06:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2015/01/28/aniela-merici-kobieta-renesansu/</guid>

					<description><![CDATA[Mona Lisa, słynne dzieło Leonardo da Vinci, na trwale zapisała się w historii jako symboliczne ukazanie renesansowego ideału kobiecości. Ale]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Mona Lisa, słynne dzieło Leonardo da Vinci, na trwale zapisała się w historii jako symboliczne ukazanie renesansowego ideału kobiecości. Ale to nie Mona Lisa stała się natchnieniem tej epoki. Ta, która dała ożywczą siłę i pociągnęła innych do czynu nie była żoną bogatego kupca, lecz prostą wiejską dziewczyną i nazywała się Angela Merici. <span id="more-1921"></span> Angela, to znaczy posłanniczka anioła.</p>
<p>Nie sposób zrozumieć tego ożywczego ducha, który powiał nad zrujnowaną Europą w XVI wieku, uczynił świat lepszym wówczas i przez kolejne stulecia, przybierając formę ruchu urszulańskiego, bez wiedzy o tym, kto dał impuls i skąd brały się inspiracje. Wymaga to cofnięcia się do epoki renesansu, przełomu piętnastego i szesnastego stulecia; epoki niezwykłej, która wydała Dantego, Marcina Lutra, Ignacego Loyolę, Leonarda da Vinci, Krzysztofa Kolumba.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_501.html"><strong>ANIELA MERICI &#8211; KOBIETA RENESANSU</strong> &#8212; czytaj cały artykuł</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/aniela-merici-kobieta-renesansu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powstańczy sierpień księdza Jana Ziei</title>
		<link>https://koszalin7.pl/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Aug 2014 05:42:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<category><![CDATA[Ks. Jan Zieja]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/08/01/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/</guid>

					<description><![CDATA[Sierpień, miesiąc abstynencji w środku sezonu urlopowego, jest często traktowany z przymrużeniem oka. Warto jednak poznać motywacje ludzi, którzy wysunęli]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1808"></span></p>
<p><em><strong>Sierpień, miesiąc abstynencji w środku sezonu urlopowego, jest często traktowany z przymrużeniem oka. Warto jednak poznać motywacje ludzi, którzy wysunęli tą ideę. </strong></em><em><strong>Faktem dzisiaj wstydliwie przemilczanym jest powojenne pijaństwo i alkoholizm jako sposób odreagowania na wojnę. Nigdy nie policzono ofiar tego zgubnego, ale społecznie akceptowanego obyczaju. W dalekim Słupsku na Ziemiach Odzyskanych pewien człowiek postanowił się temu przeciwstawić.</strong></em></p>
<p>Ksiądz  Jan Zieja był w Powstaniu warszawskim kapelanem słynnego pułku &#8222;Baszta&#8221; na Mokotowie. Wysoki, szczupły, z długą siwą brodą, przypominał biblijnego proroka. Wywierał wpływ na napotkanych ludzi. Całe życie szedł pod prąd, próbując sprostać wymogom Ewangelii: przeciwnik wojen &#8211; wziął udział w kilku wojnach; zwolennik pokoju i ładu społecznego &#8211; przeciwstawiał się władzy komunistycznej; żarliwy polski patriota &#8211; głosił potrzebę jedności braterskiej między Polakami a innymi narodami; orędownik sprawy chłopskiej &#8211; urzekał polskich intelektualistów; oddany ludziom ubogim &#8211; był ulubieńcem warszawskich elit.</p>
<p>W maju 1945 roku ks. Zieja znalazł się w Słupsku. Pozostał tutaj zaledwie kilka lat, ale dokonał rzeczy niezwykłych. &#8222;Praca w Słupsku to praca od podstaw &#8211; pisał po latach &#8211; duszpasterstwo w czterech kościołach, nauka w trzech szkołach podstawowych, w gimnazjum i liceum, troska o więźniów, otwarcie Uniwersytetu Ludowego, mającego swą siedzibę początkowo na plebanii, i wykłady na nim. W niedzielę trzy Msze Święte, cztery lub pięć kazań, chrzty, śluby i wyjazdy do kościołów filialnych, odległych od Słupska do 35 km&#8221;.</p>
<p>Już w pierwszą rocznicę Powstania powołał w Słupsku honorowy  komitet budowy pomnika, a w drugą rocznicę &#8211; stał już pomnik Pomnik Powstańców Warszawskich z prawdziwego zdarzenia, wykonany przez warszawskiego rzeźbiarza Jana Małetę. Przez blisko pięćdziesiąt lat był jedynym (!) powstańczym pomnikiem w Polsce. Barbara Sułek-Kowalska tak opisywała po latach słupski monument: &#8222;Na tle poszarpanego muru z ciemnoczerwonej cegły (nam, dzieciom, mówiło się, że to mur z prawdziwych warszawskich cegieł) leży żołnierz, nad którym klęczy anioł z białym orłem na ramieniu. Ten biały orzeł, to symbol naszej Ojczyzny &#8211; mówiono mi w dzieciństwie. Orzeł składa pocałunek na zimnym czole powstańca. To Polska dziękuje swoim dzieciom. Wyżej, na murze, umieszczona była marmurowa tablica z Chrystusem na krzyżu, pod krzyżem las rąk i napis: Jezu ratuj, bo giniemy. Warszawa sierpień 1944&#8221;.</p>
<p><strong>W niedzielę 20 sierpnia 1945 roku ks. Zieja wygłosił w Słupsku wstrząsające kazanie. Powodem była śmierć pięciu osób w wyniku nadużycia alkoholu. &#8222;Po pięciu latach wojny &#8211; bez gestapo, bez obozów &#8211; pięciu ludzi straciło w Słupsku życie. Nie mogę o tym milczeć! Byłbym złym pasterzem&#8221; &#8211; wołał ks. Zieja. &#8222;Pięciu ludzi straciliśmy, kogo winić?&#8221; &#8211; pytał. &#8222;Nie będę nikogo przeklinał, nie mam do tego prawa, ale całą duszą błogosławię tym, którzy mieli odwagę przyjść i oświadczyć, że wyrzekają się picia wódki. Błogosławię tym szlachetnym, odważnym ludziom, rozumiejącym sytuację naszego narodu&#8221;. Przypomniał wiernym czasy okupacji, kiedy to &#8222;zabrano mleko i tłuszcz, ale każdemu robotnikowi dawano spirytus, aby naród nasz się rozpił: odebrano chleb, ale dano wódkę, abyśmy osłabli na wieki &#8211; tego chcieli wrogowie&#8221;. &#8222;Nie udało im się i nie uda &#8211; mówił z naciskiem &#8211; ale właśnie w tych nadzieja, którzy przejmą się tą sprawą&#8221;. Na koniec zwrócił się do młodzieży: &#8222;W dzień święta powstańców warszawskich ogłosiłem, że przy parafii zakładam złotą księgę trzeźwości&#8221;.</strong></p>
<p>W 1981 roku ks. Zieja miał już osiemdziesiąt cztery lata. Prawdopodobnie pod silnym wrażeniem przełomowych chwil i pamiętnego lata 1981 roku &#8211; polskich dążeń wolnościowych, zamachu na Jana Pawła II, śmierci kardynała Wyszyńskiego &#8211; napisał coś w rodzaju duchowego testamentu. Rozesłał go do znanych lub bliskich sobie instytucji i osób. Na liście ponad stu adresatów znalazły się wszystkie diecezje polskie, zakony i zgromadzenia, redakcje katolickie i jego znajomi z Komitetu Obrony Robotników. W apelu ks Zieja proponował, aby w rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu, Prymas Polski ogłosił ogólnonarodowe powstanie (!) przeciw pijaństwu. &#8222;Uważał &#8211; pisze jego biograf ks. Waldemar Wojdecki &#8211; że należy wykorzystać kapitał duchowy nagromadzony przez ofiarę powstańców warszawskich i jakby w ich imieniu, i w duchu tego, o co walczyli (wolne i dostojne życie narodu), rzucić hasło: Powstanie Warszawskie trwa. Powstanie Warszawskie staje się powstaniem ogólnonarodowym przeciw pijaństwu&#8221;. Dalej proponował, aby 26 sierpnia na Jasnej Górze, cały naród złożył uroczyste oświadczenie: &#8222;Przyrzekamy Bogu i Matce Najświętszej nigdy nie pić wódki, ni żadnego napoju łatwo upajającego i nie będziemy nigdy nikogo wódką częstować&#8221;.</p>
<p>&#8222;Częściową realizację tej idei &#8211; pisze ks. Waldemar Wojdecki &#8211; można dostrzec w ogłoszeniu w latach osiemdziesiątych przez Episkopat Polski sierpnia miesiącem bez alkoholu&#8221;.</p>
<p><strong>*   *   *</strong></p>
<p>Sierpień &#8211; miesiąc trzeźwości  jest więc dalekim echem Powstania warszawskiego. Pomysł ks. Jana Ziei &#8211; wykorzystania duchowego i moralnego kapitału Powstania do walki z alkoholizmem &#8211; nie został w pełni zrealizowany. Ale determinacja, głos rozpaczy człowieka, który jako kapelan Powstania był najbliżej ofiar, w szpitalach polowych i przy mogiłach, zmuszają do refleksji i każą nam przynajmniej zatrzymać się i zastanowić się nad sensem tej idei.</p>
<p><b>Tadeusz ROGOWSKI</b></p>
<p>Na zdjęciach kolejno: (1) Ksiądz Jan Zieja u schyłku życia; (2) Ks. Jan Zieja w założonym przez siebie Domu Matki i Dziecka w Słupsku; (3) Pomnik Powstańców Warszawskich w Słupsku; (4) Pomnik Powstańców Warszawskich; (5) Ks. Jan Zieja jako kapelan Powstania warszawskiego.</p>
<style>#jtg-3428 .modula-item .jtg-social a, .lightbox-socials.jtg-social a{ fill: #ffffff; color: #ffffff }#jtg-3428 .modula-item .jtg-social-mobile a{ fill: #ffffff; color: #ffffff }#jtg-3428 .modula-item .jtg-social svg, .lightbox-socials.jtg-social svg { height: 16px; width: 16px }#jtg-3428 .modula-item .jtg-social-mobile svg { height: 16px; width: 16px }#jtg-3428 .modula-item .jtg-social a:not(:last-child), .lightbox-socials.jtg-social a:not(:last-child) { margin-right: 10px }#jtg-3428 .modula-item .jtg-social-mobile .jtg-social-mobile-icons a:not(:last-child){ margin-right: 10px }#jtg-3428 .modula-item .figc {color:#ffffff;}#jtg-3428 .modula-item .modula-item-content { transform: scale(1) }#jtg-3428 .modula-items .figc p.description { font-size:14px; }#jtg-3428 .modula-items .figc p.description { color:#ffffff;}#jtg-3428.modula-gallery .modula-item > a, #jtg-3428.modula-gallery .modula-item, #jtg-3428.modula-gallery .modula-item-content > a:not(.modula-no-follow) { cursor:zoom-in; } #jtg-3428.modula-gallery .modula-item-content .modula-no-follow { cursor: default; } @media screen and (max-width:480px){#jtg-3428 .modula-item .figc .jtg-title {  font-size: 12px; }#jtg-3428 .modula-items .figc p.description { color:#ffffff;font-size:10px; }}</style>
<div  id="jtg-3428" class="modula modula-gallery modula-custom-grid" data-config="{&quot;height&quot;:800,&quot;tabletHeight&quot;:800,&quot;mobileHeight&quot;:800,&quot;desktopHeight&quot;:800,&quot;enableTwitter&quot;:true,&quot;enableWhatsapp&quot;:true,&quot;enableFacebook&quot;:true,&quot;enablePinterest&quot;:true,&quot;enableLinkedin&quot;:true,&quot;enableEmail&quot;:false,&quot;randomFactor&quot;:0.5,&quot;type&quot;:&quot;custom-grid&quot;,&quot;columns&quot;:12,&quot;gutter&quot;:10,&quot;mobileGutter&quot;:10,&quot;tabletGutter&quot;:10,&quot;desktopGutter&quot;:10,&quot;enableResponsive&quot;:&quot;0&quot;,&quot;tabletColumns&quot;:2,&quot;mobileColumns&quot;:1,&quot;lazyLoad&quot;:&quot;0&quot;,&quot;lightboxOpts&quot;:{&quot;animated&quot;:true,&quot;Thumbs&quot;:{&quot;type&quot;:&quot;modern&quot;,&quot;showOnStart&quot;:false},&quot;Toolbar&quot;:{&quot;display&quot;:{&quot;right&quot;:[&quot;close&quot;]},&quot;enabled&quot;:true},&quot;Carousel&quot;:{&quot;Panzoom&quot;:{&quot;touch&quot;:false},&quot;infinite&quot;:false},&quot;keyboard&quot;:{&quot;Escape&quot;:&quot;close&quot;,&quot;Delete&quot;:&quot;close&quot;,&quot;Backspace&quot;:&quot;close&quot;,&quot;PageUp&quot;:false,&quot;PageDown&quot;:false,&quot;ArrowUp&quot;:false,&quot;ArrowDown&quot;:false,&quot;ArrowRight&quot;:false,&quot;ArrowLeft&quot;:false},&quot;touch&quot;:false,&quot;backdropClick&quot;:false,&quot;l10n&quot;:{&quot;CLOSE&quot;:&quot;Zamknij&quot;,&quot;NEXT&quot;:&quot;Nast\u0119pny&quot;,&quot;PREV&quot;:&quot;Poprzedni&quot;,&quot;Error&quot;:&quot;Nie mo\u017cna wczyta\u0107 \u017c\u0105danej tre\u015bci. Spr\u00f3buj ponownie p\u00f3\u017aniej.&quot;,&quot;PLAY_START&quot;:&quot;Rozpocznij pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;PLAY_STOP&quot;:&quot;Zatrzymaj pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;FULL_SCREEN&quot;:&quot;Pe\u0142ny ekran&quot;,&quot;THUMBS&quot;:&quot;Miniaturki&quot;,&quot;DOWNLOAD&quot;:&quot;Pobieranie&quot;,&quot;SHARE&quot;:&quot;Udost\u0119pnij&quot;,&quot;ZOOM&quot;:&quot;Powi\u0119kszenie&quot;,&quot;EMAIL&quot;:&quot;Here is the link to the image : %%image_link%% and this is the link to the gallery : %%gallery_link%%&quot;,&quot;MODAL&quot;:&quot;Mo\u017cesz zamkn\u0105\u0107 t\u0119 zawarto\u015b\u0107 okna modalnego za pomoc\u0105 klawisza ESC&quot;,&quot;ERROR&quot;:&quot;Co\u015b posz\u0142o nie tak. Spr\u00f3buj ponownie p\u00f3\u017aniej&quot;,&quot;IMAGE_ERROR&quot;:&quot;Nie znaleziono obrazka&quot;,&quot;ELEMENT_NOT_FOUND&quot;:&quot;Nie znaleziono elementu HTML&quot;,&quot;AJAX_NOT_FOUND&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania AJAX: Nie znaleziono&quot;,&quot;AJAX_FORBIDDEN&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania AJAX: Zabronione&quot;,&quot;IFRAME_ERROR&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania strony&quot;,&quot;TOGGLE_ZOOM&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz poziom powi\u0119kszenia&quot;,&quot;TOGGLE_THUMBS&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz miniaturki&quot;,&quot;TOGGLE_SLIDESHOW&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;TOGGLE_FULLSCREEN&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz tryb pe\u0142noekranowy&quot;},&quot;Images&quot;:{&quot;Panzoom&quot;:{&quot;maxScale&quot;:2}},&quot;mainClass&quot;:&quot;modula-fancybox-container modula-lightbox-jtg-3428&quot;,&quot;Html&quot;:{&quot;videoAutoplay&quot;:0,&quot;videoTpl&quot;:&quot;&lt;video class=\&quot;fancybox__html5video\&quot; controls muted playsinline controlsList controlsList=\&quot;nodownload\&quot; poster=\&quot;{{poster}}\&quot; src=\&quot;{{src}}\&quot; type=\&quot;{{format}}\&quot; &gt;  Sorry, your browser doesn&#039;t support embedded videos, &lt;a href=\&quot;{{src}}\&quot;&gt; download &lt;\/a&gt; and watch with your favorite video player! &lt;\/video&gt;&quot;}},&quot;inView&quot;:false,&quot;email_subject&quot;:&quot;Sprawd\u017a ten niesamowity obrazek!&quot;,&quot;email_message&quot;:&quot;Oto odno\u015bnik do obrazku: %%image_link%%, a to odno\u015bnik do galerii: %%gallery_link%%&quot;,&quot;lightbox&quot;:&quot;fancybox&quot;}">

	
	<div  class="modula-items">
		<div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3451" tabindex="0" rel="jtg-3428" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img fetchpriority="high" decoding="async" class="pic wp-image-3451"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_10-1.jpg" title="zieja_10" width="255" height="300" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_10-1-255x300.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_10-1-255x300.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_10-1.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_10-1-255x300.jpg 255w" sizes="(max-width: 255px) 100vw, 255px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div><div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3452" tabindex="0" rel="jtg-3428" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img decoding="async" class="pic wp-image-3452"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_09-1.jpg" title="zieja_09" width="300" height="197" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_09-1-300x197.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_09-1-300x197.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_09-1.jpg 650w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_09-1-300x197.jpg 300w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div><div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3429" tabindex="0" rel="jtg-3428" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img decoding="async" class="pic wp-image-3429"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1.jpg" title="powstancow_warszawy_01" width="300" height="163" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1-300x163.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1-300x163.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1.jpg 900w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1-300x163.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_01-1-768x417.jpg 768w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div><div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3430" tabindex="0" rel="jtg-3428" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img loading="lazy" decoding="async" class="pic wp-image-3430"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1.jpg" title="powstancow_warszawy_02" width="300" height="196" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1-300x196.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1-300x196.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1.jpg 900w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1-300x196.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/powstancow_warszawy_02-1-768x502.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div><div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3433" tabindex="0" rel="jtg-3428" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img loading="lazy" decoding="async" class="pic wp-image-3433"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_kapelan-1.jpg" title="zieja_kapelan" width="205" height="300" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_kapelan-1-205x300.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_kapelan-1-205x300.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_kapelan-1.jpg 460w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/08/zieja_kapelan-1-205x300.jpg 205w" sizes="auto, (max-width: 205px) 100vw, 205px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div>		
	</div>

	
	
	<script type="application/ld+json">
	{
		"@context": "http://schema.org",
		"@type"   : "ImageGallery",
		"id"      : "https://koszalin7.pl/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/",
		"url"     : "https://koszalin7.pl/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/"
	}

	</script>

	
</div>

<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/powstaczy-sierpie-ksidza-jana-ziei/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niewiasta stanu w Koszalinie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu-w-koszalinie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu-w-koszalinie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Oct 2013 15:08:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/10/23/niewiasta-stanu-w-koszalinie/</guid>

					<description><![CDATA[Tylko do 5 listopada będzie można oglądać w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej wystawę o św. Urszuli Ledóchowskiej, zatytułowaną &#8222;Moją polityką jest]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1617"></span></p>
<p>Tylko do 5 listopada będzie można oglądać w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej wystawę o św. Urszuli Ledóchowskiej, zatytułowaną &#8222;Moją polityką jest miłość&#8221;. Wydarzenie, odbierane jako religijne, zdecydowanie wykracza poza ten wymiar. Urszula Ledóchowska, to ważna postać polskiej historii, walki o niepodległość, a później bezinteresownej pracy społecznej na rzecz odbudowy dopiero co odzyskanej Ojczyzny. Głównie z tych powodów po raz pierwszy była prezentowana w Senacie RP.</p>
<figure id="attachment_1615" aria-describedby="caption-attachment-1615" style="width: 950px" class="wp-caption alignleft"><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1615" title="Foto 2" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_02.jpg" alt="Foto 2" width="950" height="633" align="left" border="0" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_02.jpg 950w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_02-300x200.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_02-768x512.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 950px) 100vw, 950px" /><figcaption id="caption-attachment-1615" class="wp-caption-text">Foto 2</figcaption></figure>
<p>W otwarciu wystawy uczestniczył bp Paweł Cieślik, władze miejskie reprezentował radny Ryszard Tarnowski, pod nieobecność prezydenta Piotra Jedlińskiego, który tego dnia musiał być w Rzeszowie na posiedzeniu Związku Miast Polskich. Wraz z aktorami teatru &#8222;Zwierciadło&#8221;, którzy dali przedstawienie o św. Urszuli, przyjechały urszulanki z Warszawy i Łodzi. Z Sopotu przybył krewny św. Urszuli, Henryk Ledóchowski, były prezydent tego miasta. W organizację wystawy zaangażowali się państwo Urszula i Janusz Gajewscy, których syn Daniel, był jednym z ważnych świadków w procesie kanonizacyjnym.</p>
<figure id="attachment_1616" aria-describedby="caption-attachment-1616" style="width: 950px" class="wp-caption alignleft"><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1616" title="Foto 3" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03.jpg" alt="Foto 3" width="950" height="661" align="left" border="0" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03.jpg 950w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03-300x209.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03-768x534.jpg 768w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03-392x272.jpg 392w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/wystawa_03-130x90.jpg 130w" sizes="auto, (max-width: 950px) 100vw, 950px" /><figcaption id="caption-attachment-1616" class="wp-caption-text">Foto 3</figcaption></figure>
<p>Kim była Urszula Ledóchowska? Kiedy zmarła w styczniu 1939 roku, polska prasa pisała, że odeszła najmądrzejsza kobieta w Polsce. Mówiono, że była damskim odpowiednikiem Józefa Piłsudskiego, z którym łączył ją strój w szarym kolorze polskiej niepodległości. Hrabianka pochodząca ze starego rodu arystokratycznego, przywdziała u zarania niepodległości zwykły szary fartuch robotniczy, który od tego dnia stał się habitem założonego przez nią nowego zgromadzenia urszulanek szarych. Jej rodzonym bratem był Włodzimierz Ledóchowski, nazywany &#8222;czarnym papieżem&#8221;, generał jednego z najpotężniejszych zakonów na świecie &#8211; jezuitów, drugi brat był generałem Wojska Polskiego, umrze w niemieckim obozie koncentracyjnym. Jej przodkowie to m.in. generał Ignacy Ledóchowski, obrońca twierdzy Modlin w Powstaniu listopadowym i kardynał Mieczysław Ledóchowski, więziony przez Prusaków w okresie Kulturkampfu za opór wobec germanizacji.</p>
<p>Matka Urszula opiekuje się sierotami, zakłada ochronki, oręduje na rzecz sprawy polskiej podczas I wojny światowej. Współpracuje z Ignacym Paderewskim, Henrykiem Sienkiewiczem, Ignacym Daszyńskim, Józefem Piłsudskim. Jej skromny domek na przedmieściu Sztokholmu staje się jedną z najważniejszych placówek &#8222;dyplomatycznych&#8221; rodzącej się Polski, a ona sama polską &#8222;niewiastą stanu&#8221;. Po wojnie zostanie odznaczona wysokimi odznaczeniami państwowymi, m.in Krzyżem Niepodległości. Jest prekursorką wolontariatu, rozpoczyna pracę na zaniedbanych wschodnich terenach II Rzeczypospolitej (Polesie). W działaniu godzi rzeczy, z pozoru nie do pogodzenia. Jest obywatelką świata, poliglotką, Europejką, a jednocześnie żarliwą patriotką. Realizuje w praktyce ideał, który Józef Piłsudski określał jako &#8222;romantyzm celów, pozytywizm środków&#8221;.</p>
<p>Warto zainteresować się tą niezwykła postacią, zajmującą poczesne miejsce w historii Polski i Kościoła. Pomocna w tym może być właśnie wystawa, która na kilkanaście dni zawitała do Koszalina. <b>(ah)</b></p>
<p><b>Teksty o św. Urszuli Ledóchowskiej na koszalin7.pl:</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_041.html"><strong>ŻYCIE W KOLORZE SZAROŚCI &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_040.html"><strong>NIEWIASTA STANU &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu-w-koszalinie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niewiasta stanu</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Oct 2013 15:06:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/10/23/niewiasta-stanu/</guid>

					<description><![CDATA[Matka Urszula Ledóchowska była jedną z najbardziej uhonorowanych odznaczeniami państwowymi kobiet w II Rzeczypospolitej. W 1927 roku otrzymała Krzyż Oficerski]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="mceTemp"></div>
<p>Matka Urszula Ledóchowska była jedną z najbardziej uhonorowanych odznaczeniami państwowymi kobiet w II Rzeczypospolitej. W 1927 roku otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski &#8222;za zasługi na polu narodowo-społecznym&#8221;, w 1930 r. Krzyż Niepodległości &#8222;za pracę w dziele odzyskania niepodległości&#8221;, <span id="more-1612"></span> a w 1937 r. Złoty Krzyż Zasługi za &#8211; jak napisano &#8211; &#8222;zasługi na polu pracy społecznej&#8221;. Jedno z tych nadań wywołuje jednak pewne zdziwienie i zmusza do postawienia kilku pytań. Najważniejszym i najbardziej prestiżowym był Krzyż Niepodległości, nadawany tylko osobom które &#8222;zasłużyły się czynnie dla niepodległości Ojczyzny&#8221;. Matka Urszula opiekowała się polskimi sierotami na obczyźnie, nie był to jednak formalny tytuł do przyznania Krzyża Niepodległości. Co zatem spowodowało, że władze państwowe zdecydowały o nadaniu jej tego zaszczytnego orderu? Czy Urszula Ledóchowska wykonywała jakąś nieznaną nam misję niepodległościową?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_040.html"><strong>NIEWIASTA STANU &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niewiasta-stanu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Życie w kolorze szarości</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ycie-w-kolorze-szaroci/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ycie-w-kolorze-szaroci/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Oct 2013 15:03:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/10/23/ycie-w-kolorze-szaroci/</guid>

					<description><![CDATA[Kiedy zmarła, pisano, że odeszła najmądrzejsza kobieta w Polsce. Porównywano ją z wielkimi postaciami polskiej historii &#8211; królową Jadwigą, a]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1609"></span><br />
Kiedy zmarła, pisano, że odeszła najmądrzejsza kobieta w Polsce. Porównywano ją z wielkimi postaciami polskiej historii &#8211; królową Jadwigą, a nawet z Józefem Piłsudskim, z którym miał ją łączyć strój w szarym kolorze polskiej niepodległości. Nazywano ją królową Polesia, świętą z własnego wyboru. Ale hrabianka Julia Ledóchowska, późniejsza święta Urszula Ledóchowska, zaprzeczała legendzie, którą otoczona była już za życia. Chciała, żeby świat stawał się lepszy nie na skutek wielkich projektów historycznych, ale w wyniku podejmowania zwykłych, codziennych, choćby najprostszych czynności w taki sposób, jakby od tego zależały losy świata. I mówiła, żeby ten świat uświęcać, przepajać go Boską dobrocią, zwłaszcza w dziełach najmniejszych, i że prawdziwe szlachectwo jest z ducha i objawia się ofiarnością do spraw wielkich i wzniosłych.</p>
<p>Z wyglądu drobna i wątła, była kobietą niezwykłej wewnętrznej mocy, hartu ducha i pracy wytężonej do granic ludzkiej wytrzymałości. &#8222;Ledóchowska &#8211; pisała duńska prasa w 1915 roku &#8211; jest kobietą małą, wątłą, o rysach subtelnych, oczach pełnych ognia i włosach śnieżnych, okrytych welonem, związanym naokół głowy. Ruchy i sposób odzywania się świadczą o woli niezłomnej, której istnienia nikt nie podejrzewałby w osobie tak filigranowej&#8221;.</p>
<p>Jak na damę przystało, trzymała się prosto, nawet siedząc w fotelu czy pracując przy biurku, w żadnych okolicznościach nie pozwalała sobie na zbyt swobodną postawę. Miała usposobienie żywe i otwarte, połączone z opanowaniem i wewnętrznym porządkiem. Szczególnym rysem jej postaci, były oczy, w których odbijało się niebo. O tych błękitnych oczach napisano bardzo wiele &#8211; były to ufnie patrzące na świat oczy dziecka, ale także wesołe oczy dziewczęce, a zarazem mądre oczy matki. Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to w nich odbijała się cała dobroć matki Urszuli, którą można ująć w dwóch prostych słowach, najprostszych i najwznioślejszych zarazem: &#8222;dobry człowiek&#8221;. Nosiła w sobie ten rodzaj dobroci, który nie wynika z postanowienia bycia dobrym, ale ujawnia się spontanicznie, ukazując najpiękniejszą cząstkę ludzkiej natury. Ciepło i serdeczność promieniowały od niej z daleka, sprawiając, że lgnęli do niej ludzie. Nikogo nie odrzucała, z taką samą serdecznością rozmawiała z bywalcami arystokratycznych salonów, jak i z bosymi, niepiśmiennymi chłopami poleskimi.</p>
<p>Mówiła z ledwie wyczuwalnym w głosie twardym akcentem odziedziczonym po matce Szwajcarce. Wyrażała się w sposób jasny i zrozumiały, posługując się językiem obrazowym, nasyconym treścią, chwilami dosadnym i jędrnym. &#8222;Na estradzie ukazała się sylwetka nikła &#8211; opisywał odczyt matki Urszuli w Kopenhadze, Ernest Łuniński &#8211; kobieta w sukni czarnej, coś z habitu zakonnego, przystosowanego do form świeckich. Zrazu cicha emisja słowa nabierała stopniowo dźwięku, zamieniała się w kaskadę srebrzystą, w dzwon coraz bardziej spiżowy. Zdawało się, że muzyka niewidzialna zagrała na nerwach słuchaczów i kładła na nich tony grozy i rozpaczy. W krzesłach rozsiadło się skupienie, a nad nim panował głos władczy, głos-król. Płynęła cudnie rzeźbiona francuszczyzna w oprawie lekkiego akcentu słowiańskiego&#8230;&#8221;.</p>
<p>Miała lekkie pióro, a jej styl znamionował epokę, kiedy to słowo pisane stało wyżej niż dzisiaj. Z łatwością przeskakiwała między gatunkami literackimi &#8211; potrafiła z benedyktyńską skrupulatnością pisać kronikę swojego Zgromadzenia, obfitującą w daty i fakty, by za chwilę rozpocząć artykuł do gazety lub list, stylem nawiązujący do prozy literackiej najwyższego lotu. Z równą łatwością przychodziło jej napisanie popularnej książki dla dzieci, co modlitwy lub statutu prawa zakonnego. Miała skłonność do gawędziarstwa, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Pisała wiersze &#8211; poezję religijną, dość prostą, ale głęboką, ujawniającą zamiłowanie do romantyzmu.</p>
<p><strong><em>A kiedy przyjdziesz po mnie, Jezu złoty,<br />
Cicho me życie w Twoje oddam ręce,<br />
Jezu na krzyżu w ostatecznej Męce,<br />
Ducha Ci oddam w nadziei niezłomnej,<br />
Że raj Twój czeka duszy mej bezdomnej.</em></strong></p>
<p>Była poliglotką, znała około dziesięciu języków, uczyła się ich nadzwyczaj łatwo. W ciągu dwóch lat działalności w Finlandii, nie tylko nauczyła się tego najtrudniejszego w Europie języka, ale dokonała pierwszych w historii kraju tłumaczeń, między innymi katechizmu katolickiego, zaś w Szwecji rozpoczęła redagowanie pierwszego katolickiego czasopisma.</p>
<p>Wśród wielu zadziwiających cech charakteru tej niezwykłej osobowości, jedna wyróżniała się w sposób szczególny &#8211; potrafiła w sposób niepojęty godzić ze sobą sprawy z pozoru nie do pogodzenia. Łączyła na przykład arystokratyczne pochodzenie z poczuciem służby. Była kobietą światową i jednocześnie &#8211; według określenia wybitnego Duńczyka, profesora Georga Brandesa &#8211; &#8222;Polką do szpiku kości&#8221;. Obywatelstwo świata łączyła z kultem ojczyzny. Ale jej patriotyzm był innego rodzaju niż ten, który opisywał Bolesław Prus w &#8222;Lalce&#8221;: &#8222;Polak czuł, myślał, pragnął i cierpiał &#8211; za miliony. Tylko &#8211; nic nigdy nie zrobił użytecznego. Zdawało mu się, że ciągłe frasowanie się całym krajem ma bez miary wyższą wartość od utarcia nosa zasmolonemu dziecku&#8221;. Matka Urszula łączyła dwie wielkie polskie tradycje &#8211; romantyzmu i pozytywizmu, bo &#8222;frasowała się całym krajem&#8221;, a jednocześnie &#8222;ucierała nosy&#8221; tysiącom &#8222;zasmolonych dzieci&#8221;. Realizowała więc ideał, który Józef Piłsudski określał jako &#8222;romantyzm celów, pozytywizm środków&#8221;.</p>
<p>Być może zabrzmi to nieco podniośle, ale kochała Polskę miłością prawdziwie kobiecą, macierzyńską, wierną. Kochała bowiem Polskę nie tylko w chwale, ale i w ucisku. &#8222;Inne narody kochają swoją ojczyznę. Kochają ją, gdyż jest wolna, dumna, bogata, ponieważ zapewnia i dobrobyt, i wielkość&#8221; &#8211; zapisała w swoich notatkach. &#8222;Ale my ciebie kochamy, Ojczyzno moja, mimo że jesteś upokorzona, uciśniona. Kochamy cię, choć miłość, którą żywimy dla ciebie, przynosi nam często prześladowanie, zesłanie, więzienie i szubienicę&#8221;.</p>
<p>Rzucała się na sprawy wielkie, po ludzku niewykonalne, nawet beznadziejne, nie mając grosza w portmonetce. Wychodziła z założenia, że &#8222;jeśli dzieło jest Boże, to i pieniądze się znajdą&#8221;. Mówiąc wprost &#8211; porywała się z motyką na słońce i&#8230; słońce zdobywała, a znane porzekadło &#8222;głową muru nie przebijesz&#8221; nie miało do niej żadnego zastosowania. Nie sposób dzisiaj zrozumieć, jak radziła sobie z ogromnym natłokiem obowiązków, swoją postawą potwierdzała znaną prawdę, że ludzie najbardziej zapracowani mają czas na wszystko. Swą tytaniczną pracą burzyła utarty obraz arystokratki &#8211; rozkapryszonej, otoczonej służbą. Zwykle działała na kilkunastu odcinkach jednocześnie, wciąż wyszukując nowe, tak jakby wynajdywanie i piętrzenie nowych problemów było jej specjalnością. &#8222;Do pracy przyszłyśmy &#8211; mówiła &#8211; czas na wypoczynek będzie w niebie&#8221;.</p>
<p>Żaden polityk w tym czasie, z ministrem spraw zagranicznych włącznie, nie podróżował po świecie tyle, co ona. Kiedy ją pytano, gdzie mieszka, odpowiadała, że w wagonie kolejowym. Nie była to przesada, większość czasu spędzała w podróżach, głównie koleją, jeżdżąc po kraju i Europie, od jednej placówki urszulańskiej do drugiej. W zachowanych do dzisiaj pismach odręcznych, można dostrzec drganie kolejowego stolika.</p>
<p>&#8222;Pan Bóg chce służby wolnych&#8221; &#8211; mawiała i w myśl tej zasady rezygnowała często, chociaż zawsze za zgodą papieża, z zewnętrznych form i przepisów kościelnych, które mogły utrudnić zadanie. W Petersburgu zrezygnowała z noszenia habitu zakonnego i zaczęła nosić się jak dama, byle tylko móc kontynuować misję ewangelizacyjną. Swoje życie budowała na wierze pełnej i świadomej, pozbawionej sentymentalizmu i dewocji. &#8222;Moje siostry nie mają biczowań, nie noszą włosiennic, nie uprawiają nadzwyczajnych postów &#8211; moje siostry pracują&#8221; &#8211; powtarzała często. W pracy apostolskiej była realistką i znakomitą organizatorką, stosując zasady swego dalekiego przodka św. Franciszka Salezego: &#8222;Więcej much złapie się na łyżkę miodu niż na beczkę octu&#8221; i starą benedyktyńską maksymę &#8222;ora et labora&#8221; &#8211; módl się i pracuj. Co ciekawe, jej pobożność była niemal identyczna z pobożnością wielkiego mędrca Kościoła, św. Tomasza z Akwinu &#8211; miłość do Ewangelii, kult Eucharystii i nabożeństwo do Chrystusa Ukrzyżowanego.</p>
<p>Była jedną z tych osób, które wyprzedzają czas i historię. Na długo przed Soborem Watykańskim II upowszechniała praktyczny ekumenizm, prowadząc w krajach skandynawskich twórczy dialog z protestantyzmem, a na Polesiu z prawosławiem. Na długo przed powstaniem projektu wspólnej Europy, realizowała w praktyce ideę Europy bez granic.</p>
<p>Nie była politykiem, ale &#8211; rzecz dziwna &#8211; odznaczała się cechami prawdziwego męża stanu. Otoczony złą sławą i trzęsący całą Rosją premier Stołypin, napotkał w niej wymagającego rozmówcę. &#8222;Madame, widzę w pani niebezpieczeństwo dla Rosji&#8221; &#8211; miał do niej powiedzieć rosyjski inspektor szkolny. Na długo przed wielkim mężem stanu Winstonem Churchillem odkryła, że prawda, nawet bolesna, ma moc przemieniającą i mobilizującą ludzi do najbardziej heroicznych czynów. Churchill w przededniu wojny obiecywał Brytyjczykom &#8222;krew, pot i łzy&#8221;, ona &#8211; znacznie wcześniej &#8211; zachęcała studentki z mieszczańskich domów i ziemiańskich dworów do pracy na Polesiu, słowami: &#8222;Będzie to praca misyjna, cicha, w wioskach, gdzie brnie się prawie po kolana w błocie, gdzie w czasach jesiennych deszczów, zimowych zamieci, wiosennych roztopów, komunikacja ze światem poza obrębem wioski jest uniemożliwiona&#8221;. Trudno w to dziś uwierzyć, ale młodzież pozytywnie odpowiadała na wyzwanie.</p>
<p>W czasach, kiedy Rzeczypospolitej nie było na mapie i kiedy nie istniały żadne oficjalne placówki polskie na świecie, stała się ambasadorką Polski w wielu krajach Europy. Te &#8222;ambasady&#8221;, mieszczące się niekiedy w małych domkach na przedmieściach miast, były zalążkami polskości i przystanią dla polskich emisariuszy podążających na Zachód. Do dziś wciąż jeszcze niewiele wiemy na temat roli jej brata, generała jezuitów o. Włodzimierza Ledóchowskiego, w wielkim dziele odzyskania niepodległości Polski.</p>
<p>Była żarliwą patriotką. W Danii zorganizowała dom dla osieroconych dzieci, a kiedy trzeba było wracać do wyniszczonej wojną ojczyzny, przywiozła je wszystkie do kraju. &#8222;Będzie spało w koszu od bielizny, ale będzie uratowane dla ojczyzny&#8221; &#8211; wyjaśniała. &#8222;W naszych warunkach wszystko powinno nas łączyć. To moje polityczne dziś zadanie &#8211; uczyć rozumienia tego, że tylko trzymając się razem możemy coś zrobić&#8221; &#8211; mawiała, a niekiedy swą &#8222;politykę miłości&#8221; ujmowała jeszcze krócej: &#8222;Siła narodu w świętej miłości bliźniego, która łączy serca, spaja dusze i strzeże od waśni i niezgody&#8221;.</p>
<p>Polska międzywojenna wydała wielu znakomitych pedagogów. Ale chyba najbardziej oryginalnym, była matka Urszula. &#8222;Przyszłość narodu nie tyle w rękach polityków, ile w rękach matek spoczywa&#8221; &#8211; powtarzała. Nie mogło być inaczej &#8211; jej matkę, Józefinę z Salis-Zizers Ledóchowską, nazwano po śmierci &#8222;matką świętych&#8221;. Ojciec, Antoni Ledóchowski, spadkobierca rodzinnej tradycji powstańczej, dostarczył wzoru wychowania patriotycznego. Matka Urszula wychowywała młodzież w taki sposób, aby w oparciu o niezmienne zasady religijne, jej wychowankowie potrafili przystosować się do zmiennych okoliczności życia. Obiektywna teoria, wysnuta z życia, spełniała rolę klucza mądrości.</p>
<p>Była prekursorką ruchu, który dzisiaj nosi miano wolontariatu. Sama nazywała ten ruch &#8222;apostolstwem powszechnym&#8221;. Szła po prostu na spotkanie ze studentkami uniwersytetów i mówiła: &#8222;Nie zachęcam was do stanu zakonnego, ale pytam się, czy byście nie mogły dwa, trzy lata swej młodości poświęcić Bogu i Ojczyźnie&#8221;. Jeśli młodzież męska odbywa przez dwa lata służbę wojskową, argumentowała matka Urszula, to młodzież żeńska może dwa lata przeznaczyć na służbę społeczną. &#8222;Dojrzejesz przy tej pracy, duch twój zmężnieje, urośniesz we własnych oczach, bo przekonasz się, że jesteś stworzona do czegoś wyższego, pożyteczniejszego&#8230;&#8221; &#8211; przekonywała, zawsze skutecznie.</p>
<p>Zdumiewające, że w pierwszych latach walki o Polskę niepodległą dominował kolor szary, dla świata &#8211; kolor ubóstwa, poniżenia i cierpienia; dla Polaków &#8211; kolor ofiary i nadziei. Polska miała to ogromne szczęście, że u zarania swojej niepodległości znalazła nie tylko synów, których zdobił &#8222;szary strój&#8221; piechoty, gotowych przelewać krew za ojczyznę, ale i córy w szarych habitach robotniczych, gotowe do wielkich wyrzeczeń jakich wymagała wówczas sprawa niepodległości. Kościół miał to ogromne szczęście, że znalazł w osobie Urszuli Ledóchowskiej jeszcze jeden przykład na ogromną żywotność katolicyzmu.</p>
<p><strong>Tadeusz ROGOWSKI</strong></p>
<hr />
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>URSZULA LEDÓCHOWSKA</strong>, właśc. Julia Maria hr. Halka-Ledóchowska (1865 Loosdorf w Austrii &#8211; 1939 Rzym) &#8211; święta, założycielka Urszulanek Serca Jezusa Konającego.</p>
<p>Była jedną z dziewięciorga dzieci Antoniego Augusta Ledóchowskiego (1823-1885), rotmistrza huzarów i szambelana cesarskiego i Józefiny z d. Salis-Zizers (1831-1909) z pochodzenia Szwajcarki, wnuczką generała Ignacego Ledóchowskiego (obrońca Modlina w Powstaniu listopadowym). Spośród jej rodzeństwa stan duchowny wybrali: siostra Maria Teresa &#8211; późniejsza błogosławiona Maria Ledóchowska; siostra Ernestyna &#8211; zakonnica; brat Włodzimierz Ledóchowski &#8211; przyszły przełożony Generalny Towarzystwa Jezusowego. Brat Ignacy Kazimierz Ledóchowski wybrał karierę wojskową, dosługując się stopnia generała dywizji w Wojsku Polskim (zmarł w niemieckim obozie koncentracyjnym). Była stryjeczną bratanicą kardynała i prymasa Polski Mieczysława Halki-Ledóchowskiego, więzionego przez Prusaków w okresie Kulturkampfu.</p>
<p>W wieku 18 lat przeniosła się wraz z rodziną do Lipnicy Dolnej w gminie Lipnica Murowana. Trzy lata później wstąpiła do krakowskiego klasztoru urszulanek, przyjmując imię Urszula. W 1907, otrzymawszy błogosławieństwo Piusa X wraz z dwiema siostrami wyjechała do Petersburga, by objąć kierownictwo internatu przy polskim gimnazjum. W 1910 powstał dom dla wspólnoty oraz gimnazjum z internatem dla dziewcząt. Cztery lata później matkę Urszulę wydalono z Rosji, co spowodowane było wybuchem I wojny światowej. Urszula Ledóchowska udała się do Sztokholmu, następnie do Danii. W Skandynawii kontynuowała pracę pedagogiczną &#8211; założyła szkołę dla dziewcząt, ochronkę dla sierot po polskich emigrantach, współpracowała z założonym w Szwajcarii przez Henryka Sienkiewicza Komitetem Pomocy Ofiarom Wojny, starając się uwrażliwić Skandynawów na sprawę niepodległości Polski.</p>
<p>W 1920 r. petersburskie urszulanki wróciły do Polski i osiedliły się w Pniewach k. Poznania. Niedługo potem Benedykt XV zezwolił im na przekształcenie się w Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, mające żyć duchowością urszulańską oraz tradycją pracy wychowawczej jako uprzywilejowanego narzędzia ewangelizacji. W jej ramach urszulanki SJK, zwane od koloru habitów urszulankami szarymi, działały nie tylko w Polsce, ale także we Włoszech i Francji. 1 stycznia 1925 roku założyła w Pniewach pierwsze w Polsce koło Krucjaty Eucharystycznej. Powszechnie ceniono ją i szanowano za poświęcenie dla innych (zwłaszcza dzieci) oraz pogodę ducha, którą sama uznawała za świadectwo więzi z Chrystusem. Gdy umarła podczas wizyty w Rzymie, mówiono, że &#8222;zmarła święta&#8221;.</p>
<p>20 czerwca 1983 w Poznaniu Jan Paweł II beatyfikował matkę Urszulę, a 18 maja 2003 w Rzymie kanonizował. W 1989, w pięćdziesiątą rocznicę śmierci zachowane od zniszczenia ciało błogosławionej Urszuli zostało przewiezione z Rzymu do Pniew i złożone w kaplicy domu macierzystego.</p>
<p><small><b>Na podstawie:</b> Wikipedia.</small></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ycie-w-kolorze-szaroci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ks. Karol Lampert &#8211; błogosławiony ze Szczecina</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 23:59:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/12/10/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/</guid>

					<description><![CDATA[13 listopada 1944 roku trzej duchowni katoliccy: ks. Karl Lampert, ks. Herbert Simoleit, o. Fridrich Lorenz &#8211; zostają wyprowadzeni ze]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1151"></span></p>
<p>13 listopada 1944 roku trzej duchowni katoliccy: ks. Karl Lampert, ks. Herbert Simoleit, o. Fridrich Lorenz &#8211; zostają wyprowadzeni ze swoich cel więzienia Roter Ochse w Halle. Przed chwilą każdy napisał krótki list pożegnalny do swych bliskich. Strażnicy prowadzą skazańców krętymi korytarzami na miejsce kaźni. Wchodzą pojedynczo do sali straceń i kładą głowę pod ostrzem gilotyny ustawionej w rogu ponurej sali.</p>
<p>Jeden ze straconych tego dnia &#8211; ks. Karol Lampert &#8211; zostaje 67 lat później, w rocznicę śmierci, ogłoszony błogosławionym. Wszyscy trzej związani byli z jedyną wówczas parafią katolicką Jana Chrzciciela w Szczecinie. Wszyscy byli ofiarami akcji Gestapo nazwanej &#8222;Fall Stettin&#8221;, oficjalnie antyszpiegowskiej, w rzeczywistości antykatolickiej. I wszyscy też, upomnieli się o sprawiedliwość i godność człowieka w samym sercu najbardziej złowieszczego, nieludzkiego i oszalałego z nienawiści systemu. Nie zawahali się dać chrześcijańskiego świadectwa z własnego życia, upominając się o najsłabszych, prześladowanych, niewolników uznanych za podludzi &#8211; Polaków, Żydów, robotników przymusowych innych narodowości.</p>
<p>Ksiądz Lampert nie pochodził z Pomorza, był Austriakiem i Tyrolczykiem, którego zesłano do silnie zmilitaryzowanego rejonu Niemiec, strzeżonego przez Gestapo i inne tajne służby III Rzeszy. Szczecin był ośrodkiem przemysłu stoczniowego, pracującego na potrzeby wojenne, Świnoujście dużą morską bazą wojenną, niemal każde miasto na Pomorzu było garnizonem wojskowym. Najważniejsza jednak tajemnica III Rzeszy skrywała się pod nazwą Peenemünde na wyspie Uznam. Tutaj mieścił się supertajny ośrodek badań nad nowymi broniami, między innymi rakietami V-1 i V-2. Tutaj prowadził swoje prace słynny Wernher von Braun, oficer SS, późniejszy twórca amerykańskiego programu kosmicznego. Ks. Karol Lampert, z opinią przeciwnika reżimu, który zaliczył już pobyt w więzieniach i obozach koncentracyjnych, niemal od razu trafił pod obserwację Gestapo, obejmującą kontrolę dyskusji, korespondencji, rozmów telefonicznych.</p>
<p>Choć brakuje informacji o pobycie ks. Lamperta w Koszalinie, można przyjąć z pewnym prawdopodobieństwem, że jego kapłańska gorliwość, przywiodła go również tutaj. Koszalin był stolicą dużego okręgu administracyjnego &#8211; rejencji, ale przede wszystkim od 1930 roku należał do tej samej co Szczecin diecezji berlińskiej. Miasto było też stolicą jednego z pięciu katolickich archiprezbiteratów na Pomorzu Zachodnim, obejmującego bardzo duży teren z miastami Białogard, Szczecinek i Słupsk.</p>
<p>Zacznijmy jednak od początku. Karol Lampert urodził się 9 stycznia 1894 r. w miasteczku Göfis, jako najmłodsze z siedmiorga dzieci gospodarza z Tyrolu, regionu w Alpach, podzielonego po I wojnie światowej między Austrię i Włochy. Wcześnie stracił ojca, kształcić mógł się dzięki finansowemu wsparciu swego wuja. Maturę zdał w 1914 roku, a więc pierwszym roku I wojny światowej. Jesienią tego samego roku wstąpił do seminarium duchownego w Brixen i w tutejszej katedrze, w 1918 &#8211; ostatnim roku wojny &#8211; przyjął święcenia kapłańskie. Był świadkiem rozpadu monarchii austriackiej, podziału diecezji Brixen na część należącą do Austrii oraz do Włoch. Samo miasto Brixen zostało po stronie Włoch, a jego rodzinne Göfis &#8211; w Austrii. Pracował jako kapłan w Dornbirn, dziś położonym w najbardziej wysuniętym na zachód rejonie Austrii, niemal u zbiegu granicy tego kraju ze Szwajcarią i Niemcami, blisko Jeziora Bodeńskiego. W 1930 roku, dzięki finansowemu wsparciu biskupa Zygmunta Waitza, w tym czasie administratora apostolskiego z Innsbrucku-Feldkirch, został wysłany na studia do Rzymu.</p>
<p>Warto kilka zdań poświęcić biskupowi Zygmuntowi Weitzowi, którego poglądy miały prawdopodobnie duży wpływ na młodego księdza Lamperta. Od początku swego kapłaństwa wykazywał zainteresowanie zagadnieniami chrześcijańsko-społecznymi. Po rozpadzie monarchii austriackiej starał się ocalić jedność Tyrolu, a kiedy to stało się niemożliwe, przynajmniej uchronić przed podziałem swoją diecezję Brixen, co również się nie powiodło. Zasłynął z wydanego w 1925 roku listu pasterskiego &#8222;Nauczanie i instrukcje biskupów austriackich w kwestiach społecznych naszych czasów&#8221; (<i>Lehren und Weisungen der österreichischen Bischöfe über soziale Fragen der Gegenwart</i>). Według dzisiejszych opinii, ten pionierski list, miał duży wpływ i poprzedził słynną encyklikę społeczną papieża Piusa XI &#8222;Quadragesimo anno&#8221; ogłoszoną w 1931 roku. Potępiał w nim zarówno socjalizm jak i wybujały kapitalizm, głosząc korporacjonizm, zakładający wspólnotę interesów pracowników i właścicieli oraz potrzebę wspólnego dążenia do sukcesu. Znany był z silnego zaangażowania na rzecz biednych i bezrobotnych. Miał negatywne nastawienie do narodowego socjalizmu. Ostatnie swoje kazanie, już jako arcybiskup, wygłosił w katedrze w Salzburgu w 1941 roku, w święto Chrystusa Króla, obchodzone wówczas w ostatnią niedzielę października. Potępił nazizm, ale cztery dni później zmarł nagle w wieku 78 lat, po odprawieniu porannej mszy świętej. Opowiadano później w Salzburgu, że Gestapo wlało truciznę do wina mszalnego, żeby &#8222;uciszyć&#8221; kapłana na zawsze.</p>
<p>Ten właśnie biskup Zygmunt Weitz wysłał młodego ks. Karola Lamperta na studia do Rzymu, do kolegium <em>Teutonico di Santa Maria dell&#8217;Anima</em>, kształcącego znawców prawa kanonicznego. Tutaj obronił doktorat i został sekretarzem Roty Rzymskiej, najwyższego sądu apelacyjnego wobec wyroków biskupich. W 1935 roku wrócił do Innsbrucka, by na prośbę biskupa Weitza rozpocząć tworzenie kościelnego sądu biskupiego. Był brany pod uwagę, jako ewentualny przyszły biskup Innsbrucka. Od 1935 był wikariuszem biskupim w Innsbrucku, a 15 stycznia 1939 otrzymał godność prowikarego, czyli wikariusza generalnego. W praktyce więc, został zastępcą biskupa &#8211; wtedy był już nim Paul Rusch &#8211; administratora apostolskiego Innsbruck-Feldkirch (austriacka część diecezji Brixen).</p>
<p>Kłopoty z hitlerowcami zaczęły się niemal od początku ich panowania w Austrii, zajętej w wyniku Anschlussu. Hitlerowski gauleiter Tyrolu, Franz Hofer, prowadził ostry kurs antykościelny. Jeszcze w 1938 roku zamknął jezuickie seminarium teologiczne Canisianum w Innsbrucku, a na początku 1940 roku klasztor sióstr od Wieczystej Adoracji (Zgromadzenie Sióstr Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu). Zakonnice w charakterystycznych białych habitach i czerwonych szkaplerzach, sprzeciwiły się jednak zarządzeniu, a ks. Lampert wystosował list protestacyjny do Gestapo. Wtedy właśnie, trafił po raz pierwszy do policyjnego więzienia w Innsbrucku, z którego został zwolniony po dziesięciu dniach.</p>
<p>23 marca 1940 Radio Watykańskie nadaje audycję w języku niemieckim, w której przedstawia prześladowania Kościoła przez reżim hitlerowski w diecezji Innsbruck. Gestapo jest przekonane, że odpowiedzialnym za przekazanie informacji nuncjaturze apostolskiej jest ks. Lampert. Przyszły błogosławiony po raz drugi trafia do więzienia, tym razem na dwa tygodnie.</p>
<p>Następny konflikt z hitlerowcami niesie już za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje. Ks. Otto Neururer, proboszcz parafii Götzens koło Innsbrucku, to inny męczennik i błogosławiony austriacki, którego w 1996 roku beatyfikował papież Jan Paweł II. Za sprzeciw wobec narodowego socjalizmu został osadzony w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie, gdzie powieszony przez załogę obozu głową w dół za próbę udzielenia chrztu jednemu ze współwięźniów, zmarł po 34-godzinnych męczarniach. Według niektórych wersji, więzień proszący o chrzest był prowokatorem, z czego zdawał sobie sprawę ks. Neururer, zwyciężyło jednak poczucie kapłańskiego obowiązku. Hitlerowcy przekazali urnę z prochami księdza, nakazując anonimowy pochówek. Ks. Lampert napisał jednak w gazecie kościelnej nekrolog. W treści, nawiązał w sposób aluzyjny do męczeńskiej śmierci kapłana, wskazując miejsce męczeństwa &#8211; obóz koncentracyjny oraz dodając uwagę &#8222;nigdy nie zapomnimy, jak on zmarł”. Na reakcję hitlerowców nie trzeba było długo czekać. Uznany za &#8222;najniebezpieczniejszego człowieka wśród duchownych&#8221;, aresztowany w lipcu 1940 roku, spędził rok w dwóch obozach koncentracyjnych w Dachau i Sachsenhausen-Oranienburg koło Berlina (w tym obozie zamordowano w 1944 generała Stefana Grota-Roweckiego).</p>
<p>W Sachsenhausen przydzielono go do kompanii karnej, do ciężkich prac fizycznych. Na jego ubraniu obozowym umieszczono czerwony trójkąt, który oznaczał więźnia politycznego. Po trzech miesiącach, w grudniu 1940 został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie pozostał osiem miesięcy. W tym samym obozie przebywali późniejsi polscy biskupi Pomorza &#8211; od 1939 roku kleryk Kazimierz Majdański, późniejszy biskup diecezji szczecińsko-kamieńskiej, poddawany w Dachau eksperymentom pseudomedycznym, a od 1942 ks. Ignacy Jeż, pierwszy biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Według świadectw z tego okresu, ks. Lampert, w warunkach upokorzeń, wyzwisk, bicia, wycieńczenia głodem i ciężką pracą, przyjmował męczeństwo z pełną świadomością. Więzień, który znał ks. Lamperta sprzed wojny i zdołał przeżyć obóz, wspominał przypadkowe spotkanie z kapłanem. Miał wtedy szepnąć do niego: <i>&#8222;Martyres sumus&#8221;</i> (Jesteśmy męczennikami), na co ks. Lampert odpowiedział: <i>&#8222;In nomine Christi pro Ecclesiae&#8221;</i> (W imię Chrystusa dla Kościoła). Po interwencjach zwolniony 1 sierpnia 1941 roku, jednak bez prawa powrotu do swojej diecezji.</p>
<p>Według niektórych wersji ks. Karol Lampert skorzystał z zaproszenia biskupa Berlina, Konrada von Preysinga, niemieckiego arystokraty, zdecydowanego przeciwnika reżimu hitlerowskiego. Reżim nie ryzykował otwartego konfliktu z biskupem, licząc się z jego wielką popularnością w społeczeństwie. 16 sierpnia 1941 r. przyjechał do Szczecina, został kapelanem szpitala św. Karola Boromeusza, pracował też w szpitalach w Świnoujściu i Parchim. Zamieszkał w fundacji sióstr boromeuszek (Carolusstift). Blisko współpracował z parafią św. Jana Chrzciela, pomagał także w innych parafiach na terenie Pomorza i Meklemburgii. Docierał do Greifswaldu, Wolgast, Borzysławca pod Goleniowem, Zinnowitz na wyspie Uznam. Jako &#8222;element wywrotowy&#8221;, który już wcześniej zdążył narazić się reżimowi hitlerowskiemu, musiał mieć świadomość, że będzie obserwowany. Jeszcze w Innsbrucku, gauleiter Franz Hofer miał powiedzieć: <i>&#8222;Lampert muss verschwinden&#8230; sein Kopf muss fallen&#8230;&#8221;</i> (&#8222;Lampert musi zniknąć&#8230; jego głowa musi spaść&#8230;&#8221;). A jednak nie zrezygnował z krytycznej postawy wobec hitleryzmu.</p>
<p>Akcja &#8222;Fall Stettin&#8221; (&#8222;Przypadek Szczecin&#8221;), wbrew swojej nazwie, była dobrze przygotowana i nosiła wszelkie cechy prowokacji. Wśród osób zgromadzonych wokół ks. Lamperta, znalazł się Franz Pissaritsch, Austriak z Karyntii, używający pseudonimu &#8222;inżynier Georg Hagen&#8221; (pod tym nazwiskiem zeznawał nawet w procesie sądowym przeciwko ks. Lampertowi). Według jednych źródeł był konfidentem Gestapo, kandydatem do Waffen SS, według innych asystentem kryminalnym. Lista zarzutów postawionych ks. Lampertowi była długa: rozpowszechnianie informacji na temat deportacji Żydów i zabijania pacjentów w szpitalach psychiatrycznych, słuchanie audycji zagranicznych, udzielanie pomocy robotnikom przymusowym, w tym Polakom. Po długich przesłuchaniach w więzieniu w Szczecinie, podczas których był maltretowany i ciężko pobity, prokurator postanowił oddać duchownego pod sąd wojenny. Z wynikami śledztwa podobno osobiście zapoznali się Himmler i Kaltenbrunner.</p>
<p>20 grudnia 1943 roku Najwyższy Sąd Wojenny w Halle wydał pierwszy wyrok śmierć, jednak na skutek wewnętrznych sporów, wykonanie kary odłożono. W styczniu 1944 roku sprawę przekazano sądowi wojennemu w Torgau, tam też przewieziono ks. Lamperta wraz z dwoma oskarżonymi duchownymi. Tutaj spędził siedem miesięcy w więziennej izolatce. Wyrok śmierci wydano ponownie 28 czerwca 1944, jednak w nocy przed jego ogłoszeniem, popełnił samobójstwo sędzia sztabu generalnego (Generalstabsrichter) Werner Lueben. Miał podobno oświadczyć: &#8222;W tym przypadku nie chodzi o 'zbrodniarzy&#8217; ani o 'elementy antyspołeczne&#8217;. Ich jedyną tragedią jest to, że są katolickimi księżmi!&#8221;. 20 lipca 1944 roku doszło do zamachu pułkownika Clausa von Stauffenberga na Adolfa Hitlera. Od tej chwili hitlerowska machina śmierci uległa przyspieszeniu. Wyrok na kapłanów został ostatecznie zatwierdzony 8 września 1944 roku. W nocy z 12 na 13 listopada ponownie przewieziono skazańców do więzienia w Halle. Jeszcze tego samego dnia, 13 grudnia 1944 roku o godzinie 16.00 wykonano egzekucję przez ścięcie. Ks. Karol Lampert zdołał jeszcze wypowiedzieć słowa: &#8222;Jezus-Maryja&#8230;!&#8221;.</p>
<p>Ks. Karol Lampert z pełną świadomością przyjął palmę męczeństwa. Przed śmiercią modlił się także za swoich wrogów. Podczas przesłuchań, zapytano go, którą księgę ceni bardziej, Ewangelię czy &#8222;Mein Kampf&#8221; Adolfa Hitlera. Ksiądz odpowiedział: &#8222;Ewangelia jest Słowem Boga i głosi miłość; książka Hitlera jest dziełem człowieka i głosi tylko nienawiść&#8221;. W liście, napisanym przed egzekucją, żegnał się z rodziną. Pisał do brata: &#8222;Do zobaczenia w niebiańskim Domu Ojca. Jestem ubogi, nie mogę Tobie nic podarować jak tylko moją serdeczną braterską miłość, która przejdzie poprzez grób, bo miłość nie umrze, a ja zanoszę ją do źródła wszelkiej miłości, do Boga &#8230; Teraz będę naprawdę szczęśliwy i radosny! Ja teraz muszę iść do Ciebie, Ojcze na niebie, do umiłowanego Jezusa, umiłowanej Matki Bożej, do wszystkich naszych kochanych krewnych, przyjaciół i sąsiadów &#8230; Jestem szczęśliwy, że wreszcie idzie koniec wszystkich cierpień&#8230;&#8221;. Potem przyjął komunię świętą. Tuż przed godz. 16, przed wyprowadzeniem z celi, dopisał: &#8222;Woła mnie Bóg&#8230;&#8221;.</p>
<p>Urna z jego doczesnymi szczątkami została złożona na cmentarzu przy kościele pw. Św. Gertrudy w Halle. Po czterech latach, 14 listopada 1948 roku przeniesiono ją uroczyście do Göfis, rodzinnej miejscowości kapłana męczennika, gdzie umieszczono ja tuż przy wejściu do starego kościoła parafialnego.</p>
<p>13 listopada 2011 podczas uroczystej Mszy Świętej w Dornbirn (Austria), miejscu swego proboszczowania, ks. Karol Lampert został beatyfikowany przez wysłannika papieskiego kardynała Angelo Amato. Tego samego dnia, po modlitwie Anioł Pański, papież Benedykt XVI przypomniał postać ks. Karola Lamperta. &#8222;W ciemnych czasach narodowego socjalizmu ks. Lampert zrozumiał znaczenie słów świętego Pawła: 'Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności&#8217;. Podczas jednego z przesłuchań, które dawało mu nadzieję uwolnienia, wyznał z przekonaniem: 'Kocham mój Kościół. Pozostanę wierny mojemu Kościołowi i kapłaństwu. Pragnę wytrwać przy Chrystusie i miłować Jego Kościół'&#8221;.</p>
<p>Ks. Karol Lampert własnym życiem potwierdził to, co dziś jest przyjmowane niechętnie &#8211; obowiązek solidarności z najsłabszymi i ofiarami prześladowań. Przypieczętował swoim męczeństwem prawo Kościoła do głoszenia praw społecznych i zajmowania odważnego stanowiska wszędzie tam, gdzie panuje niesprawiedliwość.</p>
<p><b>Tadeusz ROGOWSKI</b></p>
<style>#jtg-3280 .modula-item .jtg-social a, .lightbox-socials.jtg-social a{ fill: #ffffff; color: #ffffff }#jtg-3280 .modula-item .jtg-social-mobile a{ fill: #ffffff; color: #ffffff }#jtg-3280 .modula-item .jtg-social svg, .lightbox-socials.jtg-social svg { height: 16px; width: 16px }#jtg-3280 .modula-item .jtg-social-mobile svg { height: 16px; width: 16px }#jtg-3280 .modula-item .jtg-social a:not(:last-child), .lightbox-socials.jtg-social a:not(:last-child) { margin-right: 10px }#jtg-3280 .modula-item .jtg-social-mobile .jtg-social-mobile-icons a:not(:last-child){ margin-right: 10px }#jtg-3280 .modula-item .figc {color:#ffffff;}#jtg-3280 .modula-item .modula-item-content { transform: scale(1) }#jtg-3280 .modula-items .figc p.description { font-size:14px; }#jtg-3280 .modula-items .figc p.description { color:#ffffff;}#jtg-3280.modula-gallery .modula-item > a, #jtg-3280.modula-gallery .modula-item, #jtg-3280.modula-gallery .modula-item-content > a:not(.modula-no-follow) { cursor:zoom-in; } #jtg-3280.modula-gallery .modula-item-content .modula-no-follow { cursor: default; } @media screen and (max-width:480px){#jtg-3280 .modula-item .figc .jtg-title {  font-size: 12px; }#jtg-3280 .modula-items .figc p.description { color:#ffffff;font-size:10px; }}</style>
<div  id="jtg-3280" class="modula modula-gallery modula-custom-grid" data-config="{&quot;height&quot;:800,&quot;tabletHeight&quot;:800,&quot;mobileHeight&quot;:800,&quot;desktopHeight&quot;:800,&quot;enableTwitter&quot;:true,&quot;enableWhatsapp&quot;:true,&quot;enableFacebook&quot;:true,&quot;enablePinterest&quot;:true,&quot;enableLinkedin&quot;:true,&quot;enableEmail&quot;:false,&quot;randomFactor&quot;:0.5,&quot;type&quot;:&quot;custom-grid&quot;,&quot;columns&quot;:12,&quot;gutter&quot;:10,&quot;mobileGutter&quot;:10,&quot;tabletGutter&quot;:10,&quot;desktopGutter&quot;:10,&quot;enableResponsive&quot;:&quot;0&quot;,&quot;tabletColumns&quot;:&quot;2&quot;,&quot;mobileColumns&quot;:&quot;1&quot;,&quot;lazyLoad&quot;:&quot;0&quot;,&quot;lightboxOpts&quot;:{&quot;animated&quot;:true,&quot;Thumbs&quot;:{&quot;type&quot;:&quot;modern&quot;,&quot;showOnStart&quot;:false},&quot;Toolbar&quot;:{&quot;display&quot;:{&quot;right&quot;:[&quot;close&quot;]},&quot;enabled&quot;:true},&quot;Carousel&quot;:{&quot;Panzoom&quot;:{&quot;touch&quot;:false},&quot;infinite&quot;:false},&quot;keyboard&quot;:{&quot;Escape&quot;:&quot;close&quot;,&quot;Delete&quot;:&quot;close&quot;,&quot;Backspace&quot;:&quot;close&quot;,&quot;PageUp&quot;:false,&quot;PageDown&quot;:false,&quot;ArrowUp&quot;:false,&quot;ArrowDown&quot;:false,&quot;ArrowRight&quot;:false,&quot;ArrowLeft&quot;:false},&quot;touch&quot;:false,&quot;backdropClick&quot;:false,&quot;l10n&quot;:{&quot;CLOSE&quot;:&quot;Zamknij&quot;,&quot;NEXT&quot;:&quot;Nast\u0119pny&quot;,&quot;PREV&quot;:&quot;Poprzedni&quot;,&quot;Error&quot;:&quot;Nie mo\u017cna wczyta\u0107 \u017c\u0105danej tre\u015bci. Spr\u00f3buj ponownie p\u00f3\u017aniej.&quot;,&quot;PLAY_START&quot;:&quot;Rozpocznij pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;PLAY_STOP&quot;:&quot;Zatrzymaj pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;FULL_SCREEN&quot;:&quot;Pe\u0142ny ekran&quot;,&quot;THUMBS&quot;:&quot;Miniaturki&quot;,&quot;DOWNLOAD&quot;:&quot;Pobieranie&quot;,&quot;SHARE&quot;:&quot;Udost\u0119pnij&quot;,&quot;ZOOM&quot;:&quot;Powi\u0119kszenie&quot;,&quot;EMAIL&quot;:&quot;Here is the link to the image : %%image_link%% and this is the link to the gallery : %%gallery_link%%&quot;,&quot;MODAL&quot;:&quot;Mo\u017cesz zamkn\u0105\u0107 t\u0119 zawarto\u015b\u0107 okna modalnego za pomoc\u0105 klawisza ESC&quot;,&quot;ERROR&quot;:&quot;Co\u015b posz\u0142o nie tak. Spr\u00f3buj ponownie p\u00f3\u017aniej&quot;,&quot;IMAGE_ERROR&quot;:&quot;Nie znaleziono obrazka&quot;,&quot;ELEMENT_NOT_FOUND&quot;:&quot;Nie znaleziono elementu HTML&quot;,&quot;AJAX_NOT_FOUND&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania AJAX: Nie znaleziono&quot;,&quot;AJAX_FORBIDDEN&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania AJAX: Zabronione&quot;,&quot;IFRAME_ERROR&quot;:&quot;B\u0142\u0105d wczytywania strony&quot;,&quot;TOGGLE_ZOOM&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz poziom powi\u0119kszenia&quot;,&quot;TOGGLE_THUMBS&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz miniaturki&quot;,&quot;TOGGLE_SLIDESHOW&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz pokaz slajd\u00f3w&quot;,&quot;TOGGLE_FULLSCREEN&quot;:&quot;Prze\u0142\u0105cz tryb pe\u0142noekranowy&quot;},&quot;Images&quot;:{&quot;Panzoom&quot;:{&quot;maxScale&quot;:2}},&quot;mainClass&quot;:&quot;modula-fancybox-container modula-lightbox-jtg-3280&quot;,&quot;Html&quot;:{&quot;videoAutoplay&quot;:0,&quot;videoTpl&quot;:&quot;&lt;video class=\&quot;fancybox__html5video\&quot; controls muted playsinline controlsList controlsList=\&quot;nodownload\&quot; poster=\&quot;{{poster}}\&quot; src=\&quot;{{src}}\&quot; type=\&quot;{{format}}\&quot; &gt;  Sorry, your browser doesn&#039;t support embedded videos, &lt;a href=\&quot;{{src}}\&quot;&gt; download &lt;\/a&gt; and watch with your favorite video player! &lt;\/video&gt;&quot;}},&quot;inView&quot;:false,&quot;email_subject&quot;:&quot;Sprawd\u017a ten niesamowity obrazek!&quot;,&quot;email_message&quot;:&quot;Oto odno\u015bnik do obrazka: %%image_link%%, a oto odno\u015bnik do galerii: %%gallery_link%% &quot;,&quot;lightbox&quot;:&quot;fancybox&quot;}">

	
	<div  class="modula-items">
		<div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3281" tabindex="0" rel="jtg-3280" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img loading="lazy" decoding="async" class="pic wp-image-3281"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_02.jpg" title="lampert_02" width="300" height="169" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_02-300x169.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_02-300x169.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_02.jpg 632w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_02-300x169.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div><div class="modula-item effect-pufrobo" data-width="2" data-height="2" >
	<div class="modula-item-overlay"></div>

	<div class="modula-item-content">

				
					<a data-image-id="3282" tabindex="0" rel="jtg-3280" data-caption="" aria-label="Otwórz obrazek w lightboxie" role="button" class="tile-inner modula-item-link"></a>
		
		<img loading="lazy" decoding="async" class="pic wp-image-3282"  data-valign="middle" data-halign="center" alt="" data-full="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_carl_02.jpg" title="lampert_carl_02" width="300" height="195" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_carl_02-300x195.jpg" data-src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_carl_02-300x195.jpg" data-caption="" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_carl_02.jpg 606w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2020/05/lampert_carl_02-300x195.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" />
		<div class="figc no-description">
			<div class="figc-inner">
															</div>
		</div>

	</div>

</div>		
	</div>

	
	
	<script type="application/ld+json">
	{
		"@context": "http://schema.org",
		"@type"   : "ImageGallery",
		"id"      : "https://koszalin7.pl/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/",
		"url"     : "https://koszalin7.pl/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/"
	}

	</script>

	
</div>

<p>&nbsp;</p>
<p>Zdjęcie 1. <i>Msza beatyfikacyjna w kościele parafialnym św. Marcina w Dornbirn (<small>Źródło/Quelle: Kurier.at)</small></i></p>
<p>Zdjęcie 2. <i>Ks. Karol Lampert (1894-1944)</i></p>
<div id="ramka_03article">
<blockquote><p><strong><i><b>Albert EINSTEIN: &#8222;Jedynie Kościół zagrodził drogę hitlerowskim kampaniom zdławienia prawdy. Nigdy przedtem nie interesowałem się Kościołem, lecz dziś budzi on we mnie zachwyt i uczucie przyjaźni. Jedynie Kościół bowiem miał odwagę i upór, by bronić prawdy i wolności moralnej. Muszę wyznać, że to, czym kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bezwarunkowo&#8230;&#8221;</b></i></strong></p></blockquote>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ks-karol-lampert-bogosawiony-ze-szczecina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kapelani wojskowi</title>
		<link>https://koszalin7.pl/kapelani-wojskowi/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/kapelani-wojskowi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 Aug 2011 11:01:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/08/14/kapelani-wojskowi/</guid>

					<description><![CDATA[14 sierpnia 1920 roku zginął pod Ossowem kapelan 36. pułku piechoty Legii Akademickiej, ks. Ignacy Skorupka. Stworzył wzór kapelana pola]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>14 sierpnia 1920 roku zginął pod Ossowem kapelan 36. pułku piechoty Legii Akademickiej, ks. Ignacy Skorupka. Stworzył wzór kapelana pola walki, podążającego obok swoich żołnierzy idących do ataku. Ten wzór znalazł godnych naśladowców na wszystkich polach bitewnych II wojny światowej. <span id="more-1073"></span> Udział kapelanów wojskowych w ostatniej wojnie, to nie odkryta jeszcze do końca karta naszej historii.</p>
<p>To byli ludzie w mundurach wojskowych z oficerskimi dystynkcjami. Różnili się od innych oficerów znakiem krzyża przypiętym do kołnierza i wyglądającą spod kurtki wojskowej koloratką. Spotkać można ich było wśród żołnierzy września 1939 r., w kampanii francuskiej, pod Narwikiem, Monte Cassino, skakali na spadochronach pod Arnhem, byli uczestnikami partyzanckich tułaczek i konspiracyjnych odpraw, ginęli na barykadach powstańczej Warszawy. Udzielali na polach bitewnych ostatniego namaszczenia, wspierali słabych i wątpiących, opatrywali rannych, a kiedy po walce zalegała cisza, odprowadzali poległych żołnierzy na wieczną wartę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_015.html"><strong>KAPELANI WOJSKOWI &#8211; artykuł jest dostępny również na stronie prezentacyjnej</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ksiądz Stanisław Piotrowski odbywał kampanię wrześniową z 14. Pułkiem Piechoty z Włocławka, uzyskawszy wcześniej pozwolenie biskupa Michała Kozala, zamordowanego później przez Niemców w Dachau. W swojej wrześniowej wędrówce trafił na pobojowisko pełne ciężko rannych żołnierzy: &#8222;Posługę religijną oddawałem im często w postawie leżącej. Tylko krótka absolucja i namaszczenie Olejem Św. na czole, tylko słówko pociechy i dalej&#8230; Konający nie chcieli tak od razu mnie puścić. Mieli jeszcze ostatnie polecenia dla żony, dzieci i rodziców. Musiałem ich zostawić z rozpaczliwą prośbą w oczach i iść dalej, bo inni czekali&#8230;&#8221;</p>
<p class="foto">Łukasz Garlicki jako ks. Ignacy Skorupka w filmie &#8222;1920 Bitwa Warszawska&#8221; (reżyseria Jerzy Hoffman, 2011). Źródło: www.stopklatka.pl</p>
<p>Ksiądz Wacław Jabłoński był we wrześniu 1939 r. kapelanem 55. dywizji piechoty, złożonej ze śląskich batalionów Obrony Narodowej. Pod Proszowicami tabory dywizji zaatakowane zostały przez motocyklistów niemieckich. W walce ginie ksiądz kapelan Alfons Kozłowski. &#8222;Widzę mundur-czamarę, młoda twarz kapelana pogodna, nie znać na niej przeżytego bólu&#8221; &#8211; napisze później we wspomnieniach ksiądz Jabłoński.</p>
<p>Ksiądz Antoni Warakomski w 1939 r. z koszar 76 Pułku Piechoty w Grodnie przez Litwę, Łotwę, Szwecję, Norwegię i Anglię trafił do Francji. Tutaj otrzymał przydział do Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, z którą jako kapelan trafił pod Narwik. Po latach tak będzie wspominał tamte dni: &#8222;Kapelani obsługują oddziały walczące, będąc wraz z żołnierzem na pierwszej linii. Posługi swoje świadczą w razie potrzeby swojemu rodakowi, Brytyjczykowi, strzelcowi alpejskiemu, legioniście cudzoziemskiemu, wreszcie Norwegowi &#8211; gospodarzowi&#8221;.</p>
<p>Ksiądz kapelan Adam Studziński był świadkiem straszliwej ofiary krwi naszych żołnierzy pod Monte Cassino. Jego zaś postawa w czasie bitwy znajduje odzwierciedlenie w meldunku, jaki złożył jeden z dowódców kompanii do dowódcy 4. Pułku Pancernego: &#8222;Melduję, że w czasie pobytu mego na odcinku, rejon postoju naszej kompanii został ostrzelany przez ciężką artylerię nieprzyjaciela. Kiedy wydobywaliśmy spod gruzów zabitych i rannych, ni stąd, ni zowąd zjawił się jakiś ksiądz, który nie bacząc na pękające tuż w dole pociski zapalającej amunicji moździerzowej, z całym heroizmem i poświęceniem namaszczał ostatnimi Świętymi Olejami zabitych i rannych narażając własne życie. Po pewnym czasie znikł mi ów ksiądz i nie mogłem mu podziękować za takie poświęcenie się &#8230; Melduję o powyższym i proszę o przedstawienie go do należytego mu odznaczenia bojowego.&#8221;</p>
<p>Księdza Franciszka Mientkiego wybuch wojny zastał we Francji. Zgłosił się do Wojska Polskiego, po przegranej kampanii francuskiej w 1940 roku trafił do Anglii, gdzie został mianowany szefem duszpasterstwa Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Skakał na spadochronie wraz z całą brygadą do bitwy pod Arnhem, mając w ładownicach oleje święte zamiast amunicji, a w chlebaku składaną kapliczkę polową zamiast żywności.</p>
<p>Tymczasem w kraju organizuje się Armia Krajowa, ramię zbrojne Polskiego państwa Podziemnego. Biskup polowy gen. Józef Gawlina na wniosek gen. Grota mianuje księdza prałata Tadeusza Jachimowskiego na szefa Służby Duszpasterstwa Sił Zbrojnych w Kraju, polecając mu jednocześnie utworzenie konspiracyjnej Kurii Polowej Armii krajowej (kryptonim &#8222;Niekrasz&#8221;). Już w roku 1943 wszystkie szczeble &#8222;Niekrasza&#8221; są obsadzone zgodnie ze strukturą terytorialną AK &#8211; począwszy od obszarów, poprzez okręgi i obwody, a na rejonach skończywszy. Kapelani czynnie włączają się w organizację podziemia. Odbierają przysięgę od żołnierzy konspiracji. Rota przysięgi zaczyna się od słów: &#8222;W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, kładę swe ręce na ten święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej&#8230;&#8221;. Księża kapelani zajmują się opieką duszpasterską nad wojskiem, pełnią rolę skrzynek kontaktowych, biorą udział w wydawaniu i kolportowaniu pism konspiracyjnych. Bardzo ważną rolę spełniają kapelani w zakresie tzw. legalizacji. Dostarczają komórkom AK &#8222;żelaznych&#8221; metryk urodzenia, na ich podstawie wyrabia się w sposób legalny dowody osobiste &#8211; kenkarty, używane w Generalnej Guberni. Zbierają informacje, przewożą tajną pocztę, są w lesie wśród regularnych oddziałów partyzanckich, uczestniczą w akcji &#8222;Burza&#8221;.</p>
<p>Dwudziestu dziewięciu kapelanów oddaje swoje życie w Powstaniu Warszawskim. Bezmiar tragedii i bohaterstwa Powstania opisuje ks. Antoni Czajkowski, pseudonim &#8222;Badur&#8221;, kapelan zgrupowania &#8222;Chrobry II&#8221;: &#8222;W tym czasie miałem bardzo miłego małego dziewięcioletniego ministranta. Uciekał z piwnicy od swojej matki i chodził za mną jak cień. Idąc ulicą Żelazną dostał odłamkiem w serce, umierał na moich rękach tak spokojnie jakby zasypiał. &#8211; Jureczku &#8211; rzekłem &#8211; ofiaruj swoje życie za wolną Warszawę. Skinął główką &#8211; zrozumiał&#8221;. Kapelanem pułku &#8222;Baszta&#8221; był legendarny ks. Jan Zieja. Pisarka Teresa Bojarska, łączniczka w powstaniu, tak opisuje jego posługę: &#8222;Człowiek w zakurzonych wysokich butach, w ubielonym wapnem, wytartym cegłą kombinezonie, takim jak mój, z taką jak moja biało-czerwoną opaską na prawym ramieniu i ze stułą spowiednika na szyi. Chwilę biegniemy obok siebie. Szepczę, nie, krzyczę, by głos przeniknął huragan dźwięków, swoje wyznanie winy. Uniesiona dłoń, znak krzyża, <i>Ego te absolvo</i>, ta, ta, ta, ta&#8230; zamiast palca spowiednika pukającego w drzewo konfesjonału zaterkotała salwa. Rozbiegliśmy się. Kapłan przyklęknął nad rannym, odprowadzić go w lepszy świat, ja &#8211; odbiegłam donieść meldunek.&#8221;</p>
<p>Kapelani wojskowi dzielili również z żołnierzami losy jeńców wojennych. Ten rozdział stanowi najtragiczniejszy moment wojennych losów kapłanów w mundurach. W obozach jenieckich, zarówno niemieckich jak i sowieckich, stali się od razu cierniem w oku władz obozowych. Organizując życie religijne, wnosząc wartości patriotyczne do smutnego obozowego życia, swoją działalnością zaprzeczali głoszonym przez gnębicieli hasłom &#8222;ostatecznego załatwienia sprawy polskiej&#8221;. Konwencja genewska z 1929 roku o traktowaniu jeńców wojennych zapewniała im swobodę praktyk religijnych. Początkowo w niemieckich obozach jenieckich władze zezwalały na organizowanie życia religijnego. Tak np. w Oflagu II B w Choszcznie (Arnswalde), jeńcy urządzili w sali gimnastycznej kaplicę, której znajdował się wykonany przez oficerów ołtarz z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Tabernaculum wyrzeźbił z drewna kozikiem jeden z żołnierzy, kaplicę ozdobiono witrażami wykonanymi przez oficera, w cywilu artystę-malarza. Szaty i naczynia liturgiczne zostały przywiezione do obozu przez księdza Mieczysława Szablewskiego.</p>
<p>Pod koniec 1939 roku w większości oflagów odizolowano kapelanów od reszty jeńców. Część z nich przewieziono do oflagu w Rotenburgu w Hesji i umieszczono w osobnym bloku obozowym. W kwietniu 1940 roku, Niemcy przestali już dbać o pozory. Księży kapelanów, którzy dotąd pozostawali jeńcami Wehrmachtu, przekazano SS i przewieziono do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Było to jawne pogwałcenie postanowień konwencji genewskiej. Komendant obozu Karl Otto Koch, zwrócił się do księży z mową powitalną: &#8222;Nie jesteście już oficerami, jesteście podżegaczami wojennymi i wkrótce tutaj zdechniecie. Dla was skończyły się przywileje jenieckie&#8230;&#8221; Wkrótce mundury oficerskie, w które odziani byli kapelani, zastąpiły obozowe pasiaki. W lipcu 1942 roku kapelanów przewieziono do kolejnego obozu koncenttracyjnego, w Dachau, gdzie dołączyli do 1200 więzionych księży i zakonników. Tym razem, mowa powitalna brzmiała nieco inaczej: &#8222;Tu nie jest sanatorium. Stąd się wychodzi tylko kominem lub w trumnie.&#8221; Wyzwolenia obozu nie doczekało 26 kapelanów, oficerów Wojska Polskiego.</p>
<p>Kapelani wojskowi znaleźli się również w obozach sowieckich w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Już na samym początku władze obozowe NKWD zakazały wykonywania praktyk religijnych. Najpierw te zakazy ignorowano, później aby uniknąć represji, stosowano specyficzna formę modlitwy; jeńcy, zakwaterowani w zabytkowej cerkwi, po nastaniu ciemności, odbywali trzyminutową Mszę Świętą pozostając w głębokiej ciszy i skupieniu. Jednak i ta forma życia religijnego nie uszła uwadze NKWD. W noc wigilijną 1939 r. kapelani zostali wywołani, a następnie wywiezieni w nieznanym kierunku. Napisze później prof. Stanisław Swianiewicz, jeden z tych nielicznych, którzy uniknęli masakry w Katyniu: &#8222;Misterium nocy Wigilijnej odgrywa jeszcze większą rolę w tradycji kościołów wschodnich, niż w obyczajach chrześcijaństwa zachodniego. Noc cudowna, noc tajemnicza, w ciągu której świat się przemienia. Według legendy w noc tę, gdy pierwsza gwiazda zaświeca na niebie, po ziemi rozlewa się noc cudowna, która sprawia, że często wytrych nie jest w stanie wyłamać zamka, że trzymająca sztylet ręka mordercy bezwładnie opada&#8230; Komu i w imię jakiego nakazu było potrzebne, aby w noc tę męczyli się kapłani chrześcijańscy? Pytanie straszne w swej tajemniczej grozie, jak straszną jest bezdenna otchłań duszy rosyjskiej w jej tęsknocie i jej nienawiści do Boga.&#8221;</p>
<p>Udział kapelanów wojskowych w kampaniach w Afryce Północnej uwiecznił Janusz Poray-Biernacki w książce &#8222;Słowo o bitwie&#8221;. Pod Gazalą walczy Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich. Na umocnione pozycje włosko-niemieckie, bez wsparcia artylerii, idzie polski atak. Wśród żołnierzy, kapelan, opatruje ciężko rannego żołnierza: &#8222;- Chcesz się spowiadać? &#8211; zapytał. &#8211; Ja prawosławny, księże. &#8211; Głupiś! &#8211; podniósł głos ksiądz Matusiński &#8211; schizmatyk jesteś nie kacerz. Wierzysz w Boga? &#8211; Wierzę &#8211; wyszemrał ranny. &#8211; To i dobrze. Jak nie ma popa, to ja pop dla ciebie. Rozumiesz? Takie prawo. Krwi dużo uszło, możesz fajtnąć: gadaj a żywo. Trzy minuty, nie więcej, trwała ta spowiedź.&#8221;</p>
<p>Sierżant Dracki z Warszawy, przed wojną członek PPS i ateista, ranny pod Gazalą tak będzie później wspominał bitwę, w której został ranny: &#8222;Usiadł księżyna, głowę moją na kolana sobie położył i powiada: &#8211; Kiepsko z panem, panie sierżancie. Trzeba się wyspowiadać. &#8211; Ja tam jak wiecie stary pepesiak jezdem i katabasów nie lubię, ale wziął mnie wtedy pomidor. Spowiadałem się. I nawet, powiem prawdę, ulżyło, choć wiele mi gadać nie dał.&#8221;</p>
<p>Wśród kapelanów II wojny światowej odnajdziemy również późniejszego prymasa Polski, w tamtym czasie księdza Stefana Wyszyńskiego, pseudonim &#8222;Radwan II&#8221;. Był kapelanem okręgu AK Kampinos-Żoliborz. Oto co napisze po latach jego biograf: &#8222;Ksiądz kapelan zjawiał się zawsze tam, gdzie go najbardziej potrzebowano&#8230; W cierpieniu, w obliczu kalectwa, najdzielniejsi żołnierze tracili odwagę. Obecność młodego księdza na terenie szpitala działała kojąco, chociaż umiał być surowy i wymagający, po żołniersku przemawiał do żołnierzy. Przy pierwszej operacji zapach i widok krwi podziałał na niego tak, że omal nie zemdlał. Wparł stopy w podłogę i modlił się, aż ciemność w oczach ustąpiła, zdołał się przezwyciężyć na tyle, że odtąd niestrudzenie asystował, pomagając lekarzowi i pacjentom przy najtrudniejszych nawet operacjach.&#8221;</p>
<p>Kapelani wojskowi. Warszawa, Narwik, Monte Cassino, Dachau, Buchenwald, Arnhem &#8211; to tylko niektóre stacje na ich drodze krzyża i ofiary. Byli wszędzie tam, gdzie los stawiał najstraszliwsze wyzwania polskiemu żołnierzowi, wszędzie tam, gdzie człowiek potrzebował pomocnej dłoni Człowieka. <b>(tr)</b></p>
<p class="note">Pierwodruk artykułu ukazał się w 1989 roku w &#8222;Gazecie Obywatelskiej&#8221;, pierwszej niezależnej gazecie wydawanej w Koszalinie.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/kapelani-wojskowi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odszedł patriarcha Wileńszczyzny</title>
		<link>https://koszalin7.pl/odszed-patriarcha-wileszczyzny/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/odszed-patriarcha-wileszczyzny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 15:47:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/06/16/odszed-patriarcha-wileszczyzny/</guid>

					<description><![CDATA[W Mejszagole zmarł 7 czerwca ks. prałat Józef Obremski. Przeżył 105 lat, jedenaście zmian ustrojów politycznych, niejednokrotnie cudem uchodząc przed]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W Mejszagole zmarł 7 czerwca ks. prałat Józef Obremski. Przeżył 105 lat, jedenaście zmian ustrojów politycznych, niejednokrotnie cudem uchodząc przed karą śmierci. Był żywą legendą i niekwestionowanym autorytetem moralnym wśród Polaków na Wileńszczyźnie. Bronił polskości, <span id="more-1012"></span> przekazywał wiarę i zdecydował się pozostać na Litwie w najtrudniejszych czasach komunizmu, by służyć właśnie tam ludowi Bożemu.<br />
Ksiądz prałat Józef Obrembski był najstarszym kapłanem na Litwie, a może nawet w całej Europie i świecie. Wydawało się, że jest wietrzny. 19 marca br. w dniu swoich 105. urodzin i jednocześnie imienin – jeszcze przyjmował gości. W niedzielę 12 czerwca br. w uroczystość Zesłania Ducha Świętego miał obchodzić 79 rocznicę święceń kapłańskich, które przyjął z rąk Arbp. Romualda Jałbrzykowskiego w kościele akademickim w Wilnie.</p>
<p class="foto">Ks. Prałat Józef Obrembski. Foto: Kurier Wileński &#8211; Dziennik Polski na Litwie/ Marian Paluszkiewicz</p>
<p>Krótki film pt. Ostatnie rekolekcje Prałata&#8230;, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=RVUkWb0ZPM0" target="_blank" rel="noopener noreferrer">patrz tutaj</a>.</p>
<p>Ks. Józef Obrembski pochodził z Ziemi Łomżyńskiej. Do Wilna przybył w roku 1925 na studia w seminarium duchownym i na Uniwersytecie Stefana Batorego. Po otrzymaniu święceń kapłańskich pracę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz w parafii Turgiele koło Wilna. Od 1950 r. pełnił obowiązki proboszcza w Mejszagole, gdzie mieszkał aż do śmierci.</p>
<p>Przed wojną zasłynął nie tylko jako duszpasterz, ale i niezwykle aktywny społecznik. W czasie wojny był aresztowany. Z rąk gestapo wyrwał go niemiecki oficer o nazwisku Eiberg, z pochodzenia Austriak, katolik, który w pobliskim majątku pilnował sowieckich jeńców. To on poręczył za księdza, sam ryzykując życiem.</p>
<p>Ksiądz prałat kierował się duchem prawdy, miłości i pokoju. Nigdy nie poszedł na współpracę z komunistami. Swą posługę pełnił cicho, skutecznie i z wielkim poczuciem godności, przez co zaskarbił szacunek szerokich rzesz wiernych. Swoim trwaniem przy najwyższych wartościach, otwartością na potrzeby duchowe i materialne bliźnich w czasach trudnych był znakiem, że można i trzeba wytrwać przy Bogu.</p>
<p>W ostatnim okresie doczekał się wizyt wielu dostojników kościelnych i państwowych. Bywali tu niejednokrotnie nuncjusze apostolscy, prymasi Polski, biskupi z różnych krajów, prezydenci Polski i Litwy. Tzw. &#8222;pałacyk&#8221;, czyli skromna wiejska chata, stał otworem dla licznych grup pielgrzymkowych, jak i pojedynczych podróżnych.</p>
<p>Sam dobrze poznałem tą gościnność i wielkie serce tego kapłana na początku lat 90-tych ub. wieku, kiedy za każdym swoim pobytem na Wileńszczyźnie, przywoziłem do niego znajomych z Macierzy, aby właśnie tam od niego i jego parafian, uczyli się polskiego patriotyzmu, umiłowania Boga i Ojczyzny.</p>
<p>Jego śmierć wywołała szeroki oddźwięk nie tylko na Wileńszczyźnie, której był niekwestionowanym patriarchą, ale też w Macierzy i w różnych krajach powstałych po rozpadzie byłego Związku Sowieckiego. Podczas pogrzebu w ubiegły piątek 10 czerwca br. w Mejszagole modliły się rzesze wiernych, kapłanów, biskupów, a wśród nich eurodeputowani i posłowie z Polski i Litwy oraz wielu innych oficjalnych gości. Ciało prałata spoczęło na cmentarzyku przy kościele, w którym przepracował ostatnie 60 lat.</p>
<p><i><b>Łączmy się we wspólnym bólu i modlitwie, by nie tylko Wileńszczyzna, ale i cały Kościół uznał wielkość tego skromnego Sługi Bożego, który już za życia stał się Patronem Ziemi Wileńskiej.</b></i></p>
<p><b>Mariusz A. Roman</b></p>
<p>Polecam również film z uroczystości pożegnania ks. Prałata, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=nKjiW3_sHPs" target="_blank" rel="noopener noreferrer">patrz tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/odszed-patriarcha-wileszczyzny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Benedykt XVI kanonizował Stanisława Kazimierczyka</title>
		<link>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-kanonizowa-stanisawa-kazimierczyka/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-kanonizowa-stanisawa-kazimierczyka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Oct 2010 19:16:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/10/17/benedykt-xvi-kanonizowa-stanisawa-kazimierczyka/</guid>

					<description><![CDATA[Doczekaliśmy się kolejnego Polaka w panteonie świętych Kościoła katolickiego. W niedzielę 17 października, papież Benedykt XVI kanonizował Stanisława Kazimierczyka, krakowskiego]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Doczekaliśmy się kolejnego Polaka w panteonie świętych Kościoła katolickiego. W niedzielę 17 października, papież Benedykt XVI kanonizował Stanisława Kazimierczyka, krakowskiego zakonnika z XV wieku. W uroczystości uczestniczył prezydent Rzeczypospolitej, Bronisław Komorowski, <span id="more-743"></span> potomek Piotra Komorowskiego (daleki przodek prezydenta z jednej z gałęzi jego rodziny), starosty oświęcimskiego, który w 1617 roku został uzdrowiony za wstawiennictwem Stanisława Kazimierczyka. Cud uzdrowienia zatwierdził papież Benedykt XVI w grudniu 2009 roku.</p>
<p>Złotym okresem świętości nazwał prof. Feliks Koneczny 125-letni okres w historii stolicy polskich królów &#8211; Krakowie, w książce &#8222;Święci w dziejach narodu polskiego&#8221;. Ten żywy i odnowieńczy nurt religijny, przypadający na lata 1380-1505, splatał się z okresem wielkich osiągnięć wspólnej polsko-litewskiej państwowości.</p>
<p><em>&#8222;Taka rozświeciła się nad Krakowem łuna świętości długotrwała, iż przez 125 lat zawsze królewskie to miasto miało u siebie jakiegoś świętego&#8230;&#8221;</em> &#8211; pisał z podziwem profesor. Ten złoty okres zaczynał się mniej więcej w roku urodzin Izajasza Bonera, a kończył w roku śmierci Władysława z Gielniowa i obejmował siedmiu wybitnych mężów, już za życia otoczonych sławą świętego żywota i nieprzeciętnych zdolności umysłowych.</p>
<p>W roku śmierci pierwszego z Jagiellonów, króla Władysława, najstarszy z wielkich postaci opisywanych przez prof. F. Konecznego był <strong>Izajasz Boner</strong>, nieco młodszy od niego <strong>Jan Kanty</strong>, wówczas wykładowca teologii na Akademii Krakowskiej. W roku następnym zaczął zdobywać stopnie naukowe na Akademii młody <strong>Jan z Dukli</strong>, którego kanonizował Jan Paweł II w Krośnie 10 czerwca 1997 roku. Zaledwie 14 lat miał w chwili śmierci Władysława Jagiełły, <strong>Szymon z Lipnicy</strong>, bernardyn, opiekun chorych i ubogich, kanonizowany w czerwcu 2007 roku przez papieża Benedykta XVI. Wśród innych wielkich postaci tego okresu wymienić trzeba <strong>Stanisława Kazimierczyka</strong>, wielkiego kaznodzieję, beatyfikowanego w 1993 roku przez Jana Pawła II oraz <strong>Michała Giedroycia</strong> z zakonu kanoników regularnych, który mimo pochodzenia z rodu kniaziów litewskich i ukończenia Akademii Krakowskiej, pokornie pełnił do końca życia funkcję brata zakrystiana w kościele zakonnym w Krakowie (obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny). Nieco młodszy od nich <strong>Władysław z Gielniowa</strong>, bernardyn i poeta, był jednym z pierwszych, którzy wprowadzili język polski do nabożeństw kościelnych.</p>
<p>Stanisław Kazimierczyk (właściwie Stanisław Sołtys), pochodził z Kazimierza koło Krakowa gdzie przyszedł na świat 27 września 1433 roku, zmarł 3 maja 1489 tamże. Po ukończeniu szkoły parafialnej przy kościele Bożego Ciała kontynuował naukę na Akademii Krakowskiej (stopień bakałarza uzyskał w 1461, w późniejszych latach uzyskał stopień magistra filozofii i teologii). Wstąpił do zakonu kanoników regularnych laterańskich (oparty na regule św. Augustyna, realizacja ideału życia pierwszych wspólnot chrześcijańskich), w 1456 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Pełnił posługę w krakowskim kościele Bożego Ciała. Zasłynął jako świetny kaznodzieja, zdobywał zaufanie ludzi różnych stanów, troszczył się o ubogich i chorych, jak napisał jeden z hagiografów: &#8222;Mową swoją łagodną i słodkim językiem bojaźń Bożą wmawiał z wielkim pożytkiem”, jednak nie zawsze &#8222;był pochlebny, ale śmiele w pospolitości grzechy ludzkie ganił&#8221;. Po śmierci pochowany został pod posadzką, aby &#8222;wierni mogli po nim deptać&#8221;. <strong>(ich)</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/benedykt-xvi-kanonizowa-stanisawa-kazimierczyka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki (zdjęcia)</title>
		<link>https://koszalin7.pl/beatyfikacja-ks-jerzego-popieuszki-zdjcia/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/beatyfikacja-ks-jerzego-popieuszki-zdjcia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 09:52:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Animo et fide]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/06/07/beatyfikacja-ks-jerzego-popieuszki-zdjcia/</guid>

					<description><![CDATA[Tylko największe portale internetowe w Polsce mogły przedstawić bezpośrednie relacje i fotoreportaże z niedzielnych (6 czerwca) uroczystości beatyfikacyjnych ks. Jerzego]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tylko największe portale internetowe w Polsce mogły przedstawić bezpośrednie relacje i fotoreportaże z niedzielnych (6 czerwca) uroczystości beatyfikacyjnych ks. Jerzego Popiełuszki. Nie jesteśmy od nich gorsi, a wszystko dzięki wysiłkom osób, pochodzących z Koszalina lub związanych z naszym miastem, <span id="more-618"></span> które w Warszawie i innym miejscach w Polsce starają się wspomagać naszą społeczną i obywatelską pracę.</p>
<p>Wielki dar dla wielkiego narodu &#8211; tak nazwał beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki, wysłannik Benedykta XVI abp Amato. „Co było powodem tak wielkiej zbrodni? Czy Ksiądz Jerzy był może przestępcą, mordercą, a może terrorystą?” &#8211; pytał arcybiskup. I zaraz odpowiedział: „Ksiądz Popiełuszko był po prostu wiernym katolickim kapłanem, który bronił swojej godności jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy, podobnie jak on, byli ciemiężeni i upokorzeni”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/wiara/wiara_009.html"><strong>BEATYFIKACJA KS. JERZEGO POPIEŁUSZKI &#8211; relacja</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p class="thanks">Zdjęcia przesłali nam nasi niezawodni korespondenci: Gianni i Marian Wronierski. Serdecznie dziękujemy!</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/beatyfikacja-ks-jerzego-popieuszki-zdjcia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
