<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Myśl zachodnia &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/pomorze/mysl-zachodnia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 03 Jan 2024 17:36:38 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Instytut Zachodni &#8211; historia lubi się powtarzać</title>
		<link>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-historia-lubi-sie-powtarzac/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-historia-lubi-sie-powtarzac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jan 2024 14:17:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Flesz]]></category>
		<category><![CDATA[Flesz - Kraj]]></category>
		<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://koszalin7.pl/?p=5609</guid>

					<description><![CDATA[Ręce opadają&#8230; W październiku 2014 roku opublikowaliśmy na koszalin7.pl interwencyjny tekst &#8222;Instytut Zachodni stanął przed widmem likwidacji&#8221; (https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem&#8230;/). Upłynęło ponad]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-5609"></span></p>
<p>Ręce opadają&#8230; W październiku 2014 roku opublikowaliśmy na koszalin7.pl interwencyjny tekst &#8222;Instytut Zachodni stanął przed widmem likwidacji&#8221; (<a href="https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem-likwidacji/">https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem&#8230;/</a>). Upłynęło ponad 9 lat i tekst zamiast trafić do lamusa znowu stał się aktualny! Co się zmieniło od tego czasu? Do władzy właśnie wróciła ekipa polityczna, ta sama co w 2014 roku, rozpoczynając radosną, beztroską demolkę instytucji państwowych w Polsce!</p>
<p>&#8222;Burbonowie niczego nie zapomnieli i niczego nie nauczyli się&#8221; &#8211; słynne wyrażenie Talleyranda pochodzi z czasów drugiej Restauracji, kiedy we Francji po upadku Napoleona wróciła do władzy dynastia Burbonów. Maksyma przeszła do historii jako symbol politycznej głupoty, zacietrzewienia, utraty instynktu samozachowawczego, niezrozumienia czasów w jakich przyszło żyć i rządzić, lekceważenia przemian moralnych jakie dokonują się w ludziach i społeczeństwach w trwającej nieprzerwanie historii.</p>
<p>„Instytut Zachodni, wielce zasłużona dla Polski instytucja, stanął przed widmem likwidacji! Założony podczas okupacji, przetrwał okres PRL-u, dziś może nie przetrwać III RP!” – tak zaczynaliśmy tekst w 2014 roku. Zmieniło się to w 2015, po dojściu do władzy PiS – uchwalono wówczas nową ustawę i zagwarantowano środki państwowe. Teraz, w przedostatni dzień 2023 roku, decyzją Prezesa Rady Ministrów odwołani zostali członkowie Rady Instytutu Zachodniego. Decyzja nie gwarantuje dalszego trwania i finansowania Instytutu, uzależnia je od „oceny tego co tam się wydarzyło”. Polskie instytucje naukowe mają zatem charakter niepewny i nietrwały, w pełni uzależniony od sezonowych przeciągów politycznych i rozbuchanego ego partyjnego przywódcy. Nie wróży to dobrze naszej państwowości.</p>
<p>Instytut Zachodni jako placówka niemcoznawcza, wyrósł historycznie z myśli zachodniej, pielęgnującej pamięć o historycznych związkach kresów zachodnich z Polską. Inicjatywa utworzenia Instytutu narodziła się podczas trwania morderczej okupacji w Polsce, w środowisku konspiracyjnym, powiązanym ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego. Polakom Instytut jest potrzebny bardziej niż jakiemukolwiek innemu narodowi w Europie i na świecie. Choćby z tego powodu, że nasi sympatyczni niemieccy sąsiedzi najpierw na nas napadli, a później wyszli zapominając o zapłaceniu rachunku. Również dlatego, żebyśmy lepiej się rozumieli z narodem, z którym dzieli nas bariera językowa (Niemiec po polsku to człowiek niemy, niezrozumiały), odrzucali stereotypy, lepiej poznawali historię, myśl polityczną i prawną, wkład w cywilizację i postęp naukowy. Polacy i Niemcy są razem w Unii Europejskiej i NATO, niezależnie od bieżących sporów i różnic jadą na jednym wózku. Wzajemne relacje w dużym stopniu zależą od myśli intelektualnej, wypracowywanej przez świat nauki, która powinna wyprzedzać powierzchowne oceny i opinie, na fundamencie prawdy budować wspólną przyszłość. (tr)</p>
<p>——————–<br />
Zdjęcie: Pierwszy z prawej prof. Zygmunt Wojciechowski, jeden z założycieli Instytutu Zachodniego i pierwszy jego prezes. W 1984 roku stał się patronem Instytutu Zachodniego. (Źródło: Instytut Zachodni w Poznaniu)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-historia-lubi-sie-powtarzac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Uwarunkowania polityki historycznej na Ziemiach Zachodnich i Północnych</title>
		<link>https://koszalin7.pl/uwarunkowania-polityki-historycznej-na-ziemiach-zachodnich-i-polnocnych/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/uwarunkowania-polityki-historycznej-na-ziemiach-zachodnich-i-polnocnych/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Nov 2019 00:22:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obywatel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/?p=2525</guid>

					<description><![CDATA[W Polsce występują różne wspólnoty pamięci. Ich wielość wynika z różnorodnych uwarunkowań historycznych i regionalnych. Zadziwiająca jest np. żywotność podziałów]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2525"></span></p>
<p>W Polsce występują różne wspólnoty pamięci. Ich wielość wynika z różnorodnych uwarunkowań historycznych i regionalnych. Zadziwiająca jest np. żywotność podziałów z okresu rozbiorów. Odrębną wspólnotę pamięci tworzą obywatele polscy będący członkami mniejszości narodowych, etnicznych, językowych, kulturowych, wyznaniowych oraz regionalnych. Swoją specyfikę posiadają Ziemie Odzyskane/Ziemie Zachodnie i Północne.</p>
<p>Władze Polski Ludowej (1945-1989), podobnie jak i III RP po 1989 r. realizowały tu odrębną od reszty kraju politykę historyczną. Wynika ona z następujących uwarunkowań historycznych:</p>
<p>1. Na Ziemiach Zachodnich i Północnych władze nie mogły się odwoływać do „ogólnopolskiego kanonu tradycji”, gdyż ziemie te przez setki lat nie przynależały do państwa polskiego. Trudno było np. w Szczecinie czy Wrocławiu sięgać do tradycji I i II Rzeczypospoliej, kolejnych powstań narodowych czy walk zbrojnych i okupacji z lat drugiej wojny światowej. Z tego względu nawiązywano do tradycji Polski Piastowskiej oraz ówczesnych zmagań zbrojnych z udziałem wojsk polskich, które miały miejsce na tych terenach, np. organizowano uroczystości upamiętniające bitwę pod Cedynią (24 czerwca 972 r.) i pod Legnicą (9 kwietnia 1241 r.). Szczególne znaczenie przypisywano obchodom bitwy pod Grunwaldem (15 lipca 1410 r.). W ten kanon uroczystości wpisywały się rocznice związane z walkami I Armii Wojska Polskiego w 1945 r. o Kołobrzeg i Wał Pomorski oraz podczas forsowania Odry w „zwycięskiej drodze na Berlin”.</p>
<p>2. Brak wyrazistych tradycji walki o niepodległość i suwerenność państwa polskiego, jakie miały miejsce na Ziemiach Dawnych np. w okresie zaborów, był „rekompensowany” odwoływaniem się do tradycji walki o utrzymanie polskości w państwie pruskim/niemieckim. Nawiązywano do działalności ruchu polskiego z XIX i XX wieku, np. eksponując aktywności polskich partii politycznych, polskiego szkolnictwa i życia kulturalnego (czytelnictwo książek i czasopism, biblioteki itp.). Honorowano działaczy zasłużonych dla polskości. Przypominano o różnych formach działalności Związku Polaków w Niemczech z okresu międzywojennego oraz prześladowaniach i eksterminacji wielu jego aktywistów w III Rzeszy.</p>
<p>3. Usunięcie dawnych niemieckich mieszkańców z przestrzeni społecznej Ziem Zachodnich i Północnych spowodowało przerwanie łańcucha przekazu historycznego. Z tego względu tylko wyjątkowo organizowano uroczystości nie nawiązujące bezpośrednio do polskich tradycji. Zwłaszcza podczas imprez związanych np. z rocznicami lokacji miast nie zawsze można było odwołać się do tradycji polskich. Ograniczona także była liczba polskich bohaterów o zasięgu ponadlokalnym i regionalnym (np. Mikołaj Kopernik i Ignacy Krasicki na Warmii czy Stanisław Staszic w Pile).</p>
<p>4. Na Ziemiach Zachodnich i Północnych inny wymiar niż w Polsce Centralnej przybierały rocznice „wyzwolenia” miejscowości przez wojska radzieckie i niekiedy także polskie. Wydarzenia te stanowiły zazwyczaj wyraźną cezurę w dziejach lokalnej społeczności, stanowiąc początkowo jedyną „rocznicę polską”, z którą można było się utożsamiać.</p>
<p>5. Dla nowych mieszkańców przybyłych na „poniemieckie ziemie” ważnym elementem procesu zakorzenienia była kwestia możliwości odwołania się do polskości tych obszarów. Istotną rolę pełniła tu ideologia zachodnia i mitologia „powrotu” na Ziemie Piastowskie, będąca integralną częścią polskiej myśli zachodniej sprzed 1945 r. Takie pojęcia, jak „Ziemie Macierzyste” czy „Ziemie Odzyskane”, stwarzały przesłanki do przełamywania poczucia obcości, ułatwiały tworzenie się świadomości „bycia na swoim i u siebie”, niezależnie od trafności historycznej tych pojęć. Odwoływanie się do ideologii Ziem Odzyskanych miało inne uzasadnienie w przypadku ziem, które przed pierwszym rozbiorem (1772 r.) wchodziły w skład I Rzeczypospolitej, np. ziemia człuchowska, wałecka, złotowska, babimojska, wschowska czy też Pomorze Gdańskie lub Warmia, niż w odniesieniu do leżących poza jej ówczesnym obszarem Pomorza Zachodniego, Dolnego Śląska czy Mazur.Ważnym czynnikiem polityki historycznej na ZZiP była i jest ideologia pionierska, bazująca na aktywności społecznej i obywatelskiej na rzecz przejęcia, odbudowy, zagospodarowania i zintegrowania tych ziem z resztą kraju.</p>
<p>6. Na Ziemiach Nowych inne znaczenie niż na Ziemiach Dawnych posiadają tradycje Kresów Wschodnich oraz wielu mniejszości narodowych i etnicznych. Wynika to z faktu, iż na ZZiP wskutek wyroków historii trafiła większość „polskich wypędzonych” z Wileńszczyzny czy Galicji Wschodniej. Na ziemie te w wyniku Akcji „Wisła” z 1947 r.został także wysiedlony ogół polskich Ukraińców i Łemków (największe skupiska tej ludności znajdują się na Warmii i Mazurach, Pomorzu Zachodnim oraz na Ziemi Lubuskiej). Główne skupisko mniejszości niemieckiej znajduje się na Śląsku Opolskim. Swoje tradycje i odrębność posiadają Kaszubi, Mazurzy, Warmiacy i Ślązacy.</p>
<p>7. Społeczności postmigracyjne Ziem Zachodnich i Północnych częściej niż mieszkańcy innych regionów Polski buntowali się przeciw władzy komunistycznej. Dobitnym tego przykładem jest skala protestów robotniczych z grudnia 1970 r. i sierpnia 1980 r. w Szczecinie, Gdańsku i Elblągu czy też powstanie „solidarnościowych twierdz oporu” po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. (np. we Wrocławiu). Wydarzenia te weszły na trwałe do mitologii narodowej. Mniej znane są np. „zajścia zielonogórskie” z 30 maja 1960 r.</p>
<p>Polityka historyczna w odniesieniu do Ziem Zachodnich i Północnych winna także uwzględnić odrębności wynikające z wielości dziedzictwa kulturowego tych ziem przed 1945 r., jak i po tej przełomowej dacie symbolizującej zakończenie drugiej wojny światowej. Jest to dziedzictwo europejskie, środkowoeuropejskie, niemieckie, polskie (m.in. Kresów Wschodnich czy też francuskich i rumuńskich repatriantów, Sybiraków), czeskie, rosyjskie (staroobrzędowcy na Mazurach), śląskie, kaszubskie, warmińskie, mazurskie, żydowskie, ale także ukraińskie i łemkowskie, romskie czy też greckich i macedońskich uchodźców politycznych. Na ZZiP znajdują się miejsca kultu wielu wyznań: katolików, protestantów, grekokatolików, prawosławnych, staroprawosławnych, wyznawców judaizmu i islamu. Nie sposób nie uwzględnić także konsekwencji wynikających z wkroczenia do Polski w 1945 r. Armii Czerwonej oraz istnienia na tych terenach do 1993 r. licznych garnizonów Armii Radzieckiej i Federacji Rosyjskiej (np. w Legnicy, Bornem Sulinowie czy Świnoujściu).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Tekst ten stanowi fragment przygotowywanej do druku książki pt. <em>Nowe społeczeństwo Ziem Zachodnich i Północnych 1945-2020</em>.</p>
<p>Tezy zawarte w tekście wyrażają jedynie opinie autora.</p>
<p><strong>Andrzej Sakson</strong> &#8211; prof. dr hab., pracownik Instytutu Zachodniego i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, socjolog, zainteresowania badawcze: stosunki polsko-niemieckie, migracje, mniejszości narodowe i etniczne.</p>
<p><strong>Źródło</strong>: Biuletyn Instytutu Zachodniego Nr 38(412)/201926.11.19</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/uwarunkowania-polityki-historycznej-na-ziemiach-zachodnich-i-polnocnych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Instytut Zachodni stanął przed widmem likwidacji</title>
		<link>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem-likwidacji/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem-likwidacji/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Oct 2014 12:33:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/10/11/instytut-zachodni-przed-widmem-likwidacji/</guid>

					<description><![CDATA[Instytut Zachodni, wielce zasłużona dla Polski instytucja, stanął przed widmem likwidacji! Założony podczas okupacji, przetrwał okres PRL-u, dziś może nie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1858"></span></p>
<p>Instytut Zachodni, wielce zasłużona dla Polski instytucja, stanął przed widmem likwidacji! Założony podczas okupacji, przetrwał okres PRL-u, dziś może nie przetrwać III RP! Prasa w Polsce, w znakomitej większości należąca do niemieckich właścicieli, wciąż jeszcze roztrząsa &#8222;historyczne&#8221; skutki wizyty premier Ewy Kopacz w Berlinie, polegające głównie na nieumiejętności poruszania się po czerwonym dywaniku. Tymczasem, w cieniu tych doniosłych wydarzeń, w Polsce dojrzewa prawdziwy dramat dotyczący relacji polsko-niemieckich. Instytut Zachodni w Poznaniu, wielce zasłużona dla polskiej państwowości, wyspecjalizowana jednostka naukowa prowadząca badania niemcoznawcze, stanął przed widmem likwidacji.</p>
<p>Uchwała Rady Naukowej Instytutu Zachodniego w Poznaniu z 29 września br. nie pozostawia wątpliwości &#8211; Instytut znalazł się w krytycznej sytuacji i grozi mu likwidacja. W roku 2014 Instytut otrzymał subwencję, która stanowi zaledwie 45% kwoty przyznanej w 2010 roku. Rada Naukowa podkreśla w uchwale, że likwidacja &#8222;oznaczałaby niepowetowaną stratę dla polskiej nauki, zwłaszcza niemcoznawstwa&#8221;.</p>
<p>Instytut Zachodni wyrósł z przedwojennego ruchu narodowego, który pierwszy sformułował polską myśl zachodnią i konsekwentnie ją rozwijał. Piękną kartę zapisali twórcy myśli zachodniej w czasach II wojny światowej. Wielu z nich zapłaciło za swe poglądy cenę najwyższą. W organizacji konspiracyjnej &#8222;Ojczyzna&#8221;, która współtworzyła struktury Polskiego Państwa Podziemnego, dominowali działacze obozu ruchu narodowego (m.in. prof. Zygmunt Wojciechowski), kierując pracami m.in. Sekcji Zachodniej Departamentu Informacji i Prasy Delegatury Rządu. Za jeden z głównych celów toczącej się wojny działacze &#8222;Ojczyzny&#8221; uznali powrót Polski do piastowskich granic nad Odrą i Nysą Łużycką.</p>
<p>Formalnie Instytut został założony w 1944 r. w Warszawie przez profesora Zygmunta Wojciechowskiego. Od 1945 roku mieści się w Poznaniu. Wybór Poznania na siedzibę Instytutu nie był przypadkowy, już w okresie międzywojennym miasto stanowiło ważny ośrodek badań niemcoznawczych, tutaj też w 1919 roku powstał Uniwersytet Poznański, który stanowił naczelny ośrodek zarówno badań nad początkami państwowości polskiej, jak i słowiańską kolonizacją ziem zachodnich (m.in. Wielkopolska, Pomorze, Śląsk). Poznańskie środowisko naukowe skupiało wówczas tak wybitnych uczonych jak Jan Czekanowski, Kazimierz Tymieniecki, Teodor Tyc, Józef Kostrzewski (odkrywca Biskupina), Mikołaj Rudnicki, Maria Kiełczewska-Zaleska oraz Zygmunt Wojciechowski. Wielu wybitnych pracowników Instytutu trafiło później do stalinowskich więzień.</p>
<p>Na stronie internetowej Instytutu Zachodniego czytamy:</p>
<p><em>Powstanie Instytutu Zachodniego wiązało się ściśle z doświadczeniami okresu II wojny światowej oraz niemieckiej okupacji w Polsce. Wydarzenia te odcisnęły tragiczne piętno na stosunkach polsko-niemieckich, równocześnie jednak wykazały ich wpływ na losy Europy. Nie bez znaczenia dla decyzji o powołaniu Instytutu było również przesunięcie granic państwowych Polski na zachód. Na mocy układu jałtańskiego, a następnie umowy poczdamskiej w nowych granicach Polski znalazły się bowiem obszary w przeszłości należące do Niemiec. Pojawiła się zatem potrzeba analizy zagadnień związanych z nowym układem terytorialnym, zbadania problemów historycznych, kulturalnych i społeczno-gospodarczych Ziem Zachodnich i Północnych oraz śledzenia procesów ich integracji z resztą kraju. Powodowana takimi przesłankami, grupa polskich uczonych, działaczy, polityków – skupiona wokół profesora Zygmunta Wojciechowskiego – wystąpiła z inicjatywą powołania w Poznaniu placówki naukowo-badawczej, zajmującej się problematyką niemiecką oraz zagadnieniami Ziem Odzyskanych.</em></p>
<p>Znawcy zagadnień niemieckich w Polsce nie mają wątpliwości co do wielkich zasług Instytutu. Prof. Władysław Bartoszewski, związany dziś z rządzącą Platformą Obywatelską i obozem władzy, pisał:</p>
<p><em>Niejednokrotnie korzystałem z archiwum Instytutu Zachodniego, pisząc prace na temat terroru hitlerowskiego. Rzetelnie badali hitlerowskie zbrodnie. Seria &#8222;Documenta Occupationis&#8221; &#8211; zbiory oryginalnych dokumentów dotyczących polityki okupacyjnych władz niemieckich w Polsce &#8211; to jest kanon. Wielu uczonych amerykańskich, izraelskich, niemieckich korzysta z nich do dziś bez zastrzeżeń. Weszły do obiegu naukowego, i to jest największa zasługa Instytutu w pierwszych latach jego istnienia.</em></p>
<p><b>Oprac. TR</b></p>
<p>Historia Instytutu na podstawie polskiej Wikipedii, Instytutu Zachodniego oraz eseju Magdaleny Grochowskiej &#8222;Dla swoich pobudką, dla wrogów przestrogą &#8211; portret Zygmunta Wojciechowskiego&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/instytut-zachodni-przed-widmem-likwidacji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska w roli harcownika. Oczami na wschód, plecami na zachód</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-w-roli-harcownika-oczy-na-wschodzie-plecy-na-zachodzie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-w-roli-harcownika-oczy-na-wschodzie-plecy-na-zachodzie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Mar 2014 10:51:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/03/14/polska-w-roli-harcownika-oczy-na-wschodzie-plecy-na-zachodzie/</guid>

					<description><![CDATA[Od kilku tygodni w polskim życiu politycznym zaszły tak zdumiewające zmiany, że wszyscy nie możemy wyjść z podziwu. Jednym odjęło]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku tygodni w polskim życiu politycznym zaszły tak zdumiewające zmiany, że wszyscy nie możemy wyjść z podziwu. Jednym odjęło mowę, drugim zaparło dech. Nikt nie wie czy to diabeł zakręcił ogonem, czy Pan Bóg pogroził palcem. Ignoranci nagle stali się patriotami, a patrioci z tego wszystkiego pogłupieli. <span id="more-1719"></span> Społeczeństwo nagle dostało to, na co czekało od 20 lat &#8211; jedność władzy, opozycji i społeczeństwa. Księżyc, słońce, łagodna zima, czy Ruscy?</p>
<p>Patriotyzm wylewa się z ekranów telewizji. Polska zaczyna się zbroić. Zaczynamy od przyjazdu trzystu żołnierzy amerykańskich &#8211; na dwa tygodnie, potem znikną na kilka następnych po to by za jakiś czas pojawić sie na kolejne 14 dni. I tak do momentu, w którym będą mogli w porę czmychnąć. Nie inaczej jest z eskadrą F-16 i zapewne jedną drewnianą bombą, którą przywieźli z sobą, aby nie drażnić Rosjan. Wojsko półgębkiem powiada, że &#8222;jest to [amerykańska- R.S.] reakcja stosowna do zagrożenia&#8221;.</p>
<p>Piechota ma nogi, samoloty skrzydła, kto prędzej da dyla? Ale cała rzecz polega na tym, że owych trzynaście F-16 to nie siła odporowa dla Polski, lecz informacja dla Putina na temat sprawności amerykańskiej armii.</p>
<p>Polska mówi jednym głosem w sprawie wsparcia dla Ukrainy i prawdopodobnie swoim własnym. Ale do końca nie wiadomo, bo PiS wykonał ogromną pracę intelektualną, a chłopcy z PO czekali, aż jabłuszko dojrzeje i samo spadnie im w łapki. A jak już poczuli jego ciężar, to okazało się, że Lech miał rację. A skoro Lech Kaczyński miał rację, to my też ją mamy. Mamy i już jej nigdy nie oddamy. Jedni pracują ale się bunkrują, a drudzy kukają i dutkają. Jedni maja sztabowców, drudzy niby frontowców. A naród musi wybierać pomiędzy tymi co chcą ale nie potrafią, a tymi co nie chcą i wszystko spieprzą.</p>
<p>Polska mówi jednym głosem. Nawet &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; zaczęła atakować Putina (ciekawe, że tylko Putina?). <b>Pozycja Polski na arenie międzynarodowej rośnie, arena nic o tym nie wie, ale najważniejsze, że rośnie. Wszyscy zaczęli się z nami liczyć. Wszyscy zaczęli nas kochać. Dziennikarze, a zwłaszcza politycy chcą zaprezentować twarde stanowisko wobec Rosji. Większość państw markuje lub pozoruje swoje stanowisko, polskie elity prężą muskuły.</b></p>
<p>A ty kochany narodku siadaj w fotelu i otwieraj butelkę z piwem, radio głosi, że nadszedł czas grillowania. Nareszcie ktoś za nas coś zrobi! Polska mówi jednym głosem. <b>PiS-owskie sztandary przejmuje nowa prawica. Wszyscy stają się prawicą. Skoro Lech Kaczyński postraszył Rosją, a teraz Rosja zaczyna straszyć świat, to dlaczego z tego straszaka nie zrobić użytku i nie wygrać wyborów? Iść na czele jak w pochodzie pierwszomajowym przed trybuną Europy. Oni chwycili Boga za nogi. Czują to. Oni to Polska, a Polska to Europa. Polska broni Ukrainy, Polska obroni cały świat! Cud! Cud, w który uwierzyli wszyscy: czerwoni, zieloni, martwi i żywi, geje, zapiekli ateiści i garncarze.</b></p>
<p><b>Tylko, że Polacy nic o tym nie wiedzą. Polacy przed sobą mają zgliszcza moralne, rynkowe i społeczne dno; młodzi mają umowy śmieciowe i brak perspektywy, starzy niskie emerytury i drogie leki. Czas umierać! Pochód niewzruszenie podąża w kierunku śmietnika. Hasła, sztandary, bębny, balony! Śmietnik częstuje, śmietnik nakarmi, śmietnik napoi.</b> PSL kroczy na końcu bo jeszcze nie wie od kogo dostanie w łeb, a kto posypie obrokiem? Ale od czego piwo? Po wypiciu jednego piwa, w rozmowie pojawiają się wątpliwości. Pojawia się słowo &#8222;kameleon&#8221;.</p>
<p>Natychmiast jednak budzi się refleksja, jak &#8222;kameleon&#8221; to jednak jesteśmy w niebezpieczeństwie. No tak, ale każda artykulacja słowa &#8222;niebezpieczeństwo&#8221;, to manipulacja, to spiskowa teoria dziejów. Nie! Nie to niemożliwe, bo przecież my nie mamy wrogów. A skoro mamy samych przyjaciół, to po co nam wojsko, myśl strategiczna; po co przemysł &#8211; zakłady są tyle warte, ile zapłaci kupujący, po co nam uniwersytety, skoro plagiat załatwi wszystko. Za kilka lat starzy profesorowie zwolnią katedry. Wtedy pohulamy. Nikt nam nie podskoczy!</p>
<p>Zachód niech sobie pisze naszą historię, my będziemy mieć tytuły, pracę i pensje. A humanistyka? Jaka humanistyka? Kasa! I to jest perspektywa, to jest wolny rynek. Same dobro spływa na nas z Zachodu i Wschodu&#8230; chyba, że Putin! No, ale Unia i Amerykanie nas obronią. Po drugim piwie dochodzimy już do nieco głębszych wniosków, ale jedni milcząco drudzy boleśnie przełykają słowo &#8222;Majdan&#8221;. Brzmi groźnie i napawa nadzieją.</p>
<p>Wypowiedzi można streścić w trzech punktach: &#8211; skoro prasa i społeczeństwo wypowiedziały się w sprawie Ukrainy jednym głosem, to politycy musieli się dostosować. I tu widać siłę demokracji, która wymusza na politykach i rządzie głos zgodny ze społecznym. Otwartym jednak pozostaje pytanie, kto napuścił redaktorów i społeczeństwo? &#8211; Majdan, wyłączając nacjonalizmy, pokazał wzorzec, a więc punkt odniesienia dla normalnych zachowań. Oligarchowie, którzy mieli coś na sumieniu, czmychnęli. Teraz wszyscy boją się drugiego Majdanu: w Rosji i w Polsce. Stąd ten strach i wspólny głos.</p>
<p><b>&#8211; Zaraz, zaraz coś tu śmierdzi; w taką zdolność do przepoczwarzania się można uwierzyć jedynie w przypadku chęci przejęcia lub utrzymania władzy. I wychodzi na to, że po raz kolejny zrobią nas w balona. Ale po trzecim piwie mało kto uwierzy w dobrą intencje rządu, większość machnie ręką.</b></p>
<p>I w tym momencie kabaret domyka swoje artystyczne koło: jeden wątek łączy się z drugim, propaganda i polityka spotyka się z publiką. I nic. Ważny jest pochód, ważne są sztandary &#8211; nie ważne czyje, ważna jest kiełbasa. Jedzmy, pijmy, póki czas, bo za sto lat nie będzie nas! Ale dość! Dość! Flesze, światło, kamery stop! Zatrzymajmy ten straceńczy pochód.</p>
<p>Odwróćmy wzrok od głównej sceny i skierujmy go na suflera, którego nikt nie słucha, ba, tylko niewielu ma świadomość, że takowy istnieje, gdzieś pod podłogą. Posłuchajmy, on ma coś do powiedzenia. (Dla wyjaśnienia, sufler, to nie tylko podpowiadacz, ale również obserwator i strażnik przekazu). Tu sufler ma charakter polifoniczny. On coś mówi. Cisza. Halo! <b>&#8211; Czy ktoś zauważył, że Polska została wysunięta na pozycje harcownika, że jej nadmierna aktywność wobec pasywności Zachodu jest wyraźną dysproporcją?</b></p>
<p>Z Napoleonem poszliśmy na Moskwę, zostaliśmy sami i tak się skończyło. Potem, gdy my walczyliśmy o wolność, Europa wysubtelniała poczucie piękna, gdy w kolejnych powstaniach jak ryba łapaliśmy powietrze, nawet papież poparł silniejszych. Widać taniec chochołów, słychać zachwyty, nie słychać głosów rozsądku. &#8222;Dziadek&#8221; kombatant zauważył: <b>&#8211; Mam takie wrażenie, że większość polskich publicystów i polityków, swoim zaślepieniem wobec Unii i Stanów Zjednoczonych, które trwa 20 lat, formalizuje nowy pakt Ribbentrop-Mołotow.</b> Wracamy tam, skąd przyszliśmy.</p>
<p>Dziś wszyscy wyszli z domu oglądać nowe łuny, a dom pozostał otwarty i pusty. &#8211; Hm&#8230; &#8211; można by odpowiedzieć. Ale chyba nie jesteśmy aż tak bezbronni. Dowiedzieliśmy się wprawdzie, że Rosjanie potrzebują trzech do czterech dni by dojść do Warszawy, że Warszawa tradycyjnie jest bezbronna oraz że zanim otrzymamy pomoc z NATO, musimy się przez dwa tygodnie bronić sami. Nie jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, bo w sukurs przychodzi nam książka Zychowicza &#8222;Ribbentrop &#8211; Beck&#8221; i oskarżenie przedwojennego polskiego ministra spraw zagranicznych, że szukając sojuszników przeciw Hitlerowi wszedł on w porozumienie z Anglikami. A sojusz angielsko-polski zadecydował o odwróceniu natarcia Hitlera i skierowaniu niemal całej swej potęgi na Polskę. Wiele osób czytało te książkę (pomijając jej irracjonalność), można się nią posłużyć w wyjaśnieniu obecnej sytuacji. <b>Czy przypadkiem ta zaprezentowana nam nowa hurrapatriotyczna kurtyna nie jest dowodem na to co zauważył ów kombatant? I legitymacją na uczynienie z nas jakiegoś kolejnego przedpola?</b></p>
<p><b>Zamiast iść na Moskwę, Moskwa przyjdzie do nas i wówczas domknie się sojusz Unii z Rosją.</b> Czy ma jakieś znaczenie walka o niepodległość Ukrainy? Przecież obydwie skrajne strony może pogodzić obniżka ceny gazu i ropy. Nie jest to jednak takie proste. Ukraińcy nie mają jeszcze liderów, ale mają już swoją elitę&#8230; przypominającą tę naszą przedwojenną. Pomarańczowa rewolucja pozwoliła im zachwycić się Europą, uwierzyć w siebie i w Europę. Ale na Majdan szli już tylko ci, którzy wiedzieli, ze mogą tam zginąć, a to już zupełnie inna jakość&#8230; No i co, może jednak Majdan wyznaczył już pewien standard? A czy wystawienie nas na pierwszą linię frontu nie daje okazji do odrodzenia tradycyjnej polskiej inteligencji? Może i daje, ale Żołnierzom Niezłomnym ciężko się zmartwychwstaje. Oni nie chcieli się bić, ich do tego zmusiła sytuacja&#8230; Czy dziś wśród swoich wnuków znaleźliby wspólny głos? Wnukowie bardzo by chcieli, ale ten kabaret to nie z ich bajki. <b>Wnukom pozostaje mozolna powtórka z historii, z poprawką na ziemie zachodnie, a więc na nowe polskie geopolityczne położenie. Hałas na Wschodzie, czyni pustkę informacyjną na zachodzie. Warto o tym pamiętać. Gdy zapomnimy o własnym siedzeniu, Kabaret wirtualnej rzeczywistości skończy swoją działalność zanim ujrzy światło dzienne.</b></p>
<p>PS. Nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja, ale <b>bezdenną głupotą byłoby, gdyby jakikolwiek nasz rząd zgodził się na patronat Polski nad dawnymi ziemiami I RP. W ten sposób moglibyśmy zmarnować cały swój kapitał polityczny, jaki wypracowaliśmy w czasie poparcia walki Ukraińców i przejąć niechęć kierowaną do Rosjan na siebie</b>.</p>
<p><b>Ryszard Surmacz</b></p>
<p class="note"><b>Ryszard SURMACZ</b> (1950), historyk, przez 11 lat był dziennikarzem reportażystą w kilku polskich czasopismach. Pisze na tematy Ziem Odzyskanych, głównie w kontekście polskiej racji stanu. Na tematy śląskie publikował w &#8222;Kulturze&#8221; paryskiej, za którą otrzymał nagrodę POLCUL-u. Autor pięciu książek (szósta w przygotowaniu). Mieszka w Lublinie, obecnie pracownik IPN O/Lublin. Jeden z najlepszych znawców problematyki zachodniej i śląskiej. Autor serii artykułów na temat Ziem Odzyskanych, w których z niezwykłą przenikliwością i znajomością rzeczy omawia uwarunkowania historyczne, polityczne i kulturowe oraz trudną sytuację mentalną w jakiej znaleźli się Polacy zamieszkujący te tereny.<br />
<small>Na podstawie: wPolityce.pl</small></p>
<p class="info">Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu wPolityce.pl z 13 marca 2014 pod tytułem &#8222;Kabaret wirtualnej rzeczywistości. Zamiast iść na Moskwę, Moskwa przyjdzie do nas i wówczas domknie się sojusz Unii z Rosją&#8221;. Obecny tytuł, jak również wszystkie wytłuszczenia, pochodzą od redakcji koszalin7.pl.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-w-roli-harcownika-oczy-na-wschodzie-plecy-na-zachodzie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ukraina czy Ziemie Zachodnie?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ukraina-czy-ziemie-zachodnie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ukraina-czy-ziemie-zachodnie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 23 Jan 2014 22:20:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/01/23/ukraina-czy-ziemie-zachodnie/</guid>

					<description><![CDATA[Odpuszczenie ziem zachodnich na rzecz zaangażowania na Ukrainie to merytoryczny błąd, ba, swoista megalomania. Majdan jest własnością niepodległego ukraińskiego państwa.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Odpuszczenie ziem zachodnich na rzecz zaangażowania na Ukrainie to merytoryczny błąd, ba, swoista megalomania. Majdan jest własnością niepodległego ukraińskiego państwa. Możemy tam pojechać na wyraźne zaproszenie i zachowaniem etykiety. Owszem powinniśmy popierać kierunek ukraińskich przemian, <span id="more-1698"></span> ale w sposób dyplomatyczny i humanitarny. Nie możemy bowiem wykluczyć, że w tym chaosie kulturowo-politycznym swoimi dobrymi chęciami nie realizujemy obcej strategii i obcych interesów &#8230; Nikt natomiast miedzy Bugiem a Odrą nie zadaje pytania, jaki los czeka Polskę i nas wszystkich bez ziem zachodnich?! &#8230; Zamiast ulegać złudnej misji na Ukrainie, warto wreszcie zwrócić uwagę na ziemie zachodnie, jako podstawę naszej siły. Może polskie elity dostrzegą wreszcie ile tam domów publicznych, ile eurosierot, jak wygląda stopa życiowa w małych miasteczkach i jaki jest sposób myślenia tamtejszych ludzi. Niech przejadą przez polskie uczelnie i określą ich wartość.</p>
<p><b>Ile jeszcze musi upłynąć czasu i jakie ofiary nasz kraj musi ponieść, aby polskie społeczeństwo, a przede wszystkim jego elity, zrozumiały, że Polska leży pomiędzy Bałtykiem a Karpatami oraz miedzy Odrą i Nysą Łużycka a Bugiem i obecną granicą wschodnio-północną? Że na tym obszarze ma budować swoje szczęście i swoją przyszłość oraz że poza tym obszarem nie ma dla nas miejsca na ziemi. Na pytanie co robić, można odpowiedzieć: w pierwszej kolejności wzmocnić własną świadomość historyczna i polityczną oraz nauczyć się ziem zachodnich. Bez tych umiejętności we własnym kraju będziemy V Kolumną.</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/obyw/zachodnia_011.html"><strong>UKRAINA CZY ZIEMIE ZACHODNIE? &#8212; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ukraina-czy-ziemie-zachodnie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trzy ważne zdania o ziemiach zachodnich</title>
		<link>https://koszalin7.pl/trzy-wane-zdania-o-ziemiach-zachodnich-przyszy-los-polski-zadecyduje-si-na-ziemiach-zachodnich/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/trzy-wane-zdania-o-ziemiach-zachodnich-przyszy-los-polski-zadecyduje-si-na-ziemiach-zachodnich/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Dec 2013 22:39:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/12/05/trzy-wane-zdania-o-ziemiach-zachodnich-przyszy-los-polski-zadecyduje-si-na-ziemiach-zachodnich/</guid>

					<description><![CDATA[Przekaz medialny opisujący ziemie odzyskane w III RP jest wciąż fatalny: &#8222;ziemie te nie są piastowskie, bo tak głosiła komuna&#8221;;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przekaz medialny opisujący ziemie odzyskane w III RP jest wciąż fatalny: &#8222;ziemie te nie są piastowskie, bo tak głosiła komuna&#8221;; &#8222;ziemie zachodnie podarował nam Stalin&#8221;; &#8222;są niemieckie, bo kiedyś należały do Niemców&#8221;; &#8222;Wrocław, kiedy był polski?&#8221;, &#8222;Polska jest na Wschodzie, a nie na Zachodzie&#8221;; <span id="more-1632"></span> &#8222;i tak ziemie te odbiorą nam Niemcy&#8221;; &#8222;Mamy się jednoczyć, a nie dzielić!&#8221;; &#8222;Trzeba znieść wszystkie granice, bo przeszkadzają w podróżowaniu&#8221;; &#8222;Mam to wszystko gdzieś, chcę dobrze żyć&#8221;; &#8222;To jakieś nacjonalizmy&#8221; itd.</p>
<p>Przykro pisać, ale opinie te można usłyszeć nie tylko w mediach, ale, ogólnie rzecz biorąc, od ludzi z wyższym wykształceniem &#8211; w każdej części Polski, nie wyłączając ziem odzyskanych. Co się za tym kryje, lepiej nie pytać&#8230;</p>
<p><b>Rzecz w tym, że w polskiej świadomości nie istnieje wiedza o skali wysiłku, jakiego musiało dokonać polskie państwo i wszyscy nowi osadnicy. Więcej, ziemie zachodnie wciąż łączone są z PRL-em, a więc z negatywnym opisem. Trudno dziś znaleźć refleksję, że w tym wypadku ustrój i władze mają mniejsze znaczenie, niż sam fakt konieczności zagospodarowania ziem, na których miało zamieszkać kilkanaście milionów Polaków.</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/obyw/zachodnia_009.html"><strong>TRZY WAŻNE ZDANIA O ZIEMIACH ZACHODNICH. PRZYSZŁY LOS POLSKI ZADECYDUJE SIĘ NA ZIEMIACH ZACHODNICH &#8212; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/trzy-wane-zdania-o-ziemiach-zachodnich-przyszy-los-polski-zadecyduje-si-na-ziemiach-zachodnich/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mentalnie Polacy na Ziemiach Zachodnich znaleźli się na bardzo niewygodnym gruncie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/mentalnie-polacy-na-ziemiach-zachodnich-znaleli-si-na-bardzo-niewygodnym-gruncie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/mentalnie-polacy-na-ziemiach-zachodnich-znaleli-si-na-bardzo-niewygodnym-gruncie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2013 14:28:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/01/21/mentalnie-polacy-na-ziemiach-zachodnich-znaleli-si-na-bardzo-niewygodnym-gruncie/</guid>

					<description><![CDATA[W naszym cyklu &#8222;Polska myśl zachodnia&#8221; rozpoczynamy publikacje artykułów Ryszarda Surmacza, historyka i dziennikarza, specjalizującego się w problematyce zachodniej. Autor]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W naszym cyklu &#8222;Polska myśl zachodnia&#8221; rozpoczynamy publikacje artykułów Ryszarda Surmacza, historyka i dziennikarza, specjalizującego się w problematyce zachodniej. Autor z niezwykłą przenikliwością i znajomością rzeczy omawia uwarunkowania historyczne, <span id="more-1510"></span> polityczne i kulturowe Ziem Odzyskanych, wykazując przy zdumiewającą znajomość sytuacji mentalnej Polaków zamieszkujących te tereny (sam jest mieszkańcem Lublina). Poziom tych analiz stawia go wśród bardzo nielicznych polskich historyków i publicystów, którzy rozumieją doniosłość tych zagadnień dla przyszłości Polski.</p>
<p>Ryszard Surmacz: <i><b>Ziemie zachodnie i północne to 1/3 terytorium państwa polskiego. Są najbardziej zmanipulowanymi i zakłamanymi ziemiami w Polsce. Polacy mentalnie tam znaleźli się na bardzo niewygodnym gruncie, a właściwie wobec jego braku &#8211; już nie jagiellońscy, a jeszcze nie piastowscy. Fakt ten może budzić zdziwienie, bo od 60-ciu kilku lat stąpają po tej ziemi i zupełnie nie zdają sobie sprawy z jej geopolitycznych uwarunkowań. W jaki więc sposób z tego wszystkiego można sklecić państwo?</b></i></p>
<p>Artykuł jest sprawozdaniem z konferencji naukowej &#8222;Myśl zachodnia: twórcy &#8211; koncepcje &#8211; realizacja do 1989 roku&#8221;, która odbyła się w Szczecinie 21-22 października 2011. Nie ogranicza się jednak do konferencji, ale wykracza poza jej tematykę. Autor podejmuje własną refleksję nad stanem świadomości społeczeństwa Ziem Odzyskanych w kontekście uwarunkowań geopolitycznych i polskiej racji stanu. <b>(zm)</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/obyw/zachodnia_006.html"><strong>&#8222;MENTALNIE POLACY NA ZIEMIACH ZACHODNICH ZNALEŹLI SIĘ NA BARDZO NIEWYGODNYM GRUNCIE&#8221; &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/mentalnie-polacy-na-ziemiach-zachodnich-znaleli-si-na-bardzo-niewygodnym-gruncie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Myśl zachodnia Ruchu Narodowego w czasie II wojny światowej</title>
		<link>https://koszalin7.pl/myl-zachodnia-ruchu-narodowego-w-czasie-ii-wojny-wiatowej/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/myl-zachodnia-ruchu-narodowego-w-czasie-ii-wojny-wiatowej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Jan 2013 20:04:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/01/15/myl-zachodnia-ruchu-narodowego-w-czasie-ii-wojny-wiatowej/</guid>

					<description><![CDATA[W cyklu &#8222;Polska myśl zachodnia&#8221;, przedstawiamy interesujący artykuł dr. Tomasza Kenara, młodego historyka ze Szczecina, odsłaniający zupełnie dziś nieznane karty]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1508"></span>W cyklu &#8222;Polska myśl zachodnia&#8221;, przedstawiamy interesujący artykuł dr. Tomasza Kenara, młodego historyka ze Szczecina, odsłaniający zupełnie dziś nieznane karty polskiej historii. Tekst jest dostępny w Internecie, naszym zamiarem jest jedynie zwrócenie na niego uwagi czytelników zainteresowanych problematyką zachodnią.</p>
<p>Polska idea zachodnia jest głównie dorobkiem myśli narodowej demokracji, a jej ojcem był Jan Ludwik Popławski &#8211; nauczyciel ideowy Romana Dmowskiego &#8211; który jeszcze w XIX wieku sformułował jej zręby. Przed wojną młode pokolenie endecji wysuwało projekt granicy &#8222;Chrobrego&#8221; &#8211; objęcia polskimi granicami Prus Wschodnich, całego Górnego i Dolnego Śląska oraz wydłużenia polskiej linii brzegowej nad Bałtykiem po Kołobrzeg, a nawet Szczecin. Agresja niemiecka na Polskę i okupacja paradoksalnie urealniły te plany, było bowiem pewne, że Niemcy czy wcześniej czy później wojnę przegrają, i będą musiały zapłacić za swoje zbrodnie. Jak pisze autor, postulat granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej ustanowiono jednym z głównych celów wojennych wszystkich odłamów Ruchu Narodowego wraz z konspiracyjną organizacją wojskową obozu narodowego &#8211; Narodowymi Siłami Zbrojnymi (NSZ).</p>
<p>Zakłamywanie historii w okresie PRL doprowadziło niemal do wymazania z powszechnej świadomości tych chlubnych kart naszych dziejów, a także bohaterstwa działaczy ruchu narodowego, którzy podejmowali ryzyko największe. Zwykłe życie pod okupacją niemiecką oznaczało egzystencję w warunkach ciągłego zagrożenia represjami, wywózkami, łapankami i pacyfikacjami. Życie pod okupacją połączone z przystąpienie do organizacji podziemnej, w razie wpadki oznaczało w najlepszym razie obóz koncentracyjny. Ale życie pod okupacją niemiecką z równoczesnym głoszeniem haseł anektowania do Polski części terytorium Niemiec, aż po Odrę i Nysę, oznaczało, że wpadka równała się unicestwieniu człowieka. A jednak znaleźli się ludzie, powodowani patriotyzmem i ideą narodową, którzy takie hasła podjęli, głosili i rozpowszechniali, często płacąc cenę najwyższą. <b>(zm)</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/obyw/zachodnia_005.html"><strong>MYŚL ZACHODNIA RUCHU NARODOWEGO W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/myl-zachodnia-ruchu-narodowego-w-czasie-ii-wojny-wiatowej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Skubiszewski, Giertych, Nahlik : Polemika trzech ekspertów</title>
		<link>https://koszalin7.pl/skubiszewski-giertych-nahlik-polemika-trzech-ekspertow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/skubiszewski-giertych-nahlik-polemika-trzech-ekspertow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jan 2013 14:03:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/01/01/skubiszewski-giertych-nahlik-polemika-trzech-ekspertow/</guid>

					<description><![CDATA[Podpisanie przez Niemcy aktu bezwarunkowej kapitulacji w 1945 roku oznaczało, że państwa zwycięskie &#8211; w zgodzie z prawem międzynarodowym &#8211;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1494"></span></p>
<p>Podpisanie przez Niemcy aktu bezwarunkowej kapitulacji w 1945 roku oznaczało, że państwa zwycięskie &#8211; w zgodzie z prawem międzynarodowym &#8211; mogły zrobić wszystko, włącznie z likwidacją państwa niemieckiego i włączeniem jego terytorium do innych organizmów państwowych. Pisał o tym prof. Krzysztof Skubiszewski w artykule &#8222;Granica poczdamska i prawo międzynarodowe&#8221; zamieszczonym w 1985 roku w Tygodniku Powszechnym i przypomnianym niedawno na naszym portalu.</p>
<p>Artykuł wywołał w tamtych latach burzliwą polemikę, która musi zaskakiwać dzisiejszych czytelników. Mimo wszechwładnej cenzury i ograniczeń typowych dla PRL, możliwa była &#8211; co prawda kontrolowana przez cenzurę, ale wyczerpująca temat &#8211; debata o ważnych dla Polski sprawach, nawet z udziałem przedstawiciela środowisk prawicowych (dla wielu: skrajnie prawicowych, bo narodowych) i emigracyjnych. Debata &#8211; od razu trzeba to podkreślić &#8211; na bardzo wysokim poziomie. Podziwiać możemy ogromną wiedzę dyskutantów, kulturę, i sposób prowadzenia polemiki, nie pozbawionej wszak drobnych uszczypliwości i subtelnego humoru. Szacunek budzi troska o państwo, jako wartość najwyższą, przejawiana przez ludzi o różnych poglądach, wywodzących się z różnych szkół prawa międzynarodowego. Paradoksalnie, należałoby chyba sobie życzyć debaty o państwie oraz polemik na podobnym poziomie w wolnej demokratycznej III Rzeczypospolitej.</p>
<p>W polemice uczestniczyło trzech wybitnych znawców problematyki międzynarodowej i niemieckiej (stąd tytuł &#8211; Polemika trzech ekspertów). Krzysztof Skubiszewski był wówczas profesorem prawa międzynarodowego, a później pierwszym ministrem spraw zagranicznych III Rzeczypospolitej. Stanisław Nahlik był dyplomatą jeszcze ze szkoły przedwojennej, w czasie II wojny światowej pracował w Poselstwie RP w Bernie w Szwajcarii. Jędrzej Giertych, był w latach 1927-1932 pracownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a od 1931 <i>attaché</i> kulturalnym przy konsulacie w Olsztynie (wówczas niem. <i>Allenstein</i>).</p>
<p>Kluczowym zagadnieniem tych sporów i polemik było <i>debellatio</i>, po polsku debelacja, czyli istniejąca w ówczesnym prawie międzynarodowym zasada, dopuszczająca aneksję wcześniej zawojowanych terytoriów (zawładnięcia terytorium w wyniku podboju). Prof. Krzysztof Skubiszewski zajął w tym sporze wyważone i chyba rozstrzygające stanowisko, pisząc: &#8222;Ewentualność debelacji wobec III Rzeszy nie była żadnym anachronizmem prawnym. To, że w konkretnych okolicznościach roku 1945 mocarstwa nie wzięły aneksji w rachubę i aneksji (w tym debelacji) nie dokonały, było rezultatem ich polityki i decyzji, nie zaś wynikiem zakazu płynącego z prawa międzynarodowego&#8221;. <b>(kw)</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/obyw/zachodnia_003.html"><strong>SKUBISZEWSKI, GIERTYCH, NAHLIK &#8211; POLEMIKA TRZECH EKSPERTÓW &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/skubiszewski-giertych-nahlik-polemika-trzech-ekspertow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>8</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Granica poczdamska i prawo międzynarodowe</title>
		<link>https://koszalin7.pl/granica-poczdamska-i-prawo-midzynarodowe/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/granica-poczdamska-i-prawo-midzynarodowe/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Dec 2012 17:28:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/12/17/granica-poczdamska-i-prawo-midzynarodowe/</guid>

					<description><![CDATA[Młodemu pokoleniu Polaków trudno dzisiaj uwierzyć, ale Polska niemal od pierwszych chwil po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec w 1945 roku, aż]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1470"></span><br />
Młodemu pokoleniu Polaków trudno dzisiaj uwierzyć, ale Polska niemal od pierwszych chwil po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec w 1945 roku, aż do roku 1990, a więc niemal przez pół wieku, musiała walczyć o uznanie swej granicy z Niemcami. Działo się to w czasach, kiedy polskie społeczeństwo pozbawione było możliwości wyrażania woli w demokratycznych wyborach, wolna prasa nie istniała, a cenzura była instytucją wszechwładną. Nieliczne przyczółki niezależnej myśli, ograniczone jednak cenzurą, tworzyła prasa inteligencji katolickiej m.in. Tygodnik Powszechny.</p>
<p>Z tego też powodu niezwykle trudno dziś o przykład autentycznej debaty publicznej na temat naszej granicy zachodniej pochodzący sprzed 1990 roku . Rok 1990 można przyjąć za datę graniczną, wtedy nastąpiło podpisanie &#8222;Traktatu dwa plus cztery&#8221; (Moskwa, wrzesień 1990, bez udziału Polski), a następnie polsko-niemieckiego traktatu granicznego (listopad 1990, Skubiszewski-Genscher). Wśród publikacji prasowych z tego okresu jednym z nielicznych wyjątków stanowi artykuł Krzysztofa Skubiszewskiego, wówczas profesora prawa międzynarodowego, a później pierwszego ministra spraw zagranicznych III Rzeczypospolitej, opublikowany w 1985 roku na łamach Tygodnika Powszechnego. Autor ukazuje kluczowe problemy związane z uznaniem naszej granicy zachodniej. Omawia relacje polsko-niemieckie po II wojnie światowej oraz etapy procesu normalizacji, który opierał się na warunku wstępnym stawianym przez Polskę &#8211; uznaniu granicy na Odrze i Nysie.</p>
<p>Następstwem publikacji w &#8222;TP&#8221; była ciekawa polemika prasowa &#8211; rzadkość w tamtych czasach &#8211; która dobrze ukazuje kontrowersje wokół zagadnień związanych z ostatecznym uregulowaniem powojennej granicy polsko-niemieckiej (<a href="https://koszalin7.pl/skubiszewski-giertych-nahlik-polemika-trzech-ekspertow/">&#8222;Skubiszewski, Giertych, Nahlik : Polemika trzech ekspertów&#8221;</a>). Dotyczyła ona znaczenia pojęć oraz interpretacji prawa międzynarodowego w zupełnie nowych, nieznanych wcześniej warunkach. W słynnej polemice uczestniczyli znawcy zagadnień międzynarodowych i niemieckich, dyplomaci przedwojenni i czasów wojny: Stanisław Nahlik i Jędrzej Giertych oraz autor artykułu Krzysztof Skubiszewski. Ta wymiana opinii jest również przykładem troski o polską rację stanu, bez względu na panujący system polityczny, przejawianej zarówno przez wybitnych propaństwowców w kraju, jak i emigracji.</p>
<p>Czytając tekst pamiętać należy, że w tym czasie nie wyobrażano sobie jeszcze zjednoczenia Niemiec oraz zmian porządku jałtańskiego w Europie. Pięć lat po ukazaniu się artykułu, zjednoczenie Niemiec stało się faktem &#8211; tekst stanowi więc także ilustrację procesów historycznych, które zupełnie niepodziewanie ulegają nagłemu przyspieszeniu i doprowadzają do gruntownych zmian w życiu państw i narodów. <b>(tr)</b></p>
<hr />
<h4>Granica poczdamska i prawo międzynarodowe</h4>
<p>Druga wojna światowa spowodowała radykalną zmianę granicy polsko-niemieckiej. Zmiana ta miała swe źródło w zupełnie nowym układzie sił, jaki w porównaniu z latami poprzedzającymi ekspansje hitlerowską wyłonił się był w Europie środkowo-wschodniej w latach 1944-1945. Jednym ze skutków wojny dla Polski było wielkie przesunięcie naszego terytorium na zachód. Dokonało się ono w okolicznościach odbiegających od wzorów, których dotąd zwykle dyplomacja trzymała się kończąc wojnę i przywracając pokój. Przychodzi tu zwłaszcza na myśl paryska konferencja pokojowa z Niemcami po I wojnie światowej i wieńczący ją traktat wersalski z 1919 r. Teraz wszystko miało się odbyć inaczej &#8211; ani nie zwołano konferencji pokojowej z pokonaną Rzeszą, ani nie podpisano z nią traktatu pokojowego.</p>
<p>Dlaczego tak się stało? Zacznijmy od położenia, w jakim znalazły się pokonane Niemcy. Działań wojennych nie zakończyła żadna umowa rozejmowa w rodzaju konwencji z 11 listopada 1918 r. Przedstawiciele dowództwa niemieckich sił zbrojnych, działając w oparciu o pełnomocnictwa i zgodę ostatniego rządu Rzeszy, podpisali 7 i 8 maja 1945 r. dwa akty bezwarunkowej kapitulacji obejmujące cały region wojny. Nie były to umowy zawarte na zasadzie równości z dowództwem Armii Czerwonej i dowództwem Sojuszniczych Sił Ekspedycyjnych, lecz zobowiązania niemieckie przyjęte przez zwycięzców do wiadomości. Akty te obejmowały różne klauzule wojskowe: kapitulacja wszystkich jednostek, przerwanie walki, rozbrojenie się, wydanie broni i sprzętu itp. Ponadto figurowała tam zapowiedź, iż w przyszłości może być jeszcze wydany <i>&#8222;inny dokument generalny o kapitulacji</i> (&#8230;) <i>stosujący się do całych Niemiec i do całości niemieckich sił zbrojnych&#8221;</i>. Punkt ten był śladem pierwotnego zamiaru zwycięzców, aby do aktu bezwarunkowej kapitulacji włączyć rozmaite postanowienia polityczne. Ostatecznie postanowienia te znalazły się w innym dokumencie, mianowicie w deklaracji z 5 czerwca 1945 r. ogłoszonej w Berlinie przez cztery mocarstwa okupujące Niemcy, tj. Francję, USA, Wielką Brytanię i ZSRR. Była to deklaracja &#8211; jak głosił jej tytuł &#8211; w sprawie klęski Niemiec i objęcia nad Niemcami władzy najwyższej przez rządy czterech mocarstw. Nie nosiła ona podpisu rządu niemieckiego, ponieważ wcześniej przestał on istnieć &#8211; został aresztowany 23 maja 1945 r. Prawdopodobnie byłoby lepiej, gdyby podpis taki znalazł się był pod jakże istotnymi decyzjami figurującymi w deklaracji berlińskiej. Jego brak wszakże niczego nie zmieniał &#8211; ówczesne Niemcy zdane były na łaską i niełaską zwycięzców, a szerokich kompetencji zwycięzców nic już nie mogło podważyć.</p>
<p><strong>Mocarstwa bowiem były teraz panami sytuacji &#8211; faktycznie i prawnie objęły one, jak głosiła wspomniana wyżej deklaracja berlińska, &#8222;najwyższą władzę nad Niemcami&#8221;, w szczególności <i>„wszystkie uprawnienia przysługujące rządowi niemieckiemu, naczelnemu dowództwu oraz wszelkiemu rządowi lub władzy krajowej, miejskiej lub lokalnej&#8221;</i>. Centralna władza prawodawcza, administracyjna i sądowa w Niemczech na skutek klęski i kapitulacji przestała być wykonywana przez naczelne organy niemieckie (których po prostu nie było) i znalazła się w ręku mocarstw. Zwycięzcy dokonali podboju Niemiec i zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym mogli byli nawet anektować terytorium niemieckie. Nie zdecydowali się oni na taki drastyczny krok, lecz mogąc pójść tak daleko, władni byli uczynić mniej, wychodząc jednak poza tradycyjne wzory. Mogli więc przejąć kompetencje rządu niemieckiego i decydować o wszystkich sprawach niemieckich. Utrzymując zaś terytorium niemieckie jako odrębne (tj. nie anektując go) mogli je okroić i zmienić jego granice. W deklaracji berlińskiej cztery mocarstwa okupacyjne zapowiadają, iż &#8222;określą później granice Niemiec, albo której bądź ich części, jak również sytuację prawna Niemiec lub wszelkich obszarów będących obecnie częścią terytorium niemieckiego&#8221;.</strong></p>
<p>Słowa te pozwalają zrozumieć, dlaczego granicę polsko-niemiecką z roku 1939 dało się zmienić w oparciu o układ poczdamski, czyli układ mocarstw, bez udziału i podpisu niemieckiego, a jednak w sposób dla Niemiec wiążący. Niemcy znalazły się we władaniu mocarstw i teraz zwycięzcy legalnie decydowali o losie pokonanego przeciwnika, w tym także o jego granicach. Niezwykła sytuacja wytworzona na ziemi niemieckiej domagała się posunięć równie nadzwyczajnych, do tej sytuacji dostosowanych.</p>
<p>W tych okolicznościach również w interesie Polski leżało działanie nieortodoksyjne, ponieważ eliminowało zwłokę, jakiej nie dałoby się uniknąć przy trzymaniu się metod tradycyjnych. Tymczasem pewnych rozstrzygnięć w sprawie naszej granicy zachodniej nie dało się dłużej odkładać. Kilka miesięcy wcześniej w Jałcie USA i Wielka Brytania zgodziły się otwarcie ze stanowiskiem ZSRR, że &#8222;wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona&#8221; (zgoda zasadnicza, zwłaszcza przez Wielką Brytanię, została wyrażona już wcześniej na konferencji teherańskiej w 1943 r.). W 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego w Lublinie podpisał umowy repatriacyjne z Republikami Białoruską, Litewską i Ukraińską. Na ich podstawie jeszcze podczas działań zbrojnych na frontach europejskich przy było z przedwojennych województw wschodnich ponad ćwierć miliona Polaków. Do tej liczby trzeba dodać około 300 tysięcy polskich uchodźców z tamtych stron, którzy znaleźli się po 1939 r. w Polsce centralnej. Ruch migracyjny ze wschodu na zachód nasilał się i ogólne przyrzeczenie jałtańskie, że &#8222;Polska powinna uzyskać znaczny przyrost terytorialny na północy i na zachodzie&#8221;, wymagało sprecyzowania oraz pilnej decyzji. <strong>Decyzja ta zapadła w Poczdamie w postaci dwóch tekstów o znaczeniu zarówno politycznym jak prawnym. Są nimi układ w sprawie zachodniej granicy Polski oraz układ w sprawie usunięcia Niemców.</strong> Figurują one w dwóch dokumentach konferencji, mianowicie w protokóle oraz w komunikacie lub sprawozdaniu z 2 sierpnia 1945 r. Komunikat ogłoszony był natychmiast, protokół później, w tym ostatnim znajdują się pewne porozumienia lub informacje, których nie ma w komunikacie. Rzecz jest bez znaczenia dla naszej kwestii, ponieważ oba wskazane układy dotyczące bezpośrednio Polski mają identyczne brzmienie zarówno w protokóle (rozdziały VIII pkt. B i XII), jak i w komunikacie (rozdziały IX pkt. B i XIII).</p>
<p>Stronami układów byli uczestnicy konferencji poczdamskiej, tj. USA, W. Brytania i ZSRR. Pewną komplikacją mogła być absencja Francji, której nie zaproszono do udziału w obradach, mimo że jako jeden z czterech okupantów była ona współpiastunem władzy najwyższej w Niemczech i bez niej nie dało się decydować o różnych sprawach niemieckich, w tym o terytorium. Francja zgłosiła zastrzeżenia do niektórych poczdamskich zasad politycznych i gospodarczych dotyczących traktowania Niemiec w początkowym okresie kontrolnym. Wywołało to potem pewne tarcia. Sprawa jest jednak dla nas obojętna, ponieważ francuskie wątpliwości nie odnosiły się ani do nowej granicy polsko-niemieckiej, ani do wysiedleń. Jedno i drugie Francja aprobowała.</p>
<p><strong>Dla Niemiec układy poczdamskie w sprawie granicy i wysiedleń stały się wiążące, mimo że nie noszą podpisu niemieckiego.</strong> Wobec całkowitej &#8211; faktycznej i prawnej &#8211; zależności Niemiec od mocarstw okupacyjnych, wobec braku rządu niemieckiego, podpis taki nie wchodził w ogóle w rachubę i nie był potrzebny, aby zobowiązać Niemcy do tego, co w Poczdamie postanowiono. <strong>W 1945 r. Niemcy były legalnie przedmiotem władzy sojuszników, nie zaś kontrahentem i partnerem wspólnie zawieranych traktatów.</strong> Oficjalny pogląd RFN wyrażony wkrótce po jej powstaniu, wypowiadany także przez różnych polityków i prawników zachodnioniemieckich, jakoby układy poczdamskie były dla Republiki Federalnej bez znaczenia prawnego i jakoby nie wynikały z nich żadne skutki prawne dla Niemiec (<i>res inter alios gesta</i>), nie wytrzymuje krytyki. Pogląd ten bowiem ignoruje położenie Niemiec w roku 1945, również na płaszczyźnie prawa międzynarodowego.</p>
<p>Pod układem poczdamskim nie ma też podpisu polskiego, ponieważ były to porozumienia jedynie mocarstw. Niemniej Polska od razu przyjęła układ w sprawie granicy. Uczyniła to delegacja zaproszona na konferencję poczdamską przez mocarstwa. Na czele delegacji stał prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut, a w jej skład wchodzili wiceprezydent KRN Stanisław Grabski, premier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej Edward Osóbka-Morawski, wicepremierzy Władysław Gomułka i Stanisław Mikołajczyk oraz inne osoby z Rządu. Delegacja przedstawiła stanowisko Rządu na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych trzech mocarstw, natomiast nie referowała sprawy na plenarnym posiedzeniu konferencji, tj. z udziałem trzech szefów rządów, spotkała się jednak oddzielnie z każdym z nich, mianowicie z W.S. Churchillem, H.S. Trumanem i J.W. Stalinem. Były ponadto jeszcze inne rozmowy i kontakty między delegatami polskimi a uczestnikami konferencji. Z punktu widzenia polskiego i jednocześnie prawnego układ w sprawie granicy zachodniej był umową zawartą przez mocarstwa na korzyść Polski (umowa na korzyść trzeciego, <i>pactem in favorem tertii</i>), z wszystkimi konsekwencjami takiej konstrukcji prawnej. <strong>A więc przyjęcie i wykonanie umowy przez Polskę sprawiło, że mocarstwa nie mogły bez zgody Polski odejść od tego, co w układzie poczdamskim postanowiły.</strong> Zapowiedź zaś &#8222;zawarcia pokoju&#8221; (o czym mowa będzie jeszcze niżej) niczego tu nie zmienia ani tym bardziej nie osłabia. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że w rozsądnym terminie po konferencji poczdamskiej nie doszło do podpisania traktatu pokojowego z Niemcami i po pewnym czasie cała idea takiego traktatu przestała być realna. Jest ponadto inny istotny moment: <strong>wszelka dalsza regulacja kwestii granicy po układzie poczdamskim nie mogła była dojść do skutku bez uczestnictwa państwa polskiego</strong>.</p>
<p>Co się tyczy poczdamskiego układu w sprawie usunięcia Niemców z Polski, Czechosłowacji i Węgier, to państwa te zostały powiadomione o tym, że cała sprawa przechodzi do kompetencji Sojuszniczej Rady Kontroli w Berlinie. Państwa te zostały wezwane, aby &#8222;wstrzymały na razie dalsze wydalania, dopóki zainteresowane rządy nie rozpatrzą sprawozdań swych przedstawicieli w Radzie Kontroli&#8221;.</p>
<p>Niemieckie siły zbrojne kapitulowały bezwarunkowo, a w kategoriach politycznych ostatni rząd Rzeszy Niemieckiej przegrywał wojnę także bezwarunkowo. Sytuacja więc była znowu inna od tej, która istniała w roku 1918, kiedy Rząd Rzeszy twierdził, że kończy wojnę i podpisuje rozejm na zasadach określonych w znanych Czternastu Punktach prezydenta Woodrow Wilsona &#8211; co miało krępować zwycięzców wobec Niemiec. Obecnie nic takiego nie wchodziło w rachubę. Karta Atlantycka przyjęta najpierw przez Churchilla i Roosevelta w roku 1941, potem przez całą koalicję Narodów Zjednoczonych, stwierdza, że rządy te &#8222;nie pragną przeprowadzenia żadnych zmian terytorialnych, które by nie zgadzały się ze swobodnie wyrażonymi życzeniami zainteresowanych ludów&#8221;. Otóż zarówno Wielka Brytania, jak Stany Zjednoczone niejednokrotnie wykazywały, że postulat ten nie dotyczy Niemiec. Kapitulacja roku 1945 nie nastąpiła w oparciu o Kartę Atlantycką. Również Karta Narodów Zjednoczonych z jej zasadą &#8222;równouprawnienia i samostanowienia ludów&#8221; nie krępowała mocarstw (ani Polski) wobec Niemiec. W Karcie Narodów Zjednoczonych figuruje norma, która wyklucza powoływanie się na ten podstawowy dzisiaj traktat międzynarodowy, aby podważać to, co spotkało Niemcy w roku 1945 i w latach okupacji. Czytamy tam mianowicie: <strong>&#8222;Nic w niniejszej Karcie nie unieważnia ani nie wyklucza akcji prowadzonej wobec każdego państwa będącego podczas drugiej wojny światowej nieprzyjacielem któregokolwiek sygnatariusz niniejszej Karty, a którą to akcję podejmują lub sankcjonują rządy ponoszące za nią odpowiedzialność w wyniku tej wojny&#8221; (art. 107).</strong> Akcją taką było oddanie Polsce ziem nad Odrą i Nysą Łużycką oraz wysiedlenie stamtąd ludności niemieckiej.</p>
<p>Układ poczdamski mówi o &#8222;zarządzie państwa polskiego nad tymi ziemiami&#8221;, zresztą określając je jako &#8222;byłe terytoria niemieckie&#8221; &#8211; &#8222;byłe&#8221;, czyli już do Niemiec nie należące. Co to znaczy zarząd lub administracja? Pamiętajmy, że formuła ta zaproponowana została w Poczdamie przez delegację amerykańską jako część kompromisowego pakietu decyzji obejmującego ponadto sprawę odszkodowań oraz politykę wobec Włoch i byłych satelitów Osi w Europie. Otóż w terminologii brytyjskiej i amerykańskiej słowo zarząd (<i>administration</i>) ma lub może mieć różne znaczenia, w tym także znaczenie szersze od polskiego sensu &#8222;administracji&#8221;. W języku polskim, zwłaszcza prawniczym administracja jest tylko częścią działalności państwa; obok administracji istnieje jeszcze prawodawstwo i sądownictwo.<strong> Jednak to, co Polska otrzymała z mocy układu poczdamskiego, nie było zarządem w wąskim znaczeniu, lecz równało się pełni władzy publicznej.</strong> Wszystkie jej atrybuty znalazły się w ręku polskim. W Poczdamie mocarstwa nie potraktowały obszaru podlegającemu polskiemu zarządowi jako części Niemiec. Wprawdzie kilka dokumentów mocarstw okupacyjnych z lat 1944 i 1945 posługuje się zwrotem &#8222;Niemcy w granicach z roku 1937&#8221;. Lecz okupacja mocarstw rozciągała się na Niemcy wyłącznie w granicach poczdamskich, mocarstwa zaś z obszaru oddanego Polsce nigdy nie uczyniły piątej strefy okupacyjnej. Mocarstwa nie gwarantowały granic niemieckich według stanu z 1937 roku, a po powstaniu RFN i NRD nigdy nie twierdziły, iżby władza któregokolwiek z dwóch rządów niemieckich mogła rozciągać się na terytorium objęte granicami z 1937 roku. <strong>Zamiarem mocarstw było spowodować rewizję przedwojennej granicy polsko-niemieckiej i układy poczdamskie nie były niczym innym, jak zasadniczą decyzją wprowadzającą ten zamiar w życie.</strong> Treść zarządu polskiego wskazywała, że nie było tu już miejsca na suwerenność niemiecką, której żadna klauzula lub formuła nie utrzymała chociażby jako goły tytuł (<i>nudum jus</i>) zachowany na przyszłość. Przeciwnie &#8211; zwrot o &#8222;byłych terytoriach niemieckich&#8221; ma swoją wymowę. Amerykański historyk konferencji poczdamskiej, Herbert Feis, trafnie zrozumiał sens układu pisząc, że to, co tam postanowiono w kwestii wyłączenia polskiego obszaru z radzieckiej strefy okupacyjnej, oznaczało &#8222;trwałe oderwanie tej części Niemiec&#8221;.</p>
<p>Istotne było także wysiedlenie ludności niemieckiej. Plan usunięcia Niemców z Austrii, Czechosłowacji, Węgier i Polski został przyjęty 20 listopada 1945 r. przez Sojuszniczą Radę Kontroli w Berlinie jako akt wykonawczy w stosunku do układu poczdamskiego. Plan przewidywał, że z Polski wysiedlonych będzie 3,5 mln Niemców. Liczba ta wskazywała, że chodzi tu przede wszystkim o niemieckich mieszkańców ziem na wschód od Odry i Nysy, nie zaś tylko o mniejszość niemiecką z Polski przedwojennej. W 1931 r. mieszkało w Polsce 741 tys. Niemców; większość z nich ewakuowała się przed zbliżającym się frontem wschodnim i w Polsce już nie przebywała. Liczba 3,5 miliona odnosiła się w przeważającej mierze do Niemców, jacy w 1945 r. mieszkali jeszcze na ziemiach oddanych Polsce. Oczywiście, ludność niemiecka tych ziem była do roku 1945 znacznie większa, zmniejszyła się była jednak drastycznie, zwłaszcza wobec ucieczki oraz przymusowej ewakuacji zarządzonej przez rząd Rzeszy. Po zakończeniu działań wojennych powrót uchodźców nie był już możliwy.</p>
<p><strong>Fakt wysiedlenia eliminował wszelką wątpliwość co do tego, kto miał pozostać gospodarzem tych obszarów. Dał temu dobitny wyraz prezydent USA Harry S. Truman, gdy po powrocie z Poczdamu oświadczył: &#8222;Terytorium oddane Polakom w administrację da możność Polsce lepiej wyżywić swą ludność. Utworzy ono krótką i łatwiejszą do obrony granicę między Polską a Niemcami. Zasiedlone przez Polaków, uczyni ono z Polski naród bardziej jednolity&#8221;.</strong> Poczdamski układ o granicy trzeba czytać razem z układem o usunięciu Niemców: operacja przesiedleńcza nie była ani tymczasowa, ani eksperymentalna, lecz miała na nowo ukształtować stosunki ludnościowe w nowych granicach. W tym właśnie sensie przesiedlenie Niemców omawiane było jeszcze podczas wojny, zwłaszcza przez aliantów zachodnich.</p>
<p>Na koniec pozostaje wyjaśnić, co znaczy wypowiedziana w układzie poczdamskim &#8222;opinia&#8221; szefów trzech rządów, że <strong>&#8222;z ostateczną demilitacją zachodniej granicy Polski należy zaczekać do zawarcia pokoju&#8221;</strong> (po angielsku: <i>peace settlement</i>); w układzie figuruje jeszcze inny zwrot wydający się odkładać całą sprawę &#8222;zanim nastąpi ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski&#8221;.</p>
<p>Słowa te miały inny skutek w r. 1945, a zupełnie inny obecnie, czterdzieści lat po Poczdamie. Wówczas przypuszczano, że konferencja pokojowa zajmie się w niezbyt odległym czasie wszystkimi problemami granicznymi w Europie. Rzeczywiście w 1946 r. zebrała się w Paryżu konferencja pokojowa i ułożyła traktaty pokojowe z Bułgarią, Finlandią, Rumunią, Węgrami i Włochami. Rada Ministrów Spraw Zagranicznych czterech mocarstw okupujących Niemcy zaczęła również przygotowywać projekt traktatu pokojowego z Niemcami lub dla Niemiec (nie było jeszcze wtedy żadnego centralnego rządu niemieckiego). W 1947 r. rząd polski przedstawił na posiedzeniu Rady swój punkt widzenia, w tymże roku, na sesji Rady w Moskwie, doszło w gronie mocarstw do dyskusji nad granicą polsko-niemiecką. Niebawem podział Niemiec opóźnił i następnie uniemożliwił zawarcie traktatu pokoju. Radzieckie propozycje z lat 1958 i 1959, aby podpisać taki traktat z dwoma istniejącymi rządami niemieckimi, zostały odrzucone przez mocarstwa zachodnie, a zwłaszcza przez RFN.</p>
<p>Normalizacja stosunków pomiędzy zainteresowanymi państwami dokonała się była na drodze innej niż traktat pokojowy. Między rokiem 1951 a 1955, w rozmaitych deklaracjach, rządy Narodów Zjednoczonych zakończyły stan wojny z Niemcami. Rządy te podpisały także liczne umowy międzynarodowe, przeważnie dwustronne, z NRD i RFN, regulując najrozmaitsze kwestie wynikające z wojny i okupacji. Skądinąd kwestiami tymi zająłby się traktat po pokoju, lecz wobec jego braku trzeba było je normować stopniowo i w całej serii umów, nie zaś w jednym zbiorowym akcie. Szczególnie duży jest kompleks umów podpisanych przez państwa zachodnie z RFN. Również Polska, nie doczekawszy się zawarcia traktatu pokoju, podpisała umowy dwustronne, m.in. o delimitacji i demarkacji granicy poczdamskiej. Należy tu układ zgorzelecki z 1950 r. oraz akt z Frankfurtu nad Odrą z 1951 r., oba zawarte z NRD, oraz umowa polsko-radziecka z 1957 r. dotycząca granicy biegnącej przez obszar dawnych i zlikwidowanych Prus Wschodnich. Także RFN zawarła traktaty ze swoimi zachodnimi sąsiadami wprowadzające pewne rektyfikacje graniczne, nie czekając na traktat pokoju.</p>
<p><strong>W miarę więc upływu czasu i regulowania rozmaitych spraw pozostawionych przez wojnę, jakikolwiek traktat pokoju z Niemcami stawał się zbędny.</strong> Powstanie zaś i utwierdzenie odrębnej egzystencji RFN i NRD spowodowało likwidację jednolitej państwowości niemieckiej w postaci dawnej Rzeszy Niemieckiej. Rozmaite teorie głoszące dalsze istnienie Rzeszy i jednego państwa niemieckiego, podtrzymywane dziś w RFN, służą celom politycznym, nierzadko mętnie formułowanym. Z punktu widzenia nauki prawa zaliczyć je trzeba do świata fantazji; z rzeczywistością prawną nie mają one nic wspólnego.</p>
<p><strong>Z chwilą swego powstania w 1949 roku rząd Niemieckiej Republiki Demokratycznej wyraził zgodę na nową granicę polsko-niemiecką.</strong> Traktatowe uznanie tej granicy wynika jasno ze wspomnianego wyżej układu zgorzeleckiego.</p>
<p>Rząd Republiki Federalnej Niemiec przez długie lata odmawiał uznania granicy poczdamskiej. Przełom dokonał się dopiero po powstaniu koalicji socjaldemokratów (SPD) z liberałami (FDP), gdy kanclerzem został Willy Brandt. <strong>W układzie PRL-RFN o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków z 1970 r. RFN stwierdza, że &#8222;istniejąca linia graniczna&#8221;, ustalona w Poczdamie, &#8222;stanowi zachodnią granicę państwową Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej&#8221; (art. I ust. 1). Tym samym RFN wyraziła zgodę na granicę, analiza zaś całego układu prowadzi do wniosku, że zgoda ta oznacza uznanie granicy przez RFN.</strong> Podczas debaty ratyfikacyjnej zwracała na to uwagę zwłaszcza ówczesna opozycja chrześcijańsko-demokratyczna (CDU/CSU). Konkluzji tej nie są w stanie zmienić rozmaite próby osłabienia prawnej i politycznej wymowy układu: rezolucja Bundestagu z 1972 r., orzeczenia sądowe podtrzymujące fikcję Rzeszy i granicę z 1937 r., analogiczne oświadczenia różnych polityków, szczególnie z obecnego rządu w Bonn. Oświadczenia te są ze sobą niekiedy sprzeczne i dlatego prowadzą do pytania, jakie jest właściwie stanowisko tego rządu wobec definitywnej zmiany terytorialnej, która dokonała się u wschodniej ściany Niemiec w rezultacie wojny przegranej przez Adolfa Hitlera i jego imperium.</p>
<p>Wszystko to trzeba widzieć we właściwych proporcjach. Wracając do poczdamskiej klauzuli o zawarciu pokoju, to nawet gdyby kiedykolwiek doszło do podpisania traktatu pokojowego (co jest dziś czystą iluzją), traktat ten nie będzie w stanie podważyć sytuacji prawnej wytworzonej przez układ poczdamski i potwierdzonej przez układ zgorzelecki i normalizacyjny. Żaden traktat bowiem nie jest negocjonowany w próżni prawnej, a w wiele lat po zakończonej wojnie nie abstrahuje się od granic od dawna ustanowionych i uznanych. Zresztą cała kwestia, od czasu do czasu poruszana teraz już tylko w RFN, jest wyimaginowana. Komu dziś albo jutro miałby być potrzebny traktat pokoju z Niemcami (jakimi?), skoro dyplomacja europejska zdołała w końcu na inne sposoby uporać się z tym, nad czym w dawniejszych czasach zaraz po wojnie dyskutowała tradycyjna konferencja pokojowa.</p>
<p><strong>Krzysztof Skubiszewski</strong></p>
<hr />
<p>Tekst ukazał się Tygodniku Powszechnym, nr 25 z 23 czerwca 1985 roku. Aktualnie (grudzień 2012) dostępny jest w internecie &#8211; Granica poczdamska i prawo międzynarodowe. Część listów Jędrzeja Giertycha, których nie opublikował Tygodnik Powszechny, dostępna jest (grudzień 2012) na portalu Polskie Kresy.info &#8211; Jak Polska odzyskała Ziemie Zachodnie. Przedruk służy wyłącznie celom edukacyjnym.</p>
<hr />
<p><b>TYGODNIK POWSZECHNY</b> &#8211; katolicki tygodnik społeczno-kulturalny, założony przez kardynała Adama Stefana Sapiehę, ukazujący się od 1945 roku. Pismo inteligencji katolickiej, które tworzyło w czasach PRL-u jeden z nielicznych przyczółków wolnej myśli i wolnego słowa w Polsce. W pewnym stopniu (wyznaczonym przez cenzurę) na jego łamach można było głosić poglądy nieprzychylne władzom komunistycznym. Komitet redakcyjny składał się początkowo z czterech osób: z ks. Jana Piwowarczyka, Jerzego Turowicza (wieloletniego redaktora naczelnego), Konstantego Turowskiego i Marii Czapskiej. Później dołączyli do nich m.in. Zofia Starowieyska-Morstinowa, Stefan Kisielewski, Leopold Tyrmand, Antoni Gołubiew, Paweł Jasienica, Stanisław Stomma, Hanna Malewska i Józefa Golmont-Hennelowa. W 1948 roku aresztowano Pawła Jasienicę, publicystę tygodnika. W 1953 r. pismo zamknięto z powodu odmowy opublikowania w numerze z 8 marca nekrologu Stalina, a jego wydawanie wznowiono w grudniu 1956 r. Na łamach publikowali m.in. Karol Wojtyła, Władysław Bartoszewski, Jerzy Zawieyski, Jacek Woźniakowski, Stefan Wilkanowicz, Leszek Kołakowski, Stanisław Lem, Zbigniew Herbert, Tadeusz Kudliński, Czesław Zgorzelski, Czesław Miłosz, Józef Tischner, Adam Boniecki, Tadeusz Mazowiecki. Jedno z nielicznych pism na świecie, któremu wywiadu udzielił papież Jan Paweł II. Po wprowadzeniu stanu wojennego wydawanie pisma zostało na kilka miesięcy zawieszone. W latach 80. tygodnik stał się nieformalnym organem polskiej opozycji demokratycznej i był niekiedy uważany za jedyne legalne pismo opozycyjne w PRL.<br />
<small><b>Na podstawie:</b> Wikipedia.pl</small></p>
<hr />
<p><b>Krzysztof SKUBISZEWSKI</b> &#8211; (ur. 8 października 1926 w Poznaniu, zm. 8 lutego 2010 w Warszawie) &#8211; polityk, profesor prawa międzynarodowego, minister spraw zagranicznych w latach 1989-1993. Kawaler Orderu Orła Białego. Absolwent Uniwersytetu Poznańskiego. Wykładał we Francji, USA, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. W dorobku naukowym wiele publikacji i opracowań, m.in. współautor podręcznika do prawa międzynarodowego &#8222;Prawo międzynarodowe publiczne. Zarys wykładu.&#8221; Członek-korespondent PAN i pracownikiem naukowym Instytutu Nauk Prawnych PAN.<br />
W latach 1981-1984 w składzie Prymasowskiej Rady Społecznej, w okresie 1986-1989 członek Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa PRL, Wojciechu Jaruzelskim. Działał w &#8222;Solidarności&#8221; oraz w Wielkopolskim Klubie Politycznym &#8222;Ład i Wolność&#8221;.<br />
13 września 1989 powołany na stanowisko ministra spraw zagranicznych w gabinecie Tadeusza Mazowieckiego. Utrzymał tę tekę w kolejnych gabinetach &#8211; Jana K. Bieleckiego, Jana Olszewskiego, Waldemara Pawlaka i Hanny Suchockiej (do 25 października 1993). 14 listopada 1990 wraz z Hansem-Dietrichem Genscherem podpisał układ graniczny między Polską a Niemcami, gwarantujący uznanie przez RFN granicy na Odrze i Nysie. W okresie jego urzędowania zapoczątkowane zostały rokowania dotyczące członkostwa RP w NATO. Negocjował także zawarty 17 czerwca 1991 traktat polsko-niemiecki o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. W 1992 jego nazwisko pojawiło się na tzw. liście Macierewicza.<br />
Przyczynił się do sformułowania czterech tez, które zdefiniowały polską politykę zagraniczną początków III Rzeczypospolitej: &#8211; ukształtowanie w pełni zachodniej orientacji; &#8211; normalizacja stosunków i budowa wspólnoty interesów z Niemcami; &#8211; oparcie stosunków dwustronnych z nowymi sąsiadami Polski na solidnych podstawach traktatowych, wykluczających wzajemne roszczenia czy spory, a zarazem stwarzających przesłanki dobrosąsiedzkiej współpracy; &#8211; wyprowadzenie Polski z bloku komunistycznego, oraz ustanowienie normalnych stosunków ze wschodnimi sąsiadami, zwłaszcza z ZSRR, a potem Rosją. (Za: Polska, oficjalny portal promocyjny Rzeczypospolitej Polskiej)<br />
Po odejściu z rządu został przewodniczącym Trybunału Rozjemczego USA-Iran oraz sędzią <i>ad hoc</i> Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.<br />
Zmarł 8 lutego 2010 po krótkiej chorobie związanej z kontuzją stawu biodrowego. Został pochowany 18 lutego tego samego roku w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej<br />
<small><b>Na podstawie:</b> Wikipedia.pl oraz Polska.gov.pl</small></p>
<p>&#8212;&#8211;</p>
<p>Pogrubienia tekstu pochodzą od redakcji Koszalin7.pl</p>
<p class="foto">Foto: Die Welt</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/granica-poczdamska-i-prawo-midzynarodowe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska myśl zachodnia XIX i XX wieku</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-myl-zachodnia-xix-i-xx-wieku/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-myl-zachodnia-xix-i-xx-wieku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Dec 2012 12:59:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/12/01/polska-myl-zachodnia-xix-i-xx-wieku/</guid>

					<description><![CDATA[Przez &#8222;myśl zachodnią&#8221; rozumiemy dążenie do ukierunkowania rozwoju państwa polskiego w oparciu o ziemie zachodnie, zwrócenie społeczeństwa polskiego frontem ku]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1455"></span><br />
Przez &#8222;myśl zachodnią&#8221; rozumiemy dążenie do ukierunkowania rozwoju państwa polskiego w oparciu o ziemie zachodnie, zwrócenie społeczeństwa polskiego frontem ku zachodowi. Dążenie to nazywa się często nawrotem do piastowskich koncepcji terytorialnych państwa polskiego. Koncepcję piastowską przeciwstawia się z kolei jagiellońskiej koncepcji terytorialnej państwa. W uproszczonym ujęciu przyjmuje się, że za czasów piastowskich państwo polskie opierało się na zachodzie o linię Odry i w sojuszu z innymi plemionami zachodniosłowiańskimi skutecznie przeciwstawiało się ekspansji plemion germańskich. Od czasów Jagiełły poczynając, zainteresowania społeczeństwa polskiego kierowały się coraz bardziej na wschód ustępując naciskowi plemion i państw germańsko-niemieckich. Szczególną rolę w procesie tym spełniła unia polsko-litewska, która ukierunkowała energię społeczeństwa polskiego daleko na wschód pozostawiając ziemie prapolskie w ręku niemieckim.</p>
<hr />
<p>Pojęcie &#8222;polska myśl zachodnia&#8221; pojawiło się stosunkowo dawno i znajduje szerokie zastosowanie w publicystyce i literaturze historycznej. Mimo to, jest ono słabo zdefiniowane i ma dość wieloznaczny charakter (1).</p>
<div class="article">
<p>Pojęcie &#8222;myśl zachodnia&#8221; utożsamiano niekiedy z &#8222;ideologią&#8221; lub &#8222;ideą zachodnią&#8221; (2). Tutaj przez &#8222;myśl zachodnią&#8221; rozumiemy dążenie do ukierunkowania rozwoju państwa polskiego w oparciu o ziemie zachodnie, zwrócenie społeczeństwa polskiego frontem ku zachodowi. Dążenie to nazywa się często nawrotem do piastowskich koncepcji terytorialnych państwa polskiego (3). Koncepcję piastowską przeciwstawia się z kolei jagiellońskiej koncepcji terytorialnej państwa (4).</p>
<p>W uproszczonym ujęciu przyjmuje się, że za czasów piastowskich państwo polskie opierało się na zachodzie o linię Odry i w sojuszu z innymi plemionami zachodniosłowiańskimi skutecznie przeciwstawiało się ekspansji plemion germańskich. Od czasów Jagiełły poczynając, zainteresowania społeczeństwa polskiego kierowały się coraz bardziej na wschód ustępując naciskowi plemion i państw germańsko-niemieckich. Szczególną rolę w procesie tym spełniła unia polsko-litewska, która ukierunkowała energię społeczeństwa polskiego daleko na wschód pozostawiając ziemie prapolskie w ręku niemieckim.</p>
<p>Tak rozumiana &#8222;ideologia&#8221; lub &#8222;myśl zachodnia&#8221; nie nawiązuje do złożonej i bogatej problematyki &#8222;okcydentalizmu&#8221;, tj. koncepcji zmierzającej do przeciwstawienia powiązanej z Zachodem, cywilizowanej, katolickiej Polski pogańskiemu, zacofanemu, barbarzyńskiemu Wschodowi (5). W koncepcji okcydentalizmu mieści się tak idea Polski jako przedmurza chrześcijańskiej Europy przed pogańskim Wschodem, jak i Polski jako przedmurza cywilizowanej Europy przed bolszewizmem.</p>
<p>Niezależnie od takich czy innych poglądów i ideologii państwo i społeczeństwo polskie do 1918 r. podlegało systematycznie procesowi parcia na wschód. Z jednej strony Niemcy napierali na Słowiańszczyznę, wypierając ją z zachodu na wschód (6). Polacy, ulegając temu procesowi, wypierali z kolei inne ludy polonizując ziemie pruskie, ruskie i litewskie (7). Z drugiej strony już przed rozbiorami pojawiły się głosy przestrzegające przed negatywnymi skutkami opuszczania zachodnich rubieży i wzywające do ponownego zwrócenia się frontem na zachód (8). Po rozbiorach głosy te uległy wzmocnieniu. Wzywano do odbudowy państwa obejmującego nie tylko ziemie przedrozbiorowe, ale również ziemie utracone na zachodzie i północy przed rozbiorami. Szczególnie ostro krytykowano unię lubelską z 1569 r. W rozumieniu wielu publicystów i historyków unia polsko-litewska spowodowała rezygnację z obrony etnicznie polskich ziem na zachodzie i północy, ukierunkowała ekspansję polską na bezkresne obszary wschodnie, spowodowała rozpłynięcie się żywiołu polskiego na tych obszarach, doprowadziła do zbędnych konfliktów na wschodzie i w konsekwencji stała się jedną z głównych przyczyn załamania się państwa polskiego w końcu XVIII w. (9)</p>
<p>&#8222;Unia lubelska &#8211; pisał B. Wysłouch &#8211; posiadała w oczach naszych patriotów powagę o wiele wyższą od wszelkich praw narodowościowych, różnic plemiennych lub etnograficznych. Nietrudno było jednak dostrzec, jak obosieczna jest broń taka, jak mało podstaw istotnie etnicznych posiada. [&#8230;] Przecież Ruś Kijowska lub Halicka, nim wcielone zostały do Polski, tworzyły przedtem państwa samodzielne [&#8230;] Śmiesznie było widzieć w unii akt świadomie przez cały lud dokonany. A zresztą gdyby i tak nawet było, czyż naród zobowiązywał się w ten sposób na wieki wieków? Przez cały przeciąg czasu należenia do Polski, lud ukraiński protestował czynnie i energicznie przeciw narzuconym mu formom państwowym, społecznym, religijnym. Cóż to była za unia?.&#8221;</p>
<p>Wysłouch krytycznie odnosił się do postulatu odbudowy Polski w tzw. granicach przedrozbiorowych.</p>
<p>&#8222;Tak więc &#8211; dowodził &#8211; nie widziano np., że granica Polski z r. 1772 dzieli lud ukraiński na dwie części, że więc odbudowanie Polski było podziałem Ukrainy. Z drugiej strony nie widziano również, że poza tą granicą pozostaje lud Polski na Śląsku i Mazurach pruskich&#8221;.</p>
<p>Krytykując argumenty wysuwane na rzecz uzasadnienia panowania polskiego na wschodzie Wysłouch pisał:</p>
<p>&#8222;Wskazywano również dla poparcia prawa Polski do krajów ruskich i Litwy na zasługi cywilizacyjne Polaków w tych krajach, jak gdyby wyższość kultury &#8211; (bo do tego tylko zasługi te się sprowadzają) &#8211; była dostateczną podstawą do panowania jednego narodu nad drugim. To samo dziś słyszymy od kulturtregerów znad Sprei; Niemcy także mogliby się powołać na fakt licznej kolonizacji w wiekach XII, XIII i XIV, kiedy Polska rękami niemieckimi zagospodarowana i rozbudowana została w znacznej części. Z równym prawem więc mogliby rościć pretensje do ziemi polskiej &#8211; a co się tyczy Śląska i Prus Wschodnich, to według tej teorii historycznej i kulturalnej, istotnie potrzeba zupełnie na rzecz Niemców z krajów tych abdykować. Demokracja polska w całej tej kwestii musi zająć wręcz odmienne stanowisko&#8221; (10).</p>
<p>Istotną cezurę w rozwoju polskich dążeń narodowo-wyzwoleńczych i związanych z nimi programów stanowiły najpierw wojny napoleońskie, a następnie powstanie 1830 r. i wojna polsko-rosyjska 1831 r. Wojny napoleońskie spełniły poważną rolę w procesie integracji społeczeństwa polskiego. W Legionach brali udział ludzie z różnych zaborów, a Księstwo Warszawskie objęło część wszystkich poprzednich zaborów. Pobudzało ono ambicje walki o przyłączenie dalszych ziem tak na wschodzie, jak i na zachodzie. Natomiast wydarzenia z lat 1830/1831 kierowały się wyłącznie przeciw Rosji. Pod wpływem romantycznej poezji A. Mickiewicza, J. Słowackiego i innych poetów ukształtowało się silne uczuciowe powiązanie polskiej opinii publicznej z kresami wschodnimi. Podejmowane w tym czasie dyskusje na temat narodu i państwa przybierały jednostronne antyrosyjskie, wschodnie ukierunkowanie. Wprawdzie Polacy z zaborów austriackiego i pruskiego wzięli aktywny udział w powstaniu, to jednak mówiono i pisano w zasadzie o Królestwie i tzw. ziemiach zabranych przez Rosję (11). Ukształtowana w tym czasie postawa emocjonalna, przetrwała długi czas. Zwracał na to uwagę <b>Z. Wojciechowski</b> pisząc:</p>
<p>&#8222;Powstanie z roku 1830 zajmuje w dziejach polski XIX wieku miejsce zupełnie specjalne z przyczyny wtórnego oddziaływania na psychikę społeczeństwa polskiego. Wybuchło w chwili, gdy literatura romantyczna polski wchodziła w okres najpełniejszego rozkwitu. Jej zenitem jest twórczość Mickiewicza, który całą duszą oddany był programowi połączenia ziem 'zabranych&#8217; z Królestwem i który skutkiem tego stosunek polsko-rosyjski wziął za główny motyw przewodni swej genialnej twórczości. Twórczość ta wyryła w psychice polskiej głębokie bruzdy, przezwyciężane dopiero od początków wieku XX&#8221; (12).</p>
<p>W okresie tym pogłębiła się też w Polsce &#8211; rozwijana już wcześniej &#8211; nieuzasadniona wiara, iż państwa zachodnioeuropejskie gotowe są przyjść Polakom z pomocą w ich zmaganiach z Rosją (13). Nawet w programie najbardziej postępowego na owe czasy ugrupowania politycznego Wielkiej Emigracji głoszono o konieczności odbudowy państwa łącznie z tzw. ziemiami zabranymi. W Manifeście <b>Towarzystwa Demokratycznego Polskiego</b> z 1836 r. pisano bowiem o Polsce &#8222;od Odry i Karpat aż po Dniepr i Dźwinę, od Bałtyku do Czarnego Morza&#8221; (14).</p>
<p>Ludność polska w swojej masie nie wywierała zresztą wpływu na bieg wydarzeń. Państwo szlacheckie upadło. Masy ludowe nie odgrywały jeszcze większej roli politycznej. Na wschodzie chłopów polskich było mało. Dominowała tam szlachta. Na Śląsku, w Wielkopolsce, na Pomorzu chłopi byli jeszcze uzależnieni od szlachty. Szlachta była tam jednak już w dużym stopniu niemiecka. Na podbitych przez Prusy ziemiach utrzymywały się polskie tradycje ludowe. Śpiewano polskie pieśni, opowiadano legendy, utrzymywano kontakty z pozostałymi dzielnicami kraju. Szczególną rolę spełniał Kościół katolicki i obrzędy religijne. Do ośrodków kultu religijnego w Częstochowie, Piekarach Śląskich, Górze Kalwarii czy w Świętej Lipce na Warmii ściągały tysiące pątników. Spotkania te umacniały poczucie odrębności narodowej ludu polskiego, rodziły poczucie niezależności i siły (15).</p>
<p>Szczególną rolę w Prusach spełniała Wielkopolska, która uchodziła za kolebkę państwowości polskiej, najdłużej pozostawała w bezpośrednim związku państwowym z resztą ziem polskich, stanowiła największe skupisko ludności polskiej w tym kraju i dysponowała stosunkowo liczną kadrą przywódczą. Wielkopolanie brali żywy udział w życiu ponadzaborowym, a szczególnie w kolejnych powstaniach narodowych (16). Poznań oddziaływał silnie na pozostałe ośrodki polskie w Prusach (17). Fala odrodzenia narodowego ujawniła się w okresie Wiosny Ludów. Ogarnęła ona również Śląsk, Pomorze i Prusy Wschodnie. Szczególną rolę w budzeniu mas ludowych na Śląsku spełnili tacy przywódcy, jak: <b>Józef Lompa</b> (1797-1863), <b>ks. Józef Szafranek</b> (1807-1874), <b>ks. Jan Alojzy Ficek</b> (1790-1862), <b>Paweł Stalmach</b> (1824-1891), <b>Karol Miarka</b> (1825-1882), a następnie <b>Adam Napieralski</b> (1870-1928), <b>Bronisław Koraszewski</b> (1864-1924), <b>Wojciech Korfanty</b> (1873-1939) i inni (18). Lompa już w latach dwudziestych XIX w. opracował i wydał polskie podręczniki historii i geografii Śląska, wydawał zbiory wierszy i opowiadań. Ks. Ficek organizował bractwa trzeźwości i przekształcił parafię w Piekarach w wielki ośrodek kultu maryjnego (1842-1849). Na Śląsku Cieszyńskim działalność polską rozwijał Stalmach. Działalność Lompy kontynuował K. Miarka, który w 1864 r. rozpoczął wydawanie pisma pt. &#8222;Katolik&#8221;. Po nim pismo to przejął Napieralski.</p>
<p>Ks. Szafranek w 1848 r. został posłem do parlamentu niemieckiego we Frankfurcie, a następnie do sejmu pruskiego. W parlamencie złożył 8-punktową petycję żądającą zachowania prawa używania języka polskiego w urzędach i polskich praw narodowych. W 1849 r. pod jego petycją zebrano około 500 tys. podpisów. Był to pierwszy tak szeroko zakrojony przejaw polskiego ruchu na Śląsku. Smołka i Lompa w 1849 r. założyli Towarzystwo Nauczycieli Polaków. Zakładano gazety i wydawano podręczniki polskie. Kolportowano książki historyczne <b>Jędrzeja Moraczewskiego</b> z Poznania. Z pewnym opóźnieniem ruch ten objął również Pomorze Gdańskie (19). Na Warmii i Mazurach rolę budzicieli polskości spełnili <b>Krzysztof Celestyn Mrongowiusz</b> (1764-1855), <b>Wojciech Winkler-Kętrzyński</b> (1838-1918), księża polscy. Kętrzyński w 1872 r. założył Towarzystwo Mazurskiej Inteligencji Ludowej. Dużą rolę spełniały pielgrzymki do <b>Świętej Lipki</b>. W 1877 r. za cudowną miejscowość uznano <b>Gietrzwałd</b>. Zjechało się tam około 50 tys. pątników (20). Wygłaszano kazania i śpiewano pieśni w języku polskim. Opowiadano legendy o bitwie pod Grunwaldem. W 1886 r. zaczęto wydawać &#8222;Gazetę Olsztyńską&#8221; (21).</p>
<p>Pojawiła się publicystyka informująca społeczeństwo polskie o ludności polskiej Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur. Pojawiły się głosy wzywające do obrony tych ziem przed prowadzoną przez Prusy germanizacją. Formułowano postulat walki o włączenie tych ziem do przyszłego odrodzonego państwa polskiego. Postępująca stopniowo demokratyzacja stosunków na pierwszy plan wysuwała masy ludowe. Zaczynano rozumieć, że tereny te mogą spełnić poważną rolę w dalszym rozwoju wydarzeń (22).</p>
<p>Do tego czasu społeczeństwo polskie reprezentowała szlachta; naród utożsamiano z tą klasą społeczną. Na ziemiach zachodnich i północnych szlachta polska prawie nie występowała. Dominowały tam masy chłopskie. Do lat siedemdziesiątych XIX w. masy te nie spełniały samodzielnej roli politycznej i nie znajdowały większego uznania u publicystów i historyków. Emancypacja polityczna mas ludowych w końcu XIX w. spowodowała przekształcenie ich z biernej masy w podmiot dziejów (23). Wraz z nimi rosła ranga zamieszkiwanych przez nie obszarów. Wejście klas ludowych do polityki i historii pociągnęło za sobą konieczność uształtowania programu odbudowy państwa obejmującego oderwane wcześniej od Polski przez Prusy, ale nadal zamieszkałe przez polskiego chłopa obszary Śląska, Ziemi Lubuskiej, Pomorza, Warmii i Mazur. Dojrzewające w końcu XIX w. ruchy społeczno-polityczne jak: ruch socjalistyczny, ludowy i ruch narodowo-demokratyczny problem ten musiały podjąć i rozwinąć.</p>
<p>Prekursor socjalizmu polskiego, <b>Bolesław Limanowski</b>, już w 1874 r. ogłosił broszurę poświęconą losom ludności polskiej na Śląsku (24). Problematyce ziem polskich zaboru pruskiego dużo uwagi udzielała prasa PPS, a szczególnie PPS zaboru pruskiego (25). Zagadnieniami tymi zajmował się intensywnie <b>Julian Marchlewski</b> (26). Broszurę o obronie narodowości pisała nawet <b>Róża Luksemburg</b>, znana skądinąd jako przeciwniczka wszelkich dążeń odśrodkowych, a więc i narodowowyzwoleńczych (27).</p>
<p>Prekursor ruchu ludowego w Galicji, <b>Bolesław Wysłouch</b>, w redagowanym przez siebie czasopiśmie &#8222;Przegląd Społeczny&#8221; (1886-1887), rozwinął &#8211; oparty na teorii postępu społecznego &#8211; szeroki program odbudowy demokratycznego państwa narodowego (28). W <i>Szkicach programowych</i> z 1886 r. B. Wysłouch pisał:</p>
<p>&#8222;Zapytajmy siebie, dlaczego gubernie mohylewska i witebska tak szybko pozbywają się cech polskości &#8211; a Śląsk i Mazowsze prawie w oczach naszych odradzają się? Dlaczego tam kilkudziesięcioletnia rusyfikacja zabiła narodowość polską a tu kilka wieków germanizacji nie uczyniły kraju niemieckim? Bo tam &#8211; odpowiada autor &#8211; polską była i jest szlachta tylko, a na Śląsku i Mazurach polski jest lud prosty, który język swój i narodowość zachowuje silnie i uparcie wśród najmniej pomyślnych okoliczności&#8221; (29).</p>
<p>Autor wzywał, by program odbudowy państwa polskiego oprzeć na masach ludowych, ponieważ:</p>
<p>&#8222;[&#8230;] chce tego etyka społeczna, która dobro ogółu, interes mas ludowych za cel w działaniu społecznym uznaje. Wtedy dopiero też wyzwolą się siły uwięzionych mas ludowych, które podejmą energicznie i świadomie pracę nad rozwiązaniem problemów społecznego postępu; zachowanie i rozwój naszej narodowości oprą się tym samym na gruncie realnym; sprawa polska stanie się sprawą kilkunastu milionów ludzi, z którą prędzej czy później państwa i ludy sąsiednie liczyć się będą musiały&#8221;.</p>
<p>Odbudowę państwa Wysłouch wiązał z terytorium narodowym, do którego zaliczał ziemie zamieszkałe przez lud polski, a więc nie podbite przez szlachtę polską na wschodzie obszary białoruskie, litewskie i ukraińskie, lecz zamieszkałe od wieków przez chłopa polskiego obszary Śląska, Wielkopolski, Pomorza, Mazowsza, Małopolski. Rodzący się ruch socjalistyczny i ludowy podnosiły znaczenie czynnika etnicznego w kształtowaniu oblicza narodu i jego dążeń politycznych. Akcentował to silnie Wysłouch w swoich <i>Szkicach programowych</i>.</p>
<p>&#8222;Że szlachcic polski myśląc o ojczyźnie, mógł myśleć tylko o granicach z 1772 roku &#8211; pisał &#8211; jest to rzeczą zupełnie zrozumiałą. Na całych obszarach od Gdańska do Dźwiny i Dniepru siedziała po wioskach szlachta ta sama, jednolita szlachta polska. A szlachta &#8211; to naród; gdzie szlachcic był Polakiem, tam tym samym kraj za polski uważano. Ludu w rachubę ideał ten nie brał. Że chłop był innym w Poznaniu, a innym na Ukrainie lub pod Witebskiem &#8211; w to nie wglądał on wcale. Bo chłop do życia politycznego powołany nie był i miał jedno tylko ściśle określone zadanie w życiu &#8211; pracować na roli na cudzą korzyść. Cóż więc znaczyć mogły przy tworzeniu ideału narodowego jakieś cechy etnograficzne, język chłopski, jego rasa.&#8221;</p>
<p>Argumenty polskie w sprawie ziem wschodnich Wysłouch porównywał do argumentów niemieckich rzeczników <i>Drang nach Osten</i> wobec Śląska, Wielkopolski i Pomorza. Odrzucał je głosząc, że prędzej czy później Niemiec we Francji stanie się Francuzem, Anglik w Polsce &#8211; Polakiem, a Polak na Rusi &#8211; Rusinem. W konkluzji swych <i>Szkiców programowych</i> Wysłouch postulował:</p>
<p>&#8222;Zjednoczenie wszystkich części Polski etnograficznej w jedną całość &#8211; jako punkt pierwszy programu narodowego, a osiągnięcie w tych granicach możliwie najpełniejszej jednolitości jako najważniejsze zadanie naszej pracy narodowej wewnętrznej &#8211; oto pierwszorzędne zadanie narodowościowej strony naszego programu&#8221; (30).</p>
<p>Interesującej nas kwestii dużo uwagi poświęcili też ideologowie ruchu narodowo-demokratycznego, czyli endecji. Ideologowie ruchu narodowo-demokratycznego reprezentowali rodzącą się do samodzielnego życia politycznego burżuazję polską. Była ona słaba. Prowadziła trudną walkę obronną przed zalewającymi ziemie polskie falami burżuazji niemieckiej i rosyjskiej. Szczególne niebezpieczeństwo groziło jej ze strony burżuazji prusko-niemieckiej. Była ona silna ekonomicznie, dobrze zorganizowana i odpowiednio ukierunkowana. W walce z nią burżuazja polska musiała odwołać się do drobnomieszczaństwa, a zwłaszcza do mas chłopskich. Stanowiły one podstawę polskich sił obronnych. W argumentacji swej przywódcy endecji odwoływali się do mas ludowych. Szczególną rolę spełniały tu wypowiedzi <b>Jana Ludwika Popławskiego</b> (1854-1908), <b>Romana Dmowskiego</b> (1864-1939), <b>Zygmunta Balickiego</b> (1858-1916), <b>Mariana Seydy</b> (1879-1967) (31). Głosili oni, że główne niebezpieczeństwo zagraża narodowi ze strony Niemiec i wzywali do konsolidacji narodu w walce obronnej z germanizatorskimi poczynaniami Rzeszy. Nawiązywali oni do koncepcji tych polityków antypolskich w Niemczech, którzy dowodzili, że Prusy i Polska nie mogą współistnieć obok siebie. Jeśli w Europie pozostają Prusy, to nie ma miejsca dla Polski. Jeśli odrodzi się Polska, to będą musiały upaść Prusy (32). Politycy pruscy robili wszystko, by nie dopuścić do odrodzenia państwa polskiego i umocnić Prusy. Polscy narodowi demokraci działali na odwrót (33). W głośnym artykule z 1887 r. pt. <i>Środki obrony</i> Popławski pisał:</p>
<p>&#8222;Całe dorzecze Bałtyku od Wisły aż do ujścia Niemna, tak niebacznie kiedyś roztrwonione wraz ze Śląskiem przez państwo polskie, musi być odzyskane przez narodowość polską. Wyrzeczenie się tego przyrodzonego dziedzictwa i nieszczęśliwe majaki 'podbojów na wschodzie&#8217; były przyczyną naszego upadku politycznego i dzisiaj w pracy odrodzenia te błędy przeszłości przygniatają nas swym ciężarem i wstrzymują w pochodzie ku lepszej przyszłości. Nasi politycy marzą jeszcze o Wilnie i Kijowie, ale o Poznań mniej dbają, o Gdańsku zapomnieli prawie zupełnie, a o Królewcu i Opolu nie myślą zgoła. Czas już zerwać z tą tradycją, która pasowała na bohaterów Jeremich Wiśniowieckich, a na pastwę niemieckim katom oddawała Kalksteinów. Czas już po wiekach błąkania się po manowcach wrócić na starą drogę, którą ku morzu trzebiły krzepkie dłonie wojów piastowskich&#8221; (34).</p>
<p>Ideologowie narodowej demokracji dowodzili, że Polska może się odrodzić tylko na terenach etnicznie polskich, że będzie ona musiała mieć szeroki dostęp do morza, że musi być dostatecznie silna, by móc oprzeć się ekspansji niemieckiej. Była to ideologia jednoznacznie antypruska i antyniemiecka. Była to ideologia walki. Rozumieli oni, że będzie to walka na śmierć i życie z Prusami. Konieczność taką formułowali już na przełomie XIX i XX wieku. &#8222;Kwestia rozwoju lub upadku potęgi pruskiej &#8211; pisał Popławski &#8211; to kwestia naszej zagłady lub odzyskania naszego narodowego bytu&#8221;.</p>
<p>&#8222;To jest istotnie walka na życie i śmierć &#8211; pisał Popławski w 1902 r. &#8211; bo nie może być Polski bez Górnego Śląska, bez Poznania, bez Prus Zachodnich, a nawet &#8211; chociażby ze względów terytorialnych &#8211; i Wschodnich, a dla państwa pruskiego utrata tych prowincji, których granica o kilkanaście mil zaledwie jest oddalona od Berlina, to niemal wyrok zagłady, to obalenie jego potęgi, to odebranie mu nawet nazwy. Niemcy mogłyby się pogodzić z tą stratą nie przestając być wielkim narodem i nawet potężnym państwem, ale Prusy straciłyby czwartą część swej ludności i wróciłyby do stanowiska i nazwy Brandenburgia&#8221; (35).</p>
<p>W innym roku w tym samym piśmie pisano:</p>
<p>&#8222;Walka między Niemcami a nami &#8211; tu walka bez możliwości pogodzenia się, walka na śmierć i życie. Jeżeli spojrzymy na nią z pewnej odległości, to łatwo widzieć, że nie idzie tu o zwykłe zdobycze, o jakieś niewielkie terytorium, o milion dusz mających być polskimi lub niemieckimi. To walka o panowanie na olbrzymim obszarze, o widoki niemieckie na Bałtyku, o to, czy Berlin ma zostać stolicą Niemiec, czy przy Prusiech zostanie hegemonia Rzeszy. Jeżeli my w tej walce zywciężymy, to Niemcy nie tylko stracą Księstwo (Poznańskie &#8211; A.Cz.), ale i cały po polsku mówiący Śląsk i całe Pomorze bałtyckie od Pucka do Kłajpedy: stracą swoją siłę na Bałtyku i wszelkie widoki na nadbałtyckie prowincje Rosji&#8221; (36).</p>
<p>Program endecki początkowo formułował koncepcję odrodzonego państwa polskiego rozciągającego się od Bałtyku do Karpat i od Odry do Dniepru. Przewidywał on odebranie Prusom Górnego Śląska, Wielkopolski, Pomorza Gdańskiego i Prus Wschodnich z Królewcem włącznie. Zakładano również przejęcie znacznych obszarów niepolskich na wschodzie aż po Dniepr i Morze Czarne. Był to program Polski mocarstwowej. Godził on nie tylko w interesy Prus, ale i Rosji. Eksponowanie takiego programu było wodą na młyn dla rzeczników sojuszu niemiecko-rosyjskiego i miało negatywny wpływ na dalszy rozwój kwestii polskiej. Tezy te powtórzono w jubileuszowym numerze &#8222;Przeglądu Wszechpolskiego&#8221; w 1905 r. Popławski, analizując doświadczenia wynikające z 10-letniego wydawania pisma, ogłosił artykuł <i>Rzut oku na sprawy polskie w ubiegłym dziesięcioleciu</i>, w którym stwierdzał m.in.:</p>
<p>&#8222;Zadania tej polityki są bardzo proste, chociaż bardzo trudne. Pomiędzy rządem pruskim i solidaryzującym się z nim narodem niemieckim a społeczeństwem polskim toczy się walka na śmierć i życie. Dla Prus &#8211; a Prusy to Niemcy &#8211; germanizacja ziem polskich jest to kwestia ich potęgi państwowej, ułatwienia dalszych zaborów w kierunku wschodnim lub co najmniej rozwiązania im rąk w polityce zagranicznej wobec Rosji i Austrii. Dla społeczeństwa polskiego w zaborze pruskim &#8211; to sprawa jego istnienia, dla całego zaś narodu polskiego &#8211; to sprawa utrzymania w swem posiadaniu najstarszych swych ziem oraz dalszego biegu Wisły i dostępu do morza. W takim stosunku dwóch stron nie ma mowy o kompromisie&#8221; (37).</p>
<p>Autor zwracał uwagę na rolę Hakaty w zaostrzeniu tego dylematu oraz wynikające stąd nowe zadania ruchu polskiego. Postulował on wciągnięcie do walki narodowej &#8222;jak najszerszych mas ludu polskiego, rozbudzenie w nich świadomości politycznej i samodzielności obywatelskiej&#8221;. Wobec przewagi ekonomicznej i politycznej Niemców nad Polakami społeczeństwo polskie, prowadząc walkę obronną, musiało wypracować cechy pracowitości, wytrwałości, oszczędności, zawziętości i dyscypliny. Autor stwierdzał, że Polacy w zaborze pruskim cnoty te w znacznej mierze posiedli.</p>
<p>&#8222;O zwycięskim wypieraniu żywiołu niemieckiego, za którym stoi cała siła państwa &#8211; pisał Popławski &#8211; nie ma mowy. Chodzi o utrzymanie dotychczasowego stosunku w sile liczebnej ludności polskiej i niemieckiej, w stanie własności ziemskiej, w przemyśle i handlu itd.&#8221;</p>
<p>Popławski konstatował duże sukcesy polskie na G. Śląsku, ale przypominał o słabości ruchu polskiego na Pomorzu, Warmii i Mazurach. W prowincjach tych &#8211; według tego ideologa endecji &#8211; &#8222;są jeszcze do odzyskania setki tysięcy nieuświadomionego lub zniemczonego ludu polskiego&#8221; (38). Autor dowodził, że los ludności polskiej w zaborze pruskim rozstrzygnie się jednak nie na terenie Prus, lecz poza nimi. Popławski przestrzegał przed szukaniem oparcia w Rosji i wzywał do kontynuowania samodzielnej walki w obronie przed germanizacją i przed rusyfikacją. Krytykował koncepcję trójlojalizmu i ugody.</p>
<p>&#8222;W żywiołach słabych, nie mających wiary w siły narodowe &#8211; pisał Popławski &#8211; nienawiść do Niemców jest nader sprzyjającą okolicznością do obudzenia sympatii dla Moskali. [&#8230;] Propaganda moskalofilska znalazła z jednej strony grunt podatny w dwóch zachodnich dzielnicach, w ich żywiołach niewykształconych i nietrzeźwych politycznie &#8211; gdy o szerszą narodową, a nie zaś prowincjonalną politykę idzie &#8211; z drugiej zaś, w ruchu demokratyczno-narodowym spotkała zaciętego przeciwnika. Ostatni stał na gruncie samoistności politycznej narodu. Walczył w imię budowania narodowej przyszłości na własnych siłach, obok tego zaś wskazywał nieszczerość i złą wolę rzekomych wystąpień polonofilskich ze strony rosyjskiej&#8221; (39).</p>
<p>Ten punkt widzenia w łonie endecji napotykał już pewne opory. Do głosu dochodziły przesłanki natury realistycznej i geopolitycznej. Coraz bardziej uświadamiano sobie fakt, że koncepcja samodzielnej walki z naporem germańskim przy zachowaniu wrogich stosunków z Rosją jest nierealna. Mając do wyboru porozumienie z Niemcami przeciw Rosji lub z Rosją przeciw Niemcom, przywódcy endecji skłaniali się coraz bardziej do tego drugiego rozwiązania. Już w 1899 r. w ideologii ich pojawiła się myśl szukania oparcia w Rosji. &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221;, analizując zadania polityki polskiej w zaborze pruskim, pisał:</p>
<p>&#8222;Utrzymanie ziem polskich pod swoją władzą i zasymilowanie ich zupełnie jest dla Niemców kwestią bezpieczeństwa i potęgi państwa. Oderwanie tych ziem od Niemiec jest kwestią bytu przyszłego państwa polskiego, nawet dzisiaj powinno być postulatem wyraźnym naszej polityki narodowej. Nikt nas chyba o jakieś rusofilstwo nie posądzi, a jednak wyznajemy otwarcie że gdyby to było możliwe i od nas w jakiejkolwiek mierze zależne, zgodzilibyśmy się na przyłączenie ich do państwa rosyjskiego&#8221; (40).</p>
<p>Była to idea bulwersująca opinię narodową w Polsce. W łonie samej endecji była ona trudna do zrozumienia. Jednak około 1903 r. podjęto próbę sformułowania kompromisu terytorialnego z Rosją. Istotne zmiany w stanowisku endecji wobec Rosji ukształtowały się pod wpływem rewolucji 1905-1907 r. Przywódcy endecji zajęli pozycje kontrrewolucyjne. Zwalczali oni ruchy rewolucyjne, podejmując współpracę z caratem i rosyjskimi partiami burżuazyjnymi. Doświadczenia rewolucji spowodowały istotne zmiany w programach wszystkich polskich ugrupowań politycznych (41). Zasadnicze zmiany nastąpiły również w programie endecji. Przeszła ona od antyrosyjskiej koncepcji Popławskiego do prorosyjskiej postawy Romana Dmowskiego (42).</p>
<p>W 1908 r., a więc bezpośrednio po rewolucji, zmarł J. L. Popławski. W tym samym roku we Lwowie ukazała się głośna książka R. Dmowskiego pt. <i>Niemcy, Rosja i kwestia polska</i>. Autor konstatował wielkie zmiany w układzie sił politycznych w Europie i wyciągał z tego wnioski dla polskiego ruchu narodowego. Wskazywał on na słabnącą pozycję Rosji i rosnącą potęgę Niemiec. Niemcy burzyły porządek europejski i zagrażały innym narodom, a szczególnie Polsce. Prowadziły one akcję germanizacyjną wobec ludności polskiej w Prusach i przygotowywały się do dalszej ekspansji na wschód potęgując zagrożenie dla ludności polskiej zaboru rosyjskiego. Osłabiona Rosja nie umiała im się skutecznie przeciwstawić. W tej sytuacji Dmowski uznawał krytykowaną wcześniej przez endecję tezę realistów głoszących, że walka o odbudowę niepodległego państwa polskiego stała się nierealna, nawiązywał do haseł tzw. trójlojalizmu głosząc, że Polacy w każdym zaborze muszą stanąć na gruncie uznania państwa zaborczego i wzywał do przejścia do obrony ekonomicznych i politycznych pozycji narodu. Dowodził, że rusyfikacja nie osiągnęła istotnych rezultatów ze względu na słabość Rosji. Stwierdzał, że w nowych warunkach walka o oderwanie od Rosji tzw. ziem zabranych straciła dawne znaczenie. Ziemie te zamieszkane były w większości przez ludność niepolską i w walce narodowej nie odgrywały większej roli. Przestrzegał przed niebezpieczeństwem niemieckim głosząc, że utrata bytu narodowego zagraża Polakom nie ze strony rosyjskiej, lecz niemieckiej. Przyznawał, że zagrożenie niemieckie dotarło już do polskiej świadomości.</p>
<p>&#8222;Świadomość niebezpieczeństwa niemieckiego &#8211; pisał Dmowski &#8211; utrwaliła się dziś w Polsce i cały naród polski uważa dziś Niemcy za głównego swego wroga rozumiejąc, że wszystko, co się gdziekolwiek czyni dla umocnienia i obrony polskości, jest w ostatniej instancji walką z Niemcami&#8221; (43).</p>
<p>Aktualnie wzywał do walki w obronie pozycji ekonomicznych i politycznych narodu we wszystkich zaborach uznając, że główne zagrożenie występuje w zaborze rosyjskim ze względu na zacofanie ekonomiczne i niski poziom kultury ludności polskiej. Przewidywał też szybki renesans sprawy polskiej w Europie ze względu na zbliżające się powikłania spowodowane ekspansją niemiecką. W konkluzji swych rozważań dochodził do wniosku, iż:</p>
<p>&#8222;Polska doby obecnej wraca do roli dziejowej, jaką odgrywało państwo Piastów. Powstało ono i wzrosło w walce z zalewem zachodnim, niemieckim, w walce z Cesarstwem, a następnie Zakonem Krzyżackim. Osłabienie i redukcja roli Cesarstwa w Europie oraz stanowcze zwycięstwo Polski nad Zakonem pozwoliły jej odwrócić uwagę od Zachodu i skierować wszystkie siły państwa Jagiellonów na wschód, gdzie zostało ono wciągnięte w walki z Tatarami, Turkami i Moskwą. Wtedy rola dziejowa narodu polskiego pojęta została jako rola obrońcy Europy przed Wschodem. I w tej roli pozostał on aż do drugiej połowy XIX stulecia. [&#8230;] Po zmianach, jakie nastąpiły w Europie od ostatniego powstania (1863 r. &#8211; A. Cz.) Wschód europejski przestał być (dla nas) groźnym, a natomiast głównym źródłem niebezpieczeństwa dla innych narodów, a także i dla samej Polski stała się Europa środkowa, niemiecka&#8221; (44).</p>
<p>Rozumowanie to prowadziło do niesprecyzowanego bezpośrednio logicznego wniosku, iż w tych warunkach Rosja może przekształcić się z wroga w sojusznika Polski. Należało podjąć starania o urzeczywistnienie tego postulatu. Koncepcję tę próbowano realizować w toku I wojny światowej. Początkowo wysuwano program zjednoczenia wszystkich ziem etnicznie polskich w ramach Rosji. Już w 1916 r. wystąpiono jednak z programem odbudowy samodzielnego państwa polskiego. W memoriale przedłożonym przez R. Dmowskiego ministrowi spraw zagranicznych W. Brytanii A. J. Balfourowi w końcu marca 1917 r. sprecyzowano koncepcję zasięgu terytorialnego tego państwa. Postulowano włączyć do Polski m.in. Górny Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze Gdańskie, południowy pas Prus Wschodnich i Śląsk Cieszyński. Uzasadniając ten postulat Dmowski pisał:</p>
<p>&#8222;Wyzwolenie ziem polskich spod Niemiec oznacza dla nich zniszczenie wielkiego dzieła historycznego założonego przez Fryderyka Wielkiego, rzeczywistego autora rozbioru Polski, przez co spodziewał się stopniowo zniszczyć naród polski, uczynić Wisłę rzeką niemiecką i podwoić tą drogą obszar nowych Niemiec będących główną podstawą współczesnej potęgi niemieckiej.&#8221;</p>
<p>Polemizując z ewentualnymi protestami niemieckimi w sprawie Pomorza twierdził:</p>
<p>&#8222;[&#8230;] gdyby Prusy Zachodnie z Gdańskiem pozostały w rękach niemieckich, Polska &#8211; pozbawiona dostępu do morza, otoczona na północy i zachodzie przez posiadłości niemieckie &#8211; byłaby ekonomicznie i militarnie na łasce Niemiec, nie byłaby zdolna do stawiania oporu polityce niemieckiej, a tym samym nie miałaby znaczenia dla równowagi europejskiej&#8221; (45).</p>
<p>W lipcu 1917 r. Dmowski wydał w Londynie broszurę pt. <i>Zagadnienie środkowo- i wschodnioeuropejskie</i>, w której szczegółowo uzasadniał konieczność likwidacji dominacji niemieckiej i utworzenia nowego układu sił w Europie (46). Inni przywódcy i ideologowie narodowej demokracji również publikowali rozprawy i artykuły postulujące okrojenie Niemiec, wypchnięcie ich z ziem polskich i nową organizację Europy. M. Seyda w &#8222;Przeglądzie Polskim&#8221;, wydawanym w Szwajcarii, już w 1917 r. ogłosi artykuł pt.: <i>Zwycięstwo programu zjednoczenia i niepodległości</i>.</p>
<p>Tymczasem do zjednoczenia i niepodległości było jeszcze daleko. Sprzeciwiały się temu państwa centralne. Współdziałały z nimi polskie ugrupowania aktywistyczne o tendencjach antyrosyjskich. Licząc na klęskę Rosji i zwycięstwo państw centralnych zwalczały one program okrojenia Niemiec, by nie psuć z nimi stosunków. W duchu tym działali konserwatyści, realiści, a częściowo również ludowcy i socjaliści. Występowali też zwolennicy tzw. rozwiązania sprawy polskiej w oparciu o Austro-Węgry. <b>Jerzy Mestwin</b> w imieniu tej orientacji politycznej wydał broszurę, w której m.in. pisał:</p>
<p>&#8222;Oparci na własnych siłach, musimy dążyć niezłomnie do złączenia Księstwa Poznańskiego i Królestwa Polskiego z Galicją w jedną całość przyłączając się jako wolny naród do federacji wolnych ludów austriackich&#8221; (47).</p>
<p>Nurt ten pomijał sprawy G. Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur. Postulatów terytorialnych wobec Niemiec nie wysuwali też piłsudczycy. W czasie wojny współpracowali oni z Austro-Węgrami i Niemcami balansując pomiędzy koncepcją austro-polską a niemiecko-polską (48). W końcowej fazie wojny zmodyfikowali oni nieco swój program polityczny (49). Podejmowali oni szeroko zakrojoną działalność nastawiając się na ukierunkowanie rozwoju odbudowywanego państwa na wschód kosztem Rosji. Sądzili, że pokonana w wojnie światowej i targana wojną domową Rosja jest słaba, a co za tym idzie &#8211; będzie można wobec niej stosować politykę faktów dokonanych.</p>
<p>Jesienią 1918 r. wojnę przegrały państwa centralne. Mimo to <b>Piłsudski</b> zachowywał wobec nich znaczny respekt. W rozmowie z hr. H. Kesslerem w Magdeburgu w październiku 1918 r. zapewniał, że obecne pokolenie Polaków nie podejmie wojny z Niemcami z powodu Wielkopolski i Pomorza. Piłsudski podkreślał, że jeśli zwycięska Ententa &#8222;podaruje&#8221; im te ziemie, to wtedy nie powiedzą oni nie. Sami jednak po nie ręki nie wyciągną. O Śląsku i Prusach Wschodnich w rozmowie nawet nie wspomniano (50). W rozmowie z Władysławem Baranowskim (po powrocie do Warszawy) Piłsudski miał stwierdzić:</p>
<p>&#8222;Polska jest właściwie bez granic i wszystko, co możemy w tej mierze zdobyć na zachodzie, zależy od Ententy i o ile zechce ona mniej lub więcej ścisnąć Niemcy. Na wschodzie to inna sprawa &#8211; tu są drzwi, które się otwierają i zamykają i zależy kto i jak szeroko siłą je otworzy&#8221; (51).</p>
<p>W rozmowie z L. Wasilewskim Tymczasowy Naczelnik odrodzonego państwa mówił: &#8222;Wszystko to, co Polska w sensie granic otrzyma na zachodzie, będzie podarunkiem koalicji, bo tam nic własnym siłom nie zawdzięczamy&#8221; (52).</p>
<p>Piłsudski sam nie miał więc koncepcji walki o przejęcie ziem zachodnich ani nie doceniał polskich sił narodowych w zaborze pruskim. Powstanie wielkopolskie zaskoczyło go. Nie udzielił mu militarnego wsparcia. Niezrozumiałe wydają się więc podejmowane ostatnio i to w poważnych wydawnictwach próby dowodzenia, jakoby miał on również być rzecznikiem przesunięcia polskiej granicy na zachód, jakoby należało go zaliczyć do twórców polskiej myśli zachodniej (53).</p>
<p>Nie ulega dziś wątpliwości, iż wiodącą rolę tak w sformułowaniu polskiego programu zachodniego, jak i w jego realizacji w latach 1917-1921 spełnili teoretycy i przywódcy narodowej demokracji. Jeden z nich, <b>Bolesław Jakimiak</b>, wydał w 1918 r. w Moskwie pod pseudonimem Mściwoja Łahody broszurę pt. <i>Zachodnia granica Polski</i>. W wyniku przeprowadzonej analizy historycznej, etnicznej i językowej autor ten doszedł do wniosku, że granicą zachodnią Polski odpowiadającą etnograficznej (lecz nie ściśle językowej) powinna być Odra &#8222;od ujścia do rzeki Nissy, dalej Nissą i granicą Łużyc&#8221;, następnie Czechy.</p>
<p>&#8222;Całe Pomorze na wschód od Odry, cały Śląsk zarówno pruski, jak Cieszyński &#8211; pisał on &#8211; powinien być całkowicie przyłączony do Polski, jako nasze ziemie piastowskie, senioralne. Tak samo przyłączone być muszą Spisz i Zamki Orawskie. Północno-wschodnia część Prus Wschodnich z ludnością litewską &#8211; dowodził Jakimiak &#8211; powinna być odstąpiona Litwie&#8221; (54).</p>
<p>Koncepcje te wcielali w życie powstańcy wielkopolscy (55) i śląscy (56). Na forum międzynarodowym na rzecz ich urzeczywistnienia występowali: R. Dmowski, I. J. Paderewski, W. Grabski, M. Seyda (57).</p>
<p>Efektem tych poczynań był fakt oderwania od Rzeszy Niemieckiej prawie całej Wielkopolski, części Pomorza Gdańskiego i części Górnego Śląska. Nie udało się odzyskać Śląska Cieszyńskiego, Śląska Opolskiego, Gdańska, Warmii i Mazur. Po raz pierwszy od tysiąca lat ekspansjoniści niemieccy musieli się cofnąć i oddać część podbitych ziem (58). Był to znaczny sukces polski. Sukces ten był jednak niepełny. Pod panowaniem niemieckim pozostawała jeszcze znaczna część ziem polskich. Polska uzyskała bardzo wąski dostęp do morza. Wyodrębnienie Gdańska w Wolne Miasto i pozostawienie Prus Wschodnich przy Rzeszy stworzyło niezwykle skomplikowane problemy. Podział Rzeszy, spowodowany oddzieleniem Prus Wschodnich, dawał nacjonalistom niemieckim do ręki liczne argumenty w walce z Polską. Obecność armii niemieckiej w Prusach Wschodnich stwarzała bezpośrednie zagrożenie dla Warszawy i państwa polskiego w całości. Usamodzielnienie Gdańska pod znakiem zapytania stawiało korzyści płynące z dostępu do morza. Jednocześnie odbudowane państwo pod wpływem Piłsudskiego przesunęło swą granicę daleko na wschód obejmując obszary etnicznie obce. Fakt ten osłabiał to państwo i utrudniał dojście do porozumienia z ZSRR (59). Polska znajdowała się więc w stanie konfliktu tak z Niemcami, jak i ZSRR.</p>
<p>O sposobie podejścia dwóch różnych orientacji ideowo-politycznych do tej złożonej sytuacji mówią dwie wydane w 1922 r. publikacje. Przedstawiciel endecji, <b>Stanisław Grabski</b>, w pracy pt. <i>Uwagi o bieżącej historycznej chwili Polski</i> oceniając sytuację odrodzonego państwa pisał:</p>
<p>&#8222;Polska obecna nie jest &#8211; jak wyobraża sobie obóz lewicy &#8211; drugą Polską, która się na nowo narodziła 'z czynu Legionów&#8217; i rewolucji powojennej. To odwieczna, ta sama Polska, która za Chrobrego, Krzywoustego, Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka zmagała się z Niemcami o Bałtyk, która od Unii Lubelskiej po Konstytucję 3-go maja zespalała coraz silniej Litwę z Koroną w jednolity naród polski, która traciła przez stulecia najlepsze swe siły na cywilizowanie nie dających się ucywilizować stepów naddnieprzańskich, w której egoistyczna, stanowa polityka masy ciemnego, przeważnie drobnego ziemiaństwa szlacheckiego zabiła rozwój miast, oddała cały handel w ręce żydów, spowodowała trwający dwa wieki upadek nie tylko przemysłu, ale i rolnictwa, a zarazem nauki, sztuki, literatury, moralności obywatelskiej, polityki, nawet cnoty wojennej&#8221;.</p>
<p>Grabski dowodził, że mimo zmian na forum międzynarodowym, &#8222;dążenia ekspansji niemieckiej w stosunku do Polski są dziś te same, co przez cały ciąg dziejów od X-go wieku&#8221;. Kwestia Prus Wschodnich &#8222;ma to samo znaczenie, jakie miała za Kazimierza Jagiellończyka&#8221;. Istnieje ten sam dylemat &#8211; &#8222;w jakim kierunku ma pójść ekspansja narodu: na północ ku Bałtykowi, czy też na południowy wschód ku Ukrainie i Czarnemu Morzu&#8221;.</p>
<p>Odpowiadając na te pytania Grabski pisał:</p>
<p>&#8222;Bez dostępu do Dniepru Polska może istnieć, ale nie może istnieć bez trwałego dostępu do morza. Jest to wzgląd rozstrzygający. Nie bez znaczenia wszakże jest również, że gdy na ziemiach leżących poza naszą wschodnią granicą [&#8230;] procent ludności polskiej nie dosięga dwudziestu od sta, to na Mazurach Pruskich, stanowiących połowę Prus Wschodnich, żywioł etnograficznie Polski posiada absolutną większość&#8221; (60).</p>
<p>Grabski przypominał obszary polskie pozostałe przy Rzeszy i zapowiadał konieczność ich przyłączenia do Polski. Jednocześnie stwierdzał, że Niemcy nie pogodzą się ze stratami i zażądają rewanżu. Konflikt polsko-niemiecki uznawał za rzecz w przyszłości nieuchronną. Sądził natomiast, że porozumienie z Rosją będzie możliwe, jeśli Polska ograniczy swą ekspansję na wschodzie. W tej sytuacji za pierwsze i najważniejsze zadanie polityki zagranicznej Polski uznawał on &#8222;wzmacnianie elementów zwycięstwa w nieuchronnym po pewnym czasie starciu z Niemcami&#8221; (61).</p>
<p>Autor drugiej książki zatytułowanej <i>Polityka Polski Niepodległej</i>, <b>Stanisław Bukowiecki</b>, podobnie jak Grabski ostrzegał przed samouspokojeniem i również przepowiadał w przyszłości nieuchronny konflikt, ale jednocześnie z Niemcami i z Rosją. Nie widział on możliwości porozumienia się Polski ani z Niemcami, ani z Rosją.</p>
<p>&#8222;Polska &#8211; pisał &#8211; już z racji swego położenia geograficznego znajduje się i nadal zapewne znajdować się będzie w stanie ciągłego niebezpieczeństwa naruszania jej granic, pogwałcenia praw, a wreszcie i utraty niepodległości przez działania państw sąsiednich, a przede wszystkim Niemiec i Rosji&#8221; (62).</p>
<p>Bukowiecki przestrzegał przed kruchością sojuszu z Francją. Za jedyną gwarancję niepodległości uznawał on stworzenie federacji małych państw położonych pomiędzy morzami Bałtyckim i Czarnym.</p>
<p>&#8222;Tak więc &#8211; pisał &#8211; niezbędne okazuje się zbliżenie z mniejszymi państwami Europy wschodniej, których długi łańcuch rozciąga się od Finlandii do Peloponezu. Myśl ugrupowania tych państw w bliższy związek polityczny musi się sama narzucać, a to niezależnie od interesów Polski. Każde z nich wzięte z osobna skazane jest na podrzędną rolę w świecie politycznym, na konieczność ulegania przewadze wielkich mocarstw, a wszystkie te mocarstwa ścierać będą swoje siły we wzajemnym współzawodnictwie&#8221; (63).</p>
<p>Była to więc &#8211; z jednej strony &#8211; koncepcja szukania kompromisu z ZSRR celem zabezpieczenia tyłów w przewidywanej w przyszłości nieuchronnej konfrontacji z Niemcami, a z drugiej strony &#8211; nawiązująca do tradycji jagiellońskiej, kierująca się przeciw ZSRR i przeciw Niemcom, koncepcja federacyjna. Była to koncepcja dwóch wrogów.</p>
<p>W warunkach panujących w Polsce okresu międzywojennego obie koncepcje okazały się nierealne. Do obu jednak różne siły polityczne nawiązywały w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu (64).</p>
<p>Różne siły i grupy społeczne podejmowały próby umocnienia zainteresowań własną koncepcją rozwojową państwa. Na rzecz polityki wschodniej działała legenda wojny 1919-1920. W takiej lub innej formie brało w niej udział około jednego miliona ludzi. Bitwa o Warszawę latem 1920 r. stanowiła przeżycie animujące wyobraźnię ogółu ludności.</p>
<p>&#8222;Integracja społeczeństwa polskiego [&#8230;] we wspólnym, po raz pierwszy od lat przeżyciu ogarniającym masy &#8211; pisze Z. Załuski &#8211; dokonywała się, niestety, na polach antyradzieckiej wojny. Dzielnice zaborowe rozdarte przez 120 lat odrębną historią i odmiennym zasobem doświadczeń spotkały się po raz pierwszy na polach Białorusi, na szlakach Ukrainy, w okopach pod Warszawą&#8221; (65).</p>
<p>Na rzecz myśli zachodniej działały przeżycia i doświadczenia powstania wielkopolskiego i trzech powstań śląskich z lat 1919, 1920 i 1921. W wydarzeniach tych brało udział po kilkadziesiąt tysięcy osób. W stosunku do wojny 1920 r. miały one regionalny charakter. Nie wytworzyły one wielkiej legendy, ani wielkiej literatury. Spory na tle ich przebiegu obejmowały wąski krąg wtajemniczonych (66).</p>
<p>Ludzie rozumiejący znaczenie ziem zachodnich i granicy zachodniej, po zakończeniu walk o granice podjęli działania na rzecz obrony kresów zachodnich i rozwoju idei zachodniej.</p>
<p>W 1921 r. powołano do życia Związek Obrony Kresów Zachodnich (ZOKZ). Była to organizacja społeczna stawiająca sobie za cel obronę kresów przed zakusami rewanżystów niemieckich. Inicjowała ona badania, dyskusje i różne poczynania społeczne. Wzywała do czujności. Wydawała czasopismo pt. &#8222;Strażnica Zachodnia&#8221;. Kierownictwo ZOKZ koncentrowało się w Poznaniu, który stanowił silny ośrodek rozwoju polskiej myśli zachodniej. W 1934 r. organizacja liczyła około 50 tys. członków (67). W ramach Uniwersytetu Poznańskiego w 1921 r. powołano do życia Instytut Zachodnio-Słowiański. W 1925 r. w Toruniu utworzono Instytut Bałtycki, a w 1934 r. Instytut Śląski w Katowicach. Prowadziły one ożywioną działalność publikacyjną. Inicjatywy te podejmowano w niesłychanie trudnych warunkach. Na 21 lat okresu międzywojennego decyzje polityczne państwa przez 17 lat znajdowały się w ręku obozu piłsudczykowskiego. Nie można pomijać faktu, że i w tym obozie znajdowali się rzecznicy myśli zachodniej, jak np. <b>Michał Grażyński</b>, <b>Mieczysław Chmielewski</b>, <b>Bohdan Hulewicz</b>, <b>Mieczysław Paluch</b>, <b>Ignacy Nowak</b> i inni (68).</p>
<p>Jednak sam Piłsudski i czołowi przywódcy tego obozu hołdowali tradycjom idei jagiellońskiej. Nastawiali się na ekspansję wschodnią podejmując kroki zmierzające do rozbicia ZSRR (prometeizm) i forsowania zmieniających się wersji koncepcji federacyjnej (69). W koncepcji tej nie było miejsca na myśl zachodnią. Dla obozu rządzącego miała ona drugorzędne znaczenie. Obóz ten liczył na porozumienie z Rzeszą celem uzyskania swobody działania na wschodzie. Symboliczna dla tej polityki jest data 1934 r. Porozumienie z Rzeszą, oparte na deklaracji o niestosowaniu przemocy w regulacji sporów między obu państwami, pociągnęło za sobą kroki zmierzające do wyciszenia w Polsce głosów ostrzegających przed niebezpieczeństwem niemieckim. ZOKZ został rozwiązany. W ślad za tym zamknięto szereg pism. Na mocy porozumienia prasowego z Rzeszą w Polsce zakazano nawet niektórych publikacji uznanych za wrogie Rzeszy. W miejsce ZOKZ powołano do życia kontrolowany przez rząd Polski Związek Zachodni. Władze organizacji umieszczono w Warszawie. Nastąpiła swego rodzaju centralizacja i biurokratyzacja społecznego dotąd działania. Pozwalało to ruch ten całkowicie uzależnić od obozu rządzącego.</p>
<p>Mimo tych trudności &#8211; a może właśnie dlatego &#8211; idea zachodnia rozwijała się teoretycznie i zapuszczała coraz głębsze korzenie. Wiodącą rolę w jej rozwoju odgrywali naukowcy i publicyści związani z obozem narodowym. Z tego powodu próbowano ją dyskredytować jako przejaw polskiego nacjonalizmu, a nawet szowinizmu narodowego (70). Należy tu jednak przypomnieć, iż marksiści odróżniają nacjonalizm narodów uciskających i ekspansywnych od nacjonalizmu obronnego narodów uciskanych i małych. Polska myśl zachodnia wyrosła niewątpliwie na podłożu nacjonalistycznym polskiego nacjonalizmu obronnego przełomu XIX i XX w. Ideę zachodnią rozwijało też wielu naukowców i publicystów nie związanych z endecją. W okresie międzywojennym znalazła ona wielu rzeczników w ruchu ludowym i socjalistycznym, a także wśród niektórych działaczy obozu sanacyjnego. Na uniwersytetach we Lwowie, w Krakowie i Poznaniu rozwijano badania dziejów Słowiańszczyzny Zachodniej, kolonizacji niemieckiej w Polsce, konfliktu polsko-niemieckiego. Badano dzieje Śląska, Pomorza, Wielkopolski i Zakonu Krzyżackiego. Wyniki tych badań popularyzowano w prasie i w wydawnictwach specjalnych. Szczególne zasługi w tym względzie posiadał młody, założony w 1919 r., <b>Uniwersytet Poznański</b> który w nawiązaniu do piastowskiej koncepcji państwa założyciele jego nazwali Wszechnicą Piastowską (71). Spośród uczonych polskich szczególną rolę w badaniach słowiano- i niemcoznawczych, a także w kształtowaniu polskiej myśli zachodniej spełnili: archeolog <b>Józef Kostrzewski</b>, językoznawcy <b>Tadeusz Lehr-Spławiński</b> i <b>Mikołaj Rudnicki</b>, socjolog <b>Florian Znaniecki</b>, geografowie <b>Eugeniusz Romer</b> i <b>Stanisław Pawłowski</b>, historycy <b>Oswald Balcer</b>, <b>Marian Z. Jedlicki</b>, <b>Wacław Sobieski</b>, <b>Teodor Tyc</b>, <b>Kazimierz Tymieniecki</b>, <b>Zygmunt Wojciechowski</b> (72) i inni.</p>
<p>Uczeni polscy polemizowali z antypolskimi, tendencyjnymi wywodami naukowców niemieckich na temat prakolebki Słowian, genezy państwowości polskiej, roli osadnictwa i prawa niemieckiego w Polsce, procesu <i>Drang nach Osten</i>, genezy i znaczenia rozbiorów Polski, konfliktu polsko-niemieckiego na Pomorzu i na Śląsku, zasięgu wpływów etnicznych i kulturowych obu narodów itp. Polemika ta miała naukowy charakter. Jednocześnie służyła ona polityce odrodzonego państwa, umacniając w nim ideologię zachodnią.</p>
<p>Ideologia zachodnia w Polsce okresu międzywojennego rozwijała się wokół problematyki walki obronnej na całym pograniczu polsko-niemieckim, tj. Prus Wschodnich, Gdańska, Pomorza, Ziemi Lubuskiej i Śląska. Obejmowała tak zagadnienia historyczne, jak i współczesne w aspekcie ekonomicznym, socjologicznym, politycznym i ideologicznym.</p>
<p>Z jednej strony była to idea defensywna, nastawiająca się na obronę granicy wywalczonej w latach 1918-1921. Rzecznicy jej ostrzegali opinię publiczną w Polsce i za granicą przed dążeniami rewizjonistycznymi Niemiec, działali na rzecz umocnienia żywiołu polskiego na pograniczu, domagali się przygotowań obronnych ze strony rządu na wypadek agresji niemieckiej itp.</p>
<p>Z drugiej strony twórcy myśli zachodniej nie zapominali o ziemiach polskich rozdzielonych granicą i pozostałych w Rzeszy Niemieckiej. Wysuwano koncepcję polskich ziem etnicznych lub ziem macierzystych (73), wspomagano ludność polską pozostającą za kordonem granicznym i rozwijano plany dalszego skorygowania granicy (74). Szczególne miejsce w planach tych zajmowała kwestia Prus Wschodnich &#8211; z jednej strony jako problem zagrożenia Polski ze strony Niemiec, a z drugiej &#8211; jako problem wyzwolenia rodaków pozostających na Warmii i Mazurach oraz problem poszerzenia polskiego dostępu do morza.</p>
<p>Istotną rolę w tych planach odgrywał też Śląsk Opolski. Popularyzowano wysuwane już wcześniej koncepcje przesunięcia granicy zachodniej na linię Odry i Nysy.</p>
<p>Myśl zachodnia znajdowała też odbicie w twórczości literackiej i w publicystyce. <i>Wiatr od morza</i> <b>Stefana Żeromskiego</b>, <i>Górnoślązaczka</i> <b>Poli Gojawiczyńskiej</b>, <i>Wyrąbany chodnik</i> <b>Gustawa Morcinka</b>, <i>Na tropach Smętka</i> (1936) <b>Melchiora Wańkowicza</b>, <i>Na Śląsku Opolskim</i> (1937) <b>Stanisława Wasylewskiego</b>, <i>Za północnym kordonem</i> <b>Jędrzeja Giertycha</b> (1934), <i>Ziemia gromadzi prochy</i> (1939) <b>Józefa Kisielewskiego</b> liczyły się na rynku czytelniczym w Polsce. Budziły zainteresowanie szerszej opinii publicznej całym pograniczem polsko-niemieckim i losami ludności polskiej pozostałej poza kordonem granicznym w Rzeszy (75). Trudno dziś ocenić rolę tej twórczości w kształtowaniu opinii w Polsce. Myśl zachodnia posiadała jednak wielu zwolenników i oddanych szermierzy. Trudno więc zgodzić się ze zbyt jednoznacznie krytycznie oceną Z. Załuskiego na ten temat. Dowodzi on, że ideologią panującą stała się legenda wschodnia, pisząc:</p>
<p>&#8222;Próżno później walczono &#8211; a walczyły różne kierunki polityczne &#8211; o to, by dać zjednoczonemu narodowi inne przeżycie, inną legendę, inny wspólny światopogląd. Nie stała się nią w latach dwudziestych i trzydziestych legenda antyniemiecka, legenda powstań śląskich, powstania wielkopolskiego, a szerzej legenda zachodnia, przy której tworzeniu trudzili się niemało Żeromski, Kisielewski, a także Wańkowicz&#8221; (76).</p>
<p>Zapewne, obawa mieszczaństwa polskiego przed prącą ze wschodu rewolucją była duża. Duże było jednak również zagrożenie ze strony imperializmu niemieckiego. Zagrożenie to narastało od wielu pokoleń. Straty poniesione w walce o Wielkopolskę i Śląsk były również duże. Pobudzały one wyobraźnię całego narodu. Znajdowały teoretyczne uzasadnienie w twórczości naukowej wielu uczonych, publicystów i pisarzy polskich. Wydarzenia II wojny światowej potwierdzały głoszone przez nich ostrzeżenia i zapowiedzi.</p>
<p><strong>Prof. Antoni Czubiński</strong></p>
<p>&#8212;&#8211;<br />
<b>PRZYPISY:</b></p>
<p><small>1. M. Mroczko, Problemy kształtowania myśli zachodniej w Drugiej Rzeczypospolitej. Gdańsk 1981; Polska myśl zachodnia w Poznaniu i Wielkopolsce. Jej rozwój i realizacja w wiekach XIX i XX. Redaktor naukowy Andrzej Kwilecki. Warszawa-Poznań 1980; Z. Dworecki, Problem niemiecki w świadomości narodowo-politycznej społeczeństwa polskiego województw zachodnich Rzeczypospolitej 1922-1939. Poznań 1981.<br />
2. A. Kwilecki, Geneza i oddziaływanie wielkopolskiego ośrodka myśli zachodniej w ujęciu socjologicznym (wprowadzenie), W: Polska myśl zachodnia w Poznaniu i Wielkopolsce&#8230;, s. 6; M. Orzechowski, Idea zachodnia w myśli politycznej Wielkopolski (1918-1945). &#8222;Kronika Wielkopolski&#8221; nr 2-3, 1975, ss. 13-37.<br />
3. M. Orzechowski, Tradycje piastowskie w polskiej myśli politycznej XX wieku. W: Piastowie w dziejach Polski. Praca zbiorowa pod red. R. Hecka. Wrocław 1975, ss. 269-285.<br />
4. P. Jasienica, Polska Piastów. Warszawa 1966; tenże, Polska Jagiellonów. Warszawa 1865; M. Kosman, Myśl zachodnia w polityce Jagiellonów. &#8222;Przegląd Zachodni&#8221; nr 3/1984, ss. 1-24.<br />
5. A. Wierzbicki, Wschód-Zachód w koncepcjach dziejów Polski. Z dziejów polskiej myśli historycznej w dobie porozbiorowej. Warszawa 1984, s. 20 i n.<br />
6. &#8222;Drang nach Osten&#8221; i istoriczieskoje razwitije stran cientralnoj i jugo-wostocznej Jewropy. Moskwa 1967; Wschodnia ekspansja Niemiec w Europie środkowej. Zbiór studiów nad tzw. niemieckim &#8222;Drang nach Osten&#8221; pod red. G. Labudy. Poznań 1963.<br />
7. O. Halecki, Dzieje unii jagiellońskiej. Kraków 1919, t. I.<br />
8. K. Bartkiewicz, Obraz dziejów ojczystych w świadomości historycznej w Polsce w dobie Oświecenia. Poznań 1979; Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach kultury polskiej. Warszawa 1973; J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit, upadek, relikty. Warszawa 1979.<br />
9. J. Maternicki, Józef Szujski wobec tzw. idei jagiellońskiej. W: Historia XIX i XX wieku. Studia i szkice. Prace ofiarowane Henrykowi Jabłońskiemu w siedemdziesiątą rocznicę urodzin. Wrocław 1979, ss. 41-55.<br />
10. B. Wysłouch, Szkice programowe. W: S. Lato, D. Stankiewicz, Programy stronnictw ludowych. Zbiór dokumentów, Warszawa 1969. ss. 45-46.<br />
11. A. Zieliński, Naród i narodowość w polskiej literuturze i publicystyce lat 1815-1831. Wrocław 1969.<br />
12. Z. Wojciechowski, Polska-Niemcy. Dziesięć wieków zmagania. Poznań 1945, s. 205.<br />
13. W. T. Kowalski, Zachód a Polska (XVIII-XX w.). Warszawa 1984; J. Krasuski, Obraz Zachodu w twórczości romantyków polskich, Poznań 1980.<br />
14. Towarzystwo Demokratyczne Polskie. Dokumenty i pisma. Wyboru dokonał i wstępem opatrzył B. Baczko. Warszawa 1959, s. 89.<br />
15. J. Jasiński, Świadomość narodowa na Warmii w XIX wieku. Olsztyn 1983; M. Tobiasz, Pionierzy odrodzenia narodowego na Śląsku (1763-1914). Katowice 1945; T. Swat, Polskie pieśni patriotyczne na Warmii w latach 1772-1939. Olsztyn 1982.<br />
16. A. Czubiński, Postępowo-rewolucyjne i narodowo-wyzwoleńcze tradycje Wielkopolski. Poznań 1983.<br />
17. A. Kwilecki, Poznań i Wielkopolska ośrodkami polskości na ziemiach zaboru pruskiego. W: Polska myśl zachodnia w Poznaniu&#8230;, ss. 23-62.<br />
18. Zob. M. Tobiasz, Pionierzy&#8230;; M. Czapliński, Adam Napieralski 1861-1928. Biografia polityczna. Wrocław, 1974; M. Orzechowski, Wojciech Korfanty. Biografia polityczna. Wrocław 1975.<br />
19. Sz. Wierzchosławski, Polski ruch narodowy w Prusach Zachodnich w latach 1860-1914. Wrocław 1980; J. Banach, Prasa Polska Prus Zachodnich w latach 1848-1914. Gdańsk 1999.<br />
20. W. Wrzesiński, Warmia i Mazury w polskiej myśli politycznej 1864-1945. Wrocław 1984, ss. 50-51.<br />
21. A. Wakar, Przebudzenie narodowe Warmii 1886-1893, Olsztyn 1965.<br />
22. W. Wrzesiński, Prusy Zachodnie w polskiej myśli politycznej lat 1864-1914. &#8222;Zapiski Historyczne&#8221; nr 3-4/1975, ss. 45-81; H. Zieliński, Sprawa polskich ziem i granic zachodnich w polskiej myśli politycznej XIX i XX wieku. W: Naród i państwo. Warszawa 1969, ss. 407-423.<br />
23. J. R. Szaflik, Czynniki kształtujące świadomość narodową chłopa polskiego w końcu XIX i w początkach XX wieku. &#8222;Przegląd Humanistyczny&#8221; nr 3 i 4/1983.<br />
24. B. Limanowski, Losy narodowości polskiej na Śląsku. Lwów 1874.<br />
25. F. Hawranek, Polska i niemiecka socjaldemokracja na Górnym Śląsku w latach 1890-1914. Opole 1977; W. Zieliński, Geneza i powstanie PPS zaboru pruskiego (1890-1893). Katowice 1979; A. Juzwenko, Myśl niepodległościowa &#8222;Przedświtu&#8221;. W: Polska myśl polityczna XIX i XX wieku. Wrocław 1980, t. IV, ss. 53-78; M. Waldenberg, Z problematyki narodu w polskiej myśli socjalistycznej okresu zaborów. W: Idee i koncepcje narodu w polskiej myśli politycznej czasów porozbiorowych. Praca zbiorowa pod red. J. Goćkowskiego i A. Walickiego. Warszawa 1977, ss. 246-266.<br />
26. J. B. Marchlewski, Stosunki społeczno-ekonomiczne na ziemiach polskich zaboru pruskiego. W: Pisma wybrane. Warszawa 1952, t. 1. ss. 181-522.<br />
27. R. Luksemburg, W obronie narodowości. Poznań 1900; Zarys historii ruchu robotniczego w Wielkopolsce. Praca zbiorowa pod red. A. Czubińskiego. Poznań 1978, ss. 76-83.<br />
28. A. Kudłaszyk, Myśl społeczno-polityczna Bolesława Wysłoucha 1855-1937. Warszawa-Wrocław 1978, ss. 96-106.<br />
29. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy stronnictw&#8230;, s. 39.<br />
30. Tamże, s. 48.<br />
31. R. Wapiński, Narodowa Demokracja 1893-1939. Wrocław 1980; tenże, Idea narodu w myśli społecznej i politycznej endecji przed rokiem 1918. W: Idee i koncepcje narodu w polskiej myśli politycznej czasów porozbiorowych&#8230;, ss. 220-245; tenże, Z dziejów tendencji nacjonalistycznych. &#8222;Kwartalnik Historyczny&#8221; nr 4/1973, ss. 817-843; tenże, &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221; (1895-1905, 1922-1926). W: Polska myśl polityczna XIX i XX wieku. Wrocław 1980, t. IV, ss. 79-93.<br />
32. J. Feldman, Bismarck a Polska. Wydanie drugie przejrzane i uzupełnione. Warszawa 1947; J. Borejsza, Bismarck a sprawa Polska. W: Piękny wiek XIX. Warszawa 1984, ss. 263-291.<br />
33. R. Wapiński, Narodowa Demokracja 1839-1939. Ze studiów nad dziejami myśli nacjonalistycznej. Wrocław 1980.<br />
34. J. L. Popławski, Środki obrony. &#8222;Głos&#8221; nr 41/1887. Cyt. za: W. Wrzesiński, Warmia i Mazury&#8230;, s. 77.<br />
35. Jastrzębiec (J. L. Popławski), Z całej Polski. &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221; nr 2/1902, s. 121.<br />
36. Lig.: Nasze zadania narodowe w zaborze pruskim. &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221; nr 11/1901, s. 690. Cyt. za W. Wrzesiński, Warmia i Mazury&#8230; , s. 85.<br />
37. J. L. Jastrzębiec (J. L. Popławski), Rzut oka na sprawy polskie w ubiegłym dziesięcioleciu. &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221; nr 7 z lipca 1905, s. 446.<br />
38. Tamże, s. 447.<br />
39. Tamże, ss. 451-452.<br />
40. W sprawie polityki polskiej w zaborze pruskim. &#8222;Przegląd Wszechpolski&#8221; nr 12/1897, s. 712. Cyt. za: W. Wrzesiński, Warmia i Mazury&#8230;, s. 98.<br />
41. S. Kalabiński, F. Tych, Czwarte powstanie czy pierwsza rewolucja. Lata 1905-1907 na ziemiach polskich. Warszawa 1976.<br />
42. R. Wapiński, Narodowa Demokracja&#8230;<br />
43. R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska. Lwów 1908, s. 254.<br />
44. Tamże, ss. 254-255.<br />
45. R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa. Warszawa 1926, s. 447.<br />
46. Tamże, ss. 450-501.<br />
47. J. Mestwin, Którędy droga do celu. Kraków 1914, s. 115.<br />
48. J. Molenda, Piłsudczycy a narodowi demokraci 1908-1918. Warszawa 1980.<br />
49. J. Nałęcz, Polska Organizacja Wojskowa 1914-1918. Wrocław 1984.<br />
50. Rozmowa Piłsudskiego z hrabią Kesslerem. Opracował J. Holzer, &#8222;Kwartalnik Historyczny&#8221; nr 2/1961, ss. 444-450.<br />
51. W. Baranowski, Rozmowy z Piłsudskim 1916-1931. Warszawa 1938, s. 124.<br />
52. L. Wasilewski, J. Piłsudski &#8211; jakim go znałem. Warszawa 1935, s. 172.<br />
53. J. Łączewski, Michał Grażyński jako reprezetant &#8222;idei zachodniej&#8221; w obozie piłsudczykowskim, &#8222;Studia Śląskie&#8221;. Seria Nowa t. XLII (1983), ss. 279-289.<br />
54. M. Łahoda, Zachodnia granica Polski. Moskwa 1918, s. 79.<br />
55. A. Czubiński, Powstanie wielkopolskie 1918-1919. Geneza, charakter, znaczenie. Poznań 1978.<br />
56. J. Ludyga-Laskowski, Zarys historii trzech powstań śląskich 1919-1920-1921. Warszawa-Wrocław 1973; W. Ryżewski, Trzecie powstanie śląskie. Geneza i przebieg działań bojowych. Warszawa 1977.<br />
57. Problem polsko-niemiecki w Traktacie Wersalskim. Praca zbiorowa pod. red. J. Pajewskiego. Poznań 1963.<br />
58. G. Labuda, Polska granica zachodnia. Tysiąc lat dziejów politycznych. Poznań 1971; M. Dominiczak, Granica polsko-niemiecka 1918-1939. Warszawa 1975.<br />
59. J. Lewandowski, Imperializm słabości. Kształtowanie sie koncepcji polityki wschodniej piłsudczyków 1921-1926. Warszawa 1967; S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej. Warszawa 1971; J. Werschler, Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko. Życie i działalność. Warszawa 1984.<br />
60. S. Grabski, Uwagi o bieżącej chwili Polski. Warszawa 1922, ss. 142-145.<br />
61. Tamże, s. 151.<br />
62. S. Bukowiecki, Polityka Polski Niepodległej. Warszawa 1922, s. 27.<br />
63. Tamże, s. 70.<br />
64. H. Batowski, Z dziejów dyplomacji polskiej na obczyźnie (wrzesień 1939-lipiec 1941). Kraków-Wrocław 1984; S. Korboński, Polskie państwo podziemne.<br />
65. Z. Załuski, Drogi do pewności. Warszawa 1984, s. 74.<br />
66. Zob. W. Korfanty, &#8222;Marzenia i zdarzenia&#8221;. Do druku przygotował, wstępem i przypisami opatrzył W. Zieliński. Katowice 1984.<br />
67. M. Mroczko, Związek Obrony Kresów Zachodnich 1921-1934. Powstanie i działalność. Gdańsk 1977; T. Nodzyński, &#8222;Strażnica Zachodnia&#8221; 1922-1939. Źródło do dziejów myśli zachodniej w Polsce. Zielona Góra 1997.<br />
68. E. Długajczyk, Sanacja śląska 1926-1939. Zarys dziejów politycznych. Katowice 1983; A. Czubiński, Powstanie wielkopolskie&#8230;<br />
69. J. Lewandowski, Federalizm. Litwa i Białoruś w polityce obozu belwederskiego (listopad 1918 &#8211; kwiecień 1920). Warszawa 1961; tenże, Imperializm słabości. Warszawa 1967; S. Mikulicz, Prometeizm w polityce Drugiej Rzeczypospolitej. Warszawa 1971; J. Werschler, Z dziejów obozu belwederskiego&#8230;<br />
70. F. Golczewski, Das Deutschlandbild der Polen 1918-1939. Eine Untersuchung der Historiographie und der Publizistik. Düsseldorf 1994. Zob. polemika: A. Czubiński w: &#8222;Studia Historica Slavo-Germanica&#8221; nr VII/1978, ss. 135-149.<br />
71. Dzieje Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza 1919-1969. Praca zbiorowa pod red. Z. Grota. Poznań 1972.<br />
72. A. Czubiński, Problematyka polskich ziem zachodnich i zagadnienia niemcoznawcze w działalności Uniwersytetu Poznańskiego w okresie II Rzeczypospolitej. &#8222;Dzieje Najnowsze&#8221; nr 3/1971; B. Piotrowski, O Polskę nad Odrą i Bałtykiem. Myśl zachodnia i badania niemcoznawcze Uniwersytetu Poznańskiego (1919-1939). Poznań 1987.<br />
73. Z. Wojciechowski, Rozwój terytorialny Prus w stosunku do ziem macierzystych Polski. Toruń 1934.<br />
74. Problematyka polsko-niemiecka i Polskich ziem zachodnich w badaniach Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (1919-1969). Poznań 1971.<br />
75. Dzieło najżywsze z zywych. Antologia reportażu o ziemiach zachodnich i północych z lat 1919-1939. Poznań 1981; Stefana Żeromskiego myśli o ziemiach zachodnich i północych. Wyboru dokonali Witold Nawrocki i Stanisław Wilczek. Katowice 1964.<br />
76. Z. Załuski, Drogi do pewności&#8230;, s. 75.</small></p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_03article">
<p><img decoding="async" src="http://statycz.koszalin7.pl/img/ludzie/czubinski_antoni.jpg" width="94" height="120" align="left" border="1" hspace="15" vspace="2" /></img><b>Antoni CZUBIŃSKI</b> (1928-2003) – historyk i uczony, uczeń Kazimierza Piwarskiego i Janusza Pajewskiego. Wywodził się z rodziny o tradycjach socjalistycznych (ojciec był członkiem przedwojennego PPS). W 1942 roku, w wieku niespełna 14 lat, wywieziony na roboty przymusowe do III Rzeszy, gdzie pozostał i pracował w gospodarstwie rolnym. Po zdaniu matury w 1950, podjął studia historyczne na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ukończył je w 1955 magisterium pod kierunkiem prof. Kazimierza Piwarskiego. Następnie przez dwa lata przebywał na aspiranturze na Uniwersytecie Państwowym im. Łomonosowa w Moskwie, doktoryzował się jednak w Poznaniu w 1959 u prof. Janusza Pajewskiego. Dysertację habilitacyjną obronił w 1963, uzyskując stopień naukowy doktora habilitowanego. W 1968 otrzymał tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego, a w 1976 &#8211; profesora zwyczajnego.<br />
Na UAM w Poznaniu pełnił kolejno obowiązki kierownika: Zakładu Historii Ruchów Społecznych (1965-1969), Zakładu Historii Niemiec (1969-1979), Zakładu Historii Powszechnej XIX i XX wieku (1979-1998); prodziekan (1963-1964) oraz dziekan (1964-1966) Wydziału Filozoficzno-Historycznego UAM; wicedyrektor Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (1969-1971); dyrektor Instytutu Historii Polskiego Ruchu Robotniczego i prorektora Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR w Warszawie (1971-1973); dyrektor Instytutu Zachodniego (1978-1991), współprzewodniczący Wspólnej Komisji Polska-RFN do spraw Podręczników Szkolnych z Historii i Geografii UNESCO; członek i współprzewodniczący Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej Kadr Naukowych przy Prezesie Rady Ministrów (1971-1991), członek Prezydium Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk oraz licznych rad naukowych; redaktor i członek rad naukowych wielu czasopism historycznych (m.in. Kwartalnika Historycznego, Dziejów Najnowszych, Roczników Historycznych, Przeglądu Zachodniego, Wojskowego Przeglądu Historycznego.<br />
Członek Zjednoczenia Patriotycznego &#8222;Grunwald&#8221;, członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wyrzucony jednak na wniosek władz ZSRR z Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR w Warszawie za nieprawomyślną krytykę kolektywizacji w ZSRR.<br />
W III RP konsekwentnie bronił PRL twierdząc, że w latach 1944-1989 Polska stopniowo uniezależniała się od ZSRR, przechodząc od pełnej zależności do daleko posuniętej autonomii, jej sytuacja była lepsza aniżeli innych &#8222;demoludów&#8221;, a zasługę w tym oprócz nieokiełznanego narodu ma również wielu ówczesnych przywódców. Pozytywnie o stosunkach wytworzonych w Polsce w latach 1944-1989 miał świadczyć też przebieg historii po 1989 r. &#8211; to dzięki nim według Czubińskiego możliwe było przejście &#8222;ze stanu demokracji ludowej do stanu demokracji parlamentarnej&#8221; i &#8222;od stanu pseudosocjalizmu do stanu gospodarki rynkowej&#8221;. Podkreślał też zasługi krajowej lewicy dla utrzymania państwowości polskiej (która w myśl porozumienia Hitlera i Stalina miała zniknąć całkowicie), chwalił podjęcie odbudowy państwa polskiego w ramach kurateli radzieckiej (&#8222;innej alternatywy wówczas nie było&#8221;).</p>
<p><small><b>Na podstawie:</b> Wikipedia oraz Nauka Polska.pl</small></p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-myl-zachodnia-xix-i-xx-wieku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O szlachcie pomorskiej co niemieckiego nie znała</title>
		<link>https://koszalin7.pl/o-szlachcie-pomorskiej-co-niemieckiego-nie-znaa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/o-szlachcie-pomorskiej-co-niemieckiego-nie-znaa/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 20:25:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia Pomorza]]></category>
		<category><![CDATA[Myśl zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<category><![CDATA[Slowianszczyzna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/06/27/o-szlachcie-pomorskiej-co-niemieckiego-nie-znaa/</guid>

					<description><![CDATA[Szlachta pomorska zamieszkująca okolice Koszalina, Sławna i Słupska jeszcze w XVII wieku nie znała języka niemieckiego, a więc wtedy, kiedy]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-649"></span></p>
<p>Szlachta pomorska zamieszkująca okolice Koszalina, Sławna i Słupska jeszcze w XVII wieku nie znała języka niemieckiego, a więc wtedy, kiedy planowa kolonizacja i germanizacja niemiecka trwały już od lat co najmniej 400. Fakt ten nie powinien dziwić, jeśli pamięta się, ze jeszcze w XX wieku w wioskach Spreewaldu koło Berlina mieszkały grupy mówiące po słowiańsku, znane jako „Wendowie”. 25 lipca 1601 roku stany okręgów sławieńskiego, słupskiego i lęborsko-bytowskiego składały w Szczecinie hołd, czyli przysięgę lenną, ówczesnemu księciu Barnimowi X. Poprzedniego dnia trzeba było przerwać ceremonię, gdy okazało się, że poza trzema wszyscy pozostali lennicy nie znali języka niemieckiego (!) Następnego dnia starosta wyłożył pozostałym rotę przysięgi w „języku wendyjskim” i wówczas dopiero doszło do zaprzysiężenia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/hist/historia_127.html"><strong>O SZLACHCIE POMORSKIEJ CO NIEMIECKIEGO NIE ZNAŁA &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/o-szlachcie-pomorskiej-co-niemieckiego-nie-znaa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
