<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obywatelskość &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/obywatel/spoeczestwo-obywatelskie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 05 May 2021 08:35:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>„Nigdy więcej nocy kryształowej” czyli o&#8230; polskim  nacjonalizmie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/nigdy-wicej-nocy-krysztaowej-lewacy-uruchamiaj-haniebne-skojarzenia-e-polacy-maj-co-wspolnego-z-niemieckimi-zbrodniami/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/nigdy-wicej-nocy-krysztaowej-lewacy-uruchamiaj-haniebne-skojarzenia-e-polacy-maj-co-wspolnego-z-niemieckimi-zbrodniami/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Nov 2013 20:21:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/11/12/nigdy-wicej-nocy-krysztaowej-lewacy-uruchamiaj-haniebne-skojarzenia-e-polacy-maj-co-wspolnego-z-niemieckimi-zbrodniami/</guid>

					<description><![CDATA[Lewacy postanowili zrobić polską dokrętkę do niemieckiego serialu &#8222;Nasze matki, nasi ojcowie&#8221;. Organizując 9 listopada w Warszawie manifestację pod hasłem]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1622" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/11/plakat_nacjonalizm.jpg" border="0" alt="Plakat" title="Plakat" align="left" width="620" height="781" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/11/plakat_nacjonalizm.jpg 620w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/11/plakat_nacjonalizm-238x300.jpg 238w" sizes="(max-width: 620px) 100vw, 620px" /><b>Lewacy postanowili zrobić polską dokrętkę do niemieckiego serialu &#8222;Nasze matki, nasi ojcowie&#8221;. Organizując 9 listopada w Warszawie manifestację pod hasłem &#8222;Nigdy więcej nocy kryształowej&#8221;. Nie w Berlinie, Monachium czy Norymberdze, lecz w polskiej stolicy.</b> W ten sposób najgłupiej jak można sugerują, i taki komunikat także idzie w świat, że Polska i Warszawa mają coś wspólnego z pogromami Żydów w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r., choć do tych zbrodni doszło w Niemczech i dopuścili się ich wyłącznie Niemcy.</p>
<p> <span id="more-1623"></span>   </p>
<p><b>Lewacy albo wcale nie myślą, albo robią to celowo i na zamówienie, bo urządzając obchody nocy kryształowej w Warszawie, dają Niemcom asumpt do grania ulubionej melodii o polskim antysemityzmie, współsprawstwie w mordowaniu Żydów, a potem w zbrodniach na biednych Niemcach wypędzanych w 1945 r. ze stron ojczystych.</b> A Niemcy już w 1989 r. zastawili sprytną pułapkę na różnych użytecznych idiotów poza granicami Republiki Federalnej, inicjując 9 listopada obchody Międzynarodowego Dnia Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem. W ten sposób niemiecka wina za noc kryształową i inne zbrodnie rozmywa się w międzynarodowych obchodach.</p>
<p>Warszawa nie powinna być jednak poligonem niemieckiej polityki historycznej, a Polacy (wszystko jedno czy lewacy czy ktokolwiek inny) nie powinni się dawać wciągać w tego rodzaju hece, realizowane na niemieckie zamówienie i mające jeden cel: uczynić z Niemców ofiary a nie sprawców. Być może zresztą nie wynika to wcale z głupoty czy braku wyobraźni, lecz ze zwykłej interesowności.</p>
<p class="foto">(<b>Redakcja koszalin7.pl</b>) | Na ilustracji widzimy plakat wykonany z wykorzystaniem zdjęcia-symbolu, które jednoznacznie kojarzy się Polakom ze zbrodnią Holocaustu dokonaną przez niemiecką III Rzeszę na Żydach. Sprawcami nie byli bowiem anonimowi &#8222;naziści&#8221;, ale Niemcy, którzy masowo, szczególnie w takich regionach Rzeszy jak Pomorze i Koszalin, poparli Hitlera, nie ukrywającego już wtedy przecież, jaki los zamierza zgotować Żydom. Użycie tego symbolu do wewnętrznych rozgrywek politycznych w Polsce, rani uczucia Polaków, jest niedopuszczalnym nadużyciem symboli w imię ideologicznych i politycznych interesów.<br /> O pomyłce nie może być mowy, potwierdza to rozmowa zamieszczona w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221; z <b>Patrycją Dołowy</b>, zilustrowana tym plakatem, która na pytanie dziennikarza GW, dlaczego uczestniczy w manifestacji, odpowiada: <b>&#8222;Ważne wydaje mi się przypomnienie wydarzeń nocy kryształowej z 9 listopada 1938 roku, do których być może nie doszłoby, gdyby tamto społeczeństwo zachowało czujność na różne sygnały. Te sygnały zostały zignorowane. Widzę analogię do współczesnej Polski, i to mnie bardzo martwi&#8221;</b>. Gdzie dostrzega te podobieństwa, pyta dziennikarz. <b>&#8222;Choćby opisywany przez Gazetę przypadek pubu, w którym oficjalnie wisiał homofobiczny i upokarzający znak: &#8222;Zakaz pedałowania&#8221;. To jest bulwersujące, na to powinny być paragrafy. Tymczasem mam wrażenie, że większość z nas uważa, że nic się takiego nie stało&#8221;</b> &#8211; odpowiada Patrycja Dołowy.<br /> <small>Gazeta Wyborcza (09.11.2013), Wojciech Karpieszuk, <i>Marsz Razem przeciwko Nacjonalizmowi. &#8222;Przeraża mnie to&#8221;</i></small></p>
<p><b>Bardzo łatwo sobie wyobrazić jak manifestację w Warszawie pod hasłem &#8222;Nigdy więcej nocy kryształowej&#8221; filmują niemieckie i zagraniczne telewizje, a potem pokazują to u siebie w programach informacyjnych czy reporterskich.</b> Tym materiałom nie musi towarzyszyć żaden zakłamany komentarz, wystarczy, że uruchomią skojarzenia wdrukowane w ostatnich latach, czyli o polskich antysemitach i współudziale Polaków w Holocauście. I wielu ludzi w Niemczech, w innych krajach Europy oraz poza nią skojarzy noc kryształową z Warszawą i Polakami, nie zastanawiając się, jak było naprawdę. <b>Trzeba więc być kompletnie wyzbytym wyobraźni, rozumu, elementarnej przyzwoitości, honoru i pozytywnych uczuć wobec własnego narodu i kraju, żeby w taką hecę się angażować.</b></p>
<p>Młodzi Niemcy, a tym bardziej Francuzi, Anglicy, Amerykanie czy Hiszpanie nie znają historii i dla nich liczy się to, co zobaczą w telewizji. <b>A już zobaczyli serial &#8222;Nasze matki, nasi ojcowie&#8221;, który pokazywał polskich antysemitów z AK, współsprawców Holocaustu, o wiele gorszych niż rycerscy żołnierze Wehrmachtu, broniący Żydów przed polskimi &#8222;bestiami&#8221;. Młodzi (i nie tylko) ludzie na świecie już zobaczyli takie filmy jak &#8222;Gustloff&#8221; (skądinąd zatopiony niemiecki statek wziął imię od nazisty Wilhelma Gustloffa zastrzelonego w 1936 r. przez żydowskiego studenta) czy &#8222;Upadek&#8221;, gdzie Niemcy są ofiarami jakichś nie posiadających narodowości nazistów.</b></p>
<p>Jakby tego było mało, 9 listopada 2013 r. w największym swoim dzienniku &#8222;Bild&#8221; Niemcy zobaczyli plany budowy obozu Auschwitz jako ilustrację materiału o nocy kryształowej. Czyli obóz miał powstać w polskim Oświęcimiu, choć przecież po agresji Niemiec to miasto znalazło się na obszarze włączonym do Rzeszy, ale o takich niuansach nikt w Niemczech nie mówi i nie pisze. Po co ktoś ma to robić, skoro od lat niemiecka polityka historyczna na potęgę wybiela Niemców, Polaków czyniąc zbrodniarzami. <b>Trudno &#8222;numer&#8221; &#8222;Bilda&#8221; uznać za przypadek, skoro właśnie teraz toczy się proces przeciwko niemieckiemu tygodnikowi &#8222;Focus&#8221; za używanie haniebnego i załganego określenia &#8222;polski obóz koncentracyjny&#8221;.</b></p>
<p>Od kilku lat trwa bardzo konsekwentny, wspomagany wielkimi pieniędzmi z budżetu federalnego proces wybielania Niemców i czynienia ich ofiarami nazistów na równi z Polakami, Białorusinami, Rosjanami, Ukraińcami, Serbami czy Grekami. A nawet chodzi o to, żeby tzw. zwykli Niemcy byli lepsi od Polaków czy Czechów, którzy przecież wypędzili ich z Heimatu. <b>Jeśli więc z Warszawy ostrzega się świat przed kryształową nocą, robi się ogromny prezent najbardziej podłej i paskudnej polityce zakłamywania, wybielania, usprawiedliwiania i rozgrzeszania Niemców za nieprawdopodobne zbrodnie, które popełnili. Niemcy, a nie żadni ponadnarodowi naziści.</b></p>
<p><b>Stanisław Janecki</b></p>
<p class="note"><b>Stanisław JANECKI</b> &#8211; od 20 lat dziennikarz i publicysta. Z wykształcenia fizyk, filozof i historyk sztuki. Zajmujący się na różnych etapach życia mechaniką i kosmologią kwantową, matematyką chaosu, logiką i filozofią języka, piętnasto- i siedemnastowiecznym malarstwem holenderskim oraz polską sztuką współczesną. Przez 17 lat związany z tygodnikiem &#8222;Wprost&#8221; &#8211; jako dziennikarz śledczy, publicysta, zastępca redaktora naczelnego i redaktor naczelny (2007-2010). Był także wicedyrektorem TVP1, felietonistą dziennika &#8222;Fakt&#8221;, komentatorem radiowym i telewizyjnym, autorem programu w radiowej Trójce.</p>
<p class="info">Tytuł pochodzi od redakcji portalu koszalin7.pl. Tekst pierwotnie ukazał się na portalu wPolityce.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/nigdy-wicej-nocy-krysztaowej-lewacy-uruchamiaj-haniebne-skojarzenia-e-polacy-maj-co-wspolnego-z-niemieckimi-zbrodniami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Petycja do Parlamentu w sprawie uznania sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; za &#8222;kłamstwo oświęcimskie&#8221;</title>
		<link>https://koszalin7.pl/petycja-do-parlamentu-w-sprawie-uznania-sformuowania-qpolskie-obozy-koncentracyjneq-za-qkamstwo-owicimskieq/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/petycja-do-parlamentu-w-sprawie-uznania-sformuowania-qpolskie-obozy-koncentracyjneq-za-qkamstwo-owicimskieq/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Oct 2013 08:50:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/10/16/petycja-do-parlamentu-w-sprawie-uznania-sformuowania-qpolskie-obozy-koncentracyjneq-za-qkamstwo-owicimskieq/</guid>

					<description><![CDATA[W Warszawie rozpoczęła się akcja zbierania podpisów pod petycją do Parlamentu w sprawie uznania sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; za &#8222;kłamstwo]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1602" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/petycja_obozy_koncentracyjne.jpg" border="0" alt="Petycja" title="Petycja" align="left" width="552" height="400" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/petycja_obozy_koncentracyjne.jpg 552w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/petycja_obozy_koncentracyjne-300x217.jpg 300w" sizes="(max-width: 552px) 100vw, 552px" />W Warszawie rozpoczęła się akcja zbierania podpisów pod petycją do Parlamentu w sprawie uznania sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; za &#8222;kłamstwo oświęcimskie&#8221;. Rozpoczęcie nastąpiło 15 października podczas zgromadzenia publicznego u zbiegu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej pod tablicą upamiętniającą <span id="more-1603"></span>  rozstrzelanych przez Niemców w 1944 roku w serii rozstrzeliwań ulicznych, która rozpoczęła się 70 lat temu 15.10.1943, a zakończyła się po zamachu na Kutscherę. Inicjatorem akcji jest znany bloger Maciej Świrski (Salon24, wPolityce.pl) z Reduty Dobrego Imienia &#8211; Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom. Media na zachodzie, w tym również niemieckie, coraz częściej używają zwrotu &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;. Zdaniem wielu obywateli i organizacji społecznych, polska reakcja na te skandaliczne ekscesy jest niewystarczająca.</p>
<p><u><i><b>Petycja do Parlamentu w sprawie uznania sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; za &#8222;kłamstwo oświęcimskie&#8221;.</b></i></u></p>
<p><b>Pani Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej,<br /> Panie i Panowie Posłowie!</p>
<p> My, niżej podpisani Obywatele Rzeczypospolitej, wzywamy Sejm aby nie zwlekając uchwalił prawo, w którym jasno będzie określone, że publiczne użycie sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;, &#8222;polskie obozy śmierci&#8221;, &#8222;polskie obozy zagłady&#8221; i tym podobne w odniesieniu do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych jest &#8222;kłamstwem oświęcimskim&#8221;.</p>
<p> Dotykające Naród Polski zniesławienia ze strony mediów i osób używających takich określeń są coraz częstsze i, jak można przypuszczać, nie przypadkowe. Jeśli nie będzie się temu przeciwdziałać, także w sferze symbolicznej, niebawem światowa opinia publiczna będzie przekonana o tym, że to Polacy są sprawcami Holokaustu i ponoszą za niego odpowiedzialność.</p>
<p> Nie możemy do tego dopuścić. Naszym żywotnym interesem narodowym jest obrona dobrego imienia Polski i Polaków przed oszczerczymi pomówieniami. Milczenie w tej sprawie, brak zdecydowanego sprzeciwu wobec kłamliwych sformułowań oznacza zgodę na nie, zgodę na zakłamywanie naszej historii. A naród, na który przerzucono niemieckie winy z II Wojny Światowej nie będzie traktowany na równi z innymi na arenie międzynarodowej. Polacy staną się ludźmi niższej kategorii &#8211; właśnie przez to, że nawet we własnym prawodawstwie nie bronią swojego honoru i godności.</p>
<p> Liczymy, że posłowie reprezentujący Naród nie będą się wzbraniać przed tak oczywistą, ponadpartyjną i jednoczącą wszystkich Polaków inicjatywą. W imię prawdy historycznej oraz poczucia sprawiedliwości, pamiętając o tych wszystkich obywatelach Polski, którzy ponieśli śmierć podczas II wojny światowej w niemieckich obozach koncentracyjnych</p>
<p> Maciej Świrski<br />  Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciw Zniesławieniom</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/petycja-do-parlamentu-w-sprawie-uznania-sformuowania-qpolskie-obozy-koncentracyjneq-za-qkamstwo-owicimskieq/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trzy tradycje. Obrona żeromszczyzny</title>
		<link>https://koszalin7.pl/trzy-tradycje-obrona-eromszczyzny/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/trzy-tradycje-obrona-eromszczyzny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2011 10:57:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/04/03/trzy-tradycje-obrona-eromszczyzny/</guid>

					<description><![CDATA[Wciąż modny jest Gombrowicz. Wielu wziętych i uznanych artystów pisze Gombrowiczem, sporo dzisiejszych bestsellerów razi nieznośnym postgombrowiczowskim epigoństwem. Chętnie się]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-926"></span><br />
Wciąż modny jest Gombrowicz. Wielu wziętych i uznanych artystów pisze Gombrowiczem, sporo dzisiejszych bestsellerów razi nieznośnym postgombrowiczowskim epigoństwem. Chętnie się dekonstruuje, wywraca tradycje, odbrązawia, wszystko podlewa ironią i poddaje w wątpliwość. Jednak coś, co miało sens w twórczości Gombrowicza, w dziełach jego epigonów staje się walką z widmami, które sami wytworzyli. Uznali bowiem, rozumianą bardzo swoiście, narodową tradycję za źródło wszelkich problemów i nieszczęść, a swoim celem uczynili przemodelowanie społeczeństwa w kierunku modernizacji i postępu, pojmowanych tak, że trudno powiedzieć, co właściwie znaczą. Wiadomo tylko, że według nich przeszkodą w zbudowaniu szczęśliwego społeczeństwa nowoczesnych ludzi jest właśnie owa nieznośna tradycyjna polskość. Czasem to epigoństwo przybiera karykaturalne, urągające twórczości Gombrowicza, formy, jak choćby niektóre happeningi Palikota czy wtykanie polskiej flagi w psie odchody &#8211; co oczywiście w opinii wielu jest szczytem nowoczesnego nonkonformizmu. Mniejsza, że przy okazji jest też szczytem żałości. Myślę, że sam Gombrowicz na widok poczynań swoich epigonów zareagowałby z właściwym sobie dystansem, krzywiąc się z kpiną i drwiną. Bo przecież oni sami wpadli w pułapkę formy, tworząc nieznoszące sprzeciwu kanony, z którymi Gombrowicz tak walczył.</p>
<p>Jest i druga tradycja, nabierająca dzisiaj na znaczeniu. Przyjęta przez zawodowych outsiderów, którzy zinstytucjonalizowali się i przyjęli miano antysalonu, już niewiele mniej wpływowego, niż sam salon. Stoi ona w całkowitej opozycji do gombrowiczowszczyzny, już nawet nie tyle nawiązując do Sienkiewicza (że przypomnę to klasyczne przeciwstawienie), co bardziej do, pojmowanej dość swoiście, twórczości polskich romantyków. Najważniejszy w niej jest patos (bo <i>&#8222;tu trzeba patosu&#8221;</i> &#8211; pisze Rymkiewicz), a artysta staje się kimś w rodzaju wieszcza, profety, czy męża opatrznościowego, któremu nie wolno zajmować się sprawami przyziemnymi, za to wręcz wypada tworzyć autorskie historiozofie. Pełno w tych historiozofiach oczywiście śmiertelnej powagi, radykalnych tez, odwołań do rzeczy ostatecznych, wielkich liter i spiżowych zdań. Zdrajcy mają być wywieszani, krew jest nawozem historii i najlepszym budulcem tożsamości, a sarmacka wolność &#8211; najwyższym ideałem. Wszystko to jest bezdyskusyjne, aprioryczne, objawione i całkowicie oderwane od małych codziennych problemów, nieprzystających przecież do drogi ku Wielkości. Tym, którzy nie chcą nią kroczyć, profeta-wieszcz, właściwym sobie spiżowym tonem, mówi &#8211; <i>&#8222;j**** was pies&#8221;</i>.</p>
<p>Akcja urodziła reakcję. <b>Nietrudno zauważyć, że te &#8211; całkowicie ze sobą sprzeczne &#8211; tradycje potrzebują się wzajemnie, by zwalczać zaciekle. Zamiast do otwarcia się szerokiej przestrzeni dyskusji i refleksji, prowadzi to do jeszcze większego jej zaklinczowania, zastygnięcia w bezproduktywnym, pozbawionym rzeczywistego znaczenia, sporze. Znowu na większość realnych problemów oczy pozostają zamknięte.</b></p>
<p>Otwiera na nie oczy, zmarginalizowana dziś i niekultywowana, tradycja polskiej powieści realistycznej, uprawiana między innymi przez Prusa czy Żeromskiego. Kojarzące się obecnie z nudnymi cegłami, których nikt nie przeczyta, dzieła, starały się odzwierciedlać trudną rzeczywistość, poruszać przyziemne, lecz bolesne problemy, wreszcie poszukiwać recepty na ich rozwiązanie. Właśnie te książki miały ogromny udział w wytworzeniu się polskiej inteligencji jako warstwy społecznie zaangażowanej, skupionej nie tylko na sobie, lecz też na interesie ogólnym.</p>
<p>Owa &#8222;żeromszczyzna&#8221; dziś poddawana jest zasadniczej krytyce &#8211; jako tradycja, która narzuciła inteligentom brzemię, upupiła ich, każąc mozolnie działać na rzecz wspólnego dobra, angażować się w tę najprzyziemniejszą rzeczywistość, bez oczekiwania szybkich i konkretnych profitów z tego tytułu. Nie pozwoliła im zatem dbać należycie o własny dobrobyt, ograniczając możliwość święcenia mieszczańskiego spokoju, dorabiania się i osiągnięcia, materialnie pojętego, sukcesu. <b>Tyle że społeczne zaangażowanie jest nieodzowną cechą inteligencji jako warstwy społecznej &#8211; bez niego inteligencja nie istnieje.</b> Skłaniam się do, może zbyt radykalnej, tezy, że dzisiaj &#8211; z powodu odrzucenia owej żeromszczyzny &#8211; inteligencja jako warstwa zanikła, rozpływając się wśród drobnomieszczaństwa (ci, którzy wyszli gorzej) oraz burżuazji (ci którym się udało). Oburzałem się kiedyś na przywołanie przez Dorna wykształciuchów, lecz teraz widzę, że było w jego wypowiedzi (użytej co prawda w niestosowanym politycznym kontekście) sporo racji. <b>Dzisiaj klasycznie rozumianego inteligenta zastąpił wykształciuch, człowiek często głębokiej wiedzy i dużych umiejętności, ale niechętny kontaktowi z szerszą rzeczywistością, skupiony na pielęgnowaniu własnego dobrobytu i pełen dystansu, a czasem i pogardy, wobec większości współobywateli, uznawanych za ciemny lud czy roszczeniowy motłoch.</b> To oderwanie od społeczeństwa przekreśliło inteligenckość, uczyniło ją wydmuszką, w końcu prowadząc do zaniku inteligencji w klasycznym rozumieniu. Pozostała wykształcona elita spijająca owoce transformacji oraz coraz bardziej sfrustrowana drobnointeligencja, dorabiająca się z trudem, zazdroszcząca w istocie tym, którym się powiodło, albo &#8211; z drugiej strony &#8211; widząca w nich niedościgły wzorzec i daremnie usiłująca powtórzyć ich sukces. Ciężko dziś szukać Judymów, Siłaczek, a nawet Wokulskich, za to hrabia Łęcki i von Borowiecki niezmiennie mają się dobrze. Miał w tym procesie oczywiście swój udział PRL, ma postpeerelowski kapitalizm, miało też wiele innych czynników, których samodzielnego znaczenia jednak bym nie przeceniał. Oczywiście, zdarzają się wolne elektrony albo niewielkie grupki osób, które staromodną inteligenckość kultywują, ale to za mało, by mówić o osobnej warstwie społecznej, godnej socjologicznej analizy. Boli, że tak się stało.</p>
<p>Marzy mi się powieść współczesna w stylu Żeromskiego czy Prusa, zamiast walczyć z widmami (&#8222;narodowej tradycji&#8221; czy z drugiej strony &#8222;kosmopolityzmu&#8221;), starająca się zdiagnozować rzeczywistość taką, jaka ona jest. Poruszyć problemy zaniku inteligencji, popękanego społeczeństwa, wzbierającej nierówności i nieufności, konfliktów wartości i interesów, braku perspektyw, dewaluacji wykształcenia czy słabej jakości elit &#8211; a tego nie można uczynić tylko za pomocą gombrowiczowskiej ironii czy neoromantycznego patosu.</p>
<p>Ostatecznie jednak nie chodzi o to, by odrzucać inne tradycje, raczej, by czerpać z każdej to, co pomocne. Gombrowicz uczy nas dystansu do zwyczajów, rzeczywistości, narzuconych form. To potrzebne, bo życie bez ironii staje się nieznośne. Romantyczne powaga i patos mogą pomóc sprawić, by dystans ten nie poszedł za daleko i nie stał się własną karykaturą, tak jak dzisiaj się staje. <b>Przede wszystkim nie można jednak zapominać o tradycji społecznego zaangażowania, warunkującej konieczność pozbycia się wyniosłej pogardy wobec tych mniejszych i słabszych, którzy wcale nie są narzędziami do wykorzystania w budowie nowego ładu czy przeszkodami do jego osiągnięcia.</b> Przeciwnie, są tymi, w których interesie należy działać, bo bez takich działań, bez wyjścia poza własny dobrobyt i czubek nosa, nie da się zbudować choćby z grubsza przyjaznego społeczeństwa. Dixi.</p>
<p><b>g.czapla</b></p>
<p class="note">Autor prowadzi swój blog <a href="http://g.p.czapla.salon24.pl/292876,trzy-tradycje-obrona-zeromszczyzny#comment_4198135" target="_blank" rel="noopener noreferrer">POPELINOWY POEMAT</a> na Niezależnym Forum Publicystów <a href="http://www.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Salon24</a>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy Autorowi za zgodę na przedruk artykułu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/trzy-tradycje-obrona-eromszczyzny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Edukacyjny wymiar zasady pomocniczości</title>
		<link>https://koszalin7.pl/edukacyjny-wymiar-zasady-pomocniczoci/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/edukacyjny-wymiar-zasady-pomocniczoci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Mar 2011 12:13:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/03/12/edukacyjny-wymiar-zasady-pomocniczoci/</guid>

					<description><![CDATA[Zasadę pomocniczości (subsydiarności) najczęściej wiążemy z normą moralną poszanowania godności życia osobowego przez sprawujących władzę państwową. Ustrój państwa i sposoby]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-899" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/03/dyskurs.jpg" border="0" alt="Dyskusja" title="Dyskusja" align="left" width="640" height="445" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/03/dyskurs.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/03/dyskurs-300x209.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/03/dyskurs-392x272.jpg 392w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/03/dyskurs-130x90.jpg 130w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" />Zasadę pomocniczości (subsydiarności) najczęściej wiążemy z normą moralną poszanowania godności życia osobowego przez sprawujących władzę państwową. Ustrój państwa i sposoby sprawowania władzy tej normie mają być podporządkowane. Zazwyczaj umyka uwadze fakt, że władza nie zaczyna <span id="more-900"></span>  się i nie kończy w sferze aktywności politycznej. Przygoda z władzą ma miejsce od pierwszych dni niemowlęctwa i kończy się z chwilą śmierci. Jeśli tak, to nie zawsze jesteśmy tych zależności świadomi. Mówimy też &#8211; i nie bez powodu &#8211; o panowaniu nad sobą mając na myśli stoicki ideał bycia wolnym.</p>
<p>W tradycji chrześcijańskiej godność życia osobowego została niejako wyodrębniona (wyprowadzona) z władztwa przyrody i ukierunkowana na doskonalenie się w serdecznych relacjach z bliźnim w drodze do Boga. Dzisiejszy stoicyzm wraca do pierwotnej koncepcji panteizmu (Bóg i przyroda to jedno) zatracając myśl o godności człowieka jako osoby. Podobnie czyni to skrajny indywidualizm (jednostka wszystkim), jak i totalitaryzm (jednostka niczym). Jednostkę można wymienić na inną. <b>Osoba jest bytem niepowtarzalnym (o bogatym życiu wewnętrznym) i autonomicznym.</b> Można zauważyć, że myśl o osobowym charakterze życia człowieka jest dzisiaj w największym zagrożeniu. Tym samym zagrożona jest kultura europejska.</p>
<p><b>Człowiek dojrzewa osobowo wśród innych osób.</b> To nie znaczy, że nie doświadcza istnienia &#8222;wspólnot&#8221; opartych na strachu, przemocy, wąsko pojętych interesach. Stąd uzasadniona czujność, rozwaga i odwaga, aby samemu nie popaść w niewolę i innych do niej nie skłaniać.</p>
<p>Troska o osobowy wymiar wspólnoty (osoby osób) prowadzi do podkreślenia znaczenia zasady pomocniczości. Zasady, a zatem tego, co w zmiennych okolicznościach życia, jest oparciem. Aby jej sprostać trzeba ją poznać, przyjąć za własną i stosować w życiu codziennym, nie tylko w słowach i od święta. Jej początków doszukać się można w filozofii Arystotelesa.</p>
<p><b>Można powiedzieć, że zasada pomocniczości jest pochodną zasady umiaru (złotego środka), którą dyktuje rozum, doświadczenie i wychowanie.</b> Już słowo &#8222;pomocniczość&#8221; sugeruje pewien rodzaj wstrzemięźliwości. Rzecz nie w wyręczaniu, lecz w pomaganiu, jeśli zachodzi taka potrzeba. Jedną z odmian pomocy może być już samo zaniechanie działania. Zauważmy jeszcze, że zasada pomocniczości nie jest przedmiotem umowy. Przedmiotem umowy mogą być sposoby prowadzące (w zmiennych okolicznościach życia) do jej realizacji. Aby umowa miała głębszy sens to trzeba przyjąć (założyć), że jest sfera wartości (zaufania), która może być przedmiotem namysłu, poznania i uznania, ale która nie jest przedmiotem umowy. Ona po prostu jest i my ją zastajemy. Prawnicy mówią tutaj &#8211; nie wiem, czy słusznie &#8211; o minimum aksjologicznym.</p>
<p>Chantal Millon-Delsol, prof. filozofii politycznej, w pracy Zasada pomocniczości(Kraków 1995) pisze: <b><i>Idea pomocniczości zawiera odpowiedź na pytania: &#8222;po co władza?&#8221;, &#8222;jakim celom winna służyć?&#8221;, &#8222;jaką rolę ma odgrywać?&#8221;</i>. W następnym zdaniu dodaje: <i>Mamy tu na myśli wszelką władzę: i tę ojca rodziny, i urzędnika municypalnego, i szefa przedsiębiorstwa, i, przede wszystkim, władzę instancji suwerennej</i>.</b> Jeśli wszelką władzę, to także władzę, jaką ma profesor czy asystent nad studentami, nauczyciel nad uczniem, ale także lekarz czy pielęgniarka nad pacjentem.</p>
<p>Pisząc tak, mam na myśli osoby i instytucje prawidłowo realizujące swe zadania. W szkole, gdzie zamiast uczyć i wychowywać realizuje się wyłącznie programy, zależności te mogą być odwrócone. Przyczyny tej patologii mogą być różnej natury, lecz zawsze traci uczeń. W jednym z wywiadów autorka przyznaje, że propagowanie idei pomocniczości jest wyjątkowo trudnym zadaniem i to na wszystkich poziomach. Brak zrozumienia jej zakresu i doniosłości jest też widoczny w budowaniu struktur Unii Europejskiej.</p>
<p>Prof. Witold Marciszewski w swych pracach poświęconych roli dyskusji w nauczaniu i wychowaniu (w nawiązaniu do badań antropologiczno-socjologicznych Bronisława Malinowskiego) podkreśla znaczenie inicjacji i promocji w edukacji. <b>Można powiedzieć, że inicjacja i promocja były i są dwoma biegunami procesów wychowawczych.</b> Inicjacja &#8211; często wyrafinowana i bardzo bolesna &#8211; czyniła młodego człowieka pełnoprawnym członkiem wspólnoty plemiennej. Rytm życia kształtowała tradycja, której należało być wiernym. Bolesny zabieg inicjacji był potwierdzeniem dojrzałości do podjęcia tych zadań. Jak jest dziś?</p>
<p><b>Dzisiaj ten proces inicjacji rozciąga się na cały okres nauki szkolnej i spotyka się z coraz mniejszym zrozumieniem.</b> Coraz mniej jest zrozumienia dla roli tradycji w promowaniu przyszłości. Stąd bierze się poczucie braku zakorzenienia w jakiejkolwiek społeczności. Zwłaszcza zaś w społeczności tych, których łączy umiłowanie prawdy.</p>
<p><b>Celem promocji</b> &#8211; podkreśla Marciszewski &#8211; <b>jest ukształtowanie umysłu umiejącego się przeciwstawić, jeśli widzi po temu racje, autorytetowi zbiorowości.</b> Tak niezależne usposobienie, połączone z wykształceniem i inteligencją, jest u podstaw dojrzałej osobowości twórczej, którą &#8211; jak mówimy &#8211; tak bardzo chcemy rozwijać. <b>Środkiem do tak pojętej promocji jest dyskusja.</b> Chodzi o dyskusję zorientowaną na wartość prawdy. Aby taka dyskusja mogła mieć miejsce, muszą być spełnione pewne warunki. Poszanowanie godności ucznia, ale także nauczyciela, jest jednym z nich.</p>
<p><b>W prawidłowo przebiegającej dyskusji idea pomocniczości jest realizowana.</b> Polega to na tym, że osoby biorące udział w takiej dyskusji nawzajem się wspierają w dążeniu do rozwiązania danego problemu. Jest to prawda, którą u początków nurtu antropologiczno-etycznego w kulturze europejskiej ucieleśniał swym nauczaniem duchowy wnuk Arystotelesa, Platoński Sokrates.</p>
<p>Chantal Delsol słusznie zauważa, że &#8222;filozofia działania i wyobrażenie o interesie ogółu są sprzeczne&#8221;. <b>Swoboda działania prowadzi do nierówności, postulat solidarności domaga się ich ograniczenia. Jak temu zaradzić?</b></p>
<p><i><b>Zasada pomocniczości</b></i> &#8211; pisze Delsol &#8211; <i><b>ma dwa aspekty, w których wyrażają się te dwojakie wymogi:</b></i></p>
<ul>
<li><i><b>aspekt negatywny: władza w ogóle, a państwo w szczególności, nie powinno przeszkadzać osobom lub grupom społecznym w podejmowaniu ich własnych działań, to znaczy w możliwie najpełniejszym używaniu ich energii, wyobraźni, dla dokonania dzieł, przez które same się realizują z pożytkiem dla interesu ogólnego, jak i dla interesu partykularnego;</b></i></li>
<li><i><b>aspekt pozytywny: misją każdej władzy jest pobudzanie, podtrzymywanie, a ostatecznie, w razie potrzeby, uzupełnianie wysiłku tych podmiotów, które są niesamowystarczalne.</b></i></li>
</ul>
<p>Łatwo zauważyć, że do istoty powołania nauczyciela i wychowawcy (nie wyłączając nauczycieli akademickich) należy umiejętne łączenie tych dwóch aspektów. Aspekt pozytywny zasady pomocniczości podkreśla rolę tradycji i procesów inicjacji, zaś aspekt negatywny &#8211; znaczenie promocji. <b>Bez procesów edukacyjno-wychowawczych zabiegi promocyjne nie mogą się udać.</b> Do wolności i odpowiedzialności za siebie i innych trzeba wychować, a sprostać temu może &#8211; stosowana w różnych odmianach i na różnych poziomach &#8211; metoda dyskusji.</p>
<p>Zauważmy tutaj, że aspekt negatywny zasady pomocniczości jest pewnym wariantem czy uszczegółowieniem pierwszej zasady etyki lekarskiej Hipokratesa: <i>Primum non nocere</i> (po pierwsze nie szkodzić), zaś aspekt pozytywny &#8211; jest postulatem chrześcijańskiej &#8222;caritas&#8221; (miłości bliźniego).</p>
<p>Potrzebna jest wrażliwość, empatia, wiedza i wyobraźnia, aby wiedzieć, co zrobić, aby nie zaszkodzić. Na pytanie, kto jest moim bliźnim, tradycja chrześcijańska odpowiada, że każdy człowiek w potrzebie. Zatem nie chodzi o &#8222;bliźniego&#8221;, z którym czy którym można się tylko zabawić. Nie chodzi także o partnera w interesach, którego, jeśli tylko zaistnieje taka okazja, można będzie oszukać. Można powiedzieć, że chodzi tutaj o daleko idącą &#8211; zakorzenioną w sumieniu &#8211; solidarność. Można także powiedzieć, że chodzi o sprawiedliwość. Jak pojętą?</p>
<p>Gottfried W. Leibniz napisał, że <i>sprawiedliwość jest miłością bliźniego ludzi mądrych</i>. O kształcenie i kształtowanie tej miary obywateli nam chodzi. I tak pojętą sprawiedliwość. Stąd inicjacja i promocja są taka bardzo ważne. Temu zadaniu mają służyć szkoły. Niestety, brak zrozumienia potrzeby egzekwowania wymagań w procesie nauczania jest powszechny.</p>
<p><b>Promocja kosztem inicjacji jest nieszczęściem, którego doświadczamy w różnej postaci.</b> Powszechny i tolerowany nawyk ściągania, pisania wypracowań uczniom przez rodziców i na zlecenie, szerokie stosowanie metody &#8222;wytnij-wklej&#8221;, także na studiach, aby tylko ocena była wysoka, zamazane kryteria rekrutacji, to tylko niektóre z nich. Stąd tyle bezmyślności na wysokich stanowiskach kierowniczych i państwowych i tyle postaw czysto roszczeniowych po stronie ulicy.</p>
<p><b>Można obawiać się, że reforma oświaty tylko ten proces pogłębi.</b> Dalsze zaniżanie poziomu nauczania i wychowania, przy jednoczesnym oszczędzaniu na edukacji, ale także na najsłabszych ekonomicznie grupach społecznych (na dzieciach, które głodują), jest wielkim zagrożeniem dla przyszłości kraju. Brak przedszkoli, brak pieniędzy dla istniejących przedszkoli (brakuje na papier, kredki, środki czystości), wyprowadzanie bibliotek ze szkół, zamykanie szkół zwłaszcza w ośrodkach wiejskich, ma swoją przyczynę w braku zrozumienia dla praktycznego wymiaru zasady pomocniczości. Już dzisiaj mówić możemy o wykluczeniu społecznym i dziedziczonym ubóstwie.</p>
<p>Prawdą jest, że samorządy zamykają szkoły, bo mają pretekst, którym jest niż demograficzny. W ciągu pięciu lat zamknięto w kraju 3 tysiące szkół. W kolejce czeka ponad 300 szkół, a mówi się, że może ich być ponad 1000. Zamykane są szkoły, które &#8211; odpowiednio wyposażone (TV, Internet) &#8211; mogłyby być centrami wspólnot lokalnych, kultury lokalnej, edukacji przez całe życie i przedsiębiorczości. Ale prawdą jest też i to, że pieniędzy (nie tylko na szkoły) samorządy mają coraz mniej, a zadań przybywa. Muszą mieć także środki własne, aby móc liczyć na dotacje unijne. Brak pieniędzy sprawia, że partnerstwo publiczno-prywatne jest zagrożone. Aby sprostać zobowiązaniom gminy zadłużają się.</p>
<p>Jeśli projekt komercjalizacji szpitali wejdzie w życie, to samorządom przybędzie troska o utrzymanie zadłużonych szpitali. Czy logicznym następstwem nie będzie ich prywatyzacja? <b>W krótkim czasie może się okazać, że bliźnim w potrzebie będzie tylko ten, kto ma niemałe pieniądze.</b> Będzie to praktyczna edukacja w skali społecznej, iż zasada pomocniczości obowiązuje, ale tylko w odniesieniu do tych, którzy są młodzi i piękni, ale nade wszystko zasobni. Czy taki ma być świat, do którego coraz szybciej biegniemy? Nie dajmy sobie wmówić, ze jest to jedynie słuszny kierunek zachodzących zmian. <b>Starzy i młodzi mogą być piękni i mądrością zasobni. Do takiej wspólnoty osób warto swym życiem się wpisać. Do budowania takiej wspólnoty szkoła i dom mają przysposobić.</b></p>
<p><strong>Leopold Zgoda</strong></p>
<p class="note"><strong>Leopold ZGODA</strong> &#8211; filozof, etyk, samorządowiec, nauczyciel akademicki. Absolwent i doktor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany nauczyciel akademicki dzisiejszego Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz wykładowca w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie. Delegat Małopolski na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność” w Gdańsku w 1981 roku, radny Rady Miasta Krakowa drugiej i trzeciej kadencji, członek władz Sejmiku Samorządowego Województwa Krakowskiego drugiej kadencji, członek i były przewodniczący Komitetu Obywatelskiego Miasta Krakowa, członek Kolegium Wigierskiego i innych stowarzyszeń, ale także wiceprzewodniczący Rady Fundacji Wspólnota Nadziei.</p>
<p class="foto">Do wolności i odpowiedzialności za siebie i innych trzeba wychować, a sprostać temu może &#8211; stosowana w różnych odmianach i na różnych poziomach &#8211; metoda dyskusji. Foto: www.onecountry.org</p>
<p class="thanks">Serdecznie dziękujemy Autorowi za udostępnienie artykułu czytelnikom portalu koszalin7.pl Pierwotnie ukazał się on na blogu autora w <a href="http://www.salon24.pl/">Salon24.pl</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/edukacyjny-wymiar-zasady-pomocniczoci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sukces akcji przeciwko kłamstwom prasy amerykańskiej</title>
		<link>https://koszalin7.pl/sukces-akcji-przeciwko-kamstwom-prasy-amerykaskiej/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/sukces-akcji-przeciwko-kamstwom-prasy-amerykaskiej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Nov 2010 00:25:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/11/30/sukces-akcji-przeciwko-kamstwom-prasy-amerykaskiej/</guid>

					<description><![CDATA[&#8211; Milion podpisów chce zebrać Polonia w Ameryce pod petycją domagającą się zaniechania używania przez prasę amerykańską terminu &#8222;polskie obozy]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-772" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo.jpg" border="0" alt="Kłamstwo" title="Kłamstwo" align="left" width="400" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo.jpg 400w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" />&#8211; <em>Milion podpisów chce zebrać Polonia w Ameryce pod petycją domagającą się zaniechania używania przez prasę amerykańską terminu &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;</em> &#8211; pisaliśmy przed dwoma tygodniami, włączając się w akcję Polonii w USA prowadzoną przez Fundację Kościuszkowską. Miło nam poinformować, że akcja odniosła skutek. <span id="more-788"></span>  Jak informuje PAP i inne serwisy, redaktor amerykańskiej gazety &#8222;Wall Street Journall&#8221; Paul R. Martin włączył odpowiednie wytyczne w sprawie obozów do swego rodzaju podręcznika stylu i języka dla dziennikarzy &#8211; &#8222;The Wall Street Journal Essential Guide to Business Style and Usage&#8221;. Brzmią one: <strong>&#8222;Skupcie się na tym: Nie było żadnych polskich obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej. Auschwitz i inne takie obozy na polskim terytorium były kierowane przez niemieckich nazistów&#8221;</strong>.</p>
<p>Oczywiście walka nie jest jeszcze zakończona. W tym tygodniu wysokonakładowy tygodnik &#8222;Time&#8221; użył określenia &#8222;polski obóz śmierci w Sobiborze&#8221;. Jednak Alex Storozynski, prezes Fundacji Kościuszkowskiej, już wezwał inne media w USA, aby poszły śladem &#8222;WSJ&#8221;. Determinacja Polonii oraz oburzenie w kraju, wywołane kłamliwymi sformułowaniami, wyrażające się niemal 100 tys. podpisów pod petycją, w tym również mieszkańców Koszalina, pozwalają uwierzyć, że takie przypadki będą coraz rzadsze i spotykać będą się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem Polaków na całym świecie. <strong>(ah)</strong></p>
<p class="foto">Od czasów drugiej wojny w Iraku, symbolem zakłamania jest w USA iracki minister informacji reżimu Saddama Husajna. Czy dla Polaków takim symbolem staną się amerykańskie gazety?</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/sukces-akcji-przeciwko-kamstwom-prasy-amerykaskiej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podpisujmy petycję przeciwko &#8222;polskim obozom koncentracyjnym&#8221;</title>
		<link>https://koszalin7.pl/podpisujmy-petycj-przeciwko-qpolskim-obozom-koncentracyjnymq/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/podpisujmy-petycj-przeciwko-qpolskim-obozom-koncentracyjnymq/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Nov 2010 09:27:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/11/16/podpisujmy-petycj-przeciwko-qpolskim-obozom-koncentracyjnymq/</guid>

					<description><![CDATA[Milion podpisów chce zebrać Polonia w Ameryce pod petycją domagającą się zaniechania używania przez prasę amerykańską terminu &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-772" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo.jpg" border="0" alt="Kłamstwo" title="Kłamstwo" align="left" width="400" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo.jpg 400w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/11/klamstwo-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" />Milion podpisów chce zebrać Polonia w Ameryce pod petycją domagającą się zaniechania używania przez prasę amerykańską terminu &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;. W maju 2010 wpływowy, opiniotwórczy i czytany na całym świecie amerykański dziennik „The Wall Street Journal” użył w opublikowanym <span id="more-773"></span>  materiale sformułowania &#8222;polski obóz koncentracyjny&#8221;. W prasie amerykańskiej coraz częściej używa się terminów „Polish concentration camp” i „Polish death camp” tj. polskie obozy koncentracyjne i polskie obozy śmierci. Mimo wielu protestów Polonii dziennik nie zmienił sformułowania i nie przeprosił. Dzienny nakład WSJ wynosi 2,6 mln egzemplarzy, gazeta ma również swoją europejską edycję, jej właścicielem jest magnat prasowy Rupert Murdoch. Z inicjatywą zbierania podpisów pod petycją wyszedł Alex Storożyński, dziennikarz i  laureat prestiżowej nagrody Pulitzera, prezes Fundacji Kościuszkowskiej.</p>
<p>Celem inicjatywy jest doprowadzenie do tego, by największe amerykańskie redakcje – takie jak „New York Times”, „Wall Street Journal”, „Washington Post” czy Associated Press – wprowadziły do tzw. stylebooków (dziennikarskich podręczników, które określają, jak należy i jak nie należy pisać) zapis o tym, że nie wolno używać terminu „polski obóz koncentracyjny”. Zamiast tego powinno się używać oficjalnie zaakceptowanej przez UNESCO nazwy obozu Auschwitz-Birkenau, a więc „niemiecki, nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady”. (Za: Rzeczpospolita, Jacek Przybylski, 01.11.2010)</p>
<p class="foto">Od czasów drugiej wojny w Iraku, symbolem zakłamania jest w USA iracki minister informacji reżimu Saddama Husajna. Czy dla Polaków takim symbolem stanie się amerykańska gazeta &#8222;Wall Street Journal&#8221;?</p>
<p><strong>Treść petycji:</strong></p>
<p class="citate">Używanie przez media błędnego terminu „polski obóz koncentracyjny” i „polski obóz śmierci” w odniesieniu do obozu zagłady w Auschwitz oraz do innych nazistowskich obozów koncentracyjnych zbudowanych przez Niemców podczas II wojny Światowej na terenie Polski, ma charakter dezinformujący, i prowadzi do powstania mylnego przekonania, że to Polacy byli odpowiedzialni za Holocaust.</p>
<p> Termin powyższy jest sformułowaniem fałszywym, zniekształcającym historię i bezczeszczącym pamięć sześciu milionów Żydów pochodzących z dwudziestu siedmiu krajów, zamordowanych przez nazistowskie Niemcy w czasie II Wojny Światowej.</p>
<p> Użycie sformułowania „obóz koncentracyjny” w konotacji z Polską jest szczególnie obraźliwe dla samych Polaków, którzy na skutek wojny doznali dotkliwych szkód, tracąc 1/6 całej populacji . Nie trzeba również przypominać, że Polska była pierwszym krajem zaatakowanym przez hitlerowskie Niemcy, w którym pomoc Żydom była zabroniona pod groźbą kary śmierci.</p>
<p> Przekonani o tym, że dziennikarzom  znana jest dramatyczna historia okresu II wojny światowej, a celem ich pracy jest przedstawianie szerokim kręgom czytelników prawdy oraz naświetlenie faktów, my niżej  podpisani uznajemy użycie terminu „polskie obozy koncentracyjne” za niezgodne z etyka dziennikarską. Tym samym występujemy z wnioskiem do The New York Times, The Wall Street Journal, The Washington Post i The Associated Press o zaprzestanie jego stosowania oraz o wprowadzenie poprawek do zbioru ogólnych określeń (tzw. stylebook) w celu zapewnienia następnym artykułom historycznej dokładności poprzez użycie oficjalnej nazwy “niemieckie obozy koncentracyjne w okupowanej przez nazistów Polsce”, przyjętej przez UNESCO w 2007 roku, kiedy Auschwitz został nazwany &#8222;The Auschwitz-Birkenau niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)”.</p>
<p class="note"><strong>JAK ZŁOŻYĆ PODPIS?</strong> Petycję można podpisać na stronie Fundacji Kościuszkowskiej &#8211; <a href="http://www.thekf.org/events/news/petition/?lang=en-us&#038;agent=generic&#038;action=view&#038;mode=&#038;q=&#038;date=&#038;" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>TUTAJ</strong></a> &#8211; na specjalnym formularzu znajdującym się po prawej stronie. W pierwsze okienko (Full Name) wpisujemy swoje imię i nazwisko, w drugim okienku od góry pozostawiamy wpisane już słowo &#8222;Individual&#8221;, co oznacza, że podpisujemy petycję jako osoba prywatna. W następnym okienku (Location) wpisujemy nazwę miejscowości, w naszym przypadku Koszalin, dodając po przecinku Poland. Do ostatniego okienka (Enter Email for Updates on Petition) wpisujemy nasz adres email. <strong>(red)</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/podpisujmy-petycj-przeciwko-qpolskim-obozom-koncentracyjnymq/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Michał Tyrpa o społeczeństwie obywatelskim</title>
		<link>https://koszalin7.pl/micha-tyrpa-o-spoeczestwie-obywatelskim/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/micha-tyrpa-o-spoeczestwie-obywatelskim/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 12:45:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/05/13/micha-tyrpa-o-spoeczestwie-obywatelskim/</guid>

					<description><![CDATA[Michał Tyrpa, prezes Fundacji Paradis Judaeorum, inicjator obywatelskiej akcji akcji &#8222;Przypomnijmy o Rotmistrzu&#8221; (jej uczestnikiem jest Komitet Obywatelski Miasta Koszalina)]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-581" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/05/tyrpa_michal_02.jpg" border="0" alt="M. Tyrpa &#038; M. Foot" title="M. Tyrpa &#038; M. Foot" align="left" width="640" height="515" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/05/tyrpa_michal_02.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/05/tyrpa_michal_02-300x241.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />Michał Tyrpa, prezes Fundacji Paradis Judaeorum, inicjator obywatelskiej akcji akcji &#8222;Przypomnijmy o Rotmistrzu&#8221; (jej uczestnikiem jest Komitet Obywatelski Miasta Koszalina) pisze o &#8222;Marszach Rotmistrza&#8221;, jakie odbędą się dzisiaj w wielu miastach w Polsce. Ich celem jest przypomnienie postaci <span id="more-582"></span>  &#8222;Ochotnika do Auschwitz&#8221; w dniu jego urodzin oraz wsparcie działań, które mają na celu międzynarodowe uznanie rotmistrza Witolda Pileckiego za bohatera dwóch totalitaryzmów &#8211; chodzi głównie o ustanowienie 25 maja, rocznicy śmierci rtm. Pileckiego, Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem na terenie Unii Europejskiej.</p>
<p>Jak zauważa Michał Tyrpa wiele z tych działań odbywa się &#8222;z inicjatywy ludzi młodych, programowo dystansujących się od polityki&#8221;. Przy okazji publicysta dzieli się ciekawymi refleksjami o społeczeństwie obywatelskim, apelując, aby nie dać się &#8222;zwieść gadającym głowom, które próbują przekonać, że życie społeczne i sfera publiczna sprowadzają się do bijatyki na wizerunki, hasła i pobożne życzenia, między dwoma obozami&#8221;.</p>
<p class="citate">Ja wiem, wielu publicystom, dziennikarzom, urzędnikom to nie mieści się głowach, ale &#8211; uwierzcie! &#8211; poza tym, o czym codziennie słyszycie z telewizora, czytacie w gazetach, poza ową partyjną naparzanką „na każdy temat”, istnieje jeszcze sfera publiczna, w której rodzą się nie tylko dramaty zwykłych ludzi, albo plotki na temat „gwiazd”. Istnieje jeszcze społeczeństwo obywatelskie!</p>
<p>Nie elektorat, a właśnie społeczeństwo o b y w a t e l s k i e. Naprawdę!</p>
<p>Michał Tyrpa zwraca uwagę, że ludzie coraz częściej organizują się sami, dystansując od polityki, która traktuje ich jedynie jak przedmiot &#8211; elektorat, a nie podmiot &#8211; świadomego obywatela. Działalność publiczna została zmonopolizowana przez dyskurs polityczny, a raczej partyjniackie pyskówki, a cała niemal przestrzeń publiczna zawłaszczona przez partie.</p>
<p class="citate">Ja wiem, niektórych żadne fakty nie zdołają przekonać o istnieniu obywatelskiego wymiaru działalności publicznej. Działalności, która rodzi się spontanicznie i nie potrzebuje niczyjej „koncesji” na zajmowanie się tym czy innym tematem. Także takim, który stanowi polską rację stanu.</p>
<p> Nasz spolityzowany i zmediatyzowany dyskurs publiczny przekonuje, że idee Trockiego są wiecznie żywe. Tyle, że we współczesnej Polsce miejsce permanentnej rewolucji zajęła niekończąca się kampania wyborcza. Wielokrotnie przekonywano mnie, że skoro „akurat mamy kampanię wyborczą”, trzeba Sprawę Rotmistrza „przełożyć na inny termin”&#8230;</p>
<p>Właśnie dlatego, zamiast czekać <em>ad calendas graecas</em>, wolę wyciągnąć wnioski z wezwania Herberta:</p>
<p><em><strong>masz mało czasu trzeba dać świadectwo</strong></em>.</p>
<p>Autor kończy swój tekst słowami: &#8222;Chwała Bogu, w Ojczyźnie Witolda Pileckiego jest jeszcze wielu, którzy odróżniają rzeczywistość gazetowo-telewizyjno-partyjniacką, od rzeczywistości <em>tout court</em>. Ludzi, których w dodatku stać na czyn&#8221;. Aż prosi się, żeby dodać: &#8222;Chwała Bogu, że mamy jeszcze w Polsce takich ludzi, jak Michał Tyrpa, którzy porywają za sobą innych do czynu&#8221;. <strong>(kw)</strong></p>
<p class="foto">Michał Tyrpa (po lewej) w Brukseli, obok prof. Michael Foot, wybitny historyk brytyjski, znawca zagadnień związanych z europejskimi ruchami oporu oraz wywiadu (sam był jeńcem wojennym i członkiem francuskiego ruchu oporu).<br />Źródło: michaltyrpa.blogspot.com</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/micha-tyrpa-o-spoeczestwie-obywatelskim/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>1940-2010: Hitler i Stalin zrobili swoje</title>
		<link>https://koszalin7.pl/1940-2010-hitler-i-stalin-zrobili-swoje/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/1940-2010-hitler-i-stalin-zrobili-swoje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 23:39:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/03/13/1940-2010-hitler-i-stalin-zrobili-swoje/</guid>

					<description><![CDATA[Siedemdziesiąt lat temu Sowieci zdecydowali się na wymordowanie ponad dwudziestu tysięcy wziętych do niewoli Polaków. Jak wszyscy wiemy, ofiarami zbrodni]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-294" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/stalin_hitler.jpg" border="0" alt="Bandyci" title="Bandyci" align="left" width="623" height="430" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/stalin_hitler.jpg 623w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/stalin_hitler-300x207.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/stalin_hitler-392x272.jpg 392w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/stalin_hitler-130x90.jpg 130w" sizes="auto, (max-width: 623px) 100vw, 623px" />Siedemdziesiąt lat temu Sowieci zdecydowali się na wymordowanie ponad dwudziestu tysięcy wziętych do niewoli Polaków. Jak wszyscy wiemy, ofiarami zbrodni stali się przedstawiciele polskiej elity intelektualnej oraz politycznej. Ci ludzie byli, być może <span id="more-295"></span> , najbardziej wybitnymi spośród wszystkich synów Rzeczpospolitej. Łączyli w sobie wykształcenie, talent i patriotyzm. Dlatego właśnie byli tak niebezpieczni dla Stalina – i Hitlera również.</p>
<p>W specjalnym dodatku &#8222;Rzeczpospolita&#8221; przypomina o znacznie mniej znanym historycznym fakcie. Katyń był, mimo wszystko, tylko fragmentem gigantycznego rosyjsko-niemieckiego planu eksterminacji polskich elit. Już przed wybuchem wojny służby III Rzeszy przygotowały listę wybitnych Polaków, których należy natychmiast zamordować. 1 września 1939 roku do zbrodniczej akcji ruszyły oddziały Selbschutzu – ochotniczej formacji złożonej z zamieszkałych w II RP Niemców. Wraz z Wehrmachtem i SS w pierwszych tygodniach wojny zabili tysiące Polaków. Wkrótce niemieckie służby przystąpiły do realizacji &#8222;Operacji Tannenberg&#8221; polegającej na systematycznej eksterminacji Polaków mających jakichkolwiek wpływ społeczny – uczonych, polityków, samorządowców. Operacja była koordynowana z Sowietami, a jej cel był jeden – zamienić Polaków w grupę potulnych niewolników przydatnych do prostych prac.</p>
<p>Jak podaje &#8222;Rzeczpospolita&#8221;, tylko do połowy 1941 roku Niemcy wymordowali 100 tysięcy Polaków. Byli to głównie przedstawiciele elit. Sowieci szli w swych zbrodniach jeszcze dalej, wywożąc na pewną śmierć w syberyjskiej tajdze setki tysięcy Polaków – przede wszystkim rodziny żołnierzy, policjantów, nauczycieli. Było to coś na kształt inżynierii genetycznej – każdy Polak mający w sobie ziarno odwagi i talentu miał zostać zlikwidowany.</p>
<p>Z perspektywy czasu można wyraźnie dostrzec, że wspólny plan Hitlera i Stalina został w dużym stopniu zrealizowany. W Polakach udało się niemalże wyeliminować geny odpowiadające za poczucie honoru, dumy i szlachetności. Z dymów wojny wyłonił się naród, który przetrwał, ale przetrwał po to, by już zawsze zginać kark przed silniejszymi i brutalniejszymi. Naród, który może się zbuntować tylko wtedy, gdy kotlety za bardzo podrożeją. A kiedy Polacy są nakarmieni, są właśnie tacy, jacy mieli być według zamierzeń Hitlera i Stalina.</p>
<p><strong>Rybitzky</strong><br /><em>5 marca 2010, Salon24.pl</em></p>
<p class="download2"><a href="http://rybitzky.salon24.pl/">Rybitzky na Salon24.pl</a></p>
<p class="thanks">Dziękujemy jednemu z najbardziej poczytnych polskich blogerów, podpisującemu się Rybitzky, za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/1940-2010-hitler-i-stalin-zrobili-swoje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiedy rozum śpi&#8230;</title>
		<link>https://koszalin7.pl/kiedy-rozum-pi/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/kiedy-rozum-pi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 02:02:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/02/06/kiedy-rozum-pi/</guid>

					<description><![CDATA[O elicie, której nie ma, o lokajstwie intelektualnym i milczeniu intelektualistów, pisze w dzisiejszej &#34;Rzeczpospolitej&#34; znany publicysta, zwolennik wprowadzenia w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-213" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/elity.jpg" border="0" alt="Elity" title="Elity" align="left" width="470" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/elity.jpg 470w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/02/elity-300x191.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 470px) 100vw, 470px" />O elicie, której nie ma, o lokajstwie intelektualnym i milczeniu intelektualistów, pisze w dzisiejszej &quot;Rzeczpospolitej&quot; znany publicysta, zwolennik wprowadzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych, Maciej Rybiński. &quot;Milczenie ludzi fachowych <span id="more-214"></span>  i wrażliwych pozwala elicie politycznej, wspieranej przez intelektualne lokajstwo, licytować się na płaską i głupią demagogię&quot; &#8211; pisze autor.</p>
<p>Jest mało prawdopodobne, by Polska posiadała elity intelektualne. Po prostu &#8211; nie dano nam szans na jej wyłonienie. Chociaż Rybiński nie wiąże tego bezpośrednio z systemem wyborczym, to kontekst wypowiedzi wyraźnie to sugeruje.</p>
<p class="citate">W III Rzeczypospolitej elita ducha, zbiorowość intelektualistów posiadających wpływ na społeczeństwo, przestała istnieć publicznie. Jest ignorowana przez elitę polityczną, co najwyżej najwybitniejsze jednostki służą przy odświętnych okazjach do garnirowania szukających popularności polityków. Zastąpiła ją pseudoelita z nominacji, którą można stracić, wykazując zbyt zuchwałą niezależność. Elity władzy stały się samowystarczalne, elitom intelektualnym nie odpowiadają obowiązki dworskie.</p>
<p>Nie mamy innych elit, poza politycznymi. Te zresztą, trudno elitą nazwać. Rządzi pieniądz, a polityka stała się sposobem na życie, rodzajem działalnosci gospodarczej. Przy okazji Rybiński przypomina różnicę &#8211; sformułowaną  przez Maxa Webera &#8211; między tymi, którzy żyją dla uprawiania polityki, i tymi, którzy żyją z polityki.</p>
<p class="citate">W polskiej świadomości społecznej inne elity, poza polityczną, nie istnieją. Elita urodzenia została zlikwidowana w PRL ostatecznie. Elitę intelektualną zepchnięto na margines. Elita gospodarcza jeszcze nie powstała, podobnie jak elita pieniądza, a nad zaczątkami obu ciąży odium podejrzenia o machinacje kryminalne. Powszechnie akceptowanej elity moralnej nie ma, ponieważ nie ma powszechnie akceptowanej moralności publicznej jako porządku spontanicznego. Nie ma u nas nawet elity urzędniczej, ponieważ karuzela stanowisk kręci się zbyt szybko, aby pozwolić na ukształtowanie się jakiejkolwiek trwałej struktury.</p>
<p>Posłowanie stało się dochodowym interesem, każdy stara się więc przestrzegać takich reguł gry, żeby beneficjum nie stracić, dzierżyć je dożywotnio, a najlepiej jeszcze założyć rodzinną dynastię. Polska jest pod tym względem wyjątkiem.</p>
<p class="citate">W Polsce elita polityczna &#8211; poza jednostkami, które policzyć można na palcach jednej ręki &#8211; to amatorzy. Albo gorzej jeszcze &#8211; aktywiści. Obserwacja poczynań polskich elit politycznych &#8211; to znaczy grup, które roszczą sobie pretensje do takiej przynależności &#8211; pozwala postawić pytanie, czy przypadkiem w III Rzeczypospolitej nie spełniło się wielkie marzenie Lenina o państwie, którym zdolna byłaby kierować, w wolnym od gotowania czasie, każda kucharka. Większość naszych polityków wyrosła na platonowskich filozofów &#8211; królów w formacie kieszonkowym albo po prostu drobnomieszczańskim.</p>
<p>Rozerwanie związku pomiędzy polityką, a kulturą intelektualną, jest dla autora oczywiste. Życie polityczne &#8211; osobno, życie intelektualne &#8211; osobno. Elita władzy &#8211; sobie, elita intelektualna, której życie polityczne już zupełnie obrzydło &#8211; sobie. Ze szkodą dla państwa polskiego. Albo może odwróćmy pytanie &#8211; z korzyścią dla kogo?</p>
<p class="citate">Spauperyzowana elita ducha milczy najczęściej, zniechęcona brutalnością i ubóstwem myślowym politycznych rozgrywek, lękając się, że zabranie głosu w którejś z ważnych spraw publicznych zakończy się przyklejeniem etykietki z politycznego segregatora.<br />  Milczenie ludzi fachowych i wrażliwych pozwala elicie politycznej, wspieranej przez intelektualne lokajstwo, licytować się na demagogię, płaską i głupią, na niespełnialne obietnice i absurdalne wizje, przeciwko którym nie podnosi głosu nikt niezależny, niepodejrzewany o partyjne uwikłania, posiadający niekwestionowany autorytet rozumu. Rozum został uśpiony.</p>
<p><b>Oprac. KW</b><br />na podstawie Maciej Rybiński &quot;Elita, która nie jest elitą&quot;<br />Rzeczpospolita 07-12-2008</p>
<p class="info">Śp. Maciej Rybiński zmarł 22 października 2009.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/kiedy-rozum-pi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Społeczeństwo obywatelskie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/spoeczestwo-obywatelskie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/spoeczestwo-obywatelskie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 01:45:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/02/06/spoeczestwo-obywatelskie/</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Róbmy swoje&#8221;, śpiewał w latach osiemdziesiątych Wojciech Młynarski i wydawał się to najlepszy, minimalno maksymalny pomysł na tamte czasy. Odwrócić]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-212"></span></p>
<p>&#8222;Róbmy swoje&#8221;, śpiewał w latach osiemdziesiątych Wojciech Młynarski i wydawał się to najlepszy, minimalno maksymalny pomysł na tamte czasy. Odwrócić się od władzy. Ignorować ją. Skupić się na tym, co da się zrobić, w czym władza i państwo nam nie przeszkodzą. Program był minimalno-maksymalny, bo choć mało ambitny, dawał szansę na wszystko, co w tamtym systemie było możliwe. Ludzie robili swoje, a ponieważ niektórzy robili nawet trochę więcej, PRL zgasł.</p>
<p>Minęło kilkanaście lat. Dalej robimy swoje. I także na tym trochę polega problem. Bo program skrojony jak ulał na czasy, w których państwo nie było nasze, nie przystaje do czasów, w którym państwo jest nasze jak najbardziej. (&#8230;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://statycz.koszalin7.pl/obyw/obywatel_001.html"><strong>SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE &#8211; cały artykuł.</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p class="foto">Tomasz Lis (Wikipedia polska, hasło &#8222;Tomasz Lis&#8221;, licencja Creative Commons)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/spoeczestwo-obywatelskie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kryzys postaw obywatelskich</title>
		<link>https://koszalin7.pl/kryzys-postaw-obywatelskich/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/kryzys-postaw-obywatelskich/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 13:45:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/01/30/kryzys-postaw-obywatelskich/</guid>

					<description><![CDATA[W Polsce mamy do czynienia z poważnym kryzysem postaw obywatelskich. Obowiązujący system polityczny, nie tylko nie daje nadziei na jego]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class=" alignleft size-full wp-image-70" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/no_social.jpg" border="0" alt="No social" title="No social" align="left" width="450" height="340" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/no_social.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/no_social-300x227.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" />W Polsce mamy do czynienia z poważnym kryzysem postaw obywatelskich. Obowiązujący system polityczny, nie tylko nie daje nadziei na jego przezwyciężenie, lecz przeciwnie &#8211; prowadzi do jego pogłębienia. Obecne rozwiązania oddalają zwykłych ludzi od udziału w sprawowaniu władzy, minimalizują ich wpływ na proces <span id="more-71"></span>  podejmowania decyzji.</p>
<p>Mamy do czynienia z postępującym upartyjnianiem państwa. Partie nie są organizacjami reprezentującymi obywateli, lecz zbiurokratyzowanymi i zhierarchizowanymi instytucjami, wyizolowanymi od potrzeb społeczeństwa. Dążą do zawłaszczania państwa. Członkowie partii traktują politykę instrumentalnie, nie jako służbę innym, lecz jako źródło synekur, finansowych profitów.</p>
<p>Dzisiejszy model polityki obrzydł większości obywateli. Politycy postrzegani są jako grupa oderwana od rzeczywistości, skupiona na walce o władzę, daleka od rozumienia potrzeb zwykłych ludzi. Bardzo wyra1nie występuje myślenie: &quot;my&quot; (zwykli ludzie) &#8211; &quot;oni&quot; (władza). Państwo nie jest traktowane przez obywateli jako dobro wspólne, o które trzeba dbać i ponosić za nie odpowiedzialność, lecz jako instytucja obca, wroga, kontrolowana przez skorumpowaną i nieudolną kastę.</p>
<p>Polacy pozbawieni są możliwości kontroli swoich reprezentantów. Parlamentarzyści w małym stopniu utrzymują kontakt z wyborcami (o ile w ogóle to robią). Nie istnieją mechanizmy odwoławcze dla tych, którzy zawiedli zaufanie społeczeństwa. W konsekwencji parlament jest raczej zbiurokratyzowaną instytucją, służącą realizacji partykularnych interesów niż organem przedstawicielskim narodu.</p>
<p>Obowiązujący obecnie tzw. proporcjonalny system wyborczy ogranicza de facto prawa wyborcze obywateli. Listy kandydatów ustalane są odgórnie przez notabli partyjnych. Nie jest tajemnicą, że miejsce na liście można sobie zapewnić przez odpowiednio wypchaną kopertę. Wyborcy otrzymują przy urnach grube książeczki wypełnione dziesiątkami nazwisk osób, z których większości zupełnie nie znają. Muszą dokonywać selekcji (często negatywnej) spośród tych, których przedstawia im ta czy inna partia.</p>
<p>Stosowane dzisiaj rozwiązania blokują dostęp do parlamentu ludziom niezależnym, cieszącym się w swoim rejonie dużym zaufaniem, ale nie mającym chęci (lub  możliwości) związania się z dużą partią. Jest rzeczą absurdalną, że kandydat, który w danym okręgu zdobędzie 90 procent głosów nie dostanie się do parlamentu jeśli jego ugrupowanie nie uzyska 5 proc. w skali kraju. W takich okolicznościach pojęcie &quot;poseł&quot; traci sens.</p>
<p>Konsekwencją takiej sytuacji jest pogłębiająca się bierność obywateli. Polacy nie wierzą, że ich aktywność może w jakikolwiek sposób zmienić sytuację w państwie. Czują się bezradni. W efekcie odwracają się od sfery publicznej. Zamykają się w wąskim kręgu prywatnych spraw. Zachodzi tutaj wyra1ny mechanizm błędnego koła: w im większym stopniu obywatele separują się od sfery publicznej, tym bardziej ulega ona biurokratyzacji. Im bardziej zwiększa się biurokracja, w tym bardziej obywatele zniechęcają się do udziału w życiu obywatelskim.</p>
<p>Taka sytuacja musi budzić zaniepokojenie. Demokratyczne państwo potrzebuje aktywnych, świadomych obywateli, gotowych do podejmowania działań w sferze publicznej. Zbudowanie sprawnie funkcjonującego społeczeństwa obywatelskiego jest palącą potrzebą. Do tego konieczna jest jednak modyfikacja istniejącego systemu politycznego. Niezbędne jest wprowadzenie mechanizmów, dzięki którym obywatele zyskają realny wpływ na funkcjonowanie swego państwa.</p>
<p>Krokiem do realizacji tego celu jest zastąpienie proporcjonalnej ordynacji wyborczej przez ordynację większościową, opartą na jednomandatowych okręgach wyborczych. System JOW jest po prostu sprawiedliwszy, w większym stopniu zgodny z ideą demokracji, rządów ludu. Przybliża obywateli do procedur decyzyjnych. Daje im większy wpływ na wybór przedstawicieli, a w efekcie na wyłanianie elity politycznej.</p>
<p>Do niewątpliwych atutów modelu JOW należy jego prostota. Ordynacja większościowa jest czytelna, zrozumiała dla wyborców. Wyborca zamiast grubej broszury otrzymuje jedną kartę z nazwiskami kandydatów. Spośród nich wybiera tego, komu najbardziej ufa. Kandydat, który otrzyma największą liczbę głosów zostaje przedstawicielem danej społeczności. Należy dodać, że Polacy chętniej głosują na konkretne osoby, niż na listy partyjne. Dowodem na to mogą być chociażby wybory prezydenckie, w których frekwencja jest zawsze większa niż w wyborach do sejmu i senatu.</p>
<p>W modelu JOW partie polityczne muszą otwierać się na potrzeby lokalnych społeczności. Muszą akceptować lokalnych przywódców. Jego przyjęcie oznacza odejście od scentralizowanych i niedemokratycznych procedur działania partii. Daje szansę na przywrócenie partiom ich tradycyjnej roli &#8211; organizacji zrzeszających ludzi o podobnych poglądach, ideologii, wizji stosunków społecznych. Wprowadzenie JOW jest szansą na likwidację postępującego wyobcowania polskiej klasy politycznej. Daje nadzieję na przezwyciężenie podziału &quot;my &#8211; oni&quot;, na zbudowanie autentycznych więzi pomiędzy elitą polityczną a społeczeństwem.</p>
<p>Jednomandatowy system wyborczy wzmacnia zależność członka parlamentu od swych wyborców. Skłania posła do utrzymywania kontaktu z przedstawicielami swego elektoratu i stałego zabiegania o ich poparcie. Czyni go bardziej zależnym od lokalnej społeczności, niż od swojej partii.</p>
<p>System JOW daje szansę na wykształcenie nowych elit. Konkurencja w walce o zdobycie jednego mandatu prowadzi do selekcji najlepszych. Przeciwnicy JOW wskazują często, że parlament wybrany wg takiego systemu nie będzie reprezentacyjny. Argument ten jest o tyle bezzasadny, że parlament nie ma być lustrzanym odbiciem społeczeństwa, jego przekrojem. Sejm powinien być instytucją skupiająca &quot;aristoi&quot;, jednostki najlepsze, najlepiej przygotowane, prawdziwą elitę społeczeństwa.</p>
<p>Ordynacja większościowa z JOW sprzyja tworzeniu systemu dwupartyjnego (albo dwublokowego). Taki model zapewnia stabilną scenę polityczną i rząd posiadający poparcie większości parlamentarnej. Prowadzi do wyraźnej odpowiedzialność partii będącej u władzy za wynik rządów. Tworzy czytelną sytuację dla wyborcy. Należy przy tym dodać, że system JOW wcale nie przeszkadza zdobywaniu mandatów przez inne partie polityczne, czy niezależnych, bezpartyjnych kandydatów.</p>
<p>Krytycy jednomandatowych okręgów wyborczych wskazują, ze mogą one prowadzić do opanowania parlamentu przez populistów. Te obawy nie wydają się uzasadnione. To właśnie system większościowy utrudnia wejście na scenę publiczną politykom nieodpowiedzialnym, radykałom, oszołomom. Wystarczy porównać skład parlamentu w krajach posiadających system JOW (USA, Wielka Brytania, Kanada) ze składem polskiego Sejmu, żeby się przekonać, że to raczej system proporcjonalny preferuje ludzi, którzy w parlamencie nie powinni się znaleźć.</p>
<p>Potrzebujemy systemu, w którym Polacy będą mogli zdać egzamin ze swej odpowiedzialności. Większe kompetencje przekazane na ręce obywateli to jedyna szansa na  wykształcenie w nich świadomości obywatelskiej. Należy dać polskiemu społeczeństwu szansę na sprawdzenie się. Przekazać w ręce obywateli realną władzę. Jeśli zawiodą, pretensje będą mogli mieć już tylko do siebie.</p>
<p>Zmiana ordynacji wyborczej daje nadzieję na usunięcie patologicznych zjawisk, charakteryzujących nasz system polityczny. Jest szansą na pogłębienie demokracji w Polsce, na wprowadzenie do życia publicznego mechanizmów, które mogą przyspieszyć budowę prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.</p>
<p><b>Tomasz Tokarz</b></p>
<p> </p>
<p class="foto">The NoSo Project: No Social Networking</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/kryzys-postaw-obywatelskich/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Od &#8222;Solidarności&#8221; do społeczeństwa obywateli</title>
		<link>https://koszalin7.pl/od-qsolidarnociq-do-spoeczestwa-obywateli/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/od-qsolidarnociq-do-spoeczestwa-obywateli/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 13:18:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Obywatelskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/01/30/od-qsolidarnociq-do-spoeczestwa-obywateli/</guid>

					<description><![CDATA[Mówienie o społeczeństwie obywateli tutaj na terenie Stoczni Gdańskiej nadaje mojej wypowiedzi istotny kontekst. Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-68" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/zoll_duze.jpg" border="0" alt="Andrzej Zoll" title="Andrzej Zoll" align="left" width="425" height="314" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/zoll_duze.jpg 425w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/zoll_duze-300x222.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 425px) 100vw, 425px" />Mówienie o społeczeństwie obywateli tutaj na terenie Stoczni Gdańskiej nadaje mojej wypowiedzi istotny kontekst. Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że moje ostatnie publiczne wystąpienie jako Rzecznika Praw Obywatelskich ma miejsce tutaj, gdzie &quot;wszystko się zaczęło&quot;. <span id="more-69"></span>  Jesteśmy winni &quot;Solidarności&quot; z Sierpnia 1980 r i następnych miesięcy polskiego przebudzenia wielką wdzięczność za uznanie za jedno z podstawowych zadań budowę społeczeństwa obywatelskiego. Ten kto świadomie przeżył tamte miesiące wie dobrze na czym polega aktywność obywatelska i realizacja w praktyce zasady pomocniczości, zgodnie z którą sami obywatele przejmują do realizacji zadania publiczne. Obywatele czują się wolni i odpowiedzialni za dobro wspólne, którym jest Rzeczpospolita. Wprowadzenie stanu wojennego w brutalny sposób przerwało zapoczątkowany proces zmian. (&#8230;)</p>
<p>Myślę, że najpoważniejszą spuścizną  okresu komunistycznego było zburzenie tradycyjnych więzi społecznych, stosunków międzyludzkich. Organizacje społeczne pozostawały pod ścisłą kontrolą władz politycznych i zgodnie z doktryną państwa totalitarnego nie mogło i nie było miejsca dla powstawania formalnych i nieformalnych więzi społecznych niezależnych od politycznego kierownictwa. Można dzisiaj śmiało stwierdzić, że jednym z podstawowych zadań polskiej transformacji było i jest nadal odbudowanie społeczeństwa obywatelskiego, odbudowa znaczenia wartości obywatelskich, przywrócenie niejako naturalnych więzi międzyludzkich.  Tylko powodzenie na tym polu gwarantuje utrzymanie stabilnego demokratycznego państwa prawa i pełne gwarancje dla przestrzegania praw człowieka i obywatela przez władzę publiczną. (&#8230;)</p>
<p>Jesteśmy społeczeństwem źle wykształconym. Nie chodzi tu tylko o samo nowoczesne wykształcenie na poziomie szkoły średniej. Nie chodzi tylko o bardzo słabą znajomość języków obcych. Chodzi o wykształcenie w społeczeństwie właściwych postaw proobywatelskich, decydujących o tym, czy w ogóle, a jeśli tak, to kiedy, uda się nam zbudować społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwa obywatelskiego nie da się zadekretować. Nic nie dałoby wprowadzenie do Konstytucji przepisu stanowiącego, że Naród Rzeczypospolitej Polskiej tworzy społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo obywatelskie nie jest bowiem kategorią normatywną, lecz kategorią należącą do rzeczywistości społecznej. <i><b>Społeczeństwo obywatelskie tworzy wspólnota ludzi świadomych swoich praw i obowiązków, ludzi czujących się odpowiedzialnymi za siebie i za wspólnotę, którą tworzą na różnych jej szczeblach.</b></i> Takich osób jest w Polsce zdecydowanie za mało. (&#8230;)</p>
<p>O poziomie polskiego społeczeństwa nie decyduje wykształcenie elity, co oczywiście nie znaczy, że nie przywiązuję do kształcenia elit dużego znaczenia. Decyduje wykształcenie robotnika i rolnika. Ich zdolność do konkurencji na europejskim rynku pracy rozstrzygnie o tym, czy będziemy na salonach, czy przedpokojach Europy.</p>
<p>Obawiam się, że przy rozstrzyganiu niektórych kwestii popełniamy stare błędy. Jesteśmy dumni &#8211; i słusznie &#8211; z tego, że w stosunkowo krótkim czasie czterokrotnie zwiększyliśmy liczbę studiującej młodzieży. Jest to jednak sukces w pewnym stopniu pozorny, jeśli się uwzględni, że wiele z tych osób uczy się w bardzo słabych szkołach niepublicznych i publicznych. Zwiększamy liczbę osób z dyplomami ukończenia studiów wyższych, ale to nadal nie znaczy, że zwiększamy w tym samym stopniu liczbę osób dobrze przygotowanych do wykonywania zawodów wymagających wykształcenia na poziomie wyższym. Prywatne szkoły wyższe i filie szkół publicznych nie mają nadal własnej kadry. Nie prowadzą własnych badań naukowych gwarantujących także wysoki poziom nauczania. Są często jedynie szansą na podreperowanie budżetów domowych pracowników naukowych państwowych szkół wyższych kosztem pieniędzy studentów i kosztem pracy naukowej i dydaktycznej na macierzystej uczelni. (&#8230;)</p>
<p><i><b>Najpoważniejszym zagrożeniem dla społeczeństwa obywatelskiego, dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa jest bierność, pasywność obywateli, postawa wyczekiwania i postawa wyłącznie roszczeniowa.</b></i></p>
<p>Powiedziałem przed chwilą, że równie ważną kwestią, jak uczenie obywateli ich praw, jest wskazywanie im ich powinności. Porządek społeczny i porządek prawny oparty jest na dwóch filarach. Z jednej strony przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest źródłem jego wolności i praw. Z drugiej strony dobro wspólne i troska o nie jest źródłem naszych obowiązków i powinności. Trzeba pamiętać, że każdej wolności człowieka odpowiada jego odpowiedzialność za korzystanie z tej wolności, każdemu prawu odpowiada obowiązek wobec drugiego, który też korzysta z takich samych praw. <i><b>Wyrobienie wśród członków społeczeństwa postawy troski o dobro wspólne jest właśnie celem tych, którzy angażują się w budowę społeczeństwa obywatelskiego.</b></i></p>
<p>Ruch obywatelski musi stać się partnerem dla władzy publicznej. Myślę, że może przyczynić się do umocnienia tego ruchu ustawa o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie. Ustawa sama jednak nic nie zmieni, jeżeli jej adresaci, czyli obywatele nie wezmą spraw we własne ręce. Ruch obywatelski, budowa społeczeństwa obywatelskiego to praktyczne wdrażanie zasady pomocniczości leżącej u podstaw polskiej Konstytucji i naszego ustroju. Władza publiczna, zgodnie z zasadą pomocniczości, powinna przekazywać coraz więcej zadań publicznych do realizacji organizacjom obywatelskim. Najczęściej są one w stanie zrealizować te zadania znacznie lepiej i taniej, niż gdy czyni to administracja samorządowa lub państwowa.</p>
<p>Podczas jednej z licznych konferencji odbywanych wspólnie z organizacjami obywatelskimi dziennikarz zadał mi pytanie: &quot;To, Panie Profesorze, kto ma w końcu budować to społeczeństwo obywatelskie?&quot;. To pytanie, jakże charakterystyczne i można by powiedzieć &#8211; naiwne, pokazuje bardzo wyraźnie, iż dopóki sobie nie uświadomimy, jaki wkład musi wnieść każdy z nas, działając nieustannie na rzecz wzmocnienia idei solidarności międzyludzkiej i dbałości o dobro wspólne, dopóty zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego pozostanie tylko pragnieniem niewielkiej w sumie grupy ludzi. Nie możemy patrzeć co zrobi rząd, władza w Warszawie, ale samemu, siłami obywatelskimi, na szczeblu gminnym, lokalnym musimy nauczyć się rozwiązywać trudne problemy, reagować na różne zjawiska. <i><b>Społeczeństwa obywatelskiego nie da się stworzyć na mocy odgórnych decyzji czy posunięć prawnych. Musimy je zbudować sami.</b></i></p>
<p><b>Prof. Andrzej Zoll<br />Rzecznik Praw Obywatelskich<br />w latach 2000 &#8211; 2006</b></p>
<p>  </p>
<p class="info">Ostatnie publiczne wystąpienie prof. Andrzeja Zolla jako Rzecznika Praw Obywatelskich, wygłoszone w Stoczni Gdańskiej (fragmenty)</p>
<p class="note"><b>Andrzej Zoll</b> &#8211; prawnik, Przewodniczący PKW (1990-93), Sędzia Trybunału Konstytucyjnego (1989-97, prezes od 1993), Rzecznik Praw Obywatelskich (2000-2006), profesor zwyczajny i Kierownik Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor ponad 150 prac z zakresu prawa karnego, prawa konstytucyjnego i filozofii prawa, jest współautorem polskiego kodeksu karnego z 1997 roku. Członek Komitet Etyki w Nauce PAN oraz Wydziału Historyczno-Filozoficznego PAU. Wchodzi w skład Akademii Nauki i Sztuki w Salzburgu. Członek Polskiego PEN-Clubu. Doktor <i>honoris causa</i> Uniwersytetu w Moguncji.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/od-qsolidarnociq-do-spoeczestwa-obywateli/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
