<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Niemcy &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/obywatel/polska-niemcy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Sat, 22 Mar 2025 10:28:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Zagłodzić finansowo Polskę&#8230;.</title>
		<link>https://koszalin7.pl/zaglodzic-finansowo-polske/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/zaglodzic-finansowo-polske/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Aug 2022 14:18:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/?p=3742</guid>

					<description><![CDATA[&#8211; Państwa, takie jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić&#8230; &#8211; te słowa miały paść z ust niemieckiej wiceprzewodniczącej Parlamentu]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-3742"></span></p>
<p><strong>&#8211; <em>Państwa, takie jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić&#8230;</em> &#8211; te słowa miały paść z ust niemieckiej wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego Katariny Barley. Niemieccy historycy: prof. Götz Aly, prof. Christian Gerlach i dr Christian Packheiser, dokładnie opisali mechanizm finansowego głodzenia Polski i innych podbitych przez Niemcy krajów.</strong></p>
<p>Napoleon mówił, ze do wygrania wojny potrzeba trzech rzeczy: po pierwsze – pieniędzy, po drugie – pieniędzy, po trzecie – pieniędzy. Hitler, rozpętując najkosztowniejszą wojnę świata, potrzebował po pierwsze i po setne pieniędzy. Zorganizowana grabież krajów okupowanych umożliwiła III Rzeszy uzyskanie kwoty &#8211; licząc bardzo ostrożnie &#8211; minimum 2 bilionów euro. Beneficjentami gigantycznego rabunku nie była tylko niemiecka machina wojenna, ale cały naród niemiecki. Większa część łupów szła na finansowanie wojny, reszta została redystrybuowana do niemieckich obywateli w postaci zwolnień podatkowych, świadczeń socjalnych, podwyżek płac, wczasów pracowniczych, sztucznie zaniżonych cen towarów.</p>
<p><em><strong>&#8222;Wojna żywi wojnę!&#8221;</strong></em> &#8211; taką dewizę wyznawał Hermann Göring, który wśród wielu zajmowanych stanowisk, pełnił również funkcję ministra ekonomii w rządze Adolfa Hitlera (1933-1945). Oznaczało to, że wojska w krajach okupowanych i na froncie mają wyżywić się same, bezlitośnie eksploatując podbite tereny. <em><strong>&#8222;Jeśli ktoś ma głodować, to nie powinien to być Niemiec, tylko ktoś inny&#8221;</strong></em>. <em><strong>&#8222;Jest mi obojętne, że ludzie przewracają się tam (na terenach okupowanych) z głodu. Niech się przewracają, byle tylko z głodu nie przewracał się żaden Niemiec&#8221;</strong></em>. Wtórował mu naczelny kwatermistrz armii Eduard Wagner: <em><strong>&#8222;Armia powinna żywić się kosztem kraju, w którym przebywa, aby tym samym oszczędzić kraj ojczysty&#8221;</strong></em>.</p>
<p>Jeszcze przed wybuchem wojny <em><strong>&#8222;rząd niemiecki zamienił finanse publiczne w weksel, który miał pokrycie tylko w łupie zdobytym w nadchodzącej wojnie rabunkowej&#8221;</strong></em> (Götz Aly). Rabunek był zaplanowaną, powszechną i tolerowaną normą w krajach podbitych i okupowanych.</p>
<p>Kto w Polsce dzisiaj pamięta, że za okupację niemiecką i terror musieliśmy Niemcom&#8230; zapłacić? Götz Aly pisze, że Generalna Gubernia (część terytorium Polski pod administracją niemiecką, nie włączona do Rzeszy) &#8222;nie była oficjalnie okupowana, lecz znajdowała się <em><strong>&#8222;pod ochroną militarną&#8221;</strong></em> i musiała za to słono płacić &#8211; nazywało się to <em><strong>„daniną na rzecz obrony”</strong></em> (<em>Wehrbeitrag</em>). W 1941 roku zapłacono Niemcom – 0,5 mld zł, w 1942 – 1,3 mld zł, a w 1943 – 3 mld zł. Dodatkowo Wehrmacht wystawiał Generalnej Guberni rokrocznie rachunki za swą służbę i utrzymanie stacjonujących żołnierzy, np. w 1942 roku zapłacono 100 mln zł za 400 tysięcy żołnierzy, których w rzeczywistości było&#8230; 80 tysięcy. <em><strong>&#8222;Armia wykorzystywała te pięciokrotnie zawyżone wpływy do pokrycia swych potrzeb w zakresie artykułów spożywczych i innych towarów, czego konsekwencją było to, iż miejscowa ludność cierpiała na brak zboża, ziemniaków, mięsa&#8230;&#8221;</strong></em> &#8211; pisze Götz Aly.</p>
<p>Trudno wymienić wszystkie metody grabieży, pomysłowość Niemców była tutaj niewyczerpana. Bank emisyjny w Polsce musiał każdy gram złota oddać bankowi Rzeszy. To samo dotyczyło wszelkich dewiz. Niemcy nie płaciły w praktyce za dostarczane do Rzeszy surowce i towary, a obciążenia podatkowe i opłaty rosły w zastraszającym tempie. Robotnicy przymusowi w Rzeszy, niezależnie od swych niewolniczych zarobów, bez własnej wiedzy byli obdzierani ze składek na fundusz rentowy i ubezpieczenia. Profesor Aly ocenił, że na samych robotach przymusowych Niemcy zarobiły równowartość 130 miliardów euro.</p>
<p>W styczniu 1943 roku minister finansów Rzeszy zażądał, <strong><em>&#8222;aby dwie trzecie budżetu Generalnego Gubernatorstwa przekazane zostało na potrzeby Rzeszy&#8221;</em></strong> jako składka na pokrycie kosztów&#8230; obrony narodowej (<em>Wehrkostenbeitrag</em>). Kiedy wiosną 1944 roku na skutek bombardowań Niemiec przenoszono część fabryk zbrojeniowych na teren okupowanej Polski, wszystkie wydatki związane z budową i produkcją miały być pokryte przez Generalne Gubernatorstwo.</p>
<p>Latem 1942 roku sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa Herbert Backe ustalił wysokość obowiązkowych dostaw zboża i mięsa przez głodujące Generalne Gubernatorstwo. Drakońska propozycja wywołała protesty nawet Niemców z administracji GG. Backe miał na nie odpowiedź: <em><strong>&#8222;W Generalnym Gubernatorstwie żyje nadal 3,5 mln Żydów. Jeszcze w tym roku Polska zostanie z nich oczyszczona&#8221;</strong></em>.</p>
<p>Niemiecki historyk Christian Gerlach, profesor Uniwersytetu w szwajcarskim Bernie, uważa, że konieczność wyżywienia ludności niemieckiej przyspieszyła wymordowanie europejskich Żydów. Stawia tezę, że skazanie na śmierć milionów ludzi podbitych krajów wynikało z potrzeby utrzymania bilansu żywnościowego w Rzeszy i wyżywienia armii poza nią.</p>
<p>Przywódcy III Rzeszy nie mniej niż wrogów zewnętrznych, obawiali się własnego społeczeństwa i tak zwanego frontu wewnętrznego (<em>Heimatfront</em>), ojczyźnianego. Nie chcieli powtórzenia sytuacji z pierwszej wojny światowej, którą przegrali nie tyle na frontach zewnętrznych, co wewnątrz własnego państwa. Wojska niemieckie dostały &#8222;nóż w plecy&#8221;, jak mówiono po pierwszej wojnie.</p>
<p>Podczas całej pierwszej wojny (1914-1918) poziom życia w Niemczech obniżył się o 65%. Większa część społeczeństwa znalazła się na granicy egzystencjalnego minimum. Przyszedł głód, choroby, zamieszki, rewolta wewnętrzna. Tymczasem podczas II wojny światowej (1939-1945) społeczeństwo utrzymało, a nawet polepszyło poziom życia, pomimo racjonowania żywności. Stało się to możliwe dzięki niespotykanej w dziejach skali rabunku, grabieży, wywłaszczania oraz eksterminacji ludności w Polsce i okupowanych krajach.</p>
<p><strong><em>&#8222;Przyślijcie wszystkie pieniądze jakie macie&#8221;</em></strong> &#8211; pisali niemieccy żołnierze do swoich rodzin w Rzeszy. Racjonowanie żywności i towarów sprawiło, że siła nabywcza pieniądza była tam niewielka. Za to w Generalnym Gubernatorstwie można było kupować żywność za bezcen, dzięki dokonanej przez Niemców dewaluacji złotówki w stosunku do waluty niemieckiej i sztucznemu zaniżeniu jej wartości. Żołnierze dokarmiali swoje rodziny przysyłając miliony paczek. Ich żony wysyłały na front całe listy życzeń towarów, które należy im dostarczyć. Prof. Götz Aly zauważa, że po wybuchu wojny rodziny niemieckich żołnierzy dysponowały nierzadko dochodami większymi niż w okresie pokoju.</p>
<p>Poparcie społeczeństwa niemieckiego dla hitleryzmu i wojny miało swoje mocne podstawy w korzyściach jakie dawały rabunki, kradzieże i grabieże. Urlopy żołnierskie, udzielane według ściśle przestrzeganych harmonogramów, służyły w większym stopniu zaopatrzeniu rodzin w Rzeszy niż wypoczynkowi. Podczas narady u Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu w lipcu 1942 roku zanotowano słowa: <em><strong>&#8222;Patrz na urlopowicza jako na idealny i najprostszy środek transportu i daj mu tyle jedzenia dla jego bliskich, ile tylko może unieść&#8221;</strong></em>. <em><strong>&#8222;Żołnierze stali się uzbrojonymi handlarzami masłem&#8221;</strong></em> &#8211; pisze Götz Aly.</p>
<p>Nowe powojenne Niemcy jako &#8222;państwo dobrobytu&#8221; budowano w dużej mierze na wojennych rabunkach i łupach. W kwietniu 1945 roku brytyjski oficer Julius Posener znalazł się w Kolonii. <em><strong>&#8222;Ludzie wyglądali dobrze &#8211; zaróżowione twarze, weseli, zadbani i całkiem nieźle ubrani&#8221;</strong></em> &#8211; napisał. <strong><em>&#8222;System ekonomiczny, który do samego końca podtrzymywano dzięki milionom obcych rak i poprzez rabunek całego kontynentu, dał właśnie tutaj swoje efekty&#8221;</em></strong>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Tadeusz ROGOWSKI</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Literatura:<br />
1. Götz Aly, &#8222;Hitlers Volksstaat&#8221;. Fischer Verlag Gmbh, Frankfurt am Main 2005. (Polskie tłumaczenie: Wojciech Łygaś, &#8222;Państwo Hitlera&#8221;, Finna, Gdańsk 2006).<br />
2. Christian Gerlach, &#8222;Krieg, Ernährung, Volkermord: Forschungen zur Deutschen Vernichtungspolitik im Zweiten Weltkrieg&#8221;. Hamburger Edition, Hamburg 1998.<br />
3. Christian Packheiser, &#8222;Heimaturlaub&#8221;. Wallstein Verlag, Göttingen 2020.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Opublikowano: 10 października 2020</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/zaglodzic-finansowo-polske/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy Helmut Kohl był przyjacielem Polski?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/czy-helmuth-kohl-by-przyjacielem-polski/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/czy-helmuth-kohl-by-przyjacielem-polski/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Jun 2017 18:32:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2017/06/18/czy-helmuth-kohl-by-przyjacielem-polski/</guid>

					<description><![CDATA[Zmarł Helmut Kohl, wybitny niemiecki polityk pokolenia powojennego, próbującego po strasznych doświadczeniach II wojny światowej tworzyć nowy ład polityczny w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2209"></span></p>
<p><b>Zmarł Helmut Kohl, wybitny niemiecki polityk pokolenia powojennego, próbującego po strasznych doświadczeniach II wojny światowej tworzyć nowy ład polityczny w Europie. Za jego życia doszło do zjednoczenia Niemiec. Był dobrym politykiem z punktu widzenia&#8230; Niemiec. Nie był &#8222;przyjacielem Polski&#8221;, jak twierdzi obecna proniemiecka propaganda w Polsce. Zmierzmy się z faktami.</b></p>
<p>Jego rząd do końca wspierał finansowo Związek Radziecki, mimo tego, że trwała wojna w Afganistanie. Podczas konferencji „Dwa plus cztery” w sprawie zjednoczenia Niemiec, Polskę – kraj, który poniósł największe ofiary podczas II wojny światowej – znów potraktowano jak klienta wiszącego u klamki mocarstw, wykluczając z grona głównych decydentów. Za jego sprawą 45 lat po zakończeniu kataklizmu jakim dla Polski była napaść Niemiec w 1939 roku i II wojna światowa, Polska musiała ciężko walczyć o potwierdzenie swojej granicy zachodniej i prosić mocarstwa zachodnie o wsparcie. Opracowany przez Helmuta Kohla plan zjednoczenia Niemiec w ogóle nie obejmował kwestii granicy polsko-niemieckiej ani naszego udziału w podejmowaniu kluczowych dla Europy i świata ustaleń. Został wyodrębniony do oddzielnego porozumienia polsko-niemieckiego, którego podstawę stanowił Układ zgorzelecki podpisany z nieistniejącym już dzisiaj NRD. Kohl nie wyraził zgody na wycofanie z Konstytucji Niemiec słynnego artykułu 116, który nawiązuje do granicy Niemiec z 1937 roku, co &#8222;w razie czego&#8221; otwiera drogę do różnych pomysłów rewindykacyjnych.</p>
<h3>Helmut Kohl</h3>
<p>Urodził się w 1930 roku w Ludwigshafen am Rhein (nad Renem) w Nadrenii-Palatynacie w konserwatywno-mieszczańskiej rodzinie katolickiej. Jego starszy brat poległ podczas II wojny światowej, on sam został powołany do Wehrmachtu, ale nie wziął już udziału w walkach. Studiował na Uniwersytecie w Heildelbergu, tam też podjął pracę naukową (nauki polityczne, historia) i doktoryzował się. Wcześnie wstąpił do CDU (chrześcijańska demokracja), dochodząc w 1973 roku do funkcji przewodniczącego tej partii, którym pozostał 25 lat (1998). W 2001 roku przeżył osobistą tragedię, kiedy jego żona Hannelore, z którą miał dwóch synów, popełniła samobójstwo. W 1982 roku został kanclerzem Niemiec, pełniąc tą funkcję nieprzerwanie w ciągu pięciu rządów, aż do 1995.</p>
<h3>Polityka za pieniądze</h3>
<p>W 1984 Kohl przyjął w Bonn &#8222;Honorową Odznakę Związku Wypędzonych&#8221;. Tak zwani „Wypędzeni” stanowili znaczącą część jego elektoratu. W 1989 roku ogłosił w Bundestagu „Dziesięć punktów programowych dotyczących przezwyciężenia podziału Niemiec i Europy”, których nie skonsultował ani z opozycją w Niemczech, ani z innymi państwami. Był to plan zjednoczenia Niemiec, który nie zawierał jednak żadnych propozycji odnośnie ostatecznego uregulowania kwestii granicy polsko-niemieckiej. Polsce wyznaczono rolę biernego obserwatora. Niezadowolenie wyraziły Francja, Wielka Brytania, Włochy, Izrael i ZSRR. Ponieważ jednak USA w pełni poparły plan Kohla, pozostało mu przekonać do siebie Francję i ZSRR. Kanclerz Niemiec po prostu kupił poparcie tych państw, obiecując Francji integrację walutową, i „przekonując” ZSRR gigantyczną pożyczką 5 miliardów marek. Tutaj jednak mała dygresja.</p>
<h3>Ratowniczy ZSRR</h3>
<p>Pomoc udzielona ZSRR nie była przypadkiem odosobnionym. Kiedy na przełomie lat 80. i 90. gospodarkę ZSRR dotknęła zapaść i groził rozpad, Niemcy kanclerza Schmidta, a później Kohla, pośpieszyły z planem ratunkowym sfinansowania gazociągu Jamał, który miał dostarczyć dewiz niezbędnych do utrzymania i modernizacji sowieckiej armii oraz przemysłu, w tym zbrojeniowego. Znawca zagadnień niemieckich prof. Bogdan Musiał, który stawia Niemcom zarzut wspierania, a nawet subwencjonowania reżimów komunistycznych w Europie, napisał, że gdyby te plany zostały zrealizowane, to „Związek Sowiecki i zależne od niego reżimy komunistyczne … niekoniecznie uległyby unicestwieniu w latach 1989-1991”. Po dojściu w 1982 roku Kohla do władzy, już w następnym roku przedstawiciel Deutsche Banku podpisał w Leningradzie umowę na finansowanie projektu gazociągu Jamał na sumę 10 miliardów marek. Tuż przed upadkiem ZSRR, w październiku 1988 roku, rząd Helmuta Kohla udzielił Moskwie kredytu w wysokości 3 miliardów marek zachodnioniemieckich.</p>
<h3>Zjednoczenie Niemiec na warunkach niemieckich</h3>
<p>Przedłożone przez Kohla preliminaria („Dziesięć punktów programowych dotyczących przezwyciężenia podziału Niemiec i Europy”) nie zawierały niestety odniesienia do granic z sąsiadami. W tej sytuacji do akcji weszła polska dyplomacja (minister spraw zagranicznych RP Krzysztof Skubiszewski), która skłoniła prezydenta USA Busha do oświadczenia, że ustalenie granicy na Odrze i Nysie jest warunkiem koniecznym zjednoczenia Niemiec (grudzień 1989). Polonia w USA z Janem Nowakiem-Jeziorańskim, dyrektorem Kongresu Polonii Amerykańskiej, doprowadziła swoimi zabiegami do oświadczenia amerykańskiego Senatu, który zagroził podjęciem rezolucji odmawiającej Niemcom prawa do zjednoczenia do czasu uznania granicy z Polską. W rezultacie tych zabiegów ukazały się oświadczenia Bundestagu i parlamentu NRD, uznające obecny kształt granicy z Polską.</p>
<h3>Sprawa granicy niemiecko-polskiej&#8230; otwarta</h3>
<p>Wydaje się to nieprawdopodobne, ale przedstawiony przez Kohla, &#8222;przyjaciela Polski&#8221; plan zjednoczenia Niemiec w ogóle nie zawierał kwestii granicy na Odrze i Nysie. 45 lat po wojnie, doszło więc do powtórzenia sytuacji z Jałty – mocarstwa miały ponad naszymi głowami decydować o kształcie polskich granic i ponownie decydować bez nas o zasadniczym dla naszej państwowości zagadnieniu. Dla Niemców kwestia granic była&#8230; otwarta. Na szczęście PRL posiadał wyborowe kadry naukowe, zarówno w dziedzinie historii Niemiec i stosunków polsko-niemieckich (Antoni Czubiński, Lech Trzeciakowski, Zygmunt Wojciechowski, Kazimierz Piwarski, Jerzy Krasuski, Gerard Labuda, Michał Sczaniecki, Janusz Pajewski) jak i prawa międzynarodowego (Krzysztof Skubiszewski, czy wywodzący się z przedwojennej dyplomacji Stanisław Nahlik i Jędrzej Giertych). Trudno pomyśleć, jakie byłyby dalsze losy Polski bez tych ludzi. Znakomite kadry przygotował Instytut Zachodni w Poznaniu, którego działalność &#8211; co symptomatyczne &#8211; po 2000 roku była stopniowo wygaszana. Dopiero rząd PiS Beaty Szydło doprowadził do nadania należnej, państwowej rangi Instytutowi (ustawa z 17 grudnia 2015).</p>
<h3>Konferencja „2+4”</h3>
<p>W 1990 roku rozpoczęła się seria negocjacji państw niemieckich (RFN i NRD) i czterech mocarstw koalicji antyhitlerowskiej (USA, ZSRR, Wielka Brytania, Francja), w sprawie ustalenia warunków zjednoczenia Niemiec, nazwana konferencją „Dwa plus cztery”. Między majem a wrześniem 1990 roku odbyły się cztery spotkania (Bonn, Berlin, Paryż, Moskwa). Plan Kohla nie przewidywał udziału Polski. Dopiero na skutek energicznych działań dyplomatycznych Polska w ograniczonym zakresie została dopuszczona do rozmów w konferencji „2+4”, uczestnicząc w jednym z czterech posiedzeń (Paryż). Skubiszewski domagał się również, żeby traktat graniczny wszedł w życie przed traktatem zjednoczeniowym. Tego nie udało się jednak Polsce ugrać.</p>
<p>W ustaleniach konferencji &#8222;2+4&#8221; cztery mocarstwa uznały granice na Odrze i Nysie oraz zawarły postanowienia o jej nienaruszalności. Ponadto granice potwierdzone zostały w układzie zjednoczeniowym, w którym zjednoczone Niemcy m.in. wyrzekły się roszczeń terytorialnych wobec innych państw oraz zobowiązały do niewysuwania ich w przyszłości. W traktacie &#8222;2+4&#8221; &#8222;znalazł&#8221; się również zapis, że po podpisaniu traktatu zjednoczeniowego Niemcy potwierdzą swoją granicę odrębnym układem granicznym z Polską. Traktat taki podpisano 14 listopada 1990 już po zjednoczeniu Niemiec.</p>
<p>Teraz dopiero, każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Helmut Kohl był &#8222;przyjacielem Polski&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Tadeusz Rogowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/czy-helmuth-kohl-by-przyjacielem-polski/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rok 1914: Niemcy strząsają winę</title>
		<link>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemcy-strzsaj-win/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemcy-strzsaj-win/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 Nov 2014 17:15:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/11/29/rok-1914-niemcy-strzsaj-win/</guid>

					<description><![CDATA[Wielkie jubileusze polityczne trafiają na bardzo zróżnicowany odbiór społeczny, czasami stanowią wydarzenia incydentalne i nie pozostawiają po sobie głębszych śladów]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1886" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/11/sarajewo_zamach.jpg" border="0" alt="Sarajewo" title="Sarajewo" align="left" width="944" height="531" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/11/sarajewo_zamach.jpg 944w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/11/sarajewo_zamach-300x169.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/11/sarajewo_zamach-768x432.jpg 768w" sizes="(max-width: 944px) 100vw, 944px" />Wielkie jubileusze polityczne trafiają na bardzo zróżnicowany odbiór społeczny, czasami stanowią wydarzenia incydentalne i nie pozostawiają po sobie głębszych śladów w zbiorowej świadomości, kiedy indziej przeciwnie – dostarczają materiału do przemyśleń, wywołują ostre spory, <span id="more-1887"></span>  polaryzują opinię publiczną i prowokują do zastanowienia się nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Wiele wskazuje na to, że w przypadku setnej rocznicy pierwszej wojny światowej (1914-1918) można oczekiwać dość gruntownej rozprawy z przeszłością mocno zabarwionej odniesieniami do teraźniejszości. Zakrojone na wielką skalę obchody rocznicowe planowane są w krajach położonych na odległych kontynentach i rozciągną się na kilka lat przypominających każdy rok wojny, od jej wybuchu do konferencji pokojowych. A to gwarantuje ciągłość zainteresowania, której sprzyja również niezwykle intensywne aktualizowanie problematyki sprzed stu lat. Nieustannie przypomina się o ówczesnym chwiejnym układzie sił, o polityce stref wpływów, o fałszywych ambicjach mocarstwowych, o niebezpieczeństwie konfliktu sprowokowanego przypadkowo i o tym jak zawiodła dyplomacja europejska lub europejska kultura polityczna. Analogie są często bardzo powierzchowne, ale obawy przed efektem Serbii, dziś może to być Ukraina, są autentyczne. I wreszcie, pierwsza wojna stymuluje refleksję nad biegiem czy sensem dziejów europejskich, w tym także poszczególnych krajów i narodów. Czy „prakatastrofa” 1914-1918 musiała bezpośrednio prowadzić do „załamania cywilizacyjnego” 1939-1945? Jedni ubolewają nad upadkiem wielkich imperiów europejskich, inni wskazują na wyrwanie się licznych narodów spod obcego panowania. Co stanowiło większą wartość: stabilizacja gwarantowana przez mocarstwa czy samostanowienie często niewielkich i kłopotliwych narodów?</p>
<p>Niemcy stanowią przypadek szczególnie interesujący z dwóch powodów. Po pierwsze są obecne w pamięci zbiorowej na wszystkich poziomach: ogólnoeuropejskim, większości regionów i większości narodów. Nie jest to obecność pozytywna, lecz najczęściej zdecydowanie i jednoznacznie negatywna, tym bardziej wyrazista, że główni sojusznicy niemieccy albo znikli z mapy, jak Austro-Węgry, albo znajdują się na peryferiach Europy, jak Turcja, albo nie odgrywają współcześnie większej roli. Po drugie, Niemcy musieli i muszą się zmagać z odium winy za podwójny kataklizm wojenny, za pierwszą i drugą wojnę światową, a pamięć o jednej może przesłaniać, ale może i wzmacniać pamięć o drugiej. Oczywiście pojęcie winy nie ma sensu w dociekaniach ściśle naukowych, jednakże słusznie czy niesłusznie stanowi centralną kategorię w opisie pamięci zbiorowej. Kluczowa sprawa odpowiedzialności/winy pojawiła się już w momencie wybuchu wojny, a na dobrą sprawę nawet wcześniej w niemieckich kalkulacjach na sprowokowanie Rosji, żeby w końcu znaleźć finał w zapisach traktatu wersalskiego (28 czerwca 1919 r.). W preambule stwierdzono, że konflikt wziął początek w wypowiedzeniu wojny przez Austro-Węgry – Serbii, Niemcy – Rosji i Francji oraz w niemieckiej inwazji Belgii; w art. 227 mocarstwa zwycięskie postawiły „w stan publicznego oskarżenia Wilhelma II Hohenzollerna, byłego cesarza Niemiec, o najwyższą obrazę moralności międzynarodowej i świętej powagi traktatów”; w art. 231 powiedziano: „Rządy sprzymierzone i stowarzyszone oświadczają, zaś Niemcy przyznają, że Niemcy i ich sprzymierzeńcy, jako sprawcy, są odpowiedzialni za wszystkie szkody i straty, poniesione przez Rządy sprzymierzone i stowarzyszone oraz przez ich obywateli na skutek wojny, która została im narzucona przez napaść ze strony Niemiec i ich sprzymierzeńców”.</p>
<p class="foto">Zamach w Sarajewie</p>
<p>Opis działań prowadzących do wojny był adekwatny, oskarżenie Wilhelma II mogło budzić pewne wątpliwości, natomiast złożenie &#8222;odpowiedzialności&#8221; (słowo &#8222;wina&#8221; się nie pojawia) na &#8222;Niemcy i ich sprzymierzeńców&#8221; (a więc nie tylko na Niemcy) wywołało gwałtowne protesty strony niemieckiej i zapoczątkowało ciągnące się latami spory o genezę pierwszej wojny światowej. Nie wnikając w historię tych kontrowersji, starczy powiedzieć, że w latach trzydziestych utrwalił się pogląd, że właściwie wiele państw ponosiło odpowiedzialność za wojnę. I pogląd ten dominował do lat sześćdziesiątych, kiedy ukazały się dwa potężne, znakomicie udokumentowane dzieła Fritza Fishera, dowodzące, że Niemcy ponosiły &#8222;główną odpowiedzialność&#8221; i że ich cele wojenne były skrajnie imperialistyczne. Pogląd ten przebił się do świadomości zachodnioniemieckiej i z pewnymi modyfikacjami zaczął funkcjonować w powszechnym obiegu. Trafił na sprzyjający moment, kiedy Niemcy przestawali się widzieć w roli &#8222;ofiary&#8221; i zaczęli oswajać się również z rolą &#8222;sprawcy&#8221;. Odżyły pytania o odpowiedzialność za pierwszą wojnę i niemieckie cele wojenne, o to czy Niemcy prowadziły wojnę obronną, prewencyjną czy skrajnie ekspansjonistyczną, zmierzającą do zapanowania nad Europą i zdobycia statusu mocarstwa światowego. W świetle drugiej wojny światowej nasuwało się łatwe rozstrzygnięcie problemu, czy istniała kontynuacja imperialistycznych mrzonek w historii Niemiec i czy Trzecia Rzesza stanowiła jedynie &#8222;wypadek przy pracy&#8221;. Dla niemieckiego samopoczucia miało niebagatelne znaczenie, czy należy wziąć na siebie odpowiedzialność za jedną, czy za obydwie katastrofy europejskie.</p>
<p><b>Współcześnie klimat polityczny w Niemczech ulega daleko idącym przeobrażeniom, wyraźnie zwyżkuje tendencja do relatywizowania przeszłości, czyli dowodzenia, że Niemcy byli w tym samym stopniu &#8222;sprawcą&#8221; co &#8222;ofiarą&#8221;, podobnie jak wszystkie inne narody europejskie</b>. <b>W tym nurcie mieści się pomniejszanie niemieckiej odpowiedzialności za pierwszą wojnę i przerzucanie jej na Serbię, Rosję, Francję, a nawet na Wielką Brytanię, co już zupełnie zakrawa na absurd</b>. Wszystko to są poglądy bardzo dobrze znane z międzywojnia, modyfikacje mają znaczenie drugorzędne, chciałoby się rzec niemal stylistyczne. Niezwykłą karierę zrobiła książka australijskiego historyka Christophera Clarka (<i>The Sleepwalkers</i>) wydana w 2012 r. i natychmiast przetłumaczona na język niemiecki. Autor ten w gruncie rzeczy odświeżył tezę o ześlizgnięciu się w wojnę przez mocarstwa, które wszystkie prowadziły politykę imperialistyczną i wszystkie ponosiły odpowiedzialność za wielki konflikt zbrojny. Wszyscy byli imperialistami i nacjonalistami, Niemcy wcale nie byli jedynym, a tym bardziej głównym &#8222;sprawcą&#8221;. Kryzys lipcowy, poprzedzający wybuch wojny, był skutkiem &#8222;wspólnej kultury politycznej&#8221; nacechowanej niezdolnością europejskich &#8222;lunatyków&#8221; do prawidłowego ocenienia sytuacji. Wojna nie była pochodną strukturalnych konfliktów, lecz fatalnego zbiegu okoliczności i nieudolności dyplomatów i polityków, kierujących się zgubnym machismem i eliminujących kobiety z polityki itp. itd. Książka jest skierowana do szerokiego odbiorcy, można ją wziąć na wakacje, inaczej niż opasłe dzieła Fischera wymagające uważnej lektury. Narracja jest wartka, atrakcyjnych szczegółów nie brakuje, portrety bohaterów kreślone grubą kreską, a więc wszystko co lubi masowy czytelnik. W Niemczech książka utrzymuje się na listach bestsellerów, autor święci triumfy w audycjach telewizyjnych.</p>
<p><b>W pierwszej połowie 2014 r. ukazały się na łamach dzienników i tygodników wcale liczne artykuły utrzymane w duchu historycznego rewizjonizmu.</b> Herfried Münkler ogłosił, że do wojny parły Serbia, Rosja, Francja i Wielka Brytania, jakby mimochodem dodając: &#8222;Naturalnie Niemcy nie były niewinne, w żadnym razie. Ale droga do wojny była wysoce złożona i metodyka Fritza Fischera byłaby nie do zaakceptowania na żadnym proseminarium&#8221;. Publicystka Cora Stephen ubolewała nad niemieckim masochizmem, podkreślając, że: &#8222;Tylko Niemcy wciąż wierzą, że ponoszą wyłączną winę za piekło między 1914 i 1918&#8221;. Dominik Geppert, Sönke Neitzel, Cora Stephan i Thomas Weber w manifeście ogłoszonym na łamach &#8222;Die Welt&#8221; stwierdzili, że w ogóle nie można mówić o &#8222;winie&#8221; Niemiec, ponieważ nie złamano wówczas żadnego obowiązującego kodeksu moralnego lub prawnego. Przywódcy Niemiec kierowali się wyłącznie obawą przed &#8222;okrążeniem&#8221; &#8211; &#8222;defensywnym celem przywrócenia znowu chwiejnej sytuacji ograniczonej hegemonii na kontynencie europejskim, którą Rzesza posiadała za Bismarcka, byli oni jak najdalej od tego, żeby arogancko i opętani wielkością dążyć do mocarstwa światowego&#8221;. W manifeście obciążono Francję, Austro-Węgry, Rosję i Wielką Brytanię, zwłaszcza tę ostatnią, że przekształciła konflikt w wojnę światową. Dominik Geppert miał Anglii za złe, że przystąpiła do wojny nie kierując się własnym interesem lub jasnymi zobowiązaniami sojuszniczymi. Sönke Neitzel twierdził, że źródeł wojny należy szukać nie tyle w polityce poszczególnych mocarstw, ile w enigmatycznym &#8222;ogólnoeuropejskim kryzysie&#8221;.</b></p>
<p>Przyznać jednak trzeba, że dość krzykliwy rewizjonizm historyczny prezentowany zwłaszcza w &#8222;Die Welt&#8221; spotkał się także z bardziej wyważonymi sądami w stylu: nikt nie był bez winy, ale wina Austro-Węgier i Niemiec była największa. Wolfram Wette wręcz trzyma się podstawowych ustaleń Fischera, a Michael Epkenhans podkreśla, że jednak <b>&#8222;najważniejsze decyzje zapadły w Berlinie&#8221;</b>. Gerd Krumeich pisał: &#8222;Kto był winny? Bez wątpienia nieodpowiedzialna polityka presji i blefu rządu niemieckiego miała największy udział w rozpętaniu wojny. Ale nie tylko wyłącznie Niemcy ponoszą odpowiedzialność za narastanie nieznośnych napięć przed wojną&#8221;. Bardzo wyważony tekst ogłosił Heinrich August Winkler w tygodniku &#8222;Die Zeit&#8221;, przypominając o wewnętrznych uwarunkowaniach polityki niemieckiej, zwłaszcza o naciskach ze strony kół wojskowych na rozpoczęcie wojny, i przeciwstawiając się historii pisanej w duchu pozytywistycznym lub polityki realnej, w każdym razie bez obciążeń moralnych. Niektórzy autorzy wyraźnie piszą również o podtekstach politycznych historycznego rewizjonizmu: jeśli Niemcy mają spełniać ważną rolę na scenie europejskiej, to nie można im wciąż wytykać winy za rozpętanie konfliktów zbrojnych (Münkler). Volker Ullrich odnotował zmiany w polityce kształtowania pamięci zbiorowej: &#8222;To co nie powiodło się konserwatystom podczas ‘sporu historyków’ w latach osiemdziesiątych, a mianowicie odzyskanie władzy interpretowania historii, ma się udać teraz. Zwraca uwagę z jak słabym oporem się to dotąd spotykało”. I to wydaje się najbardziej niepokojące w obecnej niemieckiej debacie o odpowiedzialności za wybuch pierwszej wojny światowej.</p>
<p><b>Zbigniew Mazur</b></p>
<p class="info"><b>Źródło przedruku</b>: Biuletyn Instytutu Zachodniego, Nr 168/2014, 12 sierpnia 2014. Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego &#8211; Instytut Naukowo-Badawczy, Poznań. Tezy zawarte w tekście wyrażają jedynie opinie autora. Wytłuszczenia pochodzą od redakcji portalu koszalin7.pl</p>
<p class="note"><b>Zbigniew MAZUR</b> (ur. 1943) &#8211; historyk, profesor w Instytucie Zachodnim. Zainteresowania badawcze: niemieckie dziedzictwo kulturowe na Ziemiach Zachodnich i Północnych, dzieje myśli zachodniej. Stopnie naukowe: praca doktorska <i>&#8222;Pakt czterech 1933&#8221;</i>; doktor (1975); doktor habilitowany, docent (2004); profesor Instytutu Zachodniego (2010). Najważniejsze publikacje: <i>&#8222;Antenaci. O politycznym rodowodzie Instytutu Zachodniego&#8221;</i>, Instytut Zachodni, Poznań 2002; <i>&#8222;Obraz Niemiec w polskich podręcznikach do nauczania historii (1945-1989)&#8221;</i>, Instytut Zachodni, Poznań 1996; <i>&#8222;Centrum przeciwko Wypędzeniom&#8221;</i>, Poznań 2006; <i>&#8222;&#8217;Ojczyzna&#8217; 1939-1945. Wspomnienia. Publicystyka&#8221;</i>, (współred.), Poznań 2004; <i>&#8222;Wspólne dziedzictwo? Ze studiów nad stosunkiem do spuścizny kulturowej na Ziemiach Zachodnich i Północnych&#8221;</i> (red.), Poznań 2000.</p>
<p> <b>INSTYTUT ZACHODNI im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu</b> (ang. <i>Institute for Western Affairs</i> , niem. <i>West-Institut</i>, fr. <i>Institute Occidentale</i>) &#8211; jednostka badawczo-rozwojowa, której organem założycielskim jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Założony w 1944 r. w Warszawie przez profesora Zygmunta Wojciechowskiego, od 1945 r. mieści się w Poznaniu. Instytut zajmuje się w sposób interdyscyplinarny szeroko pojętymi stosunkami międzynarodowymi, głównie stosunkami polsko-niemieckimi, ale także polskimi ziemiami zachodnimi (m.in. Wielkopolska, Pomorze, Śląsk), historią, ekonomią i polityką Niemiec oraz procesami integracji europejskiej i kwestiami bezpieczeństwa w strefie euroatlantyckiej.</p>
<p> <small>Biogram na podstawie notki autorskiej zamieszczonej w Biuletynie Instytutu Zachodniego, strony internetowej Instytutu Zachodniego oraz Wikipedii.</small></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemcy-strzsaj-win/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rok 1914: niemiecka narracja</title>
		<link>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemiecka-narracja/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemiecka-narracja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Aug 2014 15:39:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/08/23/rok-1914-niemiecka-narracja/</guid>

					<description><![CDATA[Pamięć o pierwszej wojnie światowej, zwanej przez współczesnych Wielką Wojną 1914-1918, zawsze dzieliła kraje europejskie i nie tylko europejskie. I]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1822" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/08/pierwsza_wojna_01.jpg" border="0" alt="I wojna" title="I wojna" align="left" width="640" height="480" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/08/pierwsza_wojna_01.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/08/pierwsza_wojna_01-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" />Pamięć o pierwszej wojnie światowej, zwanej przez współczesnych Wielką Wojną 1914-1918, zawsze dzieliła kraje europejskie i nie tylko europejskie. I pod tym względem nic się nie zmieniło do dnia dzisiejszego. Ciężar wojny, najbardziej krwawe walki i największe straty ludzkie przypadły na zachodnią część Europy <span id="more-1823"></span> , na front francusko-niemiecki, a nie na część wschodnią, jak miało to miejsce podczas drugiej wojny światowej, a więc pamięć została naznaczona przede wszystkim doświadczeniem zachodnim, francuskim, brytyjskim, amerykańskim, również niemieckim. To w zachodniej Europie narodziło się masowe grobownictwo wojenne, zbiorcze cmentarze żołnierzy pochowanych nie w swoim kraju, lecz w pobliżu miejsc, gdzie toczyły się najbardziej zacięte walki. Idea grobu nieznanego żołnierza nie przypadkiem powstała niemal równolegle we Francji i Wielkiej Brytanii, żeby następnie przeniknąć do innych krajach europejskich. Pomniki wojenne upamiętniające śmierć szeregowych żołnierzy były znane wprawdzie wcześniej, ale na skalę masową pojawiły się dopiero po pierwszej wojnie światowej. Europa zachodnia, w przeciwieństwie do wschodniej, jest usiana monumentami poświęconymi pierwszej, a nie drugiej wojnie światowej. A.J. Taylor przed wielu laty napisał: &#8222;Jeśli wielkość wydarzenia mierzyć liczbą poświęconych mu pomników, to Wielka Wojna, jak ją nazwano, była największym wydarzeniem, jakie się kiedykolwiek zdarzyło&#8221; (A.J.P. Taylor, <i>From Sarajewo to Potsdam</i>, London 1966, s.57). We Francji czy Anglii wciąż dzień zawieszenia broni 11 listopada 1918 r. (a nie np. podpisania traktatu wersalskiego 28 czerwca 1919 roku) jest obchodzony szczególnie uroczyście. W Anglii <i>Remembrance Day</i> celebruje się w listopadzie, a nie w maju na pamiątkę kapitulacji Niemiec w drugiej wojnie światowej (8 maja 1945).</p>
<p>W Europie zachodniej pierwsza wojna została odebrana jako cywilizacyjny przełom, załamanie się świata, który tam postrzegano jako wyjątkowo pomyślny, od Kongresu Wiedeńskiego (1814-1815) raczej pokojowy, w każdym razie nacechowany niekwestionowanym prymatem Europy zachodniej w świecie. To się skończyło. W drugiej wojnie światowej Anglia odegrała ważną, ale na pewno już nie decydującą rolę, Francja się skompromitowała, nie sprostała agresji niemieckiej, wykreowała reżim Vichy, musiała być wyzwolona przez Anglosasów. Dzień lądowania aliantów w Normandii (6 czerwca 1944) jest periodycznie świętowany we Francji wraz z ówczesnymi sojusznikami, ale z mieszanymi uczuciami. Francja woli przypominać o swojej roli w pierwszej wojnie światowej i traktować obie katastrofy wojenne jako całość. Generał Charles de Gaulle zalecał w swoich pamiętnikach: &#8222;W ogóle powinniśmy szerzyć ideę, że wojna obecna jest tylko epizodem wojny światowej rozpoczętej w 1914 roku. Udział Francji we wspólnej walce o wolność w tej wojnie światowej mierzy się jej udziałem od roku 1914&#8221; (Ch. de Gaulle, <i>Pamiętniki wojenne</i>, t. I, Warszawa 1967, s.377). W Związku Sowieckim pamięć o Wielkiej Wojnie jako takiej nigdy nie odgrywała szczególnej roli. Rosja carska tę wojnę przegrała i nie było powodu do świętowania ani zwycięstw, ani pochylania się nad stratami ludzkimi (ok. 1,8 mln poległych żołnierzy). Pomników poświęconych Wielkiej Wojnie nie ma, w czym Taylor dopatrywał się cywilizacyjnego zerwania łączności z Zachodem. W Związku Sowieckim wszystko przesłaniało upamiętnianie rewolucji 1917 roku oraz na niespotykanie wielką skalę Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (1941-1945). Z kolei jedno i drugie było nieobecne lub co najwyżej śladowo obecne w komemoracji zachodnioeuropejskiej.</p>
<p>W Niemczech pamięć o Wielkiej Wojnie od samego początku była wielowarstwowa i wielce złożona, przesłonięta poczuciem ogromnych strat ludzkich, które nie przyniosły wymarzonego zwycięstwa. Wojna jawiła się jako pozbawiona wszelkiego sensu. We Francji lub Anglii istniało mimo wszystko poczucie zwycięstwa, w Niemczech dominowała trauma klęski. Nie było tam żadnego powodu, żeby świętować dzień zawieszenia broni 11 listopada 1918 roku, tak samo jak później dzień kapitulacji Trzeciej Rzeszy 8 maja 1945 roku. Pamięć niemiecka i europejska w tych miejscach radykalnie się rozmijały. <b>Niemcy szukali rekompensaty, zrzucając z siebie odpowiedzialność za wywołanie wojny w 1914 roku (<i>Schuldfrage</i>), dowodząc, że klęska militarna &#8222;niezwyciężonej w polu&#8221; armii była skutkiem wewnętrznej zdrady (<i>Dolchstoßlegende</i>), a podpisany w Wersalu traktat pokojowy był skrajnie krzywdzący i niesprawiedliwy, niosący w sobie zarodki przyszłego konfliktu (<i>Versailles Diktat</i>). Druga wojna miała być bezpośrednim skutkiem pierwszej. W rezultacie wyprodukowano narrację prowadzącą od narzuconej wojny, przez brutalny traktat pokojowy, do zdobycia władzy przez Hitlera i drugiej wojny światowej.</b> Konstrukcja ta runęła w gruzy po ukazaniu się w latach sześćdziesiątych dwóch monumentalnych dzieł Fritza Fischera wykazujących decydującą odpowiedzialność Niemiec za rozpętanie pierwszej wojny światowej oraz ujawniających monstrualnie zakrojone niemieckie plany urządzenia świata powojennego. Nic dziwnego, że Fischer spotkał się z nienawistnymi atakami i że do dzisiaj próbuje się dezawuować jego ustalenia. Tak czy inaczej pamięć o pierwszej wojnie jest dla Niemców kłopotliwa i trudna do pogodzenia z pamięcią europejską, zresztą w powszechnym odbiorze została ona przesłonięta przez pamięć o holocauście i &#8222;wypędzeniach&#8221; ludności niemieckiej.</p>
<p><b>Problem pojawił się w związku ze zbliżaniem się stuletniej rocznicy wybuchu pierwszej wojny</b>, której obchody ze zrozumiałych względów musiały się koncentrować na terenie najbardziej zaciekłych walk, czyli Belgii i Francji. Francuzi i Anglicy od dłuższego czasu pracowali nad szczegółowym programem uroczystości skupiających się na 2014 roku, ale kontynuowanych również w ciągu następnych czterech lat, włącznie z uczczeniem podpisania traktatu wersalskiego (2019). W założeniu (raport Josepha Zimeta, 2011) uroczystości francuskie miały uzmysłowić nie tylko rozmiar poniesionych ofiar, ale również wzmocnić poczucie zwartości narodowej, przypomnieć o bohaterstwie i zrywie w obronie najechanego kraju. W przeciwieństwie do pamięci o drugiej wojnie światowej, która dzieli Francuzów i przypomina chwile mało chwalebne, pamięć o pierwszej może ich łączyć i przysłużyć się budowaniu mocno obecnie nadwyrężonej jedności narodowej. W podobnym duchu przygotowywane są obchody w Wielkiej Brytanii, gdzie <i>British War Museum</i> przejęło swego rodzaju patronat nad uroczystościami i realizacją różnego rodzaju projektów. Podobne przygotowania rozpoczęto w Kanadzie, Nowej Zelandii i Australii (bitwa o Gallipoli!), Belgii (walki we Flandrii!), Stanach Zjednoczonych (przystąpienie do wojny w 1917 roku!), w Czechach, Serbii i innych krajach, włącznie tym razem z Rosją. Bardzo wysoko należy ocenić podjętą w wielu krajach, zwłaszcza we Francji, akcję digitalizacji i udostępniania w Internecie dokumentów z epoki. W lutym 1990 uruchomiono międzynarodową stronę internetową (<a href="http://europeana1914-1918.eu/en" target="_blank" rel="noopener noreferrer">europeana1914-1918.eu</a>), na której zamieszcza się masę dokumentów, różnego zresztą rodzaju i różnej wartości. W Niemczech pierwsze wystawy związane z Wielką Wojną pojawiły się już w 2013 roku, wyliczono, że rok temu ukazało się na rynku przeszło 180 bardzo różnych publikacji w języku niemieckim poświęconych tej problematyce.</p>
<p>Główny kłopot Niemców polegał na tym, jak znaleźć wątek przewodni narracji o pierwszej wojnie światowej. W dniu 14 listopada 2013 roku odbyło się w <i>Auswärtiges Amt</i> [niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych &#8211; <b>dop. Koszalin7.pl</b>] spotkanie z 20 przedstawicielami instytucji w rodzaju <i>Deutsches Historisches Museum</i>, <i>Goethe-Institut</i>, <i>Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge</i> etc., podczas którego minister Guido Westerwelle nakreślił <b>opowieść zaczynającą się od straszliwej wojny materiałowej i kończącej pojednaniem w Unii Europejskiej. Niemcy wyraźnie na plan pierwszy wysuwali rozmiar ofiar (15 mln), sugerowali pominięcie tego, kto odpowiadał za wojnę i kto zwyciężył lub poniósł klęskę</b>. Nowy rząd CDU, SPD i CSU poszedł w tym właśnie kierunku. Kanclerz Angela Merkel zakończyła swoje exposé 29 stycznia 1914 roku następująco: &#8222;W tym roku mija 100 lat od wybuchu pierwszej wojny światowej. Była to pierwsza wielka katastrofa XX stulecia, po której wkrótce miała nastąpić druga: cywilizacyjne załamanie, Shoah i początek drugiej wojny światowej przed 75 laty. Jedność europejska, która potem nastąpiła i która przyniosła nam pokój, wolność i dobrobyt, jawi się z tej perspektywy niczym cud. Żyjemy obecnie w porządku, w którym nie tak jak przed laty niewielu rozstrzyga w tajnej dyplomacji o losie Europy, lecz w którym wszystkie 28 równouprawnionych państw członkowskich, współpracując z instytucjami europejskimi, wspólnie kształtuje bieg rzeczy dla dobra obywatelek i obywateli. Parlament Europejski, który w maju około 375 milionów wybierze na nowo, oraz parlamenty narodowe troszczą się o niezbędną legitymację i jawność. Przed 65 powstała Republika Federalna Niemiec. Przed 25 laty upadł mur. Przed 10 laty przeżyliśmy początek rozszerzenia UE. Kolejne granice w Europie można było rozebrać. My, Niemcy i my, Europejczycy, jesteśmy na szczęście obecnie zjednoczeni&#8221;.</p>
<p>Odpowiednio do narracji zaprezentowanej przez Merkel planuje się na 2014 r. obchody skoncentrowane na kilku podstawowych datach: 100-lecie rozpoczęcia wojny w 1914 roku, 75-lecie wybuchu drugiej wojny światowej w 1939, 65-lecie utworzenia Republiki Federalnej w 1949, 25-lecie enerdowskiej &#8222;pokojowej rewolucji&#8221; w 1989, 10-lecie poszerzenia Unii Europejskiej w 2004 roku. <b>Obchody układają się w wyraźną, równoległą sekwencję wydarzeń w wymiarze europejskim i niemieckim, w obu wypadkach optymistyczną, od tego co było złe, do tego co dobre. W wymiarze europejskim opowieść zaczyna się rozpadem wspaniałego świata przed 1914 roku, prakatastrofą europejską, początkiem drugiej wojny trzydziestoletniej, potem przychodzą okropności drugiej wojny światowej (holocaust!), ale wszystko się dobrze kończy integracją europejska i wielkim osiągnięciem w postaci Unii Europejskiej. Mefisto chciał źle, ale jak zawsze wyszło to na dobre. Idąc rakiem (Nietzsche) wychodzi się od apoteozy Unii Europejskiej i odpowiednio do tego fryzuje przeszłość.</b> Wątpliwe, żeby ta narracja przypadła do gustu np. Brytyjczykom. W wymiarze niemieckim początek opowieści się nieco komplikuje, wymaga co najmniej mocnego zrelatywizowania odpowiedzialności za wybuch pierwszej wojny, natomiast &#8222;krzywdę wersalską&#8221; można zostawić, specjalnie jej nie akcentując, żeby nie drażnić partnerów w Unii Europejskiej. Ciężar opowieści przesuwa się na okres nazistowski i drugiej wojny, gdzie oceny są jednoznaczne, że był to okres &#8222;katastrofy&#8221; niemieckiej i cywilizacyjnego załamania. Ważny jest przede wszystkim finał opowieści, utworzenie Republiki Federalnej Niemiec, &#8222;pokojowa rewolucja&#8221; w NRD oraz przyłączenie NRD do RFN, powstanie państwa &#8211; jak podkreśla to często Merkel &#8211; pod każdym względem znakomicie urządzonego, silnego, wzorcowego. Opowieść jest więc również optymistyczna i dobrze służy wzmocnieniu dobrego samopoczucia.</p>
<p>  <b>Można żywić spore wątpliwości, czy oba wątki rzeczonej narracji znajdą posłuch w innych krajach europejskich. Cierpią one na przesadną aktualizację, zbyt daleko idące uproszczenia i nieznośny dydaktyzm, nie mówiąc już o tym, że w publicystyce wzbogaca się je dywagacjami wyraźnie nawiązującymi do propagandy z okresu republiki weimarskiej i późniejszego (odżywa dyskurs o <i>Schuldfrage</i> i <i>Versailles Diktat</i>). W każdym razie wiele wskazuje na to, że w głównym nurcie opiniotwórczym zyskuje na znaczeniu kolejna edycja relatywizacji przeszłości.</b> Można wszelako domniemywać, że tym razem nie spotka się z przychylnym odzewem w takich krajach, jak Francja, Wielka Brytania lub Belgia. Trudno sobie również wyobrazić, żeby niemiecka narracja zyskała aplauz w Polsce, gdzie pierwsza wojna kojarzy się przede wszystkim z klęską znienawidzonych zaborców oraz szansą na odbudowanie własnej państwowości. Nie ma w Polsce żadnego powodu, żeby ubolewać nad warunkami zawieszenia broni 11 listopada 1918 lub traktatu wersalskiego 28 czerwca 1919 roku. <b>Upadek wielokulturowych i wielonarodowościowych imperiów</b>, nad którym Niemcy czasami ubolewają twierdząc, że zrodził paskudny nacjonalizm wschodnioeuropejski, <b>był z polskiego punktu widzenia zbawienny. Doświadczenie polskie radykalnie się różni od doświadczenia niemieckiego, wojna przyniosła nie katastrofę, lecz wyzwolenie i nadzieję na lepszą przyszłość, zniszczoną ponownie w 1939 roku agresją Trzeciej Rzeszy. Polskie obchody rocznicy 1914 r, jak również następnych lat wojny, powinny się skupić nie tylko na samym upamiętnieniu drogi do wolności i niepodległości, ale również na wprowadzeniu tego wątku do pamięci europejskiej. Nie ma się czego wstydzić.</b>  </p>
<p><b>Prof. Zbigniew Mazur</b></p>
<p>Tezy zawarte w tekście wyrażają jedynie opinie autora. Wytłuszczenia pochodzą od redakcji portalu koszalin7.pl</p>
<p class="info"><b>Źródło przedruku</b>: Biuletyn Instytutu Zachodniego, Nr 159/2014, 28 lutego 2014. Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego &#8211; Instytut Naukowo-Badawczy, Poznań.</p>
<p class="note"><b>Zbigniew MAZUR</b> (ur. 1943) &#8211; historyk, profesor w Instytucie Zachodnim. Zainteresowania badawcze: niemieckie dziedzictwo kulturowe na Ziemiach Zachodnich i Północnych, dzieje myśli zachodniej. Stopnie naukowe: praca doktorska <i>&#8222;Pakt czterech 1933&#8221;</i>; doktor (1975); doktor habilitowany, docent (2004); profesor Instytutu Zachodniego (2010). Najważniejsze publikacje: <i>&#8222;Antenaci. O politycznym rodowodzie Instytutu Zachodniego&#8221;</i>, Instytut Zachodni, Poznań 2002; <i>&#8222;Obraz Niemiec w polskich podręcznikach do nauczania historii (1945-1989)&#8221;</i>, Instytut Zachodni, Poznań 1996; <i>&#8222;Centrum przeciwko Wypędzeniom&#8221;</i>, Poznań 2006; <i>&#8222;&#8217;Ojczyzna&#8217; 1939-1945. Wspomnienia. Publicystyka&#8221;</i>, (współred.), Poznań 2004; <i>&#8222;Wspólne dziedzictwo? Ze studiów nad stosunkiem do spuścizny kulturowej na Ziemiach Zachodnich i Północnych&#8221;</i> (red.), Poznań 2000.</p>
<p> <b>Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu</b> (ang. <i>Institute for Western Affairs</i> , niem. <i>West-Institut</i>, fr. <i>Institute Occidentale</i>) &#8211; jednostka badawczo-rozwojowa, której organem założycielskim jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Założony w 1944 r. w Warszawie przez profesora Zygmunta Wojciechowskiego, od 1945 r. mieści się w Poznaniu. Instytut zajmuje się w sposób interdyscyplinarny szeroko pojętymi stosunkami międzynarodowymi, głównie stosunkami polsko-niemieckimi, ale także polskimi ziemiami zachodnimi (m.in. Wielkopolska, Pomorze, Śląsk), historią, ekonomią i polityką Niemiec oraz procesami integracji europejskiej i kwestiami bezpieczeństwa w strefie euroatlantyckiej.</p>
<p> <small>Biogram na podstawie notki autorskiej zamieszczonej w Biuletynie Instytutu Zachodniego, strony internetowej Instytutu Zachodniego oraz Wikipedii.</small></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/rok-1914-niemiecka-narracja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Historycy niemieccy przeciwko określeniu &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;</title>
		<link>https://koszalin7.pl/historycy-niemieccy-przeciwko-okreleniu-qpolskie-obozy-koncentracyjneq/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/historycy-niemieccy-przeciwko-okreleniu-qpolskie-obozy-koncentracyjneq/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 23 Jan 2014 08:17:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/01/23/historycy-niemieccy-przeciwko-okreleniu-qpolskie-obozy-koncentracyjneq/</guid>

					<description><![CDATA[Niemieccy historycy wystosowali oświadczenie, w którym sprzeciwiają się używaniu słów &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; określając je jako niedopuszczalne (Unwörter). Jednocześnie jednak]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1695" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/01/obozy_koncentracyjne.jpg" border="0" alt="Niemieckie obozy" title="Niemieckie obozy" align="left" width="838" height="629" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/01/obozy_koncentracyjne.jpg 838w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/01/obozy_koncentracyjne-300x225.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/01/obozy_koncentracyjne-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 838px) 100vw, 838px" />Niemieccy historycy wystosowali oświadczenie, w którym sprzeciwiają się używaniu słów &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; określając je jako niedopuszczalne (Unwörter). Jednocześnie jednak historycy zauważają, że odrzucanie błędnych pojęć i interpretacji jest zadaniem <span id="more-1696"></span>  przede wszystkim krytycznej opinii publicznej. Apelują także do opinii publicznej i &#8222;historyczno-dydaktycznych multiplikatorów&#8221; (środowisk nauczycielskich i dziennikarskich) o przeciwstawienie się używaniu &#8222;błędnych sformułowań&#8221;.</p>
<p>Autorzy oświadczenia powołują się na tzw. <a href="http://www.lph-asso.fr/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=47&#038;Itemid=14&#038;lang=en" target="_blank" rel="noopener noreferrer">&#8222;Apel z Blois&#8221;</a>, w którym autorytety z dziedziny historii wyraziły zaniepokojenie wykorzystywaniem historii do walki politycznej (&#8222;historia niewolnikiem polityki&#8221;) oraz osiąganiu celów polityczno-ideologicznych. Chociaż w Polsce mamy do czynienia z takim zjawiskiem, to jak raz w odniesieniu do określenia &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; Apel nie może mieć zastosowania, nie mamy bowiem do czynienia z wykorzystywaniem historii do celów politycznych, ale z ordynarnym, niebywałym, niespotykanym kłamstwem służącym przerzucaniu winy za największą katastrofę w dziejach świata, jaką była wywołana przez Niemców II wojna światowa. Zafałszowywanie prawdy historycznej o ludobójstwie podczas II wojny światowej w żadnym razie nie jest zamiarem państwa polskiego, które odpiera jedynie bezpodstawne oskarżenia, wiele natomiast wskazuje na to, że jest świadomym działaniem określonych agend państwa niemieckiego.</p>
<p class="foto">Niemieckie obozy koncentracyjne w Niemczech i okupowanej Europie. <i>GroBe Konzentrationslager</i> &#8211; duży obóz koncentracyjny. <i>Kleine Konzentrationslager</i> &#8211; mały obóz koncentracyjny.</p>
<p>Komentatorzy zwracają uwagę, że oświadczenie niemieckich historyków ukazało sie w chwili, kiedy Sejm Rzeczypospolitej rozpoczął pracę nad ustawą o ściganiu przez prawo autorów określenia &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;, podobnie jak to się dzieje w przypadku &#8222;kłamstwa oświęcimskiego&#8221;, czyli zaprzeczaniu istnienia komór gazowych. Oznacza to, ze już sama perspektywa wprowadzenia tego prawa, zmusiła czynniki niemieckie do reakcji. W komentarzach podkreśla się także, ze tego typu działania państwo polskie powinno prowadzić w dalszym ciągu i konsekwentnie.</p>
<p>Portal <b>Koszalin7.pl</b> wielokrotnie publikował apele i protesty związane z obrażaniem polskiej pamięci narodowej, historii powszechnej i ludzkiej przyzwoitości. Byliśmy jedynym środowiskiem i medium na Pomorzu Środkowym, a prawdopodobnie też na całym Pomorzu Zachodnim, które zdecydowanie przeciwstawiło się antypolskiej tendencji, publikując serię artykułów (<a href="https://koszalin7.pl/obywatel/polska-niemcy/259-niemcy-nie-chc-mie-nic-wspolnego-z-hitlerowcami.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Niemcy nie chcą mieć nic wspólnego z hitlerowcami</a>, <a href="https://koszalin7.pl/obywatel/spoeczestwo-obywatelskie/340-podpisujmy-petycj-przeciwko-qpolskim-obozom-koncentracyjnymq.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Podpisujmy petycję przeciwko &#8222;polskim obozom koncentracyjnym&#8221;</a>, <a href="https://koszalin7.pl/obywatel/spoeczestwo-obywatelskie/347-sukces-akcji-przeciwko-kamstwom-prasy-amerykaskiej.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Sukces akcji przeciwko kłamstwom prasy amerykańskiej</a>, <a href="https://koszalin7.pl/obywatel/spoeczestwo-obywatelskie/715-petycja-do-parlamentu-w-sprawie-uznania-sformuowania-qpolskie-obozy-koncentracyjneq-za-qkamstwo-owicimskieq.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Petycja do Parlamentu w sprawie uznania sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; za &#8222;kłamstwo oświęcimskie&#8221;</a>).</p>
<p>Maciej Świrski z Reduty Dobrego Imienia &#8211; Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom, zamieszcza na swym blogu stanowisko tej organizacji. Odnosząc się pozytywnie do samego oświadczenia, zauważa jednak, że przyszło ono po &#8222;wielokrotnych i z rosnącym natężeniem powtarzających się oszczerstwach w niemieckiej prasie i mediach&#8221;. Dlaczego niemieccy historycy zareagowali dopiero teraz?</p>
<p class="citate">Wydaje się pewne, że oświadczenie to jest bezpośrednio wywołane faktem wejścia pod obrady Sejmu Rzeczypospolitej projektu ustawy penalizującej użycie sformułowania &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;. Zastanawiające jest, że historycy niemieccy w swoim oświadczeniu protestują przeciwko temu projektowi powołując się na wolność badań naukowych, podczas gdy oszczercze sformułowanie nie ma nic wspólnego z badaniami naukowymi, a za to wszystko z &#8222;kłamstwem oświęcimskim&#8221;, czyli przestępstwem karanym także w niemieckim prawodawstwie.</p>
<p>Maciej Świrski odpiera jednocześnie sugestie niemieckie, żeby zaniechać penalizacji czynu polegającego na użyciu określenia &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221;.</p>
<p class="citate">Ten, kto używa tego sformułowania nie ogłasza przecież wyników badań naukowych lecz wykracza przeciwko prawdzie materialnej, także na gruncie prawa międzynarodowego. Zbrodnicze rządy III Rzeszy Niemieckiej zostały osądzone w Norymberdze. Niemiecka wina za zorganizowanie i prowadzenie obozów koncentracyjnych została udowodniona bez wątpliwości. W Norymberdze jasno stwierdzono, że Niemcy są winni spisku przeciw pokojowi i zbrodni ludobójstwa. Jakie zatem prace badawcze planują niemieccy historycy protestując przeciwko „krępowaniu badań naukowych”, które rzekomo wprowadziłaby polska ustawa?</p>
<p>Poniżej treść oświadczenia Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec w języku polskim i niemieckim.</p>
<p class="citate"><b>Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec odrzuca określenie &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; jako fałszywe.</b></p>
<p> <b>Sformułowania jak &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; są słowami niedopuszczalnymi (Unwörter) i sugerują fałszywe wyobrażenia o odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie. Jednocześnie, w nawiązaniu do <a href="http://www.lph-asso.fr/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=47&#038;Itemid=14&#038;lang=en" target="_blank" rel="noopener noreferrer">&#8222;Apelu z Blois&#8221;</a>, Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec sceptycznie ocenia rozważane w Polsce prawno-karne ściganie określonych pojęć. Błędnym określeniom niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej w Polsce należy przeciwstawiać się na forum krytycznej opinii publicznej. (Frankfurt, 19.01.2014)</b></p>
<p> &#8222;W wolnym kraju nie jest rzeczą jakiejkolwiek władzy politycznej definiowanie prawdy historycznej ani ograniczanie swobód historyków za pomocą sankcji karnych&#8221;. Tego domagali się w 2008 r. znani kulturoznawcy i historycy w &#8222;apelu z Blois&#8221;. Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec podziela wyrażoną wtedy troskę, że zinstytucjonalizowane przez ustawę prawdy państwowe &#8222;mogą poważnie ograniczyć wolność historyków i wolność intelektualną&#8221;.</p>
<p> Dyskutowane obecnie w Polsce nowelizacje ustaw, które przewidują daleko idące prawnokarne sankcje za używanie określonych pojęć i twierdzeń, należy w świetle oświadczenia z Blois ocenić ze sceptycyzmem. Odrzucanie błędnych pojęć i interpretacji jest zadaniem przede wszystkim krytycznej opinii publicznej.</p>
<p> W tym kontekście Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec apeluje do niemieckiej opinii publicznej, a szczególnie do historyczno-dydaktycznych multiplikatorów o przeciwstawienie się powtarzającym się błędnym sformułowaniom na temat niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej w Polsce. Przewodniczący Zrzeszenia, prof. dr Martin Schulze Wessel, stwierdza: &#8222;Zwłaszcza sformułowanie 'polskie obozy koncentracyjne&#8217; – w większości przypadków wynikające z bezmyślności &#8211; należy traktować jako słowo niedopuszczalne (Unwort). Sugeruje ono całkowicie fałszywe wyobrażenie o odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie&#8221;. Przede wszystkim w dydaktyce historycznej należy konsekwentnie występować przeciwko błędnym pojęciom przy określaniu zbrodni nazistowskich na okupowanych ziemiach.</p>
<p> Kontakt:<br /> Dr. Nora Hilgert (Zarząd)<br /> Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands e.V.<br /> Goethe-Universität Frankfurt, Grüneburgplatz 1, 60323 Frankfurt, Tel.: 0049 69 79832571, E-Mail: hilgert@historikerverband.de</p>
<p> Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec jest przedstawicielstwem interesów dyscypliny historycznej wobec organizacji społecznych i urzędów państwowych, wspiera międzynarodowe usieciowienie nauk historycznych, wspiera finansowo młodych naukowców i organizuje raz na dwa lata Zjazd Historyków Niemieckich. Zrzeszenie liczy obecnie 2800 członków.</p>
<p> Osoby upoważnione do kontaktów z mediami: prof. dr Martin Schulze Wessel (przewodniczący) / prof. dr Johannes Paulmann (sekretarz)</p>
<p>Wersja niemiecka.</p>
<p class="citate">19.01.2014 09:46<br /> PM: VHD lehnt Begrifflichkeiten wie &#8222;Polnische Konzentrationslager&#8221; als falsch ab / Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec odrzuca określenie &#8222;polskie obozy koncentracyjne&#8221; jako fałszywe</p>
<p> Formulierungen wie &#8222;polnische Konzentrationslager&#8221; sind Unwörter und suggerieren falsche Vorstellungen von der Verantwortung für NS-Verbrechen. Anknüpfend an den <a href="http://www.lph-asso.fr/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=47&#038;Itemid=14&#038;lang=en" target="_blank" rel="noopener noreferrer">&#8222;Appell von Blois&#8221;</a> beurteilt der Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands (VHD) die in Polen erwogene strafrechtliche Sanktionierung bestimmter Begriffe jedoch skeptisch. Falschen Begriffen über deutsche Verbrechen während des Zweiten Weltkriegs in Polen muss in der Öffentlichkeit und in der Geschichtsdidaktik entgegengewirkt werden. (Frankfurt, den 19.01.2014)</p>
<p> &#8222;In einem freien Staat ist es nicht die Aufgabe irgendeiner politischen Autorität zu definieren, was die historische Wahrheit sei, geschweige denn darf sie die Freiheit des Historikers mittels der Androhung von Strafsanktionen einschränken.&#8221; Dies forderten 2008 namhafte Kulturwissenschaftler und Historiker im &#8222;Appell von Blois&#8221;. Der Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands (VHD) teilt die damit formulierte Sorge, dass per Gesetz institutionalisierte Staatswahrheiten &#8222;schwerwiegende Konsequenzen für die Arbeit des Historikers und für die intellektuelle Freiheit insgesamt haben können&#8221;.</p>
<p> Die in Polen derzeit diskutierte Gesetzesnovelle, welche sehr weitreichende strafrechtliche Bestimmungen für die Verwendung bestimmter Begriffe und Behauptungen vorsieht, ist im Licht der Erklärung von Blois skeptisch zu beurteilen. Es ist vor allem die Aufgabe der kritischen Öffentlichkeit, falsche Begriffe und Interpretationen abzuwehren.</p>
<p> In diesem Sinne appelliert der Verband der Historiker und Historikerinnen an die deutsche Öffentlichkeit und speziell an geschichtsdidaktische Multiplikatoren, immer wieder auftauchenden falschen Redewendungen über deutsche Verbrechen während des Zweiten Weltkriegs in Polen entgegenzuwirken. Der Vorsitzende des VHD, Prof. Dr. Martin Schulze Wessel, sagt: &#8222;Insbesondere die – in den allermeisten Fällen auf Gedankenlosigkeit beruhende – Formulierung von 'polnischen Konzentrationslagern&#8217; ist als ein Unwort zu begreifen. Dieses suggeriert eine vollkommen falsche Vorstellung von der Verantwortung für NS-Verbrechen.&#8221; Vor allem in der Geschichtsdidaktik solle konsequent gegen eine falsche Begrifflichkeit bei der Bezeichnung von Verbrechen NS-Deutschlands in den besetzten Gebieten gearbeitet werden.</p>
<p> Kontakt:<br /> Dr. Nora Hilgert (Geschäftsführung)<br /> Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands e.V.<br /> Goethe-Universität Frankfurt, Grüneburgplatz 1, 60323 Frankfurt, Tel.: 069 79832571,<br /> E-Mail: hilgert@historikerverband.de</p>
<p> Der Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands ist die Interessenvertretung des Faches Geschichte gegenüber gesellschaftlichen Organisationen und staatlichen Behörden, er unterstützt die internationale Vernetzung der Geschichtswissenschaft, setzt sich für die Förderung des wissenschaftlichen Nachwuchses ein und veranstaltet im zweijährigen Rhythmus den Deutschen Historikertag. Der VHD hat zurzeit 2.800 Mitglieder.</p>
<p> V.i.S.d.P.: Prof. Dr. Martin Schulze Wessel (Vorsitzender) / Prof. Dr. Johannes Paulmann (Schriftführer)</p>
<p class="note"><a href="http://www.historikerverband.de/mitteilungen/mitteilungs-details/article/pm-vhd-lehnt-begrifflichkeiten-wie-polnische-konzentrationslager-als-falsch-ab-zrzeszenie-histo.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Oświadczenie na stronie Zrzeszenie Historyków i Historyczek Niemiec</a> (<i>Verband der Historiker und Historikerinnen Deutschlands</i>).</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/historycy-niemieccy-przeciwko-okreleniu-qpolskie-obozy-koncentracyjneq/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemiecki koń trojański</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemiecki-ko-trojaski/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemiecki-ko-trojaski/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Sep 2013 19:05:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/09/05/niemiecki-ko-trojaski/</guid>

					<description><![CDATA[W tym roku mija dziesięć lat od ukazania się w tygodniku &#8222;Wprost&#8221; artykułu &#8222;Niemiecki koń trojański&#8221; &#8211; jednej z tych]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1583" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/09/kon_trojanski.jpg" border="0" alt="Niemiecki koń trojański" title="Niemiecki koń trojański" align="left" width="450" height="598" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/09/kon_trojanski.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/09/kon_trojanski-226x300.jpg 226w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" />W tym roku mija dziesięć lat od ukazania się w tygodniku &#8222;Wprost&#8221; artykułu <a href="https://koszalin7.pl/st/obyw/niemcy_008.html">&#8222;Niemiecki koń trojański&#8221;</a> &#8211; jednej z tych niezwykłych publikacji prasowych, które wywołują wstrząs opinii publicznej, a nawet reakcje międzynarodowe. Zarówno sam artykuł, którego głównym autorem <span id="more-1584"></span>  jest Sławomir Sieradzki, jak i zamieszczona na stronie tytułowej tygodnika ilustracja, przejdą do historii prasy i dziennikarstwa w Polsce. Tekst, porażający w swej wymowie, ukazuje ogrom zadanych Polsce strat, których cena, choć wymierna i możliwa do oszacowania, nigdy nie została przez Niemcy zrekompensowana nawet w minimalnym stopniu.</p>
<p>Czy warto przypominać takie artykuły? Na pewno, tak! Sytuacja Polski, która poniosła w wojnie największe straty i stała się terenem niemieckiego poligonu zbrodni, w ocenie przyczyn i przebiegu II wojny światowej powoli ewoluuje  w kierunku polskiego sprawstwa, odpowiedzialności i współudziału w zbrodniach. W rewizji historii pomagają Niemcom superprodukcje filmowe, konsekwentnie realizowana polityka historyczna, działalność różnego rodzaju fundacji wspieranych przez rząd niemiecki, a także absolutna bierność strony polskiej, a w wielu przypadkach nawet sprzyjanie tym tendencjom.</p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/obyw/niemcy_008.html"><strong>&#8222;NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI&#8221; &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center>  </p>
<p>Podczas ostatniego, sierpniowego spotkania ziomkostw niemieckich zwanego Dniem Stron Ojczystych, Erika Steinbach &#8211; parlamentarzystka Bundestagu, jedna z głównych działaczek rządzącej w Niemczech partii CDU, inicjatorka budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie &#8211; po raz kolejny wysunęła oskarżenia przeciwko Polsce. Jej zdaniem, Polska zbyt niemrawo wspiera mniejszość niemiecką. &#8222;- Niestety wyraźnie widać, że pomimo spełnienia niektórych zobowiązań w Polsce nadal istnieją liczne poważne braki; należy mieć nadzieję, że zaproponowane propozycje ulepszeń zostaną teraz zrealizowane&#8221; &#8211; powiedziała Steinbach. Co ciekawe, dwa lata wcześniej Steinbach odmówiła praw mniejszości Polakom w Niemczech. Wezwała też niemiecki rząd do bardziej zdecydowanych działań w celu skłonienie strony polskiej do wypełnienia zobowiązań. Jej apel został przyjęty oklaskami.</p>
<p>Za wzór postępowania przedstawiła Węgry, sojusznika hitlerowskich Niemiec w czasie II wojny światowej, które w 1992 roku objęły wysiedlonych i ich spadkobierców przepisami ustawy o zwrocie własności, w 1995 przeprosiły za wysiedlenie, a rok później odsłoniły pomnik poświęcony niemieckim ofiarom i ustanowiły Dzień Pamięci o Niemieckich Ofiarach Wysiedleń. W zjeździe uczestniczył zresztą węgierski minister ds. zasobów ludzkich Zoltan Balog.</p>
<p>Steinbach ponowiła postulat ustanowienia w Niemczech dnia pamięci o ofiarach przymusowych wysiedleń. Pochwaliła władze krajów związkowych Bawarii i Hesji, które już wprowadziły takie święto na swoim terenie. Wyraziła także zadowolenie z powodu rozpoczęcia w czerwcu budowy muzeum wysiedleń w Berlinie &#8211; ten ośrodek pod kuratelą niemieckich władz poświęcony przymusowym wysiedleniom Niemców i innych narodów w XX wieku ma powstać w stolicy Niemiec do 2016 roku.</p>
<p>Prezydent Niemiec, Joachim Gauck, wystosował do uczestników Dnia Stron Ojczystych przesłanie. Napisał w nim, że utrata małej ojczyzny należy do najstraszniejszych wydarzeń, jakie mogą przytrafić się człowiekowi oraz podziękował wschodnim sąsiadom Niemiec, czyli również Polsce, za odbudowanie zniszczonych pomników niemieckiej historii. <b>(ah)</b></p>
<p>    <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/obyw/niemcy_008.html"><strong>&#8222;NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI&#8221; &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center> </p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemiecki-ko-trojaski/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemieckie wnuczki i niemieccy wnukowie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemieckie-wnuczki-i-niemieccy-wnukowie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemieckie-wnuczki-i-niemieccy-wnukowie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Aug 2013 13:05:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/08/17/niemieckie-wnuczki-i-niemieccy-wnukowie/</guid>

					<description><![CDATA[Artykuł prof. Zbigniewa Mazura Niemieckie wnuczki i niemieccy wnukowie, który ukazał się w sierpniowym numerze Biuletynu Instytutu Zachodniego, raczej nie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1579" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/08/unsere_mutter.jpg" border="0" alt="Unsere Mütter..." title="Unsere Mütter..." align="left" width="640" height="691" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/08/unsere_mutter.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/08/unsere_mutter-278x300.jpg 278w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />Artykuł prof. Zbigniewa Mazura <i>Niemieckie wnuczki i niemieccy wnukowie</i>, który ukazał się w sierpniowym numerze Biuletynu Instytutu Zachodniego, raczej nie został zauważony w toczącej się w Polsce debacie publicznej. A szkoda, bo jest to tekst niezwykle ważny. Chociaż sam Instytut z nim się nie identyfikuje, zamieszczając uwagę <span id="more-1580"></span>  &#8222;tezy i opinie zawarte w tekście nie są oficjalnym stanowiskiem Instytutu Zachodniego&#8221;, to przecież autorem artykułu jest nie byle kto, bo profesor tegoż Instytutu, naukowiec, a więc z założenia człowiek myśli niezależnej, do tego jeszcze &#8211; znawca problematyki niemieckiej. O ile opinie wyrażane przez autorów mocno upolitycznionych czy nawet upartyjnionych dziś w Polsce czasopism, głównie popularnych tygodników, mogą budzić pytania o intencje, to głos naukowca historyka, kładącego na szalę swój autorytet i powagę naukową, musi być potraktowany z należną uwagą.</p>
<p>Profesor z niezwykła przenikliwością opisuje aktualne tendencje w niemieckiej polityce historycznej i dokonuje ich klasyfikacji. Nie ukrywa przy tym, ze polska odpowiedź na gwałt dokonywany na historii, jest nieadekwatna do sytuacji i stanowi poważne zaniedbanie. Pisze prof. Z. Mazur: <i>Szkody wywołane tymi zaniedbaniami są doraźnie słabo odczuwalne, unikanie kontrowersji historycznych zdaje się nawet służyć dobrym stosunkom z sąsiadami, ale w dłuższej perspektywie bierność i zaniechania przyniosą skutki fatalne i trudno odwracalne. By odwołać się do przykładu niemieckiego: Niemcy przywiązują tak dużą wagę do polityki historycznej, wewnętrznej i zewnętrznej, nie dlatego , że pasjonują się przeszłością, ale dlatego, że widzą w tym ważny interes narodowy. Jest to wyzwanie domagające się polskiej odpowiedzi.</i> Prof. Mazur poddaje również krytyce decyzję kierownictwa publicznej TVP o zakupie tego filmu.</p>
<p>      <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/obyw/niemcy_007.html"><strong>&#8222;NIEMIECKIE WNUCZKI I NIEMIECCY WNUKOWIE&#8221; &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center> </p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemieckie-wnuczki-i-niemieccy-wnukowie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ziemkiewicz na czele demonstracji przeciw antypolskim kłamstwom niemieckiej TV</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ziemkiewicz-na-czele-demonstracji-przeciw-antypolskim-kamstwom-niemieckiej-tv/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ziemkiewicz-na-czele-demonstracji-przeciw-antypolskim-kamstwom-niemieckiej-tv/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Apr 2013 07:14:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/04/24/ziemkiewicz-na-czele-demonstracji-przeciw-antypolskim-kamstwom-niemieckiej-tv/</guid>

					<description><![CDATA[W samo południe 6 kwietnia 2013 Reduta Dobrego Imienia Polish Anti-Defamation League zorganizowała w Warszawie przed siedzibą korespondenta ZDF protest]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1543" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/ziemkiewicz.jpg" border="0" alt="Ziemkiewicz" title="Ziemkiewicz" align="left" width="960" height="720" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/ziemkiewicz.jpg 960w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/ziemkiewicz-300x225.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/ziemkiewicz-768x576.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 960px) 100vw, 960px" />W samo południe 6 kwietnia 2013 Reduta Dobrego Imienia Polish Anti-Defamation League zorganizowała w Warszawie przed siedzibą korespondenta ZDF protest przeciw szerzeniu antypolskiej propagandy. Niemiecka państwowa telewizja ZDF wyemitowała film &#8222;Unsere Vater, unsere Mutter&#8221; w którym wbrew faktom żołnierze AK przedstawieni <span id="more-1544"></span>  są jako psychopatyczni mordercy Żydów.</p>
<p>Podczas kilkudziesięcioosobowej manifestacji głównie starszych osób przemawiali: prezes Towarzystwa Patriotycznego Fundacji Jana Pietrzaka pod egidą której działa Reduta Dobrego Imienia pani Katarzyna Pietrzak, wiceprezes Towarzystwa Patriotycznego Rafał Ziemkiewicz, wiceprezes Światowego Związku Żołnierzy AK Tadeusz Filipkowski, założyciel i dyrektor wykonawczy Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski. Jako logo protestu wykorzystano anglojęzyczny plakat Ruchu Higieny Moralnej &#8222;Nie zapominajcie: Nazizm, Auschwitz i Holocaust zawdzięczamy Niemcom i to oni są za to odpowiedzialni&#8221;. Nad tłumem powiewały flagi z logo Towarzystwa Patriotycznego. Uczestnicy mieli też hasła &#8222;Holocaust made in Germany&#8221;, &#8222;Precz z niemieckim post nazistowskim antypolonizmem&#8221;.</p>
<p>Film &#8222;Nasi ojcowie, nasze matki&#8221; jest elementem prowadzonej od dziesięcioleci polityki historycznej Niemiec która ma na celu kreacje pozytywnego wizerunku Niemiec. W ramach tej polityki Niemcy przedstawiani są jako ofiary II wojny światowej, zanika ich odpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej. Zbrodniarzami stają się naziści. Co raz częściej w roli nazistów obsadzani są Polacy. Tworzy się nową politycznie poprawną historie w której holocaust i zagłada Żydów były owocem wielowiekowego antysemityzmu kościoła katolickiego i jego bezmyślnych siepaczy Polaków. Ta wygodna dla Niemiec polityka historyczna jest wspierana także przez środowiska żydowskie. Antypolski film ZDF wpisuje się bajkopisarstwo Jana Tomasza Grossa, oskarżenia Polaków o pogrom w Jedwabnym i współudział w Holocauście. Wyrazem tej antypolskiej kampanii nienawiści są też żądania zaprzestania budowy pomnika Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej w wykonaniu &#8222;Gazety Wyborczej&#8221; i Centrum Badań nad Zagładą Żydów, oraz nagonka na profesora Krzysztof Jasiewicz za negowanie antypolskich kłamstw.</p>
<p><b>Jan Bodakowski</b></p>
<p class="info">Tekst na ten temat ukazał się pierwotnie na portalu <a href="http://www.prawy.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Prawy.pl</a></p>
<p class="note"><b>Jan Bodakowski</b> &#8211; absolwent Uniwersytetu Warszawskiego &#8211; Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, kierunek polityka społeczna. Bloger, dziennikarz, autor licznych publikacji, fotoreportaży, recenzji, rysunków satyrycznych. Bierze aktywny udział w życiu politycznym..</p>
<p class="thanks">Dziękujemy Janowi Bodakowskiemu za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ziemkiewicz-na-czele-demonstracji-przeciw-antypolskim-kamstwom-niemieckiej-tv/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W obronie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech</title>
		<link>https://koszalin7.pl/w-obronie-polskiej-mniejszoci-narodowej-w-niemczech/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/w-obronie-polskiej-mniejszoci-narodowej-w-niemczech/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Mar 2013 23:40:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/03/11/w-obronie-polskiej-mniejszoci-narodowej-w-niemczech/</guid>

					<description><![CDATA[Przed niemieckimi konsulatami w Gdańsku, Opolu, Krakowie, Gliwicach, Wrocławiu, i przed ambasadą RFN w Warszawie (27 lutego), odbyły się demonstracje]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1536" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_01.jpg" border="0" alt="Foto 1" title="Foto 1" align="left" width="960" height="640" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_01.jpg 960w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_01-300x200.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_01-768x512.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 960px) 100vw, 960px" />Przed niemieckimi konsulatami w Gdańsku, Opolu, Krakowie, Gliwicach, Wrocławiu, i przed ambasadą RFN w Warszawie (27 lutego), odbyły się demonstracje w obronie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech. Organizatorem demonstracji potępiających wywodzącą się z nazizmu dyskryminacje polskiej <span id="more-1538"></span>  mniejszości była Liga Obrony Suwerenności.</p>
<p>Przedstawiciele polskiej mniejszości narodowej w Niemczech powołali polonijną organizacje Związek Polaków w Niemczech w 1922 roku. 27 lutego 1940 dekretem Hermanna Göringa została ona zdelegalizowana. Majątek ZPwN został przez nazistów skonfiskowany. Działacze ZPwN zostali aresztowani. Część z nich od razu rozstrzelano, część zamordowano w niemieckich obozach koncentracyjnych.</p>
<p>Związek reaktywował się w 1950 roku. Do dziś dnia władze niemieckie nie przywróciły polskiej mniejszości statusu mniejszości narodowej, ani nie zwróciły ZPwN zrabowanego przez nazistów majątku. Polakom nie zostały wypłacone żadne odszkodowania.</p>
<p>Dziś w Niemczech polska mniejszość narodowa liczy 2.000.000 Polaków. Otrzymują oni od władz niemieckich na swoją działalność 1 milion euro rocznie. W Polsce 150.000 przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej otrzymuje od władz Polskich 20 milionów euro, czyli 70 razy więcej na osobę niż polska mniejszość w Niemczech.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1537" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_02.jpg" border="0" alt="Foto 2" title="Foto 2" align="left" width="960" height="720" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_02.jpg 960w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_02-300x225.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/03/antypolonizm_02-768x576.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 960px) 100vw, 960px" />Mniejszość niemiecka w Polsce cieszy się też licznymi przywilejami. W polskich miejscowościach gdzie zamieszkują Niemcy są dwujęzyczne tablice urzędowe, po niemiecku można załatwić sprawy w polskich urzędach, dzieci uczą po niemiecku w polskich szkołach. Budżet państwa finansuje niemieckie media. Dodatkowo Niemcy mają większe prawa niż Polacy. Niemców w wyborach nie obowiązują progi wyborcze, dzięki czemu Niemcy mają swojego posła w sejmie, a dużo większe polskie ugrupowania takiego reprezentanta nie mają.</p>
<p>Takich praw polska mniejszość narodowa jest pozbawiona. Polacy są prześladowani nawet za używanie języka polskiego. Demonstranci na pikietach zorganizowanych przez Ligę Obrony Suwerenności domagali się równouprawnienia Polaków w Niemczech. Nadania polskiej mniejszości narodowej takich samych praw jakie ma niemiecka mniejszość narodowa w Polsce.</p>
<p>Swoją relacje z pikiety pod wrocławskim konsulatem Gazeta Wyborcza zatytułowała &#8222;PiS i ONR przed konsulatem niemieckim ze swastykami&#8221;. W wstępie spostrzegawczy dziennikarze Gazety stwierdzili, że organizatorzy pikiety &#8222;Na banerach mieli m.in.: swastyki i podobizny Goeringa&#8221;. Dopiero w drugim akapicie informacji czytelnicy mogą przeczytać że &#8222;Manifestujący mieli ze sobą banery ze swastykami oraz wizerunkiem Hermanna Goeringa, który jako marszałek III Rzeszy zdelegalizował polskie organizacje&#8221;. Dziennikarze Gazety kończąc notkę, w której sugerowali czytelnikom że PIS i ONR to naziści, stwierdzili że Polacy w Niemczech nie mają prawa do miana mniejszości narodowej, a wspólne demonstrowanie PiS i ONR to skandal.</p>
<p><b>Jan Bodakowski</b></p>
<p class="foto">Pikieta pod ambasadą RFN w Warszawie.</p>
<p class="note"><b>Jan Bodakowski</b> &#8211; absolwent Uniwersytetu Warszawskiego &#8211; Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, kierunek polityka społeczna. Bloger, dziennikarz, autor licznych publikacji, fotoreportaży, recenzji, rysunków satyrycznych. Bierze aktywny udział w życiu politycznym..</p>
<p class="thanks">Dziękujemy Janowi Bodakowskiemu za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/w-obronie-polskiej-mniejszoci-narodowej-w-niemczech/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Parteitag niemieckiej SPD w Kołobrzegu</title>
		<link>https://koszalin7.pl/parteitag-niemieckiej-spd-w-koobrzegu/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/parteitag-niemieckiej-spd-w-koobrzegu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2013 20:12:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/02/01/parteitag-niemieckiej-spd-w-koobrzegu/</guid>

					<description><![CDATA[Entuzjastycznie i z optymizmem odnotowano w polskojęzycznych mediach pierwszy w historii kongres niemieckiej partii, który odbywał się w Polsce. Gawiedź]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1513" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/02/lubawinski_gromek.jpg" border="0" alt="A. Lubawinski" title="A. Lubawinski" align="left" width="670" height="503" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/02/lubawinski_gromek.jpg 670w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/02/lubawinski_gromek-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 670px) 100vw, 670px" />Entuzjastycznie i z optymizmem odnotowano w polskojęzycznych mediach pierwszy w historii kongres niemieckiej partii, który odbywał się w Polsce. Gawiedź mogła odnieść wrażenie, że jakich to dobrych i gospodarnych mamy sąsiadów po zachodniej stronie granicy, którzy tak z troską potrafią się jeszcze <span id="more-1514"></span>  pochylić nad nieszczęsną dolą niezdarnych i niezaradnych Polaków garnących się do Europy w poszukiwaniu nowoczesności, postępu i lepszego jutra.</p>
<p>Miejscem obrad był Kołobrzeg, a więc słynny Festung Kolberg, a więc miasto o piastowskich korzeniach, w którym w 1000 roku piastowy król Bolesław Chrobry zakładał arcybiskupstwo, które na długie wieki przeszło pod władanie obcych i które w końcu po ciężkich walkach w 1945 r. powróciło do Macierzy, a teraz w dniach od 25 do 27 stycznia 2013 r. z łatwością zostało politycznie odbite przez niemal setkę rajcujących w nim niemieckich parlamentarzystów z frakcji SPD. Głównym tematem ich obecności była przyszłość polskich Ziem Zachodnich. Chodziło im głównie o komunikację z Berlinem i jej poprawę, bo jak dało się usłyszeć z wypowiedzi gości &#8222;pięknie u Was, ale ta komunikacja&#8230;&#8221;</p>
<p class="foto">Dwaj dobrzy przyjaciele &#8211; prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek i Alex Lubawinski &#8211; głosi podpis pod zdjęciem zamieszczonym w <a href="http://www.prenzlberger-stimme.de/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Prenzlberger Stimme</a> wychodzącej w Prenzlauer Berg, poddzielnicy wielkiej berlińskiej dzielnicy Pankow. <a href="http://www.prenzlberger-stimme.de/?p=41462" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Relacja z nadania Alexowi Lubawinskiemu w marcu 2012 roku Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec</a>, z udziałem trzech prezydentów Kołobrzegu (obecnego i dwóch byłych).</p>
<p>W czasie, gdy przez polskojęzyczne media przemieszczał się tajfun wielkiego jazgotu i lamentu oraz rozlewano mleko nad rzekomymi krzywdami jakie rodzimym homoseksualistom wyrządzili podobno nietolerancyjni polscy posłowie odrzucający &#8222;bardzo ważne&#8221; dla dobra Rzeczypospolitej projekty ustaw o związkach partnerskich, to tu na obradach w Kołobrzegu ich niemiecki homoseksualny partner Klaus Wowereit, który na początku XXI wieku ochotnie okrzyknął się publicznie, że jest gejem, a dzisiaj jest nie tylko burmistrzem Berlina i wiceprzewodniczącym SPD, ale też najważniejszym członkiem tej delegacji oraz jego szef Sigmar Gabriel wraz z towarzyszami brylowali przed lokalnymi kołobrzeskimi kacykami spijając wespół szampany i balowali we własnym gronie w luksusowym kołobrzeskim pięciogwiazdkowym hotelu &#8222;Aquarius&#8221;. Przy okazji na roboczo zastanawiali się &#8211; w wybranych momentach także wraz z zaproszonymi na to spotkanie zaprzyjaźnionymi wysoko postawionymi polskimi kolesiami &#8211; jak z korzyścią dla Niemiec rozegrać tematy gospodarcze zaproponowane przez nich dla zachodnich regionów Polski. Do pomocy niemieckim politykom dziarsko służyli dziennikarze berlińskich stacji telewizyjnych i gazet na bieżąco relacjonujący berlińczykom przebieg tej niezwykłej debaty.</p>
<p>Polskie przekazy z tego wydarzenia, jakie ukazały się w regionalnych dziennikach, przede wszystkim w „Głosie Pomorza” stanowiącym własność jakby nie było niemieckiego wydawcy, zabrzmiały bardzo krzepiąco dla czytelników. Oficjalnie dowiedzieliśmy się, że niemieccy goście chcieli obradować w Polsce, bo jednym z ważnych tematów dyskusji miała być współpraca z sąsiadem, a dokładnie z zachodnimi regionami Polski: z Pomorzem Zachodnim, Wielkopolską i Śląskiem. Parlamentarzyści z Niemiec, kilku ministrów i sekretarzy stanu, szukając miejsca na obrady swojego ugrupowania, wybierali między Poznaniem, Wrocławiem i właśnie Kołobrzegiem. To, że zdecydowali się na Kołobrzeg, to przede wszystkim zasługa Alexa Lubawińskiego, byłego burmistrza Berlina Pankow, przyjaciela Kołobrzegu, wyróżnionego przez kołobrzeżan tytułem zasłużonego dla ich miasta, który zawsze podkreśla, że w nadmorskim kurorcie czuje się jak u siebie w domu. Alex Lubawiński, to przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Kołobrzegu, ale też członek SPD i deputowany do parlamentu Niemiec. Część obrad była zamknięta, ale nie zabrakło także polsko-niemieckich spotkań. W piątek (25.01.) na kongresie pojawił się marszałek Olgierd Geblewicz: &#8211; <i>Granice nie są dzisiaj żadną przeszkodą</i> &#8211; mówił witając gości, po czym w trakcie wystąpienia przybliżył zakres swoich kompetencji oraz scharakteryzował pokrótce województwo, wskazując na kierunki jego rozwoju i zagrożenia, wyliczył im również różnorodne atrakcje turystyczne, zachęcając do jak najczęstszych odwiedzin.</p>
<p>Prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek zaprosił całą niemiecką ferajnę na sobotnie spotkanie w Sali Koncertowej ratusza. Wspierał go przewodniczący Rady Miasta Ryszard Szufel, który gości witał w języku niemieckim: &#8211; <i>Teraz wiem, po co 30 lat temu mama tak bardzo naciskała, żebym uczył się języków</i> &#8211; żartował, zbierając oklaski. Rządcy miasta dyskutowali z niemieckimi partnerami na temat poprawy komunikacji drogowej, kolejowej i wodnej z Berlinem oraz pogłębienia współpracy w regionie nadodrzańskim.<br /> Ale zanim parlamentarzyści trafili na spotkanie z władzami miasta, wcześniej zostali autokarami obwiezieni po mieście, by mogli obejrzeć zwłaszcza ostatnie inwestycje dofinansowane przez UE, włącznie ze stadionem, na którym trenowali w czasie Euro Duńczycy. &#8211; <i>Przyjeżdżają do nas goście z całego świata</i> &#8211; zachwalał kurort prezydent. &#8211; <i>Bardzo wielu z Niemiec. Staramy się uszanować każdego. Liczę na to, że i wy do nas wrócicie</i>.</p>
<p>Wśród uczestników kongresu SPD wielu z nich po raz pierwszy było nie tylko w Kołobrzegu, ale i w Polsce, stąd dziwili się, gdy prezydent mówił o powstałych niedawno dwunastu 4- i 5- gwiazdkowych hotelach, a na wieść o 35 różnej wielkości basenach w mieście zaśmiali się sądząc, że to pomyłka. Prezydent, nie rozwodząc się, nawiązał i do historii: &#8211; <i>Przed wojną to był Kolberg</i> &#8211; mówił. &#8211; <i>My go po wojnie odbudowaliśmy i robimy wszystko, żeby był coraz piękniejszy</i>. Akcentów nawiązujących do przeszłości było więcej: Niemcy złożyli kwiaty przed Pomnikiem Zaślubin Polski z Morzem. &#8211; <i>To było dla nas bardzo ważne</i> &#8211; mówił burmistrz Berlina Klaus Wowereit. &#8211; <i>Mamy za sobą trudną historię, o której nie możemy zapominać, ale musimy się skupić na teraźniejszości i przyszłości z coraz intensywniejszą współpracą</i>. Niemcy dziękowali za niezwykłą gościnność i komplementowali wszystko poza komunikacją, zwłaszcza drogową i kolejową: nie mogli się nadziwić, że podróż z Berlina do Kołobrzegu zajmuje więcej czasu niż przed wojną. &#8211; <i>Wygląda na to, że deklarowana przez gości z Niemiec w rozmowie z marszałkiem województwa chęć budowy szybkiego kolejowego połączenia Berlina ze Szczecinem, to wcale nie taka odległa przyszłość</i> &#8211; mówił nam szef powiatowych struktur kołobrzeskiego SLD Jacek Kuś. Delegacja SLD ze swoim szczecińskim szefem Grzegorzem Napieralskim na czele, została zaproszona w sobotę na kolację z kolegami socjaldemokratami. &#8211; Po swojej stronie Niemcy mogliby się zaangażować sięgając po pieniądze z UE &#8211; w najbliższych tygodniach ma dojść do kolejnych rozmów na ten temat z Urzędem Marszałkowskim. Z drugiej strony naprawdę przykro słuchać, gdy goście dziwią się, że jeśli chodzi o inwestycje na kolei, to wykorzystaliśmy możliwość sięgnięcia po pieniądze z UE zaledwie w ok. 17 procentach. Zaskoczyło ich też np. to, że odchodzimy od szkolnictwa zawodowego, podczas gdy sami czerpali wzorce od nas.</p>
<p>Owocem obrad jest Rezolucja Kołobrzeska, która w 10 punktach precyzuje &#8222;wyzwania stojące przed samorządami niemieckimi i polskimi&#8221; w takich dziedzinach jak infrastruktura, rynek pracy czy wspieranie przedsiębiorczości. W rezolucji politycy SPD wymieniają projekty, np. kolejowe, które ich zdaniem należałoby unowocześnić bądź rozbudować, podkreślają też rolę dobrosąsiedzkich stosunków miast polskich i niemieckich w ożywianiu gospodarczym w regionie a także potrzebę stworzenia przyjaznego rynku pracy dla Polaków przebywających i wyjeżdżających do Niemiec do pracy. W tym dokumencie znalazł się zapis mówiący o tym, że &#8222;frakcja SPD przedstawi senacki projekt prawa dotyczącego uznawania zagranicznych kwalifikacji zawodowych&#8221; po to, by zachęcić Polaków do podjęcia pracy w Niemczech, które mimo ostatnich pozytywnych prognoz wzrostu nadal potrzebują nowej siły roboczej. Politycy obmyślili również strategię wspierania polskich przedsiębiorców, którzy zechcą założyć w Niemczech firmę. Z myślą o nich mają powstać specjalne punkty informacyjne w Warszawie i w Berlinie. Przepływ kadr ma zapewnić coraz sprawniejsze zaplecze kolejowe. Planuje się rozbudowanie połączeń kolejowych między Berlinem a Szczecinem, Świnoujściem i Warszawą.</p>
<p>Zorganizowany przez SPD zagraniczny parteitag miał dla Kołobrzegu niewątpliwe walory promocyjne. Wszystko zostało w nim dopięte niemalże na medal. Postarano się nawet, by oficjalnie uniknąć takich zgrzytów, jakie zdarzały się w 2011 r. podczas konferencji &#8222;Mosty do Ojczyzny, Mosty do Europy&#8221;, kiedy to w spotkaniu zorganizowanym przez kołobrzeskie Muzeum Oręża Polskiego brali udział członkowie stowarzyszeń Heimatkreis Kolberg i Pommersches Landsmuseum, które związane były z poruszaniem tematu &#8222;wypędzonych&#8221;.  A propos wypędzonych trudno się powstrzymać, by nie przytoczyć tu słów jednej z pierwszych kołobrzeskich osadniczek, która wiele lat temu na premierowe poczynania Eriki Steinbach zareagowała słowami &#8222;A kto ich stąd wypędzał?! Sami spier….li przed Ruskimi!&#8221;.</p>
<p>Większość obrad miała charakter zamknięty, tzn. bez dostępu polskich polityków i dziennikarzy. W tej części parteitagu &#8222;wierchuszka&#8221; tej postępowej bądź co bądź niemieckiej partii socjaldemokratycznej prawdopodobnie (przynajmniej teoretycznie) nie odkopywała historycznych upiorów z epoki &#8222;Drang nach Osten&#8221;, kiedy to Kołobrzeg należał jeszcze do III Rzeszy. Było to dla niej tym łatwiejsze zadanie, bo stanowiło tylko kontynuację kursu linii politycznej SPD, zapoczątkowanego gdzieś w pierwszych latach 70. XX wieku, kiedy to ówczesny przywódca tej partii Willi Brandt pojednał się na dobre z Polską, Związkiem Radzieckim i braćmi z NRD.<br /> Jakie korzyści z mityngu polityków zza zachodniej granicy wyniósł Kołobrzeg? Michał Kujaczyński, rzecznik prezydenta Kołobrzegu uznał, że <i>dla miasta był to zastrzyk promocyjny, zwłaszcza że goszczono znaczną liczbę osób obsadzających kluczowe stanowiska w Niemczech. Ich obecność winna pozwolić na zacieśnienie relacji w skali krajowej i regionalnej. Poza tym będą i teraz i być może w przyszłości klientami kołobrzeżan.</i><br /> Pogląd ten podzielił reprezentujący Platformę Obywatelską poseł Marek Hok: &#8211; <i>Takie spotkania pokazują, że Kołobrzeg ma otwarty, europejski charakter. To także dowód harmonijnie rozwijającej się tutaj współpracy transgranicznej</i>.</p>
<p><b>Filip z Konopii</b> (Wirtualna Polonia)</p>
<p class="info">Źródła:<br /> 1. Notatka <a title="Niemieckie spotkanie SPD w Kołobrzegu" href="http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130114/KOLOBRZEG/130119803">Niemieckie spotkanie SPD w Kołobrzegu</a> w: Głos Koszaliński z dnia 14.01.2013 r.<br /> 2. Notatka <a title="Członkowie berlińskiej SPD w Kołobrzegu" href="http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130126/KOLOBRZEG/130129747">Członkowie berlińskiej SPD w Kołobrzegu</a> w: Głos Koszaliński z dnia 26.01.2013 r.<br /> 3. Notatka <a title="Kongres niemieckiej partii SPD w Kołobrzegu" href="http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130127/KOLOBRZEG/130129712">Kongres niemieckiej partii SPD w Kołobrzegu</a> w: Głos Koszaliński z dnia 27.01.2013 r.<br /> 4. Notatka <a title="Pięknie u was,  ale ta komunikacja... Członkowie SPD obradowali w Kołobrzegu" href="http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130128/KOLOBRZEG/130129690">Pięknie u was, ale ta komunikacja&#8230; Członkowie SPD obradowali w Kołobrzegu</a> w: Głos Pomorza z dnia 28.01.2013 r.<br /> 5. <a href="http://www.radio.koszalin.pl/pl/artykul/zjazd-niemieckiej-partii-w-kolobrzegu.1561.html">Zjazd niemieckiej partii w Kolobrzegu</a> w: Radio Koszalin.</a><br /> 6. Artykuł <a href="http://www.google.pl/url?sa=t&amp;rct=j&amp;q=&amp;esrc=s&amp;source=web&amp;cd=2&amp;cad=rja&amp;ved=0CDEQFjAB&amp;url=http%3A%2F%2Fgpcodziennie.pl%2F16790-zjazd-niemieckiej-partii-wkolobrzegu.html&amp;ei=ATsKUejWDMzMtAbz3oGAAw&amp;usg=AFQjCNHtK4TOJYXkqWZWTxp-EC-wCKyPfQ"><em>Zjazd niemieckiej partii w Kołobrzegu</em> &#8211; Gazeta Polska Codziennie</a> z dnia 29.01.2013 r.</p>
<p class="note">Artykuł został pierwotnie zamieszczony na portalu <a href="http://wirtualnapolonia.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Wirtualna Polonia</a></p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Włodkowi Kulińskiemu i Redakcji portalu <a href="http://wirtualnapolonia.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Wirtualna Polonia</a> za zgodę na przedruk artykułów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/parteitag-niemieckiej-spd-w-koobrzegu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy – dekomunizacja której nie było</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemcy-dekomunizacja-ktorej-nie-byo/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemcy-dekomunizacja-ktorej-nie-byo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Nov 2012 15:22:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura/ Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/11/25/niemcy-dekomunizacja-ktorej-nie-byo/</guid>

					<description><![CDATA[Wielu Polaków ma niezdrową skłonność do ulegania mitom, i równie szkodliwą awersje do wiedzy o otaczającym świecie. Nawet wiedza o]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu Polaków ma niezdrową skłonność do ulegania mitom, i równie szkodliwą awersje do wiedzy o otaczającym świecie. Nawet wiedza o rzeczywistości politycznej Niemiec, państwa decydującego o losach Unii Europejskiej wobec której Polska jest zależna, jest dla dużej części Polaków przysłonięta zasłoną niewiedzy i mitów. <span id="more-1450"></span> Wydana przez Zysk książka Uwe Müller i Grit Hartmann &#8222;Stasi. Zmowa niepamięci&#8221; drastycznie odziera Polaków z przytulnych mitów i ignorancji.</p>
<p>W zjednoczonych Niemczech dekomunizacji nie przeprowadzono, postkomuniści zrobili kariery podobnie jak naziści w RFN, a ofiary komunizmu nie doczekały się sprawiedliwości. Stan ten był owocem działań wszystkich niemieckich partii parlamentarnych. Przed zjednoczeniem pierwszy i ostatni demokratyczny parlament NRD uchwalił ustawę o rekompensatach dla ofiar komunizmu, jednak RFN wymusiła by z traktatów zjednoczeniowych usunąć ten zapis. Pozostawiono za to w RFN wypłacane przez NRD specjalne dodatki emerytalne dla działaczy komunistycznych i funkcjonariuszy bezpieki.</p>
<p>Nie ukarano komunistycznych zbrodniarzy, ani obywateli RFN będących szpiegami NRD. Nie wypłacono odszkodowań ofiarom komunistycznego terroru. Zabroniono nawet ofiarom upubliczniać wiedzy o swoich komunistycznych prześladowcach. Nawiązano tym samym do faktycznego nierozliczenia nazizmu w RFN. W zjednoczonych Niemczech nie karano: pograniczników mordujących uciekinierów z NRD, ani funkcjonariuszy Stasi odpowiedzialnych za wspieranie organizacji terrorystycznych na całym świecie, zabójstwa, pospolite przestępstwa kryminalne, tortury, defraudacje, sędziów za orzekanie w sfałszowanych procesach. Żadnej odpowiedzialności nie ponieśli ani prokuratorzy ani adwokaci. Nie ukarano obywateli RFN za szpiegostwo na rzecz NRD. Bezkarnych pozostało 450 agentów Stasi pracujących w administracji rządowej RFN i 5.000 byłych agentów wywiadu NRD, nawet pomimo tego że archiwa Stasi, a więc i agentura jest w dyspozycji FSB.</p>
<p>W wschodnich landach postkomuniści stanową połowę działaczy rządzącej chadecji. Zachodnioniemiecka lewica blisko współpracuje z postkomunistami z NRD. W wschodnich landach 60% dziennikarzy to postkomuniści i ich konfidenci. Dziennikarz w NRD do ostatnich dni reżimu byli zagorzałymi komunistycznymi propagandzistami. Media NRD do samego końca blisko współpracowały z Stasi. Po zjednoczeniu prasę NRD wykupiły zachodnioniemieckie koncerny, zachowując w redakcjach całe komunistyczne redakcje. W mediach niemieckich nie przeprowadzono lustracji. Postkomuniści, dzięki zaniechaniu lustracji, w tym funkcjonariusze bezpieki NRD Stasi, są masowo zatrudnieni w policji, administracji, edukacji, sądownictwie i sporcie. Postkomuniści zatrudnieni w niemieckich szkołach swoją pozycje wykorzystują do wychowywania dzieci i młodzieży w nienawiści do wartości zachodniej cywilizacji. Swoje posady zachowało w sądach od 1/3 do połowy komunistycznych sędziów zhańbionych udziałem w terrorze komunistycznym.</p>
<p>Owocem braku rozliczeń i podporządkowania państwowych instytucji edukacji publicznej jest fala resentymentu za NRD, w tym i wśród Niemców z zachodnich landów. Zapewne sprzyjała temu polityka zachodnioniemieckiej socjaldemokracji która już od lat siedemdziesiątych utrzymywała bliskie relacje z komunistami z rządzącej NRD SED.</p>
<p>Dodatkowo w zjednoczonych Niemczech NRD jest bezwstydnie gloryfikowana przez lewicową partie Die Linke. Partia ta blisko współpracuje z organizacjami gloryfikującymi nawet Stasi, i w ramach swojej wewnątrzpartyjnej platformy komunistycznej Stalina i Castro.</p>
<p>Istniejąca od 1961 roku w NRF Centrala Krajowych Administracji i Wymiaru Sprawiedliwości bardzo dokładnie dokumentowała zbrodnie komunistyczne w NRD. Jej działalność przeszkadzała już od lat siedemdziesiątych bardzo wielu politykom w RFN. Po zjednoczeniu cała dokumentacja Centrali została schowana do archiwum. Nie wykorzystano jej do rozliczenia zbrodni NRD.</p>
<p>Postkomunistów zatrudnił też Urząd Pełnomocnika do spraw Akt Stasi zwany Instytutem Gaucka. Za wiedzą obecnego prezydenta Niemiec, i pomimo że nie było takiej potrzeby, zatrudniono konfidentów i funkcjonariuszy Stasi. W większości na stanowiskach kierowniczych. Postkomuniści mogli więc wpływać na politykę kadrową, funkcjonowanie urzędu i interpretacje dokumentów. Prócz agentów i funkcjonariuszy Stasi, w Urzędzie zatrudniono postkomunistów z urzędów centralnych NRD, prokuratury NRD, armii NRD. Przynależność do totalitarnej partii SED nie była przeszkodą w zatrudnieniu. W zjednoczonych Niemczech w 2004 roku zabroniono ujawniania dokumentów dotyczących ludzi sławnych. Nawet za ich zgodą. Ochrona dóbr osobistych osób trzecich doprowadziła do tego że z akt wymazywano nawet osoby żyjące w XIX wieku. Podobnie postkomuniści opanowali Federalną Fundacje badań nad dyktaturą SED.</p>
<p>Rzeczywistość zjednoczonych Niemiec wygląda więc tak jakby Stasi wykorzystało swoją o sekretach polityków z RFN do zapewnienia sobie bezkarności.</p>
<p>Niezwykłą zaletą książki Uwe Müller i Grit Hartmann jest to że ukazuje ona w nowej perspektywie polskie problemy. Między innymi absurdalność tezy, głoszonej między innymi przez Rafała Ziemkiewicza, o tym że Unia Europejska uchroniła Polskę od podporządkowania Rosji. Podczas gdy podporządkowanie Niemiec interesom postkomuny rodem z NRD lojalnej wobec sowietów, świadczy że Unia, a przez to i Polska, podporządkowane są interesom komunistycznej sitwy. Dla Polaków ważne też są informacje o niemieckich mediach. Informacje o przyzwoleniu na komunistyczną tożsamości części mediów niemieckich. Warto szczególnie o tym pamiętać w sytuacji gdy większość polskojęzycznej prasy jest wydawana przez niemieckie koncerny.</p>
<p><b>Jan Bodakowski</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemcy-dekomunizacja-ktorej-nie-byo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemiecki sen o hegemonii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemiecki-sen-o-hegemonii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemiecki-sen-o-hegemonii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Nov 2012 21:01:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/11/01/niemiecki-sen-o-hegemonii/</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Biorąc pod uwagę rosnącą potęgę i gospodarczą i polityczną RFN, bardziej prawdopodobny jest wzrost ambicji wielkoniemieckich niż ich zanik. Realne]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1427" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/plakat_praca.jpg" border="0" alt="Plakat" title="Plakat" align="left" width="425" height="571" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/plakat_praca.jpg 425w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/plakat_praca-223x300.jpg 223w" sizes="auto, (max-width: 425px) 100vw, 425px" />&#8222;Biorąc pod uwagę rosnącą potęgę i gospodarczą i polityczną RFN, bardziej prawdopodobny jest wzrost ambicji wielkoniemieckich niż ich zanik. Realne zagrożenie nie tkwi przy tym ani w użyciu siły, ani w wymuszonych zmianach granic, czym karmiła nas propaganda ostatnich dziesięcioleci. <span id="more-1428"></span>  To zagrożenie ma perspektywę historyczną i wynika z możliwości najpierw gospodarczego, a następnie kulturowego wchłonięcia, bez żadnych zamian granic lub z ich zmianami &#8211; za pełnym przyzwoleniem całego społeczeństwa&#8221; &#8211; taką tezę formułuje znawca zagadnień niemieckich dr Wojciech Błasiak w swojej analizie, którą przedstawiamy naszym Czytelnikom. &#8222;Nie jest zbiegiem okoliczności fakt, iż ambasadorem Niemiec w Polsce jest były szef niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu&#8221; &#8211; pisze dalej dr Błasiak. &#8222;Polska to poważne zadanie polityczne i gospodarcze dla Niemiec. A kluczowym jest w niej zbudowanie proniemieckiej agentury wpływu, na czele z częścią klasy politycznej i polskimi partiami politycznymi.&#8221; Stąd wspieranie i nagradzania wszelkich kompradorskich zachowań politycznych polskich polityków i polskich partii, a zwalczanie i karanie wszelkich zachowań politycznych wzmacniających polską suwerenność. Zapraszamy do lektury niezwykle ciekawego tekstu. <b>(ah)</b></p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/obyw/niemcy_006.html"><strong>NIEMIECKI SEN O HEGEMONII &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center>  </p>
<p class="note"><b>Wojciech BŁASIAK</b> &#8211; (ur. 1952 w Sosnowcu) polityk, ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, poseł na Sejm II kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Jedyny polski parlamentarzysta, który w roku 1997 protestował na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego przeciwko wpisywaniu do Konstytucji słowa &#8222;proporcjonalne&#8221; w odniesieniu do wyborów i jedyny parlamentarzysta, który działał w sprawie wyjaśnienia afery FOZZ i Banku Handlowego. Prezes Stowarzyszenia Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach. Niezależny wydawca tygodnika &#8222;Puls Zagłębia&#8221;, działacz Ruchu JOW. Prowadzi własny Instytut Studiów i Projektów Rozwoju zajmujący się projektami unijnymi i edukacyjnymi. Autor wielu analiz i artykułów na tematy społeczno-ekonomiczne.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy dr. Wojciechowi Błasiakowi za zgodę na przedruk swoich artykułów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemiecki-sen-o-hegemonii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W RFN pojawiły się oficjalne sugestie, aby wysiedlenie Niemców uznać za zbrodnię ludobójstwa</title>
		<link>https://koszalin7.pl/w-rfn-pojawiy-si-oficjalne-sugestie-aby-wysiedlenie-niemcow-uzna-za-zbrodni-ludobojstwa/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/w-rfn-pojawiy-si-oficjalne-sugestie-aby-wysiedlenie-niemcow-uzna-za-zbrodni-ludobojstwa/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2012 13:56:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/10/16/w-rfn-pojawiy-si-oficjalne-sugestie-aby-wysiedlenie-niemcow-uzna-za-zbrodni-ludobojstwa/</guid>

					<description><![CDATA[W czasie konferencji berlińskiej Fundacji &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221; zajmującej się dokumentowaniem wysiedleń, głównie niemieckich, po drugiej wojnie światowej, pojawiła się]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1420" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/bundesarchiw_01.jpg" border="0" alt="Bundesarchiv" title="BUndesarchiv" align="left" width="548" height="400" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/bundesarchiw_01.jpg 548w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/bundesarchiw_01-300x219.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 548px) 100vw, 548px" />W czasie konferencji berlińskiej Fundacji &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221; zajmującej się dokumentowaniem wysiedleń, głównie niemieckich, po drugiej wojnie światowej, pojawiła się teza uznania powojennych wysiedleń Niemców za ludobójstwo <span id="more-1421"></span> .</p>
<p>Równie daleko poszedł <b>Rudi Pawelka</b>, znany z szefowania spółce &#8222;Powiernictwo Pruskie&#8221;, która zasłynęła zażądaniem od Polski zapłaty za utracone mienie przez wysiedlonych po 1945 r. Niemców. <b>Stwierdził, że należy oddzielić krzywdy Niemców po wojnie od zbrodni nazistowskich.</b></p>
<p>Czas pokaże, czy te poglądy zwyciężą w polityce historycznej naszego zachodniego sąsiada.</p>
<p>Fundacja &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221; zebrała się, aby ocenić przygotowania do wystawy prezentującą dorobek naukowy w kwestii powojennych wysiedleń Niemców. Konferencja zorganizowała frakcja CDU/CSU, która obecnie w koalicji z Wolnymi Demokratami rządzi RFN.</p>
<p><b>Zaproszony na konferencję amerykański historyk <b>Norman Naimark</b>, profesor historii w Instytucie Studiów Wschodnioeuropejskich na Uniwersytecie Stanforda, który zasiada w międzynarodowej radzie naukowej niemieckiej Fundacji uznał co prawda, że żądania niemieckie, aby uznać powojenne wysiedlenia za ludobójstwa są zbyt daleko idące, bo &#8222;nie była planowana zagłada Niemców&#8221;.</b> Dodał jednak, że deportacje były czystkami etnicznymi i nosiły znamiona ludobójstwa ze względu na liczne przypadki śmierci wśród wysiedlanych.</p>
<p>Naimark bronił też tezy, że to nie Wielka Trójka zadecydowała na konferencji w Poczdamie o losie Niemców z dzisiejszych ziem zachodnich Polski i z byłej Czechosłowacji, lecz rządy tych dwóch krajów.</p>
<p class="citate">Trzeba zachować tu równowagę. To nie międzynarodowa polityka dokonała wypędzeń, ale władze poszczególnych państw, np. Czechosłowacji i Polski. Polityka międzynarodowa tylko otworzyła furtkę.</p>
<p>Podkreślmy, że sformułowanie &#8222;wypędzenie&#8221; to niemiecki zabieg propagandowy, dla Polaków były to przesiedlenia, dokonane decyzją wielkich mocarstw po II Wojnie Światowej.</p>
<p><b>Manfred Kittel</b>, dyrektor Fundacji &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221; powiedział, że zgodnie z koncepcją na wystawie pokazana zostanie historia wysiedleń ludności w XX wieku, osadzona nie tylko kontekście II wojny światowej i nazizmu, ale i w historii europejskiej.</p>
<p class="citate">Decydujące jest, by ukazać całą genezę wysiedleń, w tym ideę państwa narodowego &#8211; fatalną utopię pochodzącą z XIX wieku, I wojnę światową, Traktat Wersalski, problemy okresu międzywojennego. To wszystko jest ważne, by poznać prehistorię problemu.</p>
<p>Wychodzi więc na to, że do historiografii naszego sąsiada wracają, przysłowiowymi &#8222;kuchennymi drzwiami&#8221; tezy, które zdawałoby się, zostały wyparte ze względu na uznanie ich za &#8222;rewizjonistyczne&#8221;, i to nie w Polsce, ale na Zachodzie. Chodzi właśnie o traktat Wersalski, jako jedną z przyczyn wybuchu wojny i całego łańcuch nieszczęść.</p>
<p>Był to do tej pory temat politycznego tabu w RFN. Gdy <b>Władimir Putin</b> prowokacyjnie podczas uroczystości rocznicowych na Wessterplatte 1 września 2009 r. przywołał Wersal jako praprzyczynę drugiej wojny światowej, obecna na uroczystościach kanclerz <b>Angela Merkel</b> zbyła to milczeniem i nigdy się do tego nie odniosła.</p>
<p>Najostrzejsze wystąpienie miał Rudi Pawelka, <b>szef Pruskiego Powiernictwa. Kategorycznie zaoponowął przeciwko tezom, że wysiedlenia Niemców były konsekwencją za zbrodniczą politykę Niemiec hitlerowskich</b>. Wyjaśnił, że:</p>
<p class="citate">Inne narody też były wypędzane, choć nie miały Hitlera. Wypędzenie jest zawsze konsekwencją nacjonalizmu i rasizmu.</p>
<p>Rząd RFN przeznaczył na projekt wystawy, która powstanie za kilka lat, 29 mln euro.</p>
<p>PAP/slaw</p>
<p class="note"><b>wPolityce.pl</b> &#8211; czołowy polski polityczny portal internetowy założony przez <b>Jacka i Michała Karnowskiego</b>. W czerwcu 2012 roku portal miał miesięcznie 8,5 mln odsłon i 650 tys. unikalnych użytkowników. W grudniu 2011 roku twórcy portalu powołali Stowarzyszenie Edukacji Medialnej i Społecznej im. Jana Liszewskiego, którego celem jest budowa niezależnych mediów. Zalicza się do najbardziej opiniotwórczych portali internetowych w Polsce. Redaktor naczelny: Jacek Karnowski. Zespół: Łukasz Adamski, Artur Bazak, Michał Karnowski, Marzena Nykiel, Marek Pyza, Piotr Zaremba, Stanisław Żaryn.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy Redakcji portalu wPolityce.pl za umożliwienie przedruku tego tekstu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/w-rfn-pojawiy-si-oficjalne-sugestie-aby-wysiedlenie-niemcow-uzna-za-zbrodni-ludobojstwa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powrót do Europy Ojczyzn?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/powrot-do-europy-ojczyzn/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/powrot-do-europy-ojczyzn/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Jul 2012 13:10:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/07/21/powrot-do-europy-ojczyzn/</guid>

					<description><![CDATA[W maju tego roku swoje 80. urodziny obchodził Arnulf Baring, niekonwencjonalny historyk, zadziorny publicysta, często zapraszany do programów telewizyjnych, znany]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1354" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/baring_arnulf.jpg" border="0" alt="A. Baring" title="A. Baring" align="left" width="640" height="456" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/baring_arnulf.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/baring_arnulf-300x214.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />W maju tego roku swoje 80. urodziny obchodził Arnulf Baring, niekonwencjonalny historyk, zadziorny publicysta, często zapraszany do programów telewizyjnych, znany z ciętych ripost i polemicznego temperamentu &#8211; lubi prowokować i przypuszczać nawet personalne ataki na adwersarzy <span id="more-1355"></span>  lub krytykować prowadzących talk-show; zarazem budzi podziw głęboką wiedzą na temat najnowszej historii Niemiec i polityki międzynarodowej. Urodził się w 1932 roku w Dreźnie, studiował prawo, stosunki międzynarodowe i nauki polityczne na uniwersytetach w Hamburgu, Berlinie, Fryburgu, Nowym Jorku i Paryżu. Dłuższe pobyty za granicą (cztery lata przebywał w USA, dwa lata we Francji), liczne kontakty z osobistościami świata polityki i nauki sprawiają, że potrafi niejako z zewnątrz spojrzeć na sytuację w Niemczech i wokół nich. W latach 1976-1979 pracował urzędzie prezydialnym prezydenta Niemiec, co pozwoliło mu z bliska zajrzeć za kulisy władzy.</p>
<p>Przez wiele lat był profesorem na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. Napisał szereg książek o aktualnych kwestiach polityki wewnętrznej i zagranicznej, należy do najbardziej znanych historyków opisujących dzieje Republiki Federalnej Niemiec od chwili jej narodzin. Chwalony jest za dar wartkiej i zajmującej narracji.  Po polsku ukazała się jego książka Czy Niemcom się uda? Pożegnanie z iluzjami.</p>
<p>Baring uchodzi za politycznego realistę, jego poglądy na politykę niemiecką nigdy nie wynikają ze ślepej wiary, z emocji czy sentymentów, lecz zawsze oparte są na chłodnej analizie sytuacji politycznej. Do jego ulubionych zajęć należy wyśmiewanie patetycznych albo megalomańskich sloganów, jakimi posługują się członkowie niemieckiej klasy polityczno-medialnej wypowiadający się na temat polityki zagranicznej. Mówi się o nim, że jest jednym z ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku wykształconego mieszczaństwa, wyznającym niezmienny kanon wartości takich jak skromność, intelektualna rzetelność, uprzejmość, prymat rodziny, służba wspólnocie, miłość ojczyzny.</p>
<p>W ostatnim czasie Baring udzielił wywiadów gazetom &#8222;Die Welt&#8221;, &#8222;Die Welt am Sonntag&#8221;, miesięcznikowi &#8222;Cicero&#8221; oraz ogłosił gościnnie artykuł w dzienniku &#8222;Handelsblatt&#8221;. To, co mówi i pisze jest o tyle istotne, że mamy w jego osobie do czynienia z człowiekiem od dziesięcioleci należącym do niemieckiego establishmentu. W wywiadzie dla &#8222;Welt am Sonntag&#8221; mówi Baring, że niemiecka demokracja popadła w stagnację, ponieważ we wszystkich obozach politycznych brak kadry przywódczej z prawdziwego zdarzenia, Niemcy potrzebują postaci lidera, który im powie, co muszą koniecznie zrobić i jakie są ich możliwości.</p>
<p>Pytany, dlaczego w liczącym 80 milionów ludzi narodzie tak trudno znaleźć polityczne talenty, Baring odpowiada, że ten problem od dawna go dręczy; w pierwszych dziesięcioleciach RFN Niemcom poszczęściło się z personelem politycznym, wystarczy wymienić Adenauera, Heussa, Schumachera, którzy działali już w Republice Weimarskiej, po nich przyszli przedstawiciele pokolenia wojennego np. Helmut Schmidt, Erich Mende i Walter Scheel. Kiedyś utalentowani studenci szukali sobie miejsca w partiach, dzisiaj stronią od polityki partyjnej , a przecież widać gołym okiem , że wielu młodych ludzi interesuje się polityką, po prostu mierzi ich partyjne knucie w tylnych pokojach. Niestety, partiom to jest raczej obojętne, one zapełnią swoimi ludźmi parlamenty nawet wówczas, kiedy tylko 20 procent obywateli pofatyguje się do urn. A tymczasem wielkie problemy jak gigantyczne zadłużenie lub nieudana integracja imigrantów odsuwane są na bok. Partie polityczne skostniały, panuje w nich konformizm i nędza intelektualna.  Sukcesy Partii Piratów stanowią symptom petryfikacji systemu partyjnego. To jest dla mnie koszmar &#8211; wyznaje Baring &#8211; że partie tak bardzo zbliżyły się do siebie pod względem ideowym i stały się tak lękliwe; ponadto zakres wolności opinii zmniejsza się w Niemczech w sposób budzący poważne obawy.</p>
<p>W wywiadzie udzielonym miesięcznikowi &#8222;Cicero&#8221; Baring dowodzi, że gwiazda kanclerz Merkel powoli gaśnie; pani kanclerz przestaje stąpać twardo po ziemi. Nadal można ją cenić za wysoką inteligencję, pracowitość, brak próżności, ale dostrzec można u niej nerwową akcyjność. Merkel robi politykę na krótkim oddechu, utraciła ideowy kompas, porzuciła znaki rozpoznawcze mieszczańskiej polityki, aby za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Raz zbliża się do SPD, raz do Zielonych, dopasowując się nadmiernie do ducha czasu; jest świadomie mętna, a to jest fatalne dla jej własnej partii, i rzecz jasna, także dla Niemiec. To prawda, mówi Baring, że na zjazdach partyjnych Merkel regularnie otrzymuje pełne poparcie delegatów, ale dzieje się tak dlatego, że zjazdy są zorganizowane od góry do dołu na wszystkich szczeblach hierarchii partyjnej, tak że żaden krytyk Merkel nie ma szans by zostać delegatem. Zdaniem Baringa, zjazdy partyjne CDU stały się z upływem czasu imprezami, które znamy z dawnych krajów komunistycznych, ponadto poczucie władzy pani kanclerz manifestuje się również w tym, że skupia wokół siebie wyłącznie drugorzędnych polityków, którzy nie potrafią jej zaoponować.</p>
<p>Za granicą panuje opinia, że Angela Merkel to <i>&#8222;praeceptor Europae&#8221;</i>, ale Niemcy jako mentor Europy to byłoby niezwykle niebezpieczne przedsięwzięcie, które mogłoby wywołać falę powszechnej nienawiści do RFN. Przez 60 lat skutecznie staraliśmy się &#8211; mówi Baring &#8211; zyskać zaufanie skromnością i gotowością do kooperacji opartej na kompromisie; to osiągnięcie zostanie zaprzepaszczone, jeśli będziemy się zachowywać jak hegemon, co zresztą jest ponad nasze siły; nie jesteśmy w stanie sprostać roli ratownika Europy. Prowadzący rozmowę dziennikarz &#8222;Cicero&#8221; zauważa, że Angela Merkel nie może przecież ryzykować, iż wejdzie do podręczników historii jako grabarka euro. Baring na to: Helmut Kohl wejdzie do podręczników historii jako grabarz marki niemieckiej a Merkel jako grabarka euro &#8211; obojętnie co teraz robi i mówi. Jest to konsekwencja błędnej konstrukcji wspólnej waluty, która na dłuższą metę nie sprawdza się, ponieważ przykuwa do siebie kraje z całkowicie odmienną siłą gospodarczą. Jednak Unia Europejska, w której przed wprowadzeniem w życie przedwczesnego politycznego projektu euro kraje członkowskie harmonijnie ze sobą współpracowały, będzie istnieć nadal po nieuchronnym fiasku wspólnej waluty &#8211; chociaż w zmienionym kształcie. Słowa pani kanclerz o tym, że jeśli przegra euro, to przegra Europa, Baring uważa za całkowicie błędne i panikarskie.</p>
<p>Na pytanie dziennikarza &#8222;Cicero&#8221;, jak powinna się zachować Angela Merkel w tej nadzwyczaj trudnej sytuacji, Baring odpowiada: Musi jasno powiedzieć pozostałym krajom strefy euro, że my Niemcy przy najlepszych chęciach nie możemy uratować wspólnej waluty; przede wszystkim idzie o nie dopuszczenie do tego, aby nasi rodacy, rozgoryczeni nieudaną polityką ratowania euro przez wszystkie główne partie i rozgniewani grożącymi im bolesnymi stratami finansowymi, pewnego dnia nie zmietli całego naszego systemu partyjnego. Zarzucam pani kanclerz, że to ogromne zagrożenie bagatelizuje.</p>
<p>W artykule opublikowanym przez &#8222;Handelsblatt&#8221; w maju 2012 roku, Baring napisał, że wielu ludzi w Europie liczy po cichu na to, iż Niemcy będą wprawdzie narzekać, ale w końcu zapłacą. Niestety, jest to mylne przekonanie, ponieważ uratowanie całej unii monetarnej przekracza siły Niemiec. Niemcy nie są do tego wystarczająco silni nie tylko finansowo, lecz także politycznie. Zawsze byliśmy za słabi &#8211; pisze Baring &#8211; aby być hegemonem Europy, odgrywać konstruktywną rolę przewodniej siły na kontynencie, dwie próby militarnego opanowania kontynentu zakończyły się fiaskiem. Obecnie europejscy partnerzy i sąsiedzi przeceniają nasze finansowe możliwości. To jest nieprzemyślane, mało poważnie, kiedy zagranica, na przykład sympatyczny polski minister spraw zagranicznych, nalega, abyśmy przejęli obecnie rolę przywódcy &#8211; tym razem używając kredytów i gwarancji finansowych, bo również i tym razem ponieślibyśmy klęskę. Reprezentujemy tylko średnią siłę i całkowicie byśmy się przeciążyli, a to przeciążenie doprowadziłoby do gospodarczego i socjalnego upadku Niemiec, rozerwałoby spójność naszego społeczeństwa i podkopałoby demokrację. Niemcy powinny wystąpić z unii walutowej; trzeba o tym mówić, aby zmienić warunki dyskusji. Niemiecka polityka jest jeszcze dzisiaj nazbyt lękliwa, żeby wykonać taki krok Nie tylko politycy, ale również publicyści i naukowcy nie zastanawiają się nad naszą przyszłą rolą. Jednak nie uda nam się dłużej tego unikać &#8211; będziemy musieli dojść do ładu z samymi sobą.</p>
<p>Pani kanclerz Merkel, tak usilnie starająca się o wypracowanie europejskiego konsensusu,  jest, zdaniem Baringa, coraz bardziej izolowana na płaszczyźnie międzynarodowej (także w Niemczech  baza jej władzy ulega erozji). Nie może już się oprzeć na najważniejszych sojusznikach Austriakach i Holendrach, straci też Francję, kiedy Sarkozy&#8217;ego zastąpi Hollande. Nawet jeśli Merkel uda się przepchnąć kolanem pakt fiskalny, który ratyfikuje wymagana liczba państw, to Niemcy wmanewrują się w beznadziejną sytuację, zajmą pozycję niemożliwą politycznie do utrzymania. Kiedy zaczniemy, pisze Baring, przymuszać partnerów do przyjęcia naszych kryteriów, to nie skończy się to dla nas dobrze. Jedynie ze strachem można wyobrazić sobie, że Niemcy staną się kontrolerem finansowym, mentorem, belfrem kontynentu. Już dziś Niemcy są coraz bardziej nielubiani w Europie; wyobrażenie polityków naszych czterech miarodajnych partii, że można, ba, należy, w czasie rosnących napięć wewnątrzeuropejskich zrobić skok do unii finansowej i gospodarczej, uważam &#8211; pisze Baring &#8211; za wariacki pomysł (dosł. <i>Schnapsidee</i>).</p>
<p>Według niemieckiego politologa i historyka lękliwe, ba, tchórzliwe partie godzą się na marginalizację i ubezwłasnowolnienie parlamentu. Jest coś demonicznego w tym, że w Niemczech nie słyszy się okrzyków przerażenia na widok takiej ewolucji systemu politycznego. Następuje bowiem coraz większa koncentracja władzy w rękach nielicznych, ważne decyzje podejmowane są w wąskich gremiach poza kontrolą parlamentu, republika niemiecka &#8211; biada Baring &#8211; znajduje się na drodze ku quasi-monarchicznej, absolutystycznej demokraturze.</p>
<p>Jeśli chodzi o Unię Europejską, to, zdaniem Baringa, znacząco przeceniono ten projekt. Coraz słabsze jest zaufanie obywateli RFN do wspólnej waluty . Ja sam, przypomina Baring, nigdy nie wierzyłem, że euro ma szanse przetrwania. Już przed 15 laty publicznie pisałem o jego podatności na kryzysy i przepowiadałem, że w końcowym efekcie unia monetarna zmusi nas do ogromnych finansowych transferów. Koncepcja Europy po kryzysie będzie  skromniejsza niż ambicjonalna wizja brukselska. Przypuszczalnie miał rację Charles de Gaulle przewidując przed kilkoma dziesięcioleciami, że wspólne instytucje w stolicy Belgii są wprawdzie pożytecznymi agencjami na normalne czasy, ale nie wytrzymają poważnych wewnętrznych i zewnętrznych konfliktów. Europa Ojczyzn czyli związek państw ze wspólną przestrzenią gospodarczą, to, według Arnulfa Baringa, przyszłość Europy. Miejmy nadzieję, konkluduje niemiecki historyk, że po fiasku wspólnej waluty, nastąpi odnowa życia politycznego w Niemczech i w Europie.</p>
<p><b>Tomasz Gabiś</b></p>
<p class="info">Pierwodruk: &#8222;Opcja na prawo&#8221;, 2012, nr 6. Więcej ciekawych tekstów Tomasza Gabisia na stronie prywatnej <a href="http://www.tomaszgabis.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>www.tomaszgabis.pl</b></a></p>
<p class="note">Tomasz GABIŚ (ur. 1955) &#8211; publicysta i myśliciel konserwatywny, wybitny znawca problematyki niemieckiej. Od kilku lat identyfikuje siebie jako postkonserwatystę. Ukończył germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX wieku działał w opozycji. W 1987 roku był jednym z sygnatariuszy aktu założycielskiego Unii Polityki Realnej. Działał w niej do połowy lat 90. W tym okresie publikował również artykuły w tygodniku <i>Najwyższy CZAS!</i>. W latach 1991-2003 był redaktorem naczelnym pisma <i>Stańczyk</i>. Członek honorowy Organizacji Monarchistów Polskich i Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje w <i>Nowym Państwie</i>, <i>Arcanach</i>, <i>Obywatelu</i> i <i>Opcji na Prawo</i>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Tomaszowi Gabisiowi za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/powrot-do-europy-ojczyzn/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Angela Merkel &#8211; mateczka federalna i cesarzowa Europy</title>
		<link>https://koszalin7.pl/angela-merkel-mateczka-federalna-i-cesarzowa-europy/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/angela-merkel-mateczka-federalna-i-cesarzowa-europy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 Apr 2012 16:56:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/04/12/angela-merkel-mateczka-federalna-i-cesarzowa-europy/</guid>

					<description><![CDATA[Przeszłość znanych i potężnych polityków zawsze budzi nasze zaciekawienie, uważamy bowiem, że poznanie ich rodzinnych korzeni, środowiska, w którym wyrastali,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1270"></span><br />
Przeszłość znanych i potężnych polityków zawsze budzi nasze zaciekawienie, uważamy bowiem, że poznanie ich rodzinnych korzeni, środowiska, w którym wyrastali, wpływy jakim podlegali w dzieciństwie i młodości mogą pomóc w zrozumieniu ich teraźniejszych postaw i działań. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie budzi także przeszłość &#8222;cesarzowej Europy&#8221;, Angeli Merkel, szczególnie ta sprzed 1989 roku. Były enerdowski dyplomata Ralph Hartmann w artykule opublikowanym w 2008 roku na łamach lewicowego pisma &#8222;Ossietzky&#8221; postulował, aby pani kanclerz, która tyle mówi o &#8222;przejrzystości&#8221; w polityce, &#8222;bardziej transparentną&#8221; uczyniła swoją własną biografię. Nadal bowiem, mimo iż ukazało się już chyba 10 książek poświęconych jej osobie, biografia przewodniczącej CDU robi wrażenie mało przejrzystej. Biografka Jacqueline Boysen ubolewała: &#8222;Angela Merkel nie pozwala na spojrzenie za maskę&#8221;; w 2001 roku dziennik &#8222;Süddeutsche Zeitung&#8221; zatytułował artykuł o niej &#8222;Kobieta z maską&#8221;; biograf Gerd Langguth napisał o Merkel: &#8222;Ma w sobie coś ze sfinksa&#8221;, inni autorzy pisali o &#8222;sfinksowej skrytości i politycznej nieokreśloności&#8221;.</p>
<p>Może zatem warto pewne wątki biografii obecnej kanclerki Niemiec rozjaśnić, posiłkując się zarówno oficjalnymi &#8222;biogramami&#8221;, biografią autorstwa Gerda Langgutha (najlepszą i najmniej hagiograficzną), jak i ustaleniami, interpretacjami a niekiedy spekulacjami niezależnych publicystów, by wymienić choćby Hinricha Rohbohma, Davida Korna, Rolfa Ehlersa, Jürgena Meyera i Lenę Sokoll, którzy próbują przebić się przez ochronny pancerz, w jaki przyoblekła się Merkel.</p>
<h4>Pastor Horst Kasner</h4>
<p>Ojciec Angeli Dorothei Kasner pastor Horst Kasner, w 1954 roku przeniósł się z Niemiec Zachodnich do Wschodnich, gdzie w brandenburskim Waldhof koło Templina przez 30 lat kierował ośrodkiem kształcenia wikarych. W kołach kościelnych nazywano go &#8222;czerwonym Kasnerem&#8221;, ponieważ był pryncypialnym zwolennikiem socjalistycznego społeczeństwa a do wschodniej strefy przeniósł się, ponieważ uważał NRD za &#8222;ziemię obiecaną&#8221;. Nie był zwykłym pastorem, ale kościelno-politycznym aktywistą, gorliwie wcielającym w życie politykę władz komunistycznych wobec Kościoła ewangelickiego, której celem było oddzielenie ewangelickiego kościoła w NRD od ogólnoniemieckiego kościoła w RFN (EKD). Po wojnie kościoły krajowe na terenie NRD należały do EKD, potem powstał BEK czyli Związek Kościołów Ewangelickich w NRD. Antymarksistowski i antykomunistyczny Kościół ewangelicki miał zostać poddany reedukacji, tak aby przekształcił się w Kościół popierający socjalizm.</p>
<p>Jednym z najważniejszych eksponentów tej polityki był mentor i patron Kasnera pastor Albrecht Schönherr &#8211; to on załatwił mu posadę kierownika ośrodka w Waldhof, gdzie miano urabiać pastorów na lojalnych obywateli socjalistycznego państwa. Schönherr, późniejszy biskup, należał do najbardziej znaczących postaci Kościoła ewangelickiego w NRD, był zwolennikiem ścisłej współpracy Kościoła z państwem SED, autorem formuły &#8222;Kościół ewangelicki w NRD nie jest Kościołem przeciwko socjalizmowi ani obok socjalizmu, ale Kościołem w socjalizmie&#8221;. Należał do założycieli tzw. Weißenseer Arbeitskreis (WAK) stworzonego pod patronatem enerdowskiej bezpieki, był działaczem sterowanej przez Moskwę Christliche Friedenskonferenz (CFK). Również Kasner udzielał się w obu tych organizacjach. Należał do kierowniczego zespołu WAK &#8211; organizacji skupiającej lewicowych teologów, uchodzącej za przedłużenie SED w Synodzie Kościoła ewangelickiego. W Weißenseer Arbeitskreis i w CFK Kasner współpracował z takim ludźmi jak Gerhard Bassarak (TW &#8222;Buss&#8221;) czy Heinrich Fink (TW &#8222;Heiner&#8221;). W 1982 roku WAK zaczął wydawać pismo &#8222;Weißenseer Blätter&#8221;, które zwalczało wszelkie przejawy opozycji wobec reżimu i nawet w polityce SED zaczęło węszyć &#8222;odchylenie prawicowe&#8221;.</p>
<p>Dokumenty enerdowskich instancji zajmujących się sprawami kościelnymi dowodzą, że Kasner, zaliczany do &#8222;sił postępowych&#8221; Synodu, bardzo aktywnie działał na rzecz oddzielenia Kościoła Berlina-Brandenburgii od EKD, zwykle w porozumieniu z dwoma innymi synodałami Clemesem de Maiziere (TW &#8222;Kałuża&#8221;, TW &#8222;Adwokat&#8221;) oraz prof. Hanfriedem Müllerem (TW &#8222;Hans Meier&#8221;, TW &#8222;Michael&#8221;). Dokumenty wewnętrzne SED mówią z dużym uznaniem o działalności tej trójki.</p>
<p>Prof. Hanfried Müller, członek WAK i CFK, <i>de facto</i> komunista, przeniósł się do NRD w 1952 roku. Wykładał teologię na uniwersytecie Humboldtów &#8211; jego wydział uchodził za &#8222;bastion stalinizmu&#8221;. Miał dobre kontakty z niektórymi członkami Biura Politycznego SED. Drugi kolega Kasnera Clemens de Maiziere, wpływowy funkcjonariusz wschodniej CDU (Ost-CDU) był w doskonałych stosunkach z przewodniczącym partii Geraldem Göttingiem, który od 1951 roku pracował dla KGB, a od 1953 dla Stasi jako TW &#8222;Göbel&#8221;. Jego syn, prawnik Lothar de Maiziere (TW &#8222;Czerny&#8221;), od 16 roku życia działał w Ost-CDU. Jego karierę w kościele wspomagał prezydent konsystorza Kościoła ewangelickiego Berlina-Brandenburgii Manfred Stolpe (TW &#8222;Sekretarz&#8221;), ze Stolpem kontakty miał oczywiście także Horst Kasner. Lothar de Maiziere pozostawał w zażyłych stosunkach z prawnikiem, późniejszym prezesem PDS, Gregorem Gysim (TW &#8222;Erwin&#8221;), synem Klausa Gysiego (TW &#8222;Kurt&#8221;), ministra kultury i sekretarza stanu ds. kościelnych, którego partnerem do rozmów był Horst Kasner. Blisko zaprzyjaźniony z Kasnerem był inny prawnik i działacz kościelny Wolfgang Schnur (TW &#8222;Torsten&#8221;, TW &#8222;Dr Ralf Schrimer&#8221;). Cały towarzysko-polityczny krąg młodej Angeli Kasner, to krąg &#8222;pastorów-patriotów&#8221;, związanych z reżimem działaczy Kościoła ewangelickiego, prawników kościelnych oraz funkcjonariuszy, sterowanej i zinfiltrowanej przez Stasi, Ost-CDU. To był polityczny biotop, w którym wyrastała.</p>
<p>Gerd Langguth określa jej ojca jako &#8222;jednego z najbardziej wpływowych dygnitarzy kościelnych&#8221;, który &#8222;urządził się w NRD&#8221;. Według Langgutha był on &#8222;bardzo blisko państwa&#8221; i &#8222;nie miał oporów przed kontaktami ze służbą bezpieczeństwa&#8221;. Niektórzy wręcz uważają pastora Kasnera za szarą eminencję &#8222;czerwonej siatki&#8221; oplatającej Kościół ewangelicki Berlina-Brandenburgii, za jedną z kluczowych postaci funkcjonujących na styku Kościoła i reżimu. Cieszył się tymi samymi przywilejami co członkowie partyjnej nomenklatury, np. posiadał zarówno prywatny, jak i służbowy samochód. Rodzina Kasnerów żyła w wygodnym domu, miała pomoc domową i ogrodnika. Pastor Kasner organizował europejskie kontakty oficjalnego kościoła w NRD, należał do tzw. Westreisekader, czyli grupy ludzi w NRD mających prawo wyjazdów na Zachód. Rodzina Kasnerów odwiedzała krewnych na Zachodzie; ojciec podróżował do Włoch i Wielkiej Brytanii w celach służbowych i kościelno-politycznych. Matce Angeli zezwolono nawet na wyjazd do USA. Pastor Kasner otrzymywał &#8211; oczywiście za wiedzą i zgodą władz &#8211; literaturę z Zachodu. Co miesiąc organizował tzw. Hauskreis, w którym uczestniczyli przyjaciele i znajomi aby prowadzić polityczne dyskusje. Brała w nich udział również Angela.</p>
<p>O pozycji politycznej Horsta Kasnera świadczy epizod przytaczany w biografiach obecnej kanclerz Niemiec: będąc w 12 klasie Angela wraz z kolegami i koleżankami samowolnie zmieniła program jakieś szkolnej imprezy m.in. intonując Międzynarodówkę po angielsku zamiast po niemiecku. Nadgorliwy nauczyciel doniósł o tym incydencie organom bezpieczeństwa. Już się wydawało, że na Angelę spadną jakieś kary, ale ojciec uruchomił odpowiednie kontakty w Berlinie, i zamiast panny Kasner ukarano&#8230; nauczyciela.</p>
<p>Ojciec Angeli, człowiek o wyrazistej, dominującej osobowości, posiadający duże umiejętności pedagogiczne wywarł na nią, zdaniem Gerda Langgutha, bardzo głęboki wpływ. W latach 1989/90 był przeciwnikiem zjednoczenia Niemiec, opowiadał się za utrzymaniem samodzielnego bytu politycznego demokratycznej i socjalistycznej NRD.</p>
<h4>Młodość, lata nauki</h4>
<p>Młoda Angela należała najpierw, jak większość dzieci, do &#8222;pionierów Ernsta Thälmanna&#8221; a następnie w wieku 16 lat wstąpiła w szeregi Wolnej Młodzieży Niemieckiej (FDJ), skupiającej ok. połowy młodzieży w NRD. Organizowała imprezy polityczne, na jednej z nich apelowała o datki na broń dla Frelimo w Mozambiku i innych komunistycznych ugrupowań w Afryce, działała w Towarzystwie Przyjaźni Niemiecko-Sowieckiej, jeździła Pociągiem Przyjaźni do Związku Sowieckiego, jako 15-latka brała udział w międzynarodowej olimpiadzie języka rosyjskiego w Moskwie organizowanej w ramach obchodów 100-lecia urodzin Włodzimierza Lenina.</p>
<p>Studiowała na Uniwersytecie im. Karola Marksa w Lipsku uważanym za uczelnię bardziej &#8222;czerwoną&#8221; niż inne uczelnie w NRD. Kto chciał tam studiować musiał być aktywny w partii lub FDJ, wyróżniać się zaangażowaniem na rzecz ustroju socjalistycznego, wysoką socjalistyczną świadomością, aktywnością i wiedzą polityczną. Procent agentury Stasi był tam wyższy niż na innych uczelniach, ideologiczna indoktrynacja silniejsza. Jednym z wydziałów uniwersyteckich był wydział dziennikarstwa, popularnie nazywany &#8222;Czerwonym Klasztorem&#8221;, ośrodek kształcenia dziennikarzy i ludzi mediów w NRD, kuźnia kadr dla aparatu propagandy reżimu. Obowiązkowym przedmiotem był marksizm-leninizm. Niestety, prace pisemne z marksizmu-leninizmu wykonane przez Angelę Kasner w okresie studiów gdzieś się zapodziały. Dodajmy, że na uniwersytecie w Lipsku studiował również jej brat Markus, który był potem stypendystą w Ośrodku Badań Jądrowych w Dubnej pod Moskwą.</p>
<p>W trakcie studiów Angela Kasner nadal aktywnie działa w FDJ. Studentka, która znała ją ze studiów w Lipsku wspomina ją jako &#8222;zdeklarowaną komunistkę&#8221;, która pilnowała kolegów, żeby przestrzegali obowiązującej linii partii. Ogólnie opinia jest taka, że &#8222;wysoko nosiła sztandar&#8221; socjalizmu. W 1974 roku podczas pobytu, w ramach wymiany młodzieży studenckiej, w Moskwie i Leningradzie, poznała studenta fizyki Ulricha Merkela, z którym w 1977 roku wzięła ślub, także kościelny. Po czterech latach małżeństwo rozpadło się.</p>
<h4>Kariera zawodowa</h4>
<p>W 1978 roku po skończeniu studiów ubiegała się o przyjęcie na asystenturę na Wyższej Szkole Technicznej w Ilmenau. W tym czasie miał miejsce pewien epizod do dziś wywołujący falę domysłów i spekulacji. Otóż, jak w jednym z wywiadów wyznała przewodnicząca CDU, miała wówczas rozmowę z dwoma oficerami Stasi, którzy próbowali nakłonić ją do podjęcia współpracy. Jednak odmówiła, tłumacząc im, że jest zbyt gadatliwa i wszystko opowie przyjaciołom, więc &#8211; co logiczne &#8211; nie nadaje się na tajnego współpracownika. Ciekawe, że podobna sytuacja zdarzyła się podobno ojcu Angeli &#8211; o ile oczywiście można wierzyć oficerowi Stasi Klausowi Roßbergowi (prowadził m. in. Manfreda Stolpego), który utrzymuje, że w połowie lat 70. próbowano zwerbować pastora Kasnera szantażując go wiedzą o rzekomym korzystaniu przez niego z usług berlińskich prostytutek. Ale pastor się nie ugiął i współpracy odmówił.</p>
<p>Nie wiadomo, kim byli ci dwaj oficerowie (a może tylko jeden, ponieważ w 2009 roku Merkel mówiła już tylko o jednym), nie dysponujemy meldunkiem z tej rozmowy. Domysły i podejrzenia biorą się stąd, że w przypadku Angeli Merkel mamy do czynienia z zachwianiem pewnej &#8222;logiki biograficznej&#8221;. Jeśli bowiem odmówiła współpracy z tajną policją polityczną, to logiczne byłoby albo całkowite zamknięcie jej drogi kariery naukowej albo, ewentualnie, zezwolenie na pracę tylko na Wyższej Szkole Technicznej w Ilmenau. Tymczasem stała się rzecz bardzo dziwna: po odmowie współpracy ze Stasi (za ten heroiczny czyn prezydent Obama przyznał jej Medal Wolności) Angela Merkel zamiast uczyć fizyki w szkole, pracować w dziale badawczym któregoś z przedsiębiorstw państwowych, ewentualnie trafić do, bądź co bądź prowincjonalnej uczelni &#8211; Ilmenau liczyło niecałe 30.000 mieszkańców, dostaje się raptem do elitarnego Centralnego Instytutu Chemii Fizycznej w Berlinie, wchodzącego w skład Akademii Nauk NRD, a zatem do samego &#8222;serca&#8221; nauki enerdowskiej. Innymi słowy odmowa podjęcia współpracy ze Stasi zaowocowała nie zablokowaniem kariery naukowej, ale wręcz przeciwnie &#8211; awansem do najważniejszej elitarnej instytucji naukowej w NRD, która &#8211; co oczywiste &#8211; podlegała ścisłej kontroli służb specjalnych, zwłaszcza, istotne z punktu widzenia gospodarczego i wojskowego, instytuty nauk ścisłych i technicznych.</p>
<p>Podejrzliwi publicyści niemieccy, wrogo nastawieni wobec kanclerz Merkel. podejrzewają więc, że Stasi złożyła jej ofertę: &#8222;podejmiesz z nami współpracę, a my w nagrodę wyślemy cię do Berlina, do Akademii Nauk&#8221;. Podkreślmy jednak bardzo mocno, że nie ma na to żadnych dowodów, stąd obdarzanie przez tychże publicystów Angeli Merkel mianem TW &#8222;Erika&#8221; jest pozbawione jakichkolwiek podstaw.</p>
<p>Centralny Instytut Chemii Fizycznej, mieścił się w berlińskiej dzielnicy Adlershof. Znajdowała się tam również siedziba państwowej telewizji oraz sztabu (i kilku jednostek) dywizji wartowniczej im. Feliksa Dzierżyńskiego, stanowiącej wojskowe ramię MBP, czyli swego rodzaju gwardię przyboczną reżimu. Cały teren był ogrodzony i normalni obywatele nie mieli tam wstępu. Był to świat uprzywilejowany, z własną kliniką, sklepami typu &#8222;konsum&#8221;, w których przez cały rok sprzedawano banany.</p>
<p>W Akademii Nauk, gdzie pracowała od 1978 do 1990 roku, Angela nadal działała w FDJ, była członkiem zarządu okręgu, pełniła rolę sekretarza Agitacji i Propagandy &#8211; w zakres jej obowiązków wchodziły edukacja polityczna i krzewienie marksizmu-leninizmu. Sama Merkel twierdzi, że zajmowała się tylko załatwianiem biletów do teatru. Nie można tego zweryfikować, bo odpowiednie dokumenty gdzieś się zapodziały. Nadmieńmy tutaj, że w 2005 roku pochodząca z NRD pisarka Kathrin Schmidt, na łamach lewicowego tygodnika &#8222;Der Freitag&#8221; zasugerowała, że Angela Merkel przechowuje jakieś akta swoje i swojego ojca.</p>
<p>Lider Partii Lewicy Oskar Lafontaine zapewne przesadził określając ją jako należącą do &#8222;Kampfreserve der Partei&#8221; (FDJ) &#8222;młodą żarliwą komunistkę&#8221;, zawsze wierną linii partii, ale jej ponadprzeciętne zaangażowanie ideowo-polityczne, od szkoły średniej do Akademii Nauk, było faktem. W tamtym czasie wyjeżdżała do ZSRS i Czechosłowacji. W 1983 roku udała się prywatnie &#8222;na włóczęgę&#8221; z plecakiem po Związku Sowieckim &#8211; podróżowała po Kraju Rad bez ograniczeń, odwiedzając Gruzję, Armenię, Azerbejdżan. Wyjeżdżała także do RFN. Jest to znamienne również z tego powodu, że nie miała dzieci, które władze NRD traktowały zazwyczaj jako &#8222;zastaw&#8221; na wypadek gdyby komuś zachciało się zostać na Zachodzie. Tymczasem zezwolono na wyjazd na ślub kuzynki do Hamburga młodej, rozwiedzionej, bezdzietnej pracownicy Akademii Nauk &#8211; idealnej kandydatce na pozostanie w RFN. Wynika z tego, że cieszyła się pełnym zaufaniem władz i należała do Westreisekader.</p>
<p>Zagadkowy jest epizod z życia Merkel związany ze sprawą fizyka Roberta Havemanna. Havemann, dawny współpracownik KGB i Stasi (TW &#8222;Leitz&#8221;), pogniewał się na swoich kolegów partyjnych i zaczął ich atakować z pozycji &#8222;prawdziwego komunizmu&#8221;. Nałożyli więc na niego areszt domowy i, od 1979 roku aż do jego śmierci w roku 1982, funkcjonariusze i agenci Stasi przez 24 godziny na dobę obserwowali posiadłość Havemanna w podberlińskiej Grünheide i blokowali do niej dostęp. W tej akcji brali także udział aktywiści FDJ. W 2005 roku w aktach Stasi na temat Havemanna znaleziono fotografie ludzi, którzy w 1980 roku przebywali w pobliżu jego domu, na jednej z nich była Angela Merkel. Ponieważ nie było żadnego powodu, aby wówczas, w tamtych okolicznościach, znalazła się akurat w tamtym miejscu, pojawiają się domysły, że znalazła się tam nieprzypadkowo, lecz musiała należeć do aktywistów FDJ biorących udział w zorganizowanej przez Stasi akcji obserwowania i izolowania Havemanna. Obrońcy Merkel zwracają jednak uwagę, że znała się z synem Havemanna Ulrichem również pracującym w Instytucie Chemii Fizycznej, i że podobno pilnowała dzieci Havemannom, co wyjaśniałoby jej zdjęcie w aktach sprawy Havemanna.</p>
<p>Merkel była niewątpliwie uzdolnioną studentką i doktorantką, ale nie ma na swoim koncie jakichś znaczących osiągnięć naukowych, doktorat obroniła dopiero w 1986 roku, po 8 latach od rozpoczęcia pracy w Instytucie Chemii Fizycznej; jej pracę doktorską &#8222;krytycznie przejrzał&#8221; jej ówczesny partner życiowy dr Joachim Sauer, który należał do Westreisekader, m.in. przez pewien czas pracował na Wyższej Szkole Technicznej w Karlsruhe, co bez wątpienia wymagało kontaktów ze służbami specjalnymi, zwłaszcza, że jego zainteresowania naukowe zahaczały o badania nad energią jądrową. Jako ciekawostkę przytoczmy fakt, że w Instytucie Chemii Fizycznej Angela Merkel pracowała m.in. nad metodami wykorzystania sowieckiego gazu ziemnego w przemyśle chemicznym.</p>
<p>Według ówczesnego regulaminu o promocjach doktorskich, także z dziedziny nauk ścisłych, nieodłączną częścią doktoratu była praca z zakresu znajomości marksizmu-leninizmu. Merkel otrzymała ocenę &#8222;dostateczną&#8221;, co było regułą w przypadku doktoratów z nauk przyrodniczych. Niestety, jej praca gdzieś się zapodziała. Nie odnaleziono ani oryginału, ani kopii.</p>
<p>Podsumowując enerdowski okres biografii przyszłej pani kanclerz, można skonstatować, że ludzie, którzy ją otaczali i wspierali, jej środowisko rodzinne, jej przyjaciele prywatni i polityczni, byli w większości głęboko zakorzenieni w systemie NRD. Nie jest znana jakakolwiek działalność opozycyjna Angeli Merkel, jej niezależna postawa wobec polityki reżimu i panującej ideologii. Chociaż nie należała do partii rządzącej, a jedynie do organizacji będącej &#8222;kuźnią kadr&#8221; partyjnych, zaś jej biografia ma pewne specyficzne cechy (córka pastora, bierzmowana, ślub kościelny), to jej kariera była ściśle wpisana w struktury enerdowskiego państwa. Była aktywną uczestniczką i beneficjentką systemu. Na to, że jej uwikłanie w system było &#8211; jak to sugerują niektórzy niemieccy publicyści &#8211; jeszcze głębsze, nie ma dowodów.</p>
<h4>Kariera polityczna</h4>
<p>Nawet w okresie agonii reżimu Merkel nie przyłączyła się do żadnego z opozycyjnych ruchów obywatelskich; jesienią 1989 roku nie brała udziału w żadnych protestach, demonstracjach, wiecach, obserwowała jak to wszystko się skończy. Po upadku, 9 listopada, muru berlińskiego czekała jeszcze kilka tygodni; dopiero w grudniu, kiedy wszystko już było praktycznie rozegrane, przeszła na stronę &#8222;sił demokratycznych&#8221;. Najpierw przyłączyła się na krótko do założonej w październiku SPD, ale ostatecznie wstąpiła do, uznawanego za jednego z faworytów nadchodzących wyborów, Przełomu Demokratycznego (PD), organizacji założonej przez pastorów Friedricha Schorlemmera i Rainera Eppelmanna, którego jej ojciec znał z ośrodka szkolenia dla wikarych. Trzecim założycielem PD i jego przewodniczącym został dobry kolega jej ojca, przyjaciel rodziny Kasnerów, znany nam Wolfgang Schnur, kościelny adwokat, wiceprezes synodu kościoła ewangelickiego Berlina-Brandenburgii, agent bezpieki (TW &#8222;Torsten&#8221;, TW &#8222;Dr Ralf Schrimer&#8221;) zwerbowany w 1964 roku. Dodajmy, że nie był on przeciętnym TW, jego raporty mieszczą się w ponad 30 segregatorach, jego wynagrodzenie agenta było znacznie wyższe niż średnia krajowa. Choć niewierzący, udawał gorliwego członka Kościoła; oficerowi prowadzącemu skarżył się, że musi się ciągle modlić, aby dla dobra partii i państwa bez przeszkód szpiclować w kręgach kościelnych. <i>De facto</i> więc Stasi należała do współzałożycieli Przełomu Demokratycznego i akurat tam Angela Merkel musiała zacząć pierwszy etap swojej kariery politycznej w nowych Niemczech. Nadspodziewanie szybko, bo już 8 lutego 1990 znalazła się wśród kilkudziesięciu etatowych członków PD &#8211; prezes Schnur, protegowany Stolpego i Mielkego, zatrudnił ją jako swoją współpracownicę, a potem zrobił rzeczniczką prasową.</p>
<p>Przełom Demokratyczny wszedł do koalicyjnego rządu formowanego przez wschodnią CDU (Ost-CDU), która wygrała wybory, a potem się w niej rozpłynął. Wcześniej w Ost-CDU nastąpiła polityczna odnowa: starego agenta KGB i Stasi Geralda Göttinga (TW &#8222;Göbel&#8221;) zastąpił Wolfgang Heyl (TW &#8222;Herold&#8221;), który jednak wolał pozostać w cieniu i forsował na prezesa &#8211; w czym pomagał mu inny działacz Ost-CDU i Chrześcijańskiej Konferencji Pokojowej  Thilo Steinbach (TW &#8222;Bernd&#8221;) &#8211; Lothara de Maiziere&#8217;a (TW &#8222;Czerny&#8221;), który jako syn Clemensa (TW &#8222;Adwokat&#8221;), jednego z zasłużonych działaczy Ost-CDU, został zaakceptowany przez aparat partyjny.</p>
<p>Po wygranych wyborach do Izby Ludowej w marcu 1990 roku Lothar de Maiziere, który w ostatnim rządzie SED Hansa Modrowa był ministrem do spraw kościelnych, stanął na czele ostatniego rządu NRD. Wziął Angelę Merkel na zastępczynię rzecznika rządu, jego doradcą w sprawach zagranicznych został Thilo Steinbach. Niektórzy żartują dziś, że  rząd de Maiziere&#8217;a składał się z dwóch rodzajów ministrów &#8211; tych, których już udało się zdemaskować jako agentów Stasi i tych, których jeszcze się nie udało. Cała wschodnia CDU była partią tajnych współpracowników; do ostatniej Izby Ludowej NRD wprowadziła 35 agentów (FDP i PDS po 11, Zieloni &#8211; 2).</p>
<figure id="attachment_4930" aria-describedby="caption-attachment-4930" style="width: 800px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-4930 size-full" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2021/08/merkel_ddr.jpg" alt="" width="800" height="511" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2021/08/merkel_ddr.jpg 800w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2021/08/merkel_ddr-300x192.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2021/08/merkel_ddr-768x491.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption id="caption-attachment-4930" class="wp-caption-text"><strong><i>Lothar de Maiziere i Angela Merkel.<br />Źródło: Bundesarchiv, Bild 183-1990-0803-017 / Settnik, Bernd / CC-BY-SA</i></strong></figcaption></figure>
<p>Podporządkowana w NRD partii komunistycznej i sterowana i zinfiltrowana przez Stasi Ost-CDU wchodzi w całości do zachodniej CDU, przy okazji ratując część swojego majątku. Wzmocniła West-CDU Kohla i pomogła mu zdobyć władzę w nowych landach. Jednym z działaczy Ost-CDU (od 1975 roku) był sekretarz stanu w rządzie Lothara de Maiziere&#8217;a Günther Krause, zaufany człowiek reżimu, należący do Westreisekader, który &#8211; jak ujawnił niedawno Spiegel TV Magazin &#8211; spotykał się z oficerami Stasi i składał im raporty na temat środowiska naukowego Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Wismarze, gdzie pracował. To on przepchnął Angelę jako kandydatkę na posła do Bundestagu z okręgu na Rugii, gdzie dawna Ost-CDU miała pewny mandat. Przypuszczalnie to ojciec zarekomendował ją u Krausego.</p>
<p>Decydujące dla jej kariery okazało się spotkanie z Helmutem Kohlem; według jednej z wersji Merkel poprosiła członka synodu krajowego Saksonii i członka Przełomu Demokratycznego Hansa Geislera, aby przedstawił ją kanclerzowi. Geisler miał zaaranżować spotkanie podczas zjazdu partyjnego w Hamburgu. Nie wiadomo o czym rozmawiał kanclerz Niemiec z nieznaną mu towarzyszką partyjną, wiadomo, że rozmowa była długa i musiała zrobić odpowiednie wrażenie na kanclerzu. To Lothar de Maiziere i, przede wszystkim, Günther Krause, ministrowie w rządzie Kohla, byli jej patronami i protektorami. Trzeba też pamiętać, że np. klan de Maiziere&#8217;ów działał po obu stronach granicy niemiecko-niemieckiej: stryj Lothara, brat Clemensa Ulrich de Maiziere sprawował ważne funkcje przy ponownym zbrojeniu RFN i zajmował stanowisko generalnego inspektora Bundeswehry (służył w Reichswehrze, w Wermachcie i w Bundeswehrze). Kiedy Merkel została kanclerzem, wzięła do rządu jego syna i kuzyna Lothara Thomasa de Maiziere, który doradzał Lotharowi, gdy ten był premierem (Lothar wziął do rządu Angelę, Angela wzięła do rządu Thomasa). Thomas objął stanowisko ministra ds. nadzwyczajnych (ministra bez teki) i szefa Urzędu Kanclerskiego, został prawą ręką pani kanclerz, był odpowiedzialny m.in. za służby, za przejętych agentów Stasi.</p>
<h4>Polityk zjednoczonych Niemiec</h4>
<p>W kilka tygodni po rozmowie z Kohlem Merkel zostaje zaproszona do Bonn do urzędu kanclerskiego, a w styczniu jest już ministrem. I tak zaczęła się jej zapierająca dech w piersiach kariera polityczna w zjednoczonych Niemczech. Kohlowi nie przeszkadzało, że ministerką ds. młodzieży i kobiet w chadeckim rządzie została bezdzietna rozwódka żyjąca w konkubinacie z rozwodnikiem, córka człowieka &#8222;głęboko uwikłanego w system enerdowski&#8221; (Langguth).</p>
<p>Trockistka Lena Sokoll zauważyła, że Merkel, na użytek publiczny, promowała swój wizerunek jako pochodzącego ze Wschodu politycznego &#8222;nobody&#8221;, który nie mając politycznych korzeni, bez wsparcia koterii, będąc &#8222;spoza układu&#8221;, wdarł się do polityki i błyskawicznie wspiął do pierwszej ligi niemieckiej polityki. Tymczasem ta fantastyczna kariera, wejście na szczyt z ominięciem szczebli partyjnej hierarchii, nie było dziełem przypadku, szczęścia, cech charakteru takich jak wola i instynkt władzy, które się Merkel &#8211; słusznie &#8211; przypisuje. Poprzez ojca miała kontakty z wpływowymi kręgami kościelnymi, z kościelnymi prawnikami i urzędnikami mającymi &#8222;zażyłe&#8221; kontakty z reżimem, z działaczami Ost-CDU &#8211; wszystkie środowiska głęboko zinfiltrowane przez tajną policję państwową. Oficjalnie ludzi ci mieli reprezentować interesy Kościoła wobec partii, a de facto reprezentowali interesy partii wobec Kościoła. Służyli ponadto reżimowi jako pośrednicy w kontaktach z Zachodem, oczywiście pod pełnym nadzorem ze strony służb. To ten układ wprowadził ją do ogólnoniemieckiej polityki.</p>
<p>Lenna Sokoll uważa, że Kościół ewangelicki, który zyskał pewien publiczny wpływ, pomagał stalinowskiemu reżimowi w NRD utrzymać pod kontrolą wszelkie przejawy politycznej opozycji, a podczas przełomu 1989 roku kręgi kościelne odegrały kluczową rolę w skierowaniu protestów w NRD na odpowiednie tory tzn. bezpieczne dla dawnego reżimu. Zdaniem Sokoll, Kościół ewangelicki i jego przedstawiciele mieli zapobiec otwartej rebelii, skanalizować bunt i nie dopuścić do tego, żeby &#8222;klasa robotnicza własnoręcznie policzyła się ze stalinowskimi siepaczami&#8221; (zachowujemy trockistowski żargon Leny Sokoll). Pod parasolem Kościoła odbyła się także personalna odnowa Ost-CDU w 1989 roku.</p>
<p>To ojciec Angeli Merkel, aktywny na zapleczu, i ludzie z jego środowiska Schnur, de Maiziere, Krause, wprowadzili ją do polityki, a następnie do rządu Kohla. Była to zaiste fenomenalna kariera: w niecałe 14 miesięcy aktywistka FDJ (rezerwy kadrowej partii), nie legitymizująca się najmniejszym śladem działalności opozycyjnej, bez cienia dystansu do poprzedniego reżimu i jego ideologii, przeobraża się w ministerkę w rządzie zjednoczonych Niemiec. Podkreślmy jednak raz jeszcze, że nie ma podstaw sądzić, że była to operacja &#8222;Angela Merkel&#8221; &#8211; ostatnia udana operacja Stasi, przeprowadzona oczywiście za wiedzą służb zachodnioniemieckich.</p>
<p>Nie należy bowiem zapominać o dwóch sprawach, po pierwsze Merkel okazała się utalentowaną politycznie, bezwzględną techniczką władzy; pobocza jej politycznej drogi usłane są trupami politycznych konkurentów. Po drugie &#8211; nie należy przeceniać roli &#8222;układu wschodniego&#8221;, jako że bardzo szybko wpisała się w &#8222;układ zachodni&#8221; (&#8222;transatlantycki&#8221;). Dlatego niektórzy autorzy jak David Korn w książce <i>Komu naprawdę służy Merkel?</i> przekonują, że to &#8222;na Zachodzie&#8221; siedzą ludzie pociągający za sznurki przyczepione do &#8222;najpotężniejszej kobiety świata&#8221;. Korn, który ma ambicję zajrzenia za kulisy obecnego aparatu władzy w Niemczech, rozpoznania układów, koneksji, sitw, wewnętrznych kręgów wokół Angeli Merkel informuje m.in. o jej domniemanych spotkaniach z Kissingerem i Greenspanem, o wpływie niejakiego Jeffrey&#8217;a Gedmina itp.</p>
<p>Pojawia się jednak kwestia o bardziej fundamentalnym znaczeniu, niż ta jakim układom polityczno-służbowym zawdzięcza Angela Merkel swoją niezwykłą karierę. W pewnym sensie Merkel po 1989 roku jest rzeczywiście rodzajem politycznego, ideowego i intelektualnego &#8222;nobody&#8221;, &#8222;kobietą bez właściwości&#8221;; nie widać u niej jakichkolwiek stałych i mocnych przekonań, jakichkolwiek ideowych fundamentów i zasad &#8211; jej naturą jest kameleonowata zmienność. Socjaldemokrata Peter Struck powiedział o niej, że jest dobrym pilotem, któremu możemy bez jakichkolwiek obaw powierzyć swój los &#8211; pod warunkiem, że jest nam obojętne dokąd leci samolot.</p>
<h4>Chadecy jak socjaldemokraci</h4>
<p>Przewodnicząca organizacji Chrześcijańscy Demokraci na rzecz Życia Mechthild Löhr, opowiedziała niedawno o swoim spotkaniu z Merkel w berlińskiej siedzibie CDU, gdzie, jak podkreśliła, nie ma już żadnych krzyży, z wyjątkiem osobistych, należących do pracowników. Okazało się, że dla Merkel chrześcijańscy demokraci broniący życia nienarodzonych dzieci to taka sama światopoglądowa &#8222;grupa interesów&#8221; jak &#8222;Lesbijki i Geje w Unii&#8221;, walczący o państwowe przywileje dla specyficznych, pod względem seksualnym, środowisk. Merkel powiedziała Löhr, że dla niej &#8222;tożsamość chadecji polega na otwartości na różnorodność poglądów&#8221;; Jeśli jednak czyjaś tożsamość równoznaczna jest z &#8222;otwartością na różnorodność poglądów&#8221;, to znaczy, że na nią samą nie składają się żadne poglądy, że pozbawiona jest treści. Innymi słowy tożsamość Merkel polega na braku tożsamości. Już w 1989/90 roku mogła równie dobrze znaleźć się u socjaldemokratów, jej znajomi dziwili się, że poszła do CDU, bo raczej widzieli ją u Zielonych.</p>
<p>W wywiadzie dla &#8222;Frankfurter Allgemeine Zeitung&#8221; udzielonym w marcu 2009 roku Merkel zdradziła swoje ideowe &#8222;credo&#8221;: &#8222;Raz jestem liberalna, raz chrześcijańsko-socjalna, a innym razem konserwatywna&#8221;. Jej biografka Patricia Leßnerkraus uznała, że &#8222;Angela Merkel jest jednocześnie konserwatywna, liberalna i postępowa&#8221;. Konserwatywny publicysta Ansgar Lange ocenił, że jest śliska jak węgorz, pozbawiona konturów i wewnętrznej substancji, reprezentuje totalnie zdepolityzowany biedermeier. Dziennikarz &#8222;Handelsblatt&#8221; Dieter Schnaas napisał o niej w 2000 roku: &#8222;Jakkolwiek głęboko byśmy nie zajrzeli &#8211; gruntu nie znajdziemy&#8221;. Można powiedzieć, że &#8211; paradoksalnie &#8211; polityczno-ideologiczna osobowość Angeli Merkel jest mocno osadzona na bezgrunciu.</p>
<p>W wydanej wspólnie w listopadzie tego roku książce <i>Schluss mit dem Ausverkauf</i> (Koniec z wyprzedażą) członkowie CDU &#8211; historyk Arnulf Baring, prezes Niemieckiego Związku Nauczycieli Josef Kraus, były minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jörg Schönbohm oraz wspomniana wyżej Mechthild Löhr, wystawiają surową ocenę CDU, pisząc o jej żałosnym zmierzchu, bezwarunkowej kapitulacji przed duchem czasu, i, współzawinionym przez nią, ogólnym upadku partyjnej demokracji w Niemczech. Czyż można sobie wyobrazić lepszą przewodniczącą takiej partii niż Merkel? Czwórka autorów oskarża ją o porzucenie zasad, o brak kierunku politycznego, o to, że nie prowadzi się żadnych dyskusji na temat najważniejszych spraw kraju. CDU kierowana przez Merkel stała się partią wycofywania się: wycofujemy się z polityki energetycznej, z obowiązku służby wojskowej, z rodziny, z lojalności sojuszniczej, z edukacji, z solidnej polityki walutowej, z zasady osobistej odpowiedzialności, z parlamentaryzmu, z kultury debaty. Chadecja podlega procesowi coraz głębszej socjaldemokratyzacji, a dodatkowo &#8222;zielenieje&#8221;. Skutkiem jej rządów &#8211; twierdzi czworo autorów &#8211; jest zaprzepaszczenie materialnego i duchowego bogactwa narodu.</p>
<p>Politykę rodzinną i energetyczno-klimatyczną CDU już przejęła od SPD, teraz przejmuje politykę socjalną, która stanowiła ostatnie wielkie pole, na którym obie główne partie rzeczywiście się różniły, inne różnice były pozorne lub kosmetyczne, rozdmuchane na użytek wyborczej propagandy. Po dodatkach do emerytur, parytetach płciowych w korporacjach, Merkel zapowiedziała zrealizowanie jeszcze jednego postulatu SPD &#8211; wprowadzenia płacy minimalnej. Sprzeciw wobec niej był ostatnim istotnym elementem różniącym CDU od SPD. Nic dziwnego, że nawet redaktor &#8222;Spiegel Online&#8221; Veit Medick swój komentarz na ten temat zatytułował &#8222;Towarzyszka Merkel&#8221;.</p>
<p>Część komentatorów ze środowisk konserwatywno-liberalnych uważa, że już Helmut Kohl zrobił z CDU partię socjaldemokratyczną, zaś Merkel dokończyła dzieła przekształcając ją w partię socjalistyczną &#8222;nowego typu&#8221;. Teraz dopiero, pod jej przywództwem Ost-CDU i West-CDU jednoczą się w sensie ideologicznym. Symbolicznym tego wyrazem są dwa fakty: pojawienie się po 1989 roku na terytorium Niemiec pomników żołnierzy Armii Czerwonej, oraz apele niektórych chadeków i chadeczek o obchodzenie Międzynarodowego Dnia Kobiet. Nawet prasa głównego nurtu zaczyna to dostrzegać: dwa lata temu na łamach &#8222;Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung&#8221; Maxim Biller ubolewał, że duch NRD podbija RFN. Merkel doskonale uosabia ten proces.</p>
<p>Jednak wypranie chadecji z wszelkich pierwiastków chrześcijańskich, konserwatywnych i narodowych to, zdaniem Gérarda Bökenkampa, rezultat głębszej, historycznej ewolucji społeczeństwa niemieckiego. Wszystkie pierwiastki ideowe i światopoglądowe zależne są wszak od bazy społecznej, to jej wielkość decyduje o sile lub bezsilności obozów politycznych. Politycznie znaczący konserwatyzm w RFN, zadomowiony w CDU/CSU, był &#8211; w odróżnieniu od Cesarstwa i Republiki Weimarskiej &#8211; strukturalnie katolicki, ale obejmował również siły protestanckie, osłabione przez podział Niemiec i wypędzenie. W Pruso-Niemczech katolicy byli w mniejszości, czuli się wykluczeni i lekceważeni przez elity protestanckie; ta sytuacja wytwarzała bardzo silną solidarność wśród członków katolickiej wspólnoty wyznaniowej; wspólnota religijno-kulturowa stała ponad podziałami socjalnymi, czemu katolicka Partia Centrum zawdzięczała silną pozycję w regionach katolickich. Z drugiej strony jednak to ograniczenie konfesyjne uniemożliwiło stworzenie ponadwyznaniowej wielkiej mieszczańskiej &#8222;Volkspartei&#8221;. Sytuacja uległa zmianie po II wojnie światowej, kiedy duża część protestanckich krajów i środowisk znikła za Żelazną Kurtyną. W nowych warunkach kręgi dawnej Partii Centrum skupione wokół Adenauera zdobyły polityczne i społeczne przywództwo i poczuły się na tyle mocno, żeby &#8222;zabrać na pokład&#8221; protestantów.</p>
<p>Dla SPD, mocnej przede wszystkim na terenach protestanckich, stanowiło to przeszkodę nie do przeskoczenia, powodując trwałe odsunięcie socjaldemokratów od władzy. Strukturalna większość jaką posiadały partie chadeckie wydawała się zagwarantowana &#8222;na zawsze&#8221;, co do pewnego stopnia potwierdza słuszność sloganu lewicy o &#8222;państwie CDU&#8221;. Chadecja stała się partią władzy, ale poczucie, że ma się władzę w państwie nieomal na zasadzie  dziedziczenia, jest darem Danaów, prowadzi bowiem do tego, że własna baza społeczna orientuje się na partię i państwo, a to rodzi społeczny zastój: kiedy oczekuje się, że to elity partyjne panujące nad aparatem ustawodawczym i państwowym wszystko załatwią, w bazie maleje zaangażowanie i gotowość do poświęceń.</p>
<p>Na dłuższą metę sprawowanie władzy biurokratycznej sprzyja wygodnictwu i poczuciu błogiej sytości, zanika przymus stałego odnawiania środowiska życiowego. W rezultacie ruchy polityczne i wspierające je siły społeczne tracą na atrakcyjności, maleje ich siła promieniowania i przyciągania. Ten proces ideowego i intelektualnego wyjałowienia chadecji należy umieścić w szerszym kontekście całej zachodniej Europy, gdzie polityczny katolicyzm, stanowiący podstawę konserwatyzmu chadecji, znalazł się od lat 70. ubiegłego wieku w kryzysie; sekularyzacja i laicyzacja objęła narody europejskie, a co za tym idzie topnieć zaczęły stabilne środowiska katolickie i znacznie rozluźniła się więź wyborców z partiami chrześcijańskimi, na przykład w Holandii  w 1963 roku 84 procent katolików wybierało Katolicką Partię Ludową a w 1976 już tylko 36 procent; proces ten objął także RFN. Drugą część bazy społecznej konserwatyzmu stanowiła wieś, ale liczba ludności wiejskiej (chłopskiej) także zmniejszyła się do kilku procent; jeśli oba procesy zsumować, to widać, że baza społeczna, z której wyrastał powojenny konserwatyzm zanika. Dla CDU jest to tym samym co dla SPD zanikanie zagłębi górniczych i klasycznego wielkiego przemysłu z masami robotniczymi głosującymi na socjaldemokrację.</p>
<p>Już w wyborach w 1972 roku po raz pierwszy więcej katolickich wyborców głosowało na SPD, a nie na chadecję; nastąpiła również zmiana zachowań wyborczych kobiet, gremialnie głosujących kiedyś na konserwatystów i chadecję, a obecnie coraz chętniej oddających głosy na lewicę. Również w  samej CDU/CSU konserwatyści tracili teren, dzisiaj oblicza się, że tylko 1 członków CDU to ludzie &#8222;świadomi tradycji&#8221;, a więc konserwatyści, 75 procent z nich to ludzie powyżej sześćdziesiątki, jedynie 10% ma mniej niż 50 lat. Realistycznie patrząc, nie można się spodziewać, że z tej grupy mogłyby wyjść jakieś znaczące polityczne impulsy. Merkel wszystko to na zimno przekalkulowała, wyciągnęła wnioski i spisała tę grupę na straty. Nawet gdyby powstał jakiś ruch alternatywny na prawicy, to nic by się zasadniczo nie zmieniło, ponieważ europejskie grupy protestu zyskują przede wszystkim w elektoracie lewicowym i socjaldemokratycznym, i poza kwestią imigracji mają one niewiele wspólnego z konserwatyzmem.</p>
<p>Chrześcijański konserwatyzm, który zdominował pierwsze dziesięciolecia RFN faktycznie rozpadł się jako siła polityczna i nie ma już żadnego politycznego znaczenia. To nie rebelianci 68 roku spowodowali ten upadek, oni jedynie przewrócili olbrzyma, stojącego na glinianych nogach. W ostatecznym rozrachunku nie partie i rządy określają przyszłość społeczeństwa, lecz suma życiowych decyzji, podejmowanych każdego dnia przez miliony ludzi. Jeśli odwracają się oni od określonego stylu życia i określonych wartości, to żaden rząd na świecie im w tym nie przeszkodzi. I musi to mieć określone polityczne skutki, konkluduje Bökenkamp.</p>
<p>W przypadku Merkel mielibyśmy zatem do czynienia z &#8222;kobietą bez właściwości&#8221; stojącą na czele &#8222;partii bez właściwości&#8221; nie posiadającej żadnego ideowego rdzenia, której jedynym lepiszczem byłby ewentualnie maksymalnie rozwodniony, do niczego niezobowiązujący quasi-chrześcijański socjalizm, odziedziczony przez Merkel po ojcu i jego kolegach. Jak sformułował to Ansgar Lange, CDU to partia, w której zapomnieniu o własnych tradycjach i  wyschnięciu ideowych korzeni towarzyszy &#8222;absolutny&#8221; pragmatyzm. Angela Merkel, potrafiąca przy każdej okazji wyprodukować taśmowo serię doskonałych banałów, frazesów niedoścignionych w swojej całkowitej beztreściowości, doskonale nadaje się do przewodzenia tej partii. Ideowe i moralne poglądy służą jej wyłącznie jako środki do osiągnięcia celów politycznych (utrzymania władzy).</p>
<p>Ale czy rzeczywiście jest tak, jak uważa Gérard Bökenkamp, że rządy Merkel to zmaterializowana próżnia? Czy naprawdę trafny jest kierowany wobec niej zarzut totalnej bezideowości? André F. Lichtschlag jest wprawdzie przekonany, że rządzi nią wyłącznie bezgraniczny oportunizm, ale jednocześnie przypomina jak to dwa lata temu zrugała papieża Benedykta XVI i to w sposób, na który nawet Erich Honecker by sobie nie pozwolił &#8211; jako pochodzący z Kraju Saary był chyba na to zbyt katolicki, choć na pewno byłby zadowolony, że jego wychowanka z &#8222;bojowej rezerwy partii&#8221; (Lafontaine dixit) takich skrupułów nie ma. Nic dziwnego, że cytowany wyżej prezes Niemieckiego Związku Nauczycieli Josef Kraus oburzał się, iż ataki Merkel na papieża to &#8222;niewiarygodna bezczelność&#8221;: &#8222;To niesłychane na co sobie pozwala ta córka pastora&#8221;. Ale Merkel nie wymyślała papieżowi z pozycji protestanckich, chodzi tu, zdaniem Lichtschlaga, o sprawę znacznie poważniejszą: Merkel, besztając głowę Kościoła katolickiego robi to jako kapłanka nowej teokracji. Papież, pisze Lichtschlag, jest jednym z ostatnich obrońców narodów przed tą nową teokracją o wyraźnie totalitarnych rysach. Angela Merkel, owa jak ją niektórzy w Niemczech nazywają &#8222;Donna Andżela&#8221;, &#8222;mateczka federalna&#8221;, &#8222;TW Erika&#8221; nie jest więc &#8222;kobietą bez właściwości&#8221;, ale wyznawczynią, i to żarliwą, jakiejś nowej religii, stojącej wyżej niż luteranizm jej ojca czy katolicyzm Benedykta XVI.</p>
<p><b>Tomasz GABIŚ</b></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p class="info"><strong>Pierwodruk</strong>: Arcana, 2012, nr 102. Więcej ciekawych tekstów Tomasza Gabisia na stronie prywatnej <a href="http://www.tomaszgabis.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>www.tomaszgabis.pl</b></a></p>
<p class="note"><strong>Tomasz GABIŚ</strong> (ur. 1955) &#8211; publicysta i myśliciel konserwatywny, wybitny znawca problematyki niemieckiej. Od kilku lat identyfikuje siebie jako postkonserwatysta. Ukończył germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX wieku działał w opozycji. W 1987 roku był jednym z sygnatariuszy aktu założycielskiego Unii Polityki Realnej. Działał w niej do połowy lat 90. W tym okresie publikował również artykuły w tygodniku <i>Najwyższy CZAS!</i>. W latach 1991-2003 był redaktorem naczelnym pisma <i>Stańczyk</i>. Członek honorowy Organizacji Monarchistów Polskich i Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje w <i>Nowym Państwie</i>, <i>Arcanach</i>, <i>Obywatelu</i> i <i>Opcji na Prawo</i>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Tomaszowi Gabisiowi za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/angela-merkel-mateczka-federalna-i-cesarzowa-europy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Koalicja obywatelska przeciw dyktatowi Berlina</title>
		<link>https://koszalin7.pl/koalicja-obywatelska-przeciw-dyktatowi-berlina/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/koalicja-obywatelska-przeciw-dyktatowi-berlina/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 20:32:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/02/09/koalicja-obywatelska-przeciw-dyktatowi-berlina/</guid>

					<description><![CDATA[W ostatnim czasie na niemieckiej scenie politycznej ożywioną działalność rozwija założona w 2007 roku Koalicja Obywatelska (Zivile Koalition), ponadpartyjna organizacja]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnim czasie na niemieckiej scenie politycznej ożywioną działalność rozwija założona w 2007 roku <strong>Koalicja Obywatelska (Zivile Koalition)</strong>, ponadpartyjna organizacja podkreślająca mocno swoją finansową niezależność od państwa. Chce ona być oddolną grupą nacisku działająca <span id="more-1215"></span> na rzecz zasadniczych reform społecznych, gospodarczych i politycznych. Przewodniczącą Koalicji Obywatelskiej (KO) jest adwokatka Beatrix von Storch, którą wspiera mąż Sven von Storch. Reformy, za którymi opowiada się Koalicja Obywatelska, mają być oparte na wartościach chrześcijańskich, mieszczańskich i liberalnych (wolnościowych), podstawą jej działania jest chrześcijańska koncepcja rodziny i człowieka &#8211; wolnego i odpowiedzialnego za swoje życie i czyny, biorącego na siebie również cząstkę odpowiedzialności za bliźnich i dbającego o dobro całego narodu.</p>
<p>KO skupia w swoich szeregach tych, którzy nie chcą się już dłużej biernie przyglądać, jak klasa polityczna poprzez swoje błędy, zaniedbania i niemożności, ciągnie Niemcy w dół. Chce reprezentować tych wszystkich obywateli, którzy uważają, że państwowa biurokracja i klasa polityczna jedynie przeszkadzają im w dążeniu do wolności, dobrobytu, szczęścia i sprawiedliwości.</p>
<p>Niemcy &#8211; zdaniem KO &#8211; znajdują się w poważnym kryzysie, państwo prawa podupada, rządzący bezustannie naruszają prawo i konstytucję, Bundestag stał się zgromadzeniem potakiwaczy, posłowie głos sumienia zastąpili poleceniami płynącymi z klubu poselskiego i partii, Bundesrat to wyłącznie instrument obstrukcji, obsadzanie Trybunału Konstytucyjnego odbywa się według partyjnych parytetów. Polityczna debata nie toczy się w parlamencie, ale w pokojach na zapleczu, w komisjach złożonych z ekspertów, którzy przed nikim nie są odpowiedzialni, albo w głupawych telewizyjnych talk-showach.</p>
<p class="foto">Beatrix von Storch, przewodnicząca Koalicji Obywatelskiej (Zivile Koalition). Foto: International Business Times</p>
<p>W zastraszającym tempie rośnie zadłużenie państwa &#8211; wynosi dziś 1,5 biliona euro. A do tego doliczyć należy długi wynikające z obietnic i zobowiązań zapisanych w ustawach (ubezpieczenia socjalne, roszczenia emerytalne urzędników). W dwóch, trzech nadchodzących dziesięcioleciach wyniosą one &#8211; według różnych szacunków &#8211; od 4,5 do 6 bilionów euro.</p>
<p><b>Rozbudowana ponad miarę biurokracja, ogarnięta amokiem rozdawania subwencji i regulowania różnych dziedzin życia, coraz bardziej ogranicza wolność jednostki, hamuje swobodny rozwój obywateli i przedsiębiorstw.</b> Obecny system podatkowy paraliżuje i knebluje niemiecką gospodarkę, zniechęca do inwestowania w Niemczech. Nic dziwnego, że tylu młodych ludzi odwraca się plecami do ojczyzny; z różnym nasileniem trwa emigracja z Niemiec młodych naukowców, inżynierów, techników, w kraju nie widzących dla siebie perspektyw życiowych.</p>
<p>Koalicja Obywatelska chce, aby w Niemczech praca, wysiłek, osiągnięcia, wydajność, produktywność znowu się opłacały. Dlatego postuluje: ograniczenie władzy kartelu partyjnego poprzez <b>zastąpienie ordynacji proporcjonalnej większościową</b>, powrót do zasady ścisłego rozdziału władz oraz do litery i ducha konstytucji, publiczne ujawnienie rzeczywistego stanu zadłużenia państwa, konsekwentne redukowanie zadłużenia, ustanowienie konstytucyjnego zakazu zadłużania się rządu i innych instytucji publicznych, zniesienie arbitralnego i niesprawiedliwego systemu podatkowego, wprowadzenie niskiego, prostego, przejrzystego i sprawiedliwego opodatkowania, natychmiastową likwidację niezliczonych a zupełnie zbędnych i szkodliwych ustaw, przepisów i zarządzeń, czyli likwidację biurokratycznego socjalizmu w Niemczech.</p>
<p>Państwo powinno zostać ograniczone do swoich podstawowych kompetencji. Niemcy potrzebują <b>oszczędności budżetowych a zarazem uwolnienia dynamiki gospodarczej dławionej przez aparat partyjno-państwowy</b>. Należy zatrzymać propagowanie i promowanie przez tenże aparat modeli życia, których upowszechnienie prowadzi do demograficznej katastrofy. Równocześnie należy zredukować obciążenia finansowe rodzin, ponieważ niezależna, silna i trwała rodzina jest fundamentem społeczeństwa.</p>
<p>KO uważa, że polityka oświatowa obecnej klasy rządzącej zagraża przyszłości młodego pokolenia. Niemiecki system edukacji utracił swój dawny blask i coraz powszechniejsza staje się opinia o niskim poziomie nauczania na wszystkich szczeblach systemu szkolnictwa, niszczonego przez ideologię urawniłowki. Dlatego potrzebna jest głęboka reforma systemu edukacji.</p>
<p>Od dwóch lat w centrum zainteresowania Koalicji Obywatelskiej znajduje się kryzys unii walutowej. KO zdecydowanie sprzeciwia się polityce klasy rządzącej, protestuje przeciwko rezygnacji z zasady, że żadne państwo w strefie euro nie odpowiada za długi innego państwa. Odrzuca koncepcję Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, euroobligacji i wszelkich innych form transferów finansowych do zadłużonych państw.</p>
<p>KO uważa, że gdy chodzi o tzw. ratowanie euro, żadna z prognoz rządowych się nie sprawdziła, nic z tego co obiecano nie dotrzymano, złamano wszystkie umowy i traktaty &#8211; politycy w Brukseli i w stolicach państw strefy euro kompletnie zawiedli, popełniając błąd za błędem lub świadomie zwodząc obywateli. Wszystkie podejmowane przez nich kroki są albo daremne, albo pogarszają jeszcze sytuację i będą kosztować miliardy euro ciężko wypracowane przez obywateli.</p>
<p>KO opowiada się za prawem każdego państwa do wystąpienia ze strefy euro. Nie wolno na zwykłych obywateli zrzucać ciężaru błędów popełnionych przez banki; nie może być tak, że obywatele ciężko pracują po to, aby właściciele banków, bankowi menedżerowie i akcjonariusze nie stracili swoich zysków.</p>
<p>Obecnie logika Unii Długów pcha Unię Europejską w kierunku stworzenia scentralizowanych mechanizmów kontroli i nadzoru, które są całkowicie niezgodne z autentycznymi wolnościowymi tradycjami Europy. Ci co krzyczą, że rozwiązaniem kryzysu jest &#8222;więcej Europy&#8221;, mają na myśli więcej biurokracji, więcej centralizmu, więcej władzy dla unijnych komisarzy i gubernatorów. Chcą oni &#8222;harmonizować&#8221; Europę, czego rezultatem jest coraz niższa konkurencyjność Europy na rynkach światowych.</p>
<p>Projektowana przez Merkel et consortes unia transferów i odpowiedzialności za długi innych, stanowiąca biurokratyczną scentralizowaną wspólnotę opartą na przymusie, jest sprzeczna z ideą europejską. KO jest przeciwna Europie centralistycznej, która ignoruje rozsądek gospodarczy, za nic ma głos zaniepokojonych Europejczyków, <b>chce im odgórnie zaordynować solidarność, tak jakby wymuszona solidarność zasługiwała jeszcze na to miano</b>.</p>
<p>KO jest za Europą wolności i różnorodności, respektującą zasady państwa prawa, równoprawnego partnerstwa i odpowiedzialności za siebie, czyli za taką Europą jaką zaprojektowano w Układach Rzymskich.</p>
<p>Dążymy do Europy opartej na Konstytucji Wolności zrekonstruowanej przez Fryderyka Augusta von Hayeka, deklaruje KO. Tylko wówczas kiedy <b>Unia Europejska za swoją ideowo-polityczną podwalinę uzna Konstytucję Wolności</b>, możliwa stanie się zdecentralizowana konsolidacja Europy. Konstytucja Wolności jest warunkiem uzdrowienia europejskich gospodarek i pokojowego współżycia narodów. Zawsze, kiedy chce się narzucić rozwiązania centralistyczne, pokój jest zagrożony. &#8222;Jeśli upadnie europejska Konstytucja Wolności, upadnie Europa, temu musimy zapobiec&#8221;, powiedziała w jednym z wywiadów Beatrix von Storch.</p>
<p>Jak Koalicja Obywatelska widzi rolę Niemiec w Europie? <b>Otóż politykę Niemiec powinna cechować skromność, wynikająca ze świadomości, że ich możliwości są ograniczone. Niemcy nie mogą i nie powinny dążyć do osiągnięcia hegemonialnej pozycji, nie mogą dyktować innym swoich rozwiązań, choćby były to rozwiązania pożądane.</b> Jeśli te rozwiązania są naprawdę słuszne, to dlaczego inne kraje nie miałyby przyjąć ich z własnej woli?</p>
<p>Dyktat państw-wierzycieli chcących sprawować jak Niemcy kontrolę nad dłużnikami jest skazany na fiasko &#8211; gospodarcze i polityczne. Narzucanie innym rozwiązań według niemieckiego wzorca obudzi jedynie resentymenty i lęki, a w konsekwencji może doprowadzić do niepokojów społecznych i przemocy. Już dziś płoną w Europie niemieckie flagi, płoną nie w Szwecji czy w Szwajcarii, ale w Grecji będącej razem z Niemcami w strefie euro, która miała podobno zapewniać pokój.</p>
<p>Za chwilę niezadowolenie, a potem gniew i wściekłość pojawią się w Włoszech, Hiszpanii i Francji; niech no tylko jakiś niemiecki &#8222;komisarz ds. oszczędności&#8221; zechce pouczać Europejczyków jak mają się gospodarować, a <b>nie trzeba będzie długo czekać na wybuch nienawiści do niemieckich &#8222;panów kolonialnych&#8221;, którzy chcą narzucać wszędzie swoją &#8222;kulturę stabilności&#8221;. Z narodu dość w Europie lubianego Niemcy szybko mogą stać się narodem znienawidzonym.</b></p>
<p>Niemcy &#8211; stwierdza Koalicja Obywatelska &#8211; mogą odegrać pozytywną rolę w Europie, jeśli będą potrafiły pokazać innym, że same są zdolne do przeprowadzenia właściwych reform i do przestrzegania zasad zawartych w traktatach europejskich. <b>Niemcy mogą stanowić przykład i wzór do naśladowania dla innych tylko wówczas, kiedy własny ustrój społeczno-gospodarczy oprą na fundamencie Konstytucji Wolności.</b> Próba osiągnięcia przez nie pozycji lidera w inny sposób to prosta droga do konfliktów, zniszczenia jedności europejskiej i finansowo-gospodarczej ruiny.</p>
<p><b>Tomasz Gabiś</b></p>
<p class="info">Pierwodruk: &#8222;Opcja na prawo&#8221;, 2012, nr 1. Podkreślenia pochodzą od redakcji portalu koszalin7.pl Więcej ciekawych tekstów Tomasza Gabisia na stronie prywatnej <a href="http://www.tomaszgabis.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>www.tomaszgabis.pl</b></a></p>
<p class="note">Tomasz GABIŚ (ur. 1955) &#8211; publicysta i myśliciel konserwatywny, wybitny znawca problematyki niemieckiej. Od kilku lat identyfikuje siebie jako postkonserwatysta. Ukończył germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX wieku działał w opozycji. W 1987 roku był jednym z sygnatariuszy aktu założycielskiego Unii Polityki Realnej. Działał w niej do połowy lat 90. W tym okresie publikował również artykuły w tygodniku <i>Najwyższy CZAS!</i>. W latach 1991-2003 był redaktorem naczelnym pisma <i>Stańczyk</i>. Członek honorowy Organizacji Monarchistów Polskich i Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje w <i>Nowym Państwie</i>, <i>Arcanach</i>, <i>Obywatelu</i> i <i>Opcji na Prawo</i>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Tomaszowi Gabisiowi za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/koalicja-obywatelska-przeciw-dyktatowi-berlina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Krytycy niemieckiej partiokracji</title>
		<link>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji-2/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 23:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/12/20/krytycy-niemieckiej-partiokracji-2/</guid>

					<description><![CDATA[Partie nie tworzą żadnych wartości, ale żerują na społeczeństwie jak pasożyty, rekwirują obywatelom część dochodów, aby zapewnić swoim funkcjonariuszom przywileje,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1158" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag.jpg" border="0" alt="Parteitag" title="Parteitag" align="left" width="640" height="480" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />Partie nie tworzą żadnych wartości, ale żerują na społeczeństwie jak pasożyty, rekwirują obywatelom część dochodów, aby zapewnić swoim funkcjonariuszom przywileje, utrzymanie, władzę i prestiż. Kiedy się zapchały parlamenty narodowe, stworzono parlament europejski, w kolejce czeka parlament światowy. <span id="more-1796"></span>  Wysocy partyjni funkcjonariusze są de facto nieusuwalni, partia zapewnia im popularność, władzę, przywileje i dochody; chcąc sobie zabezpieczyć spokojną starość biorą posady ministerialne, żeby dzięki &#8222;służbie państwowej&#8221; otrzymywać potem sute, ponadprzeciętne emerytury. Partie uważa Woldag &#8211; są zwierciadlanymi negatywnymi odbiciami realnej gospodarki; dzięki władzy stanowienia prawa, zamiast wypracowywać dochód, stają się szantażystami pobierającymi haracz od podmiotów gospodarczych, wielkimi quasi-przestępczymi strukturami, które całe narody biorą jako zakładników; rosną na społeczeństwie jak jemioła na drzewie, która wprawdzie ładnie wygląda, ale wysysa soki z gospodarza.</p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/jow/jow_041.html"><strong>KRYTYCY NIEMIECKIEJ PARTIOKRACJI &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center>  </p>
<p class="info">Pierwodruk: &#8222;Opcja na prawo&#8221;, 2011, nr 10. Więcej ciekawych tekstów Tomasza Gabisia na stronie prywatnej <a href="http://www.tomaszgabis.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>www.tomaszgabis.pl</b></a></p>
<p class="note">Tomasz GABIŚ (ur. 1955) &#8211; publicysta i myśliciel konserwatywny, wybitny znawca problematyki niemieckiej. Od kilku lat identyfikuje siebie jako postkonserwatysta. Ukończył germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX wieku działał w opozycji. W 1987 roku był jednym z sygnatariuszy aktu założycielskiego Unii Polityki Realnej. Działał w niej do połowy lat 90. W tym okresie publikował również artykuły w tygodniku <i>Najwyższy CZAS!</i>. W latach 1991-2003 był redaktorem naczelnym pisma <i>Stańczyk</i>. Członek honorowy Organizacji Monarchistów Polskich i Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje w <i>Nowym Państwie</i>, <i>Arcanach</i>, <i>Obywatelu</i> i <i>Opcji na Prawo</i>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Tomaszowi Gabisiowi za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polacy-z-okolic-treblinki-ratujcy-ydow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polacy-z-okolic-treblinki-ratujcy-ydow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 08:34:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura/ Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/05/20/polacy-z-okolic-treblinki-ratujcy-ydow/</guid>

					<description><![CDATA[W książce ukazane są osoby z okolic Treblinki, które zostały zamordowane za udzielanie pomocy ludności żydowskiej. Jeden z rozdziałów zawiera]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W książce ukazane są osoby z okolic Treblinki, które zostały zamordowane za udzielanie pomocy ludności żydowskiej. Jeden z rozdziałów zawiera informacje o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata z okolic Treblinki, kolejny ukazuje sposoby pomocy, jaką nieśli Polacy prześladowanym Żydom w czasie niemieckiej okupacji.<span id="more-979"></span> Na końcu są umieszczone relacje świadków: ocalonych Żydów, byłych więźniów Treblinki oraz mieszkańców z sąsiedztwa obozów. Badania wykazały, że Instytut Yad Vashem w Jerozolimie odznaczył medalem &#8222;Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata&#8221; najwięcej osób z terenu byłego powiatu węgrowsko-sokołowskiego, na którego terytorium znajdowały się obozy w Treblince &#8211; w sumie 93 osoby (kolejnych 20 osób jest w trakcie rozpatrywania). Z tego samego powiatu zamordowano 44 osoby za pomoc Żydom, w tym 5 osób za podanie im chleba! Ponadto znaczna część z 20 000 więźniów Treblinki I pochodziła właśnie z okolic obozów, a wielu z nich tam zginęło.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://statycz.koszalin7.pl/kult/kultura_005.html"><strong><i>DAM IM IMIĘ NA WIEKI&#8230;</i> POLACY Z OKOLIC TREBLINKI RATUJĄCY ŻYDÓW &#8211; cały artykuł</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polacy-z-okolic-treblinki-ratujcy-ydow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fałszywy sygnał z Niemieckiego Bundestagu</title>
		<link>https://koszalin7.pl/faszywy-sygna-z-niemieckiego-bundestagu/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/faszywy-sygna-z-niemieckiego-bundestagu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Feb 2011 15:20:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/02/15/faszywy-sygna-z-niemieckiego-bundestagu/</guid>

					<description><![CDATA[Jako &#8222;fałszywy sygnał historyczno-polityczny&#8221; określiło 68 wybitnych naukowców z całego świata uchwałę Niemieckiego Bundestagu wzywającą rząd do ustanowienia 5 sierpnia]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-877" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/bundestag.jpg" border="0" alt="Bundestag" title="Bundestag" align="left" width="416" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/bundestag.jpg 416w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/bundestag-300x216.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 416px) 100vw, 416px" />Jako &#8222;fałszywy sygnał historyczno-polityczny&#8221; określiło 68 wybitnych naukowców z całego świata uchwałę Niemieckiego Bundestagu wzywającą rząd do ustanowienia 5 sierpnia dniem wypędzonych. Uchwała powołuje się na Kartę Wypędzonych, w której &#8211; przypominają historycy w świadczeniu <span id="more-878"></span>  &#8211; &#8222;nie ma ani słowa o przyczynach wojny, narodowosocjalistycznych masowych zbrodniach, mordach na Żydach, Polakach, Sinti i Romach, radzieckich jeńcach wojennych i innych prześladowanych grupach, ani słowa o &#8222;Generalnym Planie Wschodnim&#8221; (Generalplan Ost), który przewidywał wypędzenie i wyniszczenie milionów &#8222;słowiańskich podludzi&#8221; po &#8222;ostatecznym zwycięstwie&#8221;&#8221;. Wśród sygnatariuszy są badacze głównie z Niemiec, ale także z Polski, Austrii, Czech, Słowacji, Szwajcarii, Szwecji, Finlandii, Włoch, Grecji, Anglii, USA i Kanady oraz Izraela. Przypominają oni, że o milionach uciekinierów i ludzi zmuszonych do opuszczenia ojczyzny, wspomina się każdego roku 20 czerwca, który na mocy uchwały Zgromadzenia Ogólnego ONZ uznano Światowym Dniem Uchodźcy. Nie ma więc powodu, żeby w Niemczech dokładać do tego odrębne święto i to na podstawie wątpliwych moralnie racji.</p>
<p class="citate"><strong>Oświadczenie w związku z uchwałą Bundestagu &#8222;60 lat Karty niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych &#8211; dopełnić pojednania&#8221;</strong></p>
<p>Przyjęcie uchwały CDU/CSU i FDP &#8222;60 lat Karty niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych &#8211; zakończyć pojednanie&#8221; przez większość Bundestagu 10 lutego 2011 r. stanowi fałszywy sygnał historyczno-polityczny.</p>
<p>Uciekinierzy i wypędzeni na całym świecie, także niemieccy wypędzeni, posiadają prawo do szacunku i pamięci. O milionach uciekinierów na świecie, których zmuszono do opuszczenia ich ojczyzn, wspomina się każdego roku 20 czerwca, będącego na mocy uchwały Zgromadzenia Ogólnego ONZ, &#8222;światowym dniem migrantów i uciekinierów&#8221;.</p>
<p>Po co dokładać do tego &#8222;ogólnoniemiecki dzień pamięci o ofiarach wypędzeń?&#8221; &#8222;Karta niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych&#8221; z 5 sierpnia 1950 r. jest dla takiego ewentualnego upamiętnienia najgorszą z legitymacji.</p>
<p>W Karcie nie ma bowiem ani słowa o przyczynach wojny, narodowosocjalistycznych masowych zbrodniach, mordach na Żydach, Polakach, Sinti i Romach, radzieckich jeńcach wojennych i innych prześladowanych grupach, ani słowa o &#8222;Generalnym Planie Wschodnim&#8221; (Generalplan Ost), który przewidywał wypędzenie i wyniszczenie milionów &#8222;słowiańskich podludzi&#8221; po &#8222;ostatecznym zwycięstwie&#8221;.</p>
<p>Zamiast tego niemieccy wypędzeni zaliczyli się sami do &#8222;najbardziej doświadczonych cierpieniem tych czasów&#8221;. Słowo &#8222;pojednanie&#8221; nie pojawia się w &#8222;Karcie niemieckich wypędzonych z ojczyzny&#8221;. Zamiast tego, w sposób całkowicie niedopuszczalny, &#8222;rezygnują&#8221; oni w tym dokumencie z &#8222;zemsty i odwetu&#8221;, tak jak gdyby można mieć do zemsty prawo. A za proklamowanym &#8222;prawem do ojczyzny&#8221; stało w 1950 r. nadal żądanie terytorialnej rewizji powojennych granic.</p>
<p>Dla Polaków, Czechów, Słowaków, byłych obywateli ZSRR, ocalałych z Holokaustu oraz członków innych narodów, którzy zostali napadnięci, byli wypędzani, mordowani, Karta nie stanowi dokumentu pojednania. Podnoszenie jej do rangi legitymacji nowego narodowego dnia pamięci sprzeciwia się wysiłkom wszystkich ludzi, którzy w Niemczech i zagranicą zabiegają o godną europejską pamięć wypędzeń.</p>
<p>14 lutego 2011</p>
<p><strong>Źródło:</strong> Gazeta Wyborcza &#8211; 15.02.2011. Tłumaczenie: Bartosz Wieliński</p>
<p><strong>ZM/Gazeta Wyborcza</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/faszywy-sygna-z-niemieckiego-bundestagu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemiecki parlament za ustanowieniem Dnia Wypędzonych</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemiecki-parlament-za-ustanowieniem-dnia-wypdzonych/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemiecki-parlament-za-ustanowieniem-dnia-wypdzonych/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Feb 2011 16:40:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/02/11/niemiecki-parlament-za-ustanowieniem-dnia-wypdzonych/</guid>

					<description><![CDATA[Niemiecki Bundestag przyjął uchwałę &#8211; głosami chadecji (partia kanclerz Angeli Merkel) i liberałów &#8211; w której zwraca się do rządu,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-873" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/reichstag.jpg" border="0" alt="Reichstag" title="Reichstag" align="left" width="700" height="521" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/reichstag.jpg 700w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/02/reichstag-300x223.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px" />Niemiecki Bundestag przyjął uchwałę &#8211; głosami chadecji (partia kanclerz Angeli Merkel) i liberałów &#8211; w której zwraca się do rządu, by rozważył ustanowienie 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń. &#8222;Niemiecki Bundestag wzywa rząd federalny do zbadania, w jaki sposób można wziąć pod uwagę <span id="more-874"></span>  inicjatywę Bundesratu dotyczącą ustanowienia 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń&#8221; &#8211; zapisano w uchwale. Nie wszyscy na problem &#8222;wypędzonych&#8221; patrzą tak samo. Debata wywołała spory i emocje. Cała opozycja była przeciw.</p>
<p>W 1950 roku organizacje deportowanych Niemców przyjęły tzw. Kartę Wypędzonych, w której wyrzekają się &#8222;zemsty i odwetu&#8221;, na Polsce, Czechosłowacji i ZSRR, które ich po wojnie wysiedliły. W uchwale Bundestagu napisano, że jest to dokument o wadze historycznej i wezwano rząd do ustanowienia 5 sierpnia (dzień przyjęcia Karty w 1950) Dniem Wypędzonych. Przeciwko byli SPD, Lewica i Zieloni.</p>
<p>Przemawiał wiceprzewodniczący Bundestagu, socjaldemokrata Wolfgang Thierse, ktory stwierdził, że autorzy uchwały próbują &#8222;kanonizować&#8221; Kartę Niemieckich Wypędzonych, dodając, że jest nieuzasadnione zarówno z moralnego jak i politycznego punktu widzenia. &#8211; Niemcy po wojnie, którą wywołali, i zbrodniach, które popełnili, nie mieli w żadnym razie prawa do zemsty i odwetu &#8211; zauważył polityk SPD. &#8211; Ważne jest to, że Niemcy sami w swojej najnowszej historii byli sprawcami masowych wypędzeń innych narodów i przysporzyli im nieskończonych cierpień, a dopiero potem sami padli ofiarą wypędzeń. Historia jest zawsze konkretna. Bez wspominania za każdym razem o przyczynach wypędzeń i bez dokonania właściwego uporządkowania zdarzeń nie może być mowy o zrozumieniu historii i pojednaniu &#8211; dodał Thierse.</p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/forum/viewtopic.php?f=14&#038;t=63&#038;start=20#p1795" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Uchwała Bundestagu w języku niemieckim.</strong></a></p>
<p>Najdosadniej wyraziła się posłanka Lewicy Luc Jochimsen, która ubolewając na tym, że uchwała zaszkodzi wizerunkowi niemieckiego parlamentu, wymieniła jednocześnie nazwiska sygnatariuszy Karty, którzy byli funkcjonariuszami SS i innych organizacji narodowosocjalistycznych. Pytała autorów uchwały, czy jest im to obojętne. Polityk Zielonych Volker Beck wprost określił uchwałę &#8222;afrontem wobec wschodnich sąsiadów Niemiec&#8221;. Powiedział, że dniem pamięci o ofiarach wypędzeń powinien być 20 czerwca, w którym przypada Światowy Dzień Uchodźcy.</p>
<p>Mówcy powoływali się na komentarz Krzysztofa Ruchniewicza, członka rady naukowej niemieckiej fundacji &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221;, zamieszczony na łamach &#8222;Frankfurter Rundschau&#8221;. Polski historyk napisał, że &#8222;Karta niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych&#8221; jest dokumentem kontrowersyjnym i nie stanowi podstawy do pojednania dla narodów, które w czasie II wojny światowej padły ofiarą niemieckiej agresji, wypędzeń i mordów. Jego zdaniem uczczenie &#8222;rezygnacji z zemsty&#8221; poprzez ustanowienie 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń byłoby &#8222;powrotem do czasów zimnej wojny&#8221; i &#8222;złym sygnałem&#8221; z historyczno-politycznego punktu widzenia.</p>
<p>Najdalej poszła jednak Szefowa Związku Wypędzonych (BdV) i posłanka CDU Erika Steinbach, która stwierdziła, że &#8222;wypędzenia to zbrodnia przeciwko ludzkości&#8221;. &#8211; Część Niemców, która mieszkała na wschodzie, musiała ponieść zbiorową karę za zbrodnie, chociaż nie ponosiła za nie większej czy mniejszej winy, niż wszyscy inni &#8211; powiedziała.</p>
<p><strong>AH/Stooq.com/Fronda</strong></p>
<p class="foto">Dem Deutschen Volke (Dla Narodu Niemieckiego) &#8211; napis na szczycie Reichstagu w Berlinie, który od 1999 roku jest siedzibą Niemieckiego Bundestagu (Deutscher Bundestag). Foto: Wikipedia/public domain.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemiecki-parlament-za-ustanowieniem-dnia-wypdzonych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy nie odpowiedzą za krwawą pacyfikację</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niemcy-nie-odpowiedz-za-krwaw-pacyfikacj/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niemcy-nie-odpowiedz-za-krwaw-pacyfikacj/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Oct 2010 20:11:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/10/30/niemcy-nie-odpowiedz-za-krwaw-pacyfikacj/</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Rząd w Berlinie ma wielki powód do radości &#8211; inaczej niż sądy najwyższe Włoch, Grecji czy Francji &#8211; Sąd Najwyższy]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-758" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/10/paragraf.jpg" border="0" alt="Paragraf" title="Paragraf" align="left" width="300" height="225" />&#8222;Rząd w Berlinie ma wielki powód do radości &#8211; inaczej niż sądy najwyższe Włoch, Grecji czy Francji &#8211; Sąd Najwyższy w Warszawie poszedł śladem polskiego rządu wydając werdykt na korzyść Niemców a przeciwko własnemu narodowi&#8221; &#8211; pisze dziennikarka Joanna Mieszko-Wiórkiewicz, znawczyni zagadnień niemieckich <span id="more-759"></span>  w materiale pod wymownym tytułem &#8222;Haniebny serwilizm Sądu Najwyższego RP wobec Niemców&#8221;, opublikowanym na serwisie blogowym Salon24. &#8222;Sąd nie wyda wyroku przeciwko obcemu państwu. Prawo międzynarodowe chroni je immunitetem. Zbrodnie hitlerowskie pozostaną bez rekompensaty&#8221; &#8211; pisze Izabela Lewandowska w piątkowej &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; (&#8222;Niemcy nie odpowiedzą za wojenne pacyfikacje&#8221;).</p>
<p><strong>Sąd Najwyższy piątkowym orzeczeniem (IV CSK 465/09)</strong> &#8211; czytamy w &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; &#8211; <strong>zamknął drogę do żądania w polskim sądzie od państwa niemieckiego rekompensaty za krzywdy i szkody wynikłe z bezprawnych akcji Trzeciej Rzeszy przeciwko ludności cywilnej &#8211; pacyfikacji, wysiedleń, wywózek itp. Zdecydował o tym wzgląd na immunitet obcego państwa będący &#8211; jak przypomniał Sąd Najwyższy &#8211; obowiązującą normą zwyczajową prawa międzynarodowego. Chodzi o zasadę, że sądy krajowe nie mogą wyrokować w sprawach przeciwko państwom obcym.</strong></p>
<p>2 lutego 1944 r. niemiecka żandarmeria, w odwecie za pomoc partyzantom, spacyfikowała wieś Szczecyn na Lubelszczyźnie. Niemcy podpalali domy i rozstrzeliwali mieszkańców; w masakrze zginęło ponad 368 osób, w tym 71 dzieci. Sześcioletni wówczas Winicjusz Natoniewski uciekł ciężko poparzony z płonącego domu, później ukrywał się w dole ziemnym. Dziś, 72 letni mężczyzna mieszkająci we wsi Osieki Lęborskie (pomorskie) ma zniekształconą twarz pokrytą bliznami wrażliwymi na słońce i wiatr. W swym pozwie zażądał od urzędu kanclerza Niemiec miliona zł odszkodowania.</p>
<p>W listopadzie 2007 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił pozew, powołując się na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a także tzw. konwencję brukselską, zgodnie z którymi organy jednego państwa UE nie mogą być pozywane przed sąd innego państwa. W maju 2008 r. zażalenie na decyzję SO odrzucił Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Pełnomocnik Natoniewskiego złożył kasację do SN, wnosząc o ponowne zbadanie sprawy.</p>
<p>&#8222;Rzeczpospolita&#8221;: Pełnomocnicy Natoniewskiego złożyli skargę kasacyjną do SN. <strong>Odwołali się w niej m.in. do rozporządzenia Rady UE nr 44/2001 o jurysdykcji oraz uznawaniu i wykonywaniu orzeczeń w sprawach cywilnych i handlowych. W myśl tego rozporządzenia, jeśli roszczenia wynikają z czynu niedozwolonego, sprawę można wnieść przed sąd miejsca, gdzie nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę. Sądu Najwyższego nie przekonały argumenty podnoszone w skardze kasacyjnej.</strong></p>
<p>Teoretycznie Winicjusz Natoniewski może składać pozew w sądzie w Niemczech, wiadomo jednak, że Niemcy konsekwentnie odrzucają takie pozwy, twierdząc, że roszczenia odszkodowawcze nie przysługują poszczególnym poszkodowanym, ale ich krajom.</p>
<p>Orzekał zespół sędziów Sądu Najwyższego w składzie: Tadeusz Ereciński (przewodniczący), Mirosława Wysocka, Kazimierz Zawada (sprawozdawca). <strong>(sm)</strong></p>
<p class="info"><strong>Źródło:</strong> Salon24 / Rzeczpospolita / Onet / Polska The Times</p>
<p class="note">W październiku 2008 włoski Sąd Najwyższy nakazał niemieckiemu rządowi, wypłatę 800 tys. euro rodzinom dziewięciu osób rozstrzelanych w Toskanii w 1944 roku. Niemcy odmówili, wówczas sędzia włoski zagroził zajęciem i zlicytowaniem niemieckich (państwowych) nieruchomości we Włoszech, m.in. Instytutów Goethego. Niemcy odpowiedzieli, że nie wolno ich stawiać przed sądem innego państwa, Włosi odpowiedzieli, że ta zasada prawna nie dotyczy zbrodni przeciwko ludzkości. Sprawa trafiła do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niemcy-nie-odpowiedz-za-krwaw-pacyfikacj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
