<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wybory świat &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/jow/wybory/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 02 Sep 2024 12:59:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Wybory w USA z abstynencją w tle</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-w-usa-z-abstynencja-w-tle/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-w-usa-z-abstynencja-w-tle/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Sep 2024 08:33:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://koszalin7.pl/?p=5776</guid>

					<description><![CDATA[W USA trwa kampania wyborcza przed listopadowymi wyborami prezydenckimi, które wyłonią kolejnego przywódcę światowego supermocarstwa. Alkohol i abstynencja, jako ważne]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W USA trwa kampania wyborcza przed listopadowymi wyborami prezydenckimi, które wyłonią kolejnego przywódcę światowego supermocarstwa. Alkohol i abstynencja, jako ważne zagadnienia moralne i państwowe, są obecne niemal w każdej kampanii i już stają się elementem sporu politycznego.<span id="more-5776"></span></p>
<p>Kamala Harris, kandydatka demokratów na prezydenta, oskarżana jest alkoholowy doping w trakcie obecnej kampanii. Oskarżenia płyną jednak głównie ze strony zwolenników Trumpa, więc prasa nie daje im wiary, oczekując, że oskarżyciele dostarczą dowodów. Wydaje się też, że ustępujący prezydent Joe Biden nie poparłby Kamali Harris w wyborach, gdyby coś wiedział o jej problemach z alkoholem.</p>
<p>Prezydent Joe Biden jest abstynentem. Decyzję o zachowaniu trzeźwości do końca życia uzasadnia krótko: <strong>&#8222;W mojej rodzinie jest wystarczająco dużo alkoholików&#8221;</strong>. Jego ojciec nadużywał alkoholu, a jego rodzina ze strony matki doznała tragicznych skutków nałogu. Również jego brat Frank, zanim stał się trzeźwy, doświadczał tych problemów. Abstynencja nie uchroniła jednak Joe Bidena przed kłopotami z dziećmi. Syn Hunter Biden, który przeżył w dzieciństwie tragiczny wypadek (zginęła w nim jego matka i siostra, a zarazem żona i córka przyszłego prezydenta USA), na skutek traumy wywołanej wypadkiem popadł w uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Po wejściu na drogę trzeźwości Hunter publicznie wyrażał wdzięczność za niezachwiane wsparcie ojca, mówiąc o bezwarunkowej ojcowskiej miłości.</p>
<p>Donald Trump jest abstynentem. W jednej z publicznych wypowiedzi nazwał to &#8222;jedną z dwóch dobrych cech, które posiada&#8221;. Nigdy nawet nie spróbował alkoholu ani papierosów z powodu tragedii w rodzinie. Ubóstwiany przez niego starszy brat Fred Trump Jr., pilot linii lotniczych, zmagał się z alkoholizmem, przegrywając jednak walkę i umierając w 1981 roku w wieku 43 lat. Fred założył rodzinę, miał dwoje dzieci, ale nie potrafił zerwać z nałogiem. Odsunięty od zawodu pilota, rozwiedziony, stopniowo pogrążał się w nałogu. Pozostawił jednak młodszemu bratu przestrogę: <strong>&#8222;Zawsze mi powtarzał: nigdy nie pij, bracie. Posłuchałem go i teraz to samo przekazuję moim dzieciom&#8221;</strong> &#8211; mówił Donald Trump w jednym z wywiadów. Często opowiada tą bolesną historię na wiecach wyborczych, traktując ją jako przestrogę dla młodych.</p>
<p>W USA, gdzie alkohol można nabyć dopiero od 21 roku życia, otwarcie rozmawia się o problemach alkoholowych, szczerze wyjawiając osobiste historie i rodzinne sekrety. Tego wymaga uczciwość wobec wyborców i dobro społeczeństwa. W Polsce, jednym z najbardziej rozpitych krajów świata, problem alkoholu w polityce nie istnieje. Jeżeli już, to jako element młócki partyjnej, do okładania politycznych przeciwników.</p>
<p>Wielkie kampanie polityczne mają ogromną siłę oddziaływania. Rozumieją to Amerykanie, u których nieprzypadkowo stosunek do alkoholu jest tematem każdej prezydenckiej elekcji. Trzeźwość w społecznym odbiorze jest docenianą zaletą kandydata na najwyższe urzędy w państwie, a u wielu wyborców wzbudza nawet podziw. Dobrowolna abstynencja świadczy o sile charakteru, a nie słabości. W Polsce politycy wciąż jeszcze traktują alkohol i abstynencję jako tematy tabu. Amerykanie mają nie tylko najlepsze uzbrojenie na świecie, ale także najlepsze, wypracowane sposoby przeciwstawiania się alkoholowym zagrożeniom. W końcu to oni wynaleźli AA. <strong>(tr)</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
<strong>Zdjęcie</strong>: Rodzina Trumpów. Pierwszy od lewej Donald Tramp, w środku (w ciemnym garniturze) jego starszy brat Fred Trump Jr., ofiara nałogu alkoholowego. [Instagram]</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-w-usa-z-abstynencja-w-tle/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska ordynacja bardziej litewska?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-ordynacja-bardziej-litewska/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-ordynacja-bardziej-litewska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Feb 2018 21:21:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2018/02/27/polska-ordynacja-bardziej-litewska/</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Zdrowie każdej demokracji zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego: od procedury wyborczej&#8221; &#8211; pisał światowej sławy filozof polityki, Jose Ortega]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2224"></span></p>
<p>&#8222;Zdrowie każdej demokracji zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego: od procedury wyborczej&#8221; &#8211; pisał światowej sławy filozof polityki, Jose Ortega y Gasset. Jeśli potraktować te słowa poważnie, ostatnie zmiany w ordynacji wyborczej w Polsce z pewnością przełożą się na zdrowie tamtejszej demokracji. Kilka dni od wejścia w życie ustawy to zdecydowanie za wcześnie na ocenę, czy nowy sposób organizacji wyborów to lek bądź trucizna, ale dobry moment na zastanowienie się, w jakim kierunku zmierza polska ordynacja. Mając na uwadze doświadczenia Polaków na Litwie, kierunek zmian warto przedstawić na tle dotychczasowych i projektowanych rozwiązań litewskich. Czy obie ordynacje zbliżają się do siebie, czy raczej oddalają? Czy w równym stopniu uwzględniają poparcie dla niekonwencjonalnych form głosowania (m.in. przez Internet)? Czy różnią się pod względem praw wyborczych dla mniejszości narodowych? Odpowiedź na te pytania pozwoli też spojrzeć na kontrowersyjne w Polsce zmiany z perspektywy zewnętrznej. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że wiele rozwiązań przyjętych w ramach nowelizacji nawiązuje do norm stosowanych w państwach europejskich, w tym również na Litwie.</p>
<p>Wprowadzone do ordynacji zmiany w największym stopniu odbiją się na przebiegu wyborów samorządowych. Rady powiatów i sejmiki województw dalej będą wybierane w systemie proporcjonalnym, ale sytuacja zmieni się w wyborach do rad gmin, gdzie po 2011 roku upowszechnił się system większościowy i okręgi jednomandatowe (JOW-y). Likwidacja JOW-ów w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców oznacza zahamowanie marszu ku ordynacji większościowej w samorządzie. Co znaczące, &#8222;powrót&#8221; do systemu proporcjonalnego miał początkowo dotyczyć wszystkich gmin. Na skutek licznych zastrzeżeń co do jego wykonalności, w gminach poniżej 20 tys. JOW-y zostały zachowane. Pozostała również zasada bezpośredniego wyboru wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, ale od tegorocznych wyborów licząc, będzie ich obowiązywał limit dwóch kadencji. Formą ukłonu w stronę przeciwników tego rozwiązania (przez wielu uważanego za niekonstytucyjne) jest natomiast wydłużenie kadencji samorządu do 5 lat. Jeśli spojrzymy na sposób wybierania władz samorządowych na Litwie, widzimy, że ostatnie przesunięcia idą w kierunku odwrotnym od polskiego. Wprowadzenie od 2015 roku bezpośrednich wyborów merów, a zatem utworzenie okręgów jednomandatowych obok tych wielomandatowych, w których wybierani są radni, było krokiem w kierunku ordynacji większościowej. Jak na razie nie pojawił się postulat kadencyjności bezpośrednio wybieranych merów, ale trzeba pamiętać, że ich niezależność wobec rady jest o wiele mniejsza niż polskich burmistrzów (wójtów, prezydentów). Perspektywa wydłużenia kadencji do 5 lat pozostaje odległa, po tym jak w 2002 roku została podniesiona z 3 do 4 lat.</p>
<p>Zmiany w ordynacji obejmują również sposób funkcjonowania organów wyborczych. Mowa tu przede wszystkim o składzie i sposobie powoływania Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). W myśl nowych przepisów będzie się ona składała z 7 osób wskazanych przez Sejm i 2 przez prezesów sądów (dotychczas to oni wyłaniali spośród sędziów wszystkich 9 kandydatów). Takie rozwiązanie, pomimo że pozostawia w rękach Prezydenta przywilej powołania członków PKW, wzmocni wpływ partii politycznych na ich wybór. W porównaniu z normą funkcjonującą na Litwie, gdzie członkowie Głównej Komisji Wyborczej (VRK) powoływani są przez Sejm, nie stanowi jednak sensacji. Nad Wilią partie polityczne już od 2002 roku obsadzają połowę składu VRK i mają w niej swoich reprezentantów. Znaczące jest, że członkowie VRK wskazani przez partie nie muszą zrzekać się swojej przynależności partyjnej, co w polskiej ordynacji po zmianach zostało wyraźnie zastrzeżone. Nie zmienia to faktu, że zasada apolityczności organów wyborczych &#8211; dotychczas gwarantowana przez stricte sędziowski charakter PKW &#8211; została w Polsce poluzowana. Jest to widoczny krok w stronę rozwiązania litewskiego &#8211; wzajemnego kontrolowania i równoważenia się wpływów politycznych.</p>
<p>Istotnej zmianie uległy też kompetencje i sposób wybierania komisarzy wyborczych, a zatem pełnomocników PKW na obszar województwa lub jego części. Ustawa przewiduje powołanie nowych komisarzy (łącznie 100), których wskaże minister właściwy ds. wewnętrznych. Przejmą oni dotychczasowe kompetencje władz samorządowych do podziału gmin, powiatów i województw na okręgi wyborcze, co wzbudziło w Polsce obawy o możliwość odgórnego wpływania na wynik wyborów samorządowych. Spoglądając na regulacje litewskie i tutejszy sposób podziału gminy &#8211; jedynego szczebla samorządu &#8211; widzimy, że dokonuje go sama VRK, ale czyni to na wniosek dyrektora samorządowej administracji. Pod tym względem przyjęte w Polsce rozwiązanie wydaje się bardziej restrykcyjne niż to obowiązujące na Litwie &#8211; wpływ władz samorządowych na kształt okręgów i obwodów w wyborach lokalnych zostanie po 2018 roku ograniczony praktycznie do zera.</p>
<p>Przechodząc do kwestii zmian w sposobie głosowania, na pierwszy plan wysuwa się ograniczenie możliwości głosowania korespondencyjnego w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Dotychczas dozwolone dla wyborców zamieszkałych za granicą i osób niepełnosprawnych w kraju, w myśl nowych przepisów przysługuje jedynie tym ostatnim (także w wyborach samorządowych i europejskich). Nie zmienia się natomiast druga możliwość głosowania niekonwencjonalnego, a mianowicie przez pełnomocnika (dostępna dla osób niepełnosprawnych i powyżej 75 lat). Na tym odstępstwa od głosowania tradycyjnego się kończą. Nowelizacja przyczynia się w rezultacie do zawężenia alternatywnych sposobów oddawania głosu, pomimo że polscy wyborcy są pozytywnie nastawieni do rozszerzania ich katalogu. W badaniu CBOS z 2014 roku aż 76% ankietowanych poparło wprowadzenie głosowania przez Internet (i-voting). W pracach nad ustawą taka możliwość nie była jednak brana pod uwagę (w opinii posłów PiS wiąże się ona ze zbyt dużym ryzykiem nadużyć). W odmiennym kierunku wydaje się podążać prawo wyborcze na Litwie, które dopuszcza instytucję wcześniejszego głosowania w lokalu administracji samorządowej, natomiast osobom niepełnosprawnym i starszym (70+) umożliwia głosowanie w domu. Możliwość oddania głosu w placówkach pocztowych została co prawda ograniczona do urzędów specjalnych (w szpitalach, więzieniach, jednostkach wojskowych), ale obywatele Litwy wciąż mogą głosować za pośrednictwem instytucji pocztowych za granicą. Od 2006 roku trwają przymiarki do wprowadzenia i-votingu. Prace legislacyjne nad możliwością głosowania internetowego prowadzone są przy poparciu ponad połowy Litwinów (w 2015 wynosiło ono 56%). Litewskie prawo wyborcze wydaje się pod tym względem bardziej liberalne od polskiej ordynacji &#8211; nie bez znaczenia jest tu jedna z najniższych frekwencji wyborczych w całej Unii Europejskiej, która z pewnością zmusza władze do szukania nowych ułatwień w głosowaniu.</p>
<p>Na koniec &#8211; niejako przy okazji omawiania zmian w polskiej ordynacji &#8211; warto rozważyć kwestię praw wyborczych mniejszości narodowych w Polsce i na Litwie. Znowelizowana ordynacja podtrzymuje zwolnienie komitetów mniejszości narodowych z progu wyborczego 5% (efektem tego uprawnienia jest obecność jednego posła Mniejszości Niemieckiej w Sejmie). Pod tym względem polskie prawo wyborcze ułatwia, ale nie gwarantuje reprezentantom mniejszości obecności w parlamencie. Podobnych rozwiązań trudno doszukać się w ordynacji litewskiej. Funkcjonowanie 71 okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu pozwala jednak komitetom mniejszości konkurować o mandaty bez konieczności przekroczenia progu 5% w skali kraju. Warto jednak zwrócić uwagę, że członków VRK nominują partie zdobywające mandaty w (ogólnokrajowym) okręgu wielomandatowym, a zatem spełniające kryterium progu wyborczego. Takie rozwiązanie grozi sytuacją, w której ugrupowania mniejszości skupionych terytorialnie nie będą miały wpływu na skład centralnego organu wyborczego.</p>
<p>Powyższy przegląd nie wyczerpuje szerokiego zakresu zmian w polskiej ordynacji, ale pozwala uchwycić te obszary, gdzie dokonały się istotne przesunięcia. Jedno z najważniejszych &#8211; upolitycznienie składu PKW &#8211; stanowi wejście na ścieżkę, którą od lat podąża się na Litwie. Analogię widać również w ściślejszym podporządkowaniu samorządów decyzjom państwowych organów wyborczych. Z drugiej strony, w Polsce następuje odwrót od wyborów większościowych w gminach, które nad Wilią dopiero co się zadomowiły. Trendy w przeciwległych kierunkach widać też w podejściu do niekonwencjonalnych metod głosowania. Co znamienne jednak, największy opór wywołały w Polsce te zmiany, które nawiązują do rozwiązań litewskich. W realiach skrajnie konfliktowej rywalizacji partyjnej, a jednocześnie bezpartyjnego w większości samorządu, mogą one prowadzić do zupełnie odmiennych &#8211; niekoniecznie pożądanych dla demokracji &#8211; rezultatów.</p>
<p><b>Marcin CHRUŚCIEL</b></p>
<p><i>Artykuł udostępniony dzięki życzliwości portalu Wilnoteka.lt.</i></p>
<p><i>Za konsultację tekstu autor dziękuje pani Karolinie Narkiewicz z Samorządu Rejonu Trockiego i panu Waldemarowi Urbanowi z Głównej Komisji Wyborczej Republiki Litewskiej.</i></p>
<p class="note"><b>Marcin CHRUŚCIEL</b> &#8211; doktorant nauk o polityce na Uniwersytecie Wrocławskim, współautor raportu Miasta Dolnego Śląska i Opolszczyzny po reformie administracji publicznej z 1998 r. Próba bilansu (2017) pod redakcją R. Matyi i D. Mącarza. Jego komentarze można znaleźć na stronach Nowej Konfederacji.</p>
<p class="thanks">Redakcja portalu koszalin7.pl dziękuje Marcinowi Chruścielowi za udostępnienie tekstu na portalu koszalin7.pl</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-ordynacja-bardziej-litewska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ordynacja wyborcza w Polsce i Wielkiej Brytanii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ordynacja-wyborcza-w-polsce-i-wielkiej-brytanii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ordynacja-wyborcza-w-polsce-i-wielkiej-brytanii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2016 22:27:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2016/12/07/ordynacja-wyborcza-w-polsce-i-wielkiej-brytanii/</guid>

					<description><![CDATA[Ordynacja wyborcza stanowi fundament demokracji. Sposób wyboru przedstawicieli określa nie tylko ustrój państwa, ale również kształtuje to państwo w każdej]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-2169" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_kowalczyk.jpg" border="0" alt="" title="" align="left" width="1325" height="994" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_kowalczyk.jpg 1325w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_kowalczyk-300x225.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_kowalczyk-1024x768.jpg 1024w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_kowalczyk-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 1325px) 100vw, 1325px" />Ordynacja wyborcza stanowi fundament demokracji. Sposób wyboru przedstawicieli określa nie tylko ustrój państwa, ale również kształtuje to państwo w każdej jego dziedzinie, gdyż to właśnie ci przedstawiciele mają wpływ na obieranie kierunków jego rozwoju. Dlatego też ordynacja wyborcza powinna <span id="more-2171"></span>  być głównym polem badań konstytucjonalistów i ustrojodawców.</p>
<p><b>Celem pracy jest przedstawienie dwóch ordynacji wyborczych: proporcjonalnej &#8211; Polskiej i jednomandatowej &#8211; Brytyjskiej. Wśród ordynacji występujących na świecie te dwie są najbardziej popularne a w swej charakterystyce i zastosowaniu skrajnie różne. Dlatego praca nie ma charakteru porównawczego. Stanowi analizę obu systemów oraz poszukuje kluczowe różnice pomiędzy ordynacjami.</b></p>
<p>  <center> </p>
<h3><a href="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/12/kobylarski_ordynacja_pl_gb.pdf" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>ORDYNACJA WYBORCZA W POLSCE I WIELKIEJ BRYTANII</b> (plik .PDF)</a></h3>
<p> </center>  </p>
<p>Praca składa się z dwóch rozdziałów. Pierwszy dotyczy ordynacji proporcjonalnej. Po wstępie dotyczącym pojęcia prawa wyborczego i krótkiego zarysu historycznego następuje dokładny opis zasad prawa wyborczego określenie ich zakresu i celów. W kolejnych podrozdziałach opisana jest procedura wyborcza od zgłoszenia i rejestracji kandydatów poprzez głosowanie i ustalenie wyników wyborów po stwierdzenie ich ważności. Odrębny podrozdział dotyczy samej proporcjonalności ujętej osobno jako kluczowej dla tematu oraz charakterystyka systemu d’Hondta. W drugim rozdziale analizie poddana jest ordynacja Brytyjska. Po wstępie dotyczącym historii ordynacji większościowej zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii następuje opis przygotowania wyborów, trybu zgłaszania i rejestracji kandydatów, kampanii  wyborczej i głosowania aż po ustalenie wyników głosowania i trybu wyborów uzupełniających.</p>
<p class="note">Marek Kobylarski, <i>Ordynacja wyborcza w Polsce i Wielkiej Brytanii</i> &#8211; Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji. Praca magisterska napisana na seminarium: <i>Systemy konstytucyjne wybranych państw świata</i>, pod kierunkiem Doktor Marzeny Lipskiej.</p>
<p class="foto">Marek Kobylarski (z gitarą), autor opracowania, z Krzysztofem Kowalczykiem &#8211; obaj wówczas studenci i członkowie NZS &#8211; podczas manifestacji JOW przed Sejmem RP w maju 2009 roku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ordynacja-wyborcza-w-polsce-i-wielkiej-brytanii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Vaclav Havel – zwolennik JOW</title>
		<link>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow-2/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2016 18:28:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2016/02/20/vaclav-havel-zwolennik-jow-2/</guid>

					<description><![CDATA[Od początku aksamitnej rewolucji Havel był orędownikiem JOW jako systemu, który pozwoli wybierać wartościowe osobowości. Wielu szeregowych działaczy popierało go]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-2124" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/02/havel_vaclav.jpg" border="0" alt="Vaclav Havel" title="Vaclav Havel" align="left" width="640" height="360" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/02/havel_vaclav.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2016/02/havel_vaclav-300x169.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" />Od początku aksamitnej rewolucji Havel był orędownikiem JOW jako systemu, który pozwoli wybierać wartościowe osobowości. Wielu szeregowych działaczy popierało go w tej kwestii <span id="more-2125"></span> .</p>
<p>18 grudnia 2011 roku zmarł ostatni prezydent Czechosłowacji i pierwszy prezydent Czech Vaclav Havel. Pisarz, bojownik o prawa człowieka i obywatela nie tylko w czasach komunistycznego reżimu. Mało kto wie, że jako jeden z nielicznych polityków w Europie po II wojnie światowej dążył do wprowadzenia wyboru posłów w jednomandatowych okręgach wyborczych. Miał w tej sprawie przeciwko sobie niemal całą klasę polityczną, która niezmiennie odrzucała jego projekty systemu całkowicie jednomandatowego, takiego jak w Wielkiej Brytanii czy Kanadzie.</p>
<p>Problem dotyka samej istoty pseudodemokratycznego systemu, jakim jest zakłamana już z samej nazwy ordynacja proporcjonalna. System ten stwarza pozory pluralizmu w ramach partii wodzowskich, kosztem upodmiotowienia obywateli w otwartym konkursie wyborczym. Mądrość Havla polegała na docenieniu faktu, że bez realnego biernego prawa wyborczego demokracja jest fasadą, a silne państwo pobożnym życzeniem. Wybory, w których nikt nie może samodzielnie wystartować i zdobyć mandat poselski, a kandydatów mogą desygnować tylko partie lub jakieś inne ogólnokrajowe organizacje, stają się fikcją wyborów i kontroli społecznej.</p>
<p class="citate"><b>Proporcjonalna ordynacja wyborcza stwarza jedynie pozory pluralizmu</b></p>
<p>Od początku aksamitnej rewolucji Havel był orędownikiem JOW jako systemu, który pozwala wybierać wartościowe osobowości, a nie tylko szyldy partyjne. Wielu szeregowych działaczy antykomunistycznych popierało go w tej kwestii. Jednak liderzy Forum Obywatelskiego przeforsowali na początku lat 90. ordynację tzw. proporcjonalną z progiem 5-proc., podobną do systemu, jaki obecnie obowiązuje w Polsce. W wydanej w 1991 roku książce &#8222;Letnie przemyślenia&#8221; (u nas się nie ukazała) Havel dał wyraz swemu oburzeniu z powodu tego rozstrzygnięcia. Przestrzegał, że ogólnokrajowe struktury polityczne przy wytworzonym sztucznie przez ordynację braku dopływu &#8222;świeżej krwi&#8221; i konkurencji ze strony lokalnych społeczników będą się alienować od społeczeństwa, centralizować i korumpować miejscami na listach wyborczych. Przewidział to, co stało się też normą w polskim życiu publicznym, choć normą być nie powinno. Nie tak sobie wyobrażał wolne wybory, dla których w przeszłości warto się było narażać, siedzieć w więzieniu, a nawet ginąć.</p>
<p>Havel delegitymizował mit tzw. ordynacji proporcjonalnej z listami partyjnymi. Wbrew jej teoretycznym założeniom nie zgadzał się, że służy ona lepszemu odzwierciedleniu oczekiwań społecznych w parlamencie. Nad nader ułomne i zmienne preferencje partyjne przedkładał zapewnienie odpowiedzialności posłów przed wyborcami w małych jednomandatowych okręgach wyborczych, gdzie do kandydowania nie potrzeba żadnej ogólnokrajowej organizacji, absurdalnej liczby podpisów zebranych w krótkim czasie ani tak wielkich pieniędzy na kampanię, jak w systemie list partyjnych.</p>
<p>Wysiłki Havla zmierzające do zmiany ordynacji znajdowały odzwierciedlenie w artykułach zachodniej prasy, jeszcze długo po krytycznych latach, kiedy to po aksamitnej rewolucji ustalał się kształt systemu wyborczego, począwszy od pierwszych w Czechosłowacji niekomunistycznych wyborów z 1990 roku. Np. w artykule Seana Hanleya z października 1998, opublikowanym w &#8222;The New Presence&#8221;, czytamy:</p>
<p class="citate">Od roku 1991 Vaclav Havel nawołuje do porzucenia ordynacji proporcjonalnej i wprowadzenia JOW, ponieważ obecny system wyborczy jest szkodliwy dla społeczeństwa obywatelskiego i niszczący wartości obywatelskie. Jego zdaniem system ten dał partiom politycznym zbyt wielką władzę, w szczególności władzę decydowania o kolejności kandydatów na listach wyborczych i w taki oto sposób przesądzania o składzie parlamentu. Prezydent obawia się, że posłowie, niezwiązani bezpośrednio z wyborcami swojego okręgu wyborczego, bardziej zabiegać będą o dobre układy z liderami i aparatem partyjnym niż właściwie reprezentować interesy wyborców.</p>
<p>Aby docenić w pełni znaczenie myśli politycznej Havla w kwestii ordynacji wyborczej dla procesu transformacji ustrojowej, warto odwołać się też do polskich doświadczeń. Podczas negocjacji w Magdalence przedstawiciele koncesjonowanej opozycji od Michnika do Kaczyńskiego gardłowali za ordynacją proporcjonalną do Senatu. Tymczasem jak podają politolodzy irlandzcy Kenneth Benoit i Jacquline Haiden, którzy śledzili na bieżąco obrady Okrągłego Stołu i rozmawiali z jego głównymi uczestnikami, do Kiszczaka i Jaruzelskiego przyszli PRL-owscy konstytucjonaliści Andrzej Werblan oraz Stanisław Gebethner i stanowczo odradzali im ordynację większościową. Generałowie nie potraktowali tego z wystarczającą powagą i ostatecznie &#8211; na przekór żądaniom Michnika i Kaczyńskiego &#8211; postanowili zrobić eksperyment z Senatem. Wprowadzili tam ordynację większościową (choć jeszcze nie jednomandatową), by w razie czego przekonać się, która ordynacja może stanowić w przyszłości lepszą tratwę ratunkową dla działaczy PZPR. W konsekwencji wystawieni przez Kiszczaka i Jaruzelskiego kandydaci do Senatu nie uzyskali ani jednego mandatu, choć w systemie &#8222;proporcjonalnym&#8221; z liczby głosów mogliby liczyć nawet na 30 proc. miejsc w Senacie. Jak mawiał śp. prof. Jerzy Przystawa, gdyby w 1989 roku albo na początku lat 90. zastosować JOW-y w wyborach do Sejmu, &#8222;po komunistach nie zostałaby mokra plama&#8221;, a tak w 1993 r. wrócili do władzy dzięki ordynacji &#8222;proporcjonalnej&#8221;.</p>
<p>Ale dzięki żmudnym działaniom takich woJOWników, jak śp. Jerzy Przystawa, a teraz Paweł Kukiz z akcją Zmieleni.pl, którzy poświęcają swój wolny czas, by wyjaśnić Polakom, o co chodzi z tym systemem jednomandatowym, rodacy zostali zainspirowani do działania. Jest duża szansa, że dzięki współpracy z „Solidarnością&#8221; i innymi organizacjami społecznymi postulat JOW może wybrzmieć jako jeden z głównych podczas spodziewanych protestów na wiosnę. Nie zmarnujmy tego potencjału.</p>
<p><b>Krzysztof Kowalczyk</b><br /> Ruch Obywatelski na rzecz JOW www.jow.pl</p>
<p class="note">Tekst został opublikowany na stronie internetowej tygodniak &#8222;Uważam Rze&#8221; (<a href="http://www.uwazamrze.pl/artykul/993172/vaclav-havel-zwolennik-jow" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Vaclav Havel – zwolennik JOW</a>)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dwa typy przywództwa i dwie ordynacje &#8211; Niemcy i Wielka Brytania</title>
		<link>https://koszalin7.pl/dwa-typy-przywodztwa-i-dwie-ordynacje-niemcy-i-wielka-brytania/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/dwa-typy-przywodztwa-i-dwie-ordynacje-niemcy-i-wielka-brytania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2016 18:55:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2016/01/27/dwa-typy-przywodztwa-i-dwie-ordynacje-niemcy-i-wielka-brytania/</guid>

					<description><![CDATA[Masowy napływ zmierzających nade wszystko do Niemiec setek tysięcy emigrantów i uchodźców z terenów Bliskiego Wschodu wywołał poważny kryzys polityczny]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2121"></span><br />
Masowy napływ zmierzających nade wszystko do Niemiec setek tysięcy emigrantów i uchodźców z terenów Bliskiego Wschodu wywołał poważny kryzys polityczny wśród krajów Unii Europejskiej i w samych strukturach unijnych. Główną odpowiedzialność za jego wywołanie ponoszą niemieckie elity polityczne, które jednostronnie zliberalizowały od września ubiegłego roku politykę migracyjną, otwierając swoje granice dla arabskich migrantów i uchodźców. Główną odpowiedzialność osobistą za tę sytuację ponosi kanclerz Niemiec Angela Merkel, której nieodpowiedzialne wypowiedzi publiczne, zachęcające do migracji i uchodźstwa na teren Niemiec, zdestabilizowały sytuację w krajach leżących na głównych szlakach, przemieszczających się w kierunku Niemiec i Szwecji mas migrantów i uchodźców.</p>
<p>Angela Merkel, mimo jawnej już absurdalności postępowania i ostrej krytyki rządów landów południowych Niemiec oraz publicznych protestów w samych Niemczech, ma się politycznie dobrze i w praktyce nie wycofała się ze swojego stanowiska, choć rząd federalny spuścił z tonu i zaostrzył kontrole graniczne. Mimo tak katastrofalnych błędów pozycja Angeli Merkel, jako kanclerza i szefa rządzącej partii CDU, jest niezagrożona. Może dalej wciągać Niemcy i całą Unię w matnię migracyjną.</p>
<p>Kiedy w 2000 roku wybuchła w Niemczech tzw. afera Kohla, niemiecki tygodnik &#8222;Die Woche&#8221; opublikował wywiad z brytyjskim pisarzem Frederickiem Forsythem. Wywiad dotyczył przyczyn, dla których w kraju tak praworządnym, jak Niemcy, kanclerz Helmut Kohl skorumpował się, będąc zmuszony do niechlubnego ustąpienia, gdyż umożliwiał nielegalne finansowanie swojej partii.</p>
<p><b>Forsyth odpowiedział krótko: <em>Stało się tak dlatego, że wy, Niemcy, jesteście narodem nieodpowiedzialnym. Daliście niewielkiej grupie ludzi olbrzymią władzę, przestaliście ich kontrolować, a teraz dziwicie się, że dali się skorumpować</em>. Ale przecież u was w Wielkiej Brytanii, też ustąpiła Margaret Thatcher, bronili się dwaj dziennikarze niemieccy. <em>Tak, ale premier Thatcher została odwołana przez własnych posłów Partii Konserwatywnej. A gdy spytałem się ich dlaczego to zrobili, odpowiedzieli, że odwołali premier, gdyż &#8222;ona przestała nas się słuchać&#8221;</em>. A dalej wytłumaczył dwóm Niemcom, że demokracja opiera się na bezpośredniej zależności posła od wyborcy, drapieżnych politycznie mediach i twardej opozycji. I wytknął Niemcom, że po pierwsze nie mają armat, gdyż nie mają bezpośredniej zależności posłów od wyborców. Tłumaczył im, że w Wielkiej Brytanii nikt nie zostanie posłem, kogo nie wybiorą bezpośrednio sami wyborcy. I żadna pani premier Thatcher nie pomoże brytyjskiemu posłowi konserwatywnemu, jeśli sam nie będzie pierwszy w wyborach w swoim jednomandatowym okręgu wyborczym. A nie będzie, jeśli jego wyborcy nie będą zadowoleni z tego, co robiła Thatcher.</b></p>
<p>I konkludując, Forsyth stwierdził, że <b>brak bezpośredniej zależności polityka od wyborcy rodzi u niego poczucie wyższości</b>. A w konsekwencji również arogancję i poczucie bezkarności, aż wreszcie skutkuje korupcją. Bez takiej bezpośredniej zależności, czyli stałej i ścisłej oraz bezpośredniej odpowiedzialności wobec wyborców, tworzy się poczucie bezkarności i arogancja władzy, która prowadzi do korupcji. W oparciu o tę błyskotliwą uwagę Forsytha, sformułowałem socjopolityczne prawo Forsytha, które ująłem następująco: <b><em>Słaba zależność bezpośrednia, aż po jej brak, grup władzy w państwie od obywateli i społeczeństwa, tworzy obiektywną sytuację socjopolityczną, która w praktyce sprawowania władzy rodzi silną korupcję, niski poziom praworządności i wysoki poziom niekompetencji</em></b>.</p>
<p>To słabość zależności bezpośredniej osób i grup władzy od obywateli i społeczeństwa, tworzy bowiem poczucie wyższości w stosunku do tychże. Poczucie wyższości jest socjologiczną internalizacją obiektywnej sytuacji politycznej posiadania władzy, przy słabości politycznego podporządkowania tej władzy obywatelom, a w konsekwencji egzekwowania od niej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Utrzymywane przez dłuższy okres czasu poczucie wyższości, rodzi arogancję i poczucie bezkarności osób i całych grup społecznych sprawujących władzę. W konsekwencji to poczucie arogancji i bezkarności, prowadzi do korupcji, ale także osłabiania praworządności i pogarszania sprawności działania osób i grup sprawujących władzę. A długotrwałe i potwierdzane codzienną praktyką sprawowania władzy poczucie bezkarności, prowadzi do korupcji, łamania praworządności i nieudolności, jako stałego elementu praktyki sprawowania władzy. I dotyczy to zarówno władzy wykonawczej, ustawodawczej, jak i sądowniczej.</p>
<p><b>I to brak bezpośredniej zależności Angeli Merkel, a także niemieckich polityków i posłów, od niemieckich wyborców zrodził nam katastrofę migracyjną na europejską skalę</b>. W Wielkiej Brytanii kanclerz Angela Merkel już dawno byłaby odwołana z kanclerskiej funkcji przez swoich własnych posłów CDU/CSU. I nie mogłaby czynić politycznych szaleństw. A to uniemożliwia niemiecka ordynacja wyborcza, potocznie nazywana mieszaną, a będąca w istocie spersonifikowaną ordynacją proporcjonalną.</p>
<p>Niemiecki wyborca ma do dyspozycji dwa głosy do oddania. Głos pierwszy, pierwotny, głosujący oddaje listę imienną kandydatów w poszczególnych 299 okręgach wyborczych, liczących z reguły powyżej 200 tys. wyborców. Głos drugi, wtórny, głosujący oddaje na bezimienną listę partii politycznych w poszczególnych 16 wielomandatowych okręgach regionalnych, jakim są niemieckie landy, jako kraje związkowe. W sposobie przeliczania głosów na mandaty, czyli regule rozstrzygającej, kluczową rolę odgrywa głos drugi oddany na partie polityczne. Na podstawie sumy drugich głosów rozdziela się metodą Hare&#8217;a-Niemeyera miejsca między partiami, które przekroczyły 5% próg wyborczy lub zdobyły przynajmniej 3 miejsca imienne w JOW-ach. To drugi głos decyduje w praktyce o składzie politycznym Bundestagu, gdyż procentowo określa udział poszczególnych partii w liczbie przyznanych mandatów. Po ustaleniu liczby miejsc w Bundestagu przypadających każdej partii na podstawie drugiego partyjnego głosu, przelicza się dopiero mandaty imienne zdobyte na podstawie pierwszego głosu. Rozlicza się je wszakże partyjnie na podstawie sumy drugich głosów.</p>
<p>W praktyce niemieccy politycy kandydują równolegle: i w okręgach jednomandatowych, i z list partyjnych. Gdy nie dostają się do Bundestagu z okręgu JOW, odpowiednio wysokie miejsce na landowej liście partyjnej gwarantują im miejsca poselskie. A w istocie pozostawanie na scenie politycznej Niemiec. I to dlatego Angela Merkel może robić to co robi, a politycy niemieccy czynić to co czynią. Rozliczenie będzie tylko pośrednie w następnych wyborach. A i tak Angela Merkel wejdzie do Bundestagu z listy partyjnej i żadna konsekwencja polityczna za nieobliczalne słowa i decyzje jej nie dotknie.</p>
<p>Ale to i tak niewielkie szkody ordynacji proporcjonalnej w Niemczech, w porównaniu z katastrofalnymi skutkami tejże w Polsce. Przez 25 lat jej funkcjonowania reprodukowała ona polityków wyniesionych uzurpatorskim &#8222;okrągłym stołem&#8221; i czyniła bezkarnymi, mimo konsekwentnego procesu rozbioru gospodarczego kraju, w wyniku którego wyprzedali 50% polskiego przemysłu i 75% polskiego sektora bankowego w ręce zagranicznego kapitału, za 4,5 do 5% wartości odtworzeniowej i za 500 mln dolarów łapówek dla około 1 tysięcznej Targowicy gospodarczej. <b>I wszyscy ci, którzy uniemożliwiali, utrudniali lub tylko byli obojętni wobec koncepcji zmiany ordynacji proporcjonalnej na 460 okręgów JOW, ponoszą za to, w różnym oczywiście stopniu, moralną i polityczną odpowiedzialność</b>.</p>
<p>PS. Dzisiaj dowiedziałem się, że wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił swój pięciofilarowy program gospodarczy. No cóż, bez komentarza. Będziemy dalej wciągani w matnię gospodarczą. Bez wprowadzenia ordynacji JOW w wyborach do Sejmu nie wyłonimy kreatywnych i odpowiedzialnych elit politycznych. I nie zatrzymamy zsuwania się po równi pochyłej, a co najwyżej przyhamujemy. A to niewielka pociecha.</p>
<p><b>Wojciech Błasiak</b><br />
25 stycznia 2015</p>
<p class="note"><b>Wojciech BŁASIAK</b> &#8211; (ur. 1952 w Sosnowcu) polityk, ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, poseł na Sejm II kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Jedyny polski parlamentarzysta, który w roku 1997 protestował na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego przeciwko wpisywaniu do Konstytucji słowa &#8222;proporcjonalne&#8221; w odniesieniu do wyborów i jedyny parlamentarzysta, który działał w sprawie wyjaśnienia afery FOZZ i Banku Handlowego. Prezes Stowarzyszenia Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach. Niezależny wydawca tygodnika &#8222;Puls Zagłębia&#8221;, działacz Ruchu JOW. Ekspert Ruchu JOW, autor wielu analiz i artykułów na tematy społeczno-ekonomiczne.</p>
<p class="info">Tytuł artykułu pochodzi od redakcji koszalin7.pl Pierwotny tytuł: &#8222;Europejski kryzys migracyjny, niemiecka ordynacja wyborcza a JOW&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/dwa-typy-przywodztwa-i-dwie-ordynacje-niemcy-i-wielka-brytania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Brytyjskie wybory i dylematy</title>
		<link>https://koszalin7.pl/brytyjskie-wybory-i-dylematy/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/brytyjskie-wybory-i-dylematy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 May 2015 23:56:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2015/05/15/brytyjskie-wybory-i-dylematy/</guid>

					<description><![CDATA[Wyniki wyborów do brytyjskiej Izby Gmin skłaniają do refleksji. Rządząca Partia Konserwatywna otrzymała 331 mandatów, Partia Pracy &#8211; 232, Szkocka]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-2017" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/05/2015_uk_election.jpg" border="0" alt="UK election" title="UK election" align="left" width="615" height="409" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/05/2015_uk_election.jpg 615w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/05/2015_uk_election-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 615px) 100vw, 615px" />Wyniki wyborów do brytyjskiej Izby Gmin skłaniają do refleksji. Rządząca Partia Konserwatywna otrzymała 331 mandatów, Partia Pracy &#8211; 232, Szkocka Partia Narodowa &#8211; 56, demoliberałowie &#8211; 8, północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistyczna &#8211; 8, północnoirlandzka Sinn Fein &#8211; 4, <span id="more-2018"></span>  północnoirlandzka Socjaldemokratyczna Partia Pracy – 3, Walijska Partia Narodowa (Plaid Cymru) – 3, północnoirlandzka Partia Unionistów Ulsteru – 2, zieloni i osławiona Partia Wolności Zjednoczonego Królestwa – po jednym mandacie. Jest też przynajmniej jeden poseł niezależny. Co sądzić o tych wynikach, jak je interpretować?</p>
<p>Punktem wyjścia może być odpowiedź na pytanie: jaki jest cel systemu wyborczego? Większościowy system wyborczy z JOW, jakim od XIX wieku operują Brytyjczycy, ma na celu uruchomienie sprawnego i stabilnego rządu. Idąc na wybory, Brytyjczycy tym się też kierują: akt wyborczy jest dla nich przede wszystkim wskazaniem formacji, która będzie sprawowała władzę. W wyborach 2015 r. Brytyjczycy osiągnęli ten cel, jaki przyświeca wyborom większościowym. Partia Konserwatywna uzyskała większość z 650 mandatów w Izbie Gmin. Pozwoli jej to samodzielnie sprawować władzę, utworzy stały i jak myślę stabilny rząd, który z powodzeniem przetrwa kadencję. Oznacza, że Brytyjczycy odrzucają eksperyment z koalicyjnością rządów, że wracają do bardziej komfortowej dla nich sytuacji rządów jednej partii: wiedzą kto rządzi, jaki program realizuje i kogo rozliczać.</p>
<p class="foto">Liderzy partii, które poniosły porażkę w wyborach &#8211; N. Farage (UKIP, Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa), Nick Clegg (Liberalni Demokraci) i Ed Miliband (Partia Pracy) &#8211; natychmiast po ich zakończeniu, w ciągu jednej godziny, złożyli dymisje. W Polsce taka sytuacja jest niewyobrażalna. Foto: &#8222;Mirror&#8221;.</p>
<p>Rozumowanie takie jest ważnym i już zadawnionym komponentem ich kultury politycznej. Historyk prawa Konstanty Grzybowski pisał już w 1946 r. w pracy &#8222;Demokracja angielska&#8221;  następująco: <i>&#8222;Poza krótkimi okresami, w Anglii ostatnich lat dwustu istnieją tylko dwie partie, mające szanse uzyskania większości w Izbie Gmin, a wskutek tego rządów w państwie, mające równocześnie szanse, że każda z nich będzie rządzić  <b>s a m a</b>, bez konieczności poparcia innych partyj, a więc w konsekwencji i bez kompromisów programowych z nimi. Toteż wyborca angielski wie, że jeśli jego partia zwycięży w wyborach, to będzie wykonywanym jej program wyborczy, a nie coś, co dopiero wyłoni się w parlamencie z kompromisu między różnymi grupkami politycznymi, z których każda zapowiada co innego w wyborach, żadna zaś sama nie ma większości w parlamencie. Partia zaś wie, że jeśli zyska większość, to będzie musiała zrealizować swój program, a nie będzie mogła powoływać się na to, że ktoś inny jej w tym przeszkadza, a ona sama nie ma większości &#8211; partia więc musi przedstawić wyborcom taki program, który uważa za realny, a nie taki który by najłatwiej zyskiwał jej głosy wyborców &#8211; wszak niewykonanie tego, co zapowiedziała i mogła wykonać, bo miała większość, grozi jej utratą zaufania wyborców przy przyszłych wyborach. Wyborca wie z góry, co uczyni przyszły parlament, jeśli w wyborach zyskają większość konserwatyści, co zaś uczyni, jeśli większość będą mieli liberali (jak dawniej) lub laburzyści (jak obecnie). Wyborca ma przed sobą w okresie kampanii wyborczej dwie jasne i wyraźne alternatywy polityczne &#8211; i to wzmacnia jego zaufanie do parlamentu i posłów. Po drugie: wyborca głosując na swojego kandydata wie równocześnie z góry, kto będzie przywódcą (leaderem) jego partii, a więc kto będzie premierem, jeśli jego partia zyska większość. Głosując bezpośrednio na swego kandydata, głosuje równocześnie pośrednio na przyszłego premiera, a więc na osobę, która będzie kierowała państwem, która będzie kierowała realizacją programu politycznego wyborcy i będzie za realizację tego programu odpowiedzialna. Wyborca wybiera nie tylko posła – wybiera faktycznie również przyszłego kierownika państwa na okres najbliższej kadencji Izby Gmin”.</i> Myślę, że bogata i w znacznym stopniu aktualna treść cytatu w pełni uzasadnia jego zastosowanie.</p>
<p>Nie jest jednak przesądzone jak długo jeszcze formuła rządów jednopartyjnych utrzyma się w Wielkiej Brytanii. Przez dziesiątki lat po II wojnie światowej Brytyjczycy cieszyli się walorami rządów jednopartyjnych. Były możliwe dlatego, że zasadniczo spierali się głównie w sprawach ekonomiczno-społecznych. Sprzyjało to silnej pozycji dwóch kluczowych partii &#8211; konserwatystów i laburzystów &#8211; a większościowy system wyborczy tę dwupartyjność osłaniał. Sytuacja ta ulega dzisiaj zmianie. W Wielkiej Brytanii przybywa problemów spornych. Poza kwestią polityki gospodarczej i społecznej, Brytyjczycy szukają odpowiedzi na pytanie o swoje miejsce w Unii Europejskiej, o stosunek do imigrantów i związaną z tym kwestię miejsc pracy, o status Szkocji czy Walii. W tych sprawach dzielą się coraz bardziej, a odzwierciedleniem tego są zmiany w systemie partyjnym, w tym sukces właśnie Szkockiej Partii Narodowej. Nie jest wykluczone, że powoli kończy się komfortowa dla Brytyjczyków sytuacja, że mieli system dwupartyjny &#8211; w takim rozumieniu, że tylko jedna z dwóch kluczowych partii mogła samodzielnie sprawować władzę. W wyborach 2015 r. rząd jednopartyjny jest następstwem nadzwyczajnej mobilizacji Partii Konserwatywnej, przejęcia przez nią pewnych postulatów i działaczy partii N. Farage`a.</p>
<p>Nie ma większego sensu oskarżanie brytyjskiego systemu wyborczego o to, że nie kreuje parlamentu w pełni reprezentatywnego dla podziałów politycznych. Nie jest to w ogóle jego celem; taki cel stawiają przed sobą proporcjonalne systemy wyborcze. Tym niemniej, w świetle rozstrzygnięć, jakich dokonali teraz Brytyjczycy, to i tak widać, że mniejsze partie w tym systemie potrafią się odnaleźć. Wybory brytyjskie z 2015 r. wydają się odsłaniać znamienną właściwość większościowego systemu wyborczego realizowanego w JOW. Właściwością tego systemu jest z jednej strony to, że sprzyja partiom obywatelskim, dużym i dobrze zorganizowanym, a z drugiej &#8211; że daje szansę na zaistnienie w parlamencie także formacjom małym i kandydatom niezależnym. Właściwie tak też stało się w ostatnich wyborach. Dwie kluczowe partie brytyjskie &#8211; konserwatyści i laburzyści &#8211; będą dominowały w Izbie Gmin (563 mandatów na 650). Zarazem jednak partie mniejszościowe też są obecne w Westminsterze. Zobaczymy więc w Izbie Gmin jak poczynają sobie przedstawiciele Szkockiej Partii Narodowej, demoliberałów, Walijskiej Partii Narodowej, Partii Wolności Zjednoczonego Królestwa, zielonych oraz reprezentantów partii z Irlandii Północnej (Demokratycznej Partii Unionistycznej, Sinn Fein, Socjaldemokratycznej Partia Pracy, Partii Unionistów Ulsteru). Warunkiem uzyskania mandatu w przypadku partii mniejszych i kandydatów niezależnych jest jednak skoncentrowanie poparcia w konkretnych regionach i okręgach. Widać to najwyraźniej po sukcesie Szkockiej Partii Narodowej. Obok konserwatystów &#8211; właśnie SPN jest tym rzeczywistym zwycięzcą wyborów. Jej sukces jest wyrazem narastania &#8222;narodowego ducha&#8221; wśród Szkotów. Generalnie wybory w 2015 r. wydają się świadczyć, że system wyborczy w Wielkiej Brytanii respektuje także tych teoretycznie &#8222;słabszych&#8221;.</p>
<p>Warto przy tym zauważyć, że sukces SPN kruszy kolejny mit, wysuwany w ocenach odnoszących się do większościowego systemu wyborczego z JOW. Mit ten sugerował, że w Wielkiej Brytanii większość jednomandatowych okręgów wyborczych to partyjne &#8222;twierdze&#8221;, zabetonowane i nie do ruszenia. Dotychczas w Szkocji większość mandatów przejmowała w JOW brytyjska Partia Pracy. I cóż się wczoraj stało z tymi laburzystowskimi &#8222;twierdzami&#8221;? Poddały się? Nie! Niemal wszystkie dotychczasowe laburzystowskie &#8222;twierdze&#8221; zostały zdobyte przez SPN. Dlaczego zostały zdobyte? Bo w większościowym systemie wyborczym wszystko rozstrzyga się na samym dole, w JOW. Tam trzeba zdobyć serca i umysły wyborców. Może to zrobić każdy kandydat. Laburzyści zresztą także zdobyli mandaty w nowych dla siebie okręgach. Wczorajsze wybory &#8211; patrząc w szerszej perspektywie &#8211; nakazują zachowanie ostrożności w operowaniu tezą o  istnieniu &#8222;twierdz&#8221; partyjnych. Widać, że mogą być zmurszałe.</p>
<p><i>Nota bene</i>: rezultaty wyborów Szkocji wskazują też na rosnąca rolę młodych ludzi. Wieść niesie, że w jednym z okręgów 20-letnia studentka pokonała kandydata laburzystów do fotela ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii!</p>
<p>Właściwością (i zaletą) większościowego systemu wyborczego wydaje się być i to, że nie sprzyja formacjom radykalnym, skrajnym, ulokowanym na biegunach sceny politycznej. Wybory brytyjskie z 2015 r. potwierdzają to. Egzystująca na fali wznoszącej Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa uzyskała tylko jeden mandat w Izbie Gmin. Jak to interpretować? Jest to wymowne świadectwo tego, że nie jest akceptowana przez większość Brytyjczyków. System wyborczy nie może zastępować poglądów, preferencji i rozstrzygnięć wyborczych samych obywateli. Nie może rozstrzygać o wynikach wyborczych na podstawie sondaży czy matematycznych proporcji. O wyniku głosowania muszą decydować sami wyborcy. I musi się to dokonać nie gdzieś na górze, a na samym dole, w okręgu wyborczym, bo tylko w nim głos obywatela może mieć znaczenie. To warunek brzegowy demokracji. I Brytyjczycy tak to rozstrzygnęli. Głosując w jednomandatowych okręgach wyborczych, w większości odrzucili partię N. Farage`a. Oznacza to także, że w przyszłości Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa musi poszukać większego poparcia w samym społeczeństwie brytyjskim, musi z nim zbudować porozumienie, musi to porozumienie zbudować na samym dole. Na dzień dzisiejszy tego nie osiągnęła. Nie można więc mieć pretensji do systemu wyborczego, że &#8222;nie zauważył&#8221; istnienia partii N. Farage`a. System wyborczy powinien jedynie rejestrować relacje autentycznie istniejące na linii partia &#8211; wyborcy/obywatele. A z brytyjskich rozstrzygnięć wyborczych w 2015 r. wynika, że N. Farage i jego formacja może są popularni w Europie, Polsce, mediach, ale nie mają dostatecznie wysokiego poparcia wśród samych wyborców w Wielkiej Brytanii.</p>
<p>N. Farage pomylił się licząc na to, że skoro jest postacią medialną, to mandat ma zapewniony. Jak widać, nie dzieje się to automatycznie i w ogóle nie jest proste. Trzeba zbudować porozumienie i zyskać uznanie na samym dole społeczeństwa, wśród ludzi. Po jego porażce osobistej widać, jak silny jest mechanizm selekcji w JOW i ile pracy trzeba włożyć, żeby tam wygrać.</p>
<p><i>Nota bene</i>: trzeba przyznać i docenić to, że liderzy tych formacji brytyjskich, które jakoś &#8222;przegrały&#8221; te wybory zachowali się godnie. Zrezygnowali z przywództwa swoich partii. Tak uczynili N. Farage, Ed Miliband (lider Partii Pracy) i Nick Clegg (lider demoliberałów). Rodzi się tu pytanie: czy będzie to wzór pozytywny dla polityków polskich?</p>
<p>Kwestią otwartą pozostaje to, jak sami Brytyjczycy zbilansują wybory z 2015 i jak odłoży się to w ich myśleniu o własnym państwie.  Dyskusyjna jest teza, że Brytyjczycy chcą zmienić system wyborczy do Izby Gmin. Myślę, że ich stanowisko w tej sprawie będzie rozdwojone. Spodziewać można się, że zmiany systemu wyborczego będą chciały niektóre brytyjskie partie polityczne i ich liderzy. Obecnie wprowadzenia systemu proporcjonalnego najsilniej domagają się brytyjscy demoliberałowie, ale liczba partii tego żądających może się zwiększyć. Nie ma w tym nic dziwnego. W perspektywie historycznej podobnie rzecz wyglądała w innych krajach. Tam, gdzie partii przybywało, rodziła się chęć zamiany większościowego systemu wyborczego na system proporcjonalny. Towarzyszyła też temu znamienna zmiana podejścia do istoty reprezentacji parlamentarnej. W początkach parlamentaryzmu przyjmowano, że parlamenty są reprezentacją społeczeństwa, wybieraną w naturalny, większościowy sposób. Gdy zwiększyła się liczba partii, to zmieniono wyobrażenie istoty parlamentaryzmu: odtąd miał być reprezentatywny dla podziałów partyjnych, a wyrażać to miał proporcjonalny system wyborczy. Promotorami tej metamorfozy byli sami liderzy partyjni. Prawdopodobnie tak też będzie w Wielkiej Brytanii. Można przewidzieć, że to niektórym partiom i ich liderom będzie szczególnie zależało na wprowadzeniu proporcjonalnego systemu wyborczego. Wątpliwe jednak, czy tego samego będą chcieli obywatele brytyjscy. W Wielkiej Brytanii propozycja wprowadzenia systemu proporcjonalnego jest wysuwana już od pierwszej połowy XIX wieku. Przez te już ponad 150 lat nigdy nie była bliska realizacji. Nie ma żadnych podstaw do tego, by przyjmować tezę, iż Brytyjczycy wkrótce zdecydują, że czas porzucić JOW. Prawda jest taka, że Brytyjczycy świetnie znają walory systemu większościowego, potrafią go bronić i go obronią. Referendum z 2011 r. wyraźnie to potwierdza. Wyniki wyborów w 2015 r. raczej też.</p>
<p><b>Zdzislaw Ilski</b></p>
<p><b>Źródło</b>: Zdzisław Ilski &#8211; Brytyjskie wybory i dylematy, &#8222;Gazeta Obywatelska&#8221;, 11.05.2015</p>
<p class="note"><b>Zdzisław ILSKI</b> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książek &#8222;Jakub Bojko 1857-1943&#8221;, &#8222;Formuła wyborcza u progu niepodległej Polski (do 1920 r.)&#8221; oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych.<br /> Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/brytyjskie-wybory-i-dylematy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bezpośredni Wybór Posłów – czeskie wołanie o JOW</title>
		<link>https://koszalin7.pl/bezporedni-wybor-posow-czeskie-woanie-o-jow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/bezporedni-wybor-posow-czeskie-woanie-o-jow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Feb 2014 13:53:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/02/03/bezporedni-wybor-posow-czeskie-woanie-o-jow/</guid>

					<description><![CDATA[Přímá volba poslanců 2014* (Bezpośredni Wybór Posłów) to bezpartyjny, niezależny obywatelski ruch na rzecz zmiany ordynacji wyborczej do niższej izby]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1701" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/02/czeski_ruch_jow.jpg" border="0" alt="Czechy 2014" title="Czechy 2014" align="left" width="750" height="287" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/02/czeski_ruch_jow.jpg 750w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2014/02/czeski_ruch_jow-300x115.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 750px) 100vw, 750px" /><strong><em>Přímá volba poslanců 2014</em>* (Bezpośredni Wybór Posłów) to bezpartyjny, niezależny obywatelski ruch na rzecz zmiany ordynacji wyborczej do niższej izby parlamentu czeskiego – Izby Poselskiej – na większościową w okręgach jednomandatowych.</strong> <span id="more-1702"></span> </p>
<p>Powstał jesienią 2012 roku na fali powszechnego niezadowolenia wobec sytuacji politycznej u naszych zachodnich sąsiadów i narastającego kryzysu niemal wszystkich większych partii. Wśród założycieli ruchu znaleźć można przedsiębiorców, naukowców, działaczy organizacji pozarządowych czy twórców kultury. <em>Přímá volba poslanců</em> prowadzi własną <a href="http://www.primavolbaposlancu.cz/" onclick="javascript:_gaq.push(['_trackEvent','outbound-article','http://www.primavolbaposlancu.cz']);" target="_blank" rel="noopener noreferrer">stronę internetową</a>.</p>
<p><a href="http://jow.pl/wp-content/uploads/2014/01/prima_volba_poslancu.jpg" ><img loading="lazy" decoding="async" src="http://jow.pl/wp-content/uploads/2014/01/prima_volba_poslancu-300x199.jpg" alt="Bezpośredni Wybór Posłów – czeskie wołanie o JOW" width="300" height="199" class="alignnone size-medium wp-image-5785" title="Bezpośredni Wybór Posłów – czeskie wołanie o JOW" /></a></p>
<p><strong>Bezpośredni Wybór Posłów 2014 wychodzi z założenia, że obecny system wyborczy do Izby Poselskiej jest skonstruowany w sposób, który wspomaga liczne negatywne zjawiska w czeskiej polityce</strong> (system ten przedstawiłem pokrótce we wpisie <em><a title="Proporcjonalny sposób na chaos polityczny po czesku" href="http://jow.pl/proporcjonalny-sposob-na-chaos-polityczny-po-czesku/"  target="_blank" rel="noopener noreferrer">Proporcjonalny sposób na chaos polityczny po czesku</a></em>). Przyjrzyjmy się argumentom, jakie ruch wysuwa za jednomandatowymi okręgami wyborczymi:</p>
<ul>
<li>polityka stanie się rywalizacją osobowości, idei i programów,</li>
<li>możliwość kandydowania osób niezależnych zmusi partie polityczne do wystawiania kandydatów o wysokich kwalifikacjach, którzy będą w stanie pokonać silnych konkurentów,</li>
<li>zwycięzcy będą znani z imienia i nazwiska, za które będą odpowiadać sami przed wyborcami, którzy będą wiedzieli, do kogo mogą się bezpośrednio zwrócić,</li>
<li>spośród państw europejskich system ten funkcjonuje sprawnie w Wielkiej Brytanii i we Francji, gdzie dzięki większej odpowiedzialności posłów względem wyborców partie parlamentarne funkcjonują lepiej,</li>
<li>zmniejszą się wpływy ugrupowań skrajnych i antydemokratycznych na życie polityczne,</li>
<li>kandydaci będą mierzyć się z konstruktywnymi propozycjami oponentów i umieć je odeprzeć lub przyjąć część z nich, aby zwiększyć swoje szanse wyborcze,</li>
<li>wybory większościowe ułatwią pozyskanie i kreowanie silnych, niezależnych osobowości dla życia politycznego i rozwiązywania najważniejszych spraw kraju.</li>
</ul>
<p>Inicjatywa przedstawia na swoich stronach m.in. zwięzłe opisy funkcjonowania okręgów jednomandatowych w Wielkiej Brytanii i we Francji, przekazuje treść wzmianek prasowych nt. systemu wyborczego w Czechach, publikuje własne teksty, zachęca do kierowania petycji wobec posłów i senatorów oraz propagowania idei zmiany ordynacji wyborczej do Izby Poselskiej. Ważną częścią jest dział pytań i odpowiedzi (FAQ), w którym autorzy m.in. bardziej szczegółowo wyjaśniają motywy propagowania systemu większościowego, wyrażają przekonanie o nieodległym w czasie jego wprowadzeniu, jednoznacznie odcinają się od powiązań z ugrupowaniami politycznymi, odrzucają zarzuty o potencjalnym nadmiernym rozdrobnieniu parlamentu, osłabieniu partii samych w sobie („przyszłość partii zależy od tego, w jaki sposób przystosują się do wyborów większościowych”), zdominowaniu izby przez jedno ugrupowanie i ryzyku dyktatury, korupcji wyborczej, wzrostu znaczenia partykularyzmu lokalnego itp.</p>
<p>Jednocześnie należy dodać, że Bezpośredni Wybór Posłów 2014 nie wysuwa szczegółowego projektu zmiany ordynacji wyborczej do Izby Poselskiej, nie wskazuje na to, czy głosowanie ma się odbywać w jednej czy w dwóch turach, na wzór brytyjski, francuski, australijski, czy też może na wzór wyborów do czeskiego Senatu. Inicjatorzy nie czują się w tej sprawie na tyle kompetentni, aby jednoznacznie rozstrzygać kwestie szczegółowe, wobec czego nawołują do rzeczowej debaty polityków, politologów, prawników itp. – <strong>jednoznaczny jest jednak postulat wyborów w okręgach jednomandatowych</strong>. Ich wprowadzenie wymaga w Czechach zmiany konstytucji, to zaś zależy wyłącznie od woli Izby Poselskiej i Senatu (nie ma instytucji referendum, choć jej wprowadzenie zakłada nowa umowa koalicyjna).</p>
<p><strong>Ruch na rzecz wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do Izby Poselskiej niewątpliwie ma powody, by liczyć na szerokie poparcie społeczne.</strong> We wrześniu 2012 roku badania w tej kwestii przeprowadziło jeden z wiodących w Czechach ośrodków badania opinii społecznej – PPM Factum (podstawowe informacje można znaleźć pod adresem: <a title="http://www.factum.cz/504_v-prime-volbe-poslancu-vidi-lide-hlavne-prednosti" href="http://www.factum.cz/504_v-prime-volbe-poslancu-vidi-lide-hlavne-prednosti" onclick="javascript:_gaq.push(['_trackEvent','outbound-article','http://www.factum.cz']);" target="_blank" rel="noopener noreferrer">http://www.factum.cz/504_v-prime-volbe-poslancu-vidi-lide-hlavne-prednosti</a>).</p>
<p>Badanie zostało przeprowadzone na grupie 965 obywateli od 15. roku życia, przy czym nie dotyczyło bezpośrednio kwestii tego, czy ankietowani popierają system proporcjonalny czy większościowy, lecz pytań powiązanych z konsekwencjami i możliwościami wprowadzenia wyborów większościowych u naszych południowych sąsiadów. <strong>Nastroje społeczne Czechów jednoznacznie oddaje rozkład odpowiedzi na pytanie „Czy Pana/Pani zdaniem sprawy w naszym kraju idą w dobrym czy złym kierunku?”, na które „nie” odpowiedziało aż 77% respondentów, przeciwnego zdania było 12% badanych.</strong></p>
<p>W kolejnym pytaniu wymieniono 14 potencjalnych konsekwencji wprowadzenia systemu większościowego. Ponad połowa badanych oczekuje po takiej zmianie konsekwencji pozytywnych: zmusiłby posłów do utrzymywania kontaktów z wyborcami (54%), skłoniłby partie do nominowania kandydatów według jakości (53%), sprawiłby, że każdy poseł reprezentowałby faktycznie własny okręg (53%) oraz wzmocniłby odpowiedzialność posłów (52%). Względna większość respondentów uważa również, że zmniejszyłaby się podatność posłów na wpływy zakulisowe i ich skłonność do korupcji (42%) oraz ich zależność od kierownictw partii (41%). Za największe zagrożenie uznano możliwość zbytniego rozdrobnienia Izby (42%).</p>
<p>Interesujące są wyniki, które uzyskano w trzecim pytaniu – ankieterzy zadali pytanie, czy i w jaki sposób badani chcieliby poprzeć czynnie postulat wprowadzenia systemu większościowego. Petycję w tej sprawie mogłyby hipotetycznie podpisać aż 3 miliony obywateli (38%), zaś około milion byłby skłonny wziąć osobisty udział w zbieraniu podpisów (15%). 24% badanych deklaruje gotowość do propagowania tej idei w Internecie lub osobiście, zaś 14% przykleiłoby naklejkę popierającą system większościowy na swoim samochodzie lub oknie. 8% respondentów wyraziło gotowość wsparcia finansowego postulatu (potencjalnie to ponad 600 tys. obywateli Czech). Należy oczywiście wziąć poprawkę na to, że deklaracje tego typu składane są często na wyrost, jednak liczby te są znaczące mimo ogólnego zniechęcenia życiem politycznym u naszych sąsiadów – a może właśnie dlatego?</p>
<p><strong>Tymczasem blisko sformowania nowego rządu jest „już” szef zwycięskich socjaldemokratów Bohuslav Sobotka. Drugie najsilniejsze ugrupowanie – ANO 2011 – niezmiennie opowiada się za zmianą systemu wyborczego do Izby Poselskiej na większościowy w dwóch turach w jednomandatowych okręgach wyborczych, proponując powołanie podkomisji parlamentarnej ds. zmiany konstytucji.</strong> Wydaje się, że zmiany w ordynacji wyborczej, wzmacniające przynajmniej w minimalnym stopniu pierwiastek większościowy, są kwestią niedalekiej przyszłości, bowiem poparcia nie wykluczają dla nich ani socjaldemokraci, ani trzeci koalicjant – partia chadecko-ludowa. Z ugrupowań parlamentarnych przeciw zniesieniu systemu proporcjonalnego w obecnej formie są jedynie komuniści, a to dość znacząca odmiana w stosunku do naszej sceny politycznej (skądinąd kwestia zmiany ordynacji wyborczej nie znalazła się w podpisanej 6 stycznia umowie koalicyjnej).</p>
<p>Czy Czesi pozostaną przy obecnym prawie, poprzestaną na zwiększeniu liczby okręgów, dokonają swego rodzaju deformacji systemu proporcjonalnego według nieszczęśliwych wzorców włoskich lub greckich, czy też przejdą na system większościowy – to jedno z kluczowych pytań u naszych południowych sąsiadów na nowy rok. Najważniejsze, że kwestia ordynacji wyborczej do izby niższej stała się istotną częścią debaty publicznej, że jej obecność w mediach nie jest incydentalna. Życzmy naszym południowym sąsiadom powodzenia na tej niełatwej drodze.</p>
<p>*Rok 2014 w nazwie ruchu wziął się stąd, że wtedy miały odbyć się wybory do Izby Poselskiej, które w wyniku jej samorozwiązania odbyły się w październiku 2013 roku.</p>
<p class="note"><b>Źródło przedruku:</b> <a href="http://jow.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">www.jow.pl</a></p>
<p class="foto">Přímá volba poslanců 2014</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/bezporedni-wybor-posow-czeskie-woanie-o-jow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory po niemiecku</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-po-niemiecku/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-po-niemiecku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Oct 2013 07:24:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/10/02/wybory-po-niemiecku/</guid>

					<description><![CDATA[Niemieckie wybory trzeba i warto obserwować. Nie tylko dlatego, że przynoszą rozstrzygnięcia ważne dla Europy i samych Niemców. Również dlatego,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1599" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/niemcy_wybory.jpg" border="0" alt="Niemcy" title="Niemcy" align="left" width="675" height="352" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/niemcy_wybory.jpg 675w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/10/niemcy_wybory-300x156.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 675px) 100vw, 675px" />Niemieckie wybory trzeba i warto obserwować. Nie tylko dlatego, że przynoszą rozstrzygnięcia ważne dla Europy i samych Niemców. Również dlatego, że niemiecki system wyborczy ma wielu zwolenników w Polsce. Traktują go oni jako postać mieszanego systemu wyborczego i widzą w nim wzór godny zainstalowania także w Polsce. <span id="more-1600"></span>  Nie jest to niestety ani dobra diagnoza ani też dla nas właściwa propozycja.</p>
<p>Niemiecki system wyborczy jest pochodną tradycji parlamentarnej cesarstwa niemieckiego z lat 1871-1918 oraz republiki weimarskiej z lat 1918-1933. Po epoce cesarskiej odziedziczył pomysł, by posłów do niższej izby parlamentu niemieckiego (Bundestagu) wybierać w okręgach jednomandatowych. Z kolei po republice weimarskiej odziedziczył koncept wyborów proporcjonalnych. Jest też wypadkową starcia kluczowych sił niemieckich w kwestii systemu wyborczego. Kiedy bowiem w 1949 r. tworzono Niemiecką Republikę Federalną, przywódcy CDU/CSU z Konradem Adenauerem na czele zamierzali powrócić do zasad wybierania parlamentu wprowadzonych jeszcze przez kanclerza Otto von Bismarcka, a więc proponowali, by wyłaniać Bundestag w wyborach większościowych realizowanych w okręgach jednomandatowych. W owym zamyśle uwzględnili m.in. to, że <b>proporcjonalny system wyborczy na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku ułatwił obecność w parlamencie niemieckim przedstawicielom NSDAP</b>. Przeciw wyborom większościowym w JOW zaoponowali jednak socjaldemokraci niemieccy (SPD), tradycyjnie zapatrzeni w wybory proporcjonalne. Przy wsparciu aliantów przyjęto więc w Niemczech rozwiązanie kompromisowe, w myśl którego w pierwszych wybory do Bundestagu większość (60 %) posłów wychodziła z okręgów jednomandatowych, ale 40 % posłów  powoływano na podstawie formuły proporcjonalnej. W 1953 r. ostatecznie rozstrzygnięto  że parlamentarzyści niemieccy w połowie pochodzą z wyborów większościowych (w JOW), a w połowie z wyborów proporcjonalnych.</p>
<p>Czyni to niemiecki system wyborczy skomplikowanym, a <b>mechanizmu jego działania Niemcy na ogół nie ogarniają</b>. Istnieją w nim dwa typy okręgów wyborczych: <b>299 okręgów jednomandatowych oraz 16 okręgów wielomandatowych</b>, tworzonych na bazie krajów związkowych (landów). W obu typach okręgów kandydatów na posłów zgłaszają partie polityczne. Wyborcy niemieccy mają do dyspozycji dwa głosy: pierwszy oddają na konkretnego &#8211; partyjnego &#8211; kandydata w okręgu jednomandatowym. Głos drugi oddają na zamkniętą listę, wystawianą przez partie w landach. Wbrew nazewnictwu, ten drugi głos jest ważniejszy, bo właśnie na podstawie sumy drugich głosów dokonuje się podziału miejsc w Bundestagu. Skomplikowana &#8211; i także poza wiedzą społeczeństwa &#8211; jest procedura podziału mandatów parlamentarnych. W pierwszym etapie dokonuje się podziału miejsc w Bundestagu pomiędzy partie. Mandaty otrzymują te partie, które przekroczyły 5-procentowy próg wyborczy lub zdobyły mandaty w minimum trzech JOW. Do podziału mandatów między partie wykorzystuje się od 1985 r. metodę Hare`a-Niemeyera. Polega ona na tym, że sumuje się drugie głosy oddane na partie w landach, uzyskaną sumę mnoży się przez ogólną liczbę mandatów, a następnie dzieli przez ogólną liczbę głosów ważnych w kraju. Po ustaleniu podziału mandatów w Bundestagu, w drugim etapie dokonuje się  metodą Hare`a-Niemeyera podziału mandatów pomiędzy partie w poszczególnych landach.</p>
<p>Dopiero po ustaleniu liczby mandatów uzyskanych przez daną partię w konkretnym landzie, bierze się pod uwagę mandaty uzyskane w JOW. Jeżeli ich liczba jest równa liczbie mandatów przyznanych partii w landzie, to posłami tej partii są ludzie wybrani w JOW. Jeżeli liczba posłów wybranych w JOW jest mniejsza od liczby mandatów przyznanych danej partii w landzie, to do parlamentu wchodzą politycy wybrani w JOW oraz kolejni z pierwszych miejsc na liście partyjnej w landzie. Jeżeli liczba posłów danej partii wybranych w JOW jest większa od liczby mandatów przyznanych tej partii w landzie, to wszystkie uzyskane mandaty są respektowane, a część z nich staje się tzw. mandatami nadwyżkowymi. W Niemczech nie ma bowiem stałej liczby posłów, ogólnie zakłada się, że powinno być 598, ale właśnie mandaty nadwyżkowe powodują, że czasem jest ich więcej. Kwestia ta budzi obecnie emocje w Niemczech i może być przedmiotem dalszych regulacji. Być może przyjęte zostanie takie rozwiązanie, że jeżeli dana partia zdobędzie mandaty dodatkowe, to otrzymają je w takiej samej ilości również inne partie &#8211; a wszystko po to, aby nie zaburzać proporcjonalnego efektu wyborów.</p>
<p>Właśnie ta procedura ustalania wyników wyborczych rozstrzyga o tym, że <b>niemiecki system wyborczy nie jest mieszany</b>. Punktem wyjścia podziału mandatów są bowiem owe drugie  głosy &#8211; oddane w landach na listy partyjne. Na ich podstawie rozdziela się miejsca w parlamencie – proporcjonalnie do uzyskanego przez partie poparcia. Niemiecki znawca systemów wyborczych &#8211; Dieter Nohlen &#8211; pisze więc w swojej pracy pt. <i>Prawo wyborcze i system partyjny. O teorii systemów wyborczych</i> (Wydawnictwo Naukowe &#8222;Scholar&#8221;, 2004) tak: &#8222;System wyborczy Republiki Federalnej jest systemem wyborów proporcjonalnych, zarówno pod względem swojej konstrukcji jak i wyników&#8221; (s. 341). Używa wobec niego nazwy <b><i>spersonalizowane wybory proporcjonalne</i></b>, rozumiejąc przez to, że wybory w JOW tylko dookreślają proporcjonalność, przydając elekcji formę głosowania na ludzi.</p>
<p><b>Trudno określić ów system wzorem godnym wdrożenia w Polsce.</b> Jest nadmiernie skomplikowany, a młoda polska demokracja potrzebuje rozwiązania prostego. System niemiecki silnie upartyjnia wybory, także te w JOW. W sytuacji gdy w okręgu jednomandatowym ów mandat przypada na około 260 tys. mieszkańców Niemiec, iluzją jest korzystanie z biernego prawa wyborczego i Niemcy z daleka omijają kandydowanie niezależne. Podobnie byłoby w Polsce. Duże okręgi jednomandatowe, liczące w granicach 160 tys. mieszkańców, skutecznie eliminowałyby niezależne kandydowanie. Niemiecki system wyborczy czyni też problematycznym wykorzystanie czynnego prawa wyborczego jako instrumentu  usuwania kandydatów złych. Politycy niemieccy wiedzą, jak bronić swoich pozycji. Wysuwają swoje kandydatury w JOW, bo uzyskanie mandatu bezpośrednio z rąk wyborców jest splendorem. Zarazem jednak asekurują się: zajmują eksponowane, &#8222;biorące&#8221; miejsca na listach partyjnych w landach, które są hierarchicznie uporządkowane, bez możliwości wskazania wybranego kandydata. Można przypuszczać, że politycy polscy będą postępowali podobnie.</p>
<p><b>W całości niemiecki system wyborczy jest więc nie tylko proporcjonalny, ale też ściśle partyjny, chroniący klasę polityczną.</b> Propozycja zainstalowania go w Polsce tylko pozoruje zamiar uwzględnienia woli społeczeństwa polskiego, od lat domagającego się wprowadzenia JOW. Propozycja owa zasadniczo  idzie w kierunku obrony pozycji zajmowanych przez partie polityczne i ich liderów. Właściwie w niczym nie przysporzy podmiotowości społeczeństwu polskiemu.</p>
<p><b>Dr Zdzisław Ilski</b></p>
<p class="info">Artykuł ukazał sie w tygodniku &#8222;UważamRze&#8221; (<a href="http://www.uwazamrze.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">www.uwazamrze.pl</a>). Wytłuszczenia w tekście &#8211; redakcja koszalin7.pl</p>
<p class="note"><b>Zdzisław ILSKI</b> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki &#8222;Jakub Bojko 1857-1943&#8221;. Biografia polityczna (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych.<br /> Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.</p>
<p class="foto">www.zeitbild.de</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-po-niemiecku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bez reklam w TV i billboardów &#8211; kampania wyborcza w Belgii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/bez-reklam-w-tv-i-billboardow-kampania-wyborcza-w-belgii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/bez-reklam-w-tv-i-billboardow-kampania-wyborcza-w-belgii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Oct 2012 21:59:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/10/11/bez-reklam-w-tv-i-billboardow-kampania-wyborcza-w-belgii/</guid>

					<description><![CDATA[W niedzielę 14 października 2012 r. odbędą się w Belgii wybory samorządowe na szczeblu gminnym. Tutejsze prawo zabrania płatnych reklam]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1417" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/belgia_wybory.jpg" border="0" alt="Belgia" title="Belgia" align="left" width="579" height="386" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/belgia_wybory.jpg 579w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/10/belgia_wybory-300x200.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 579px) 100vw, 579px" />W niedzielę 14 października 2012 r. odbędą się w Belgii wybory samorządowe na szczeblu gminnym. Tutejsze prawo zabrania płatnych reklam wyborczych w radiu, telewizji i na billboardach. Materiały wyborcze nie mogą znajdować się na żadnych komercyjnych miejscach reklamowych. Plakaty wyborcze mogą być wywieszane <span id="more-1418"></span>  na specjalnie instalowanych w czasie kampanii tablicach, o ile zgodzą się na to radni&#8230;</p>
<p>Rozmiary wyborczych reklam reguluje regionalne prawo urbanistyczne. Wszelkie afisze większe niż 1m2 wymagają specjalnego pozwolenia. Partie polityczne oraz kandydaci nie mogą przekazywać żadnych dotacji pieniężnych podczas oficjalnego 3 miesięcznego okresu kampanii. By uniknąć nielegalnego rozwieszania plakatów np. nocą, afisze można wywieszać tylko w ściśle określonych godzinach. Na prowizorycznych tablicach plakaty zwykle są chronione siatkami, co zabezpiecza je przed zdzieraniem przez konkurentów, (ale już nie przed pryskaniem sprayem).</p>
<p>Finansowanie partii oraz wydatków na kampanie wyborcze reguluje w Belgii ustawa z 4 lipca 1989 r. Jej przyjęcie poprzedziła spektakularna seria politycznych skandali z udziałem korporacyjnych darowizn. Nowa ustawa wprowadziła zasady finansowania partii politycznych z budżetu państwa, w oparciu o wyniki uzyskane w poprzednich wyborach. Dodatkowe finansowanie partii politycznych jest możliwe na poziomie regionów, o ile parlamenty regionalne tak zadecydują, zabrania się jednak korporacyjnych darowizn i ściśle ogranicza darowizny od osób fizycznych. Budżety partii zasilają ponadto tylko składki członkowskie.</p>
<p>Ustawa z 1989 r. ustala również limity wydatków kampanii wyborczych, zarówno partii politycznych jak i kandydatów indywidualnych: 1mln euro dla każdej partii, pułapy dla kandydatów indywidualnych uzależnione są od ich pozycji na liście, lub populacji okręgu wyborczego (w zależności od rodzaju wyborów). Darowizny od osób fizycznych mogą wynosić max. 500 euro rocznie na rzecz jednej określonej partii i ogółem 2.000 euro &#8211; na rzecz różnych partii politycznych w skali roku. Partie polityczne i kandydaci muszą składać oświadczenia o wszystkich wydatkach poniesionych na cele kampanii wyborczej w trakcie oficjalnego okresu trwania kampanii, który rozpoczyna się na trzy miesiące przed dniem wyborów.</p>
<p>Mimo jasnego prawa, obecność plakatów wyborczych ciągle wzbudza kontrowersje, podobnie jak ich wielkość oraz lokalizacja. W wielu gminach, walka wyborcza rozgrywa się właśnie o plakaty, tym bardziej, że część z nich w tym roku odmówiła instalacji oficjalnych tablic na plakaty wyborcze (Namur, Braine l&#8217;Alleud, Antwerpia). Ich decyzje jednak zaskarżono, w efekcie, czego Rada Państwa uznała takie działanie za niedemokratyczne. Tablice wróciły, teraz ich lokalizacja jest częścią walki wyborczej.</p>
<p>Prawdziwa kampania odbywa się na cyklicznych spotkaniach wyborczych, podczas debat telewizyjnych i w Internecie, w szczególności na stronach internetowych partii politycznych czy blogach.</p>
<p>Wybory w Belgii są obowiązkowe. Mówi o tym Artykuł 62 Konstytucji. Za ich zlekceważenie płaci się kary od 25 do 50 € a nawet 125 €  &#8211; gdy delikwent po raz kolejny odpuszcza sobie obowiązek wyborczy. Jeżeli wyborca nie pojawi się 4 razy w ciągu 15 lat to zostaje usunięty z listy uprawnionych do głosowania na 10 lat. Ponadto, w tym czasie nie będzie miał prawa do awansu, jeśli jest pracownikiem instytucji publicznej.</p>
<p>Ponad 90% Belgów chodzi na wybory.</p>
<p>W brukselskiej dzielnicy, w której mieszkam &#8211; Ixelles &#8211; walka przed zbliżającymi się wyborami osiągnęła punkt kulminacyjny. Zaczęło się od lokatorki, której wypowiedziano umowę najmu, po tym jak właścicielowi kamienicy, w której mieszkała, nie spodobało się, iż  wywiesiła na balkonie baner jednego z kandydatów. Konflikt rozszerzył się o walkę &#8222;na witryny małych sklepów&#8221;, gdzie sprzedawcy zmuszani są przez niektórych kandydatów, do usuwania plakatów ich konkurentów&#8230;</p>
<p>Ponieważ wszyscy obywatele UE w krajach, które zamieszkują, a których nie są obywatelami mają bierne i czynne prawo wyborcze na szczeblu lokalnym i do Parlamentu Europejskiego, wśród tegorocznych kandydatów w wyborach lokalnych do belgijskich rad gmin są także nasi rodacy*, same panie:</p>
<ol>
<li>Magdalena Sikorowska, Saint-Gilles (Lista Burmistrza)</li>
<li>Danuta Żędzian, Saint-Gilles (Ruch Reformatorski)</li>
<li>Beata Kocon, Ixelles (Partia Społeczno-Chrześcijańska)</li>
<li>Ewa Chrypankowska, Ganshoren (Lista Burmistrza)</li>
<li>Dorota Dobrzyńska, Bruxelles (Ruch Reformatorski)</li>
<li>Renata Bednarz, Saint-Gilles (Ruch Reformatorski)</li>
<li>Jolanta Bogdańska Ixelles (Lista Burmistrza)</li>
</ol>
<p>Trzymam kciuki za polskie radne w Belgii.</p>
<p>Z pozdrowieniami z Brukseli<br /> <b>Lidia Geringer de Oedenberg</b></p>
<p>*http://www.emstacja.eu/pl/polonijne/108-ogolne/565-polskie-kandydatki-i-kandydaci-na-belgijskich-listach-wyborczych</p>
<p class="thanks">Dziękujemy pani poseł do Parlamentu Europejskiego, Lidii Geringer de Oedenberg, za zgodę na przedruk artykułu.</p>
<p class="info">Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu europoslanki Lidii Geringer de Oedenberg <a href="http://2009.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Z Parlamentu Europejskiego</a> prowadzonym na <a href="http://www.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Salon24.pl</a></p>
<p class="note"><strong>Lidia GERINGER DE OEDENBERG</strong> (ur. 1957 Wrocław) &#8211; polska polityk, działaczka kulturalna, od 2004 posłanka do Parlamentu Europejskiego, kwestor PE, członkini Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w PE.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/bez-reklam-w-tv-i-billboardow-kampania-wyborcza-w-belgii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>&#8222;Party whip&#8221; w krajach JOW</title>
		<link>https://koszalin7.pl/qparty-whipq-w-krajach-jow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/qparty-whipq-w-krajach-jow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Sep 2012 12:13:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/09/12/qparty-whipq-w-krajach-jow/</guid>

					<description><![CDATA[Do napisania tej notki skłoniła mnie dyskusja między politologiem Jarosławem Flisem na Jego blogu oraz blogerem Wojtkiem. Chciałbym tym wpisem]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1391" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/09/izba_gmin.jpg" border="0" alt="Izba Gmin" title="Izba Gmin" align="left" width="600" height="376" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/09/izba_gmin.jpg 600w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/09/izba_gmin-300x188.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 600px) 100vw, 600px" />Do napisania tej notki skłoniła mnie dyskusja między politologiem Jarosławem Flisem na Jego blogu oraz blogerem Wojtkiem. Chciałbym tym wpisem wzmocnić opinię Wojtka i przyłączyć się do niej: w systemie FPTP jeśli istnieje konflikt między lojalnością posła wobec wyborców i jego lojalnością wobec linii własnej partii, <span id="more-1392"></span>  wygrywa lojalność wobec wyborców. Nie zajmuję się zawodowo systemami politycznymi i moja opinia o systemie FPTP bierze się nie z teorii, ale z niemal 30-letniej praktyki życia w trzech krajach, które ten system stosują: Wielkiej Brytanii, USA i Australii, głównie Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Racjonalnym zachowaniem posła w tym systemie jest lojalność wobec wyborców, bo oni go wsadzili do Parlamentu i oni będą decydować, niezależnie od woli liderów partyjnych, czy może on tam pozostać na następną kadencję. Partia jest bytem wtórnym.</p>
<p>W Polsce jest odwrotnie: racjonalnym zachowaniem posła jest wybór lojalności wobec lidera partii, bo wyłącznie od lidera partii zależy dalsza kariera polityczna posła. Kariery głównych postaci polskiego życia politycznego prawie w ogóle nie zależą od wyborców. Dlatego wyborcy polskiego posła nie obchodzą. Wielokrotnie na spotkaniach publicznych w Polsce byłem świadkiem aroganckich i lekceważących wobec wyborców zachowań polskich posłów. W krajach FPTP (jest to najważniejsza forma JOW) takie zachowania posłów nie występują, byłyby samobójstwem politycznym. Można łatwo zrozumieć, dlaczego tak jest. W przeważającej ilości wypadków ani polski poseł nie zna wyborców, ani też oni – przynajmniej w momencie oddawania głosu – nie wiedzą, kim są ludzie wymienieni na karcie wyborczej. Nie wiedzą też, kogo oddany przez nich głos wprowadzi do parlamentu.</p>
<p>W szczególności instytucja dyscypliny partyjnej w Sejmie nie może być porównywana z instytucją &#8222;party whip&#8221; w krajach o systemie FPTP. Polska dyscyplina partyjna jest co najwyżej karykaturalnym wynaturzeniem demokratycznej praktyki parlamentarnej. Jednym z wielu. Potwierdza ona tylko wyrażoną w latach 80-ch opinię Karla Poppera o tzw. proporcjonalnych systemach wyborczych. Według Poppera wybory propocjonalne zamieniają posła z myślącego obywatela w przedmiot, bezmyślną maszynkę do głosowania.</p>
<p>W Anglii określenie „party whip” oznacza kilka różnych rzeczy. Whip to jest urzędnik wykonujący rolę wewnątrz partyjnego lobbysty, którego zadaniem jest informowanie posłów o linii politycznej partii, stopniu ważności dla partii poszczególnych aktów prawnych debatowanych w Parlamencie oraz przekonywanie posłów do głosowania w określony sposób. Whip oznacza również dokument, który liderzy głównych partii &#8211; czyli tych o licznych reprezentacjach &#8211; okresowo rozprowadzają wśród swoich posłów. Przyjęło się od niepamiętnych czasów, że ważność poszczególnych aktów prawnych dla partii oznaczana jest w tym dokumencie jedną, dwiema lub trzema kreskami. Wiąże się z tym kolejne znaczenie słowa <i>whip</i>: gradacja ważności proponowanej ustawy. <i>&#8222;One-line whip&#8221;</i> oznacza neutralność partii. Poseł, jeśli będzie głosował przeciw linii partii, lub nie będzie głosował, nie okaże nielojalności wobec liderów. <i>&#8222;Two-line whip&#8221;</i>, który praktycznie się nie zdarza, oznacza umiarkowane zaangażowanie partii w wynik głosowania. Najważniejszy jest <i>&#8222;three-line whip&#8221;</i> oznaczony w dokumencie &#8211; whipie trzema kreskami. Oznacza to, że wynik głosowania jest dla partii bardzo ważny. Jeśli poseł danej partii zagłosuje przeciw partii, nastąpią konsekwencje, z których najsilniejsza to tzw. &#8222;whip withdrawal&#8221;, czy wycofanie posła z cyrkulacji whip. Taki poseł nie jest uważany więcej za członka partii.</p>
<p>W poprzedniej kadencji Parlamentu, w czasie debaty nad propozycją uchwały rządu Partii Pracy, aby brytyjskie wojska pozostały w Iraku, poseł okręgu Southampton Test, Alan Whitehead, Labourzysta, rozesłał do mieszkańców miasta listy i umieścił ogłoszenie w gazecie informujące, że będzie głosował przeciwko partyjnej linii. Uznał on za wskazane nie tylko głosowanie przeciwko &#8222;the three-line whip&#8221;, ale też aktywne poinformowanie o tym wyborców. Nie wiem, co Alan Whitehead usłyszał od ówczesnego premiera Tony’ego Blaira, ale wiem, że lokalna asocjacja partii pracy wystawiła go ponownie &#8211; osobę popularną i mającą szanse na zwycięstwo &#8211; jako oficjalnego PPC (Party Parliamentary Candidate) Partii Pracy. Wprawdzie Partia Pracy przegrała wybory, ale Alan Whitehead wygrał w swym okręgu i jest nadal posłem.</p>
<p>Przyłączam się do sugestii Jarosława Flisa, ze warto przeczytać książkę barona Jeffrey&#8217;a Archera &#8222;Pierwszy między równymi&#8221; (tytuł ang. &#8222;First among equals&#8221;). Jest to autobiograficzny opis kariery Archera, jako posła do Izby Gmin we wczesnych latach 80-ch.  Z lektury tej, lekko i z humorem napisanej książki, wynika jasno, kto jest najważnieszy w systemie FPTP: wyborca.</p>
<p><b>Tomasz J Kaźmierski,<br /> Southampton</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/qparty-whipq-w-krajach-jow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziennikarze odkrywają prawdę?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/dziennikarze-odkrywaj-prawd/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/dziennikarze-odkrywaj-prawd/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Aug 2012 07:27:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/08/21/dziennikarze-odkrywaj-prawd/</guid>

					<description><![CDATA[Konsekwentne milczenie na temat tegorocznych wydarzeń w Rumunii przerwał wreszcie czołowy as prawicowego dziennikarstwa, Bronisław Wildstein, i w ostatnim (33]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1372" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/basescu.jpg" border="0" alt="Basescu" title="Basescu" align="left" width="550" height="452" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/basescu.jpg 550w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/basescu-300x247.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 550px) 100vw, 550px" />Konsekwentne milczenie na temat tegorocznych wydarzeń w Rumunii przerwał wreszcie czołowy as prawicowego dziennikarstwa, Bronisław Wildstein, i w ostatnim (33 z 13-19 sierpnia) numerze &#8222;UważamRze&#8221;, poświęcił im długi tekst, zapowiedziany na okładce jako &#8222;Zamach stanu w Rumunii&#8221;. W artykule przedstawia <span id="more-1373"></span>  nam autorską wizję tych wydarzeń, zgodną w zasadzie z obrazem, jaki od kilku miesięcy, prezentuje opinii międzynarodowej zawieszony prezydent Traian Basescu.</p>
<p>Wizja ta, ujmując najkrócej, przedstawia się następująco: jest w Rumunii prawicowy, antykomunistyczny prezydent, prawie kopia śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I jest zły, postkomunistyczny, skorumpowany premier, który nie tylko, że jest podobny do Donalda Tuska, ale nawet się z nim przyjaźni. Zły premier, łamiąc prawo wszędzie, gdzie się tylko da, stara się usunąć z urzędu dobrego prezydenta i nawet doprowadził &#8211; wbrew prawu, oczywiście &#8211; do zawieszenia go i do referendum państwowego. Po drodze, równie bezprawnie, doprowadził do usunięcia innych najważniejszych urzędników państwowych, w tym marszałków obu izb parlamentu, szefa rumuńskiego odpowiednika IPN itp. Na szczęście, w referendum za usunięciem Basescu opowiedziało się zaledwie niecałe 8 milionów obywateli, ale do quorum 50% + 1 zabrakło kilkadziesiąt tysięcy głosów, wobec tego jest nieważne. To nie przeszkadza premierowi Poncie knuć dalej, aby zmienić wynik referendum i postawić na swoim. Rumunia jest na rozdrożu: jeśli ten zamach stanu się powiedzie, to Rumunia zejdzie z drogi sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i innymi miłującymi pokój krajami i wejdzie w orbitę polityki rosyjskiej, na pasku Putina. Życie prezydenta Basescu jest zagrożone, o czym świadczą pojawiające się w opanowanych przez Pontę mediach niedwuznaczne nawoływania.</p>
<p>Cały ten wzruszający obrazek niewiele ma wspólnego z prawdą. Owszem, nie twierdzę, że Wildstein go zmyślił, ponieważ odpowiada on prawie dokładnie wersji, jaką kolportuje po świecie Basescu w walce o swoje być lub nie być. Nie jest jednak jasne, dlaczego równie nieobiektywny, jednostronny obraz wydarzeń w Rumunii przedstawia wybitny polski dziennikarz?</p>
<p>Cóż to bowiem jest zamach stanu? Wg Wikipedii to <i>niespodziewane, często z użyciem siły, przejęcie <b>władzy</b> politycznej w <b>państwie</b> przez jednostkę lub grupę osób, wbrew obowiązującemu <b>prawu</b>. Jest pogwałceniem normalnego toku życia <b>politycznego</b> i porządku instytucjonalnego. Oznacza <b>pozakonstytucyjną</b> i pozaprawną drogę przejęcia kontroli nad państwem.</i> Czy cokolwiek z tego repertuaru cech zamachu stanu zdarzyło się w Rumunii?</p>
<p>Victor Ponta został wybrany premierem 10 maja 2012 bezwzględną większością głosów deputowanych. Jako premier nie zaczął, jak to opisuje Wildstein, od czystki we wszystkich instytucjach państwowych, ale od ustawy o nowym prawie wyborczym, w którym zamiast dotychczasowej ordynacji mieszanej wprowadził brytyjską procedurę jednomandatowych okręgów wyborczych w systemie First-Past-The-Post, a więc wyborów w jednej turze. Ta ustawa, oznaczająca rzeczywistą reformę państwa, została uchwalona przez większość obu izb parlamentarnych i w niezwykle krótkim czasie, bo już 22 maja 2012, a więc w niecałe dwa tygodnie po objęciu przez Pontę urzędu. O tym niezwykłym wydarzeniu politycznym nie ma w relacji Wildsteina ani słowa!</p>
<p>Na zdrowy rozum, można by się spodziewać, że prezydent Basescu, który kilka lat temu był wielkim zwolennikiem JOW i nawet zarządził referendum w tej sprawie, chętnie taką ustawę podpisze! Niestety, prezydenci nie krowy i zmieniają poglądy, nawet o 180 stopni. Traian Basescu, zamiast podpisać zaskarżył nową ordynację wyborczą do Sądu Konstytucyjnego, a ten natychmiast tę ustawę odrzucił. Według posłów i senatorów Basescu dokonał tego wywierając bezprawne naciski na sędziów tego Trybunału, których większość pochodzi z jego nominacji.</p>
<p>W tej sytuacji Parlament uchwalił wszczęcie procedury <i>impeachmentu</i>, a więc usunięcia Basescu z urzędu. Zarzucano mu bezprawne wpływanie na Sąd Konstytucyjny, a przy okazji i wiele innych działań, które posłowie uznali za bezprawne. Wbrew temu co pisze Wildstein, Sąd Konstytucyjny uznał, że Parlament ma prawo wszczęcia procedury zawieszenia prezydenta i wyznaczenia terminu referendum powszechnego, które ma decyzję Parlamentu zatwierdzić lub odrzucić. Nie ma tu żadnego działania bezprawnego, naruszania konstytucji i żadnych elementów zamachu stanu, o jakich pisze Wildstein. Tezę o zamachu stanu, kolportowaną przez Basescu, przejęła nawet Komisja Europejska, ale po wizycie premiera Ponty w Brukseli i wyjaśnieniu wszystkich aspektów prawnych, musiała się w tego zarzutu wycofać. Było to już dwa miesiące temu, dziwne, że Bronisław Wildstein o tym nie słyszał!</p>
<p>Nie ma słowa prawdy w zarzutach, że Ponta dokonał bezprawnej czystki wysokich urzędników państwowych, takich jak marszałkowie Sejmu i Senatu. Odwołanie obu marszałków, podobnie jak i rzecznika praw obywatelskich, Victor Ponta przeprowadził za zgodą większości parlamentarnej. Oczywiście, obaj usunięci marszałkowie, natychmiast dołączyli się do chóru śpiewającego pod dyktando Basescu, ale nie zmienia to faktu, że to jednak Parlament jest w Rumunii władzą najwyższą i przysługuje mu oczywiste prawo powoływania i odwoływania marszałków.</p>
<p>29 lipca 2012 obywatele Rumunii, jako najwyższy suweren, zostali wezwani do głosowania za lub przeciw decyzji Parlamentu o usunięciu Basescu z urzędu. Konstytucja rumuńska przewiduje, że do ważności takiego referendum konieczny jest udział 50% + 1 obywateli. Basescu i jego zwolennicy podjęli ostrą kampanię wezwania do bojkotu referendum, widząc w niskiej frekwencji jedyną szansę ocalenia skóry. Na pomoc przybył im z wizytą premier sąsiedniego kraju, Wiktor Orban. Węgrzy stanowią około 7% ludności kraju i ich udział w referendum jest znaczący. Na wezwanie Orbana w Transylwanii poszło głosować zaledwie ok. 6% Węgrów. W rezultacie w referendum 29 lipca uczestniczyło 8 459 836 obywateli, z których z których 7 403 836 zażądało ustąpienia prezydenta, a tylko 843 375 głosowało przeciw. Oficjalnie uprawnionych do głosowania było 18 292 484, a zatem frekwencja została oceniona na 46,24%, przy 88,7% za usunięciem Basescu, a 11,3% przeciw.</p>
<p>Rząd Ponty zaskarżył te wyniki do Sądu Konstytucyjnego utrzymując, że liczba uprawnionych do głosu Rumunów jest fałszywa, oparta na starych, nieaktualnych statystykach. Według Narodowego Instytutu Statystycznego dorosłych Rumunów jest tylko 16 527 971, a więc oprawie 2 miliony mniej niż podało Centralne Biuro Wyborcze. Sąd Konstytucyjny ma problem, który nie wiadomo jak zostanie rozwiązany. Jakkolwiek sobie z tym poradzą trudno odmówić racji stanowisku premiera, który, po referendum, oświadczył, że Basescu, którego odwołania zażądało prawie 8 milionów obywateli, jest już trupem politycznym i jego rząd będzie go ignorował, nawet gdyby Sąd Konstytucyjny uznał wynik referendum za wiążący.</p>
<p>W Rumunii trwa ostra walka polityczna rządu z zawieszonym prezydentem, którego w otwarty sposób wspierają Stany Zjednoczone i Komisja Europejska. Pod adresem rządu z ust polityków, takich jak Barroso, Merkel, zastępca Sekretarza Stanu USA i innych padają surowe napomnienia, ostrzeżenia i otwarte groźby. Nikt jednak dzisiaj, poza Traianem Basescu, nie oskarża Victora Ponty o przeprowadzenie zamachu stanu! Natomiast od ponad pół roku, na długo przed objęciem przez Victora Pontę urzędu premiera, trwają w Rumunii masowe demonstracje uliczne przeciwko Basescu i jego polityce.</p>
<p>Nie bardzo też do tej całej historii pasuje stworzony przez Bronisława Wildsteina obraz Traiana Basescu, rumuńskiego Michała Archanioła walczącego z komuną, korupcją i postkomunistyczną oligarchią, jako swoistego alter ego Lecha Kaczyńskiego. Lech Kaczyński miał w Polsce wielu wrogów, ale nikt, o ile wiem, nie oskarżał go o współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi, o obdzielenie córki mandatem europosłanki, o upodobanie do luksusowych willi i samochodów. A takie zarzuty pod adresem Basescu są w Rumunii na porządku dziennym.</p>
<p>Być może jest tak, jak pisze Wildstein, że Basescu jest najwierniejszym sojusznikiem Ameryki, a Ponta cieszy się sympatią Rosjan. Jest jednak faktem, że Basescu utracił wszelką wiarygodność i poparcie obywateli Rumunii, którzy domagają się jego odejścia. Takie żądanie wyrazili w referendum i takie żądanie wyrażają w manifestacjach ulicznych od stycznia 2012. Ciekawe czy w kraju Unii Europejskiej bardziej liczy się zdanie ambasadorów wielkich potęg, łącznie z Komisją Europejską, czy niedwuznacznie wyrażona wola narodu?</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
<p><i>19 sierpnia 2012</i></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/dziennikarze-odkrywaj-prawd/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sierpniowe wieści z Rumunii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/sierpniowe-wieci-z-rumunii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/sierpniowe-wieci-z-rumunii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Aug 2012 17:03:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/08/17/sierpniowe-wieci-z-rumunii/</guid>

					<description><![CDATA[Najważniejsza instytucja w kraju, od której teraz wszystko zależy [Sąd Konstytucyjny &#8211; dop. red.], 2 sierpnia udała się na zasłużony]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1370" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/romania_sad_konstytucyjny.jpg" border="0" alt="CCR" title="CCR" align="left" width="400" height="273" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/romania_sad_konstytucyjny.jpg 400w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/romania_sad_konstytucyjny-300x205.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/romania_sad_konstytucyjny-130x90.jpg 130w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" />Najważniejsza instytucja w kraju, od której teraz wszystko zależy [Sąd Konstytucyjny &#8211; dop. red.], 2 sierpnia udała się na zasłużony urlop, ogłaszając przedtem, że przesuwa termin, w jakim domaga się przedstawienia prawdziwych spisów wyborców z 12 września na 31 sierpnia. Ponieważ rząd postanowił <span id="more-1371"></span>  dokonać ponownego spisu wyborców, więc Wysoki Trybunał zastrzegł się, iż nie interesują go nowe spisy: on chce wiedzieć ilu było uprawnionych do głosowania w dniu 29 lipca! Sędziowie na urlopie nie mają łatwego życia, bo trwają nieustające naciski, z powodu których niektórzy z nich poskarżyli się nawet do Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej. Podobno naciskają na nich ze wszystkich stron: z jednej strony zawieszony prezydent Basescu, z drugiej urzędujący prezydent Antonescu, a na tym bynajmniej nie koniec. W wyniku tych nacisków, na żądanie zawieszonego prezydenta, odpoczywający na urlopie Sąd dokonał jeszcze raz przesunięcia terminu i zażyczył sobie dostarczenia mu ważnych spisów do 21 sierpnia!</p>
<p class="foto">Sąd Konstytucyjny Rumunii (CCR). Foto: Romania-Insider.com</p>
<p>Tymczasem spisy przygotowane przez Centralne Biuro Wyborcze zaaresztowała Prokuratura i sama zajęła się badaniem ich autentyczności. Poinformowała przy tym Sąd, że dostarczy mu te spisy na życzenie. Sąd jednak nie życzy sobie spisów od Prokuratury: spisy ma dostarczyć Rząd! W tej sytuacji Prokuratura solidnie zajęła się badaniem spisów: prokuratorzy, zatrzymują obywateli nawet pod kościołami i dokonują przesłuchań. Pytają mianowicie, czy naprawdę uczestniczyli w referendum, czy też ktoś za nich się tam podpisał? Obywatele prawdziwość swoich oświadczeń mają potwierdzić przysięgą na… Pismo Święte! Ta akcja Prokuratury już wywołała protesty uliczne na ulicach Bukaresztu.</p>
<p>Nic więc dziwnego, że miłujące demokrację i praworządność kraje świata nie mogą na to patrzeć bezczynnie. 13 sierpnia przybył do Bukaresztu z wizytą duszpasterską Philip H. Gordon, asystent Sekretarza Stanu USA Hilary Clinton. Jest ciekawe i znamienne, że pierwszą wizytę złożył nie urzędującemu premierowi, ani nie urzędującemu prezydentowi, lecz zawieszonemu prezydentowi Traianowi Basescu. Na opublikowanej 16 sierpnia konferencji prasowej jednoznacznie poparł żądania sformułowane w 11 punktach przez Komisję Europejską. Naturalnie, jest bezstronny i nie chodzi mu o to, czy wygra Basescu czy Ponta, ważne, żeby nie ucierpiała demokracja i demokratyczne procedury, bo kraj NATO, z którym Stany Zjednoczone wiążą tak ważne nadzieje w tym regionie świata musi być absolutnie demokratyczny. Prezydenci i rządy przechodzą i odchodzą, a pozostają instytucje i procedury demokratyczne i te muszą być bez zarzutu. Stany Zjednoczone i demokracje światowe są zaniepokojone doniesieniami o fałszerstwach wyborczych, manipulacjami z ustawą o referendum i to musi być porządnie i do końca wyjaśnione. Quorum musi być absolutnie respektowane!</p>
<p>Tylko jakie jest to ŚWIĘTE QUORUM? Były już minister spraw wewnętrznych oświadczył, że absolutnie nie może brać odpowiedzialności za listy dostarczone Centralnej Komisji Wyborczej. Z drugiej Narodowy Instytut Statystyki opublikował właśnie informację, że wg ich obliczeń liczba uprawnionych do głosowania wynosi 16 527 971. W takiej sytuacji 8 459 836, którzy według CKW wzięli udział w głosowaniu przekracza żądane 50% +1. Oto prawdziwa rumuńska kwadratura koła!</p>
<p>Dziennikarze na konferencji prasowej pytają, jak Stany Zjednoczone widzą dalszą współpracę z  prezydentem, którego odejścia zażądało w referendum ok. 8 milionów Rumunów? Philip Gordon ustosunkowuje się do tej kwestii dyplomatycznie: w demokracjach tak bywa, że rządy i prezydenci są ze sobą skłóceni, ale przecież muszą, dla dobra kraju i demokracji kohabitować. Ma więc nadzieję, że wszystkie zainteresowane strony wykażą dobrą wolę i w Rumunii taka &#8222;kohabitacja&#8221; też będzie możliwa.</p>
<p>Nie od wczoraj wiadomo, że gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. Jednomandatowe okręgi wyborcze w Rumunii, silny rząd we współpracy z prezydentem cieszącym się autorytetem społecznym &#8211; to nie są warunki sprzyjające prowadzeniu polityki globalnej. Szczególnie w tak newralgicznym regionie świata, w jakim położona jest Rumunia.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
<p><i>16 sierpnia 2012</i></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/sierpniowe-wieci-z-rumunii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rumunia niepoprawna politycznie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/rumunia-niepoprawna-politycznie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/rumunia-niepoprawna-politycznie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Aug 2012 13:43:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/08/11/rumunia-niepoprawna-politycznie/</guid>

					<description><![CDATA[Na temat niezwykłych wydarzeń w Rumunii polskie media, od lewa do prawa i na odwrót, milczą jak zaklęte i na]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1368" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/ponta_basescu.jpg" border="0" alt="Ponta/Basescu" title="Ponta/Basescu" align="left" width="516" height="316" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/ponta_basescu.jpg 516w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/ponta_basescu-300x184.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 516px) 100vw, 516px" />Na temat niezwykłych wydarzeń w Rumunii polskie media, od lewa do prawa i na odwrót, milczą jak zaklęte i na próżno w nich poszukiwać jakiejkolwiek rzeczowej informacji. Tę zmowę milczenia skłonny byłem przypisywać przede wszystkim zdumiewającemu faktowi, że moi rodacy Rumunią i Rumunami nie zwykli się interesować, <span id="more-1369"></span>  że jest to przejaw zarozumiałości Polaków, którzy &#8211; przynajmniej w porównaniu z Rumunią &#8211; czują się jakąś wyższą rasą, a to co się dzieje wśród tych <i>cyganów</i> przyjmować zwykli, co najwyżej, z niesmakiem. Jest to zjawisko bardzo przykre, jeśli się zważy, że to Rumuni, a nie kto inny, udzielili uchodźcom z Polski schronienia w 1939 roku, pomimo nacisków i żądań niemieckich. Wydawałoby się, że ta historyczna zasługa raz na zawsze zdecyduje o przyjaznym i życzliwym stosunku Polaków do Rumunów! Niestety, stało się inaczej i jest to sprawa bardzo przykra, obciążająca nasze sumienie narodowe.</p>
<p>Za tym szczelnym parawanem zamilczania spraw rumuńskich, w ostatnim numerze &#8222;Najwyższego Czasu&#8221; pojawił się artykuł Marka A. Koprowskiego, zatytułowany <i>Prezydent zostaje!</i>, który triumfalnie stwierdza, że <i>trzęsienie ziemi w Rumunii na razie zakończyło się niczym</i>. Jak na tygodnik, który od początku zachwala swój nonkonformizm, antyunijność i niepoprawność polityczną, tekst zadziwia swoją jednostronnością, wybiórczym opisem wydarzeń i jest pisany tak poprawnie politycznie, jakby jego autor pisał go nie z Warszawy, ale wprost z głównej siedziby UE w Brukseli. Pan Koprowski przedstawia wydarzenia w Rumunii, jako konflikt między nienawidzącymi się najwyższymi urzędnikami – lewackim premierem Victorem Pontą i prawicowym, konserwatywnym prezydentem Traianem Basescu, którego niedobry Ponta chce wysadzić z urzędu. Po co? Najwyraźniej po to, żeby lewacy mogli nadal spokojnie kraść, w czym prawicowy prezydent usiłuje przeszkodzić. To jest samo w sobie bardzo zabawne, że <b>35 letni Ponta jest wszędzie etykietowany jako <i>postkomunista</i>, chociaż 22 lata temu chodził dopiero do szkoły, a 61 letni Basescu, były oficer Securitate i komunistyczny aparatczyk jest sprzedawany jako herold wolności, prawicowości i konserwatyzmu!</b></p>
<p class="foto">Według polskich &#8222;prawicowców&#8221; i &#8222;prawicowych publicystów&#8221; 35-letni Victor Ponta (z lewej) to &#8222;postkomunista&#8221;, za to 61-letni Traian Basescu (z prawej), były oficer Securitate i komunistyczny aparatczyk, to prawicowiec jak się patrzy. (Foto: Finantistii.ro)</p>
<p>Koprowski zasadniczo mija się z prawdą, kiedy w podrozdziale &#8222;Początek afery&#8221; pisze: <i>afera zaczęła się 27 czerwca br. kiedy to Sąd Konstytucyjny rozstrzygając spór kompetencyjny między rządem i prezydentem, orzekł, że&#8230; to prezydent ma prawo reprezentowania kraju podczas posiedzeń Rady Europejskiej</i>.</p>
<p>Nie wiem skąd p. Koprowski to wziął, podejrzewam, że z jakiejś propagandowej instrukcji Ośrodka Studiów Wschodnich, ale z prawdą nie ma to nic wspólnego. Autor nie zauważył, że w Bukareszcie, od stycznia 2012, dzień w dzień, bez przerwy, odbywają się demonstracje uliczne przeciwko <i>konserwatywnemu prezydentowi</i> i polityce formowanych przez niego rządów. W wyniku tych masowych protestów 6 lutego 2012 upadł rząd Emila Boca, a na jego miejsce Basescu, który ma w ręku służby specjalne, powołał szefa kontrwywiadu Mihaia Ungureanu. Manifestacje trwały jednak nadal i zmusiły Ungureanu do rezygnacji. 10 maja 2012 powołany został na premiera Victor Ponta, który, o dziwo, błyskawicznie uzyskał poparcie większości parlamentarnej.</p>
<p>Konflikt zaczął się nie 27 czerwca, ale 22 maja, kiedy po 10 dniach urzędowania Ponta dokonał rzeczy niesłychanej i oburzającej w swojej bezczelności: doprowadził do uchwalenia nowej ordynacji wyborczej, takiej jaka w nowoczesnej Europie jest zabroniona: jednomandatowych okręgów wyborczych w jednej turze, a więc ordynacji całkowicie wzorującej się na brytyjskim systemie wyborczym First-Past-The-Post!</p>
<p>I tu dopiero rozpętało się unijne piekło potępienia <i>lewackiego i postkomunistycznego premiera</i> (który wprowadza brytyjskie rozwiązanie ustrojowe!). Oczywiście, Boże broń! nikt nie mówi, że to z powodu ordynacji, ale natychmiast Sąd Konstytucyjny ją zanegował z najróżniejszych ciekawych powodów. <b>Konstytucyjne rozwiązanie brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie uznane zostało za niekonstytucyjne dla Rumunii, a tę opinię w ostrych notach potwierdzili ambasadorowie USA, Wielkiej Brytanii, kanclerz Niemiec i wszyscy święci.</b></p>
<p>Tak się składa, że większość sędziów Sądu Konstytucyjnego to nominaci Basescu i rząd, występując z wnioskiem o <i>impeachment</i> prezydenta, właśnie wywieranie bezprawnego, naruszającego konstytucję, wpływu na SK, aby zakwestionował decyzję większości parlamentarnej, wysunął jako jeden z podstawowych zarzutów.</p>
<p>Od tej pory w Rumunii trwa gorąca wojna, której strony specjalnie nie przebierają w środkach. Działania Ponty określone zostały jako <i>blitz</i> i pucz. Prezydent został zawieszony, na 29 lipca wyznaczono datę referendum powszechnego, które miało to usunięcie zatwierdzić. Wszystko odbywa się pod czujnym okiem Komisji Europejskiej i USA, które za nic nie chcą dopuścić, żeby brytyjski system wyborczy został wprowadzony w Rumunii! Oni wiedzą: dzisiaj w Rumunii, jutro w Polsce i UE może zacząć się rozwiązywać! Brutalne interwencje Baroso, Merkel, Hage’a i innych nie pozwalają mieć co do tego wątpliwości. Rząd rumuński pisze do Komisji Weneckiej: <b>czy w Europie obowiązuje proporcjonalny system wyborczy?</b> Czy w Europie obowiązuje jakieś quorum dla ważności referendów? Dlaczego w UK nie obowiązuje, a w Rumunii musi?</p>
<p>Trwają nieustanne, wielotysięczne manifestacje uliczne. 29 lipca 8 459 836 obywateli poszło głosować. 7 403 836 z nich, a więc 88,7% zażądało ustąpienia Basescu. Tylko 843 375 było przeciw. Nawet gdyby poszło o 5 milionów więcej i te 5 milionów byłoby za pozostawieniem Basescu na urzędzie, prezydent zostałby odwołany! Ale quorum! Najważniejsze jest quorum! Nie wola obywateli, nie manifestacje od ponad pół roku, nie większość parlamentarna, ale QUORUM!</p>
<p>Stały się rzeczy niesłychane, które specjalnie polecam prawicowcom i konserwatystom: <b>prezydent państwa wezwał do bojkotu referendum w jego osobistej sprawie!</b> Nie wiem czy prawicowcy i konserwatyści znają podobne przypadki? Przyjechał do Rumunii prawicowy i konserwatywny premier Węgier Wiktor Orban i wezwał swoich rodaków do bojkotu! Wezwał skutecznie: w regionach zamieszkałych przez Węgrów frekwencja spadła do ok. 6%!</p>
<p>Ale rząd Ponty zakwestionował listy wyborcze sporządzane za poprzednich rządów: ilu jest Rumunów uprawnionych do głosowania? Według różnych ocen liczba podana przez Centralną Komisję Wyborczą mogła być zawyżona nawet o 2 miliony!</p>
<p>Co robi Sąd Konstytucyjny pod naciskiem tych faktów? Zawiesza swoją decyzję i ogłasza, że daje rządowi czas do 12 września na sporządzenie właściwych danych. Jak słyszymy, po kilku dniach zmienia swoją decyzję i przesuwa termin na 31 sierpnia. Rząd chce przeprowadzić szybki spis powszechny. SK nie zgadza się, oświadcza, <b>że jego nie interesuje ilu jest dzisiaj Rumunów!</b> On chce wiedzieć ilu ich było w lipcu.</p>
<p>Na drugi dzień po głosowaniu Victor Ponta oświadczył:</p>
<p class="citate">Prawdopodobnie Basescu nadal będzie mieszkał w Pałacu Cotroceni, zachowa swoje samochody, wille i związanych z nim klakierów, którzy będą mu doradzać i wychwalać. Ale wczoraj definitywnie przestał być przywódcą narodu rumuńskiego.</p>
<p>Trzęsienie ziemi w Rumunii nie zakończyło się wcale. Niezwykły wysiłek młodego premiera urwania się ze sznurka, a przynajmniej poluzowania unijnej linewki, na razie nie zakończył się sukcesem. Nie wiem czy polscy prawicowcy i konserwatyści, szczególnie spod znaku &#8222;Najwyższego Czasu&#8221; mają się z czego cieszyć.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/rumunia-niepoprawna-politycznie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ilu powinno być Rumunów?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ilu-powinno-by-rumunow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ilu-powinno-by-rumunow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Aug 2012 14:12:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/08/04/ilu-powinno-by-rumunow/</guid>

					<description><![CDATA[Takie pytanie zadał sobie rumuński Sąd Konstytucyjny zasiadając we wtorek, 31 lipca 2012, do rozważenia problemu czy referendum w sprawie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1362" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/rumunia_referendum.jpg" border="0" alt="Rumunia" title="Rumunia" align="left" width="588" height="396" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/rumunia_referendum.jpg 588w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/08/rumunia_referendum-300x202.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 588px) 100vw, 588px" />Takie pytanie zadał sobie rumuński Sąd Konstytucyjny zasiadając we wtorek, 31 lipca 2012, do rozważenia problemu czy referendum w sprawie usunięcia prezydenta Traiana Basescu, jakie odbyło się w niedzielę 29 lipca, należy uznać za ważne, czy też przeciwnie? Miesiąc wcześniej Parlament Rumuński <span id="more-1363"></span>  uchwalił ustawę o referendum, w której zniósł wymóg quorum referendalnego, to znaczy, ustalił, że o wyniku referendum decyduje zwykła większość głosujących. Sąd Konstytucyjny uznał, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z konstytucją, że konieczne jest <i>quorum</i> 50% + 1, a takie stanowisko poparte zostało stanowczymi oświadczeniami Komisji Europejskiej i USA, które w sposób nie dwuznaczny zagroziły Rumunom sankcjami, gdyby ośmielili się postąpić inaczej. W tej sytuacji Parlament ustąpił, rząd wycofał swoją ustawę o referendum.</p>
<p>Referendum odbyło się w niedzielę 29 lipca. Prezydent Rumunii wezwał do bojkotu, do bojkotu wezwały też wszystkie partie opozycyjne. Do Rumunii przyjechał premier Węgier, Wiktor Orban, i on też wezwał swoich rodaków mieszkających w Rumunii do nie uczestniczenia w referendum. W efekcie w regionach, w których większość mieszkańców stanowią Węgrzy frekwencja była znikoma: przykładowo w okręgu Harghita – 6, 85%, w okręgu Covasna – 12,39%.</p>
<p>Centralne Biuro Wyborcze ustaliło, że w referendum uczestniczyło 8 459 836 obywateli, z których 7 403 836 zażądało ustąpienia prezydenta, a tylko 843 375 głosowało przeciw. Oficjalnie uprawnionych do głosowania było 18 292 484, a zatem frekwencja została oceniona na 46,24%, przy 88,7% za usunięciem Basescu, a 11,3% przeciw. No i z takimi liczbami CBW zwróciło się Sądu Konstytucyjnego o decyzję, co do ważności referendum. Zarówno bowiem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, jak i premier zaskarżyli od razu te wyniki, kwestionując liczbę uprawnionych do głosowania i twierdząc, że ta liczba jest zawyżona i to nawet aż o prawie 2 miliony!</p>
<p>Przez dwie doby deliberował biedny Sąd Konstytucyjny nad tymi liczbami i w czwartek, 2 sierpnia, około godziny 16. ogłosił salomonowy wyrok: wyroku wydać nie może, natomiast daje rządowi i komisjom wyborczym czas do 12 września, na ustalenie, jaka naprawdę powinna być liczba uprawnionych do głosowania! W ten sposób ostry kryzys konstytucyjny w Rumunii został przedłużony o dalsze półtora miesiąca, prezydent pozostaje w zawieszeniu, obowiązki głowy państwa sprawuje tymczasowo marszałek senatu Crin Antonescu, któremu już wcześniej ambasadorowie zaprzyjaźnionych państw zapowiedzieli, że nie może podejmować żadnych wiążących decyzji, jakie przysługują prezydentowi. Np. zapowiedziano mu, że nie może zastosować prawa łaski w stosunku do b. premiera Nastasi, skazanego na dwa lata więzienia, ani powoływać urzędników, którym upływają terminy konstytucyjne ich kadencji, np. prokuratora generalnego.</p>
<p>Zawieszony prezydent ogłosił się zwycięzcą, referendum uznał za zamach stanu, premiera i rząd za oszustów i złodziei, a parlament obsadzony przez kryminalistów i że tylko on jest w stanie zaprowadzić w kraju porządek.</p>
<p>Premier natomiast oświadczył, że Basescu został przez naród wyeliminowany z polityki, że politycznie już nie istnieje i żyje własnym życiem. Prawdopodobnie zachowa Pałac Prezydencki i wszystkie swoje wille i posiadłości, ale w opinii publicznej jest już nikim i jego rząd nie będzie już prowadził z nim żadnej polityki.</p>
<h3>A jakie z tego wszystkiego nauki?</h3>
<p>Parlament Rumuński i rząd Victora Ponty postawili przez narodami Unii Europejskiej przynajmniej dwa fundamentalne pytania:</p>
<p><b>Pierwsze pytanie o ordynację wyborczą:</b> czy jakiś kraj Unii Europejskiej, poza Wielką Brytanią, może mieć ordynację wyborczą do parlamentu taką, jaką mają u siebie Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, Hindusi? 22 maja taką właśnie ordynację uchwalił Parlament Rumuński, a ta ordynacja została uznana, za sprzeczną z Konstytucją i zasadami demokracji, a potwierdzili takie stanowisko, w swoich wypowiedziach ambasadorowie Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i nawet cała Komisja Europejska! Rząd rumuński oficjalnie wystąpił z takim pytaniem do Komisji Weneckiej przy Radzie Europy, która ma kłopot, jak na nie odpowiedzieć.</p>
<p><b>Drugie fundamentalne pytanie</b>, to pytanie, czy w Unii Europejskiej, dla ważności referendum konieczne jest jakieś <i>quorum</i>? Jak bowiem pamiętamy w referendum brytyjskim z maja 2011 żadnego quorum nie było, o żadnym quorum nigdy nie słyszeli Szwajcarzy, więc jak to jest, że w Rumunii musi być quorum? To pytanie też zostało oficjalnie postawione Komisji Weneckiej.</p>
<p>I wreszcie: <b>co to jest QUORUM?</b> Jak i od czego policzyć te 50% +1?</p>
<p>Dochodzą też i inne, nie tak znowu błahe pytania: czy Głowa Państwa ma prawo wzywać do bojkotu referendum, jakie to państwo organizuje? Czy w cywilizowanych krajach premierzy innych państw mają prawo wzywać, tak jak zrobił to Orban, obywateli innych krajów do bojkotowania referendum?</p>
<p>Pytania te mają zasadnicze znaczenie dla nas, Polaków. Opinia publiczna nie jest informowana o wydarzeniach w Rumunii, a jeśli jakieś szczątkowe informacje się pojawiają są one jak częściowo nieświeże jajko. Jest zresztą faktem, że Polacy Rumunią się nie interesują, to jakiś dla nas egzotyczny kraj, ale nie pociągający tak jak np. Peru czy Ekwador. Może nie słusznie.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b><br />3 sierpnia 2012</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ilu-powinno-by-rumunow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie ma zamachu stanu w Rumunii!</title>
		<link>https://koszalin7.pl/nie-ma-zamachu-stanu-w-rumunii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/nie-ma-zamachu-stanu-w-rumunii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Jul 2012 08:10:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/07/13/nie-ma-zamachu-stanu-w-rumunii/</guid>

					<description><![CDATA[W poniedziałek, 9 lipca 2012, rumuński Sąd Konstytucyjny odrzucił skargi prezydenta Traiana Basescu oraz byłych marszałków obu izb Parlamentu i]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1350" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/rumunia_02.png" border="0" alt="Rumunia" title="Rumunia" align="left" width="800" height="568" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/rumunia_02.png 800w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/rumunia_02-300x213.png 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/rumunia_02-768x545.png 768w" sizes="auto, (max-width: 800px) 100vw, 800px" />W poniedziałek, 9 lipca 2012, rumuński Sąd Konstytucyjny odrzucił skargi prezydenta Traiana Basescu oraz byłych marszałków obu izb Parlamentu i orzekł, że zarówno impeachment prezydenta, jak i odwołanie obu marszałków, były działaniami zgodnymi z prawem i Konstytucją Rumunii. Takie orzeczenie Sądu Konstytucyjnego <span id="more-1351"></span>  oznacza, że obecnie władzę prezydenta sprawuje w Rumunii nowy marszałek Senatu, Crin Antonescu.</p>
<p>Na konferencji prasowej premier Victor Ponta powiedział, że te decyzje Sądu Konstytucyjnego pokazują, że bezpodstawne są oskarżenia pod adresem jego rządu o &#8222;zamach stanu&#8221;, naruszenie rządów prawa i gwałt na demokracji. Takie oskarżenia wysunięte zostały przez Angelę Merkel i innych polityków unijnych. W Rumunii trwa walka polityczna, w której przeciwko rządowi występuje prezydent Traian Basescu i jego partia. Obaj odwołani marszałkowie izb parlamentarnych byli politykami z partii Basescu. Basescu i jego partia kierują też, na forum międzynarodowym, kampanią oszczerstw przeciwko premierowi i jego rządowi. Obecnie premier udaje się do Brukseli, gdzie ma zamiar przedstawić jak naprawdę sprawy wyglądają.</p>
<p>Jako ciekawostkę zauważmy, że oskarżenia o próbie zamach stanu pojawiły się nawet za Oceanem, gdzie rzadko kiedy Rumunią się interesują. Z takimi zarzutami wystąpił np. Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla 2008 z Ekonomii, aktualnie profesor na Princeton University.</p>
<p>29 lipca odbędzie się w Rumunii referendum powszechne, w którym Rumuni zadecydują czy Traian Basescu ma być usunięty z urzędu prezydenta.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/nie-ma-zamachu-stanu-w-rumunii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Europo: ratuj Rumunię!</title>
		<link>https://koszalin7.pl/europo-ratuj-rumuni/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/europo-ratuj-rumuni/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 Jul 2012 15:24:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/07/08/europo-ratuj-rumuni/</guid>

					<description><![CDATA[I wcale nie dlatego, że Rumunia, jak wiele innych krajów UE jest zadłużona poza granice możliwości i trzeba ją ratować]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1344" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/ponta_victor.jpg" border="0" alt="V. Ponta" title="V. Ponta" align="left" width="640" height="468" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/ponta_victor.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/07/ponta_victor-300x219.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />I wcale nie dlatego, że Rumunia, jak wiele innych krajów UE jest zadłużona poza granice możliwości i trzeba ją ratować niczym Grecję czy Hiszpanię, bo niedawno wprowadzono tam plan oszczędnościowy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i finanse Rumunii wyglądają, chwilowo przynajmniej, <span id="more-1345"></span>  jakby były pod kontrolą. Kłopot w tym, że te drakońskie środki doprowadziły do upadku dwu kolejnych rządów, a na ich miejsce Parlament powołał rząd Victora Ponty, który od razu skręcił w jakieś antyeuropejskie dewiacje i, nie licząc się z europejskimi kryteriami poprawności politycznej, podjął działania, które nie mieszczą się w cywilizowanych głowach.</p>
<p class="foto">Victor Ponty, premier Rumunii, zwolennik ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.</p>
<h3>Zbrodnia Ponty</h3>
<p><b>Ponta objął urząd premiera 12 maja 2012, ale w ciągu zaledwie 10 dni doprowadził do rzeczy niesłychanej: 22 maja 2012, po burzliwej debacie, Izba Niższa większością 180 głosów, przy zaledwie 30 głosach sprzeciwu (Izba Deputowanych liczy aktualnie 334 posłów), uchwaliła nowe prawo wyborcze, wprowadzając 100% okręgów jednomandatowych (uninominale!) i wybory tylko w jednej turze, a więc swego rodzaju kopię brytyjskiego First-Past-The-Post.</b></p>
<p>Ta niesłychana bezczelność prawodawców rumuńskich odebrała głos wybitnym komentatorom politycznym, a media europejskie, od Kanału Brytyjskiego po Bug, przykryły ten wybryk zasłoną milczenia. W prasie europejskiej nie znajdujemy nie tylko komentarzy, ale nawet prostej informacji o tej niesamowitej zmianie ustrojowej, jaką bez uprzedzenia postanowił w Rumunii przeprowadzić rząd Victora Ponty. W samej tylko Rumunii do ataku przystąpiła opozycja, na czele z urzędującym prezydentem Traianem Basescu. Według rumuńskiej konstytucji do zatwierdzenia nowego prawa, konieczny jest podpis prezydenta, a ten zapowiedział, że poprze skargę do Trybunału Konstytucyjnego i poczeka na jego werdykt. Ta postawa Traiana Basescu ma prawo wywoływać zdziwienie, pamiętamy bowiem, jak jeszcze 5 lat temu, ten sam Basescu, prowadził wielką kampanię o wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych i nawet zarządził w tej sprawie referendum. Zjednoczone przeciwko prezydentowi partie polityczne doprowadziły wtedy do porażki Basescu. Referendum, z powodu braku <i>quorum</i>, nie udało się, a Parlament wprowadził wtedy prawo wyborcze na wzór niemiecki z 5% progiem wyborczym. Teraz nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc: Parlament uchwala JOW (w systemie brytyjskim), a Prezydent staje na czele sprzeciwu. Opozycja nie oszczędza rządu: od początku głosi, że nowa ustawa to cios w demokrację, że to droga do anarchii i dyktatury, podeptanie świętych zasad proporcjonalności i sprawiedliwości. Uczeni politolodzy piszą, że <i>Rumunia zrobiła krok wstecz</i>. Dziwi się temu Crin Antonescu, obecny szef Senatu: <i>Jest to system wyborczy sprawdzony w praktyce, najlepszym przykładem jest Wielka Brytania i mam nadzieję, że nikt nie kwestionuje solidności brytyjskiej demokracji.</i></p>
<h3>Atak Basescu</h3>
<p>Naturalnie, trudno wprost i głośno atakować Wielką Brytanię, że jej ustrój jest niedemokratyczny, ale siły przeciwne są potężne. Wykorzystują więc najpierw sprawdzoną drogę dezawuowania i kompromitacji propagatorów ustawy. 15-16 czerwca Traian Basescu oświadcza w telewizji, że Victor Ponta jest złodziejem i plagiatorem, który przed laty zerżnął od innych swoją pracę doktorską. Już 18 czerwca, prestiżowe pismo naukowe, &#8222;Nature&#8221; publikuje doniesienie o plagiacie, powołując się na anonimowe źródła. Zgorszona opinia publiczna całego cywilizowanego świata z oburzeniem reaguje na te wiadomości. Nawet polskie media, które nie poświęciły słowa ordynacji wyborczej, teraz dołączają do chóru potępienia premiera Rumunii. Przypadkowo, jakby nigdy nic, w nocy z 19 na 20 czerwca, pod willę Adriana Nastase, podjeżdżają policjanci i w blasku kamer telewizyjnych i kompanii dziennikarzy, aresztują byłego premiera i, trzeba trafu, akurat promotora inkryminowanej pracy doktorskiej Ponty. Podobno Nastase usiłuje popełnić samobójstwo, ale po całonocnej operacji zostaje odratowany. W Unii Europejskiej nie pojawiają się głosy oburzenia, jak w przypadku Julii Timoszenko, pomimo że Nastase, w odróżnieniu od pięknej Ukrainki, był premierem państwa UE.</p>
<p>27 czerwca, Trybunał Konstytucyjny, jednomyślnie odrzuca nowe prawo wyborcze. Jeśli wierzyć środkom przekazu (nie znam pełnego tekstu orzeczenia), to za główną obrazę Konstytucji uznano zlikwidowanie 5% progu wyborczego! Polskie media triumfalnie donoszą, że <i>Trybunał Konstytucyjny odrzucił PRORZĄDOWĄ ordynacje wyborczą!</i> Dosłownie tak: pojawiła się nowa wartość w politologii, <i>ordynacja prorządowa</i>. Nikt nie wspomina, że tą <i>prorządową ordynacją</i> od ponad 200 lat posługuje się Wielka Brytania, USA, Kanada etc i jakoś rządy się w tych krajach regularnie zmieniają, mniej więcej co drugie wybory!</p>
<h3>Kontra Ponty</h3>
<p>Zniesławiony, opluty przez całą cywilizowaną Europę, Victor Ponta nie składa broni. W ciągu kilku dni udaje mu się doprowadzić do wymiany przewodniczących obu izb parlamentarnych, na stanowisko szefa Senatu wprowadza swojego sojusznika Crina Antonescu. Usiłuje też doprowadzić do zmiany składu Trybunału Konstytucyjnego i ograniczenia jego możliwości wpływania na proces legislacyjny. Wymienia też Rzecznika Praw Obywatelskich i szefów wielu innych wpływowych instytucji, jak np. Instytutu Kultury Rumuńskiej. Wreszcie wczoraj, w piątek 7 lipca, Parlament Rumuński zawiesza Traiana Basescu na urzędzie prezydenta i rozpoczyna procedurę <i>impeachmentu</i>. Konstytucja Rumunii wymaga do usunięcia prezydenta z urzędu, przeprowadzenia w ciągu 30 dni referendum państwowego. Parlament ustala też od razu datę tego referendum: odbędzie się ono 29 lipca. W tej błyskawicznej akcji polityczno-konstytucyjnej Victor Ponta doprowadził też do zmiany ustawy o referendum: według nowej ustawy do ważności referendum nie jest już potrzebne żadne quorum! Komentatorzy polityczni, w Rumunii i poza nią, nie wróżą Basescu zwycięstwa.</p>
<h3>Zgodny, europejski chór potępienia</h3>
<p>Tak, jak europejska opinia publiczna starannie przykryła milczeniem wprowadzenie w Rumunii JOW, tak od wczoraj europejskie (ale nie tylko!) serwisy informacyjne przepełnione są słowami potępienia dla działań rumuńskiego premiera. Unio! Ratuj! Nie możesz biernie przyglądać się temu, co się dzieje w Rumunii! Nieoceniona, zawsze czujna, &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; pociesza nas wielkim tytułem <i>Europa przypilnuje Rumunii</i>. Wypowiedziała się już Komisja Europejska: <i>KE jest zaniepokojona wydarzeniami w Rumunii, szczególnie zmniejszeniem roli niezależnych instytucji, jak sąd konstytucyjny… Najbardziej oburzająca jest niedawna decyzja rządu o ograniczeniu prawa sądu konstytucyjnego do opiniowania decyzji parlamentu</i> (cytuję za &#8222;GW&#8221;). Wypowiedziały się już główne niemieckie gazety i niezawodna zawsze w obronie demokracji Angela Merkel. Szef Rumuńskiego Centrum Polityki Europejskiej ostrzega: <i>Nie będziemy drugą Białorusią, ale kraj na długie miesiące pogrąży się w politycznym i ekonomicznym chaosie.</i> Ponta, zdaniem tego znawcy, to drugi Orban, a celem tych wszystkich działań premiera jest zabezpieczenia otwartej drogi do… korupcji! Chce po prostu zneutralizować instytucje zwalczające korupcję!</p>
<p>I już tylko za pewną ciekawostkę możemy uznać fakt, że w tym demokratycznym klangorze potępienia rumuńskiego premiera, nie pojawia się nigdzie sprawa, od której cała ta niebywała awantura się zaczęła: wprowadzenie brytyjskiego systemu wyborczego w wyborach do Parlamentu Rumunii! Tak jak zawsze w <i>demokracjach</i>: najważniejsze jest nie to, o czym się mówi i pisze, tylko to, o czym się nie pisze i nie mówi.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b><br />7 lipca 2012</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/europo-ratuj-rumuni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>List do Ambasadora Rumunii w Polsce</title>
		<link>https://koszalin7.pl/list-do-ambasadora-rumunii-w-polsce/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/list-do-ambasadora-rumunii-w-polsce/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Jun 2012 14:02:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/06/05/list-do-ambasadora-rumunii-w-polsce/</guid>

					<description><![CDATA[Rumunia jest pierwszym krajem w całym b. bloku sowieckim, która zdecydowała się na ten doniosły krok, a politycy rumuńscy dają]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1321" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/06/romanian_flag_02.jpg" border="0" alt="Rumunia" title="Rumunia" align="left" width="400" height="298" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/06/romanian_flag_02.jpg 400w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/06/romanian_flag_02-300x224.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" />Rumunia jest pierwszym krajem w całym b. bloku sowieckim, która zdecydowała się na ten doniosły krok, a politycy rumuńscy dają nam wszystkim przykład, że politycy są w stanie wznieść się nad wąskie interesy partyjne i wprowadzić instytucje demokratyczne, które ich działanie poddadzą <span id="more-1322"></span>  skutecznej kontroli obywatelskiej. Ufamy, że za Waszym przykładem pójdą politycy polscy, a może też i innych krajów w podobnej sytuacji. Dlatego kierujemy na Pańskie ręce wyrazy najwyższego uznania, gratulacje i życzenia wszelkiej pomyślności dla Pańskiego Kraju i Jego Obywateli.</p>
<p><b>Stowarzyszenie na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego –<br />  Jednomandatowe Okręgi Wyborcze</b><br /> Biuro Krajowe: ul. Białoskórnicza 3/1, 50-134 Wrocław, tel. 713 424 644;<br />  e-mail: spes@spes.wroc.pl; </p>
<p>Warszawa, 1 czerwca 2012</p>
<p><b>Jego Ekscelencja<br /> Pan Gheorghe Predescu<br /> Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Rumunii<br />  w Rzeczypospolitej Polskiej<br /> ul. Fryderyka Chopina 10<br /> 00-559 Warszawa</b></p>
<p>Ekscelencjo,</p>
<p>  Piszę do Pana w imieniu  Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, który od wielu lat zabiega o wprowadzenie w Polsce, w wyborach do Sejmu, systemu wyborczego na wzór takiego, jaki obowiązuje w najwyżej rozwiniętych demokracjach, jak Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Kanada i inne. Jesteśmy bowiem przekonani, że taki system wyborczy wprowadziłby w polityce państwowej polskiej odpowiedzialność indywidualną wybranych polityków przed wyborcami, dając społeczeństwu efektywną kontrolę nad postępowaniem i jakością klasy politycznej. Cieszymy się więc niezmiernie, że taki właśnie system został uchwalony przez Parlament Rumuński. Mamy głęboką nadzieję, że Prezydent Rumunii niebawem tę nową ustawę podpisze i stanie się ona obowiązującym prawem.</p>
<p>Rumunia jest pierwszym krajem w całym b. bloku sowieckim, która zdecydowała się na ten doniosły krok, a politycy rumuńscy dają nam wszystkim przykład, że politycy są w stanie wznieść się nad wąskie interesy partyjne i wprowadzić instytucje demokratyczne, które ich działanie poddadzą skutecznej kontroli obywatelskiej. Ufamy, że za Waszym przykładem pójdą politycy polscy, a może też i innych krajów w podobnej sytuacji. Dlatego kierujemy na Pańskie ręce wyrazy najwyższego uznania, gratulacje i życzenia wszelkiej pomyślności dla Pańskiego Kraju i Jego Obywateli.</p>
<p>Składając nasze najlepsze życzenia nie zapominamy, że Rumunia była jedynym krajem, który okazał Polsce i Polakom prawdziwą pomoc  w chwili katastrofy dziejowej, jaką była napaść na nasz kraj, ze strony Niemiec i Sowietów, we wrześniu 1939 roku. Ten historyczny fakt nakłada na nas obowiązek wzajemności i śledzenia rozwoju Rumunii ze szczególną uwagą.</p>
<p>Bylibyśmy zobowiązani, gdyby Pan Ambasador, albo osoby przez Niego wskazane mogły podzielić się z nami doświadczeniami rumuńskimi, albowiem te doświadczenia maja ogromne znaczenia dla nas wszystkich.</p>
<p>Proszę przyjąć, Ekscelencjo, wyrazy najgłębszego szacunku,</p>
<p>Jerzy Przystawa<br />Prezes Zarządu</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/list-do-ambasadora-rumunii-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak uchwalono JOW w Rumunii</title>
		<link>https://koszalin7.pl/jak-uchwalono-jow-w-rumunii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/jak-uchwalono-jow-w-rumunii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 May 2012 11:07:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/28/jak-uchwalono-jow-w-rumunii/</guid>

					<description><![CDATA[Przedstawiciele organizacji określanych jako NGO, głośno protestowali wczoraj z balkonu sali obrad plenarnych Izby Niższej, przeciwko projektowi ustawy Ponty-Antonescu, krzycząc:]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1318" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romania_parlament.jpg" border="0" alt="Rumunia" title="Rumunia" align="left" width="520" height="390" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romania_parlament.jpg 520w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romania_parlament-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px" />Przedstawiciele organizacji określanych jako NGO, głośno protestowali wczoraj z balkonu sali obrad plenarnych Izby Niższej, przeciwko projektowi ustawy Ponty-Antonescu, krzycząc: <i>My chcemy demokracji, a to jest oszustwo.</i> Partia PDL (Partia Liberalno-Demokratyczna) zapowiedziała, że zaskarży nową ustawę <span id="more-1319"></span>  przed Trybunałem Konstytucyjnym.</p>
<p>Izba Niższa przyjęła we wtorek projekt ustawy wprowadzającej wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, przy 180 głosach <b><i>za</i></b>, 30 <b><i>przeciw</i></b> i 26 <i>wstrzymujących się</i>. Inicjatorami nowego prawa byli liderzy USL (Unia Socjo-Liberalna) Crin Antonescu i Victor Ponta. Według projektowanej ustawy, kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów w okręgu wyborczym otrzyma mandat parlamentarny. Ustawa dopuszcza również, że w okręgach wyborczych, w których mniejszości narodowe przekraczają 7% populacji, będzie dodatkowy mandat dla reprezentanta danej mniejszości. W ten sposób liczba posłów będzie się wahać w granicach 10 mandatów. Przykładowo, w regionach Harghita i Covasna ustawa przewiduje cztery mandaty parlamentarne. Gdyby wszystkie te mandaty obsadzili Węgrzy, to Rumuni uzyskają jeden mandat dodatkowo. W okręgach Brasov i Cluj, w których Węgrzy stanowią ponad 7% populacji, gdyby tak się zdarzyło, że żaden Węgier nie zdobędzie mandatu w JOW, to ustawa gwarantuje im dodatkowy mandat. Drugą zmianą, jaką wprowadza nowa ustawa jest usunięcie zapisu o 5% progu wyborczym, co pozwala na zdobycie mandatu kandydatom bez poparcia partyjnego. Powinna na tym skorzystać partia UNPR (Unia Narodowa dla Postępu w Rumunii), ponieważ prognozy wyborcze w starym systemie przewidywały, że nie przekroczy ona progu 5%.</p>
<p class="foto">Pałac Parlamentu w Bukareszcie (rum. Palatul Parlamentului).</p>
<p>Nowa ustawa przewiduje wybory w jednej turze, a więc kandydaci, którzy uzyskają najwięcej głosów uzyskają mandaty automatycznie. W przypadku gdyby więcej kandydatów uzyskało tę samą, największą ilość głosów &#8211; za dwa tygodnie odbędzie się druga tura, w której uczestniczyć będą tylko ci kandydaci.</p>
<p>Kandydata, który uzyskuje największą liczbę głosów poparcia ogłasza się za zwycięzcę. prezydent partii PNL (Narodowa Partia Liberalna) i senator Crin Antonescu przedstawił w Izbie Niższej projekt ustawy i podjął się jego obrony, odrzucając oskarżenia, że taki system wyborczy jest niedemokratyczny, niekonstytucyjny i niereprezentatywny. Wg Antonescu: <b><i>Jest to system wyborczy sprawdzony w praktyce, najlepszym przykładem jest Wielka Brytania i mam nadzieję, że nikt nie kwestionuje solidności brytyjskiej demokracji. Jest to system reprezentatywny do tego stopnia, że to bezpośrednia wola wyborcy i te same kryteria &#8211; a więc, że mandat zdobywa kandydat, który uzyskuje najwięcej głosów w swoim okręgu – to one decydują o zdobyciu mandatu w każdej sytuacji i bez wyjątku. Nie rozumiem, jak taki system może być antykonstytucyjny i antydemokratyczny, skoro system ten nie ogranicza w żaden sposób kandydowania zarówno z partyjnym poparciem, jak i bez niego i nie ogranicza w żaden sposób prawa wyborcy do głosowania na kogo chce.</i></b> Antonescu zgodził się z zarzutem, że w tym systemie znajda się wyborcy, którzy nie będą mieli swoich przedstawicieli w parlamencie, ale najważniejszą zaletą tego systemu, w obecnej sytuacji politycznej, jest to, że spowoduje on <b><i>bolesne, ale kategoryczne</i></b> uproszczenie sceny politycznej, oferując szansę na zbudowanie solidnej i spójnej większości, a w konsekwencji pozwoli na utworzenia rządu posiadającego solidne poparcie parlamentarne.</p>
<p>Pozytywny przebieg głosowania nad nową ustawą był do przewidzenia, ponieważ Partia Liberalno-Demokratyczna ogłosiła, że nie weźmie udziału w głosowaniu, jeśli zostanie zniesiony próg wyborczy i nie zostanie zredukowana liczba posłów do 300. Mircea Toader, lider PDL zapowiedział, że jego partia nie zgodzi się na ten projekt, gdyż w jego wyniku powstanie parlament rozproszony i ze zbyt wielką liczbą posłów. Po południu, ta partia, która była do niedawna partią rządzącą, zapowiedziała, że zaskarży ustawę przed Trybunałem Konstytucyjnym. Demokratyczna Unia Węgrów w Rumunii (UDMR) zbojkotowała głosowanie. Wg prezydenta tej partii, Kelemena Hunora, system wyborczy proponowany przez liderów USL Victora Pontę i Crina Antonescu <i>zniszczy rumuński system polityczny i wyborczy</i>. Grupa posłów z UNPR i posłowie mniejszości narodowych głosowali za zmianą prawa wyborczego. Lider mniejszości ormiańskiej Varujan Pambuccian oświadczył, że <i>to bardzo dobrze, iż osiągnęliśmy taki punkt, w którym system wyborczy musi być na nowo przemyślany</i>. Jest przekonany, że w wyniku tych przemyśleń <i>idea okręgów jednomandatowych zostanie wyrugowana raz na zawsze</i>.</p>
<p>W trakcie przemówienia Crina Antonescu przedstawiciele różnych NGO, jak Pro Democratia, APADOR CH, Active Watch, Press Monitoring Agency i the Centra for Independent Journalism protestowali z balkonu wołając: <i>Chcemy demokracji, a to jest oszustwo, Będzie nas wielu w naszej wielkiej mniejszości</i>.</p>
<p>Izba Niższa ma decydujący głos przy uchwalaniu prawa. Teraz ustawa oczekuje na podpis prezydenta Traiana Basescu.</p>
<p class="info">Artykuł <b><i>Ruxandry Radoslavescu</i></b> na portalu <b><i>Nine O’Clock.ro</i></b> z 22 maja 2012</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/jak-uchwalono-jow-w-rumunii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jednomandatowe okręgi wyborcze w Rumunii!</title>
		<link>https://koszalin7.pl/jednomandatowe-okrgi-wyborcze-w-rumunii/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/jednomandatowe-okrgi-wyborcze-w-rumunii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 May 2012 19:50:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/27/jednomandatowe-okrgi-wyborcze-w-rumunii/</guid>

					<description><![CDATA[W poniedziałek, 21 maja 2012, Parlament Rumuński uchwalił nowe prawo wyborcze, likwidując 5% próg wyborczy i wprowadzając jednomandatowe okręgi wyborcze.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1315" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romanian_flag.jpg" border="0" alt="Rumunia" title="Rumunia" align="left" width="400" height="286" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romanian_flag.jpg 400w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/romanian_flag-300x215.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" />W poniedziałek, 21 maja 2012, Parlament Rumuński uchwalił nowe prawo wyborcze, likwidując 5% próg wyborczy i wprowadzając jednomandatowe okręgi wyborcze. Wybory odbędą się w jednej turze, mandat otrzyma kandydat uzyskujący najwięcej oddanych głosów. Będzie to więc system zbliżony do brytyjskiego systemu FPTP <span id="more-1316"></span>  (nie znamy jeszcze dokładnie szczegółów ordynacji wyborczej).</p>
<p>Najbliższe wybory parlamentarne zostaną przeprowadzone w listopadzie tego roku. Z propozycją zmiany prawa wyborczego wystąpił nowy premier Rumunii, Victor Ponta, z poparciem lidera partii tworzącej koalicję rządzącą, Crina Antonescu. W głosowaniu za zmianą głosowało 180 posłów, przeciwnych było 30. Opozycja zapowiedziała zaskarżenie nowego prawa do Trybunału Konstytucyjnego.</p>
<p><b>Prof. Jerzy Przystawa</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/jednomandatowe-okrgi-wyborcze-w-rumunii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Demokracja grecko-belgijsko-polska</title>
		<link>https://koszalin7.pl/demokracja-grecko-belgijsko-polska/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/demokracja-grecko-belgijsko-polska/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 May 2012 08:58:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/11/demokracja-grecko-belgijsko-polska/</guid>

					<description><![CDATA[Wybitni eksperci polityczni, prestiżowego tygodnika „The Economist”, opracowują od lat statystyki krajów demokratycznych i produkują, rokrocznie, tzw. Democracy Index. Indeks,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1306" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/economist_democracy.jpg" border="0" alt="Economist" title="Economist" align="left" width="528" height="433" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/economist_democracy.jpg 528w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/economist_democracy-300x246.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 528px) 100vw, 528px" />Wybitni eksperci polityczni, prestiżowego tygodnika „The Economist”, opracowują od lat statystyki krajów demokratycznych i produkują, rokrocznie, tzw. <strong>Democracy Index</strong>. Indeks, w skali od 0 do 10, ujmuje syntetycznie jakość ustrojów politycznych wszystkich państw, <span id="more-1307"></span>  uznawanych za suwerenne i zjednoczonych wspólnymi ideałami demokracji w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Eksperci biorą pod uwagę wszystko, co tylko demokratom może przyjść do głowy, a zatem systemy wyborcze, funkcjonowanie rządów, prawa obywatelskie, udział obywateli w rządzeniu, kulturę polityczną itd. itp.</p>
<p>W tym rankingu 25 państw spełnia eksperckie kryteria „pełnej demokracji” (indeks od 8 do 10),  54 to „demokracje ułomne” (od 6 do 8), dalszych 48 to „demokracje hybrydowe” (od 4 do 6), a poniżej to już „systemy autorytarne”, których listę otwiera Madagaskar. W tym rankingu Polska zajmuje miejsce 45, a Grecja wyprzedza nas znacznie bo jest na miejscu 32, nie mówiąc już o demokracjach wzorowych, takich jak Belgia (23) czy Holandia na miejscu 10 z indeksem 8,99. Znacznie gorzej od Holandii wypada Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (18) czy Stany Zjednoczone z indeksem 8,11 na miejscu 19. Obie te stare demokracje wyprzedza nasz południowy sąsiad, Republika Czeska, na miejscu 16 z indeksem 8,19.</p>
<p>Jest to bardzo ciekawa statystyka, bo nieźle ilustruje ona problemy jakie mamy z pojęciem demokracji, czym jest &#8222;pełna demokracja&#8221; i jakiego ustroju potrzebują obywatele, a jakiego prawdziwi eksperci? Tak się bowiem składa, że demokracja belgijska pobiła właśnie rekord świata w konkurencji, którą możemy określić jak &#8222;czas stracony na poszukiwanie rządu&#8221; i nowy premier, Elio Di Rupo, objął swój urząd w 561 dni po wyborach parlamentarnych! Demokracja belgijska wyprzedziła tu znacznie demokrację iracką, do której należał poprzedni rekord 189 dni bez rządu (Irak zajmuje 112 miejsce w rankingu).</p>
<p>Rekord Belgów jest imponujący, ale nie jest aż tak niezwykły, jeśli się zważy, że nigdy tak jeszcze nie było, żeby jakiś rząd dało się utworzyć zaraz po wyborach parlamentarnych.  Podobnie przedstawia się sprawa w jeszcze bardziej doskonałej demokracji, jaką jest Holandia, ale, de facto, praktycznie we wszystkich krajach europejskich i pozaeuropejskich, w których obowiązuje tzw. system wyborczy reprezentacji proporcjonalnej. Kraje te trapi ta sama choroba: wybory, nazywane proporcjonalnymi, wprowadzają do parlamentu wiele partii, z których żadna nie osiąga odpowiedniej większości, aby samej utworzyć rząd. Trwają więc tygodniami, miesiącami i latami przepychanki „koalicyjne”, kto z kim i jak, zanim wreszcie uda się sklecić rząd, który, często- gęsto, niebawem się rozpada i zawiązywane są kolejne koalicje.   </p>
<p>Za dokonały przykład może nam posłużyć urocza Grecja, w której właśnie odbyły się kolejne wybory parlamentarne. Kraj targany spektakularnym kryzysem, codziennie na czołówkach światowych wiadomości, a do parlamentu najstarszej demokracji świata, pomimo istnienia progu wyborczego, weszło 7 partii, z których największa zdobyła zaledwie 18,85% głosów wyborców. &#8222;Proporcjonalność&#8221; greckiego systemu wyborczego jest bardzo ciekawa, ponieważ, wobec notorycznych trudności z wyłonieniem koalicji rządzącej, ordynacja wyborcza „dorzuca” zwycięskiej partii jeszcze dodatkowo 50 mandatów. W ten sposób ND , zamiast 58 mandatów, jakie by wynikały z zastosowania proporcjonalności, ma w parlamencie 108 posłów. Ale i tego za mało, żeby utworzyć rząd i muszą poszukiwać partnerów chętnych do zarządzania tym ekonomicznym i politycznym bankrutem, jakim już od dłuższego czasu jest Słoneczna Hellada. Warto bowiem pamiętać, że w kryzysie, w jakim od dłuższego czasu pogrążona jest Grecja,  rządy upadały jeden po drugim i żaden nie był w stanie znaleźć lekarstwa na grecką chorobę. Widzimy więc, że i nowe wybory parlamentarne, w tym samym kluczu wyborczym, który się dumnie – i bezzasadnie! &#8211; nazywa „proporcjonalnym” rozwiązania nie przynoszą. Czy ci Grecy pogłupieli?</p>
<p>Unia Europejska bardzo kocha „proporcjonalne wybory parlamentarne” i stanowcze zaleca je wszystkim państwom, bo spełniają one wymagania stawiane przez światowych ekspertów od demokracji. Dlatego nie chwali się tym, że w szeregu krajów połączonych w UE są i takie, które nigdy takich problemów z wyłanianiem rządów nie mają, gdzie wybory parlamentarne rzeczywiście przynoszą rozstrzygniecie dylematów politycznych i wyborcy, a nie jakieś tajemne konwentykle partyjne, dają upoważnienie jakiejś partii politycznej do rządzenia krajem.</p>
<p>W Europie to przede wszystkim Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, a także, częściowo, Francja. W krajach tych, podobnie jak w USA czy Kanadzie wybory przeprowadzane są w jednomandatowych okręgach wyborczych. Widać więc wyraźnie, że mamy tu do czynienia z inną filozofią demokracji, inną filozofią wyborów i inną filozofią partycypacji obywatelskiej. Eksperci, nawet w samej Wielkiej Brytanii (The Economist jest w końcu pismem angielskim) kręcą na taką demokrację nosem, ale zwykli obywatele inaczej na to patrzą.</p>
<p>Dowodzi tego wynik historycznego referendum brytyjskiego, jakie odbyło się dokładnie rok temu i w którym wyborcy stanowczo opowiedzieli się za swoim, sprawdzonym systemem wyborczym First-Past-The-Post. Podobnie zachowują się wyborcy w Kanadzie, którym eksperci już trzykrotnie próbowali zafundować „bardziej demokratyczny system wyborczy” i w trzech kolejnych referendach prowincjonalnych te zakusy odrzucili.</p>
<p>W Polsce, dzięki pomocy  światowych ekspertów od demokracji, mamy „demokrację proporcjonalną”, podobną do greckiej, belgijskiej czy holenderskiej. Nikt się nas nigdy nie pytał czy taka demokracja nam się podoba. Chwilowo scena polityczne się ustabilizowała, chociaż warto pamiętać, ze Donald Tusk jest 17 desygnowanym  premierem od roku 1989. Czekają nas trudne czasy, czy nie najwyższa pora obejrzeć się za jakimś bardziej praktycznym systemem demokratycznym? Może się bowiem okazać, że greckie problemy to „pikuś” w porównaniu z tymi, jakie niepewna przyszłość zechce wywołać na powierzchnię życia politycznego w Polsce.</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
<p class="note"><strong>JERZY PRZYSTAWA</strong>, profesor fizyki teoretycznej, kierownik Zakładu Teorii Fazy Skondensowanej w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego, obecnie na emeryturze. Inicjator Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Autor książek: <i>Via Bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski</i> (z M. Dakowskim); <i>Otwarta księga. O Jednomandatowe Okregi Wyborcze</i> (z R. Lazarowiczem); <i>Nauka jak Niepodległość. O sytuacji polskiego nauczyciela</i>; <i>Trans Atlantic. Felietony nowojorskie</i>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/demokracja-grecko-belgijsko-polska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Krytycy niemieckiej partiokracji</title>
		<link>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 21:19:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wybory świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/12/21/krytycy-niemieckiej-partiokracji/</guid>

					<description><![CDATA[Partie nie tworzą żadnych wartości, ale żerują na społeczeństwie jak pasożyty, rekwirują obywatelom część dochodów, aby zapewnić swoim funkcjonariuszom przywileje,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1158" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag.jpg" border="0" alt="Parteitag" title="Parteitag" align="left" width="640" height="480" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/12/parteitag-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />Partie nie tworzą żadnych wartości, ale żerują na społeczeństwie jak pasożyty, rekwirują obywatelom część dochodów, aby zapewnić swoim funkcjonariuszom przywileje, utrzymanie, władzę i prestiż. Kiedy się zapchały parlamenty narodowe, stworzono parlament europejski, w kolejce czeka parlament światowy. <span id="more-1159"></span>  Wysocy partyjni funkcjonariusze są de facto nieusuwalni, partia zapewnia im popularność, władzę, przywileje i dochody; chcąc sobie zabezpieczyć spokojną starość biorą posady ministerialne, żeby dzięki &#8222;służbie państwowej&#8221; otrzymywać potem sute, ponadprzeciętne emerytury. Partie uważa Woldag &#8211; są zwierciadlanymi negatywnymi odbiciami realnej gospodarki; dzięki władzy stanowienia prawa, zamiast wypracowywać dochód, stają się szantażystami pobierającymi haracz od podmiotów gospodarczych, wielkimi quasi-przestępczymi strukturami, które całe narody biorą jako zakładników; rosną na społeczeństwie jak jemioła na drzewie, która wprawdzie ładnie wygląda, ale wysysa soki z gospodarza.</p>
<p>  <center> </p>
<p><a href="https://koszalin7.pl/st/jow/jow_041.html"><strong>KRYTYCY NIEMIECKIEJ PARTIOKRACJI &#8211; czytaj cały artykuł</strong></a></p>
<p> </center>  </p>
<p class="info">Pierwodruk: &#8222;Opcja na prawo&#8221;, 2011, nr 10. Więcej ciekawych tekstów Tomasza Gabisia na stronie prywatnej <a href="http://www.tomaszgabis.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><b>www.tomaszgabis.pl</b></a></p>
<p class="note">Tomasz GABIŚ (ur. 1955) &#8211; publicysta i myśliciel konserwatywny, wybitny znawca problematyki niemieckiej. Od kilku lat identyfikuje siebie jako postkonserwatysta. Ukończył germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX wieku działał w opozycji. W 1987 roku był jednym z sygnatariuszy aktu założycielskiego Unii Polityki Realnej. Działał w niej do połowy lat 90. W tym okresie publikował również artykuły w tygodniku <i>Najwyższy CZAS!</i>. W latach 1991-2003 był redaktorem naczelnym pisma <i>Stańczyk</i>. Członek honorowy Organizacji Monarchistów Polskich i Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje w <i>Nowym Państwie</i>, <i>Arcanach</i>, <i>Obywatelu</i> i <i>Opcji na Prawo</i>.</p>
<p class="thanks">Dziękujemy panu Tomaszowi Gabisiowi za zgodę na przedruk tekstów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/krytycy-niemieckiej-partiokracji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
