<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wybory Polskie &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/jow/wybory-polskie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Sun, 14 Mar 2021 23:26:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Między demokracją bezpośrednią a pośrednią. Sejmik w Polsce przedrozbiorowej</title>
		<link>https://koszalin7.pl/miedzy-demokracja-bezposrednia-a-posrednia-sejmik-w-polsce-przedrozbiorowej/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/miedzy-demokracja-bezposrednia-a-posrednia-sejmik-w-polsce-przedrozbiorowej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Jan 2020 00:11:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Latest]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/?p=2768</guid>

					<description><![CDATA[Chociaż mija 30 lat od zapoczątkowania procesu upadku realnego socjalizmu w Europie Środkowej, to jednak państwa tu położone w dalszym]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-2768"></span></p>
<p><em><strong>Chociaż mija 30 lat od zapoczątkowania procesu upadku realnego socjalizmu w Europie Środkowej, to jednak państwa tu położone w dalszym ciągu poszukują optymalnego dla siebie modelu systemu politycznego. Debata w tej sprawie toczy się nieustannie. W refleksji tej nie powinno brakować wątków historycznych. Minione dzieje pozostawiły bowiem po sobie bogactwo rozwiązań politycznych.</strong> </em></p>
<p>Nie sposób oczywiście kopiować ich mechanicznie. Pozostają one jednak tworzywem, a czasem wzorem mogącym inspirować do poszukiwania form politycznych najbardziej korzystnych dla współczesnych państw demokratycznych i ich społeczeństw. W tej optyce właśnie <strong>sejmik Polski przedrozbiorowej wydaje się być instytucją godną uwagi</strong>. Odczytanie jego roli może być pomocne w odnajdywaniu właściwej drogi demokratycznego rozwoju państw środka naszego kontynentu. Istotne wydaje się tu być zwłaszcza odsłonięcie spełnianych przez niego funkcji, wskazanie roli w mechanizmie funkcjonowania państwa oraz znaczenia w relacji pomiędzy demokracją bezpośrednią a pośrednią.</p>
<p>Rycerze &#8211; szlachta już w wiekach średnich odsłaniali zamiar bezpośredniego oddziaływania na życie publiczne w Polsce. Do ich aktywności początkowo nawiązywali też mieszczanie i duchowieństwo. Rzutowały na to dwie kwestie. W XIV wieku zmieniło się pojmowanie państwa polskiego. Przestało być patrymonium, własnością dynastii założycielskiej, a stało się monarchią stanową, postrzeganą coraz silniej jako wspólne dobro żyjących w nim grup społecznych. Przyjmowała się też formuła głosząca, że <em><strong>&#8222;co wszystkich dotyczy przez wszystkich powinno być aprobowane”</strong></em> (łac.<em><strong> quod omnes tangit, ab omnibus comprobari debet</strong></em>). Otwierało to drogę do kreowania rozwiązań demokratycznych. Mirosław Matyja, badacz współczesnej demokracji pisze, że głównym jej założeniem jest udział społeczeństwa w procesie decyzyjnym państwa. „Im udział ten jest większy, tym bardziej ustrój spełnia założenia idei demokracji”. W Polsce demokratyczna tendencja ku bezpośredniemu wpływaniu na życie publiczne rozwinęła się w dwóch kierunkach. Z jednej strony ku samorządzenia się w środowisku swego życia. W przypadku szlachty chodziło o podmiotowe regulowanie jej własnych spraw w województwach i ziemiach. Podobną skłonność przejawiały też inne środowiska. W dawnej Polsce występowały więc różne formy samorządu. W aspekcie terytorialnym przyjmował postać samorządu wsi, miast, ziem i województw; w aspekcie społecznym – szlachty, mieszczan, chłopów, związków wyznaniowych, oraz grup narodowych: Żydów, Ormian. Tendencja do oddziaływania na treść życia publicznego polegała ze strony drugiej także na chęci wpływania i decydowania w sprawach państwowych. Przejawiało ją głównie rycerstwo (szlachta).</p>
<p>Głównym instrumentem szlachty w owym dwukierunkowym działaniu stał się <strong>sejmik</strong>. W kontekście genetycznym był konsekwencją istniejących od XIII wieku podziałów, wyłonił się z dawnych wieców dzielnicowych. Po raz pierwszy sejmiki zostały zwołane przez króla Władysława Jagiełłę w 1404 roku i od razu jako organ decyzyjny. Władca uruchomił je, aby uchwaliły podatki na wykupienie Ziemi Dobrzyńskiej z rąk Zakonu Krzyżackiego. Rolę decyzyjną sejmików wzmocnił <strong>przywilej nieszawski</strong> z 1454 roku, w którym król Kazimierz Jagiellończyk przyrzekł, że nie będzie wprowadzał nowych praw ani podejmował decyzji o wojnie bez zgody zjazdów ziemskich. Sejmiki zbierały się w różnych jednostkach polityczno-administracyjnych: województwach, ziemiach mających status województwa, ziemiach/powiatach leżących w granicach jednego województwa; organizowano je też w powiatach, a znamionowało to zwłaszcza rozwiązania przyjęte w Wielkim Księstwie Litewskim. Sejmik grupował głównie szlachtę, w tym urzędników danej ziemi. Uczestniczyły w nim także inne osoby, zabiegając o rozstrzygnięcia i wsparcie w sprawach ważnych dla ich środowisk: przedstawiciele miast i instytucji oświatowych, biskupi oraz przedstawiciele kapituł i duchowieństwa różnych wyznań, reprezentanci Żydów, a także delegaci wojska &#8211; np. na sejmiku województwa kijowskiego w Żytomierzu bywali reprezentanci Kozaków. Względna dostępność sejmiku dla różnych grup społecznych nie zmieniła faktu, że w jego poczynaniach, w tym procedurach decyzyjnych, wyłączną możliwość decydowania miała szlachta, a z biernego prawa wyborczego w większości korzystała głównie szlachta bardziej zamożna oraz magnaci. Sejmik ziemski był więc przede wszystkim instytucją szlachty.</p>
<p>Sejmik był jedną instytucją. Występował jednak <strong>pod różnymi nazwami</strong>: elekcyjny, przedsejmowy (poselski), relacyjny, deputacki, gospodarski. Alternatywne określenia były następstwem ewolucyjnego procesu, w ramach którego sejmik spełniał różne funkcje, a zwłaszcza wyborczą, administracyjną, gospodarczą, skarbową, wojskową i społeczno-kulturalną. Zdarzało się, że zróżnicowaniu funkcji towarzyszyły odmienne formy organizacyjne. Na przykład na Wołyniu sejmik przedsejmowy był tylko jeden i zbierał się wyłącznie w Łucku, ale sejmiki elekcyjne i deputackie zbierały się alternatywnie w trzech miastach powiatowych: Łucku, Krzemieńcu i Włodzimierzu Wołyńskim. Dokonany w ramach procesu historycznego rozwój funkcji sejmiku zwiększył też częstotliwość jego obrad. Każdego roku sejmik zbierał się w każdej ziemi co najmniej trzykrotnie, a czasem więcej. W tym kontekście badacz kultury politycznej szlachty polskiej Edward Opaliński ocenił, że świadczyło to o bardzo intensywnym życiu politycznym Polski przedrozbiorowej, a zarazem o upowszechnieniu się demokracji bezpośredniej.</p>
<p>Bogate były też <strong>role sejmiku</strong>, odgrywane zarówno na poziomie państwa, jak i regionu/ziemi. Na obu arenach był forum debaty publicznej. Podkreślenia wymaga, że w Polsce przedrozbiorowej nie istniały żadne regulacje prawne limitujące tematykę obrad sejmiku, w debacie rozwijanej na sejmiku nie było żadnych ograniczeń, szlachta mogła poddać własnej ocenie każdą kwestię. Spełniał on więc rolę kreatora opinii publicznej. Sejmik był też gremium decyzyjnym w sprawach merytorycznych: a) na poziomie państwa &#8211; od początku XV wieku był kluczowym elementem procedury podejmowania decyzji podatkowych, a od końca XVI wieku do 1717 rolę tę wypełniały sejmiki relacyjne; b) na poziomie lokalnym: sejmiki – zwłaszcza po pojawieniu się w XVII wieku sejmiku gospodarskiego – były głównym organem lokalnego samorządu szlacheckiego. W takiej roli podejmowały decyzje w sprawach administracyjnych, wojskowych, społecznych i ekonomicznych na swoim terenie. Dysponowały też własnymi zasobami finansowymi. Od XVII wieku ustanawiały własnych poborców podatkowych i kontrolowały wydatkowanie funduszy, zarówno tych, które były przeznaczone na sprawy własne ziemi, jak i tych, które dotyczyły spraw ogólnopaństwowych.</p>
<p><strong>Główną rolą sejmiku było przeprowadzanie wyborów.</strong> One dominowały w poczynaniach sejmiku, zarówno na poziomie lokalnym jak i ogólnopaństwowym. Na arenie regionalnej: w przywileju nieszawskim z 1454 roku sejmiki uzyskały prawo wskazania kandydatów na ważne lokalne urzędy ziemskie, jak sędzia ziemski, podsędek, pisarz ziemski, później także podkomorzy. Urzędnicy ci byli ważni dla sądownictwa cywilnego. Sejmik wskazywał czterech kandydatów, a król mianował jednego, na ogół tego, którego sejmik podał w pierwszej kolejności. W 1566 roku takie samo prawo uzyskały sejmiki Wielkiego Księstwa Litewskiego. Na arenie państwowej: a) od 1493 roku sejmiki przedsejmowe w Koronie wybierały posłów na sejm; na Litwie od 1566 roku; b) od 1578 roku sejmiki koronne wybierały deputatów do trybunału koronnego, od 1581 roku własnych deputatów wybierała szlachta litewska; c) od 1667 roku sejmiki gospodarskie wybierały komisarzy do trybunału skarbowego. Procedura i formuła wybierania posłów, a także osób powoływanych na inne urzędy, były rozstrzygana autonomicznie przez sejmiki. Znakomicie wzmacniało to ich demokratyczny charakter. Sposób elekcji ustalał się ewolucyjnie. Początkowo formułę wyborczą opierano na zasadzie <strong>jednozgodności</strong>, od przełomu XVI i XVII wieku większość sejmików formalnie przyjęła zasadę <strong>większości głosów</strong>, a w praktyce operowano kombinacją obu tych zasad i stała się ona też głównym wzorem kreowania jednolitego systemu wyborczego dla całego państwa.</p>
<p><strong>Ewolucyjny wzrost funkcji sejmików sprawił, że w XVII wieku były one nie tylko organem reprezentacji parlamentarnej szlachty, ale też weszły w rolę realnego organu zarządzania państwowego w zakresie władzy sądowniczej i wykonawczej, a w ramach tej ostatniej uczestniczyły w regulowaniu kwestii administracyjnych, skarbowych i wojskowych.</strong> Wyłaniała się z tego jeszcze jedna rola, raczej dotąd niedoceniana, a mianowicie rola <strong>pomostu pomiędzy demokracją pośrednią a bezpośrednią</strong>. Szlachta polska stopniowo otwierała się na demokrację przedstawicielską, czego wyrazem było powstanie i działanie sejmu, po Unii Lubelskiej 1569 roku wspólnego parlamentu federacji polsko-litewskiej. Bliska pozostała jej jednak myśl, by ważne kwestie rozwiązywać na zasadzie decyzji podejmowanych bezpośrednio. Dlatego nawet po wykształceniu się sejmu operowała różnymi formami demokracji bezpośredniej: ruch egzekucyjny, elekcja króla na zasadzie <em>viritim</em>, sądy kapturowe w okresie bezkrólewia, unia dusz, konfederacje czy nawet rokosze. Z pewnością te przedsięwzięcia miały charakter merytoryczny, bo rozchodziło się w nich o rozstrzyganie ważnych kwestii państwowych. Były to jednakże spektakularne formy bezpośredniego decydowania, występowały niesystematycznie, raz na kilka &#8211; kilkanaście &#8211; kilkadziesiąt lat. W tym stanie rzeczy głównym instrumentem bezpośredniego wpływania szlachty na państwo i jego politykę był właśnie sejmik.</p>
<p>Pomiędzy XV a XVII wiekiem wydatnie wzrosła rola sejmiku jako organu <strong>lokalnego samorządu szlacheckiego</strong>, organu decyzyjnego w skali państwa i pomostu pomiędzy regionalnym a centralnym poziomem władzy. Rozbudowane funkcje i role sejmiku miały doniosłe konsekwencje dla kształtu organizacyjnego Polski przedrozbiorowej. Silna pozycja sejmiku jako organu samorządu lokalnego sprawiła, że nigdy nie było ono państwem silnie scentralizowanym. Znaczną samodzielność uzyskały zwłaszcza województwa, będące jednostkami polityczno-administracyjnymi, sądowymi i wojskowymi. Silna, samorządna pozycja województw i jednostek pokrewnych przyczyniła się do tego, że ogólna konstrukcja państwa polskiego stała się później silnie zdecentralizowana, a w historiografii nie wahano się nawet określić jej jako quasi-federacyjnej. Aktywność sejmików i wypełniane przez nie role miały też znaczenie dla charakteru i mechanizmu decyzyjnego Polski przedrozbiorowej. Państwowość polską określano mianem <strong>demokracji szlacheckiej</strong>. Wprawdzie szlachta w Koronie, a później w obu częściach federacji polsko-litewskiej otwierała się na demokrację pośrednią i wysoko ceniła działanie sejmu walnego, to jednak demokracja staropolska właściwie nigdy nie była pośrednią. <strong>Działanie państwa realnie opierało się na współdziałaniu i współzależności demokracji pośredniej i bezpośredniej.</strong> Mechanizmy obu tych postaci demokracji przenikały się. Kwestię tą dostrzegli już i jednocześnie docenili badacze polscy. Interesująco rzecz interpretował znawca dziejów sejmików i parlamentaryzmu polskiego Stanisław Płaza. Twierdził on, że sejmiki stanowiły integralną część polskiego parlamentaryzmu. Tworzyły w nim „jakby rozproszoną izbę niższą w stosunku do sejmu”, który tworzył „jakby izbę wyższą tego mechanizmu”. W kontekście racji demokracja pośrednia &#8211; demokracja bezpośrednia autor ten zauważył, że „system sejmików spełniał w pewnym sensie i zakresie funkcję demokracji bezpośredniej, tyle, że nie na zasadzie bezpośredniego referendum, ale w drodze szczebla pośredniego, jakim były właśnie sejmiki”. Również inny badacz parlamentaryzmu polskiego Edward Opaliński wskazał, że: „System polityczny Rzeczypospolitej Obojga Narodów oparty był na ustroju parlamentarnym, który w wydaniu polskim stanowił komplementarny, zamknięty układ sejmikowo-sejmowy, łączący w sobie elementy demokracji bezpośredniej i pośredniej”.</p>
<p>Na tle tych ocen należy wskazać, że w mechanice podejmowania decyzji państwowych sejmik grał rolę swoistej przekładni zamieniającej bezpośrednio wyrażoną wolę szlachty w konkretne rozstrzygnięcia. Staropolska demokracja rozgrywała się na dużym obszarze, dotyczyła społeczeństwa wielomilionowego. W takich warunkach starożytny ideał demokracji bezpośredniej, polegającej na tym, że wszyscy obywatele zbierają się w jednym miejscu i czasie dla podjęcia decyzji, nie był możliwy do realizowania, aczkolwiek spektakularnie ten sposób decydowania w starej Polsce też istniał. Wykształciła się tu jednak alternatywna forma wywierania bezpośredniego wpływu na bieg wydarzeń państwowych, a były nią poczynania sejmiku. Właśnie poprzez sejmik możliwy był skuteczny transfer bezpośrednio wyrażonej woli w ogólnopaństwowe decyzje polityczne.</p>
<p>Działanie tej przekładni, limitującej współzależność demokracji bezpośredniej i pośredniej w starej Polsce, było widoczne na kilku poziomach. Sejmiki były przede wszystkim gremiami wyborczymi. Z tego względu <strong>demokracja szlachecka była demokracją wyborczą</strong>. Poprzez to była również demokracją bezpośrednią, bo wybory po dzień dzisiejszy pozostają aktem władzy wykonywanej przez suwerena. Funkcja wyborcza budowała też pomost pomiędzy demokracja bezpośrednią a pośrednią. Istnienie takich ciał przedstawicielskich jak sejm czy organów sądowniczych jak trybunał koronny/litewski czy trybunał skarbowy – jako ważnych centralnych organów państwa – wymagało właśnie odwołania się do bezpośredniego działania szlachty, dokonywanego na sejmiku.</p>
<p>Powiązanie między bezpośrednimi i pośrednimi formami demokracji odsłaniał sposób <strong>formowania poglądów i opinii o treści polityki</strong>. Władca w legacji adresowanej na sejmik wskazywał kierunki działań politycznych. Na sejmiku szlachta podejmowała debatę nad propozycjami królewskimi. Odpowiadała na nie w instrukcjach, jakie dawała wybranym przez siebie posłom i w zależności od treści instrukcji władca realizował bądź modyfikował politykę państwa. Tym samym demokracja staropolska zyskiwała &#8211; i to w wysokim stopniu &#8211; cechę <strong>demokracji deliberatywnej</strong>, w ramach której o treści polityki państwa zasadniczo decydowała opinia publiczna, szczególnie opinie jego obywateli wyrażane bezpośrednio właśnie na sejmiku.</p>
<p>Współzależność demokracji bezpośredniej i pośredniej widoczna była również w mechanizmie podejmowania <strong>decyzji podatkowych</strong>. W XV wieku sejmiki były podstawowym gremium zgody w ich sprawie. W XVI wieku decyzje podatkowe zapadały na sejmach. W 1589/1591 roku pojawiły się sejmiki relacyjne. Ciężar decyzji podatkowych zaczął wracać znów do sejmików: na sejmie szlachta nie wyrażała zgody na podatki, brała decyzję „do braci” i ostatecznie decyzję o podatkach podejmowały sejmiki relacyjne. Od 1652 do 1717 roku, w związku z postępującym upadaniem sejmu, rola sejmików w podejmowaniu decyzji finansowych, a w konsekwencji w całym państwie była kluczowa. Badacze wskazują, że państwo polskie znajdowało się wówczas w okresie „rządów sejmikowych”. Miało to zresztą dwojaką konsekwencję: z jednej strony pogłębiało demokrację bezpośrednią, ale z drugiej &#8211; spowolniło mechanizm decyzyjny w państwie i gromadzenie podatków. Negatywnym skutkiem tego było podejmowanie przez wojsko akcji samodzielnego zdobywania środków materialnych finansowych, co w konsekwencji anarchizowało życie społeczeństwa i państwa. Dlatego w 1717 roku „sejm niemy” wprowadził stałe podatki na utrzymanie wojska i rola sejmików relacyjnych zaczęła zanikać. Na tle upadku sejmu w dobie saskiej, sejmiki pozostały jednak ważnym ogniwem państwa. Pod nieobecność sejmu funkcjonowało ono na poziomie centralnym dzięki współdziałaniu króla i rady senatu, a na poziomie lokalnym dzięki działaniu sejmików.</p>
<p>Powyższy, z konieczności skrócony obraz sytuacji, pozwala formułować wnioski odnoszące się do przyszłości. <strong>Historia Polski przedrozbiorowej, zwłaszcza dzieje jej parlamentaryzmu, dostarczają wartościowego tworzywa, godnego uwzględnienia w kreowaniu nowej rzeczywistości.</strong> Pierwszą Rzeczpospolitą postrzegano jako demokrację szlachecką. Określenie to łączyło różne rysy. Odzwierciedlało realnie zachodzący i pozytywny proces włączania coraz większej liczby obywateli w procedury decyzyjne w państwie. Odsłaniało jednak także niewątpliwie słabą stroną tej postaci demokracji &#8211; była ona porządkiem zdominowanym przez jedną grupę społeczną &#8211; szlachtę &#8211; zapatrzoną przy tym w swoje interesy. <strong>Funkcjonowanie demokracji Polski przedrozbiorowej realnie oparte było na zazębianiu się i współzależności form demokracji pośredniej i bezpośredniej.</strong> <strong>W mechanizmie tym kluczową rolę odgrywał sejmik szlachecki, będący zarówno organem samorządu lokalnego, jak też ogniwem procedur decyzyjnych dla państwa.</strong> Mechanizm ów również miał rysy negatywne. Od połowy XVII wieku był coraz silniej zawłaszczany przez koterie i obozy magnackie; wykorzystywały one sejm, sejmiki i procedury decyzyjne do własnych celów.</p>
<p><strong>Doceniając istnienie negatywnych stron demokracji szlacheckiej należy jednak uwzględniać, że wytworzyła ona interesujący wzór systemu politycznego. W systemie tym mechanizmy demokracji pośredniej, w postaci działania parlamentu i urzędów centralnych, plastycznie przenikały się i łączyły z elementami właściwymi dla demokracji bezpośredniej, co wyrażały wybory posłów na sejm oraz sędziów i urzędników lokalnych. System ten odsłaniał również bezpośredni wpływ sejmików na decyzje państwowe i treść polityki państwa polsko-litewskiego. Wydaje się, że ów wzór jest w dalszym ciągu godny uwagi. Na tle rozlicznych słabości demokracji pośredniej, których doświadczamy w dniu dzisiejszym, wzór ten z powodzeniem można zastosować do pogłębiania demokracji współczesnych państw. Demokrację dzisiaj animowaną, także w państwach scentralizowanych, można oprzeć na współzależności demokracji pośredniej i bezpośredniej. W grę wchodzą nowoczesne ujęcia tej kwestii. Oznaczałoby to, że obok władzy centralnej istnieje władza lokalna, regionalna, samorządowa, wyposażona w spore kompetencje i środki finansowe. W praktyce powinno to też znaczyć, że obok decyzji podejmowanych centralnie przez parlament i rząd &#8211; niezależnie od tego, czy system będzie parlamentarny czy prezydencki &#8211; w procedurze decyzyjnej państwa istotna będzie podmiotowość obywateli. Wyrażać może ją nadanie obywatelom realnego prawa bezpośredniego decydowania w sprawach regionalnych i ogólnopaństwowych poprzez wykorzystanie takich form demokracji bezpośredniej jak referendum, inicjatywa obywatelska i weto obywatelskie. Mirosław Matyja obdarza te formy mianem magicznego trójkąta. Przykładem pozytywnym efektywności systemu politycznego opierającym się na współdziałaniu i wręcz współzależności demokracji pośredniej i bezpośredniej jest dzisiejsza Szwajcaria. Konstrukcję instytucjonalną obu filarów porządku demokratycznego wzmocnić może dobrze organizowana debata publiczna. W pomnożeniu podmiotowej roli obywateli w procedurach decyzyjnych podejmowanych na różnych arenach pomocny może być także e-voting, a więc głosowanie wykorzystujące systemy elektroniczne.</strong></p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; dr hab. prof. uczelni, politolog specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 30 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książek &#8222;Jakub Bojko 1857-1943&#8221;, &#8222;Formuła wyborcza u progu niepodległej Polski (do 1920 r.)&#8221; oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych.</p>
<p>Podkreślenia pochodzą od redakcji Koszalin7.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/miedzy-demokracja-bezposrednia-a-posrednia-sejmik-w-polsce-przedrozbiorowej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Ruch ludowy</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-ludowy/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-ludowy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 12:21:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-ruch-ludowy/</guid>

					<description><![CDATA[Dla ruchu ludowego kwestia zasad i formuły wyborczej miała zasadnicze znaczenie. Dążył on do szeroko rozumianej demokratyzacji stosunków społecznych i]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1303"></span></p>
<div class="article">
<p>Dla ruchu ludowego kwestia zasad i formuły wyborczej miała zasadnicze znaczenie. Dążył on do szeroko rozumianej demokratyzacji stosunków społecznych i politycznych, a w obrębie tego do emancypacji wsi polskiej, uczynienia chłopa <strong>obywatelem i realnym współgospodarzem kraju</strong>. Osiągając ów cel nie szukał rozstrzygnięć rewolucyjnych, bardziej ewolucyjnych, będących następstwem aktywności parlamentarnej. Zainteresowany był więc szczególnie demokratyzacją prawa wyborczego. Rzeczywistość życia politycznego na początku XX wieku dostarczyła ludowcom szeregu okazji wyrażenia poglądu w tej sprawie. W Galicji wiązało się to z demokratyzacją prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego i sejmu lwowskiego, w Królestwie &#8211; z wypadkami rewolucyjnymi 1905-1907 r., gdy wysuwana była idea autonomii Królestwa; w okresie I wojny światowej wreszcie sposobność wypowiedzi odnośnie prawa wyborczego dały prace nad ordynacją wyborczą do Sejmu odradzającej się już Polski. Uwaga ludowców zasadniczo skupiała się na sposobie wyłaniania jednoizbowego ciała przedstawicielskiego lub izby niższej parlamentu.</p>
<h4>Przez ordynację do wyzwolenia społecznego</h4>
<div class="caption left"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-medium wp-image-4285 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wyslouch-1-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wyslouch-1-215x300.jpg 215w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wyslouch-1.jpg 220w" sizes="(max-width: 215px) 100vw, 215px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Bolesław Wysłouch zabiegał w imieniu ruchu ludowego o powszechne i równe prawa wyborcze.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwsza na ziemiach polskich polityczna organizacja chłopów &#8211; utworzony w 1893 r. <strong>Związek Stronnictwa Chłopskiego</strong> &#8211; akceptowała kurialny system wyborczy. Dystansowała się od zasady powszechności wyborów, odrzucała równość wyborów, redukując ją jedynie do tego, by w kurii wiejskiej wybory do parlamentu wiedeńskiego i sejmu galicyjskiego nie były pośrednie. Idea głosowania równego wręcz irytowała działaczy ZSCh. Uważali oni, że zrównanie głosu ojca rodziny czy właściciela gospodarstwa rolnego z „głosem prostego pełnoletniego”, czyli np. parobka, byłoby zabiegiem niesprawiedliwym, naruszającym boski (chrześcijański) porządek (1). Od 1905 r. Stronnictwo to wchodziło w skład <strong>Polskiego Centrum Ludowego</strong> i swój punkt widzenia na zasady wyborcze rozwijało w ramach nurtu chrześcijańsko-demokratycznego.</p>
<p>Powstałe w 1895 r. <strong>Stronnictwo Ludowe</strong>, tworzące główny nurt galicyjskiego ruchu chłopskiego, było już bardziej radykalne i krytykowało kurialny system wyborczy, jaki obowiązywał w monarchii Habsburgów. Dostrzegało potrzebę powszechności wyborów, ale konkretnie domagało się, by wybory były bezpośrednie a głosowanie tajne. Nie zdobyło się na podniesienie kwestii równości wyborów. Wprowadzenie tej idei na kongresie SL w 1901 r. przyjmowano z mieszanymi odczuciami. Zapewne stąd jeszcze w 1902 r. Stronnictwo postulowało, by w ramach sejmowej reformy wyborczej wprowadzić piątą kurię wyborczą i dokonać zmian w obrębie istniejących czterech kurii (2). Dopiero w programie z lutego 1903 r., autorstwa <strong>Bolesława Wysłoucha</strong>, <strong>Polskie Stronnictwo Ludowe</strong> przedstawiło już stanowcze żądania. Odrzuciło, jako anachroniczny, kurialny system wyborczy. „Sprawiedliwość wymaga reformy wyborczej, równającej obywateli w obliczu prawa. Żądamy przeto powszechnego i równego prawa wyborczego, a jako rękojmi prawidłowego korzystania z tych praw obywatelskich, bezpośrednich i tajnych wyborów, tudzież odpowiedzialności karnej za wszystkie nadużycia wyborcze” (3). Czteroprzymiotnikowe prawo wyborcze odniesiono do wyborów rad gminnych, rad powiatowych, sejmu, izb handlowo-przemysłowych i Rady Państwa. Na podstawie tego programu PSL przeprowadziło w latach 1905-1906 (wspólnie z PPSD) wielką i częściowo skuteczną akcję na rzecz zdemokratyzowania prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego. Wybory do tego parlamentu w 1907 r. były powszechne, równe, bezpośrednie, a głosowanie tajne; przeprowadzono je w okręgach jednomandatowych, jedynie w Galicji wprowadzono okręgi dwumandatowe.</p>
<p>Zabiegi wokół demokratyzacji prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego sprzyjały bardziej precyzyjnemu i merytorycznemu wypowiedzeniu się w sprawie zasad i formuły wyborczej. Przedstawiane wtedy poglądy odnosiły się później także do reformy prawa wyborczego do sejmu lwowskiego. Ludowcy doceniali znaczenie prawa wyborczego; słusznie przyjmowali, że określa ono treść prawodawstwa. Obecność chłopów w ciałach parlamentarnych miała więc dla nich zasadnicze znaczenie. Oceniali, że kurialny system wyborczy, dając w sposób sztuczny, bo niezgodny z realnym układem sił społecznych, władzę ziemiaństwu, w konsekwencji przynosi niekorzystne dla chłopów ustawodawstwo. Odejście od tego systemu powinno przynieść rozstrzygnięcia bardziej sprawiedliwe. Za takie uważali upowszechnienie wyborów, dające prawo wyborcze mężczyznom, którzy ukończyli 24 rok życia. Argumentowali, że na dobro publiczne składa się praca wszystkich obywateli, wszyscy też powinni mieć wpływ na podział wytworzonego majątku (4). Tym bardziej, że wszyscy obywatele płacą podatki pośrednie, a zwłaszcza daninę krwi w postaci służby wojskowej. Byli przekonani, że liczebna przewaga chłopów poprzez upowszechnienie wyborów uczyni ich głównymi decydentami w procedurze wyborczej. Ten arytmetyczny argument sprzyjał przyswojeniu sobie przez ludowców większościowej formuły wyborczej i traktowaniu jej jako naturalnej.</p>
<p>Nierówne prawo wyborcze było według nich niezgodne z porządkiem boskim i konstytucyjnym. <strong>Franciszek Krempa</strong>, poseł do Rady Państwa, pisał: „Żądamy równego prawa wyborczego, bośmy równi wobec Boga i równi wobec prawa według artykułów konstytucyjnych. Nierówność praw wyborczych urąga i przeczy owym zasadom, obraża i poniża lud” (5). Upowszechnienie wyborów i uczynienie ich równymi miało w swej funkcji nie tylko zniwelować uprzywilejowana pozycję ludzi bardziej majętnych, ale przede wszystkim powinno przysłużyć się dobru publicznemu poprzez kreowanie nowych sił społecznych działających na jego rzecz. W publikowanej w styczniu 1906 r. Odezwie Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej twierdzono: „W naszym kraju równouprawnienie polityczne złamie wszechwładzę małej garstki, powoła liczne zastępy włościan i robotników do pracy publicznej, inteligencji zaś otworzy szersze pole działalności, a znosząc różnice stanowe, które z czasów dawnej szlachetczyzny dotąd przetrwały, spełni ideały równości obywatelskiej, przekazane nam testamentem upadającej Polski w Konstytucji 3-go Maja” (6).</p>
<p>Ludowcy zwracali także uwagę na znaczenie tajności i bezpośredniości głosowania dla uczciwości wyborów. W kurii wiejskiej powszechną praktyką było zniekształcanie przez szlachtę wyników wyborczych różnymi formami manipulacji i przekupstwa; galicyjska <strong>„wódka i kiełbasa wyborcza”</strong> były wręcz przysłowiowe. Wynikało to z faktu, że o wyborze posła decydowała stosunkowo mała grupa elektorów wyłaniana przez prawybory. W rozumieniu ludowców, uczynienie wyborów bezpośrednimi oznaczało właściwie eliminację korupcji wyborczej. Grupę wyborczą tworzyć miało bowiem nie wąskie i łatwe do przekupienia kolegium elektorskie, lecz wielotysięczny elektorat; w takiej grupie, ze względu na jej wielkość oraz możliwość kompromitacji, korupcja była niemożliwa. Z kolei tajność głosowania miała zabezpieczać przed szykanami w związku z suwerennym zachowaniem wyborczym (7).</p>
<h4>Personalne głosowanie w naturalnej wspólnocie</h4>
<div class="caption right"><img decoding="async" class="size-full wp-image-4282 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/stapinski.jpg" alt="" width="220" height="301" />Zdjęcie obok: <em><strong>Jan Stapiński, rzecznik wyborów personalnych w jednomandatowych okręgach wyborczych.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Patrząc z tego punktu widzenia, ludowcy przywiązywali wagę do przeprowadzenia głosowania w <strong>małych jednomandatowych okręgach wyborczych</strong>. Miały liczyć około 80 tysięcy wyborców i w zasadzie każdy okręg miał obejmować jeden powiat, a więc naturalną wspólnotę obywateli. Kwestia ta zajmowała szczególnie przywódcę PSL <strong>Jana Stapińskiego</strong>. Pisał on: „Okręgi wyborcze będą małe (przeciętnie każdy powiat będzie miał jednego posła), głosowanie będzie łatwe, bo bezpośrednie, każdy w swej gminie głosuje wprost na posła, przekupstwa będą nadzwyczaj utrudnione&#8230;” (8). Propozycja, by wybory przeprowadzać w małych jednomandatowych okręgach z pewnością szła w kierunku wprowadzenia systemu prostego, zrozumiałego dla wyborców i uczciwego. Ale też uwzględniała dotychczasową praktykę polityczną. W Galicji wybory były wprawdzie kurialne, ale w kurii wiejskiej zarówno w wyborach sejmowych jak i parlamentarnych były one większościowe i przeprowadzano je w okręgach jednomandatowych. Chłopi wyuczyli się określonych zachowań politycznych. Wysuwali jednego kandydata na posła, na ogół swego naturalnego przywódcę, którego zalety umysłowe i moralne dobrze znali i których mogli też dobrze bronić; wybory miały więc ściśle <strong>personalny</strong> charakter. Wiedzieli, że do jego elekcji wystarczy uzyskanie większości głosów. Przywiązywali też wagę do sposobu kontrolowania i rozliczania posłów z działalności parlamentarnej. Utrwalił się tu zwyczaj, że po sesji sejmu i parlamentu przedstawiciel wsi zwoływał <strong>wiec relacyjny</strong>, omawiał aktywność swoją i swojego ugrupowania oraz uzyskiwał, bądź nie, akceptację dla swojej działalności. System wyborczy oparty na formule większościowej i okręgach jednomandatowych stał się ważnym komponentem <strong>kultury politycznej chłopów</strong>, a szerzej całej Galicji. Te tradycyjne elementy kultury politycznej, która stała się także ich własną, ludowcy chcieli zachować. W związku z tym J. Stapiński kwestionował możliwość uczynienia wyborów parlamentarnych proporcjonalnymi, przeprowadzanymi w dużych wielomandatowych okręgach. Uważał, że okręgi te będą tworzone w sposób sztuczny, ze względu na ich wielkość poseł nie będzie miał pełnej możliwości <strong>kontrolowania</strong> w nich sytuacji społecznej, a zwłaszcza <strong>postępowania biurokracji</strong>. Oceniał też, że proporcjonalny system wyborczy będzie zniechęcał chłopów do udziału w głosowaniu. System ten przewiduje bowiem elekcję bezwzględną większością głosów, a to może oznaczać przeprowadzenie głosowania aż w trzech turach (9). Stąd ludowcy kwestionowali pewne elementy nowego prawo wyborczego do parlamentu. Występując w ich imieniu w Radzie państwa poseł <strong>Michał Olszewski</strong> mówił: „Dwumandatowość okręgów i proporcjonalność głosowania, nowość w postaci zastępców posłów itp., to są postanowienia, które mogą utrudnić i zanieczyścić akt wyborczy i otworzyć wrota wszelkim szachrajstwom” (10).</p>
<h4>Walka o ordynację w Galicji</h4>
<p>W okresie dyskusji nad reformą prawa wyborczego do parlamentu, a później do sejmu galicyjskiego PSL znajdowało się w konflikcie z narodową demokracją. Propozycje ludowców odnoszące się do prawa wyborczego oraz związanych z nim kwestii politycznych i narodowych były często odwrotnością koncepcji wysuwanych przez narodowych demokratów. Ludowcy wcześniej od nich wysuwali postulat wyodrębnienia i usamodzielnienia Galicji, ale w odróżnieniu od narodowych demokratów uważali, że powinno to zostać poprzedzone wprowadzeniem 4-przymiotnikowego prawa wyborczego do sejmu. „Samo wyodrębnienia kraju bez takiej reformy wyborczej odrzucamy, gdyż spowodowałoby ono jeszcze większą przemoc dziś uprzywilejowanych możnowładców tabularnych, a całe społeczeństwo oddałoby na pastwę samowoli i nadużyć” &#8211; stwierdzała Rada Naczelna PSL (11). Początkowo nie podzielała także obaw wskazujących, że demokratyczne prawo wyborcze do parlamentu nadmiernie wzmocni Ukraińców i zaszkodzi polskim interesom w Galicji wschodniej. Twierdziła, że kwestia ruska nie może być argumentem na rzecz utrzymania politycznego zniewolenia polskich chłopów. Dostrzegała, że polscy chłopi i Rusini żyją w jednym kraju oraz że mają porównywalne położenie. Tu RN PSL oceniała, że „ten sam łańcuch krzywd i ucisku krępuje lud polski, co i lud ruski, w tej części naszej wspólnej Ojczyzny, która tak dla narodu polskiego, jak dla narodu ruskiego ma być matką”. Sprawiedliwe ułożenie wszelkich stosunków w kraju wymagało więc oparcia ich na zasadzie równych praw dla wszystkich grup społecznych i narodowych. Ludowcy ryzykownie dopuszczali naówczas myśl, że pełna demokratyzacja ordynacji wyborczej do parlamentu może zmniejszyć liczbę posłów polskich w Radzie Państwa. W ich mniemaniu, ewentualne zmniejszenie liczebne polskiej reprezentacji w Wiedniu może zostać zrekompensowane poprzez wyeliminowanie posłów nadmiernie ugodowych i wprowadzenie w ich miejsce posłów godnie i dzielnie strzegących polskich interesów. Oceniali, że tym samym urealnieniu powinna też ulec zasada solidarności narodowej: „W razie wprowadzenia powszechnego, równego, bezpośredniego, tajnego głosowania nabierze dopiero mocy obowiązującej zasada solidarności reprezentacji w Wiedniu, gdyż wtedy posłowie nasi będą prawdziwie przedstawicielami większości ludności, a nie małego odłamu społeczeństwa. Reprezentacja nasza, spojona silną solidarnością, wobec rządu niezależna, w dążeniach programowych kraju i narodu wytrwała i energiczna, więcej zdziała, choćby liczebnie była słabszą, niż służalcze Koło Polskie” (12).</p>
<p>Zachęcone sukcesem, jakim była demokratyzacja prawa wyborczego do parlamentu, PSL jeszcze w tym samym 1907 r. roku podjęło działania na rzecz wprowadzenia demokratycznej ordynacji wyborczej także do Sejmu Krajowego we Lwowie. Jan Stapiński akcentował: „My, ludowcy, żądamy, aby wybory do Sejmu były powszechne, równe, bezpośrednie i tajne &#8211; takie same, jak do Rady Państwa, z usunięciem proporcjonalności” (13). W początkowym stadium zabiegów wokół sejmowej reformy, PSL zachowało ciepły stosunek do Ukraińców i wspólnie z nimi zabiegało o demokratyzację prawa wyborczego. W dniu 16 lutego 1907 r. przywódca PSL J. Stapiński złożył w sejmie wspólnie z Ukraińcami wniosek nagły, w którym domagał się wprowadzenia 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Tego samego dnia poseł ukraiński <strong>Eugeniusz Oleśnicki</strong> złożył poparty przez ludowców konkretny projekt ordynacji wyborczej do sejmu. Ów wspólny projekt ustawodawczy posłów stronnictwa ludowego i posłów ruskich zmierzał do oparcia sejmu o zasadę powszechnego, równego, tajnego i bezpośredniego prawa głosowania. Pozostawieni mieli być wprawdzie wiryliści, w dotychczasowej liczbie 12, jednak reszta z liczby 160 posłów, którzy stanowić mieli izbę sejmową, a więc wszyscy wybierani posłowie w liczbie 148, mieli pochodzić z wyboru opartego na tzw. 4-przymiotnikowym prawie głosowania w 37 okręgach jednomandatowych miejskich i 111 okręgach jednomandatowych wiejskich, złożonych z poszczególnych powiatów sądowych, względnie grup powiatów sądowych (14). Ponownie więc PSL położyło akcent na to, a podobnie czynili też Ukraińcy, by wybory przeprowadzane były w okręgach jednomandatowych.</p>
<div class="caption right"><img decoding="async" class="size-medium wp-image-4278 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski-213x300.jpg" alt="" width="213" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski-213x300.jpg 213w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski.jpg 220w" sizes="(max-width: 213px) 100vw, 213px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Michał Bobrzyński, namiestnik Galicji, czynił starania na rzecz reformy sejmowej i ugody z Ukraińcami. W odrodzonej Rzeczypospolitej uczestniczył m.in. w pracach konstytucyjnych.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Później PSL stawało się coraz mniej radykalne w żądaniu pełnej demokratyzacji sejmowej ordynacji. W literaturze wielokrotnie już wskazywano, że do tej metamorfozy w istotny sposób przyczyniło się zaognienie walki pomiędzy Polakami a Niemcami w Wielkopolsce oraz narastanie antagonizmu polsko-ukraińskiego w samej Galicji, czego wymownym wyrazem było dokonane przez Ukraińca zabójstwo namiestnika Galicji <strong>Andrzeja Potockiego</strong>. Poczucie zagrożenia nakazywało oparcie działań na zasadzie solidaryzmu narodowego. M.in. z tych powodów w 1908 r. PSL weszło w sojusz z konserwatystami i demokratami galicyjskimi. Chociaż rządzący od lat Galicją stańczycy naciskali, by PSL wyrzekło się akcji na rzecz demokratyzacji prawa wyborczego, Stronnictwo to kontynuowało, chociaż z mniejszą intensywnością, zabiegi w tym kierunku. W 1909 r. „Przyjaciel Ludu” informował, że PSL wypracowało osobny projekt reformy wyborczej. Sejm miał składać się z 161 członków &#8211; 12 wirylistów i 149 posłów wybranych na podstawie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. W Sejmie miało być 48 Ukraińców &#8211; 3 wirylistów i 45 posłów z wyborów. Proponowano podział mandatów pomiędzy wieś i miasto &#8211; wieś miała otrzymać ich 108, a miasta 41. Ludowcy zmodyfikowali też stanowisko w sprawie okręgów wyborczych. Ich projekt przewidywał, że w zachodniej części kraju okręgi będą jednomandatowe, a we wschodniej dwumandatowe &#8211; na podobieństwo ordynacji parlamentarnej 1 mandat miał być dla posła większości, drugi dla posła mniejszości (15). Zmiana podejścia do kwestii tworzenia okręgów wyborczych dosyć wymownie wskazywała, że PSL zaczęło zauważać, że dynamiczny rozwój ruchu ukraińskiego może nieść dla Polaków niebezpieczeństwo i otwierało się na rozwiązania zabezpieczające polskie interesy w Galicji Wschodniej.</p>
<p>Narastanie antagonizmu polsko-ukraińskiego spowodowało, że od 1910 r. w dyskusji nad sejmową reformą wyborczą zagadnieniem pierwszoplanowym stał się podział mandatów pomiędzy Polaków i Ukraińców. Ludowcy w pełni zdawali sobie też sprawę z tego, że niemożliwe będzie także złamanie oporu konserwatystów zwłaszcza w kwestii równości wyborów. Okoliczności te, łącznie z faktem utrzymywania sojuszu ze stańczykami, zaważyły na dalszej ewolucję stanowiska PSL. Już w 1910 r. J. Stapiński informował, że przyjęcie sejmowej reformy wyborczej będzie wymagało poświęcenia zasady równości wyborów. W jego rozumieniu miało to oznaczać pozostawienie kurii wyborczych. W kurii wiejskiej głosowanie miałoby być powszechne, bezpośrednie i tajne. Oprócz tego wybory w kurii wiejskiej miały być także <strong>pluralne</strong> &#8211; wyborcy płacący podatki bezpośrednie mieliby mieć <strong>dwa głosy</strong>, wyborcy nie płacący podatków <strong>jeden głos</strong> (16). Obradująca w styczniu 1912 r. Rada Naczelna PSL podsumowała ewolucję dokonująca się w PSL. Formalnie podtrzymała stanowisko, by wybory do sejmu lwowskiego były powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Jednocześnie uznała, że aktualny sejm, ze względu na pozycję i postawę konserwatystów, nie jest zdolny do wprowadzenia takiego prawa wyborczego. Wobec tego przyjęła, że do pełnej demokratyzacji tegoż prawa należy dojść „etapami i przez częściowe zmiany, zwiększające liczbę i wpływ posłów ludowych” (17). Interpretacja ta pozwoliła ludowcom zaakceptować projekt ordynacji w wersji podanej przez namiestnika <strong>Michała Bobrzyńskiego</strong>.</p>
<p>Poświęcając zasadę równości wyborów, PSL w 1912 r. zarazem usztywniło jednak swoje stanowisko w sprawie okręgów wyborczych. Podczas jesiennej sesji sejmu powróciło i konsekwentnie broniło konceptu, by w kurii wiejskiej wybory odbywały się w okręgach jednomandatowych (18). W związku z tym znalazło się w ostrym sporze z konserwatystami i narodowymi demokratami, którzy optowali za tworzeniem okręgów liczących więcej niż jeden mandat. 1 października 1912 r. załamały się nawet rokowania stronnictw w sprawie reformy. Jan Stapiński pisał: „Oświadczyliśmy, że dopóki konserwatyści nie zgodzą się na jednomandatowe okręgi wyborcze w kurii gmin wiejskich w całym kraju, dopóty nie widzimy celu dalszych rokowań&#8230;” (19). Bronił w ten sposób rozwiązania, które dla chłopów było <strong>proste i zrozumiałe</strong>, stanowiło istotny składnik ich kultury politycznej oraz wnosiło elementarne zabezpieczenie przed korupcją polityczną. Z podobnych względów także Ukraińcy długo domagali się podziału miejsce w sejmie na zasadzie katastru narodowego (31 % dla nich) oraz przeprowadzania wyborów właśnie w okręgach jednomandatowych (20). W październiku 1912 r. zaczęli jednak przychylać się do propozycji namiestnika Bobrzyńskiego, proponującego inne rozwiązania. W tym stanie rzeczy RN PSL zaczęła także dochodzić do przekonania, że w obronie jednomandatowych okręgów wyborczych PSL może pozostać osamotnione (21). Również i ta okoliczność sprawiła, że PSL zaakceptowało projekt reformy ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego we Lwowie przygotowany przez namiestnika Michała Bobrzyńskiego. Przyjęto w nim bowiem rozwiązania nawiązujące do propozycji PSL i Ukrainców: otrzymali Ukraińcy 27% mandatów oraz utworzono w klasie gmin wiejskich i miasteczek okręgi jednomandatowe (ukraińskie lub polskie), a na terenach narodowościowo podzielonych okręgi dwumandatowe z zabezpieczeniem interesów mniejszości. Podobną do PSL drogę postępowania obierały także inne ugrupowania. Uwzględniając galicyjskie realia i charakterystyczną dla nich silną pozycję konserwatystów nie akceptujących w pełni demokratycznych wyborów, ugrupowania te przystawały &#8211; w imię doprowadzenia sejmowej reformy wyborczej do skutku i załagodzenia tym samym konfliktu z Ukraińcami &#8211; na proponowany przez stańczyków wariant reformy, ale programowo podtrzymywały swoje dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych.</p>
<h4>Spór o ordynację w Galicji</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4284 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/witos-207x300.jpg" alt="" width="207" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/witos-207x300.jpg 207w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/witos.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 207px) 100vw, 207px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Wincenty Witos, przywódca PSL „Piast” opowiadał sie za jednomandatowymi okręgami wyborczymi.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W 1913 r. w <strong>galicyjskim PSL</strong> dokonał się rozłam, którego następstwem było działanie dwóch stronnictw ludowych &#8211; <strong>PSL-Lewica</strong> i <strong>PSL „Piast”</strong>. Kierowane przez <strong>Jakuba Bojkę</strong> i <strong>Wincentego Witosa</strong> PSL „Piast” podtrzymało dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych. W rezolucjach przyjętych na kongresie w Tarnowie w lutym 1914 r. partia ta opowiedziała się za demokratyzacją sejmowej ordynacji wyborczej „w duchu powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego głosowania” (22). W praktyce, w imię solidaryzmu narodowego i potrzeby dokonania zmiany prawa wyborczego, zaakceptowała jednak uchwaloną w lutym 1914 r. niedemokratyczną kurialną ordynację wyborczą do sejmu. Formalny przywódca PSL „Piast”, Jakub Bojko, zanotował: „Po tylu zachodach, pracy i awantur biskupów, uchwalono przecież coś lepszego niż było&#8230;” (23). Przywódca faktyczny, Wincenty Witos przedstawił dokładniejszą ocenę: „Jakkolwiek z naszego stanowiska zmienionej wyborczej nie można było wcale uważać za idealną, to jednak przynosiła ona dość daleko idące zmiany na lepsze. Między innymi wprowadziła rozszerzone prawo wyborcze w kurii gmin wiejskich i zwiększała dość wydatnie liczbę posłów chłopskich szczególniej w zachodniej części kraju. Podnosiła także liczbę chłopskich mandatów w stosunku do całości sejmu” (24). Akceptacja nowej ordynacji była ustępstwem taktycznym, nie zmieniającym ogólnego przekonania PSL „Piast”, że wybory do sejmu powinny zostać oparte na zasadach powszechności, równości, tajności i bezpośredniości głosowania. Ten punkt widzenia konsekwentnie przeniosło w 1918 r. na zasady wyłonienia Sejmu Ustawodawczego, precyzyjnie przy tym wskazując, że większościowe wybory należy przeprowadzić w jednomandatowych okręgach wyborczych (25).</p>
<p>Odmiennie natomiast zachowała się bardziej radykalna PSL-Lewica <strong>J. Stapińskiego</strong>. Partia ta początkowo podtrzymywała dotychczasowe stanowisko w sprawie zasad wyborczych. Na kongresie w Krakowie obradującym w kwietniu 1914 r. była zdania, że wybory do sejmu (galicyjskiego), rad powiatowych i gminnych powinny być przeprowadzane „na zasadzie równego, powszechnego, bezpośredniego i tajnego prawa głosowania” (26). W odróżnieniu od PSL „Piast” &#8211; J. Stapiński nie akceptował przyjętej w lutym 1914 r. sejmowej reformy wyborczej, uznając ją za wsteczną, bo konserwującą kurialny system. W jego odczuciu koniecznością dziejową miało być wprowadzenie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Okoliczności I wojny światowej zmieniły podejście PSL-Lewica do formuły wyborczej. Wznawiając działalność polityczną w końcu 1918 r. organizacja ta usytuowała się w gronie sił lewicowo-niepodległościowych. Wydaje się, że ten właśnie fakt decydująco zaważył na zmianie podejścia do prawa wyborczego i zaakceptowaniu pomysłu przeprowadzenia wyborów proporcjonalnych. W grudniu 1918 r. czołowy publicysta PSL-Lewica <strong>Józef Sanojca</strong> pisał w organie prasowym tej partii „Przyjacielu Ludu”: „Polska powinna być niepodległą Rzecząpospolitą Ludową. Rząd w Polsce powinien być ludowy, tzn. złożony z reprezentantów chłopów i robotników. Sejm powinien być jednoizbowy, oparty na 5-przymiotnikowym prawie wyborczym dla dorosłych tak mężczyzn jak kobiet” (27). Punkt widzenia PSL-Lewicy odpowiadał temu, jaki prezentował w tym czasie obóz lewicowy.</p>
<h4>Walka o ordynację w Królestwie Polskim</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4280 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/brzezinski.jpg" alt="" width="220" height="301" />Zdjęcie obok: <em><strong>Stefan Julian Brzeziński, twórca tajnego Polskiego Związku Ludowego, opowiadał się za większościową formułą wyborczą.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W Królestwie Polskim w sprawie reguł wyborczych najwcześniej wypowiedział się istniejący w latach 1904-1907 niepodległościowy, tajny <strong>Polski Związek Ludowy</strong>. Organizacja ta miała tylko przygotować grunt do powołania właściwego stronnictwa ludowego i dlatego jej twórcy z pewną niechęcią podchodzili do tworzenia programu politycznego (28). Bieg wydarzeń w latach 1905-1907 skłonił PZL do sformułowania idei autonomii Królestwa Polskiego, w którym miało istnieć ciało prawodawcze w postaci jednoizbowego sejmu. W Odezwie z 3 maja 1905 r. opowiedział się za wyłonieniem sejmu polskiego, na podstawie wyborów powszechnych i równych (29), ale już w grudniu tegoż roku PZL dopowiedział, że przyszły sejm polski powinien być wybierany na podstawie 4-przymiotnikowego prawa. Uczynił to <strong>Stefan Julian Brzeziński</strong> w artykule „Jakie ma być sprawiedliwe prawo wyborcze?” W jego ocenie właśnie od sposobu wybierania sejmu zależeć będzie jego przydatność dla ludu. Stąd formułował ogólny wniosek: „Dla ludu potrzeba, aby wybory były powszechne, równe, tajne i bezpośrednie” (30). Przedstawił też obszerniejsze wyjaśnienie i uzasadnienie dla pełnej demokratyzacji wyborów. Powinny one być powszechne &#8211; bez dalszego sprecyzowania tej kwestii &#8211; ze względu na to, że większość obywateli dźwiga „ciężary państwowe, a więc płaci daninę krwi i podatki, zarówno bezpośrednie jak i pośrednie” (31). Równość prawa wyborczego oznaczała, że niezależnie od posiadanego majątku i zajmowanego stanowiska każdy głosujący ma tylko jeden głos. W tajności głosowania i w zasadzie bezpośredniości wyborów upatrywał możliwość likwidacji korupcji, manipulacji i zastraszania chłopów, a przede wszystkim szansę uczynienia przedstawicielstwa zgodnym z ich rzeczywistą wolą. Przywiązał do tego wagę pisząc, że „dla ludu wszelki sejm, wszelka konstytucja wtedy dopiero naprawdę będzie coś warta, gdy wybory będą się tak odbywały, aby ludzie możni, lub rząd nie mogli mieć na nie żadnego wpływu i nie mogli nas przekupić lub przymusić do takiego czy innego głosowania” (32). Pełna demokratyzacja wyborów miała uczynić lud głównym podmiotem procesu wyborczego. Z tego punktu widzenia decydujące znaczenie miały do odegrania zasady powszechności i równości wyborów, a przede wszystkim zastosowanie w nich <strong>większościowej formuły wyborczej</strong>. S. J. Brzeziński, podobnie jak czyniło to większość działaczy ludowych, zwrócił uwagę na czynnik arytmetyczny, wskazujący, że „lud, który stanowi większość narodu będzie też wybierał większość posłów do sejmu” (33). Przedstawiony przez niego poglądy znalazły odbicie w Projekcie programu PZL z 1906. Jego autor &#8211; <strong>Edward Abramowski</strong> &#8211; formułując żądanie „możliwie największej samodzielności politycznej Polski”, twierdził, że powinna być ona „oparta na sejmie w Warszawie, wybranym przez powszechne, tajne, równe i bezpośrednie głosowanie, jako naczelnej władzy prawodawczej kraju i jako podstawy władzy wykonawczej” (34).</p>
<p>Czteroprzymiotnikową ordynację wyborczą do sejmu niepodległej Polski akceptował również działający w latach 1906-1908 tajny <strong>Związek Młodej Polski Ludowej</strong>. Organizacja ta, utworzona w 1906 r. przez działaczy chłopskich wychodzących spod wpływów narodowej demokracji, opowiadała się wprawdzie za ustanowieniem w niepodległej Polsce monarchii, tym niemniej miała to być monarchia konstytucyjna. Głównym organem decyzyjnym w Polsce &#8211; m.in. wybierającym króla &#8211; miał być sejm ustawodawczy, „obierany przez powszechne, równe, tajne, bezpośrednie głosowanie” (35).</p>
<p>O ile organizacje wyłamujące się spod wpływów narodowej demokracji i usamodzielniające się optowały za ordynacją większościową, to ugrupowania ludowe powstające z inspiracji socjalistów przyjmowały ich punkt widzenia i w swoich programach opowiadały się za organizowaniem wyborów proporcjonalnych. W 1912 r. powstał <strong>Związek Chłopski</strong>. Program z 1915 r. zawierał sformułowanie właściwie bliźniaczo podobne do propozycji PPS. ZCh stwierdzało: „W Sejmie i we wszystkich ciałach prawodawczych Związek Chłopski dąży do powszechnego, równego i bezpośredniego, i tajnego głosowania dla wszystkich obywateli bez różnicy płci po ukończeniu 20 lat życia. Przedstawicielstwo winno być proporcjonalne” (36). W grudniu 1915 r. Związek Chłopski, Stronnictwo Ludowe i wyodrębniony z Narodowego Związku Chłopskiego &#8211; Związek Ludu Polskiego &#8211; utworzyły większą organizację polityczną chłopów królewiackich &#8211; <strong>Polskie Stronnictwo Ludowe</strong>, zwane później <strong>PSL „Wyzwolenie”</strong>. Organizacja ta miała pewien dylemat z określeniem swojego stanowiska w sprawie ogólnej konstrukcji polskiego parlamentu. Gdy w 1917 r. Komisja Sejmowo-Konstytucyjna Tymczasowej Rady Stanu opracowała projekt konstytucji państwa polskiego, PSL „Wyzwolenie” właściwie nie sprzeciwiało się istnieniu parlamentu dwuizbowego, co ów projekt przewidywał. Wyraźnie jednak dopowiadało, że izba wyższa powinna w całości pochodzić z wyborów (37). Z tego względu zakwestionowało opracowany w 1918 r. projekt ordynacji wyborczej do Senatu zakładający, że z wyborów (zresztą tylko bezpośrednich i tajnych, ale już nie powszechnych) miała rekrutować się tylko połowa członków Senatu; reszta miała pochodzić z nominacji króla (38). Ostatecznie w przededniu odzyskania niepodległości PSL „Wyzwolenie” zażądało sejmu jednoizbowego (39).</p>
<p>Niezależnie od rozterek w sprawie izby wyższej, uwaga tego stronnictwa skupiona była na zasadach wyłaniania izby niższej polskiego parlamentu. Początkowo, w uchwalonym w Lublinie programie z 12 czerwca 1916 r. &#8211; autorstwa <strong>Aleksandra Bogusławskiego</strong> &#8211; PSL „Wyzwolenie” wysunęło hasło 4-przymiotnikowego prawa wyborczego do Sejmu; wybory miały być powszechne, równe, bezpośrednie, a głosowanie tajne (40). W praktycznym życiu politycznym Stronnictwo odchodziło jednak od własnych wytycznych programowych. Podporządkowywało swoje działania obozowi niepodległościowemu. Od momentu powstania było częścią <strong>Centralnego Komitetu Narodowego</strong>, na którego politykę przemożny wpływ wywierali członkowie PPS (41). W miarę zwiększania współpracy z obozem J. Piłsudskiego, PSL „Wyzwolenie” szybko też zaczęło przyjmować punkt widzenia socjalistów na kwestie ustroju politycznego. „Stronnictwo stało na stanowisku &#8211; pisał <strong>Jan Jachymek</strong> &#8211; że źródłem władzy będą klasy pracujące proporcjonalnie do swej liczebności&#8230;” (42). Przyswojenie sobie arytmetycznej optyki zaowocowało zmianą podejścia do zasad wyborczych. Z chwilą podjęcia przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną TRS prac nad konstytucją i prawem wyborczym PSL „Wyzwolenie” było zdania, że wybory do sejmu powinny być powszechne, równe, tajne, bezpośrednie oraz proporcjonalne.</p>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4279 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/boguslawski.jpg" alt="" width="220" height="289" />Zdjęcie obok: <em><strong>Aleksander Bogusławski, działacz PSL „Wyzwolenie”, zwolennik ordynacji proporcjonalnej.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Głównym autorem stanowiska PSL „Wyzwolenie” w sprawie zasad wyborczych był <strong>Aleksander Bogusławski</strong>. Wolno sądzić, że jego pogląd odnośnie formuły wyborczej ukształtował się przed utworzeniem PSL „Wyzwolenie”. Od 1912 r. A. Bogusławski był słuchaczem <strong>Polskiej Szkoły Nauk Politycznych w Krakowie</strong>. W jej ramach uczestniczył w wykładzie z zakresu spraw polityczno-prawnych i ustrojowych. Wygłaszał go profesor <strong>Bohdan Winiarski</strong>, naówczas propagator formuły proporcjonalnej. Najwyraźniej ideę tę zaszczepił w umyśle A. Bogusławskiego, a za jego pośrednictwem także w myśleniu <strong>Stanisława Thugutta</strong>. Swój punkt widzenia przedstawił A. Bogusławski obszernie w marcu 1917 r. publikując w „Wyzwoleniu” artykuł pt. „O prawie wyborczym sejmowym”. Tekst ten był ważnym głosem młodego stronnictwa w otwierającej się właśnie debacie w Komisji Sejmowo-Konstytucyjnej TRS odnośnie ustroju państwa polskiego. Bogusławski odrzucił jako krzywdzące lud wybory kurialne i pluralne. Ideą naczelną procedury wyłaniania posłów powinna być sprawiedliwość. Za sprawiedliwe uznał wybory powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Istotnym wymogiem sprawiedliwości miało być także uczynienie wyborów proporcjonalnymi, przeprowadzanymi w wielomandatowych okręgach wyborczych, poprzez głosowanie na listy kandydatów. W rozumieniu A. Bogusławskiego sprawiedliwość tej formuły polegać będzie na tym, że właściwie z każdej listy, stosownie do otrzymanego poparcia, powinni wyjść posłowie. Zilustrował swoją propozycję przykładem: „I tak mamy np. wybrać 6 posłów. Na pierwszą listę przypuśćmy padło 75 tysięcy głosów, na drugą 52 tysiące, na trzecią 30 tysięcy. W wyborach zwyczajnych (w formule większościowej &#8211; <strong>uzup. Z. I.</strong>) posłami byliby tylko ci, co są na pierwszej liście, bo ta ma największą ilość głosów, a ci co głosowali na druga i trzecią, chociaż razem stanowią 82 tysiące, czyli większą ilość niż na pierwszej liście, nie mieliby ani jednego posła. W wyborach proporcjonalnych ci, którzy głosowali na pierwszą listę otrzymaliby 3 posłów, ci co na drugą głosowali 2 posłów, a na trzecią listę głosujący 1 posła. Wszyscy byliby zadowoleni, a posłowie rzeczywistą wolę narodu by przedstawiali” (43). Przykład powyższy można w zasadzie postrzegać jako przypadek świadomego dezinformowania opinii publicznej o zasadach wyborczych. Nie napisał bowiem A. Bogusławski o tym, że zasadniczo wybory większościowe przeprowadza się nie w okręgach wielomandatowych lecz w jednomandatowych. Słuchaczowi krakowskiej szkoły nauk politycznych wiedza ta nie mogła być obca. Tym bardziej, że przebywał na terenie Galicji, gdzie ruch ludowy zabiegał o to, by wybory do sejmu były demokratyczne, oparte na formule większościowej i przeprowadzane w jednomandatowych okręgach. Wydaje się, że konsekwentne przedstawianie przez A. Bogusławskiego wyborów większościowych na przykładzie okręgu wielomandatowego było zabiegiem świadomym. Ten sposób prezentowania elekcji dawał łatwą sposobność wykazywania, że formuła większościowa w gruncie rzeczy prowadzi do rządów nie większości lecz mniejszości.</p>
<p>Wykładając swój pogląd w sprawie formuły wyborczej, A. Bogusławski wyraził go również w kwestii okręgów wyborczych. Uczynił to w związku z przyjęciem przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną TRS projektów konstytucji i ordynacji wyborczej do polskiego parlamentu. Dokumenty te przewidywały, że wybory do Izby Poselskiej będą proporcjonalne, ale jednocześnie będą przeprowadzane w małych trójmandatowych okręgach, liczących około 160-200 tys. wyborców (44). W lipcu 1918 r. A. Bogusławski zakwestionował to rozwiązanie. Ocenił, że okręgi 3-mandatowe są „stanowczo za małe i w wskutek tego niedogodne”. W uzasadnieniu pisał, że w małych okręgach „każdy, kto ma jaką taką popularność” może wysunąć swoją kandydaturę i zostać wybrany posłem. Wydawać by się mogło, że dla zwolennika demokratyzowania życia politycznego większa dostępność mandatu poselskiego dla obywatela powinna być okolicznością chwalebną i godną akceptacji. Tymczasem A. Bogusławski uważał, iż łatwość uzyskania mandatu w małym okręgu wyborczym jest potencjalnie niebezpieczna. Sprzyjać będzie bowiem rozproszeniu parlamentu poprzez wejście do niego znacznej liczby „partyjek”, a w związku z tym utrudnione także będzie tworzenie większości sejmowej. Ponadto dojdzie do zjawiska częstej zmiany ministrów i w związku z tym niemożności prowadzenia trwałej polityki. „Zaradzić na to mogą tylko większe okręgi wyborcze, 8 do 12 posłów od razu wybierające &#8211; konstatował &#8211; W takich okręgach muszą wybory przeprowadzać partie polityczne i to większe, mające określony program. W sejmie też wytworzy się wtedy większość trwalsza„ (45). Ten punkt widzenia powielał zarysowujące się na początku XX wieku przekonanie &#8211; obecne także w myśli innych ugrupowaniach politycznych &#8211; że głównym podmiotem procedury wyborczej są partie polityczne. Zdaniem A. Bogusławskiego, przeprowadzenie wyborów w dużych okręgach miałoby też zabezpieczać parlament polski przed dostępem do niego żywiołów obcych, zwłaszcza Żydów. Przy tworzeniu dużych okręgów wyborczych, do miast posiadających znaczny odsetek ludności żydowskiej dołączone zostaną obszary wiejskie, bez Żydów (46). Argument ten brzmiał wręcz dziwnie, gdy weźmie się pod uwagę, że inni działacze PSL „Wyzwolenie”, np. <strong>Tomasz Nocznicki</strong> czy <strong>Józef Niećko</strong>, zwracali uwagę na to, że należy wprowadzić formułę proporcjonalną, aby „mniejszość miała swoich obrońców w sejmie” (47). Swoje rozważania odnośnie sposobu przeprowadzania wyborów podsumował A. Bogusławski w październiku 1918 r. pisząc w artykule wstępnym „Wyzwolenia”: „Obecnie ogłoszono zwołanie w najkrótszym czasie Sejmu Ustawodawczego. Mocno poprzyjmy tę myśl. Żądajmy, ażeby ten sejm był jednoizbowy, żeby powstał na zasadach powszechnego bez różnicy płci, równego, tajnego, bezpośredniego i proporcjonalnego głosowania. Żądajmy, ażeby każdy pełnoletni człowiek miał prawo wybierać posła na sejm, żeby okręgi były duże, które 8 do 10 posłów od razu wybierają” (48).</p>
<p>W nawiązaniu do jego przekonania, w przededniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego PSL „Wyzwolenie” opowiadało się za pięcioprzymiotnikowym prawem wyborczym. Znalazło to wyraz w programie przyjętym w Warszawie w dniu 2 listopada 1918 r. Widniało w nim sformułowanie: „Nie uznając żadnych przywilejów dla poszczególnych warstw narodu, PSL stoi na gruncie równości wszystkich obywateli wobec prawa. Będzie też żądało powszechnych, równych, tajnych, bezpośrednich i proporcjonalnych wyborów do sejmu polskiego&#8230;” (49). Uważało, że taka właśnie ordynacja zapewni ludowy skład Sejmu, a tym samym pozwoli urzeczywistnić ideę budowania <strong>Polski Ludowej</strong>. Wydana przez Stronnictwo w październiku 1918 r. ulotka pt. „Bracia chłopi” głosiła więc: „Polska ma być Zjednoczona i Niepodległa, Polska ma być Ludową Rzeczpospolitą [&#8230;] Tym śpieszniej przygotować się musimy do Ludowego Sejmu Ustawodawczego o powszechnym, równym, tajnym, bezpośrednim i proporcjonalnym prawie głosowania dla wszystkich, którzy ukończyli 21 lat” (50). A ponieważ ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego z 28 listopada 1918 r. zawierała wszystkie ważne żądania PSL „Wyzwolenie” przyjęło ją z satysfakcją.</p>
<h4>Spór o ordynację w Królestwie Polskim</h4>
<p>Okazji rozwinięcia poglądu PSL „Wyzwolenie” odnośnie formuły wyborczej dostarczyło stanowisko grupowania wobec niego konkurencyjnego. W Królestwie Polskim było nim <strong>Zjednoczenie Ludowe</strong>. Utworzono je na początku 1917 r. z inspiracji Naczelnego Komitetu Narodowego i Ligi Państwowości Polskiej jako przeciwwagę wpływów obozu Piłsudskiego na wsi. Na czele nowej organizacji stanęli Jan Sadlak i ks. Wacław Bliziński. W programie z lutego 1917 r. oględnie pisano, że polski sejm ma być wybrany na zasadach demokratycznych (51). Latem tegoż roku <strong>Antoni Piątkowski</strong>, sekretarz Zarządu Głównego ZL, opublikował broszurę pt. „Zjednoczenie Ludowe”, obszerniej wyjaśniającą cele programowe tej organizacji (52). Za swój cel główny przyjmowała odbudowę niepodległej Polski. Miała ona być silną monarchią konstytucyjną. Władzę prawodawczą sprawować miał Sejm. Sposób jego wyłonienia powinien być oparty na zasadach sprawiedliwych. Oznaczało to dla A. Piątkowskiego po pierwsze, że Sejm będzie złożony z przedstawicieli narodu polskiego. Pisał: „W Polsce jest tylko jeden naród polski, innych narodów nie ma &#8211; i wszystkie uroszczenia innych narodowości do wywierania wpływu na charakter państwowy Polski są bezwarunkowo niesprawiedliwe” (53). Przyjęcie takiego założenia prowadziło go do przekonania, że po drugie &#8211; Sejm będzie pochodził z wyborów większościowych. Okręgi wyborcze i głosowanie powinno być tak ustanowione, by dać rezultat sprawiedliwy, to jest, by „liczba przedstawicieli każdej warstwy w Sejmie odpowiadała rzeczywistej liczebności każdej warstwy polskiego narodu”. Warstwą najliczniejszą, ogarniającą trzy czwarte narodu, stanowił lud wiejski. Owa arytmetyczna okoliczność wraz z istotnymi przymiotami &#8211; zdrowie, siła, wytrwałość, zdolność, jasność umysłu &#8211; miała uczynić chłopów społeczną podwaliną niepodległej Polski. Piątkowski wyraźnie zakładał, że przyjęcie demokratycznego czteroprzymiotnikowego prawa wyborczego opartego na formule większościowej da chłopom przewagę w Sejmie i poprzez to będzie konkretyzacją tej wizji Polski &#8211; silnego państwa, opartego na silnej podstawie społecznej. Ogólnie więc większościowa formuła wyborcza miała z jednej strony ochraniać powstające państwo polskie przed wpływami żydowskimi i socjalistycznymi, a z drugiej &#8211; promować lud wiejski na siłę państwowotwórczą.</p>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4283 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/thugutt-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/thugutt-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/thugutt.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Stanisław Thugutt uważał, że formuła wyborcza jest kwestią o fundamentalnym znaczeniu polityczno-ustrojowym.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Autor ten odrzucił możliwość instalowania w Polsce formuły proporcjonalnej. Wiedział oczywiście, że lansują ją &#8211; także w Radzie Stanu, która właśnie prowadziła prace nad ordynacją wyborczą &#8211; ugrupowania socjalistyczne i środowiska żydowskie. Okoliczność ta skłoniła go do krytyki formuły proporcjonalnej. Twierdził, że pięcioprzymiotnikowy system wyborczy jest sprawiedliwy i słuszny tylko teoretycznie, a nie w praktyce. Jego źródłem jest bowiem wiedza książkowa. Zarzucił ugrupowaniom lewicowym, że na podstawie wiedzy teoretycznej &#8211; podobnie jak ogólnie z przeprowadzeniem socjalistycznego eksperymentu &#8211; chcą także z pięcioprzymiotnikowym prawem wyborczym „robić doświadczenia na naszej Polsce”. Za teoretycznie słuszne uznał to, że formuła proporcjonalna ma w swej funkcji zabezpieczyć reprezentację mniejszości w parlamencie. Tyle że, w jego przekonaniu, nie byłyby to zgodne z interesem Polaków, ani też chłopów, bo wybory proporcjonalne wyszłyby na korzyść Żydów. „Dlaczegóż to koniecznie włościanie mają występować w obronie interesów żydowskich? &#8211; zapytywał &#8211; Przecież żydzi nie będą się upominać o prawa dla włościan. A czy dla naszego polskiego interesu potrzebne jest i pożądane, aby w Sejmie naszym było jak najwięcej żydów i socjalistów?” (54).</p>
<p>Stanowisko Zjednoczenia Ludowego spotkało się z polemiką PSL „Wyzwolenie”. Przedmiotem sporu pomiędzy obu ugrupowaniami stała się głównie formuła wyborcza. Na dezinformującym przykładzie wyborów większościowych przeprowadzanych w okręgu wielomandatowym, redakcja „Wyzwolenia” starała się wykazać, że wybory proporcjonalne będą sprawiedliwe, bo dadzą szansę uzyskania mandatów przez mniejszości. Odrzuciła jednakże zarzut A. Piątkowskiego, że formuła proporcjonalna będzie faworyzowała Żydów. Zdaniem „Wyzwolenia”, po zastosowaniu formuły proporcjonalnej Żydzi będą mogli zdobyć 14-15% mandatów, czyli 42-45 mandatów w 300-osobowym sejmie. Zarzut odwrócono twierdząc, że to właśnie formuła większościowa da środowiskom żydowskim możliwość zwiększenia liczby posłów: „Jeżeli jednak będzie się wybierać prostą większością głosów, to ponieważ żydzi przeważają w większości miast, połączywszy się z Socjalną-demokracją i lewicą Polskiej Partii Socjalistycznej, mogą zwyciężyć w większości, a nawet prawie we wszystkich miastach. Tym bardziej, jeżeli Polacy podzielą się na różne partie” (55). „Wyzwolenie” wyliczało, że proponowana przez Zjednoczenie Ludowe formuła większościowa da środowiskom żydowskim 60, a przy silnym rozbiciu polskich głosów nawet 80 mandatów w 300-osobowym sejmie.</p>
<p>Bogatszy zestaw argumentów w sporze z A. Piątkowskim przedstawił jeden z przywódców PSL „Wyzwolenie” <strong>Stanisław Thugutt</strong>. W artykule pt. „Jak wybierać do Sejmu” z lutego 1918 r. przyznał wprost, że formuła wyborcza jest kwestią o fundamentalnym znaczeniu polityczno-ustrojowym i zarazem jest osią sporu pomiędzy PSL a Zjednoczeniem Ludowym (56). Istotne było też, że z dystansem odniósł się do ważnego w sporze pomiędzy PSL a ZL prognozowania znaczenia ordynacji wyborczej dla Żydów. Wprawdzie podtrzymał pogląd, że w małych okręgach wyborczych Żydzi &#8211; poprzez zachowania solidarne &#8211; mogą w miastach osiągnąć przewagę nad ludnością chrześcijańską; duże wielomandatowe okręgi pozwoliłyby jego zdaniem owo niebezpieczeństwo zminimalizować. Jednakże, patrząc racjonalnie, sprzeciwił się takiemu podejściu do formuły wyborczej, które jest oparte na jednym kryterium: czy jest ona korzystna czy też nie dla ugrupowań żydowskich. Pisał S. Thugutt wprost: „Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, żeby nasz przyszły sejm był istotnie a nie tylko z imienia polski. I przeciw takiemu sposobowi wyborów, któryby żydom szczególne dawał przywileje, wystąpilibyśmy wszyscy. Ale nie możemy dlatego przeciwko jakiemuś prawu występować, że z niego może mieć także i żyd korzyść. Prawa powinny być nie od tego, żeby żydom robić przykrość, tylko żeby Polska z nich miała korzyść” (57).</p>
<p>Prawo wyborcze będzie korzystne dla Polski wówczas, gdy będzie <strong>sprawiedliwe</strong>. Kryterium to spełnia prawo oparte na formule <strong>proporcjonalnej</strong>, dającej w jego przekonaniu każdemu możliwość wypowiadania się i uczestniczenia w życiu publicznym. W tym aspekcie krytycznie ocenił formułę większościową. Związane z nią prawo wyborcze może prowadzić do braku parlamentarnej reprezentacji znaczących mniejszości. Na podstawie hipotetycznej sytuacji wyborów w okręgach dwumandatowych S. Thugutt wykazywał też możliwość zaistnienia przypadku, gdy ugrupowanie liczebnie najsilniejsze może w ogóle nie mieć parlamentarnej reprezentacji (58). Remedium na słabe strony wyborów większościowych miało być wybory proporcjonalne. Pozwolą one na konstruowanie Sejmu zgodnie z istniejącym układem sił, a poprzez to zapewnią obecność w nim mniejszości. Oprócz tego za istotną zaletę wyborów opartych na formule proporcjonalnej uznał to, że będą przeprowadzane tylko w jednej turze oraz że zapobiegną zjawisku „geografii (geometrii) wyborczej”, a więc manipulacyjnemu wytyczaniu okręgów wyborczych. W zakończeniu S. Thugutt mocno zaakcentował: „Dlatego ten sposób wyborów jest najsprawiedliwszy i dlatego domagają się go wszędzie stronnictwa demokratyczne” (59).</p>
<p>Przedstawione przez A. Piątkowskiego poglądy wywarły wpływ na treść kolejnych enuncjacji programowych Zjednoczenia Ludowego. W uchwale podjętej w grudniu 1917 r. Rada Naczelna ZL opowiedziała się za przeprowadzeniem szybkich wyborów do sejmu polskiego, opartych na powszechnym, równym, bezpośrednim i tajnym głosowaniu. Takie stanowisko prezentowało też w 1918 r. w Radzie Stanu i w dokumentach dotyczących ustroju politycznego przyszłej Polski (60). Pismo wspierające to ugrupowanie z niepokojem przyjęło ordynację wyborczą do Sejmu Ustawodawczego, a szczególnie zapisy o przeprowadzeniu wyborów nie w okręgach jednomandatowych lecz w wielomandatowych i o głosowaniu na partyjne listy kandydatów. „Zorza” podtrzymała przekonanie, że w wyniku tego sposobu elekcji Sejm Ustawodawczy będzie miał domieszkę obcą, zwłaszcza żydowską, i stąd wzywała, by Polacy głosowali solidarnie na listy narodowe (61).</p>
<p>Jesienią 1918 r. <strong>ZL połączyło się z PSL „Piast”</strong>. Nie wszyscy działacze zaakceptowali ten fakt i powołali kolejne ugrupowanie ludowe &#8211; <strong>Polskie Zjednoczenie Ludowe</strong>, z <strong>ks. Wacławem Blizińskim</strong> i <strong>Józefem Ostachowskim</strong> na czele. Chociaż nowa organizacja sytuowała się po prawej stronie sceny politycznej, to jednak, prawdopodobnie ze względów taktyczno-propagandowych, opowiedziała się za 5-przymiotnikowym prawem wyborczym do sejmu. W programie z listopada 1918 r. czytamy: „PZL uważa, że jedynie Sejm Ustawodawczy, zwołany na zasadzie powszechnego, bezpośredniego, tajnego, równego i proporcjonalnego głosowania, mocen jest określić przyszły ustrój państwa polskiego i żąda niezwłocznie zwołania takiego sejmu z przedstawicieli wszystkich dzielnic” (62).</p>
<h5>*   *   *</h5>
<p>Przegląd stanowisk ugrupowań ludowych w kwestii formuły wyborczej pozwala twierdzić, że <strong>najbardziej wszechstronne i samodzielne stanowisko wypracowało galicyjskie PSL</strong>. Wynikało to z długiego czasu bytności w różnych ciałach przedstawicielskich. Ich stanowisko wypływało więc przede wszystkim z doświadczenia politycznego, dającego wiedzę opartą na praktyce. To właśnie doświadczenie polityczne wskazywało też ludowcom galicyjskim, że w procesie wyborczym, oprócz 4 kluczowych zasad, istotna jest również formuła wyborcza i tworzenie okręgów wyborczych. Nie było więc dziełem przypadku, że właśnie galicyjscy ludowcy najbardziej konsekwentnie programowo dążyli do uczynienia wyborów <strong>powszechnymi, równymi, bezpośrednimi, głosowanie tajnym, przeprowadzanym w formule większościowej w okręgach jednomandatowych</strong>. Niezależnie od różnych zachowań taktycznych, tego właśnie systemu wyborczego najczęściej bronili. Organizacje chłopskie powstające w Królestwie Polskim nie miały tak dużego doświadczenia, zwłaszcza parlamentarnego. Ich wiedza o sposobie elekcji ciał przedstawicielskich była podręcznikowa, czasem niesamodzielna, zapożyczona od formacji, które inicjowały ich tworzenie. Stąd zapewne w ich argumentacji tak wiele miejsca zajmowała idea wyborów sprawiedliwych, dających szansę istniejącym mniejszościom. Z kolei uczynienie ze sprawiedliwości idei przewodniej konstruowania zasad wyborczych przywiodło ich do przekonania o konieczności wprowadzenia formuły proporcjonalnej.</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. A. Gurnicz, O „równą miarkę” dla chłopów. Poglądy i działalność pierwszej chłopskiej organizacji politycznej Związku Stronnictwa Chłopskiego 1893-1908, LSW 1963, s. 73 i 109.<br />
2. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg sprawy reformy w sejmie (zestawienie wniosków, materiałów, projektów), Lwów 1913, s. 14-15.<br />
3. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy stronnictw ludowych. Zbiór dokumentów, PWN, Warszawa 1969, s. 70.<br />
4. „Bogacz nie robi swego majątku sam, tylko przez robotników, a więc robotnicy też powinni mieć głos przy nakładaniu podatków na bogacza” („Przyjaciel Ludu”, nr 49 z 9 XII 1905).<br />
5. F. Krempa, Żądamy równego prawa wyborczego, „Przyjaciel Ludu”, nr 7 z 18 II 1906.<br />
6. „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.<br />
7. „Przyjaciel Ludu”, nr 40 z 1 X 1905 (Bezpośrednie, powszechne, równe i tajne prawo głosowania).<br />
8. J. Stapiński, Baczność Przyjaciele, „Przyjaciel Ludu”, nr 5 z 4 II 1906.<br />
9. J. Stapiński, Ważne zapytanie, „Przyjaciel Ludu”, nr 39 z 30 IX 1906.<br />
10. „Przyjaciel Ludu”, nr 46 z 18 XI 1906.<br />
11. Odezwa Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej uchwalona przez Radę Naczelną 14 stycznia 1906, „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.<br />
12. Odezwa Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie reformy wyborczej uchwalona przez Radę Naczelną 14 stycznia 1906, „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 21 I 1906.<br />
13. J. Stapiński, Walka o Sejm, „Przyjaciel Ludu”, nr 32 z 4 VIII 1907.<br />
14. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg&#8230;, cyt. wyd., s. 15.<br />
15. „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 10 X 1909.<br />
16. J. Stapiński, Osądźcie Bracia Chłopi!, „Przyjaciel Ludu”, nr 42 z 16 X 1910.<br />
17. „Przyjaciel Ludu”, nr 3 z 14 I 1912. W gronie członków RN PSL wyróżniało się stanowisko W. Witosa. Głosował on za pierwsza częścią rezolucji, podtrzymującą stanowisko wobec 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Sprzeciwił się natomiast drugiej części rezolucji, zakładającej osiągnięcie tego celu etapami.<br />
18. J. Stapiński, Walka o Sejm, „Przyjaciel Ludu”, nr 38 z 15 IX 1912.<br />
19. J. Stapiński, Walka o prawo, „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 6 X 1912. Także E. Dubanowicz pisał, że jesienią 1912 r., gdy sprawa sejmowej reformy wyborczej zaczęła być finalizowana, J. Stapiński &#8211; akceptując niedemokratyczny system kurialny &#8211; nie wahał się straszyć torpedowaniem dalszych prac nad reformą „dopóki prawica sejmowa nie zgodzi się na utworzenie jednomandatowych okręgów w kurii gmin wiejskich w całym kraju” (E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg&#8230;, cyt. wyd., s. 69).<br />
20. „Przyjaciel Ludu”, nr 41 z 8 X 1911.<br />
21. „Przyjaciel Ludu”, nr 43 z 20 X 1912.<br />
22. Powstanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów 1866-1925.Pod Redakcją H. Janowskiej i T. Jędruszczaka, LSW Warszawa 1981, s. 207. Ostatecznie jednak PSL „Piast” zaaprobowało ten wariant reformy prawa wyborczego do sejmu galicyjskiego, który zachowywał kurie wyborcze i wprowadzał kataster narodowy.<br />
23. J. Bojko, Notatki z lat 1911-1919, rkps, Archiwum Państwowe w Krakowie, sygn. V2162/6, b. s.<br />
24. W. Witos, Moje wspomnienia, Cz. I, LSW, Warszawa 1988, s. 269.<br />
25. „Piast” nr 49 z 8 XII 1918 r.<br />
26. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 213.<br />
27. „Przyjaciel Ludu”, nr 4 z 29 XII 1918.<br />
28. S. J. Brzeziński, Ogólny pogląd na powstanie i działalność Polskiego Związku Ludowego .mps, AZHRL, sygn. P-81, s. 201;B. Radlak, Polski Związek Ludowy w rewolucji 1905-1907, LSW Warszawa 1962, s. 20-22.<br />
29. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 138.<br />
30. S. J. Brzeziński, Jakie ma być sprawiedliwe prawo wyborcze?, „Głos Gromadzki”, nr 2 z 18 XII 1905.<br />
31. Tamże. W odezwie Do wyborców z 18 I 1907 r. PZL dopowiedział, że wybory powinny być powszechne zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet (AZHRL, ZB, sygn. V/2a-2b).<br />
32. S. J. Brzeziński, Jakie ma być&#8230;, „Głos Gromadzki”, nr 2 z 18 XII 1905.<br />
33. Tamże.<br />
34. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 159.<br />
35. Tamże, s. 167.<br />
36. Tamże, s. 273.<br />
37. Pisał Aleksander Bogusławski (pod pseudonimem Jan Młot): „Najlepiej utworzyć izbę wyższą z wyborów, jak jest we Francji. Można tylko określić, że do izby wyższej winni być wybrani ludzie starsi i bardziej oświeceni. Wtedy uniknęłoby się pośpiesznych, a często szkodliwych uchwał, jakie mogłyby zapaść, gdyby zaprowadzono sejm jednoizbowy, a z drugiej strony izba wyższa z wyborów nie utrudniałaby wprowadzenia nowych zasad w urządzeniach państwowych” (J. Młot, Czy ma być sejm jednoizbowy czy dwuizbowy, „Wyzwolenie”, nr 36 z 9 IX 1917).<br />
38. Pisał A. Bogusławski: „Senat w taki sposób jak w projekcie złożony, jest wysoce dla ludu szkodliwy. Senat taki powinien powstać całkowicie z wyborów, albo przez demokratycznie wybrane ciała samorządne, jak jest we Francji, albo przez wyborców wprost, jak izba poselska, lub wreszcie przez samą izbę niższą wybrany, jak jest w Norwegii” (J. Młot, W sprawie ustawy sejmowej, „Wyzwolenie”, nr 29 z 21 VII 1918). Zob. też: J. Młot, Izby wyższe w parlamentach, „Wyzwolenie”, nr 15 z 14 IV 1918.<br />
39. J. Młot (A. Bogusławski), Do czego dążyć i co czynić, „Wyzwolenie”, nr 42 z 20 X 1918.<br />
40. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 281<br />
41. Z. Hemmerling, PSL „Wyzwolenie” w parlamentach II Rzeczypospolitej 1919-1931, Warszawa 1990, s. 24.<br />
42. J. Jachymek, Myśl polityczna PSL „Wyzwolenie” 1918-1931, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1983, s. 85.<br />
43. J. Młot (A. Bogusławski), O prawie wyborczym sejmowym, „Wyzwolenie”, nr 12 z 25 III 1917.<br />
44. Obszerniej w tej sprawie: Z. Ilski, Formuła wyborcza u progu niepodległej Polski, [w:] „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka”, nr 4 z 2007, s 461-476; K. Kacperski, System wyborczy do Sejmu i Senatu u progu Drugiej Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2007, s 15-42.<br />
45. J. Młot (A. Bogusławski), W sprawie ustawy sejmowej, „Wyzwolenie”, nr 29 z 21 VII 1918.<br />
46. Tamże. Ponadto A. Bogusławski skrytykował pomysł 5-letniej kadencji, uznając, że lepsza byłaby 3-4 letnia. Sprzeciwił się także propozycję przyznania praw wyborczych osobom, które ukończyły 25 lat. Zgodnie z ogólnym poglądem lewicy twierdził, że ukończenie 21 lat czyni człowieka dojrzałym.<br />
47. J. Niećko, Baczność chłopi, „Wyzwolenie”, nr 43 z 27 X 1918; T. Nocznicki, O Sejmie Ustawodawczym i o wyborach do niego, „Wyzwolenie”, nr 45 z 10 X 1918.<br />
48. J. Młot (A. Bogusławski), Do czego dążyć i co czynić, „Wyzwolenie”, nr 42 z 20 X 1918.<br />
49. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy&#8230;, cyt. wyd., s. 147.<br />
50. Z. Hemmerling, PSL „Wyzwolenie”&#8230;, cyt. wyd., s. 29.<br />
51. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 328.<br />
52. A. Piątkowski, Zjednoczenie Ludowe, Warszawa 1917.<br />
53. Tamże, s 25-26.<br />
54. Tamże, s 24-25.<br />
55. Słowa a zamiary i czyny, „Wyzwolenie”, nr 49 z 9 XII 1917.<br />
56. „Nie będę tu rozpatrywał sposobu zwoływania Sejmu, ani całej jego budowy, bo na to trzebaby książkę, a nie artykuł w <em>Wyzwoleniu</em> napisać. Ale chciałem zwrócić uwagę na jeden szczegół znacznie ważniejszy, niżby się mogło wydawać. Mianowicie mówię tu o tak zwanych wyborach proporcjonalnych czyli stosunkowych. Rzecz ta tym bardziej jest godna uwagi, że właśnie w tym względzie zachodzi różnica między dwoma stronnictwami ludowymi, jakie w Królestwie istnieją. Gdy Polskie Stronnictwo Ludowe domaga się wyborów proporcjonalnych, Zjednoczenie Ludowe takie wybory uważa za szkodliwe, gdy <em>Wyzwolenie</em> do nich zachęca, <em>Zorza</em> powiada, że takie wybory niepotrzebnie dopuściłyby żydów do Sejmu” (S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918).<br />
57. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.<br />
58. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.<br />
59. S. Thugutt, Jak wybierać do Sejmu, „Wyzwolenie”, nr 5 z 2 II 1918.<br />
60. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s 372, 411 i 418; „Piast”, nr 43 z 27 X 1918.<br />
61. „Zorza”, nr 3 z 19 I 1919.<br />
62. S. Lato, W. Stankiewicz, Programy&#8230;, cyt. wyd., s. 153. Zob. A. Łuczak, Powstanie i działalność Zjednoczenia Ludowego i Polskiego Zjednoczenia Ludowego (1917-1919), [w:] „Roczniki Dziejów Ruchu Ludowego”, nr 10, 1968. </small></p>
</div>
<div id="ramka_04article">
<p>Tekst ukazał się pierwotnie w Śląskim Kwartalniku Historycznym „Sobótka”, nr 4 z 2009 roku.</p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4272 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw-1.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
<p class="thanks">
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-ludowy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Ruch socjalistyczny</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-socjalistyczny/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-socjalistyczny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 12:19:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-ruch-socjalistyczny/</guid>

					<description><![CDATA[Zorganizowany ruch robotniczy miał zróżnicowany stosunek wobec prawa wyborczego do ciał przedstawicielskich. Nurt rewolucyjny, owiany marksowską wizją rewolucji, bagatelizował parlamentarną]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1301"></span></p>
<div class="article">
<p>Zorganizowany ruch robotniczy miał zróżnicowany stosunek wobec prawa wyborczego do ciał przedstawicielskich. Nurt rewolucyjny, owiany marksowską wizją rewolucji, bagatelizował parlamentarną drogę przekształcania rzeczywistości kapitalistycznej. Postępująca rewizja jego założeń, orientacja na ewolucyjną, reformistyczną drogę zmiany realiów społecznych, skłoniła jednak socjalistów do zwrócenia uwagi na znaczenie w tym procesie parlamentaryzmu, na potrzebę ich obecności w gremiach tworzących prawo.</p>
<h4>Walka o prawa wyborcze w Niemczech</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4238 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/spd_1906.jpg" alt="" width="220" height="290" />Zdjęcie obok: <em><strong>Socjaldemokracja niemiecka już w 1906 roku domagała się m.in. równych praw wyborczych dla kobiet.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nurt reformistyczny zaczął więc przywiązywać wagę do demokratyzacji prawa wyborczego, kładąc akcent na uczynienie wyborów powszechnymi i równymi. Uwidoczniło się to w programie nowo utworzonej na zjeździe w Gotha w 1875 r. <strong>Socjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec</strong>. Partia ta zażądała jako wolnościowej podstawy państwa wprowadzenia m.in. powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego prawa wyborczego dla wszystkich mężczyzn od 21 lat we wszystkich wyborach w państwie i w gminie (1). Propozycja ta, wskazująca na akceptowanie przez niemieckich socjalistów większościowej formuły wyborczej, nawiązywała do istniejącej już w państwie niemieckim praktyki ustrojowej. Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r. kanclerz <strong>Otto von Bismarck</strong> zdecydował się na wprowadzenie nowatorskiego i demokratycznego prawa wyborczego: jednoizbowy sejm Rzeszy wybierany był na podstawie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego głosowania w 397 jednomandatowych okręgach wyborczych, a jeden poseł przypadał na ok. 100 tys. mieszkańców (2). Niemieccy socjaldemokraci dążyli do rozciągnięcia demokratycznych zasad wyborczych na wszystkie instytucje przedstawicielskie w zjednoczonych Niemczech.</p>
<p>Po czasie ustaw antysocjalistycznych, odrodzona partia zradykalizowała się. Zmieniła nazwę na <strong>Socjaldemokratyczną Partię Niemiec</strong>, <strong>a w 1891 r. na zjeździe w Erfurcie</strong> przyjęła nowy program. Zmodyfikowała w nim stanowisko w sprawie formuły wyborczej. SPD zaczęła optować za tym, by w wyborach do ciał przedstawicielskich obowiązywały zasady powszechności, równości, tajności i bezpośredniości oraz by wybory były proporcjonalne. Zmiana podejścia do formuły wyborczej nie była przypadkowa. W XIX wieku, w którym formuła większościowa przeważała, zaczęto podnosić jej negatywne strony. Wskazywano głównie, że czasem głosowanie większościowe prowadzi do rządów sił, które są w rzeczywistości mniejszością oraz że eliminuje ono z życia parlamentarnego mniejszości polityczne i w związku z tym jest niesprawiedliwe. Wątpliwości z tym związane spowodowały, że już w połowie XIX wieku w Europie zaczął rozwijać się ruch idący w kierunku zmiany wyborów większościowych na proporcjonalne. Ośrodkiem tego ruchu stała się <strong>Szwajcaria</strong>, a czołową postacią wśród zwolenników proporcjonalności był <strong>Wiktor Considerant</strong>, Francuz działający w Szwajcarii, socjalista utopijny, uczeń Karola Fouriera. Za środowiskiem socjalistów utopijnych na przełomie XIX i XX wieku ruch socjalistyczny przyswoił sobie ideę wyborów proporcjonalnych. Stanowisko niemieckich socjaldemokratów było ważne, bo dla europejskiego ruchu robotniczego stało się ono wzorcowe (3). Z <strong>Belgii</strong> natomiast przyszedł wzór działania na rzecz demokratyzacji prawa wyborczego. Reforma prawa wyborczego została wprowadzona w tym kraju w 1893 r. poprzez strajk generalny. Niemieccy, a także polscy socjaldemokraci, wykorzystywali tę formę walki organizując strajki i masowe demonstracje, zwłaszcza w Berlinie, na rzecz demokratyzacji pruskiego systemu wyborczego. Ta metoda działania stała się również szczególnie istotna dla socjaldemokratów austriackich, w tym galicyjskich (4).</p>
<h4>Walka o prawa wyborcze na ziemiach polskich</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4235 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/mendelson-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/mendelson-215x300.jpg 215w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/mendelson.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 215px) 100vw, 215px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Stanisław Mendelson, twórca pierwszego programu Polskiej Partii Socjalistycznej.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Stanowisko niemieckich socjaldemokratów zaważyło na tym, że w gronie polskich socjalistów najwcześniej za formułą proporcjonalną opowiedzieli się działacze <strong>Polskiej Partii Socjalistycznej</strong> zaboru pruskiego. Partia ta utworzona została w 1893 r. Za podstawę swego działania przyjęła program erfurcki SPD i stąd także w jej programie widniało sformułowanie: „Powszechne, równe, bezpośrednie prawo wyboru i głosowania z tajnym oddawaniem głosów wszystkich powyżej lat 20 liczących obywateli kraju, bez różnicy płci, przy wszystkich wyborach i głosowaniach. Proporcjonalny system wyborczy&#8230;” (5). W latach 1906-1913 <strong>PPS zaboru pruskiego występowała jako część składowa SPD</strong> i wraz z tą partią zabiegała o zniesienie niedemokratycznej trójklasowej ordynacji wyborczej do sejmu pruskiego. Socjaliści dostrzegali, że właśnie trójklasowy system wyborczy umożliwia prowadzenie w Prusach antypolskiej polityki: „Owocem niemoralnego prawa wyborczego są niemoralne ustawy, które tu do skutku przychodzą” (6). Stąd podobnie jak narodowi demokraci uważali, że zmiana systemu wyborczego doprowadzi do demokratyzacji stosunków politycznych i narodowościowych w tym państwie. W związku z tym na licznych zebraniach, także w ulotkach, socjaldemokraci polscy i niemieccy zgodnie żądali demokratyzacji pruskiego systemu wyborczego. Wysoka ocena prawa wyborczego do parlamentu niemieckiego oraz potrzeba tworzenia szerszego frontu walki o zmianę sejmowej ordynacji sprawiły, że na zebraniach w Wielkopolsce zdarzały się rezolucje, w których domagano się wprowadzenia ordynacji czteroprzymiotnikowej (7).</p>
<p>Ogólnie jednak w polskim ruchu socjalistycznym zaszła ewolucja od popierania wyborów większościowych do wręcz dogmatycznego żądania formuły proporcjonalnej. Utworzona w 1882 r. przez <strong>Ludwika Waryńskiego</strong> pierwsza partia socjalistyczna &#8211; <strong>Wielki Proletariat</strong> &#8211; była partią marksistowsko-rewolucyjną. Negowała znaczenie parlamentu, nie dostrzegała też potrzeby odbudowy niepodległej Polski. Znaczenie parlamentu doceniał natomiast istniejący równolegle w polskim socjalizmie nurt niepodległościowy. Jego organizacyjny rozwój wiąże się ze zjazdem, który polscy socjaliści zorganizowali w Paryżu w 1892 r. Opracowano na nim program, autorstwa <strong>Stanisława Mendelsona</strong>, który służył Polskiej Partii Socjalistycznej w latach 1893-1906. W myśl tego programu przyszła Polska miała być państwem suwerennym, republikańskim i demokratycznym. Demokratyczność miała być zapewniona m.in. poprzez obowiązywanie odpowiednich zasad. Do głównych zaliczono m.in. bezpośrednie, powszechne i tajne głosowanie, a także zasadę równości wszystkich obywateli kraju bez względu na różnicę płci, rasy, narodowości i wyznania (8). Można w związku z tym przyjąć, że PPS opowiadała się za wprowadzeniem w Polsce wyborów większościowych, opartych na 4-przymiotnikowym prawie wyborczym. Stanowisko takie prezentowała aż do rewolucji 1905-1907. W Odezwie WKR PPS do proletariatu Królestwa Polskiego ze stycznia 1905 r. pisano, że sejm wolnej Polski powinien być wyłoniony na zasadzie powszechnego, równego, tajnego i bezpośredniego głosowania (9). Także w odezwie pt. „Do całego społeczeństwa polskiego” z kwietnia 1905 r. PPS utrzymywała, że już podczas rewolucji powinno zostać zwołane w Warszawie zgromadzenie konstytucyjne, wyłonione na podstawie czteroprzymiotnikowego prawa wyborczego (10). Warto zauważyć, że ten punkt widzenia akceptowały również organizacje socjalistyczne nie tworzące nurtu niepodległościowego, ale domagające się demokratyzacji państwa rosyjskiego. Np. <strong>Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy</strong> w programie z grudnia 1905 r. za swój cel uważała min.: „Powszechne, bezpośrednie, równe i tajne prawo głosowania dla wszystkich mieszkańców po ukończeniu 20 lat życia, bez różnicy płci, narodowości i rasy, przy wyborach do parlamentu ogólnopaństwowego, do sejmu krajowego i do wszystkich instytucji reprezentacyjnych” (11).</p>
<h4>Ordynacja wyborcza dla przyszłej Polski</h4>
<div></div>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4239 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wasilewski-219x300.jpg" alt="" width="219" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wasilewski-219x300.jpg 219w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wasilewski.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 219px) 100vw, 219px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Leon Wasilewski uważał, że naród najlepiej wykonuje funkcję suwerena w wyborach jednomandatowych, w których wyłoniony parlament gromadzi „wszystko, co jest najlepszego i najbardziej oświeconego w kraju”.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przekonanie, że wybory do parlamentu powinny być oparte na formule większościowej do czasu rewolucji 1905-1907 r. dominowało także w pracach poświęconych kwestii ustroju politycznego pisanych przez poszczególnych działaczy ruchu socjalistycznego. Starali się oni konkretniej przedstawić swój punkt widzenia na sposób wyłonienia przyszłego parlamentu. W 1904 r. <strong>Kazimierz Kelles-Krauz</strong> opublikował (pod pseudonimem Michał Luśnia) broszurę pt. „Jak się narody rządzą?” Popularyzując w niej ideę powszechności wyborów, tłumaczył robotnikom jak są one przeprowadzane: „Ano, cały kraj jest podzielony na okręgi, czyli jakby powiaty, i na przykład we Francji jest tych okręgów przeszło pięćset, tak urządzonych, żeby w każdym było mniej niż sto tysięcy mieszkańców, i każdy taki okręg wybiera jednego posła do parlamentu” (12). Użycie przykładu wyborów we Francji wskazuje, że aprobował on formułę większościową realizowaną w <strong>jednomandatowych okręgach wyborczych</strong>. Ten punkt widzenia wyraźniej wystąpił u innego wybitnego działacza socjalistycznego, bliskiego współpracownika <strong>Józefa Piłsudskiego</strong>, a mianowicie u <strong>Witolda Jodko-Narkiewicza</strong>. W 1906 r. ukazała się jego broszura (wydana pod pseudonimem A. Wroński) pt. „Konstytuanta w Warszawie a proletaryat polski”. Wychodząc z założenia, iż każdy naród powinien sam stanowić o swoim losie W. Jodko-Narkiewicz pisał, że oprócz parlamentu w Petersburgu powinna zostać zwołana także konstytuanta w Warszawie. W zgodzie ze stanowiskiem socjalistów uznał, że wybory do niej powinny być powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Zajął się też kwestią zapewnienia robotnikom właściwej reprezentacji w polskiej konstytuancie. Generalnie gwarantować miała ją zasada powszechności wyborów, w myśl której czynne prawo wyborcze mieliby mieć mężczyźni i kobiety po ukończeniu 20-go roku życia. Dostrzegł jednak inną okoliczność. Przewidywał, że jeżeli głosowanie będzie przeprowadzane w okręgach dużych, obejmujących &#8211; jak pisał &#8211; 250 tysięcy ludzi, to robotnicy, ulokowani głównie w miastach, zostaną zmajoryzowani przez wiejskie otoczenie miast. Tej niekorzystnej sytuacji można było według niego zapobiec poprzez przeprowadzenie głosowania w <strong>małych jednomandatowych okręgach wyborczych</strong>: „Żeby głos wyborczy miał znaczenie, trzeba, żeby okręgi wyborcze były małe, czyli, żeby na każdego posła przypadła jak najmniejsza ilość wyborców (&#8230;) Każdy okręg, wybierający jednego posła, nie powinien zatem liczyć więcej nad 25.000 ludności” (13). Postulat wprowadzenia małych jednomandatowych okręgów wyborczych był uzasadniony, bo właśnie one mogłoby jego zdaniem zapewnić robotniczą reprezentację w parlamencie. W zakończeniu zaakcentował więc raz jeszcze, że licząca ok. 400 posłów konstytuanta „powinna być wybierana przez powszechne, równe, tajne i bezpośrednie głosowanie i że okręgi, wybierające po jednym pośle, mają być jak najmniejsze” (14). Zaznaczył też, że „w ten sam sposób” należy wybierać w ogóle przyszły polski parlament (15).</p>
<p>Zbliżone stanowisko zajął <strong>Leon Wasilewski</strong> w opublikowanej w 1907 r. pracy pt. Współczesne państwo konstytucyjne. Twierdził, że podstawą państwa konstytucyjnego, jako państwa prawa, jest zasada zwierzchnictwa narodu. Sprawuje on władzę zwierzchnią z pomocą prawa wyborczego, poprzez które wyłaniani są reprezentanci narodu. Zarówno w wyborach parlamentarnej reprezentacji narodu jak i głosowaniach nad konkretnymi aktami prawnymi za wyraz woli narodu uchodzi większość głosów. Za mrzonkę uznał domaganie się procedury decyzyjnej opartej na zasadzie jednomyślności. Zdecydowanie pochwalał procedury decyzyjne oparte na formule większościowej: „Prawo większości nikogo z góry nie wyróżnia i stawia wszystkich głosujących w jednym szeregu. Zorganizować głosowanie polityczne znaczy to określić, jacy członkowie narodu mają posiadać prawo głosu i jak mają się układać ich głosy, aby utworzyły większość” (16). Aby naród dobrze wykonywał funkcję suwerena w państwie prawa, wyłoniona przez niego reprezentacja powinna gromadzić w parlamencie „wszystko, co jest najlepszego i najbardziej oświeconego w kraju”. Przekonanie, że w Polsce czynnikiem decydującym powinna być oświecona elita skłoniło go do refleksji nad sposobem jej wyłonienia. Odrzucił oparty na zasadzie reprezentacji interesów kurialny system wyborczy. Zakwestionował utworzenie w kraju jednego okręgu wyborczego; twierdził, że w okręgu narodowym ludzie głosują na nieznanych im kandydatów, trudno jest liczyć głosy. Za potrzebny więc uznał podział kraju na okręgi wyborcze. Przywołał rozwiązania występujące w różnych krajach, a z użytych przykładów wynikało, że L. Wasilewski akceptował, by wybory parlamentarne przeprowadzać w jednomandatowych okręgach wyborczych. Wyraził to lapidarnie, pisząc: „W ogóle system wyboru z listy ustępuje wyborom pojedynczym” (17). Przyjmował, że skoro wybrani posłowie są przedstawicielami większości mieszkańców danego kraju i nie są związani instrukcjami wyborczymi, to większościowa formuła wyborcza nie krzywdzi istniejących w kraju mniejszości.</p>
<p>Aprobata dla formuły większościowej zawarta był też w opublikowanej w tym samym 1907 r. broszurze <strong>Tytusa Filipowicza</strong> pt. „Czy robotnikowi potrzebną jest Konstytuanta w Warszawie”. Opowiedział się w niej za powołaniem w Warszawie sejmu. Powinien on zostać wyłoniony na podstawie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Partia, która uzyska w sejmie większość absolutną, powinna być partią rządzącą. „Tylko taki sejm i z takiego sejmu wychodzący rząd, odpowiada prawdziwej demokracji” &#8211; pisał (18). Przyjął taki punkt widzenia, gdyż uznawał, że w przyszłości, gdy robotnicy staną się klasą silną i uświadomioną, będą w stanie sprawić, by większość posłów na sejm składała się z „robotniczych posłów socjalistycznych”. Formuła większościowa miała w jego mniemaniu służyć sprawowaniu władzy przez socjalistów.</p>
<h4>Rozłam w ruchu socjalistycznym i dwie koncepcje wyborcze</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4236 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/perl.jpg" alt="" width="220" height="297" />Zdjęcie obok: <em><strong>Feliks Perl, jako pierwszy działacz ruchu socjalistycznego zaczął optować za ordynacją proporcjonalną.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jednakże w 1906 r. w PPS doszło do rozłamu na <strong>PPS-Lewicę</strong> i <strong>PPS-Frakcję Rewolucyjną</strong> skupioną wokół Józefa Piłsudskiego. PPS-Lewica, w programie z 1908 r., pozostała przy zdaniu, że we wszystkich wyborach powinna obowiązywać czteroprzymiotnikowa ordynacja wyborcza (19). Odmienne stanowisko zajęła natomiast PPS-Frakcja Rewolucyjna. W programie przyjętym w marcu 1907 r. na zjeździe w Wiedniu partia ta stwierdzała, że zarówno w jednoizbowym parlamencie niepodległej Republiki Demokratycznej Polskiej, a także we wszystkich innych ciałach prawodawczych, powinna obowiązywać m.in. zasada: „Powszechne, równe, bezpośrednie i tajne głosowanie dla wszystkich obywateli bez różnicy płci, po ukończeniu 20 lat życia. Przedstawicielstwo proporcjonalne” (20). Sformułowanie „przedstawicielstwo proporcjonalne” oznaczało, że ta grupa działaczy przestała akceptować wybory większościowe i <strong>przyswoiła sobie ideę wyborów proporcjonalnych</strong>. Można przyjąć, że PPS-Frakcja Rewolucyjna zaakceptowała zasadę proporcjonalności wyborów pod wpływem PPS zaboru pruskiego, ponieważ kooperowała z nią od początku swego istnienia, a szerzej &#8211; pod wpływem programu erfurckiego SPD. Ponieważ zjazd PPS-Frakcja Rewolucyjna miał miejsce w Wiedniu, to prawdopodobnie ważny był także wpływ socjaldemokracji austriackiej, która od początku XX wieku też programowo żądała wdrożenia formuły proporcjonalnej. Istniał także inny czynnik, który wywarł wpływ na zmianę stanowiska części PPS-owców w sprawie formuły wyborczej. Autorem programu PPS-Frakcja Rewolucyjna z 1907 r. był <strong>Feliks Perl</strong>. Był on działaczem pochodzenia żydowskiego (21), a środowisko to optowało za wprowadzeniem formuły proporcjonalnej, upatrując w niej szansę zabezpieczenia swoich potrzeb. Zapewne stąd Perl był zwolennikiem tejże formuły. Swojemu przekonaniu dał wyraz publikując w 1907 r. pracę pt. „Systemy wyborcze najważniejszych państw konstytucyjnych”. Warto uważniej zagłębić się nad lekturą tej pracy, bo najwyraźniej wywarła ona silny wpływ na myślenie polityczne polskich socjalistów.</p>
<p>Istotnym punktem wyjścia jego rozumowania było przekonanie, że w życiu politycznym rozstrzygającą siłą są stronnictwa. W związku z tym przyjmował, że „wyborcy nie idą do urny, jako luźna, niczym z sobą nie związana gromada jednostek, lecz jako karne szeregi tego lub owego stronnictwa. Wytwarza się tedy zbiorowa inteligencja stronnictwa, której podporządkowują się wyborcy mniej inteligentni” (22). Partyjna optyka wywarła wpływ na postrzeganie przez niego formuły wyborczej. Pisał, że dla celów wyborczych cały kraj dzieli się na okręgi, które mogą wybierać jednego lub wielu posłów. Podział na okręgi wyborcze jest rzeczą ważną, bo właśnie od niego zależy równość prawa wyborczego. „Ponieważ Izba poselska służy za przedstawicielstwo całego kraju, przeto liczba posłów powinna zależeć od liczby ludności, a okręgi wyborcze powinny być urządzone w ten sposób, żeby mieć tylu posłów, ilu im się należy w stosunku do ludności” (23). Większościowa formuła wyborcza nie jest w stanie sprostać temu wymogowi. Generalnie rzecz biorąc uważał, że zasadniczą słabością głosowania większościowego jest to, że „liczba posłów, reprezentujących to lub owo stronnictwo, zależy nie od ogólnej ilości głosów, które na nich padły, ale od tego w ilu okręgach zdobyli większość (&#8230;) A zatem przy systemie <em>większości</em> głosów nie ma proporcjonalności&#8230;.” (24). Zaznaczył, że na ogół w wyborach stosuje się zasadę większości <strong>absolutnej</strong>, <strong>bezwzględnej</strong> lub <strong>względnej</strong>. Także i tej kwestii przypisał znaczenie. Uznał, że zasada zwykłej większości prowadzi nieraz do sytuacji, że poseł nie jest przedstawicielem większości lecz mniejszości wyborców. Nie rozstrzyga tego problemu wprowadzenie zasady większości bezwzględnej. Utrzymywał, że „nawet przy systemie bezwzględnej większości, zawsze jest mniejszość pozbawiona przedstawicielstwa” (25). Problemu zabezpieczenia przedstawicielstwa mniejszości nie rozwiązują stosowane na świecie systemy głosowania ograniczonego bądź skupionego (skumulowanego); one tylko osłabiają formułę większościową. Najlepszą osłoną interesów mniejszości było zdaniem F. Perla wprowadzenie systemu przedstawicielstwa proporcjonalnego. „Polega ono na tym, że każde stronnictwo otrzymuje tyle mandatów, ile mu się należy na zasadzie jego siły liczebnej. Przy głosowaniu proporcjonalnym cały kraj może stanowić jeden okręg wyborczy, ale może też być podzielony na kilkanaście okręgów. Małe okręgi są tu niewłaściwe, ponieważ w nich stosunek liczebny stronnictw nie uwydatnia się jasno. W takim okręgu głosuje się oczywiście z listy, to jest od razu na tylu posłów, ilu okręg ma prawo wysyłać” (26). Z pracy F. Perla wynika, że proporcjonalna formuła wyborcza miała chronić przede wszystkim mniejszości i partie polityczne. Akcentował: „Głosowanie proporcjonalne, w zasadzie najsprawiedliwsze dla stronnictw, łatwiej daje się przeprowadzić w kraju małym, niż wielkim” (27).</p>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4233 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jodko-1-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jodko-1-215x300.jpg 215w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jodko-1.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 215px) 100vw, 215px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Witold Jodko-Narkiewicz, bronił ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dokonana w 1907 r. zmiana zdania PPS w sprawie ordynacji wyborczej przysporzyła trudności zwolennikowi jednomandatowych okręgów wyborczych &#8211; <strong>Witoldowi Jodko-Narkiewiczowi</strong>. Przypadł mu bowiem obowiązek napisania komentarza do ułożonego przez F. Perla programu. W 1908 r. wydał on pod pseudonimem A. Wroński obszerne „Objaśnienie programu Polskiej Partii Socjalistycznej”. Z treści tej pracy wynikało, że pomimo przyjęcia nowych ustaleń programowych, w PPS-Frakcja Rewolucyjna różnica zdań w kwestii formuły wyborczej nadal istniała. Prezentując wyraźnie odmienne niż F. Perl stanowisko, W. Jodko-Narkiewicz nie kwestionował w „Objaśnieniu” zasady proporcjonalności wyborów. Zręcznie natomiast wyzyskał prezentację tego elementu programu do obrony konceptu przeprowadzania głosowania w jednomandatowych okręgów wyborczych. Pisał, że wybory mogą być dokonane dwojakim sposobem: albo cały kraj jest podzielony na tyle okręgów wyborczych, ilu jest posłów, albo okręgi są bardzo duże i każdy z nich wysyła kilku posłów. W tym drugim przypadku głosowanie polega na tym, że wyborca „pisze na kartce wyborczej tyle nazwisk, ilu posłów wybiera okręg”. Za wybranych uznani zostają ci, którzy dostaną największą ilość głosów. Jodko-Narkiewicz objaśniał, że ten sposób głosowania ma słabą stronę: „Niech na przykład w okręgu będzie 100 tysięcy wyborców, okręg wysyła 3 posłów i są nim dwie partie; przy głosowaniu na kandydatów pada 60 tysięcy głosów narodowo-demokratycznych i 40 tysięcy socjalistycznych. Wtedy wszyscy trzej endecy dostaną po 60 tysięcy głosów i zostaną wybrani, a socjaliści, choć za nimi stoi 40.000 głosujących, nie wejdą do parlamentu” (28). Tłumaczył dalej, że wybory proporcjonalne mają zapobiec tej właśnie sytuacji. Jako ich wariant wskazał głosowanie ograniczone. W powyższym przypadku polega ono na tym, że każdy wyborca ma prawo napisać na kartce tylko 2 nazwiska &#8211; zawsze o jedno mniej od liczby posłów, którzy mają być wybrani. W ten sposób „dwóch endeków dostanie po 60 tysięcy, dwóch pepeesowców po 40 tysięcy głosów; wybrani będą wtedy dwaj endecy i jeden pepeesowiec&#8230;” (29). Tym samym mniejszość uzyskuje swoje przedstawicielstwo i jest ono proporcjonalne do przekonań ludności. Wyjaśnienie to zakończył autor bardzo znamiennym twierdzeniem. „Są i różne inne sposoby zapewnienia przedstawicielstwa proporcjonalnego, ale je pominiemy &#8211; pisał. &#8211; Najprostszy jednak sposób przystosowania do zdania ludności jest: jeden poseł na jeden okręg” (30).</p>
<p>Rozumowanie to było nie tylko wyrazem konsekwencji myślenia politycznego. Znamionowało także logiczność tegoż myślenia. Jodko-Narkiewicz, odwrotnie niż uczynił to F. Perl, zwrócił uwagę na rzecz bardzo istotną w sporze o formułę wyborczą, a mianowicie na to, że wybory większościowe przeprowadzane w jednomandatowych okręgach wyborczych też służą zachowaniu proporcji pomiędzy przekonaniami ludzi a ich przedstawicielstwem w parlamencie. Proporcji pomiędzy przekonaniami politycznymi a reprezentacją parlamentarną niekoniecznie bowiem należy szukać w jednym okręgu wyborczym. Mniejszość polityczna może uzyskać przedstawicielstwo parlamentarne w tych jednomandatowych okręgach, w których jest większością. Aby jednak tak się stało, okręgi powinny być nie tylko jednomandatowe, ale także małe. Polemizując ze stanowiskiem F. Perla, perswadował: „Okręgi wyborcze powinny być jak najmniejsze, gdyż wtedy najłatwiej przeprowadzić posłów ludowych. Większość mieszkańców jakiegoś miasta może być nastrojona wrogo do socjalizmu, ale podzielmy to miasto na kilka okręgów, z których każdy wybiera po 1 pośle, to zawsze znajdziemy parę dzielnic robotniczych, z których wyjdzie po socjaliście” (31). Przywiązywał również wagę do tego, by wybory odbywały się w okręgach równych pod względem liczby wyborców, słusznie argumentując, że okręgi liczebnie niejednakowe będą zaprzeczały samej zasadzie równości wyborów. W sumie więc z jego rozumowania wynikał logiczny wniosek, że wybory większościowe przeprowadzane w równych jednomandatowych okręgach wyborczych są lepszą ochroną mniejszości niż wybory proporcjonalne. Stąd dopowiadał, że poza sejmem polskim, w ten sposób powinny być wybierane także lokalne samorządy. Dodał też, że wybory powinny być przeprowadzane w miarę często, by zachować związek pomiędzy posłem a wyborcami (32).</p>
<h4>Ewolucja stanowiska w sprawie ordynacji</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4237 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/sienkiewicz-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/sienkiewicz-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/sienkiewicz.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Henryk Sienkiewicz był przeciwnikiem partyjniactwa i zwolennikiem personalnego charakteru wyborów.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Różnica zdań pomiędzy F. Perlem a W. Jodko-Narkiewiczem dotyczyła też rzeczy bardziej ogólnej. Dla F. Perla wybory powinny służyć <strong>ochronie mniejszości</strong> i zapewnieniu partiom <strong>sprawiedliwej reprezentacji</strong> w parlamencie; W. Jodko-Narkiewicz położył akcent na znaczenie wyborów dla społeczeństwa &#8211; miały dać wyraz <strong>przekonaniom i podziałom społecznym</strong>. Odmienne rozłożenie akcentów przez obu działaczy socjalistycznych nie było przypadkowe. Dotyczyło ważnej kwestii, a mianowicie tego, co jest istotą parlamentaryzmu, czym jest parlament. Do końca XIX wieku dominowało oczywiste przekonanie, w ruchu robotniczym wyrażone właśnie przez W. Jodko-Narkiewicza, że parlament jest przedstawicielstwem społeczeństwa, różnych grup i środowisk, na które się ono składa. Na przełomie XIX i XX wieku wyrosły jednak masowe ruchy i partie polityczne. Zaczęły też wywierać coraz większy wpływ na kształt życia publicznego. Okoliczność ta spowodowała zmianę wyobrażenia istoty parlamentaryzmu. Pojawił się pogląd, wśród socjalistów wyrażany m.in. właśnie przez F. Perla, że parlament powinien być reprezentatywny dla partii politycznych, bo one są reprezentacją różnych grup społecznych. Tyle tylko, że w społeczeństwie polskim nie wszyscy byli zgodni z tym „nowym” spojrzeniem na parlament. Przekonanie, że powinien on być reprezentatywny dla partii politycznych zaniepokoiło niejeden umysł. Przykładem może być tu <strong>Henryk Sienkiewicz</strong>. W 1905 r. w okresie wyborów do I Dumy rosyjskiej wydał on odezwę. Zdecydowanie zakwestionował w niej partyjną optykę formowania składu parlamentu. Apelował: „Nie zapędzajmy się zbytnio w stronniczych zapasach, nie wysyłajmy mierności, których jedyną zaletą jest kokarda danego stronnictwa” (33). Uważał, że wybory powinny zachować personalny charakter, zalecił wybór ludzi wybitnych pod względem pracy i intelektu, obdarzonych zmysłem politycznym. Stanowisko noblisty spotkało się z dezaprobatą krakowskiej „Nowej Reformy”. Reprezentatywne dla galicyjskich demokratów pismo następująco broniło tezy, że parlament powinien być odbiciem partyjnych podziałów: „Autor obawia się partyjności, przypuszcza nawet możliwość wyborów spoza stronnictw. Takie wybory, jakie sobie genialny nasz powieściopisarz wyobraża, są wprost niemożliwe. Sejm państwowy będzie, a przynajmniej być powinien i być musi, jeżeli ma spełnić swoje zadanie, ciałem ustawodawczym, a więc politycznym. Jego członkowie muszą więc posiadać kwalifikacje na ludzi politycznych. A wysortowanie ich spośród tych wszystkich najlepszych, najinteligentniejszych i najpracowitszych, jak zaleca Sienkiewicz, możliwe jest jedynie na podstawie partyjnej. Nigdy jeszcze w żadnym państwie, w żadnym kraju, nie odbywały się wybory inaczej, jak tylko wedle stronnictw politycznych. Wynika to z istoty ciał ustawodawczych i wyborów” (34). Tak więc różnica zdań wśród socjalistów pomiędzy F. Perlem a W. Jodko-Narkiewiczem była odbiciem szerszego, właściwie po dzień dzisiejszy nie zakończonego, sporu w sprawie <strong>istoty parlamentaryzmu</strong>.</p>
<p>Pomysł, by wybory do sejmu <strong>odrodzonej Polski</strong> przeprowadzać na podstawie pięcioprzymiotnikowej ordynacji wyborczej ostatecznie przeważył w PPS. Odzwierciedlały to postanowienia XIII Zjazdu tej partii, który obradował w Piotrkowie w 1917 r. (35). Jeszcze silniej wystąpiło to na XIV Zjeździe PPS, który debatował w Warszawie w dn. 14-17 września 1918 r. W przyjętej rezolucji PPS zakwestionowała istnienie Rady Regencyjnej, jej rząd i Radę Stanu, a domagała się zwołania Konstytuanty, „wybranej przez powszechne, bez różnicy płci, równe, tajne, bezpośrednie i proporcjonalne głosowanie” (36). Warto przy okazji zauważyć, że W. Jodko-Narkiewicz dostosował swój pogląd w kwestii formuły wyborczej do stanowiska PPS. W opublikowanej w 1918 r. broszurze pt. „Jaka powinna być ordynacja wyborcza do przyszłego Sejmu Polskiego?” skrytykował formułę większościową jako niesprawiedliwą, nie dającą mniejszościom parlamentarnej reprezentacji. Nie bronił też swego wcześniejszego i niezwykle ciekawego konceptu, by formułę proporcjonalną realizować w jednomandatowych okręgach wyborczych. Obserwował sytuację w Niemczech, a prawdopodobnie także w Wielkiej Brytanii. Zachodziły tam istotne zmiany demograficzne w okręgach wyborczych. Polegały one na tym, że okręgi miejskie szybko rozwijały się liczebnie, a wiejskie znacznie wolniej lub wcale. Zjawisku temu nie towarzyszyło korygowanie granic tych okręgów. Prowadziło więc to do sytuacji, że w okręgu miejskim liczba wyborów mogła być kilkakrotnie wyższa niż w okręgu wiejskim. Sytuacja ta zaniepokoiła Jodkę-Narkiewicza: „Miasta przemysłowe rosną, rozwijają się w kolosy, zaś w okręgach wiejskich ludność nie pomnaża się wcale, czasem nawet się zmniejsza. I po pewnym czasie okazuje się, że w stolicy, posiadającej ludność wysoce wykształconą, tę samą ilość posłów wybiera 5, 6 albo i 10 razy większa ilość wyborców, niż w zacofanych pod każdym względem w wiejskich lub górskich okolicach. Znowu więc mamy niesprawiedliwość i to bijącą w oczy” (37). Przyjmował, że wybory są równe wtedy, gdy okręgi wyborcze są równe liczebnie, bo wówczas równa jest też materialnie siła głosu każdego wyborcy. Stąd uważał, że procesy demograficzne, wprowadzając element liczebnej nierówności pomiędzy okręgami jednomandatowymi, <em>de facto</em> godzą w zasadę równości wyborów (38). Dostrzegał oczywiście, że można zmieniać granice tych okręgów w taki sposób, by w każdym z nich głosowała porównywalna liczba wyborców. Uważał jednak, że zabieg ten daje z kolei władzom administracyjnym pole dokonywania nadużyć w postaci „geometrii wyborczej”, polegającej na takim wytyczaniu granicy okręgu, by przyniosło to korzyść określonej sile politycznej, a wskazywał tu konkretnie na środowiska zachowawcze (39). „Ale jest pewne lekarstwo, iście cudowne, które zaradza wszystkim brakom głosowania powszechnego &#8211; konkludował &#8211; (&#8230;) Lekarstwem tem jest proporcjonalność” (40). W jego przekonaniu formuła proporcjonalna wyeliminuje słabości wyborów większościowych oraz pozwoli też na wyłanianie pełniejszej reprezentacji społeczeństwa. Konkretnie więc proponował, by przyszły Sejm liczył ok. 400 posłów, wybieranych w formule proporcjonalnej w dużych wielomandatowych okręgach. Każdy z nich liczyłby 200-300 tys. wyborców i wyłaniał 6-10 parlamentarzystów; w ten sposób na jeden mandat przypadałoby ok. 30 tys. wyborców. Głosowanie miałoby odbywać się na listy, a podział mandatów pomiędzy listy dokonałby się poprzez ustalenie ilorazu wyborczego.</p>
<h4>Socjaliści w Galicji</h4>
<p>Ewolucja stanowiska w sprawie formuły wyborczej dokonała się również wśród socjalistów galicyjskich. Ze względu na obecność w państwie konstytucyjno-parlamentarnym, jakim były Austro-Węgry, oni wcześniej niż socjaliści z Królestwa zaczęli dostrzegać znaczenie zasad wyborczych. Już w 1881 r. w tzw. <strong>Programie Socjalistów Galicyjskich</strong> żądali powszechnego, bezpośredniego i tajnego prawa wyborczego do Rady Państwa, Sejmu i rad gmin (41). Później stali się oni częścią utworzonej w 1889 r. na zjeździe w Hainfeld <strong>Socjaldemokratycznej Partii Austrii</strong>. Partia ta opowiedziała się za demokratyzacją ustroju Austrii poprzez m.in. wprowadzenie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego prawa wyborczego do wszystkich ciał przedstawicielskich. Efektem idących w tym kierunku nacisków była reforma prawa wyborczego do wiedeńskiej Rady Państwa dokonana w 1896 r. Rząd <strong>Kazimierza Badeniego</strong> wprowadził V kurię wyborczą, tzw. <strong>kurię powszechnego głosowania</strong>, w której wybierano w okręgach jednomandatowych 72 posłów.</p>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4232 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/daszynski.jpg" alt="" width="220" height="294" />Zdjęcie obok: <em><strong>Ignacy Daszyński, działacz socjalistyczny z Galicji, premier rządu lubelskiego w 1918, mawiał, że „kartka wyborcza jest silniejsza niż karabin, niż armata”.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W 1897 r. w ramach federalizacji SPA wyodrębniły się organizacje krajowe, a wśród nich pojawiła się Polska Partia Socjalno-Demokratyczna Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Partia ta podzielała ogólne przekonanie socjaldemokratów, że słuszniejsza od rewolucyjnej jest ewolucyjna, reformistyczna, parlamentarna metoda zmiany rzeczywistości kapitalistycznej. Na jednym z wieców w Krakowie jej przywódca <strong>Ignacy Daszyński</strong> perswadował: „Jeżeli wam mówiliśmy, że wasza kartka wyborcza jest silniejsza niż karabin, niż armata, to wiedzieliśmy, co mówimy” (42). Socjaldemokraci galicyjscy zaczęli też zastanawiać się nad tym, czy bardziej są związani z socjalistami w Austrii czy też polskimi socjalistami w Królestwie i zaborze pruskim. Przekonanie o łączności polskiego socjalizmu zwyciężyło, znajdując m.in. odbicie w decyzji PPSD z 1904 r. o zawarciu „sojuszu moralnego” z PPS w Królestwie Polskim. Zaznaczające się zróżnicowanie w obrębie austriackich socjaldemokratów wywarło pewien wpływ na ich stosunek do formuły wyborczej. W 1901 r. socjaldemokraci w Austrii dokonali aktualizacji programu politycznego. Wzorując się na programie erfurckim SPD także austriaccy socjaldemokraci zaczęli domagać, by wybory do krajowych i gminnych ciał przedstawicielskich były również proporcjonalne. Propozycji tej nie przyjęła PPSD, prezentując takie samo stanowisko jakie miała naówczas PPS. Demonstrowała je w okresie rewolucji 1905-1907, podczas której opowiedziała się za demokratyzacją wyborów do parlamentu wiedeńskiego i sejmu galicyjskiego. Jej zdaniem wybory do tych instytucji miały być większościowe, oparte na zasadzie powszechności, równości, bezpośredniości i tajności głosowania. Stąd zarzucał jej w 1907 r. Wilhelm Feldman: „Ze stanowiska nie tylko sprawiedliwości, lecz także interesu partyjnego, powinni byli socjaliści domagać się głosowania proporcjonalnego. Reforma wyborcza w pierwszym rzędzie wyjdzie na korzyść partii chłopskich&#8230;” (43). Tym niemniej podjęta przez PPSD wspólnie z ludowcami akcja na rzecz demokratyzacji prawa wyborczego przyniosła znaczący efekt polityczny. Od 1907 r. parlament wiedeński był już wybierany na podstawie <strong>4-przymiotnikowego prawa wyborczego w jednomandatowych okręgach wyborczych</strong>; dla Galicji uczyniono w ostatniej kwestii wyjątek, bo okręgi wiejskie w tym kraju były <strong>dwumandatowe</strong>.</p>
<p>Przez następne lata PPSD wspólnie z innymi siłami zabiegała o wprowadzenie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego, przede wszystkim do <strong>Sejmu Krajowego we Lwowie</strong>, ale także do <strong>sejmu śląskiego</strong>. Ilustracją jej stanowiska była dyskusja nad sejmowa reformą wyborczą przeprowadzona na XI Kongresie PPSD, który obradował w Krakowie w czerwcu 1908 r. Opowiedział się on za przyjęciem czteroprzymiotnikowego prawa wyborczego zarówno w wyborach do sejmów galicyjskiego i opawskiego jak i do gmin w obu tych krajach oraz za nadaniem praw wyborczych kobietom. Galicyjscy socjaldemokraci oceniali, że kurialny system wyborczy konserwuje władzę grup uprzywilejowanych. Zmiana systemu wyborczego powinna oznaczać zmianę rzeczywistego gospodarza &#8211; na rzecz grup pracujących &#8211; i rozwiązanie takie kwalifikowali jako konieczność dziejową. W przyjętej rezolucji zaakcentowano, że sejmy krajowe gospodarują podatkami płaconymi przede wszystkim przez chłopów, rzemieślników i robotników, a tym samym nie mogą oni być pomijani w doborze „zastępstwa sejmowego”. Tym bardziej, że zdemokratyzowane zostało już prawo wyborcze do parlamentu: „Ci sami obywatele, którzy przez swoich posłów, wybranych na podstawie powszechnego i równego prawa głosowania rządzą całym państwem i dysponują miliardowym budżetem państwowym nie maja prawa do samorządu w gminie, ani we własnym kraju. Stan ten, krzywdzący całą ludność robotniczą w gminie i kraju utrzymać się nie da, a przywileje szlachty i bogatych mieszczan obniżają wartość sejmu i gminy i wzbudzają nieufność szerokich mas ludowych do gospodarki gminnej i sejmowej” (44). Zwrócono także uwagę na kontekst narodowy reformy wyborczej. Zdaniem socjaldemokratów niedemokratyczne prawo wyborcze zaostrza w Galicji konflikt polsko-ukraiński, a na Śląsku Cieszyńskim sprzyja narodowemu upośledzeniu Polaków. Stąd konstatowano, że zwłaszcza upowszechnienie wyborów da „narodom stałość reprezentacji i jest pierwszym krokiem do usunięcia krzywd nie tylko politycznych i społecznych, lecz także narodowych” (45). Doceniając kwestię narodową, XI Kongres PPSD opowiedział się także za utworzeniem katastru polskiego w wyborach do sejmu morawskiego. Dotychczasowe rozwiązanie, polegające na tym, że Polaków mieszkających na Morawach przyłączano na danym obszarze automatycznie do większości czeskiej bądź niemieckiej, uznano za krzywdzące dla strony polskiej.</p>
<p>Istotną formą nacisków, zwłaszcza w sprawie reformy wyborczej do sejmu lwowskiego było organizowanie wielotysięcznych manifestacji przed budynkiem sejmu. PPSD nie czyniła tego jednak konsekwentnie. Partia ta realnie bowiem oceniała, że w Galicji pozycja zwolenników kurialnego systemu wyborczego &#8211; konserwatystów &#8211; jest zbyt silna, by można było wprowadzić pełną demokratyzację prawa wyborczego. Dlatego PPSD gotowa była akceptować rozwiązania kompromisowe. W 1910 r. taktycznie akceptując system kurialny, domagała się rozszerzenia kurii powszechnej, bądź dołączenia do istniejących także kurii robotniczej. Od 1911 r. podzielała ogólne przekonanie, że porozumienie z Ukraińcami jest priorytetowe. Przeciwstawiała się jedynie pluralności głosowania, proponowała zabezpieczenie interesów Ukraińców poprzez wprowadzenie katastru narodowego oraz położyła mocniejszy akcent na przeprowadzenie głosowania w jednomandatowych okręgach wyborczych (46). W roku następnym, w imię doprowadzenia sejmowej reformy wyborczej do skutku, ograniczyła swoje żądania do postulatu wprowadzenia kurii robotniczej (47). PPSD uważała w tym wypadku, że jeżeli kurialny system wyborczy ma być rozumiany jako zastępstwo (przedstawicielstwo) grup interesu, to powinna być zapewniona także reprezentacja proletariatu miejskiego i wiejskiego.</p>
<p>Czas I wojny światowej przyniósł zmianę stanowiska PPSD wobec formuły wyborczej. Po rozłamie jaki dokonał się w PPS w 1906 r. galicyjscy socjaldemokraci współdziałali z PPS-Frakcja Rewolucyjna, współtworząc m.in. <strong>Tymczasową Komisję Sfederowanych Stronnictw Niepodległościowych</strong>. Współdziałanie to znalazło również odbicie w zmianie stosunku do formuły wyborczej. Podczas wojny PPSD optowało za tym, by wybory do polskiego sejmu były przeprowadzone na podstawie ordynacji pięcioprzymiotnikowej (48).</p>
<h4>Socjaliści w Królestwie Polskim</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4234 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kulczycki.jpg" alt="" width="220" height="300" />Zdjęcie obok: <em><strong>Ludwik Kulczycki, twórca III Proletariatu, socjolog, autor pracy „Autonomia i federalizm w ustroju państw konstytucyjnych”</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Do zmiany poglądu w sprawie czy wybory do ciał przedstawicielskich mają być większościowe czy proporcjonalne doszło także w tych organizacjach polskich socjalistów, które nie formułowały żądania niepodległości Polski. W 1900 r. z PPS wyodrębniła się PPS <strong>„Proletariat”</strong> (tzw. III Proletariat). W programie z 1902 r., autorstwa <strong>Ludwika Kulczyckiego</strong>, partia ta domagała się zwołania ogólnorosyjskiego parlamentu, wyłonionego w wyborach większościowych, w głosowaniu powszechnym, równym i tajnym (49). Z kolei w 1906 r. PPS „Proletariat” domagała się już, by wybory do ogólnopaństwowego parlamentu, a także do sejmu autonomicznego Królestwa Polskiego oparte były na pięcioprzymiotnikowej ordynacji wyborczej (50). Twórca tej względnie małej organizacji &#8211; socjolog Ludwik Kulczycki &#8211; zajmował się kwestią ustroju politycznego, doceniał znaczenie formuły wyborczej, a jego uwagi i wnioski zachowują aktualność. W 1906 r. opublikował pracę pt. „Autonomia i federalizm w ustroju państw konstytucyjnych”. Wyraził w niej naczelne przekonanie, że parlament &#8211; główna instytucja w państwie konstytucyjnym &#8211; powinien być ścisłym przedstawicielstwem większości narodu. Założenie to skierowało jego uwagę na kwestię formuły wyborczej. Pisał: „Powszechne, równe prawo głosowania jest bezsprzecznie bardzo cennym nabytkiem demokracji; jednakże samo przez się nie odpowiada wszystkim wymaganiom przedstawicielstwa, które powinno być wiernym odbiciem ilościowym i jakościowym opinii w całym państwie. Doświadczenie parlamentarne wykazuje, ze nawet przy systemie powszechnego, równego, tajnego prawa głosowania nie zawsze większość w parlamencie odpowiada większości w narodzie. Czasami poza nią ukrywa się mniejszość w państwie i odwrotnie. Trzeba się więc uciec do takiego systemu wyborczego, któryby dopuszczając wszystkich obywateli kraju do wyborów, zapewnił tym samym zgodność większości w państwie z większością w parlamencie” (51). Warunku tego nie spełnia system oparty na większościowej formule wyborczej, bo nawet kiedy harmonizuje większość w narodzie z większością w parlamencie, to ma jednak tę wadę, że może nie pozwalać na obecność mniejszości w parlamencie. Tę obecność zapewnią &#8211; jak się wyraził &#8211; „środki paliatywne”, tzn. systemy głosowania ograniczonego bądź skumulowanego, ale ich słabością jest z kolei to, że nie gwarantują większości głosujących odpowiedniej większości w parlamencie. Zdaniem L. Kulczyckiego, systemem optymalnym, który harmonizuje większość w narodzie z większością w parlamencie, a jednocześnie pozwala na obecność mniejszości w ciele prawodawczym, jest system wyborów opartych na formule proporcjonalnej. „Zasadą przedstawicielstwa ustosunkowanego jest: dokonywanie wyborów w ten sposób, żeby parlament odtwarzał dokładnie ilościowo i jakościowo różne opinie w kraju” (52). Praktyczne działanie proporcjonalnego systemu wyborczego omówił na jego zdaniem najprostszym przykładzie okręgu narodowego.</p>
<p>Ludwik Kulczycki odniósł się do zarzutów kierowanych pod adresem proporcjonalnej formuły wyborczej. Odrzucił twierdzenie, że w parlamencie powinny być reprezentowane nie wszystkie lecz tylko znaczące opinie i siły. Uznał, że przedstawicielstwo parlamentarne będzie wówczas niepełne, a formuła proporcjonalna w jego mniemaniu i tak służyć powinna respektowaniu zasady większości i większościowemu wytyczaniu kierunków polityki państwa. Przyjął do wiadomości zarzut, że proporcjonalność wyborów, umożliwiając przedstawicielstwo mniejszym grupom politycznym, „podkopuje parlamentaryzm”, gdyż jego zbytnie rozdrobnienie utrudnienia tworzenie większości parlamentarnej, na której oparta powinna być stabilna władza wykonawcza. Zaznaczył jednak, że zjawisko rozdrabniania i różnicowania się partii nie wynika z formuły proporcjonalnej, a jest spowodowane głębszymi przyczynami. „Cały rozwój cywilizacji współczesnej sprzyja indywidualizmowi i prowadzi do różniczkowania się opinii &#8211; twierdził &#8211; Im więcej w społeczeństwie jest nagromadzonych idei, uczuć i chceń, tym mniej jest szans, że koordynować się one będą w umysłach większości ludzi w sposób jednakowy. Skoro zaś opinia jest już podzielona na liczne odłamy, to lepiej dać tym ostatnim przedstawicielstwo, niż je ignorować w instytucjach reprezentacyjnych” (53). Z tego punktu widzenia odrzucał jeden z podstawowych argumentów zwolenników formuły większościowej mówiący, że poseł wybrany w jednym okręgu reprezentuje wszystkich wyborców. L. Kulczycki uważał, że jest inaczej: „Poseł wybrany drogą zwykłych wyborów w jakimś okręgu reprezentuje jedną partię, a więc tylko część wyborców. Fikcją jest, iż przedstawia cały okręg. Jak bowiem może jeden człowiek przedstawiać konglomerat najróżniejszych żywiołów o tendencjach rozbieżnych” (54). W tym kontekście uznał, że tylko przedstawicielstwo proporcjonalne oparte jest na racjonalnej podstawie.</p>
<p>Należał jednak L. Kulczycki do nielicznych zwolenników formuły proporcjonalnej, którzy nie tylko zdawali sobie sprawę, ale także sami odsłaniali, że rozdrobnienie partyjne osłabia parlamentaryzm. Konstatował, że występująca w parlamencie wielość partii utrudnia stworzenie jednolitego gabinetu, zazwyczaj wymusza tworzenie <strong>rządu koalicyjnego</strong>, a ten z kolei jest na ogół krótkotrwały, bo popierająca go większość może szybko ulec zmianie (55). Spostrzeżenie to naprowadziło go później do wniosku &#8211; również wyjątkowego w świecie zwolenników proporcjonalności &#8211; że formuła ta nie powinna naruszać fundamentalnej dla porządku demokratycznego zasady większości w procesie podejmowania decyzji w ciałach kolegialnych. Zawarł go w pracy poświęconej reformie ordynacji wyborczej do sejmu galicyjskiego przeprowadzonej w 1913 r. Pisał w niej: „Istotnie, zasada przedstawicielstwa proporcjonalnego jest najsłuszniejsza. Należy dać mniejszości reprezentację odpowiednią, należy uwzględniać w przedstawicielstwie wszystkie odcienie opinii. Ale należy robić to tak, aby przewaga większości naruszona nie została” (56). Wobec postępującego zróżnicowania opinii publicznej utrudnione jest podejmowanie decyzji poprzez jednomyślność. Z kolei sytuacja, gdy o decyzji rozstrzyga stanowisko mniejszości, w jego mniemaniu „z fatalną koniecznością prowadzić musi i prowadzi nie do rządów jakiejś określonej mniejszości, lecz do anarchii”. Wystąpił w obronie zasady większości, bo uznał, że powinna istnieć zasada porządkująca pracę ciał kolegialnych i że właśnie zasada większości daje w każdym konkretnym przypadku ścisłe kryterium dotyczące tego, kto ma w nich prawo decydowania. Konkludował więc: „Przyjęcie zasady większości jest, jak widzieliśmy, konieczne dla uniknięcia anarchii” (57).</p>
<p>Wreszcie, był też jednym z niewielu, którzy wskazywali, że wybory proporcjonalne mają teleologiczny sens wówczas, gdy w kraju istnieje wykształcony i stabilny system partyjny. Przekonanie to wyraził formułując propozycję praktyczną. Jak zaznaczono, III Proletariat opowiadał się tylko za autonomią dla Królestwa Polskiego. W pracy „Autonomia i federalizm&#8230;” L. Kulczycki pisał, że władzą prawodawczą miał być w nim zwoływany co rok sejm, a tworzyć go mieli posłowie wybrani na podstawie równego, powszechnego, tajnego i bezpośredniego głosowania. Prawo głosowania przysługiwało mężczyznom, którzy ukończyli 21 lat. Jeden poseł przypadać powinien na 50 tys. mieszkańców. Propozycję tą opatrzył znamiennym komentarzem: „Jak czytelnicy wiedzą ze wstępu, powszechne prawo głosowania wraz z systemem przedstawicielstwa ustosunkowanego dać może pewność, że większość w sejmie odpowiadać będzie większości w narodzie. Jednakże wybory proporcjonalne najlepiej odpowiadają swemu celowi, przy istnieniu dobrze zorganizowanych i zdefiniowanych partii politycznych. Nie ulega wątpliwości, że obecnie i w najbliższej przyszłości tworzyć się będą w kraju naszym partie nowe, a istniejące ulegać przekształceniu. Dlatego też natychmiastowe wprowadzenie systemu wyborów proporcjonalnych nie jest konieczne” (58). Być może dlatego w pracy wydanej rok później, noszącej tytuł „Związek Postępowo-Demokratyczny jako stronnictwo polityczne”, idea wyborów proporcjonalnych już nie wystąpiła. L. Kulczycki pisał tam, że w autonomicznym Królestwie Polskim instytucje przedstawicielskie &#8211; Sejm Królestwa Polskiego, Zgromadzenie Prawodawcze oraz ciała samorządowe &#8211; powinny być wyłaniane na podstawie 4-przymiotnikowego prawa wyborczego (59).</p>
<h4>Ordynacja drogą do Polski ludowej</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4241 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/robotnik-206x300.jpg" alt="" width="206" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/robotnik-206x300.jpg 206w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/robotnik.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 206px) 100vw, 206px" />Zdjęcie: <em><strong>„Robotnik” z 1903 roku z secesyjną winietą Teofila Terleckiego</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Istniały także merytoryczne względy skłaniające socjalistów do forsowania proporcjonalnego systemu wyborczego. Jak zaznaczono, byli przekonani, że system większościowy w rzeczywistości prowadzi do rządów mniejszości oraz krzywdzi istniejące w społeczeństwie grupy mniejszościowe. Pięcioprzymiotnikowa ordynacja wyborcza odpowiadała także klasowej wizji państwa &#8211; jaką operowali socjaliści &#8211; państwa zorganizowanego na wzór socjalistyczny. W ich przekonaniu odrodzona Polska powinna być Polską ludową. Oznaczało to, że jej ustrój polityczny i także społeczny powinien być przesiąknięty demokracją. Już w listopadzie 1916 r. w „Robotniku” pisano: „W szczególności domagać się już dzisiaj powinniśmy, by wszystkie instytucje polityczne, które tworzą się, lub tworzyć się będą w kraju naszym pochodziły z wyborów i opierały się na powszechnym, równym, tajnym, bezpośrednim i proporcjonalnym głosowaniu oraz by urządzenia Polski zabezpieczały ludowi szerokie prawodawstwo społeczne, jako to: ochronę pracy z oznaczeniem minimalnej pracy w każdym zawodzie i 8-godzinnym dniem roboczym, ubezpieczenie od choroby, nieszczęśliwych wypadków pracy, na starość i w razie bezrobocia, tudzież pensje dla wdów i sierot; objęcie przez państwo polskie w interesie pracowników i całego narodu środków komunikacji, kopalń, wód i lasów, reformę gospodarki chłopskiej w duchu socjalizmu municypalnego &#8211; poprawę bytu rzesz bezrolnych i małorolnych włościan za pomocą demokratycznej reformy rolnej” (60).</p>
<p>Wizja Polski jako państwa ludowego w swej podstawie miała ulokowany <strong>czynnik arytmetyczny</strong>. Socjaliści byli przekonani, że w demokratycznej Polsce władzę sprawować powinny te siły, które są w społeczeństwie najliczniejsze; rozwiązanie takie uważali za sprawiedliwe. Socjaliści uważali też, że władza ludu &#8211; chłopów i robotników &#8211; nie może być realizowana bezpośrednio, lecz za pośrednictwem parlamentu. Stąd też przywiązywali wagę do ustanowienia takiej ordynacji, która w ich przekonaniu pozwalała ludowi przejąć władzę za pomocą parlamentu, a w szczególności &#8211; spośród pięciu przymiotników &#8211; interesowało ich szczególnie to, by wybory do sejmu były równe, powszechne i proporcjonalne. Idea równości wyborów skierowana była przeciwko występującym wcześniej praktykom organizowania wyborów w kuriach wyborczych &#8211; ta praktyka była korzystna dla grup posiadających. Powszechność wyborów &#8211; rozumiana w ten sposób, że mogą w nich uczestniczyć kobiety i mężczyźni w wieku 20-21 lat &#8211; oznaczała dojście do głosu tych grup, które liczebnie przeważały &#8211; chłopów i robotników. Z kolei zasada proporcjonalności wyborów miała przypieczętować przewagę w parlamencie warstw najbardziej w Polsce licznych. Przyjmowano tu &#8211; właściwie automatycznie &#8211; niezbyt poprawne założenie, wskazujące na to, że grupy uznawane przez socjalistów za lud będą głosowały na partie uznawane za ludowe. A więc przyjmowano, że chłopi będą głosować na partie ludowe, robotnicy &#8211; na partię robotniczą, czyli PPS. Wpływ związanego ze sprawiedliwością czynnika arytmetycznego na wybór wariantu ordynacji wyborczej widoczny był m.in. w polemice, jaka polscy socjaliści prowadzili z komunistami, w ogóle kwestionującymi parlamentaryzm i w 1919 r. bojkotującymi wybory do Sejmu Ustawodawczego. Przed wyborami, w styczniu 1919 r. ukazał się w „Robotniku” tekst <strong>Bronisława Siwika</strong> pt. „Pytania i odpowiedzi”. Pisał on tak: „Dlaczego nasi anarchiści &#8211; komuniści boją się sejmu? Dlaczego z góry nazywają ciało, wyłonione z wyborów powszechnych, reakcyjnym? Dlaczego przeciwstawiają mu <em>dyktaturę proletariatu</em>? Oto szereg pytań, na które każdy uświadomiony proletariusz winien dać sobie i otoczeniu odpowiedź. Konstytuanta, czyli sejm ustawodawczy ma być tym przedstawicielstwem narodu, które postanowi, jaki ma być ustrój Polski, jakie mają zapanować w niej stosunki gospodarcze, społeczne i polityczne. Do Konstytuanty mają wybierać posłów wszyscy: zarówno robotnik miejski, jak i fabrykant; zarówno robotnik wiejski i włościanin małorolny, jak obszarnik; zarówno dozorca domowy, jak ściągający w pocie czoła lichwiarskie komorne z lokatorów kamienicznik; zarówno wysuszony i matowy urzędnik biurowy, jak rozpływający się i świecący pryncypał, bankier. Olbrzymią większość ludności Polski stanowią włościanie i robotnicy, czyli lud pracujący. Ta olbrzymia większość wyśle do sejmu swoich przedstawicieli. Jakaż więc będzie większość przeważająca w sejmie? Taka jaką wybiorą włościanie i robotnicy. Jaki będzie ustrój przyszłej Polski? Taki, jaki ustanowią przedstawiciele włościan i robotników, o ile pójdą ręka w rękę, o ile będą działać społem. Czegóż więc boją się nasi anarchio-komuniści? Dlaczego wzywają robotników do bojkotu sejmu! Oto nie wierzą zarówno włościanom, jak robotnikom. Oto uważają masy ludowe za zbyt ciemne, by mogły o sobie stanowić. Oto boją się, że robotnicy i włościanie wybiorą do sejmu swych wrogów klasowych. I trzeba przyznać, że pod tym względem, jak pod wielu innymi, poglądy naszych anarchio-komunistów są bliźniaczo podobne do poglądów naszej burżuazji. Wszak burżuazja nasza również uznaje masy ludowe ciemne i niewyrobione oraz pragnęłaby ich do sejmu nie dopuścić. I ta tylko zachodzi pomiędzy naszą burżuazją a anarchio-komunistami różnica, że pierwsza chciałaby sfałszować wolę mas ludowych w sejmie, a ci drudzy &#8211; poza sejmem (&#8230;) Zwycięstwo więc robotników i chłopów bezrolnych i małorolnych da im władzę. Ale właśnie nie takiej władzy chcą anarchio-komuniści. Dyktatura proletariatu, tak jak oni ją pojmują, ma to być władza oparta tylko na przemocy, władza, gdzie mniejszość narzuca swa wolę większości” (61).</p>
<h5><strong>*   *   *</strong></h5>
<p>Ogólnie rzecz biorąc, w okresie przed I wojną światową polski ruch socjalistyczny odszedł od popierania <strong>ordynacji większościowej</strong> i w przeddzień niepodległości jego działacze byli przekonani, że wybory do sejmu odrodzonej Polski powinny być <strong>proporcjonalne</strong>. Podobna ewolucja zaszła także w innych polskich ruchach politycznych &#8211; ludowym czy chrześcijańsko-społecznym. W odróżnieniu jednak od nich, w przypadku socjalistów zmiana stanowiska była dalej idąca. <strong>Idea wyborów proporcjonalnych stała się u socjalistów wręcz dogmatem myślowym i programowym.</strong> Przyczyniło się do tego szereg czynników. Do ukształtowania się dogmatycznego stanowiska w sprawie formuły wyborczej niewątpliwie przyczyniła się popularność w obrębie II Międzynarodówki uchodzącego za wzorcowy programu erfurckiego SPD z 1891 r. &#8211; na zasadzie solidarności hasło proporcjonalności wyborów przyjmowało się w wielu partiach socjaldemokratycznych (62). Socjaliści zdawali sobie sprawę także z tego, że zasada wyborów proporcjonalnych jest korzystna dla nich tam, gdzie nie są oni akceptowani. „Robotnik” akcentował w 1919 r., że w wyborach przeprowadzonych w Austrii proporcjonalny system wyborczy dał socjalistom mandaty w okręgach, które wcześniej były dla nich niedostępne (63). Przydawało to racji ich twierdzeniu, że wybory proporcjonalne dobrze służą mniejszościom politycznym.</p>
<p>Stanowisko socjalistów w sprawie formuły wyborczej miało praktyczne konsekwencje. Oddziaływało na przyjmowanie konceptu wyborów proporcjonalnych przez inne ugrupowania polityczne, szczególnie silny był tu wpływ na lewicowe partie chłopskie. Środowiska te, za sprawą rządu <strong>Jędrzeja Moraczewskiego</strong>, wprowadziły formułę proporcjonalną do ordynacji wyborczej z dnia 28 listopada 1918 r., na podstawie której w styczniu 1919 r. przeprowadzono wybory do Sejmu Ustawodawczego.</p>
<p>Warto również zauważyć, że socjaliści polscy, gdy wypowiadali się w kwestii prawa wyborczego do parlamentu, to na ogół rozważali to zagadnienie w odniesieniu do <strong>parlamentu jednoizbowego</strong>. Z rezerwą odnosili się do istnienia izb wyższych. Uznawali, że są one z gruntu konserwatywne oraz zorientowane na wyrażanie interesów grup zamożnych. Nie kwestionowali jednak w sposób bezwzględny istnienia izb wyższych. W przededniu odrodzenia Polski uważali, że nie można ich tworzyć poprzez dziedziczenie czy mianowanie. Pisał W. Jodko-Narkiewicz: „Jednem słowem w społeczeństwach dzisiejszych istnieje silne dążenie, żeby uczynić Izby wyższe demokratycznemi, oprzeć je na wyborach, albo znieść je zupełnie. I u nas zatem byłoby wielkim głupstwem, gdybyśmy mieli tworzyć jakąś mianowaną izbę wyższą, która będzie całemu narodowi kulą u nogi, nie będzie zgadzała się na żadne postępowe, ludowe prawa i prędzej czy później będzie musiała być zniesioną, po wielu walkach. A te walki tylko wyczerpywać będą siły narodu, dlatego źle się Polsce przysłużą ci, którzy domagają się utworzenia dwu Izb. Dla ludu pracującego tworzenie Izby wyższej, nie wybieranej przez cały naród, jest stanowczo szkodliwe” (64). Ten punkt widzenia oznaczał, że socjaliści dopuszczali istnienie izby wyższej w polskim parlamencie, o ile pochodzić ona będzie z wyborów takich samych jak izba niższa, a więc pięcioprzymiotnikowych.</p>
<p><strong>Zdzisław Ilski</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. A. Ajnenkiel, Spór o model parlamentaryzmu polskiego do roku 1926, Książka i Wiedza 1972, s. 45.<br />
2. A. Ajnenkiel, Polskie konstytucje, WSiP, Warszawa 1991, s. 183; W. Czapliński, A. Galos, W. Korta, Historia Niemiec, Zakład Narodowy Im. Ossolińskich Wydawnictwo, Wrocław &#8211; Warszawa &#8211; Kraków &#8211; Gdańsk 1981, s. 578; S. Starzyński, Studia z zakresu prawa wyborczego, Lwów 1897, ss 13-14.<br />
3. „Sukcesy niemieckiej socjaldemokracji w walce z ustawodawstwem wyjątkowym za Bismarcka i nieustanny rozkwit w latach następnych przysporzyły jej autorytetu w całym międzynarodowym ruchu robotniczym. Niemiecka socjaldemokracja stała się wzorem dla wszystkich partii socjaldemokratycznych i ona też nadawała ton pracom II Międzynarodówki. Uchodziła przez długie lata za partię, w której marksizm zapuścił głębokie korzenie, a program erfurcki &#8211; mimo jego niedociągnięć &#8211; jeszcze bardziej podniósł jej rangę. Partie II Międzynarodówki korzystały z jej doświadczeń i taktyki w walce o sukcesy akcji wyborczej do parlamentu. Sukcesy niemieckiej socjaldemokracji imponowały wszystkim partiom” (L. Bazylow, M. Leczyk, M. Pirko, Historia międzynarodowego ruchu robotniczego, Wydawnictwo MON, Warszawa 1980, s. 183).<br />
4. Pisał J. Buszko: „Szczególnie duże wrażenie wywarła w całej monarchii naddunajskiej realizacja reformy wyborczej w Belgii na wiosnę 1893 r., wywalczona za pomocą strajku generalnego. Minister spraw wewnętrznych w piśmie skierowanym do ówczesnego namiestnika Galicji hr. Kazimierza Badeniego podkreślał, że zwycięski w tym kraju przebieg strajku generalnego na rzecz powszechnego głosowania wywołuje analogiczne tendencje wśród proletariatu wiedeńskiego, gdzie rosną szeregi zwolenników walki o zmianę ordynacji wyborczej przy zastosowaniu takiego samego środka. W ciągu pierwszej połowy 1893 r. doszło w wielu miastach Austrii do wielkich demonstracji na rzecz powszechnego głosowania” (J. Buszko, Dzieje ruchu robotniczego w Galicji Zachodniej 1848-1918, Kraków 1986, s. 152).<br />
5. Powstanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów. Pod redakcją H. Janowskiej i T. Jędruszczaka, LSW, Warszawa 1981, s. 78.<br />
6. „Naprzód”, nr 11 z 12 I 1908.<br />
7. B. Danilczuk, Działalność SPD i PPS zaboru pruskiego w Poznańskiem w latach 1891-1914, Toruń 1962, s. 98, 107-110.<br />
8. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., ss 72-73.<br />
9. Tamże, s. 125.<br />
10. Tamże, s. 131.<br />
11. Tamże, s. 158.<br />
12. K. Kelles-Krauz, Jak się narody rządzą?, Kraków 1904, s. 35.<br />
13. W. Jodko-Narkiewicz, Konstytuanta w Warszawie a proletaryat polski, Wydawnictwo „Nowego życia”, Warszawa 1906, s. 5.<br />
14. Tamże, s. 17.<br />
15. Tamże, s. 7.<br />
16. L. Wasilewski, Współczesne państwo konstytucyjne, Kraków-Warszawa 1907, ss 45-46.<br />
17. Tamże, s. 57.<br />
18. T. Filipowicz, Czy robotnikowi potrzebną jest Konstytuanta w Warszawie, Warszawa 1907, s. 40.<br />
19. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 178.<br />
20. Tamże, s. 172.<br />
21. L. Wasilewski, Zarys dziejów Polskiej Partii Socjalistycznej w związku z historią socjalizmu polskiego w trzech zaborach i na emigracji, Warszawa 1925, s. 187; Polski Słownik Biograficzny, Wrocław &#8211; Warszawa &#8211; Kraków &#8211; Gdańsk, ZNiO Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk 1980, ss 623-625.<br />
22. F. Perl, Systemy wyborcze najważniejszych państw konstytucyjnych, Warszawa 1907, s. 8.<br />
23. Tamże, s. 12.<br />
24. Tamże, s 15-16.<br />
25. Tamże, s. 15. Przekonanie, iż formuła większościowa prowadzi do sytuacji, że w parlamencie obecne są siły mające poparcie nie większości, lecz mniejszości społeczeństwa wyrażał później także Mieczysław Niedziałkowski. Pisał: „Boć gdy porównamy liczbę osób wotujących na rzecz stronnictw większości parlamentarnej, z ilością tych, co oddali głosy partiom obozu przeciwnego, co się wstrzymali całkiem od głosowania, co są pozbawieni na stałe lub chwilowo czynnego prawa wyborczego &#8211; otrzymamy najczęściej taki wynik, że liczba pierwsza stanowić będzie wielkość znacznie mniejszą od drugiej” (M. Niedziałkowski, Izby wyższe w parlamentach współczesnych, Wydawnictwo Biura Pracy Społecznej, Warszawa 1918, s. 95).<br />
26. F. Perl, Systemy wyborcze&#8230;, cyt. wyd., s. 17.<br />
27. Tamże, s. 18.<br />
28. W. Jodko-Narkiewicz (A. Wroński), Objaśnienie programu Polskiej Partii Socjalistycznej, Wydawnictwo PPS-Frakcja Rewolucyjna, Kraków 1908, s. 74.<br />
29. Tamże, s. 74.<br />
30. Tamże, s. 74.<br />
31. Tamże, s. 73.<br />
32. Tamże, s. 73.<br />
33. „Nowa Reforma”, nr 231 z 10 X 1905.<br />
34. „Nowa Reforma”, nr 231 z 10 X 1905.<br />
35. M. Śliwa, Polska myśl socjalistyczna, Ossolineum 1988, ss 9 i 12.<br />
36. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 415.<br />
37. W. Jodko-Narkiewicz, Jaka powinna być ordynacja wyborcza do przyszłego Sejmu Polskiego?, Warszawa 1918, s. 21.<br />
38. Pisał: „Np. w Niemczech wybory są wprawdzie powszechne, ale nie są równe, gdyż tam od r. 1871, gdy kraj podzielono na okręgi, te zdążyły zmienić się: w miastach ilość wyborców wzrosła nadmiernie, we wsiach spadła. Wskutek tego 5-10 mieszkańców miast ma tam tyleż praw, co 1 wieśniak” (W. Jodko-Narkiewicz, Jaka powinna być ordynacja wyborcza&#8230;, cyt. wyd., s. 16).<br />
39. Pisał: „W ten sposób tak zwana geometria wyborcza może najzupełniej spaczyć wyniki wyborów. Tymczasem zwykły system głosowania powszechnego wymaga perjodycznego zmieniania granic okręgów, inaczej stają się one wkrótce zbyt nierówne (jak to się stało w Niemczech, gdzie dotąd obowiązują granice okręgów, zaprowadzone przez Bismarcka w r. 1871)” (W. Jodko-Narkiewicz, Jaka powinna być ordynacja wyborcza&#8230;, cyt. wyd., s. 22).<br />
40. Tamże, s. 23.<br />
41. A. Ajnenkiel, Spór o model &#8230;, cyt. wyd., s. 40.<br />
42. Cyt. za: J. Buszko, Sejmowa reforma wyborcza w Galicji 1905-1914, Warszawa 1956, s. 51.<br />
43. W. Feldman, Stronnictwa i programy polityczne w Galicji 1846-1906, T. II, Kraków 1907.<br />
44. „Naprzód”, nr 159 z 9 VI 1908.<br />
45. „Naprzód”, nr 159 z 9 VI 1908.<br />
46. J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 177-183, 224-225.<br />
47. „Naprzód”, nr 35 z 14 II 1912 r.<br />
48. „Prawo Ludu”, nr 3 z 20 I 1918.<br />
49. Powstanie II Rzeczypospolitej&#8230;, cyt. wyd., s. 93.<br />
50. Tamże, s. 165.<br />
51. L. Kulczycki, Autonomia i federalizm w ustrojach państw konstytucyjnych, Polskie Towarzystwo Nakładowe 1906, ss 28-29.<br />
52. Tamże, s. 31.<br />
53. Tamże, s. 33.<br />
54. Tamże, s. 33.<br />
55. Tamże, s. 56.<br />
56. L. Kulczycki, Kompromisowy projekt sejmowej reformy wyborczej bloku, Lwów 1913, s. 12.<br />
57. Tamże, s. 32.<br />
58. L. Kulczycki, Autonomia i federalizm&#8230;, cyt. wyd., ss 288-289.<br />
59. L. Kulczycki, Związek Postępowo-Demokratyczny jako stronnictwo polityczne, Warszawa 1907.<br />
60. „Robotnik”, nr 282 z listopada 1916 r.<br />
61. „Robotnik” nr 19 (396) z 14 I 1919.<br />
62. PPS przywiązywała wagę do programu erfurckiego. Np. w 1919 r. w „Robotniku” publikowano program autorstwa Rudolfa Hilferdinga. Pisał on m.in.: „Partia stoi na zasadniczym stanowisku programu erfurckiego (&#8230;) Jest ona rzeczniczką całkowitej, nieograniczonej demokracji, całkowitej wolności prasy, stowarzyszeń i zgromadzeń. Odrzuca wszelką politykę buntów i uważa przemoc w polityce wewnętrznej i zewnętrznej za dozwoloną tylko dla odparcia przemocy. Uważa zwołanie przedstawicielstwa ludowego wychodzącego z powszechnych, równych i proporcjonalnych wyborów, jako nosiciela najwyższej władzy politycznej za konieczne” („Robotnik” nr 88 z 24 II 1919).<br />
63. „Robotnik”, nr 105 z 7 III 1919.<br />
64. W. Jodko-Narkiewicz, Jaka powinna być ordynacja wyborcza do przyszłego Sejmu Polskiego?, Warszawa 1918, s. 15. </small></p>
</div>
<div id="ramka_04article">
<p>Tekst ukazał się pierwotnie w Śląskim Kwartalniku Historycznym „Sobótka”, nr 3 z 2008 roku.</p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4226 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-ruch-socjalistyczny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Endecja w zaborze rosyjskim</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-rosyjskim/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-rosyjskim/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 12:11:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-rosyjskim/</guid>

					<description><![CDATA[Jeszcze inaczej narodowa demokracja kreśliła swoje stanowisko w sprawie zasad i formuły wyborczej w zaborze rosyjskim. Odmiennie bowiem rzecz widziała]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1299"></span></p>
<div class="article">
<p>Jeszcze inaczej narodowa demokracja kreśliła swoje stanowisko w sprawie zasad i formuły wyborczej w zaborze rosyjskim. Odmiennie bowiem rzecz widziała w Królestwie Polskim i na Kresach. Do początku XX wieku, gdy Rosja była państwem autokratycznym, w programach dla zaboru rosyjskiego endecja ogólnie domagała się demokratyzacji stosunków w tym kraju. Klęska w wojnie z Japonią w 1904 r. oraz rewolucja 1905 r. skłoniły państwo rosyjskie do otwarcia procesu demokratyzacji. W październiku 1905 r. <strong>car Mikołaj II</strong> wydał manifest zapowiadający nadanie wolności obywatelskich i zwołanie Dumy z kompetencjami ustawodawczymi, a w grudniu tegoż roku ukazał się dekret o ordynacji wyborczej (1).</p>
<h4>Przez ordynację do demokratyzacji Rosji</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4230 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski_02-1-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski_02-1-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski_02-1.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie: <em><strong>Jan Ludwik Popławski, o którym Roman Dmowski pisał: „to, co najlepsze w zakresie polskiej myśli politycznej wyrosło z ziaren przez Popławskiego zasianych”.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Narodowi demokraci</strong> przewidywali taki bieg wydarzeń. Już w 1904 r. wskazywali, że demokratyzacja Rosji będzie nieunikniona i że będzie korzystna dla Polaków. W ich ocenie reforma ustrojowa Rosji stworzyć powinna „grunt legalny do obrony przed prześladowaniem i rusyfikacją oraz do zorganizowania pracy dla naszej narodowej przyszłości. Sile rosyjskiej moglibyśmy wtedy przeciwstawić swoją siłę narodową„ (2). Stąd apelowali o polską aktywność na rzecz zmian w państwie carów, w kierunku uczynienia go państwem konstytucyjnym i parlamentarnym. Sami też ją przejawiali &#8211; w 1904 r. wraz z polskimi socjalistami wzięli udział w zorganizowanej w Paryżu naradzie partii opozycyjnych w Rosji, w której uczestniczyli Finowie, Gruzini, Ormianie, Rosjanie (socjaldemokraci), Żydzi (Bund), Łotysze, Ukraińcy i Białorusini. W przyjętej tam deklaracji endecy zgodzili się, że w Rosji powinno się dokonać: „Zastąpienie rządów samowolnych przez ustrój demokratyczny, oparty na zasadzie głosowania powszechnego” (3).</p>
<p>Czas przemian wyzyskali narodowi demokraci do sprecyzowania także swojego stanowiska w kwestii ustroju politycznego Rosji. Akcentowali, że samo jej przekształcenie w państwo konstytucyjno-parlamentarne nie jest z polskiej perspektywy wystarczające. Nawet posiadając parlament, Rosja bowiem pozostałaby państwem centralistycznym. Pisał <strong>Jan Ludwik Popławski</strong>: „Centralistyczny konstytucjonalizm tak samo nie sprosta swoim zadaniom, jak nie może im dziś sprostać centralistyczny biurokratyzm (&#8230;) Trudno sobie wyobrazić przedstawicielstwo, dajmy na to tylko, po wyłączeniu posiadłości azjatyckich, 125 milionów ludności, przedstawicielstwo, wybrane na zasadzie nie powszechnego nawet, ale dosyć demokratycznego prawa głosowania. Przecie w tym parlamencie zasiadać by musiało tysiąc kilkuset posłów, lub gdyby ich liczba do połowy została zredukowana, okręgi wyborcze miałyby po 200 000 ludności i czasem zajmowałyby po kilkaset mil kwadratowych obszaru. Członkowie parlamentu w państwie w państwie tak wielkim i mającym tak różnorodne warunki, nie mogliby mieć należytej znajomości spraw i stosunków lokalnych, nie byliby zdolni do rzeczowej pracy i rzeczowej krytyki. Centralistyczny konstytucjonalizm wyzwoliłby wprawdzie siły społeczne, ale nie mogąc ich zorganizować i skoordynować, wywołałby anarchię i bodaj rychlej doprowadziłby Rosję do katastrofy, do której musi ją końcu doprowadzić centralistyczno-biurokratyczne samowładztwo” (4).</p>
<h4>Przez ordynację do autonomii Królestwa Polskiego</h4>
<p>Racjonalna i przy tym korzystna dla Polaków reorganizacja państwa powinna pójść w kierunku decentralizacji Rosji i nadania ludom w niej żyjącym szerokiej autonomii. W odniesieniu do ziem zamieszkiwanych przez Polaków, idea autonomii dotyczyła tylko Królestwa Polskiego; na Ziemiach Zabranych narodowa demokracja postulowała równouprawnienie Polaków. Królestwo Polskie widziała jako „kraj czysto polski, w którym żywioły niepolskie stanowią tylko drobną domieszkę i w którym Polacy muszą być zupełnymi gospodarzami” (5). Konkretyzacją tej ogólnej idei miało być nadanie Królestwu zupełnej odrębności ustroju politycznego. „Autonomia polityczna Królestwa Polskiego opiera się na konstytucyjnym akcie nadawczym, zabezpieczającym osobny Sejm ustawodawczy w Warszawie, samodzielną administrację polską i odrębną skarbowość&#8230;” (6). Konstytucja miała też zabezpieczać samodzielne sądownictwo i wychowanie publiczne. Językiem urzędowym miał być język polski, Polacy też mieli sprawować stanowiska polityczne i administracyjne. Zdaniem narodowych demokratów Polacy sami też mieli określić ustrój Królestwa, z uwzględnieniem tendencji demokratyzacyjnej. „Oznacza to &#8211; pisał <em>Przegląd Wszechpolski</em> &#8211; oparcie ustroju politycznego kraju na niewzruszonym prawie państwowym, gwarancje nietykalności osobistej i praw obywatelskich, wolności sumienia, słowa, zgromadzeń i stowarzyszeń, prawodawstwo w rękach przedstawicielstwa ludowego, szeroki samorząd miejscowy&#8230;” (7). W kolejnych enuncjacjach eksponowano, że Królestwo ma być zdecentralizowane, oparte na istnieniu wybieralnych samorządowych radach narodowych. Związek z Rosją miał być zachowany poprzez wspólnego monarchę i poprzez wspólne sprawy ogólnopaństwowe &#8211; wspólna polityka zagraniczna, wojskowa, monetarna, celna, a także poprzez istnienie ogólnopaństwowego ramowego ustawodawstwa dotyczącego akcyzy, kolei, poczty i telegrafu.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4229 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kongresowe-300x298.png" alt="" width="300" height="298" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kongresowe-300x298.png 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kongresowe-150x150.png 150w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kongresowe.png 500w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><i>Mapka: <strong>Królestwo Polskie (Królestwo Kongresowe) istniejące w latach 1815-1916. </strong></i>[<small>Źródło: Wikipedia (Autor: User:mathiasrex Maciej Szczepańczyk, based on layers of User:kgberger. GNU Free Documentation License/Creative Commons).]</small></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Autonomiczne Królestwo Polskie miało być demokratyczne, należną rolę miał w nim odgrywać lud. Wyrazem tego miało być prawo wyborcze do Sejmu i innych ciał przedstawicielskich. Narodowi demokraci zapowiadali, że będą dążyć do tego, by objąć nim „żywioły ludowe, odpowiednio do ich wartości narodowej i do roli, jaka odgrywają w kulturalnej i ekonomicznej wytwórczości kraju”. Ale jeszcze w połowie 1905 r. powstrzymywali się od przedstawienia konkretnego stanowiska w kwestii zasad i formuły wyborczej, a także z widoczną rezerwą odnosili się do idei pełnej demokratyzacji prawa wyborczego. W wygłaszanym naówczas odczycie pt. „Stronnictwo demokratyczno-narodowe, jego zasady i działalność” twierdzili: „Bliższe formułowanie zasad prawa wyborczego na przyszłość byłoby dziś czczą frazeologią lub lekkomyślnym przesądzaniem rzeczy w stosunkach nie dość zbadanych, wypracowanie bowiem prawa wyborczego każdego kraju musi się oprzeć na dokładnym materiale statystycznym i wtedy tylko może ono być przystosowanym do istotnych potrzeb i interesów narodu. Prawo wyborcze nie jest przyrodzonym prawem, z którym każdy mieszkaniec na świat przychodzi &#8211; jak tego chcą politycznie niedojrzałe i doktrynerskie żywioły liberalno-radykalne naszego społeczeństwa (&#8230;) ale jest właściwie obowiązkiem, nakładanym na tych obywateli, na tych członków społeczeństwa, którzy go z pożytkiem dla całości sprawować są zdolni. Nie przyznanie go tym żywiołom, które stanowią siłę narodu, w których się wyraża jego żywotność, byłoby wielką stratą, i dlatego stronnictwo dąży do rozszerzenia go na dojrzałe lub dojrzewające politycznie żywioły ludowe, ale kierowanie się doktryną, która nakazuje obdarzyć nim wszystkich, kryje w sobie niebezpieczeństwo wypaczenia życia politycznego kraju. Zresztą dyskusja nad ta kwestią pozyska znaczenie dopiero przy ustroju konstytucyjnym i przy autonomii ustawodawczej Królestwa, gdy sami będziemy stanowić o swoich prawach” (8).</p>
<p>Ostatecznie jednak w końcu 1905 r. narodowa demokracja sprecyzowała stanowisko w sprawie zasad wyborczych. W autonomicznym Królestwie w wyborach ciał kolegialnych miały obowiązywać jednolite zasady: „Powszechne i równe prawo wyborcze przy systemie głosowania bezpośredniego i tajnego” (9). Zdaniem J. L. Popławskiego w Królestwie &#8211; jako kraju czysto polskim &#8211; każdy system wyborczy, a zwłaszcza ten, który daje przewagę chłopom, jest zgodny z narodowymi potrzebami. Stąd konstatował: „Zgodzić się można, że w Królestwie czteroprzymiotnikowe głosowanie nie jest w ogóle pod względem narodowym, ani pod względem społecznym niebezpiecznym” (10). Narodowa demokracja zastrzegła jednak wyraźnie, że przed pełną demokratyzacją prawa wyborczego nie wyrzeka się udziału w żadnych wyborach do ciał ustawodawczych i samorządowych, bez względu na przyjęte zasady wyborcze. Stanowisko to pozwoliło narodowej demokracji uczestniczyć w niedemokratycznych wyborach do dumy. Warto dostrzec, że po tychże wyborach narodowa demokracja podtrzymała stanowisko w sprawie autonomii i zasad wyborczych w Królestwie. W kwietniu 1907 r. <strong>Koło Polskie wniosło pod obrady dumy projekt autonomii Królestwa Polskiego</strong>. Przewidywał istnienie sejmu jako ciała prawodawczego. W art. 8 projektu zapisano: „Sposób i porządek dokonania wyborów do pierwszego sejmu, liczebny skład jego posłów i porządek, zwłaszcza sejmu, określa specjalna ustawa z zawarunkowaniem, że sejm ten zbierze na podstawie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego głosowania” (11).</p>
<h4>Przez ordynację do umocnienia wpływów polskich na kresach</h4>
<p>Zupełnie inaczej formacja ta wypowiadała się w sprawie zasad i formuły wyborczej jakie miały obowiązywać na kresach. Ziemie Zabrane postrzegała jako obszar z ludnością mieszaną, na którym obok Polaków, żywotność przejawiają inne narody, zwłaszcza Litwini i Rusini. W tych warunkach Polacy powinni stanąć na gruncie równouprawnienia narodowego. Takiego jednak równouprawnienia, które według narodowych demokratów uwzględni polskie potrzeby, będzie odpowiadało polskiej tradycji historycznej, uwzględni rzeczywistą siłę polityczną, kulturalną i ekonomiczną Polaków. W praktyce oznaczało to brak zgody na pełną demokratyzację prawa wyborczego na kresach. Narodowi demokraci konstatowali, że podobnie jak we wschodniej Galicji, wpływy Polaków na kresach oparte są „wyłącznie na przewadze ekonomicznej i kulturalnej”. Czteroprzymiotnikowe głosowanie &#8211; preferujące czynnik arytmetyczny &#8211; byłoby dla Polaków szkodliwe. Pisał J. L. Popławski, że: „Powszechne, a zwłaszcza równe prawo głosowania pozbawiłoby nas niemal zupełnie przedstawicielstwa, jeżeli nie przy pierwszych, to przy następnych wyborach”. Kwalifikował taką sytuację jako niesprawiedliwą, bo pozbawiającą reprezentacji 2,5-milionową siłę ekonomiczną i kulturalną. Sprawiedliwy system wyborczy powinien uwzględnić jakościową podstawę polskich wpływów. Stąd w odniesieniu do obszaru Litwy, Białorusi i części Ukrainy będącej pod panowaniem Rosji proponował J. L. Popławski prawo wyborcze „oparte na cenzusie intelektualnym i podatkowym lub na kuriach, reprezentujących różne grupy społeczne” (12).</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. L. Bazylow, Historia Rosji, Ossolineum 1985, ss 434-436.<br />
2. Naprawa samowładztwa, „Przegląd Wszechpolski”, nr 12, grudzień 1904.<br />
3. „Przegląd Wszechpolski”, nr 11, listopad 1904 r.<br />
4. J. L. Popławski, Kryzys państwowy w Rosji a decentralizacja, „Przegląd Wszechpolski”, nr 12, grudzień 1904<br />
5. „Przegląd Wszechpolski”, nr 1, styczeń 1905 (Nasze cele i nasze drogi).<br />
6. „Przegląd Wszechpolski”, nry 11-12, grudzień 1905 (Stanowisko Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w chwili obecnej).<br />
7. „Przegląd Wszechpolski”, nr 1, styczeń 1905 (Nasze cele i nasze drogi).<br />
8. „Przegląd Wszechpolski”, nr 7, lipiec 1905.<br />
9. „Przegląd Wszechpolski”, nr 11-12, grudzień 1905 (Stanowisko Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w chwili obecnej). W tym samym numerze zawarta jest relacja z ze zjazdu włościan z Królestwa Polskiego w dniu 17 grudnia 1905 w Warszawie. W uchwale żądającej autonomii Królestwa zapisano również, że jednym z jej filarów ma być sejm wybierany w głosowaniu powszechnym, równym, tajnym i bezpośrednim.<br />
10. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 11-12, grudzień 1905. Popławski zaznaczał, że w warunkach obowiązywania demokratycznego prawa wyborczego Polacy mogliby stracić tylko kilka mandatów w guberni lubelskiej i siedleckiej, w których zwartymi grupami bytowali Rusini.<br />
11. „Głos Narodu”, nr 183 z 25 IV 1907.<br />
12. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 11-12, grudzień 1905. </small></p>
</div>
<div id="ramka_03article"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4226 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw.jpg" alt="" width="97" height="115" /><br />
<strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</div>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-rosyjskim/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Endecja na Śląsku Cieszyńskim</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-na-lsku-cieszyskim/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-na-lsku-cieszyskim/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 12:07:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-endecja-na-lsku-cieszyskim/</guid>

					<description><![CDATA[Odmienne było niż w całej Galicji było podejście narodowych demokratów do zasad i formuły wyborczej na Śląsku Cieszyńskim. Po zajęciu]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1296"></span></p>
<p>Odmienne było niż w całej Galicji było podejście narodowych demokratów do zasad i formuły wyborczej na <strong>Śląsku Cieszyńskim</strong>. Po zajęciu Śląska przez Prusy w XVIII w. część tej prowincji pozostała w Austrii &#8211; były to księstwa Cieszyńskie i Opawskie. Po przekształceniu Austrii w państwo konstytucyjne od początku lat 60-tych XIX w. oba księstwa, chociaż nie połączone terytorialnie, tworzyły wspólnie kraj koronny, zwany Śląskiem Austriackim. Posiadał on <strong>Sejm Krajowy</strong>, zwany też sejmem śląskim lub od swej siedziby w Opawie sejmem opawskim. Wybierany był tak samo jak wszystkie inne sejmy krajowe w Austrii, a więc na podstawie kurialnego systemu wyborczego.<img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4222 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/01_cienciala-217x300.jpg" alt="" width="217" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/01_cienciala-217x300.jpg 217w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/01_cienciala.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 217px) 100vw, 217px" /></p>
<div class="caption left">Zdjęcie:<em><strong> Jerzy Cienciała.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sejm Krajowy składał się z 31 posłów: 1 wirylisty, którym był biskup Wrocławia, oraz 30 posłów wybieranych w 4 kuriach. Kuria wielkiej własności wybierała 9 posłów (4 ze Śląska Cieszyńskiego), kuria miast wybierała 10 posłów (4 ze Śląska Cieszyńskiego), kuria izb przemysłowych i handlowych miała 2 posłów z Opawskiego, kuria wiejska miała 9 reprezentantów (4 ze Śląska Cieszyńskiego). Wielka własność znajdowała się w rękach niemieckich i w okresie istnienia sejmu opawskiego reprezentowali ją wyłącznie Niemcy. Przewaga Niemców w miastach powodowała, że przejmowali oni także mandaty z izb handlowy i z kurii miejskiej (1). Polacy i Czesi mogli myśleć o uzyskiwaniu mandatów tylko w kurii wiejskiej. Realnie Polacy uzyskiwali maksymalnie 3 mandaty jedynie na Śląsku Cieszyńskim &#8211; 2 w dwumandatowym cieszyńskim okręgu wiejskim oraz 1 w jednomandatowym bielskim okręgu wiejskim. Czesi mogli uzyskać przy poparciu Polaków 1 mandat w Księstwie Cieszyńskim w jednomandatowym frydeckim okręgu wiejskim oraz samodzielnie 2 mandaty w kurii wiejskiej w Księstwie Opawskim. Podkreślenia wymaga, że uzyskanie owych mandatów w kurii wiejskiej było możliwe tylko dzięki podwójnej solidarności. Z jednej strony wymagało utrzymania solidarności narodowej samych Polaków, oznaczającej współdziałanie katolików z ewangelikami, a z drugiej &#8211; utrzymanie solidarności słowiańskiej, oznaczającej wspólne działanie Polaków i Czechów. W sumie więc, z 31 posłów sejmu śląskiego, aż 24 było Niemcami, a maksymalnie tylko 6 Słowianami (3 Polaków i 3 Czechów) (2).</p>
<p>Sytuacja ta była zupełnie nienaturalna. Abstrahowała od realnych podziałów narodowościowych. Na Śląsku Austriackim przewagę demograficzną mieli Słowianie, Niemcy stanowili jedynie 43% ogółu ludności. Jeszcze bardziej niekorzystna była dla nich sytuacja na Śląsku Cieszyńskim. Jak wyliczał <strong>Jan Ludwik Popławski</strong>, obszar ten liczył 369 000 ludności. „Polacy stanowią około 70% tej ludności, czyli około 280 000, reszta przypada na Czechów (40 000) i Niemców (70 000). Większość ludności polskiej wyznaje religię katolicką, liczba jednak Polaków protestantów dochodzi do 80 000” (3). Ale nienaturalność sytuacji na Śląsku polegała też na tym, że pod względem politycznym dominował tu żywioł napływowy. Polacy dosyć wcześnie odsłaniali tę okoliczność. Na wiecu w Ropicy koło Cieszyna zorganizowanym w 1871 r. mówił wybitny animator polskiego odrodzenia na tej ziemi <strong>Jerzy Cienciała</strong>: „Jesteśmy jednolitą częścią wielkiego narodu, który się rozsiał szeroko od morza do morza, a teraz zmuszeni jesteśmy dobijać się naszych świętych praw narodowych, przynajmniej równego prawa politycznego z cudzoziemcami na ziemi naszej osiedlonymi i chleb tej ziemi spożywającymi” (4). Od przegranych wyborów sejmowych w 1870 r. i od owego wiecu w Ropicy Polacy w ramach rozwijanego na Śląsku Cieszyńskim ruchu narodowego zaczynają dążyć do utworzenia jednolitej polskiej organizacji wyborczej oraz do zreformowania ordynacji wyborczej do sejmu śląskiego. Myślą przewodnią ich zabiegów stało się równouprawnienie Polaków (5).</p>
<h4>Narodowa Demokracja na Śląsku Cieszyńskim</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4223 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/02_michejda-216x300.jpg" alt="" width="216" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/02_michejda-216x300.jpg 216w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/02_michejda.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 216px) 100vw, 216px" />Zdjęcie: <strong>Płyta pamiątkowa Jana i Franciszka Michejdów w Cieszynie</strong> (<small>Wikipedia)</small></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od pierwszych lat swej aktywności narodowa demokracja obserwowała sytuację na ziemi cieszyńskiej. Traktowała ją jako integralny fragment polskiego obszaru narodowego. Na wiecu śląskim, zorganizowanym 28 lipca 1901 r. w Zakopanem, <strong>Roman Dmowski</strong> mówił: „Ale z drugiej strony, gdy idzie o sprawy śląskie, muszą oni (Czesi &#8211; przyp. Z. I.) pamiętać, że dla nas Księstwo Cieszyńskie, jako nierozdzielna całość, jest krajem polskim. Gdy idzie o ten kraj, dla nas prawa korony św. Wacława nie istnieją. Księstwo Cieszyńskie jest odwieczną dzielnica piastowską, z ludnością wśród której panującym liczebnie żywiołem jest polski. Kraju tego bronić będziemy wszelkimi siłami, i ani jednej jego piędzi nikomu nie ustępujemy. Gdy przyjdzie czas na poważne postawienie programu wyodrębnienia Galicji w jakiejkolwiek formie, jednym z pierwszych jego punktów będzie połączenie z Galicją całego Śląska Cieszyńskiego” (6).</p>
<p>Bezpośrednia działalność na tym obszarze endecja zaczęła prowadzić w latach 90-tych XIX wieku, a w gronie jej czołowych przedstawicieli znaleźli się tu członkowie Ligi Narodowej <strong>Franciszek Górniak</strong> i <strong>Hilary Filasiewicz</strong>. Specyficznym rysem zachowania narodowej demokracji na Śląsku Cieszyńskim &#8211; w stosunku do innych ziem &#8211; było to, że jej społeczną bazą było tu środowisko ewangelików, złożone ze znanych, zamożnych, intelektualnie i narodowo rozwiniętych rodzin chłopskich, m.in. <strong>Michejdów</strong>, <strong>Cienciałów</strong>, <strong>Cinciałów</strong>, <strong>Buzków</strong>. Oparcie aktywności na tej właśnie grupie przypadkowe jednak nie było. Polscy ewangelicy najaktywniej włączeni byli w odrodzenie narodowe Polaków na tym obszarze. Znacznie też silniej niż katolicy przywiązywali wagę do potrzeby utrzymania przez Polaków solidarności narodowej. Narodowi demokraci identyfikowali się z przekonaniem przywódcy ewangelików <strong>ks. Franciszka Michejdy</strong>, wyrażonym w 1891 r.: „Za solidarnością i harmonią duchowej i materialnej pracy w narodzie, iść musi solidarność, harmonia, silne poczucie wspólności narodowej, bez względu na różnicę wyznań, politycznych przekonań, stronnictw. Biada narodowi, którego dzieci nad arystokracją i demokracją, postępem i reakcją, kastowością i socjalizmem, klerykalizmem i liberalizmem, wiarą i wyznaniem, zapomną, że są jednym narodem, jednej matki dziećmi, wspólnego domu domownikami. Niebezpieczne to dla silnych, bo świadczy o rozkładzie narodowym, a śmiertelne dla słabych” (7). Wreszcie dla katolików głównym przeciwnikiem Polaków w Cieszyńskiem byli Niemcy, a narodowa demokracja wcześnie wyczuwała, że większym zagrożeniem może być tu rozwój czeskiego ruchu narodowego. Polscy ewangelicy zorganizowani byli od 1884 r. w <strong>Politycznym Towarzystwie Ludowym</strong>. Pod wpływem narastania powiązań z narodową demokracją zostało ono w 1906 r. przekształcone w <strong>Polskie Stronnictwo Narodowe</strong>. Wzrastające na początku XX wieku zagrożenie niemieckie, a także czeskie oraz wynikające z tego porażki wyborcze w latach 1907-1909 skłoniły Polaków do łączenia swej aktywności. W ramach tego PSN połączyło się w 1911 r. z Polskim Stronnictwem Ludowym i wspólnie utworzyły <strong>Polskie Zjednoczenie Narodowe</strong>. Na jego czele stanął <strong>dr Jan Michejda</strong>. Oprócz tego PZN i działający od 1883 r. Związek Śląskich Katolików utworzyły w 1911 r. wspólny blok wyborczy <strong>„Połączonych Stronnictw Narodowych”</strong>.</p>
<h4>Ku reformie prawa wyborczego</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4224 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/03_gautsch.png" alt="" width="220" height="290" />Zdjęcie: <em><strong>Baron Paul Gautsch von Frankenthurn, austriacki polityk, trzykrotny premier Austrii, przygotował projekt reformy prawa wyborczego.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Rozwijając działalność na Śląsku Cieszyńskim, narodowi demokraci włączyli się w trwające od wielu lat zabiegi idące w kierunku reformy prawa wyborczego. Żądanie jego demokratyzacji formułowane było na wiecach ludowych. Na wiecu w Cieszynie w dniu 4 lutego 1900 r przyjęto m.in. uchwałę: „Zgromadzenie domaga się, aby rząd zaprowadził powszechne, tajne, bezpośrednie głosowanie tak do Rady państwa, jak do Sejmów i gmin” (8). Kilka lat później na dużym 5-tysięcznym wiecu Polaków, który debatował w Cieszynie 3 września 1905 r. rzecz widziano już bardziej kategorycznie: „Lud polski żąda, aby przy wszystkich wyborach politycznych zaprowadzone zostało powszechne, równe, bezpośrednie i tajne głosowanie&#8230;”. W rezolucji tej postulowano też, by do czasu pełnej demokratyzacji prawa wyborczego, to obowiazujące do sejmu opawskiego zostało uzupełnione poprzez wprowadzenie V kurii powszechnego głosowania, zwiększenie liczby posłów z kurii wiejskiej oraz poprzez wprowadzenie we wszystkich kuriach „bezpośredniego tajnego głosowania” (9). Postulat ten wysuwała prasa polska na Śląsku.</p>
<p>Ponieważ zmiana sejmowej ordynacji wyborczej leżała w gestii samego sejmu śląskiego, zmiany ordynacji wyborczej domagali się obecni w nim posłowie polscy i czescy. W gronie posłów polskich w Opawie szczególnie istotne były wystąpienia Jana Michejdy, ewangelika i późniejszego przywódcy Polskiego Zjednoczenia Narodowego. Głośnym echem odbiła się jego mowa z 28 grudnia 1901 r. Mówił w sejmie m.in.: „&#8230;stoimy nadal przy zasadzie zupełnego równego prawa narodowego w ciałach autonomicznych w każdym kierunku i ze wszelkimi środkami dążyć będziemy do ich urzeczywistnienia (&#8230;) Stronnictwa słowiańskie, jak długo zastąpione są w tej Izbie, na sztandarze swoim jako program wypisane mają piękne słowo <em>sprawiedliwość</em>. Sprawiedliwości domagaliśmy się, a niczego innego, jak tylko sprawiedliwości, a to na polu politycznym, narodowym, kulturalnym, gospodarczym i socjalnym. Jakżesz to się stało, że lud polski dotąd nie przyszedł do żadnego znaczenia, czym ludność ta czuje się najwięcej pokrzywdzoną? Przyczyniły się do tego przeważnie polityczne stosunki, a przede wszystkim niesprawiedliwa ustawa wyborcza, która to spowodowała, że większość ludności tego kraju stała się maluczką mniejszością i że ona w życiu publicznym jest zupełnie bez wpływu. Żądaliśmy w tym kierunku sprawiedliwości (&#8230;) stawialiśmy wnioski na zmianę ordynacji wyborczej. Wiadomo Panom, cośmy żądali. Żądaliśmy, aby dano prawo wyborcze tym, którzy go dotychczas nie mają, aby przez utworzenie nowej kurii dano zastępstwo robotnikom. Żądaliśmy, aby pomnożono mandaty dla tych, którzy przez dotychczasową ustawę wyborczą najbardziej są pokrzywdzeni, to jest, aby pomnożono mandaty z gmin wiejskich, które według podatku mienia i krwi powinny mieć co najmniej raz tyle krzeseł poselskich jak teraz zajmują. Żądaliśmy bezpośredniego prawa głosowania (&#8230;) Chcemy być reprezentacją prawdziwie ludową, to jedynym środkiem reforma wyborcza. Ona nastąpi i nastąpić musi bezwarunkowo” (10). W 1903 r. J. Michejda skrytykował sejm śląski za bierność w sprawie reformy prawa wyborczego i ponownie wezwał do jej przeprowadzenia (11).</p>
<p>Wobec oporu niemieckiej większości, J. Michejda podniósł kwestię zmiany prawa wyborczego w parlamencie wiedeńskim, w którym także był posłem. Jego wystąpienie w tej izbie z 16 II 1902 r. ukazało się drukiem jako dodatek do „Gwiazdki Cieszyńskiej”. Michejda skrytykował sejmową ordynację wyborczą, wysunął żądanie wprowadzenia kurii powszechnej, powiększenia liczby mandatów, sprawiedliwego podziału okręgów, wprowadzenia głosowa tajnego i bezpośredniego. Interesująco też przedstawił oczekiwania Słowian związane z reformą prawa wyborczego zarówno do sejmu śląskiego jak i do wiedeńskiej Rady Państwa. Mówił: „W sejmie krajowym jest 30 posłów, nadto 1 głos wirylny. Z tych 30 mandatów 6 należy do nas, więcej nie możemy mieć w żaden sposób przy tym systemie wyborczym. Z 12 mandatów poselskich do Rady Państwa przypadają na nas 2 (&#8230;) Moi Panowie, to jest przecież niemożliwy stosunek. Powinniśmy mieć przecież z 30-tu mandatów do sejmu krajowego przynajmniej 18 albo 20, a z 12 mandatów do Rady Państwa przynajmniej 7” (12).</p>
<h4>Reforma prawa wyborczego do parlamentu oraz sejmu opawskiego</h4>
<p>Pod wpływem presji wielu środowisk rząd wiedeński podjął prace nad reformą prawa wyborczego do parlamentu. Utworzone w 1906 r. <strong>Polskie Stronnictwo Narodowe</strong> z zadowoleniem przyjęło projekt tej reformy, opartej na 4 przymiotnikach. W rezolucji przyjętej 25 VIII 1906 r. wyrażono jednakże „żal i niezadowolenie, że reforma rządowa nie daje równego prawa głosowania”. Narodowi demokraci na Śląsku Cieszyńskim dostrzegli, że w projekcie <strong>barona Gautscha</strong> równość wyborów miała istnieć tylko wewnątrz okręgu wyborczego. Nie miało być liczebnej równości miedzy okręgami, co oznaczało brak równości w odniesieniu do podziału mandatów pomiędzy narody żyjące w ramach Austrii. Poprzez wprowadzenie mniejszych liczebnie okręgów wyborczych dla Niemców, sztucznie zabezpieczano ich pozycję w parlamencie i państwie austriackim. Narodowi demokraci uznali, że takie rozstrzygniecie jest niesprawiedliwe i krzywdzące narody słowiańskie. Uznali, że Polakom ze Śląska powinny przypaść nie przewidywane 3 lecz 5 mandatów parlamentarnych (13).</p>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4225 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/04_beck-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/04_beck-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/04_beck.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie: <em><strong>Max Wladimir von Beck, austriacki polityk, premier, przeprowadził reformę prawa wyborczego, znoszącą system kurialny</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mimo tych zastrzeżeń zjazd założycielski PSN wyraził „stanowcze żądanie”, aby także reforma prawa wyborczego do <strong>sejmu opawskiego</strong> uwzględniała treść reformy parlamentarnej. Na wypadek nie przyjęcia 4-przymiotnikowego prawa wyborczego, PSN proponowało wprowadzenie piątej kurii powszechnego głosowania (9 posłów), zwiększenie liczby mandatów w kurii wiejskiej do 17, wprowadzenie we wszystkich kuriach głosowania bezpośredniego, ustanowienie katastru narodowego oraz aby Polacy otrzymali jedno miejsce w Wydziale Krajowym w Opawie (14). Dominacja Niemców w sejmie opawskim utrudniała podjęcie reformy wyborczej. Jednakże w następstwie m.in. nacisku Słowian podjęto nad nią pracę i w 1908 r. sejm opawski uchwalił nową ordynację. W myśl jej zapisów, sejm śląski miał składać się z 55 posłów, w tym z 15 Słowian i 40 Niemców. Ponieważ był to stosunek liczbowy bardziej korzystny dla Słowian niż poprzednio, posłowie polscy i czescy zaakceptowali nowe prawo wyborcze. Ze względu na to, że pozbawiało prawa wyborczego analfabetów, nie uzyskało ono jednak sankcji cesarskiej i nie weszło w życie (15). Do końca istnienia Austro-Węgier sejm śląski wybierany był według przestarzałego i niedemokratycznego prawa wyborczego.</p>
<p>Z powyższego ujęcia wynika, że na Śląsku Cieszyńskim narodowa demokracja na początku XX wieku opowiadała się za wprowadzeniem do parlamentu i sejmu opawskiego głosowania powszechnego, bezpośredniego i tajnego. Podobnie jak w Galicji, wahała się z wysuwaniem <strong>zasady równości</strong> wyborów. Na dłuższą metę ta linia postępowania była niemożliwa do utrzymania. Z pewnością przyczynił się do tego opór Niemców oraz fakt zdemokratyzowania prawa wyborczego do parlamentu. Okolicznością, która decydująco wpłynęła na zaakceptowanie zasady równości było dostrzeżenie wcześniej przez ewangelików i cały polski ruch narodowy, a później przez narodowych demokratów, że uzdrowienie niesprawiedliwych stosunków politycznych na Śląsku Cieszyńskim wymaga ich demokratyzacji poprzez wprowadzenie równouprawnienia narodowego. Pogląd ten uwidocznił się w <strong>„Programie Polskiego Zjednoczenia Narodowego na Śląsku”</strong>, które powstało w 1911 r. W kwestii równouprawnienia twierdzono: „Kraj nasz zamieszkują trzy narodowości. Podstawą ich współżycia i rozwoju może być tylko zupełne równouprawnienie. Księstwo Cieszyńskie zamieszkuje przeważnie ludność polska. Polskie Zjednoczenie Narodowe starać się więc będzie o zdobycie dla ludności polskiej stanowiska i praw pierwszego gospodarza Księstwa Cieszyńskiego. Szanując zresztą prawa autonomii każdej narodowości w kraju, Polskie Zjednoczenie Narodowe regulować będzie swój stosunek do Czechów i Niemców według tego, jak te narodowości odnosić się będą do zasady równouprawnienia i do potrzeb ludności polskiej na Śląsku i w Austrii”.</p>
<p>Przekonanie to musiało znaleźć wyraz również w akceptacji zasady równości wyborów. Wobec polskiej demograficznej przewagi w Cieszyńskiem, pełna demokratyzacja prawa wyborczego i większościowa formuła wyborcza nie groziła, jak w przypadku Galicji wschodniej, żadnym niebezpieczeństwem dla Polaków, zwłaszcza że endecja akceptowała udział chłopów w pracach ciał przedstawicielskich. Demokratyczne wybory mogły tylko wzmocnić pozycję polityczną, społeczną, kulturalną i ekonomiczną Polaków. Miały też przynieść lepsze reprezentowania materialnych interesów Śląska Cieszyńskiego; dominacja Niemców w sejmie śląskim oznaczała bowiem w praktyce, że sejm ten bardziej dbał o potrzeby silnie zgermanizowanego Księstwa Opawskiego. Zarówno więc w programie Polskiego Stronnictwa Narodowego z 1906 r. jak i w programie PZN z 1911 r. stronnictwa te wysunęły myśl <strong>pełnej demokratyzacji prawa wyborczego</strong>. W programie PSN widniało twierdzenie: „Rada i władz nad sprawami narodu i społeczeństwa należy do całego społeczeństwa. Stąd wynika udział wszystkich pełnoletnich i własnowolnych członków społeczeństwa w radzeniu i rządzeniu. Udział ten może być urzeczywistniony w całej pełni jedynie przez powszechne, równe, bezpośrednie i tajne głosowanie, które uważać należy nie tylko za prawo, ale i niemniej za pełen odpowiedzialności obowiązek. PSN stoi tedy przy zasadzie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego prawa głosowania, starać się będzie o wprowadzenie go w życie i o wychowanie ludności do godnego i pożytecznego używania tego prawa” (16). Bliźniaczo podobna myśl wyłożona została w programie PZN z 1911 r.: „Władza nad sprawami społeczeństwa i narodu należy do wszystkich jego pełnoletnich własnowolnych członków; stąd wynika potrzeba udziału wszystkich tych członków w prawodawstwie i w zarządzaniu społeczeństwem. Udział ten może być urzeczywistniony w całej pełni jedynie przez powszechne, równe, bezpośrednie i tajne głosowanie, które uważać należy nie tylko za prawo, ale i niemniej za pełen odpowiedzialności obowiązek obywatelski. Polskie Zjednoczenie Narodowe stoi tedy przy zasadzie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego prawa głosowania i starać się będzie o wprowadzenie go wszędzie w życie. W szczególności Polskie Zjednoczenie Narodowe będzie się domagać: sprawiedliwej reformy wyborczej do sejmu śląskiego, opartej na powyższej zasadzie” (17).</p>
<p>Stanowisko to oznaczało również, że narodowa demokracja akceptowała <strong>większościową formułę wyborczą</strong>. Było to logiczne, gdyż jej argumentacja w sprawie zmiany prawa wyborczego bazowała na krytyce i odsłanianiu niesprawiedliwości, polegającej na tym, że kurialny system wyborczy <strong>krzywdzi słowiańską większość</strong> na ziemi śląskiej. Formuła większościowa miała być realizowana w <strong>okręgach jednomandatowych</strong>. Podejście to uwzględniało tradycję polityczną Śląska Cieszyńskiego. Już bowiem w 1848 r. mieszkańcy tej ziemi wybierali przedstawicieli do ogólnoniemieckiego parlamentu frankfurckiego w okręgach jednomandatowych. A gdy podczas Wiosny Ludów powołano parlament austriacki, to Śląska Cieszyński wybierał swych 4 przedstawicieli także w jednomandatowych okręgach wyborczych. Od 1873 r. parlament ten wybierany był w systemie kurialnym, ale w kuriach wiejskiej i miejskiej okręgi były jednomandatowe. W takich też okręgach wybierano tu posłów po demokratyzacji prawa wyborczego do Rady Państwa w 1907. W wyborach do sejmu opawskiego Polacy zdobywali tu mandaty tylko w kurii wiejskiej i sporadycznie w miejskiej. W tych kuriach tylko okręg wiejski cieszyński był dwumandatowy. Okręgi wiejskie frydecki i bielski były jednomandatowe, a także jednomandatowe były 4 okręgi miejskie.</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. Polakom i Czechom tylko dwa razy w czasie istnienia sejmu opawskiego udało się złamać monopol Niemców na uzyskiwanie mandatów w kurii miast na Śląsku Cieszyńskim. W 1871 r. mieszkańcy silnie zgermanizowanego Bielska wybrali kandydata polskiego dra Eisenberga, a w 1882 r. w okręgu miejskim Frydek &#8211; Frysztat &#8211; Bogumin wygrał ks. Findyński.<br />
2. J. Chlebowczyk, Wybory i świadomość społeczna na Śląsku Cieszyńskim w drugiej połowie XIX wieku. Przyczynek do badań nad kształtowaniem się świadomości i aktywności społecznej w okresie kapitalizmu, PWN Katowice &#8211; Kraków 1966, ss 90 i n.; W. Zabawski, Droga do ziemi obiecanej. Ruch narodowy na Śląsku Cieszyńskim i udział w nim ewangelików (1848-1920), Cieszyn 1934, s. 127.<br />
3. J. L. Popławski, Wybór pism&#8230;, cyt. wyd. s. 197.<br />
4. Cyt. za: J. Chlebowczyk, Wybory i świadomość&#8230;, cyt. wyd., s. 194.<br />
5. Pisał J. Chlebowczyk: „Na plan pierwszy wysunął obóz polski realizację artykułu 19 konstytucji grudniowej 1867 r., gwarantującego równouprawnienie wszystkich <em>szczepów narodowych</em>” (J. Chlebowczyk, Wybory i świadomość&#8230;, cyt. wyd., s. 197).<br />
6. „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 33 z 17 VIII 1901.<br />
7. Cyt. za: W. Zabawski, Droga do ziemi obiecanej&#8230;, cyt. wyd., s. 304. Solidarność narodowa wymaga współpracy i partnerskiego traktowania. W tym punkcie stanowisko katolików było inne. Wśród Polaków na Śląsku byli oni większością i uważali, że jako większość powinni mieć głos rozstrzygający, także w kwestiach politycznych i wyborczych. W „Gwiazdce Cieszyńskiej” pisano np.: „Wola większości powinna rozstrzygać, a mniejszość powinna się poddać i na uchwałę większości zgodzić. Wykazaliśmy już w naszych poprzednich artykułach, że u nas w Cieszyńskiem stanowi polska ludność katolicka bezwarunkowo znaczną większość. Wola polskiej ludności katolickiej powinna więc być rozstrzygającą, a garsteczka polskiej protestanckiej ludności ma obowiązek zgodzić się z orzeczeniem tej większości” („Gwiazdka Cieszyńska”, nr 40 z 6 X 1900, artykuł wstępny pt. „Rozbijanie jedności”).<br />
8. „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 6 z 10 II 1900.<br />
9. „Katolik”, nr 38 z 7 IX 1905.<br />
10. „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 2 z 11 I 1902.<br />
11. „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 46 z 14 XI 1903.<br />
12. „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 12 z 22 III 1902.<br />
13. „Głos Narodu”, nr 416 z 29 VIII 1906.<br />
14. „Głos Narodu”, nr 416 z 29 VIII 1906.<br />
15. F. Popiołek, Dzieje Śląska Austriackiego z ilustracjami, Cieszyn 1913, s. 376; „Gwiazdka Cieszyńska”, nr 55 z 10 VII 1909 i nr 60 z 28 VII 1909.<br />
16. „Głos Narodu”, nr 416 z 29 VIII 1906 r.<br />
17. Program Polskiego Zjednoczenia Narodowego na Śląsku, Cieszyn 1912, s. 11.</small></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-na-lsku-cieszyskim/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Endecja w zaborze austriackim (Galicja)</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-austriackim-galicja/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-austriackim-galicja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 12:02:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-austriackim-galicja/</guid>

					<description><![CDATA[Głównym polem doświadczalnym, na którym demokracja narodowa testowała poglądy w sprawie prawa wyborczego i przedstawiała projekty najbardziej rozwinięte była Galicja.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1294"></span></p>
<p>Głównym polem doświadczalnym, na którym demokracja narodowa testowała poglądy w sprawie prawa wyborczego i przedstawiała projekty najbardziej rozwinięte była Galicja. Dostrzegała, że prawo to było tu uwikłane w szereg odniesień – musiało uwzględniać relacje pomiędzy Galicją a rządem wiedeńskim  i monarchią Habsburgów, konflikty społeczne pomiędzy grupami uprzywilejowanymi, ziemiaństwem i sferami kapitalistycznymi, a warstwami uboższymi, chłopami i robotnikami; musiało też uwzględniać zróżnicowanie i konflikty narodowościowe – głównie stosunki pomiędzy Polakami a Ukraińcami i Żydami. Szczególne znaczenie miały tu relacje polsko-ukraińskie. Narodowi demokraci postrzegali je w dwóch podstawowych aspektach. Po pierwsze, ocenili, że polityczne dążenia Ukraińców idą w kierunku podziału Galicji, wyodrębnienia Galicji wschodniej i uczynienia z niej terytorium ukraińskiego. Perspektywa ta była dla nich nie do przyjęcia. Jan Ludwik Popławski akcentował, że przeprowadzenie podziału Galicji jest niemożliwe, bo jest to kraj, w którym ludność jest przemieszana, Ukraińcy żyją obok Polaków.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>*   *   *</strong></p>
<div class="article"></div>
<div id="ramka_03article">
<div class="article">
<p>Głównym polem doświadczalnym, na którym demokracja narodowa testowała poglądy w sprawie prawa wyborczego i przedstawiała projekty najbardziej rozwinięte była <strong>Galicja</strong>. Dostrzegała, że prawo to było tu uwikłane w szereg odniesień – musiało uwzględniać relacje pomiędzy Galicją a rządem wiedeńskim i monarchią Habsburgów, konflikty społeczne pomiędzy grupami uprzywilejowanymi, ziemiaństwem i sferami kapitalistycznymi, a warstwami uboższymi, chłopami i robotnikami; musiało też uwzględniać zróżnicowanie i konflikty narodowościowe – głównie stosunki pomiędzy Polakami a Ukraińcami i Żydami.</p>
<h4>Relacje polsko-ukraińskie a ordynacja wyborcza</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4275 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-2-212x300.png" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-2-212x300.png 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-2.png 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok:<em><strong> Jan Ludwik Popławski, jeden z głównych twórców ideologii narodowo-demokratycznej.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Szczególne znaczenie miały tu <strong>relacje polsko-ukraińskie</strong>. Narodowi demokraci postrzegali je w dwóch podstawowych aspektach. Po pierwsze, ocenili, że polityczne dążenia Ukraińców idą w kierunku podziału Galicji, wyodrębnienia Galicji wschodniej i uczynienia z niej terytorium ukraińskiego. Perspektywa ta była dla nich nie do przyjęcia. <strong>Jan Ludwik Popławski</strong> akcentował, że przeprowadzenie podziału Galicji jest niemożliwe, bo jest to kraj, w którym ludność jest przemieszana, Ukraińcy żyją obok Polaków. Uważał, że ten mieszany charakter wschodniej części Galicji należy zachować oraz dążyć do utrzymania równowagi pomiędzy obu nacjami, bo niemożliwe jest zarówno jej pełne rutenizowanie, jak i pełne polonizowanie. Stąd otwarcie pisał: „Z dążeniami separatystycznymi Rusinów walczyć musimy stanowczo. Najlepszym zaś sposobem przeciwdziałania im jest takie wzmocnienie żywiołu polskiego w Galicji wschodniej, któreby politykom ruskim wykazało naocznie niemożliwość wyodrębnienia administracyjnego tej części kraju i nadania jej charakteru wyłącznie ruskiego. Nie walka z Rusinami, nie wytępienie ich, ale wzmocnienie żywiołu polskiego, jest zadaniem ruchu narodowego w Galicji wschodniej&#8230;” (1). Po drugie, narodowi demokraci konstatowali, że na całym obszarze Galicji wschodniej i zachodniej Polacy przeważali pod względem demograficznym, politycznym i cywilizacyjnym &#8211; gospodarczym, kulturalnym, naukowym. Wobec przekonania, że podział Galicji jest niemożliwy, ta druga okoliczność uprzytomniła im, że ostatecznie tę polską dominację w całej Galicji należy zachować. Z tego względu nie akceptowali idei pełnego równouprawnienia Rusinów wobec Polaków (2). Dostrzegali natomiast potrzebę utrzymania takich praw i rozwiązań w Galicji, które pozwalałyby na swobodny cywilizacyjny rozwój narodu ukraińskiego. Ogólnie też nie byli przesadnymi zwolennikami utrzymywania konfliktu z Ukraińcami. Jan L. Popławski perswadował: „Normą stałego współżycia nie może być współzawodnictwo, ale musi być współdziałanie, nie walka powinna być ta normą, ale wspólna praca twórcza. Prawda, że stosunki między narodowościami, na współżycie skazanymi, inaczej się zazwyczaj układają. Żyjemy bowiem w epoce zaczynającego się dopiero wyodrębnienia i uświadamiania się odrębności narodowych, a wszelkie wyodrębnienie i uświadamianie zaznacza się przeciwstawieniem swego <em>ja</em> cudzemu. W takich wypadkach walka nawet zacięta staje się nieraz koniecznością, zapominać jednak nie wolno, że nie powinna być ona zasadą współżycia, ale jest tylko środkiem do unormowania tą drogą stosunku wzajemnego dwóch narodów. Nie przeciwdziałaniem postępom kulturalnym i ekonomicznym Rusinów, ale pracą wytężoną nad wszechstronnym rozwojem żywiołu polskiego we wschodniej części kraju dążyć powinniśmy do utrzymania istniejącej normy, do zachowania równowagi zachwianej od niedawna w stosunku dotychczasowym dwóch narodowości. Zachwianie tej równowagi wywołane zostało przede wszystkim osłabieniem żywiołu polskiego, podczas gdy szybko postępujący rozwój Rusinów wymagał właśnie intensywnego wzmocnienia naszej siły narodowej i społecznej” (3). Wzmocnienie to polegać miało na rozwoju życia religijnego, rozwoju polskiej oświaty, tworzeniu polskich towarzystw gospodarczych oraz na takiej parcelacji większej własności polskiej, by ziemia w Galicji wschodniej trafiała w ręce polskich osadników.</p>
<h4>Reforma systemu kurialnego</h4>
<p>Do zajęcia konkretnego stanowiska wobec zasad wyborczych zmuszał endecję, podobnie jak i inne ugrupowania, bieg wydarzeń w Austrii i samej Galicji. Na przełomie XIX i XX wieku narastała presja ugrupowań demokratycznych, ludowych i lewicowych w kierunku pełnej demokratyzacji wyborów <strong>do Izby Deputowanych wiedeńskiej Rady Państwa</strong>. Od początku lat 60-tych XIX w. była ona wyłaniana przez sejmy krajowe, od 1873 r. była wprawdzie wybierana przez ludność, ale na podstawie niedemokratycznego prawa wyborczego. Oparto je na zasadach <strong>cenzusu majątkowego i „reprezentacji interesów”</strong>. Wyborcy podzieleni zostali na 4 kurie &#8211; wielkiej własności, miast, izb handlowych i przemysłowych oraz miasteczek i wsi. W trzech pierwszych kuriach głosowanie było bezpośrednie, w kurii wiejskiej pośrednie. Pod wpływem społecznej presji kierowany przez <strong>Kazimierza hr. Badeniego</strong> rząd wiedeński wprowadził w 1896 r. częściową reformę wyborczą. Do istniejących kurii dodano piątą &#8211; <strong>kurię powszechnego głosowania</strong>. Liczyła 72 mandaty, w tym Galicja otrzymała 15 mandatów; posłów wybierano w okręgach jednomandatowych. Rozwiązanie to nie zahamowało dalszych wysiłków na rzecz pełnej demokratyzacji prawa wyborczego. Pod ich wpływem i w związku z atmosferą rewolucyjną w 1905 r. rząd wiedeński, a także cesarz <strong>Franciszek Józef II</strong> doszli do przekonania, że ustabilizowanie sytuacji w monarchii czyni potrzebnym uwzględnienie żądań społecznych. Premier rządu, <strong>baron Gautsch</strong>, oznajmił posłom do Rady Państwa, że na początku 1906 r. rząd wniesie projekt ustawy wprowadzającej 4-przymiotnikowe prawo wyborcze i zakładającej przeprowadzanie wyborów w okręgach jednomandatowych (4).</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-4274 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kurialne-300x212.jpg" alt="" width="576" height="407" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kurialne-300x212.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kurialne-1024x724.jpg 1024w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kurialne-768x543.jpg 768w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kurialne.jpg 1200w" sizes="auto, (max-width: 576px) 100vw, 576px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><i>Zdjęcie obok: <strong>Okręgi wyborcze do Sejmu Krajowego (kuria wiejska) w autonomicznej Galicji naniesione na mapę, około 1900 rok. System kurialny dzielił wyborców na tzw. kurie, zależne od cenzusu majątkowego, wykształcenia, bądź też statusu społecznego. </strong>(<small>Źródło: Polska.pl &#8211; Dziedzictwo Narodowe (Archiwum Państwowe w Krakowie, Zbiór Kartograficzny, sygn. Zb. Kart. VII-50).</small>)</i></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W związku z powyższym zapowiedziana przez barona Gautscha pełna demokratyzacji prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego była ich zadaniem nie do przyjęcia. Uznali, że z polskiego punktu widzenia propozycja rządu jest niesprawiedliwa, gdyż premiuje Ukraińców, kosztem Polaków (9). W „Przeglądzie Wszechpolskim” akcentowano: „Rozmieszczenie ludności w Galicji jest bowiem takie, że choć ludność polska jest bowiem liczebnie silniejszą (3 998 702 tj. 55 proc., na 3 074 449 tj 42 proc. Rusinów), to jednak zwartą masą zamieszkuje tylko Galicję zachodnią, stanowiącą trzecią część kraju; w powiatach środkowych i wschodnich ludność polska znajduje się wszędzie w mniejszości dochodzącej niekiedy do 45 proc. Słowem, ludność polska ma jednolitość niemal w 31 powiatach, Rusini mają nieznaczną wprawdzie niekiedy, ale większość w 48 powiatach Galicji. Skutek tego niekorzystnego rozmieszczenia ludności polskiej w Galicji byłby taki, że Rusini mogliby uzyskać 60 proc. mandatów poselskich, Polacy tylko 40 proc. Innymi słowy, przy zastosowaniu podstaw projektowanej reformy wyborczej bez żadnego względu na interes ludności polskiej, rządy Galicji przeszłyby w ręce Rusinów. Potworność takiej ewentualności uwydatni się lepiej, jeśli zważymy, że ludność polska góruje nad ruską nie tylko liczebnie, ale swą kulturą, oświatą i siłami ekonomicznymi” (10). Kwalifikując takie rozstrzygnięcie jako niesprawiedliwe, wskazywali jednocześnie jakie rozwiązanie uznają za sprawiedliwe: „Sprawiedliwy rozdział mandatów między Polaków i Rusinów, opierający się nie tylko na znacznej liczebnej przewadze polskiej, ale także na czterokrotnej przewadze gospodarczej polskiej, na czterokrotnej uchwytnej w cyfrach a wielokroć znaczniejszej w ogóle przewadze kulturalnej polskiej, da ludności ruskiej nie więcej jak 1/5 ogólnej liczby posłów z kraju całego” (11).</p>
<h4>Kombinacyjny system wyborczy sposobem zabezpieczenia interesów narodowych</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4271 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/glabinski-218x300.jpg" alt="" width="218" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/glabinski-218x300.jpg 218w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/glabinski.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 218px) 100vw, 218px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Prof. Stanisław Głąbiński, czołowy działacz Narodowej Demokracji w Galicji, poseł do austriackiej Rady Państwa i sejmu galicyjskiego.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od 1904 r. endecy tworzyli w Galicji formalne <strong>Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe</strong>. W grudniu 1905 r. przyjęli program, autorstwa J. L. Popławskiego. Opowiedzieli się w nim za wprowadzeniem reformy wyborczej do parlamentu i sejmu galicyjskiego w ten sposób, by wybory do tych ciał parlamentarnych były powszechne, tajne i bezpośrednie. Uznali, że <strong>kurie wyborcze powinny być zniesione</strong>, ale zarazem twierdzili, że w ciałach ustawodawczych powinna być zapewniona reprezentacja korporacji interesów krajowych i zawodowych, a przede wszystkim, by żywioł polski, ze względu na jego siłę liczebną, kulturalną i ekonomiczną miał rozstrzygającą większość w sejmie i parlamentarnej reprezentacji kraju (5). Pominęli zasadę równości wyborów. W tym czasie i okolicznościach mieli do niej stosunek ambiwalentny. Ogólnie rzecz biorąc samą ideą równości wyborów demokracja narodowa uważała za sprawiedliwą. <strong>Zygmunt Balicki</strong> pisał w 1900, krytykując kurialny system wyborczy, że dla nierównego prawa wyborczego nie ma „żadnej miary obiektywnej, ani żadnej wagi racjonalnej” (6). Jednakże w czasie zabiegów o demokratyzację prawa wyborczego w Austrii dostrzegła, że idea równości może kolidować z polskimi interesami narodowymi. Właśnie z 1905 r. pochodzi eksponowana przez historyków wypowiedź Romana Dmowskiego: „Naród nie składa się z równowartościowych pod względem narodowo-etycznym jednostek. W zależności od części kraju i jego historii, od pochodzenia jednostki i dziejów jej rodziny &#8211; ludzie czują się silniej lub słabiej związani z ojczyzną, posiadają silniejsze lub słabsze narodowo instynkty. Dlatego etyka narodowa nie pozwala dawać wszystkim równego głosu w narodowych sprawach, bo jej pierwszym celem nie jest zadowolenie tych, którzy dziś żyją, jeno przekazanie przyszłym pokoleniom nienaruszonych i wzmocnionych podstaw narodowego bytu, tej najdroższej spuścizny przeszłości” (7). Podkreślić jednak należy, że owa krytyka idei równości wyborów nie była bezwzględna. Wydawany przez Z. Balickiego miesięcznik „Przegląd Narodowy” w 1908 r. jeszcze raz odsłonił ambiwalencję narodowych demokratów do idei równości wyborów. Wprowadzenie w wyborach do parlamentu wiedeńskiego demokratycznej 4-przymiotnikowej ordynacji oceniono następująco: „Jedynie grupa demokratyczno-narodowa zdobyła się na wypowiedzenie, że dla ideału równości prawa wyborczego nie wolno nigdy poświęcać dobra całości narodowej. Od pierwszej chwili w obozie demokratyczno-narodowym zrozumiano, że wprowadzenie w życie bezwzględnie sprawiedliwej zasady równości prawa wyborczego będzie dla całego kompleksu ziem polskich w Państwie Austriackim bezwzględną niesprawiedliwością” (8). Warto zauważyć, że w tym samym czasie, gdy narodowi demokraci formułowali zastrzeżenia do równości wyborów w Galicji, akceptowali tę zasadę bez zastrzeżeń w zaborze pruskim i w Królestwie Polskim.</p>
<p>Optymalnym rozwiązaniem, znakomicie poprawiającym sytuację Polaków, byłoby według narodowych demokratów wyodrębnienie Galicji &#8211; jako samodzielny kraj, posiadający własny Sejm, nie musiałaby w ogóle wysyłać przedstawicieli do parlamentu wiedeńskiego. Brak pozytywnej reakcji rządu wobec tej idei, skłonił ich do włączenia się do dyskusji w sprawie zasad i formuły wyborczej. Negując propozycję rządu, demokraci narodowi przedstawiali własne propozycje reformy prawa wyborczego do parlamentu wiedeńskiego. Ze względu na dominację Polaków w zachodniej Galicji, która byłaby zachowana bez względu na system wyborczy, ich uwaga koncentrowała się na rozwiązaniach chroniących pozycję Polaków we wschodniej części kraju. Rysem charakterystycznym ich podejścia do systemu wyborczego było to, że nie trzymali się kurczowo jednego wariantu reformy wyborczej. Dla demokracji narodowej, ogólnie dobry i sprawiedliwy był ten system, który zapewniał „słuszną przewagę ludności polskiej”. Rozwiązania idące w tym kierunku prezentowali J. L. Popławski, przywódca SD-N w Galicji profesor <strong>Stanisław Głąbiński</strong> oraz <strong>Józef Buzek</strong>, naówczas wykładowca Uniwersytetu Lwowskiego. Na ich koncepcję składało się kilka elementów. Demokraci narodowi odrzucili kurialny system wyborczy; uznali go za archaiczny. Bez zastrzeżeń akceptowali wybory bezpośrednie i głosowanie tajne. Do pewnego stopnia w 1906 r. akceptowali zasadę powszechności wyborów &#8211; uważali, że praw wyborczych nie powinni mieć analfabeci, jako niezdolni do samodzielnego wykonywania prawa głosowania. W kontekście stosunków narodowościowych w Galicji, silnie natomiast kwestionowali ideę równości wyborów, jako sprzeczną z polskimi interesami (12). W miarę rozwoju sytuacji elastycznie proponowali różne możliwości ograniczenia równości wyborów: wprowadzenie głosowania <strong>pluralnego</strong> (wielokrotności głosów, opartej na kryterium wykształcenia i podatkowym), ustanowienie nierównych liczebnie okręgów wyborczych (ludność miejska jako bardziej oświecona miałaby mandat poselski na mniejszą liczbę mieszkańców niż ludność wiejska; podobnie w układzie narodowościowym mniejsze liczebnie okręgi mogliby mieć Polacy, większe &#8211; Ukraińcy), wprowadzenie formuły proporcjonalnej, umożliwienie kumulacji głosów, oraz wprowadzenie katastru narodowego (13).</p>
<p>Mając na względzie utrzymanie polskiej przewagi w Galicji S. Głąbiński największe znaczenie przywiązywał do <strong>głosowania pluralnego, połączonego z proporcjonalnym</strong>. Polegałoby na tym, że głosy osób wyżej wykształconych, a więc głównie Polaków, mogłyby być liczone podwójnie, albo potrójnie; gdyby to nie wystarczyło do zachowania przewagi polskiej, należałoby wprowadzić kryteria ekonomiczne: samodzielność ekonomiczną i wysokość podatków (14). Przedstawiał to rozwiązanie jako korzystne nie tylko dla Polaków, ale także dla mniejszości narodowych w ogóle: „System pluralny i proporcjonalny mają znaczenie nie tylko ze stanowiska społecznego, ale także narodowego, służą ku zabezpieczeniu interesów znacznych mniejszości narodowych (&#8230;) Konieczność zabezpieczenia naszych interesów narodowych jest dla mnie decydująca w ocenie projektów reformy wyborczej bar. Gautscha, albowiem system głosowania powszechnego i równego mieści w sobie także niebezpieczeństwa majoryzowania mniejszości narodowych przez większość” (15). Pewne znaczenie posiadała według niego również możliwość wprowadzenia, zwłaszcza na obszarach zamieszkiwanych wspólnie przez ludność polską i ukraińską, wyborów proporcjonalnych, połączonych z głosowaniem skumulowanym, w którym wyborca mógłby oddać np. <strong>trzy głosy jednemu kandydatowi</strong> (16).</p>
<p>Jan L. Popławski widział możliwość uzyskiwania przez Polaków mandatów w Galicji wschodniej poprzez wprowadzenie rozwiązań kombinacyjnych, łączących kilka elementów. Pierwszym było wprowadzenie nierównych okręgów wyborczych &#8211; mniejszych dla Polaków i większych dla Ukraińców. Rozwiązanie to, czyniące z równości wyborów kwestię wewnątrzokręgową, dałoby Polakom więcej mandatów niż Ukraińcom. Po drugie, proponował utworzenie okręgów miejskich: a) w miastach liczących powyżej 30 000 mieszkańców; b) miasta mniejsze byłyby grupowane w odrębne okręgi; c) miasta Lwów i Kraków mogłyby mieć okręgi wielomandatowe (4 i 3, respective 6 i 4). Po trzecie, reprezentację polską ze wschodniej części kraju zapewniłoby też wprowadzenie głosowania proporcjonalnego połączonego z pluralnością głosów. Pisał, że formułą proporcjonalną można realizować w okręgach dwumandatowych dwoma sposobami: a) poprzez głosowanie ograniczone, polegające na tym, że w okręgu 2-mandatowym wyborca ma jeden głos lub b) poprzez głosowanie kumulacyjne, polegające na tym, że wyborca ma dwa głosy i może je przekazać jednemu kandydatowi. Uważał, że jeżeli Polacy będą głosowali solidarnie, to oba sposoby pozwolą nawet 30-procentowej mniejszości polskiej uzyskać mandat w okręgu 2-mandatowym. Po czwarte, formułę proporcjonalną należało zdaniem Popławskiego połączyć jeszcze z pluralnością głosów. „Mianowicie każdy umiejący czytać i pisać ma dwa głosy, posiadający średnie lub wyższe wykształcenie 3 głosy, płacący oprócz tego wyższy podatek 4 głosy. System pluralny, zwłaszcza w miastach, jest również korzystny dla ludności polskiej” (17).</p>
<h4>Projekt ordynacji profesora Józefa Buzka</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4269 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/buzek.jpg" alt="" width="220" height="301" />Zdjęcie obok: <em><strong>Prof. Józef Buzek, podjął próbę reformy systemu wyborczego w Galicji</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nieco inaczej rzecz widział <strong>Józef Buzek</strong> w opublikowanej w 1906 r. rozprawce pt. „Uwagi co do najodpowiedniejszego dla okręgów wyborczych wiejskich w Galicji systemu proporcjonalnego”. Podobnie jak wielu prawników i polityków polskich znajdował się on pod wpływem reformy wyborczej przeprowadzonej w Belgii w 1899 r. Oceniał, że wprowadzony w tym kraju system wyborów proporcjonalnych jest racjonalny, postępowy, słuszny, a związana z nim metoda obliczania wyników wyborczych autorstwa <strong>Victora d`Hondt`a</strong> jest prosta i uzasadniona. Uważał jednak, że belgijski system wyborów proporcjonalnych nie byłby odpowiedni dla Galicji. Przede wszystkim dlatego, że ten system wyborów wymaga istnienia dobrze zorganizowanych, masowych, zakorzenionych w społeczeństwie stronnictw politycznych, których w Galicji nie dostrzegał. Jego przeznaczeniem jest zapewnienie reprezentacji mniejszościom politycznym, lecz nie mniejszościom narodowym (18). Byłby też dla chłopów galicyjskich zbyt skomplikowany. Zdaniem J. Buzka racjonalny system wyborów proporcjonalnych powinien spełniać kilka warunków: 1) winien łączyć założenia teoretyczne z właściwościami rozwoju kulturalnego i politycznego kraju, 2) powinien zabezpieczać interesy narodowe, lecz bez wprowadzenia „sztucznych przywilejów”, 3) w swej funkcji winien też niwelować walkę pomiędzy stronnictwami i narodowościami.</p>
<p>Kierując się powyższymi założeniami, zaproponował wprowadzenie na wsi galicyjskiej małych okręgów wyborczych. W Galicji zachodniej miały być dwumandatowe lub trójmandatowe. Natomiast w Galicji wschodniej, z której miało pochodzić 38 posłów do parlamentu wiedeńskiego, projektował utworzenie 6 okręgów trójmandatowych i 5 okręgów czteromandatowych. W świetle jego propozycji wybory proporcjonalne miały mieć formę głosowania ograniczonego. Proponował bowiem, aby wyborca mógł oddać głos tylko na jednego kandydata. Prawo zgłaszania kandydatów na posłów, w terminie 15 dni przed głosowaniem, miała mieć grupa 100 wyborców. Według J. Buzka jego propozycja byłaby korzystna dla Polaków, bo gwarantowałaby przeprowadzenie 8 posłów polskich z trudnego wiejskiego terenu Galicji wschodniej. Ugruntowałaby też wśród nich zachowania solidarne oraz stabilizowałaby i wzmacniała reprezentację polską w Wiedniu. Ale byłaby korzystna dla obu narodowości: „System proporcjonalny zmniejszyłby w Galicji wschodniej walkę narodowościową bardzo znacznie, ponieważ bardzo znaczna część mandatów byłaby z góry dla Polaków względnie dla Rusinów najzupełniej pewną” (19). Ogólnie więc w odczuciu J. Buzka jego propozycja „nie zawiera dla nikogo żadnego przywileju, każdemu oddaje tyle, ile mu się rzeczywiście należy”. Była więc postępowa, zgodna z założeniami teoretycznymi i mająca szansę trwałego zadomowienia się także w innych krajach monarchii Habsburgów.</p>
<h4>Ordynacja dwumandatowa</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4268 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski2-214x300.jpg" alt="" width="214" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski2-214x300.jpg 214w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bobrzynski2.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 214px) 100vw, 214px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Michał Bobrzyński, namiestnik Galicji (1908-1913), czynił starania na rzecz reformy sejmowej i ugody z Ukraińcami.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc można twierdzić, że w dyskusji nad zmianami w austriackim prawie wyborczym, demokraci narodowi z niechęcią odnosili się do większościowej formuły wyborczej; uważali, że może ona zagrażać narodowym interesom Polaków. Podjęli szereg praktycznych, politycznych i propagandowych kroków, mających uzmysłowić społeczeństwu polskiemu istnienie tego zagrożenia. Z kolei w formule proporcjonalnej, połączonej z głosowaniem pluralnym, skumulowanym lub ograniczonym, dostrzegali możliwość zachowania polskiej przewagi w Galicji. Ich stanowisko zbliżone było do zajmowanego przez stańczyków, a zwłaszcza konserwatystów z Galicji Wschodniej (podolaków). Stąd też przedstawiciel narodowej demokracji w parlamencie S. Głąbiński, współdziałał w <strong>Kole Polskim w Wiedniu</strong> z konserwatystami w sprawie przyjęcia systemu wyborczego korzystnego dla Polaków. Ich wspólna niechęć do równości wyborów w pewnym stopniu znalazła wyraz w zreformowanym w 1907 r. prawie wyborczym do wiedeńskiej Rady Państwa. Zostało ono oparte na 4 przymiotnikach, tzn. było powszechnym dla mężczyzn, którzy ukończyli 24 lata oraz było też równym, co demokraci narodowi przyjęli do wiadomości. Generalnie Izba Deputowanych wybierana była w Austrii w okręgach jednomandatowych, w których do wyboru posła potrzebna była większość bezwzględna. Jednak w Galicji wprowadzono, jako wyjątek, odmienne rozwiązanie. <strong>Okręgi wiejskie w tym kraju uczyniono dwumandatowymi.</strong> W tych okręgach jeden mandat był przeznaczony dla posła większości, który otrzymał ponad 50% głosów, a mandat drugi dla posła mniejszości otrzymującego ponad 25% głosów. W Galicji zachodniej rozwiązanie to było korzystne dla ziemian, bo mogli sięgać po ów drugi mandat, w Galicji wschodniej było to korzystne dla Polaków, bo w okręgach z większością ukraińską mogli starać się o mandat dla posła mniejszości. Dodatkowo okręgi w Galicji zachodniej były pod względem liczebnym mniejsze niż okręgi w Galicji wschodniej, co także było korzystne dla Polaków. Ponadto wzrosła liczba posłów z Galicji &#8211; z 78 do 106, na ogólną liczbę 516 członków Izby, a o ten wzrost liczby przedstawicieli Galicji w Radzie Państwa endecja również apelowała (20). Narodowi demokraci zaakceptowali nowe prawo wyborcze. Wprawdzie pomysł okręgów dwumandatowych bardziej odpowiadał konserwatystom, tym niemniej przewijał się w koncepcjach ich działaczy i był zgodny z ogólną intencją endeków, by ograniczać równość wyborów. Dwumandatowość okręgów połączona z odpowiednią geometrią wyborczą były wyraźnym ograniczeniem tejże równości. W ich stanowisku można odnaleźć potwierdzenie twierdzenia, że narodowi demokraci nie mieli do równości wyborów bezwarunkowo negatywnego nastawienia, lecz przyjmowali postawę ambiwalentną. Gdy nowe regulacje zabezpieczyły polityczne interesy Polaków zaakceptowali równość wyborów.</p>
<p>Zamiar obrony władczej pozycji Polaków wywarł też zasadniczy wpływ na podejście demokracji narodowej do sprawy reformy wyborczej do Sejmu Krajowego we Lwowie, która toczyła się w latach 1905-1914. W pewnym stopniu stanowisko jej lokalnych działaczy kształtowały też względy pragmatyczne. W Galicji Zachodniej silną pozycję utrzymywali konserwatyści krakowscy, a na wsi dominowały wpływy ruchu ludowego. W tym stanie rzeczy poważniejsze możliwości politycznego rozwoju Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego sytuowały się we wschodniej części kraju. W obrębie jego wpływów znaleźli się tu nie tylko podolacy, ale wielu innych aktywnych Polaków. Wysuwając propozycje utrzymania i wzmocnienia polskiego stanu posiadania w Galicji Wschodniej, narodowa demokracja wzmacniała też swoją własną pozycję polityczną.</p>
<h4>Krytyka ordynacji do sejmu galicyjskiego</h4>
<p>System wyłaniania <strong>sejmu galicyjskiego</strong>, podobnie jak innych sejmów krajowych, kojarzył zasadę posiadania z przedstawicielstwem interesów. Wyborcami byli tylko posiadający, podzieleni na grupy interesów o nierównym wpływie na skład sejmu. Interesy kościoła katolickiego reprezentowali biskupi wszystkich obrządków, wchodzący do sejmu z urzędu <em>(wiryliści)</em>. Interesy nauki i szkolnictwa wyższego przedstawiali rektorzy Uniwersytetów Krakowskiego i Lwowskiego, rektor Politechniki Lwowskiej oraz prezes Akademii Umiejętności w Krakowie – także wchodzili do sejmu bez wyboru. Poprzez elekcję w skład sejmu wchodzili natomiast reprezentanci kolejnych grup interesu:</p>
<ul>
<li style="list-style-type: none;">
<ul>
<li>interesy wielkiej własności reprezentowało 44 posłów. Wybierali ich właściciele dóbr tabularnych, płacących minimum 100 złr. podatków bezpośrednich. Głosowanie w tej grupie było bezpośrednie, a 1 posła wybierało od 47 do 52 wyborców;</li>
</ul>
</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<ul>
<li style="list-style-type: none;">
<ul>
<li>interesy zorganizowanego przemysłu i handlu reprezentowali przedstawiciele izb handlowych i przemysłowych. Każda izba &#8211; Lwów, Kraków, Brody &#8211; bezpośrednio wybierała jednego przedstawiciela;</li>
</ul>
</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<ul>
<li style="list-style-type: none;">
<ul>
<li>interesy większych miast reprezentowało od 1900 r. 31 posłów. Wyborcami byli płacący pierwsze dwie trzecie bezpośrednich podatków gminnych, od najwyżej opodatkowanego począwszy. Głosowanie było bezpośrednie, a na 1 posła przypadało od 1100 do 2264 wyborców;</li>
</ul>
</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<ul>
<li style="list-style-type: none;">
<ul>
<li>interesy „reszty gmin”. Do tej kurii zaliczano miasta nie wchodzących do kurii wyżej wymienionej, wioski oraz obszary dworskie płacące podatki bezpośrednie 25-100 złr. Wybory w tej grupie były pośrednie i jawne. Każde 500 mieszkańców wybierało 1 elektora; do grupy elektorów bez wyboru wchodzili też właściciele majątków ziemskich. Prawa wyborcze w tej kurii miało ok. 10% ludności tych gmin. Na 1 posła przypadało od 6 879 do 8792 obywateli (21).</li>
</ul>
</li>
</ul>
<p>Ten system wyborczy poddano krytyce już w końcu XIX w. Na początku nowego stulecia rozwinęła się w Galicji dyskusja nad jego zmianą. Ze strony narodowych demokratów angażowali się w nią szczególnie S. Głąbiński, J. Buzek, <strong>Ernest Adam</strong> i <strong>Edward Dubanowicz</strong>, profesor Uniwersytetu Lwowskiego. Podobnie jak w przypadku reformy parlamentarnej, także w kwestii reformy sejmowej stanowisko obozu demokratyczno-narodowego było elastyczne i skłonne do aprobaty rozwiązań chroniących polskie interesy. Przed wprowadzeniem reformy parlamentarnej, demokracja narodowa zajęła bliskie konserwatystom stanowisko w sprawie reformy prawa wyborczego do Sejmu. Chociaż generalnie nie akceptowała już kurialnego systemu wyborczego, to jednak w 1905 r. S. Głąbiński wysunął projekt modyfikacji w obrębie już istniejącego systemu oraz dodanie kurii piątej &#8211; powszechnego głosowania. Jednakże w roku następnym przyjęto demokratyczne prawo wyborcze do <strong>Rady Państwa</strong>. Ten fakt, a także wynikająca z niego presja lewicy ku demokratyzacji wyborów także do sejmu, uzmysłowił narodowym demokratom, że dalsza obrona systemu kurialnego nie tylko będzie sprzeczna z tendencją do demokratyzacji życia politycznego, ale również może kompromitować Sejm Krajowy, jedyne naówczas polskie ciało parlamentarne. Skłoniło ich to do wskazania takiego sposobu wyłaniania sejmu, który był już bardziej dopasowany do ich założeń ideowych. Patrząc ogólnie, ich koncepcja składała się z dwóch elementów. Po pierwsze, wychodzili z założenia, że każda radykalna reforma prawa wyborczego wzmocni stan posiadania Ukraińców. Aby ograniczyć ewentualne złe skutki tego, proponowali poprzedzenie reformy wyborczej wyodrębnieniem Galicji lub przynajmniej poszerzeniem jej autonomii. Po przeprowadzeniu tej operacji, można by po drugie zmienić ordynację wyborczą do sejmu, oczywiście z gwarancją utrzymania władczej pozycji Polaków (22).</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class=" wp-image-4273 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kartka_wyborcza-300x213.jpg" alt="" width="354" height="251" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kartka_wyborcza-300x213.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/kartka_wyborcza.jpg 450w" sizes="auto, (max-width: 354px) 100vw, 354px" /><br />
Zdjęcie obok: <i><strong>Karta do głosowania w wyborach do Rady Państwa</strong>. (</i><small>Źródło: Józef Buszko, „Galicja 1859-1914. Polski Piemont?”, Dzieje Narodu i Państwa Polskiego).</small></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Własny projekt tej ordynacji endecja przedstawiła w 1907 r. Według niego <strong>Sejm Krajowy we Lwowie</strong> miał składać się ze 167 członków, a mianowicie z dotychczasowych 12 wirylistów, 115 posłów pochodzących z wyborów powszechnych, równych, tajnych i bezpośrednich oraz 40 posłów z tzw. grupy dopełniającej. Projekt odzwierciedlał uwarunkowaną sytuacyjnie niechęć demokratów narodowych do zasady równości wyborów. Miały one być równe w grupie zasadniczej, liczącej 115 mandatów, w której prawo wybierania mieliby wszyscy obywatele, mający ukończone 24 lata i od roku mieszkający w gminie. Natomiast w grupie „dopełniającej” (40 mandatów), prawo wyborcze miało przysługiwać zarówno mężczyznom jak i kobietom, pod warunkiem albo ukończenia studiów wyższych i opłacania przynajmniej 100 koron rocznie podatków, albo też bez względu na ukończone studia, opłacanie 200 koron podatków. Wyborcy z tej grupy mogliby również głosować w grupie zasadniczej, a to znaczyło, że ludzie lepiej wykształceni i bardziej majętni (głównie Polacy) mieliby de facto 2 głosy (pluralność) (23). Pomysłodawca tego rozwiązania S. Głąbiński argumentował, że skoro sejm galicyjski jest jednoizbowy, to wiryliści wraz z posłami grupy „dopełniającej” będą ekwiwalentem izby wyższej. Jego projekt zakładał wprowadzenie <strong>katastru narodowego</strong> jako metody rozstrzygnięcia sporu o podział mandatów w Sejmie pomiędzy Polaków i Ukraińców. Wprowadzenie katastru polegać miało na odpowiednim podziale Galicji na okręgi wyborcze. Stanisław Głąbiński proponował podzielenie kraju na małe <strong>jednomandatowe okręgi wyborcze</strong>, jednolite pod względem narodowym: 3<strong>8 okręgów w miastach</strong> (Lwów 7 jednomandatowych okręgów, Kraków &#8211; 5) oraz <strong>72 okręgi wiejskie</strong> „systemem tzw. geografii względnie geometrii wyborczej tak przekształcone, ażeby po odliczeniu 33 mandatów wiejskich w zachodnich okręgach, mogło w pozostałych 39 okręgach wschodnich przypaść 28 mandatów na rzecz posłów ruskich, a 11 na rzecz posłów polskich” (24). Tylko w <strong>4 miastach</strong> (Przemyśl, Stanisławów, Tarnopol, Tarnów) okręgi miały być <strong>dwumandatowe</strong>. Ogólnie więc grupa w pełni demokratycznego głosowania miała wybierać zwykłą większością głosów 115 posłów w 110 okręgach. Z tej liczby Polakom miało przypadać 82 okręgi i 87 mandatów, Ukraińcom 28 okręgów i posłów (25). Grupa „dopełniająca” miała wybierać 40 posłów w 34 okręgach wyborczych. Też miały być to głównie okręgi jednomandatowe. Wielomandatowe okręgi przewidziano tylko dla Lwowa (5 mandatów) i Krakowa (3 mandaty). Do zdobycia mandatu potrzebne było uzyskanie w nich bezwzględnej większości głosów, co miało majoryzować kandydatów żydowskich.</p>
<h4>Próba reformy ordynacji do sejmu galicyjskiego</h4>
<p>Później narodowi demokraci uzupełniali projekt dodatkowymi rozwiązaniami. Jesienią 1907 r. dołożyli do propozycji wcześniejszych projekt katastru narodowego, autorstwa J. Buzka. Wyborcy polscy i ukraińscy mieli być wpisani do własnych narodowych katastrów; Niemcy &#8211; o ile sami nie rozstrzygali inaczej &#8211; włączeni zostali do katastru polskiego, a Żydzi mieli prawo opcji &#8211; mogli się zaliczać do katastru polskiego albo do ukraińskiego. Dodatkowo S. Głąbiński i J. Buzek proponowali, by w grupie powszechnej (115 mandatów) wprowadzić pluralność głosów, polegającą na tym, że prawo do oddania drugiego głosu otrzymają wyborcy wyżej opodatkowani. Zarazem wśród demokratów narodowych pojawiła się rozbieżność zdań w sprawie formuły wyborczej. Buzek zaproponował bowiem utworzenie w Galicji dwumandatowych okręgów wyborczych i odzwierciedlało to jego skłonność do stosowania uproszczonego wariantu formuły proporcjonalnej. To niezdecydowanie w sprawie formuły wyborczej znalazło wyraz w przemówieniu sejmowym S. Głąbińskiego, który jesienią 1907 r. mówił: „Czy zaś interes narodowy Polski w Galicji wschodniej skuteczniej ochronić mogą w systemie głosowania powszechnego okręgi jednomandatowe, czy system proporcjonalny lub system morawski katastru narodowego, to może bliżej wyjaśnić przedmiotowa dyskusja oparta na znajomości stosunków i doświadczeniu ostatnich wyborów” (26).</p>
<p>Rozbieżność zdań w tej sprawie mogła wynikać z innego pojmowania przez poszczególnych polityków endeckich roli systemu wyborczego w regulowaniu sporu pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Dla J. Buzka uproszczony system proporcjonalny sam w sobie był zdolny spełniać funkcję regulacyjną w tym sporze, pod względem ilościowym sprawiedliwie dobierając przedstawicieli obu nacji do Sejmu. Natomiast S. Głąbiński zaczął dostrzegać, że rozstrzyganie problemu liczby Ukraińców w Sejmie niekoniecznie powierzyć trzeba systemowi wyborczemu, że można to uzgodnić poprzez dialog między politykami obu nacji; rola systemu wyborczego stawała się wówczas drugorzędna. Proponował przeprowadzenie wyborów głównie w jednomandatowych okręgach wyborczych, bo znał stanowisko Ukraińców w tej sprawie. Na początku dyskusji wokół sejmowej reformy wyborczej opowiadali się oni za wyborami powszechnymi, równymi i bezpośrednimi i głosowaniem tajnym, przeprowadzanymi w okręgach jednomandatowych. Odrzucali myśl utrzymania systemu kurialnego, a także pomysły endeckie idące w kierunku wprowadzenia plularności i proporcjonalności wyborów. Później przychylali się do zdania, że przyjęcie ordynacji wyborczej powinno zostać poprzedzone ustaleniem podziału mandatów w Sejmie, domagali się 1/3 miejsce, ale w dalszym ciągu optowali za tym, by wybory były przeprowadzane w okręgach jednomandatowych. Jak pisał Józef Buszko: „Ideałem dla Klubu Ukraińskiego były jednomandatowe okręgi wyborcze i kataster wyborczy, które miały utrudniać na przyszłość fałszowanie wyborów przez administrację i nakłanianie rozmaitymi metodami słabiej uświadomionych wyborców ukraińskich do oddawania głosów na kandydatów polskich” (27). Propozycja S. Głąbińskiego, by wybory przeprowadzić zasadniczo w okręgach jednomandatowych była więc ważnym kompromisowym gestem wobec Ukraińców, ale też wobec ludowców i socjalistów, bo tym ugrupowaniom rozwiązanie to też było bliskie.</p>
<p>Opór konserwatystów wobec idei poważniejszych zmian ordynacji wyborczej do sejmu galicyjskiego przeciągał dyskusję w tej sprawie. W 1909 r. w imieniu SD-N kolejny projekt reformy sejmowej przedstawił <strong>Ernest Adam</strong>. Według jego propozycji Sejm miał składać się 21 wirylistów i 140 posłów pochodzących z wyborów 4-przymiotnikowych z możliwością wprowadzenia katastru narodowego. Polegać to miało na podzieleniu Galicji na 136 okręgów, z których 55 przypadać miało na Galicję zachodnią, czysto polską, 50 &#8211; na okolice mieszane, a 31 &#8211; na tereny ukraińskie (28). Propozycja ta wskazywała, że narodowi demokraci, chcąc skutecznie wdrożyć reformę, zamierzali osiągnąć to poprzez przedstawienie wariantu uproszczonego. W 1910 r. „Przegląd Narodowy” informował, że wysuwali wówczas trzy ogólne warunki sejmowej reformy: 1) zniesienie kurialnego systemu wyborczego; 2) upodobnienie ordynacji sejmowej do ordynacji parlamentarnej; 3) zabezpieczenie polskiego stanu posiadania w stosunku do roszczeń ukraińskich (29).</p>
<h4>Grupa <em>Rzeczpospolita</em> przeciwko reformie Bobrzyńskiego</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4276 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/stronski-219x300.jpg" alt="" width="219" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/stronski-219x300.jpg 219w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/stronski.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 219px) 100vw, 219px" />Zdjęcie obok: <strong><em>Stanisław Stroński, jeden z czołowych przedstawicieli grupy Rzeczpospolita</em>, poseł do Sejmu Krajowego we Lwowie</strong>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od roku następnego dyskusja nad sejmową reformą zaczęła przesuwać się od kwestii zasad i formuły wyborczej na problem podziału mandatów pomiędzy Polaków i Ukraińców, a także podziału stanowisk w innych instytucjach autonomicznych. Demokraci narodowi, podobnie jak niemal wszystkie ważne siły w kraju, zaczęli dochodzić do przekonania, że kurialnego systemu obalić nie będzie można i zgodnie z ogólną tendencją koncentrowali uwagę na konflikcie polsko-ukraińskim. Nie mieli jednak jednolitego stanowiska odnośnie znaczenia reformy wyborczej dla ugody polsko-ukraińskiej. Część narodowych demokratów, m.in. S. Głąbiński, przychylała się do ułożenia stosunków z Ukraińcami poprzez wspólne przyjęcie nowego prawa wyborczego. W obozie narodowym w Galicji istniała jednak grupa rozłamowa &#8211; z <strong>Edwardem Dubanowiczem, Stanisławem Kasznicą i Stanisławem Strońskim</strong>, skupiona wokół pisma <strong>„Rzeczpospolita”</strong> &#8211; która sceptycznie traktowała tezę, że sejmowa ordynacja wyborcza będzie sprzyjała ugodzie polsko-ukraińskiej. Zdaniem E. Dubanowicza Ukraińcy mieli rewindykacyjny stosunek do własnej obecności w Sejmie i instytucjach autonomicznych, traktowali ją jako zwrot tego, co im się od dawna słusznie należy. W związku z tym pisał, że każde ustępstwo ze strony polskiej nie będzie przez nich traktowane jako element zgody, ale jako tryumf zachęcający do dalszej walki. Uważał więc, że należy przyjąć ordynację sejmową bez względu na presję ukraińską, a za to z uwzględnieniem realnych interesów całego kraju i z utrzymaniem polskiej przewagi (30). Przekonanie to podzielał S. Stroński, wykorzystując je w 1913 r. do krytyki projektu sejmowej reformy wyborczej.</p>
<p>W marcu 1913 r. narodowi demokraci, a zwłaszcza grupa skupiona wokół pisma „Rzeczpospolita”, zakwestionowali projekt reformy wypracowanej przez namiestnika <strong>Michała Bobrzyńskiego</strong>. Otrzymali wsparcie ze strony episkopatu galicyjskiego, co spowodowało <strong>utrącenie projektu sejmowej reformy wyborczej i dymisję M. Bobrzyńskiego z funkcji namiestnika Galicji</strong>. Głównym powodem tego zachowania narodowych demokratów był fakt, że końcowe rozmowy z Ukraińcami prowadzili w Wiedniu przedstawiciele trzech polskich stronnictw, tworzących tzw. <strong>blok namiestnikowski</strong> (konserwatyści, demokraci, ludowcy). Pominięcie stronnictwa narodowego potraktowano jako złamanie przyjętej w 1910 r. przez polskie ugrupowania i potwierdzonej w 1912 r. zasady solidarności narodowej w negocjacjach z Ukraińcami (31). Ponadto uznano, że projekt Bobrzyńskiego nadmiernie uprzywilejowuje Żydów w miastach galicyjskich i radykalnych ludowców w zachodniej części Galicji, a we wschodniej jest szczególnie korzystny dla Ukraińców. W kontekście sporu polsko-ukraińskiego czołowy krytyk projektu M. Bobrzyńskiego &#8211; S. Stroński &#8211; uznał, że jego osią jest kwestia utrzymania jedności bądź podzielenia Galicji. Za J. L. Popławskim powtórzył myśl, że kraj jest pod względem narodowościowym mieszany i jako taki nierozerwalny. Nie można też w nim prowadzić żadnej polityki wynarodowienia Rusinów, co czyni koniecznym zgodne współżycie obu narodów we wspólnych instytucjach. Zaakcentował, że myśl polityczna Ukraińców szła w innym kierunku. W ramach narodowego odrodzenia poszukiwali oni własnego terytorium narodowego, za które uważali obszar Galicji Wschodniej. Stąd wyprowadzali hasło podziału Galicji i usunięcia Polaków z jej wschodniej części, „za San” (32). W tej perspektywie przedstawiał S. Stroński dzieło Bobrzyńskiego: projekt jest kapitulacją wobec „terrorystycznej obstrukcji ruskiej”, przynosi wątpliwą ugodę, a przede wszystkim daje Ukraińcom nową broń, wzmacnia ich solidaryzm i ogólnie zachęca do dalszej walki z Polakami w imię separatystycznego podziału Galicji (33). Zarzucał więc: „Wykopać przepaść prawną między ludnością polską a ruską i naruszyć zasadę jedności kraju, oto przewodnie myśli, które politycy ukraińscy zdołali narzucić lekkomyślnym politykom polskim w owym projekcie” (34).</p>
<p>W dyskusji wokół formuły wyborczej stanowisko prezentowane przez S. Strońskiego i E. Dubanowicza było ważne. S. Stroński twierdził, że uprzywilejowanie w projekcie M. Bobrzyńskiego radykalnych ludowców, Żydów, a zwłaszcza Ukraińców stało się możliwe poprzez pominięcie formuły proporcjonalnej. Pisał wprost: „Dalszą wada projektu jest zarzucenie prawie całkowite proporcjonalności. Proporcjonalność jest najlepszym sposobem zapewnienia mniejszościom polskim kurii wiejskiej na wschodzie własnego przedstawicielstwa. Na zachodzie w okręgach wiejskich jest ona znowu jedynym sposobem ochronienia mniejszości przekonaniowych, przed wyłącznym panowaniem jednego stronnictwa, np. w danej chwili ludowego (&#8230;) Wreszcie w całym szeregu miast, gdzie żydzi mają większość lub dosięgają połowy ludności, proporcjonalność dałaby polskiej ludności chrześcijańskiej możność wybrania posła własnego, a nie tego, którego zechcą wybrać żydzi” (35). Na kanwie tych spostrzeżeń S. Stroński ogólnie chwalił aplikację formuły proporcjonalnej, jako zasadę umożliwiającą przedstawicielstwo mniejszości oraz sprzyjającą łagodzeniu sporów narodowościowych. Eksponował, że zasada ta zwyciężyła lub tryumfuje „w krajach najwybitniej dążących do sprawiedliwego ustroju”. Perswadował: „Bo to przecież jest zupełna niedorzeczność, żeby większość 50% plus 1 zupełnie unicestwiła mniejszość wynoszącą nawet 50% minus 1 tylko” (36). Warto zwrócić uwagę, że poza argumentami merytorycznymi, ta część obozu narodowego propagowała formułę proporcjonalna także z innego powodu. W obozie tym zdawano sobie sprawę z tego, że zarówno Ukraińcy jak i galicyjscy ludowcy od lat żądali, by w nowej ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego we Lwowie znalazła zastosowanie właśnie korzystna dla tych środowisk formuła większościowa realizowana w jednomandatowych okręgach wyborczych. Pochwała proporcjonalności była w związku z tym wyrazem kontestacji obozu narodowego wysiłków politycznych Ukraińców i ludowców.</p>
<h4>Edward Dubanowicz za ordynacją proporcjonalną</h4>
<p>Po dymisji M. Bobrzyńskiego, grupa działaczy skupionych wokół pisma „Rzeczpospolita” propagowała mocniejsze osadzenie formuły proporcjonalnej w kolejnym projekcie sejmowej reformy (37). Propozycję rozwiązań idących w tym kierunku przedstawił E. Dubanowicz w pracy pt. „Proporcjonalność w zastosowaniu do sejmowej reformy wyborczej”, opublikowanej we Lwowie w 1913 r. Dobry system wyborczy powinien jego zdaniem czynić zadość ogólnym wymaganiom oraz powinien odpowiadać dwom potrzebom, tzn. winien zapewnić reprezentację głównym kierunkom społeczno-politycznym, a także sprzyjać utrzymaniu solidarności narodowej. Wymogów tych nie spełnia istniejący kurialny system wyborczy, ale także możliwość stosowania geometrii wyborczej czy katastru narodowego. Optymalne byłoby według niego wprowadzenie w Galicji systemu proporcjonalnego &#8211; nawet gdyby przyszło realizować go w ramach systemu kurialnego. Proponował przeprowadzenie wyborów w okręgach mających zróżnicowaną liczbę mandatów. W odniesieniu do okręgów wiejskich:</p>
<ul>
<li style="list-style-type: none;"></li>
<li>w Galicji zachodniej, gdzie występowało tylko zróżnicowanie pomiędzy samymi Polakami (ziemianami i chłopami), pochwalił istnienie okręgów dwumandatowych</li>
<li style="list-style-type: none;"></li>
<li>w Galicji wschodniej, gdzie Ukraińcy przeważali nad Polakami, proponował okręgi 4 &#8211; 6 mandatowe (38)</li>
<li style="list-style-type: none;"></li>
<li>na pograniczu Galicji wschodniej i zachodniej, gdzie Polacy byli pomieszani z Ukraińcami, sugerował wprowadzenie okręgów trójmandatowych, jako ewentualne zabezpieczenie polskiej mniejszości.</li>
</ul>
<p>Wobec braku zgody na wielomandatowe okręgi, Dubanowicz pisał, że w środowisku wiejskim ostatecznie:</p>
<ul>
<li>na obszarze pomiędzy Galicją wschodnią i zachodnią, na którym Polacy silnie zaznaczają swoją obecność (30-50%) konieczne jest wprowadzenie okręgów trójmandatowych</li>
<li style="list-style-type: none;"></li>
<li>na pozostałych obszarach zarówno wschodniej jak i zachodniej Galicji należy wprowadzić okręgi dwumandatowe. Miałby to być system podobny do tego, jaki stosowano w wyborach parlamentarnych, ale udoskonalony, tzn. wymuszający reprezentację mniejszości.</li>
<li style="list-style-type: none;"></li>
</ul>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4270 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/dubanowicz.jpg" alt="" width="220" height="295" />Zdjęcie obok: <em><strong>Edward Dubanowicz, zwolennik ordynacji proporcjonalnej</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W odniesieniu do okręgów w kurii miejskiej (cenzusowej i powszechnej) proponował formułę proporcjonalną realizowaną w dwumandatowych okręgach wyborczych. Sądził, że ten system dobrze zabezpieczy interesy Polaków, a w przyszłości także odpowiednio zorganizowanych Żydów. Uważał jednak, że z kolei w Galicji wschodniej lepszym zabezpieczeniem potrzeb ukraińskich mieszczan byłoby utworzenie z miasteczek i wiosek jednomandatowych okręgów wyborczych lub też utworzenie okręgów 3-5 mandatowych proporcjonalnych, „skonstruowanych w ten sposób, ażeby mniejszość ruska mogła osiągnąć matematyczną pewność uzyskania jednego na cztery, względnie jednego na pięć mandatów”. Proponował także zastosowanie formuły proporcjonalnej do wyborów w kurii izb handlowych i przemysłowych, w kurii średniej własności ziemskiej, w wyborach do rad powiatów oraz do wyboru członków Wydziału Wykonawczego, ciała realizującego postanowienia Sejmu (39). W całości propozycja E. Dubanowicza oparta była na założeniu, że proporcjonalny system wyborczy może poprzez swoją wewnętrzną logikę &#8211; „matematycznie” &#8211; gwarantować wyborcom właściwą reprezentację, bez potrzeby dokonywania dodatkowych uzgodnień między różnymi podmiotami procedury wyborczej. Stanowisko to było konsekwencją (następstwem) jego niewiary w możliwość zawarcia rzeczywistej ugody z Ukraińcami.</p>
<p>Konkretne propozycje zmian w sejmowej ordynacji wyborczej poprzedził E. Dubanowicz istotnymi uwagami odnoszącymi się ogólnie do formuły proporcjonalnej. Twierdził, że jej aktualny tryumf jest autentyczny i uzasadniony. Nie wynikało to wyłącznie z <strong>wad systemu większościowego</strong>, lecz głównie z <strong>zalet proporcjonalności</strong>. Podobnie jak Z. Balicki czy socjalista L. Kulczycki, dostrzegał pogłębianie się w życiu społecznym zróżnicowania na tle interesów materialnych, któremu towarzyszy narastanie zjawiska różnicowania się opinii publicznej i tworzenia się nowych podziałów politycznych. W jego odczuciu formuła proporcjonalna lepiej niż inne uwzględnia tę ewolucję życia społecznego. Nie nadaje przy tym żadnemu z nowych prądów społecznych i politycznych przywilejów ponad wartość realnie im przysługującą. Pisał też, że system proporcjonalny wręcz „wpływa w równym stopniu na wzrost i konsolidację nowych prądów i kierunków politycznych”. Twierdził, że zjawisko powstawania i zwiększania znaczenia stronnictw politycznych niekoniecznie prowadzić musi do atomizacji społeczeństwa, lecz że może to być właśnie objaw konsolidacji społecznej. Za walor formuły proporcjonalnej uznał to, że nie pozwala jednej sile politycznej majoryzować innych stronnictw. Wysunął tu pogląd, że w Europie dominują rządy koalicyjne, co oznacza, że nie należy zbytnio obawiać się tego, iż proporcjonalność może generować rozproszenie sił w parlamencie i w konsekwencji utrudnienie sprawowania silnej władzy wykonawczej. Wskazał też, że formuła ta niweluje tendencje radykalne, łagodzi rywalizację partyjną, kształtuje postawy nastawione nie na realizację interesów lokalnych i osobistych, lecz na osiąganie dobra wspólnego, zwiększa zainteresowanie obywateli życiem publicznym i samymi wyborami, podnosi poziom akcji wyborczej zmniejszając nadużycia, terror i korupcję wyborczą, a więc w całości sprzyja kształtowaniu właściwej kultury politycznej. Odrzucając supozycję, że proporcjonalność będzie remedium na bolączki parlamentaryzmu, Dubanowicz w ocenie końcowej pisał: „Twierdzimy tylko, a idziemy pod tym względem za głosami zgodnej i możnaby powiedzieć, entuzjastycznej opinii najznakomitszych znawców prawa wyborczego, hołdujących bezwzględnie idei słuszności społecznej i postępu, że <em>caeteri paribus</em>, system proporcjonalny okazuje się systemem najlepiej odpowiadającym celowi wszędzie, gdzie tylko w akcji wyborczej wyłaniają się ostre i liczne przeciwieństwa natury społecznej i politycznej” (40).</p>
<p>Pomysł, by mocniej oprzeć ordynację wyborczą na formule proporcjonalnej nie znalazł uznania. Pod presją rządu wiedeńskiego, w 1914 r. narodowi demokraci zaakceptowali lekko tylko zmieniony projekt ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego. Miał on składać się z 228 posłów, w tym 13 wirylistów, 45 posłów z klasy wielkiej własności ziemskiej, 43 posłów z klasy cenzusowej miast, 12 posłów z klasy powszechnej miast, 5 posłów izb handlowych i przemysłowych, 2 posłów reprezentujących stowarzyszenia przemysłowe Lwowa i Krakowa oraz 100 posłów gmin wiejskich oraz miasteczek nie wchodzących do klasy miast, ale za to w kurii gmin posiadających prawo podwójnego głosu (41). Narodowi demokraci dali zgodę na ten system wyborczy, bo w pewnym stopniu uwzględniał on ich propozycje, a głównie dlatego, że mechanicznie zabezpieczał polską większość w sejmie. Przyjęto bowiem taki podział okręgów wyborczych, by Ukraińcy otrzymali 27% mandatów oraz utworzono w klasie gmin wiejskich i miasteczek okręgi jednomandatowe (ukraińskie lub polskie), a na terenach narodowościowo podzielonych okręgi dwumandatowe z zabezpieczeniem interesów mniejszości. Zwrócili też uwagę na korzystną dla nich formę przyjęcia nowego prawa wyborczego. <strong>Stanisław Kozicki</strong> następująco komentował przyjętą 14 lutego 1914 r. ordynację: „Jeśli się teraz zwrócić do samej reformy i rozpatrzyć ją z punktu widzenia interesów polskich, to przyznać trzeba, iż nie różni się ona zbyt wiele od projektowanej przez namiestnika Bobrzyńskiego. Uchwalona obecnie ustawa zawiera lepszy stosunek w Wydziale Krajowym i lepszy układ okręgów wyborczych. Wszelako sposób, w jaki została uchwalona, różni się zasadniczo. Reformę przeprowadziły stronnictwa polskie zsolidaryzowane i traktujące jako całość z obozem ruskim. Bobrzyński chciał w porozumieniu z Rusinami przeciw części stronnictw polskich przeprowadzić swe zmiany. Takie postawienie sprawy odbiłoby się jak najfatalniej na dalszym biegu wypadków w Galicji, byłoby precedensem nadzwyczaj szkodliwym, gdyż wprowadzałoby rozbicie między Polakami a zjednoczenie całego obozu ruskiego w jedną całość” (42).</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. J. L. Popławski, Żywioł polski w Galicji Wschodniej, „Przegląd Wszechpolski”, nr 4, kwiecień 1903.<br />
2. Popławski twierdził: „Weźmy dla przykładu sprawę ruską. W powszechnym pojmowaniu jest to sprawa wzajemnego stosunku prawno-politycznego dwóch narodowości. Tak jednostronnie pojętą sprawę rozstrzyga się magiczną formułą: zupełne równouprawnienie obu narodowości. Ci wszyscy, którzy bez zastrzeżeń tę formułę przyjmują i robią z niej dogmat polityczny, nie pytają wcale, na czym równouprawnienie w danych stosunkach polegać powinno (&#8230;) Tacy politycy, którzy mają rzekomo bardzo rozwinięty umysł etyczny, nie są ciekawi np. dowiedzieć się, czy zalecane przez nich zupełne, tj. mechaniczne równouprawnienie nie krzywdzi jednej strony, albo może nawet obu” (J. L. Popławski, Żywioł polski w Galicji Wschodniej, „Przegląd Wszechpolski”, nr 4, kwiecień 1903).<br />
3. J. L. Popławski, Żywioł polski w Galicji Wschodniej, „Przegląd Wszechpolski”, nr 5, maj 1903<br />
4. J. Buszko, Sejmowa reforma wyborcza w Galicji 1905-1914, Warszawa 1956, s. 27.<br />
5. Program Stronnictwa demokratyczno-narodowego w państwie austriackim. Uchwalony na II. Zjeździe Stronnictwa w dniu 8 i 9 grudnia 1905 r. we Lwowie, Lwów 1906, s. 20.<br />
6. Z. Balicki, Parlamentaryzm&#8230;, cyt. wyd., s. 79.<br />
7. R. Dmowski, Podstawy polityki polskiej, „Przegląd Wszechpolski”, nr 7 z lipca 1905 r. Także: R. Wapiński, Historia polskiej myśli politycznej XIX i XX wieku, Gdańsk 1997, s. 112; J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 173.<br />
8. „Przegląd Narodowy”, nr 3, marzec 1908 r.<br />
9. Wspominał Stanisław Głąbiński: „Baron Gautsch (&#8230;) całe ostrze reformy zaś zwrócił przeciwko Polakom, dzieląc Galicję na okręgi wyborcze w ten sposób, że na okręgi z większością ruską przypadło około 60%, a na okręgi polskie około 40% mandatów” (S. Głąbiński, Wspomnienia polityczne, Pelplin 1939, s. 76). Także S. Grabski pisał odnośnie projektu Gautscha: „W Galicji Wschodniej groziła utrata wszystkich niemal mandatów na rzecz Ukraińców w okręgach wiejskich, w których Polacy stanowili w sumie około trzydziestu procent” (S. Grabski, Pamiętniki, T. I, Warszawa 1989, s. 170).<br />
10. Na przełomie, „Przegląd Wszechpolski”, nr 11-12, grudzień 1905.<br />
11. W. I., O reformie wyborczej, Wydawnictwo Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, II, Lwów 1906., s. 31-32.<br />
12. „Ze względu na stosunek Polaków do Rusinów, odrzucić trzeba z całą stanowczością i raz na zawsze, lekkomyślnie przez nasze nawet stronnictwa radykalne wysuwane żądanie powszechnego i zupełnie równego prawa głosowania. Wynika bowiem z warunków rozmieszczenia ludności polskiej i ruskiej w naszym kraju to, że przy równym prawie głosowania prędzej czy później, a w każdym razie bardzo rychło, większość, i to znaczna, posłów byłaby u nas ruska” (W. I., O reformie wyborczej, cyt. wyd., s. 25-26).<br />
13. S. Głąbiński, Sprawa reformy wyborczej. Sprawozdanie&#8230; posła na Sejm i do Rady Państwa wygłoszone na zgromadzeniu wyborców we Lwowie dnia 19 stycznia 1906, Lwów 1906, s. 10-14; W. I., O reformie wyborczej, cyt. wyd., ss 33-46; A. Ajnenkiel, Spór o model parlamentaryzmu polskiego do roku 1926, KiW 1972, s. 66-67.<br />
14. W. I., O reformie wyborczej, cyt. wyd., s. 35.<br />
15. S. Głąbiński, Sprawa reformy wyborczej&#8230;, cyt. wyd., s. 14.<br />
16. Pisał: „W okręgach wyborczych wiejskich i miejskich w całym kraju, a przynajmniej w powiatach o ludności polsko-ruskiej, należałoby zaprowadzić system proporcjonalny na zasadzie kumulacji głosów na posłów polskich, a względnie ruskich. Okręgi wyborcze musiałyby obejmować przynajmniej po dwa mandaty poselskie, tak, aby ludność polska, będąca w mniejszości liczebnej mogła skupić solidarnie wszystkie swoje głosy na jednego tylko kandydata polskiego. W systemie proporcjonalnym wystarcza mała zwyżka nad trzecia część głosów oddanych solidarnie jednemu kandydatowi do zapewnienia mu wyboru, albowiem głosy, padające tylko na jednego kandydata liczą się podwójnie. W okręgach wyborczych, w których ludność polska nie dosięga trzeciej części ludności, można by utworzyć jeszcze większe okręgi, wybierające naraz trzech posłów, z możliwością kumulowania głosów na jednego kandydata, w tym wypadku bowiem każdy głos liczyłby się potrójnie. Ten ostatni sposób ochrony mniejszości narodowych polskich zalecałem Kołu polskiemu” (S. Głąbiński, Sprawa reformy wyborczej&#8230;, cyt. wyd., s. 23 – 24).<br />
17. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 11-12, grudzień 1905.<br />
18. „Mężowie tego samego stronnictwa politycznego łatwo się z sobą porozumieją co do kolei, w jakiej mają być na liście umieszczeni, natomiast trudno o taka zgodę u należących do najróżniejszych stronnictw mężów jednej i tej samej narodowości. Bez takiej zgody zaś trudno zapewnić danej narodowości tyle mandatów, ile jej się na podstawie jej siły liczebnej wśród wyborców należy” (J. Buzek, Uwagi co do najodpowiedniejszego dla okręgów wyborczych wiejskich w Galicji systemu proporcjonalnego, Wydawnictwo Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, Lwów 1906, s. 13-15).<br />
19. J. Buzek, Uwagi&#8230;, cyt. wyd., s. 21.<br />
20. K. Grzybowski, Galicja 1848-1914. Historia ustroju politycznego na tle historii Austrii, Kraków &#8211; Warszawa &#8211; Wrocław, ZNiO Wydawnictwo 1959, s. 169-171. Przebieg negocjacji w sprawie prawa wyborczego i usamodzielnienia Galicji prowadzonych przez konserwatystów i endeków w Wiedniu obszerniej omawia J. Buszko: Polacy w parlamencie wiedeńskim 1848-1918, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1996, s. 259-269.<br />
21. K. Grzybowski, Galicja 1848-1914&#8230;, cyt. wyd., s. 212-214.<br />
22. J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 53-63; „Przegląd Narodowy”, nr 9, wrzesień 1909.<br />
23. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg sprawy reformy w Sejmie (zastawienie wniosków, materiałów, projektów), Lwów 1913, s. 15-19; J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 64.<br />
24. E. Dubanowicz. Dotychczasowy przebieg&#8230;, cyt. wyd., s. 18-19.<br />
25. J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;., cyt. wyd., s. 65.<br />
26. Cyt. za: J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 80.<br />
27. J. Buszko, Sejmowa reforma&#8230;, cyt. wyd., s. 214.<br />
28. E. Dubanowicz, Dotychczasowy przebieg&#8230;, cyt. wyd., s. 29.<br />
29. „Przegląd Narodowy”, nr 10 z października 1910 r.<br />
30. E. Dubanowicz, Sejmowa reforma wyborcza a ugoda polsko-ruska, Lwów 1912, s. 24-27.<br />
31. S. Stroński, Przebudowa Sejmu (w:) Przemówienia kandydatów komitetu obywatelskiego w Krakowie (&#8230;) Wygłoszone na zebraniu wyborców sejmowych dn. 21 czerwca 1913 r. pod przewodnictwem Prof. Uniw. dra Emila Godlewskiego (starszego), Kraków 1913, s. 8. Także wcześniej pisał: „A jeszcze gorsze jest to, że tak lekkomyślnie zerwano, bez żadnej przyczyny, zgodne postępowanie całego obozu polskiego i poderwano tak haniebnie zasadę solidarności narodowej w sprawach polsko-ruskich” (S. Stroński, Przeciw takiej reformie wyborczej, Lwów 1913, s. 5).<br />
32. S. Stroński, Przebudowa Sejmu&#8230;, cyt. wyd., s. 4.<br />
33. „Wszyscy wiedzą, ze i obecna ugoda skończy się z chwilą wprowadzenia w życie nowej ordynacji wyborczej, wzmacniającej tak potężnie Rusinów. Bo wzmocnieni wystąpią oni z nowymi żądaniami i będą na nas napierać kilka razy silniej, niż obecnie” (S. Stroński, Przeciw takiej reformie&#8230;, cyt. wyd., s. 14).<br />
34. S. Stroński, O stanowisku ks. Biskupów. Przemówienie dra Stanisława Strońskiego na wiecu, zwołanym przez Polską Radę Katolicką d. 1 czerwca 1913 r. w Krakowie, Lwów 1913, s. 6.<br />
35. S. Stroński, Przeciw takiej reformie&#8230;, cyt. wyd., s. 9. Wręcz zarzucał S. Stroński, że w projekcie Bobrzyńskiego „dla dogodzenia ukraińcom, ludowcom i żydom poświęca się proporcjonalność” (tamże, s. 9).<br />
36. S. Stroński, Przeciw takiej reformie&#8230;, cyt. wyd., s. 9.<br />
37. S. Stroński, Przebudowa Sejmu&#8230;, cyt. wyd., s. 7-8.<br />
38. Uzasadniał: „Zaledwo w cztero &#8211; pięcio -, a nawet sześciomandatowych okręgach proporcjonalnych wybór kandydata polskiego mógłby tu być matematycznie zabezpieczony. Takich też wielomandatowych okręgów proporcjonalnych należałoby się na tym obszarze domagać, ażeby uprawnionym potrzebom politycznym ludności polskiej w całej pełni stało się zadość” (E. Dubanowicz, Proporcjonalność w zastosowaniu do sejmowej reformy wyborczej, Lwów 1913, s. 19).<br />
39.E. Dubanowicz, Proporcjonalność w zastosowaniu&#8230;, cyt. wyd., s. 14-38.<br />
40. Tamże., s. 11-12.<br />
41. K. Grzybowski, Galicja 1848-1914&#8230;, cyt., wyd., s. 215-216.<br />
42. „Przegląd Narodowy”, nr 2 z lutego 1914 r.<br />
</small></p>
</div>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4272 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw-1.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-austriackim-galicja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Endecja w zaborze pruskim</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-pruskim/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-pruskim/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 11:57:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-pruskim/</guid>

					<description><![CDATA[Stanowisko wobec zasad i formuły wyborczej wypracowała endecja również w zaborze pruskim. Dążąc do objęcia swoją działalnością wszystkich ziem polskich,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1292"></span></p>
<p>Stanowisko wobec zasad i formuły wyborczej wypracowała endecja również w zaborze pruskim. Dążąc do objęcia swoją działalnością wszystkich ziem polskich, pojawiła się w nim w samym końcu XIX wieku, najpierw na Górnym Śląsku, później w Wielkopolsce. Początkowo była to aktywność jednostek w wybranych środowiskach, w 1904 r. utworzono tajne stronnictwo narodowo-demokratyczne, a w 1909 r. endecja utworzyła jawne stronnictwo pod nazwą Polskie Towarzystwo Demokratyczne, z Bernardem Chrzanowskim na czele; w roku następnym zmieniło ono nazwę na Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe. Bieg wydarzeń w zaborze pruskim, a szczególnie postępująca germanizacja i narastanie konfliktu polsko-niemieckiego, skłoniły narodowych demokratów do zainteresowania się prawem wyborczym. W obszarze zainteresowań Polaków były wybory do sejmu pruskiego oraz zasady wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>*   *   *</strong></p>
<div class="article">
<p>Stanowisko wobec zasad i formuły wyborczej wypracowała endecja również <strong>w zaborze pruskim</strong>. Dążąc do objęcia swoją działalnością wszystkich ziem polskich, pojawiła się w nim w samym końcu XIX wieku, najpierw na Górnym Śląsku, później w Wielkopolsce. Początkowo była to aktywność jednostek w wybranych środowiskach, w 1904 r. utworzono tajne stronnictwo narodowo-demokratyczne, a w 1909 r. endecja utworzyła jawne stronnictwo pod nazwą <strong>Polskie Towarzystwo Demokratyczne</strong>, z <strong>Bernardem Chrzanowskim</strong> na czele; w roku następnym zmieniło ono nazwę na Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe (1).</p>
</div>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-4266 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/zabory-300x286.png" alt="" width="473" height="451" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/zabory-300x286.png 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/zabory-1024x977.png 1024w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/zabory-768x733.png 768w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/zabory.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 473px) 100vw, 473px" /></p>
<div class="article"><center>Mapka: <i><strong>Ziemie Polski po trzech rozbiorach. </strong></i><small>(Źródło: Wikipedia (Original author was Halibutt, translation by Alokasta; CC-BY-SA-3.0; Released under the GNU Free Documentation License).)</small></center></div>
<div></div>
<div class="article">
<p>Bieg wydarzeń w zaborze pruskim, a szczególnie postępująca germanizacja i narastanie konfliktu polsko-niemieckiego, skłoniły narodowych demokratów do zainteresowania się prawem wyborczym. W obszarze zainteresowań Polaków były wybory do sejmu pruskiego oraz zasady wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego.</p>
<h4>Wybory pośrednie, oparte na statusie majątkowym</h4>
<p>Sejm pruski, jako organ pochodzący z wyborów, istniał od 1847 r. U progu aktywności jego izba niższa, Izba Deputowanych, wyłaniana była na podstawie względnie demokratycznego prawa wyborczego. Wprawdzie wybory do niej były pośrednie (każde 500 prawyborców wybierało wyborcę, tzw. walmana), ale za to były powszechne, równe, a głosowanie tajne, na kartkę. Ustawa z 1849 r. pogorszyła prawo wyborcze do Izby Deputowanych sejmu pruskiego. Stało się ono niedemokratyczne. Wybory były powszechne, ale zarazem pośrednie, nierówne, a głosowanie jawne. Pośredniość wyborów oznaczała, że uprawnieni do głosowania, tzw. prawyborcy wybierali właściwego wyborcę (walmana). Nierówność wyborów wynikała z tego, że prawyborcy podzieleni zostali na trzy klasy wyborcze. Realizowano to w ten sposób, że podatki należne państwu dzielono na trzy części; do każdej zaliczano prawyborców tak, by płacone przez nich podatki dawały ową trzecią część. Przez długi czas podziału prawyborców na trzy klasy dokonywano na poziomie gminy; od 1891 r. podział prawyboców dokonywany był w sposób bardziej korzystny dla Polaków, a mianowicie na poziomie obwodu wyborczego. W tych obwodach sporządzano imienne listy prawyborców. Listę początkowali płacący największe podatki, a zamykali ludzie zwykle ich nie płacący. Prawyborcy płacący najwyższe podatki tworzyli I klasę, płacący nieco niższe podatki tworzyli klasę II, a pozostali prawyborcy &#8211; III klasę. Zestawienie z lat 1849-1908 wskazuje, że klasa I zawierała od 3,26% do 5,2%, klasa II &#8211; od 11,36% do 13,89%, a klasa III &#8211; od 81,09% do 85,3 % prawyborców. Autor owego zestawienia, aktywny działacz narodowej demokracji Karol Rzepecki, komentował je następująco: „Uważny czytelnik widzi z powyższego, że 4 wyborców z klasy I, lub 12 wyborców z klasy II ma takie samo prawo wyborcze co 80 i kilku wyborców z klasy III. Sięgnijmy do statystyki urzędowej pruskiej i wydobądźmy z niej nie procenty, lecz cyfry absolutne a zobaczymy, że w roku 1850-tym 153.000 ludzi I. klasy miało to samo prawo, to znaczy wybierało tyleż walmanów, co 2.691.000 wyborców klasy III!!! W roku zaś 1903-cim miało 239.000 wyborców I. klasy to samo prawo co 6.006.000 wyborców klasy III!! Każdy głos wyborcy klasy I. miał zatem 25 razy więcej waloru &#8211; w przecięciu &#8211; jak głos wyborcy klasy III!!” (2). Częstym zjawiskiem było to, że w I klasie wyborczej w obwodzie głosowania był tylko jeden prawyborca, w klasie II dwóch lub trzech, a ponad stu w klasie III. Wreszcie głosowanie na walmanów było jawne &#8211; w lokalu wyborczym prawyborca głośno oznajmiał lokalnym władzom wyborczym na jakich wyborców oddaje swój głos. Jawność wyborów dawała pole do nadużyć wyborczych. Na ziemiach polskich władze pruskie wykorzystywały ją na rzecz elekcji pruskich walmanów, ogólnie w Prusach &#8211; na rzecz wyboru kandydatów prorządowych i przeciw ugrupowaniom opozycyjnym. Skala nadużyć była zresztą znaczniejsza i obejmowała geometrię wyborczą, czyli takie tworzenie obwodów wyborczych, by zwiększyć liczbę niemieckich walmanów, oraz naciski administracyjne, odbieranie nielojalnym prawyborcom urzędów i koncesji, konfiskaty druków i ulotek wyborczych, zakazy organizowania wieców i zebrań, zakazy wynajmowania sal na spotkania wyborcze. Wyborów posłów dokonywano w małych okręgach wyborczych, jedno-, dwu-, lub trójmandatowych; słabością było jednak to, że okręgi były nierówne i nie uwzględniały proporcji rozmieszczenia wyborców. Podobnie jak w przypadku wyboru walmanów, sama elekcja posła też była przeprowadzana jawnie. Wyborca otrzymywał imienne zaproszenie na wybory. Przed zarządem wyborczym podawał głośno nazwisko bądź nazwiska tych kandydatów na posłów, na których oddawał swój głos. Jeżeli w okręgu wybierano od 1 do 3 posłów, to walman też oddawał trzy głosy, podając w jakiej kolejności oddaje je kandydatom; mógł też wszystkie swe głosy przekazać jednemu kandydatowi (3). Do wyboru posła, a wcześniej walmana, niezbędna była większość bezwzględna, tzn. ponad 50% ważnych głosów.</p>
<h4>Reforma prawa wyborczego Niemiec</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4261 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/bismarck.jpg" alt="" width="220" height="284" />Zdjęcie obok: <em><strong>Dla Otto von Bismarcka reforma prawa wyborczego była częścią wielkiego planu zjednoczenia Niemiec.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mankamenty pruskiego prawa wyborczego sprawiły, że miało ono wielu krytyków. Jednym z ważniejszych był <strong>Otto von Bismarck</strong>. W literaturze przedmiotu znana jest jego opinia, że „kto z bliska przypatrzy się skutkom i konstelacjom, jakie system ten tworzy w kraju, ten musi powiedzieć, że w żadnym państwie nie wymyślono bezrozumniejszego i nędzniejszego prawa wyborczego”. Było on przekonany, że prawo to „rozdziera” naturalne powiązania społeczne, w miejsce których tworzy związki sztuczne i przypadkowe. Dodatkowo nie wprowadza jednolitych kryteriów oceny wyborców: „Ludzi, którzy w jednej gminie sięgaliby podatkiem ponad I klasę, lub sami ja wypełnili, przerzuca w drugiej gminie do III klasy” (4). Krytyka pruskiego prawa wyborczego powodowała, że przeprowadzając proces zjednoczenia Niemiec, Bismarck nadał temu państwu demokratyczne prawo wyborcze. Na podstawie <strong>ustawy wyborczej z 1869 r.</strong> parlament Związku Północnoniemieckiego pochodził z głosowania powszechnego (prawo wyborcze posiadali mężczyźni po ukończeniu 25 lat), równego, bezpośredniego i tajnego. <strong>Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r.</strong> na tych samych zasadach wyłaniany był parlament ogólnoniemiecki (<strong>Reichstag</strong>). Początkowo wybierany był na 3 lata, od 1898 r. na lat 5. Niemcy zostały podzielone na <strong>397 jednomandatowe okręgi wyborcze</strong>. Na ziemiach polskich było ich 40 &#8211; w Poznańskiem 15, w Prusach Królewskich 13 oraz na Górnym Śląsku 12. Początkowo były to okręgi równe, obejmujące po około 100 tys. obywateli; z czasem, pod wpływem procesów demograficznych, zaczęły występować pomiędzy nimi znaczne dysproporcje. W wyborach zastosowano formułę większościową. Ściślej rzecz biorąc do elekcji potrzebna była większość bezwzględna; posłem do Reichstagu zostawał ten, kto w wyborach głównych otrzymywał poparcie ponad 50% głosujących. Jeżeli taka sytuacja nie występowała, to organizowano drugą turę wyborów, tzw. wybory ściślejsze, w których rywalizowali już tylko dwaj kandydaci, mający w pierwszej turze największe poparcie.</p>
<p>Nowatorskie prawo wyborcze, nadające uprawnienia wyborcze każdemu mężczyźnie, który ukończył 24 lata, znoszące pośredniość i nierówność wyborów, wprowadzające również tajność głosowania uznano początkowo w Niemczech za kiepski żart lub posunięcie wręcz rewolucyjne (5). Tym niemniej kanclerz Rzeszy był przeświadczony, że właśnie te zasady wraz z większościową formułą wyborczą będą dla Niemiec optymalnym rozwiązaniem. Bronił szczególnie <strong>powszechności i bezpośredniości</strong> wyborów. Twierdził, że wybory pośrednie falsyfikują obraz opinii publicznej. Wybory bezpośrednie pozwalają na obecność w parlamencie „tęższych głów”, premiują ludzi zdolnych, mających poparcie szerszych wielu środowisk, nie uwikłanych w lokalne powiązania (6). Wprowadzone przez Bismarcka rozwiązanie zyskało mu uznanie wielu środowisk. Nowatorskiego prawa wyborczego bronili w Niemczech chrześcijańscy demokraci, socjaldemokraci i liberałowie. Stało się ono wzorem reform prawa wyborczego instalowanego we Francji i w Austrii. Było także wzorem, do którego odwoływała się narodowa demokracja. Wzór ten starała się zastosować w reformie prawa wyborczego do sejmu pruskiego.</p>
<h4>Reforma prawa wyborczego Prus</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4262 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/korfanty-1-208x300.png" alt="" width="208" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/korfanty-1-208x300.png 208w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/korfanty-1.png 220w" sizes="auto, (max-width: 208px) 100vw, 208px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Wojciech Korfanty: „Prawo wyborcze i wybory w Prusiech są niemoralne&#8230;”</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pojawienie się narodowej demokracji w zaborze pruskim zbiegło się z działaniami wielu środowisk na rzecz reformy pruskiego prawa wyborczego. Dyskusja w tej sprawie toczyła się na forum sejmu od początku lat siedemdziesiątych XIX wieku. Partią, która w 1873 r. jako pierwsza wystąpiła z wnioskiem, by sejm pruski był wybierany na podstawie tych samych zasad co Reichstag, było chrześcijańsko-demokratyczne Centrum. Mimo poparcia udzielonego niemieckim chadekom przez Koło Polskie propozycja upadła. Próby reform pruskiego prawa wyborczego nasiliły się na przełomie XIX i XX wieku. Ciężar zabiegów w kierunku zasadniczej reformy ordynacji wyborczej do sejmu pruskiego wzięli na siebie niemieccy liberałowie, wspierani przez chadeków, socjaldemokratów i Koło Polskie. W 1892 r. liberałowie zażądali wdrożenia 4-przymiotnikowej ordynacji. Wniosek ponowili w 1907 r. dodając także postulat wprowadzenia właściwego podziału okręgów wyborczych. W dniu 10 stycznia 1908 r. Izba Poselska sejmu pruskiego krótko debatowała nad propozycją <strong>Traegera</strong>. W odpowiedzi na jego interpelację <strong>kanclerz Bülow</strong> oświadczył, że wprowadzenie do sejmu pruskiego takiego prawa wyborczego, jakie obowiązuje do parlamentu Rzeszy byłoby niezgodne z interesem Prus. Nie negował potrzeby zmiany ordynacji wyborczej. Zastrzegł jednak: „Każda zdrowa reforma wyborcza musi opierać się na uwzględnieniu wpływów szerokich warstw stanu średniego i na stopniowaniu głosów” (7). Oznaczało to, że rząd byłby zainteresowany wprowadzeniem pluralności głosowania uwzględniającej kryteria majątkowe i wykształceniowe. Stanowisko to uzyskało poparcie konserwatystów, ale przeciw niemu wystąpiła chrześcijańska demokracja i Koło Polskie. Przedstawiciel Centrum skrytykował kanclerza za niechęć do uczynienia wyborów tajnymi i przypomniał, że chadecy jako pierwsi zaproponowali w 1873 r., by prawo wyborcze do sejmu było takie samo jak do parlamentu Rzeszy. W imieniu Koła Polskiego przemawiał <strong>Wojciech Korfanty</strong>. Energicznie wsparł wniosek liberałów. <strong>Poinformował Izbę, że Koło Polskie oświadcza się za wprowadzeniem powszechności, równości, bezpośredniości wyborów z tajnym głosowaniem jako na zasadach odpowiadających polskiej tradycji politycznej i historycznej.</strong> Żądał równego głosowania (8), ale większą wagę przywiązał do głosowania tajnego. W jego ocenie jawność wyborów do pruskiej Izby Poselskiej skutkuje właściwie brakiem zastępstwa mas obywatelskich i tym samym pozbawieniem ich wpływu na stanowienie prawa. Uzasadnił tę ocenę następująco: „Podczas wyborów ludzie zależni głosują jak im pracodawca każe. Jeżeli postępują według swych przekonań, pozbawia ich się pracy i chleba. Wydalanie setek robotników po każdych wyborach są najlepszym tego dowodem” (9). Sygnalizował, że istniejący w warunkach jawności głosowania nacisk wyborczy, wywierany przez silnych na słabych, urzędników na podwładnych demoralizuje wyborców. W tym duchu mocnym akcentem zakończył wystąpienie: „Prawo wyborcze i wybory w Prusiech są niemoralne, nic więc dziwnego, że trzyklasowy parlament uchwala ustawy niemoralne” (10). Ponieważ Izba odrzuciła wniosek liberałów, kilka dni później środowiska zainteresowane demokratyzacja pruskiego prawa wyborczego usiłowały wywrzeć presję na rząd inicjując dyskusję w tej sprawie w parlamencie; aktywni tu byli szczególnie socjaldemokraci organizujący manifestacje na ulicach Berlina. Kanclerz Bülow odmówił parlamentowi ogólnoniemieckiemu kompetencji zajmowania się tą kwestią jako sprawą wewnętrzną Prus. Tym niemniej w dniu 22 stycznia 1908 r. szczątkowa dyskusją w parlamencie zaistniała. Korfanty, od 1903 roku poseł do parlamentu z jednomandatowego okręgu Katowice &#8211; Zabrze, w krótkim wystąpieniu ponownie zaakcentował, że pruskie prawo wyborcze generuje konflikty społeczne i narodowościowe oraz wrecz kompromituje państwo w oczach opinii światowej. Sformułował też myśl, że Polacy są „zwolennikami powszechnego, równego i bezpośredniego prawa wyborczego z tajnym oddawaniem głosów, uważając je za sprawiedliwe” (11).</p>
<p>Pod presją wielu środowisk rząd pruski usiłował reformować prawo wyborcze do sejmu, ale poprzez wprowadzania rozwiązań częściowych, opozycja z kolei domagała się reformy całościowej. W 1910 r. <strong>rząd Bethmana-Hollwega</strong> wystąpił z projektem reformy prawa wyborczego polegającej głównie na uczynieniu elekcji bezpośrednią. Po raz kolejny opozycja wobec jego rządu zażądała reformy całościowej. Takie też było stanowisko Koła Polskiego i narodowej demokracji. Ponownie wyrażał je jej reprezentant w sejmie W. Korfanty, naówczas poseł z okręgu Środa &#8211; Śrem &#8211; Września w Wielkopolsce. Podczas pierwszego czytania w dniu 10 lutego 1910 r. wystąpił z krytyką prawa wyborczego. Piętnował jego nierówność, idącą w kierunku wyróżnienia „obciążonych workiem pieniędzy i pałaszem oficerskim”; wskazał, że jawność wyborów godzi w sumienie i wolność obywateli. Zakwestionował głównie koncept wprowadzania reformy cząstkowej, żądał &#8211; w imieniu Koła Polskiego &#8211; reformy całkowitej, polegającej na wprowadzeniu takiego samego systemu wyborczego, jaki obowiązywał w wyborach parlamentarnych (12). Był to również wyraz jego osobistych zapatrywań politycznych, wyrażanych na łamach redagowanego przezeń na Śląsku pismach „Górnoślązak” i „Polak”, w których także prezentował hasło: „prawo wyborcze jak w Rzeszy” (13). W marcu 1910 r. po raz kolejny żądał w imieniu Koła Polskiego 4-przymiotnikowego prawa wyborczego. Ostatecznie, wobec rozbieżności zdań w sejmie, Bethman-Hollweg wycofał projekt reformy pruskiego prawa wyborczego. W 1912 liberałowie jeszcze raz podjęli próbę pełnej demokratyzacji sejmowej ordynacji wyborczej. Kwalifikując istniejąca ordynację jako niesprawiedliwą, W. Korfanty ponownie wsparł wniosek liberałów. Wobec braku stosownej większości, także ta próba nie przyniosła powodzenia i <strong>do 1918 r. sejm pruski wybierany był na podstawie niedemokratycznego trójklasowego prawa wyborczego</strong>.</p>
<h4>Ordynacja wyborcza przeciw germanizacji</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4265 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/rzepecki-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/rzepecki-215x300.jpg 215w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/rzepecki.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 215px) 100vw, 215px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Karol Rzepecki, autor „Pobudki wyborczej”, książki zachęcającej Polaków z zaboru pruskiego do aktywności wyborczej</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>To, że w dyskusji nad reformą pruskiej ordynacji wyborczej narodowi demokraci opowiedzieli się za demokratycznym prawem wyborczym opartym na formule większościowej realizowanej w okręgach jednomandatowych oraz to że za sprawą swego reprezentanta W. Korfantego byli spośród Polaków w Sejmie Pruskim grupą najbardziej aktywną (14) na rzecz pełnej demokratyzacji tegoż prawa nie było dziełem przypadku. Od końca XIX wieku w zaborze pruskim nasiliła się walka narodowa pomiędzy Polakami a Niemcami; zaczęto ją wręcz nazywać <strong>walką ekonomiczno-rasową</strong> (15). Państwo niemieckie dążyło do pełnej <strong>germanizacji</strong>, co oznaczało świadomościowe i kulturowe zniemczenie Polaków oraz zgermanizowanie polskiej ziemi. Narodowa demokracja uznała, że jest to podstawowe zagrożenie, obliczone na eksterminację Polaków. Zamierzała przeciwstawić się mu poprzez zwiększenie aktywności Polaków w wielu sferach ich egzystencji i w rozmaitych formach organizacyjnych. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu było mobilizowanie Polaków wokół hasła reformy pruskiego prawa wyborczego. Chodziło tu, zgodnie z ogólnym planem endecji, o zwiększenie aktywności Polaków. Ale też zależało narodowym demokratom na demokratyzacji pruskiego prawa wyborczego. Wyraźnie traktowała to jako drogę ogólnego demokratyzowania stosunków politycznych, a w szerszym planie stosunków społecznych i narodowych w Niemczech (16). Rozumiała przez nie likwidację feudalnych przeżytków, w ramach których pewne grupy &#8211; wyróżniane ze względu na pochodzenie i posiadany majątek &#8211; mają uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie. Trójklasowy pruski system wyborczy sankcjonował istniejące zróżnicowania, a jego istotą była ochrona nierówności społecznych. A zgoda na nierówności społeczne niemal automatycznie prowadziła do akceptowania braku równości także w stosunkach pomiędzy narodami. Demokratyzacja stosunków politycznych w Prusach miała szczególnie prowadzić do zaprowadzenia w tym państwie formalnej równości ludzi wobec prawa (17). W odróżnieniu od postawy galicyjskich narodowych demokratów wobec równości ludzi, w zaborze pruskim ich stanowisko wobec tej idei było znacząco odmienne. Eksponowali potrzebę wprowadzenia w państwie niemieckim równości między ludźmi, bo rozumieli, że idea ta jest korzystna dla Polaków, nie będzie pozwalała na jakąkolwiek ich dyskryminację, ekonomiczną, własnościową, czy kulturalno-językową. Demokratyzacja prawa wyborczego, rozumiana jako element szerszego procesu demokratyzacji Prus, była w mniemaniu endecji korzystna z narodowego punktu widzenia Polaków.</p>
<p>Narodowi demokraci, jak zaznaczono na wstępie, z dystansem podchodzili do polskiej obecności w parlamentach państw zaborczych. Krytycznie też oceniali działalność opanowanych przez lojalistycznie usposobionych konserwatystów polskich kół w sejmie pruskim i parlamencie ogólnoniemieckim; Popławski wręcz pisał, że są to niewielkie grupy posłów złożone „w znacznej części z ludzi niedołężnych, nie mających wyraźnej myśli politycznej, ani ścisłego związku z masą wyborców” (18). Tym niemniej przywiązywali wagę do samej aktywności wyborczej Polaków w zaborze pruskim. Przekonują o tym szczególnie trzy tomy <strong>„Pobudki wyborczej”</strong>, pióra czołowego jej reprezentanta w Wielkopolsce <strong>Karola Rzepeckiego</strong> (19). W pracach tych szczegółowo analizował on przebieg i skutki wyborów parlamentarnych i sejmowych w poszczególnych okręgach, akcentując przede wszystkim potrzebę dalszego mobilizowania się Polaków. Działacze Narodowej Demokracji sami stali się też na początku XX wieku ważnymi animatorami akcji wyborczej, odgrywali znaczącą rolę w rozwiniętej sieci polskich organizacji wyborczych na terenie zaboru pruskiego, w Polskim Centralnym Komitecie Wyborczym, w komitetach prowincjonalnych, powiatowych i obwodowych.</p>
<p>Aktywność wyborcza była wyrazem wzrostu ogólnej aktywności Polaków, na której im zależało. Jednak w warunkach zaboru pruskiego stawała się ona szczególnie istotna w kontekście zachodzących tu procesów świadomościowych. W zaborze tym Niemcy dążyli do germanizacji Polaków i wykorzystywali do tego swoją przewagę polityczną i ekonomiczną. Polacy równoważyli tę przewagę czynnikiem demograficznym. Endecy uznali, że utrzymanie równowagi w relacjach polsko-niemieckich będzie wymagało, obok wzmocnienia ekonomiczno-kulturalnego, położenia akcentu na rozwoju liczebnym Polaków w zaborze pruskim. J. L. Popławski dosyć wcześnie zauważył, że przeważają oni nad Niemcami pod względem płodności (20). Ponadto na przełomie XIX i XX wieku narodowi demokraci zorientowali się, że liczbę Polaków można pomnażać poprzez formowanie polskiej świadomości narodowej w grupach i środowiskach, które chociaż obiektywnie zaliczały się do narodu polskiego, to jednak nie potrafiły dokonać <strong>narodowej autoidentyfikacji</strong>. Szczególne znaczenie miały tu takie obszary jak <strong>Górny i Średni Śląsk</strong>, <strong>Pomorze Zachodnie</strong>, <strong>Warmia</strong>, <strong>Mazury i pruskie Mazowsze</strong>. Narodowi demokraci doszli do przekonania, że <strong>rywalizacja wyborcza</strong>, występujące w niej momenty napięcia psychologicznego i emocjonalnych przeżyć są <strong>dogodnym tworzywem kształtowania świadomości narodowej żyjącego na tych terenach ludu</strong>. Stad też w ich optyce w ogóle głównym celem podejmowanej w zaborze pruskim akcji wyborczej miało być właśnie uświadomienie narodowe i społeczne ludu polskiego. Cel ten powinno się osiągnąć realizując dwa zadania: 1) wyraźne zaznaczenie odrębności narodowej Polaków oraz 2) „możliwe najszersze uwzględnienie samodzielności społecznej, równouprawnienia obywatelskiego wyborców”. Akcentowali, by akcja wyborcza Polaków prowadzona była na podstawie <strong>solidaryzmu narodowego</strong>. „Przegląd Wszechpolski” upominał: „W walce wyborczej społeczeństwo polskie tworzyć powinno jeden obóz polityczny, solidarny poczuciem swej odrębności narodowej” (21). Z tego stanowiska wnikała też ich niechęć do zawierania sojuszy wyborczych z partiami niemieckimi (liberałami i chadeckim Centrum) oraz uporczywe domaganie się, by stworzyć centralny komitet wyborczy, koordynujący solidarną akcję Polaków w skali całego państwa niemieckiego; zadanie to zostało zrealizowane gdy w 1904 r. powołano <strong>Polski Centralny Komitet Wyborczy</strong> w Poznaniu. Kwintesencja poglądu w sprawie celów akcji wyborczej w państwie pruskim zawarta była m.in. w artykule J. L. Popławskiego z 1900 r., a którym akcentował on: „Ale przede wszystkim pamiętać trzeba, że działalność parlamentarna w polityce polskiej w zaborze pruskim ma w ogóle niewielkie dziś znaczenie. Punkt ciężkości tej polityki, jej główne zadanie leży w agitacji narodowej i pracy narodowej, społecznej oraz kulturalnej, jak najszerzej pojmowanej, a w tym zakresie działalności publicznej nie możemy mieć żadnych sojuszników. Bo w tym zakresie każdy kompromis jest abdykacją za stanowiska narodowego, chociażby wzmocnił nasz <em>byt materialny</em>” (22). Upór narodowych demokratów, by Polacy samodzielnie prowadzili akcję wyborczą wynikał także z jeszcze innej okoliczności. Władze pruskie fałszowały statystyki obrazujące narodowe podziały w zaborze pruskim, świadomie zmniejszając liczbę Polaków. W tej sytuacji rzeczywistą sytuację demograficzną względnie dobrze oddawały wyniki wyborcze, a także spisy obrazujące podziały wyznaniowe (23).</p>
<h4>Wzmocnić pozycję Polaków</h4>
<p>Chociaż na drugim planie, to jednak narodowi demokraci doceniali także samą obecność przedstawicieli Polaków w parlamentach państw niemieckich, jako zwiększającą szansę skuteczniejszego realizowania naszych interesów narodowych. Obie trybuny parlamentarne były dogodnym miejscem upominania się o naruszone prawa oraz informowania światowej opinii publicznej o krzywdach doznawanych przez Polaków z ręki pruskiej. Także więc z tej perspektywy ujmowali pruski system wyborczy. Postrzegali, że jest on znacznie korzystniejszy dla Niemców. Ilustruje to następujące zestawienie: (24)</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Tabela 1. Posłowie polscy i niemieccy z Poznańskiego w sejmie pruskim w latach 1889-1914</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<table border="1" width="440" cellpadding="6" bgcolor="#008080">
<tbody>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="200"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Początek kadencji &#8211; lata</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Polacy</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Niemcy</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Razem</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1889</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">12</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">17</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1894</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">13</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">16</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1899</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">10</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">19</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1904</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">10</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">19</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1908</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">9</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">20</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1913</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">9</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">20</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">29</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: left;" align="center"><strong>Tabela 2. Posłowie polscy i niemieccy z Poznańskiego w parlamencie Rzeszy w latach 1890-1914</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<table border="1" width="440" cellpadding="6" bgcolor="#008080">
<tbody>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="200"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Początek kadencji &#8211; lata</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Polacy</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Niemcy</strong></span></td>
<td align="center" bgcolor="#008080" width="80"><span style="color: #ffffff; font-family: Arial; font-size: small;"><strong>Razem</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1890</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">10</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">5</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1893</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">12</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">3</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1898</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">11</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">4</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1903</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">11</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">4</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1907</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">11</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">4</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
<tr>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="160"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">1912</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">11</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">4</span></td>
<td align="center" bgcolor="#FFFFE8" width="80"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">15</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zestawienie podane przez <strong>Lecha Trzeciakowskiego</strong> w „Dziejach Wielkopolski” wskazuje, że w wyborach przeprowadzanych w porównywalnym czasie, na tym samym obszarze i w tych samych realiach społecznych i politycznych Polacy zdobywali większość mandatów podczas wyłaniania parlamentu ogólnoniemieckiego. Wynikało to z faktu, że wybory do niego były większościowe i demokratyczne. Przy określonej mobilizacji Polacy uzyskiwali mandaty w tych jednomandatowych okręgach, w których przeważali demograficznie. W przypadku wyborów sejmowych było odmiennie – większość mandatów z Poznańskiego przechwytywali Niemcy. Byli oni zainteresowani takim właśnie rozstrzygnięciem, gdyż Polacy byli opozycją – zarówno wobec rządu jak i państwa pruskiego. Zmniejszanie liczby posłów polskich było możliwe dzięki niedemokratycznej ordynacji. Wybory były dwustopniowe, a głosowanie jawne. Narodowi demokraci dostrzegali, że zniechęcało to Polaków do brania w nich udziału oraz że dawało pole do <strong>manipulacji wyborczych</strong>. Istotną rolę odgrywała w nich geometria wyborcza – administracja pruska tak ustalała obwody wyborcze, by zwiększyć liczbę niemieckich walmanów. Cel ten osiągano jednak głównie na drodze wykorzystywania przez administrację pruską oraz niemieckich pracodawców zależności ekonomicznych i służbowych, za pomocą których przed wyborami urabiano postawę prawyborców. Nie uszło uwadze narodowych demokratów i to, że również sama trójklasowość pruskiego prawa wyborczego niwelowała polską przewagę demograficzną w Wielkopolsce. Jako oparte na cenzusie majątkowym, premiowało ono ludzi majętnych. W wielu okręgach Polacy głosowali na ogół w III klasie, bardziej zamożni Niemcy dominowali w I i II klasie prawyborców, równoważąc w ten sposób polską przewagę demograficzną (25). W tym stanie rzeczy oczywistą receptą wzmocnienia pozycji Polaków w wyborach sejmowych miała być <strong>pełna demokratyzacja prawa wyborczego oraz wprowadzenie większościowej formuły wyborczej</strong>. Właśnie ta formuła, realizowana w <strong>jednomandatowych okręgach wyborczych</strong>, pozwalała najlepiej wyzyskać przewagę demograficzną Polaków w zaborze pruskim, a szczególnie w Wielkopolsce.</p>
<p>Doceniając potrzebę pełnej demokratyzacji prawa wyborczego do sejmu pruskiego narodowa demokracja zwracała jednakże uwagę na środki i metody osiągania tegoż celu. Unikała metod radykalnych, nie organizowała masowych wystąpień i demonstracji. Zabiegi wokół zmiany ordynacji wyborczej czyniła głównie na forum sejmu pruskiego. Ta wstrzemięźliwość podyktowana była elastycznością i pragmatyzmem znamionującymi ogólnie poczynania narodowej demokracji we wszystkich zaborach. Doświadczeni działacze endecji, jak J. L. Popławski, dostrzegali, że w zaborze pruskim Polacy mogą jeszcze wiele rzeczy stracić nierozważnym postępowaniem wobec Niemców (26). W Prusach siłą polityczną, która w sposób radykalny, odwołujący się do ulicznych wystąpień i manifestacji, zabiegała o zmianę sejmowej ordynacji wyborczej, byli socjaldemokraci. Również i ta okoliczność rzutowała na postępowanie endeków &#8211; raczej nie byli zainteresowani budowaniem wspólnego frontu z formacją, którą generalnie zwalczali. Starali się więc działać ostrożnie, w zabiegach wokół prawa wyborczego i w zakresie obrony polskich interesów zalecali korzystanie z pruskiego i ogólnoniemieckiego prawa.</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. J. Marczewski, Narodowa demokracja w Poznańskiem 1900-1914, PWN Warszawa 1967, ss 101-271; M. Orzechowski, Narodowa Demokracja na Górnym Śląsku (do 1918 roku), Wrocław &#8211; Warszawa &#8211; Kraków, ZNiO Wydawnictwo 1965, s. 64.<br />
2. K. Rzepecki, Historia ustawy wyborczej pruskiej oraz wyniki wyborów do sejmu pruskiego z 1903 i 1908 r. na ziemiach polskich, Poznań 1913, s. 26.<br />
3. K. Rzepecki, Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd., s. 127 (Regulamin wyborczy do pruskiej izby poselskiej, Par. 27 II)<br />
4. K. Rzepecki, Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd., s. 28.<br />
5. W. Czapliński, A. Galos, W. Korta, Historia Niemiec, Wrocław. Warszawa. Kraków. Gdańsk. ZNiO Wydawnictwo 1981, s. 579.<br />
6. K. Rzepecki, Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd., s. 29.<br />
7. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908.<br />
8. Mówił: „Żądamy równego głosowania, ponieważ jestem przekonany, że to, co biedny człowiek państwu daje, względnie jest więcej warte niż to, co daje bogaty junker” („Katolik”, nr 6 z 14 I 1908).<br />
9. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908.<br />
10. „Katolik”, nr 6 z 14 I 1908. Pisał Karol Rzepecki: „Najenergiczniej mówił za wnioskiem wolnomyślnych a przeciw rządowi poseł nasz Wojciech Korfanty” (Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd., s. 94).<br />
11. „Katolik”, nr 11 z 25 I 1908.<br />
12. Z. Hemmerling, Posłowie polscy w parlamencie Rzeszy Niemieckiej i Sejmie Pruskim 1907-1914, LSW Warszawa 1968, s. 179-180; K. Rzepecki, Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd., s. 86. Korfanty był jedynym posłem polskim, który zasiadł w 28-osobowej komisji sejmowej pracującej nad reformą pruskiej ordynacji wyborczej.<br />
13. „Program Korfantego sprowadzał się do postulatu przekształcenia państwa pruskiego &#8211; <em>ideału wachmistrzów i biurokratów</em> &#8211; w typowe państwo burżuazyjno-demokratyczne, w którym zapanuje <em>równe prawo wobec równych obowiązków</em>. W sprawie pruskiej ordynacji wyborczej jego stanowisko sprowadzało się do hasła: <em>prawo wyborcze jak w Rzeszy</em>. O równości Korfanty mówił niewiele, nie wspomniał również o proporcjonalnym podziale głosów, zdecydowanie wypowiadał się przeciwko przyznaniu biernego prawa wyborczego kobietom. <em>Żaden robotnik się na to nie zgodzi, aby dziewczyny lat 20 mające miały być obierane na posłów&#8230; Nasamprzód wywalczymy wolność i równość wyborczą mężczyznom, a potem będziemy mogli pomyśleć o niewiastach</em>. W walce o tak <em>zawężone rozszerzenie swobód obywatelskich</em>, Korfanty, wierny do końca fetyszyzmowi parlamentaryzmu, zdawał się prawie całkowicie na trybunę parlamentarną” (M. Orzechowski, Wojciech Korfanty. Biografia polityczna, Wrocław. Warszawa. Kraków. Gdańsk ZNiO Wydawnictwo 1975, s. 130-131).<br />
14. Z. Hemmerling następująco ocenił aktywność Polaków w sprawie demokratyzacji prawa wyborczego w Prusach (przy okazji projektu Bethmanna-Hollwega): „Wydaje się, że polskie przedstawicielstwo polityczne w Berlinie nie doceniało wagi i znaczenia reformy prawa wyborczego dla życia politycznego w Prusach. W czasie dyskusji nad projektem w Izbie Panów, żaden z Polaków nie zabrał głosu. Podczas głosowania nad całością tylko hr. Kwilecki oddał swój głos przeciw projektowi. W czasie decydujących debat ławy poselskie zwykle świeciły pustkami. Nie zmieniała się ta sytuacja podczas głosowania. Członkowie Izby Panów należeli do Koła sejmowego i w tym wypadku obowiązywała ich jednomyślność. W przeciwieństwie do nich bardzo czynny udział w debatach wziął W. Korfanty. Występował z ostrą krytyką projektu rządowego. Domagał się wprowadzenia prawa wyborczego do sejmu takiego, z jakiego korzystał parlament. W komisji sejmowej występował w obronie tajności wyborów. Wskazywał, że rząd pruski pominął brutalnie życzenie ludu, dając wojskowym i urzędnikom większe prawa, gdyż oni muszą głosować na jego komendę (&#8230;) W czasie ostatniego czytania projektu ustawy w sejmie wypowiedział się przeciwko niemu także poseł Jażdżewski. Od początku do końca stanowisko Koła wobec reformy było zawsze negatywne” (Z. Hemmerling, Posłowie polscy&#8230;, cyt. wyd., s. 188-189).<br />
15. Zob. Wielkopolanin (K. Krotoski), Walka ekonomiczno-rasowa w Poznańskiem, Kraków 1898.<br />
16. Akcentował to przed laty Z. Hemmerling pisząc: „Endecja bardziej generalnie i trafnie oceniła ten problem twierdząc, że walka toczy się nie o zmianę jakichś drugorzędnych przepisów konstytucji, ale o demokratyzację życia politycznego Prus” (Z. Hemmerling, Posłowie polscy&#8230;, cyt. wyd., s. 177-178).<br />
17. M. Orzechowski, Narodowa Demokracja&#8230;, cyt. wyd., s. 116.<br />
18. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6 z czerwca 1900 r.<br />
19. K. Rzepecki, Pobudka wyborcza, Poznań 1907; tenże, Historia ustawy&#8230;, cyt. wyd.<br />
20. Pisał w 1887 r.: „Najdonioślejszym wszakże czynnikiem wzrostu ludności polskiej jest większa jej płodność w porównaniu z ludnością niemiecką. Nie trzeba zapominać, że jest to potężna broń wielu innych ludów ujarzmionych (Irlandczycy, Słowacy itp.)” (J. L. Popławski, Wybór pism, cyt. wyd., s. 41).<br />
21. „Przegląd Wszechpolski”, nr 21 z 1 XI 1897 r. (artykuł wstępny pt. <em>Przyszłe wybory w Prusiech</em>).<br />
22. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6, czerwiec 1900.<br />
23. „W każdym razie wyniki statystyki wyborczej są bardzo ciekawe. W Prusach Zachodnich, gdzie do niedawna urzędowo liczono 35% Polaków, okazało się, że liczba głosów polskich przy wyborach odpowiada 47% ludności, pomimo, że w niektórych okręgach, gdzie Polaków jest stosunkowo mało, nie głosowali wcale. Późniejsze obliczenia polskie i niemieckie dowiodły, że nie statystyka urzędowa, ale statystyka wyborcza jest bliższa prawdy. Pomocna przy obliczaniu liczby Polaków okazuje się również statystyka wyznaniowa” (J. L. Popławski, Wybór pism, cyt. wyd., s. 192).<br />
24. Dzieje Wielkopolski. Tom II. Lata 1793-1918, Pod redakcją W. Jakóbczyka, Poznań 1973, s. 535-536.<br />
25. J. L. Popławski, Z całej Polski, „Przegląd Wszechpolski”, nr 6, czerwiec 1900 r. Związany z obozem narodowym ks. Józef Dembieński na kanwie wyborów przeprowadzanych w powiecie Świecie wspominał: „Głośne były na cały zabór pruski wybory do parlamentu niemieckiego i do sejmu pruskiego. O przeprowadzeniu posła polskiego do sejmu pruskiego, gdzie obowiązywała trzyklasowa ordynacja wyborcza, mowy być nie mogło, natomiast istniała możliwość wyboru posła polskiego do parlamentu niemieckiego, gdzie decydowała liczba głosów, a nie majątek” (Ks. J. Dembieński, Radości mało &#8211; goryczy dużo. Pamiętnik Pomorzanina z lat 1879-1920, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1985, s. 163).<br />
26. M. Orzechowski, Narodowa Demokracja&#8230;, cyt. wyd., s. 111. </small></p>
</div>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4226 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja-w-zaborze-pruskim/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie: Endecja</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 11:48:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/10/wybory-polskie-endecja/</guid>

					<description><![CDATA[Spośród polskich ugrupowań politycznych, podnoszących na przełomie XIX i XX wieku ideę niepodległości Polski, najbardziej wszechstronne, rozbudowane poglądy, opinie w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1290"></span></p>
<p>Spośród polskich ugrupowań politycznych, podnoszących na przełomie XIX i XX wieku ideę niepodległości Polski, najbardziej wszechstronne, rozbudowane poglądy, opinie w sprawie zasad wyborczych i formuły wyborczej miała narodowa demokracja. Przedstawienie jej stanowiska w tej sprawie nie jest wolne od trudności. Wynika to głównie stąd, że na stanowisko to wpływ wywierało jednocześnie wiele różnych czynników i okoliczności. Narodowi demokraci znali dorobek europejskiej myśli politycznej i prawnej w kwestii prawa wyborczego, ale też samodzielnie analizowali i do tego dosyć krytycznie oceniali funkcjonowanie parlamentaryzmu w Europie, a także parlamentów państw zaborczych. Tworzyli formację obecną na wszystkich ziemiach polskich, a to oznaczało, że ich stanowisko w sprawie zasad i formuły wyborczej musiało uwzględniać nie tylko odmienności prawno-polityczne istniejące pomiędzy państwami zaborczymi, ale także odmienne relacje narodowościowe, wyznaniowe i społeczne występujące w różnych częściach ziem polskich.</p>
<p><strong>*   *   *</strong></p>
<div class="article">
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4245 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/dmowski-1-213x300.jpg" alt="" width="213" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/dmowski-1-213x300.jpg 213w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/dmowski-1.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 213px) 100vw, 213px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Roman Dmowski, przywódca ruchu narodowego (endecji).</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Spośród polskich ugrupowań politycznych, podnoszących na przełomie XIX i XX wieku ideę niepodległości Polski, najbardziej wszechstronne, rozbudowane poglądy, opinie w sprawie zasad wyborczych i formuły wyborczej miała <strong>narodowa demokracja</strong>. Przedstawienie jej stanowiska w tej sprawie nie jest wolne od trudności. Wynika to głównie stąd, że na stanowisko to wpływ wywierało jednocześnie wiele różnych czynników i okoliczności. Narodowi demokraci znali dorobek europejskiej myśli politycznej i prawnej w kwestii prawa wyborczego, ale też samodzielnie analizowali i do tego dosyć krytycznie oceniali funkcjonowanie parlamentaryzmu w Europie, a także parlamentów państw zaborczych. Tworzyli formację obecną na wszystkich ziemiach polskich, a to oznaczało, że ich stanowisko w sprawie zasad i formuły wyborczej musiało uwzględniać nie tylko odmienności prawno-polityczne istniejące pomiędzy państwami zaborczymi, ale także odmienne relacje narodowościowe, wyznaniowe i społeczne występujące w różnych częściach ziem polskich. Przede wszystkim jednak operowali zhierarchizowanym katalogiem wartości, który decydująco kształtował ich konkretne propozycje odnoszące się do prawa wyborczego. W aksjologii narodowych demokratów nadrzędną wartością był naród. Z tego wyprowadzali ogólny wniosek praktyczny. W Programie Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w zaborze rosyjskim w wersji opublikowanej w 1903 r. zapisano znamienne sformułowanie: „Interes narodu polskiego, jako całości &#8211; w przeciwieństwie do interesów klasowych, wyznaniowych, korporacyjnych, dzielnicowych, lokalnych &#8211; stanowi miarę (podkr. Z. I.) wartości politycznych” (1). Sytuując tę wartość na piedestale, narodowi demokraci spójnie i konsekwentnie podporządkowali jej nie tylko inne wartości, ale także zasady, propozycje i koncepcje działania politycznego w konkretnych warunkach.</p>
<h4>Między nacjonalizmem a demokratyzmem</h4>
<p>W przekonaniu narodowych demokratów najbardziej dogodną dla narodu polskiego formą egzystencji, dającą mu najwięcej możliwości pełnego rozwoju, jest życie w ramach państwa narodowego. W związku z tym głosili potrzebę odbudowy państwa polskiego. Sytuując się w nurcie niepodległościowym, ideę wyzwolenia Polski formułowali ogólnie, a co najistotniejsze, przyjmowali, że idea ta oznacza realizację dwóch zadań. Pisał o tym <strong>Roman Dmowski</strong> w 1901 r. tak: „Właściwie kwestia niepodległości obejmuje dwie wielkie kwestie, które być może, nie zostaną rozwiązane równocześnie, ale w dwóch odległych od siebie etapach. Polska nie tylko została pozbawiona samoistnego bytu politycznego, ale i podzielona między trzy państwa; stąd sprawa niepodległości obejmuje dwa cele: zjednoczenie państwowe ziem polskich i zdobycie niezależności. Cele te są tak dalece odrębne, że całkowite lub częściowe osiągnięcie jednego z nich może w danej chwili przeszkadzać urzeczywistnieniu drugiego” (2). Demokraci narodowi oceniali, że większe widoki powodzenia będzie miało poszukiwanie możliwości zjednoczenia ziem polskich; w okresie poprzedzającym I wojnę światową uznali za swój cel zjednoczenie ziem polskich w obrębie monarchii Romanowów. Dopiero w dalszej perspektywie to zjednoczenie &#8211; poprzez konieczną demokratyzację Rosji &#8211; mogłoby przynieść odzyskanie niepodległości. Ponieważ w pełni niepodległe państwo polskie było rzeczywistością dalszą, demokraci narodowi, jak zgodnie chociaż niezbyt precyzyjnie zauważają badacze ich dziejów, w sposób mglisty udzielali odpowiedzi na pytanie o kształt terytorialny, ustrój polityczny i społeczno-ekonomiczny przyszłej Polski (3). I chociaż woleli nie wiązać sobie rąk precyzowaniem stanowiska w sprawie ordynacji i formuły wyborczej w przyszłej Polsce, to jednak nie zdołali uniknąć potrzeby wyrażenia zdania odnośnie prawa wyborczego.</p>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4248 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-1-212x300.png" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-1-212x300.png 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/poplawski-1.png 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Jan Ludwik Popławski, jeden z głównych twórców ideologii narodowo-demokratycznej.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Stali na stanowisku, że odzyskanie niepodległości ma być wynikiem nie tyle kolejnego zrywu powstańczego Polaków; oczekiwanie na właściwy moment podjęcia akcji zbrojnej prowadziło według nich do kreowania postaw biernych. Narodowi demokraci uważali, że niepodległość Polski powinna być następstwem silnego rozwoju samodzielnej aktywności Polaków. Aktywność ta miała z jednej strony oznaczać prowadzanie nie defensywnej, lecz zaczepnej taktyki w zakresie obrony polskich interesów, a z drugiej &#8211; i to było ważniejsze &#8211; na pomnażaniu szeroko rozumianej siły narodu polskiego. Pisał w tej sprawie „Przegląd Wszechpolski” w 1903 r. następująco: „Nie mechaniczna walka z najazdem, ale organiczny rozrost sił wewnętrznych, rozsadzający stopniowo lecz ustawicznie na wszystkich polach krępujące go więzy aż do zupełnego ich zerwania &#8211; taka była w istocie formuła nowych dążeń” (4). Ów rozrost sił wewnętrznych miał polegać w pierwszym rzędzie na rozwoju narodu pod względem liczebnym i świadomościowym, a w dalszym &#8211; na pomnażaniu polskiego dorobku ekonomicznego, kulturalnego, naukowego, a więc ogólnie cywilizacyjnego.</p>
<p>Narodowi demokraci uzmysławiali sobie, że warstwa tradycyjnie dotąd przewodząca Polakom &#8211; szlachta, ziemiaństwo &#8211; jest grupą zanikającą, a w pewnych ziemiach polskich &#8211; Górny Śląsk czy Pomorze Zachodnie &#8211; niemal nie występującą. W tym stanie rzeczy uznali, że podstawową siłą, która miała być nośnikiem idei narodowej i której aktywność miała decydująco ważyć na rozroście sił wewnętrznych był lud, do którego zaliczali głównie chłopów, obok nich robotników i mieszczan, których też znacząco wspomagać miała polska inteligencja. W tym punkcie nawiązywali do tradycji XIX-wiecznego polskiego obozu demokratycznego. Przywódcy endecji dostrzegli, że te warstwy społeczeństwa polskiego zyskują świadomość narodową i są gotowe „brać na swe barki cały ciężar obowiązków narodowych” (5). Stawiali więc na wyzwolenie aktywności tych właśnie warstw, a to wymagało demokratyzacji stosunków społecznych i w ramach tego procesu m.in. podniesienia społecznego, kulturalnego oraz politycznego ludu. Formułowali ideę uczynienia z ludu pełnoprawnych obywateli. Ów pierwiastek demokratyczny ich ideologii skłaniał do operowania ogólną wizją przyszłej Polski, jako państwa konstytucyjnego; samemu Romanowi Dmowskiemu bliski był wzór ustroju Wielkiej Brytanii. Pierwiastek ten zaważył na „względnym” akceptowaniu przez demokrację narodową podstawowej zasady wyborczej &#8211; zasady powszechności wyborów. Dla współtwórcy tego obozu <strong>Jana Ludwika Popławskiego</strong> w okresie jego publicystycznej aktywności w tygodniku „Głos” powszechne prawo wyborcze miało być ważnym środkiem eliminowania niesprawiedliwości tkwiących w kapitalistycznej rzeczywistości (6).</p>
<p>Demokratyzm był jednak w myśli politycznej endeków podporządkowany interesom narodowym. Stąd też w różnych częściach ziem polskich, w zależności od konkretnej sytuacji społecznej, narodowej i politycznej, albo ów demokratyzm wyciszała albo eksponowała. Na przykład w Galicji, gdy na początku XX wieku w jej wschodniej części zaczęła nasilać się rywalizacja polsko-ukraińska, endecja zaczęła wiązać się z tamtejszym ziemiaństwem oraz stawała się formacją bardziej nacjonalistyczną (7). Wywarło to wpływ na obniżenie jej skłonności do demokratyzacji stosunków społecznych i politycznych na tym obszarze, a także na jej stosunek do zasad i formuły wyborczej. Przywódcy demokracji narodowej mniej chętnie pochwalali powszechność wyborów, odrzucali ich równość, przychylali się do idei wyborów proporcjonalnych. Przykład ten wskazuje, że prezentowanie ich poglądów w kwestii prawa wyborczego powinno mieć w podstawie dokonywaną przez nich analizę rzeczywistości społecznej i politycznej na danym obszarze.</p>
<p>Deklarując demokratyzm, formacja była elitarna. Uważała się za wszechpolską, co nie tylko oznaczało aktywność we wszystkich zaborach, co może przede wszystkim to, że starała się dotrzeć ze swoim przesłaniem do wszystkich elementów społeczeństwa polskiego, a zwłaszcza do elit, naturalnych przywódców. Wymagało to zachowania elastyczności działania zarówno w zakresie taktyki postępowania, jak i głoszonego programu politycznego. Elastyczność ta pozwalała skutecznie wciągać w obręb wpływów formacji wiele różnych osób, ogólnie tylko akceptujących myśl, że sprawy narodowe mają znaczenie wyjątkowe (8). Jak zobaczymy, ta właściwość politycznego zachowania demokracji narodowej odnosiła się także zasad i formuły wyborczej, a skutkowała przedstawianiem przez jej działaczy w konkretnych warunkach często różnych propozycji rozwiązań. Najbardziej widoczne było to w Galicji, w zaborze pruskim i na Śląsku Cieszyńskim.</p>
<h4>Zygmunt Balicki, polski teoretyk parlamentaryzmu</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4244 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/balicki-206x300.jpg" alt="" width="206" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/balicki-206x300.jpg 206w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/balicki.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 206px) 100vw, 206px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Zygmunt Balicki, jeden z czołowych ideologów Narodowej Demokracji, autor pracy „Parlamentaryzm. Zarys socjologiczny”</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Spośród trzech twórców obozu demokratyczno-narodowego R. Dmowski sporadycznie wypowiadał się w sprawie zasad wyborczych. Natomiast absorbowała ona dwóch pozostałych liderów obozu. W aspekcie teoretycznym zajmował się nią socjolog <strong>Zygmunt Balicki</strong>, a w kwestii konkretnych aplikacji J. L. Popławski. W 1900 r. Balicki opublikował pracę pt. <strong>„Parlamentaryzm. Zarys socjologiczny”</strong> (9). Rozważał w niej różne aspekty przedstawicielstwa parlamentarnego. Rozumiał przez nie stosunek zachodzący pomiędzy grupą obywateli-wyborców a pełnomocnikiem tej grupy, którego podstawą jest umowa, na ogół zwana mandatem. Wskazał na istnienie <strong>trzech typów reprezentowania wyborców</strong>. <strong>Pierwszy</strong> &#8211; występujący dawniej &#8211; polegał na tym, że wyborcy z góry określali czynności mandatariusza, obdarzali go instrukcją. Ten typ reprezentacji, będący prostym pośrednictwem opartym na mandacie nakazczym (imperatywnym), czynił mandatariusza delegatem, wykonawcą woli wyborców. <strong>Typ drugi</strong>, oparty jest na założeniu, że mandatariusz &#8211; poza rozstrzygnięciami wskazanymi przez wyborców &#8211; ma swobodę w zajmowaniu stanowiska w sprawach przez nich nie określonych i nie przewidzianych. Jego działania ogólnie odpowiadają woli wyborców, ale jest on niezależny w zakresie doboru środków i form działania. Wówczas staje się także przedstawicielem wyborców (10). <strong>Typ trzeci</strong> uwzględnia sytuację istnienia znacznej różnorodności zapatrywań, opinii, temperamentów i planów wśród wyborców, w zasadzie uniemożliwiającą zajęcie przez nich jednolitego stanowiska. Wówczas reprezentowanie tych wyborców polega na ich zastępowaniu (11). Wyróżnienie dwóch aktualnie występujących typów reprezentacji &#8211; przedstawicielstwa i zastępstwa &#8211; skłoniło Z. Balickiego do sformułowania ważnej i ciekawej tezy, że odpowiadają im dwie formy parlamentaryzmu. <strong>Przedstawicielstwo</strong> prowadzi do rządów bezpośrednich społeczeństwa, w których „ciało przedstawicielskie jest tylko dogodną formą organizacyjną, ułatwiającą nie zawsze wykonalne w praktyce sprawowanie władzy prawodawczej przez ogół obywateli”. <strong>Zastępstwo</strong> prowadzi do formy rządów pośrednich, w których „ciało przedstawicielskie jest instytucją mającą byt niezależny, własną rację istnienia, a tą jest sprawowanie samodzielne władzy prawodawczej w zastępstwie ogółu obywateli&#8230;” (12). Wyraźnie preferował pierwszą formę parlamentaryzmu i wydaje się to świadczyć, że demokratyzm jego obozu nie był koniunkturalny. Z niechęcią odnosił się do parlamentów jako formy rządów pośrednich; uważał, że są one spadkobiercami i kontynuatorami monarchii absolutnej.</p>
<p>Jego rozważania objęły również istotę parlamentaryzmu. Neutralnie traktował parlamentaryzm będący przedstawicielstwem interesów terytorialnych. W przedstawicielstwie tego typu poseł jest delegatem autonomicznej części kraju, działa na podstawie otrzymanej instrukcji. Ta forma reprezentacji jest właściwa dla państw federacyjnych. Odrzucił parlamentaryzm jako przedstawicielstwo interesów społeczno-ekonomicznych i zawodowych, prowadzące do stosowania kurialnego systemu wyborczego. Uznał, że jest to skomplikowana forma sztucznych ograniczeń praw politycznych, antagonizująca społeczeństwo poprzez petryfikowanie podziałów klasowych. Negował parlamentaryzm rozumiany jako przedstawicielstwo wyższej kultury politycznej, dobierany na drodze cenzusu majątkowego. Uważał, że w chwili rozkładu społeczeństw stanowych posiadanie majątku ogólnie wiązało się z wysokim poziomem kultury; w miarę upowszechnienia oświaty w szerszych warstwach społeczeństwa kryterium majątkowe przestało jednak być miernikiem kultury, a dodatkowo praktykowanie systemu wyborczego opartego na cenzusie majątkowym antagonizuje parlament. Ze szczególną niechęcią wyraził się o parlamentaryzmie jako przedstawicielstwie „rozumu stanu”, polegającym formalnie rzecz biorąc na elekcji ludzi najbardziej kompetentnych, doświadczonych i rozumnych, dającym nominalny efekt w postaci ciała „skupiającego w sobie całą inteligencję kraju”. Pisał: „Parlament na tych zasadach oparty występuje jako ciało najzupełniej niezależne od ogółu obywateli, jako organ samodzielny, stojący na straży interesów ogólnych, nie podlegający żadnej kontroli, skupiający w swym ręku najwyższą, niczym nie ograniczoną władzę prawodawczą i, co za tym idzie, sam tylko określa granice własnej kompetencji” (13). Taki parlamentaryzm nie tylko jest formą rządów pośrednich, ale wręcz deprecjonuje społeczeństwo: przypisuje mu rolę bierną, zredukowaną do udziału w głosowaniu, a dodatkowo ogranicza się jego prawa wyborcze poprzez stosowanie cenzusu wykształcenia i majątku, dwustopniowych wyborów, głosów wirylnych oraz wprowadzanie procedur opartych na mianowaniu. Balicki akcentował, że parlament tak wyłaniany staje się w praktyce odwrotnością swych założeń. Pomysł, by wybierać ludzi nie powiązanych ze społeczeństwem, lecz najbardziej rozumnych z łatwością może bowiem być wykorzystane przez osobników potrafiących łatwo zdobywać popularność, „a więc przede wszystkim przez polityków zawodowych, spekulujących zręcznie na grze interesów osobistych, ambicji zaściankowych i popularnych haseł” (14). Efekt tej sytuacji jest podwójnie negatywny. Parlament złożony z takich przedstawicieli nie jest ciałem organicznie z sobą powiązanym i działającym dla dobra publicznego, lecz jest zatomizowaną masą; parlamentarzysta z kolei staje się rzecznikiem własnych interesów i ambicji (15).</p>
<h4>Krytyka frakcji i rządów pośrednich</h4>
<p>Najbardziej przychylne stanowisko zajął wobec parlamentaryzmu opartego na <strong>przedstawicielstwie stronnictw</strong>. „W warunkach normalnych parlament jest mniej lub więcej wiernym odtworzeniem grup opinii, na jakie dzieli się społeczeństwo” (16). Nie każda grupa opinii tworzy stronnictwo. Twierdził, że opinie powstającą na gruncie interesów partykularnych &#8211; terytorialnych, narodowych, etnicznych, klasowych czy zawodowych &#8211; należałoby określić mianem frakcji; ich rolę w parlamencie zdawał się widzieć jako destrukcyjną. Natomiast stronnictwa właściwe tworzone są poprzez opinie krystalizujące się na gruncie interesów narodowo-państwowej całości. W swej czystej formie występują one wtedy, gdy jedność narodowa jest do tego stopnia skonsolidowaną, że interesy partykularne znajdują upust np. w samorządzie, a w ciele prawodawczym na pierwszy plan wysuwają się zasadnicze poglądy na politykę narodu i państwa. W takich stronnictwach klasowość jest kanalizowana w programach reform społecznych. Stąd też wnioskował, że parlamentaryzm zasadzający się na przedstawicielstwie stronnictw jest trwały oraz skutecznie zapobiega przesileniom i dezorganizacji. Uważał, że jest ono wyrazem bezpośrednich rządów społeczeństwa, a okolicznością istotną z tego punktu widzenia jest zachowanie związków pomiędzy posłami a ich wyborcami (17).</p>
<p>Refleksja Balickiego objęła także niedomagania tej formy parlamentaryzmu, która oznaczała <strong>rządy pośrednie</strong>. Twierdził, że kryzys współczesnego mu parlamentaryzmu zasadniczo wynika z kilku przyczyn &#8211; wskazywał na centralizm, alienację, klasowość, rozdrobnienie parlamentu, zły dobór posłów, brak związku pomiędzy posłami a wyborcami oraz ich zły stan duchowy. Dostrzegając, że poważnym źródłem złej kondycji parlamentów jest nadmierna ilość występujących w nim stronnictw, nie powiązał jednak tej kwestii z formułą wyborczą. Trafnie natomiast wskazywał, że zły dobór posłów jest efektem istnienia takiego systemu wyborczego, który umożliwia pewnym jednostkom narzucać za pomocą zabiegów propagandowych i socjotechnicznych swoją osobę wyborcom; w takich zachowaniach celują zwłaszcza wolne zawody &#8211; lekarze, prawnicy, dziennikarze. Przedstawicielstwo ma wówczas charakter sztuczny, poniekąd też przypadkowy (18). Za szczególnie pożądane dla porządku parlamentarnego uznał <strong>zachowanie związku posła z wyborcą</strong>. „W każdym społeczeństwie normalnym &#8211; pisał &#8211; znajdują się liczne jednostki, dbające szczerze o dobro publiczne, a będące zarazem wcieleniem i uosobieniem grup społecznych, pełniącym podstawowe funkcje w życiu zbiorowym, jednostki zsolidaryzowane ściśle z interesami i dążeniami tych grup, powołane więc niejako z natury rzeczy do reprezentowania ich w ciele prawodawczym. Są to żywioły politycznie najlepsze do sprawowania czynności poselskich” (19).</p>
<p>Przeprowadzana przez Balickiego analiza funkcjonowania parlamentaryzmu wywarła rzecz jasna wpływ na jego pogląd w sprawie prawa wyborczego i samej formuły wyborczej. Jak pamiętamy, wyróżnił on <strong>dwie formy parlamentaryzmu</strong> &#8211; jedną, opartą na <strong>przedstawicielstwie</strong> i prowadzącą do <strong>rządów bezpośrednich</strong> społeczeństwa oraz drugą, opartą na <strong>zastępstwie</strong> i prowadzącą do <strong>rządów pośrednich</strong>. W tej perspektywie ujmował też systemy wyborcze. Pisał: „Pod względem swego charakteru systemy wyborcze podzielić się dają na dwie zasadnicze różne kategorie: jedne dążą do niezawisłości parlamentu od grupy rządzącej, a więc do nadania mu stanowiska niezależnego od politycznych opinii obywateli wyborców, drugie zmierzają do tego, aby parlament był możliwie wiernym i ścisłym odbiciem tych opinii, stanowił więc niejako skrót i streszczenie grupy rządzącej. Wobec wszystkiego, co było mówione dotąd, łatwo zauważyć od razu, że systemy pierwszej kategorii wiążą się ściśle z ustrojem rządów pośrednich, drugie zaś z ustrojem rządów bezpośrednich” (20). Do pierwszej kategorii zaliczył rekrutowanie izb wyższych parlamentu na podstawie dziedziczenia, mianowania, nadawania statusu wirylisty, stosowania wielostopniowości wyborów i opierania ich o rozliczne cenzusy; do kategorii tej zaliczył również kurialne systemy wyborcze oraz pluralność, czyli system wielokrotności głosów. Do kategorii tej zaliczył wreszcie manipulatorskie techniki tworzenia okręgów wyborczych, procedery korupcyjne. Balicki wyraźnie kwestionował te systemy i procedury wyborcze. Uważał że są to sztuczne formy doboru przedstawicielstwa, zmierzające do zastępowania obywateli i uczynienia z parlamentu instytucji niezależnej od społeczeństwa, a w sumie wprowadzające pośrednią formę rządów.</p>
<h4>Pochwała proporcjonalności</h4>
<p>W jego przekonaniu parlamentaryzm w czystej formie zawsze oznacza rządy mniejszości. Do rządów mniejszości, dobranej mniej lub bardziej przypadkowo, prowadzi nawet system przedstawicielstwa oparty na powszechnym, równym, tajnym i bezpośrednim prawie wyborczym. Wynika to jego zdaniem z tego, że wybory 4-przymiotnikowe oparte są na formule większościowej. W warunkach powszechnie występującej absencji wyborczej większościowa formuła wyborcza prowadzi właśnie do rządów mniejszości. Uznał, że jest to kardynalna wada tego systemu wyborczego (21). Również dlatego, że formuła większościowa oznacza, iż mandatariusz jest przedstawicielem tylko mniejszości wyborców, a zastępcą większości wyborców. Usunięcie tej wady polegać może na uczynieniu wyborów proporcjonalnymi. Balicki przywołał formułę hrabiego <strong>H. G. R. de Mirabeau</strong>, wypowiedzianą w 1789 r.: „Zgromadzenia reprezentacyjne mogą być przyrównane do map geograficznych, które powinny odtwarzać wszystkie składowe części kraju w należytej ich proporcji, tak aby pierwiastki najsilniejsze nie spowodowały zniknięcia najmniejszych” (22). W przekazie Balickiego proporcjonalna formuła wyborcza powinna obowiązywać w wyborach parlamentarnych; w samym parlamencie, w procedurze podejmowania decyzji powinna nadal obowiązywać zasada większości głosów. W celu przeprowadzenia wyborów parlamentarnych kraj należy podzielić na kilkumandatowe okręgi wyborcze; głosowanie powinno być dokonywane na przedstawione przez stronnictwa listy.</p>
<p class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4249 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/przeglad-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/przeglad-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/przeglad.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok: <em><strong>„Przegląd Narodowy” z 1909 roku z artykułem „Proporcjonalność w systemach wyborczych”</strong></em>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Z kilku powodów Balicki pochwalał proporcjonalny system wyborczy i zaliczał go do drugiej grupy systemów wyborczych. Przede wszystkim w jego optyce przedstawicielstwo ustosunkowane, będąc z punktu widzenia istoty parlamentaryzmu przedstawicielstwem stronnictw, prowadzi do aprobowanego przez niego parlamentaryzmu jako formy rządów bezpośrednich. Obok tego zasadniczego waloru wskazywał także na inne zalety formuły proporcjonalnej. Pozwala ona respektować prawa mniejszości etnicznych, religijnych, społecznych czy nawet każdej poważniejszej grupy. Skutecznie przeciwdziała centralizacji władzy, mechanizmom zastępowania obywateli i odsuwania ich od bezpośredniego wpływu na rządy. Powoduje, że traci sens istnienie opozycji pozaparlamentarnej. Korzystnie wpływa na kształtowanie właściwej kultury w rywalizacji politycznej: „Przedstawicielstwo ustosunkowane łagodzi niezmiernie walki wyborcze, pozbawia je bowiem tego charakteru ostrości, który wypływać musi z zasady: <em>wszystko albo nic</em>” (23). Ogólnie rzecz biorąc monografia Z. Balickiego poświęcona ustrojom parlamentarnym pozwala ostrożnie traktować te oceny, które wskazują, że demokracja narodowa unikała prezentowania poglądów w kwestiach ustrojowych &#8211; ten współtwórca obozu nie ukrywał, że odpowiada mu demokratyczny model ustroju politycznego, którego podstawą był parlament ściśle powiązany ze społeczeństwem. Poprzez to praca Balickiego rozwinęła spojrzenie tego obozu na zagadnienie demokratyzmu. Wyraźne akceptowanie przez niego proporcjonalnej formuły wyborczej z pewnością wywierało wpływ na stanowisko zarówno całej demokracji narodowej, jak też poszczególnych działaczy tej formacji w sprawie prawa wyborczego, ale nie był to jednak wpływ decydujący.</p>
<p>Warto wskazać, że pochwała formuły proporcjonalnej zaistniała na łamach wydawanego przez Z. Balickiego miesięcznika „Przegląd Narodowy”. W 1909 r. pismo to zamieściło tekst pt. „Proporcjonalność w systemach wyborczych”. Odsłonięto w nim zestaw argumentów przemawiających za tym systemem. Przywołano opinię hr. Mirabeau, który uważał, że zgromadzenia reprezentacyjne powinny zawierać wszystkie elementy kraju w stosownej proporcji, tak, aby żywioły najliczniejsze nie usuwały najsłabszych. Twierdzono, że formuła większościowa prowadzi do negacji równości, bo odsuwa od udziału w sprawowaniu władzy ogromną część wyborców. „Tymczasem proporcjonalność, zapewniając każdemu wpływ na wybór posła, sprawia, że wyborcy interesują się głosowaniem i śpieszą tłumnie do urny, jak to się dzieje np. w Belgii, gdzie liczba absencji wyborczych jest bardzo mała. Proporcjonalność zapewnia bowiem reprezentację w parlamencie wszystkim stronnictwom, według ich siły liczebnej”. W tym kontekście pisano, że jest ona logicznym następstwem powszechności wyborów. Przedstawiono system proporcjonalny jako prosty, bardziej sprawiedliwy niż większościowy oraz łagodzący rywalizację międzypartyjną &#8211; tu argumentowano, że celem wyborczym jest nie tyle zwalczanie przeciwnika, ile pozyskiwanie głosów elektoratu. Akcentowano wreszcie, że głosowanie na przedstawiane przez partie listy kandydatów „usuwa lub przynajmniej łagodzi w skutkach politykę drobnych zabiegów wyborczych i popierania interesów prywatnych dla uzyskania lub utrzymania mandatu”; przyjmowano tu założenie, że głosowanie na listę w wielkich okręgach wyborczych sprzyja elekcji ludzi o szerszych horyzontach myślowych i eliminuje partykularyzm typowy dla wyborów przeprowadzanych w okręgach jednomandatowych lub małych (24).</p>
<h4>Szkoła parlamentaryzmu państw zaborczych</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4246 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jaronski-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jaronski-212x300.jpg 212w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/jaronski.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 212px) 100vw, 212px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Parlamenty państw zaborczych były szkołą parlamentaryzmu dla przyszłych elit Polski. Na zdjęciu: Wiktor Jaroński, poseł do Dumy rosyjskiej</strong></em>.</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Narodowi demokraci mieli sposobność praktycznego wyrażania swych poglądów w sprawie zasad i formuły wyborczej. Polacy zasiadali bowiem w kilku parlamentach państwa zaborczych. W Austrii obecni byli w parlamencie wiedeńskim, w sejmie lwowskim, a także w sejmie Śląska Austriackiego w Opawie; w zaborze pruskim zasiadali w parlamencie ogólnoniemieckim i w sejmie pruskim, w zaborze rosyjskim – w Dumie. Do tych ciał parlamentarnych i do polskiej obecności w nich endecy podchodzili z ambiwalencją. Nie uważali polskich organizacji wyborczych oraz polskich kół parlamentarnych za właściwą organizację sił narodowych. Przede wszystkim dlatego, że miały one charakter prowincjonalny, dzielnicowy, w sumie nie pozwalający na prowadzenie polityki ogólnonarodowej, zwłaszcza w aspekcie administracyjno-wykonawczym. Nie traktowali ich też jako wyrazu polskiej opinii publicznej, pisali, że w zaborze pruskim i austriackim koła polskie i komitety wyborcze są organizacjami „pewnych stronnictw i nadaremnie (&#8230;) usiłują nadać sobie charakter narodowy”. Mimo tego sceptycyzmu, uważali jednak ich istnienie za przydatne: „Wszelkie wzmocnienie jawnych organizacji politycznych, uważamy za rzecz pożądaną, istnienie ich bowiem jest dla naszych narodowych interesów potrzebnym, nawet koniecznym” (25). A na pewnych obszarach, na których Polacy ścierali się z innymi narodami, wręcz ogromne znaczenie przypisywali akcji wyborczej. Uznawali ją niesłychanie ważne ogniwo aktywności politycznej, a przede wszystkim dogodny środek emocjonalno-psychologicznego kreowania propolskich postaw i polskiej świadomości narodowej. Ambiwalentny osąd parlamentów państw zaborczych i polskiej w nich obecności prawdopodobnie zaważył na tym, że narodowi demokraci przede wszystkim zwracali uwagę do sposoby wyłaniania pochodzących z wyborów izb niższych tych instytucji lub parlamentów jednoizbowych. Polacy zasiadali wprawdzie zarówno w austriackiej Izbie Panów jak i w Izbie Wyższej pruskiego Landtagu, lecz izby te nie pochodziły w wyborów dokonywanych przez obywateli.</p>
<h4>Interes narodowy na pierwszym miejscu</h4>
<p>Z lektury programów, publicystyki, a także wspomnień działaczy tej formacji wynika, że w różnych częściach ziem polskich narodowa demokracja miała różny punkt widzenia na zasady wyborcze i formułę wyborczą. Nie był to jednak wyraz niekonsekwencji, chwiejności czy sprzeczności w stanowisku tej siły politycznej. Wręcz przeciwnie. W ideologii narodowej demokracji kategorią naczelną był <strong>interes narodowy</strong>. W Programie Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w zaborze rosyjskim z 1903 r. zapisano: „Interes narodu polskiego, jako całości &#8211; w przeciwieństwie do interesów klasowych, wyznaniowych, korporacyjnych, dzielnicowych, lokalnych &#8211; stanowi najwyższą miarę wartości politycznych. Znaczenie zdarzeń i czynów politycznych przede wszystkim mierzy się tym, o ile przyczyniają się one do obrony i rozszerzenia wpływów narodu nazewnątrz, nawewnątrz zaś do wzmocnienia jego jedności, do rozwoju sił narodowych, do pogłębienia treści i rozszerzenia zakresu narodowego życia” (26). Bez wątpienia kwestia zasad i formuły wyborczej należała do kategorii „zdarzeń i czynów politycznych” podporządkowanych wartości centralnej &#8211; interesowi narodowemu.</p>
<p>Sytuacja polityczna w postaci podziału ziem polskich pomiędzy trzech zaborców oraz odmienność warunków demograficznych, a także kulturalnych i ekonomicznych powodowały, że narodowa demokracja w różnych częściach ziem polskich, bądź ziem, na których żyli Polacy, inaczej postrzegała narodowe interesy. Jej stanowisko odnośnie prawa wyborczego było ściśle skorelowane z oceną danej rzeczywistości społecznej i politycznej. Narodowa demokracja dokonywała oceny sytuacji, ustalała interesy polityczne Polaków i dopasowywała do tego prawo wyborcze. Było więc jak najbardziej możliwe, że wyciągnie odmienne wnioski w sprawie zasad i formuły wyborczej, w zależności od tego, jak odczyta polskie interesy w konkretnej rzeczywistości. <strong>Prawo wyborcze było dla niej tylko jednym z instrumentów osiągania polskich potrzeb.</strong> Na obszarze, na którym Polacy przeważali pod względem demograficznym &#8211; Królestwo Polski, Wielkopolska, Górny Śląsk, Księstwo Cieszyńskie &#8211; narodowa demokracja akceptowała powszechność, równość, tajność i bezpośredniość głosowania oraz opowiadała się za formułą większościową, realizowaną w okręgach jednomandatowych. Na tych obszarach ani powszechność i równość wyborów, ani też większościowa formuła wyborcza, nie tylko nie szkodziły polskim interesom, a wręcz je chroniły &#8211; jak w Wielkopolsce czy na ziemi cieszyńskiej. Natomiast w odniesieniu do Galicji wschodniej i kresów wschodnich pod panowaniem rosyjskim, na których to ziemiach Polacy byli mniejszością demograficzną, a ich mocna pozycja wynikała z czynnika kulturalnego i ekonomicznego, narodowa demokracja odrzucała głównie zasadę równości. Uczynienie wyborów równymi oznaczałoby jej zdaniem zmajoryzowanie Polaków przez Rusinów i Białorusinów. Ochrona polskich interesów na tych ziemiach wymagała według endecji zastosowania rozwiązań uwzględniających znaczenie kulturalne i ekonomiczne Polaków. Szukała więc zabezpieczenia polskich interesów w katastrze narodowym, w głosowaniu proporcjonalnym, pluralnym, ograniczonym, a także w geometrii wyborczej czy nawet w kurialnym systemie wyborczym. Powyższe wnioski oznaczają, że w okresie poprzedzającym odzyskanie niepodległości narodowa demokracja nie miała jednego stanowiska ani w sprawie zasad ani też w kwestii formuły wyborczej. Wobec tego występujące w literaturze oceny wskazujące, że nie akceptowała powszechności i równości wyborów, są nieuprawnione i merytorycznie nierzetelne.</p>
<p>Na obszarach, gdzie Polacy stanowili demograficzną większość, narodowa demokracja była skłonna stosować prosty system wyborczy, oparty na 4. przymiotnikach i formule większościowej. Natomiast tam, gdzie Polacy byli mniejszością znaczącą cechą podejścia narodowej demokracji do prawa wyborczego była chęć stosowania rozwiązań kombinacyjnych. Jej podejście do reformy prawa wyborczego do sejmu galicyjskiego pokazuje, że w zależności od tego, jak oceniała położenie Polaków w konkretnych warunkach, była skłonna stosować różne systemy wyborcze &#8211; głosowanie większościowe, proporcjonalne, pluralne, ograniczone. Gotowość zastosowania rozwiązań kombinacyjnych odnosiła się również do kwestii geometrii wyborczej &#8211; w zależności od oceny sytuacji w konkretnej rzeczywistości, uznawała za potrzebne wprowadzenie okręgów jednomandatowych, dwumandatowych czy też wielomandatowych bądź też akceptowała wprowadzanie nierównych okręgów wyborczych. Podejście narodowej demokracji do prawa wyborczego znamionowała też elastyczność. Formacja ta, nawet gdy określała konkretnie swój pogląd w tej sprawie, to pozostawała otwarta na alternatywne propozycje rozwiązań. Postulaty wyodrębnienia Galicji, autonomii Królestwa Polskiego, świadczyły, że była też gotowa plastycznie łączyć kwestię prawa wyborczego z innymi rozwiązaniami politycznymi. Tę cechę postępowania narodowej demokracji można było też zaobserwować w samym procesie tworzenia niepodległego państwa polskiego. W październiku 1918 r. utworzono rząd, na którego czele stanął narodowy demokrata Józef Świeżyński. Był to pierwszy rząd powstały wprawdzie ze wskazania Rady Regencyjnej, to jednak bez akceptacji władz zaborczych. W intencji narodowej demokracji miał to być rząd ogólnonarodowy, a więc koalicyjny, z udziałem m.in. polskich socjalistów. Jednym z warunków, które postawili socjaliści w zamian za wejście do tego rządu, było żądanie wprowadzenia proporcjonalnej formuły wyborczej w przygotowywanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego. Narodowi demokraci zaakceptowali to żądanie. W październiku 1918 r. zespół złożony z narodowego demokraty <strong>Zygmunta Chrzanowskiego</strong>, socjalisty <strong>Mieczysława Niedziałkowskiego</strong> i ludowca z PSL „Wyzwolenie” <strong>Włodzimierza Wakara</strong> opracował projekt ordynacji wyborczej, zakładający, że wybory do Sejmu Ustawodawczego będą w pełni <strong>proporcjonalne</strong>, przeprowadzone w nierównych wielomandatowych okręgach wyborczych.</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small> 1. Program Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w zaborze rosyjskim, Kraków 1903, s. 10.<br />
2. Cyt. za: R. Wapiński, Narodowa Demokracja 1893-1939. Ze studiów nad dziejami myśli nacjonalistycznej, Wrocław. Warszawa. Kraków. Gdańsk Zakład Narodowy imienia Ossolińskich. Wydawnictwo, 1980, s. 31.<br />
3. Tamże, s. 147; T. Kulak, Jan Ludwik Popławski. Biografia polityczna, Wrocław. Warszawa. Kraków. Zakład Narodowy im. Ossolińskich Wydawnictwo 1994, s. 158.<br />
4. B. Ostoja, Charakter demokracji narodowej jako stronnictwa, „Przegląd Wszechpolski”, nr 5, maj 1903.<br />
5. S. Kozicki, Historia Ligi Narodowej, Londyn 1964, s. 469.<br />
6. T. Kulak, Jan Ludwik Popławski&#8230;, cyt. wyd., s. 114.<br />
7. T. Kulak, Jan Ludwik Popławski&#8230;, cyt. wyd., s. 156; R. Wapiński, Narodowa demokracja&#8230;, cyt. wyd., s. 86.<br />
8. R. Wapiński, Narodowa Demokracja&#8230;, cyt. wyd., s. 75. Tę elastyczność demokracji narodowej dostrzegł wcześniej także Władysław Pobóg-Malinowski. Będąc jednak jej przeciwnikiem, ukazywał to jako stronę ujemną endecji: „Pisaliśmy już, że terenem jej zabiegów i usiłowań były jednocześnie &#8211; lud wiejski, proletariat miejski, inteligencja, warstwa kupiecka, drobno-przemysłowa i szlachecka &#8211; a więc konglomerat, zlepiony nikłym uczuciem patriotycznym, rozsadzonym zaś od dołu klinami w postaci różnic klasowych. Zwracaliśmy już uwagę, że działalność w takim konglomeracie &#8211; a więc na tle sprzecznych interesów i dążeń, wzajemnych niechęci, uprzedzeń, posądzeń i oskarżeń &#8211; nie mogła iść po linii prostej; &#8211; musiała iść po linii po linii łamanej, zygzakowatej; &#8211; i że Liga &#8211; w nieuniknionej konsekwencji &#8211; nie mogła nie być organizacją chwiejną, niepewną siebie, działającą po omacku, byle nikogo nie zrazić, nie zniechęcić, nie przerazić” (W. Pobóg-Malinowski, Narodowa demokracja 1887-1918. Fakty i dokumenty, Warszawa 1933, s. 138).<br />
9. Korzystałem z drugiego wydania: Lwów &#8211; Warszawa 1906.<br />
10. „Mocodawcy zrzekają się tu dobrowolnie swej woli na rzecz przedstawiciela, nadają mu władzę stanowienia o nich i za nich&#8230;” (Z. Balicki, Parlamentaryzm. Zarys socyologiczny, Lwów &#8211; Warszawa 1906, T. I, s. 123).<br />
11. Zastępca &#8211; pisał Balicki &#8211; „przeprowadza według własnego rozumienia rzeczy to, co nie zostało uznanym za wspólne na wewnątrz grupy (&#8230;) Wola zastępcy staje się w danym zakresie obowiązującą dla mocodawców i choćby się w następstwie nie zgadzali na wypływające stąd skutki, ulec muszą ustanowionej przez siebie samych władzy (&#8230;) Zastępstwo nadaje władzę, która wkracza już często w dziedzinę przymusu” (Tamże, s. 123 – 124).<br />
12. Tamże, s. 112.<br />
13. Tamże, s. 163.<br />
14. Tamże, s. 166.<br />
15. Niesłychanie przenikliwie pisał Balicki: „Gdy poseł nie jest od nikogo zależny i przez nikogo kontrolowany, staje się on prawie zawsze, wskutek demoralizującej natury swego położenia, rzecznikiem własnych interesów i własnych ambicji. Władza, jaką posiada parlament centralistyczny, ogniskujący w sobie wszystkie sprawy kraju, daje mu w rękę oręż, o którego poparcie ubiegają się różne potężne koterie ekonomiczne kraju. Otwiera to szeroko wrota przekupstwu, frymarczeniu dobrem publicznym, intrygom, zakulisowym machinacjom, całej tej grze pokątnej a nieobliczalnej, która stanowi przewlekłą chorobę współczesnego parlamentaryzmu. Niepomierna władza zdana na łaskę prywatnych zakusów, nieskoordynowany indywidualizm jednostek i koterii, połączony w najwyższym ciele prawodawczym, &#8211; taki jest powszechnie stwierdzany wynik zupełnej niezależności organu państwowego, mającego reprezentować rozum stanu” (Tamże, s. 166-167).<br />
16. Tamże, s. 143.<br />
17. Pisał: „Jeżeli mamy z jednej strony urabiające się drogą tradycji i rozwijające się swobodnie opinie wśród obywateli, połączonych w odpowiednie stronnictwa, z drugiej strony ich przedstawicieli, którzy reprezentują i bronią przekonań, będących zarówno ich własnymi jak i ich mocodawców, to związek pomiędzy posłem a jego wyborcami będzie równie ścisły, jak wtedy, gdy mandat jego jest oparty na instrukcji. Związek ten będzie nawet ściślejszy, gdyż polega na zupełnej solidarności przekonań i dążeń, podczas gdy wszelki mandat nakazczy, może mieć często tylko siłę umowy formalnej, pozbawionej duszy i treści wewnętrznej. Otóż ten właśnie charakter delegacji i określonych pełnomocnictw w systemie przedstawicielstwa jest właściwością i podstawą rządów bezpośrednich” (Tamże, s. 145-146).<br />
18. „Ale sztuczny ten przyrost jednego odłamu przedstawicielstwa, mianowicie tego, który wchodzi do parlamentu dzięki swym zdolnościom do zdobywania mandatów i narzucania się opinii, a nie dzięki zaletom i zasługom obywatelskim, pociąga za sobą gorsze jeszcze następstwa. Otwiera on szeroko wrota szczególnej kategorii pasożytów politycznych, ubiegających się o krzesła poselskie dla przeprowadzenia osobistych interesów i wnoszących do parlamentu cały wir intryg, spekulacji giełdowych i przekupstw” (Z. Balicki, Parlamentaryzm. Zarys socyologiczny, Lwów &#8211; Warszawa 1906, T. II, s. 17).<br />
19. Tamże, s. 12.<br />
20. Tamże, s. 68.<br />
21. Tamże, s. 94-95.<br />
22. Tamże, s. 94-95.<br />
23. Tamże, s. 99.<br />
24. „Przegląd Narodowy”, nr 10 z października 1909 r.<br />
25. „Przegląd Wszechpolski”, nr 2 z lutego 1899.<br />
26. Program Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w zaborze rosyjskim, Kraków 1903, s. 10. </small></p>
</div>
<div id="ramka_04article">
<p>Tekst ukazał się pierwotnie w Śląskim Kwartalniku Historycznym „Sobótka”, nr 2 z 2008 roku.</p>
</div>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4226 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie-endecja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory Polskie</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-polskie/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-polskie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 19:32:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Wybory Polskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/07/02/wybory-polskie/</guid>

					<description><![CDATA[Artykułem dr. Zdzisława Ilskiego &#8222;U progu niepodległości&#8221; rozpoczynamy dziś nowy cykl zatytułowany &#8222;Wybory Polskie&#8221;. Ta, niezwykle ważna dla kształtowania naszej]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-654"></span></p>
<p>Artykułem dr. Zdzisława Ilskiego &#8222;U progu niepodległości&#8221; rozpoczynamy dziś nowy cykl zatytułowany &#8222;Wybory Polskie&#8221;. Ta, niezwykle ważna dla kształtowania naszej świadomości obywatelskiej problematyka jest nieobecna w tzw. mediach publicznych, chociaż to właśnie one powinny prowadzić edukację publiczną w tej dziedzinie. Spróbujemy tę lukę wypełnić, publikując &#8211; w roku wyborczym (wybory prezydenckie i samorządowe), a więc w sprzyjającym okresie &#8211; cykl artykułów dr. Z. Ilskiego z Wrocławia o tym, jak w warunkach polskich rodziły się i rozwijały koncepcje wyborcze.</p>
<p>Do czego nam jest potrzebna wiedza o systemach wyborczych? Klasyk nowoczesnej socjologii, Jose Ortega y Gasset, pisał: <em><strong>&#8222;Zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego, a mianowicie: procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne. Jeśli system wyborów działa skutecznie, jeśli dostosowuje się do wymogów rzeczywistości, to wszystko jest w porządku, natomiast jeśli tego nie robi, to demokracja zaczyna się walić, chociażby cała reszta działała bez zarzutu&#8230; Instytucje demokratyczne nie oparte na autentycznych wyborach są niczym&#8221;</strong></em>.</p>
<p>Naszym celem są wybory do Sejmu w jednomandatowych okręgach wyborczych, nie osiągniemy go jednak dotąd, dopóty nie zrozumiemy znaczenia rozwiązań wyborczych i podstawowych różnic między głównymi systemami oraz nie zaczniemy domagać się zmian od polityków. Stąd właśnie, nasza propozycja wycieczki przez historię, która jak wiadomo jest najlepszą nauczycielką.</p>
<p class="foto">Foto: Rok 1927, kobiety agitujące na warszawskiej ulicy w dniu wyborów. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC), sygn. 1-A-3367-3.</p>
<p>Z artykułów dr. Zdzisława Ilskiego dowiemy się, jak jak wykuwał się polski system parlamentarny, jakie popełniano błędy, czym się kierowano, skąd czerpano wzorce, niezbędną wiedzę i doświadczenie. Najpierw przedstawimy różne koncepcje wyborów do parlamentu polskiego pojawiające się u progu polskiej niepodległości, aż do chwili zwołania Sejmu Ustawodawczego (konstytuanty) w 1919 roku, następnie poznamy poglądy działaczy trzech głównych nurtów politycznych &#8211; endecji, niepodległościowych socjalistów i ludowców &#8211; a w dalszej części dokonamy przeglądu systemów wyborczych stosowanych pod zaborami (Galicja, zabór pruski, rosyjski oraz Śląsk Cieszyński) i udziału w nich Polaków, zwłaszcza z obozu endecji.</p>
<p>Dwukrotnie w dziejach najnowszych musieliśmy podejmować naukę parlamentaryzmu od podstaw, w roku 1918 i 1989. W 1918 roku pod wieloma względami było trudniej niż w 1989. Polski jeszcze nie było, z trudem powstawała po 123 latach niebytu państwowego, niepodległość nie była jeszcze przesądzona, a i wtedy, kiedy już wreszcie Polska &#8222;wybuchła&#8221; istniało mnóstwo problemów, wydawać by się mogło o wiele ważniejszych od ordynacji wyborczej &#8211; tworzono zręby administracji, scalano trzy różne organizmy zaborcze w jeden, tworzono armię narodową, trwała zacięta walka &#8211; zbrojna i dyplomatyczna &#8211; o niemal wszystkie granice, a wyłaniająca się z dymów wojny Polska nie była krajem jednolitym narodowościowo. W tych niezwykle trudnych warunkach prowadzono debatę o przyszłym systemie wyborczym Polski. Dziś, zastanawia i wręcz szokuje, jak wiele grup, stronnictw, towarzystw, działając w tak trudnych warunkach, pracowało nad ustrojem przyszłego państwa, jak wiele wysuwano koncepcji, z jakim zapałem dyskutowano, spierano się, przebierano w pomysłach, wykorzystywano doświadczenia państw zaborczych. Nietrudno zauważyć, że w 1989 roku takiej debaty nie przeprowadzono. Polacy nie mieli możliwości świadomego wypowiedzenia się na temat sposobu kształtowania swoich ciał przedstawicielskich.</p>
<p>W przyszłości będziemy chcieli rozszerzyć zakres naszego cyklu o inne wybory, m.in. wybory powojenne oraz elekcyjne w dawnej Polsce. Rzadko pamiętamy o tym, że Polska była jednym z prekursorów parlamentaryzmu, że już w 1493 roku ukonstytuował się pierwszy polski walny Sejm, łączący izby poselską i senatorską. W następnych wiekach byliśmy ostoją parlamentaryzmu i demokracji, to u nas wybierano królów w drodze wolnej elekcji i to w czasach, kiedy w większości krajów Europy, królowie tyrani, ścinali swoim przeciwnikom głowy. Mamy powody do dumy, ale ukoronowaniem naszych historycznych dążeń będzie dopiero ordynacja wyborcza z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. <strong>(tr)</strong></p>
<h5><strong>*   *   *</strong></h5>
<div class="article">
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4252 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_considerant.png" alt="" width="220" height="277" />Zdjęcie obok: <em><strong>Wiktor Considérant, socjalista utopijny, feminista i zwolennik ordynacji proporcjonalnej &#8211; takiej, jaka obowiązuje obecnie w Polsce.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Gdy w początkach nowożytnej demokracji zastanawiano się nad sposobem realizowania woli ludu, to na ogół twierdzono, że powinna ona dokonywać się poprzez zasadę większości; wybitni myśliciele doby oświecenia &#8211; <strong>John Locke</strong>, a nawet <strong>Jan Jakub Rousseau</strong> &#8211; za wolę ludu uznawali decyzję podjętą przez jego większość. Stąd też zasada głosowania większościowego dominowała w procedurach wyborczych XIX &#8211; wiecznych społeczeństw demokratycznych, a zwłaszcza w przy formowaniu i praktycznym działaniu parlamentów.</p>
<p>Wybitny prawnik francuski <strong>A. Esmein</strong> pisał na przełomie XIX i XX wieku: „Prawo większości jest jedną z tych prostych idei, które nasuwają się same przez się; ma ono to do siebie, że nikogo z góry nie wyróżnia i stawia wszystkich głosujących w jednym szeregu” (1). Z czasem jednak zaczęto podnosić negatywne strony głosowania wiekszościowego, a przede wszystkim wskazywano, że czasem prowadzi ono do rządów sił, które są w rzeczywistości mniejszością oraz że eliminuje ono z życia parlamentarnego mniejszości polityczne i w związku z tym jest niesprawiedliwe. Wątpliwości z tym związane spowodowały, że już w połowie XIX wieku w Europie zaczął rozwijać się ruch idący w kierunku zmiany wyborów większościowych na proporcjonalne. Ośrodkiem tego ruchu stała się Szwajcaria, a czołową postacią wśród zwolenników proporcjonalności był <strong>Wiktor Considérant</strong>, Francuz działający w Szwajcarii, socjalista utopijny, uczeń i następca Karola Fouriera. Za środowiskiem socjalistów utopijnych na przełomie XIX i XX wieku idee wyborów proporcjonalnych przyswoił sobie cały ruch socjalistyczny, w tym również polscy socjaliści.</p>
<h4>Większościowe czy proporcjonalne?</h4>
<p>W przypadku Polski problem ordynacji wyborczej do parlamentu polskiego pojawił sie już w końcu XIX wieku. Dyskusja nad nim wiązała sie jednak nie tyle z powstaniem ruchu socjalistycznego, co przede wszystkim z odrodzeniem się wówczas nurtu niepodległościowego. Szereg organizacji politycznych bardziej lub mniej otwarcie głosiło hasło niepodległej Polski. Wraz z nim formułowało wizję jej ustroju społecznego i politycznego. Na ogół opowiadano się za republikańskim ustrojem państwa i raczej powszechne było przekonanie, że przyszła Polska powinna być demokracją parlamentarną. Głównym organem ustawodawczym miał byc parlament. Różnie go nazywano &#8211; parlamentem, zgromadzeniem ustawodawczym, a najczęściej sięgano do tradycyjnej nazwy sejm; operowano też terminem konstytuanta, gdyż brano pod uwagę to, że ostateczny kształt ustroju Polski powinien być nadany przez specjalny sejm konstytucyjny. Ugrupowania polityczne starały się też udzielić odpowiedzi na pytanie o sposób wyłaniania sejmu, a przy okazji również innych ciał przedstawicielskich. W prowadzonej na przełomie XIX i XX wieku dyskusji wokół prawa wyborczego istotnym był &#8211; obok innych kwestii &#8211; spór o formułę wyborczą, przez którą rozumie się to, czy to parlament ma być wyłaniany na podstawie wyborów większościowych czy też proporcjonalnych, nazywanych alternatywnie stosunkowymi. Innymi słowy był to spór czy ordynacja ma być <strong>4-przymiotnikowa</strong> (wybory powszechne, równe, bezpośrednie, głosowanie tajne) czy też <strong>5-przymiotnikowa</strong> (głosowanie tajne, wybory powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne). Z kwestią tą ściśle łączył się problem podziału kraju na okręgi wyborcze – dyskutowano tu szczególnie, czy okręgi mają być <strong>jednomandatowe</strong> czy <strong>wielomandatowe</strong>.</p>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4253 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_jodko_narkiewicz.jpg" alt="" width="220" height="297" />Zdjęcie obok: <em><strong>Witold Jodko-Narkiewicz, zwolennik jednomandatowych okręgów wyborczych u progu polskiej niepodległości.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W tym dyskursie niesłychanie ważna okazała się być ewolucja stanowiska polskich socjalistów. Początkowo byli oni zwolennikami głosowania większościowego. W latach 1892-1906 Polska Partia Socjalistyczna programowo opowiadała się za czteroprzymiotnikowym prawem wyborczym; podobnie czyniła to galicyjska PPSD. Jednakże w 1906 r. w PPS doszło do rozłamu na PPS-Lewicę i PPS-Frakcję Rewolucyjną skupioną wokół <strong>Józefa Piłsudskiego</strong>. PPS-Lewica, w programie z 1908 r., pozostała przy zdaniu, że we wszystkich wyborach powinna obowiązywać czteroprzymiotnikowa ordynacja wyborcza. Odmienne stanowisko zajęła natomiast PPS-Frakcja Rewolucyjna. W programie przyjętym w 1907 r. partia ta stwierdzała, że zarówno w jednoizbowym parlamencie niepodległej Republiki Demokratycznej Polskiej, a także we wszystkich innych ciałach prawodawczych, powinna obowiązywać m.in. zasada: „Powszechne, równe, bezpośrednie i tajne głosowanie dla wszystkich obywateli bez różnicy płci, po ukończeniu 20 lat życia. Przedstawicielstwo proporcjonalne” (2). Sformułowanie „przedstawicielstwo proporcjonalne” oznaczało, że ta grupa działaczy przestała akceptować wybory większościowe i przyswoiła sobie ideę wyborów proporcjonalnych. W polskim ruchu socjalistycznym nie był to koncept nowy. Zawierał go już bowiem program PPS w zaborze pruskim z 1893 r. PPS zaboru pruskiego była częścią Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Akceptowała więc program przyjęty przez SPD w 1891 r. na kongresie w Erfurcie wraz z zawartą w nim ideą przeprowadzania proporcjonalnych wyborów. PPS zaboru pruskiego ściśle kooperowała z PPS-Frakcja Rewolucyjna. Stąd też można przyjąć, że PPS-Frakcja Rewolucyjna zaakceptowała zasadę proporcjonalności wyborów pod wpływem PPS zaboru pruskiego, a szerzej &#8211; pod wpływem programu erfurckiego SPD. Pod silnym wpływem niemieckiej SPD pomysł, by wybory do sejmu odrodzonej Polski przeprowadzać na podstawie pięcioprzymiotnikowej ordynacji wyborczej ostatecznie przeważył i utrwalił się w PPS.</p>
<p>Dokonana w 1907 r. zmiana zdania PPS w sprawie ordynacji wyborczej nie była wolna od kontrowersji w łonie współpracowników J. Piłsudskiego. Byli wśród nich zwolennicy głosowania większościowego, przeprowadzanego w jednomandatowych okręgach wyborczych. Należał do nich <strong>Witold Jodko-Narkiewicz</strong>. Zmiana stanowiska PPS w sprawie zasad wyborczych przysporzyła mu szczególnych trudności. Gdyż właśnie jemu &#8211; zwolennikowi jednomandatowych okręgów wyborczych &#8211; przypadł obowiązek napisania komentarza do nowego programu. W 1908 r. wydał on pod pseudonimem A. Wroński obszerne „Objaśnienie programu Polskiej Partii Socjalistycznej” (3). Nie kwestionował w nim zasady proporcjonalności wyborów. Zręcznie natomiast wyzyskał prezentację tego elementu programu do obrony jednomandatowych okręgów wyborczych. Jego zdaniem wybory powinny dać taki skład parlamentu, który proporcjonalnie odbije przekonania ludności, a oprócz tego wybory powinny dać także reprezentację mniejszości. Cele te można osiągnąć poprzez wprowadzenie okręgów wielomandatowych. Jednakże Jodko-Narkiewicz wyraźnie wyeksponował, że zarówno proporcjonalność jak i przedstawicielstwo mniejszości w parlamencie jest osiągane także poprzez wprowadzenie okręgów jednomandatowych. Stwierdzał: „Są i różne inne sposoby zapewnienia przedstawicielstwa proporcjonalnego, ale je pominiemy. Najprostszy jednak sposób przystosowania do zdania ludności jest: jeden poseł na jeden okręg” (4). Rozumowanie to było wyrazem logiczności myślenia politycznego. Jodko-Narkiewicz zwrócił bowiem uwagę na rzecz bardzo istotną w sporze o formułę wyborczą, a mianowicie na to, że wybory przeprowadzane w jednomandatowych okręgach wyborczych też służą zachowaniu proporcji pomiędzy przekonaniami ludzi, a ich przedstawicielstwem w parlamencie. Proporcji pomiędzy przekonaniami politycznymi a reprezentacją parlamentarną niekoniecznie bowiem należy szukać w jednym okręgu wyborczym, a raczej stosować należy perspektywę ogólnokrajową. W tej perspektywie, zdaniem Jodko-Narkiewicza, mniejszość polityczna może uzyskać przedstawicielstwo parlamentarne w tych jednomandatowych okręgach, w których zdobędzie większość. Aby jednak tak się stało, okręgi powinny być nie tylko jednomandatowe, ale także małe. Perswadował: „Okręgi wyborcze powinny być jak najmniejsze, gdyż wtedy najłatwiej przeprowadzić posłów ludowych. Większość mieszkańców jakiegoś miasta może być nastrojona wrogo do socjalizmu, ale podzielmy to miasto na kilka okręgów, z których każdy wybiera po 1 pośle, to zawsze znajdziemy parę dzielnic robotniczych, z których wyjdzie po socjaliście” (5). W sumie więc z jego rozumowania wynikał logiczny wniosek, że wybory przeprowadzane w jednomandatowych okręgach wyborczych, liczących ok. 25 tys. wyborców są gwarancją ochrony mniejszości. Stąd dopowiadał, że poza sejmem polskim, w ten sposób powinny być wybierane także samorządy lokalne. Dodał też, że wybory powinny być przeprowadzane w miarę często, by zachować związek pomiędzy posłem a wyborcami.</p>
<p>Prezentowany przez Jodko-Narkiewicza punkt widzenia nie przyswoił się wśród niepodległościowych socjalistów. PPS i za nią PPSD u progu niepodległej Polski opowiedziały się za wyborami proporcjonalnymi. Stanowisko to z jednej strony wywarło przemożny wpływ na ustalenie formuły wyborczej, według której wybrano Sejm Ustawodawczy w 1919 r., a z drugiej strony stanowisko socjalistów wpłynęło także na postawę innych ugrupowań politycznych. W programach tych ugrupowań zaszła podobna ewolucja jak u socjalistów. W przededniu niepodległej Polski za wyborami proporcjonalnymi opowiadały się organizacje chrześcijańsko-demokratyczne, poważna część ruchu ludowego (PSL-Lewica i PSL „Wyzwolenie”), a także wielu polityków i ludzi nauki związanych z narodową demokracją. U progu niepodległej Polski właściwie pewnym wyjątkiem było tylko Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast” z Jakubem Bojko i Wincentym Witosem na czele, które konsekwentnie domagało się przeprowadzenia wyborów do Sejmu Ustawodawczego w jednomandatowych okręgach wyborczych.</p>
<h4>Generał von Beseler &#8211; okręgi jednomandatowe</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4251 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_beseler.jpg" alt="" width="220" height="291" />Zdjęcie obok: <em><strong>Propozycję ordynacji wyborczej przygotowywał dla niepodległej Polski generalny gubernator Hans von Beseler.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kwestia przyjęcia ordynacji (i formuły) wyborczej do Sejmu zaczęła konkretyzować się w trakcie I wojny światowej, a ściślej po ogłoszeniu Aktu 5 listopada 1916 r. Odrodzenie państwowości polskiej stawało się wówczas coraz bardziej realne. Pilne było więc też opracowanie ordynacji wyborczej do polskiego sejmu. W latach 1917-1918 sprawą tą zajmowało się kilka ośrodków. Wypowiedział się w niej generalny gubernator w Królestwie Polskim <strong>Hans von Beseler</strong>. Uczynił to w autorskim projekcie konstytucji dla tworzącego się państwa polskiego. Niezmiernie interesujące jest to, że Besler zaprojektował wprowadzenie w Polsce wyborów większościowych, przeprowadzanych w jednomandatowych okręgach wyborczych. Dodatkowo przedstawił też merytoryczne uzasadnienie tej propozycji. Uzasadnienie to godne jest przypomnienia, bo część argumentów w nim zawartych zachowuje aktualność. Beseler odrzucił możliwość wprowadzenia w Polsce wyborów proporcjonalnych. Zasadniczym powodem było to, że nie chciał instalować w Polsce systemu, który „nie jest pożądany także ze względu na jego oddziaływanie na stosunki niemieckie” (6). Tam, po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r., powstał parlament ogólnoniemiecki (Reichstag). Tworząc nową instytucję kanclerz Otto von Bismarck zdecydował się na wprowadzenie nowatorskiego i demokratycznego prawa wyborczego: jednoizbowy sejm Rzeszy wybierany był na cztery lata na podstawie powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego głosowania w 397 jednomandatowych okręgach wyborczych, a jeden poseł przypadał na ok. 100 tys. mieszkańców. Dla Beselera był to z pewnością wzór godny powtórzenia w Polsce. Z drugiej strony &#8211; można przypuszczać, że unikając wprowadzenia w Polsce wyborów proporcjonalnych, Beseler starał się uniknąć takiej niedobrej ewentualności w samych Niemczech; inaczej mówiąc, nie chciał, aby przyjęta w Polsce ordynacja wyborcza negatywnie oddziaływała na ordynację niemiecką, w kierunku odejścia od przeprowadzania wyborów w okręgach jednomandatowych na rzecz wyborów proporcjonalnych.</p>
<p>Generalny gubernator rozważał możliwość stosowania dwóch konkretnych wariantów systemu proporcjonalnego: utworzenia jednego okręgu wyborczego oraz wariantu tworzenia okręgów wielomandatowych. Negował możliwość wprowadzenia w Polsce pierwszego wariantu uznając, że wybory przeprowadzane w państwie traktowanym jako jeden okręg wyborczy depersonalizują wybory &#8211; jak się wyraził &#8211; „usuwają wszelki osobisty związek posła z wybierającą go ludnością” (7). Odrzucił także możliwość utworzenia okręgów wielomandatowych. Zasadniczym motywem było w tym przypadku przekonanie o bezcelowości takiego zabiegu. Z pewnością był ogólnie zaznajomiony z przebiegiem dotychczasowej dyskusji w sprawie zasad wyborczych. Orientował się, że wybory proporcjonalne są racjonalne w warunkach istnienia, według dzisiejszej terminologii, podziałów socjopolitycznych, czyli trwałych podziałów istniejących w społeczeństwie, które czynią potrzebnym racjonalne podzielenie mandatów pomiędzy skonfliktowane grupy. Takich okoliczności w Polsce ogólnie nie dostrzegał. Pisał, że Polska jest krajem o charakterze rolniczym i w związku z tym „brak jest zróżnicowania w życiu politycznym” (8). W jego ocenie sytuacji w Polsce, takie podziały istniały tylko w niektórych okręgach &#8211; szczególnie przemysłowych &#8211; gdzie występował antagonizmy o charakterze klasowym, a oprócz tego ulokowana była ludność żydowska. W tych okręgach dostrzegał więc istnienie mniejszości &#8211; społecznych i narodowych &#8211; które w systemie wyborczym powinny znaleźć osłonę. Dlatego proponował, na zasadzie wyjątku, wprowadzenie wielomandatowych okręgów wyborczych w Warszawie, Łodzi i Będzinie, gdzie istniało faktyczne zróżnicowanie. W sumie więc trzeba uznać, że propozycja Beselera była próbą poszukania rozwiązania pośredniego pomiędzy większościowym a proporcjonalnym wariantem kształtowania parlamentu. Nie można tej propozycji odmówić racjonalności ani pragmatyzmu: Beseler proponował wybory proporcjonalne tam, gdzie istniała realna potrzeba ich wprowadzenia, tam zaś, gdzie nie było to według niego wyraźnie potrzebne &#8211; należało wprowadzić głosowanie większościowe w jednomandatowych okręgach wyborczych.</p>
<h4>Tymczasowa Rada Stanu &#8211; okręgi 3-mandatowe</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4257 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_siemienski.jpg" alt="" width="220" height="289" />Zdjęcie obok: <em><strong>Józef Siemieński, twórca (wraz z prof. J. Buzkiem) ordynacji opartej na 3-mandatowych okręgach wyborczych.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Inną propozycję przedstawili jednak sami Polacy. W latach 1917-1918 politycy i wybitni prawnicy polscy pracowali nad projektem konstytucji i projektami ordynacji wyborczej do sejmu w ramach Komisji Sejmowo-Konstytucyjnej <strong>Tymczasowej Rady Stanu</strong>, w ramach działania Rady Stanu i Rady Regencyjnej. Powstał wówczas projekt konstytucji państwa polskiego i trzy kolejne projekty ordynacji wyborczej do sejmu. We wszystkich tych projektach zawarta była propozycja, by wybory do Izby Poselskiej przeprowadzić w małych, równych, trzymandatowych okręgach wyborczych. W art. 44 projektu konstytucji z 1917 r. zapisano: „Pierwsza ordynacja wyborcza ustali podział państwa na okręgi wyborcze tak, aby liczyły od 160-200 tysięcy ludności. Każdy okręg będzie wybierał po trzech posłów; liczba ta może być powiększona lub zmniejszona, ale nie dalej niż do dwóch, na skutek zmian w rozsiedleniu ludności, a według przepisów ordynacji wyborczej” (9). W przyjętej później ordynacji pomysł wprowadzenia okręgów 3-mandatowych uzupełniono zapisem, by w takim okręgu mandat uzyskiwała grupa ciesząca się poparciem minimum 20% wyborców okręgu. Tylko w Warszawie i w Łodzi &#8211; na zasadzie wyjątku &#8211; okręgi miały być wielomandatowe.</p>
<p>Głównymi pomysłodawcami propozycji wprowadzenia trzymandatowych okręgów wyborczych byli profesorowie <strong>Józef Buzek</strong> i <strong>Józef Siemieński</strong>, obaj w przeszłości związani z narodową demokracją. Z jednej strony obaj byli zwolennikami wprowadzenia wyborów proporcjonalnych; uważali bowiem, że system proporcjonalny najdokładniej oddaje stan polityczny kraju i nie pozwala większości deprecjonować istniejących mniejszości. Lecz z drugiej strony &#8211; obaj też zdawali sobie sprawę z tego, że rozbudowana proporcjonalność może spowodować rozproszenie sił w parlamencie, paraliżujące jego pracę. Stąd też podjęli próbę takiego przekształcenia proporcjonalności, by zminimalizowane zostały negatywne skutki tej formuły wyborczej. Przede wszystkim chodziło im o zmniejszenie roli partii politycznych w wyborach oraz o utrudnienie wejścia do parlamentu nadmiernej liczby ugrupowań. Pisał J. Siemieński: „Przy trzymandatowych okręgach grupy mniejsze niż 20% ludności nie będą miały szans na zdobycie mandatu, co zapobiegnie rozbiciu Izby poselskiej na podobieństwo dzisiejszego mozaikowego układu partyjnego, przy którym tak trudno o zdecydowaną większość” (10). Można więc powiedzieć, że idea wprowadzenia równych trzymandatowych okręgów wyborczych była świadomie podjętą próbą znalezienia rozwiązania pośredniego, kompromisowego pomiędzy propozycją wyborów proporcjonalnych i większościowych z JOW. Autorzy tej idei zdawali sobie sprawę z tego, że „ograniczenie liczby mandatów do trzech na okręg jest przekształceniem proporcjonalności” (11). Sens tego przekształcenia sprowadzał się do tego, by wprowadzając proporcjonalność wyborów, respektować także fundamentalną dla porządku reprezentacji parlamentarnej zasadę większości. Wiedzieli też, że to przekształcenie proporcjonalności ma konsekwencje. Proporcjonalne wybory zmierzały do osiągnięcia pełnego obrazu różnorodności politycznej społeczeństwa i zasadniczą ich cechą jest wielość mandatów w stosunku do ilości stronnictw. W praktyce w wielomandatowym okręgu wyborczym mandat otrzymać może nawet stosunkowo mała grupa wyborców. Wprowadzenie 3-mandatowych okręgów wyborczych szło w kierunku ograniczenia liczby mandatów do liczby mniejszej, niż ewentualna ilość list kandydatów, przez rozmaite stronnictwa postawionych. W myśl tej propozycji nie było już możliwe uzyskanie mandatu przez małe grupy.</p>
<h4>Biuro Pracy Społecznej &#8211; okręgi wielomandatowe</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4255 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_niedzialkowski.jpg" alt="" width="220" height="301" />Zdjęcie obok: <em><strong>Mieczysław Niedziałkowski, znany działacz PPS, jeden z czołowych działaczy Biura Pracy Społecznej, w którym poszukiwano rozwiązań ustrojowych dla przyszłej Polski.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Koncyliacyjna propozycja okręgów trójmandatowych spotkała się z krytyką środowisk lewicowych. Ugrupowania lewicowe miały sprecyzowane stanowisko w sprawie zasad wyborczych, a przede wszystkim dostrzegały, że w związku ze zniechęceniem społeczeństwa na tle wojny i narastaniem atmosfery rewolucyjnej, ich pozycja polityczna wzrasta i że poprzez to mogą forsować własne propozycje ustrojowe. Konkretnie rzecz ujmując, kwestię ordynacji wyborczej podjęło działające w ramach <strong>Towarzystwa Popierania Pracy Społecznej</strong> &#8211; <strong>Biuro Pracy Społecznej</strong>. Była to komórka pracująca nad różnymi projektami rozwiązań ustrojowych i społecznych dla przyszłej Polski. Związani byli z nią głównie działacze lewicowi &#8211; zarówno z ruchu socjalistycznego jak i ludowego &#8211; by wymienić tu <strong>Mieczysława Niedziałkowskiego</strong>, <strong>Tadeusza Hołówkę</strong>, <strong>Aleksandra Bogusławskiego</strong>, <strong>Włodzimierza Wakara</strong>. Po przyjęciu ordynacji przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną oraz w trakcie jej dalszego opracowywania jej przez rząd J. K. Steczkowskiego istniejąca w Biurze Pracy Społecznej Komisja Administracyjna opracowała własny projekt ordynacji wyborczej. Latem 1918 r. został on wydany drukiem pt. „Ordynacja wyborcza do Izby Poselskiej. Projekt Komisji Administracyjnej Biura Pracy Społecznej” (12). W myśl tego projektu wybory powinny być powszechne (dla wszystkich obywateli bez różnicy płci, którzy ukończyli 21 lat), równe, bezpośrednie, tajne oraz proporcjonalne. Winne być przeprowadzone w okręgach wielomandatowych. Sam projekt ordynacji nie określił ich wielkości. Uczyniono to w „Dodatku nr 1”. Wynikało z niego, że okręgi miały być nierówne: od 19 (Warszawa. Łódź), 13 (Częstochowski), 12 (Lubelski), większość 9 &#8211; 4, najmniejszy 3 (Łowicki). W praktyce oznaczało to, że w Polsce miałby obowiązywać rozwinięty system wyborów proporcjonalnych. „Dodatek nr 5” informował o szczegółach obliczeń głosowania. Z użytych przykładów wynika, że do podziału mandatów pomiędzy grupy uczestniczące w wyborach zamierzano zastosować metodę d`Hondta&#8230;</p>
<p>Autorzy przywiązali wielkie znaczenie do uzasadnienia potrzeby wprowadzenia 5-przymiotnikowego prawa wyborczego, a zwłaszcza potrzeby uczynienia wyborów proporcjonalnymi. Wymowne było to, że podana argumentacja w mniejszym stopniu dotyczyła propozycji równych trójmandatowych okręgów, a głównie kierowała się przeciwko idei przeprowadzenia wyborów większościowych w okręgach jednomandatowych. Zgodnie z dotychczasowym przebiegiem dyskusji, za podstawowy argument przemawiający za wprowadzeniem wyborów proporcjonalnych uznali potrzebę ochrony mniejszości. Twierdzili przede wszystkim, że ustrój państwowy i prawo nie mogą eliminować z życia publicznego występujących w społeczeństwie prądów politycznych. Twierdzili też, że eliminacja mniejszości może mieć zgubne następstwa dla państwa, które dopuszcza się takiej praktyki. Za przykład posłużył im przypadek Rosji. Na początku XX wieku państwo to usunęło z Dumy zarówno mniejszości narodowe, jak i skrajne kierunki polityczne. W konsekwencji jednak radykałowie odnieśli zwycięstwo i obalili carat, a mniejszości narodowe rozczłonkowały Rosję. Na kanwie m. in. tego przykładu twierdzili: „Doświadczenie uczy, że niedokładne odzwierciedlenie przez władze państwowe kierunków społecznych ma skutek do zamierzonego odwrotny: czyni je bardziej krańcowymi, pcha na drogi mijające się z prawem” (13). Właśnie ze względu na to, że deprecjonowane mniejszości mogą być czynnikiem rozkładowym w państwie, autorzy projektu BPS uznali, że usprawiedliwione jest wprowadzenie głosowania proporcjonalnego, bo właśnie ono daje możliwość „wiernego odbicia na łamach sejmowych istotnej opinii społeczeństwa w jej odcieniach”. Ich zdaniem proporcjonalność faworyzuje mniejszość, bo dzięki niej zdobędzie ona mandaty poselskiej. Błędnie jednak założyli, że mniejszość nie zdobyłyby ich w okręgach jednomandatowych. Obie kwestie eksponowali przy problemie Żydów. Pożądanym walorem ordynacji proporcjonalnej było to, że w okręgach wielomandatowych mniejszość żydowska uzyskać może reprezentację „niemal zewsząd”, podczas gdy „w jednomandatowych okręgach przeszłaby zaledwie gdzieniegdzie” (14).</p>
<p>Autorzy projektu BPS z pewnością odczuwali potrzebę uwzględnienia zasadniczego argumentu przemawiającego za wyborami większościowymi, który mówił, że wybory powinny dać parlament zdolny do wyłaniania większości. Pisali bowiem otwarcie, że „pragnąć należy sejmu możliwie zwartego i jednolitego wobec mnogości, doniosłości i nade wszystko pilności spraw, które opracować winien”. Tyle, że ich zdaniem właśnie zaproponowany przez nich system wyborczy jest zupełnie wystarczający do ustalenia, jaka jest w Polsce większość. „Wybraliśmy tedy system proporcjonalności belgijski, który większość obdarza stosunkowo znaczniejszą ilością mandatów niż mniejszość, przez co m.in. sprzyja koalicjom stronnictw i łatwo ujawnia nicość ugrupowań liczebnie niepewnych” (15). Podobnie jak J. Buzek czy J. Siemieński, autorzy projektu BPS uważali, że Polacy są słabo przygotowani do udziału w życiu politycznym oraz że właściwie po raz pierwszy będą uczestniczyli w powszechnych wyborach. Wobec tego twierdzili, że w głosowaniu w jednomandatowych okręgach wyborczych jego wynik jest trudny do przewidzenia i w związku z tym nie daje pewności wyłonienia pożądanej większości. Poważne stronnictwa nie mogą więc powierzyć swoich losów systemowi jednomandatowemu. W tym aspekcie ich propozycja &#8211; wbrew zapewnieniom, że nie ma charakteru partyjnego &#8211; w rzeczywistości szła w kierunku obrony pozycji istniejących wówczas stronnictw. Wydaje się, że dodatkowo obawiali się tego, że wybory przeprowadzane w jednomandatowych okręgach wyborczych mogłyby okazać się wyborami klasowymi, dającymi w efekcie „izbę mało wyrobioną i mało zróżnicowaną”. Nie wyjaśnili tego bliżej, ale można przypuszczać, że obawiając się wyborów klasowych, obawiali się sejmu chłopskiego.</p>
<p>Podkreślili, że system proporcjonalny ma jeszcze inne zalety. Po pierwsze czyni wybory mniej hazardowymi &#8211; nie ma w nich formuły „wszystko albo nic”, jaka <em>de facto</em> występuje w okręgach jednomandatowych. W związku z tym są też one po drugie bardziej spokojne, nie antagonizujące &#8211; ponieważ nieosiągnięci większości nie pozbawia poważnych ugrupowań miejsca w sejmie. Po trzecie, system proporcjonalny utrudnia „kreowanie” wyników wyborczych poprzez niesumienną agitację urzędników państwowych i samorządowych; na przykładzie wyborów przeprowadzanych w Galicji twierdzili, że właśnie system jednomandatowy sprzyja urzędniczym manipulacjom. Zachowując pewien obiektywizm w ocenie systemu większościowego, autorzy projektu BPS uznali, że w jednej kwestii system jednomandatowy przewyższa proporcjonalny: „Pomiędzy posłem a okręgiem wytwarza więź o wiele silniejszą, aniżeli proporcjonalny pomiędzy kilkoma posłami a wielkim okręgiem wyborczym” (16).</p>
<p>Dopiero przy omawianiu problemu wielkości okręgów wyborczych krytycznie odnieśli się do pomysłu wprowadzenia okręgów trzymandatowych, całkowicie przy tym pomijając sprawę równości okręgów wyborczych. Twierdzili: „System trójmandatowy bowiem krzywdzi częstokroć większość, która uzyskiwać może niekiedy tak samo jeden mandat, jak duże kolejne mniejszości, i krzywdzi mniejszość nie osiągającą wysokiego w tym razie dzielnika wyborczego, pozbawiając ją mandatu” (17). W przekonaniu autorów projektu BPS pomysł okręgów trójmandatowych nie osiąga zakładanych celów: nie jest w stanie wyzyskać zalet systemu proporcjonalnego, a traci zalety systemu jednomandatowego. Krytyka ta nie była słuszna, gdyż system trójmandatowy łączył właśnie pozytywy obu systemów, z pewnością jednak krytyka ta potwierdza, że autorom propozycji wprowadzenia równych trójmandatowych okręgów wyborczych zależało właśnie na zbudowaniu rozwiązania syntetyzującego oba systemy. Tym niemniej dla autorów projektu BPS jedynie w okręgach większych 5-8 mandatowych mogą ujawnić się zalety systemu proporcjonalnego, a przy tym „jednocześnie nie zostaną pogrzebane zalety systemu przeciwnego, konsolidującego większość”.</p>
<p>W zakończeniu uzasadnienia twórcy projektu BPS mylnie informowali, że ich propozycja jest „bezpartyjna”, podczas gdy w analizowanym uzasadnieniu nie zdołali ukryć, że działają w interesie istniejących stronnictw. Zupełnie błędnie pisali też, że „zasady powszechności i proporcjonalności są w kraju ustalone i stronnictw nie dzielą” (18) W rzeczywistości ówczesne polskie partie polityczne co najwyżej akceptowały powszechność wyborów, ale z pewnością nie wszystkie akceptowały ich proporcjonalność. Argument rzekomego consesusu miał do spełnienia polityczną funkcję &#8211; tworzył propagandowe wrażenie powszechnej zgody, że wszystko jest już rozstrzygnięte, a dalsza dyskusja w tej sprawie właściwie zbędna.</p>
<h4>Rada Regencyjna &#8211; okręgi 3-, 6- i 9-mandatowe</h4>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-4256 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_regencyjna-191x300.jpg" alt="" width="191" height="300" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_regencyjna-191x300.jpg 191w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_regencyjna.jpg 220w" sizes="auto, (max-width: 191px) 100vw, 191px" />Zdjęcie obok: <em><strong>Rada Regencyjna, od lewej: Józef Ostrowski, abp Aleksander Kakowski, Zdzisław Lubomirski.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jesienią 1918 r. dyskusja nad ordynacją wyborczą do parlamentu polskiego uległa przyspieszeniu. Miało to związek z zarysowującą się klęską państw centralnych w I wojnie światowej i wizją szybkiego odrodzenia państwa polskiego. Z tą ostatnią sprawą łączył się spór o to, jaka siła polityczna obejmie władzę w Polsce, czy uczyni to obóz narodowo-demokratyczny czy Piłsudczycy. W tym sporze przyjęcie ordynacji wyborczej do sejmu nie było zagadnieniem neutralnym. Wręcz przeciwnie, można twierdzić, że ordynacja wyborcza, a zwłaszcza formuła wyborcza stała się ważkim argumentem w sporze o władzę. Swoją pozycję zamierzała zachować Rada Regencyjna. Dnia 7 października 1918 r. ukazało się głośne Orędzie <strong>Rady Regencyjnej</strong> do narodu polskiego, obwieszczające utworzenie niepodległego państwa polskiego. Konkretyzując ten cel Rada Regencyjna postanowiła: <em>„1) Radę Stanu rozwiązać. 2) Powołać zaraz rząd, złożony z przedstawicieli najszerszych warstw narodu i kierunków politycznych. 3) Włożyć na ten rząd obowiązek wypracowania wspólnie z przedstawicielami grup politycznych ustawy wyborczej do sejmu polskiego, opartej na szerokich zasadach demokratycznych, i ustawę tę najpóźniej w ciągu miesiąca do zatwierdzenia i ogłoszenia Radzie Regencyjnej przedstawić. 4) Sejm niezwłocznie potem zwołać i poddać jego postanowieniu dalsze urządzenie władzy zwierzchniej państwowej&#8230;”</em> (19). Realizując te postanowienia Rada Regencyjna nakazała podjęcie pilnych prac nad opracowaniem ordynacji wyborczej. Starając się uwzględnić szybko zmieniającą się sytuację polityczną, poleciła jednak opracowanie prawa wyborczego nie jak dotychczas do sejmu dwuizbowego, lecz tylko do konstytuanty. Zadanie to powierzyła profesorom J. Siemieńskiemu i J. Buzkowi. Profesor J. Siemieński, w porozumieniu z J. Buzkiem, zrealizował je w ten sposób, że dokonał przeróbki projektu opracowanego przez Komisję Sejmowo-Konstytucyjną TRS na ordynację wyborczą do konstytuanty. Przeróbka polegała na skróceniu i uproszczeniu procedury wyborczej (20). O jej treści informuje zachowany w aktach Gabinetu Cywilnego Rady Regencyjnej dokument pod tytułem <strong>„Projekt dekretu o ordynacji wyborczej do Sejmu”</strong>. Projekt wyznaczał przeprowadzenie wyborów w dniu 22 grudnia 1918 r. J. Siemieński podtrzymał w nim propozycję przeprowadzenia ich w równych trójmandatowych okręgach. Nowością było tylko zaznaczenie w art. 10, że w Warszawie i Łodzi zostaną utworzone okręgi 9-mandatowe i 6-mandatowe. Zasady podziału mandatów i przeprowadzenia wyborów ściślejszych były takie same jak w projekcie Komisji Sejmowo-Konstytucyjnej. Do projektu dekretu dołączony został opracowany przez J. Buzka spis okręgów wyborczych (Dodatek A). Wynikało z niego, że projekt dotyczył tylko obszaru Królestwa Polskiego, na którym utworzono 59 okręgów wyborczych. W tym 56 były to okręgi trójmandatowe, natomiast trzy okręgi były inne: okręg nr 1 w Warszawie miał 6 mandatów, okręg nr 2 w Warszawie &#8211; 9 mandatów i okręg nr 4 w Łodzi &#8211; 6 mandatów (21).</p>
<h4>Rząd Józefa Świeżyńskiego &#8211; okręgi wielomandatowe</h4>
<p>Prace nad ordynacją wyborczą poszły także drugim torem. 23 października 1918 r. Rada Regencyjna powołała rząd <strong>Józefa Świeżyńskiego</strong>. Był to pierwszy gabinet, który powstał bez potwierdzenia władz okupacyjnych. Był to jednakże również rząd, który chciał się pozbyć kurateli występującej z nadania niemieckich i austriackich władz okupacyjnych i w związku z tym mocno już niepopularnej Rady Regencyjnej. Wprawdzie na jego czele stanął narodowy demokrata, ale w założeniach miał to też być rząd ogólnonarodowy, reprezentatywny dla wszystkich głównych kierunków politycznych. Świadczył o tym nie tylko fakt, że tekę ministra spraw wojskowych zarezerwowano dla Józefa Piłsudskiego, przebywającego jeszcze wówczas w niewoli w Magdeburgu. Rząd Świeżyńskiego starał się też pozyskać poparcie wspierającej Piłsudskiego Polskiej Partii Socjalistycznej. Politykę współpracy narodowych demokratów z PPS realizował Zygmunt Chrzanowski, minister spraw wewnętrznych w tym rządzie. Uzyskanie poparcia socjalistów oznaczało z kolei potrzebę uwzględnienia &#8211; w jakimś stopniu &#8211; ich żądań politycznych. Znany konserwatysta galicyjski Jan Hupka wspominał w październiku 1918 r.: „Kukiel opowiadał, że w Warszawie entuzjazm i skłonność do skupienia się wszystkich stronnictw, nie wyłączając socjalistów, którzy w rozwiązaniu Rady Stanu, zapowiedzi konstytuanty wybranej w drodze pięcioprzymiotnikowego głosowania i w żądaniu uwolnienia Piłsudskiego widzą ustępstwo dla swego programu” (22). Rząd Świeżyńskiego te „ustępstwa” zaczął czynić. Rada Stanu została rozwiązana, rząd polski wystąpił do rządu niemieckiego z notami domagającymi się uwolnienia brygadiera Piłsudskiego. Postanowiono także zająć się ordynacją wyborczą do Sejmu.</p>
<div class="caption left"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4258 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_swiezynski.png" alt="" width="220" height="297" />Zdjęcie obok: <strong>Józef Świeżyński, premier pierwszego po zrzuceniu zaborów rządu Polski wolnej i demokratycznej.</strong></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>W literaturze przedmiotu podnosi się, że rząd Świeżyńskiego postanowił 3 listopada 1918 r. wydać odezwę do narodu, w której ogłosiłby inicjatywę utworzenia Rządu Narodowego, który przejąłby władzę niepodzielną w kraju do czasu zwołania sejmu, co w praktyce miało oznaczać zniesienie Rady Regencyjnej (23). Warto w tym kontekście wskazać, że różnica stanowisk między Radą Regencyjną a rządem Świeżyńskiego dotyczyła także sprawy ordynacji wyborczej. Realizując koncepcję tworzenia rządu „zgody narodowej” poprzez porozumienie z siłami lewicowymi, rząd Świeżyńskiego w pracach pojętych nad ordynacją wyborczą całkowicie zignorował dotychczasowy dorobek prawodawczy w tej materii, w tym przeszedł do porządku dziennego nad opracowywanym właśnie przez J. Siemieńskiego i J. Buzka trzecim projektem ordynacji, zakładającym przeprowadzenie wyborów do konstytuanty zasadniczo w okręgach trójmandatowych. Jak pisał Janusz Pajewski, minister spraw wewnętrznych Zygmunt Chrzanowski „miał się porozumieć z socjalistami w sprawie sejmowej ordynacji wyborczej oraz w sprawie projektowanego samorządu” (24). Zadanie to realizował w ten sposób, że powołał trzyosobowy zespół do opracowania ordynacji wyborczej. Poza samym Z. Chrzanowskim, w zespole tym znalazł się socjalista Mieczysław Niedziałkowski oraz ekonomista Włodzimierz Wakar, dyrektor Biura Pracy Społecznej, należący wówczas do PSL „Wyzwolenie”, a wcześniej do SDKPiL. Obecność Niedziałkowskiego i Wakara w tym zespole właściwie nie pozostawiała wątpliwości w jakim kierunku pójdą prace nad ordynacją wyborczą. Zespół Chrzanowskiego wziął za punkt wyjścia projekt ordynacji opracowany przez Komisję Administracyjną Biura Pracy Społecznej i szybko opracował własny projekt. W aktach Gabinetu Cywilnego Rady Regencyjnej znajduje się broszura. Widnieje na niej nagłówek „Projekt”, a nosi tytuł <strong>„Ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego”</strong>. Na broszurze tej ktoś ręcznie dopisał dwa słowa: „Minister Chrzanowski”. Na ostatniej stronie widnieje informacja: „Drukarnia Państwowa Król. Pol. No. 2681 31 X 18 30” (25). Zarówno dopisek dotyczący Z. Chrzanowskiego jak i podana na ostatniej stronie data 31 X 1918 r. wskazują, że ten właśnie dokument jest dorobkiem zespołu złożonego z Z. Chrzanowskiego, M. Niedziałkowskiego i W. Wakara.</p>
<p>Ordynacja przygotowana przez zespół Z. Chrzanowskiego powielała wszystkie zasadnicze propozycje zawarte w projekcie Biura Pracy Społecznej, ale nie była z nim identyczna (26). Sejm miał składać się z 260 posłów, wybranych z terenu tylko Królestwa Polskiego. Wybory miały być przeprowadzone w okręgach wielomandatowych. Do ordynacji załączony był Dodatek nr 1, zawierający spis okręgów, siedzib głównych komisji wyborczych i liczby mandatów przypadających poszczególnym okręgom. Także w przypadku spisu okręgów wyborczych projekt ordynacji przygotowanej przez zespół Chrzanowskiego różnił się od projektu BPS. Obszar Królestwa Polskiego podzielono na 30 okręgów wyborczych. Były to nierówne okręgi wielomandatowe. Liczyły od 14 (Warszawa) do 3 mandatów (Suwałki); dominowały okręgi liczące 5-8 mandatów. Dodatek nr 5 przedstawiał sposób obliczania wyników wyborczych. Z użytych przykładów wynika, że do podziału mandatów pomiędzy grupy uczestniczące w wyborach zamierzano zastosować metodę d`Hondta. Przykłady obliczeń zaczerpnięto z artykułu M. Rostworowskiego pt. „Ostatnia reforma prawa wyborczego w Belgii”. Był to ten sam dodatek, jaki występował w projekcie BPS. W sumie projekt wskazywał, że w Polsce obowiązywać ma rozwinięty system wyborów proporcjonalnych. Na ołtarzu potrzeby tworzenia rządu ogólnonarodowego poświęcono lepszy projekt ordynacji wyborczej z okręgami 3-mandatowymi na rzecz projektu znacznie gorszego, z okręgami wielomandatowymi.</p>
<h4>Rząd Jędrzeja Moraczewskiego &#8211; od 3 do 16 mandatów w okręgu</h4>
<div class="caption right"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4254 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/07/01_moraczewski.jpg" alt="" width="220" height="299" />Zdjęcie obok: <em><strong>Jędrzej Moraczewski &#8211; kapitan saperów, który na polecenie Piłsudskiego w ciągu dziesięciu dni przygotował ordynację wyborczą do konstytuanty.</strong></em></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Rząd Świeżyńskiego nie zdążył zaakceptować ordynacji wyborczej, gdyż został na początku listopada 1918 r. zdymisjonowany. Z kolei dnia 7 listopada 1918 r. uruchomiono alternatywny rząd lubelski z Ignacym Daszyńskim na czele. Rząd ten ogłosił, że ordynacja wyborcza ukaże się w ciągu najbliższych kilku dni. Deklaracja ta nie mijała się z prawdą &#8211; jej projekt był już gotowy. Mimo to nie został przez rząd lubelski przyjęty. Rząd ten istniał tylko 4 dni i sprawę ordynacji wyborczej dalej pilotował powołany przez J. Piłsudskiego rząd <strong>Jędrzeja Moraczewskiego</strong>. Piłsudski nie zabierał głosu w sprawie zasad wyborczych, w listopadzie 1918 r. zaznaczał, że nie przywiązuje wagi do lepszego czy gorszego ułożenia ordynacji wyborczej. Zależało mu natomiast na szybkim zwołaniu Sejmu Ustawodawczego, jako podstawy legalności władz odtwarzającego się państwa polskiego. Wspominał w 1921 r.: „A w tym wypadku właśnie śpieszyć się chciałem. Wypowiedziawszy swą nieufność wobec prawników, zdecydowałem zwrócić się do tych, którzy najszybciej działają. Szybciej czasem działają, aniżeli myślą. Oni jedni dawali gwarancję, że praca nad prawem wyborczym w możliwie szybkim odbędzie się tempie. Dlatego powołałem na prezesa ministrów oficera I Brygady, przy tym kapitana saperów, inż. Moraczewskiego. Na wszelki kazałem mu stanąć na baczność (&#8230;), a potem powiedziałem mu: <em>Panie kapitanie, ma pan zostać prezesem ministrów, ale pod dwoma warunkami: Pierwszy, by pan nie wkraczał swymi zarządzeniami w jakiekolwiek stosunki społeczne, drugi &#8211; i tu podniosłem głos &#8211; wypracuje pan w ciągu jednego tygodnia ustawę wyborczą i to tak, jak gdyby Pan miał budować okopy</em>. Moraczewski prosił o trzy dni zwłoki, na co się zgodziłem. I oto po dziesięciu dniach prawo wyborcze było gotowe i przedłożone mi do podpisu” (27). W tych okolicznościach sprawa prawa wyborczego musiała się sfinalizować. Politycy różnych formacji, M. Niedziałkowski, S. Głąbiński, zgodnie twierdzą, że podstawą ordynacji wyborczej przedstawionej przez rząd Moraczewskiego był projekt Biura Pracy Społecznej (28). Gwoli ścisłości dodać należy, że nawiązywała także do projektu opracowanego przez zespół ministra Chrzanowskiego. W projektach tych dokonano tylko niewielkich korekt, m.in. uwzględniających ewentualne przyszłe granice państwa polskiego. W dniu 28 listopada 1918 r. ukazał się dekret J. Piłsudskiego jako Tymczasowego Naczelnika Państwa wyznaczający wybory na 26 stycznia 1919 r. i zarazem ogłaszający ordynację wyborczą do Sejmu Ustawodawczego.</p>
<p>Ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego z dnia 28 listopada 1918 r. powtórzyła zasadnicze rozwiązania występujące w projektach BPS i zespołu Chrzanowskiego. Wybory do konstytuanty miały być powszechne (czynne i bierne prawo wyborcze dla wszystkich obywateli bez różnicy płci, którzy ukończyli 21 lat), równe, bezpośrednie, a głosowanie tajne. Prawo zgłaszania kandydatów na posłów przysługiwało &#8211; odmiennie niż w projekcie BPS, ale tak jak w projekcie zespołu Chrzanowskiego &#8211; grupie 50 wyborców w danym okręgu. Grupy zgłaszające kandydatów mogły tworzyć związki wyborcze. Jedna osoba mogła kandydować w wielu okręgach wyborczych. Podobnie jak w projekcie BPS przyjęto proporcję, że jeden poseł przypadnie na 50 tys. mieszkańców. W celu przeprowadzenia głosowania państwo polskie zostało podzielone na okręgi wyborcze. Podobnie jak w przypadku obu wyjściowych projektów, w ordynacji nie podano wielkości tych okręgów. Uczyniono to w „Dodatku 1” noszącym tytuł „Spis okręgów wyborczych i ilości mandatów”. Wynikało z niego, że <strong>utworzono 70 nierównych i wielomandatowych okręgów: od 16 mandatów (Warszawa), 13 (okręg poznański i opolski), 12 (kartuski, toruński, olsztyński, gostyński), 11 (katowicki), 10 (Łódź. łódzki, lubelski, zamojski, kołomyjski), najwięcej było okręgów w przedziale 9-4, najmniejsze 3-mandatowe zaprojektowano dla Śląska Cieszyńskiego oraz dla skrawka Opolszczyzny (okręg nyski)</strong>. Ten podział na okręgi był nowością; nie zawierał go żaden ze wcześniejszych projektów. W odróżnieniu od nich, nowa ordynacja wyborcza miała dotyczyć nie tylko obszaru Królestwa Polskiego, ale także Kresów oraz zaborów pruskiego i austriackiego. Utworzenie dużych wielomandatowych okręgów oznaczało, że w wyborach do Sejmu Ustawodawczego obowiązywać ma <strong>rozwinięty system wyborów proporcjonalnych</strong>. „Dodatek Nr 5” noszący tytuł „Szczegóły obliczeń głosowania” informował z kolei o sposobie podziału mandatów pomiędzy grupy uczestniczące w wyborach. Z użytych przykładów &#8211; tych samych, którymi operował projekt BPS i projekt zespołu ministra Chrzanowskiego, wynika, że do podziału mandatów pomiędzy grupy uczestniczące w wyborach postanowiono zastosować metodę d’ Hondta (29).</p>
<h5><strong>*   *   *</strong></h5>
<p>Opinia publiczna w Polsce w zróżnicowany sposób przyjęła tę ordynację wyborczą. Z pewnością usatysfakcjonowane zostały środowiska lewicowe. Ordynacja pełni usatysfakcjonowała socjalistów &#8211; w „Robotniku” pisano, że jest „szczerze demokratyczna” (30). Ale od razu pojawiła się też silna krytyka ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Płynęła od ugrupowań politycznych i z grona prawników. Najwcześniej i najbardziej zdecydowanie zareagowało PSL „Piast”. Stronnictwo to uznało, że ordynacja ma znamiona ustawy nieprzemyślanej, opracowanej pospiesznie i niewykończonej. Za poważną jej słabość uznano to, że przyjęto ją w Królestwie bez zgody przedstawicieli Polaków z Galicji, Śląska Cieszyńskiego i z zaboru pruskiego; w tej perspektywie oceniano, ze socjalistyczny rząd narzuca ją Polakom. Zakwestionowano koncept dużych wielomandatowych okręgów wyborczych: „Zamiast jednak zarządzić okręgi jednomandatowe, połączono cały szereg powiatów w poszczególne okręgi, które wybierają po ośmiu, a nawet po trzynastu posłów. Jest to zarządzenie niczym nie usprawiedliwione, wprowadzające duże zamieszanie i wielkie trudności przy samej akcji wyborczej&#8230;”. W konsekwencji tego krytycznego stanowiska RN PSL „Piast” podjęła w dniu 1 grudnia 1918 r. uchwałę żądającą wstrzymania wprowadzenia w życie przyjętej przez rząd Moraczewskiego ordynacji oraz zażądała wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (31).</p>
<p>Z surową krytyką ordynacji wystąpił współtwórca wcześniejszych projektów ordynacji wyborczej, profesor Józef Siemieński. Wykazał on po pierwsze, że przyjęta w ordynacji zasada proporcjonalności jest właściwie karykaturą proporcjonalności. Pisał: „Każda zmiana ilości mandatów zmienia procent głosów potrzebnych dla uzyskania mandatu. Przy tym chaotycznym systemie, jaki podaje ordynacja za wzorem Biura Pracy Społecznej &#8211; w każdym okręgu inne są szanse, w każdym okręgu proporcjonalność jest inna, to znaczy inna mniejszość jest broniona i inna większość jest mniej lub więcej pewna odpowiedniej ilości mandatów. W 4-mandatowym okręgu trzeba aż 20% głosów, żeby być pewnym mandatu, w 10-mandatowym wystarczy na to teoretycznie 9%” (32). Ta ocena sytuacji zachowuje swą aktualność. Po drugie, prof. Siemieński wyeksponował, że ordynacja nadmiernie uprzywilejowuje partie polityczne &#8211; jak się wyraził &#8211; poddaje wyborcę pod nakaz partyjny. Aktualność zachowuje tu jego przekonanie, że w sytuacji nadmiernego uprzywilejowania partii politycznych wola obywateli będzie zastępowana przez wolę liderów partyjnych. Po trzecie, według niego podstawowym mankamentem nowego prawa wyborczego było wprowadzenie w miejsce małych i równych trzymandatowych okręgów &#8211; okręgów dużych, nierównych i wielomandatowych. Jego zdaniem wybory powinny dać wyraz rzeczywistej woli politycznej społeczeństwa oraz powinny w następstwie tego dać silny sejm. Osiągnięcie tego celu poprzez wprowadzenie dużych okręgów wyborczych wymaga istnienia określonych warunków. Potrzebne było szczególnie pewne doświadczenie polityczne, a przede wszystkim istnienie dobrego systemu partyjnego. W jego odczuciu społeczeństwo odradzającej się Polski tych warunków nie spełniało. Było jeszcze politycznie niedoświadczone. Ale przede wszystkim zwrócił uwagę na to, że w Polsce nie ma rozwiniętego systemu partyjnego, że „partie zorganizowane są nikłymi grupkami, a stali zwolennicy stronnictw stanowią nieznaczną mniejszość ogółu narodowego” (33). Takie małe partie, ze względu na słabe zakorzenienie w tkance społecznej, nie są w stanie być przekaźnikiem opinii czy woli społeczeństwa. W tym stanie rzeczy także wybory przeprowadzone w wielkich i nierównych okręgach wyborczych nie mogły być wyrazem rzeczywistej woli politycznej społeczeństwa.</p>
<p><strong>Zdzisław ILSKI</strong></p>
<hr />
<p><small>1. A. Esmein, Zasady prawa konstytucyjnego, Warszawa 1904, s 238-239.<br />
2. Powstanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów 1866-1925. Pod redakcją Haliny Janowskiej i Tadeusza Jędruszczaka, LSW, Warszawa 1981, s. 172.<br />
3. A. Wroński (W. Jodko-Narkiewicz) Objaśnienie programu Polskiej Partii Socjalistycznej, Wydawnictwo PPS-Frakcja Rewolucyjna, Kraków 1908.<br />
4. Tamże, s. 74.<br />
5. Tamże, s. 73.<br />
6. S. Kutrzeba, Beselerowska konstytucja dla Polski (z pamiętników i aktów z czasu wielkiej wojny), „Przegląd Warszawski” 1922, nr 11, s. 196.<br />
7. Tamże, s. 196.<br />
8. Tamże, s. 196.<br />
9. J. Buzek, Projekt Konstytucji Państwa Polskiego i Ordynacji Wyborczej sejmowej oraz uzasadnienie i porównanie projektu Konstytucji Państwa Polskiego z innymi konstytucjami opracowane przez…dziekana Fakultetu Prawniczego Uniwersytetu Lwowskiego, T. I, Nakładem Rządu Polskiego Warszawa 1918, s 8-9.<br />
10. J. Siemieński, Projekt Konstytucji państwa polskiego i ordynacji wyborczej. Dodatek. Wnioski zasadnicze do projektu Konstytucji i ordynacji wyborczej złożone w komisji sejmowo-konstytucyjnej Tymczasowej Rady Stanu, Warszawa 1918 (Odbitka wydawnictwa rządowego), s. 12.<br />
11. J. Siemieński, Projekt Konstytucji&#8230;, cyt. wyd., s 23-26.<br />
12. Warszawa 1918. W stopce redakcyjnej znajduje się napisana po niemiecku informacja dotycząca miejsca druku oraz data druku 2/8 1918. Zarówno użycie języka niemieckiego jak i data wskazują, że projekt BPS był opracowywany w czerwcu &#8211; lipcu 1918 r.<br />
13. Ordynacja wyborcza do Izby Poselskiej. Projekt Komisji Administracyjnej Biura Pracy Społecznej, Warszawa 1918, s. IX.<br />
14. Tamże, s. X.<br />
15. Tamże, s. IX.<br />
16. Tamże, s. X.<br />
17. Tamże, s. X<br />
18. Tamże, s. XI.<br />
19. Powstanie&#8230;, cyt. wyd., s. 416.<br />
20. J. Siemieński, Rozbiór krytyczny ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego, Warszawa 1919, s 5-6.<br />
21. Projekt dekretu o ordynacji wyborczej do Sejmu, AAN, Zespół GCRR, sygn. 289.<br />
22. Rok 1918 we wspomnieniach mężów stanu, polityków i wojskowych, wybrał i opracował Jan Borkowski, PIW, Warszawa 1987, s.517.<br />
23. J. Pajewski, Odbudowa państwa polskiego&#8230;, cyt. wyd., s. 281.<br />
24. Tamże, s. 281.<br />
25. AAN, Zespół GCRR, sygn. 52 (Ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego).<br />
26. Np. w projekcie BPS widniało założenie, że jeden poseł przypadnie na 50 tys. ludności okręgu, a w projekcie Chrzanowskiego na 60 tys.; w projekcie BPS prawo zgłoszenia listy wyborczej miała grupa 100 wyborców w danym okręgu, a w projekcie Chrzanowskiego grupa 50 wyborców; w projekcie BPS wskazywano, że ta sama osoba mogła kandydować w kilku okręgach wyborczych, w projekcie Chrzanowskiego przyjęto, że ta sama osoba może ubiegać się o mandat poselski tylko w trzech okręgach.<br />
27. Rok 1918 we wspomnieniach mężów stanu, polityków i wojskowych, Wybrał i opracował J. Borkowski, PIW, Warszawa 1987, s 99-100.<br />
28. Tamże, s 272, 412, 419.<br />
29. Ordynacja wyborcza do Sejmu Ustawodawczego.<br />
30. „Robotnik” nr 326 z 1 XII 1918.<br />
31. „Piast” nr 49 z 8 XII 1918.<br />
32. J. Siemieński, Rozbiór krytyczny&#8230;, cyt. wyd., s. 27.<br />
33. Tamże, s. 75.</small></p>
</div>
<div id="ramka_04article">
<p>Tekst ukazał się pierwotnie w Śląskim Kwartalniku Historycznym „Sobótka”, nr 4 z 2007 roku.</p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="ramka_03article">
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4226 alignleft" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/ilski_zdzislaw.jpg" alt="" width="97" height="115" /><strong>Zdzisław ILSKI</strong> (ur. 1959) &#8211; doktor politologii, specjalizujący się w historii politycznej, myśli politycznej, systemach politycznych i wszelkich szeroko rozumianych zagadnieniach politycznych. Od ponad 20 lat pracuje na Politechnice Wrocławskiej. Autor m.in. książki „Jakub Bojko 1857-1943. Biografia polityczna” (2004) i kilkudziesięciu artykułów naukowych. Uczestnik Ruchu Obywatelskiego na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zainteresowania: dobra książka, zbieranie grzybów, turystyka, piłka nożna.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-polskie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
