<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Publicystyka &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/jow/publicystyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 09 Dec 2020 11:41:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Wojciech Błasiak: Polacy bez praw wyborczych (video)</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wojciech-basiak-polacy-bez-praw-wyborczych/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wojciech-basiak-polacy-bez-praw-wyborczych/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2015 08:07:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2015/04/19/wojciech-basiak-polacy-bez-praw-wyborczych/</guid>

					<description><![CDATA[Dr Wojciech Błasiak o patologii polskiego systemu partyjnego, ordynacji wyborczej, suwerenności państwa, oligarchii parlamentarnej, faktycznym braku demokracji w Polsce i]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-2003" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/04/blasiak_litwin.jpg" border="0" alt="W. Błasiak" title="W. Błasiak" align="left" width="704" height="418" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/04/blasiak_litwin.jpg 704w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2015/04/blasiak_litwin-300x178.jpg 300w" sizes="(max-width: 704px) 100vw, 704px" />Dr Wojciech Błasiak o patologii polskiego systemu partyjnego, ordynacji wyborczej, suwerenności państwa, oligarchii parlamentarnej, faktycznym braku demokracji w Polsce i analogicznych rozwiązaniach systemowych na świecie. Rozmowę, z cyklu &#8222;Nawigatorzy Jutra&#8221;, prowadzi Izabela Litwin <span id="more-2004"></span> .</p>
<p>Mamy system, który jest fasadową demokracją. Dlaczego ten Sejm jest taki ważny, a nie Senat? Bo jesteśmy w systemie parlamentarno-gabinetowym i ten kto panuje w Sejmie, panuje nad państwem, a kto panuje nad państwem, panuje nad Polską. Dlatego Sejm jest kluczowym ogniwem władzy w systemie parlamentarno-gabinetowym, gdyby to był system prezydencki czy pół-prezydencki to byłaby jeszcze inna sytuacja.</p>
<p>Tak naprawdę kluczem jest to, jak wybiera się przedstawicieli do Sejmu. Konstytucja mówi, że my jako Naród, jako społeczeństwo, jesteśmy suwerenem tego państwa czyli jego panem. Tę naszą władzę suwerena sprawujemy poprzez dwa mechanizmy. Mechanizm pośredni czyli mamy prawo wybierać naszych przedstawicieli. Okazuje się, że nie mamy prawa wybierać naszych przedstawicieli, bo oni sami się wybierają.</p>
<p>Z dr. Wojciechem Błasiakiem rozmawiała Izabela Litwin, nagranie z 8 kwietnia 2015.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p> <center> {youtube}vThU-wPudPE{/youtube} </center> </p>
<p>&nbsp;</p>
<p class="note"><b>Wojciech BŁASIAK</b> &#8211; (ur. 1952 w Sosnowcu) polityk, ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, poseł na Sejm II kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Jedyny polski parlamentarzysta, który w roku 1997 protestował na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego przeciwko wpisywaniu do Konstytucji słowa &#8222;proporcjonalne&#8221; w odniesieniu do wyborów i jedyny parlamentarzysta, który działał w sprawie wyjaśnienia afery FOZZ i Banku Handlowego. Prezes Stowarzyszenia Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach. Niezależny wydawca tygodnika &#8222;Puls Zagłębia&#8221;. Działacz Ruchu JOW. Autor wielu analiz i artykułów na tematy społeczno-ekonomiczne.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p class="info"><b>Źródło:</b> jow.pl</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wojciech-basiak-polacy-bez-praw-wyborczych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przeźroczyste urny czy przejrzyste wybory?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/przeroczyste-urny-czy-przejrzyste-wybory/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/przeroczyste-urny-czy-przejrzyste-wybory/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2015 23:41:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2015/01/29/przeroczyste-urny-czy-przejrzyste-wybory/</guid>

					<description><![CDATA[Jarosław Kaczyński – doskonale wiedząc, że na sfałszowanie wyborów &#8211; w skali całego kraju &#8211; nie ma najmniejszych dowodów, publicznie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1929"></span></p>
<p>Jarosław Kaczyński – doskonale wiedząc, że na sfałszowanie wyborów &#8211; w skali całego kraju &#8211; nie ma najmniejszych dowodów, publicznie mówi o fałszerstwie. Lider PiS świadomie unika dotykania istoty zjawiska tj. wad systemu wyborczego, chociaż jego partia w roku 2004 proponowała zmianę ordynacji wyborczej. Jednocześnie jako środek zaradczy proponuje wprowadzenie szeregu gadżetów jak np. przeźroczystych urn, które przed fałszerstwami miałyby obronić system. To tak <strong>jakby trędowatemu zamiast leków proponować lepszy gatunek pudru</strong>.</p>
<h3>Wynik wyborów zafałszowała ordynacja</h3>
<p>Nie ma wątpliwości że dokonanie jednolitego fałszerstwa &#8211; w skali całego kraju &#8211; w wyniku którego wynik wyborczy jednej tylko partii został przeszacowany, w stosunku do sondażowego poparcia kilkakrotnie &#8211; jest po prostu niemożliwe. Istnieje wyraźny związek między umieszczeniem listy PSL na pierwszej stronie broszury wyborczej do powiatów i sejmików a nagłym skokiem poparcia dla tej partii. Co byśmy nie mówili o błahości tej przyczyny, jak nie narzekali na brak świadomości wyborców, istnieje jasny związek przyczynowo-skutkowy: <strong>pierwsza strona &#8211; skokowy wzrost wyborczego poparcia</strong>. Wyborczego bo nie realnego.</p>
<p>Gdyby na pierwszej stronie wyborczej książeczki umieścić listę innej partii, też jej wynik byłby kilkakrotnie wyższy od prawdziwego poparcia obywateli. Świadczą o tym wyniki wyborów w Warszawie, gdzie w niektórych okręgach na pierwszym miejscu była „Demokracja Bezpośrednia” i wynik tej partii był tam <strong>trzykrotnie wyższy</strong> niż w innych okręgach.</p>
<p>Dlaczego zatem liderzy partii, otoczenie prezydenta, większość konstytucjonalistów milczy na temat tak oczywistego zjawiska?</p>
<p>Po pierwsze zapewne z powodu błahości tej przyczyny. Wielu ludzi obytych z polityką, z procedurami administracyjnymi wprost nie chce przyjąć do wiadomości faktu, że procedury, formularze czy druki mogą być przez przeciętnego obywatela <strong>niezrozumiałe</strong>. A już <em>„przekartkowanie kilku stron” to „przecież potrafi każde dziecko”</em>. Taka postawa jest przede wszystkim podszyta urzędniczą arogancją, której w Polsce jest pełno na każdym szczeblu.</p>
<p>Jednak głębiej wynika to z braku profesjonalizmu i lenistwa polskich elit urzędniczych, które najzwyczajniej w świecie nie wiedzą jak projektować dokumenty, co to jest prakseologia, a co standaryzacja procedur. Generalnie polski system administracji na każdym szczeblu jest do obywatela <em><strong>„odwrócony tyłem” </strong></em>i służy raczej poprawie samopoczucia urzędnika/inteligenta niż zadowoleniu petenta. Dlaczego procedury wyborcze miałyby być inne?</p>
<p>W ujęciu tych, którzy lekceważą błahą – wydawać by się mogło &#8211; przyczynę jaką było przedstawienie wyborcy broszury i zmuszenie go do kartkowania, jeśli chciał głosować na coś innego niż PSL &#8211; to wyborca powinien się starać. Natomiast żaden obowiązek czynienia procedur zrozumiałymi, nie ciąży na organizatorach wyborów. Ale – powtarzam – taki duch panuje w całej polskiej administracji.</p>
<h3>Cisza nad „wyborczą trumną”!</h3>
<p>Niechęć do przyznania iż to właśnie broszura, czyli naruszenie zasady równości i zakazu dyskryminacji z art. 32 Konstytucji, było przyczyną uzyskania całkowicie niewiarygodnego wyniku wyborów do sejmików i powiatów, jest jednak głębsza. Gdyby obrońcy wyniku wyborów samorządowych przyznali, że to właśnie <strong>wadliwa ordynacja przyczyniła się do zafałszowania wyborów</strong>, podważyliby fundamenty ustrojowe III RP. Byłby to początek dyskusji na temat nowego prawa wyborczego, a więc nowego ustroju państwa.</p>
<p>Dlatego temat wad kodeksu wyborczego w dyskusji o wyborach samorządowych jest starannie omijany przez wszystkich. Jarosław Kaczyński zdecydował się nawet wysuwać jawnie nieprawdziwe oskarżenia o sfałszowanie wyborów, wskazując że uczyniły to partie koalicji, żeby tylko nie ożywić demona, którego partyjne elity III RP boja się jak ognia. Tym „demonem” jest propozycja zmiany systemu wyborczego i wprowadzenia wyborów przedstawicieli w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW).</p>
<p>Tymczasem zafałszowanie wyników na skutek pierwszego miejsca w wyborczej broszurze listy PSL wskazuje na socjologiczne zjawisko jakim jest <strong>głosowanie części wyborców po prostu na to co „na wierzchu”</strong>. Można sie zdumiewać, zżymać powtarzać pytania o poziom elektoratu, ale zjawisko to jest oczywistym faktem i powinno być uwzględniane przez konstytucjonalistów i twórców prawa wyborczego na każdym szczeblu i etapie wyborczej procedury.</p>
<p>Zjawisko: „głos na pierwszego” nie jest niczym nowym i doskonale jest znane i prezesowi Kaczyńskiemu i wszystkim innym liderom partii, nie mówiąc już o kandydatach do parlamentu. To przecież ta wiedza sprawia, że najpoważniejsze boje toczą się nie w kampanii, ale na długo przed nią – kiedy ustalana jest <strong>kolejność na listach</strong> wyborczych partii. Wiadomo z prawdopodobieństwem 100%, że jeśli partia osiąga ok. 20% poparcia wówczas wszyscy kandydaci z pierwszych miejsc zostają posłami.</p>
<p>Tak jest od lat – zjawisko jest oczywiste, a jednak nie skłoniło żadnego z luminarzy polskiej politologii do analizy pod kątem konstytucyjności wyborów. Skoro bowiem to kolejność na listach decyduje w istocie o uzyskaniu mandatu, to znaczy że prawdziwe wybory dokonują się na etapie ustalania partyjnych list, nie zaś przy urnie. W dniu wyborów wyborca tylko „daje głos”.</p>
<p>A zatem <strong>wpływ partyjnych wodzów</strong> (poprzez ustalenie kolejności na liście) narusza wyraźnie zasadę bezpośredniości wyborów. Praktycznie między wyborcę, a kandydata wkracza czynnik niekonstytucyjny – partyjne kierownictwo decydujące o szansach poszczególnych kandydatów.</p>
<p>Oprócz wpływu na wyborczy wynik, pozakonstytucyjne uprawnienia przyznane przez ordynację wyborczą partyjnym liderom, wywierają niebywale doniosły wpływ na strukturę partii politycznych. Przywilej ustalania kto będzie posłem wytwarza w partiach dwie kategorie członkostwa. Jedni – jak krąg skupiony wokół wodza – cieszą się pełnią praw, mogą decydować o sprawach istotnych – inni są tylko biernym, partyjnym mięsem armatnim, „partią zewnętrzną”.</p>
<p>Podział na „partię wewnętrzną” posiadającej prawdziwą władzę i „partię zewnętrzną” (patrz: Orwell <em><strong>„1984”)</strong></em> – wykonującą biernie polecenia wzmocnione zostało poza ordynacją, w polskim systemie politycznym ustawą o finansowaniu partii dającą w ręce liderów ogromne środki pochodzące z budżetu oraz wprowadzeniem w wyborach 1993 r. 5% progu wyborczego. Do tego w procesie kolejnych konfliktów, partyjnych czystek itp. procesów krąg przywódców w poszczególnych ugrupowaniach zacieśnia się coraz bardziej i tak po 25 latach „transformacji” wszystkie polskie partie (bez wyjątku) są klasycznymi partiami wodzowskimi.</p>
<p>Struktura partii wodzowskiej została opisana przez Lenina w broszurze „O partii nowego typu” i przy uznaniu wszystkich różnic wynikających z języka ideologii, opis ten jako żywo pasuje i do PiS, i do PO, i do SLD – co w tym ostatnim przypadku nie powinno budzić protestów.</p>
<h3>Partie leninowskie kontra okręgi jednomandatowe</h3>
<p>Jakość partyjnych szeregów, wyłonionych na zasadzie podporządkowywania się wodzowi i bezwzględnego posłuszeństwa &#8211; jaka jest każdy widzi. Ostatnie przypadki posłów PiS przez lata całe używających sławy &#8222;obrońców wartości&#8221;, a w końcu <strong>przyłapanych na drobnych machlojkach</strong> z delegacjami, obnaża nie tylko poziom etyczny tych konkretnych partyjnych funkcjonariuszy. Pokazuje jak nic nie jest wart wodzowski system selekcji. Jak puste są deklaracje i obietnice składane przez wszystkich, którzy w tym &#8211; na poły tragicznym, na poły śmiesznym &#8211; procederze uczestniczą.</p>
<p>Jest to nie tylko przyczyna niewielkiego szacunku Polaków do Sejmu, partii politycznych, przyczyna wysokiej absencji wyborczej, ale także źródło korupcji i przeszkoda w sprawnym zarządzaniu państwem. Polskie &#8222;partie leninowskie&#8221; czując, że nie mają prawdziwego poparcia społecznego, sprowadziły publiczny dyskurs do jawnie demagogicznego odsądzania przeciwników od czci i wiary, do ekscytowania niemożliwymi do udowodnienia oskarżeniami, do grania na najbardziej prymitywnych instynktach.</p>
<p>W Polsce od dawna już nie ma <strong>żadnej poważnej debaty</strong>, jest tylko nieustanny konflikt między dwoma głównymi obozami &#8211; PO i PiS. Konflikt ten jednak dotyczy całkowicie drugorzędnych z punktu widzenia społeczeństwa i państwa spraw. Natomiast w sprawach istotnych &#8211; jak choćby właśnie w kwestii naprawienia złego systemu wyborczego &#8211; między głównymi oponentami panuje idealna zmowa milczenia.</p>
<p>Wprowadzenie bowiem wyborów posłów w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW) natychmiast zlikwidowałoby pozakonstytucyjną władzę partyjnych liderów nad lokalnymi kandydatami. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Okręg nie mógłby być zbyt duży, tak żeby sfinansowanie kampanii leżało w zasięgu możliwości niezależnego kandydata, kandydat wybrany w JOW powinien bezwarunkowo uzyskiwać mandat. Zbyt duży okręg wyborczy praktycznie przekreśla walory JOW uniemożliwiając prowadzenie kampanii bezpośredniej – choć i tak daje wynik lepszy niż czysto partyjny system, co widać po nielicznych, ale jednak uzyskujących mandat niezależnych senatorach.</p>
<p>Niewielki okręg wyborczy do sejmu (przy 460 posłach) liczyłby ok. 80tys. mieszkańców) uniezależniałby w dużym stopniu kandydatów od partyjnego kierownictwa. Likwidowałby zatem samoczynnie „strukturę leninowską” w polskich partiach. <strong>Otwierałby partie na sygnały płynące z dołu</strong>, od społeczeństwa, wyciszałby ideologiczne, często sztuczne konflikty, ba – w myśl socjologicznego „Prawa Duvergera” &#8211; prowadziłby do dwubiegunowej sceny politycznej, co znakomicie stabilizowałoby rządy.</p>
<p>A przede wszystkim wybory w JOW bez wątpienia nie miałyby wad, które z taką mocą ujawniły się w ostatnich wyborach samorządowych, a które podkreślmy to – stale występują w polskim systemie wyborczym.</p>
<p>Niestety <strong>solidarny opór liderów polskich partii leninowskich</strong> – PiS, PO, SLD i PSL sprawia, że temat zmiany ordynacji i JOW jest zamilczany w polskiej debacie publicznej. Nawet zderzając się z jawnym przykładem zafałszowywania (nie sfałszowania) wyników i absurdów obecnego systemu partyjni liderzy wolą wprost mówić jawną nieprawdę, oskarżać przeciwników o niepopełnione fałszerstwa. W końcu zamiast przejrzystego systemu wyborczego wolą proponować nam… przeźroczyste urny zamiast przystąpić do koniecznej reformy państwa.</p>
<p><b>Janusz Sanocki</b></p>
<p class="note"><b>Janusz SANOCKI</b> (ur. 1954) &#8211; dziennikarz, polityk, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, samorządowiec, były burmistrz Nysy, uczestnik Ruchu Obywatelskiego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, autor książki &#8222;WoJOWnicy&#8221; (2005). 21 sierpnia 2008 rozpoczął protest głodowy przeciwko bezprawiu sądów, prokuratury i policji. Obecnie prowadzi akcję społeczną skupiającą stowarzyszenia obywateli walczących z bezprawiem sądów i prokuratur w komitety referendalne zmierzające do zmian ustrojowych w Polsce. Inicjator Kongresu Protestu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/przeroczyste-urny-czy-przejrzyste-wybory/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Za fasadą demokracji</title>
		<link>https://koszalin7.pl/za-fasad-demokracji/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/za-fasad-demokracji/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Dec 2014 20:36:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/12/13/za-fasad-demokracji/</guid>

					<description><![CDATA[Bałagan w związku z wyborami do samorządu terytorialnego, pojawiające się podejrzenia o wyborcze fałszerstwa, a także zapowiadana manifestacja w obronie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-283" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/03/b_michalkiewicz.jpg" border="0" alt="Michalkiewicz" title="Michalkiewicz" align="left" width="400" height="471" />Bałagan w związku z wyborami do samorządu terytorialnego, pojawiające się podejrzenia o wyborcze fałszerstwa, a także zapowiadana manifestacja w obronie demokracji, skłaniają do przyjrzenia się istniejącemu systemowi wyborczemu. Zwraca uwagę okoliczność, że ci sami ludzie, którzy w konstytucji <span id="more-1899"></span>  przeforsowali zasadę proporcjonalności w wyborach do Sejmu, ordynację wyborczą zredagowali już tak, aby wywoływała skutki najbardziej zbliżone do ordynacji większościowej. Skoro tak podobała się im ordynacja większościowa, to dlaczego przeforsowali w konstytucji zasadę proporcjonalności? Tłumaczenie takich zagadek głupotą zostawmy sobie na koniec, kiedy wyeliminujemy inne przyczyny. Jakie tedy zalety odkryli nasi spryciarze w takim systemie wyborczym? Ano &#8211; po pierwsze &#8211; zasada proporcjonalności sprawia, że okręgi wyborcze muszą być wielomandatowe, ponieważ jednego mandatu nie da się proporcjonalnie podzielić między różne partie. W okręgach wielomandatowych od razu pojawia się problem przeliczania głosów na mandaty &#8211; co otwiera ogromne pole do popisów.</p>
<p>Ale to dopiero początek zalet. Najważniejszą jego zaletą jest zmonopolizowanie możliwości wysuwania kandydatów do Sejmu przez partie polityczne. Taki monopol wynika z tzw. klauzuli zaporowej, według której lista wyborcza bierze udział w rozdziale mandatów w okręgu, dopiero, gdy uzyska co najmniej 5 procent głosów w skali kraju. W rezultacie pojawienia się tego monopolu, ogromną władze uzyskały ścisłe sztaby partyjne. To one bowiem spośród kilkunastu milionów obywateli dokonują selekcji szczęśliwców, którzy w ogóle mają szansę znaleźć się na listach wyborczych i one &#8211; również zanim jeszcze odbędzie się jakiekolwiek głosowanie &#8211; decydują, który kandydat znajdzie się na <i>&#8222;biorącym&#8221;</i> miejscu, a który będzie pełnił rolę <i>&#8222;mięsa armatniego&#8221;</i> dla wybrańców.</p>
<p>A ponieważ mamy u nas system polityczny parlamentarno-gabinetowy, to znaczy, że poza stanowiskiem prezydenta, który wybierany jest w głosowaniu powszechnym, wszystkie inne organy państwowe albo bezpośrednio, albo pośrednio pochodzą od Sejmu, to kto kontroluje Sejm, ten kontroluje całe państwo. A kto kontroluje Sejm? Ano &#8211; ścisłe sztaby partyjne. Dlatego wszyscy polityczni ambicjonerzy wiedzą, że trzeba słuchać prezesa, a wszystkie partie w Polsce mają &#8211; bo muszą mieć &#8211; charakter wodzowski. Wyborcy mają już z góry przygotowaną alternatywę, a zgodnie ze spiżowym spostrzeżeniem klasyka demokracji Józefa Stalina, prawidłowo przygotowaną alternatywę dla wyborców można poznać po tym, że bez względu na to, kto wybory wygra &#8211; będą one wygrane.</p>
<p>Dopiero na tym tle lepiej rozumiemy, dlaczego chociaż zmieniały się w naszym nieszczęśliwym kraju ekipy przy rządzie, to ustanowiony w 1989 roku przez generała Kiszczaka i grono osób zaufanych ekonomiczny model kapitalizmu kompradorskiego nawet nie drgnął. Co więcej &#8211; według mojej ulubionej teorii spiskowej, zgodnie z którą rzeczywistą władzę w Polsce sprawują bezpieczniackie watahy, które Umiłowanym Przywódcom dają do potrzymania tylko zewnętrzne znamiona władzy w postaci stanowisk, gabinetów, sekretarek i limuzyn &#8211; z punktu widzenia tych watah łatwiej jest skontrolować członków ścisłych sztabów partyjnych, spośród których być może nawet połowa, to konfidenci tej czy innej bezpieczniackiej watahy, niż, dajmy na to, ponad 100 tysięcy kandydatów, jakich bezpieka musiałaby sprawdzić, gdyby w miejsce istniejącego systemu proporcjonalnego wprowadzony został system większościowy, oparty na jednomandatowych okręgach wyborczych. Dlatego lepiej rozumiemy przyczyny niechęci wszystkich ugrupowań parlamentarnych do zmiany istniejącego systemu i przeznaczania na przemiał wszystkich inicjatyw idących w tym kierunku.</p>
<p><b>Stanisław Michalkiewicz</b></p>
<p class="info"><i>Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu &bdquo;Ścieżka obok drogi&rdquo; ukazuje się w &bdquo;Naszym Dzienniku&rdquo; w każdy piątek.</i></p>
<p class="download2"><a href="http://www.michalkiewicz.pl/">Strona autorska Stanisława Michalkiewicza</a></p>
<p class="thanks">Dziękujemy redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi za wyrażenie zgody na przedruk felietonów na naszym portalu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/za-fasad-demokracji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Reglamentowana samorządność zamiast wolnych wyborów</title>
		<link>https://koszalin7.pl/reglamentowana-samorzdno-zamiast-wolnych-wyborow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/reglamentowana-samorzdno-zamiast-wolnych-wyborow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Nov 2014 23:35:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/11/30/reglamentowana-samorzdno-zamiast-wolnych-wyborow/</guid>

					<description><![CDATA[Już w dniu głosowania 16 listopada, zaczęła wzbierać fala krytyki wyborów samorządowych 2014. Ponieważ procedura wybierania radnych powiatowych i wojewódzkich]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1890"></span></p>
<p>Już w dniu głosowania 16 listopada, zaczęła wzbierać fala krytyki wyborów samorządowych 2014. Ponieważ procedura wybierania radnych powiatowych i wojewódzkich na podstawie list partyjnych okazała się powszechnie niezrozumiała i to już nie pierwszy raz. Ponadto kolejne dni przynoszą coraz więcej informacji o szeroko rozumianych nieprawidłowościach w przekazywaniu danych, liczeniu głosów i takich ilościach głosów nieważnych, że nasuwa to daleko idące podejrzenia, gdyż brak danych o przyczynach nieważności, a PKW informuje, ze takich danych nie należy się spodziewać. Jednocześnie ta krytyka pomija wpływ zasad wyborczych na odpowiedzialność wybranych przedstawicieli przed wyborcami oraz wpływ tych zasad na wiarygodność liczenia głosów.</p>
<p><b>Przede wszystkim przemilcza się fakt, że polskich wyborców podzielono, ze względu na wielkość gminy zamieszkania, stosując dwa zasadniczo różne rodzaje ordynacji wyborczej:</b></p>
<ol>
<li><u><b>Większościową</b></u>, narzucającą jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW), których małe rozmiary dają możliwość poznania kandydatów. Zapewnia ona swobodę kandydowania, czyniąc wybranych odpowiedzialnymi przed wyborcami.</li>
<li><u><b>Proporcjonalną</b></u>, narzucającą wielomandatowe okręgi wyborcze (WOW), których duże rozmiary dają tylko szczątkowe możliwości poznania kandydatów. Zapewnia ona partiom przywilej układania list wyborczych, czyniąc wybranych odpowiedzialnymi głównie przed układaczami tych list.</li>
</ol>
<p><u><b>Wyborcy gmin wiejskich oraz miast nie będących powiatami</b></u> swoich włodarzy wybierali na zasadach ordynacji większościowej, przy której wymogi poprawnego oddania głosu nie budziły wątpliwości. Także <u><b>radnych swoich gmin wybierali na zasadach ordynacji większościowej w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW)</b></u>. Zasady takiego wybierania były dla przeciętnego wyborcy zrozumiałe. W tej części wyborów, wyborca dostawał kartę z nazwiskami kandydatów na radnego w jednomandatowym okręgu wyborczym, obejmującym miejsce zamieszkania wyborcy. Kandydatów w poszczególnych okręgach było niewielu (przeważnie od 2 do 4). Więc wskazanie spośród nich tylko jednego nazwiska, było i łatwe i na tyle logiczne, że ilość głosów nieważnych oddanych w tym głosowaniu okazała się znikoma. I już 18 listopada przeglądając kilkanaście stron internetowych takich gmin, nie znalazłem takiej, która nie prezentowałaby wyników tych wyborów. Ten rodzaj wyborów ożywił lokalne społeczności, czego byłem świadkiem w mojej gminie i w sąsiednich. Temu ożywieniu sprzyjały proste reguły gry wyborczej w okręgach jednomandatowych. Te reguły skłaniają każdy z komitetów wyborczych do wystawienia jednego kandydata, takiego, który ma największe szanse na wygraną w danym okręgu. Pobieżna analiza protokołów obwodowych komisji wyborczych, dostępnych w Internecie, pokazuje, że w większości okręgów startowało tylko po kilku kandydatów i tylko w niektórych okręgach było ich więcej. Efektem typowej dla tych wyborów niewielkiej liczby kandydatów w danym okręgu, były wskaźniki poparcia uzyskanego przez zwycięzców. I tak np. w ośmiu, na piętnaście okręgów gminy Hyżne w ośmiu okręgach zwycięzcy otrzymali 57-90 % poparcia, a w pozostałych siedmiu okręgach 39-47 %.</p>
<p>Ci sami wyborcy <u><b>radnych powiatowych i wojewódzkich wybierali na zasadach ordynacji proporcjonalnej w okręgach wielomandatowych</b></u>. I tu zaczynały się schody: mnogość zeszytów zawierających partyjne listy wyborcze i powszechnie niezrozumiała procedura głosowania, zwiększała zagubienie wyborców. Znacząca ich część oddawała zeszyty z kartami do głosowania bez postawienia krzyżyka z powodu braku rozeznania lub dla wyrażenia sprzeciwu wobec braku możliwości poznania kandydatów. Inni stawiali krzyżyki na kartach kilku lub wszystkich partii, a jeszcze inni tylko na karcie, która miała numer 1. A że ten numer figurował na karcie należącej do PSL, to zrozumiały jest nadzwyczajny sukces &#8222;ludowców&#8221;. Te okoliczności skłaniają do zasadnego przypuszczenia, że gdyby numer 1 wylosowała inna partia, to ten sukces byłby jej udziałem.</p>
<p>Wyborcy <u><b>dużych miast (na prawach powiatu) wybierali swoich prezydentów na zasadach ordynacji większościowej</b></u> i tak, jak wyborcy mniejszych gmin nie mieli z tym problemów. <u><b>Natomiast zarówno radnych miejskich, jak i wojewódzkich wybierali na zasadach ordynacji proporcjonalnej w okręgach wielomandatowych</b></u> i tu zachowania wyborców wielkomiejskich oraz ich problemy nie różniły się od tych, które wystąpiły w gminach mniejszych, przy wybieraniu radnych powiatowych i wojewódzkich.</p>
<p>W obydwu kategoriach gmin, w tej części wyborów, która była przeprowadzana na zasadach ordynacji proporcjonalnej, z powodu wielkiej liczby kandydatów i ilości kart w zeszytach, liczenie głosów przerosło możliwości organizacyjne scentralizowanego systemu zarządzania wyborami i zostało nazwane największym skandalem wyborczym od 1989 roku.</p>
<p>Prawdziwego wybierania radnych swojej gminy dostąpiły tylko gminy nie będące powiatami. Na tym tle, <b>wyborców wielkomiejskich upokorzono</b> ograniczając swobodę kandydowania i możliwość poznania kandydatów. <b>Narzędziem tej upokarzającej dyskryminacji jest proporcjonalna ordynacja wyborcza, realizowana w okręgach wielomandatowych.</b> W państwie prawa, kodeks wyborczy, różnicujący prawa wyborcze, dotyczące zwłaszcza kandydowania, w zależności od wielkości gminy lub rodzaju wyborów, byłby unieważniony przez TK, jako sprzeczny z Konstytucją, nakazującą równość wszystkich. I na tej podstawie unieważniono by wybory.</p>
<p><b>O istocie różnicy pomiędzy partyjnymi wyborami do sejmików i jednomandatowymi do rad gmin nie będących powiatami, oficerowie propagandy, wolą nie mówić.</b> Zmowę tego milczenia przerwała wypowiedź profesora Jana Majchrowskiego, w dniu 20 listopada, której publikację można uznać za wypadek przy pracy TVP Info, tuby partyjnego układu rządzącego Polską. <b>Kontrastu pomiędzy prawdziwym wybieraniem i głosowaniem na listy spreparowane przez partyjne mafie, nie zauważają także dziennikarze uważający się za prawicowych. Może jest im tak wygodnie lub obawiają się większych wymagań od społeczeństwa, gdy będzie ono stanowić o sobie. Więc póki co, modlą się pod demokracji figurą, a diabła kierowniczej roli wodzowskich partii hołubią pod skórą.</b> Tym milczeniem potwierdzają, że „nie ważne o czym się mówi, ważne jest to, o czym się nie mówi”.</p>
<p><b>Protestujący i opozycja parlamentarna wraz z opozycyjnymi mediami nie widzą tego, że reglamentowanie samorządności, gwałcące bierne prawo wyborcze obywateli jest zagłuszone ich protestem samoograniczającym się w niezamierzony (mam nadzieję) sposób. Samoograniczającym się, bo skupionym tylko na skandalu z liczeniem głosów oraz ilością nieważnych, co jest patologicznym skutkiem proporcjonalnej ordynacji wyborczej.</b> Tak, jakby tym protestem chcieli naprawić tę antyobywatelską ordynację, analogicznie do klasycznego hasła, „socjalizm, tak, wypaczenia nie”. Nie widzą, że samorządność na wszystkich jej szczeblach, wymaga wyborów wolnych. Takich, jakich nie pozwolono przeprowadzić wielkomiejskim wykształciuchom, ale pozwolono przeprowadzić w pogardzanej Polsce gminnej. Nie widzą, że to ta gminna Polska zagospodarowała swobodę kandydowania w okręgach jednomandatowych, obalając tym samym obraźliwy mit o rzekomej niedojrzałości naszego społeczeństwa, sączony przez partyjnych baronów i usłużnych politologów.</p>
<p>Dla szczerze chcących budowy społeczeństwa obywatelskiego &#8211; suwerena w państwie silnym, poparciem jego obywateli, posiadających realny wpływ na swoich przedstawicieli &#8211; propozycja skrócenia kadencji władz samorządowych i powtórzenia wyborów łącznie z parlamentarnymi ma sens, jeżeli kardynalnymi zasadami przeprowadzania wyborów władz wszystkich szczebli samorządu oraz posłów do Sejmu RP będą; równa dla wszystkich swoboda indywidualnego kandydowania w jednomandatowych okręgach wyborczych i publiczne liczenie głosów, co prezentuje Reguła wyborcza JOW http://jow.pl/zasady-wybierania-poslow-do-sejmu-rp-postulowane-przez-ruch-jow/ lub http://prawica.net/39184 . Kolejne głosowanie na partyjne listy wyborcze byłoby leczeniem rany, metodą jej rozdrapywania.</p>
<p><b>Jerzy Gieysztor</b></p>
<p><small>a. W odniesieniu do wyborów włodarzy gmin, dostępne są na stronach internetowych tych gmin protokoły Obwodowych Komisji Wyborczych, zawierające rubryki wyszczególniające 3 możliwe błędy popełniane przez wyborców. Te protokoły zawierają też liczby głosów nieważnych, która oscyluje wokół wartości kilkuprocentowch.<br />
b. W odniesieniu do wyborów radnych wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych dostępne są analogicznie protokoły podające tylko ilość głosów nieważnych, która także oscyluje wokół wartości kilkuprocentowych.<br />
c. Natomiast w wyborach radnych powiatowych i wojewódzkich, w systemie głosowania na listy partyjne, nie ma możliwości uzyskania danych o przyczynach unieważniania oddanych głosów, gdyż brak wymagania od obwodowych komisji wyborczych, notowania informacji o sposobie wypełnienia unieważnionych kart wyborczych. Do dnia 25.XI.2014 opublikowano tylko cząstkowe dane dotyczące liczby głosów nieważnych.</small></p>
<p class="info">Podkreślenia i wytłuszczenia tekstu &#8211; redakcja koszalin7.pl</p>
<p class="note"><b>Jerzy GIEYSZTOR</b> jeden z najbliższych współpracowników zmarłego w 2012 roku prof. Jerzego Przystawy, założyciela Ruchu JOW. Członek władz krajowych Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Potomek Dominika Gieysztora, uczestnika Sejmu Wielkiego, który uchwalił Konstytucję 3 Maja, zapoczątkowując wielką, choć spóźnioną reformę państwa.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/reglamentowana-samorzdno-zamiast-wolnych-wyborow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Napiszmy własną ordynację</title>
		<link>https://koszalin7.pl/napiszmy-wasn-ordynacj/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/napiszmy-wasn-ordynacj/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Oct 2014 14:34:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2014/10/04/napiszmy-wasn-ordynacj/</guid>

					<description><![CDATA[Kodeks wyborczy wypływa z ducha partyjniactwa. Jego kościec to partyjne przywileje, centralizm oraz typowe dla postkomunistycznej Polski przegadanie i nadmierny]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1853"></span></p>
<p>Kodeks wyborczy wypływa z ducha partyjniactwa. Jego kościec to partyjne przywileje, centralizm oraz typowe dla postkomunistycznej Polski przegadanie i nadmierny formalizm. W dyskusji na temat zalet jednomandatowych okręgów wyborczych i wad obecnego systemu (partyjnego) doszliśmy do pewnej granicy. Polityczny establishment okopał się i tę poważną kwestię ustrojową zbywa albo milczeniem, albo partyjnymi sloganami. Zamieszczane m.in. na łamach &#8222;Uważam Rze&#8221; fundamentalne artykuły takich autorów, jak prof. Antoni Kamiński, dr Wojciech Błasiak, prof. Tomasz Kaźmierski, prof. Andrzej Czachor, prof. Witold Kieżun, jakoś nie znajdują rezonansu w innych tygodnikach, które chcą się nazywać opiniotwórczymi. Establishment debaty nie podejmie, bo by ją przegrał.</p>
<p>Tzw. narracja establishmentu &#8211; zarówno tego, który rządzi, jak i opozycyjnego &#8211; ma Polakom wystarczyć. Opozycja może się użerać z rządem o wszystko, ale w kwestii JOW elity po obu stronach smoleńskiej barykady milczą, zjednoczone wspólnym interesem. Wszak JOW to dla nich polityczna śmierć. I dla pana Donka, i dla prezesa Jarka &#8211; nie wspominając już żywiołków drobniejszego płazu. Tu ich interes jest wspólny i ich &#8222;solidarność&#8221; przeciwko społeczeństwu jest jak skała. Jak pancerna brzoza.</p>
<p><i><b>Polityczny establishment nie podejmie debaty o JOW, bo przegrałby ją</b></i></p>
<p>Jak przełamać ten mur milczenia? Próbuje to z uporem robić wielu ludzi. Bardzo skutecznie wprowadza JOW do publicznej dyskusji Paweł Kukiz. Ten niegdysiejszy zwolennik Platformy, zawiedziony zdradą wczorajszych idoli, próbuje gromadzić wokół siebie środowiska niezadowolone z obecnego <i>status quo</i>. Kukiz mówi o JOW, o konieczności zmiany &#8222;konstytucji Kwaśniewskiego&#8221;, o patologii w wymiarze sprawiedliwości i referendum, które powinno zostać przywrócone obywatelom. Działań tego muzyka i celebryty nie należy lekceważyć. Już w marcu udało mu się przekonać &#8222;Solidarność&#8221; do zorganizowania w Gdańsku wielkiego spotkania niezadowolonych z całej Polski. Platforma Oburzonych przyciągnęła zainteresowanie mediów, ale &#8222;Solidarność&#8221; wkrótce porzuciła postulaty zmiany ustroju i zajęła się umowami śmieciowymi. Niestety &#8211; jak się wydaje &#8211; wielka &#8222;Solidarność&#8221;, ta z lat 80., należy do historii.</p>
<p>Kukiz jednak nie składa broni i zapowiada utworzenie Federacji Obywatelskich Ruchów &#8211; Polska, skupiającej wszystkich, którzy chcą likwidacji licznych patologii naszego życia publicznego. Wśród głównych postulatów wymienia właśnie JOW i konieczność naprawy wymiaru sprawiedliwości.</p>
<p>Nie wiemy, jak rozwinie się sytuacja w Polsce i czy to właśnie działania Pawła Kukiza i stowarzyszeń doprowadzą do zmiany. Jednak ruch JOW nie może poprzestawać na dotychczasowym dorobku. Istnieje pilna konieczność opracowania i uzgodnienia dokumentu, który jest celem naszego działania od lat. Mianowicie &#8211; ordynacji wyborczej, która wynikałaby z ducha JOW i była w swoich podstawowych założeniach akceptowana przez wszystkie środowiska, które widzą konieczność zmiany ordynacji i wyboru posłów w sposób bezpośredni przez wyborców, a nie przez partie.</p>
<p>Próbę opracowania takiego dokumentu w postaci propozycji zmian w obowiązującym Kodeksie wyborczym podjął zespół kierowany przez nieodżałowanego Mariusza Wisa, zmarłego na początku czerwca. Dokument ten ma ten walor, że opiera się na obowiązującym akcie prawnym. To jednak jest też jego wadą. Obecny Kodeks wyborczy jest bowiem dokumentem wypływającym z ducha partyjniactwa. Jego kościec to partyjne przywileje, szczególne miejsce partii, centralizm, który jest jednym ze skutków partyjniactwa, i typowe dla Polski postkomunistycznej przegadanie i nadmierny formalizm. Tymczasem ruch JOW powinien opracować swój projekt ordynacji od nowa. Oprzeć go na logice oddolnego działania i bezwzględnie zastosować brzytwę Ockhama &#8211; ciąć wszystko, co nie jest niezbędne.</p>
<p>Po co nam np. Państwowa Komisja Wyborcza? Po co urzędujące non stop Krajowe Biuro Wyborcze z delegaturami wojewódzkimi, superadministracją, której jedynym celem jest obsłużenie raz na cztery lata wyborów parlamentarnych i samorządowych? Po co nam finansowanie partii z budżetu? Po co kandydat ma zbierać tysiące podpisów? Po co skomplikowany system finansowania kampanii przez pełnomocników finansowych z centralną zgodą na wydanie każdej złotówki? JOW powinien to wszystko zlikwidować i postawić sprawy na nogach &#8211; bo teraz stoją na głowie.</p>
<p>Wybory powinny się odbywać w 460 jednomandatowych okręgach. Zgłaszać się powinien sam kandydat &#8211; żaden &#8222;komitet wyborczy&#8221; nie jest tu konieczny jako podmiot prawny. Podobnie kandydat powinien sam odpowiadać za przestrzeganie rygorów finansowych, w czym może mu oczywiście pomagać wyznaczony przez niego pełnomocnik. Jeśli partia ogólnokrajowa chce sobie powołać komitet wyborczy dla wspierania swoich kandydatów w poszczególnych okręgach, niech to uczyni. Ale nie powinny być to podmioty prawa wyborczego.</p>
<p>Rzucam tylko kilka zagadnień, nad którymi należałoby się zastanowić publicznie, pisząc projekt ordynacji JOW. Taka publiczna dyskusja &#8211; w odniesieniu do obecnie obowiązujących &#8211; będzie miała także ten walor, że pokaże na przykładzie konkretnych rozwiązań, jak naturalny i rozumny jest system JOW i jak głupie, sztuczne są bariery wbudowane w obecny system wyborczy III RP. Do takiej dyskusji zachęcam.</p>
<p><b>Janusz Sanocki</b></p>
<p><i>Tekst powstał jeszcze przed dymisją Donalda Tuska.</i></p>
<p class="info">Tekst Janusza Sanockiego ukazał się w tygodniku <a href="http://www.uwazamrze.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">&#8222;Uważam Rze&#8221;</a> (red. naczelny &#8211; Jan Piński), który jest praktycznie jedynym tygodnikiem opinii w Polsce, stale podejmującym zagadnienie JOW i reformy prawa wyborczego.</p>
<p class="note"><b>Janusz SANOCKI</b> (ur. 1954) &#8211; dziennikarz, polityk, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, samorządowiec, były burmistrz Nysy, uczestnik Ruchu Obywatelskiego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, autor książki &#8222;WoJOWnicy&#8221; (2005). 21 sierpnia 2008 rozpoczął protest głodowy przeciwko bezprawiu sądów, prokuratury i policji. Obecnie prowadzi akcję społeczną skupiającą stowarzyszenia obywateli walczących z bezprawiem sądów i prokuratur w komitety referendalne zmierzające do zmian ustrojowych w Polsce. Inicjator Kongresu Protestu.</p>
<p class="foto">Facebook/Janusz Sanocki</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/napiszmy-wasn-ordynacj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niedemokracja</title>
		<link>https://koszalin7.pl/niedemokracja/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/niedemokracja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 May 2013 07:01:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/05/10/niedemokracja/</guid>

					<description><![CDATA[Wandzie Nowickiej na 100 wyborców 99 odmówiło poparcia. Dzisiaj sprawuje jedną z najbardziej zaszczytnych funkcji w państwie, a na jej]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1548" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/05/heliak_artur.jpg" border="0" alt="A. Heliak" title="A. Heliak" align="left" width="800" height="628" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/05/heliak_artur.jpg 800w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/05/heliak_artur-300x236.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/05/heliak_artur-768x603.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" />Wandzie Nowickiej na 100 wyborców 99 odmówiło poparcia. Dzisiaj sprawuje jedną z najbardziej zaszczytnych funkcji w państwie, a na jej temat debatuje się tygodniami. Czy istnieje demokracja bez ludu? W naszym kraju poparcie polityka wśród wyborców jest drugorzędne. <span id="more-1549"></span>  Ważniejsze jest zaufanie, jakimi obdarza kandydata partia. Demokracja, czyli władza ludu&#8230;</p>
<h3>Niechciani</h3>
<p><b>Co zatem, jeśli na 460 zasiadających w Sejmie posłów 65 proc. nie uzyskało poparcia nawet 2 proc. wyborców w swych okręgach wyborczych? Nie poparł ich nawet 1 na 50 spośród tych, którzy mogli. Co gdy 85 z nich, a więc prawie 20 proc. całej Izby, nie przekroczyło poparcia 1 proc., a więc 1 na 100 wyborców?</b> Mogło poprzeć ich 100, ale poparł 1… Co to za wicemarszałkowie obu izb, gdy jeden z nich, Eugeniusz Grzeszczak, zdobył 9648 głosów, czyli zaufało mu 1,3 proc. wyborców, a Wanda Nowicka otrzymała tylko 7065 głosów, co stanowi znacznie mniej niż 1 proc. wyborców? Czy w ich przypadku można mówić o jakiejkolwiek relacji z wyborcami? Po co mieliby ją budować? Przecież po wynikach widać, że ludzie ich po prostu, najzwyczajniej w świecie, nie chcą w Sejmie. Takim wybrańcom znacznie bardziej zależy, aby obywatele nie wchodzili im w paradę. Najlepiej gdyby nie zwracali na nich uwagi.</p>
<p>Chcą ich za to partie. Komu zatem tak wybrani będą chcieli się odwdzięczyć, spłacić dług wdzięczności, udowodnić swą lojalność i skuteczność? Obywatelom czy partyjnemu aparatowi? Jeśli władzy w Polsce nie sprawują obywatele, to kto?</p>
<h3>Nieśmiertelni</h3>
<p>Jak atrakcyjnym narzędziem jest dla partyjnych przywódców obowiązująca ordynacja proporcjonalna widać każdego dnia. <b>Od tzw. upadku komunizmu minęło prawie ćwierć wieku. Tymczasem na politycznych salonach bryluje wciąż ta sama ekipa.</b> Niedawny powrót do polityki Aleksandra Kwaśniewskiego i kolejny rozdział szorstkiej przyjaźni z Leszkiem Millerem (2,4 % głosów w okręgu podczas ostatnich wyborów), pierwszoplanowe role Komorowskiego, Tuska, Kaczyńskiego i Pawlaka (3,2 % głosów). Minęło prawie 25 lat i okazuje się, że przez ten czas Polacy nie znaleźli nikogo, kto mógłby być dla nich realną alternatywą. Nawet najnowsze zjawisko &#8211; Ruch Palikota, pomimo że robi wszystko, by być bardziej europejski od Europy, jak tylko może manifestuje i podkreśla swoje przywiązanie do generała Jaruzelskiego! Skąd pochodzi fenomenalna polityczna długowieczność tych ludzi?</p>
<p><b>Ta niesłabnąca pozycja nie wynika przecież z jakości pracy jaką wykonali dla kraju i obywateli, nie opiera się na pozytywnej ocenie ich osiągnięć.</b> Przecież według najnowszych badań co trzeci pracujący myśli o wyjeździe z kraju! Nie pochodzi od wyborców, którzy widząc efekty ich rządów nie wyobrażają sobie życia w Polsce rządzonej przez kogoś innego. Czy to nie sytuacja kryzysowa polskiego parlamentaryzmu? <i><b>To nie kryzys, to rezultat</b></i> &#8211; zwykł mawiać nieoceniony <b>Stefan Kisielewski</b>. To zwykła konsekwencja sposobu, metody wyłaniania posłów, która gwarantuje utrzymanie status quo i jest korzystna dla wszystkich partii polskiego Sejmu.</p>
<h3>Nieproporcjonalni</h3>
<p>Niedawno mieliśmy okazję obserwować jak działa w praktyce dobry polityk z okręgów jednomandatowych. Podczas negocjacji budżetu Unii Europejskiej David Cameron grał pierwsze skrzypce. Bycie wybranym w ordynacji większościowej to zawsze dodatkowy argument podczas negocjacji z politykami wybranymi proporcjonalnie. W przypadku polityka, o którym wiemy, że tak czy inaczej dzięki liście krajowej do parlamentu wejdzie, można podczas rozmów wymagać więcej ustępstw… <b>Zmieleni.pl wraz z Ruchem na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych proponują  stworzyć nową polską ordynację wyborczą właśnie na wzór brytyjski.</b> To kraj o najdłuższej historii parlamentu w Europie, jak się nie uczyć od nich &#8211; to od kogo? Tradycje demokratyczne mamy także piękne, niestety zbytnio poszarpane dziejową zawieruchą.</p>
<p><b>Jak wygląda rasowy polityk jednoosobowych okręgów wyborczych?</b> Pokazały to niedawne negocjacje budżetowe. David Cameron podczas zjazdu bardziej przypominał wierzącego w swoje siły wyczynowego sportowca niż dyplomatę. Gdy przyjechał na negocjacje od razu wystrzelił w kierunku dziennikarzy, by zaprezentować się jak najszerszej widowni, swoim wyborcom. A jechał tam przecież z gombrowiczowską gębą pierwszego hamulcowego, wręcz nieodpowiedzialnego rozrabiaki. Nie dał po sobie tego poznać, wręcz przeciwnie. Przy stole ekipa brytyjska od razu pozbyła się marynarek, aby świecąc bielą swoich koszul jeszcze mocniej podkreślić, a wręcz zademonstrować swą gotowość na mocne starcie i długie godziny rozmów. Zadbali o utrzymanie swojego rabatu &#8211; to było i jest dla nich najważniejsze, cel osiągnęli. Traktowano ich serio od samego początku pamiętając, że poprzednik Camerona, Tony Blair, przeciągnął poprzednie rozmowy budżetowe zgłaszając weto. A wszystko to działo się w momencie, gdy zarówno torysi, jak i laburzyści prowadzą przymiarki do referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Bo obywatele tak chcą i obie partie na to od razu reagują. A my? Staraliśmy się, aby nas nie zauważono. Miękka strategia &#8211; tak to się teraz nazywa.</p>
<p><b>Artur Heliak</b></p>
<p class="note">Artykuł pod tytułem <a href="http://www.uwazamrze.pl/artykul/724065,1002068-Bierzmy-przyklad-z-Brytyjczykow.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Bierzmy przykład z Brytyjczyków</a> ukazał się w &#8222;Uważam Rze&#8221; z 22 kwietnia 2013. Wytłuszczenia tekstu pochodzą od redakcji portalu koszalin7.pl</p>
<p class="foto">Artur Heliak podczas wystąpienia w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, 16 marca 2013 (Foto: Tadeusz Rogowski).</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/niedemokracja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Vaclav Havel &#8211; zwolennik JOW</title>
		<link>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Apr 2013 13:13:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/04/04/vaclav-havel-zwolennik-jow/</guid>

					<description><![CDATA[Ponad rok temu, 18 grudnia 2011, zmarł ostatni prezydent Czechosłowacji i pierwszy prezydent Czech Vaclav Havel. Pisarz, bojownik o prawa]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1541" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/havel.jpg" border="0" alt="Havel" title="Havel" align="left" width="900" height="605" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/havel.jpg 900w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/havel-300x202.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/04/havel-768x516.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 900px) 100vw, 900px" />Ponad rok temu, 18 grudnia 2011, zmarł ostatni prezydent Czechosłowacji i pierwszy prezydent Czech Vaclav Havel. Pisarz, bojownik o prawa człowieka i obywatela nie tylko w czasach komunistycznego reżimu. Mało kto wie, że jako jeden z nielicznych polityków w Europie po II wojnie światowej dążył on do wprowadzenia wyboru posłów w jednomandatowych okręgach <span id="more-1542"></span>  wyborczych.</p>
<p>Miał w tej sprawie przeciwko sobie niemal całą klasę polityczną, która niezmiennie odrzucała jego projekty systemu całkowicie jednomandatowego, takiego jak w Wielkiej Brytanii czy Kanadzie, a gdy usiłował składać kolejne, nie było zgody nawet na ordynację mieszaną. Tym niemniej Havel system całkowicie jednomandatowy uważał za optymalny i nieprzypadkowo tak istotny wątek myśli politycznej Havla, jak jego stosunek do ordynacji wyborczej jest dotąd w Polsce niemal zupełnie nieznany i przemilczany.</p>
<p>Problem dotyka bowiem samej istoty pseudodemokratycznego systemu, jakim jest zakłamana już z samej nazwy ordynacja proporcjonalna. System ten wszędzie na świecie &#8211; w mniejszym lub większym stopniu &#8211; stwarza pozory pluralizmu w ramach partii wodzowskich, kosztem upodmiotowienia obywateli w otwartym konkursie wyborczym. Szczera mądrość Havla polegała na docenieniu faktu, że bez realnego biernego prawa wyborczego demokracja jest fasadą, a silne państwo pobożnym życzeniem.</p>
<p>Wybory, w których nikt nie może samodzielnie wystartować i zdobyć mandat poselski, a kandydatów mogą desygnować tylko partie lub jakieś inne ogólnokrajowe organizacje, stają się fikcją wyborów i kontroli społecznej. Jeśli zwykły człowiek nie może sam stanąć do wyborów, to w konsekwencji partie czy &#8222;komitety obywatelskie&#8221;, które też z czasem stają się partiami, nie muszą się liczyć ze zwykłym człowiekiem.</p>
<p>Od początku Aksamitnej Rewolucji Havel był orędownikiem JOW, jako systemu, który pozwoli wybierać bardziej wartościowe osobowości, a nie tylko szyldy partyjne i wielu szeregowych działaczy antykomunistycznych go w tej kwestii popierało. Jednak liderzy Forum Obywatelskiego przeforsowali na początku lat 90 ordynację tzw. proporcjonalną z progiem 5%, podobną do systemu, jaki obecnie obowiązuje do polskiego Sejmu.</p>
<p>W wydanej w 1991 r. książce <em><strong>&#8222;Letnie przemyślenia&#8221;</strong></em> (w Polsce się nie ukazała) Havel dał wyraz swemu oburzeniu i niezadowoleniu z powodu tego rozstrzygnięcia. Przestrzegał, że ogólnokrajowe struktury polityczne przy wytworzonym sztucznie przez ordynację braku dopływu &#8222;świeżej krwi&#8221; i konkurencji ze strony lokalnych społeczników będą się alienować od społeczeństwa, centralizować i korumpować miejscami na listach wyborczych. Przewidział to, co stało się też normą w polskim życiu publicznym, choć normą być nie powinno. Nie tak sobie jednak wyobrażał wolne wybory, dla których w przeszłości warto się było narażać, siedzieć w więzieniu, a nawet ginąć.</p>
<p>Havel delegitymizował mit ordynacji tzw. proporcjonalnej z listami partyjnymi. Wbrew jej teoretycznym założeniom, nie zgadzał się, że służy ona lepszemu odzwierciedleniu oczekiwań społecznych w parlamencie. Nad nader ułomne i zmienne preferencje partyjne przedkładał zapewnienie odpowiedzialności posłów przed wyborcami w małych jednomandatowych okręgach wyborczych, gdzie do kandydowania nie potrzeba żadnej ogólnokrajowej organizacji, absurdalnej liczby podpisów zebranych w krótkim czasie, ani tak wielkich pieniędzy na kampanię, jak w systemie list partyjnych. Havel przestrzegał też przed nadmiernym uzależnieniem posłów od liderów partyjnych, decydujących o kolejności na listach wyborczych w systemie &#8222;proporcjonalnym&#8221;.</p>
<p>Wysiłki Havla zmierzające do zmiany ordynacji, znajdowały odzwierciedlenie w artykułach zachodniej prasy, jeszcze długo po krytycznych latach, kiedy to po Aksamitnej Rewolucji ustalał się kształt systemu wyborczego, począwszy od pierwszych w Czechosłowacji niekomunistycznych wyborów z 1990 r. Np. w artykule Seana Hanley’a z października 1998 r., opublikowanym w &#8222;The New Presence&#8221;, czytamy:</p>
<p class="citate">Od roku 1991, Vaclav Havel nawołuje do porzucenia ordynacji proporcjonalnej i wprowadzenia JOW, ponieważ obecny system wyborczy jest szkodliwy dla społeczeństwa obywatelskiego i niszczący wartości obywatelskie. Jego zdaniem, system ten dał partiom politycznym zbyt wielką władzę, w szczególności władzę decydowania o kolejności kandydatów na listach wyborczych i, w taki oto sposób, przesądzania o składzie parlamentu. Prezydent obawia się, że posłowie, nie związani bezpośrednio z wyborcami swojego okręgu wyborczego, bardziej zabiegać będą o dobre układy z liderami i aparatem partyjnym niż właściwie reprezentować interesy wyborców.<br /><small>(za: Biuletyn Informacyjny Ruchu na Rzecz JOW, nr. 3 z czerwca 2000 roku, tłum. Jerzy Przystawa, <a href="http://www.jow.pl" title="www.jow.pl">www.jow.pl</a>)</small>.</p>
<p>Aby docenić w pełni znaczenie myśli politycznej Havla w kwestii ordynacji wyborczej dla procesu transformacji ustrojowej, warto odwołać się też do polskich doświadczeń. Podczas negocjacji w Magdalence przedstawiciele koncesjonowanej opozycji od Michnika do Kaczyńskiego gardłowali za ordynacją proporcjonalną do Senatu.</p>
<p>Tymczasem jak podają politolodzy irlandzcy Kenneth Benoit i Jacquline Haiden, którzy śledzili na bieżąco obrady Okrągłego Stołu i rozmawiali z jego głównymi uczestnikami, do Kiszczaka i Jaruzelskiego przyszli PRL-owscy konstytucjonaliści Andrzej Werblan oraz Stanisław Gebethner i stanowczo odradzali im ordynację większościową. Generałowie nie potraktowali tego z wystarczającą powagą i ostatecznie &#8211; na przekór żądaniom Michnika i Kaczyńskiego &#8211; postanowili zrobić eksperyment z Senatem. Wprowadzili tam ordynację większościową (choć jeszcze nie jednomandatową),  by w razie czego przekonać się, która ordynacja może stanowić w przyszłości lepszą tratwę ratunkową dla działaczy PZPR. </p>
<p>W konsekwencji wystawieni przez Kiszczaka i Jaruzelskiego kandydaci do Senatu nie uzyskali ani jednego mandatu, choć w systemie &#8222;proporcjonalnym&#8221; z liczby głosów, jakie tam dostali kandydaci PZPR i jej przystawek mogliby liczyć nawet na 30% miejsc w Senacie. Jak mawiał śp. <strong>prof. Jerzy Przystawa</strong>, gdyby w 1989 r. albo na początku lat 90 zastosować JOW-y w wyborach do Sejmu, &#8222;po komunistach nie zostałaby mokra plama”, a tak w 1993 r. wrócili do władzy dzięki ordynacji &#8222;proporcjonalnej&#8221;.</p>
<p>Można odnieść wrażenie, że Czesi nieświadomi znaczenia złożonej problematyki wyborczej, nie potrafili dostatecznie docenić nauk swego prezydenta, który zdawał sobie sprawę, że system proporcjonalny sprzyja podziałom nowych środowisk politycznych, walczących o ten sam elektorat i konsolidacji komunistów, obawiających się utraty wpływów. Po Aksamitnej Rewolucji wyraźnie zabrakło ruchu społecznego, który wsparłby Havla w sprawie jednomandatowych okręgów, tak jak wspierał go na początku transformacji ustrojowej.</p>
<p>Wielka szkoda, że Czesi nie mieli swojego prof. Przystawy i Ruchu na Rzecz JOW, a my w odróżnieniu od Czechów nie mieliśmy nigdy takiego prezydenta, który autentycznie działałby na rzecz wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu. Paradoksalnie to jednak my jesteśmy w lepszej sytuacji, dzięki żmudnym działaniom takich woJOWników, jak śp. Jerzy Przystawa, a teraz Paweł Kukiz z akcją Zmieleni.pl, którzy poświęcając swój wolny czas, by wyjaśnić Polakom, o co chodzi z tym systemem jednomandatowym, zainspirowali innych do działania.</p>
<p>Jest duża szansa, że dzięki współpracy z &#8222;Solidarnością&#8221; i innymi organizacjami społecznymi postulat JOW może wybrzmieć jako jeden z głównych podczas spodziewanych protestów na wiosnę, podobnie jak już dzieje się to w Bułgarii (o czym w TV praktycznie nie mówią, bo ważniejsza &#8222;mama Madzi” i homoseksualiści). Nie zmarnujmy tego potencjału.</p>
<p><b>Krzysztof Kowalczyk</b></p>
<p class="note">Artykuł ukazał się w &#8222;Uważam Rze&#8221; nr. 12(112)/2013 z 25-31 III 2013 r.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/vaclav-havel-zwolennik-jow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Probierz wolności</title>
		<link>https://koszalin7.pl/probierz-wolnoci/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/probierz-wolnoci/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Feb 2013 12:50:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2013/02/09/probierz-wolnoci/</guid>

					<description><![CDATA[Gdy miałem 15 lat i przekraczałem progi liceum w Paczkowie, malowniczym miasteczku u podnóża Sudetów, był rok 1951. Także w]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1522" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2013/02/141.jpg" border="0" alt="J. Gieysztor" title="J. Gieysztor" align="left" width="700" height="467" />Gdy miałem 15 lat i przekraczałem progi liceum w Paczkowie, malowniczym miasteczku u podnóża Sudetów, był rok 1951. Także w naszej szkole doświadczaliśmy narastania różnych przejawów stalinowskiej niewoli. I właśnie wtedy w słuchawkach własnoręcznie zbudowanego kryształkowego radyjka usłyszałem słowa: <span id="more-1523"></span>  <i>Najważniejszym probierzem wolności są wolne wybory</i>. Były fragmentem audycji Głosu Ameryki, który w tamtym czasie podtrzymywał naszą nadzieję na tej wolności odzyskanie.</p>
<p>Po trzydziestu latach w czasie solidarnościowej wiosny, tworząc ordynację wyborczą dla przeprowadzenia wyborów związkowych na Uniwersytecie Wrocławskim od konstytucjonalisty śp. Krzysztofa Seniuty otrzymaliśmy radę: Pamiętajcie, że <i>w ordynacji wyborczej najważniejszym jest sposób zgłaszania kandydatów</i>.</p>
<p>I kiedy po dalszych dziesięciu latach wolność nam zaświtała, a sposób wybierania posłów przestał być tematem tabu, zaczęliśmy się zastanawiać, co tak naprawdę znaczą słowa <i>wolne wybory</i>?</p>
<p>To zasadnicze pytanie było inspiracją dla śp. Jerzego Przystawy, który w 1992 roku zainicjował Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. W ciągu dwudziestu lat nasz Ruch wykonał wielką pracę edukacyjną, promując otwarty konkurs na posłów. Bo do tego sprowadza się postulat równej dla wszystkich swobody kandydowania w wyborach sejmowych przeprowadzanych w czterystu sześćdziesięciu jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW).</p>
<p>Także dzięki Internetowi szerzy się świadomość, że jego realizacja sprawdzona w starych demokracjach zaowocuje odpowiedzialnością posłów przed wyborcami, upodmiotowieniem społeczeństwa, obywatelskim charakterem partii politycznych i dalszymi pozytywnymi skutkami dla obywateli i ich państwa Jest to świadomość, że realizacja postulatu JOW, to rzeczywiście wolne wybory. A praktykowane od dwudziestu lat głosowanie na partyjne listy wyborcze jest zgodą na pozostawanie w kleszczach kierowniczej roli partii. I niemal każdy dzień pokazuje ich coraz mocniejsze zaciskanie się na polskim społeczeństwie. A wspomnienie werbalnego odejścia od komunizmu jest bardziej szyderstwem, niż pociechą.</p>
<p>Od lat sprawa szerokiej debaty nad postulatem JOW, także w mediach uważających się za niezależne nie przebija się inaczej, niż w postaci przebłysków.</p>
<p>Na przykład w całym okresie ukazywania się tygodnika &#8222;Uważam Rze&#8221; postulat JOW zauważono dopiero wtedy, gdy został znacząco nagłośniony przez akcję Zmieleni.pl. I może właśnie z powodu skali tego nagłośnienia, zauważono w krzywym zwierciadle.</p>
<p>Ale teraz, po słynnym trzęsieniu ziemi we wspomnianym tygodniku, pojawiły się nowe tytuły. Który z nich zachce, który się odważy przelicytować konkurencję szerokim prezentowaniem na swoich łamach  postulatu JOW?</p>
<p>Bo, gdy probierzem wolności narodu są wolne wybory, to probierzem dziennikarskiej uczciwości i niezależności jest stosunek do wolnych wyborów. Do wyborów w jednomandatowych okręgach wyborczych z równą dla wszystkich swobodą kandydowania.</p>
<p>Można przypuszczać, że na rezultaty tego testu dziennikarskiej postawy czeka wielu Polaków.</p>
<p><b>Jerzy Gieysztor</b><br />6 lutego 2013</p>
<p class="note"><b>Jerzy GIEYSZTOR</b> jeden z najbliższych współpracowników zmarłego w listopadzie 2012 prof. Jerzego Przystawy, założyciela Ruchu JOW. Członek władz krajowych Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Potomek uczestnika Sejmu Wielkiego, który uchwalił Konstytucję 3 Maja, zapoczątkowując wielką reformę państwa.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/probierz-wolnoci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przestańmy nagradzać za nienawiść</title>
		<link>https://koszalin7.pl/przestamy-nagradza-za-nienawi/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/przestamy-nagradza-za-nienawi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Nov 2012 13:16:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/11/29/przestamy-nagradza-za-nienawi/</guid>

					<description><![CDATA[W wywiadzie pod tytułem &#8222;Ile dać wolności przeciwnikowi?&#8221; (dostęp płatny) Adam Michnik mówi: &#8222;Polska jest pęknięta. Jest Polska, która źle]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1452" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/wybory_urna_04.jpg" border="0" alt="Wybory" title="Wybory" align="left" width="393" height="480" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/wybory_urna_04.jpg 393w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/wybory_urna_04-246x300.jpg 246w" sizes="auto, (max-width: 393px) 100vw, 393px" />W wywiadzie pod tytułem <a href="http://wyborcza.pl/magazyn/1,129627,12863243,Michnik__Ile_dac_wolnosci_przeciwnikowi_.html">&#8222;Ile dać wolności przeciwnikowi?&#8221; (dostęp płatny)</a> Adam Michnik mówi: &#8222;Polska jest pęknięta. Jest Polska, która źle czuje się w nowych realiach i instytucjach. [&#8230;] Łatwa oferta to jedynie szczuć ją na tę Polskę, której się udało.&#8221; Według Michnika ten stan rzeczy umożliwił realizowanie &#8222;putinowskiego modelu rządzenia&#8221; pod rządami PiS zwanymi <span id="more-1453"></span>  IV RP.</p>
<p>Te stwierdzenia są niestety bardzo słuszne. Rodzą ono pytanie: jak z tego wyjść? Na to pytanie Michnik odpowiada: &#8222;Nie wiem, ja tylko diagnozuję&#8221;.</p>
<p>Adam Michnik jest wybitnym historykiem, politykiem i dziennikarzem. Potrafił przeanalizować i wyjaśnić wiele aspektów polskiej rzeczywistości. Jest jednym ze współtwórców Trzeciej Rzeczypospolitej i wywiera ogromny wpływ na polską myśl polityczną. Gdy taki człowiek odpowiada &#8222;nie wiem&#8221; na pytanie, jak wyjść z fatalnej dla Polski sytuacji, możemy myśleć, że jest naprawdę źle.</p>
<p>Jestem jednak przekonany, że na pytanie &#8222;jak z tego wyjść?&#8221; można odpowiedzieć inaczej.</p>
<p>Michnik mówi &#8222;nie wiem&#8221;, gdyż źródła opisanych nieszczęść, jakie zidentyfikował i omawia, leżą w przeszłości (przede wszystkim w okresie zaborów i w PRL), a przeszłości zmienić nie sposób.</p>
<p>Pęknięcie Polski na pewno w ogromnym stopniu wynika z historii. Ale to, że w szybko rozwijającej się Polsce pęknięcie pogłębia się zamiast łagodnieć, to, że opozycja insynuuje, iż urzędujący premier jest zbrodniarzem, a prezydent jest &#8222;Komoruski&#8221; &#8211; to wszystko nie wynika wyłącznie z historii.</p>
<p>Ważną przyczyną pogłębiającego się pęknięcia jest proporcjonalny system wyborczy, który obowiązuje w Polsce w wyborach do Sejmu oraz do części ciał samorządowych. Spójrzmy, w jaki sposób system wyborczy wpływa na życie polityczne.</p>
<p>Wśród znanych na świecie systemów wyborczych można wyróżnić dwie podstawowe grupy: systemy proporcjonalne i systemy większościowe. Pod rządami systemu proporcjonalnego każda partia uzyskuje liczbę mandatów proporcjonalną do liczby wyborców, którzy ją popierają. Nie ma tu żadnej potrzeby wygrania wyborów (ani w skali kraju, ani w skali jakiegokolwiek okręgu). Na przykład PiS ma sześciu posłów wybranych w okręgu warszawskim (w tym Jarosława Kaczyńskiego), mimo że w tym okręgu nie wygrał ani żaden PiS-owiec, ani PiS jako całość: Kaczyński otrzymał 20% głosów, podczas gdy Donald Tusk otrzymał w tym samym okręgu 37%; PiS jako całość otrzymał w Warszawie 27% głosów, podczas gdy Platforma Obywatelska otrzymała 49%.</p>
<p>System większościowy w swym najprostszym wariancie, który używany jest niezmiennie od kilkuset lat w wyborach do brytyjskiej Izby Gmin, działa tak: w każdym okręgu wybrany zostaje tylko jeden kandydat, ten, który uzyskał tam najwięcej głosów. We Francji obowiązuje nieco inny wariant systemu większościowego: wymagana jest tam większość bezwzględna; w przypadku, gdy w danym okręgu nikt takiej większości nie uzyskał (jest to przypadek bardzo częsty), organizowana jest druga tura głosowania.</p>
<p>Pod rządami systemu większościowego liczba deputowanych, jaką uzyskuje dana partia, nie zależy w żaden prosty sposób od poparcia dla tej partii, mierzonego w skali całego kraju. Liczba uzyskanych deputowanych jest równa liczbie okręgów, w których kandydaci danej partii uzyskali większość. Na przykład we Francji Front Narodowy (Front National), partia radykalnie ksenofobiczna, od wielu lat cieszy się poparciem około 18% wyborców, a mimo to przez kilka kolejnych kadencji nie miał ani jednego deputowanego, a dziś ma tylko dwoje deputowanych. Jest tak, gdyż Front Narodowy ma ogromny elektorat negatywny. Ten elektorat negatywny powoduje, że przez wiele lat nie było ani jednego okręgu (a obecnie są tylko dwa okręgi), w których większość wyborców popiera francuskich narodowców.</p>
<p>W systemie proporcjonalnym partie mogą świetnie funkcjonować bez uzyskiwania większości. Poparcie rzędu 15% czy 20% przekłada się na dużą liczbę mandatów w parlamencie. I to niezależnie od tego, jak silny jest elektorat negatywny danej partii. A często łatwiej jest uzyskać 15% czy 20% przy pomocy poglądów ekstremalnych czy nawet kłamstw (np. &#8222;judeopolonia atakuje&#8221;, &#8222;naród polski jest eksterminowany&#8221;, &#8222;premier popełnił zbrodnię&#8221;) niż przy pomocy konstruktywnych pomysłów i poglądów stonowanych.</p>
<p>Poglądy ekstremalne mobilizują: ten, kto przekona 20% Polaków, że premier jest zbrodniarzem, prawdopodobnie rzeczywiście uzyska 20% głosów. Tymczasem ten, kto będzie jedynie przekonywał Polaków, że premier rządzi nie do końca dobrze, najprawdopodobniej nie uzyska prawie nic. Bo jeśli premier rządzi tylko niezbyt dobrze, a nie jest zbrodniarzem, ani nawet nie rządzi skandalicznie źle, to po co głosować przeciwko niemu?</p>
<p>Nie przypadkiem porażka spotkała partię PJN (Polska Jest Najważniejsza), utworzoną przez PiS-owców mało radykalnych i wyzutych z typowo PiS-owskiej nienawiści.</p>
<p>Znana jest dbałość Jarosława Kaczyńskiego o to, aby nie pojawiło się w Polsce żadne ugrupowanie bardziej radykalne, niż PiS. &#8222;Na prawo od nas już tylko ściana&#8221; &#8211; ta zasada popycha PiS w kierunku radykalizmu, który z kolei pogłębia pęknięcie opisane przez Adama Michnika i wzmacnia nienawiść Polski B do Polski A. Bo jeśli PiS nie będzie dostatecznie radykalny, nie będzie kultywować nienawiści &#8211; to zacznie to robić jakieś inne ugrupowanie, bardziej radykalne. Dzięki proporcjonalnemu systemowi wyborczemu takie ugrupowanie mogłoby wprowadzić do Sejmu swoich posłów, nawet jeśli będzie miało niewielkie poparcie społeczne i ogromny elektorat negatywny.</p>
<p>Przy większościowym systemie wyborczym radykalizm byłby politycznie nieopłacalny. PiS trzymałby się blisko centrum, a nie blisko prawej ściany. Jeśli zaś, jak możemy podejrzewać, Jarosław Kaczyński jest umysłowo niezdolny do prowadzenia polityki spokojnej i bliskiej centrum, to pod rządami systemu większościowego jego formacja polityczna zostałaby wyparta przez zupełnie inną prawicę. Na przykład przez prawicę kierowaną przez Aleksandra Halla, o której Adam Michnik mówi: &#8222;takiej prawicy się nie boję&#8221;.</p>
<p>Zmiana systemu wyborczego &#8211; pomysł polityczny popierany przez wielu, w tym przez prezydenta Komorowskiego, swego czasu silnie promowany przez Donalda Tuska &#8211; jest najprawdopodobniej tą reformą, która mogłaby zatrzymać pogłębianie się polskiego pęknięcia i bardzo osłabić siły polityczne, które dla własnej korzyści sieją nienawiść.</p>
<p><b>Marcin Skubiszewski</b>, 28 listopada 2012</p>
<p class="foto">Urna wyborcza, ok. 1860-1950, North Carolina Museum of History (http://ncpedia.org/secret-ballot)</p>
<p class="note"><b>Marcin SKUBISZEWSKI.</b> Prowadzi wielojęzyczną stronę internetową <a href="http://www.skubi.net/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Zrozumieć politykę, zrozumieć prawo</a> oraz blog na niezależnym forum publicystów <a href="http://www.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Salon24.pl</a> zatytułowany <a href="http://skubi.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Chcę Polski normalnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/przestamy-nagradza-za-nienawi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Waldemar Pawlak i Margaret Thatcher — jaka demokracja, taka dymisja</title>
		<link>https://koszalin7.pl/waldemar-pawlak-i-margaret-thatcher-jaka-demokracja-taka-dymisja/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/waldemar-pawlak-i-margaret-thatcher-jaka-demokracja-taka-dymisja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Nov 2012 20:09:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/11/23/waldemar-pawlak-i-margaret-thatcher-jaka-demokracja-taka-dymisja/</guid>

					<description><![CDATA[Waldemar Pawlak jeszcze kilka dni temu był wicepremierem odpowiedzialnym za gospodarkę. Obok ludzi takich jak Donald Tusk i Jacek Rostowski,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1447" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/pawlak_waldemar.jpg" border="0" alt="Pawlak" title="Pawlak" align="left" width="500" height="406" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/pawlak_waldemar.jpg 500w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/pawlak_waldemar-300x244.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 500px) 100vw, 500px" />Waldemar Pawlak jeszcze kilka dni temu był wicepremierem odpowiedzialnym za gospodarkę. Obok ludzi takich jak Donald Tusk i Jacek Rostowski, Pawlak należał więc do tej kilkuosobowej grupy, która w imieniu naszego państwa podejmuje najważniejsze decyzje dotyczące rozwoju Polski. Wicepremier Pawlak <span id="more-1448"></span>  podał się do dymisji, gdyż przegrał wybory na przewodniczącego PSL, partii o poparciu społecznym oscylującym wokół 7%. Wybory te miały miejsce na partyjnym kongresie, w którym uczestniczyli przedstawiciele działaczy PSL.</p>
<p>Jakimi motywami kierowali się partyjni delegaci zebrani na kongresie? W miejsce Pawlaka wybrali oni na prezesa partii Janusza Piechocińskiego, który wśród swych głównych celów politycznych <a href="http://faktypofaktach.tvn24.pl/moja-misja-zapewnic-12-proc-poparcia-pogodzic-starych-z-mlodymi-odejsc,289654.html">wymienił zapewnienie 12% poparcia dla PSL oraz pogodzenie starych działaczy PSL z młodymi działaczami.</a> Wybór Piechocińskiego był więc w ogromnym stopniu motywowany tym, że ma on program wzmocnienia PSL. Ludzie zaangażowani w działalność partyjną zagłosowali myśląc o interesie swej niewielkiej partii &#8211; co byłoby całkiem normalne, gdyby nie to, że ich decyzja zmiotła ze szczytów polityki człowieka, który obok funkcji partyjnych był wicepremierem i miał za zadanie tworzyć politykę gospodarczą naszego kraju.</p>
<p>Dla porównania przypomnijmy, w jaki sposób Margaret Thatcher utraciła stanowisko premiera Wielkiej Brytanii. W listopadzie 1990, po jedenastu latach rządów pani premier, poparcie społeczne dla kierowanej przez nią Partii Konserwatywnej było słabe, a sama Thatcher, często nazywana żelazną damą, była powszechnie krytykowana za autorytarny styl rządów. W tym kontekście wśród członków Izby Gmin wywodzących się z Partii Konserwatywnej przeprowadzono głosowanie na temat ewentualnej zmiany premiera (członkowie Izby Gmin, to odpowiednik naszych posłów na Sejm). Margaret Thatcher głosowanie wygrała, ale słabą większością, która wskazywała, że jej przywództwo jest poważnie poddawane w wątpliwość. W tej sytuacji Thatcher podała się do dymisji. Członkowie Izby Gmin wywodzący się z Partii Konserwatywnej wybrali wówczas na premiera Johna Majora. Pod jego przywództwem poparcie dla partii wzrosło o kilkanaście punktów procentowych, a w roku 1992 konserwatyści wygrali wybory do Izby Gmin.</p>
<p>Między przypadkami Margaret Thatcher i Waldemara Pawlaka występuje ważne podobieństwo: przyczyną obu dymisji nie był wynik wyborów powszechnych (czyli wola narodu), lecz głosowanie przeprowadzone wśród grupy ludzi, którzy kontrolują parlament. Ale tu podobieństwo się kończy. Bo jeśli spojrzymy na to, kim jest owa <i>grupa kontrolująca parlament</i> i w czyim interesie ta grupa działa, to zauważymy ogromne różnice między tymi dwoma przypadkami. I zobaczymy przepaść, jaka dzieli nasze życie polityczne od polityki brytyjskiej.</p>
<h3>Kto decydował, czyli kto kontroluje parlament</h3>
<p>W głosowaniu, które doprowadziło do dymisji Margaret Thatcher, brali udział członkowie Izby Gmin, a więc ludzie wybrani w wyborach powszechnych, mający demokratyczny mandat do podejmowania decyzji w imieniu narodu. Głosowali nie wszyscy członkowie Izby, lecz jedynie ci z Parii Konserwatywnej. To może wydać się niedemokratyczne, ale w gruncie rzeczy jest to w pełni zgodne z zasadami demokracji: Partia Konserwatywna, jako zwycięzca poprzednich wyborów, miała pochodzący od wyborców mandat do rządzenia Wielką Brytanią. Nie ma nic złego w tym, że członkowie Izby Gmin z tej właśnie partii decydowali, która osoba powinna ten mandat sprawować.</p>
<p>W przypadku Waldemara Pawlaka decyzję podjęli ludzie, którzy w zdecydowanej większości w ogóle nie są posłami na Sejm i którzy w żaden sposób (nawet pośredni) nie pochodzą z wyborów powszechnych. Ludzie ci kontrolują Sejm, gdyż posłowie z ramienia PSL w praktyce są w Sejmie ich przedstawicielami &#8211; co jest wbrew Konstytucji, zgodnie z którą posłowie są przedstawicielami Narodu (art. 104). PSL w czasie ostatnich wyborów poparty został przez 8% wyborców i ma w Sejmie tylko 28 posłów. Fakt, że przy tak niewielkim poparciu wśród wyborców i przy pomocy tak małej grupy posłów można mieć decydujący wpływ na skład rządu, jest trudny do pogodzenia z demokracją.</p>
<h3>W jakim celu decyzję podjęto</h3>
<p>Zarówno Margaret Thatcher, jak Waldemar Pawlak zostali odwołani po to, aby ich następcy mogli podreperować kiepskie notowania partii. Ale polepszenie notowań oznacza w każdym z tych przypadków zupełnie co innego. W przypadku dymisji Żelaznej Damy naczelnym celem (który został osiągnięty) było zwycięstwo w kolejnych wyborach. A ten cel brytyjscy konserwatyści mogli osiągnąć tylko w jeden sposób: przez prowadzenie polityki, która zdaniem większości wyborców jest dobra. W tym wypadku osiągnięcie celu partyjnego było tożsame z dobrym działaniem na rzecz kraju. Członkowie Izby Gmin nie mieli dylematu między egoizmem a patriotyzmem: wybór przywódcy dającego partii najlepsze z możliwych notowań był tym samym, co wybór przywódcy dającego nadzieje na jak najlepsze rządy krajem.</p>
<p>Waldemar Pawlak odwołany został po to, aby poparcie dla PSL skoczyło z 7% do 12%. Tu nie chodzi o przekonanie większości Polaków, iż rząd jako całość rządzi dobrze i że koalicja PO-PSL jest dobra. Chodzi o przekonanie dwunastoprocentowej grupy wyborców, że PSL jest dobry. W tym celu PSL musi podkreślać swą odrębność, czyli publicznie spierać się z inicjatywami, które PO będzie wysuwać w ramach rządu. PSL musi blokować inicjatywy rządowe dobre dla Polski jako całości, ale złe dla tych wyborców, których PSL chce przyciągnąć. Musi też podbierać wyborców PO (Piechociński zapowiedział, że chce rozwijać swą partię w kierunku młodych wyborców z miast, a więc w kierunku typowego elektoratu PO). Tu nie ma tożsamości między działaniem dla PSL a działaniem dla Polski. Nie ma nawet tożsamości między działaniem dla PSL a działaniem na korzyść rządu współtworzonego przez PSL.  Wicepremier stracił stanowisko ze względu na interes partyjny, który nie pokrywa się z interesem rządu jako całości, ani tym bardziej z interesem narodowym.</p>
<h3>Decydująca rola systemu wyborczego</h3>
<p>Ogromne różnice, jakie dzielą dwa opisane tu mechanizmy decyzyjne, wynikają z tego, że Polska stosuje zupełnie inny system wyborczy, niż Wielka Brytania.</p>
<p>Polski Sejm jest wybierany w systemie proporcjonalnym, w okręgach wielomandatowych, z progami ogólnokrajowymi. Progi działają w ten sposób, że w skład Sejmu wchodzą wyłącznie kandydaci zgłoszeni przez partie lub komitety wyborcze, które uzyskały co najmniej 5% głosów w skali całego kraju.</p>
<p>Ten system całkowicie uniemożliwia kandydowanie osobom, które nie są aprobowane przez jedną z dużych sił politycznych. Kierownictwo partii może, przy okazji kolejnych wyborów, odsunąć od Sejmu każdego ze swoich posłów. Ale nawet jeśli ktoś zostanie wpisany na listę wyborczą (czyli dostanie od władzy partyjnej zgodę na kandydowanie), to jego szanse wyborcze zależą przede wszystkim od miejsca na liście. A to miejsce jest wyznaczane przez władze partyjne.</p>
<p>Tak więc posłowie, którym z reguły zależy na ponownym wyborze, są silnie uzależnieni od władz partyjnych. Tym sposobem nasze państwo jest kierowane przez mechanizmy partyjne, mechanizmy inne, niż te przewidziane przez Konstytucję. Artykuł 104 Konstytucji, według którego &#8222;posłowie są przedstawicielami Narodu&#8221;, jest w dużym stopniu martwą literą. Zamiast tego posłowie zachowują się jak przedstawiciele swoich władz partyjnych.</p>
<p>W Wielkiej Brytanii obowiązuje system wyborczy oparty na okręgach mandatowych z jedną turą głosowania. Każdy okręg wybiera jednego członka Izby Gmin; wybrany zostaje ten, kto otrzymał w okręgu największą liczbę głosów.</p>
<p>Partie polityczne odgrywają oczywiście wielką rolę również w brytyjskich wyborach (w każdym systemie demokratycznym partie odgrywają dużą rolę). Partia może zdecydować, kogo popiera w danym okręgu. Ale takie decyzje o poparciu mają zupełnie inny charakter niż podejmowane w Polsce decyzje o wpisaniu lub niewpisaniu kandydata na listę. Decyzja o poparciu nie oznacza nic więcej, niż pomoc partii w zmaganiach wyborczych. Kandydat bez partyjnego poparcia może mimo wszystko kandydować i, jeśli jest popularny w swoim okręgu, może wygrać wbrew władzom partyjnym. Partie to wiedzą i dlatego nie odmawiają poparcia ludziom lubianym przez wyborców.</p>
<p>W ten sposób brytyjski system wyborczy, który diametralnie różni się od polskiego, prowadzi do zupełnie innego niż w Polsce układu sił wśród ludzi władzy. Tam członkowie Izby Gmin spełniają rolę, którą spełniać powinni  — nie marionetkami w rękach partii, lecz ludźmi decydującymi o polityce państwa i o tym, kto ma stać na czele rządu.</p>
<h3>Dlaczego Brytyjczycy nie mają swojego PSL-u</h3>
<p>Wyjaśnijmy jeszcze, w jaki sposób brytyjski system wyborczy zapobiega powstawaniu niewielkich grup posłów, które mogłyby uzależniać od siebie parlament i rząd tak, jak robi to w Polsce 28-osobowy klub poselski PSL. Innymi słowy: wyjaśnijmy, dlaczego Wielka Brytania nie ma ani swojego Pawlaka, ani swojego Piechocińskiego (ani też Leppera czy Giertycha).</p>
<p>Otóż stosowany w Wielkiej Brytanii system wyborczy powoduje, że partia, która uzyskuje najwięcej głosów, dostaje więcej mandatów, niż by to wynikało z ich proporcjonalnego podziału. Zazwyczaj zwycięska partia uzyskuje bezwzględną większość w Izbie Gmin i, w przeciwieństwie do tego, co dzieje się w Polsce, może rządzić bez przystawek. W roku 1992 konserwatyści pod kierownictwem Johna Majora uzyskali 41,9% głosów, co dało im 51,7% miejsc w parlamencie (336 miejsc na 650, czyli 10 miejsc ponad większość bezwzględną).</p>
<p>W Wielkiej Brytanii zdarza się co prawda, że wybory nie dają bezwzględnej większości żadnej partii. Są to jednak sytuacje niezbyt częste: łącznie sześć przypadków licząc od początku dziewiętnastego wieku, a więc na przestrzeni 212 lat, w ciągu których Izbę Gmin wybierano 54 razy. Co ciekawe, ostatnie wybory do Izby Gmin, które miały miejsce w roku 2010, stanowią jeden z tych sześciu przypadków: obecnie Wielką Brytanią rządzi rząd koalicyjny, w którym obok konserwatystów biorą udział liberalni demokraci. Ale nawet w tej nietypowej sytuacji liberalni demokraci (mniejszy koalicjant) nie jest porównywalny do polskiego PSL: jest to partia o poparciu wynoszącym 23%, a więc trzy razy większym, niż poparcie dla PSL. Liberalni Demokraci dążą do tego, by za kilka lat wygrać wybory i rządzić samodzielnie. Albo im się to uda, albo przestaną uczestniczyć w rządach — bo brytyjski system wyborczy bardzo rzadko pozwala na istnienie przystawek, czyli partii, które uczestniczą w rządach pomimo niskiego poparcia społecznego.</p>
<p><i><b>Marcin Skubiszewski</b>, 23 listopada 2012</i></p>
<p class="note"><b>Marcin SKUBISZEWSKI.</b> Prowadzi wielojęzyczną stronę internetową <a href="http://www.skubi.net/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Zrozumieć politykę, zrozumieć prawo</a> oraz blog na niezależnym forum publicystów <a href="http://www.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Salon24.pl</a> zatytułowany <a href="http://skubi.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Chcę Polski normalnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/waldemar-pawlak-i-margaret-thatcher-jaka-demokracja-taka-dymisja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>TAK dla obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej</title>
		<link>https://koszalin7.pl/tak-dla-obywatelskiej-inicjatywy-ustawodawczej/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/tak-dla-obywatelskiej-inicjatywy-ustawodawczej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 13 Nov 2012 09:31:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/11/13/tak-dla-obywatelskiej-inicjatywy-ustawodawczej/</guid>

					<description><![CDATA[Ucieszyła mnie informacja, że w ramach akcji zmieleni.pl, zainicjowanej przez piosenkarza Pawła Kukiza rozważana jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza w sprawie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1441" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/145.jpg" border="0" alt="K. Kowalczyk" title="K. Kowalczyk" align="left" width="700" height="467" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/145.jpg 700w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/11/145-300x200.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px" />Ucieszyła mnie informacja, że w ramach akcji zmieleni.pl, zainicjowanej przez piosenkarza Pawła Kukiza rozważana jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza w sprawie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Takie podejście &#8211; uzupełniające w stosunku do akcji zbierania podpisów za referendum <span id="more-1442"></span>  ws. JOW &#8211; sugerowałem już w zeszłym roku na konferencji wieńczącej VI Marsz o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w Warszawie.</p>
<p>Ruch Obywatelski na rzecz JOW działa nieprzerwanie od 1993 r. i wypracował już kiedyś projekt ustawy ws. jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu, której ostatnia wersja pochodzi z 2005 roku. Ciesząca się dużą popularnością w internecie akcja <a href="http://zmieleni.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">zmieleni.pl</a> to dobra okazja, by temat ustawy wprowadzającej JOW &#8211; tym razem jako poprawki do kodeksu wyborczego, uchwalonego w 2011 r. &#8211; wrócił na nowo. W tym poglądowym artykule przedstawię czym taka ustawa powinna się charakteryzować, co czerpać z poprzedniego projektu i czego jeszcze &#8211; w mojej ocenie &#8211; można po niej oczekiwać.</p>
<h3>Małe okręgi, prosta odwoływalność</h3>
<p>Projekt z 2005 r., wypracowany w Ruchu na rzecz JOW, zakładał wybór posłów wyłącznie w jednomandatowych okręgach wyborczych.  Przy określonej w konstytucji liczbie 460 posłów zapewniłoby to normę przedstawicielską zbliżoną do brytyjskiej (ok. 67 tys. wyborców na okręg). Przy liczbie 379 powiatów okręgi wyborcze, zamiast liczyć ok. 800 tys. wyborców, jak dzisiaj, byłyby więc maksymalnie wielkości jednego powiatu, czyli kilkunastokrotnie mniejsze. Takie JOW-y byłyby również o połowę mniejsze niż w wariancie ordynacji mieszanej, co zwiększyłoby szanse mniej zamożnych kandydatów i zbliżyło kandydatów do wyborców. Małe jednomandatowe okręgi to nie tylko lepsza rozpoznawalność kandydatów przed wyborami, ale i lepszy kontakt wyborców z posłami i posłów z wyborcami po wyborach.</p>
<p>Wybór posłów w 100% w jednomandatowych okręgach wyborczych i w jednej turze na wzór brytyjski (żeby nie było targów partyjnych między dwiema turami) został we wspomnianym projekcie uzupełniony ciekawą propozycją prof. Andrzeja Czachora. Dotyczy ona zapewnienia wyborcom możliwości odwołania posła raz przed upływem danej kadencji Sejmu w przypadku zaistnienia okoliczności uzasadniających jego odwołanie i zebrania podpisów co najmniej 25% uprawnionych do głosowania w okręgu. Wszczęcie procedury odwołania posła wymagałoby w tym ujęciu złożenia w PKW merytorycznie uzasadnionego wniosku (pokazującego np. jawne okłamywanie wyborców czy inne poważne naruszenie etyki poselskiej) i uzyskania jego pozytywnego rozpatrzenia.</p>
<p>Taka procedura odwołania, połączona z powtórnym wyborem posła, byłaby prostsza do wcielenia w JOW-ach niż w obecnych dużych i wielomandatowych okręgach wyborczych. Nie tylko ze względu na ilość podpisów, jakie trzeba by zebrać do zainicjowania odwołania, ale i sposób liczenia głosów w powtórnych wyborach w okręgu. W JOW bowiem mandat posła zdobywa po prostu ten, kto uzyska najwięcej głosów w okręgu, bez żmudnych przeliczników głosów na mandaty i progów wyborczych w skali kraju, które byłyby istotną przeszkodą przy wprowadzeniu analogicznej procedury odwołania przy obecnym systemie wyborczym do Sejmu RP.</p>
<p>Aby uszczelnić tę procedurę, przy JOW-ach brytyjskich warto wprowadzić dodatkowo obligatoryjność odwołania posła w dowolnym momencie kadencji, w przypadku gdy za jego odwołaniem podpisałoby się więcej wyborców okręgu niż go wybrało. Jakkolwiek takie rozwiązanie stosowano by niezmiernie rzadko, bo też rzadko zdarza się, żeby wybranego posła w JOW w jednej turze poparło wyraźnie mniej niż 50% głosujących w okręgu, to jednak taką zmianę bym wprowadził w stosunku do poprzedniego projektu, chociażby z uwagi na możliwość zbyt łagodnego traktowania posłów przez PKW. Już samo istnienie takiej procedury obligatoryjnego odwołania pozwoliłoby bardziej uzależnić posłów od obywateli. Jednak i bez takich procedur posłowie wybrani w JOW-ach, licząc na reelekcję, muszą dbać bardzo o to, by nie zrazić do siebie większości wyborców, inaczej niż przy obecnym systemie list partyjnych, gdzie w praktyce można wejść do Sejmu nawet przy ogromnym elektoracie negatywnym, przekraczającym 90%.</p>
<h3>Posłowie z 1%</h3>
<p>  Aby zrozumieć doniosłość postulatu JOW i proponowanej procedury obligatoryjnego odwołania, warto uświadomić sobie, że gdyby obecnie do odwołania posła wystarczyło zebranie w jego okręgu więcej podpisów niż uzyskał głosów, to ze składu Sejmu niewiele by zostało. Problemem obecnego systemu głosowania do Sejmu jest nie tylko to, że wchodzą kandydaci niepoważni czy pozbawieni kultury politycznej, ile po prostu słabi. Kandydaci posiadający znikome poparcie, np. paru tysięcy głosów, dostają się do parlamentu dzięki głosom oddanym na innych kandydatów posiadających większe poparcie, ale z tej samej listy wyborczej. Jak pokazała kiedyś analiza prof. Jerzego Przystawy, 2/3 posłów na Sejm RP nie zdobyło nawet 1% poparcia uprawnionych do głosowania w swoich okręgach wyborczych!   </p>
<p>Jeszcze większą fikcją mogą okazać się najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego, jeśli spełni się propozycja PO dotycząca utworzenia list krajowych. Na takich listach partie umieszczałyby wszystkich swoich kandydatów w skali całego kraju, który byłby jednym wielkim okręgiem wyborczym i tylko z takich list można by było kandydować. Problem w tym, że wyborca ma jeden głos i w tej sytuacji łatwo wyobrazić sobie, że zdecydowana większość głosów skupiłaby się na nielicznych politykach z pierwszych stron gazet, rozpoznawalnych w skali całego kraju. Reszta 51-osobowego składu do Parlamentu Europejskiego rekrutowałaby się wtedy spośród kandydatów, na których padł jeszcze mniejszy ułamek głosów niż przy dotychczasowym systemie list partyjnych z okręgami wielomandatowymi.</p>
<p>Nie da się ukryć, że propozycja partii rządzącej do Parlamentu Europejskiego, która uprawdopodabnia taką możliwość, jest dokładnie przeciwna idei jednomandatowych okręgów wyborczych. Gdyby bowiem do Sejmu czy Parlamentu Europejskiego obowiązywały jednomandatowe okręgi wyborcze, głos oddany na jednego kandydata nie mógłby przyczynić się do wejścia drugiego z tej samej listy wyborczej (jak to się dzieje w przypadku list partyjnych, zwłaszcza krajowych) i każdy musiałby sam zapracować na swoje poparcie, a nie liczyć na lidera, który pociągnie listę. Wprowadzenie JOW wymusiłoby na partiach politycznych i ich przywódcach większą dbałość o jakość wystawianych kandydatów w oparciu o oczekiwania elektoratu. W końcu jakoś trzeba by ludzi przekonać, że to właśnie ten kandydat, a nie inny będzie najlepszy w okręgu, co wymaga szerszych konsultacji społecznych kto ma być tym kandydatem, a niekiedy nawet zorganizowania prawyborów.</p>
<h3>JOW &#8211; zasadnicze różnice</h3>
<p>JOW-y dałyby z czasem większą niezależność od aparatów partyjnych kandydatom cieszącym się autentycznym społecznym poparciem. To o przyciągnięcie takich ludzi zabiegałyby partie polityczne, a nie odwrotnie – nikt nie musiałby prosić się o łaskawe wpisanie go na listę jakiejś partii, aby móc kandydować. Najważniejsze jednak, że zamiast zasady bierny, mierny, ale wierny zaczęłoby obowiązywać kryterium odpowiedzialności przed wyborcami, którego teraz tak brakuje.</p>
<p>Aby tak się stało, projekt systemu wyborczego powinien zapewniać równą swobodę kandydowania. Na tym tle warto porównać  wprowadzony w 2011 r. kodeksem wyborczym system wyborów do polskiego Senatu z jednomandatowym systemem brytyjskim do Izby Gmin. Korelacja między obiema systemami ogranicza się właściwie do tego, że w obu przypadkach mamy do czynienia z wyborami jednoturowymi – w innych istotnych obszarach istnieją zasadnicze różnice. Można pokazać, że występowanie tych różnic warunkuje poważne konsekwencje w zakresie tego, czego po JOW-ach można się spodziewać:</p>
<p><u><b>1) Zgłaszanie kandydatów – bierne prawo wyborcze.</b></u><br /> W Polsce kandydat niezależny do Senatu musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury. Kandydat partii politycznej jest zwolniony z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których bezpartyjni nie mogą zbierać wcześniej. Dla porównania, w brytyjskich JOW do startu w wyborach wystarczy 10 podpisów poparcia i kaucja w wysokości 500 funtów, która jest zwracana po uzyskaniu minimum 5% głosów w okręgu. Te niewygórowane warunki mają swoje istotne konsekwencje. Brytyjskie prawo wyborcze nie dyskryminując kandydatów bezpartyjnych stwarza realne możliwości kształtowania się dojrzałego systemu partyjnego, dyscyplinując parlamentarzystów, którzy wobec powszechnego dostępu obywateli do biernego prawa wyborczego mogą łatwo stracić mandat odwracając się od elektoratu.</p>
<p><u><b>2) Wielkość okręgów – zasada zrównoważonego rozwoju.</b></u><br /> Brytyjskie okręgi do Izby Gmin są kilkukrotnie mniejsze niż u nas do Senatu. Wprowadzenie porównywalnych okręgów w wyborach do polskiego Sejmu oznaczałoby zwiększenie znaczenia prowadzonej lokalnie kampanii i realnych zasług dla społeczności okręgu kosztem kampanii centralnej i mediów centralnych. JOW do Sejmu to lepsza rozpoznawalność kandydatów „w terenie”, a po wyborach każdy powiat miałby swojego przedstawiciela w Sejmie, co powinno również sprzyjać lepszej dystrybucji środków publicznych. Dla porównania: blisko połowa powiatów od czasu reformy samorządowej w 1998 r. nie ma do dzisiaj przedstawiciela ze swojej ziemi w Sejmie, co nie sprzyja sprawiedliwemu dzieleniu budżetu i zrównoważonemu rozwojowi kraju.<br />  Po wprowadzeniu JOW do Sejmu należałoby się spodziewać położenia większego akcentu przez Sejm na potrzeby społeczności lokalnych. Z kolei do spełnienia składanych obietnic wyborczych konieczne byłoby zmniejszenie wcale niemałych obciążeń podatkowych samorządów kosztem budżetu centralnego. Skorzystałyby na tym wszystkie gminy, niezależnie od ich obecnego statusu materialnego, wszak „w terenie”, gdzie dokładniej widać potrzeby, środki generalnie dzieli się efektywniej niż z centrali. Pokazuje to również skuteczność wykorzystywania środków unijnych – znacznie wyższa jeśli chodzi o samorządy niż obecną administrację centralną.</p>
<p><u><b>3) Finansowanie kampanii wyborczej.</b></u><br /> Do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr. na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr., ale bezpartyjni nie startują do Sejmu bez zgody liderów partyjnych. Kampania wyborcza w Polsce jest zdominowana przez kampanię do Sejmu, nie tylko ze względu na finansowanie, ale i ze względu na drugoplanową rolę, jaką odgrywa Senat. Z tego powodu wyborca często kieruje się w wyborach do Senatu dokonanym wcześniej wyborem do Sejmu. Kandydatowi bezpartyjnemu nie można nawet bezpłatnie wynająć sali, zabrania tego kodeks wyborczy, ale dla partii politycznych, które mają swoje siedziby za publiczne pieniądze nie stanowi to żadnego problemu w kampanii do Senatu, gdzie limit wydatków na kampanię jest bardzo wyśrubowany. Z kolei w Anglii każdy kandydat może wysłać raz bezpłatnie na koszt państwa przesyłkę do każdego z wyborców, dzięki czemu każdy wyborca może lepiej poznać i porównać ofertę każdego kandydata, inaczej niż w Polsce, gdzie jest to utrudnione.</p>
<p><u><b>4) Liczenie głosów i cisza wyborcza.</b></u> W Wielkiej Brytanii głosy liczy się publicznie po wyjęciu z metalowych i okłódkowanych urn. Przyglądają się temu kandydaci w okręgach oraz kamery telewizyjne – każdy z ulicy może też przyjść i zobaczyć jak się to odbywa, policja pilnuje porządku. W tej sytuacji nikt nie myśli nawet – jak w Polsce w 2011 r. – o organizowaniu akcji typu „Uczciwe wybory”, polegających na werbowaniu mężów zaufania do komisji, bo też nie jest to konieczne. Publiczne liczenie głosów to lepsze rozwiązanie niż instytucja mężów zaufania, choć nie musi jej oczywiście wykluczać. W Wielkiej Brytanii nie ma też żadnej centralnej komisji, która by koordynowała przeprowadzanie wyborów i liczenie głosów. Nie ma też ciszy wyborczej, która w krajach anglosaskich traktowana jest jako cenzura na wolność słowa, więc każdy może agitować nawet w dniu wyborów, o ile nie zakłóca to ich przebiegu. W JOW nie ma też potrzeby angażowania komputerów do przeliczania głosów na mandaty jakimiś algorytmami d’Hondta, Saint Lague i czym tam jeszcze, a już w szczególności nikomu nie przyszłoby do głowy, aby robić to na rosyjskich serwerach, przez które wyniki wyborów miałyby iść, tak jak było to z ostatnimi wyborami w Polsce. Wyniki ogłaszane są bezpośrednio w okręgu &#8211; wygrywa osoba z największą liczbą głosów.</p>
<p>Jak widać, nie tylko ogólna idea, ale i szczegółowe regulacje mają istotne znaczenie. Tym ważniejsze jest, aby w obiegu publicznym pojawił się projekt obywatelski te różne niuanse uwzględniający, który nie pozwoli wmówić społeczeństwu, że te &#8222;JOW&#8221;, które już wprowadzono do Senatu albo ordynacja mieszana, to jest już to o co chodzi. Dlatego mówię TAK dla obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, wprowadzającej odpowiednie poprawki do kodeksu wyborczego.</p>
<p><b>Krzysztof Kowalczyk</b></p>
<p class="foto">Krzysztof Kowalczyk, autor artykułu, podczas konferencji Ruchu JOW w Warszawie.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/tak-dla-obywatelskiej-inicjatywy-ustawodawczej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JOW i politolodzy</title>
		<link>https://koszalin7.pl/jow-i-politolodzy/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/jow-i-politolodzy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Oct 2012 19:51:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/10/12/jow-i-politolodzy/</guid>

					<description><![CDATA[W Poznaniu, na II Kongresie Politologii, przez trzy dni (19-21 września) obradowało ponad 1000 politologów, którzy w 100 panelach wygłosili]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1194" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/01/125.jpg" border="0" alt="M. Wis" title="M. Wis" align="left" width="467" height="700" />W Poznaniu, na II Kongresie Politologii, przez trzy dni (19-21 września) obradowało ponad 1000 politologów, którzy w 100 panelach wygłosili ponad 1000 referatów. Niżej podpisany był jedynym uczestnikiem, który poruszył problematykę wyborów jednomandatowych do Sejmu (!) Polscy politolodzy na ten temat milczeli <span id="more-1419"></span> .</p>
<p>Ćwierć wieku temu, razem z politykami, zgodzili się na normatyw, że w Polsce Sejm powinien być wybierany w głosowaniu na partie w tzw. wyborach proporcjonalnych, a nie w głosowaniu na człowieka w wyborach większościowych z jednomandatowymi okręgami wyborczymi (JOW), z których to korzystają najbogatsze, najstarsze i największe demokracje świata, że wymienię tylko Wielką Brytanię, USA, Kanadę, Francję, Australię czy Indie.</p>
<p class="foto">Mariusz Wis podczas manifestacji Ruchu JOW w Warszawie, 2011.</p>
<p>Po wysłuchaniu wielu wystąpień i rozmów w kuluarach znalazłem, jak mniemam, odpowiedź na pytanie &#8211; dlaczego polską politologię temat JOW nie interesuje. Otóż gdyby w Polsce Sejm wybierano w JOW, wielu politologów straciłoby pracę. Zniknęłyby badania, dysputy i dywagacje nad zawiłościami partyjnych wyborów. Czy lepiej przyznawać mandaty poselskie według formuły d’Hondta czy Sainte-Laguë, a może zmieszać różne nieprzystające do siebie systemy wyborcze, aby wyszło coś czego jeszcze nikt nie wymyślił. Dla politologów nie jest ważne, czy system wyborczy skutkuje korzystniej dla Polski i Polaków, z punktu widzenia rozwoju demokracji, lepszego życia obywateli czy prosperity kraju. Dla nich ważne jest samo mieszanie w systemach, najlepiej tak, aby nic się nie zmieniło. Po cichu jeden czy drugi politolog przyznaje rację, że JOW to większa sprawność państwa, wyższa jakość podejmowanych decyzji, prosta droga do rozwijania demokracji, budowy społeczeństwa obywatelskiego etc. etc. Ale z drugiej strony, czują oni podskórnie, że jeżeli któryś wychyli się z tym publicznie, stanie się czarną owcą w środowisku. Będzie zabierał chleb kolegom.</p>
<p>Byt politologów zależy od środków budżetowych, które przydzielają w Sejmie politycy. Oni są przeciwko JOW, więc politolodzy podążają ich śladem i kółko się zamyka. Polityka i politologia trzymają sztamę, jadąc na tym samym wózku. Ale nie jest to wózek dobra obywateli i kraju, tylko ich wzajemnie wspierający się, merkantylny wózek. Dla nich jedynie słuszny jest system proporcjonalny, tak jak przed 1989 rokiem jedynie słusznym był w ekonomii polskiej system gospodarki centralnie sterowanej, którą popierała zarówno oficjalna nauka, jak i polityka. Ta kapitalistyczna ekonomia była odrzucana jako zła, tak jak teraz odrzucane są JOW. <i>Deja vu</i>.</p>
<p>Będąc, samofinansującym się, badaczem systemów wyborczych współczuję zawodowym politologom, że są aż tak powiązani, że nie stać ich na wolną, naukową myśl. No cóż, dziadek Marks miał rację, byt określa świadomość.</p>
<p><b>Mariusz Wis</b></p>
<p class="thanks">Dziękujemy pani poseł do Parlamentu Europejskiego, Lidii Geringer de Oedenberg, za zgodę na przedruk artykułu.</p>
<p class="note"><b>Mariusz WIS</b> jest prezesem Fundacji im. J. Madisona Centrum Rozwoju Demokracji &#8211; JOW. Publikuje m.in. na łamach &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; oraz warszawskiej gazety &#8222;Południe&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/jow-i-politolodzy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Paweł Kukiz, zmielony i zbuntowany</title>
		<link>https://koszalin7.pl/pawe-kukiz-zmielony-i-zbuntowany/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/pawe-kukiz-zmielony-i-zbuntowany/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 08 Sep 2012 15:55:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/09/08/pawe-kukiz-zmielony-i-zbuntowany/</guid>

					<description><![CDATA[Powiedzieli: oto macie wreszcie swoje państwo, o jakim nawet Jan Kochanowski nie mógł marzyć! Spełnił się sen, marzenie milionów Polaków,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1390"></span></p>
<p>Powiedzieli: oto macie wreszcie swoje państwo, o jakim nawet Jan Kochanowski nie mógł marzyć! Spełnił się sen, marzenie milionów Polaków, sen, jaki im się śnił przez setki lat! Idźcie tylko i głosujcie, już nie trzeba krwi. Już nic nie trzeba, wszystko załatwione, Wielki Szeryf w Samo Południe, już za Was wszystko załatwił! On już wiedział najlepiej kogo wybrać: pokazał ich wszystkich na pięknych zdjęciach, zrobionych ręką Mistrza.</p>
<p>Tylko jedno zdjęcie mu nie wyszło i widać od razu, jak to jest, kiedy się Taty nie słucha: od razu wyrósł jakiś straszny, ohydny Stokłosa, który teraz będzie zawsze straszył polskie dzieci do skończenia świata! Nie róbcie tego więcej!</p>
<p>Żeby nas nie kusiło, na początek, zabrali nam bierne prawo wyborcze. A co to takiego i kto to rozumie? Za Kochanowskiego to było proste: tu szlachta-braty, tam pańszczyźniane chłopy. Po co pańszczyźnianemu kmiotkowi jakieś bierne prawo wyborcze? A po prawdzie, to szlachta-braty też jak się popiją to głupot narobią, to może, na początek niech się najpierw nauczą głosować, to wtedy pozwolimy im naprawdę wybierać!</p>
<p>Głosowały chłopy i głosowały i gówno z tego wychodziło. Uczyli się dontów, santlagów, przeliczników i progów i tylko ci ze sławnych obrazków wciąż byli na górze.</p>
<p>Aż zagrzmiał z Trybuny Sejmowej Donald Wielki Winnetou: chłopy! Czyż nie widzicie, że te wybory to farsa i jedno wielkie oszustwo? Tak nie wybierali się szlachta-braty, tak nie wybierali się wielcy wodzowie z Manitoby czy Saskatchewan, chodźcie ze mną i razem wprowadzimy jednomandatowe okręgi wyborcze!</p>
<p>I poszły chłopy za Donaldem jak w dym, a razem z nim poszedł i Pawełek, bo podobała mu się taka męska mowa, więc i sam podpisów nazbierał ile wlezie i innych, co głosy mają donośne, zachęcał. A kiedy już zobaczył, jak Donald, z innymi Wielkimi Wodzami, pracowicie te paki z podpisami do Sejmu wnoszą, to cieszył się jak dziecko i poszedł śpiewać po Polsce chwałę Donalda Gorące Serce (Zimna Głowa, Czyste Ręce).</p>
<p>I tak jeździł, bidulka, po Polsce, z koncertu na koncert, z festiwalu na festiwal, że nawet nie zauważył, że wszystkie te, pracowicie zbierane podpisy, gdzieś przepadły i ślad po nich zaginął!</p>
<p>Zdumiał się nasz Paweł i coś mu się tu zgadzać przestało: jak to ślad zaginął? Tyle papieru, ledwo nasz Donald z Grzesiem, Bogdanem i innymi, ostatkiem sił je do Sejmu wnieśli i wszystko wzięło i przepadło? W przyrodzie przecież nic nie ginie?!</p>
<p>I rzeczywiście: dowcipny dziennikarz Siekielski podpatrzył, że w ramach nowych inwestycji Sejm sprawił sobie nowoczesną niszczarkę do papieru, która tylko fruuu i wszystkie te podpisy przenosi do niebytu!</p>
<p><center><iframe loading="lazy" src="http://www.youtube.com/embed/4DLYDrf28g8?rel=0" width="480" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></center>Zgniewał się nasz Paweł, poczuł się upokorzony w swojej godności sarmackiej i postanowił wezwać wszystkich zmielonych jak on do buntu! Chłopy! Nie pozwólmy tak sobie w kaszę pluć! Policzmy się i chodźmy razem upomnieć się o nasze niezbywalne prawa obywatelskie, o prawo do bycia podmiotem, a nie popychlem, jakbyśmy naprawdę nie widzieli różnicy pomiędzy obywatelem, a pańszczyźnianym chłopem! Podpisujcie się na <a title="www.zmieleni.pl" href="http://www.zmieleni.pl">www.zmieleni.pl</a>!</p>
<p>Podoba mi się tak akcja Pawła Kukiza. Tym bardziej, że współgra ona z akcją innych chłopów pańszczyźnianych za miedzą! W Rumunii bowiem łaskawcy dokonali jeszcze bardziej bezczelnej sztuki: zmielili nie milion podpisów, a osiem milionów i ogłosili, że głosy tych milionów podludzi psom na buty! Biją im brawo światowi demokraci z Brukseli, Waszyngtonu i Berlina. Ale ci na ulicach Bukaresztu mają inne zdanie. Przytoczę Wam kilka wierszyków jakie tam śpiewaja:</p>
<blockquote><p><em>&#8222;Voi aveţi scuturi, bastoane<br />
Şi noi cu mâinile goale<br />
Hai la baie de mulţime,<br />
Băsesecu dacă te ţine&#8221;.</em></p>
<p>&#8222;Suntem datori vânduţi, de Europa pierduţi<br />
Cine sare vrea schimbare, cine nu, nu vrea schimbare/<br />
Cine nu iese în piaţă să facă mătreaţă<br />
Şi acum dacă vă pasă, hai ieşi cu toţi din casă&#8221;.</p>
<p>&#8222;Daca esti roman,<br />
iesi din casa acum&#8221;<br />
&#8222;Unu-doi, Basescu la gunoi&#8221;.<br />
&#8222;Ole, ole, ole,<br />
nici Basescu nu mai e&#8221;</p></blockquote>
<p>Kto szybki, niech szybko tłumaczy, kto bardziej niecierpliwy niech posłucha na u-tubie:</p>
<p><center><iframe loading="lazy" src="http://www.youtube.com/embed/D5Uye1b6J4A?rel=0" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></center>A Pawłowi Kukizowi Wielki Blin!</p>
<p><b>Jerzy Przystawa</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/pawe-kukiz-zmielony-i-zbuntowany/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Łajdactwo Rafała A. Ziemkiewicza</title>
		<link>https://koszalin7.pl/ajdactwo-rafaa-a-ziemkiewicza/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/ajdactwo-rafaa-a-ziemkiewicza/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Aug 2012 20:03:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/08/10/ajdactwo-rafaa-a-ziemkiewicza/</guid>

					<description><![CDATA[W &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; (6.08.2012) ukazał się na jej stronie redakcyjnej krótki tekst Rafała A. Ziemkiewicza pt. &#8222;Lepper zwycięzca&#8221;, na okoliczność wmurowania]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1067" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/08/lepper.jpg" border="0" alt="A. Lepper" title="A. Lepper" align="left" width="450" height="628" />W &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; (6.08.2012) ukazał się na jej stronie redakcyjnej krótki tekst Rafała A. Ziemkiewicza pt. <a href="http://www.rp.pl/artykul/9133,922203-Lepper-zwyciezca--Felieton-Rafala-Ziemkiewicza.html">&#8222;Lepper zwycięzca&#8221;</a>, na okoliczność wmurowania w Warszawie upamiętniającej go tablicy pamiątkowej w pierwszą rocznicę jego tragicznej śmierci założyciela i twórcy związku zawodowego i partii <span id="more-1367"></span>  politycznej &#8222;Samoobrona&#8221;. Tekst sprowadza się do tezy, iż swą działalność polityczną A. Lepper  &#8222;<i>prowadził na granicy bandytyzmu</i>&#8222;, a polityka obecnej ekipy rządzącej Donalda Tuska, podobnie jak najgorsze praktyki polityczne III RP, to rozwinięcie dokonań politycznych A. Leppera: <i>Lepper udowodnił bowiem naszej klasie politycznej, że brutalność, chamstwo, poniżanie politycznego przeciwnika i wskakiwanie na niego butami – popłacają, i że elektorat zdobywa się i cementuje nienawiścią.</i></p>
<p>Zdaniem R. Ziemkiewicza premier D. Tusk jako uczeń A. Leppera, przerósł swojego mistrza, gdyż naprawił jego podstawowe błędy dodając do stosowania w <i>polityce nienawiści, lżenia i odzierania z godności, również hipokryzję, a Lepperowskie chamstwo wiejskie, w berecie i gumiakach, z jakim kojarzyła się Samoobrona, ubrał w dezajnerowskie wdzianka, &#8222;fajności&#8221;,  miejskości,  europejskości i nowoczesności.</i></p>
<p>Przede wszystkim A. Lepper nie prowadził działalności politycznej na granicy bandytyzmu. Bandyta czyli zbir, to osobnik dokonujący zbrojnych napadów i morderstw, a bandytyzm to dokonywanie napadów z bronią i morderstwa. (<i>Słownik języka polskiego PWN</i>, Warszawa 1995). Bandytyzm polityczny przez analogię oznacza więc używanie w polityce zbrojnej przemocy i mordowanie przeciwników politycznych. </p>
<p>Używanie zaś przemocy w walce politycznej przez A. Leppera i Samoobronę w postaci blokad dróg czy wysypywania nielegalnie importowanego zboża z wagonów kolejowych w żaden sposób nie było bandytyzmem. Natomiast bez wątpienia bandytyzmem politycznym było możliwe zamordowanie A. Leppera (możliwość zamordowania A. Leppera i sfingowania samobójstwa uzasadniałem szerzej w tekście <a href="http://prawica.net/29020">„Jak umarł Andrzej Lepper?”</a> zamieszczony na portalu Prawica.net). Ale aby taką możliwość bandytyzmu politycznego dostrzec, trzeba mieć trochę odwagi cywilnej i intelektualnej.</p>
<p>Brutalność, chamstwo i poniżanie było natomiast stałą polityka środowiska dziennikarskiego wobec samego A. Leppera i to konsekwentnie przez 20 lat jego praktyki politycznej. To co dziennikarze III RP, i to głównych mediów, wyprawiali wobec A. Leppera było niczym innym jak tworzeniem wokół jego osoby atmosfery nienawiści, lżenia i odzierania z godności osobistej. I nie pamiętam aby kiedykolwiek i w czymkolwiek dziennikarz i publicysta Rafał A. Ziemkiewicz przeciwko temu choćby nieśmiało zaprotestował. </p>
<p>To ta polityka propagandowa środowisk dziennikarskich III RP celowo tworzyła pogardliwy obraz A. Leppera i Samoobrony jako &#8222;chamstwa w berecie i gumiakach&#8221;, do którego teraz jako już faktu odwołuje się R. Ziemkiewicz.</p>
<p>A. Lepper był bez wątpienia <strong>jednym z niewielu autentycznych polityków</strong> w III RP, reprezentując autentyczne potrzeby socjopolityczne polskiej prowincji, tak pogardzanej jako chamstwo w berecie i gumiakach przez wielkomiejskie elity i elitki oraz ich medialne przedstawicielstwa. Był przy tym jednym z zaledwie kilku polityków opozycyjnych, który miał odwagę stale występować przeciwko neokolonialnej w istocie transformacji ustrojowej oraz kompradorskiej polityce gospodarczej, a w szczególności prywatyzacyjnej. R. Ziemkiewiczowi, który stale ustawiał się w pozycji krytycznej wobec III RP, nigdy odwagi takiej nie stało.</p>
<p>Ale to nie A. Lepper jest przedmiotem ataku R. Ziemkiewicz. Jest nim D. Tusk i jego ekipa, czy szerzej elity rządzące III RP. A. Lepper posłużył R. Ziemkiewiczowi tylko jako narzędzie do tego ataku. Dlatego tekst R. Ziemkiewicza jest <strong>zwyczajnie łajdacki</strong>. Łajdacki, czyli zły, nikczemny, nieuczciwy i hańbiący (<i>Słownik języka polskiego PWN</i>, Warszawa 1995). R. Ziemkiewicz  posłużył się instrumentalnie osobą tragicznie zmarłego A. Leppera i to jeszcze na okoliczność rocznicy jego śmierci przypisując mu w tym celu te cechy, które miały umożliwić atak na ekipę D. Tuska. </p>
<p>Posłużył się w sposób łajdacki osobą A. Leppera, gdyż wiedział że nikt w środowisku dziennikarskim i politycznym III RP w obronie dobrego imienia A. Leppera nie wystąpi. Że można go instrumentalnie sponiewierać jako człowieka i polityka, a im bardziej, tym lepszym będzie narzędziem ataku na rządzące elity III RP. I jest to łajdactwo Rafała A. Ziemkiewicza. </p>
<p>A samo porównanie A. Leppera do D. Tuska i pozostałych liderów rządzących obecnie III RP, jest zwyczajnie dla osoby A. Leppera obraźliwe.</p>
<p><b>Wojciech Błasiak</b></p>
<p><em>Dąbrowa Górnicza 6.08.2012.</em></p>
<p class="note"><strong>Wojciech BŁASIAK</strong> &#8211; (ur. 1952 w Sosnowcu) polityk, ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, poseł na Sejm II kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Jedyny polski parlamentarzysta, który w roku 1997 protestował na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego przeciwko wpisywaniu do Konstytucji słowa &#8222;proporcjonalne&#8221; w odniesieniu do wyborów i jedyny parlamentarzysta, który działał w sprawie wyjaśnienia afery FOZZ i Banku Handlowego. Prezes Stowarzyszenia Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach. Niezależny wydawca tygodnika &#8222;Puls Zagłębia&#8221;, działacz Ruchu JOW. Prowadzi własny Instytut Studiów i Projektów Rozwoju zajmujący się projektami unijnymi i edukacyjnymi. Autor wielu analiz i artykułów na tematy społeczno-ekonomiczne.</p>
<p class="info"><b>Czytaj również:</b></p>
<p> <a href="https://koszalin7.pl/koszalin/wydarzenia/466-andrzej-lepper-nie-yje.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Andrzej Lepper nie żyje</a><br /> <a href="https://koszalin7.pl/jow/prof-przystawa/467-andrzej-lepper-polityk-ktory-nie-qwanczaq.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Andrzej Lepper &#8211; polityk, który nie &#8222;włanczał&#8221;</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/ajdactwo-rafaa-a-ziemkiewicza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pies pogrzebany</title>
		<link>https://koszalin7.pl/pies-pogrzebany/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/pies-pogrzebany/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 15:02:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/05/17/pies-pogrzebany/</guid>

					<description><![CDATA[Po uchwaleniu ustawy emerytalnej przez Sejm, przewodniczący Solidarności Piotr Duda oburzony zachowaniem posłów, próbował w wywiadzie telewizyjnym przypomnieć, że posłowie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1313" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wybory2.jpg" border="0" alt="SM" title="Wybory" align="left" width="460" height="307" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wybory2.jpg 460w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/05/wybory2-300x200.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 460px) 100vw, 460px" />Po uchwaleniu ustawy emerytalnej przez Sejm, przewodniczący Solidarności Piotr Duda oburzony zachowaniem posłów, próbował w wywiadzie telewizyjnym przypomnieć, że posłowie powinni pamiętać, iż wybierają ich obywatele, a nie szefowie partii. I tutaj przewodniczący Solidarności minął się z prawdą. Jest całkowicie odwrotnie. <span id="more-1314"></span>  W naszym, polskim systemie wyborczym to szefowie partii, <i>de facto</i>, decydują o tym kto może zostać posłem. Wyborcy tak naprawdę swoim krzyżykiem legitymizują tylko ten wybór. Niestety nie tylko szef związku zawodowego tkwi w błędzie, ale wielu polityków, nie mówiąc już o politologach, co jest nie tylko żenujące, ale wręcz smutne. O obywatelach nawet nie wspominam, bo tak naprawdę skąd oni mają o tym wiedzieć, skoro nie naucza się tego w szkołach ani na uczelniach z politologicznymi włącznie.</p>
<p>Gdzie jest więc <i>pies pogrzebany</i> degrengolady wypowiedzi sejmowych? Odpowiadam –  w systemie wyborczym. Poseł występując w Sejmie, wręcz automatycznie i podświadomie, jak pies Pawłowa, swoimi słowami stara się przypodobać wodzowi, a nie wyborcom w okręgu. On dobrze wie, że jego los polityczny zależy tylko i wyłącznie od szefa partii. Im bardziej okaże się <i>dzielnym żołnierzem</i> gotowym bezwzględnie przyłożyć wrogowi politycznemu, tym bardziej zwiększają się jego szanse na dobre miejsce na liście wyborczej. Zupełnie odwrotnie jest w systemie jednomandatowym w takiej Francji czy Wielkiej Brytanii. Nim poseł otworzy usta zawsze pomyśli, czy to spodoba się większości w jego okręgu wyborczym. A większość, z samej tylko matematyki, jest umiarkowana, a nie skrajna, więc trzeba zachować umiar, aby zyskać przychylność w jednomandatowym okręgu wyborczym. Tam gdzie wybiera się tylko jednego posła w okręgu, skrajni populiści, faszyści czy lewacy w wyborach nie wygrywają. Dowiódł tego profesor Norman Schofield, z Centrum Studiów Politycznych na Uniwersytecie Waszyngtona w Saint Louis, który skorzystał z equilibrium (prawa równowagi) Nasha, matematyka, noblisty, znanego z filmu <i>Piękny umysł</i>. Ręce opadają, gdy stwierdzi się, że te sprawy nie interesują polskich politologów. Całe szczęście, że są jeszcze w Polsce hobbyści, badacze systemów wyborczych.</p>
<p>Profesor Sorbony Ludwik Stomma, polski historyk i publicysta, mieszkający we Francji, napisał, że lubi słuchać dysput w parlamencie francuskim, gdyż to poezja dla ucha. Parlamentarzyści prześcigają się nie tyko w treści, ale i formie. Nie inaczej jest w parlamencie brytyjskim. Niestety u nas jest odwrotnie, po prostu kloaka. A będzie jeszcze gorzej, bo ten system odpycha od polityki ludzi mądrych i wrażliwych, przyciągając wszelkiej maści karierowiczów i nieudaczników, których jednym przymiotem jest sprawność w rzucaniu obietnic i obelg.</p>
<p><b>Mariusz WIS</b></p>
<p class="info">Notkę opublikowała warszawska gazeta &#8222;Południe&#8221;.</p>
<p class="note"><b>Mariusz WIS</b> jest prezesem Fundacji im. J. Madisona Centrum Rozwoju Demokracji &#8211; JOW. Publikuje m.in. na łamach &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; oraz warszawskiej gazety &#8222;Południe&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/pies-pogrzebany/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Senat wybrany w JOW: lepszy czy gorszy?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/senat-wybrany-w-jow-lepszy-czy-gorszy/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/senat-wybrany-w-jow-lepszy-czy-gorszy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 17:08:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2012/01/15/senat-wybrany-w-jow-lepszy-czy-gorszy/</guid>

					<description><![CDATA[Dr Jarosław Flis, politolog z UJ, opublikował tekst zatytułowany &#8222;Senat &#8211; osoba i opcja&#8221;, który jest podsumowaniem jego obszerniejszej analizy]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1186" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/01/111.jpg" border="0" alt="Porf. Przystawa" title="Prof. Przystawa" align="left" width="700" height="467" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/01/111.jpg 700w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2012/01/111-300x200.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px" />Dr Jarosław Flis, politolog z UJ, opublikował tekst zatytułowany &#8222;Senat &#8211; osoba i opcja&#8221;, który jest podsumowaniem jego obszerniejszej analizy wyborów senackich sporządzonej dla bardziej uczonego grona na łamach &#8222;Nowej Politologii&#8221;. W odróżnieniu od innych politologów zabierających <span id="more-1187"></span>  dotychczas w tej sprawie głos, którzy triumfalnie ogłaszali, że mit jednomandatowych okręgów wyborczych runął (Leski), że zwolennicy JOW powinni zamilknąć przynajmniej na jedno pokolenie (Chwedoruk), że wybory do Senatu pokazały, że JOW to mrzonka (Janicki i Władyka), dr Flis przeprowadza rzeczową analizę wyników tych wyborów i stawia ważne pytania. </p>
<p>Przeprowadzona analiza prowadzi go do wniosku, że w 10 przypadkach na 100 osobiste cechy konkurujących kandydatów przeważyły nad bazowym poparciem, jakiego udzielały im partie polityczne i zapytuje, czy 10% to dużo czy mało?</p>
<p class="note">Dr Jarosław Flis &#8211; <a href="http://www.jaroslawflis.salon24.pl">&#8222;Senat &#8211; osoba i opcja&#8221;</a>.</p>
<p>Dużo czy mało, to zależy od tego z czym porównujemy:</p>
<ul>
<li>(1) ze swoimi oczekiwaniami; </li>
<li>(2) z wynikiem poprzednich wyborów do Senatu; </li>
<li>(3) czy z wynikami wyborów do Sejmu?</li>
</ul>
<p>Jeżeli chodzi o moje oczekiwania, to dużo, gdyż wydawało mi się, że bez poparcia głównych partii politycznych żadnemu kandydatowi nie uda się sforsować zapory, jaką zbudowała ordynacja wyborcza i warunki polityczne. Na tę zaporę składały się, przede wszystkim:</p>
<ul>
<li>(1) bezczelny gerrymandering, w wyniku którego okręgi wyborcze wielkością różniły się przeszło trzykrotnie;</li>
<li>(2) rażące naruszenia zasady równości finansowej, pozwalające partiom politycznym wydać 5 razy więcej pieniędzy niż kandydatom bezpartyjnym;</li>
<li>(3) szykanowanie kandydatów bezpartyjnych wymogami rejestracyjnymi;</li>
<li>(4) rażące dysproporcje w dostępie do środków publicznego przekazu;</li>
<li>(5) krótka kampania wyborcza, w której zmieścić musieli się kandydaci bezpartyjni.</li>
</ul>
<p>Pomimo tej zapory <strong>sztuka zdobycia mandatu udała się niezależnemu kandydatowi Jarosławowi Obremskiemu!</strong> Pozostałych 3 niezależnych nie liczę, bo mieli oni wszechstronne poparcie partyjne i medialne, więc ich niezależność nadaje się między bajki. Tymczasem przeciwko Obremskiemu PO wystawiła Leona Kieresa, a PiS poparło Kornela Morawieckiego. Jest więc Jarosław Obremski bardzo pozytywnym przykładem skuteczności JOW, nawet w tak niekorzystnych warunkach jak wybory do Senatu 2011.</p>
<p>Dlatego jedynym wartościowym porównaniem byłoby porównanie z wynikami wyborów do Sejmu.</p>
<p>Z analizy dra Flisa wynika, że 54 senatorów uzyskało mandat dzięki dodatniej składowej osobistej, cokolwiek to znaczy, ale zakładam, że chodzi tu o jakieś ważne pozytywne składowe wizerunku osobistego, pod którymi mógłbym się podpisać. (36 z PO, 16 z PiS i 2 z PSL, razem 54). To oznaczałoby, że co najmniej w 54% Senat składa się z ludzi, którzy mają dodatnie składowe osobiste. I właśnie to wypadałoby porównać ze składem Sejmu: czy w Sejmie RP jest  więcej, czy mniej posłów o tak zdefiniowanych (przez dra Flisa) dodatnich składowych osobistych? A ten procent w Senacie nawet jest wyższy, bo zakładam, że niezależny senator Jarosław Obremski, też charakteryzuje się dodatnimi składowymi osobistymi.</p>
<p>Ponadto, dr Flis informuje, że według jego oceny w Senacie zasiada 44 senatorów (29 z PO i 15 z PiS) z ujemną składową osobistą. Ale czy ta ujemna składowa osobista nie była jednak bardziej dodatnia od ich partyjnych kontrkandydatów?</p>
<p>I to jest istota sporu o ordynację wyborczą: czy ordynacja wyborcza premiuje ludzi o dodatnich składowych osobistych, czy przeciwnie, czy wybór jest – w oczach opinii publicznej – selekcją pozytywną czy negatywną? Badania opinii publicznej od lat pokazują, że Sejm i posłowie znajdują się na samym dole drabiny prestiżu i szacunku społecznego, co oznacza, że opinia publiczna w Polsce ma w tej sprawie wyrobione, negatywne zdanie. Gdyby selekcja do Senatu była tylko w 55% pozytywna, to by oznaczało, że taki sposób wyboru stanowi znaczący, ważny postęp. A nie ma wątpliwości, że ten procent by wzrósł, gdyby usunąć, a co najmniej obniżyć tę ZAPORĘ, która stoi na drodze ludzi o dodatnich składowych osobowych.</p>
<p>I dopiero takie porównanie mogłoby nam dać naukową odpowiedź na postawione w zakończeniu artykułu Jarosława Flisa pytanie.</p>
<p><b>Prof. Jerzy Przystawa</b><br />12 stycznia 2012</p>
<p class="foto">Prof. Jerzy Przystawa podczas manifestacji JOW w 2011 roku w Warszawie, w samochodzie z nagłośnieniem, przemawia do Warszawiaków zgromadzonych wzdłuż trasy przemarszu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/senat-wybrany-w-jow-lepszy-czy-gorszy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Janusza Palikota obietnica JOW</title>
		<link>https://koszalin7.pl/janusza-palikota-obietnica-jow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/janusza-palikota-obietnica-jow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2011 19:40:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/09/15/janusza-palikota-obietnica-jow/</guid>

					<description><![CDATA[Kiedy podczas odbywającego się 4 października 2010 kongresu Ruchu Poparcia Palikota padły słowa &#8222;jednomandatowe okręgi wyborcze&#8221;, sala odpowiedziała długotrwałymi brawami.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1085" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory.jpg" border="0" alt="Wybory" title="Wybory" align="left" width="350" height="350" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory.jpg 350w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory-300x300.jpg 300w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory-150x150.jpg 150w" sizes="auto, (max-width: 350px) 100vw, 350px" />Kiedy podczas odbywającego się 4 października 2010 kongresu Ruchu Poparcia Palikota padły słowa &#8222;jednomandatowe okręgi wyborcze&#8221;, sala odpowiedziała długotrwałymi brawami. Co pozostało ze sztandarowego punktu programu Janusza Palikota, niespełna rok po tym wydarzeniu? <span id="more-1086"></span> </p>
<p>W pierwszym kongresie Ruchu Poparcia Palikota z 2 października 2010 uczestniczyło kilka tysięcy osób. Przedstawiono tam 15 postulatów programowych. W wydanym folderze, dostępnym na stronie internetowej Ruchu Palikota, przedstawiono je w formie &#8222;15 kroków ku Polsce naszych marzeń&#8221;. Dwunasty krok mówił o konieczności wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych:</p>
<p class="citate"><b>Krok 12. Jednomandatowe okręgi wyborcze.</b><br />  Ordynacja proporcjonalna nie sprawdza się, promując partie wodzowskie i sprzyjając patologiom takim jak partyjniactwo, korupcja czy nieprzejrzystość mechanizmów rządzenia. Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych przywróci odpowiedzialność osobistą posła przed wyborcami w jego okręgu i oczyści system polityczny z zasiedziałych elit, umożliwiając wejście do polityki młodym, lokalnym liderom.</p>
<p>Kilka miesięcy później, pojawiła się broszura z programem Ruchu Palikota, zatytułowana &#8222;Nowoczesna Polska&#8221;, opatrzona na stronie tytułowej dopiskiem &#8222;Katowice, 15 stycznia 2011&#8221;. Wnikliwi czytelnicy ze zdziwieniem zauważyli, że z obietnicy wprowadzenia JOW, niewiele pozostało. W dziale &#8222;Naprawa polityki&#8221; zapisano punkt do realizacji:</p>
<p class="citate"><b>System mieszany w ordynacji wyborczej: 50% mandatów z systemu partyjnego, z metody większościowej, i 50% z okręgów jednomandatowych, a więc z systemu niepartyjnego.</b><br />   Zmieni to radykalnie obecny system partyjny. Dziś to dyscyplina, a nie racja, decyduje o ustawach. Więcej &#8211; posłowie nie piszą ustaw! To niewiarygodny skandal, o którym się milczy. Sejm jest fikcją! Posłowie nie mają nic do powiedzenia. To rząd przygotowuje wszystkie ustawy, a posłowie tylko udają, że są autorami. Oznacza to złamanie jednej z naczelnych zasad demokracji &#8211; rozdziału funkcji władzy wykonawczej i ustawodawczej, a to z kolei oznacza głęboki kryzys demokracji i fikcyjność polityki. Dlatego pozapartyjni posłowie są tak ważni.</p>
<p>Pomijając błąd w argumentacji (system JOW nazwano &#8222;niepartyjnym&#8221;, tymczasem nie eliminuje on partii, chociaż są to partie zupełnie inne), Ruch Palikota odchodzi w programie od propozycji systemu jednomandatowego w stronę ordynacji mieszanej, podobnej do tej, jaka obowiązuje w Niemczech.</p>
<p>Pod koniec sierpnia 2011, na stronie internetowej Ruchu, pojawiła się do pobrania prezentacja &#8222;Programu Ruchu Palikota&#8221;. Pomijając już to, że do obejrzenia konieczne jest zainstalowanie specjalnego programu w komputerze, z czym nie każdy sobie poradzi, w prezentacji nie ma już ani słowa o jednomandatowych okręgach wyborczych. Wprawdzie ma ona charakter popularny i nie obejmuje zapewne wszystkich zagadnień, trudno jednak przypuszczać, że pominięcie tak ważnego punktu, decydującego o kształcie systemu politycznego w Polsce, jest dziełem przypadku.</p>
<p>Nasuwa się pytanie, co się stało z punktem dotyczącym JOW, jednym z głównych w programie Janusza Palikota, i dlaczego uległ tak gwałtownym przemianom w ciągu zaledwie jednego roku. Dlaczego z obietnicy wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu, po zaledwie czterech miesiącach pozostała jej połowa (ordynacja mieszana, 50 proc. JOW), a po niespełna roku, nie zostało już nic.</p>
<p>Jedno nie ulega wątpliwości, Janusz Palikot ma dziwną łatwość zmieniania w krótkim czasie poglądów nawet w bardzo istotnych, fundamentalnych dla Polski sprawach, nic sobie nie robiąc z tego, co mówił i obiecywał wcześniej. <b>(ah)</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/janusza-palikota-obietnica-jow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Uciśniona niewinność czy rycerska hardość i duma?</title>
		<link>https://koszalin7.pl/uciniona-niewinno-czy-rycerska-hardo-i-duma/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/uciniona-niewinno-czy-rycerska-hardo-i-duma/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Aug 2011 14:39:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/08/04/uciniona-niewinno-czy-rycerska-hardo-i-duma/</guid>

					<description><![CDATA[W prastarej Bochni uczestniczyłem wiosną w uroczystościach poświęconych pamięci tutejszych ofiar Katynia. Jest tam piękny pomnik Armii Krajowej wraz z]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1062" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/08/wawa_03.jpg" border="0" alt="JOW" title="JOW" align="left" width="450" height="600" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/08/wawa_03.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/08/wawa_03-225x300.jpg 225w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" />W prastarej Bochni uczestniczyłem wiosną w uroczystościach poświęconych pamięci tutejszych ofiar Katynia. Jest tam piękny pomnik Armii Krajowej wraz z tekstem ostatniego rozkazu generała Okulickiego do żołnierzy AK, odlanym w brązie. <b>Od tej chwili w służbie dla Polski macie wszyscy być oficerami</b> <span id="more-1063"></span>  &#8211; przytaczam z pamięci. Rozumiem, że jest to nakaz przejawiania energii, inicjatywy i dumy.</p>
<p>Dbałość o miasto Królowej Kingi i Heleny Modrzejewskiej, a także skala i piękno tych uroczystości mówią, że Obywatele Bochni wzięli sobie ten rozkaz do serca. Oddając z powagą cześć swym Synom, zamordowanym przez bolszewicką dzicz, nie ograniczają się do rozważań nad dramatem, lecz <b>budują wizerunek i dobrobyt swego miasta z energią i wyobraźnią</b>. To miasto wydało mi się znacznie mocniejsze i bardziej zabezpieczone na przyszłość niż nasze państwo, pogrążone od lat i od miesięcy w partyjnych sporach i w martyrologicznej obsesji.</p>
<p>A przecież, mimo traktatu lizbońskiego nadal jesteśmy u siebie. A raczej &#8211; jesteśmy w takim stopniu, w jakim jest w nas <b>wola i czujność</b>. Mamy wolność osobistą i wolność słowa. Trzeba nam działać, nie reagować na prowokacje. Państwo, to jest zjawisko wielowymiarowe, wektorowe – tracąc jedne składowe bytu państwowego, można jednak nadrabiać straty, rozwijając inne składowe. Trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza gdy jesteśmy w Unii Europejskiej. <b>Nadal możemy sami wiele zrobić dla siebie</b>, nie zlecając tego zadania mocom niebieskim. Mówi wszak stare przysłowie: &#8222;Pomagaj sobie, Bóg ci dopomoże&#8221;.</p>
<p>Nie wolno nam wciąż się żalić na niezawinioną tragedię Polski w dziejach, wypominać arogancję Rosji wobec katastrofy smoleńskiej, przejawiać pretensje do Niemiec o dominację w Unii Europejskiej. Czy chcemy tym kogoś zawstydzić, zachęcić kogoś, aby nas wziął w obronę? Tego żadna siła zewnętrzna za nas nie zrobi. Chyba, że zechce nas w ten sposób podpuścić, abyśmy dla niej podjęli jakieś polityczne ryzyko.</p>
<p>Obcy mają prawo próbować, ile mogą naszym kosztem uzyskać. Nie oszukujmy się &#8211; polityka to nie państwo boże, lecz gra sił. Naszym, polskim zadaniem jest <b>nabrać tych sił na tyle, aby próbujących móc bić po łapach</b>. Mamy wszelkie dane, aby to osiągnąć, jeśli nie będziemy się lenić, jeśli okażemy właśnie czujność i energię.</p>
<p>Nie wolno nam nagłaśniać naszych niedoli i kłopotów. To nas nie tylko kompromituje w oczach świata. To wręcz prowokuje sąsiadów do lekceważenia i politycznych nadużyć, do uznania naszego państwa za twór nieporadny, nadstawiający nie tyle policzek ile plecy do bicia. <b>Potrzebna nam zaradność, wyobraźnia, dyscyplina w służbie własnego państwa, potrzebna też hardość i rycerska buta.</b></p>
<p>A tymczasem &#8211; o jakie sukcesy walczy dziś Polak w świecie? O wyższe dopłaty unijne dla rolników, o prawo jazdy do Ameryki bez wizy, o to by Unia Europejska lub USA przejęli kontrolę nad śledztwem smoleńskim. Niech coś dla nas zrobią, bo tego wymaga sprawiedliwość. Niski to poziom ambicji narodowej, Bracie Polaku.</p>
<p>A w sprawach wewnętrznych &#8211; czego chcą demonstranci przed Sejmem lub Pałacem Prezydenckim? By wysoki urzędnik zechciał może ich przyjąć i wysłuchać żądań. Dlaczego dopuściliśmy do tego, że reprezentantem obywatelskich wymagań względem rządu nie jest już poseł do Sejmu?</p>
<p>Dopuściliśmy do tego, że polityczni hochsztaplerzy ujęli Polskę w system polityczny, w którym <b>obywatele są pozbawieni obywatelskich praw</b>. Nie możemy legalnie, na drodze inicjatywy obywatelskiej, doprowadzić do referendum. Polak nawet nie zauważa, że nie ma prawa kandydować do Sejmu. Cała władza w rękach partii. Partiokracja zatruła nas jadem bierności.</p>
<p>A tymczasem to <b>Naród jest i ma być we własnym państwie Suwerenem</b>. Wybór partii rządzącej nie daje jej prawa do deformowania umysłów, do przekształcania świadomości  obywateli, do manipulowania w historii, tradycji i zasadach moralności, do kierowania pieniędzy budżetowych na ten cel. Rząd i jego instytucje mają obowiązek <b>służyć Narodowi takiemu, jaki on jest</b>.</p>
<p>Wiemy, jaki jest program współczesnego, europejskiego i  światowego socjalizmu, neo-marksistowskiego marszu przez instytucje &#8211; <b>zniszczyć rodzinę, skompromitować patriotyzm, odrzucić chrześcijaństwo</b>. Zamiast tego &#8211; zaspokoić potrzeby człowieka tanim telewizyjnym humorkiem, bezrefleksyjnym seksem, zdobywaniem punktów w pieniężnych konkursach, emocjami zawodów sportowych, wywoływaniem rynkowych histerii, konsumpcją ciepłych bułek z mięsem i zimnych musujących napojów, podziwem dla tupetu cwanych celebrytów. Wytresować go, aby to lubił, do takiego właśnie sukcesu życiowego zmierzał i nie szukał niczego więcej. Taki ma być człowiek Unii Europejskiej w szponach cynicznej neo-marksistowskiej ideologii &#8211; człowiek neo-szczęśliwy, o przewidywalnych reakcjach, łatwy do zarządzania.</p>
<p><b>Efekt tej propagandy jest samobójczy &#8211; Polska i inne kraje Zachodu umierają</b>. Po prostu &#8211; nie ma dzieci. Kobiety i mężczyźni zachowują się jak półgłówki &#8211; jako program na życie wybierają karierę i zabawę. Jeśli dzietność kobiety wynosi teraz średnio 1,2 to za dwadzieścia lat liczebność pokolenia wyniesie 60% obecnego, że 40 lat &#8211; 60% z tych 60% czyli 36%, za lat 60 już tylko 1/5, i tak dalej. I w tej tragicznej sytuacji nadal nie brak filozofów &#8211; wrogów życia &#8211; którzy głoszą potrzebę dalszego ułatwiania aborcji W sposób oczywisty lukę w populacji zajmą tu wkrótce ludzie obcy &#8211; innego języka, religii, obyczaju, koloru skóry. Nasze wnuki będą we własnym kraju mniejszością, być może pogardzaną i poniewieraną. Ten proces trwa, to nie jest literacka fikcja. Jak pisze Patrick Buchanan, to są może ostatnie lata, aby próbować ten proces światowy zatrzymać.</p>
<p>Czas zawrócić ten zawstydzający marsz nieodpowiedzialności i prostactwa przynajmniej u nas, w Polsce. Jesteśmy potomkami ludzi Grunwaldu, Chocimia, Wiednia, Bitwy Warszawskiej, Bitwy o Londyn. Potomkami twórców Unii Litewskiej, zasad demokracji szlacheckiej, systemu heliocentrycznego, złotego wieku wolności i kultury, wielkiej poezji i sztuki narodowej, Konstytucji 3 maja, odzyskania państwa po rozbiorach, budowy Gdyni i gospodarki morskiej, fenomenu Armii Krajowej, odbudowy kraju po wojnie, zrywu &#8222;Solidarności&#8221;. Mamy w sobie potencjał &#8211; trzeba tylko chcieć!</p>
<p>Zbliżają się kolejne wybory parlamentarne. Pisałem jakiś czas temu (&#8222;Nasza Polska&#8221;, 38 (673), 16 XI 2008):</p>
<p class="citate"><b>Jesteśmy w UE, a więc Sejm jest tym ważniejszy.</b> Tylko silny i mądry Sejm może nam zapewnić trwanie, rozwój i bezpieczeństwo. Tylko Sejm może być przeciwwagą dla antynarodowych tendencji obecnych elit unijnych. Należy więc usilnie <b>dążyć do tego, aby Sejm składał się z ludzi służby, talentu i zasad, zdolnych udźwignąć obowiązek obrony interesów Polski w świecie wielkich konkurujących ze sobą sił</b>. Trzeba przyjąć takie reguły wyboru posłów, aby znaleźli się w Sejmie ludzie o silnej motywacji patriotycznej, mądrzy, sprawdzeni dotychczasowym życiem, kompetentni. Przygotowani do korzystania z ofert rozwojowych Unii Europejskiej, ale także zdolni do przeciwstawienia się nadmiernym tendencjom centralizacyjnym europejskich elit.</p>
<p>Na początku roku partia rządząca, jako rodzaj alibi za zignorowanie żądania referendum na temat ordynacji wyborczej (750 tys. głosów  obywatelskich), nader łatwo doprowadziła do wyborów jednomandatowych do Senatu. Dobrze, że choć tyle. Być może doprowadzi to do wzrostu roli Senatu jako Izby Samorządowej. Niestety, wybory jednomandatowe do władzy najwyższej &#8211; do  Sejmu &#8211; o które walczy od lat Ruch Obywatelski JOW i niektóre inne ugrupowania patriotyczne, nadal budzą strach i niechęć głównych partii politycznych. To przecież horror &#8211; wybory JOW oddałyby inicjatywę obywatelom, odbierając ją liderom partyjnym Zbliżające się wybory będą więc nadal głosowaniem na listy partyjne, napisane przez tych liderów. Zwykły Obywatel nie ma możności nawet w nich tylko &#8211; kandydować.</p>
<p><b>Mimo to należy wziąć udział w wyborach.</b> Ordynacja wyborcza jest taka, że dominują partię u władzy, które mają pieniądze z budżetu, a więc poparcie mediów. Debaty nad traktatem lizbońskim w 2009 r. pokazały jednak, że <b>nawet w głosowaniu na listy partyjne mogli dostać się do Sejmu szczerzy patrioci i ludzie z charakterem</b>. To, co możemy teraz, to szukać takich osób na listach, jakie partie nam przedstawią w nadchodzących wyborach. Liderzy muszą tam bowiem umieszczać nie tylko swoich biernych, miernych ale wiernych (BMW), ale także, <b>bodaj na wabia</b>, ludzi znanych w okręgach wyborczych, cieszących się reputacją mądrości, przyzwoitości i wytrwałości. Takich szukajmy! Oto pozapartyjne rady Andrzeja Czachora:</p>
<ol>
<li><b>Eliminacja kłamców</b> &#8211; nie głosuj na kandydatów, którzy jako posłowie VI kadencji Sejmu poparli ratyfikację traktatu lizbońskiego.</li>
<li><b>Nagroda dla mężnych</b> &#8211; warto poprzeć tych byłych posłów, którzy się temu sprzeciwili &#8211; to wymagało charakteru. Jeśli, co wątpliwe, znajdą się na listach partyjnych ponownie.</li>
<li><b>Twoja oficerska racja</b> &#8211; spróbuj sam, lub z gronem politycznych przyjaciół, przeprowadzić wywiad środowiskowy co do rozumu, patriotyzmu i uczciwości poszczególnych kandydatów i wybierz najlepszego. Ogłoście wasz wybór w okręgu wyborczym. Podpisz tę rekomendacje własnym imieniem i nazwiskiem. Wskaż właściwych kandydatów, nie obrażaj pozostałych.</li>
<li><b>Dość słodkiej naiwności</b> &#8211; w żadnym razie nie głosuj na pierwszych i na ostatnich na listach partyjnych &#8211; to są najczęściej kandydaci BMW.</li>
<li><b>Rycerska buta</b> &#8211; szukaj tych, którzy zadeklarowali działanie:</li>
<ul>
<li>na rzecz utrzymania własnej polskiej waluty,</li>
<li>na rzecz wzmocnienia armii polskiej,</li>
<li>na rzecz wprowadzenia ordynacji wyborczej JOW.</li>
</ul>
</ol>
<p>Zła całkiem uniknąć nie sposób, ale próbujmy. Przerastając samych siebie, poznamy niekiedy, co jest iluminacją.</p>
<p><b>Prof. Andrzej Czachor</b></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/uciniona-niewinno-czy-rycerska-hardo-i-duma/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O JOW-ach i pełnomocnikach</title>
		<link>https://koszalin7.pl/o-jow-ach-i-penomocnikach/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/o-jow-ach-i-penomocnikach/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 14:43:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Blogi JOW]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/07/22/o-jow-ach-i-penomocnikach/</guid>

					<description><![CDATA[Dwie sprawy wywołały najżywszą dyskusję pod moim poprzednim wpisem: kwestia JOW-ów w wyborach do Senatu i głosowanie przez pełnomocnika. Postanowiłem]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-1042"></span></p>
<p>Dwie sprawy wywołały najżywszą dyskusję pod moim poprzednim wpisem: kwestia JOW-ów w wyborach do Senatu i głosowanie przez pełnomocnika. Postanowiłem zająć się nimi raz jeszcze, bo moim zdaniem argumenty krytyków tych rozwiązań – głównie sympatyzujących z PiS – pokazują pewien sposób myślenia o państwie, w mojej opinii – niesłuszny.</p>
<p>O JOW-ach napisano już, także w Salonie24, całkiem sporo. Wciąż jednak powtarza się ta sama argumentacja ich przeciwników, którą mogę streścić, cytując komentarz Kontrrewolucjonisty pod moim wpisem:</p>
<p>„Wybory jednomandatowe to pomysł bardzo zły, któremu każdy rozsądny człowiek powinien się w Polsce sprzeciwiać. To jeszcze bardziej upartyjni i zabetonuje system polityczny. Ale przede wszystkim jest to w polskich warunkach masowa produkcja Stokłosów w parlamencie. I nie jest istotne że jest to argument oklepany. Istotne jest że jest to argument PRAWDZIWY. Mówić, że jak »ludzie chcą mieć Stokłosów to ich wybór« jest komiczne. Równie dobrze można by powiedzieć, że w obecnych warunkach ludzie »chcą mieć rządy PO« to je mają. Ci ludzie to nie »chcą mieć« tylko są tępą masą lemingów którymi się steruje przy pomocy walterowców i innego GW-na robiąc wodę z mózgu. Na tej samej zasadzie ludzie »chcieli mieć« Stokłosów w senacie.</p>
<p>Oligarchowie w jednomandatowych okręgach na poziomie powiatu, po prostu mają w garści miejsca pracy i lokalne media i polityków, przy pomocy kupują ludzi albo robią z nich debili takich jak przykładowo zwolennicy PO”.</p>
<p>Kompletnie nie mogę się zgodzić z takim sposobem rozumowania.</p>
<p>Po pierwsze – <strong>wprowadzenie JOW-ów nie upartyjni systemu wyborczego – przeciwnie: jest to pewny sposób, aby zmniejszyć hegemonię partii, a przede wszystkim ich liderów.</strong> Nie mogłem się dziś nie zgodzić z dyskutującym ze mną w Tok FM Sławomirem Sierakowskim, że jest w Polsce tylko czterech w pełni suwerennych polityków i są to liderzy czterech głównych partii. Ich podwładni, w tym posłowie, nie są suwerenni w żaden sposób, ponieważ są trzymani w ciągłym szantażu list wyborczych systemu proporcjonalnego. To nie jest sytuacja zdrowa. <strong>Polskim systemem politycznym zarządza faktycznie czterech ludzi, ponieważ reszta jest bezwolnymi wykonawcami ich poleceń, drżącymi o swoje miejsce na listach wyborczych.</strong> Większościowy system proporcjonalny pozwala każdego trzymać w szachu – przynajmniej spośród tych, którzy chcą pozostać w polityce. To przesuwa nas w stronę kleptokracji. Żywa demokracja to taka, gdzie partie nie są zasobnikami mięsa armatniego, ewentualnie wiernych sierżantów, ale stanowią także ośrodki niezależnej myśli i refleksji nad państwem. W Polsce tak nie jest i w ogromnej mierze jest to kwestia systemu wyborczego.</p>
<p>W takim systemie głosuje się na partie, a nie na człowieka. W systemie większościowym z JOW-ami głosuje się na partię, ale też na człowieka, a czasem wyłącznie na człowieka. To nie oznacza, jak twierdzą niektórzy, że gdyby wprowadzić taką ordynację do Sejmu (do tego potrzebna by była zmiana Konstytucji), to mielibyśmy 465 osobnych partii (po ten argument sięgał często Jarosław Kaczyński). Nic dziwnego, że lider PiS jest niechętny takiemu systemowi. Oczywiście nadal gros głosów zbierałyby w nim partie, ale już nie każdy, kogo łaskawie na odpowiednim miejscu zatwierdzi partyjny lider. Wyrastaliby lokalni liderzy i przywódcy partii musieliby się na nich godzić – inaczej groziłaby im przegrana w danym okręgu.</p>
<p>Druga część wypowiedzi Kontrrewolucjonisty jest wręcz niebezpieczna. Jeżeli uznajemy, że ludzie, którzy wybierają kogoś, kto nam się nie podoba, robią tak po prostu dlatego, że są głupi, to podważamy istotę demokracji. Oczywiście, że ludzie w większości nie potrafią analizować i racjonalnie uzasadniać swojego wyboru. Tyle że istota demokracji bezcenzusowej polega właśnie na tym, że przyznaje się każdemu prawo głosu niezależnie od tego, z jakich pobudek działa. Jeżeli zaczniemy tak regulować prawo, żeby zmusić ludzi do wyboru, który nam wydaje się właściwszy, jesteśmy o krok od inżynierii społecznej, bardzo niebezpiecznej. Przypomnijmy sobie choćby casus Haidera w Austrii i skandaliczne zachowanie Unii – która zresztą musiała po pół roku zakończyć swój haniebny bojkot. Powtórzę to, co powiedziałem dziś po południu w Tok FM: <strong>ludzie mają prawo wybierać kogo chcą z dowolnego powodu i nikomu nic do tego.</strong> Jeśli chcą mieć senatora Stokłosę, bo ten daje im miejsca pracy, to czemu nie? W czym jest to gorsze od wybierania polityka, który obiecuje, że takie miejsca pracy stworzy w całym kraju, po czym oczywiście obietnicy nie dotrzymuje? Stokłosa pod tym względem nie tylko nie jest gorszy, ale nawet lepszy, bo faktycznie daje pracę. (Osobna sprawa to kwestia immunitetu i ukrywania się za nim osób, które powinny stawać przed sądem za sprawy kompletnie niezwiązane ze sprawowaniem mandatu. Immunitet jest w Polsce ogromnie rozbudowany i z pewnością powinien zostać mocno ograniczony, ale w tej sprawie partie polityczne są dziwnie oporne – z PiS włącznie.)</p>
<p>Przypominam też, że gdyby faktycznie tak łatwo było lokalnym oligarchom wygrywać wybory w systemie większościowym, to mielibyśmy już dawno cały Senat Stokłosów – wszak wybory do Senatu są od zawsze większościowe, tyle że nie w okręgach jednomandatowych.</p>
<p><strong>Jasne, że JOW-y nie są lekiem na całe zło. Ale są z pewnością znacznie lepsze niż patologiczny, partyjniacki system, jaki obowiązuje dzisiaj.</strong></p>
<p>Druga sprawa to głosowanie przez pełnomocnika. Owszem, należałoby zadbać, żeby przedstawiane do akceptacji pełnomocnictwa były sprawdzane i miejmy nadzieję, że tak będzie. Tak rozumiem zapisaną w kodeksie wyborczym weryfikację.</p>
<p>Jednak niepokoi mnie, że wiele osób sprzeciwia się temu rozwiązaniu z pobudek wyraźnie paternalistycznych, antyliberalnych w tym sensie, że nie mogą zaakceptować sytuacji, gdy wskutek wolnej decyzji wyborcy ujawnia on swój wybór innej osobie.</p>
<p><strong>Zacznijmy od tego, że zapisaną w Konstytucji tajność wyborów ja rozumiem nie jako obowiązek, ale jako moje prawo, z którego mogę zrezygnować, jeśli mam ochotę.</strong> Gdyby było inaczej, karać by należało każde oświadczenie o tym, na kogo się głosowało. Po ostatnich wyborach prezydenckich na Facebooku roiło się od zdjęć kart do głosowania z zaznaczonym nazwiskiem Kaczyńskiego. Było to oczywiste wyrzeczenie się prawa do tajnego głosowania. Czy i takie przypadki należałoby karać?</p>
<p>Głosowanie przez pełnomocnika przysługuje osobom, które same z powodów zdrowotnych głosować nie mogą. Te osoby dobrowolnie mogą przekazać swoje uprawnienie innej osobie. Jest jasne, że dzieje się to za sprawą ich wolnej decyzji. Kuriozalny jest argument, że przecież pełnomocnik nie musi wcale zagłosować tak, jak chce mocodawca. Jasne. <strong>Zadziwia mnie jedynie, że krytycy tego rozwiązania nie pojmują, iż jest to problem i sprawa wyłącznie pomiędzy mocodawcą a pełnomocnikiem i państwu nic do tego.</strong> Sprawą wyborcy jest, aby na pełnomocnika wyznaczył kogoś, do kogo ma zaufanie.</p>
<p>W przypadku głosowania przez pełnomocnika mamy do czynienia z klasyczną relacją dwóch osób, opartą na zaufaniu i wolnej woli. Państwo w takie relacje nie powinno się mieszać. Pomijając już fakt, że na tym rozwiązaniu ma szansę skorzystać głównie PiS, a nie PO – to wśród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości jest zapewne więcej osób starszych i schorowanych, które w poprzednich latach nie mogły głosować z powodu swojego stanu. Teraz taką możliwość dostaną. I bardzo dobrze.</p>
<p class="note">Łukasz Warzecha (ur. 1975) dziennikarz i publicysta, komentator dziennika &#8222;Fakt&#8221;. Prowadzi blog <a href="http://www.lukaszwarzecha.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Jest super, więc o co mi chodzi?</a> na Salon24.</p>
<p class="thanks">Serdecznie dziękujemy Autorowi za zgodę na przedruk artykułu.</p>
<p class="foto">fakt.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/o-jow-ach-i-penomocnikach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wybory, ordynacja i demokracja: dialog ślepych z głuchymi</title>
		<link>https://koszalin7.pl/wybory-ordynacja-i-demokracja-dialog-lepych-z-guchymi/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/wybory-ordynacja-i-demokracja-dialog-lepych-z-guchymi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 10:39:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/06/30/wybory-ordynacja-i-demokracja-dialog-lepych-z-guchymi/</guid>

					<description><![CDATA[Podstawowym źródłem polskich problemów i patologii państwowej, społecznej i gospodarczej, jest utrwalony od lat system polityczny, polegający na tak zwanej]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-1028" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/06/klown.jpg" border="0" alt="Klowns" title="Klowns" align="left" width="640" height="429" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/06/klown.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/06/klown-300x201.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px" />Podstawowym źródłem polskich problemów i patologii państwowej, społecznej i gospodarczej, jest utrwalony od lat system polityczny, polegający na tak zwanej selekcji negatywnej. System ten generuje jedynie samo zło. Doprowadził do zabetonowania sceny politycznej przez czterech głównych rozgrywających: <span id="more-1029"></span>  PO, PiS, SLD i PSL.<br />Pomijając ludowców, pozostałe trzy partie są dwiema stronami pookrągłostołowego układu 1989 roku. Z jednej strony mamy postkomunistów skupionych w SLD, z drugiej zaś dawną opozycję solidarnościową: PO i PiS, które to partie po latach waśni i przeobrażeń, obecnie występują w takiej a nie innej formie. Wykluły się one z dawnych: OKP, UD, KL-D, UW, PC, AWS, ZChN&#8230; Sporo tego było. Ci gracze, wytrawni aktorzy i manipulatorzy, nie mają ochoty dopuścić do rzeczywistości publicznej zewnętrznej konkurencji. Stąd &#8211; jakkolwiek by się nie kłócili &#8211; w jednym są zadziwiająco zgodni: gloryfikują proporcjonalną ordynację wyborczą, która zapewnia im niezachwiane trwanie przy władzy. Dopóki to błędne koło nie zostanie przerwane, dopóty nie należy spodziewać się w Polsce głębszych zmian ani reform. Kosmetyka nie zmieni niczego, co zostało tysiące razy dowiedzione na przestrzeni ostatnich lat.</p>
<p>Przy okazji każdych wyborów parlamentarnych, w koło powtarza się ten sam kabaret. Propaganda medialno-polityczna gorąco nawołuje do udziału w głosowaniach, ciągle powtarzając ten sam głupawy argument: &#8222;nieobecni nie mają racji&#8221;. Wytacza się działa &#8222;demokracji&#8221; i gani niegłosujących za &#8222;nie uczestniczenie w rzeczywistości publicznej&#8221;. Dodatkowo powtarza się brednie, że &#8222;ten, kto nie głosuje, nie ma prawa narzekać&#8221;. Co interesujące, polityczni krzykacze z głównych partii najgłośniej wrzeszczą: &#8222;Budujmy demokrację obywatelską i świadome społeczeństwo obywatelskie!&#8221; Problem polega na tym, że część mniej zorientowanych obywateli wierzy w te kłamstwa. Nie wiedzą niestety, że ci sami aktywiści, z ustami pełnymi frazesów, uczynili wszystko, i nadal czynią, aby taka demokracja ze społeczeństwem obywatelskim nigdy w Polsce nie powstała. Do narodzenia się prawdziwej demokracji, gdzie głos obywatelski będzie cokolwiek znaczył, <b>konieczne jest uchwalenie jednomandatowych okręgów wyborczych. Konieczna jest zmiana ordynacji wyborczej z proporcjonalnego oszustwa na większościową</b>. Rozwrzeszczane, populistyczne partyjniactwo dobrze o tym wie, a zatem jeśli co innego mówi, a co innego robi, to tylko i wyłącznie z powodu zwyczajnego cynizmu, oportunizmu i partykularyzmu.</p>
<p>Dowody? Jest ich całe mnóstwo. Co cztery lata słyszy się stek bzdur przedwyborczych z ust tych samych aktorów. W każdej kadencji sejmu zasiadają tamże ci sami gracze. Z nielicznymi wyjątkami. W telewizji występują ci sami politycy. Powtarzają wciąż te same kłamstwa i stroją te same głupie miny. Wytworzyło to istny cyrk, farsę, która szumnie nazywa się &#8222;demokracją&#8221;. Mimo ich zapewnień o &#8222;pracy na rzecz dobra wspólnego&#8221;, problemy III RP, piętrzące się od lat, do dziś nie znalazły kompleksowego rozwiązania. Widać co najwyżej kosmetykę. A często recepty uzdrowieńcze bywają gorsze od samej choroby. Wszystko to nie jest aż tak trudne w zrozumieniu jakby tego chcieli medialni gmatwacze. Zaciemnianie obrazu sytuacji jest ich świadomym zabiegiem ogłupiającym społeczeństwo. Udanym zresztą, bo wielu Polaków po prostu już nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Więc albo nie idą na wybory, albo otumanieni propagandą, głosują wciąż na tych samych pajaców, występujących ciągle na tej samej, niezmiennej od lat cyrkowej arenie. Zaś w duchu czują, że &#8222;i tak to nic nie da&#8221;. I oczywiście mają rację.</p>
<p>Sytuacja na dziś wygląda tak, że Polska została zawłaszczona przez polityczną dynastię, która utrzymuje oszukańczy system wyborczy powodowana zwykłym cynizmem. Większość z nich traktuje państwo niczym prywatny dwór i na nim żeruje w sposób dla siebie dowolny. Polityków przyzwoitych można wyliczyć na palcach jednej ręki, większość to po prostu agitatorzy, manipulanci i oszuści. Ci krętacze dobrze wiedzą, że system jednomandatowy lotem błyskawicy wymiótłby większość z nich z ulicy Wiejskiej. A tam są atrakcyjne profity, z tego tak łatwo się nie rezygnuje. W dodatku władza bardzo pomaga w interesach. Interesy torują drogę ku władzy. Zaklęty krąg: władza, pieniądze oraz media. To się nigdy nie zmienia. Może to i banał, ale jakże istotny. Więc się nie dziwmy. Władza dla wielu z nich jest fetyszem, działa niczym narkotyk, zmienia sposób postrzegania rzeczywistości. Dlatego są od tej rzeczywistości tak bardzo oderwani. Zatem zamiast demokracji obywatelskiej, gdzie głos obywatela byłby słyszany i szanowany, mamy zwykły kabaret. Toczący się nieustannie dialog ślepych z głuchymi. Medialny, oszukańczy cyrk z polityczną poprawnością w tle. Ciągle te same twarze we wszelkich możliwych stacjach informacyjnych. I ciągłe powtarzanie tych samych zaklęć. Przecież to nie Marsjanie są odpowiedzialni za gigantyczny dług państwa, za konającą służbę zdrowia, za biurokratyczną monachomachię, idiotyczne prawo, bezrobocie etc. etc. Za tę mizerię odpowiadają konkretni ludzie, których na co dzień widujemy w mediach. Ci sami, którzy od zawsze mają gęby pełne frazesów. Aby wierzyć w ich dobrą wolę, trzeba wykazywać się stopniem wyjątkowej ignorancji bądź zwyczajnej naiwności.</p>
<p>Polski system polityczny osiągnął taki stopień absurdu, że gdyby tacy ludzie jak Adam Małysz czy Jerzy Owsiak chcieli włączyć się do czynnej polityki, byliby zmuszeni zapisać się do którejś z czterech głównych partii rozgrywających. Inaczej nie mieliby szans. Zauważcie, że jeśli jakiś znany aktor czy sportowiec idzie w politykę, to zaczyna od &#8230; zapisania się do PO albo PiS, SLD bądź PSL. To jest mrożkowski teatr absurdu. Bodajże w zeszłym roku Zbigniew Hołdys napisał dla &#8222;Wprost&#8221; felieton na rzeczony temat. Przytoczył tam przykład swego kolegi, naiwnego idealisty o propisowskich poglądach, który &#8211; zapewne powodowany troską o lokalną społeczność &#8211; próbował coś zrobić dla swojego miasta. Zapisał się więc do PiS i z jego list postanowił wystartować na burmistrza. I co sie stało? Otóż &#8222;góra&#8221; partyjna zabroniła mu wydać na kampanię więcej niż &#8230; tysiąc złotych. Zobaczywszy że z takimi funduszami nie zostałby nawet sołtysem wiejskim, zrezygnował. Dobroduszny idealista rozczarował się do polityki. Tak wygląda rzeczywistość w chorej polskiej krainie.</p>
<p>Cóż to za demokracja gdzie nie mamy możliwości wybierania swoich kandydatów lecz każe się nam głosować na jakieś partyjne miernoty, które zostały odgórnie osadzone na listach przez swych partyjnych liderów? A jak zażarta walka toczy się przed każdymi wyborami o miejsca na listach! Tajemnicą poliszynela jest, że aby znaleźć się na liście, trzeba mieć poklask u decydentów, co z kolei prowadzi do koterii, układów, układzików i wszelkiej możliwej patologii. Jeden z polityków, bardzo nielicznych których szanuję, Ryszard Bugaj (jakkolwiek nie podzielam jego socjalistycznych poglądów na gospodarkę), otwarcie powiedział kiedyś w TVN, że &#8222;polska polityka została zabetonowana przez grupę tych samych ludzi i wejście tam jest tak utrudnione, że wręcz graniczy z cudem&#8221;.</p>
<p>Demokracja w wydaniu III RP jest farsą. Jest marnym i żałosnym kabaretem podtrzymywanym przy życiu za pomocą medialnej propagandy, którą polityczni aktorzy posługują się dowolnie, tak jak im wygodnie. Niewiele się zmieniło od czasów Imperium Rzymskiego, gdzie władzę nad naiwnym ludem sprawowano za pomocą chleba i igrzysk. Starożytni Rzymianie mieli Colosseum, my mamy TVN 24, TVP INFO, Polsat News i inne przybudówki propagandy. Zaś role współczesnych cezarów przejęły Tuski, Kaczyńskie, Pawlaki i Napieralskie. Rządzą przy udziale swych wiernych pomagierów, współczesnych pretorianów, dbających o zachowanie <i>status quo</i>: Schetynów, Ziobrów, Kurskich, Kalinowskich, Kłopotków, Kaliszów i całej reszty tej plejady.</p>
<p>Dlatego branie udziału w tej zakłamanej szopce mija się z celem. Więc co dalej, ktoś zapyta. Szczerze mówiąc, nie wiem. Może zmiana pokoleniowa, może jakiś oddolny ruch obywatelski, może społeczny projekt ustawy o zmianie oszukańczej ordynacji wyborów do parlamentu&#8230; Może, może, może. Na tych panów z pewnością nie mamy co liczyć. Oni przez ostatnie dwadzieścia lat dobitnie nam wszystkim udowodnili do czego są zdolni i ile warci.</p>
<p>Argumenty niektórych, że &#8222;gdzie indziej jest jeszcze gorzej&#8221; są po prostu śmieszne. Jeśli będziemy dodawać sobie otuchy porównując się do jeszcze gorszych od nas, to spadniemy na samo dno. Porównywać trzeba się do lepszych. Tylko taka postawa daje jakąkolwiek nadzieję na przyszłość. A na razie jesteśmy jedynie bezwolnymi widzami niekończących się igrzysk.</p>
<p><b>Łukasz Grysiak</b></p>
<p class="note">Łukasz Grysiak prowadzi swój blog <a href="http://kolaska.salon24.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Z perspektywy bezstronnego obserwatora</a> na Salon24.pl. O sobie pisze: <i>Trzydziestolatek. Pasjonat filmu, historii i dziennikarstwa. Pisanie traktuję jako hobby. Z zasady nie głosuję, nie interesuje mnie udział w cyrku wyborczym, w którym każą mi głosować na jakiegoś odgórnie osadzonego na liście kandydata. Do wyborów pójdę, gdy w Polsce zapanuje ordynacja polegająca na wybieraniu kandydatów najlepszych, nie zaś podstawianych partyjniaków, mających poklask u decydentów.</i></p>
<p class="foto">Foto: www.free-extras.com</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/wybory-ordynacja-i-demokracja-dialog-lepych-z-guchymi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z szabelką o pięć złotych</title>
		<link>https://koszalin7.pl/z-szabelk-o-pi-zotych/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/z-szabelk-o-pi-zotych/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 May 2011 16:20:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2011/05/28/z-szabelk-o-pi-zotych/</guid>

					<description><![CDATA[Niezłe przedstawienie zafundowała nam Panna &#8222;S&#8221; w ostatnią środę. Miało ich być 100 tysięcy, a tu zdziesiątkowało natchnione tłumy. Może]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-987" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/05/2009_wa_42.jpg" border="0" alt="NZS" title="NZS" align="left" width="600" height="450" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/05/2009_wa_42.jpg 600w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2011/05/2009_wa_42-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 600px) 100vw, 600px" />Niezłe przedstawienie zafundowała nam Panna &#8222;S&#8221; w ostatnią środę. Miało ich być 100 tysięcy, a tu zdziesiątkowało natchnione tłumy. Może się pochorowali? Te całe &#8222;ceregiele&#8221; po raz kolejny ośmieszyły symbol wielkiej i słusznej idei Solidarności. Przecież w latach 80. nie chodziło o parę groszy więcej. <span id="more-988"></span>  Wielkość tego wspaniałego Ruchu, który przecież nie porwał li tylko bandę krzykaczy i ekspertów od syren oraz grupkę cwaniaków, co to mają 10 tysięcy, bo czasem zorganizują &#8222;manifę&#8221;. Porwała również inteligencję, chłopów, mieszczan, studentów, emerytów &#8211; słowem, nie było grupy społecznej, która by się z tymi ideałami nie utożsamiała. Dlaczego? Bo był cel nadrzędny, konkretny program zmian ustrojowych. A dzisiaj? Pensja minimalna? No śmiech na sali! Stocznie? Co po nich zostało? Nie podoba, Szanowni Związkowcy? Dzisiaj nic nie stoi na przeszkodzie, by z rodziną pojechać do pracy na zachód. I wcale tu nie ironizuje, sam jako magister prawa KUL zastanawiam się czy tak nie zrobić. Niestety.</p>
<p class="foto">&#8222;A mury runą, runą, runą&#8230;&#8221; &#8211; studenci i działacze NZS pod gmachem Sejmu RP podczas manifestacji Ruchu JOW w 2009 roku. Po lewej z gitarą Marek Kobylarski, autor artykułu, po prawej Krzysztof Kowalczyk. W tle transparent &#8222;Polska czeka na jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu RP&#8221;.</p>
<p>Polska jest krajem bez przyszłości, bo nie chcemy o tą przyszłość walczyć. Nie umiemy wykorzystać dobrego potencjału, zwłaszcza młodych ludzi. Za to znakomicie radzi sobie z tym zachód, który wysysa z nas co pracowitszych lub zdolniejszych. Polska ginie. Ale ważne, by se podpalić opony i podrzeć się. A ja uważam, że figa! Panna &#8222;S&#8221; nie umiała upilnować swojego posagu po 89. roku, niech teraz ma na co zasłużyła.</p>
<p>Jestem skromnym Kapralem, jednym z liderów Pomarańczowej Alternatywy, niegdyś masę czasu i pieniędzy przeznaczyłem na promowanie Brytyjskiej ordynacji wyborczej. Właściwie moimi rękami było napisane oświadczenie Zarządu Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów, w którym ta historyczna i największa organizacja studencka w Polsce głosem swych liderów poparła ideę 460 jednomandatowych okręgów wyborczych. Zainicjowałem i z ogromną pomocą znajomych, zwłaszcza Pawła Potakowskiego, NZS KUL i Koła  Naukowego Studentów Administracji KUL zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję, na której po raz pierwszy odczytano to oświadczenie. Na jej gruncie powstała akcja <a href="http://www.jednomandatowe.pl" title="www.jednomandatowe.pl">www.jednomandatowe.pl</a></p>
<p>Przede wszystkim zmiana ordynacji na JOW rozbije skostniałe postokrągłostołowe struktury władzy. Nie ważne czy rządzi PO, czy PiS, czy nawet SLD. Ta banda wykończyła nas i doprowadziła nie tylko do ruiny gospodarczej i prawie kompletnego zwasalizowania Polski, ale również doprowadziła do tragedii ludzkiej w Smoleńsku w 2010 roku. Ta banda czworga przede wszystkim jest odpowiedzialna, drodzy robotnicy, stoczniowcy do waszej biedy! A WY zmanipulowani co cwańszymi pomiędzy Wami plujecie na  jednych podlizując się drugim. Nie tędy droga. Podwyżka o 300 zł, to Wasz cel?! Ok! Macie. Ale inflacja znowu skoczy i na nic będzie ta podwyżka. Błędne koło.</p>
<p>Zatem zamiast myśleć jedynie o czubku własnego nosa apeluje do rozsądku. Proszę jako młody bezrobotny magister prawa znanej uczelni. Wpiszcie do swoich postulatów żądanie wprowadzenia 460 Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Apeluje nie sam, apeluje zapewne mnóstwo młodych ludzi zrzeszonych w wielu organizacjach studenckich, więcej na stronie <a href="http://www.jednomandatowe.pl" title="www.jednomandatowe.pl">www.jednomandatowe.pl</a>. Apelują sygnatariusze listu, byli członkowie władz naczelnych NZS i nie tylko, młodzi, ambitni ludzie na poziomie, którzy zdecydowali, że zostaną: <a href="http://www.jow.pl/blog/spes/list-otwarty-do-studentow-polskich-uczelni-czlonkow-i-przyjaciol-niezaleznego-zrzeszenia-s">http://www.jow.pl/blog/spes/l&#8230;</a></p>
<p>Apeluje jako jeden z liderów Pomarańczowej Alternatywy, ale również jako zwykły obywatel, który nie chce wyjeżdżać do Wielkiej Brytanii, ale chciałby, żeby w Polsce było tak jak na wyspach, bardzo nam w tym pomoże ich system wyborczy.</p>
<p>Proszę, związkowcy, ludzie pracy. Pozostańcie wierni idei, na jakim wyrosła ta Wieka Solidarność. Idei wolności i demokracji i, o to przede wszystkim walczcie. O wolność i ordynację, która rozbije cały system partyjniactwa &#8211; jednomandatowe okręgi wyborcze.</p>
<p>Na pewno Wasze obecne postulaty nie pozostaną bez echa, jednak nie dopuszczajmy po raz kolejny, by jak w tej piosence Kaczmarskiego, pomimo tych działań &#8222;a mury rosły, rosły i rosły&#8221;</p>
<p><b>Marek Kobylarski</b></p>
<p><em>Nysa (Śląski Rzym), 25 maja 2011 r.</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/z-szabelk-o-pi-zotych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
