<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wolny rynek &#8211; Koszalin7.pl</title>
	<atom:link href="https://koszalin7.pl/category/biz/wolny-rynek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://koszalin7.pl</link>
	<description>Koszalin niezależny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 25 Oct 2010 16:12:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.1</generator>
	<item>
		<title>Polska to dziki kraj</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-to-dziki-kraj/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-to-dziki-kraj/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Oct 2010 16:12:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wolny rynek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/10/25/polska-to-dziki-kraj/</guid>

					<description><![CDATA[Filozof Alex Chafuen, który kiedyś odwiedził Polskę, stwierdził, że nasz kraj przypomina mu Amerykę Łacińską, gdzie niski poziom infrastruktury, związany]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-756" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/10/centrale_france.jpg" border="0" alt="Francja" title="Francja" align="left" width="640" height="480" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/10/centrale_france.jpg 640w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/10/centrale_france-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" />Filozof Alex Chafuen, który kiedyś odwiedził Polskę, stwierdził, że nasz kraj przypomina mu Amerykę Łacińską, gdzie niski poziom infrastruktury, związany jest z reguły z wysokim poziomem korupcji. Chyba miał rację.<br />Od kilkunastu lat prowadzę działalność publiczną. Niestety wiele projektów polityki publicznej <span id="more-757"></span>  o fundamentalnym znaczeniu dla społeczeństwa i kraju, wdrażanych jest nie tylko z pominięciem interesu obywateli, ale nawet bez żadnej, zbędnej w rozumieniu decydentów, debaty.</p>
<p>Weźmy projekt cyfryzacji kraju, gdzie rodzimi oligopoliści po uzgodnieniach politycznych, doprowadzili do zablokowania powstania narodowej platformy cyfrowej i na wiele lat opóźnili Polakom dostęp do cyfrowej telewizji.</p>
<p>Weźmy prywatyzację rodzimej telekomunikacji, która przecież nie była żadną &#8222;prywatyzacją&#8221; tylko sprzedażą państwowej firmy państwowemu przedsiębiorstwu z innego kraju. Ale zostawmy dobra luksusowe: telewizję high-definition i szerokopasmowy internet.</p>
<p>Gdzie są polskie drogi? Nawet Euro 2012 nie pomogło zbudować nawet namiastki tego, co moglibyśmy nazwać drogami szybkiego ruchu i autostradami? Czy ktokolwiek jeszcze panuje nad tym chaosem? Dlaczego Chińczycy w ciągu 20 lat potrafili zbudować 70 tys. km autostrad, a w takich metropoliach jak Szanghaj korki ogląda się tylko w amerykańskich filmach?</p>
<p>Nie chcę już nawet wspominać o służbie zdrowia, gdzie panują warunki urągające ludzkiej godności. A przecież można skorzystać z doświadczeń Czechów czy Słowaków, gdzie mechanizmy rynkowe postawiły tamtejszą służbę zdrowia na nogi.</p>
<p>Obecnie Polska ma zadecydować, kto wybuduje pierwsze dwie elektrownie atomowe. Gdyby nie protesty ekoterrorystów, mielibyśmy już własną elektrownię w Żarnowcu. Ale nie to jest najważniejsze, że awaria w Czarnobylu praktycznie nie wyrządziła większych szkód ani ludziom, ani środowisku (wielokrotnie większe promieniowanie można obecnie spotkać w niektórych uzdrowiskach).</p>
<p>Najciekawsze jest to, że od roku wiemy już kto wybuduje nam elektrownie atomowe. Mimo, że przetarg nie został jeszcze ogłoszony, mało tego: nie wpłynęła nawet żadna oferta. Ale za to premier Tusk, spotkał się z prezydentem Sarkozym. Dlatego mamy szansę na kolejną spektakularną &#8222;prywatyzację&#8221; w rozumieniu Platformy Obywatelskiej, gdzie rząd obcego państwa będzie kontrolował 1/3 polskiego rynku energii.</p>
<p>Jeśli przy tak ważnej dla kraju decyzji nie bierze się pod uwagę czynników społecznych, ekonomicznych i technologicznych, tylko decydują względy dyplomatyczne i polityczne, możemy być pełni obaw. Zapłacimy dużo wyższe rachunki za prąd, tego możemy być pewni. Jednak jako sponsorzy projektu atomowego, inwestorami są przecież spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, powinniśmy mieć coś do powiedzenia w tej sprawie.</p>
<p>Jeśli nie mamy, to może przynajmniej dowiemy się, co takiego utargowano z Francuzami? Czy może kilku naszych urzędników dostanie ładniejsze wizytówki? Czy może obsadzimy &#8222;naszymi ludźmi&#8221; prestiżowe stanowiska unijnych ambasadorów w egzotycznych krajach? Czy może to zaczątek budowania nowej Europy, której Rosja będzie dostarczała gaz, a Francja energię jądrową?</p>
<p>Zwykle nie zgadzam się z politykami PO, ale z Mirosławem Drzewieckim się zgodzę. <strong><em>&#8222;Polska to dziki kraj&#8221;</em></strong> powiedział &#8222;Miro&#8221;.</p>
<p>Miał 100 procent racji.</p>
<p><strong>Tomasz Teluk</strong></p>
<p class="note">Tomasz Teluk jest dyrektorem Instytutu Globalizacji, ekspertem Centre for the New Europe w Brukseli.</p>
<p class="foto">Elektrownia atomowa Saint Laurent we Francji (Centrale nucléaire de Saint Laurent des Eaux, France). 20 July 2007. Author: Nitot. Licencja:  Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-to-dziki-kraj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska we władzy urzędników</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-we-wadzy-urzdnikow/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-we-wadzy-urzdnikow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 14:40:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wolny rynek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/01/31/polska-we-wadzy-urzdnikow/</guid>

					<description><![CDATA[Mimo konstytucyjnych i prawnych gwarancji wolności prowadzenia działalności gospodarczej, Polska jest krajem, w którym przedsiębiorczość jest reglamentowana przez państwo. Konstytucja]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-103" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/biurokracja_02.jpg" border="0" alt="Biurokracja" title="Biurokracja" align="left" width="450" height="459" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/biurokracja_02.jpg 450w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/biurokracja_02-294x300.jpg 294w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" />Mimo konstytucyjnych i prawnych gwarancji wolności prowadzenia działalności gospodarczej, <span id="more-104"></span>  Polska jest krajem, w którym przedsiębiorczość jest reglamentowana przez państwo.</p>
<p>Konstytucja RP sankcjonuje funkcjonowanie społecznej gospodarki rynkowej. W myśl ustawy o działalności gospodarczej, podmioty mogą wykonywać taką działalność, która nie jest zabroniona. Niemniej ograniczenie wolności gospodarczej może nastąpić tylko ze względu na ważny interes społeczny. Nie wiadomo tylko, jaki to interes społeczny powoduje, że państwo ogranicza dostęp do ponad 300 zawodów, utrzymuje państwowe monopole, ogranicza dostęp do rynku za pomocą zezwoleń, koncesji i innych regulacji.</p>
<p class="foto">Biurokracja. Proszę przejść do następnego okienka.</p>
<h3>Interes urzędnika</h3>
<p>W Polsce najwyższą instancją władzy pozostaje urzędnik. Urzędnicze lobby jest w stanie zablokować reformy ograniczające ich władzę. Urzędnik jest dla obywatela namacalnym dowodem na istnienie represyjnego państwa socjalnego. Chociaż element uznaniowości urzędniczej jest powoli ograniczany, ma on tyle władzy, aby zabierać obywatelowi przysługujące mu wolności. Jeśli ograniczanie wolności argumentuje się interesem społecznym, tym interesem społecznym musi być interes urzędniczy.</p>
<p>Bezpośrednim efektem limitowania swobody prowadzenia interesów dla obywatela jest przecież zmniejszenie konkurencji, mniejsza wolność wyboru, wzrost cen i niższa jakość produktów i usług. Społeczeństwo nie ma więc w tym żadnego interesu, ponosi natomiast bardzo wysokie koszty regulacji.</p>
<p>Ograniczanie wolności gospodarczej jest w interesie urzędnika. Urzędnik zyskuje władzę nad przedsiębiorcą. Regulacje tworzą miejsca pracy dla biurokratów. Biurokracja przynosi niemałe zyski z regulacji. Koncesjonowanie, licencjonowanie i limitowanie, to kilkaset milionów złotych rocznie dla budżetu państwa.</p>
<p>Klasycznym przykładem reglamentowania gospodarki przez państwo jest dostęp do zawodów. W Polsce ogranicza się dostęp do ponad 140 grup zawodowych, czyli przeszło 300 rodzajów wykonywanej pracy. Ponadto polityka miłości Słońca Peru przejawia w planach ograniczenia dostępu do kolejnych zawodów np. opiekunek do dzieci. Dalsze ograniczenia planują korporacje zawodowe np. dziennikarze. Jeszcze gorzej może być, gdy do władzy dorwie się PiS. Zapewne wszyscy pamiętają, jak to socjalistyczne ugrupowanie próbowało wprowadzić egzaminy państwowe dla fryzjerów i dekarzy. Gdyby ustawa nie przepadła w Senacie, urzędnicy zyskaliby władze nad 1,5 mln rzemieślników.</p>
<h3>W gąszczu regulacji</h3>
<p>Państwo reguluje prowadzenie działalności gospodarczej rozmaitymi narzędziami. Najbardziej drastyczne są koncesje, wymagające dużego kapitału początkowego, długotrwałe i wybitnie korupcjogenne. Dla obywateli najbardziej odczuwalnymi regulacjami są wspomniane dopuszczenia do wykonywania zawodu oraz wymóg otrzymania zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej.</p>
<p>Gdy jednak znajdzie się w końcu pracę lub uzyska wymarzony wpis do ewidencji, kłopoty z urzędami mogą się dopiero rozpocząć. Urzędy mogą wymagać dopuszczenia do obrotu konkretnych produktów lub usług. Dopuszczenia, po spełnieniu określonych norm i wymogów, mogą też wymagać urządzenia oraz instalacje, używane w prowadzeniu określonego rodzaju działalności gospodarczej. Konieczne mogą okazać się atesty, zaświadczenia czy certyfikaty.</p>
<p>Gdy jednak zgromadzimy określone pozwolenia, dopiero pojawią się schody. Może okazać się, że uzyskane papiery w niczym nam nie pomogą, ponieważ nasza działalność podlega ograniczeniom. Ograniczenia mogą dotyczyć limitu produkcji, bądź obrotu. Innymi słowy, nie dość, że państwo mówi nam co, jak, kiedy i pod jakim warunkami możemy działać, to jeszcze wskaże nam w jakiej ilości, albo z kim, możemy produkować, handlować czy jak i komu świadczyć usługi.</p>
<p>Nie wykluczone, że po spełnieniu wyżej wymienionych wymagań, będziemy musieli się jeszcze ubiegać o specjalną licencję. Na każdym etapie walki z urzędami może nam się nie powieść, a wtedy całe starania wezmą w łeb.</p>
<h3>W szponach lewiatana</h3>
<p>Najmniej bolesna dla podatnika jest konieczność zgłoszenia określonego rodzaju działalności gospodarczej w konkretnej instytucji np. w przypadku wydawania gazety czy uprawy chmielu. Dodatkowo zarejestrować trzeba także śródlądowy statek czy rozbudowaną instalację przemysłową. Gorzej jednak, gdy chcemy robić biznes z rozmachem. Budowa autostrad, firma transportowa, turystyczna czy telekomunikacyjna, wymaga koncesji, startowania w przetargach i gigantycznego haraczu na rzecz państwa (opłata koncesyjna) plus łapówek dla decydentów, nieujawnionych w oficjalnej ewidencji.</p>
<p>Lżejszy ciężar od koncesji mają zezwolenia, obejmujące rynek farmaceutyczny, spirytusowy, tytoniowy, sportowy, pocztowy czy telekomunikacyjny. Na rynku wciąż funkcjonuje kilkaset zezwoleń i koncesji w rozmaitych obszarach gospodarki, od energetyki po sprzedaż detaliczną alkoholu. Niestety ilość regulacji zwiększa się, zamiast zmniejszać i jest to podstawowy problem dla rodzimej przedsiębiorczości.</p>
<p>Utrzymywane regulacje są tak absurdalne, że nie da się ich obronić logicznymi argumentami. Prowadzenie szkoleń medycznych jest przecież niemożliwe bez posiadania odpowiedniej wiedzy, a uzyskanie pozwolenia od państwa, nic nie zmienia. Podobnie z badaniami technicznymi pojazdów, które wymagają specjalistycznej aparatury. Gdy nie ma się odpowiedniego sprzętu, profesjonalne wykonywanie badań jest niemożliwe.</p>
<p>Naturalnie obywatelowi nie powinno zabierać się także wolności wyboru i prawa do popełniana błędów. Jeśli ktoś chce leczyć nowotwór u znachora, a nie w szpitalu onkologicznym, to ma do tego prawo, ryzykując swoim życiem.</p>
<h3>Coraz więcej regulacji</h3>
<p>Niestety regulacje obejmują swoim zasięgiem coraz większe obszary. Zezwoleniom podlegają już nie tylko rynki finansowe czy hazard, ale także badania naukowe, zarządzanie informacją czy e-biznes. Nie lepiej ma się z dopuszczeniem do obrotu produktów czy usług. Wejście na rynek tysięcy produktów wymaga zezwolenia odpowiednich władz czy instytucji. Dotyczy to produktów zwierzęcych i roślinnych, kosmetyków lub przyrządów pomiarowych.</p>
<p>Reglamentacja dopuszczająca do eksploatacji urządzenia i instalacje obejmuje natomiast infrastrukturę transportową, urządzenia górnicze, energetyczne, telekomunikacyjne, a nawet strzelnice sportowe czy automaty do gier. Urzędnicy patrzą także na ręce producentom i handlowcom. Limitami produkcji objęte są m.in. rolnictwo, przemysł spożywczy.</p>
<p>Nie lepiej mają się przedstawiciele wolnych zawodów. W łaski urzędników musi się wkupić prawnik, lekarz, ale także ochroniarz, detektyw, sportowiec czy sędzia. Tu także ze świecą szukać logiki prawodawcy. Jak wykonywać bez głębokiej wiedzy zawody geologa czy hydrologa? Dlaczego na grzybach może znać się jedynie dopuszczony do zawodu grzyboznawca? Jakie specjalne umiejętności wymaga sprzedaż polis ubezpieczeniowych, czy nauczanie kogoś prowadzenia samochodu?</p>
<p>Państwo ingeruje także w ceny i prawa własności. Akcyza na paliwa i używki skutecznie winduje ceny tych produktów. Ceny i taryfy na rynkach energetycznych i telekomunikacyjnych zatwierdzają urzędy. Przepisy mogą także ograniczać prawa własności legalnych właścicieli. Doskonale widać to na rynku nieruchomości. Umowy najmu czy obrotu nieruchomościami działają na niekorzyść właścicieli, na tyle, aby można mówić o ograniczaniu praw własności przez państwo.</p>
<h3>Podpowiedź dla Palikota</h3>
<p>Podczas, gdy nad usankcjonowaniem wolności gospodarczej pracuje już cała komisja i niezliczone rzesze urzędasów, ich praca, jak każda urzędnicza praca jest pasożytnicza i zbędna. Zamiast dłubać w przepisach i nanosić jakieś kosmetyczne poprawki, które i tak pewnie nie zostaną wprowadzone, znam lepszy sposób na to w jaki sposób zwrócić wolność gospodarczą narodowi. Mianowicie należy jednym ruchem znieść te nieskończone ilości koncesji, zezwoleń, licencji, pozwoleń, opłat i ewidencji.</p>
<p>Korzyść z takiego posunięcia będzie potrójna. Po pierwsze ograniczy się kosztowny w utrzymaniu aparat biurokratyczny. Po drugie nastąpi eksplozja przedsiębiorczości, która uczyni z Polski jeszcze bardziej dynamiczną gospodarkę. A po trzecie, społeczeństwo uświadomi sobie, że najdonioślejszym interesem społecznym jest dlań pozbycie się szkodliwych dla przedsiębiorczości polityków pokroju Kaczyńskich, Tuska czy Palikota.</p>
<p>Etatyzm Platformy Obywatelskiej jest niemniejszym zagrożeniem dla społeczeństwa obywatelskiego, niż Jarosław Kaczyński, wzywający z bolszewickim zacięciem do walki z liberalizmem.</p>
<p><b>Tomasz Teluk</b></p>
<p class="note"><b>Tomasz Teluk</b> jest dyrektorem Instytutu Globalizacji, ekspertem Centre for the New Europe w Brukseli.</p>
<p class="info">Tekst z września 2008</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-we-wadzy-urzdnikow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska strefa ekonomiczna</title>
		<link>https://koszalin7.pl/polska-strefa-ekonomiczna/</link>
					<comments>https://koszalin7.pl/polska-strefa-ekonomiczna/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin9514]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 13:14:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wolny rynek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://koszalin7.pl/index.php/2010/01/31/polska-strefa-ekonomiczna/</guid>

					<description><![CDATA[Nawet największe światowe koncerny bez żenady korzystają w Polsce z państwowych dotacji. Zróbmy z Polski jedną wielką specjalną strefę ekonomiczną]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="caption alignleft size-full wp-image-99" src="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/strefa_ekonomiczna.jpg" border="0" alt="Strefa" title="Strefa" align="left" width="500" height="333" srcset="https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/strefa_ekonomiczna.jpg 500w, https://koszalin7.pl/wp-content/uploads/2010/01/strefa_ekonomiczna-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" />Nawet największe światowe koncerny bez żenady korzystają w Polsce z państwowych dotacji. <span id="more-100"></span>  Zróbmy z Polski jedną wielką specjalną strefę ekonomiczną Europy. Wówczas inwestorzy będą się do nas pchali drzwiami i oknami, a podatnik do ich biznesu nie dołoży ani złotówki.</p>
<p>Zakrawa na absurd, że każdy polski podatnik dopłaca do działalności w Polsce znanych światowych marek. To co dla koncernów jest zachętą dla inwestycji, z punktu widzenia małego i średniego przedsiębiorcy, który nie ma szans na analogiczną pomoc państwa, jest jawną niesprawiedliwością. Mimo, że to z sektora małych i średnich przedsiębiorstw pochodzi większość miejsc pracy a MSP wytwarzają większość dochodu narodowego, przedsiębiorcy są dyskryminowani we własnym kraju.</p>
<p class="foto">Foto 1. Specjalna strefa ekonomiczna w Kownie na Litwie. Kaunas Free Economic Zone (FEZ).</p>
<p>Skoro tak świetnie funkcjonują specjalne strefy ekonomiczne, do których ściągają korporacje z wszystkich stron świata, dlaczego nie przenieść doświadczeń poza strefy? Zróbmy z Polski jedną wielką specjalną strefę ekonomiczną wprowadzając zerową stawkę podatku CIT i PIT dla firm, które reinwestują zyski. Wówczas zarówno mali i średni przedsiębiorcy, jak i korporacje, będą miały stworzone takie same warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Z ulgą odetchną także podatnicy, którzy nie będą musieli już dopłacać do każdego zaciągniętego do Polski inwestora.</p>
<h3>Wszyscy biorą</h3>
<p>Co łączy firmy LG, Philips, Hewlett Packard, IBM, Volvo, Volkswagen czy MAN? Wszystkie robią biznes w Polsce i otrzymują za to państwowe dotacje. Wydawałoby się, że znana marka, wysoka pozycja korporacyjna i miliardowe obroty wystarczą do inwestowania w tak perspektywicznych krajach jak Polska. Niestety, kilkanaście lat po obaleniu komunizmu, wracają czasy gdy do każdego towaru produkowanego w kraju dopłacają podatnicy.</p>
<p>Według najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wzrasta pomoc publiczna dla firm. Po pieniądze podatnika wyciągnęło rękę blisko 140 tys. przedsiębiorstw. Rekordzistą jest koreański konglomerat LG. Jego spółki-córki, głównie produkujące sprzęt RTV i AGD w 2006 r. otrzymały łącznie 441,2 mln zł pomocy publicznej. Oprócz producentów elektroniki podatnicy wspierają także potentatów rynku komputerowego: Hewlett Packard otrzymał w analogicznym okresie 8,6 mln zł.</p>
<p>Dopłacamy także do firm motoryzacyjnych. Potentat na rynku ciężarówek MAN otrzymał 52,5 mln zł z Ministerstwa Gospodarki, natomiast Isuzu &#8211; 40,8 mln zł, Fiat &#8211; 31,7 mln zł, a Volkswagen 24,2 mln.</p>
<p>UOKiK wylicza: płacimy za koleje państwowe, górnictwo, przemysł stoczniowy. 1,13 mld rocznie kosztują podatników dopłaty do PKP. Blisko 600 mld do górnictwa, a ponad 103 mln zł do budownictwa okrętowego. Z roku na rok dopłacamy coraz więcej. Pomoc publiczna w 2006 r. wyniosła prawie 4,47 mld w porównaniu z 3,65 mld zł w roku poprzednim.</p>
<h3>Fenomen strefy</h3>
<p>Od ponad 10 lat funkcjonuje w Polsce 14 specjalnych stref ekonomicznych. Strefy przyciągnęły setki zagranicznych inwestorów. Firmy zachęca do otwierania placówek w strefach zwolnienie z płacenia podatku CIT i PIT. O tym marzy każda firma w Polsce, niestety nie wszyscy spełniają określone kryteria, które pozwoliłyby na działanie w strefie.</p>
<p><i>De facto</i>, firmy działające na terenach SSE, korzystają z pomocy publicznej, którą jest nie tylko zwolnienie z płacenia podatku dochodowego, ale także ulgi i zwolnienia w podatkach od nieruchomości, a w niektórych przypadkach samorządowe inwestycje w infrastrukturę ułatwiającą działalność.</p>
<p>Unia Europejska wyjątkowo zgodziła się na funkcjonowanie stref do 2018 r. (strefa krakowska). Strefa katowicka i suwalska zakończą działalności w 2016 r., pozostałe strefy w 2017 r. Co zrobią firmy, które zakończą działalność w SSE? Prawdopodobnie wyniosą się tam, gdzie otrzymają równie atrakcyjne warunki funkcjonowania. Chyba, że zdecydujemy się zatrzymać je w Polsce.</p>
<p>Już dziś doradcy inwestycyjni zwracają uwagę, że atrakcyjność SSE będzie ważna jeszcze 3-4 lata. Po tym czasie, wykorzystanie ulg będzie trudniejsze. Szacuje się, że dotacje dla niektórych firm sięgają aż 40 proc. wydatków inwestycyjnych. Z ekonomicznego punktu widzenia pomoc publiczna dla wybranych firm, nie tylko burzy rynkową konkurencję, ale niszczy mechanizm przedsiębiorczości. Odwrotnie: równe warunki dla wszystkich firm, wzmocniłyby konkurencję i przyczyniłyby się do zwiększenia przedsiębiorczości.</p>
<h3>Dochodowy zero procent</h3>
<p>Jeśli Polacy chcą rozwijać się równie dynamicznie jak Estonia czy Irlandia, zamiast dotować wybrane przedsiębiorstwa, powinniśmy rozszerzyć specjalną strefę ekonomiczną na cały kraj i zwolnić inwestujące firmy z płacenia podatku dochodowego. Wówczas nie byłoby konieczności pomocy publicznej dla firm, a wszystkie przedsiębiorstwa konkurowałyby na jednakowych warunkach.</p>
<p>Inwestorzy spoza granic naszego kraju, mieliby zagwarantowaną atrakcyjność inwestycyjną na długie lata. Status raju podatkowego dla przedsiębiorczych, przyciągnąłby firmy z całego kraju. Specjalne strefy ekonomiczne nie ryzykowałyby zapaści, gdyby przestały funkcjonować, inwestorzy nie musieliby się przenosić do Chin bądź na Ukrainę. Zachodnie koncerny wreszcie zaczęłyby funkcjonować w Polsce na rynkowych zasadach, a nie dzięki dotacjom opłacanym przez podatnika.</p>
<p>Zwiększona konkurencja spowodowałaby, że spadłyby ceny wielu produkowanych w Polsce produktów. Zwiększyłby się także popyt na pracę. Wówczas realne stałyby się podwyżki płac. Należy pamiętać, że najgłośniejsze inwestycje tworzą miejsc pracy jak na lekarstwo, a płace utrzymywane są na poziomach minimalnych.</p>
<p>Tylko stworzenie konkurencyjnej gospodarki gwarantuje długotrwały wzrost PKB oraz wyższe płace. Wówczas możliwe okaże się zatrzymanie exodusu polskich pracowników zagranicę. Setki tysięcy polskich emigrantów otrzyma szansę powrotu do kraju na warunkach konkurencyjnych dla tych z Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Szkocji.</p>
<p>Polska nie musi być jak Irlandia, Estonia czy USA. Wystarczy, że uwolni potencjał, który już funkcjonuje i odejdzie od wspierania, na modłę socjalistyczną, każdej firmy, która zwróci się o dotacje do odpowiedniego urzędnika.</p>
<p><strong>Tomasz Teluk</strong></p>
<p class="note"><strong>Tomasz Teluk</strong> jest dyrektorem Instytutu Globalizacji, ekspertem Centre for the New Europe w Brukseli.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://koszalin7.pl/polska-strefa-ekonomiczna/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
