Friday, Nov 24th

Last update06:53:14 AM GMT

RSS
You are here Wiara Blogi Kardynał Newman o sumieniu

Kardynał Newman o sumieniu

Email Drukuj PDF
J.H.Newman

John Henry Newman nigdy nie zabiegał o zaszczyty kościelne. Kardynałem został bardzo późno, w wieku 78 lat. Bardziej przypominał tych wielkich ludzi Kościoła, który kapelusz kardynalski otrzymali w nadzwyczajnych okolicznościach. Arcybiskup Mieczysław Ledóchowski został kardynałem w więzieniu, kiedy Prusacy zamknęli go w Ostrowie Wielkopolskim za odmowę nauczania religii w języku niemieckim. Biskup Iuliu Hossu, rumuński duchowny obrządku bizantyjsko-rumuńskiego, przez długie lata więziony przez władze komunistyczne, nawet nie mógł użyć tytułu za życia. Był kardynałem in pectore, a fakt mianowania ujawnił papież Paweł VI dopiero 3 lata po jego śmierci. Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu, mianowanemu kardynałem w 1953 roku, najpierw odmówiono paszportu do Rzymu, a kilku miesięcy później został aresztowany. Wielki szwajcarski teolog Hans Urs von Balthasar kilkakrotnie odmówił przyjęcia kapelusza kardynalskiego z rąk Jana Pawła II. Uznał, że nie jest godzien tego zaszczytu, oświadczył, że liczy na rychłą śmierć i ostatecznie zmarł dwa dni przed nominacją.

W 1845 roku John Henry Newman przeszedł z anglikanizmu na katolicyzm, dając przykład jednej z najbardziej zaskakujących konwersji w historii Kościoła. Wkrótce jednak będzie musiał przejść przez poważną próbę. Oto w 1870 roku Sobór Watykański ogłasza dogmat o nieomylności papieża. Dumny Albion, zrażony do papiestwa od czasów "sześciu żon Henryka VIII", niechętnie patrzący na papistów, jak nazywa katolików, może wreszcie zatriumfować i przystąpić do rozprawy z katolicyzmem. Brytyjskim imperium, nad którym słońce nigdy nie zachodzi, rządzi niepodzielnie królowa Wiktoria (na tronie pozostanie przez 63 lata). Jest ona również głową kościoła państwowego (anglikańskiego). Jednak prawdziwą ostoją monarchii jest masoneria, tradycyjnie wrogo usposobiona do Kościoła. Newman znalazł się w sytuacji wyjątkowo kłopotliwej.

Atak przypuszcza nie byle kto, bo sam premier Anglii, Wiliam Gladstone, w pamflecie zatytułowanym "Dekrety watykańskie i ich wpływ na wierność obywatelską" (The Vatican Decrees in Their Bearing on Civil Alliegance). Już sam fakt, że do rozprawy z katolikami przystępuje czołowy polityk (prime minister - pierwszy minister, premier), członek angielskiego establishmentu, liberał, jest sam w sobie znaczący. Jest to postać, nawet jak na warunki brytyjskie, wyjątkowa - czterokrotny premier Anglii, reformator, w Irlandii wprowadził rozdział Kościoła od państwa (1869). John Newman nie podejmuje z nim bezpośredniej polemiki, lecz czyni to w formie listu do księcia Norfolk, postaci numer jeden katolicyzmu brytyjskiego.

Zarzuty Gladstona są poważne. Jeśli katolicy mają być bezwzględnie lojalni wobec swojego papieża, to nie mogą być lojalni wobec swojego państwa. Stąd już krótka droga do oskarżeń o zdradę stanu i domagania się likwidacji ostatnich instytucji katolickich w Anglii. Pierwsza odpowiedź na ten zarzut, jaka przychodzi na myśl, jest taka, że nieomylność papieska dotyczy jedynie wiary i moralności. Ale Gladstone jest zbyt przebiegłym przeciwnikiem i szybko zbija ten argument: "Nie ma dziedziny i zadania ludzkiego życia, które nie należą, bądź nie mogą należeć do kategorii moralności". Tak więc katolicy są moralnymi i umysłowymi niewolnikami. "Każdy członek papieskiego Kościoła pozostawia swoją lojalność i obywatelski obowiązek na łasce kogoś innego" - pisze Gladstone z wdziękiem właściwym dżentelmenom epoki wiktoriańskiej. "Zgadzam się z założeniami pana Gladstone'a, ale odrzucam jego wnioski" - odpowiada Newman z wdziękiem właściwym dżentelmenom wszystkich epok.

Jednak Newman jest zbyt wytrawnym fechmistrzem, by rozstrzygnąć pojedynek natychmiast. Stary nauczyciel wiary, nim wytrąci przeciwnikowi oręż z dłoni, wykorzysta okazję do przekazu doktryny Kościoła. Nie chce dawać swoim przeciwnikom nauczki, chce pozostawić im naukę. Dziennikarstwo - mówi na początek - jest o wiele potężniejsze niż jakikolwiek papież, a jednak nie protestujemy przeciwko prasie. Kościół "powszechny", nie oznacza dyscyplinujący. Jest on powszechny w takim sensie, w jakim powszechna jest Ewangelia. Trudno wyobrazić sobie sytuację katolika zmuszonego do wybory między papieżem a władzą świecką - mówi Newman - zróbmy jednak grzeczność naszym oponentom i uznajmy, że do takiej sytuacji może dojść. "Okręgi państwowej i papieskiej jurysdykcji są w przeważającej mierze dość odległe od siebie; ze wszystkich 360 jest tylko kilka stopni, które stanowią ich część wspólną..." - powiada, porozmawiajmy jednak i o tym. Gdyby państwo nakazało w sprawie wyznania coś, czego zabrania papież - przypadek mało prawdopodobny - Newman wybierze papieża, po wykorzystaniu wszystkich legalnych możliwości anulowania zarządzeń władzy świeckiej. Z kolei, gdyby Newman był żołnierzem wysłanym na wojnę, którą uważa za sprawiedliwą, i gdyby papież z jakichś powodów nakazał mu porzucenie służby - nie byłbym mu posłuszny.

Konflikt między zarządzeniami państwa a nauczaniem papieża jest zatem czysto hipotetyczny. Papież nie może namawiać nikogo do zdrady, tak jak monarcha nie może nikogo namawiać do herezji. Mogą jednak istnieć sytuacje, kiedy katolik musi polegać jedynie na własnym osądzie. Powinien wówczas sam zdecydować, kogo ma słuchać i co należy robić dalej. Podczas gdy Gladstone zajmuje się konfliktem między państwem i papiestwem, Newman podsuwa przykład konfliktu między papiestwem a... papiestwem! W historii Kościoła były czasy, kiedy było dwóch papieży - papież i antypapież - a każdy z nich wymagał wobec siebie lojalności. Co wówczas mieli czynić katolicy? Gladstone musi czuć się nieswojo. Gdyby Newman był bardziej papieski od papieża, to pół biedy, ale Newman jest bardziej "antypapieski" od Gladstona!

Ale Newman idzie dalej. Tak jak św. Tomasz z Akwinu, sam podsuwa przeciwnikowi najmocniejsze argumenty, bowiem prawda hartuje się w ogniu najsilniejszej krytyki. Dla poparcia słuszności poglądów Gladstone'a, przywołuje autorytety, co ciekawe jednak, nie świeckie, liberalne lub masońskie, lecz... kościelne. Antykościelna retoryka oparta o kościelne autorytety? - doprawdy, Gladstone nie zasługuje na takie traktowanie. Kardynał Turrecremata, powiada Newman, mówił tak: "Aby wiedzieć, w których przypadkach należy papieżowi być posłusznym, a w których nie [...] powiedziane jest w dziejach apostolskich: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - wobec tego, gdyby papież rozkazał cokolwiek wbrew Pismu Świętemu lub Prawdom Wiary, lub Sakramentom, lub nakazom naturalnego czy boskiego prawa, nie jesteśmy mu winni posłuszeństwa, takie nakazy należy pominąć (despiciendus)". Robert Bellarmin, doktor Kościoła: "...tak samo legalny jest sprzeciw w wypadku, gdyby zagrażał on duszy lub przysparzał problemów państwu (turbanti rempublicam) i o wiele bardziej, gdyby usiłował zniszczyć Kościół. Twierdzę, iż jest zgodne z prawem, aby sprzeciwić się mu, przez niewykonanie tego, co nakazuje i powstrzymanie wykonania jego woli...". Arcybiskup Kenrick: "Jego władza była mu dana, aby miał wpływ budujący, a nie niszczący. Jeśli używa on jej z miłości do dominacji (quod absit), rzadko kiedy napotka posłuszną mu ludność".

Regułą moralności, regułą postępowania świadomego i wolnego jest sumienie, mówi Newman. Pojęcie sumienia uległo wypaczeniu i nie oznacza już głosu Boga w człowieku, a jedynie głos człowieka w człowieku. Jest to już tylko "licha podróbka" prawdziwego głosu sumienia. Lepiej więc sięgnąć do starych definicji. Tomasz z Akwinu nazywa sumienie "praktycznym osądem lub dyktatem rozsądku, według którego sądzimy, co hic et nunc [tutaj i teraz] należy czynić jako dobre lub czego należy unikać jako zła".

W tym miejscu Newman rozstrzyga pojedynek jednym sztychem. "Czy nie byłoby dobrze dla pana Gladstona - pyta - gdyby przytoczył fragmenty z prac naszych uznawanych autorytetów dla potwierdzenia swojego stanowiska wobec naszej nauki, tak, jak ja to uczyniłem, aby ów punkt widzenia zniszczyć?". Innymi słowy, dlaczego pan Gladstone szuka argumentów przeciwko papieżowi tak daleko, skoro może je znaleźć w samej nauce katolickiej? Po czym zwraca Gladstonowi wytrąconą szpadę i powiada: "Gdybym miał sprowadzić religię do toastów po obiedzie (choć z pewnością nie o to chodzi), wypiłbym, rzecz jasna, za Papieża, ale, jeśli można - jednak najpierw za Sumienie, a za Papieża później". (ich)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież