Friday, Nov 24th

Last update06:53:14 AM GMT

RSS
You are here Wiara Animo et fide Powstańczy sierpień księdza Jana Ziei

Powstańczy sierpień księdza Jana Ziei

Email Drukuj PDF
Pomnik

Przed trzydziestu laty biskupi polscy ustanowili miesiąc sierpień, miesiącem bez alkoholu. Wiele wskazuje na to, że to właśnie ks. Jan Zieja, kapelan Powstania warszawskiego i pierwszy kapłan w powojennym Słupsku, rzucił hasło trzeźwego sierpnia. Idea nie narodziła się z dnia na dzień, ale dojrzewała latami.

Jeszcze za życia mówiono o nim "święty". Wysoki, szczupły, z długą siwą brodą, przypominał biblijnego proroka, nie tylko z wyglądu, ale i ze sposobu mówienia oraz zdolności przewidywania. Wywierał przemożny wpływ na wszystkich, z którymi się spotykał. Całe życie szedł pod prąd, próbując sprostać wymaganiom Ewangelii wśród zamętu i chaosu świata: przeciwnik wojen - wziął udział w kilku wojnach; zwolennik pokoju i ładu społecznego - trwał w niezłomnym oporze przeciwko władzom komunistycznym; żarliwy polski patriota - głosił potrzebę jedności braterskiej między Polakami a innymi narodami; oddany ludziom ubogim - był ulubieńcem warszawskich elit; orędownik sprawy chłopskiej - urzekał polskich intelektualistów.

W mieście nad Słupią

W maju 1945 roku ks. Zieja znalazł się w Słupsku na Ziemiach Odzyskanych. "Tu obciął pracować do śmierci. Tu widział dla siebie miejsce na cmentarzu" - pisze jego biograf ks. Waldemar Wojdecki. W mieście nad Słupią chciał zrealizować marzenie swojego życia: modelową parafię, "drugą po rodzinie społeczność religijną, w której z wiary nadprzyrodzonej ma się rozwinąć miłość społeczna ożywiona chrześcijańską nadzieją". Pozostał tutaj zaledwie kilka lat. "Okres ten wspominał często i serdecznie" - pisała matka Andrzeja Górska, urszulanka.

Początki nie były jednak łatwe. Życie religijne trzeba było organizować od podstaw. "Kościół św. Ottona był obrabowany i wewnątrz bardzo zniszczony. Dokoła stosy gruzu, a w nich szczątki podartych szat kościelnych i połamanych sprzętów, odłamki szkła i cegieł" - tak to wyglądało. Po latach wspominał swoją samotną posługę: "Praca w Słupsku to praca od podstaw: duszpasterstwo w czterech kościołach, ich remonty, nauka w trzech szkołach podstawowych, w gimnazjum i liceum, troska o więźniów, otwarcie Uniwersytetu Ludowego, mającego swą siedzibę początkowo na plebanii, i wykłady na nim. W niedzielę trzy Msze Święte, cztery lub pięć kazań, chrzty, śluby i wyjazdy do kościołów filialnych, odległych od Słupska do 35 km".

W latach osiemdziesiątych odwiedził w Warszawie ks. Zieję, ks. Jan Giriatowicz, dzisiaj proboszcz parafii pw. św. Jacka w Słupsku: „Poprosiłem go o duchowe przesłanie dla Słupska. Powiedział wtedy: Mów, że Bóg jest - jest we mnie, w tobie, wszędzie, wszyscy jesteśmy w dłoniach kochającego Ojca".

Powstańczy Sierpień

W Powstaniu warszawskim ks. Zieja był kapelanem słynnego pułku "Baszta" na Mokotowie. Od pierwszego dnia - jak wspomina - albo grzebał poległych, albo pocieszał rannych. Siódmego dnia został ranny, leżał w szpitalu, długo chodził o kuli, ale nabożeństwa odprawiał codziennie. Sierpniowe dni - najpierw pełne uniesienia i chwały, później narastającego poczucia osamotnienia - pozostawiły trwały ślad na resztę jego życia.

Już w pierwszą rocznicę Powstania powołał w Słupsk Komitet Honorowy Budowy Pomnika, a w drugą rocznicę - stanął już pomnik z prawdziwego zdarzenia, wykonany przez warszawskiego rzeźbiarza Jana Małetę. Barbara Sułek-Kowalska tak opisywała po latach słupski monument: "Na tle poszarpanego muru z ciemnoczerwonej cegły (nam, dzieciom, mówiło się, że to mur z prawdziwych warszawskich cegieł) leży żołnierz, nad którym klęczy anioł z białym orłem na ramieniu. Ten biały orzeł, to symbol naszej Ojczyzny - mówiono mi w dzieciństwie. Orzeł składa pocałunek na zimnym czole powstańca. To Polska dziękuje swoim dzieciom. Wyżej, na murze, umieszczona była marmurowa tablica z Chrystusem na krzyżu, pod krzyżem las rąk i napis: Jezu ratuj, bo giniemy. Warszawa sierpień 1944".

Słupski Pomnik Powstańców Warszawskich przez blisko pięćdziesiąt lat był jedynym powstańczym pomnikiem w Polsce.

Dostrzec człowieka

Kardynał Karol Wojtyła ostatnią noc przed wyjazdem na konklawe, które powołało go na Stolicę Piotrową, spędził w domu urszulanek szarych w Warszawie przy ulicy Wiślanej. W tym samym domu mieszkał wówczas ks. Zieja, tam też mieszkał niemal do śmierci nestor polskich filozofów prof. Stefan Swieżawski. "Kiedyś po Mszy świętej - wspominał profesor - powiedział mi bardzo ważną rzecz, że właściwie są takie dwie szczególne obecności Chrystusa zostawione na tym świecie. Pierwsza, to substancjalna obecność Chrystusa, czyli Eucharystia i ta druga obecność Chrystusa - w człowieku, w każdym człowieku. To są te dwie obecności, które się wzajemnie absolutnie uzupełniają, wiążą. I ta sama cześć, adoracja - to ciekawe, ks. Zieja tak mówił - powinna być wobec Eucharystii jak wobec każdego człowieka jako nosiciela Chrystusa. Każdego! I to było bardzo wstrząsające dla mnie, ale tak to jest. Eucharystia staje się wtedy jak gdyby punktem wyjścia do tej relacji miłości, która później realizuje się w całym życiu".

Ks. Zieja praktykował tą miłość bliźniego na co dzień. "Kiedyś odwoziłem księdza na plebanię, a było to późnym popołudniem" - wspomina Stefan Kullas, współpracownik ks. Ziei z okresu słupskiego. "Napotkaliśmy po drodze pijanego mężczyznę, strasznie pobrudzonego i trzęsącego się z zimna, bo ubranego tylko w letnią marynarkę. Ksiądz kazał mi zatrzymać sanie, wysiadł i dał pijanemu swój ciepły zimowy płaszcz. Na moje pytające spojrzenie odpowiedział, że to był nasz nieszczęśliwy brat, który znalazł się w potrzebie".

Sierpniowe kazanie

W niedzielę 20 sierpnia 1945 roku ks. Zieja wygłosił w Słupsku jedno z tych kazań, które na całe życie zachowuje się w pamięci. Powodem była śmierć pięciu osób w wyniku nadużycia alkoholu. "Po pięciu latach wojny - bez gestapo, bez obozów - pięciu ludzi straciło w Słupsku życie. Nie mogę o tym milczeć! Byłbym złym pasterzem" - wołał ks. Zieja. "Pięciu ludzi straciliśmy, kogo winić?" - pytał. "Nie będę nikogo przeklinał, nie mam do tego prawa, ale całą duszą błogosławię tym, którzy mieli odwagę przyjść i oświadczyć, że wyrzekają się picia wódki. Błogosławię tym szlachetnym, odważnym ludziom, rozumiejącym sytuację naszego narodu". Przypomniał wiernym czasy okupacji, kiedy to "zabrano mleko i tłuszcz, ale każdemu robotnikowi dawano spirytus, aby naród nasz się rozpił: odebrano chleb, ale dano wódkę, abyśmy osłabli na wieki - tego chcieli wrogowie". "Nie udało im się i nie uda - mówił z naciskiem - ale właśnie w tych nadzieja, którzy przejmą się tą sprawą". Na koniec zwrócił się do młodzieży: "W dzień święta powstańców warszawskich ogłosiłem, że przy parafii zakładam złotą księgę trzeźwości".

Czy ks. Zieja już wówczas myślał o sierpniu jako miesiącu bez alkoholu?

Powstanie Warszawskie trwa

W 1981 roku ks. Zieja miał już osiemdziesiąt cztery lata. Prawdopodobnie pod silnym wrażeniem przełomowych chwil i pamiętnego lata 1981 roku - polskich dążeń wolnościowych, zamachu na Jana Pawła II, śmierci kardynała Wyszyńskiego - napisał coś w rodzaju duchowego testamentu. Rozesłał go do znanych lub bliskich sobie instytucji i osób. Na liście ponad stu adresatów znalazły się wszystkie diecezje polskie, zakony i zgromadzenia, redakcje katolickie i jego współpracownicy z Komitetu Obrony Robotników. W apelu ks Zieja proponował, aby w rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu, Prymas Polski ogłosił ogólnonarodowe powstanie (!) przeciw pijaństwu. "Uważał - pisze ks. Wojdecki - że należy wykorzystać kapitał duchowy nagromadzony przez ofiarę powstańców warszawskich i jakby w ich imieniu, i w duchu tego, o co walczyli (wolne i dostojne życie narodu), rzucić hasło: Powstanie Warszawskie trwa. Powstanie Warszawskie staje się powstaniem ogólnonarodowym przeciw pijaństwu". Dalej proponował, aby 26 sierpnia na Jasnej Górze, cały naród złożył uroczyste oświadczenie: "Przyrzekamy Bogu i Matce Najświętszej nigdy nie pić wódki, ni żadnego napoju łatwo upajającego i nie będziemy nigdy nikogo wódką częstować".

"Częściową realizację tej idei - pisze ks. Waldemar Wojdecki - można dostrzec w ogłoszeniu w latach osiemdziesiątych przez Episkopat Polski sierpnia miesiącem bez alkoholu".

Tadeusz Rogowski

Na zdjęciach kolejno: (1) Pomnik Powstańców Warszawskich w Słupsku; (2) Pomnik Powstańców Warszawskich; (3) Ks. Jan Zieja jako kapelan Powstania warszawskiego; (4) Ks. Jan Zieja u schyłku życia.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież