Home » Obywatel » Niemcy » Niemiecki sen o hegemonii

Dodano: 2012-10-30

Niemiecki sen o hegemonii

W przemilczanym całkowicie przez polskie media wykładzie wygłoszonym w dniu 7 lutego 2012 roku w fundacji BELA, kanclerz Niemiec przedstawiła nadrzędny cel niemieckiej polityki, jaką jest budowa sfederalizowanej unii politycznej Europy o ograniczonej suwerenności państw członkowskich. W najważniejszym wystąpieniu w swej politycznej karierze kanclerz Niemiec Angela Merkel przedstawiła de facto projekt wprowadzenia niemieckiej hegemonii politycznej w unijnej Europie.

Europa pracuje w Niemczech - niemiecki plakat propagandowy z okresu wojny.

Dodam, iż dopiero w tym kontekście zrozumiałe stało się wystąpienie polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w dniu 29 listopada 2011 roku na spotkaniu Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej, gdzie apelował on do przywódców niemieckich o wiodącą rolę ich państwa w Unii. Ale też apelował o likwidację suwerenności państw członkowskich Unii, które powinny mieć status analogiczny do statusu stanów w USA. Polski minister wystąpił tu w roli politycznego kamerdynera Niemiec, anonsujący rychłe przybycie niemieckiego pana do europejskiego domu. Dodam już tylko przy okazji i nie na temat, iż taką rolę nazywano ongiś zdradą stanu.

1. Strefa euro jako główny instrument niemieckiej hegemonii gospodarczej

Decydujące znaczenie dla rozwoju gospodarczego Niemiec i wzrostu jej pozycji ekonomicznej w Europie i w świecie miało stworzenie w latach 1999-2000 wspólnego obszaru walutowego euro. Przewaga konkurencyjności i innowacyjności niemieckiej gospodarki w stosunku do gospodarek krajów tej strefy, a nade wszystko gospodarek krajów semiperyferyjnych południowej Europy, mogła być w pełni wykorzystana, ze względu na znaczenie w niej eksportu, przede wszystkim produktów przemysłowych o wysokiej wartości dodanej.

Niemcy chętnie weszły w unię walutową - pisze amerykański ekonomista Marshall Auerback - ponieważ jest to struktura, która usuwała broń deprecjacji kursów wymiany walutowej dla ich konkurentów. Niemiecka rzeczywista dyscyplina wynagrodzeń w gospodarce, zyskowność produktywności pracy i innowacyjność techniczna nie może być już podcięta jednym pociągnięciem pióra.

Od momentu utworzenia strefy euro, do której trafia ponad 40% niemieckiego eksportu, Niemcy miały narastające nadwyżki rachunku bieżącego płatności, zwiększając w latach 2000-2008 roczną nadwyżkę w handlu zagranicznym trzykrotnie, z 61 mld euro do 182 mld euro. Odwrotną stroną tego medalu były narastające deficyty rachunków bieżących płatności słabszych gospodarczo członków strefy euro, dzięki coraz gorszym wynikom handlowym, a nie mogących się bronić przed niemieckim eksportem dewaluacją własnej waluty - czyli Grecji, Portugalii, Hiszpanii i Włoch.

Konsekwencją tego było rosnące ich zadłużenie, acz już wyrażane we wspólnej walucie, co skutkowało rosnącym długiem sektora publicznego. Równocześnie Niemcy zwiększały swój względny udział w światowym eksporcie, przy spadku tego udziału pozostałych krajów centrum. Niemcy jako jedyny kraj wśród krajów kapitalistycznego centrum zwiększyły swój udział w światowym handlu, i to z 8,6 proc. w 2000 roku do 10 proc. w 2007 roku, wyprzedając Stany Zjednoczone, Chiny i Japonię.

2. Śmiertelna ekonomicznie pułapka strefy euro

Ścisłą zależność między bilansem handlu zagranicznego a zadłużeniem publicznym pokazuje finansowa tożsamość sformułowaną przez zmarłego w 2010 roku brytyjskiego ekonomistę Wynne Godley’a, nazwaną przez niego "Stock-Flow Consistent", w oparciu o którą przewidział on w 2000 roku wybuch globalnego kryzysu finansowego na podstawie danych ekonomicznych w Stanach Zjednoczonych z przełomu wieków.

Z definicji - pisali już w 2000 roku W. Godley i L. Randall Wray - nadwyżka sektora prywatnego musi się równać deficytowi sektora publicznego plus nadwyżce rachunku handlu zagranicznego. (...) Z drugiej strony, jeśli sektor publiczny wszedł w nadwyżkę a rachunek handlu zagranicznego jest negatywny, sektor prywatny z definicji musi być na deficycie.

Współpracownik W. Godley’a, Amerykanin L. Randall Wray, opisał tę tożsamość następująco: "krajowy bilans prywatny + krajowy bilans rządowy + bilans zagraniczny = 0". Inny amerykański ekonomista Avraham Baranes, ujął ją jeszcze bardziej obrazowo - "Bilans Krajowego Sektora Prywatnego + Bilans Krajowego Sektora Publicznego + Bilans Rachunku Bieżącego = 0".

Prywatny sektor krajowy to krajowe gospodarstwa domowe i krajowe firmy. Krajowy sektor rządowy to rząd i samorządy lokalne oraz regionalne. Sektor zagraniczny to reszta świata w postaci zagranicznych gospodarstw domowych, firm i rządów. Bilans każdego z sektorów to roczne zestawienie jego finansowych przychodów i wydatków. Jeden sektorowy deficyt równa się nadwyżce dwóch innych lub tylko jednego z nich.

To oznacza, że jeśli semiperyferyjne kraje południowoeuropejskie mają tak ogromne deficyty krajowych bilansów rządowych, to musza być one równoważone ogromnymi nadwyżkami w krajowym sektorze prywatnym lub/i w sektorze zagranicznym. Ponieważ krajowe sektory prywatne nie mają tak wielkich nadwyżek i są zwykle również mniej lub bardziej zadłużone, to nadwyżki muszą mieć sektory zagraniczne i to one są głównym źródłem olbrzymich deficytów sektorów publicznych.

Jest to więc widoczne - konkluduje L. Randall Wray - że jeśli jeden sektor zmierza w kierunku posiadania nadwyżki bilansowej, to co najmniej jeden z dwu pozostałych sektorów musi posiadać deficyt bilansowy. W warunkach zróżnicowania papierów wartościowych, aby jeden sektor akumulował bogactwo finansowe netto, co najmniej jeden z dwu pozostałych musi powiększać swe zadłużenie o taką samą kwotę. Jest niemożliwe aby wszystkie sektory akumulowały bogactwo finansowe netto przez wytwarzanie nadwyżki bilansowej. Możemy to przeformułować w inny jeszcze "dylemat": jeśli któryś z trzech sektorów tworzy nadwyżkę, to co najmniej jeden z dwu pozostałych musi wpadać w deficyt.

Strefa euro stała się więc równocześnie pułapką ekonomiczną dla słabszych gospodarczo krajów południowoeuropejskich. Ich niższa konkurencyjność i innowacyjność gospodarcza w warunkach wspólnej waluty z Niemcami powoduje, iż nie mogą się bronić przed niemiecką konkurencją osłabianiem kursu swej własnej waluty, gdyż jej nie posiadają. Efektem tego jest stale ujemny bilans wymiany handlowej z zagranicą wyrażany saldem rachunku bieżącego. W konsekwencji zaś narastało zadłużenie sektora publicznego.

Ale dopiero wybuch światowego kryzysu finansowego we wrześniu 2008 roku, który rozpoczął II Wielką Depresję Światową, dramatycznie ujawnił i spotęgował ten proces. Wywołał zjawiska recesyjne w gospodarkach krajów UE oraz spowolnienia wzrostu gospodarczego i odsłonił jaskrawo ukryte negatywne konsekwencje wprowadzenia wspólnej waluty przede wszystkim dla krajów speryferyzowanych gospodarczo.

Głównym zagrożeniem okazały się finansowe konsekwencje strukturalnych różnic gospodarczych w innowacyjności i konkurencyjności pomiędzy krajami strefy euro europejskiego centrum z Niemcami na czele, a krajami strefy euro południowoeuropejskich semiperyferii.

Wspólna waluta i ponadnarodowa polityka monetarna stworzyły sytuację uniemożliwiającą używania kursu walutowego do reagowania na bilans handlu zagranicznego, a szerzej deficyty rachunków bieżących odzwierciedlających bilans płatniczy, jako efekt bilnasu handlu zagranicznego. W warunkach wspólnej strefy celnej i wspólnych polityk gospodarczych, wspólna waluta odbiera krajom speryferyzowanym jakiekolwiek możliwości wpływu na międzynarodową wymianę handlową i w ostateczności przeciwdziałanie deficytom handlu zagranicznym. Nie istnieje bowiem możliwość polityki deprecjacji lub dewaluacji własnej waluty, której nie ma.

Jedyne co mogą zrobić południowoeuropejskie kraje strefy euro by zrównoważyć bilans handlowy i bilans płatniczy, a tym samym zlikwidować narastanie zadłużenia sektora publicznego, jest radykalnie ciąć koszty pracy, a więc poziom życia swej ludności i wyprzedawać majątek państwowy w ręce zagranicznego kapitału.

3. Budowa niemieckiej strefy gospodarczej

Konkurencyjność niemieckiej gospodarki została przy tym dodatkowo znacząco podniesiona, dzięki przeprowadzonym reformom gospodarczym w ramach "Agendy 2010" wdrażanej od 2003 roku, w postaci uelastycznienia rynku pracy, zwiększenia dyscypliny płacowej i wydłużenia wieku emerytalnego. Efektem był brak wzrostu płac (przy niewielkiego ich wzroście w 2010 roku), przy wzroście wydajności pracy i produktywności niemieckiej gospodarki. Według szacunków Europejskiego Banku Centralnego Niemcy poprawiły swój ogólny poziom konkurencyjności w latach 1999-2009 o ponad 10%.

Kolejnym i ważkim czynnikiem tego wzmocnienia ekonomicznego Niemiec stało się rozszerzenie UE na kraje środkowoeuropejskie w latach 2004-2006, umożliwiając przenoszenie tam części produkcji przemysłowej ze względu na zasadniczo niższe koszty pracy. Równocześnie to rozszerzenie przyniosło eksportowej strukturze gospodarki niemieckiej znaczące wzmocnienie możliwości eksportowych w ramach wspólnego rynku wewnętrznego.

Obrazuje to fakt, iż w 2010 roku do samych tylko państw Grupy Wyszehradzkiej Niemcy eksportowały towary o wartości (87,2 mld euro) porównywalnej z eksportem do Francji (89,5 mld euro). Niemcy, dla których poszerzenie UE o kraje środkowoeuropejskie było priorytetem, wydają się być największym tego beneficjentem gospodarczym, szczególnie w sytuacji, gdy nie poniosły tego kosztów.

Niemieckie saldo netto (wpłat i wypłat unijnych - WB) jest ujemne na poziomie 8-9 mld euro, co stanowi równowartość 0,5% niemieckiego PKB. (...) Niemieckie obciążenia na rzecz UE utrzymują się na stabilnym poziomie, pomimo rozszerzenia się w tym czasie o 12 państw. Oznacza to, że Niemcy w praktyce nie ponieśli w większych kosztów poszerzenia, a jedynie zmieniła się struktura beneficjentów środków unijnych. Nowe kraje, które przystąpiły do UE, uzyskały większe wpływy z polityki spójności kosztem krajów południa UE, a także przez środki z I i II filaru wspólnej polityki rolnej, z której jednak czerpią mniejsze korzyści niż stare kraje UE. - podsumowywał Konrad Popławski.

Tak więc powstanie strefy euro równolegle zwiększyło i pogłębiło eksportowe rynki zbytu dla niemieckiej gospodarki, dodatkowo poprawiając konkurencyjność Niemiec w relacjach już bilateralnych z semiperyferyjnymi krajami południowoeuropejskimi. Strefa euro poprawiła również istotnie sytuację na niemieckim rynku pracy redukując bezrobocie, gdyż za nadwyżkami rachunku bieżącego szedł eksport potencjalnego bezrobocia do krajów semiperyferyjnych strefy, a za deficytami rachunku bieżącego tych krajów szedł import potencjalnego bezrobocia z Niemiec.

Niemcy stając się krajem, jak to ujął Jan F. Staniłko - "strukturalnie uzależnionym od eksportu", dzięki 47% udziałowi eksportu w tworzeniu ich PKB, równocześnie uzależniły od siebie finansowo kraje semiperyferyjne strefy euro. Jak uzasadniał, przy niskim popycie wewnętrznym zduszonym przez euro ze względu na zbyt wysokie wspólne dla całej strefy stopy procentowe i wysokiej stopie oszczędności starzejącego się społeczeństwa niemieckiego, a przy ogromnych nadwyżkach finansowych w handlu zagranicznym, niemiecki kapitał finansowy w ogóle, a niemiecki kapitał bankowy w szczególności, obok kapitałów Francji i Holandii oraz Irlandii (acz de facto również prywatnych kapitałów brytyjskich), stał się istotnym źródłem finansowania zadłużenia Grecji, Hiszpanii i Portugalii, stanowiąc ok. 25% łącznego finansowania zagranicznego.

Dla ostatecznej oceny zmian niemieckiej pozycji ekonomicznej należy zwrócić uwagę, na fakt iż Niemcy jako największy światowy eksporter finalnych produktów przemysłowych o wysokim poziomie wartości dodanej, stworzyły ze swojego narodowej gospodarki obszar finalizacji procesów produkcyjnych. Oznacza to przekształcenie pozaniemieckiego obszaru gospodarczego na terenie zarówno strefy euro, jak i UE, w obszar mniej lub bardziej poddostawczy i podwykonawczy.

Jest to więc strukturalne podwyższenie i umocnienie centralnej pozycji Niemiec w światowym i europejskim podziale pracy, przy względnej peryferyzacji europejskiego otoczenia w odniesieniu do co najmniej europejskiego podziału pracy. Ta względna peryferyzacja w postaci umocnienia funkcji poddostawczej i podwykonawczej w stosunku do gospodarki niemieckiej oznacza wszakże również względne obniżenie rentowności i innowacyjności procesów produkcyjnych, jakimi z reguły są procesy poddostawcze i podwykonawcze.

Można więc stwierdzić, iż Niemcy ostatecznie w wyniku wprowadzenie strefy euro, acz równocześnie w warunkach wcześniejszej reunifikacji oraz późniejszego rozszerzenia UE o kraje Europy Środkowo-Wschodniej i ich zdominowania gospodarczego, zajęły dominującą pozycję ekonomiczną w strefie unii walutowej i strefie unii fiskalnej. Samą zaś Europę Środkowo-Wschodnią przekształcają we własny obszar zaplecza gospodarczego i wewnętrzny rynek zbytu, zgodnie ze sformułowaną ponad 100 lat temu niemiecką doktryną Mitteleuropy.

W warunkach nasilającego się kryzysu finansowego strefy euro mają możliwość zająć pozycję hegemoniczną w tych strefach, czyli taką, która umożliwia jednostronne określanie reguł i procedur gospodarczych i finansowych ich funkcjonowania. A to byłby tylko początek panowania również politycznego.

Problem w tym, że strefa euro jest nie do utrzymania, a jej podtrzymywanie w interesie Niemiec grozi katastrofą gospodarczą całej Unii Europejskiej. Ale niemieckiej hegemonii gospodarczej zagrodzi drogę nade wszystko rozpoczęta w 2008 roku II Wielka Depresja Światowa, jeszcze bardziej głęboka i jeszcze bardziej rozległa niż I Wielka Depresja z lat 30. i 40. XX wieku.

Świat i Europa wchodzą w okres nieprzewidywalnych, chaotycznych i głębokich wstrząsów gospodarczych i politycznych. Elity polityczne Niemiec, podobnie jak i elity europejskie, nie zdają sobie z tego sprawy. A na świecie jest zaledwie kilkunastu ludzi, łącznie z niżej podpisanym, którzy mają pełną świadomość sytuacji oraz znają jej przyczyny. Niestety nie ma na razie nikogo, kto potrafiłby wskazać drogi wyjścia z niej.

4. Renacjonalizacja Niemiec

Zakończenie procesu reunifikacji społecznej i gospodarczej Niemiec na przełomie XX i XXI wieku, zbiegło się z rozpoczęciem procesu redefiniowania geopolitycznej pozycji Niemiec i ich politycznej tożsamości. Wyraźnym tego symptomem stało się rozpoczęcie w pierwszych latach XXI wieku starań o uzyskania przez Niemcy statusu stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Można mówić o stopniowym redefiniowaniu tożsamości państwowej Niemiec w stosunkach międzynarodowych oraz usamodzielnienie i dyskretną renacjonalizację ich polityki zagranicznej.

Długofalowym celem tej polityki - pisała Joanna Siedlecka - wydaje się próba stworzenia międzynarodowej platformy, w której RFN jako lider kontynentu europejskiego będzie powiększała swoje znaczenie w polityce globalnej.

Nastąpił również wyraźny proces reintegracji niemieckiej tożsamości narodowej, a faktycznie renacjonalizacja tej tożsamości. Przejawem tego procesu jest weryfikacja oglądu niemieckiej historii, a jej symbolem budowa Centrum Przeciwko Wypędzeniom i związane z tym kontrowersje oraz dylematy. Jak zauważył Zdzisław Krasnodębski

Niechęć do uznania mniejszości polskiej jest wyrazem silnej świadomości narodowej Niemców, czy wręcz nacjonalizmu, który mimo całego liberalizmu, praworządności i europejskości Republiki Federalnej istnieje i trwa - podobnie jak znajdziemy go we Francji czy w Wielkiej Brytanii. W Niemczech występuje on w elitach w bardziej kolektywistyczno-etnicznej formie niż w krajach Europy Zachodniej, a narodowo-konserwatywne postawy znajdziemy we wszystkich partiach w Niemczech, włącznie z Lewicą.”

Dowodem na dokonaną już renacjonalizację niemieckiej tożsamości i świadomości narodowej, jest nade wszystko głęboka redefinicja w odniesieniu do najważniejszego w niemieckiej historii problemu zbrodni ludobójstwa III Rzeszy Niemieckiej, co w Polsce zauważył jako pierwszy właśnie Z. Krasnodębski. Ta redefinicja została określona przez niemieckich historyków Evę i Hansa Henninga Hanha mianem holocaustyzacji wypędzenia. Ma to sprowadzić ludobójczą zagładę europejskich, a nade wszystko polskich Żydów, do wymiaru europejskich czystek etnicznych i w ten sposób "zeuropeizować" niemiecki nazizm i jego ludobójczy charakter.

Te coraz bardziej wyraźne głębokie przemiany świadomościowe Niemców również w sferze społecznej i politycznej, uzasadniają tezę Piotra Burasa, iż mamy do czynienia z "prawdziwym końcem epoki powojennej" w Europie oraz faktem, że "Niemcy stają się innym państwem i innym społeczeństwem, z którym Europa na nowo będzie musiała się ułożyć". Jest to państwo, które dąży do zdobycia hegemonii politycznej w Europie, a więc do jednostronnego określania reguł europejskich stosunków międzypaństwowych i procedur ich egzekwowania.

Oznacza to w konsekwencji politykę "miękkiego" podporządkowywania słabszych państw europejskich, na czele z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to też państwo dążące do zdobycia pozycji światowego mocarstwa poprzez pozycję hegemoniczną w Europie, a równocześnie do stworzenia systemu wielobiegunowego, co będzie oznaczać w konsekwencji próby redukowania światowej hegemonii politycznej USA.

5. Europejska unia fiskalna jako wstęp do niemieckiej hegemonii politycznej

Hegemonia ekonomiczna Niemiec w Unii Europejskiej uzyskała, w warunkach światowego kryzysu finansowego i kryzysu zadłużeniowego strefy euro, wymiar również polityczny. Niemcy przejęły bowiem niejako z konieczności wobec bierności, a wręcz bezradności pozostałych członków strefy euro, rolę polityczną państwa faktycznie, wraz z Francją, zarządzającego kryzysem zadłużeniowym strefy euro.

Dodajmy - kryzysem spowodowanym pozycją niemieckiej gospodarki w tej strefie. Tę zarządzającą rolę przywódcy polityczni i elity polityczne pozostałych krajów tej strefy de facto zaakceptowali. Decydująca rola polityczna Niemiec w zarządzaniu kryzysem oznacza ich geopolityczną dominację w okresie do zakończenia sytuacji kryzysowej, choć której koniec jest trudny do przewidzenia. Ta polityczna dominacja Niemiec była wszakże w tym sensie tylko swoiście koniunkturalna i nie miała charakteru strukturalnego, czyli umocowania instytucjonalnego.

Powołanie wszakże unii fiskalnej 25 krajów UE stworzyło pierwsze umocowanie instytucjonalne również dominacji politycznej Niemiec. Elity polityczne Niemiec wydają się mieć tego świadomość, czego wyrazem była zapowiedź stałego dążenia przez rząd niemiecki w wieloletniej perspektywie również do zmian traktatowych w UE.

To dążenie oznacza zamiar objęcia rygorami fiskalnymi również semiperyferyjnych krajów Europy Środkowo-Wschodniej będących poza strefą euro, które choć podpisały, poza Czechami, pakt fiskalny, jego rygorami nie są objęte. Te rygory fiskalne, wraz z automatyzmem sankcji za ich łamanie, dają Niemcom silny instrument politycznego wpływu za pośrednictwem Komisji w stosunku do przede wszystkim znacząco słabszych finansowo i gospodarczo peryferyjnych krajów południowoeuropejskich i środkowoeuropejskich.

Obecną ekonomiczną hegemonię Niemcy przy współudziale Francji, acz zakłóconej przegraną wyborczą prezydenta N. Sarkozy’ego, próbują więc przekształcać w hegemonię polityczną, tworząc na bazie unii fiskalnej również unię polityczną, unifikującą kluczowe narodowe polityki gospodarcze. Będzie to możliwe wszakże dopiero w sytuacji praktycznej marginalizacji roli demokratycznych instytucji politycznych Rady Europejskiej, Rady i Parlamentu Europejskiego.

Pomysł UE jako unii politycznej już pierwotnie przyświecał Francji i Niemcom przy wprowadzaniu strefy euro, acz przy różnych koncepcjach zarządzania tą strefą. I pomysł ten powrócił przy okazji niemiecko-francuskiego zarządzania kryzysem zadłużeniowym strefy euro i utworzenia unii fiskalnej dzięki paktowi fiskalnemu.

6. Budowa niemieckiego kręgu geopolitycznego

Unifikacja systemów budżetowych i systemów podatkowych krajów strefy euro wydaję się być takim pierwszym krokiem do podjęcia przez Niemcy próby unifikacji kolejnych polityk krajów strefy euro. Koncepcja unii politycznej jest jeszcze niedoprecyzowana lecz coraz wyraźnie artykułowana. Jej główne zarysy sformułowała rządząca niemiecka Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna już na swym zjeździe w listopadzie 2011 roku.

Unia polityczna, a w jej ramach unia stabilności, ma powstać na drodze reformy traktatów UE, a kluczowym partnerem Niemiec w tej transformacji UE ma być Francja. CDU opowiedziało się za wzmocnieniem roli Parlamentu Europejskiego i Rady, poprzez przyznanie im inicjatywy ustawodawczej oraz oparciu liczby europosłów oraz siły głosów w Radzie na liczbie ludności danego kraju. Miała by zostać wzmocniona rola Komisji Europejskiej, ale tylko w stosunku do krajów łamiących postanowienia paktu stabilności i wzrostu, a Europejski Mechanizm Stabilizacyjny miałby zostać przekształcony w Europejski Fundusz Walutowy.

W swym wykładzie wygłoszonym w dniu 7 lutego tego roku w fundacji BELA, kanclerz Angela Merkel oficjalnie zaprezentowała rządową wizję Europy, jako właśnie unii politycznej. O ile za bieżące cele uznała skuteczną walkę z kryzysem zadłużeniowym strefy euro, to za cel nadrzędny uznała budowę unii politycznej poprzez przebudowanie instytucjonalne UE.

Nadrzędnym bowiem "celem długoterminowym Niemiec" - jak twierdzą Anna Kwiatkowska–Drożdż i Konrad Popławski - jest "stworzenie unii politycznej, nawet, jak to podkreśliła Merkel, za cenę oddania wielu suwerennych praw państw narodowych...". Jest to wizja sfederalizowanej unii politycznej Europy, z pełną instytucjonalnie ustrukturyzowaną już nie dominacją, a hegemonią polityczną Niemiec, przy wsparciu Francji. Tę hegemonię ma zapewnić marginalizacja zarówno roli suwerennych państw narodowych, jak i demokratycznych instytucji tychże państw w UE.

Docelowo Komisja Europejska ma w tej wizji stać się ponadnarodowym rządem gospodarczym europejskiej unii politycznej, a jej przewodniczący ma być wybierany w wyborach powszechnych. Kluczowa dla demokratycznych struktur politycznych UE Rada, ma zostać zmarginalizowana politycznie do roli wyższej izby Parlamentu Europejskiego, który ma mieć wzmocnione kompetencje. Najważniejszym kryterium określającym siłę państwa ma być liczba ludności, co uprzywilejowuje Niemcy. Natomiast w EBC siła głosu ma być zależna od siły gospodarczej państw członkowskich, co również je uprzywilejowuje.

Dodam, iż prezentowana przez kanclerz A. Merkel i niemiecką chadecję koncepcja europejskiej unii politycznej, wydaje się być oparta na międzypartyjnym konsensusie w tej sprawie. Potwierdzała to wypowiedź nie związanego z niemiecką chadecja byłego ministra spraw zagranicznych Niemiec Joschki Fischera:

Pakt fiskalny to za mało. To, czego potrzebujemy w strefie euro, to prawdziwa unia fiskalna, a taka unia nie będzie funkcjonowała bez unii politycznej.

Te publicznie ogłoszone propozycje przebudowy UE oznaczają, iż niezależnie od realności tych zamierzeń, elity polityczne Niemiec dążą, wykorzystując zarządzanie kryzysem zadłużeniowym strefy euro, do zbudowania nowego obszaru geopolitycznego w Europie pod swoją hegemonią polityczną, przy współudziale Francji. Jest to świadoma próba przekształcenia hegemoni gospodarczej w strukturalną hegemonię polityczną.

Przedstawiona przez kanclerz A. Merkel wizja sfederalizowanej unii politycznej Europy to w istocie koncepcja przekształcenia unijnej Europy, już bez Wielkiej Brytanii, w europejski krąg geopolityczny Niemiec. W tym kręgu geopolitycznym Niemcy mają zająć pozycję politycznego i gospodarczego hegemona, który przy współudziale Francji, określać będzie reguły i procedury dla funkcjonowania pozostałych krajów kręgu.

To dążenie do pozycji hegemonalnej jest przy tym formułowane w kategoriach spójności europejskiej.

Potrzebujemy więcej Europy - jak to dążenie artykułowała niemiecka kanclerz w wywiadzie dla telewizji ARD - Nie tylko unii walutowej, ale także fiskalnej. A przede wszystkim potrzebujemy unii politycznej. Krok po kroku musimy przekazywać więcej kompetencji Europie i dawać jej więcej narzędzi kontroli.

Pozostałe państwa z istotnie zredukowaną suwerennością pełnić będą rolę "miękko" podporządkowanych peryferii politycznych i gospodarczych. Biorąc pod uwagę ujawnione z początkiem XXI wieku globalne aspiracje polityczne Niemiec, ten europejski krąg geopolityczny ma posłużyć jako instrument światowego statusu mocarstwowego w wielobiegunowym świecie XXI wieku.

7. Miękka wasalizacja Polski i groźba miękkiej inkorporacji polskich Ziem Uzyskanych

Budowa hegemonicznego kręgu geopolitycznego Niemiec w Europie jest politycznym i gospodarczym zagrożeniem szczególnie dla przyszłości Polski. Powstanie nowoczesnego narodu polskiego, a konsekwencji polskiego państwa narodowego, odbyło się szczególnie kosztem terytorialnym II Rzeszy Niemieckiej. Przekazanie przez zwycięskich aliantów i ZSRR ziem III Rzeszy Niemieckiej na wschód od Odry i Nysy państwu Polski Ludowej, również było największą stratą terytorialną pokonanych nazistowskich Niemiec.

Silne politycznie, gospodarczo oraz militarnie narodowe państwo polskie, uniemożliwia jakąkolwiek formę redukcji strat potencjału geopolitycznego Niemiec oraz utrudnia realizację strategicznego sojuszu polityczno-gospodarczego z Rosją, który jest priorytetem niemieckiej polityki. Dlatego w strategicznym interesie takich właśnie zrenacjonalizowanych i dążących do pozycji hegemona politycznego Europy oraz mocarstwa światowego Niemiec, leży wasalizacja polityczna i gospodarcza Polski.

Z. Krasnodębski wręcz wysunął tezę o możliwym i najbardziej prawdopodobnym scenariuszu przyszłej niemieckiej polityki wobec Polski jako:

miękkiej kolonizacji pod nazwą europeizacji, Bismarcklight. Związany jest on z renesansem geopolityki. Jak pisał jeden z brytyjskich badaczy "nowa Geopolitik stanowi istotna część konserwatywno-nacjonalistycznego dyskursu politycznego w Niemczech". Nie jest tylko traumą utraconych ziem na wschodzie - ta utrata jest ostatnim negatywnym skutkiem II wojny światowej, którego nie udało się zniwelować - ale i tradycyjne geopolityczne ambicje Niemiec sprawiają, że Polska postrzegana jest jako polityczne i gospodarcze zadanie dla Niemiec. Będą więc starały się one miękkimi środkami kształtować sytuację w Polsce, co może się wydać wielu Polakom wygodne i racjonalne.

Tyle, że Z. Krasnodębski nie zauważył, iż taka właśnie "miękka kolonizacja" jest prowadzona w stosunku do Polski od początku lat 90. XX wieku. Dotyczy to nade wszystko możliwości wpływania na polską opinię publiczną i polską klasę polityczną.

I tak niemiecki koncern prasowy Passauer Neue Presse przejął kluczowe gazety regionalne i przekształcił je de facto w niemiecką prasę polskojęzyczną; w województwie mazowieckim jest właścicielem "Polska Metropolia Warszawska", w województwie pomorskim - "Dziennik Bałtycki", w województwie wielkopolskim - "Głos Wielkopolski", w województwie dolnośląskim - "Gazeta Wrocławska", "Dziennik Łódzki", w województwie lubelskim - "Kurier Lubelski", w województwie śląskim - "Dziennik Zachodni" i w województwie małopolskim - "Gazeta Krakowska".

Niemiecko-szwajcarski koncern Ringiem Axel Springer został wydawcą wysokonakładowej gazety "Fakt", dwóch dzienników sportowych - ogólnopolskiego "Przegląd Sportowy" i regionalnego "Sport", a także tygodnika "Newsweek Polska", miesięcznik biznesowy "Forbes", czasopism komputerowych (m.in. "Komputer Świat", "Play") i motoryzacyjnych (m.in. "Auto Świat", "Top Gear").

Do tego dochodzą portale informacyjne. Ringier Axel Springer Polska posiada także 49% udziałów w spółce INFOR Biznes, wydawcy "Dziennika Gazety Prawnej". Niemiecki kapitał przejął też stację radiową o największej słuchalności w Polsce, jaką jest "RMF FM". I nie jest to komercyjny zbieg okoliczności, lecz polityka długofalowa i przemyślana.

Tak jak nie jest zbiegiem okoliczności fakt, iż ambasadorem Niemiec w Polsce jest były szef niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu. Polska bowiem, jak to celnie zauważył Z. Krasnodębski, to poważne zadanie polityczne i gospodarcze dla Niemiec. A kluczowym jest w niej zbudowanie proniemieckiej agentury wpływu, na czele z częścią klasy politycznej i polskimi partiami politycznymi.

Stąd wspieranie i nagradzania wszelkich kompradorskich zachowań politycznych polskich polityków i polskich partii, a zwalczanie i karanie wszelkich zachowań politycznych wzmacniających polską suwerenność, by wspomnieć o stosunku niemieckich mediów do osoby prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Renacjonalizacja Niemiec i ich polityki była szczególnie wyrazista nie tyle nawet w przypadku niemiecko-rosyjskiego strategicznego energetycznie przedsięwzięcia budowy gazociągu bałtyckiego Nord Stream. Była wyrazista przede wszystkim w odniesieniu do istotnego ograniczenia przez przebieg tego gazociągu dostępności polskiego zespołu portowego Szczecin-Świnoujście. Nieuwzględnienie perspektywicznych polskich interesów energetycznych, związanych z budową gazoportu w Szczecinie, miało obiektywnie rzecz biorąc jawnie wrogi politycznie charakter, mimo klasycznej dla Niemiec "miękkiej" formuły ich polityki zagranicznej.

Dodam, iż niemiecka polityka zagraniczna oparta o instrumenty "soft power" wydaję się być regułą w zagranicznych działaniach Niemiec. Brak zaś reakcji na ten wrogi akt polityczny ze strony rządu Donalda Tuska, potwierdza tylko głęboko kompradorski charakter tego rządu. A można przypuszczać, iż takich mniej lub bardziej jawnie wrogich niemieckich ruchów politycznych, będzie więcej.

Największym zaś perspektywicznym wyzwaniem dla zrenacjonalizowanych Niemiec, pozostanie problem ich wschodnich ziem utraconych. A więc nade wszystko polskich zachodnio-północnych Ziem Uzyskanych. Trudno dziś powiedzieć jaką długofalową strategię mogą przyjąć niemieckie elity polityczne. Im wszakże bardziej hegemonalną pozycję Niemcy będą zajmować, tym silniej będą starały się ten problem rozwiązać.

W 1989 roku na łamach "Tygodnika Kulturalnego" sformułowałem hipotezę miękkiej inkorporacji polskich Ziem Uzyskanych, którą po dziś dzień podtrzymuję:

Biorąc pod uwagę rosnącą potęgę i gospodarczą i polityczną RFN, bardziej prawdopodobny jest wzrost ambicji wielkoniemieckich niż ich zanik. Realne zagrożenie nie tkwi przy tym ani w użyciu siły, ani w wymuszonych zmianach granic, czym karmiła nas propaganda ostatnich dziesięcioleci. To zagrożenie ma perspektywę historyczną i wynika z możliwości najpierw gospodarczego, a następnie kulturowego wchłonięcia, bez żadnych zamian granic lub z ich zmianami - za pełnym przyzwoleniem całego społeczeństwa.

8. Spóźniony sen o potędze

Problem w tym, że niemieckie, podobnie jak i europejskie elity polityczne, nie mają kompletnie świadomości sytuacji w jakiej znalazł się świat i sama Europa od września 2008 roku. Są głęboko niekompetentne przywódczo. Nie mają świadomości, iż również Europa weszła w II Wielką Depresję i że obecny wielki kryzys jest głębszy i obszerniejszy niż ten z lat 30. i 40. XX wieku. I potrwa co najmniej ponad dekadę lub i ponad dwie. Niemcy spóźniły się ze swymi pokojowymi dążeniami do bycia hegemonem politycznym Europy o jakieś 100 lat.

A miały na to prawie pewność z początkiem XX wieku, gdyż miały szansę wygrać globalną rywalizację ekonomiczną ze Stanami Zjednoczonymi o schedę po światowej hegemonii Wielkiej Brytanii. No, ale wybrały wówczas drogę militarną w 1914 roku, a potem ludobójczą w 1939 roku. Doprowadziły bowiem do nowej wojny 30-letniej okresu 1914-1945, z okresem pokojowej przerwy lat 1918-1939.

Dziś Niemcy musiałyby wykazać się zdolnością do wyprowadzenia nie tylko strefy euro, a świata ze strukturalnego kryzysu gospodarki światowej. Niemcy nie są w stanie rozwiązać nawet kryzysu strefy euro, a próbują go tylko instrumentalnie wykorzystać. Kryzys, jak udowadniałem to wcześniej jest bowiem spowodowany przyjęciem wspólnej waluty i zrzeczeniem się suwerenności walutowej przez kraje o zasadniczo niższej konkurencyjności niż Niemcy, co powoduje narastanie ich deficytów finansów publicznych.

Mówiąc przewrotnie, to Niemcy, czyli siła eksportowa ich gospodarki, są przyczyną kryzysu finansowego strefy euro, która na dłuższą metę jest do utrzymania tylko pod warunkiem samobójstwa ekonomicznego południowoeuropejskich krajów tej strefy.

Niemcy nie są też w stanie wyprowadzić świata z globalnej depresji gospodarczej. I to nie tylko dlatego, że niemieckie elity nie mają świadomości skali i głębokości zagrożeń ekonomicznych świata. Wymagałoby to od nich nade wszystko demontażu światowej infrastruktury spekulacji finansowej, której znacząca część jest zlokalizowana w systemie bankowym USA, ale też i systemie bankowym Wielkiej Brytanii.

Wymagałoby to również politycznego starcia z europejską oligarchią finansową, która jest największym beneficjentem utworzenia strefy euro. A na to Niemcy są za słabe jako państwo, a ich elity polityczne są zbyt zależne od tej oligarchii.

Złudne jest też niemieckie przekonanie o szybkim schyłku amerykańskiej hegemonii politycznej. Mimo bowiem zmierzchu amerykańskiej hegemonii globalnej, w horyzoncie średniookresowym Stany Zjednoczone nadal pozostaną najsilniejszym militarnie, politycznie i ekonomicznie mocarstwem globalnym.

Również globalna depresja gospodarcza w co najmniej równym stopniu osłabi unijne kraje centralne na czele z Niemcami, jak i Stany Zjednoczone, a biorąc pod uwagę nadal globalną rolę amerykańskiego dolara i kryzys strefy euro, Niemcy w perspektywie najbliższej dekady wydają się być relatywnie bardziej zagrożone skutkami depresji niż Stany Zjednoczone. A osłabione trwającą latami ciężką depresją gospodarczą i wewnętrznymi trudnościami, Niemcy prawdopodobnie nie będą miały siły i woli na ekspansję hegemonalną w Europie.

Świat jaki się wyłoni po II Wielkiej Depresji jest dziś nieprzewidywalny. Podobnie jak i przebieg samej depresji globalnej. Mówiąc słowami Immanuela Wallersteina, jest to "koniec świata jaki znamy". I jest to również koniec świata o jakim śnią zrenacjonalizowane Niemcy.

Wojciech Błasiak
Dąbrowa Górnicza, 5 września 2012



Tekst napisany dla: "Nowy Kurier. Polish-Canadian Independent Courier", Toronto, Kanada.


Wojciech BŁASIAK - (ur. 1952 w Sosnowcu) polityk, ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, poseł na Sejm II kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Jedyny polski parlamentarzysta, który w roku 1997 protestował na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego przeciwko wpisywaniu do Konstytucji słowa "proporcjonalne" w odniesieniu do wyborów i jedyny parlamentarzysta, który działał w sprawie wyjaśnienia afery FOZZ i Banku Handlowego. Prezes Stowarzyszenia Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach. Niezależny wydawca tygodnika "Puls Zagłębia", działacz Ruchu JOW. Prowadzi własny Instytut Studiów i Projektów Rozwoju zajmujący się projektami unijnymi i edukacyjnymi. Autor wielu analiz i artykułów na tematy społeczno-ekonomiczne.


Podziel się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami na naszym Forum. W dziale Państwo możesz podyskutować o zagadnieniach państwowych i międzynarodowych, Unii Europejskiej, relacjach polsko-niemieckich, stosunkach z innymi państwami. Dział Obywatelskość obejmuje takie zagadnienia jak: społeczeństwo obywatelskie, wolność słowa, patriotyzm, cywilizacja łacińska. Z kolei w dziale Jednomandatowe Okręgi Wyborcze możesz podyskutować o systemach wyborczych i wyborach do organów przedstawicielskich różnych szczebli.



Koszalin7-info
Koszalin7-forum
Koszalinianie