Home » Koszalin » Relacje » Powrót do Ojczyzny - zbieraliśmy podpisy

Dodano: 2010-09-05

Powrót do Ojczyzny - zbieraliśmy podpisy (zdjęcia)

W sobotę 4 września działacze i sympatycy Komitetu Obywatelskiego Miasta Koszalina zbierali podpisy pod obywatelskim wnioskiem ustawy repatriacyjnej. Okazję stworzył festyn i pokaz zespołów śpiewaczych na Rynku Staromiejskim, zorganizowany przez Radę Osiedla Śródmieście i koszalińską telewizję Max. Tego dnia licznik na stronie internetowej Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Powrót do Ojczyzny” (repatriacja.org.pl) wskazywał liczbę 39 tys. zebranych podpisów, ze 100 tys. potrzebnych do tego, żeby wniosek mógł zostać przyjęty przez Sejm RP do rozpatrzenia. Tymczasem do końca akcji pozostało zaledwie 10 dni.

Czas naglił, postanowiliśmy więc, że zwrócimy się bezpośrednio do Koszalinian podczas imprezy miejskiej. Z pomocą pospieszył niezawodny radny Stefan Romecki oraz pani Aleksandra Przybylak, nauczycielka z Zespołu Szkół Nr 11 (dawna „trójka”), zaangażowana w wiele akcji społecznych, m.in. pomoc dla Oli. Przypomnijmy, Ola Głusek, 15-letnia uczennica, dobrze zapowiadająca się sportsmenka, uległa wypadkowi drogowemu w grudniu ubiegłego roku wracając z treningu i do dziś pozostaje w śpiączce mózgowej czuwającej. Nadal potrzebuje naszej pomocy.

Organizatorzy akcji: Aleksandra Przybylak i Stefan Romecki, który tym razem zaprezentował się w kapeluszu „firmowym” Ruchu Obywatelskiego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.

Wśród podpisujących wniosek dostrzegliśmy wiele osób znanych z życia publiczego Koszalina m.in. urzędującego prezydenta Koszalina i kandydata na prezydenta w nadchodzących wyborach Piotra Jedlińskiego, drugiego kandydata do urzędu prezydenckiego Artura Wezgraja, radnych Władysława Grzesika, Ryszarda Tarnowskiego i Eugeniusza Żubera, sportowców Ryszarda Fornalczyka oraz Zygmunta Michalaka ze „starej” Gwardii Koszalin z czasów świetności. Podpisy składały również osoby spoza Koszalina, i to zarówno z powiatu, jak i całej Polski. Spotkaliśmy również osoby z zagranicy, które wyrażały ubolewanie, że nie mogły podpisać się pod wnioskiem z powodów formalnych. Zaskoczeniem była dla nas postawa młodzieży - w kilku przypadkach nie zniechęciło ich nawet to, że nie mieli przy sobie dowodu osobistego, dzwonili po prostu do domów lub wysyłali sms-y z prośbą o podanie PESEL-u.

Nie ominął naszego stolika pierwszy obywatel Koszalina - Piotr Jedliński, urzędujący prezydent miasta i kandydat na prezydenta w nadchodzących wyborach. Obok, radny Władysław Grzesik, który wraz z kolegami z Rady, Ryszardem Tarnowskim i Eugeniuszem Żuberem, złożyli podpisy pod obywatelską inicjatywą.

Największym jednak zaskoczeniem było dla nas spotkanie na Rynku w Koszalinie pani Teresy Zan-Falkowskiej, potomkini wielkiego Tomasza Zana, przyjaciela Adama Mickiewicza, poety i przyrodnika, współzałożyciela Towarzystwa Filomatów i Towarzystwa Promienistych, zesłańca, badacza Syberii. Pani Teresa mieszka w Warszawie, a podczas pobytu w Koszalinie przypadkowo natknęła się na nasz stolik i natychmiast postanowiła złożyć swój podpis. Potomkini wielce zasłużonego dla Rzeczypospolitej patriotycznego rodu, nie miała wątpliwości, co do potrzeby przeprowadzenia ustawy o repatriacji w polskim Sejmie.

Teresa Zan-Falkowska w Koszalinie.

Bardzo poruszony był podczas składania podpisu pan Edward Czerniawski z Koszalina. Wkrótce poznaliśmy powód - panu Edwardowi dobrze jest znany los zesłańca. Mieszkaniec okolic Wilna, jakiś czas po wejściu Armii Czerwonej w 1939 roku, został jak wielu młodych Polaków powołany w jej szeregi. Odmówił, więc trafił do kopalni w Monczegorsku, położonym za kołem podbiegunowym, w obwodzie Murmańsk. Tam wydobywał rudę miedzi. Po wojnie, po wielu przygodach, powrócił do Polski. W Koszalinie przez kilkadziesiąt lat pracował jako kierowca.

Pana Edwarda Czerniawskiego, wywiezionego w młodości za koło podbiegunowe, nie trzeba było przekonywać do podpisania wniosku.

Inicjatywę obywatelską poparł także pan Ryszard Fornalczyk, wybitny polski paraolimpjczyk z Koszalina, uczestnik Igrzysk Paraolimpijskich w Seulu (1988), Barcelonie (1992), Atlancie (1996), Sydney (2000) i Atenach (2004). Wielokrotnie bił rekordy świata w wyciskaniu ciężarów. Pan Ryszard składał podpis w obecności dwóch córek, Małgorzaty i Aleksandry. Ich mama, Teresa, w 1988 roku otrzymała chyba najwspanialszy prezent ślubny wśród wszystkich Koszalinianek - złoty medal zdobyty tuż po ślubie przez mężą na Olimpiadzie w Seulu.

Ryszard Fornalczyk, uczestnik sześciu (!) Igrzysk Paraolimpijskich składa swój podpis.

Wiele osób dorosłych przyprowadziły do naszego stolika dzieci. Postać Stefana Romeckiego, kawalera Orderu Uśmiechu, zawsze przyciąga najmłodszych, w końcu to oni przyznali ten najbardziej znany w Koszalinie order. Pan Stefan pracowicie więc pompował balony, na których następnie składał swój autograf, sięgając od czasu do czasu po cukierki do swej słynnej torby bez dna.

Lucyna Sitarczyk z mężem Mieczysławem i wnuczkiem Igorem wsparli naszą akcję, składając swoje podpisy. Pan Mieczysław jest byłym wojskowym, obecnie na emeryturze, a pani Lucyna urzędniczką. Dostrzegają potrzebę uchwalenia takiej ustawy.

Państwo Lucyna i Mieczysław Sitarczykowie z wnuczkiem Igorem.

Małgorzata Przybysz i Grzegorz Kozak z Koszalińskiego Sztabu Ratownictwa również przyszli podpisać sie pod projektem ustawy. Jak widać koszalińscy ratownicy spieszą na ratunek nie tylko ofiarom wypadków, ale również naszym Rodakom na obczyźnie.

Małgorzata Przybysz i Grzegorz Kozak z Koszalińskiego Sztabu Ratownictwa.

Nie wszyscy dali sie przekonać do złożenia podpisu, wiele spraw musieliśmy wyjaśniać, a przy stoliku wywiązywały się ożywione dyskusje. Jednak większość osób, nawet mimo zastrzeżeń, zdecydowało się na złożenie swego podpisu pod obywatelskim wnioskiem o uchwalenie ustawy repatriacyjnej. Dzisiaj nie wiemy jeszcze, czy uda się zebrać w całej Polsce 100 tys. podpisów. Niezależnie od tego, dziękujemy wszystkim Koszalinianom, którzy poparli swym podpisem tak ważną i cenną inicjatywę. (tr)



Szanowni Państwo,

12 kwietnia 2010 mój ś.p. ojciec, Maciej Płażyński, miał złożyć w kancelarii Sejmu projekt nowej ustawy repatriacyjnej. Smoleńska katastrofa przekreśliła jednak Jego plany. Podjąłem się ich kontynuacji, ponieważ, czuję się związany wolą Ojca.

Za Uralem, głównie w Kazachstanie, żyją jeszcze tysiące polskich ofiar sowieckich czystek etnicznych. My Polacy, mamy więc wobec nich szczególny obowiązek: zapewnienia im jak najszybszego powrotu do Ojczyzny. Niestety nie służy temu obecna ustawa repatriacyjna. Przede wszystkim dlatego, że nakłada zbyt duże obciążenia na samorządy zamiast na polskie państwo. Trzeba ją zmienić. Dlatego społeczny komitet „Powrót do Ojczyzny”, którego mam zaszczyt być pełnomocnikiem, złożył w Sejmie projekt nowej ustawy o repatriacji.

Aby jednak nowe przepisy mogły został uchwalone, konieczne jest ich wsparcie przez 100 000 naszych obywateli. Z tego powodu zwracam się do tych, którym nie jest obojętny los Polaków wypędzonych z kresów. Wesprzyjcie nasz projekt własnym podpisem.

Jakub Płażyński

Źródło: Strona internetowa Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Powrót do Ojczyzny”.


Podziel się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami na naszym Forum w dziale Koszalin - Aktualności. Możesz także założyć nowy wątek i dyskutować na tematy, które interesują cię najbardziej.



Koszalin7-info
Koszalin7-forum
Koszalinianie