Home » Koszalin » Publicystyka » Pojedynek

Dodano: 2006-06-03

Pojedynek

"W Koszalinie w dziedzinie przeciwalkoholowej zapanowała korupcja" - słowa te padły publicznie podczas sesji Rady Miejskiej w Koszalinie i odbiły się głośnym echem w kraju. Mocne słowa, ale wypowiedział je nie byle kto, bo radny Stefan Romecki, Kawaler Orderu Uśmiechu, lider ruchu abstynenckiego. O co chodzi radnemu Romeckiemu, który zamiast odcinać kupony od orderowej sławy wywołuje burze z powodu polityki trzeźwościowej miasta?

Gdyby sporządzić mapę zagrożeń alkoholowych, to bez wątpienia Koszalin znalazłby się wśród miast o szczególnie dużym ryzyku. Już sam fakt, że to miasto jest nieformalną stolicą środkowopomorskich terenów popegeerowskich mówi wiele. W ciągu ostatnich lat gwałtownie wzrosła liczba sklepów z alkoholem, pubów, drink barów; poważny wpływ na tutejsze stosunki gospodarcze wywiera miejscowy browar. Izba Wytrzeźwień pracuje na coraz większych obrotach, dworce i działki okupują bezdomni alkoholicy, alkohol sprzedaje się w klubach osiedlowych i obiektach sportowych, w okresie letnim miasto przechodzi inwazję producentów alkoholi z całego kraju. W tej sytuacji niezwykle ważne jest pytanie o politykę trzeźwościową Rady Miejskiej. Zarząd Miasta w 2001 roku może liczyć na blisko 700 tys. zł przeznaczonych na rozwiązywanie problemów alkoholowych, pochodzących z opłat za zezwolenia na handel alkoholem. Fundusz przeciwalkoholowy od lat wykazuje tendencję wzrostową dzięki łatwości w uzyskaniu miejskiego zezwolenia na obrót napojami alkoholowymi. Na podział tych środków ważny wpływ ma Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, a decydujące zdanie Zarząd Miasta.

Stefan Romecki w nadmuchiwanych dziecięcych rękawicach. Ale nawet to nie skłoniło prezydenta do stawienia się na plac.

Łyk polityki

Skrajne upartyjnienie polskiego systemu samorządowego nie ominęło Koszalina. W tym przypadku niepodzielnie rządzi Sojusz Lewicy Demokratycznej. Obsada stanowisk według klucza, marginalizacja kontrolnej roli opozycji - to nic nowego, jednak koszalińską specyfiką staje się proceder utajniania informacji czy wypraszanie z obrad różnych gremiów dziennikarzy. Prezydent Henryk Sobolewski potrafi demonstracyjnie okazywać resentymenty z czasów PRL, co wywołuje zakłopotanie pragmatycznych władz regionalnych SLD w Szczecinie, a nawet postawiło w niezręcznej sytuacji Aleksandra Kwaśniewskiego (Prezydent RP wspomógł inicjatywę budowy patriotycznego pomnika w Koszalinie, akurat zwalczaną przez prezydenta miasta). Mieszkańcy najczęściej dobrze odbierają zamiary radnych lewicy przywrócenia Koszalinowi statusu miasta wojewódzkiego oraz remonty dróg, ale coraz gorzej oceniają politykę olbrzymich podwyżek czynszów (o 800 proc. w tej kadencji) oraz liczne eksmisje na bruk. Do tego dochodzą afery dotyczące lidera liberalnego skrzydła Sojuszu w RM - Marka Kęsika, przewodniczącego Rady (Kęsik poręczył finansowo za biznesmena podejrzanego o handel narkotykami). W sumie koszaliński Sojusz przeżywa nie najlepszy okres, nie mniej jednak legitymacja SLD w kieszeni jest ciągle miejscowym glejtem bezpieczeństwa socjalnego. Radny Stefan Romecki jest dokładnie takim samym politykiem jak każdy samorządowiec SLD. Wydawać by się mogło, że wpadł na kolejny pomysł podkopania wizerunku lewicy. Zapewne chodziło i o to, lecz o ileż istotniejsze są sprawy, które podniósł Romecki. A podniósł je samodzielnie, nie patrząc na kolegów z klubu radnych.

Uderzenie w system

- W Koszalinie w dziedzinie przeciwalkoholowej zapanowała korupcja. Przez korupcje rozumiem rozszarpywanie publicznych pieniędzy, tworzenie układów protekcyjno-polityczno-koleżeńskich, sprzedajność i zepsucie - przemawiał S. Romecki. - Oświadczam, że miejski program przeciwdziałania alkoholizmowi nie służy nikomu oprócz wąskiej grupy ludzi, którzy nabijają sobie kieszenie publicznymi pieniędzmi. Ludzie odpowiedzialni za politykę przeciwalkoholową, piją alkohol w miejscach publicznych, posługują się kłamstwem, dezinformują, utajniają. Nie wykazują przy tym troski o przejrzystość, dostępność, czystość reguł gospodarczych, ani jawność prowadzonych działań, które - finansowane ze środków publicznych - powinny służyć społeczeństwu, a nie garstce wybrańców. Wnioskuje o odrzucenie sprawozdania z realizacji programu za rok 2000, jak i programu na rok 2001 - oświadczył radny.

Stefan Romecki przypomniał wiceprezydent Krystynie Kościńskiej, że rozpoczęła kierowanie komisją od wyrzucenia z posiedzenia dwóch zarządów klubów abstynenta, radnego i dziennikarza, że uznała kluby abstynentów za strony przy ewentualnym podziale funduszy. Tymczasem dzisiaj w komisji - argumentował Romecki - "siedzą ludzie, którzy przydzielają pieniądze swoim instytucjom i firmom, a część z tych pieniędzy trafia bezpośrednio do ich kieszeni". W związku z tym wytknął, komisji decyzję o zachowaniu tajemnicy i poufności spraw przez nią poruszanych, a tym samym ograniczenie społeczeństwu prawa do informacji o wydawaniu publicznych pieniędzy. Zdaniem Romeckiego, w Koszalinie ok. 70 proc. pieniędzy funduszu trafia na cele niezgodne z ustawą o wychowaniu w trzeźwości. Zarzutem pod adresem Zarządu Miasta było nie organizowanie przetargów czy konkursów na wykorzystanie "kapslowych" pieniędzy. Według Romeckiego, miasto dyskryminuje społeczne inicjatywy trzeźwościowe, a pełnomocnik prezydenta ds. przeciwalkoholowych Małgorzata Borek nie przeciwdziała nielegalnej reklamie alkoholu, w czym utwierdza ją prawnik miejski powołując się na dopuszczalność reklamy piwa bezalkoholowego. Radny dziwił się ponadto, że komisja wyraziła zgodę na sprzedaż alkoholu na obiektach sportowych, dziwił się również wydawaniu pieniędzy na szkolenie Straży Miejskiej, skoro Straż także podpisuje się pod takimi zgodami. Kolejnym zarzutem było nie dokonywanie oceny skuteczności programów profilaktycznych dla dzieci i to w kontekście widocznego wzrostu picia wśród dzieci i młodzieży. Ostatnim stwierdzeniem radnego było wskazanie na dziwną dwuwładzę w tej dziedzinie w ratuszu, zaciemniającą odpowiedzialność; komisja podlegała resortowe wiceprezydent Kościńskiej, a pełnomocnik prezydentowi Sobolewskiemu.

Na wystąpienie osamotnionego w poglądach radnego gwałtownie zareagował prezydent Sobolewski, który z ręką w kieszeni przez kilka minut krzyczał na Romeckiego i domagał się natychmiastowych przeprosin. Prezydent jest dobrze znany z tego, że z trudem powstrzymuje emocje i uwielbia aktorskie pozy, ale w tym czasie reakcja Sobolewskiego wydawała się obserwatorom sesji usprawiedliwiona: radny mówił o korupcji, ale właściwie nie podał konkretów, bardziej to wyglądało na krytykę z użyciem o jednego zwrotu za dużo. Jednak mało kto zwrócił uwagę, że prezydent wobec ciężkiego zarzutu nie poprosił oponenta o konkrety. W następnych dniach wydarzyło się coś, co nadało sprawie rozgłos ogólnopolski.

Gdzie jest prezydent? Konferencja prasowa.

Pojedynek

Prezydent Koszalina, to ekscentryczny polityk o dowcipie i manierach zbliżonych do Borysa Jelcyna. Potrafią to wykorzystać miejscowi dziennikarze, a pan prezydent uwielbia błyszczeć w mediach. Na łamach regionalnej "Gazety Wyborczej" wyraził się o radnym Romeckim, że "od wołu nie można wymagać niczego więcej niż wołowiny". W lokalnej telewizji kablowej prezydent krytykując Romeckiego, dodał: "to się nadaje do sądu, ale ponieważ dotyczy to kawalera Orderu Uśmiechu, ja zaproponowałem rozwiązanie dżentelmeńskie: jakiś pojedynek, gdyby to był człowiek honoru". Stefan Romecki poczuł się znieważony, chwycił za Kodeks Boziewicza i podjął rękawicę. Zgodnie z honorowym kodeksem udzielania satysfakcji, radny wyznaczył miejsce pojedynku i broń: plac przed ratuszem i walkę na pięści. W otoczeniu publiczności, nastawionej przychylnie do lubianego w mieście społecznika, wśród błysku fleszy i kamer telewizyjnych, Stefan Romecki stanął na zaimprowizowanym ringu w nadmuchiwanych, dziecinnych rękawicach na rękach. Prezydent nie stawił się na pojedynek, więc zawodowy sędzia pięściarski ogłosił zwycięstwo radnego. W imieniu prezydenta, oświadczenie odczytał jego rzecznik prasowy, w którym zarzucono wystawienie na szwank autorytetu prezydenta i wizerunku Koszalina. Publiczność wygwizdała rzecznika, a pod adresem prezydenta posypały się inwektywy o tchórzostwie. Wówczas S. Romecki przekazał dziennikarzom kilkunastostronicowe oświadczenie z listą skonkretyzowanych zarzutów przeciwko polityce trzeźwościowej miasta. Prasa zainteresowała się wskazanymi nieprawidłowościami.

Chory system

W przekazanym piśmie S. Romecki napisał: "Pojedynek od początku traktowałem, jako rodzaj happeningu, który w aktualnej sytuacji stanowi jedyną możliwość zwrócenia uwagi opinii publicznej na dwa niepokojące zjawiska w życiu społecznym:

  • tragedię dotykającą polskie rodziny w związku z plagą alkoholizmu i narkomanii, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży;
  • cwaniactwo, korupcję, nadużycia, budowanie sobie pozycji politycznej i dobrobytu przez ludzi odpowiedzialnych przed społeczeństwem za przeciwdziałanie zjawiskom patologii społecznej - zjawisko odrażające, bo dokonujące się kosztem najbiedniejszych i najbardziej upośledzonych grup społecznych".

Dalej Romecki stwierdza, że nie odpowiadał na insynuacje, wysuwane przed pojedynkiem, ponieważ chciał wypełnić postanowienia Kodeksu Boziewicza, ale obecnie przerywa milczenie. Oskarżył Sobolewskiego, że "nie stosuje się do zasad, które sam głosi oraz nie jest człowiekiem honoru".

Tymczasem prezydent Sobolewski zaczął rozgłaszać, że nie jest stroną w sporze, że to sprawa między Romeckim a Komisją. Niestety, to jednak prezydent odpowiada za politykę trzeźwościową miasta i zawężanie tej odpowiedzialności na komisję nasuwa myśl o kolejnej rejteradzie Sobolewskiego. Prezydent sugerował także, że radnemu chodzi o całkiem wymierne korzyści, mianowicie o zwiększenie środków na Klub Abstynenta "Pomorze", ostoję charytatywnych akcji Romeckicgo. Jednak najwyraźniej urzędnicy nieprecyzyjnie informują prezydenta. Romecki bowiem - jak twierdzi - nigdy nie wziął ani złotówki za organizowanie imprez, zaś klub "Pomorze" współorganizował więcej imprez dla dzieci, niż chyba wszystkie miejskie i dotowane przez ratusz instytucje razem wzięte. Klub Romeckiego, większość miejskiej dotacji przeznacza bowiem na czynsze i opłaty... należne miastu.

Do uszu prezydenta nie doszło też zapewne, że Romecki nie tylko próbował dociec, na jakiej zasadzie dzielony jest fundusz, dlaczego w komisji zasiadają osoby zainteresowane podziałem pieniędzy i przede wszystkim, dlaczego nie rozlicza się efektów z realizacji rocznych programów przeciwalkoholowych. A o te kwestie ośmieliła się także pytać członkini komisji, radna SLD Helena Fanslau-Dziduch, tyle że ze skutkiem podobnym do sposobu załatwiania uwag Romeckiego.

Zwycięstwo!

Sąd doraźny

Stanisław Ruszkowski, obecny przewodniczący komisji przeciwalkoholowej, w trybie pilnym zwołał posiedzenie, w którego porządku był tylko punkt wnioskujący do Rady Miejskiej o odwołanie ze składu komisji Romeckiego i postawienie go przed sądem. Ruszkowski uznał, że komisję pomówiono o łapownictwo. Przewodniczący nie pozwolił zabrać głosu Romeckiemu, nie chciał też odpowiadać na pytania dziennikarzy. Maszynka do głosowania jeszcze raz nie zawiodła: wniosek przeszedł bez problemów i znów Romeckiemu pozostało tylko liczyć na dobrą wolę prasy.

"Układ lewicowy w naszym regionie szczególnie upatrzył sobie do robienia interesów sferę ubóstwa i patologii" - napisał Romecki w oświadczeniu. "Macie w swoich rękach instytucje od pomagania biednym, bezrobotnym, eksmitowanym, alkoholikom, narkomanom. Tylko że rozejrzyjcie się wokół jak wam ta robota wychodzi. Przypomnę sprawę posła Ulickicgo i pałacu w Biesowicach. Inny przykład to TPD, gdzie aż 84 proc. z kwoty 1.300 tys. zł poszło w płace. Panowie i panie, poszukajcie sobie pieniędzy gdzie indziej. Niech SLD-owska nomenklatura uwłaszcza się na innym poletku, a nie kosztem najbiedniejszych i najbardziej upośledzonych grup społecznych". Na koniec Romecki zapowiedział skierowanie wniosków o kontrolę do Najwyższej Izby Kontroli, do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz do Regionalnej Izby Obrachunkowej. "Żarty się kończą!" - wołał radny. "Ja będę bronił publicznych i samorządowych pieniędzy do upadłego. Obiecałem to wyborcom. Oświadczam że nie dam się zastraszyć".

Sąd doraźny nad Stefanem Romeckim. Padła tu m.in. propozycja pozbawienia Romeckiego Orderu Uśmiechu oraz mandatu radnego.

Kij w mrowisko!

Tym razem wnioski do instytucji kontrolnych poparli koledzy z klubu radnych AWS, gdyż nagle zauważyli zasadność zarzutów: "Szkoda, że Romecki nie otrzymał na nie odpowiedzi. Radnemu nie przedstawiono jak dotąd żadnych dokumentów". Irena Śliwińska, szefowa i przyszła właścicielka jedynie słusznego ośrodka odwykowego, zrezygnowała z pracy w komisji. Prezydent Koszalina, stwierdził, że "trzeba wypracować nową formułę działania komisji. Nie mogą w niej zasiadać osoby bezpośrednio zainteresowane podziałem pieniędzy na rozwiązywanie problemów alkoholowych". Prezydent obawia się ponadto, by odwołując Romeckiego z komisji i podając do sądu nie wykreować Romeckiego na bohatera.

Michał Mroczkowski, prezes niemrawego Klubu Abstynenta "Północ", idąc w sukurs biurokratom uznał, że Romecki "robi wokół siebie przedwyborcze zamieszanie", ale Mroczkowskiego nie stać nawet na zwykle zamieszanie, np. w sprawie sąsiadującego z klubem abstynenta pubu. Henryk Zabrocki, prezes Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, tłumaczy: "Nasza praca opiera się na wiedzy specjalistów. Trzeba im za to zapłacić, stąd 80 proc. dotacji - gwarantowanej przez rząd! - idzie na wynagrodzenia". Cóż, widać w Koszalinie gminny fundusz przeciwalkoholowy stał się rządową gwarancją płac.

Przewodniczący Rady - Marek Kęsik, przypomnijmy: człowiek poręczający za podejrzanego o handel narkotykami, po konsultacji z radnymi SLD zastanowi się na wnioskiem o odwołanie Romeckiego. Telewizja Polska, oddział w Szczecinie, już zrobiła debatę "w sprawie Romeckiego", wprawdzie nie zapraszając na nią Romeckiego, ale zapraszając prezydenta Sobolewskiego i przewodniczącego miejskiej komisji przeciwalkoholowej Stanisława Ruszkowskiego, członka Rady Nadzorczej publicznego "Radia Koszalin", który - co trzeba mu oddać - nie skłamał w oświadczeniu lustracyjnym i przyznał, że współpracował z tajnymi służbami komunistycznego państwa.

Romecki wyraźnie włożył kij w mrowisko. Na przykładzie miejskiego systemu przeciwalkoholowego w Koszalinie uświadomił lokalny wymiar zjawiska, które raporty Banku Światowego, Transparency International czy OECD zakwalifikowały do pojęcia korupcji. O dalszym przebiegu sprawy będziemy informować.

"Trzeźwość" Nr 9/2001



Bieżące sprawy możesz komentować również na naszym Forum. W dziale Koszalin - Aktualności toczą się dyskusje o tym, czym żyje Koszalin. Włącz się do dyskusji o swoim mieście, nie stój z boku, nie czekaj na lepszą okazję, Koszalin należy do nas wszystkich.



Koszalin7-info
Koszalin7-forum
Koszalinianie