Home » Historia » Historia Koszalina 1980-1989 » Koszalinianie w walce z kłamstwem katyńskim

Dodano: 2010-04-23

Koszalinianie w walce z kłamstwem katyńskim

Tadeusz Wołyniec, Franciszek Sak, Ryszard Senklewski i Zofia Pietkiewicz - to osoby, które w latach stanu wojennego czynnie przeciwstawiły się urzędowemu zakazowi mówienia prawdy o Katyniu oraz wszechobecnemu kłamstwu, które tragicznie zmarły Prezydent Lech Kaczyński nazwał w swym ostatnim, niewygłoszonym już przemówieniu - kłamstwem założycielskim PRL.

Wszystkie zamieszczone zdjęcia pochodzą z archiwum Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym Oddział w Koszalinie. Dzięki uprzejmości działaczy Stowarzyszenia, po raz pierwszy możemy je zaprezentować mieszkańcom Koszalina.

Foto 1
Powiększ

Foto 2
Powiększ

Pierwszy krzyż katyński ustawiono 1 listopada 1985 roku na Cmentarzu Komunalnym, obok kaplicy cmentarnej (Foto 1). Była to inicjatywa Franciszka Saka i Tadeusza Wołyńca. Oni też wykonali w warunkach konspiracyjnych akcję ustawiania krzyża. Przy cmentarnej kaplicy stała wówczas tablica informacyjna zamocowana na drewnianym słupie. W poprzek słupa przymocowano drewniana listwę, tworząc kształt krzyźa. Nieco wyżej przytwierdzono płytę ze sklejki z napisem:

PAMIĘTAJMY O POMORDOWANYCH W KATYNIU

Po pewnym czasie krzyż tonął już w kwiatach i światłach zniczy (Foto 2), wiele osób klękało i modliło się. Najodważniejsze były kobiety, które podchodziły blisko i przypinały do krzyża chryzantemy. Zofia Pietkiewicz ani na chwilę nie odchodziła od krzyża, intonowała pieśni patriotyczne i kościelne, wznosiła okrzyki. Pojawiło się SB i ZOMO. W pewnej chwili funkcjonariusze zaczęli wszystko niszczyć - oderwali przymocowaną tablicę oraz listwy tworzące krzyż, wyrzucając je na śmietnik, a palące się lampki podeptali butami. „Natychmiast jakaś kobieta ułożyła w tym miejscu krzyż z dwóch gałęzi, na oczach zomowców, prawdziwa bohaterka, ale oni zaraz wpadli z kopnięciami rozwalili również ten prowizoryczny krzyż” - opowiada Tadeusz Wołyniec. Mimo zastraszania i demonstracji siły, koszalinianie przez kolejne dni palili w tym miejscu znicze oraz układali krzyże wykonane z sosnowych i świerkowych gałązek.

Foto 3
Powiększ

Foto 4
Powiększ

Akcję powtórzono rok później, w nocy z 31 października na 1 listopada 1986 roku. Tym razem była lepiej przygotowana i jeszcze odważniej przeprowadzona. Uczestniczyli Tadeusz Wołyniec, Ryszard Senklewski i Zofia Pietkiewicz. W innym już miejscu cmentarza, w tzw. nowej Alei Zasłużonych, postawiono wysoki trzymetrowy brzozowy krzyż (Foto 3) z przymocowaną tablicą kartonową z napisem:

OFIAROM KATYNIA I ZBRODNI SOWIECKICH

Reakcja mieszkańców Koszalina przerosła wyobrażenia organizatorów akcji. Wieczorem pod krzyżem katyńskim paliło się tysiące lampek (Foto 4), a wokół stały tłumy. Wszyscy milczeli, panowała przejmująca cisza, która przypominała niemy krzyk - hołd oddany ofiarom Katynia. Ta akcja odbiła sie w Koszalinie głośnym echem, opowiadano o niej na ulicach, w zakładach pracy, w kolejkach sklepowych. Wielu koszalinian ten moment zapamiętało, a wielu wątpiących i wahających się, nabrało wówczas przekonania, że pójście drogą prawdy jest ich powinnością. Tym razem jednak SB nie usunęło krzyża, aż do chwili, dopóki na cmentarzu byli ludzie. Prawdopodobnie obawiano się powtórzenia sytuacji sprzed roku, kiedy społeczeństwo zareagowało oburzeniem na usunięcia krzyża z cmentarza. Dopiero w nocy, na polecenie SB, krzyż wraz z tysiącami lampek został załadowany na wywrotkę i wywieziony na wysypisko śmieci.

Foto 5. Napis wykonany na płocie przy baraku w okolicach dworca kolejowego w Koszalinie.
Źródło: Archiwum Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym Oddz. Koszalin.

W Koszalinie pojawiało się też wiele napisów na murach, płotach (Foto 5), budynkach, osiedlowych trafostacjach i innych miejscach, z hasłami przypominającymi zbrodnię katyńską lub nawołującymi do ujawnienia prawdy o Katyniu. Napisy były natychmiast zamalowywane na polecenie władz. „Organizowaliśmy takie akcje, ale wiele napisów nie było dziełem naszych rąk, często sami byliśmy zaskakiwani” - wspomina Tadeusz Wołyniec. „Po prostu koszalinianie - różne grupy, młodzież - spontanicznie reagowali na ordynarną przemoc i narzucanie nam sowieckiej wersji historii Polski, uprawiając na murach - jak wówczas się mówiło - twórczość artystyczną”.

Foto 6
Powiększ

Foto 7
Powiększ

Ważną rolę w walce o ujawnienie zbrodni katyńskiej spełniała książka „Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów” (Foto 6). Był to reprint wydania londyńskiego z 1982 roku (wydawnictwo Gryf), z przedmową gen. Władysława Andersa. Książka była drukowana w drukarni istniejącej przy kościele pw. Ducha Świętego w Koszalinie. Papier do druku dostarczał Tadeusz Wołyniec. Jeszcze dziś nie chce ujawniać, w jaki sposób zdobywał ten deficytowy, ściśle reglamentowany i kontrolowany surowiec. Było go jednak tyle, że starczyło, żeby podzielić się z innymi. Część papieru przerzucano do Gdańska, tam odbierał go Bogdan Borusewicz, obecny (2010) marszałek Senatu RP oraz Krzysztof Dowgiałło, późniejszy poseł Sejmu tzw. kontraktowego.

Rozprowadzano również zdjęcie przedstawiające pomnik katyński w Londynie (Foto 7). Monument przy Gunnersbury Avenue, został odsłonięty 18 września 1976 roku, a wzniesiono go w dowód pamięci - jak głosi angielski tekst na tablicy - „14.500 polskich jeńców, którzy zniknęli w 1940 roku z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, a z których 4.500 znaleziono później w zbiorowych mogiłach w Katyniu obok Smoleńska”. Trudno powiedzieć, ile zdjęć rozprowadzono. „Mogło być ich 100, może 200” - mówi Tadeusz Wołyniec. Fotografia kolorowa była rzadkością, a wykonanie odbitek nie taką prostą i tanią sprawą jak dzisiaj.

„Zwykłe zdjęcie, ale miało wielką siłę oddziaływania” - wspomina Wołyniec. Przekaz był prosty: wolny świat stawia pomniki ofiarom zbrodni katyńskiej, a Polacy we własnym kraju są zmuszani do milczenia i uczenia się zafałszowanej wersji historii w szkołach. Wówczas jeszcze nie wiedziano, że żaden przedstawiciel władz brytyjskich nie uczestniczył w uroczystości odsłonięcia pomnika w 1976 roku, a przy wiązance kwiatów złożonych pod pomnikiem znaleziono szarfę z napisem: „Wstydzę się, że jestem Brytyjczykiem”. Kłamstwo katyńskie nie ograniczało się bowiem tylko do krajów kontrolowanych przez ZSRR, ale przez długie lata, w imię dobrych stosunków z komunistyczną Rosją i polityki „nie drażnienie rosyjskiego niedżwiedzia”, funkcjonowało w najlepsze w „starych demokracjach” Zachodu. O tym jak głęboką ranę w sercach Polaków przebywających na emigracji pozostawiła ta polityka, można było przekonać się podczas wizyty prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego w Koszalinie w 2000 roku. W wieczornym przemówieniu przed pomnikiem Ofiar Bolszewizmu, prezydent ku zaskoczeniu zgromadzonych koszalinian, zaczął oskarżać o kłamstwo katyńskie przywódców demokracji zachodnich.

Tadeusz Wołyniec

Franciszek Sak

Ryszard Senklewski

Zofia Pietkiewicz

Oni walczyli o prawdę o Katyniu, o prawo do obecności Katynia w polskiej historii i życiu publicznym - Tadeusz Wołyniec, Franciszek Sak, Ryszard Senklewski, Zofia Pietkiewicz i wiele innych nieznanych z nazwiska osób. W 70. rocznicę zbrodni katyńskiej warto przypomnieć koszalinian, dla których pamięć o Ofiarach była ważniejsza od groźby więzienia czy innych represji. Troje z tych osób już nie żyje: Franciszek Sak zmarł tragicznie z 2000 roku, Zofia Pietkiewicz w 2003, a Ryszarda Senklewskiego pożegnalismy zaledwie rok temu. Szkoda, że nie zdążyliśmy im podziękować i powiedzieć, jak bardzo było dla nas ważne to, co wówczas robili.

Oprac. K.W.


Ukrywanie prawdy o Katyniu - efekt decyzji tych, którzy do zbrodni doprowadzili – stało się jednym z fundamentów polityki komunistów w powojennej Polsce: założycielskim kłamstwem PRL. Był to czas, kiedy za pamięć i prawdę o Katyniu płaciło się wysoką cenę. Jednak bliscy pomordowanych i inni, odważni ludzie trwali wiernie przy tej pamięci, bronili jej i przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków. Przenieśli ją przez czas komunistycznych rządów i powierzyli rodakom wolnej, niepodległej Polsce. Dlatego im wszystkim, a zwłaszcza Rodzinom Katyńskim, jesteśmy winni szacunek i wdzięczność. W imieniu Rzeczypospolitej składam najgłębsze podziękowanie za to, że broniąc pamięci o swoich bliskich, ocaliliście Państwo jakże ważny wymiar naszej polskiej świadomości i tożsamości.

Lech Kaczyński „Ostatni list Prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Rodzin Katyńskich” (Rzeczpospolita, 11.04.2010).



Podziel się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami na naszym Forum w dziale Historia Koszalina. Jeśli znasz jakieś nieznane fakty lub ciekawostki z historii miasta, podziel się z nami swoją wiedzą. Włącz się do dyskusji, zaproponuj nowe tematy, interesuj się historię swojego miasta.



Koszalin7-info
Koszalin7-forum
Koszalinianie