Home » Historia » Historia Koszalina » Katyńskie Dęby Pamięci w Koszalinie

Dodano: 2010-04-15

Katyńskie Dęby Pamięci w Koszalinie

Zespół Szkół Nr 2 im. Stanisława Lema, stał się w czwartek 15 kwietnia głównym miejscem koszalińskich obchodów 70-lecia Zbrodni Katyńskiej. W ogromnym gmachu przy ulicy Jedności mieszczą się obecnie dwie placówki szkolne: V Liceum Ogólnokształcącego oraz Gimnazjum Nr 4. Uczennicą tej Szkoły jest Adrianna Kostyra, prawnuczka funkcjonariusza policji Wincentego Konona, który tak jak i jego brat Władysław, został zamordowany w Twerze, a ich ciała wrzucono do dołów śmierci w Miednoje.

Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click

Adrianna, córka Lidii, a wnuczka Marii Konon, żony Ryszarda, którego ojcem był Wincenty, zalicza się do trzeciego pokolenia tej gałęzi rodziny, która swe losy związała z Koszalinem. Mówił o tym podczas uroczystości Tadeusz Konon, najstarszy syn Wincentego, który przyjechał z małżonką specjalnie z Warszawy: „Moi bracia po wojnie dostali nakazy pracy do Koszalina, jeden z nich jest emerytowanym lekarzem weterynarii”. Pan Tadeusz przypomina sobie, że kiedy miał 14 lat, władze Koszalina przyznały jednej z członkiń jego rodziny, rentę inwalidzką, co w latach pięćdziesiątych było wydarzeniem raczej wyjątkowym. Dzieci „granatowych policjantów” zamordowanych na Wschodzie, musiały skrywać tajemnicę, a w przypadku jej ujawnienia, narażały rodzinę na represje. Kłamstwo Katyńskie było przecież mitem założycielskim nowego ustroju w Polsce. „Nie było nam łatwo, ani w pracy, ani na uczelniach” - mówi pan Tadeusz. Koszalin wspomina jednak dobrze.

Tadeusz Konon jest dzisiaj prezesem Warszawskiego Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, działa na rzecz upamiętnienia ofiar mordów na Wschodzie. Kilkakrotnie był w Miednoje, gdzie znajdują się doły smierci. „Nigdy nie słyszałem, ani nie widziałem nawet jednego ptaka w tym miejscu” - dzielił się wrażeniami. Pan Tadeusz pracuje również na rzecz pojednania polsko-rosyjskiego, organizując pobyty dzieci z Rosji w Polsce.

Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click

Dobrze przygotowaną uroczystość poprowadziły panie Bożena Sobkowiak, dyrektorka szkoły oraz jej zastępczyni Małgorzata Krzywicka-Drwięga. Przyrzeczenie, w imieniu całej społeczności szkolnej, złożył prymus Michał Kapustyński. W projekt zaangażowała się pani Małgorzata Werner, a także drugi nauczyciel, pan Krzysztof Gibuła. Prezes Stowarzyszenie Rodzina Katyńska w Koszalinie, Bronisław Strzok, podziękował pani Małgorzacie Werner, wręczając jej medal pamiątkowy. W szkolnym holu zawisła tablica z certyfikatami potwierdzającym spełnienie wszystkich warunków programu „Katyń... ocalić od zapomnienia”.

W parku położonym tuż przy szkole zasadzono dwa Dęby Pamięci, poświęcone Bohaterom zamordowanym w Twerze strzałem w tył głowy, aspirantom Policji Państwowej - Władysławowi Kononowi i Wincentemu Kononowi. „Niech te Dęby będą symbolem trwałości naszej pamięci, ciągłości historii oraz patriotyzmu. Niech kształtują nasze poczucie świadomości obywatelskiej, które dziś ma nie mniejsze znaczenie jak 50-70 lat temu” - mówił Tadeusz Konon. „My odchodzimy, ale chcemy przekazać młodzieży naszą historię”.

Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click

W 2010 roku przypada 70. rocznica Zbrodni Katyńskiej - wymordowania przez NKWD na rozkaz Stalina ponad 21.000 oficerów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej i Więziennej. Dla uczczenia ofiar tej Zbrodni uruchomiono program pod nazwą „Katyń... ocalić od zapomnienia”. Głównym celem jest posadzenia 21.857 Dębów Pamięci na 70-lecie Zbrodni Katyńskiej. Jeden dąb, to jedna osoba, zamordowana w wielu miejscach, które dziś symbolizuje jedno słowo - Katyń. Program realizowany był pod patronatem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, a całość koordynował o. Józef Joniec SP, prezes Stowarzyszenia Parafiada. Obaj zginęli w drodze do Katynia, w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem.

Do uczestnictwa w programie zaproszono szkoły, drużyny harcerskie, samorządy. Chodzi o odnalezienie śladów życia i działalności Ofiar Katynia w ich miejscu zamieszkania lub służby. Zamordowani w Katyniu, stanowili elitę polskiego społeczeństwa, w przeważającej większości byli wybitnymi obywatelami w swoich społecznościach, wyrózniającymi się postawą patriotyczną i obywatelską. Ważnym celem programu jest wychowanie patriotyczne młodzieży. Chodzi o zaszczepienie tych wartości, dla których żyli, w imię których ginęli pomordowani na Wschodzie. Ważnym celem akcji jest również zebranie dokumentacji o Bohaterach i ich Rodzinach. (tr)

Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click Click
Click Click Click


Rodziny katyńskie opowiadają o życiu z zakneblowanymi ustami

W Twerze rozstrzelani zostali bracia Wincenty i Władysław Kononowie. Do 1939 r. służyli w policji - Wincenty w Środzie Wielkopolskiej, Władysław w Bydgoszczy. Obydwaj w połowie września znaleźli się na wschodzie Polski. Spotkali się w obozie w Ostaszkowie.
- NKWD rozstrzelało ich w ciągu tygodnia. Najpierw zginał stryj Władysław, potem mój ojciec Wincenty. Stało się to między 7 a 18 kwietnia 1940 r. - opowiada Tadeusz Konon.
We wrześniu 1939 r. miał 14 lat. Późną jesienią z matką i braćmi został wysiedlony przez Niemców z Wielkopolski do Generalnego Gubernatorstwa. W 1942 r. los rzucił go do Białegostoku, gdzie pracował jako goniec na kolei.
- O tym, że ojciec jest w Ostaszkowie, dowiedziałem się przypadkiem w Wołkowysku od jednego ze znajomych ojca, pochodzącego z tego miasteczka. Zawiadomił on swoją rodzinę, że trzymają go z moim ojcem i stryjem w Ostaszkowie. To była jednak jedyna wiadomość, jaką mieliśmy.
W tym czasie jego bliscy nie żyli już od dwóch lat. - Wierzyliśmy, że gdzieś są. Matka zaczęła szukać ojca przez Polski Czerwony Krzyż. PCK przesłał nawet listy do Moskwy, skąd otrzymaliśmy wiadomość, że na ich terenie ani ojca, ani stryja nie ma - opowiada Tadeusz Konon. Jego matka aż do śmierci wierzyła, że obydwaj są przetrzymywani w głębi Rosji - na Syberii albo pracują gdzieś w lesie. Te nadzieje podtrzymywał fakt, że na listach katyńskich opublikowanych przez Niemców w 1943 r. ich nazwiska nie było.
Nadzieje rozwiały dopiero listy oficerów wywożonych z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, które Gorbaczow w 1990 r. przekazał gen. Jaruzelskiemu. Widnieją na nich nazwiska obydwu policjantów.
Po wojnie matka pana Konona, żeby móc się zatrudnić, musiała sądownie uznać ojca za zmarłego. On sam tak jak inni bliscy pomordowanych na Wschodzie pisał w ankietach, że ojciec zaginął na froncie w 1939 r.
Jako przewodniczącemu Warszawskiego Stowarzyszenia "Rodzina Policyjna 1939" udało mu się nawiązać współpracę z władzami i milicją w Twerze. - Urządzamy tam coroczną pielgrzymkę do grobów pomordowanych. Ponieważ są tam też groby Rosjan mordowanych przez NKWD od lat 30., są to spotkania ekumeniczne, na które przychodzą też Rosjanie - mówi Tadeusz Konon.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Stołeczna, Cisza i modlitwa po premierze "Katynia". Jerzy S. Majewski, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska 2007-09-17



Podziel się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami na naszym Forum w dziale Historia Koszalina. Jeśli znasz jakieś nieznane fakty lub ciekawostki z historii miasta, podziel się z nami swoją wiedzą. Włącz się do dyskusji, zaproponuj nowe tematy, interesuj się historię swojego miasta.



Koszalin7-info
Koszalin7-forum
Koszalinianie