Polexit. Co piszą w Niemczech i Francji

 Ogólny prymat prawa UE to marzenie, a nie rzeczywistość. Ma pierwszeństwo tylko w tych dziedzinach, w których państwa narodowe przypisały kompetencje UE. Organizacja sądów nie jest jednym z nich… – pisze Christoph von Marschall w berlińskim wysokonakładowym „Tagesspiegel”.
 
Autor polemizuje z zarzutami wobec Polski:
 
Polska rujnuje Unię Europejską? Żartujesz sobie? To Bruksela rujnuje Unię swoimi nadużyciami. Dokładniej: Komisja Europejska i Parlament Europejski wspomagani przez europejski Trybunał Sprawiedliwości (TSUE). Podążacie ścieżką, która nie zmniejsza paraliżu UE, ale go zaostrza.
 
Autor przyjmuje, że Polska ma swoje problemy do rozwiązania, ale „instytucje brukselskie nie zbliżają się do rozwiązania, jeśli roszczą sobie prawa, których nie mają”, a „nadmierna gorliwość instytucji europejskich w poszerzaniu kompetencji, których państwa narodowe nie przyznały im jako rzeczywistego źródła suwerenności, podważają spójność UE”.
 
Ten sam autor już w lipcu ostrzegał:
 
Podobnie jak w małżeństwie, rozsądniej byłoby, gdyby Europa nie doprowadzała do skrajności w sporze o pierwszeństwo.
 
Nie krył wówczas swojej irytacji:
 
Najwyższy czas, aby ktoś w Brukseli pokazał przekraczającym granice moralistom, gdzie leżą granice kontroli… Podobnie jak w przypadku spółki cywilnej, w UE obowiązuje zasada ostrożności i przewidywania, zanim posuniesz spór do skrajności i wypowiesz ostatnie słowa, których nie możesz już cofnąć.
 
Podobne artykuły pojawiają się w prasie innych krajów europejskich.
 
„Skąd tyle złości na decyzję polskiego Trybunału Konstytucyjnego?” – zastanawia się w „Le Figaro” były szef francuskiej Rady Konstytucyjnej (odpowiednik naszego Trybunału Konstytucyjnego) Jean-Eric Schoettl. „​Polski Trybunał Konstytucyjny właśnie orzekł, że niektóre artykuły traktatu o Unii Europejskiej są niezgodne z konstytucją Polski. Jego rozumowanie jest klasyczne i budzące szacunek” – stwierdza.
 
Przypomina też, że Niemcy i Francja w przeszłości przyjmowały podobne orzeczenia:
 
Udajemy, że orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 7 października jest bezprecedensową prowokacją, bezprecedensowym atakiem na konstrukcję europejską. To oznacza ignorowanie wcześniejszych decyzji niemieckiego trybunału konstytucyjnego i francuskich sądów najwyższych.
 
I konkluduje:
 
Prawo europejskie może ograniczać suwerenność narodową tylko na tyle, na ile pozwala konstytucja i w żadnym wypadku nie może podważyć konstytucyjnej tożsamości Francji. (tr)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.