Thursday, Sep 20th

Last update08:21:30 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Wybory - Polityka Kompromitacja PKW, zapaść wyborcza w Polsce

Kompromitacja PKW, zapaść wyborcza w Polsce

Email Drukuj PDF
Urna UK

Pełna kompromitacja PKW i zapaść instytucji upartyjnionego państwa, w którym liczą się układy i rozpychanie łokciami, a nie kompetencje i umiejętności. Kompromitacja tych wszystkich, głównie polityków i dziennikarzy (chociaż nie zasługują na takie miano), którzy uczestniczyli w zapędzaniu ludności do urn. Skoro tak namawiali to niech przyjmą teraz odpowiedzialność za to co się stało, a krytykę niech zaczną od uderzenia się we własne piersi.

Od początku na Koszalin7.pl utrzymywaliśmy, że obecne wybory w Koszalinie nie maja nic wspólnego z demokratycznymi wyborami, że jest to hucpa wyborcza, że wyborców nikt nie traktuje poważnie, potrzebni są tylko do uprawomocnienia bezprawia, którym w istocie jest skrajnie partyjniacki system wyborczy. Obowiązuje on w wyborach do Sejmu, tworząc centrum systemu politycznego i rzutuje na wszystkie inne wybory. Stosowany jest niestety nadal także w wyborach do samorządów w miastach na prawach powiatu (takich jak Koszalin). Ten system pozbawia Polaków biernego prawa wyborczego (prawa do wybieralności), eliminuje ich z życia publicznego, pozbawia podmiotowości politycznej. Ten system nie ma nic wspólnego z demokracją. Służy jedynie partyjnej oligarchii.

Janusz Sanocki pytał niedawno na naszym portalu: "Po co nam Państwowa Komisja Wyborcza? Po co urzędujące non stop Krajowe Biuro Wyborcze z delegaturami wojewódzkimi, superadministracją, której jedynym celem jest obsłużenie raz na cztery lata wyborów parlamentarnych i samorządowych? Po co nam finansowanie partii z budżetu? Po co kandydat ma zbierać tysiące podpisów? Po co skomplikowany system finansowania kampanii przez pełnomocników finansowych z centralną zgodą na wydanie każdej złotówki? JOW powinien to wszystko zlikwidować i postawić sprawy na nogach - bo teraz stoją na głowie."

Nie tylko system wyborczy, ale cała procedura organizacji wyborów urąga elementarnym zasadom demokracji. Przykładem są choćby urny oraz sposób zliczania głosów. U nas głosy liczone są w zamkniętych i strzeżonych siedzibach władzy (ratusze, urzędy), a liczą je członkowie lokalnych elit polityczno-urzędniczych, bliżej nieznani wyborcom. Później obliczenia są wpuszczane do rozbudowanego i skomplikowanego systemu elektronicznego, którego od wielu lat PKW nie jest w stanie opanować. W Anglii głosy są liczone publicznie, w otwartych dla każdego pomieszczeniach (przeważnie są to sale gimnastyczne), przez samych obywateli pod okiem kamer lokalnych mediów i powołanych przez rząd specjalnych kontrolerów. Wszelkie manipulacje są w tych okolicznościach niemożliwe. Głosy nie są nigdzie przesyłane, wynik wyborów w danym okręgu (niewielkim, jednomandatowym) ustala się na miejscu bez skomplikowanych przeliczników.

W Anglii obwód wyborczy otrzymuje od komisarza zamkniętą na kłódki urnę. Jest to ciężka pancerna skrzynia z wąskim otworem, do otwarcia chyba tylko za pomocą dynamitu. W Polsce jest to tekturowa albo plastikowa skrzynka oklejona papierową banderolą.

Wmawianie ludziom, że taki sam system wyborczy jak u nas obowiązuje w krajach rozwiniętej demokracji, że nasza demokracja nie różni się jakościowo od demokracji brytyjskiej, amerykańskiej, francuskiej itd. - jest jednym z najcięższych PRZESTĘPSTW przeciwko Polakom. Ktoś może to robić oczywiście nieświadomie, ale dla polityków i dziennikarzy, nie ma żadnego wytłumaczenia. (zesp)

Kolejno na zdjęciach: (1) tekturowa urna w polskim obwodzie wyborczym; (2) stalowa urna w brytyjskim obwodzie wyborczym (polling station); (3) publiczne liczenie głosów przez wolontariuszy pod okiem współobywateli i kamer lokalnych mediów w Wielkie Brytanii.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież