Friday, Nov 16th

Last update08:21:30 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Wybory - Polityka 13 grudnia - przegraliśmy na lata!

13 grudnia - przegraliśmy na lata!

Email Drukuj PDF
J. Sanocki

Nie ma Polski, o jakiej marzyliśmy w czasie "festiwalu wolności" w 1981 roku. Stan wojenny okazał się skuteczny. Oto w III Rzeczpospolitej - rzekomo wolnym i praworządnym kraju - nie sposób skazać winnych wprowadzenia stanu wojennego. Za to babcię, która wyniosła ze sklepu kostkę masła ściga zajadle cały aparat "sprawiedliwości". Polska regularnie przegrywa w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, polscy sędziowie jak pies Pawłowa reagują na telefon z kancelarii premiera, z mediów publicznych wywalono już wszystkich niezawisłych dziennikarzy. "Niewidzialna ręka" (podobno rynku) ale jak wszystko wskazuje służb specjalnych, które są poza wszelką kontrolą, wymiotła redakcję prywatnych pism - poczytnego dziennika "Rzeczpospolita" i najbardziej popularnego tygodnika opinii "Uważam Rze". Powód był oczywisty - były to redakcje krytykujące rząd.

Ale cenzury, z którą włączyliśmy za komuny nie ma. Nie ma też tajnej policji, ale za to demokratyczna służba specjalna "państwa prawa" - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ubiegłych miesiącach prowadziła na szeroką skalę inwigilację niezależnych dziennikarzy - pod pozorem zabezpieczania przed działaniami antysemickimi. Ot po prostu - uznajemy, że taki dajmy na to Stanisław Michalkiewicz to antysemita i zakładamy mu podsłuch, kontrolujemy korespondencje, pilnujemy z kim chodzi na wódkę, a z kim do łóżka. A nuż to się przyda!

Demokracja objawia się nam jako brak zomowców, przesłuchań i prewencyjnych aresztowań zwanych "internowaniem". Ale po co komu dzisiaj zomowcy? Jak zauważył kanadyjski badacz świata mediów Marshall McLuhan:

Dzisiejszy tyran nie rządzi pałką czy pięścią, ale przebrany za badacza rynku prowadzi swoje stado drogami wygody i komfortu.

Oto jedna z popularnych witryn internetowych w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, krótką informację o marszu zorganizowanym przez opozycję w Warszawie i antyrządowych wystąpieniach ("Tusk do Berlina, tam czeka rodzina!!") natychmiast "przykrywa" dziesiątkami "newsów" bardziej chwytliwych:

"66-letni biznesmen z 27-letnią modelką na plaży" - i seria zdjęć. Dalej idzie: "Miałam romans z nauczycielem". W dole zdjęcie kopulujących piesków i dobra rada: "Nic nie zrobisz gdy zwierzęciu się zachce...". W górze strony kilka zdjęć obfitych biustów i tytuł: "Zbędne kilogramy zupełnie jej nie krępują". No a jeszcze wyżej - jakby już całkiem ktoś nie dał się odwieść od polityki i myślenia - porada: "Jak założyć kondom ustami - czyli nauka seksu".

I tak dalej, i tak dalej. Po co tu cenzura? Wystarczyła znajomość ludzkiej psychiki, żeby zamiast prymitywnych komunistycznych zakazów zastosować metodę szumu informacyjnego i zarzucania umysłów odbiorów setkami dez-informacji stymulujących głównie zainteresowanie seksem, zbrodnią, dewiacją.

Po takim praniu umysłów, ci którzy będą w stanie skupić się na informacji znaczącej, tacy którzy będą w stanie ją wyłowić z potoku piany, będą całkowitym marginesem w ogłupionym i podnieconym ludzkim stadzie. Potem tylko odpowiednio ukierunkuje się tzw. tropizmy tłumu - skieruje się ku tym, którzy mają wygrać - sympatię, tych zaś których trzeba utrącić pokaże jako "oszołomów" z oczami pełnymi nienawiści i już nie są potrzebne żadne szachrajstwa wyborcze. Tłum zagłosuje wg medialnego przekazu.

Być może demokracja na całym świat tak właśnie się degeneruje, jednak sytuacja w Polsce była szczególna. U nas punktem wyjścia był system sam z siebie już głęboko zdegenerowany. Gdybyśmy w 1981 r. mogli kontynuować pokojową przemianę prowadzoną przez ówczesną Solidarność, z pewnością uniknęlibyśmy i rabunkowego kapitalizmu, patologii w wymiarze sprawiedliwości i opanowania mediów publicznych przez zwykłe szumowiny, a sejmu przez miernoty.

Niestety stan wojenny przerwał pokojową przemianę i otworzył drogę kanaliom. Nic dziwnego zatem, ze 13 grudnia 2012 r. Janusz Palikot odwiedził w szpitalu Jaruzelskiego, a Leszek Miller wraz z towarzyszami z SLD otworzyli w Sejmie szampana. Mieli powody do radości.

Janusz Sanocki

Janusz SANOCKI (ur. 1954) - dziennikarz, polityk, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, samorządowiec, były burmistrz Nysy, uczestnik Ruchu Obywatelskiego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, autor książki "WoJOWnicy" (2005). 21 sierpnia 2008 rozpoczął protest głodowy przeciwko bezprawiu sądów, prokuratury i policji. Obecnie prowadzi akcję społeczną skupiającą stowarzyszenia obywateli walczących z bezprawiem sądów i prokuratur w komitety referendalne zmierzające do zmian ustrojowych w Polsce. Inicjator Kongresu Protestu.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież