Tuesday, Sep 19th

Last update07:01:47 AM GMT

RSS
You are here Obywatel Obywatelskość Od "Solidarności" do społeczeństwa obywateli

Od "Solidarności" do społeczeństwa obywateli

Email Drukuj PDF
Andrzej Zoll

Mówienie o społeczeństwie obywateli tutaj na terenie Stoczni Gdańskiej nadaje mojej wypowiedzi istotny kontekst. Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że moje ostatnie publiczne wystąpienie jako Rzecznika Praw Obywatelskich ma miejsce tutaj, gdzie "wszystko się zaczęło". Jesteśmy winni "Solidarności" z Sierpnia 1980 r i następnych miesięcy polskiego przebudzenia wielką wdzięczność za uznanie za jedno z podstawowych zadań budowę społeczeństwa obywatelskiego. Ten kto świadomie przeżył tamte miesiące wie dobrze na czym polega aktywność obywatelska i realizacja w praktyce zasady pomocniczości, zgodnie z którą sami obywatele przejmują do realizacji zadania publiczne. Obywatele czują się wolni i odpowiedzialni za dobro wspólne, którym jest Rzeczpospolita. Wprowadzenie stanu wojennego w brutalny sposób przerwało zapoczątkowany proces zmian. (...)

Myślę, że najpoważniejszą spuścizną okresu komunistycznego było zburzenie tradycyjnych więzi społecznych, stosunków międzyludzkich. Organizacje społeczne pozostawały pod ścisłą kontrolą władz politycznych i zgodnie z doktryną państwa totalitarnego nie mogło i nie było miejsca dla powstawania formalnych i nieformalnych więzi społecznych niezależnych od politycznego kierownictwa. Można dzisiaj śmiało stwierdzić, że jednym z podstawowych zadań polskiej transformacji było i jest nadal odbudowanie społeczeństwa obywatelskiego, odbudowa znaczenia wartości obywatelskich, przywrócenie niejako naturalnych więzi międzyludzkich. Tylko powodzenie na tym polu gwarantuje utrzymanie stabilnego demokratycznego państwa prawa i pełne gwarancje dla przestrzegania praw człowieka i obywatela przez władzę publiczną. (...)

Jesteśmy społeczeństwem źle wykształconym. Nie chodzi tu tylko o samo nowoczesne wykształcenie na poziomie szkoły średniej. Nie chodzi tylko o bardzo słabą znajomość języków obcych. Chodzi o wykształcenie w społeczeństwie właściwych postaw proobywatelskich, decydujących o tym, czy w ogóle, a jeśli tak, to kiedy, uda się nam zbudować społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwa obywatelskiego nie da się zadekretować. Nic nie dałoby wprowadzenie do Konstytucji przepisu stanowiącego, że Naród Rzeczypospolitej Polskiej tworzy społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo obywatelskie nie jest bowiem kategorią normatywną, lecz kategorią należącą do rzeczywistości społecznej. Społeczeństwo obywatelskie tworzy wspólnota ludzi świadomych swoich praw i obowiązków, ludzi czujących się odpowiedzialnymi za siebie i za wspólnotę, którą tworzą na różnych jej szczeblach. Takich osób jest w Polsce zdecydowanie za mało. (...)

O poziomie polskiego społeczeństwa nie decyduje wykształcenie elity, co oczywiście nie znaczy, że nie przywiązuję do kształcenia elit dużego znaczenia. Decyduje wykształcenie robotnika i rolnika. Ich zdolność do konkurencji na europejskim rynku pracy rozstrzygnie o tym, czy będziemy na salonach, czy przedpokojach Europy.

Obawiam się, że przy rozstrzyganiu niektórych kwestii popełniamy stare błędy. Jesteśmy dumni - i słusznie - z tego, że w stosunkowo krótkim czasie czterokrotnie zwiększyliśmy liczbę studiującej młodzieży. Jest to jednak sukces w pewnym stopniu pozorny, jeśli się uwzględni, że wiele z tych osób uczy się w bardzo słabych szkołach niepublicznych i publicznych. Zwiększamy liczbę osób z dyplomami ukończenia studiów wyższych, ale to nadal nie znaczy, że zwiększamy w tym samym stopniu liczbę osób dobrze przygotowanych do wykonywania zawodów wymagających wykształcenia na poziomie wyższym. Prywatne szkoły wyższe i filie szkół publicznych nie mają nadal własnej kadry. Nie prowadzą własnych badań naukowych gwarantujących także wysoki poziom nauczania. Są często jedynie szansą na podreperowanie budżetów domowych pracowników naukowych państwowych szkół wyższych kosztem pieniędzy studentów i kosztem pracy naukowej i dydaktycznej na macierzystej uczelni. (...)

Najpoważniejszym zagrożeniem dla społeczeństwa obywatelskiego, dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa jest bierność, pasywność obywateli, postawa wyczekiwania i postawa wyłącznie roszczeniowa.

Powiedziałem przed chwilą, że równie ważną kwestią, jak uczenie obywateli ich praw, jest wskazywanie im ich powinności. Porządek społeczny i porządek prawny oparty jest na dwóch filarach. Z jednej strony przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest źródłem jego wolności i praw. Z drugiej strony dobro wspólne i troska o nie jest źródłem naszych obowiązków i powinności. Trzeba pamiętać, że każdej wolności człowieka odpowiada jego odpowiedzialność za korzystanie z tej wolności, każdemu prawu odpowiada obowiązek wobec drugiego, który też korzysta z takich samych praw. Wyrobienie wśród członków społeczeństwa postawy troski o dobro wspólne jest właśnie celem tych, którzy angażują się w budowę społeczeństwa obywatelskiego.

Ruch obywatelski musi stać się partnerem dla władzy publicznej. Myślę, że może przyczynić się do umocnienia tego ruchu ustawa o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie. Ustawa sama jednak nic nie zmieni, jeżeli jej adresaci, czyli obywatele nie wezmą spraw we własne ręce. Ruch obywatelski, budowa społeczeństwa obywatelskiego to praktyczne wdrażanie zasady pomocniczości leżącej u podstaw polskiej Konstytucji i naszego ustroju. Władza publiczna, zgodnie z zasadą pomocniczości, powinna przekazywać coraz więcej zadań publicznych do realizacji organizacjom obywatelskim. Najczęściej są one w stanie zrealizować te zadania znacznie lepiej i taniej, niż gdy czyni to administracja samorządowa lub państwowa.

Podczas jednej z licznych konferencji odbywanych wspólnie z organizacjami obywatelskimi dziennikarz zadał mi pytanie: "To, Panie Profesorze, kto ma w końcu budować to społeczeństwo obywatelskie?". To pytanie, jakże charakterystyczne i można by powiedzieć - naiwne, pokazuje bardzo wyraźnie, iż dopóki sobie nie uświadomimy, jaki wkład musi wnieść każdy z nas, działając nieustannie na rzecz wzmocnienia idei solidarności międzyludzkiej i dbałości o dobro wspólne, dopóty zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego pozostanie tylko pragnieniem niewielkiej w sumie grupy ludzi. Nie możemy patrzeć co zrobi rząd, władza w Warszawie, ale samemu, siłami obywatelskimi, na szczeblu gminnym, lokalnym musimy nauczyć się rozwiązywać trudne problemy, reagować na różne zjawiska. Społeczeństwa obywatelskiego nie da się stworzyć na mocy odgórnych decyzji czy posunięć prawnych. Musimy je zbudować sami.

Prof. Andrzej Zoll
Rzecznik Praw Obywatelskich
w latach 2000 - 2006


Ostatnie publiczne wystąpienie prof. Andrzeja Zolla jako Rzecznika Praw Obywatelskich, wygłoszone w Stoczni Gdańskiej (fragmenty)

Andrzej Zoll - prawnik, Przewodniczący PKW (1990-93), Sędzia Trybunału Konstytucyjnego (1989-97, prezes od 1993), Rzecznik Praw Obywatelskich (2000-2006), profesor zwyczajny i Kierownik Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor ponad 150 prac z zakresu prawa karnego, prawa konstytucyjnego i filozofii prawa, jest współautorem polskiego kodeksu karnego z 1997 roku. Członek Komitet Etyki w Nauce PAN oraz Wydziału Historyczno-Filozoficznego PAU. Wchodzi w skład Akademii Nauki i Sztuki w Salzburgu. Członek Polskiego PEN-Clubu. Doktor honoris causa Uniwersytetu w Moguncji.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież