Monday, Nov 20th

Last update10:53:45 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Niemcy Niemiecki koń trojański

Niemiecki koń trojański

Email Drukuj PDF
Niemiecki koń trojański

W tym roku mija dziesięć lat od ukazania się w tygodniku "Wprost" artykułu "Niemiecki koń trojański" - jednej z tych niezwykłych publikacji prasowych, które wywołują wstrząs opinii publicznej, a nawet reakcje międzynarodowe. Zarówno sam artykuł, którego głównym autorem jest Sławomir Sieradzki, jak i zamieszczona na stronie tytułowej tygodnika ilustracja, przejdą do historii prasy i dziennikarstwa w Polsce. Tekst, porażający w swej wymowie, ukazuje ogrom zadanych Polsce strat, których cena, choć wymierna i możliwa do oszacowania, nigdy nie została przez Niemcy zrekompensowana nawet w minimalnym stopniu.

Czy warto przypominać takie artykuły? Na pewno, tak! Sytuacja Polski, która poniosła w wojnie największe straty i stała się terenem niemieckiego poligonu zbrodni, w ocenie przyczyn i przebiegu II wojny światowej powoli ewoluuje w kierunku polskiego sprawstwa, odpowiedzialności i współudziału w zbrodniach. W rewizji historii pomagają Niemcom superprodukcje filmowe, konsekwentnie realizowana polityka historyczna, działalność różnego rodzaju fundacji wspieranych przez rząd niemiecki, a także absolutna bierność strony polskiej, a w wielu przypadkach nawet sprzyjanie tym tendencjom.

"NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI" - czytaj cały artykuł

Podczas ostatniego, sierpniowego spotkania ziomkostw niemieckich zwanego Dniem Stron Ojczystych, Erika Steinbach - parlamentarzystka Bundestagu, jedna z głównych działaczek rządzącej w Niemczech partii CDU, inicjatorka budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie - po raz kolejny wysunęła oskarżenia przeciwko Polsce. Jej zdaniem, Polska zbyt niemrawo wspiera mniejszość niemiecką. "- Niestety wyraźnie widać, że pomimo spełnienia niektórych zobowiązań w Polsce nadal istnieją liczne poważne braki; należy mieć nadzieję, że zaproponowane propozycje ulepszeń zostaną teraz zrealizowane" - powiedziała Steinbach. Co ciekawe, dwa lata wcześniej Steinbach odmówiła praw mniejszości Polakom w Niemczech. Wezwała też niemiecki rząd do bardziej zdecydowanych działań w celu skłonienie strony polskiej do wypełnienia zobowiązań. Jej apel został przyjęty oklaskami.

Za wzór postępowania przedstawiła Węgry, sojusznika hitlerowskich Niemiec w czasie II wojny światowej, które w 1992 roku objęły wysiedlonych i ich spadkobierców przepisami ustawy o zwrocie własności, w 1995 przeprosiły za wysiedlenie, a rok później odsłoniły pomnik poświęcony niemieckim ofiarom i ustanowiły Dzień Pamięci o Niemieckich Ofiarach Wysiedleń. W zjeździe uczestniczył zresztą węgierski minister ds. zasobów ludzkich Zoltan Balog.

Steinbach ponowiła postulat ustanowienia w Niemczech dnia pamięci o ofiarach przymusowych wysiedleń. Pochwaliła władze krajów związkowych Bawarii i Hesji, które już wprowadziły takie święto na swoim terenie. Wyraziła także zadowolenie z powodu rozpoczęcia w czerwcu budowy muzeum wysiedleń w Berlinie - ten ośrodek pod kuratelą niemieckich władz poświęcony przymusowym wysiedleniom Niemców i innych narodów w XX wieku ma powstać w stolicy Niemiec do 2016 roku.

Prezydent Niemiec, Joachim Gauck, wystosował do uczestników Dnia Stron Ojczystych przesłanie. Napisał w nim, że utrata małej ojczyzny należy do najstraszniejszych wydarzeń, jakie mogą przytrafić się człowiekowi oraz podziękował wschodnim sąsiadom Niemiec, czyli również Polsce, za odbudowanie zniszczonych pomników niemieckiej historii. (ah)

"NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI" - czytaj cały artykuł

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież