Wednesday, May 23rd

Last update08:21:30 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Polska-Europa Solidarni z Białorusią

Solidarni z Białorusią

Email Drukuj PDF
Mińsk

Po wyborach prezydenckich na Białorusi doszło do wielotysięcznej manifestacji w Mińsku, w trakcie której milicja i inne służby brutalnie pobiły i aresztowały wielu demonstrantów. Do aresztów białoruskiego KGB trafili prawie wszyscy kandydaci na prezydenta - konkurenci Łukaszenki w wyborach. Jeden z nich - po pobiciu do nieprzytomności - został nawet porwany ze szpitala. W wystąpieniu nadanym w reżimowej telewizji białoruski dyktator oskarżył Polskę i Niemcy o inspirowanie i wspieranie próby zamachu stanu, której miała dokonać białoruska opozycja, podczas pokojowej w istocie manifestacji dn. 19 grudnia przeciwko fałszerstwom wyborczym. Polski MSZ stanowczo odpiera te zarzuty, stwierdzając, że o żadnej próbie obalenia ustroju siłą, sterowanej z zewnątrz, nie mogło być mowy.

Powodem takiego zaostrzenia się sytuacji na Białorusi jest to, że gdyby wybory zostały przeprowadzone uczciwie Łukaszenka po raz pierwszy od 1994 r. mógłby stracić władzę. Jak podawał portal Kresy.pl: Według sondażu przeprowadzonego dla telewizji Biełsat, w pierwszej turze Aleksander Łukaszenka mógł liczyć na ponad 30 procent głosów, w drugiej turze obecny białoruski prezydent mógłby przegrać. Z sondażu wynika również, że ponad 57 procent Białorusinów spodziewało się sfałszowania wyborów.

W tej sytuacji nie dziwi, że po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich Białorusini wylegli na ulice, a wielu trafiło do więzienia. Petycję w obronie więźniów politycznych na Białorusi można podpisać na stronie: www.petitionbuzz.com.

Istotny jest również problem relegowania z uczelni studentów białoruskich, którzy brali udział w pokojowych manifestacjach. Zwraca na to uwagę m.in. Niezależne Zrzeszenie Studentów – jedna z największych organizacji studenckich w Polsce, która sama powstała ze sprzeciwu wobec totalitarnego reżimu w latach osiemdziesiątych. Zarząd Krajowy NZS wydał oświadczenie odnośnie apelu Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie relegowania studentów z uczelni białoruskich:

Niezależne Zrzeszenie Studentów popiera, skierowany do rektorów uczelni wyższych, apel Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego - prof. Barbary Kudryckiej, zachęcający do przyjmowania w poczet studentów naszych rówieśników, którzy przez udział w demonstracjach skierowanych przeciw białoruskim władzom, zostali relegowani z uczelni w swoim kraju.

Niezależne Zrzeszenie Studentów od początku istnienia sprzeciwia się łamaniu praw obywatelskich, ograniczaniu wolności oraz dyskryminacji ze względu na poglądy i przekonania polityczne. Jednoznacznie potępia sposób przeprowadzenia wyborów prezydenckich, które odbyły się 19.12.2010 roku na Białorusi, szczególną uwagę zwracając na sposób postępowania wobec kandydatów opozycyjnych oraz ich zwolenników.

Jednocześnie, Organizacje Uczelniane Niezależnego Zrzeszenia Studentów obecne na kilkudziesięciu uczelniach w całym kraju, deklarują chęć pomocy w procesie adaptacji oraz wdrożenia białoruskich studentów na polskich uczelniach, w przypadku podjęcia przez rektorów odpowiednich działań.
Z wyrazami szacunku,
Zarząd Krajowy NZS

Dotychczas gotowość przyjęcia studentów, którzy zostaną wydaleni z uczelni białoruskich zadeklarowało ponad 50 szkół wyższych w Polsce. Zwłaszcza na wschodzie kraju organizowane są też manifestacje solidarności z Białorusią - jedna z takich manifestacji odbyła się 19 stycznia br. przed Ratuszem w Lublinie. Warto również przypomnieć, że po wcześniejszych wyborach prezydenckich na Białorusi w 2006 r. polskie uczelnie przyjęły 244 studentów białoruskich pozbawionych możliwości studiowania w swoim kraju z powodów politycznych.

Śledząc represje polityczne na Białorusi, starsi mają okazję przypomnieć sobie, a młodsi wyobrazić, jak to kiedyś wyglądało w Polsce. Trywialne są słowa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że to porównywalne jest z wydarzeniami w Polsce po ogłoszeniu stanu wojennego. Z pewnością "Baćka" Łukaszenko pod tym względem mógłby śmiało konkurować z takimi specjalistami od stosunków polsko-rosyjskich, jak Wojciech J., Czesław K. i inni. Nie pozostaje nic innego, jak ironicznie zaproponować Bronisławowi Komorowskiemu, aby na następne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zamiast Jaruzelskiego zaprosił Aleksandra Łukaszenkę!

Niedawno miałem okazję zamienić słowo z red. Tomaszem Sakiewiczem, m.in. o sytuacji na Białorusi. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” powiedział, że po dojściu do władzy postkomunistów w 1993 r. i zwycięstwie Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich w 1995 r. środowiska prawicowe w Polsce obawiały się, że Polska po kilku latach od transformacji ustrojowej może stać się drugą Białorusią. Podobne obawy były też wśród części polityków Zachodu.

Dziś mało kto pamięta, że jeszcze w połowie lat 90 organizowano w Polsce wielotysięczne manifestacje antykomunistyczne i w takiej atmosferze zaczynał też swoją prezydenturę Aleksander Kwaśniewski. Przesłanki do takich obaw były, jak chociażby instrukcja 0015 w sprawie inwigilacji prawicy. Zdaniem Sakiewicza od zostania drugą Białorusią uchroniła nas w znacznej mierze polityka Stanów Zjednoczonych – polscy postkomuniści wiedzieli, że w Polsce na pewne rzeczy nie mogą sobie pozwolić. Redaktor Sakiewicz zapomniał jednak dodać, jak to było w 1989 r., gdy do Polski przyleciał prezydent George Bush senior, naciskać na kierownictwo „Solidarności” i Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego (OKP), aby dla uspokojenia sytuacji w regionie zgodziły się na wybór Jaruzelskiego na prezydenta.

Z jednym się zgodzę na pewno – gdyby nie zbiorowy wysiłek tych Polaków, skupionych m.in. w NZS i „Solidarności Walczącej”, którzy także po 1989 r. chcieli demokracji, a nie tylko demokratyzacji, Polska mogłaby być teraz w zupełnie innym położeniu.

Warto o tym pamiętać obserwując wydarzenia na Białorusi. Podobnie jak i nie sposób przecenić wsparcia dla polskich przemian ze strony papieża - Polaka, który 1 maja zostanie wyniesiony na ołtarze, a który zawsze powtarzał, że wolność jest zadana, a nie dana raz na zawsze i że trzeba ją stale zdobywać.

Krzysztof Kowalczyk

Krzysztof KOWALCZYK, Krzysztof Kowalczyk jest działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej i Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Foto: WorldNews

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież