Saturday, Nov 18th

Last update10:53:45 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Państwo Prezydent Bronisław Komorowski - w Koszalinie i w Zgromadzeniu Narodowym

Prezydent Bronisław Komorowski - w Koszalinie i w Zgromadzeniu Narodowym

Email Drukuj PDF
Prezydent RP

Bronisław Komorowski został wczoraj zaprzysiężony na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W chwilę po złożeniu przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym, wygłosił swoje pierwsze orędzie. Koszalinian chyba najbardziej interesowało, czy powtórzy to, o czym mówił podczas kampanii wyborczej w ich mieście - samorząd, społeczeństwo obywatelskie i aktywność obywatelska, która nie rodzi się samoistnie, ale jest efektem dobrego systemu politycznego. Oczekiwali potwierdzenia, że "zgoda buduje" nie siłą pobożnych życzeń, ale dobrych rozwiązań prawno-ustrojowych. I nie zawiedli się.

W Koszalinie

Aż trudno w to uwierzyć, ale to właśnie w Koszalinie, nie licząc Brodnicy, padły najważniejsze słowa w tej kampanii. Nie zniżki i podwyżki, refundacje i dotacje, nawet nie wielkie projekty modernizacyjne, bo to wszystko jest wtórne wobec zagadnienia najważniejszego - ustroju Rzeczypospolitej. Właśnie na polskim Pomorzu - w Koszalinie, Grudziądzu - rodzinnym mieście swojej mamy Jadwigi, Brodnicy, Bydgoszczy - prezydent podejmował najważniejsze zobowiązania dotyczące gruntownej zmiany ustroju politycznego Polski. I tutaj też otrzymał najmocniejszą odpowiedź - w Koszalinie głosowało na niego 71% wyborców (średnia dla Polski 53%) przy niemal 60% frekwencji (Polska 55%).

"Wiem, jak wiele Koszalin zawdzięcza samorządowi i dobrym samorządowców, dlatego chciałem parę słów powiedzieć o samorządzie, o problemach samorządu polskiego, o tym, jaką szansą dla Polski jest budowanie poprzez samorząd" - mówił Bronisław Komorowski 1 lipca w Koszalinie. Przyszły prezydent przedstawił wizję Polski jako "wolnego kraju wolnych obywateli, państwa silnego siłą swoich obywateli" przeciwstawiając jej obraz kraju scentralizowanego, nie ufającego swoim obywatelom. "Chciałbym bardzo, aby samorządy, które naprawdę świetnie sobie radzą w wielu obszarach dostały nowy impuls, nowe dodatkowe wsparcie oraz nowe dodatkowe zabezpieczenie przed ryzykiem nadmiernego wikłania samorządów w partyjne polityki" - powiedział przyszły prezydent, wskazując jednocześnie sposób osiągnięcia tych celów: wprowadzenie nowej ordynacji wyborczej - większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.

Sprawie wyborów bezpośrednich i zmiany filozofii wyborów z formuły "lista partyjna - lista partyjna" na formułę "człowiek - człowiek", przyszły prezydent poświęcił w Koszalinie najwięcej uwagi. "Opowiadamy się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Ja będę proponował, aby zacząć to od samorządów" - mówił. Następnego dnia, w Brodnicy, kontynuował wątek zapoczątkowany w Koszalinie, ponownie deklarując, że jako prezydent będzie zabiegał o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych zarówno w wyborach do Sejmu jak i w wyborach samorządowych. "To naprawdę jest ważny bój o kształt naszej ojczyzny" - podkreślał z naciskiem już w ostatnim dniu kampanii. Zarówno z kalendarza wyborczego, jak i z innych okoliczności wynika, że ogłoszenie zamiaru zmiany ordynacji wyborczej przyszły prezydent Polski potraktował jako kulminacyjny, najważniejszy moment swojej kampanii.

W Zgromadzeniu Narodowym

"Przestrzeń życia publicznego jest szersza niż spory i walki partyjne" - mówił prezydent w Zgromadzeniu Narodowym, dostrzegając słabość społeczeństwa obywatelskiego, wywołaną niemal całkowitym zdominowaniem życia publicznego przez partyjną politykę. Dodał, że w większym stopniu niż obecnie powinna wypełniać je obywatelska aktywność. "Dwadzieścia lat temu w Polsce odrodziły się dwie wielkie wartości: własne niepodległe i demokratyczne państwo i wolne aktywne społeczeństwo. Te wartości muszą ze sobą współgrać i uzupełniać się" - mówił prezydent, wyrażając w ten sposób poparcie dla idei, którą w języku metapolityki określa się jako ideę społeczeństwa obywatelskiego w ujęciu republikańskim - wolność wspólnoty rozumiana, nie jako wolność od państwa, lecz wolność w państwie.

Ze słów prezydenta wynika, że chciałby utożsamiać samorząd terytorialny ze społeczeństwem obywatelskim. "Samorząd terytorialny, którego przywrócenie stanowi jedno z największych osiągnięć 20-lecia już odmienił oblicze naszego kraju" - powiedział, zauważając jednak, że nie jest to proces zakończony. "Nadal też trwa budowa społeczeństwa obywatelskiego, rozwój wielorakich form samoorganizacji społecznej. Potencjał, energia i pomysłowość Polaków wymagają obecnie debaty, pogłębionej debaty i dobrych inicjatyw w wypełnianiu ambitnego zadania – umocnienia obywatelskiego modelu naszej demokracji". W tym kontekście padła nadzwyczaj ważna deklaracja, która umknęła uwadze warszawskich komentatorów. "Chcę tę debatę i te inicjatywy wspierać. Chcę im patronować" - powiedział prezydent Rzeczypospolitej.

Wprawdzie prezydent nie mówił wprost o jednomandatowych okręgach wyborczych, można jednak przyjąć, że nie widział potrzeby podkreślania oczywistej zależności istniejącej między systemem wyborczym a obywatelską aktywnością. Tak jak prezentacja nowego modelu samochodu nie wymaga przypominania, że do jazdy potrzebne jest paliwo - jest to nazbyt oczywiste. Wiele wypowiedzi przyszłego prezydenta podczas kampanii wyborczej świadczy o tym, że zdaje sobie z tego sprawę, ale najbardziej potwierdza to refleksja - tak rzadka wśród polityków i komentatorów - na temat niskiej frekwencji w ostatnich wyborach. Zwracając się do tych, którzy nie poszli do urn, prezydent powiedział: "Gorąco pragnę pobudzić do aktywności obywatelskiej wszystkich zniechęconych czy obojętnych, bo przecież stan spraw publicznych wpływa istotnie na losy nas wszystkich". Prezydent łączy więc uczestnictwo w wyborach z aktywnością obywatelską, realizującą się w społeczeństwie uczestniczącym, świadomym swojego rzeczywistego wpływu na bieg spraw publicznych, czyli takim, w którym wzajemne relacje kształtuje się w wyniku otwartego konkursu, a nie działań zakulisowych.

W mowie prezydenta przed Zgromadzeniem Narodowym, wszechwładne, omnipotentne państwo, było prawie nieobecne. Bardzo dużo natomiast było - i to różniło obecnego prezydenta od jego poprzedników - o wspólnocie, która nikogo nie wyklucza, solidarności, samoorganizacji, samorządzie, społeczeństwie obywatelskim, które są gwarantem zmian na lepsze. "Gwarantem jesteśmy my wszyscy, my, polscy obywatele. To my – społeczeństwo – powinniśmy być solidarni i odpowiedzialni" - powiedział. "Wierzę w Polskę. Wierzę w patriotyzm codziennego trudu, codziennej pracy. Co więcej, wierzę w nasze polskie umiejętności i zdolności , bo po prostu wierzę w nas, Polaków" - zakończył prezydent Rzeczypospolitej.

"Zgoda buduje" - hasło z kampanii wyborczej prezydenta Bronisława Komorowskiego ma ogromną szansę na realizację, pod warunkiem, że zostanie potraktowane dosłownie - nie jako mglista idea, ale jako rzeczywisty mechanizm ustrojowy, prawnie obwarowany jednomandatową ordynacją wyborczą, wymuszającą odpowiedzialność, zgodę i twórczą pracę dla Polski.

Krzysztof Wojnicki

Prezydent Bronisław Komorowski (Foto: Sejm RP - www.sejm.gov.pl)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież