Monday, Sep 25th

Last update07:01:47 AM GMT

RSS
You are here Obywatel Państwo Miękkie państwo i jego "liberum veto"

Miękkie państwo i jego "liberum veto"

Email Drukuj PDF
Wojciech Błasiak

Efektem ostatnich 20 lat transformacji jest przekształcenie podległego państwa Polski Ludowej jako elementu zewnętrznej części radzieckiego imperium, w niepodległe miękkie państwo półperyferyjnego kapitalizmu zależnego. Państwo III Rzeczypospolitej, w którym żyjemy jest, używając określenia szwedzkiego ekonomisty i socjologa Gunnara Myrdala, miękkim państwem. Jest europejską wersją państwa o cechach analogicznych do cech państw nazywanych ongiś państwami Trzeciego Świata.

Mówiąc bardziej precyzyjnie współczesna Rzeczpospolita jest zoligarchizowanym państwem semiperyferyjnego kapitalizmu zależnego. Jest to państwo zoligarchizowane, w którym zasadnicze panowanie polityczne ukrywane jest za mniej lub bardziej fasadowymi procedurami demokratycznymi i znajduje się w większym lub mniejszym stopniu w rękach sieci ekskluzywnych i zamkniętych społecznie elit oligarchicznych, dysponujących niemożliwymi do osiągnięcia przez pozostałe zbiorowości kapitałami i aktywami ekonomicznymi, politycznymi i społecznymi. Jest to państwo kapitalizmu zależnego, gdyż ma gospodarkę kapitalistyczną, w której rozwój strukturalny jest pochodną zapotrzebowania zgłaszanego przez gospodarki wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Jest to przy tym kapitalizm półperyferyjny, gdyż jego gospodarka jest peryferyjna wobec światowych centrów rozwoju gospodarczego i centralna wobec światowych peryferii niedorozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego.

O miękkości tego państwa decydują cztery jego strukturalne cechy.

Po pierwsze jest to państwo znacząco skorumpowane, a cechujące się wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych praktyk tego aparatu.

Po drugie jest to państwo o niskiej efektywności, cechujące się niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po niemożność trwałego rozwiązania szczególnie trudnych kwestii społecznych, w tym dotyczących bezpieczeństwa egzystencjalnego milionów Polaków.

Po trzecie jest to państwo znacząco niepraworządne, charakteryzujące się niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach cywilnych aparatu państwa.

Po czwarte wreszcie jest to państwo ułomnej demokracji, gdzie demokratyczne procedury podejmowania najważniejszych decyzji dotyczących polskiego państwa i gospodarki były i są w stopniu znaczącym fasadą dla rzeczywistych ośrodków władzy i rzeczywistych nieformalnych oraz nielegalnych sposobów podejmowania kluczowych decyzji.

Polski parlament, z jego demokratycznymi procedurami, był i jest w silnym stopniu atrapą demokratycznej i parlamentarnej władzy, za którą kryją się nielegalne i niewidzialne ośrodki decyzyjne. Same zaś partie i partyjne biurokracje polityczne traktują państwo jako wyborczy łup polityczny, dzieląc i obsadzając stanowiska państwowe i publiczne zgodnie z logiką nieformalnych powiązań polityczno-towarzyskich. Te biurokracje partyjne tworzą się przy tym i odtwarzają swe istnienie w sposób istotnie samokooptacyjny i to na przestrzeni już blisko 20 lat, a ich rdzeniem osobowym jest dobrana zarówno z części środowisk postsolidarnościowej opozycji, jak i peerelowskiego obozu rządzącego grupa kilkuset osób, jeszcze w ramach tzw. Okrągłego Stołu. A rządzące partie mają czy tylko mogą mieć bezpośredni wpływ na obsadę około 50 tysięcy kluczowych stanowisk państwowych i publicznych. I to jest zasadniczą przyczyną degradacji procesów rządzenia, administrowania i zarządzania publicznego, w postaci zarówno korupcji, jak i nieudolności, niekompetencji i nieodpowiedzialności na skalę całego państwa. Kto panuje nad Sejmem panuje bowiem nad państwem, a kto panuje nad państwem panuje nad krajem z wszystkimi dla tego kraju konsekwencjami.

Najważniejsze jest wszakże pytanie o przyczyny siły trwania panowania sieci i strukturalnego charakteru miękkości polskiego państwa. Po raz pierwszy odpowiedź na nie sformułował prof. Jerzy Przystawa, tworząc w 1993 roku we Wrocławiu, Ruch Obywatelski na rzecz JOW. Rozwiązanie ustrojowe, które decyduje o miękkim państwie III RP tkwi w sposobie wyłaniania elit państwa oraz w charakterze odpowiedzialności politycznej tych elit wobec obywateli. Ten sposób i ten charakter to ordynacja wyborcza do Sejmu.

W polskich warunkach to właśnie obecna ordynacja partyjna nazywana proporcjonalną, jest zasadniczą procedurą ustrojową odtwarzania i tworzenia na nowo miękkiego państwa III RP. To nie ordynacja była oczywiście przyczyną powstania oligarchicznej sieci i miękkiego państwa, ale to ta ordynacja, wzmocniona 5% progiem wyborczym i zasadami finansowania partii politycznych, umożliwia stale i na nowo ich reprodukcję. To ta ordynacja bowiem (1) stale i na nowo reprodukuje personalnie i grupowo ten sam układ polityczny i instytucjonalny, który wyrósł z Okrągłego Stołu, na czele z decydująca rolą ukrytej oligarchicznej sieci, (2) uniemożliwia wyłonienie autentycznych reprezentantów środowisk społecznych i politycznych, poprzez start w wyborach środowiskowych liderów, a w ostateczności uformowanie się zdolnej do kreatywności politycznej i działania w kategoriach polskiej racji stanu elit politycznych kraju, (3) tworzy ułomność polskiej demokracji i strukturalnie korupcjogenną sytuację, poprzez odebranie wyborcom kontroli nad posłami i przesunięciu tejże w ręce bossów i kierownictw partyjnych oraz poprzez koncentrację kontroli nad życiem politycznym w rękach wielkich mediów masowych, przy ograniczaniu przestrzeni politycznego dyskursu.

Ordynacja proporcjonalna łamie równocześnie Konstytucję, gdyż odbiera obywatelom faktycznie bierne prawo wyborcze. Obywatel może co najwyżej za przyzwoleniem liderów partyjnych znaleźć się na liście wyborczej i to na zadecydowanym przez nich miejscu.

Ta proporcjonalna ordynacja wyborcza stanowi ustrojową gwarancję miękkości współczesnego państwa polskiego. Pełni rolę analogiczną do ustrojowej zasady liberum veto w sejmach XVII i XVIII wieku okresu I Rzeczypospolitej, która to oligarchiczna w swej istocie zasada wyborcza odtwarzała i gwarantowała miękkość szlacheckiej państwowości.

Najgłębszą konsekwencją społeczną ordynacji proporcjonalnej jest sformułowany po raz pierwszy przez Fredericka Forsytha związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy bezpośrednią zależnością posła od wyborcy a skłonnością posła, a w moim przekonaniu każdego przedstawiciela władzy politycznej w państwie, do korupcji. Bez takiej bezpośredniej zależności czyli permanentnej i ścisłej odpowiedzialności wobec wyborców, tworzy się poczucie bezkarności i arogancja władzy, która prowadzi do korupcji. Jak dowodził tego F. Forsyth komentując w 2000 roku tzw. aferę Kohla w Niemczech, to właśnie brak bezpośredniej zależności polityka od wyborcy rodzi poczucie wyższości, a w konsekwencji również arogancję i poczucie bezkarności, aż wreszcie skutkuje korupcją. A w moim przekonaniu również nieudolnością i lekceważeniem. I tak też działa socjopolityczne prawo Fredericka Forsytha w Polsce, tworząc i odtwarzając dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej skorumpowane, nieudolne i zdezorganizowane państwo ułomnej demokracji III Rzeczypospolitej Polskiej.

W tej sytuacji budowę fundamentu twardej Rzeczypospolitej, państwa skutecznego, kreatywnego, praworządnego i nieskorumpowanego, można rozpocząć w sposób demokratyczny wyłącznie poprzez bezpośrednie podporządkowanie posłów wyborcom. Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych będzie zmianą ustrojową, gdyż stworzy nowy sposób wyłaniania elit politycznych państwa oraz nowy sposób ich politycznego rozliczania i ponoszenia odpowiedzialności politycznej. Zmienia ustrój polityczny państwa. Przewidywane skutki wprowadzenia nowej ordynacji w oparciu o doświadczenia choćby włoskie, brytyjskie czy amerykańskie są trojakie.

Po pierwsze, zostanie pozbawiona możliwości uprawiania polityki większość obecnej, zasadniczo miernej merytorycznie i zasadniczo bezideowej, polskiej klasy politycznej, a równocześnie rozpadną się prawdopodobnie wszystkie istniejące w Polsce obecne partie polityczne i rozpocznie się tworzenie nowych o odmiennej logice funkcjonowania. Tym samym zostaną przerwane zależności i połączenia z siecią oligarchiczną i korupcyjnymi powiązaniami.

Po drugie, rozpocznie się proces wyłaniania autentycznych przedstawicieli środowisk społecznych i politycznych, który teraz jest zablokowany mechanizmem ustalania list wyborczych w ordynacji partyjnej. W konsekwencji rozpocznie się proces tworzenia i konsolidacji nowych, autentycznych i (patrz efekt wyborów większościowych prezydentów, burmistrzów i wójtów) kreatywnych elit politycznych polskiego państwa. Utworzy się klasyczny dla krajów o ordynacji większościowej dwubiegunowy układ polityczny, którego partie będą miały charakter konfederacyjno-wyborczy. I będą zmuszone szukać najwartościowszych ludzi na prowincji, aby wygrywać wybory, gdyż głosowanie odbywać się będzie na ludzi w okręgach wyborczych, a nie na medialne wizerunki partii.

Po trzecie i najważniejsze, posłowie, partie polityczne i elity polityczne państwa zostaną bezpośrednio podporządkowani wyborcom, gdyż nie będzie można poza pełnym rozpoznaniem wyborców i ich stałą kontrolą w okręgu wyborczym wejść do Sejmu, a szerzej do elity politycznej państwa. Odebrana zostanie zdolność zasadniczego manipulowania opinią publiczną przez polskie mass media. Posłowie, politycy (i partie), którzy okażą się niewiarygodni czy nieskuteczni będą stopniowo w procesie powtarzalnych wyborów eliminowani. Zostanie uruchomiony mechanizm pozytywnej selekcji do elit politycznych polskiego państwa.

Wojciech Błasiak

Dąbrowa Górnicza, 26 lutego 2010

WOJCIECH BŁASIAK (ur. 1952 w Sosnowcu) - polityk, poseł na Sejm RP II kadencji (1993-1997), ekonomista i socjolog, nauczyciel akademicki i niezależny wydawca. Autor jest doktorem nauk humanistycznych, pracownikiem Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Małopolskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Krakowie.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież