Saturday, Nov 18th

Last update10:53:45 PM GMT

RSS
You are here Obywatel Myśl zachodnia Polska w roli harcownika. Oczami na wschód, plecami na zachód

Polska w roli harcownika. Oczami na wschód, plecami na zachód

Email Drukuj PDF
Balans

Od kilku tygodni w polskim życiu politycznym zaszły tak zdumiewające zmiany, że wszyscy nie możemy wyjść z podziwu. Jednym odjęło mowę, drugim zaparło dech. Nikt nie wie czy to diabeł zakręcił ogonem, czy Pan Bóg pogroził palcem. Ignoranci nagle stali się patriotami, a patrioci z tego wszystkiego pogłupieli. Społeczeństwo nagle dostało to, na co czekało od 20 lat - jedność władzy, opozycji i społeczeństwa. Księżyc, słońce, łagodna zima, czy Ruscy?

Patriotyzm wylewa się z ekranów telewizji. Polska zaczyna się zbroić. Zaczynamy od przyjazdu trzystu żołnierzy amerykańskich - na dwa tygodnie, potem znikną na kilka następnych po to by za jakiś czas pojawić sie na kolejne 14 dni. I tak do momentu, w którym będą mogli w porę czmychnąć. Nie inaczej jest z eskadrą F-16 i zapewne jedną drewnianą bombą, którą przywieźli z sobą, aby nie drażnić Rosjan. Wojsko półgębkiem powiada, że "jest to [amerykańska- R.S.] reakcja stosowna do zagrożenia".

Piechota ma nogi, samoloty skrzydła, kto prędzej da dyla? Ale cała rzecz polega na tym, że owych trzynaście F-16 to nie siła odporowa dla Polski, lecz informacja dla Putina na temat sprawności amerykańskiej armii.

Polska mówi jednym głosem w sprawie wsparcia dla Ukrainy i prawdopodobnie swoim własnym. Ale do końca nie wiadomo, bo PiS wykonał ogromną pracę intelektualną, a chłopcy z PO czekali, aż jabłuszko dojrzeje i samo spadnie im w łapki. A jak już poczuli jego ciężar, to okazało się, że Lech miał rację. A skoro Lech Kaczyński miał rację, to my też ją mamy. Mamy i już jej nigdy nie oddamy. Jedni pracują ale się bunkrują, a drudzy kukają i dutkają. Jedni maja sztabowców, drudzy niby frontowców. A naród musi wybierać pomiędzy tymi co chcą ale nie potrafią, a tymi co nie chcą i wszystko spieprzą.

Polska mówi jednym głosem. Nawet "Gazeta Wyborcza" zaczęła atakować Putina (ciekawe, że tylko Putina?). Pozycja Polski na arenie międzynarodowej rośnie, arena nic o tym nie wie, ale najważniejsze, że rośnie. Wszyscy zaczęli się z nami liczyć. Wszyscy zaczęli nas kochać. Dziennikarze, a zwłaszcza politycy chcą zaprezentować twarde stanowisko wobec Rosji. Większość państw markuje lub pozoruje swoje stanowisko, polskie elity prężą muskuły.

A ty kochany narodku siadaj w fotelu i otwieraj butelkę z piwem, radio głosi, że nadszedł czas grillowania. Nareszcie ktoś za nas coś zrobi! Polska mówi jednym głosem. PiS-owskie sztandary przejmuje nowa prawica. Wszyscy stają się prawicą. Skoro Lech Kaczyński postraszył Rosją, a teraz Rosja zaczyna straszyć świat, to dlaczego z tego straszaka nie zrobić użytku i nie wygrać wyborów? Iść na czele jak w pochodzie pierwszomajowym przed trybuną Europy. Oni chwycili Boga za nogi. Czują to. Oni to Polska, a Polska to Europa. Polska broni Ukrainy, Polska obroni cały świat! Cud! Cud, w który uwierzyli wszyscy: czerwoni, zieloni, martwi i żywi, geje, zapiekli ateiści i garncarze.

Tylko, że Polacy nic o tym nie wiedzą. Polacy przed sobą mają zgliszcza moralne, rynkowe i społeczne dno; młodzi mają umowy śmieciowe i brak perspektywy, starzy niskie emerytury i drogie leki. Czas umierać! Pochód niewzruszenie podąża w kierunku śmietnika. Hasła, sztandary, bębny, balony! Śmietnik częstuje, śmietnik nakarmi, śmietnik napoi. PSL kroczy na końcu bo jeszcze nie wie od kogo dostanie w łeb, a kto posypie obrokiem? Ale od czego piwo? Po wypiciu jednego piwa, w rozmowie pojawiają się wątpliwości. Pojawia się słowo "kameleon".

Natychmiast jednak budzi się refleksja, jak "kameleon" to jednak jesteśmy w niebezpieczeństwie. No tak, ale każda artykulacja słowa "niebezpieczeństwo", to manipulacja, to spiskowa teoria dziejów. Nie! Nie to niemożliwe, bo przecież my nie mamy wrogów. A skoro mamy samych przyjaciół, to po co nam wojsko, myśl strategiczna; po co przemysł - zakłady są tyle warte, ile zapłaci kupujący, po co nam uniwersytety, skoro plagiat załatwi wszystko. Za kilka lat starzy profesorowie zwolnią katedry. Wtedy pohulamy. Nikt nam nie podskoczy!

Zachód niech sobie pisze naszą historię, my będziemy mieć tytuły, pracę i pensje. A humanistyka? Jaka humanistyka? Kasa! I to jest perspektywa, to jest wolny rynek. Same dobro spływa na nas z Zachodu i Wschodu... chyba, że Putin! No, ale Unia i Amerykanie nas obronią. Po drugim piwie dochodzimy już do nieco głębszych wniosków, ale jedni milcząco drudzy boleśnie przełykają słowo "Majdan". Brzmi groźnie i napawa nadzieją.

Wypowiedzi można streścić w trzech punktach: - skoro prasa i społeczeństwo wypowiedziały się w sprawie Ukrainy jednym głosem, to politycy musieli się dostosować. I tu widać siłę demokracji, która wymusza na politykach i rządzie głos zgodny ze społecznym. Otwartym jednak pozostaje pytanie, kto napuścił redaktorów i społeczeństwo? - Majdan, wyłączając nacjonalizmy, pokazał wzorzec, a więc punkt odniesienia dla normalnych zachowań. Oligarchowie, którzy mieli coś na sumieniu, czmychnęli. Teraz wszyscy boją się drugiego Majdanu: w Rosji i w Polsce. Stąd ten strach i wspólny głos.

- Zaraz, zaraz coś tu śmierdzi; w taką zdolność do przepoczwarzania się można uwierzyć jedynie w przypadku chęci przejęcia lub utrzymania władzy. I wychodzi na to, że po raz kolejny zrobią nas w balona. Ale po trzecim piwie mało kto uwierzy w dobrą intencje rządu, większość machnie ręką.

I w tym momencie kabaret domyka swoje artystyczne koło: jeden wątek łączy się z drugim, propaganda i polityka spotyka się z publiką. I nic. Ważny jest pochód, ważne są sztandary - nie ważne czyje, ważna jest kiełbasa. Jedzmy, pijmy, póki czas, bo za sto lat nie będzie nas! Ale dość! Dość! Flesze, światło, kamery stop! Zatrzymajmy ten straceńczy pochód.

Odwróćmy wzrok od głównej sceny i skierujmy go na suflera, którego nikt nie słucha, ba, tylko niewielu ma świadomość, że takowy istnieje, gdzieś pod podłogą. Posłuchajmy, on ma coś do powiedzenia. (Dla wyjaśnienia, sufler, to nie tylko podpowiadacz, ale również obserwator i strażnik przekazu). Tu sufler ma charakter polifoniczny. On coś mówi. Cisza. Halo! - Czy ktoś zauważył, że Polska została wysunięta na pozycje harcownika, że jej nadmierna aktywność wobec pasywności Zachodu jest wyraźną dysproporcją?

Z Napoleonem poszliśmy na Moskwę, zostaliśmy sami i tak się skończyło. Potem, gdy my walczyliśmy o wolność, Europa wysubtelniała poczucie piękna, gdy w kolejnych powstaniach jak ryba łapaliśmy powietrze, nawet papież poparł silniejszych. Widać taniec chochołów, słychać zachwyty, nie słychać głosów rozsądku. "Dziadek" kombatant zauważył: - Mam takie wrażenie, że większość polskich publicystów i polityków, swoim zaślepieniem wobec Unii i Stanów Zjednoczonych, które trwa 20 lat, formalizuje nowy pakt Ribbentrop-Mołotow. Wracamy tam, skąd przyszliśmy.

Dziś wszyscy wyszli z domu oglądać nowe łuny, a dom pozostał otwarty i pusty. - Hm... - można by odpowiedzieć. Ale chyba nie jesteśmy aż tak bezbronni. Dowiedzieliśmy się wprawdzie, że Rosjanie potrzebują trzech do czterech dni by dojść do Warszawy, że Warszawa tradycyjnie jest bezbronna oraz że zanim otrzymamy pomoc z NATO, musimy się przez dwa tygodnie bronić sami. Nie jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, bo w sukurs przychodzi nam książka Zychowicza "Ribbentrop - Beck" i oskarżenie przedwojennego polskiego ministra spraw zagranicznych, że szukając sojuszników przeciw Hitlerowi wszedł on w porozumienie z Anglikami. A sojusz angielsko-polski zadecydował o odwróceniu natarcia Hitlera i skierowaniu niemal całej swej potęgi na Polskę. Wiele osób czytało te książkę (pomijając jej irracjonalność), można się nią posłużyć w wyjaśnieniu obecnej sytuacji. Czy przypadkiem ta zaprezentowana nam nowa hurrapatriotyczna kurtyna nie jest dowodem na to co zauważył ów kombatant? I legitymacją na uczynienie z nas jakiegoś kolejnego przedpola?

Zamiast iść na Moskwę, Moskwa przyjdzie do nas i wówczas domknie się sojusz Unii z Rosją. Czy ma jakieś znaczenie walka o niepodległość Ukrainy? Przecież obydwie skrajne strony może pogodzić obniżka ceny gazu i ropy. Nie jest to jednak takie proste. Ukraińcy nie mają jeszcze liderów, ale mają już swoją elitę... przypominającą tę naszą przedwojenną. Pomarańczowa rewolucja pozwoliła im zachwycić się Europą, uwierzyć w siebie i w Europę. Ale na Majdan szli już tylko ci, którzy wiedzieli, ze mogą tam zginąć, a to już zupełnie inna jakość... No i co, może jednak Majdan wyznaczył już pewien standard? A czy wystawienie nas na pierwszą linię frontu nie daje okazji do odrodzenia tradycyjnej polskiej inteligencji? Może i daje, ale Żołnierzom Niezłomnym ciężko się zmartwychwstaje. Oni nie chcieli się bić, ich do tego zmusiła sytuacja... Czy dziś wśród swoich wnuków znaleźliby wspólny głos? Wnukowie bardzo by chcieli, ale ten kabaret to nie z ich bajki. Wnukom pozostaje mozolna powtórka z historii, z poprawką na ziemie zachodnie, a więc na nowe polskie geopolityczne położenie. Hałas na Wschodzie, czyni pustkę informacyjną na zachodzie. Warto o tym pamiętać. Gdy zapomnimy o własnym siedzeniu, Kabaret wirtualnej rzeczywistości skończy swoją działalność zanim ujrzy światło dzienne.

PS. Nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja, ale bezdenną głupotą byłoby, gdyby jakikolwiek nasz rząd zgodził się na patronat Polski nad dawnymi ziemiami I RP. W ten sposób moglibyśmy zmarnować cały swój kapitał polityczny, jaki wypracowaliśmy w czasie poparcia walki Ukraińców i przejąć niechęć kierowaną do Rosjan na siebie.

Ryszard Surmacz

Ryszard SURMACZ (1950), historyk, przez 11 lat był dziennikarzem reportażystą w kilku polskich czasopismach. Pisze na tematy Ziem Odzyskanych, głównie w kontekście polskiej racji stanu. Na tematy śląskie publikował w "Kulturze" paryskiej, za którą otrzymał nagrodę POLCUL-u. Autor pięciu książek (szósta w przygotowaniu). Mieszka w Lublinie, obecnie pracownik IPN O/Lublin. Jeden z najlepszych znawców problematyki zachodniej i śląskiej. Autor serii artykułów na temat Ziem Odzyskanych, w których z niezwykłą przenikliwością i znajomością rzeczy omawia uwarunkowania historyczne, polityczne i kulturowe oraz trudną sytuację mentalną w jakiej znaleźli się Polacy zamieszkujący te tereny.
Na podstawie: wPolityce.pl

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu wPolityce.pl (13 marca 2014) pod tytułem "Kabaret wirtualnej rzeczywistości. Zamiast iść na Moskwę, Moskwa przyjdzie do nas i wówczas domknie się sojusz Unii z Rosją". Obecny tytuł, jak również wszystkie wytłuszczenia, pochodzą od redakcji koszalin7.pl.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież