Sunday, Feb 25th

Last update07:56:07 AM GMT

RSS
You are here Kultura Książka Jak to na wojence ładnie, czyli dzielni chłopcy... wehrmachtowcy

Jak to na wojence ładnie, czyli dzielni chłopcy... wehrmachtowcy

Email Drukuj PDF
Wehrmacht

Dzięki uprzejmości pana Leszka Żebrowskiego, badacza historii i publicysty, możemy opublikować artykuł opisujący na przykładzie jednej książki zjawisko, które sam autor określa jako "militaryzację niemieckiej pamięci historycznej". Polega ono na przedstawianiu niemieckiej machiny wojennej, Wehrmachtu i innych formacji, współodpowiedzialnych za rozpętanie II wojny światowej i hekatombę 70 mln ofiar, wyłącznie od strony czysto wojskowej, z pominięciem całego kontekstu politycznego, prawnego, a przede wszystkim moralnego.

Nie przypadkiem poprosiliśmy autora o zgodę na przedruk artykułu na portalu koszalińskim. Publikacje na temat wojskowych dziejów Koszalina, czy też dziejów miasta uwzględniających historię wojskową, wywołują coraz większe zaniepokojenie. Czy polski i koszaliński podatnik powinien dofinansowywać książki uprawiające "militaryzację niemieckiej pamięci historycznej". Czy w ten sposób nie wspiera polityki państwa niemieckiego z jego aż nazbyt wyraźną tendencją do zrzucania z siebie odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej? Czy historyk militarnych dziejów Koszalina miał prawo pominąć przy opisie dowódców koszalińskiej 32 dywizji piechoty Wehrmachtu informację - że jeden z nich gen. Franz Böhme został oskarżony o zbrodnie wojenne i popełnił samobójstwo w celi więziennej w Norymberdze (bilans jego dwumiesięcznego pobytu w Serbii to od 20.000 do 30.000 rozstrzelanych cywilów). Drugi z nich, gen. Nikolaus von Falkenhorst, skazany został po wojnie na karę śmierci zamienioną później na 20 lat więzienia (odpowiadał za wprowadzanie w życie na terenie Norwegii Kommandobefehl - tajnego rozkazu nakazującego fizyczną likwidację schwytanych brytyjskich komandosów). Czy koszalińscy radni (poza Stefanem Romeckim, który głosował przeciw) reprezentujący wszystkie partie polityczne brali pod uwagę naszą wrażliwość historyczną, kiedy dokładnie w 70 rocznicę szturmu na Warszawę w 1939 roku, w którym uczestniczyła niemiecka 32 dywizja piechoty Wehrmachtu z Koszalina, podejmowali decyzję o postawieniu pomnika poświęconego niemieckim mieszkańcom miasta?

Wszyscy dopiero uczymy się podejścia do dziejów Koszalina, wciąż poszukując swojej pomorskiej tożsamości i punktu oparcia dla naszej koszalińskiej historii. Zainteresowanie niemiecką przeszłością miasta jest zrozumiałe. Nie może to jednak oznaczać zupełnie bezkrytycznego, pozbawionego ocen moralnych, przyjmowania prusko-niemieckiej historii. Politycy, historycy i publicyści nie mogą ulegać tej samej fascynacji, której ulegają amatorzy poszukujący niemieckiego żelastwa na Górze Chełmskiej. Na nich spoczywa szczególna odpowiedzialność. Być może artykuł Leszka Żebrowskiego pozwoli nam to lepiej zrozumieć i wspólnie wypracować sposób przedstawiania dziejów Koszalina, zwłaszcza dziejów wojskowych. Nie możemy być tylko odkrywcami niemieckiej historii, bo o to lepiej zadbają sami Niemcy, lecz powinniśmy być twórcami polskiej kultury, bo Niemcy nas w tym nie wyręczą. (ah)

JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE, CZYLI DZIELNI CHŁOPCY... WEHRMACHTOWCY - cały artykuł

Artykuł Leszka Żebrowskiego pierwotnie ukazał się w „Naszym Dzienniku” z 12 stycznia 2010.

Leszek ŻEBROWSKI jest badaczem historii i publicystą, autorem między innymi książki „Paszkwil 'wyborczej'. Michnik i Cichy o Powstaniu Warszawskim”, Warszawa 1995.

Serdecznie dziękujemy Leszkowi Żebrowskiemu za wyrażenie zgody na przedruk artykułu na naszym portalu.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież