Thursday, Jun 22nd

Last update04:32:27 PM GMT

RSS
You are here Koszalinianie Kultura Lusia Ogińska

Lusia Ogińska

Email Drukuj PDF
Lusia Ogińska
Lusia Ogińska z rodziną
Matka Boska Dzieci Zamojszczyzny
Obraz Lusi Ogińskiej

Lusia Ogińska urodziła się 17 czerwca 1974 w Koszalinie. W pierwszym roku po urodzeniu wyjechała z rodzicami do Zamościa, w rodzinne strony obojga rodziców.

Matka poetki - Janina Ogińska jest pielęgniarką. Ojciec - Stanisław Ogiński był nauczycielem, po trosze rzeźbiarzem i poetą. Zmarł przedwcześnie mając 51 lat. Na cmentarzu zamojskim, na płycie nagrobnej widnieje napis - fragment wiersza Stanisława Ogińskiego.

...a może nas przysypie piach,
a może porwie wiatr,
i gdzieś daleko pośród gwiazd
znajdziemy lepszy świat...

Należy sądzić, że większość talentów Lusia Ogińska odziedziczyła po swoim zmarłym ojcu. W dzieciństwie jej ojciec często zabierał ją na długie spacery w głąb Parku Narodowego, uczył ją kochać przyrodę, podziwiać dziewiczą, niepowtarzalną Roztoczańską Puszczę, co później tak znacząco odbiło się w twórczości poetki - w jej "Księgach Roztoczańskich Krasnali", w sonetach polskich i wielu lirykach. W domu rodzinnym ukształtował się głęboki katolicyzm i patriotyzm poetki. Lusia Ogińska maturę zdała w Zamościu, wyjechała na studia do Warszawy, studiowała krótko, uznając, że wybrała kierunek dla niej niewłaściwy, bezwartościowy - wróciła do Zamościa.

Foto 1. Lusia Ogińska.
Foto 2. Lusia Ogińska w domu z mężem Ryszardem Filipskim, wybitnym aktorem, reżyserem filmowym i teatralnym, dziećmi, na tle tle portretu ojca prof. Mieczysława Krąpca, dominikanina, jednego z najwybitniejszych filozofów polskich, tomisty, rektora KUL, współtwórcy lubelskiej szkoły filozoficznej.
Foto 3. Matka Boska Dzieci Zamojszczyzny (2003) Obraz znajduje się w Kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski w Zwierzyńcu. Kościół stoi stoi w miejscu obozu niemieckiego dla przesiedleńców z terenów Zamojszczyzny.
Foto 4. Imieniny Torkela (2004). Obraz znajduje się w prywatnych zbiorach w Szwecji.

Odkrywanie poetki

Tu w 22 roku życia jej droga życiowa przecięła się z drogą Ryszarda Filipskiego - uznanego twórcy teatru i filmu. Ogińska przedstawiła mu swoje wiersze i akwarele mówiąc, że pisała i malowała: "od zawsze, nie pamiętam już od kiedy...". Filipski pierwszy uświadomił Ogińskiej jaki jest stan polskiej kultury - a literatury w szczególności, staczanie się literatury po równi pochyłej - przyśpieszone znacznie po 1989 roku. Odradził jej stanowczo pisanie wierszy białych twierdząc, że: "Jest to chodzenie poetów na łatwizny, że czasem, bardzo rzadko, tzw. wiersz biały można nazwać poetycką prozą - niczym więcej. Prawdziwy dobry wiersz, musi mieć rytm, rym, swoją niepowtarzalną śpiewność, że musi w małej ilości wersów zawierać bogatą treść, musi mieć swoją konkluzję, pointę, a przede wszystkim musi poruszać sferę uczuciową czytelnika, czy słuchacza." Zaproponował poetce głośnie czytanie i analizowanie Beniowskiego - Juliusza Słowackiego.

Ogińska w głębokim zrozumieniu i odczuciu odkryła na nowo piękno oktaw Słowackiego. Dobry wzór i praca poetki nad sobą szybko zaowocowała utworami na wysokim poziomie literackim. W połowie 1997 roku oboje opuścili Zamojszczyznę przenieśli się do podwarszawskiego Ursusa. Tu w małej kawalerce powstaje tom wierszy dla dzieci pt.: "Lusia Dzieciom", pierwsze trzy krasnalowe księgi: "Krasnalowe drzewo", "Miłosierdzie Baby-Jagi", "Skradzione marzenia"; tu w 2000 roku Ogińska tworzy dramat narodowy: "Zmartwychwstanie", tu także Ogińska pisze dwa tomy wierszy: "Tajemnica jasnego warkocza" i "Ojczyzna woła - sonety polskie" dedykowane później profesorowi filozofii, Ojcu Mieczysławowi Krąpcowi w 85. rocznicę jego urodzin. W Ursusie mieszkają siedem lat, tam przychodzą na świat ich dzieci: Bogumiła Janina Filipska i Ryszard Stanisław Filipski. Po 7 latach pobytu w Ursusie przyjaciele wynajmują im dom w jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie Lusia Ogińska i Ryszard Filipski wraz z dziećmi mieszkają do dziś.

W opisywanym czasie zawiązały się przyjaźnie Ogińskiej z Wojciechem Żukrowskim, Jerzym Dudą-Graczem, z jej twórczością zapoznali się także poeta ks. Jan Twardowski i prof. Wiktor Zin. Wszyscy wymienieni jako jedyni wypowiedzieli się o twórczości Lusi Ogińskiej, ich opinie poetka zamieściła we wstępie do swoich dzieł. Książki Ogińskiej są poszukiwane, rozchodzą się dobrze, krytycy, oficjalne media - milczą... Dlaczego? Bo Ogińska manifestuje, że jest Polką i katoliczką. Poetka mówi: "Nikt jak dotąd nie wymazał pojęć: kultura narodowa, literatura narodowa, teatr narodowy, sztuka narodowa - tak więc i poeta, pisarz powinien być narodowy. Jakoś do tej pory to nie pojawił się jeszcze pisarz międzynarodowy"!

Trudny debiut

Z wydawaniem pierwszych utworów poetki były spore trudności. Dzieła Ogińskiej krążyły po warszawskich wydawnictwach, wydawcy zdziwieni atrakcyjną formą i głęboko moralną treścią uśmiechali się pobłażliwie i twierdzili, że czasy, w których wydawało się takie utwory, już dawno bezpowrotnie minęły.

W szkatułce mojej pochowałam
pamiątki z pierwszych chwil szczęśliwych,
jest w nich historia nasza cała
i zawsze mogę ją ożywić...
Są tu skrzydełka srebrnej muchy,
które snom naszym pożyczyła,
słoń z porcelany - jak pień głuchy,
i wielka, głucha słonia siła.
Jest siódmy, siwy włos ze skroni
- te pierwsze sześć odeszło w ogień -
jest dzwonek, który już nie dzwoni,
bo chore serce ma, niemłode.
Jest pajęczyna zbita w kłębek,
co moc ma bardzo niezwyczajną,
zgubione serca w nitkę wprzędziesz,
i zaraz serca się odnajdą...
Jest pierwszy liść z pierwszego lasu,
i pocałunek na nim pierwszy,
i zegar co nie liczy czasu,
i pióro co nie pisze wierszy.
Jest fiolka deszczu z jarzębiny,
nieba kawałek - cerowany,
nos Mikołaja całkiem siny,
naleśnik pierwszy - nieudany.
Pierwsze zmarszczenie brwi ze złością,
i gwiazdka z twoim monogramem,
i skrzat zdziwiony maleńkością,
i pierwsze wstydy pochowane...
Aha! Są jeszcze suche głogi,
te pierwsze kwiaty na rocznicę,
są i przysięgi, i przestrogi,
i zasuszone tajemnice...

Jest diabli pazur, łza anioła,
jesienny wiatr zaczarowany,
i głos co na tym wietrze woła za odchodzącym wilkiem białym.
Jest pierwsze "kocham", "nienawidzę",
pierwsza jaskółka jest - niedoli,
i orle pióro z orlich skrzydeł...
I Polska, która ciągle boli...

Jest coś, co pierwsze się przyśniło...
Ta pierwsza i ostatnia miłość...

Lusia Ogińska
w: Podlaskie Echo Katolickie nr 50/2004

Jeden z wydawców rzekł nawet pouczająco: "W Ameryce, proszę pani, wydaje się wiele książek dla dzieci, w których w ogóle nie ma tekstów. Owszem są obrazki, ale żywe, ruchome - na przykład przy pochyleniu książki zajączkowi ruszają się oczy... Niech się pani nie uśmiecha, to jest atrakcyjne, to dzieci rozwija!" Chciałoby się powiedzieć daleko zaszliśmy po tej drodze do absurdu.

W końcu, dzięki wydawcom Zbigniewowi Jacniackiemu i Romualdowi Starosielcowi, a także znaczącemu wsparciu Bogdana Kulasa z Norwegii - zaczęły ukazywać się dzieła Ogińskiej. Najpierw w wydawnictwie Emaus, a później w wydawnictwie Nasza Książka. Jeszcze dwa wydawnictwa okazały zainteresowanie twórczością Lusi Ogińskiej, jedno w Lublinie, drugie w Warszawie, ale szersza współpraca z nimi nie powiodła się.

W latach 2004-2006 Ogińska pisze czwartą księgę krasnalową: "Wojenna sprawa Krasnala Łezki" i realizuje słuchowisko z całości Ksiąg Roztoczańskich Krasnali. Znakomitą muzykę do tego słuchowiska pisze Wojciech Zieliński a wykonanie wielu postaci w słuchowisku Ogińska powierza Ryszardowi Filipskiemu. Profesjonalizm Filipskiego podnosi rangę tego słuchowiska. "Wojenna sprawa krasnala Łezki" to utwór wyjątkowy. Bohaterowie ksiąg krasnalowych jesienną porą w domku wiedźmy Apolonii snują opowieści o dawnych i niedawnych historycznych czasach. Jest tu opowieść o Dzieciach Wrześniańskich, które odmówiły niemieckiemu nauczycielowi mówienia pacierza po niemiecku; jest opowiadanie dziadka Alojzego o pacyfikacji wsi na Pomorzu; jest także opowiedziana historia obozu w Zwierzyńcu, z którego Niemcy wywozili dzieci z okolic Zamościa, a także opowiadanie o bohaterskim koniu mjr. Hubala, który ginie pod kołami parowozu chcąc zatrzymać pociąg wypełniony dziećmi. Lusia Ogińska jest konsekwentna. Pierwsze tomy ksiąg roztoczańskich krasnali poetka poświęca trzem cnotom: wierze, miłosierdziu i nadziei. W tomie IV do baśni wprowadza historię prawdziwą, dzikie konie i krasnoludki porywają dzieci z niemieckich transportów - ratują Dzieci Zamojszczyzny. Niezwykły to zabieg literacki - wzruszająca, pełna liryzmu poetycka opowieść w której baśń przeplata się z historią prawdziwą. Cztery księgi krasnalowe stanowią doskonałą lekturę dla I, II, III, IV klasy szkoły podstawowej. Dziełami tymi zainteresowały się już poszczególne szkoły, dość letnie zainteresowanie wyraziło również Ministerstwo Edukacji. Naszym zdaniem Księgi Roztoczańskich Krasnali powinny znajdować się na półce w każdym polskim domu.

Zmartwychwstanie

Osobną sprawę w twórczości Ogińskiej stanowi "Zmartwychwstanie" - dramat narodowy nawiązujący, w sensie miejsca akcji, do "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. "Zmartwychwstanie" Lusia Ogińska pisała między czerwcem 2000 roku, a styczniem 2001. Marzeniem jej było wystawienie dramatu na scenie Teatru Słowackiego w Krakowie w dniu 16 marca 2001 roku - dokładnie w setną rocznicę wyreżyserowania i wystawienia "Wesela" przez Stanisława Wyspiańskiego. Marzenie się nie spełniło! Ponad dziesięć lat minęło od odzyskania "niepodległości" w 1989 roku, Kraków a zwłaszcza jego środowisko teatralne było już całkowicie spacyfikowane. Twórcy po prostu bali się dotknąć utworu, który jest za bardzo polski i zbyt groźny z powodu realistycznej oceny współczesnej, polskiej rzeczywistości. W maju 2004 roku w Sali Kongresowej w Warszawie doszło jednak do prapremiery "Zmartwychwstania". Mimo, że publiczność często nagradzała oklaskami tekst Lusi Ogińskiej, a cały spektakl zakończył się długimi niemilknącymi owacjami, to jednak reżyser tej prezentacji nie sprostał zadaniu, skreślił bowiem istotne dla dramatu postaci, a utwór - który mocno i odważnie mówi o pyrrusowym zwycięstwie "Solidarności" - złamał niezbyt mądrym chwytem inscenizacyjnym, stawiającym tezę, że Polskę mogą uratować trupy z przeszłości, wychodzące z grobów, czego oczywiście w dramacie Ogińskiej nie ma. Jest jedynie Widmo Żołnierza zamordowanego na UB, który ukazuje się Jadwidze - swojej ukochanej z tamtych, tragicznych lat. We wstępie do "Zmartwychwstania", w didascaliach poetka zwraca się z prośbą do twórców: by w inscenizacji dostosowali się do życzeń autorki: "...z całą skromnością i pokorą polskiego artysty, który jest w stanie poświęcić swoje pomysły, na rzecz czegoś istotniejszego, ważniejszego nawet od własnej wolności twórczej".

Poetka sugeruje także: "aby widzowi nie przerywać kontemplacji, stopniowego zagłębiania się w ideę utworu w problem zdrady, a także sumienia każdego z nas, patrzącego na kolejny upadek naszej ojczyzny". Adresując te słowa do reżyserów, inscenizatorów "Zmartwychwstania" poetka daje dowód swojej znajomości rzeczy, wie jaki jest stan teatru w Polsce, że wypełniony jest reżyserami, którzy swoje nieuctwo, brak wyobraźni i pokory pokrywają "nowoczesnością", nowatorstwem bełkotliwym i nic nie znaczącym, którzy wykoślawiają, niszczą, zmieniają sens każdego utworu scenicznego - Ogińska twierdzi, że ten teatralny obłęd niestety dziś jest już powszechny: "czy ktoś jeszcze pamięta, że Stanisław Wyspiański napisał studium o Hamlecie, czy ludzi teatru interesują osiągnięcia Schillera, Osterwy, Jaracza i Perzanowskiej, czy nawet Swinarskiego? Czy wiedzą, czy jeszcze pamiętają na jaki poziom wymienieni twórcy wynieśli polski teatr. Dzisiejszy teatr zabijany jest banałem, nieuctwem i wulgaryzmem! Autor nie ma nic do powiedzenia, współcześni reżyserzy robią sobie z tekstami sztuk co chcą! Ta sprawa jest tak nieuczciwa - mówi dalej Ogińska - że wymaga już chyba sejmowych, ustawowych zmian w prawie autorskim, takich zmian, które by broniły autora przed barbarzyńcami...".

Spotkania z o. Krąpcem

Jesień 2002 roku Ogińska z rodziną spędza w Lublinie. Zawiązuje się istotna dla dalszej twórczości poetki znajomość z ojcem Mieczysławem Krąpcem. Powstaje film: "U źródła prawdy". Dwanaście dialogów Ogińskiej z Ojcem profesorem (o filozofii, o życiu i pracy mnicha, o Polsce wczorajszej i dzisiejszej, o wierze, o kościele prześladowanym, o miejscach umiłowanych, o szatanie, o piśmiennictwie nadobnym, o historii, o narodzie, o zwątpieniu i nadziei).

Spotkania dwudziestosześcioletniej poetki z ponad osiemdziesięcioletnim myślicielem - twórcą "Powszechnej Encyklopedii Filozofii" - okazały się zamysłem niezwykle interesującym. W każdy odcinek filmu poetka wprowadziła etiudę słowno-muzyczną, adekwatną do treści poruszanych w dialogu, film zrealizowany bardzo niewielkimi środkami, stąd pewnie nie najdoskonalszy technicznie - dzięki jednak obecności w nim największego polskiego filozofa, tomisty, przedstawiciela realistycznej szkoły myślenia - został entuzjastycznie przyjęty tak na prapremierze w Muzeum Niepodległości w Warszawie, jak i w późniejszych trzech emisjach w TV TRWAM. Ogińska w ojcu profesorze Krąpcu znalazła pomoc w rozwiązywaniu problemów teologicznych, czy filozoficznych. W częstych rozmowach telefonicznych, a także spotkaniach ojciec Profesor Mieczysław Krąpiec służy Lusi Ogińskiej radą i pomocą.

Lusia Ogińska ilustruje swoje książki, maluje akwarelami i pastelami - zupełnie nie zainteresowana tak popularnymi dziś technikami komputerowymi, dlatego jej ilustracje do książek dla dzieci są tak pełne wyrazu. Księgi Roztoczańskich Krasnali - wyjątkowo bogato ilustrowane - niewątpliwie są dziełem największym w historii literatury polskiej dla dzieci, nie tylko z powodu swojej objętości, treści i formy, ale również dlatego, że tekst i ilustracje stworzone przez tę samą osobę stanowią integralną, porywającą całość! Podkreślili to w swoich opiniach prof. Jerzy Duda-Gracz, prof. Wiktor Zin, pisarz Wojciech Żukrowski, a także poeta ks. Jan Twardowski. Ogińska swoje talenty plastyczne i muzyczne (Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego wydało właśnie płytę CD z 14 piosenkami pod wspólnym tytułem "Wiersze nucone" teksty i muzyka Lusi Ogińskiej) rozwija niejako obok głównego nurtu swojej twórczości - poezji.

Wesprzyjmy poetkę

Ciekawym i celnym pomysłem formalnym Lusi Ogińskiej jest krótki, zwarty felieton, zawsze wsparty wierszem wzbogacającym jego treść. Dzięki warstwie emocjonalnej wiersza całość publikacji trafia w sferę emocjonalną czytelnika - co w zwykłej publicystyce zdarza się nader rzadko. Felietony Lusia Ogińska pisze od wielu lat - w "Myśli Polskiej", ukazywały się także w kanadyjskim "Gońcu" i dalej ukazują się na wielu polskich portalach internetowych - w tym szczególnie lansowane przez Wirtualną Polonię. Nasza narodowa poetka jest w swoich poglądach bezkompromisowa nie ma w jej publicystycznej twórczości - tak dziś w dziennikarstwie powszechnego - serwilizmu. Ogińska jest osobą odporną na wszelkiego rodzaju zewnętrzne naciski, czy zmieniające się polityczne i artystyczne mody, stoi mocno na katolickim i narodowym gruncie. Jeśli w jej felietonie oceniana jest jakaś osoba publiczna - to zawsze rzetelnie, odważnie i sprawiedliwie. Jej felietony czynią zdrowy ferment - szczególnie wśród tych rodaków, którzy dali się otumanić służalczym polskim mediom.

Lusią Ogińska zainteresowało się ostatnio Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego, zaproszono ją do szerokiej współpracy w najbliższym czasie, oprócz wymienionych tu dzieł, których rozpowszechnianiem zajmuje się właśnie Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego, ukażą się "Ślady Ewangelii" - zbiór wierszy zainspirowanych przypowieściami ewangelicznymi Jezusa Chrystusa, oraz Drogą Krzyżową. Poetka aktualnie pracuje nad poetyckim dramatem "Ostatnią w Archipelagu" i poematem o św. Stanisławie Kostce - adresowanym także do podupadłych zakonów, których świetność po drugim soborze jest niestety w zaniku.

Budując internetową stronę Lusi Ogińskiej pragniemy wesprzeć poetkę, spopularyzować jej twórczość i wszelką działalność, wierząc, ze jest Lusia Ogińska czymś niezwykłym na mapie współczesnej kultury polskiej, że jej przykład pociągnie za sobą innych, uzdolnionych młodych ludzi, którzy wstąpią na drogę odrodzenia "polskiego piśmiennictwa nadobnego".

Administratorzy strony Lusi Ogińskiej
inż. Krzysztof Wójcik
dr Stanisław Rzeszutek
www.lusiaoginska.com

Mówią autorzy strony internetowej Lusia Ogińska
Twórczość Lusi Ogińskiej była dla nas wielkim odkryciem, a zarazem zaskoczeniem, iż w tak niesprzyjającym dla literatury i poezji okresie mógł się pojawić talent na jej miarę.
W czasach, gdy na półkach księgarskich dominuje "twórczość" nie mająca nic wspólnego z pięknem, a utworów patriotycznych jest jak na lekarstwo, gdyż patriotyzm jest zwalczany przez siły postępu - pojawia się oto poetka, która za nic ma cały tzw. "salon", zasługujący raczej na miano chlewa; poetka idąca pod prąd obowiązujących trendów, na wskroś polska i katolicka, rymująca wiersze i dbająca o ich rytm; poetka troszcząca się o właściwe moralne przesłanie swych utworów... o piękno zarówno formy, jak i treści. A w dodatku politycznie niepoprawna. Gdzież ona się uchowała?
Nasza fascynacja twórczością Lusi Ogińskiej szybko przerodziła się w decyzję, aby w miarę naszych sił i środków jak najszerzej spopularyzować poetkę, a przy okazji przywrócić właściwe znaczenie słowom literatura piękna. (...)

Serdecznie zapraszamy!
dr Stanisław Rzeszutek, Chicago
inż. Krzysztof Wójcik, Sztokholm

Podziękowanie
Komitet Obywatelski Miasta Koszalina dziękuje pani Lusi Ogińskiej, koszaliniance z urodzenia, za wyrażenie zgody na zamieszczenie zdjęć i reprodukcji swoich obrazów. Wyrażamy wdzięczność Administratorom strony internetowej o Lusi Ogińskiej, którymi są panowie dr Stanisław Rzeszutek z Chicago i inż. Krzysztof Wójcik ze Sztokholmu, za przybliżenie - z daleka - nieznanej nam, a jakże bliskiej, postaci wybitnej koszalinianki oraz za okazaną życzliwość i zgodę na przedruk artykułu.


Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież