Monday, Apr 24th

Last update03:07:55 AM GMT

RSS
You are here Koszalinianie Kultura Romuald Kłos

Romuald Kłos

Email Drukuj PDF
R. Kłos

Poszedłem na casting. Sekretarka oznajmiła mi, że Gibson mnie nie przyjmie, bo nie jestem umówiony. Powiedziałem więc, że chcę tylko zostawić swoje zdjęcie. Zaniosła więc je Gibsonowi i po chwili wraca z wiadomością, że zostanę przyjęty. Siedząc w poczekalni, wdałem się z innym uczestnikiem castingu w rozmowę na temat Boga. On twierdził, że Bóg nie istnieje i nie wysłuchuje naszych próśb. W pewnej chwili przyszła sekretarka i powiedziała, że Mel Gibson nie zdąży mnie już przyjąć. To był koniec marzeń. Wtedy zacząłem się modlić. Po chwili znów przychodzi sekretarka i mówi, że Gibson jednak mnie przyjmie. Odwróciłem się do sąsiada: "Widzisz, jednak Bóg wysłuchuje naszych próśb".

ROMUALD KŁOS - cały artykuł.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież