Saturday, Nov 18th

Last update10:53:45 PM GMT

RSS
You are here Koszalin Wydarzenia Kampania Pawła Kukiza w Koszalinie: Przestawiamy sprawy z głowy na nogi (zdjęcia)

Kampania Pawła Kukiza w Koszalinie: Przestawiamy sprawy z głowy na nogi (zdjęcia)

Email Drukuj PDF
Kukiz

Podczas miejskiej majówki, na ulicach, na "giełdzie" (wielkie niedzielne targowisko), a nawet na plażach w Mielnie i w Unieściu prowadzili akcję wyborczą koszalińscy zwolennicy Pawła Kukiza i ordynacji jednomandatowej (JOW). Entuzjazmem i zaangażowaniem nadrabiali dystans dzielący ich od bogatych, sponsorowanych milionami z kasy państwowej kampanii kandydatów partyjnych.

- Przestawiamy sprawy z głowy na nogi - zapewniali w rozmowach z potencjalnymi wyborcami. - To jest nasze państwo nie ich, polityk ma być naszym pracownikiem, a nie my ich niewolnikami.

Kampania na rzecz Pawła Kukiza różni się od innych. Jest w gruncie rzeczy kampanią na rzecz fundamentalnej zmiany ustrojowej państwa, takiej zmiany, która przywróci państwo obywatelom, uczyni ich podmiotem polityki, a nie przedmiotem i wyborczym mięsem armatnim jak obecnie. I odwrotnie - politycy powrócą na miejsce przewidziane dla nich w normalnej demokracji - osób posłanych (stąd nazwa "poseł") do reprezentowania danej społeczności (np. Koszalina), a nie wszechwładnych wodzusiów namaszczonych nie wiadomo przez kogo, wiadomo jednak, że nie przez wyborców. Polacy odzyskają zawłaszczone przez partie prawa wyborcze, zwłaszcza bierne prawo wyborcze (prawo do wybieralności), którego - choć jest zagwarantowane Konstytucją - w rzeczywistości nie posiadają.

- Większość posłów w polskim Sejmie, przedstawicielstwie narodu, otrzymała poparcie rzędu 1-3 proc. wyborców w swoich okręgach. Są nawet tacy, którzy otrzymali mniej głosów, niż niejeden radny w powiatowym mieście - mówi Krzysztof Tudynek. - Jaka to reprezentacja? - pyta retorycznie.

Podczas akcji ulotkowej nie obeszło się bez zgrzytów. - Na terenach podożynkowych, gdzie odbywała się majówka, zażądano od nas 200 złotych placowego, chociaż to teren otwarty, a my nie rozstawialiśmy się z żadnym stoiskiem, chodząc po prostu między ludźmi - relacjonuje Stefan Romecki, społecznik i radny miejski, który przewodzi całej akcji. - Pieniędzy zażądał organizator, Centrum Kultury 105, instytucja miejska podlegająca pod koszaliński ratusz, o którym niedawno było głośno w całej Polsce, kiedy ujawniono, ze wypłacił swoim urzędnikom po 400 złotych nagrody za zrobienie klaki i tła dla Bronisława Komorowskiego podczas jego wizyty wyborczej w Koszalinie.

- Co ciekawe, oprócz nas, nie było na majówce żadnego komitetu - dodaje Andrzej Jacyniak. - Partyjniacy się pochowali, chyba się umówili, że nie będą psuć ludziom apetytu przy grillu. My kompleksów nie mamy, bo walczymy właśnie o to, żeby polska polityka nie wywoływała w ludziach odruchu wymiotnego.

- Oceniam, że jedna trzecia wszystkich osób, którym rozdawaliśmy ulotki zagłosuje na Pawła Kukiza - mówi Stefan Romecki. - Na plażach spotykaliśmy ludzi z Poznania, Radomia, Piły, Warszawy i Krakowa. Zaskoczyło nas to, że bardzo wielu z nich było już zdecydowanych na obdarzenie zaufaniem Pawła Kukiza. Przeżyliśmy wiele sympatycznych chwil, ludzie chętnie się z nami fotografowali, rozmawiali, wyciągali termosy z kawą.

Na niedzielnej giełdzie, wielkim koszalińskim targowisku, "Kukizowcy" znów byli jedynym komitetem prowadzącym kampanię. - Kandydaci komitetów partyjnych nie muszą pracować, maja pieniędzy jak lodu - śmieje się Jacyniak. - Komorowski i Duda maja po 10 mln zł z budżetu państwa, Kukiz ma 0,3 mln ze składek obywateli. Kiedy ludzie się o tym dowiadują, bo przecież media o tym nie napiszą, łapią się za głowę.

Oto nazwiska tylko niektórych osób zaangażowanych w kampanię: Krzysztof Todynek z żoną Katarzyną i córką Barbarą, Natalia Kaczmarek, Andrzej Jacyniak, Ada Kędzia, Marzena Kółakowska, Paweł Ryfun, Renata Parafiniuk, Tomasz Palij.

Akcja ulotkowa prowadzona jest również w innych miejscowościach Pomorza Środkowego: Słupsku, Sławnie, Białogardzie, Bobolicach. O materiały wyborcze proszą również samorządowcy, zwłaszcza z małych gmin wiejskich. - Dzielimy się z nimi tym co mamy, dzisiaj przyjechał wójt gminy Dygowo, Marek Zawadzki, ale przed nami jeszcze tydzień kampanii, więc nie możemy zaoferować zbyt wiele - mówi Romecki. (zm)

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież