Thursday, Sep 21st

Last update07:01:47 AM GMT

RSS
You are here Koszalin Publicystyka Piotr Jedliński zastąpi Mirosława Mikietyńskiego

Piotr Jedliński zastąpi Mirosława Mikietyńskiego

Email Drukuj PDF
Ratusz

Piotr Jedliński, dotychczasowy sekretarz miasta, będzie do czasu wyborów samorządowych pełnił obowiązki prezydenta Koszalina. Na stronie internetowej ratusza, w poniedziałek 7 czerwca ukazało się oświadczenie prezydenta Mirosława Mikietyńskiego. "Uznałem, że stan mojego zdrowia sprawia, iż nie mogę już dłużej odpowiedzialnie pracować" - pisze prezydent. Wyjaśnia, że rozważał dwie możliwości: dymisje lub urlop i zwolnienie lekarskie. Wybiera opcję drugą, ponieważ pierwsza oznacza przedterminowe wybory. Wyznacza Piotra Jedlińskiego, dotychczasowego sekretarza miasta, na swego zastępcę. Wyjaśnia również przyczyny swej decyzji oraz informuje o poparciu dla Piotra Jedlińskiego w jego staraniach o prezydenturę w nadchodzących wyborach.

Decyzja prezydenta, choć przedstawiana przez media jako zaskakująca, nie jest i być nie może zaskoczenie dla każdego, kto interesuje się sprawami miasta. Spróbujmy zatem odpowiedzieć na pytanie, kim jest Piotr Jedliński i jakie posiada kwalifikacje do rządzenia 100-tysięcznym miastem.

Pierwszym i podstawowym zadaniem prezydenta jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania urzędu oraz obsługi mieszkańców, mówiąc inaczej: administrowanie miastem. Nikt lepiej od Jedlińskiego sobie z tym nie poradzi. W jego przypadku nazwa pełnionej funkcji - sekretarz miasta, czyli dyrektor generalny urzędu - nie oddaje w pełni tego, czym się zajmował. W rzeczywistości jego pozycja była silniejsza od wiceprezydenta. Podlegało mu 8 komórek organizacyjnych ratusza, a więc prawie tyle co trzem pozostałym wiceprezydentem razem wziętym (po 3 komórki organizacyjne każdy), w tym także te wydziały, które wiążą się z największą odpowiedzialnością - realizują zadania zlecone przez państwo, wystawiając dokumenty "z orzełkiem" - dowody osobiste, prawa jazdy, dowody rejestracyjne, rejestry działalności gospodarczej. Jedliński odpowiadał również za sprawy personalne w ratuszu, jemu też podlegały komórki kontroli wewnętrznej oraz informatyzacji. Krótko mówiąc, kluczowe wydziały administracyjne. Sprawował także nadzór nad biurem rady miejskiej, które odpowiada za prawidłowość procesu legislacyjnego (stanowienia prawa miejscowego) oraz zajmował się organizacją wyborów politycznych wszystkich szczebli na obszarze miasta. Jedliński, chociaż zawsze pozostawał w cieniu, był drugi po prezydencie wśród osób skupiających w swych rękach największą władzę.

W komentarzach prasowych dominują argumenty polityczne, głównie dotyczące ewentualnego startu Jedlińskiego w wyborach. W parze z nimi idzie retoryka, w której aż roi się od takich określeń jak "układanka", "rozdanie", "przetasowanie", "zagrywka". Rządzenie 100-tysięcznym miastem to jednak coś więcej niż tylko karciana rozgrywka. Personalia są ważne, ale nie powinny przesłaniać faktu, że to ludzi dobiera się do zadań, a nie odwrotnie. Rozgrywki personalne nie są celem polityki, ale jej kłopotliwym dodatkiem. Aktualny cel koszalińskiej polityki jest niezmienny: pozyskanie dużych pieniędzy z Unii Europejskiej. Na tyle dużych, żeby Koszalin dokonał skoku cywilizacyjnego i odzyskał utraconą rangę największego i najsilniejszego ośrodka miejskiego na Pomorzu Środkowym, centrum gospodarczego, kulturalnego i akademickiego regionu, silnego nie siłą biurokracji wojewódzkiej, ale możliwościami przyciągania i ogniskowania wokół siebie innych ośrodków. Trudno zaprzeczyć, że aktualnie to właśnie Jedliński - ze znajomością języków, doświadczeniem administracyjnym i obyciem prawnym - od dawna wdrożony i przysposobiony do tych zadań, zapewnia ciągłość tej wizji Koszalina, którą określa się jako "drugi biegun województwa", a która z grubsza polega na tym, żeby konkurentem dla Koszalina był Szczecin a nie Szczecinek.

Nominację Jedlińskiego okrzyknięto wstępem do kampanii prezydenckiej, zarzucając prezydentowi Mikietyńskiemu, że stworzył swemu faworytowi handicap nad przyszłymi przeciwnikami. Łatwo sobie jednak wyobrazić, jak zostałaby przyjęta nominacja kandydata należącego do partii politycznej. Mieszkańcy miasta nie mogli się po prostu obudzić w mieście rządzonym przez partyjnego prezydenta, bo w wyborach nie głosowali na kandydata partii, owszem, wybierali kandydata popieranego przez kilka partii, ale to dość istotna różnica. Nominacja osoby związanej z partią polityczną byłaby odebrana jako złamanie zasad demokratycznych, sztuczne przemodelowanie sceny politycznej, a także zmiana wyborczego werdyktu. Ten zaś zapadł jesienią 2006 roku i nadal obowiązuje - prezydent Koszalina jest bezpartyjny, co nie wyklucza poparcia ze strony partii politycznych. Trudno też mówić o dobrej pozycji startowej Jedlińskiego w nadchodzących wyborach, skoro czeka go niełatwe zadanie dokonania reorganizacji urzędu po odejściu Mirosława Mikietyńskiego, pod bacznym okiem przyszłych konkurentów w wyścigu prezydenckim, z których żaden znaczący woli się jeszcze nie ujawniać.

Piotr Jedliński ma 44 lata, jest żonaty, ma dwóch synów. Zna języki, angielski i francuski. W dzieciństwie przebywał z rodzicami w Afryce, po powrocie do kraju ukończył Politechnikę Szczecińską, odbył staż zagraniczny we francuskim ministerstwie finansów. Pracował w administracji samorządowej i rządowej. Absolwent rządowej Krajowej Szkoły Administracji Publicznej w Warszawie, znalazł się w składzie korpusu cywilnego urzędników. Od 2002 roku najbliższy współpracownik prezydenta Mikietyńskiego. W 2009 startował w wyborach do Europarlamentu z listy PO. Brak uzgodnień między koszalińskimi partiami (niezbędny warunek do tego, żeby Koszalin miał swego europarlamentarzystę) oraz rozbicie głosów w koszalińskiej PO na dwóch kandydatów sprawiły, że oprócz szczecińskiego pewniaka (Sławomir Nitras) drugi mandat w Europarlamencie z listy PO przypadł Zielonej Górze, a nie Koszalinowi. Mianowany pełnomocnikiem prezydenta Koszalina ds. integracji Jamna i Łabusza z Koszalinem, z tego zadania - mało eksponowanego, ale niezwykle ważnego dla Koszalina - wywiązał się bardzo dobrze, dokonując niemal bezbolesnej i wolnej od kosztów społecznych integracji z Koszalinem. Wdraża projekt „Inteligentny Koszalin” obejmujący między innymi bezpłatny radiowy internet w 50 punktach miasta.

Zbigniew Jarosz

Opinii i komentarzy wyrażanych przez autorów publikujących na portalu koszalin7.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji lub stanowiskiem KOMK

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież