Sunday, Nov 19th

Last update10:53:45 PM GMT

RSS
You are here JOW Wybory świat Sierpniowe wieści z Rumunii

Sierpniowe wieści z Rumunii

Email Drukuj PDF
CCR

Najważniejsza instytucja w kraju, od której teraz wszystko zależy [Sąd Konstytucyjny - dop. red.], 2 sierpnia udała się na zasłużony urlop, ogłaszając przedtem, że przesuwa termin, w jakim domaga się przedstawienia prawdziwych spisów wyborców z 12 września na 31 sierpnia. Ponieważ rząd postanowił dokonać ponownego spisu wyborców, więc Wysoki Trybunał zastrzegł się, iż nie interesują go nowe spisy: on chce wiedzieć ilu było uprawnionych do głosowania w dniu 29 lipca! Sędziowie na urlopie nie mają łatwego życia, bo trwają nieustające naciski, z powodu których niektórzy z nich poskarżyli się nawet do Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej. Podobno naciskają na nich ze wszystkich stron: z jednej strony zawieszony prezydent Basescu, z drugiej urzędujący prezydent Antonescu, a na tym bynajmniej nie koniec. W wyniku tych nacisków, na żądanie zawieszonego prezydenta, odpoczywający na urlopie Sąd dokonał jeszcze raz przesunięcia terminu i zażyczył sobie dostarczenia mu ważnych spisów do 21 sierpnia!

Sąd Konstytucyjny Rumunii (CCR). Foto: Romania-Insider.com

Tymczasem spisy przygotowane przez Centralne Biuro Wyborcze zaaresztowała Prokuratura i sama zajęła się badaniem ich autentyczności. Poinformowała przy tym Sąd, że dostarczy mu te spisy na życzenie. Sąd jednak nie życzy sobie spisów od Prokuratury: spisy ma dostarczyć Rząd! W tej sytuacji Prokuratura solidnie zajęła się badaniem spisów: prokuratorzy, zatrzymują obywateli nawet pod kościołami i dokonują przesłuchań. Pytają mianowicie, czy naprawdę uczestniczyli w referendum, czy też ktoś za nich się tam podpisał? Obywatele prawdziwość swoich oświadczeń mają potwierdzić przysięgą na… Pismo Święte! Ta akcja Prokuratury już wywołała protesty uliczne na ulicach Bukaresztu.

Nic więc dziwnego, że miłujące demokrację i praworządność kraje świata nie mogą na to patrzeć bezczynnie. 13 sierpnia przybył do Bukaresztu z wizytą duszpasterską Philip H. Gordon, asystent Sekretarza Stanu USA Hilary Clinton. Jest ciekawe i znamienne, że pierwszą wizytę złożył nie urzędującemu premierowi, ani nie urzędującemu prezydentowi, lecz zawieszonemu prezydentowi Traianowi Basescu. Na opublikowanej 16 sierpnia konferencji prasowej jednoznacznie poparł żądania sformułowane w 11 punktach przez Komisję Europejską. Naturalnie, jest bezstronny i nie chodzi mu o to, czy wygra Basescu czy Ponta, ważne, żeby nie ucierpiała demokracja i demokratyczne procedury, bo kraj NATO, z którym Stany Zjednoczone wiążą tak ważne nadzieje w tym regionie świata musi być absolutnie demokratyczny. Prezydenci i rządy przechodzą i odchodzą, a pozostają instytucje i procedury demokratyczne i te muszą być bez zarzutu. Stany Zjednoczone i demokracje światowe są zaniepokojone doniesieniami o fałszerstwach wyborczych, manipulacjami z ustawą o referendum i to musi być porządnie i do końca wyjaśnione. Quorum musi być absolutnie respektowane!

Tylko jakie jest to ŚWIĘTE QUORUM? Były już minister spraw wewnętrznych oświadczył, że absolutnie nie może brać odpowiedzialności za listy dostarczone Centralnej Komisji Wyborczej. Z drugiej Narodowy Instytut Statystyki opublikował właśnie informację, że wg ich obliczeń liczba uprawnionych do głosowania wynosi 16 527 971. W takiej sytuacji 8 459 836, którzy według CKW wzięli udział w głosowaniu przekracza żądane 50% +1. Oto prawdziwa rumuńska kwadratura koła!

Dziennikarze na konferencji prasowej pytają, jak Stany Zjednoczone widzą dalszą współpracę z prezydentem, którego odejścia zażądało w referendum ok. 8 milionów Rumunów? Philip Gordon ustosunkowuje się do tej kwestii dyplomatycznie: w demokracjach tak bywa, że rządy i prezydenci są ze sobą skłóceni, ale przecież muszą, dla dobra kraju i demokracji kohabitować. Ma więc nadzieję, że wszystkie zainteresowane strony wykażą dobrą wolę i w Rumunii taka "kohabitacja" też będzie możliwa.

Nie od wczoraj wiadomo, że gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. Jednomandatowe okręgi wyborcze w Rumunii, silny rząd we współpracy z prezydentem cieszącym się autorytetem społecznym - to nie są warunki sprzyjające prowadzeniu polityki globalnej. Szczególnie w tak newralgicznym regionie świata, w jakim położona jest Rumunia.

Jerzy Przystawa

16 sierpnia 2012

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież