22
Pn, Kwi
1 New Articles

Andrzej Lepper nie żyje

Wydarzenia

A. LepperAndrzej Lepper został znaleziony martwy w warszawskiej siedzibie Samoobrony. Według policji, popełnił samobójstwo. Andrzej Lepper miał 57 lat. Założyciel i przewodniczący partii Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej oraz Związku Zawodowego Samoobrona. Poseł na Sejm IV i V kadencji w latach 2001-2007.

Był ministrem rolnictwa i rozwoju wsi oraz wicepremierem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a następnie w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Bronił zmarginalizowanych mieszkańców wsi, byłych pracowników pegeerów, zlikwidowanych z powodów politycznych, a nie ekonomicznych, jako czynnik, który mógłby zablokować późniejszą wyprzedaż ziemi i możliwość zgromadzenia ogromnych majątków przez nowe elity polityczne. Bronił rolników przed obłędną polityką rolną tamtych lat, kiedy to odmawiano skupu zboża od polskich rolników, a jednocześnie na bocznicach stały całe składy kolejowe z importowanym zbożem. Ostrzegał przed tym, co później nastąpiło, dewastacją i likwidacją polskiego przemysłu rolno-spożywczego. Był postrachem okrągłostołowych elit, samozwańczych właścicieli III Rzeczypospolitej, którzy w wyniku politycznego kontraktu podzielili się władzą i pieniędzmi za plecami Polaków. Rozbudził autentyczne nadzieje na naprawę Rzeczypospolitej, później jednak uległ elitom, wchodząc na salony polityczne i przyjmując ich styl. Zrozumiał swój błąd i przeprosił, ale społecznego i politycznego kapitału nigdy już nie odzyskał.

Wspomina Stefan Romecki z Komitetu Obywatelskiego Miasta Koszalina: - Nie pamiętam, który to był rok, ale Andrzej Lepper był już wtedy ważnym politykiem. Trwała Msza św. w katedrze w Koszalinie. Nagle jeden z kombatantów stojących w poczcie sztandarowym, zemdlał i osunął się na posadzkę. Jedynym, podkreślam - jedynym, uczestnikiem nabożeństwa, który pospieszył z pomocą, był Andrzej Lepper. Natychmiast zerwał się z ławki i nie zważając na okoliczności, udzielił pomocy omdlałemu, cucąc go i wyprowadzając do zakrystii.

- Inne zdarzenie, które dobrze zapamiętałem. W latach walki o prawo do wybudowania pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego w Koszalinie, być może nawet w najtrudniejszym momencie tej walki, kiedy szanse na realizację były bardzo małe, zadałem pytanie Andrzejowi Lepperowi, co sądzi o tej głośnej wówczas sprawie. "Jak to jest - odpowiedział pytaniem na pytanie - że na Pomorzu wyprzedaje się tysiące hektarów w obce ręce, a jednocześnie na tym samym Pomorzu brakuje czterech metrów kwadratowych, kawałka gruntu o wymiarach dwa na dwa metry, pod budowę pomnika największego z Polaków?"

- Kiedyś spotkałem go jak był już wicepremierem - wspomina Romecki. - Co słychać, krzyczy do mnie z daleka. Ja mu na to, że dalej robię to co robiłem, staram się pomagać innym. A on do mnie, ty Stefan rób to w Koszalinie, ja to będę robił w Warszawie. Tak zapamiętam Andrzeja Leppera.

- Był prostolinijny i ufał ludziom, co należy uznać za zaletę życiową, ale przeciwwskazanie do udziału w polskiej polityce, która jest bagnem - mówi Tadeusz Rębisz z KOMK. - Na chwilę zapomniał z jakim systemem ma do czynienia. I to wystarczyło. (mw)