Kocham Koszalin! Pęknięte serce Platformy Obywatelskiej

Miłość POStraszna przypadłość dotknęła Platformę Obywatelską w Koszalinie. Tuż przed samymi wyborami do samorządu, stronnictwo zapałało miłością do Koszalina! I nie jest to jakaś zwykła miłostka, przelotny flirt, banalny romans, ale wielka namiętność, miłość głęboka, aż do zatracenia. Partia miłości postanowiła obwieścić to światu, ustawiając na każdej ulicy wielkie napisy „Kocham Koszalin!”, łamiąc tym samym dyskrecję i tabu, które otaczają intymne relacje.

Przestrzec należy tych, którzy z tej nagłej miłości chcą sobie pożartować. Namiętność bywa niebezpieczna, a wiemy o tym nie tylko z doświadczenia, ale i z literatury. Ot, choćby w „Popiołach” Stefana Żeromskiego mamy dokładny opis miłosnej gorączki, jaka ogarnęła Rafała Olbromskiego do pięknej Helenki, na długo przed tym, nim dopadła Platformę Obywatelską w mieście Koszalinie. Jak czytamy, kochanek od miłosnej konfuzji „wychudł, zżółkł, sczerniał i wyglądał obrzydliwie”. I chociaż nasi kandydaci tak nie wyglądają, przeciwnie – sprawiają wrażenie dobrze odżywionych, mają zdrową rumianą cerę, to nie dajmy się zwieść – żywiołowe procesy wewnętrzne nie od razu ujawniają się na zewnątrz, zwłaszcza jeśli są stosunkowo świeżej daty.

Dużo mówi się dziś o epidemiach, tymczasem u Rafała znacznie wcześniej miłość „szerzyła się jak zaraza”. Przyszły stany graniczące z obłędem, nasz bohater nie potrafił opanować „pożądań, bólów ślepych i ciemnych, palących się namiętności”. Z tego wszystkiego „tęsknił do szaleństwa”, „pragnął, żeby go bili, żeby cierpieć aż do obłąkania”, śniły mu się „baty na śmierć”, chciał „rwać i szarpać”. Później było już tylko gorzej. „Zachwycała go potworność” i brzydził się sobą „jak starym, zgniłym próchnem”. Jedyna nadzieja, że szpital psychiatryczny na Słonecznej, odremontowany przez Platformę, nadal pełni jeszcze dyżury.

Z czasem, niestety, wielka namiętność stała się groźna dla otoczenia. Tenże Rafał „bił bez opamiętania” chłopów pańszczyźnianych, „częstokroć niesprawiedliwie” i „rozkrwawiał gęby parobkom”. Miejmy się zatem na baczności! Zdarzało się też, że kochanek „drżał na całym ciele, czując, jak się w nim objawia chęć rzucania ciężkich przedmiotów”. W gorączce miłosnej używał „słów okrutnych, niepowetowanych, słów-zabójstw”, przez usta „buchała teraz lawa wyrazów zelżywych, złych, nikczemnych”. Marzył o „zgubie, o zbrodni, o szaleństwie”. Zdesperowany i doprowadzony do ostateczności, chciał nawet „wykraść z apteczki karafkę z gdańską wódką i pić, pić na śmierć”. W tej sytuacji, koszalińska policja powinna wzmóc czujność i wzmocnić patrole w okolicach biur wyborczych Platformy Obywatelskiej.

Złośliwi mogą zawsze powiedzieć, że kochanek wcale nie jest zakochany, ale dybie na posag, majętność albo i cnotę wybranki. Nie szkodzi, lepiej dmuchać na zimne i zaspokoić Platformę, głosując na brzydulę, z litości i w odruchu humanitaryzmu. Ktoś inny powie, że miłość Platformy do Koszalina jest bez wzajemności. To prawda, ale czyż Andrzej Kmicic nie odzyskał miłości Oleńki Billewiczówny, choć wcześniej popełnił „szpetne przeciw ojczyźnie występki”? Czyż później nie zarzucano mu, że „żony we wszystkim zbytnio słucha”? I czyż on sam nie odpowiadał, że owszem, „w każdej ważniejszej sprawie zawsze rady jej zasięga”? Może i my kiedyś doczekamy się tego w Koszalinie.

Gogo3
(wpis na forum koszalin7.pl)

14 myśli na temat “Kocham Koszalin! Pęknięte serce Platformy Obywatelskiej

  • 15 listopada 2014 o 10:32
    Permalink

    Jak napiszę, że wybory znów wygra „Głos Koszaliński” to chyba to nie będzie agitacja wyborcza, co?

    Odpowiedz
  • 19 listopada 2014 o 05:12
    Permalink

    Nie żebym chciał zepsuć literacki nastrój, ale z zdarza się, że z zakochania biorą się też choroby weneryczne.

    Odpowiedz
  • 22 listopada 2014 o 09:37
    Permalink

    [quote name=”wald”]Nie żebym chciał zepsuć literacki nastrój, ale z zdarza się, że z zakochania biorą się też choroby weneryczne.[/quote]

    nie wspominając już o AIDS

    Odpowiedz
  • 22 listopada 2014 o 09:39
    Permalink

    [quote name=”bytt”][quote name=”wald”]Nie żebym chciał zepsuć literacki nastrój, ale z zdarza się, że z zakochania biorą się też choroby weneryczne.[/quote]

    nie wspominając już o AIDS[/quote]

    [b]AIDS to według nauki radzieckiej też choroba weneryczna – Amierikanskij Impierialistycznyj Dupnyj Syfilis[/b]

    Odpowiedz
  • 28 grudnia 2014 o 12:04
    Permalink

    kochamy Koszalin pod postacią dojnej krówki

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2015 o 09:20
    Permalink

    Ja osobiście wierzę, że akurat Pan Prezydent Jedliński kocha Koszalin, bo gdzie mógłby zapewnić sobie takie wygody jak w Koszalinie. Nawet ulicę dojazdową do domu, choć w całkiem niezłym stanie, zrobił sobie nową-4 Marca. Nawet miejsce na spacery sobie przygotował fajne-Wodna Dolina z całym zapleczem rekreacyjnym. Najważniejsze, że uczynił to za Nasze pieniądze, swój budżet zachował w nienaruszonym stanie. Jeszcze swojej „bardzo zapracowanej Gwardii Przybocznej” coś skapnęło. Prezydent „kocha” Koszalin, ale koszalinian mam wrażenie, że nie??????? A oni w podziękowaniu zapewnili mu następne lata koryta. Ot co!!!! Mądrzy my jesteśmy koszalinianie!!!!!

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2015 o 18:33
    Permalink

    Kocha, kocha, a jak już na jedną noc wejdzie do łóżka to zrobi swoje i zostawi owoc swej „miłości” na całe życie a alimentów płacić nie będzie. Kastrować takich alfonsów !

    Odpowiedz
  • 22 lutego 2015 o 16:37
    Permalink

    [quote name=”MAREK”]Ja osobiście wierzę, że akurat Pan Prezydent Jedliński kocha Koszalin, bo gdzie mógłby zapewnić sobie takie wygody jak w Koszalinie. Nawet ulicę dojazdową do domu, choć w całkiem niezłym stanie, zrobił sobie nową-4 Marca. Nawet miejsce na spacery sobie przygotował fajne-Wodna Dolina z całym zapleczem rekreacyjnym.[/quote]

    Coś ci się pokićkało, Jedliński tam chyba mieszkać docelowo nie zamierza, podobno buduje się w innej dzielnicy Koszalina.

    Odpowiedz
  • 22 lutego 2015 o 18:27
    Permalink

    pociupciać to każdy by chciał bez zobowiązań 🙂

    Odpowiedz
  • 13 marca 2015 o 23:41
    Permalink

    Uwieść kobietę, udając że jest się w niej zakochanym, pozbawić cnoty i dobrego imienia, odebrać cześć, wykorzystać, sponiewierać, a następnie porzucić – marzenie każdego oszusta matrymonialnego. Kiedyś, kiedy prokuratury nie podlegały pod Platformę Obywatelska, proceder ten był ścigany przez prawo.

    Odpowiedz
  • 1 maja 2015 o 09:21
    Permalink

    Coraz więcej zboczeńców, człowiek otworzy telewizor albo gazetę a tam sami zboczeńcy, sodomici, nekrofile polityczni którzy obnoszą sie ze swoim zboczeniem i chca jeszcze żeby ich za to podziwiać albo nawet głosować na nich. A fuj! kiedyś zboczonych dewiantów niewyżytych seksualnie zamykano do żelaznej klatki i oblewano lodowatą wodą pod ciśnieniem, dzisiaj wybiera sie ich na prezydentów miast i radnych. O tempora, o mores! A fuj! fuj! fuj!

    Odpowiedz
  • 1 maja 2015 o 09:28
    Permalink

    [quote name=”Dziadyga”]Coraz więcej zboczeńców, człowiek otworzy telewizor albo gazetę a tam sami zboczeńcy, sodomici, nekrofile polityczni którzy obnoszą ze swoim zboczeniem i chca jeszcze żeby ich za to podziwiać albo nawet głosować na nich. A fuj! kiedyś zboczonych dewiantów niewyżytych seksualnie zamykano do żelaznej klatki i oblewano lodowatą wodą pod ciśnieniem, dzisiaj wybiera sie ich na prezydentów miast i radnych. O tempora, o mores! A fuj! fuj! fuj![/quote]

    nie przy jedzeniu 😀 😀 😀

    Odpowiedz
  • 22 maja 2015 o 23:12
    Permalink

    Jeszcze trochę i POzostanie im już tylko oglądanie w samotności panienek w przemyconych świerszczykach 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.