Niemiecki koń trojański

Niemiecki koń trojańskiW tym roku mija dziesięć lat od ukazania się w tygodniku „Wprost” artykułu „Niemiecki koń trojański” – jednej z tych niezwykłych publikacji prasowych, które wywołują wstrząs opinii publicznej, a nawet reakcje międzynarodowe. Zarówno sam artykuł, którego głównym autorem jest Sławomir Sieradzki, jak i zamieszczona na stronie tytułowej tygodnika ilustracja, przejdą do historii prasy i dziennikarstwa w Polsce. Tekst, porażający w swej wymowie, ukazuje ogrom zadanych Polsce strat, których cena, choć wymierna i możliwa do oszacowania, nigdy nie została przez Niemcy zrekompensowana nawet w minimalnym stopniu.

Czy warto przypominać takie artykuły? Na pewno, tak! Sytuacja Polski, która poniosła w wojnie największe straty i stała się terenem niemieckiego poligonu zbrodni, w ocenie przyczyn i przebiegu II wojny światowej powoli ewoluuje w kierunku polskiego sprawstwa, odpowiedzialności i współudziału w zbrodniach. W rewizji historii pomagają Niemcom superprodukcje filmowe, konsekwentnie realizowana polityka historyczna, działalność różnego rodzaju fundacji wspieranych przez rząd niemiecki, a także absolutna bierność strony polskiej, a w wielu przypadkach nawet sprzyjanie tym tendencjom.

„NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI” – czytaj cały artykuł

Podczas ostatniego, sierpniowego spotkania ziomkostw niemieckich zwanego Dniem Stron Ojczystych, Erika Steinbach – parlamentarzystka Bundestagu, jedna z głównych działaczek rządzącej w Niemczech partii CDU, inicjatorka budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie – po raz kolejny wysunęła oskarżenia przeciwko Polsce. Jej zdaniem, Polska zbyt niemrawo wspiera mniejszość niemiecką. „- Niestety wyraźnie widać, że pomimo spełnienia niektórych zobowiązań w Polsce nadal istnieją liczne poważne braki; należy mieć nadzieję, że zaproponowane propozycje ulepszeń zostaną teraz zrealizowane” – powiedziała Steinbach. Co ciekawe, dwa lata wcześniej Steinbach odmówiła praw mniejszości Polakom w Niemczech. Wezwała też niemiecki rząd do bardziej zdecydowanych działań w celu skłonienie strony polskiej do wypełnienia zobowiązań. Jej apel został przyjęty oklaskami.

Za wzór postępowania przedstawiła Węgry, sojusznika hitlerowskich Niemiec w czasie II wojny światowej, które w 1992 roku objęły wysiedlonych i ich spadkobierców przepisami ustawy o zwrocie własności, w 1995 przeprosiły za wysiedlenie, a rok później odsłoniły pomnik poświęcony niemieckim ofiarom i ustanowiły Dzień Pamięci o Niemieckich Ofiarach Wysiedleń. W zjeździe uczestniczył zresztą węgierski minister ds. zasobów ludzkich Zoltan Balog.

Steinbach ponowiła postulat ustanowienia w Niemczech dnia pamięci o ofiarach przymusowych wysiedleń. Pochwaliła władze krajów związkowych Bawarii i Hesji, które już wprowadziły takie święto na swoim terenie. Wyraziła także zadowolenie z powodu rozpoczęcia w czerwcu budowy muzeum wysiedleń w Berlinie – ten ośrodek pod kuratelą niemieckich władz poświęcony przymusowym wysiedleniom Niemców i innych narodów w XX wieku ma powstać w stolicy Niemiec do 2016 roku.

Prezydent Niemiec, Joachim Gauck, wystosował do uczestników Dnia Stron Ojczystych przesłanie. Napisał w nim, że utrata małej ojczyzny należy do najstraszniejszych wydarzeń, jakie mogą przytrafić się człowiekowi oraz podziękował wschodnim sąsiadom Niemiec, czyli również Polsce, za odbudowanie zniszczonych pomników niemieckiej historii. (ah)

„NIEMIECKI KOŃ TROJAŃSKI” – czytaj cały artykuł

 

2 myśli na temat “Niemiecki koń trojański

  • 5 września 2013 o 20:04
    Permalink

    [quote]Niemcy jako sprawcy dwóch największych kataklizmów wojennych w dziejach świata świetnie opanowali sztukę unikania wypłat reparacyjnych.[/quote]

    Nie tylko opanowali sztukę unikania wypłat reparacyjnych, ale w ogóle rozliczania za zbrodnie i grabież krajów podbitych. Panuje np. mit na temat rozliczenia nazizmu, ale prawda jest taka, że niewielu nazistów zostało ukaranych, a wielu zbrodniarzy dożyło spokojnych emerytur.

    Odpowiedz
  • 17 września 2013 o 20:29
    Permalink

    Niemcy są konsekwentni, ich praca państwowa trwa bez względu na sezony polityczne. U nas pracę państwową mierzy się od jednego sezonu politycznego do następnego, od jednych partyjnych idiotów u władzy do innych. Tam może się palić i walić, można nawet po drodze „zaliczyć” wojnę światową, ale ciągłość państwowa jest zachowana i troska o własne państwo trwa nieprzerwanie. Dlatego powoli tracimy Pomorze Zachodnie na rzecz Niemiec, pomagają w tym zgermanizowani mentalnie Polacy i mniejszości narodowe ze swoim tradycyjnym germanofilstwem.

    Co do rozliczeń z przeszłością. Tylko durnie wierzą w to, że Niemcy rozliczyli nazizm lub komunizm. Niczego nigdy nie rozliczyli, nie licząc kilku pokazowych procesów zorganizowanych dla uspokojenia międzynarodowej opinii publicznej.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.