Pomorze i Koszalin – 1945. Raport do Londynu

KoszalinPrezentujemy dziś niezwykle ciekawy, można powiedzieć unikatowy dokument opisujący sytuację na Pomorzu, m.in. w Koszalinie w maju i czerwcu 1945 roku. Unikatowy, ponieważ nie został wytworzony przez oficjalne agendy władzy polskiej na Pomorzu, podlegające komunistycznemu Rządowi Tymczasowemu RP, ale przez podległą Rządowi RP na Uchodźstwie w Londynie, Delegaturę Rządu na Kraj, a dokładnie jej Sekcję Zachodnią, wciąż pozostającą w konspiracji. Ten rzadki, a przez to bardzo cenny dokument, pozwala spojrzeć na pierwsze dni organizowania polskiej administracji na Pomorzu i w Koszalinie, bez ideologicznych naleciałości, towarzyszących ówczesnym relacjom czynników oficjalnych. Londyńska Delegatura Rządu na Kraj nie darzy przecież sympatią Rządu Tymczasowego (jest to już po aresztowaniu przez NKWD, Delegata Rządu na Kraj Jana Jankowskiego), a mimo to z dokumentu przebija troska o polską rację stanu, a nawet pojawiają się akcenty pozytywne. Raport potwierdza na przykład na ogół dobrą opinię o pierwszym pełnomocniku Rządu Tymczasowego na Pomorze Zachodnie, Borkowiczu, przedwojennym komuniście, który dzięki dobrym stosunkom z samym marszałkiem Rokossowskim, powstrzymywał napady i rabunki żołnierzy Armii Czerwonej.

POMORZE I KOSZALIN – 1945. RAPORT DO LONDYNU – czytaj cały tekst.

Polacy na Pomorzu Zachodnim, w maju i czerwcu 1945 roku są „w przytłaczającej mniejszości”. Władzę na Pomorzu Zachodnim sprawują Rosjanie, stosunki z polską administracją są napięte. „Ostatnio w Złotowie, podczas pewnej uroczystości, komendant wojenny usiłował zastrzelić starostę i wicewojewodę pomorskiego, Felczaka, którzy z trudem wyszli z opałów” – czytamy w raporcie. Zdarzają się przypadki pobicia polskich wojskowych przez sołdatów. Rosjanie nie zamierzają się wywiązywać z jakichkolwiek zobowiązań.

Raport potwierdza, że okupacyjne władze radzieckie sprzyjały Niemcom, dyskryminując Polaków („traktowanie Polaków przez Rosjan jest gorsze niż Niemców”). Jeden z kolejowych transportów z osadnikami, który wyruszył z Poznania do Szczecina, został cofnięty w Choszcznie (Arnswalde). Przy okazji meldowano o kradzieżach i gwałtach popełnionych na Polakach. Polskie władze administracyjne rozpaczliwie apelowały od wysyłanie osadników do Szczecina, „gdyż Niemcy masowo wracają i władze radzieckie pozwoliły im utworzyć własne urzędy i administrację, odmawiając tego Polakom” (czytaj: Jak Koszalin skorzystał na knowaniach rosyjsko-niemieckich). Odnotowano przypadki wyrzucenia przez Rosjan Polaków, którzy już objęli gospodarstwa rolne i osadzenie z powrotem Niemców.

W dokumencie znajdujemy również kilka ciekawostek związanych z Koszalinem. Rosjanie utworzyli specjalną dzielnicę dla Niemców, która znajdują się pod ich opieką, Polakom wstęp tam jest zabroniony. Młyn jest w rękach Rosjan, którzy nie przyjmują od Polaków zboża do przemiału, a kiedy zostają zmuszeni do przekazania go w ręce polskie, okazuje się, że brakuje pasa transmisyjnego, więc nadal nie mogą z niego korzystać.

Raport opisuje także przypadki nadużyć i korupcji, m.in. w Koszalinie urządzono wystawny raut, podczas gdy „w oddalonym o 500 m baraku dla repatriantów zza Bugu leżało chorych 60 osób bez opieki, od 4 dni bez chleba i zawszawieni”. Podawane są przypadki nadużyć w stosunku do Polaków i stosowania przemocy przez UB i Milicję. W działaniach administracji jest mnóstwo nieudolności i przypadkowości, brakuje kompetentnych pracowników, wielu ludzi jest zupełnie nieprzygotowanych do pełnienia wyznaczonych funkcji.

Dokument zadaje również kłam często powielanym opiniom, że Polacy na Ziemiach Północnych i Zachodnich obejmowali gotowe, dobrze wyposażone gospodarstwa rolne, z całym inwentarzem ruchomym i nieruchomym. Tymczasem z treści wynika, że mienie poniemieckie jest w rękach Rosjan, Polakom niechętnie przydziela się zwierzęta gospodarskie, sprzęt rolniczy, wyposażenie, na zasadzie odstępowania swoich łupów wojennych. Gospodarstwa są doszczętnie ograbione, Rosjanie wywożą nawet szyby z okien, inwentarza żywego prawie nie ma, np. „w powiecie gorzowskim na około 100 gospodarstw jest 5 koni mało wartościowych i 10 krów”. Jak meldowano, jeszcze gorzej jest w przemyśle i handlu, gdzie wywieziono wszystkie maszyny.

Trudno dziś powiedzieć, czy Delegatura Rządu na Kraj wytworzyła kolejne dokumenty o sytuacji na Pomorzu. Należy raczej przypuszczać, że były to ostatnie kontakty prawowitego Rządu Polskiego z Pomorzem. Być może symbolicznym nawiązaniem tych utraconych więzi, była dopiero wizyta w Koszalinie prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego (zdjęcia oraz przemówienia), do której doszło 55 lat później. (ah)

POMORZE I KOSZALIN – 1945. RAPORT DO LONDYNU – czytaj cały tekst.

Tekst dokumentu źródłowego na podstawie: Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 9-10/2005 – Aleksandra Pietrowicz – „Ziemia odzyskana nie-obiecana”. Dokument pochodzi z Archiwum Akt Nowych, Delegatura Rządu RP na Kraj, 202/III/36, k. 151-210; część E – k. 205–210. Przypisy do tekstu, pochodzą z Biuletynu.

7 myśli na temat “Pomorze i Koszalin – 1945. Raport do Londynu

  • 1 marca 2012 o 17:22
    Permalink

    Ruscy przed Poczdamem unikali określenia się w kwestii zachodniej granicy Polski. Gdyby wygrała opcja „rządu jedności narodowej”, ale prawdziwego z udziałem Rządu RP na Uchodźstwie, wtedy nie dostalibyśmy Szczecina, Wrocławia czy wspomnianej tu Legnicy. A jeśli powstanie rząd oczekiwany przez Stalina, tzn. pod kontrolą komunistów, to możemy dostać nawet tereny za Odrą, np. słowiańskie Łużyce, co podobno było rozważane i gdyby komuniści przycisnęli moglibyśmy je dostać. Stalin był panem sytuacji po tym jak USA i Wielka Brytania zdradziły nas w Jałcie i oddały w wyłączną strefę wpływów ZSRR. Trzeba pamiętać, że w tyn czasie alianci zachodni popierają już rząd tymczasowy a nie londyński.

    Odpowiedz
  • 1 marca 2012 o 20:50
    Permalink

    [quote name=”Lobo3″]Trzeba pamiętać, że w tyn czasie alianci zachodni popierają już rząd tymczasowy a nie londyński.[/quote]

    W tym czasie jeszcze nie, dopiero 29 czerwca 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej został uznany przez Szwecję i Francję, 5 lipca przez USA i Wielką Brytanię, uznały go także inne państwa koalicji antyhitlerowskiej, m. in. Chiny, Włochy, Kanada. 16 października 1945 TRJN podpisał Kartę Narodów Zjednoczonych, przez co Polska stała się członkiem założycielem ONZ. W zasadzie juz było po ptokach.

    Stalin liczył na to, że tzw. Ziemie Odzyskane na zawsze zwiążą nas z Sowietami, a skłócą z Niemcami, nie przewidział, że Rosja przestanie byc supermocarstwem i będzie tak samo gospodarczo uzależniona od Berlina jak obecnie Polska. Te kalkulacje wzięły więc w łeb, bo w ramiona Rosji bynajmniej nie wpadliśmy. Podobno Ruscy jeszcze do lat 50-tych byli gotowi skorygowac granicę polsko-niemiecką na korzyść Niemców, pod warunkiem, że przypadnie im jak największa część Niemiec komunistycznych (wtedy nie było podziału na dwa państwa niemieckie, były tylko strefy okupacyjne, sytuacja była płynna).

    Groziło nam więc, że stracimy to co dostalismy, a na wschodzie nie odzyskamy nic. Uratowali nas Amerykanie, ale w dość swoisty sposób, bo sekretarz stanu USA Byrnes wygłosił mowę w Stuttgarcie, w której stwierdził, że granica polsko-niemiecka ma charakter tymczasowy i zapowiedział odbudowę Niemiec. Obudził się z ręka w nocniku, bo rok wcześniej sprzedal nas Stalinowi. Paradoksalnie jednak zimna wojna ocaliła granice na Odrze i Nysie. Historia nie chadza tak prostymi ścieżkami jakby nam się wydawało.

    Odpowiedz
  • 1 marca 2012 o 21:06
    Permalink

    To jest tak samo jak z Gomułka, który mówił, że Ziemie Odzyskane silniej wiążą nas z systemem. Bardzo sie pomyli, bo strajki, które obaliły komunizm, wybuchły w Gdańsku, Szczecinie, Elblagu, na Wybrzeżu, w Lubinie i Jastrzębiu, Wrocławiu, a więc przede wszystkim na Ziemiach Odzyskanych.

    Odpowiedz
  • 2 marca 2012 o 13:02
    Permalink

    „z dokumentu przebija troska o polską rację stanu”

    Tak zostało wychowane pokolenie epoki Piłsudskiego. Przede wszystkim państwo, nigdy interes jednostkowy, grupowy, nie mógł stawać przed interesem państwa, wpólnoty. Dzis mamy politpoprawność, podważanie racji istnienia państwa polskiego na ziemiach północnych i zachodnich. Deptanie pamięci Żołnierzy Polskich poległych w walkach o Pomorze, bo przecież oni sa z tej „nieslusznej” armii, chociaż wielu z nich zanim zginęło przeszło przez Sybir i NKWD-owskie więzienia. Naśladownictwo komunistycznych wzorców, wtedy była jedynie słuszna I Armia WP, a ci od Andersa wybrali złą drogą, teraz na odwrót. Wniosek? Wtedy rządziła bolszewia i obecnie rządzi bolszewia, która historię traktuje instrumentalnie, nie szuka w niej tego co jednoczy ludzi, ale co dzieli, niekiedy na zawsze. Państwa polskiego i polityki historycznej na Pomorzu Zachodnim nie ma. Tutaj, w obronie polskiej racji stanu nie można już liczyć na nikogo.

    Odpowiedz
  • 2 marca 2012 o 13:20
    Permalink

    Byli przesiedleńcy, mieszkający na stałe w Niemczech, domagają się rekompensaty za utracone ziemie. Trzy pozwy o odszkodowanie o łącznej wartości prawie 2 mln zł, zostały złożone do starostwa powiatowego w Olsztynie.

    Jak powiedziała z-ca dyrektora wydziału gospodarki nieruchomościami w starostwie powiatowym w Olsztynie Katarzyna Grzybowska, to pierwsze takie pozwy, jakie wpłynęły do powiatowego samorządu.

    W pierwszym pozwie dawny właściciel domaga się 800 tys. zł za 19-hektarową nieruchomość w Spręcowie w gminie Dywity. Drugi pozew dotyczy rekompensaty także w wysokości 800 tys. zł za 26 ha w Podlejkach w gminie Gietrzwałd; trzeci opiewa na kwotę 350 tys. zł za 20 ha ziemi w Kaplitynach w gminie Barczewo.

    Grzybowska podkreśliła, że są to roszczenia, których starostwo z mocy prawa nie może wypłacić. Dlatego odpowiada byłym przesiedleńcom, że muszą występować z żądaniami na drogę sądową. [u][b]Jak dodała pozwy są konsekwencją stwierdzenia przez wojewodę warmińsko-mazurskiego, iż decyzje o przejęciu przez Skarb Państwa nieruchomości od przesiedleńców, którzy wyjechali na stałe do RFN w latach 70. odbyły się niezgodnie z prawem.[/b][/u]

    Odpowiedz
  • 19 lipca 2012 o 23:28
    Permalink

    Gwoli uzupełnienia w kwestii stanowisk polskich (i „polskich”) stronnictw i rządów względem powojennych, tutaj zachodniej, granic Polski, za p. Markiem Leszkiem Szcześniakiem („Historia w szkole średniej. Repetytorium. Pytania egzaminacyjne”, wyd. Agmen, Warszawa 1995, ss. 254-258):
    – Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Delegatura Rządu: „Nysa Kłodzka – Odra od Krosna – Kołobrzeg”;
    – Stronncitwo Ludowe: [b]Nysa Łużycka – Odra[/b];
    – Stronnictwo Pracy: Nysa Kłodzka – Odra;
    – Polsa Partia Socjalistyczna -Wolność – Równość – Braterstwo: linia Odry;
    – Stronnictwo Narodowe: [b]Nysa Łużycka – Odra[/b];
    – Rada Jedności Narodowej: „klin między Bałtykiem a ujściem Odry i Noteci, ziemie między Notecią a Wartą, Śląsk Opolski”;
    – Polska Partia Robotnicza Krajowa Rada Narodowa: [b]Nysa Łużycka – Odra[/b];
    – Związek Patriotów Polskich Centralne Biuro Komunistów Polskich: linia Odry.

    Odpowiedz
  • 19 lipca 2012 o 23:30
    Permalink

    * Przepraszam, autorem cytowanej pozycji jest p. ANDRZEJ Leszek Szcześniak.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.