Tuesday, May 23rd

Last update03:07:55 AM GMT

RSS
You are here Historia Fakty Witaj Maj, Trzeci Maj!

Witaj Maj, Trzeci Maj!

Email Drukuj PDF
3 Maj

Konstytucje nazywa się obecnie ustawami zasadniczymi. Ustawa taka reguluje bowiem zasadnicze kwestie ustrojowe państwa, takie jak prawa obywateli, system sprawowania władzy czy organizacji aparatu państwowego. Jednak pierwotnie "konstytucjami" w sejmach Rzeczypospolitej zwano wszystkie konkretne uchwały i postanowienia izby poselskiej: od prywatnych spraw i sporów rozstrzyganych w sejmie, po decyzje polityczne czy skarbowe ważne dla całego państwa.

Od połowy XVII wieku głos sprzeciwu jednego posła (liberum veto) w danej sprawie niweczył wszystkie pozostałe uchwały - konstytucje. Wcześniej zdarzały się sporadycznie sejmy, które w regulaminowym terminie "nie dochodziły", jak mawiali nasi przodkowie. Niepisaną regułą było jednak zachowanie jednomyślności posłów, a mniejszość dostosowywała się do zdania większości. Od czasu funkcjonowania liberum veto, sposobem na doprowadzenie do ważności obrad było zawiązanie konfederacji szlacheckiej. Jednakże w praktyce - sposobem rzadko skutecznym. Można też było zwołać sejm konny, w czasie wojny.

Konstytucja 3 Maja 1791 roku - obraz Jana Matejki

Rzeczpospolita oznacza republikę, rzecz wspólną. Monarcha był po śmierci piastowskiego Kazimierza Wielkiego wybierany królem w Polsce, a potem i na Litwie. Od elekcji na tron Henryka Walezego uchwalono pierwszy akt prawny o charakterze ustrojowym - Artykuły Henrykowskie (1573). Do czasu zerwania pierwszego sejmu, ustrój demokracji szlacheckiej działał powoli, lecz dość sprawnie. Był szeroko publikowany, komentowany a nawet stawiany jako przykład dla innych państw europejskich. Czołowy europejski humanista Erazm z Rotterdamu winszował Polakom: "narodowi, który – chociaż niegdyś uważany był za barbarzyński – teraz tak pięknie się rozwija w dziedzinie nauki, praw, obyczajów, religii i we wszystkim, co przeciwne jest wszelkiemu nieokrzesaniu, że współzawodniczyć może z najbardziej kulturalnymi narodami świata". Rozgłos w Europie wywołało dzieło Stanisława Sarnickiego z 1594 roku "Statua i metryka przywilejów koronnych", które stanowiło próbę kodyfikacji i systematyki całości obowiązujących w Polsce praw, w tym praw zwanych daleko później kodeksami cywilnymi i karnymi!

Jeszcze w połowie XVII wieku Europa odetchnęła z ulgą na wieść o buncie kozackim w Rzeczypospolitej. Demokratyczne państwo znad Wisły, Niemna i Dniepru koncepcjami swojego monarchy Władysława IV snuło bowiem poważne plany podboju Skandynawii, Rosji, zdobycia Konstantynopola i... Jerozolimy. Rzeczpospolita Obojga Narodów przyciągała ustrojem, zamożnością, kulturą dziesiątki tysięcy imigrantów ze wszystkich krajów Europy.

W XVIII wieku prawo Rzeczypospolitej było już jednak przestarzałe zarówno wobec wyzwań nowoczesności obywatelskiej, jak i "absolutyzmu oświeconego" europejskich mocarstw. Anarchię miał przezwyciężyć Sejm Wielki zwołany w 1788 roku. Powstała Ustawa Rządowa czyli akt ustrojowy nowoczesnego konstytucjonalizmu. "Rządowa" - ponieważ ówcześnie słowem "rząd" określano właśnie ustrój. Nie używano jeszcze również pojęcia "Konstytucja" w obecnym znaczeniu.

Wojna Rosji z Turcją, bunty chłopskie w Rosji, wojenna postawa Szwecji, oraz tzw. odwrócenie sojuszy w Europie, dały czas na reformy Sejmu Wielkiego w Rzeczypospolitej i uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Ekspansją rosyjską w Europie zaniepokoiła się Wielka Brytania, na czele z Wiliamem Pittem Młodszym, młodym premierem Zjednoczonego Królestwa. To on był rzecznikiem przywrócenia suwerenności Rzeczypospolitej, dzięki czemu miała powrócić równowaga sił politycznych oraz przywileje handlowe Brytyjczyków w Europie. Sprawą żywotnie był zainteresowany król Prus Fryderyk Wilhelm II, kozacy ukraińscy i państwa będące w stanie wojny z imperatorową Katarzyną II. Ciekawie działo się na Ukrainie... "Już od połowy 1789 roku konsul polski w Chersonie Antoni Zabłocki (...) informował króla i Deputację Interesów Cudzoziemskich w Warszawie o poważnym wzburzeniu wśród ludności na rosyjskiej Ukrainie, spowodowanym głównie bezwzględną eksploatacją ekonomiczną tych obszarów przez Potemkina w celu zaopatrzenia wojsk rosyjskich na froncie tureckim; informował również (co ważniejsze) o poważnym fermencie politycznym wśród zamożniejszych grup kozactwa i szlachty ukraińskiej, dopatrujących się w nowym układzie stosunków międzynarodowych szansy na wyzwolenie się spod władzy carskiej (...) Małorosja wzdycha do Boga, aby Polska onę z tej dzisiejszej oswobodzić mogła niewoli; która oprócz jednego zapewnienia religii, o nic więcej ze strony naszej nie jest troskliwa."

Szeroka operacja tworzenia antyrosyjskiej koalicji europejskiej wymagała zgody... po pierwsze czynników przywódczych w Rzeczypospolitej, podzielonych między trzy obozy polityczne: reformatorski (tzw. patriotyczny), staroszlachecki (tzw. hetmański) i królewski.

Plan zaczął być realizowany z dużą energią. Najpierw Prusy poprzez demonstrację zbrojną zmusiły Austrię do uległości, odstąpienia od przymierza z Rosją i nieingerowania w sprawy Rzeczypospolitej. Doszło do zgody stronnictwa patriotycznego i królewskiego, podpisano sojusz z Prusami. Odbudową armii polskiej mieli się zająć Prusacy, a sfinansowanie naprawy Rzeczypospolitej gwarantowały banki holenderskie. Król pruski wyraźnie już groził Rosji wojną i gromadził wojska (byli już przygotowani oficerowie łącznikowi wojsk polsko-litewskich). Premier brytyjski sporządził ultimatum wobec Imperium Romanowych.

Do wojny, która mogła odwrócić losy Europy nie doszło głównie z powodu kontrakcji dyplomacji rosyjskiej w Anglii oraz stanowiska polskiego Sejmu! Prusy bowiem w zamian za pobicie Rosji zażyczyły sobie Gdańska i Torunia. Gwarantowały natomiast bezcłowy handel w ujściu Wisły oraz dostęp do Bałtyku na Litwie.

Wówczas to w patriotycznym uniesieniu oraz z inspiracji procarskich magnatów Sejm przyjął uchwałę o Nierozerwalności Ziem Rzeczypospolitej. Osłabiło to zapał pruski i wytrąciło atuty dyplomacji polskiej. Dwór rosyjski, uwikłany w kosztowne wojny, wahał się co do rozwiązania sprawy polskiej. Kolegium Spraw Zagranicznych w Petersburgu nakłaniało Katarzynę II do uznania suwerenności i reform Rzeczypospolitej, oraz równoprawnego sojuszu z Rzecząpospolitą. "Rzeczywisty kierownik rosyjskiej polityki zagranicznej w tym okresie, Aleksander Bezborodko, pisał 7/18 marca 1791 roku do ambasadora rosyjskiego w Londynie (...) Siemiona Woroncowa: Wie pan dobrze, iż na morzu mieliby oni [Anglicy] całkowitą przewagę (...) Król pruski bardzo łatwo może nas zaskoczyć [...] gdyż u nas, w Inflantach i na Białorusi, nie ma teraz żadnych sił oprócz trzech pułków strzeleckich, dwóch pułków kirasjerów i jednego piechoty (...) nadzieja w tym, że jeśli u was [w Anglii] się nie ruszą, to król pruski będzie spokojniejszy [...]." Przeciwnego zdania byli potężni doradcy imperatorowej z feldmarszałkiem księciem Grigorijem Potiomkinem i faworytem Katarzyny II Płatonem Zubowem na czele. Ostatecznie chwiejność króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i wpływy w obozie hetmańskim Rosjan przeważyły o decyzji interwencji zbrojnej w Rzeczypospolitej. W tym czasie parlament brytyjski, pod wpływem rosyjskiego lobby, odmówił poparcia planom swojego premiera. Czynnikiem sprawczym była "fenomenalna operatywność ambasady rosyjskiej w Londynie i całej zresztą dyplomacji rosyjskiej w tym krytycznym dla carskiego imperium momencie". W rezultacie osamotniony monarcha pruski zdecydował nie ryzykować wojny zaczepnej z Rosją, tym bardziej, że w zamian za dozbrojenie sił zbrojnych Rzeczypospolitej nie otrzymywał nic, a mógł mieć w przyszłości kłopoty z tą armią. Fryderyk Wilhelm II kierując się pruską racją stanu rozpoczął intrygi rozbiorowe.

W tej sytuacji doszło do wojny polsko-rosyjskiej. Ku zaskoczeniu dowódców rosyjskich wojska polskie biły się dzielnie, zadając znaczne straty agresorom. Talenty dowódcze wykazali: Tadeusz Kościuszko i Józef Poniatowski. Jednak skompromitowało się dowództwo korpusu litewskiego, poddając się bez walki. Król Stanisław August Poniatowski strachliwie nakazał zaprzestania oporu i przystąpił do pro moskiewskiej Konfederacji Targowickiej. Los Rzeczypospolitej został przesądzony.

W tym miejscu należy wspomnień o szkodliwości dla państwa, szczególnie stronnictwa hetmańskiego (prorosyjskiego), o ile bowiem nie brakowało tam zwykłych zdrajców i agentów, którzy drżeli o swoje majątki na Kresach, o tyle byli też magnaci o ciasnej umysłowości, lecz wielkiej megalomanii, jak przywódca rodu Potockich Stanisław Szczęsny. Magnat ten należał do najzamożniejszych ludzi w Europie, sam mógł sfinansować silną armię. Wolał jednak zajmować się romansami i pielęgnować nienawiść do "Ciołka", jego zdaniem, parweniusza na tronie polskim. Nie popisał się też ogół szlachecki. Warstwa przywódcza państwa wprawdzie nie była od dawna już zaprawiona w niuansach geopolityki, za co nie można mieć do szlachty pretensji, jednakże odznaczyła się w swojej masie małostkowością. Podatki na aukcję wojska płaciła opornie, zaś za najwyższą obrazę uznała przeforsowanie przez króla tytułów Książąt Rzeczypospolitej dla jego bratanków; Józefa i Stanisława. Szlachta polska nie uznawała bowiem tytułów książęcych, za wyjątkiem rodu Piastów. Dlatego też złamała karierę polityczną bratankowi królewskiemu Stanisławowi Poniatowskiemu, który typowany był na przyszłego monarchę, a odznaczał się wybitnymi zdolnościami, energią, gospodarnością i horyzontami umysłowymi na miarę europejską.

Konstytucja 3 Maja została określona przez jej zwolenników jako "łagodna rewolucja", ponieważ bardziej racjonalizowała niż odrzucała tradycję narodową, dokonała zmian z jednej strony radykalnych, a z drugiej - ewolucyjnych. Prawodawstwo konstytucyjne w ówczesnej epoce można podzielić według wielu kryteriów. Kryterium naczelnym był sposób przyjęcia Dokumentu. Nasza konstytucja została uchwalona przez ciało przedstawicielskie (acz zredukowane do stanu duchownego i szlacheckiego) podobnie jak w USA i Francji. Innego typu konstytucje zwie się oktrojowanymi, czyli nadanemu obywatelom przez monarchę.

Trzeba jednak pamiętać, że uchwalenie naszej Konstytucji odbyło się wbrew regulaminowi sejmowemu i tradycji parlamentarnej i przede wszystkim niezgodnie z artykułami Praw Kardynalnych z 1775 roku, które były "nigdy odmienić się nie mogące" w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Uchwalenie nastąpiło więc w drodze parlamentarnego zamachu stanu przez podwojoną liczbę posłów, wybranych dodatkowo w trybie nadzwyczaj uproszczonej procedury. Na przykład Szwedzka "Forma Rządowa" w podobny sposób została przyjęta przez Riksdag. Wśród konstytucji Oświecenia tylko konstytucja majowa była aktem suwerennego państwa, inne nas dotyczące (Ustawa Konstytucyjna Księstwa Warszawskiego z 1807 roku i Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego z 1815) były nadane i tylko ratyfikowane przez posłów. Za wyjątkiem Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki z 1787 roku, szwedzkiej (1809), hiszpańskiej (1812), konstytucji norweskiej (1814), holenderskiej (1815) - wszystkie wczesne ustawy zasadnicze nowego typu okazały się nietrwałe... Jednak to Amerykanie, Polacy i Litwini oraz Francuzi (1791) przetarli szlak nowoczesnego konstytucjonalizmu.

Konstytucja 3 Maja była też aktem niekompletnym, niedokończonym. Uchwalono w istocie tylko prawo ustrojowe, natomiast do dalszych prac skierowano inne filary: kodyfikację cywilną i karną, ekonomiczną oraz moralną (o edukacji narodowej). Kodeksy (ułomne w dużej mierze) wprowadzały Prusy (Pruskie Prawo Krajowe z 1794 r.) Austria (1787 i 1811), Bawaria (1813), Francja ("napoleoński" z 1804 i 1810). Warto wspomnieć, że Zbór Praw Sądowych dla Rzeczypospolitej napisał już w 1780 roku Andrzej Zamoyski, lecz został odrzucony przez Sejm...

Wiekopomnej w dziejach Europy, Konstytucji 3 Maja Rzeczpospolita obronić samodzielnie nie zdołała. Nie zatrzymano w porę na Litwie, Białorusi i Ukrainie inwazji rosyjskich pułków, bo nie wykorzystano na czas krótkotrwałej koniunktury międzynarodowej i zabrakło spoistości wewnętrznej. Państwo, które, jak pisał Erazm "współzawodniczyć może z najbardziej kulturalnymi narodami świata" zniknęło z mapy Europy, nie doczekując koniunktury następnej - napoleońskiej. Dopiero w 1918 roku los uśmiechnął się do Polski.

Sławomir Szadkowski
dla Blogpress.pl i Koszalin7.pl

W tekście wykorzystano m.in. publikacje profesorów: J. Łojka. A. Nowaka, H. Izdebskiego.

Sławomir SZADKOWSKI (ur. 1970 w Szczecinku), dziennikarz, publicysta, historyk, przedsiębiorca. Katolik. Związany z Koszalinem od lat, od czasu pracy w "Głosie Koszalińskim" w latach 1994-2005. Naukowiec w Szwajcarii. Oficer rezerwy Wojska Polskiego. Współpracownik portalu Koszalin7.pl Współbudowniczy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Koszalinie. Kibic "Wielimia" Szczecinek.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież