Wikingowie na Pomorzu

Historia dalsza i bliższa, Pomorze słowiańskie, nieznane wydarzenia, tajemnice.

Wikingowie na Pomorzu

Postprzez Westwind » 26 Sie 2015, 08:22

Wciąż mamy niewiele informacji o obecności Wikingów na Pomorzu.

Początek rozpraw o pochodzeniu Mieszka i obecności normańskich Waregów w jego bezpośrednim otoczeniu wiąże się z odnalezieniem w XVIII stuleciu, w zbiorach Biblioteki Watykańskiej dokumentu Dagome Iudex. Dokument sporządzony prawdopodobnie w roku 991 opisuje granice państwowości polskiej. Sam Mieszko miał prawdopodobnie pochodzenie skandynawskie i dynastyczne koligacje z rodami normańskimi.

Wikingowie z pewnością pojawiali się na polskich ziemiach, ale ich największa aktywność skupiała się na obszarach Pomorza i miała charakter handlowy (np. Truso, Wolin). „Ostrożna ocena wszystkich przesłanek wskazuje, że Skandynawowie nie mieli większego wpływu na ukształtowanie się polskiej państwowości. W materiale archeologicznym brak śladów konfliktu z obcą siłą – z najeźdźcą” (Wojciech Pastuszka).

Na Pomorzu Zachodnim i w kilku miejscach w Wielkopolsce (Luboń) znaleziono groby wojowników skandynawskich, których uważa się za członków drużyny Mieszka I lub Bolesława Chrobrego wynajętych do wsparcia działań militarnych tych władców.
Westwind
 

Re: Wikingowie na Pomorzu

Postprzez Westwind » 26 Sie 2015, 08:23

Osada Wikingów z IX-X wieku w Stanach Zjednoczonych nad rzeką Hudson, w krainie Vinlandii (dzikiego wina) opisanej w jednej z islandzkich sag. Nie ma już wątpliwości co do tego, kto był odkrywcą Ameryki.

http://worldnewsdailyreport.com/usa-rui ... son-river/
Westwind
 

Re: Wikingowie na Pomorzu

Postprzez westwind » 17 Wrz 2017, 09:39

Wikingowie w Polsce, mit czy rzeczywistość?

Wikingowie i ich wyprawy stały się w popkulturze tematem cieszącym się sporym zainteresowaniem. Na fali fascynacji i różnych przesłanek tworzono teorie, według których Polacy mają pochodzić od wojowników północy, bądź ich aktywność była na obecnych terenach Polski dość duża. W Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie ukazała się wystawa poświęcona zabytkom skandynawskim na ziemiach polskich. Dzięki współpracy z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie mogliśmy bliżej poznać historię obecności ludzi zwanych wikingami.

Termin ,,wiking” nie określał pochodzenia łupieżców, a wyprawy (zarówno wojenne jak i kupieckie). Mieszkańców północy określano mianem Normanów. Określenie to, spopularyzowane przez historyków weszło do powszechnego użycia w latach 40 XIX wieku[1]. Należy również zauważyć różnice między wikingami, a waregami. Ci drudzy byli przybyszami z północy osiadłymi na ziemiach dzisiejszej Ukrainy i Rosji. Położyli oni podwaliny pod Ruś Kijowską i zapoczątkowali dynastię Rurykowiczów.

O wikingach na ziemiach polskich pisał już XIX-wieczny historyk, Karol Szajnocha[2]. Znajdowane głównie na Pomorzu i terenach dzisiejszych Prus należących do ówczesnego państwa Polan artefakty pozwoliły niektórym naukowcom postawić tezę, jakoby Polanie mieli pochodzić od wikingów, a ich obecność była wręcz typowa dla tych ziem. Na bazie podobieństw utwierdzano się w tej teorii. W XI wieku m.in. Słowianie siali postrach na Bałtyku. Spotkała ich za to kara, bowiem na przełomie XI/XII wieku Duńczycy wyprawili się na Wolin, gdzie przykładnie ukarali piratów i powstrzymali dalsze napaście.

O stałej obecności ma świadczyć podobna jak u Słowian sztuka wojenna (ci mieli przejąć ją od wikingów). Ciężko jednak sugerować się tym faktem, zważywszy, że Słowianie adaptowali również wzorce zachodnie, jak chociażby korzystanie z ciężkiej jazdy. Funkcjonowanie wikińskich najemników na ówczesnych ziemiach polskich jest wątpliwe. Władca utrzymywał swoją drużynę z własnej kieszeni, zapewniał im i ich rodzinom wikt i opierunek, nie było więc potrzeby zwiększania kosztów zatrudniając drużyny najemników.

Według legend skandynawskich wikingowie na ziemiach polskich mieli zamieszkiwać Jomsborg, którą to ma być miasto Wolin. Wojownicy ci, bohaterowie sagi, zwać się mieli Jomswikingami którymi dowodził Styrbjorn[3]. Ziemię, na której założono warownię mieli otrzymać od Bolesława Chrobrego, miało ono stanowić przyczółek normański na terenach Słowian. Bractwo to było podobne zamieszkującym sicz Kozakom. Brak jednak na Wolinie dowodów na istnienie takiej warowni. Sama saga zaś spisana została ok. XI/XIII wieku, czyli kilka pokoleń po rzekomej akcji wydarzeń. W tej legendzie tkwić mogło ziarno prawdy, rzeczywiście przybysze z północy mogli osiedlać się na terenie Wolina, nie były to jednak masowe praktyki. Osiedlać mogli się chociażby wygnani ze swojego kraju z różnych przyczyn, np. politycznych, którzy uciekając przed niebezpieczeństwem zamieszkiwali w kraju Słowian.

Według niektórych o obecności wikińskich wojowników świadczyć miały ślady walk. Na Ostrowie Lednickim, na którym podczas najazdu Brzetysława miał rozegrać się bitwa. Był to cios dla grodu, bowiem spaleniu uległy zabudowania i mosty (nie jesteśmy jednak w stanie ustalić czy zrobili to napastnicy, czy obrońcy). Dowodem na stacjonowanie tam wikingów miały być np. znaleziska ziemi skandynawskiej, jednakże dużo jej tam nie było. Znaleziono 3 włócznie z inkrustowanymi grotami oraz miecze ,,wikińskie”. Zwano tak miecze, których rękojeści wykonywane były na terenie Skandynawii typologię mieczy wikińskich opracował w 1919 roku Jan Petersen)[4].

Głownie zazwyczaj pochodziły z państwa Franków. Jelce znalezionych mieczy miały charakterystyczne dla Normanów zdobienia. Mimo że pojawiały się na terenach całej Europy wcale nie musiały być dowodem na osadnictwo. Co oczywiste mogły być zdobyczą wojenną lub towarem handlowym. Teoria o zaciętych walkach w obronie Ostrowa ma jedną ogromną lukę, brak wystarczających dowodów na jej potwierdzenie. W wodzie okalającej wyspę znaleziono zaledwie kolczugę, tarcze, hełm, kilka mieczy oraz tylko jedną strzałę. Sam brak obecności większej liczby pocisków (których na polach bitew zalega wiele) pozwala podać rozważania o walkach obronnych w wątpliwość.

Dłuższy pobyt wikingów tłumaczyć miała obecność wszelakich ozdób, młotów Thora czy pionków do gry. Jednak jak w przypadku mieczy, przedmioty te mogły zostać zdobyte lub kupione. Poza tym jest ich bardzo niewiele. Umożliwiać to mieli normańscy kupcy. Gospodarka ludów północy opierała się nie tylko o grabieże, lecz o wysoko rozwinięty handel. Stawiano wielkie miasta handlowe jak Birka, Hedeby czy Kaupang[5]. Również na terenach należących do Słowian znajdowała się osada handlowa, Truso, leżąca w Janowie Pomorskim nieopodal dzisiejszego Elbląga. Wszelkie przedmioty jak złom srebrny, fragmenty monet, towary np. naczynia ze staetytu[6] i elementy wagi należały prawdopodobnie do wędrownych kupców, nie do osiadłych na stałe Normanów.

Jednym z najcenniejszych artefaktów pochodzących ze Skandynawii był skarbczyk, później używany jako relikwiarz na czaszkę św. Korduli. Wytworzono go w Szwecji, na tereny Słowian trafił ok. XII w. gdzie znajdował się w Kamieniu Pomorskim. Wykonany był z łopat łosia łączonych miedzianymi taśmami, które zdobiły nasadzone smocze głowy. Powierzchnia była rzeźbiona w zoomorficzne i roślinne ornamenty, charakterystyczne dla kultury ludów północy. Ten niezwykle cenny przedmiot zaginął w 1945 roku i do dziś nie został odnaleziony, wykonanie repliki umożliwiły zdjęcia oryginału.

Ślady zamieszkania kobiet są mocnym (jednak nie pewnym) dowodem osadnictwa. Dlaczego? Ponieważ mogą świadczyć o osiedleniu się na stałe przez poszczególne nacje. Na terenach wrogich, gdzie wkoło mieszkają nieprzyjaciele trudne byłoby zamieszkanie wraz z rodzinami.

Pozostałościami po kobietach są głównie ozdoby, zapinki żółwiowate, zawieszki i szpile z charakterystycznymi motywami[7]. Brak kontekstu znalezisk uniemożliwia jednak stwierdzenie ze stuprocentową pewnością, że są to ślady osadnictwa kobiet wikingów. Równie dobrze mogły być to ozdoby kupione lub przywiezione z wyprawy przez męża.

Ostatnim powodem, dla którego teoria o masowym zasiedlaniu ziem polskich przez Skandynawów miałaby być słuszną, są ślady osadnictwa. Po armii na zajęte ziemie wkraczają kolonizatorzy, którzy zasiedlają przejęte tereny. Przyczynkiem do upatrywania śladów osadnictwa miały być typowe dla wikingów pochówki na cmentarzysku w Świelubiu. Groby takie znajdowały się nierzadko w okolicy emporiów handlowych[8]. Mogły to zatem być żony kupców, a nie mieszkające na stałe z rodzinami kobiety.

Ów temat jest bardzo ciekawie przedstawiony w Muzeum Początków Państwa Polskiego, dlatego zachęcamy każdego do zwiedzenia wystawy, która będzie widnieć do połowy lipca bieżącego roku. A my jeszcze raz dziękujemy, że mogliśmy zwiedzić wystawę o zabytkach skandynawskich i stworzyć wspólnie o tym artykuł.


Autor: Mikołaj Frankowski (BloodyOzzy)
Dodano: 2017-09-15 17:37:06

Zabytki kultury wikingów na ziemiach polskich.

Strona główna Kategorie Historia Polski Średniowiecze

0996-01-01 - 0996-01-01

Wikingowie w Polsce, mit czy rzeczywistość?

Wikingowie i ich wyprawy stały się w popkulturze tematem cieszącym się sporym zainteresowaniem. Na fali fascynacji i różnych przesłanek tworzono teorie, według których Polacy mają pochodzić od wojowników północy, bądź ich aktywność była na obecnych terenach Polski dość duża. W Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie ukazała się wystawa poświęcona zabytkom skandynawskim na ziemiach polskich. Dzięki współpracy z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie mogliśmy bliżej poznać historię obecności ludzi zwanych wikingami.

Termin ,,wiking” nie określał pochodzenia łupieżców, a wyprawy (zarówno wojenne jak i kupieckie). Mieszkańców północy określano mianem Normanów. Określenie to, spopularyzowane przez historyków weszło do powszechnego użycia w latach 40 XIX wieku[1]. Należy również zauważyć różnice między wikingami, a waregami. Ci drudzy byli przybyszami z północy osiadłymi na ziemiach dzisiejszej Ukrainy i Rosji. Położyli oni podwaliny pod Ruś Kijowską i zapoczątkowali dynastię Rurykowiczów.

O wikingach na ziemiach polskich pisał już XIX-wieczny historyk, Karol Szajnocha[2]. Znajdowane głównie na Pomorzu i terenach dzisiejszych Prus należących do ówczesnego państwa Polan artefakty pozwoliły niektórym naukowcom postawić tezę, jakoby Polanie mieli pochodzić od wikingów, a ich obecność była wręcz typowa dla tych ziem. Na bazie podobieństw utwierdzano się w tej teorii. W XI wieku m.in. Słowianie siali postrach na Bałtyku. Spotkała ich za to kara, bowiem na przełomie XI/XII wieku Duńczycy wyprawili się na Wolin, gdzie przykładnie ukarali piratów i powstrzymali dalsze napaście.

Bez tytułu.jpg

Fragment wystawy ,,Wikingowie w Polsce" w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie (fot. Grzegorz Wanat)

O stałej obecności ma świadczyć podobna jak u Słowian sztuka wojenna (ci mieli przejąć ją od wikingów). Ciężko jednak sugerować się tym faktem, zważywszy, że Słowianie adaptowali również wzorce zachodnie, jak chociażby korzystanie z ciężkiej jazdy. Funkcjonowanie wikińskich najemników na ówczesnych ziemiach polskich jest wątpliwe. Władca utrzymywał swoją drużynę z własnej kieszeni, zapewniał im i ich rodzinom wikt i opierunek, nie było więc potrzeby zwiększania kosztów zatrudniając drużyny najemników.

Według legend skandynawskich wikingowie na ziemiach polskich mieli zamieszkiwać Jomsborg, którą to ma być miasto Wolin. Wojownicy ci, bohaterowie sagi, zwać się mieli Jomswikingami którymi dowodził Styrbjorn[3]. Ziemię, na której założono warownię mieli otrzymać od Bolesława Chrobrego, miało ono stanowić przyczółek normański na terenach Słowian. Bractwo to było podobne zamieszkującym sicz Kozakom. Brak jednak na Wolinie dowodów na istnienie takiej warowni. Sama saga zaś spisana została ok. XI/XIII wieku, czyli kilka pokoleń po rzekomej akcji wydarzeń. W tej legendzie tkwić mogło ziarno prawdy, rzeczywiście przybysze z północy mogli osiedlać się na terenie Wolina, nie były to jednak masowe praktyki. Osiedlać mogli się chociażby wygnani ze swojego kraju z różnych przyczyn, np. politycznych, którzy uciekając przed niebezpieczeństwem zamieszkiwali w kraju Słowian.

Według niektórych o obecności wikińskich wojowników świadczyć miały ślady walk. Na Ostrowie Lednickim, na którym podczas najazdu Brzetysława miał rozegrać się bitwa. Był to cios dla grodu, bowiem spaleniu uległy zabudowania i mosty (nie jesteśmy jednak w stanie ustalić czy zrobili to napastnicy, czy obrońcy). Dowodem na stacjonowanie tam wikingów miały być np. znaleziska ziemi skandynawskiej, jednakże dużo jej tam nie było. Znaleziono 3 włócznie z inkrustowanymi grotami oraz miecze ,,wikińskie”. Zwano tak miecze, których rękojeści wykonywane były na terenie Skandynawii typologię mieczy wikińskich opracował w 1919 roku Jan Petersen)[4].

Bez tytułu.jpg

Okucie jelca miecza z Truso ( fot. Lech Okoński, ze zbiorów Muzeum Archeologiczno Historycznego w Elblągu)

Głownie zazwyczaj pochodziły z państwa Franków. Jelce znalezionych mieczy miały charakterystyczne dla Normanów zdobienia. Mimo że pojawiały się na terenach całej Europy wcale nie musiały być dowodem na osadnictwo. Co oczywiste mogły być zdobyczą wojenną lub towarem handlowym. Teoria o zaciętych walkach w obronie Ostrowa ma jedną ogromną lukę, brak wystarczających dowodów na jej potwierdzenie. W wodzie okalającej wyspę znaleziono zaledwie kolczugę, tarcze, hełm, kilka mieczy oraz tylko jedną strzałę. Sam brak obecności większej liczby pocisków (których na polach bitew zalega wiele) pozwala podać rozważania o walkach obronnych w wątpliwość.

Bez tytułu.jpg

Fragment wystawy ,,Wikingowie w Polsce", miecze ,,wikińskie" i żeleźce toporów (fot. Grzegorz Wanat)

Dłuższy pobyt wikingów tłumaczyć miała obecność wszelakich ozdób, młotów Thora czy pionków do gry. Jednak jak w przypadku mieczy, przedmioty te mogły zostać zdobyte lub kupione. Poza tym jest ich bardzo niewiele. Umożliwiać to mieli normańscy kupcy. Gospodarka ludów północy opierała się nie tylko o grabieże, lecz o wysoko rozwinięty handel. Stawiano wielkie miasta handlowe jak Birka, Hedeby czy Kaupang[5]. Również na terenach należących do Słowian znajdowała się osada handlowa, Truso, leżąca w Janowie Pomorskim nieopodal dzisiejszego Elbląga. Wszelkie przedmioty jak złom srebrny, fragmenty monet, towary np. naczynia ze staetytu[6] i elementy wagi należały prawdopodobnie do wędrownych kupców, nie do osiadłych na stałe Normanów.

1.jpg

Bursztynowy pionek ( ze zbiorów Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie fot. T. Sawicki)

Jednym z najcenniejszych artefaktów pochodzących ze Skandynawii był skarbczyk, później używany jako relikwiarz na czaszkę św. Korduli. Wytworzono go w Szwecji, na tereny Słowian trafił ok. XII w. gdzie znajdował się w Kamieniu Pomorskim. Wykonany był z łopat łosia łączonych miedzianymi taśmami, które zdobiły nasadzone smocze głowy. Powierzchnia była rzeźbiona w zoomorficzne i roślinne ornamenty, charakterystyczne dla kultury ludów północy. Ten niezwykle cenny przedmiot zaginął w 1945 roku i do dziś nie został odnaleziony, wykonanie repliki umożliwiły zdjęcia oryginału.

2.jpg

Kopia relikwiarza św. Korduli (fot. Grzegorz Wanat, ze zbiorów Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie)

Ślady zamieszkania kobiet są mocnym (jednak nie pewnym) dowodem osadnictwa. Dlaczego? Ponieważ mogą świadczyć o osiedleniu się na stałe przez poszczególne nacje. Na terenach wrogich, gdzie wkoło mieszkają nieprzyjaciele trudne byłoby zamieszkanie wraz z rodzinami.

3.jpg

Grzebień fryzyjski ( fot. A. Janowski ze zbiorów Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie)

Pozostałościami po kobietach są głównie ozdoby, zapinki żółwiowate, zawieszki i szpile z charakterystycznymi motywami[7]. Brak kontekstu znalezisk uniemożliwia jednak stwierdzenie ze stuprocentową pewnością, że są to ślady osadnictwa kobiet wikingów. Równie dobrze mogły być to ozdoby kupione lub przywiezione z wyprawy przez męża.

Ostatnim powodem, dla którego teoria o masowym zasiedlaniu ziem polskich przez Skandynawów miałaby być słuszną, są ślady osadnictwa. Po armii na zajęte ziemie wkraczają kolonizatorzy, którzy zasiedlają przejęte tereny. Przyczynkiem do upatrywania śladów osadnictwa miały być typowe dla wikingów pochówki na cmentarzysku w Świelubiu. Groby takie znajdowały się nierzadko w okolicy emporiów handlowych[8]. Mogły to zatem być żony kupców, a nie mieszkające na stałe z rodzinami kobiety.

Ów temat jest bardzo ciekawie przedstawiony w Muzeum Początków Państwa Polskiego, dlatego zachęcamy każdego do zwiedzenia wystawy, która będzie widnieć do połowy lipca bieżącego roku. A my jeszcze raz dziękujemy, że mogliśmy zwiedzić wystawę o zabytkach skandynawskich i stworzyć wspólnie o tym artykuł.

4.jpg

Wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie obfituje także grafiki w zabawny sposób podejmujące tematy kultury wikingów. (autor: Tomasz Pląskowski)



[1]Choć istniało już wcześniej. W źródłach średniowiecznych termin ten pojawiał się już w VII wieku (sic!), czyli przed epoką wikingów. Również w X wieku pisano o wikingach, tym razem już w kontekście ich piractwa. Forte A., Oram R., Pedersen F., Państwa wikingów, podboje- władza- kultura, Warszawa 2015, s. 13

[2] K. Szajnocha, Lechicki początek Polski, Lwów 1858.

[3] J. Strzelczyk: Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian. Poznań 2007, s. 86-87

[4] I. D. Górewicz, Miecze Europy, Warszawa 2015, s. 80-81.

[5] E. Roesdahl, Historia wikingów, Gdańsk 1996, s. 105-115.

[6] Naczynia z tego surowca były charakterystyczne dla Skandynawii, ponieważ jedyne znane złoża znajdowały się na północ od Oslo.

[7] E. Roesdahl, Historia wikingów, Gdańsk 1996, s. 148-155.

[8] Które mogą być dowodem na stałe osadnictwo, nierzadko przy placówkach handlowych zamieszkiwały rodziny kupców. Z czasem dołączało do nich więcej osadników tworząc osiedla.



Bibliografia:

Forte A., Oram R., Pedersen F., Państwa wikingów, podboje- władza- kultura, Warszawa 2015.
Górewicz I. D., Miecze Europy, Warszawa 2015.
Roesdahl E., Historia wikingów, Gdańsk 1996.
Strzelczyk J.,Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian. Poznań 2007.
Szajnocha K., Lechicki początek Polski, Lwów 1858.



~*~

Drodzy Czytelnicy! Mamy nadzieję, że spodobał Wam się artykuł dotykający sprawy Wikingów. Wspólnie z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie przygotowaliśmy dla Was konkurs z nagrodami! Temat konkursu brzmi:

„Wikingowie w XXI wieku.”

Poruszcie swoją wyobraźnię! Zastanówcie się i przedstawcie nam jak, według Was, mogliby żyć Wikingowie we współczesnym świecie?

Czy dokonywaliby rabunków i podbojów, jeśli tak- to w jakim kierunku i dlaczego.

Czy pokusiliby się o Europę, czy może… Arktykę lub Amerykę? A może zainteresowałaby ich… Mongolia?

Gdzie by żyli?

Na ziemiach skandynawskich czy może jednak na terenach dzisiejszej północnej Polski?

Czy tworzyliby odrębną grupę, a może asymilowaliby się z ludnością?

W co by wierzyli? Przeszliby na chrześcijanizm, a może zostaliby wyznawcami Buddy?

Wasza wyobraźnia jest kluczem !



Dla najlepszych prac przewidziane są nagrody książkowe zgodne z tematyką konkursu i artykułu, a także broszki z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Osoby wyróżnione przez nas także otrzymają mały podarunek! Wspólnie wybierzemy z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie najciekawsze prace, także zapraszamy serdecznie do udziału !

Prosimy zapoznać się z niniejszym regulaminem:

1.Udział w konkursie oznacza akceptacje niniejszego regulaminu, a jego nie przestrzeganie wiąże się z wykluczeniem z konkursu.

Praca konkursowa winna być napisana zgodna z tematyką tj. wszelkie inne prace nie pisane na temat nie będą brane pod uwagę i od razu usunięte.
Każdy autor może opublikować tylko jeden tekst dotyczący „Wikingów w XXI wieku”.
Prosimy o nie obrażanie innych autorów i wyrażanie się kulturalnie wobec prac.
Każda osoba chętna do wzięcia udziału w konkursie powinna zarejestrować się na portalu ehistoria.edu.pl, a następnie będzie miała możliwość publikacji swojego tekstu w jedynej dla nich dostępnej zakładce „konkursy – Wikingowie w XXI wieku”.
Konkurs ma charakter otwarty – po opublikowaniu będzie widniał w zakładce „konkursy”, gdzie każdy z Czytelników będzie mógł go przeczytać.
Konkurs będzie trwał do końca września tj. do 30 września 2017 roku do godziny 23:59. Wtedy jury – z ehistorii i z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie – wyłoni zwycięzców konkursu.
Po zakończonym konkursie i wyłonieniu prac zwycięskich pozostaną one na portalu ehistoria.edu.pl. Najciekawsza praca zostanie umieszczona na głównej osi czasu. Reszta prac, które nie zostały ani nagrodzone, ani wyróżnione, zostaną usunięte z portalu historycznego.

Życzymy świetnej zabawy i niech wyobraźnia Was poniesie !

Źródło: E-Historia (http://ehistoria.edu.pl/main/articles/s ... skich--95/)
westwind
 

Re: Wikingowie na Pomorzu

Postprzez okon » 13 Paź 2017, 08:02

Potężni - ale poganie. O Słowianach w literaturze skandynawskiej
11.10.2017 Archeologia

Dawni Skandynawowie doceniali urodę Słowianek, a Słowian mieli za potężnych, groźnych i walecznych wojowników, ale zarazem bezwzględnych pogan. O niejednoznacznym obrazie Słowian w skandynawskiej literaturze ze wczesnego średniowiecza mówi prof. Jakub Morawiec.

Słowianie pojawiają się już w najstarszych skandynawskich tekstach, choć na dość małą skalę. Wiadomo, że uczestniczyli oni w walkach między władcami północy - stawali po jednej ze stron.

"Z zapisów wynika, że łodzie ze słowiańskimi wojownikami brały udział w kilku bitwach pod koniec X. w., rozegranych między Norwegami i Duńczykami. Wygląda na to, że był to +słowiański kontyngent+" - opowiada PAP prof. Jakub Morawiec z Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Zdaniem naukowca wiele wskazuje na to, że ówcześni ludzie północy wysoce cenili waleczność Słowian na polu walki. W sagach lokalni królowie określani są często jako "zabijacze Słowian", mimo że w tekstach tych nie ma bezpośredniego odniesienia do walk z tym ludem. "Zatem jest to epitet stosowany względem osób, które potrafią skutecznie i umiejętnie walczyć" - uważa prof. Morawiec.

Na próżno szukać w tekstach skandynawskich odnoszących się do okresu, w którym powstało państwo polskie, opisu ziemi słowiańskich.

"Tak naprawdę skandynawskich autorów słowiańszczyzna nie interesowała. Utożsamiali ją tylko z jednym miejscem - Jomsborgiem, czyli dzisiejszym Wolinem" - opowiada historyk. Wśród naukowców trwają dyskusje na temat znaczenia Wolina w okresie wczesnego średniowiecza. Zdaniem części była to osada handlowa, stanowiąca tygiel kulturowy, gdzie dominującą grupę stanowili jednak Słowianie.

Natomiast jeśli chodzi o interior słowiańszczyzny - w tekstach skandynawskich z epoki brak jest informacji na temat jego władców czy miast. Dopiero w sagach dotyczących XIII w. padają w nich nazwy słowiańskie związane z wybrzeżem, np. Kamień Pomorski.

Czarny charakter Słowian opisywany był w sagach zwłaszcza w kontekście ich pogaństwa, mimo że Skandynawowie przyjęli chrześcijaństwo mniej więcej w tym samym czasie, gdy np. Piastowie, ale np. Obodryci (Słowianie połabscy) dopiero w XII w. Jednak Prof. Morawiec przypomina postać pierwszego świętego Skandynawii - św. Olafa. W jego hagiografii Słowianie zajmują ważną pozycje. Opisano na przykład postać Duńczyka, który dostał się do słowiańskiej niewoli. Ten zaczął się żarliwie modlić właśnie do św. Olafa. Wkrótce z jego pomocą udało mi się uwolnić się z niewoli.

To nie jedyny raz, kiedy św. Olaf pomógł Skandynawom w starciu ze Słowianami. Gdy w 1043 r. Obodryci walczyli na Jutlandii z Norwegami, sytuacja się powtórzyła. Król Magnus bardzo obawiał się starcia, jednak duch św. Olafa w ciągu nocy zmotywował go do walki. "Co więcej o poranku, w pierwszej linii wojów, można było dojrzeć św. Olafa" - dodaje naukowiec. W ten sposób Obodryci zostali pokonani.

"Słowianie mieli jednak również dobrą prasę. Pod niebiosa wychwalano piękno, inteligencję i silny charakter córki słowiańskiego władcy Burysława - Astrydy" - podkreśla historyk. Do dzisiaj nie jest jasne, z jakim historycznym władcą należy łączyć Burysława. Prof. Morawiec sądzi, że jest to literacka kreacja inspirowana Mieszkiem I, Bolesławem Chrobrym, a zwłaszcza - Bolesławem Krzywoustym.

"Wiemy tylko tyle - Burysław był potężnym królem o randze Attyli czy Teodoryka, z którym warto zawierać sojusze" - opowiada naukowiec. Dlatego siostra króla Svena, Tyra, została za niego wydana za mąż (co wynika z tekstów skandynawskich). Co ciekawe, związek ten ponoć był krótkotrwały i nieszczęśliwy. Kobieta skarżyła się, że Burysław jest starcem, a na dodatek poganinem.

W ostatnim czasie za sprawą książki "Harda" autorstwa Elżbiety Cherezińskiej spopularyzowana została postać Świętosławy, czyli domniemanej córki Mieszka I, która wysoko wspięła się w hierarchii politycznej średniowiecznej Skandynawii [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,411319,harda-czyli-historia-sredniowiecza-z-perspektywy-kobiety.html].

"Warto zaznaczyć, że w źródłach skandynawskich Sygryda Storråda - bo takie nosi imię - pochodzi ze szlacheckiej skandynawskiej rodziny. Ale wiele wskazuje, że postać ta była inspirowana między innymi pamięcią o historycznej Świętosławie” - opowiada naukowiec, który podkreśla, że ta postać historyczna najprawdopodobniej nie miała tak na imię. Zapytany, dlaczego zatem prawdopodobnie błędnie odnotowano jej pochodzenie stwierdził, że przede wszystkim historię spisano kilkaset lat później - w XIII w. Ówcześni skrybowie nie znali tak szeroko źródeł z innych rejonów, stąd ich wiedza była mniejsza. Poza tym nie przywiązywano tak dużej wagi do faktografii.

Prof. Morawiec uważa, że Świętosława została wydana za króla Szwecji, po to aby przypieczętować sojusz Piastów ze Szwedami. W ten sposób Mieszko I uzyskał wpływy w strefie Bałtyku, dzięki czemu zaczął kontrolować handel zwłaszcza u ujścia Odry.

Szymon Zdziebłowski

PAP - Nauka w Polsce
szz/ zan/

http://n aukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,460060,potezni---ale-poganie-o-slowianach-w-literaturze-skandynawskiej.html
okon
 

Re: Wikingowie na Pomorzu

Postprzez Vik » 19 Maj 2018, 08:46

Strona główna Aktualności Wikingowie w Polsce – prawda czy mit?

31.01.2014 aktualizacja 31.01.2014
Ten artykuł można bezpłatnie przedrukować


Wikingowie w Polsce – prawda czy mit?

Ostatnie dziesięciolecie to wzrost zainteresowania tematyką wikingów w Polsce. Odżyły stare koncepcje na ich temat, wskazujące na istotny wpływ na kształtowanie polskiej państwowości. Pojawiło się również nowe ujęcie tematu i nowe refleksje sugerujące zupełnie inny rodzaj wpływu ludności ze Skandynawii na Słowian Zachodnich.

„Wikingowie są na fali. Widoczne jest to szczególnie w czasie cieszącego się coraz większą popularnością Festiwalu Wikingów i Słowian na Wolinie, gdzie co roku przyjeżdżają tysiące osób. To sygnał wskazujący na zapotrzebowanie na wikingów” – opowiada PAP dr Leszek Gardeła, archeolog, pracownik Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Research Fellow w Centrum Średniowiecza i Kultury w Reykholt na Islandii – specjalista zajmujący się epoką wikingów.

W kulturze popularnej pokutuje mit wikinga jako bezlitosnego łupieżcy napadającego na przybrzeżne osady. Tymczasem zdaniem dr. Gardeły obraz ten nie jest wcale taki oczywisty.

„Przede wszystkim trudno jest jednoznacznie zdefiniować postać typowego wikinga. W świecie anglosaskim – potocznie określa się w ten sposób każdą osobę z obszaru Skandynawii z czasów VIII-XI wieku. Nieco inna definicja panuje na kontynencie. Sprzeczne ze sobą są również analizy lingwistyczne określenia +viking+" – opowiada dr Gardeła.

Być może słowo to pochodzi od staronordyckiego słowa vik, oznaczającego zatokę. W takim rozumieniu wiking byłby człowiekiem z zatoki. W drugim znaczeniu, również wypływającym z analiz lingwistycznych, należałoby łączyć określenie "viking" z czynnością, a nie miejscem. Wyruszanie na "viking" to wyruszanie po łup, czyli po prostu piractwo. W takim rozumieniu "viking" to okresowa profesja, pozwalająca na wzbogacenie się. Jak opowiada dr Gardeła, ostatnio zaproponowano jeszcze jedną interpretację, według której źródłosłowem tego określenia też jest czynność, ale polegająca na „zmianie miejsca w czasie wiosłowania”. W tym kontekście wiking to osoba wiosłująca, a nie krwawy rzezimieszek.

„Stereotyp krwawego wikinga pojawił się w kulturze masowej zapewne pod wpływem kultury zachodniej. Przecież doskonale znane są z anglosaskiej historiografii opisy ataków Skandynawów na Anglię czy Szkocję. Dodatkowo potwierdzają je wyniki ostatnich wykopalisk – w postaci zmasakrowanych szczątków najeźdźców bądź śladów ich obwarowanych obozowisk z okresu wczesnego średniowiecza” – dodaje archeolog.

Polscy naukowcy zaczęli się interesować tematyką wikińską już w okresie zaborów w XIX wieku. Najgłośniejszym echem odbiła się praca Karol Szajnochy, historyka Uniwersytetu Lwowskiego, w której przekonywał, że do powstania państwa polskiego przyczynili się walnie Lechici, rozumiani jako plemię pochodzące ze Skandynawii.

„Była to karkołomna teoria oparta o, patrząc z naszej perspektywy, naciągane przesłanki natury lingwistycznej. Autor nie był w stanie wesprzeć swoich dywagacji ani dowodami archeologicznymi, ani źródłami pisanymi” – przekonuje dr Gardeła.

Do argumentów przytaczanych przez Szajnochę powrócił ostatnio Zdzisław Skrok w książce „Czy wikingowie stworzyli Polskę?”. Jednak zdaniem dr. Gardeły trudno o jednoznaczne dowody silnej obecności Skandynawów na terenie obecnej Polski. Nie skłaniają go do tego źródła pisane lub archeologiczne, w których czytelny byłby jakiś konflikt czy zdecydowany wpływ z Północy.

„Do niedawna Polscy archeolodzy uparcie twierdzili, że mieszkańcy Skandynawii często grzebali swoich zmarłych w grobach komorowych, czyli w zagłębionych w ziemię jamach ze ścianami wykonanymi z drewna – swoistych +podziemnych domach+. Stąd podobne konstrukcje odkryte na terenie naszego kraju traktowano jednoznacznie jako pochówki wikińskie. Dokładna kwerenda materiałów funeralnych z terenów Skandynawii i innych obszarów leżących w obrębie wikińskiej diaspory wskazuje, że nie był to aż tak powszechny i typowy pochówek w tym rejonie” – mówi naukowiec.

Już dr Andrzej Janowski ze szczecińskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN zwrócił uwagę na to, że nie tylko forma grobu jest istotna, ale również jego wyposażenie – a to jego zdaniem w polskich pochówkach komorowych wcale nie wskazywało na pochodzenie z dalekiej Północy. Przykładowo w grobach dotąd uważanych za skandynawskie w zasadzie brak broni, szczątków zwierzęcych czy biżuterii o takim pochodzeniu. Wzornictwo tej ostatniej wskazuje raczej na wpływy słowiańskie.

„Groby komorowe znalezione w Polsce są dość późne i zasadniczo pochodzą XI wieku. Znajdującym się w części z nich trumnom należy raczej przypisać konotacje związane z ekspansją chrześcijaństwa, a nie wikingów” – uważa dr Gardeła.

W jaki sposób zatem Skandynawowie chowali swoich zmarłych na ziemiach obecnej Polski? Czy jesteśmy ich w stanie wytropić, jeśli do nas dotarli? Zdaniem dr. Gardeły jest to zadanie bardzo trudne, bo wczesnośredniowieczne społeczności skandynawskie chowały swoich zmarłych w różny sposób, czasem mało dystynktywny – np. do niczego nie wyróżniającego się grobu szkieletowego wkładano jedynie żelazny nożyk. Podobnych grobów we wczesnośredniowiecznej Polsce było mnóstwo i nikt dotąd nie uznał ich za wikińskie.

„Tylko kilka pochówków na terenie obecnego Pomorza, moim zdaniem, należy uznać z całą pewnością za należące do przedstawicieli dalekiej Północy, należą do nich m.in. odkrycia ze Świelubia oraz Elbląga” – dodaje.

Błędem polskiej nauki – zdaniem dr. Gardeły – jest poszukiwanie śladów wikingów w Polsce tylko w grobach elitarnych. Kto wie, ile niepozornych grobów przybyszów uszło uwadze prowadzących wykopaliska.

W kontekście wpływów skandynawskich rozpatrywana jest ostatnio także osada w Wolinie. Zdaniem archeologa było to miejsce, które najprościej opisać jako strefę wolnocłową na obecnych portach lotniczych. Mieszały się tam wpływy różnych, pochodzących z odległych rejonów kupców.

„W Wolinie wiele znalezionych zabytków nawiązuje do stylu wikińskiego. Moim zdaniem faktycznie można uznać, że istniała tam jakaś grupa przyjezdnych rzemieślników i kupców z Północy” – uważa badacz.

W X–XI wieku społeczności z różnych regionów ówczesnego świata posiadały szereg sposobów na manifestowanie swojej tożsamości i odmienności. Mógł to być specyficzny ubiór, ale także język, zwyczaje czy wierzenia. Osady handlowe, takie jak Wolin, stanowiły tygiel kulturowy, ale tam dominującą grupą byli jednak Słowianie.

Skandynawowie z pewnością pojawiali się na polskich ziemiach, ale ich największa aktywność skupiała się na obszarach Pomorza. Byli to przede wszystkim kupcy, handlarze.

„Ostrożna ocena wszystkich przesłanek wskazuje, że Skandynawowie nie mieli większego wpływu na ukształtowanie się polskiej państwowości. W materiale archeologicznym brak śladów konfliktu z obcą siłą – z najeźdźcą. Trudno również wytropić pochówki przybyszów – wiele z tych kiedyś uznanych za takowe, zostało źle zinterpretowanych – badający je archeolodzy tylko pobieżnie przyglądali się materiałom skandynawskim i w wielu przypadkach dokonywali błędnych porównań ” – kończy dr Gardeła.

Nauka w Polsce - PAP

szz/ mrt/

--------
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... y-mit.html
Vik
 



Powróć do Historia Pomorza

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron