Słowiańskie Pomorze

Słowianie pierwotnymi gospodarzami Pomorza i całego Połabia.

Słowiańskie Pomorze

Postprzez Dziejopis » 03 Gru 2009, 05:08

Znalazłem wywiad prof. Gerarda Labudy, wybitnego historyka specjalizującego się w dziejach Pomorza, udzielony "Tygodnikowi Powszechnemu" (26.03.2007). Profesor bardzo ciekawie opowiada o rodowodzie Pomorzan.

Tygodnik Powszechny,Jak Kaszuba z Kaszubą. O straconych szansach, przywiązaniu do symboli oraz o narodzie kaszubskim z historykiem prof. Gerardem Labudą rozmawia Tomasz Żuroch-Piechowski napisał(a):Prof. G. Labuda: Przyjmuję jako rzecz oczywistą, że Polska jest matecznikiem Słowiańszczyzny i stąd właśnie wyruszyli Słowianie, których olbrzymia część poszła na południe. Gdy patrzymy na mapę, widzimy, że istnieje pewna sekwencja wędrówek słowiańskich. Obodryci, czyli ludzie znad Odry, dali początek ekspansji za ustępującymi plemionami germańskimi i zajmowali po nich siedziby w Meklemburgii. Potem byli Wieleci, którzy znad Wisły przeszli na zachód od Odry na Pomorze Przednie. Za nimi przyszli Kaszubi, którzy zasiedlili teren od Odry do Wisły. Wyruszyli w wędrówkę z matecznika, który musiał znajdować się na pograniczu bałtyjsko-słowiańskim (Prusy-Mazowsze-Kujawy), a na ich miejsce przyszli Kociewiacy i Krajniacy. Już w XII w. Kociewie ma wyraźną osobowość. Tam występują archaiczne nazwy, np. Wieżyca i Wietcisa. Nie wzięły się z powietrza. Kociewiacy byli tam od dawna.


Według profesora, Kaszubi osiedlili się najpierw w okolicy Myśliborza. Dzisiaj zamieszkują wschodnią część Pomorza, ale ich pierwotne siedziby to ziemia szczecińska i Myślibórz. Archeologowie odkryli najstarszą wieś kaszubską w powiecie myśliborskim: Dziedzice, datowaną na 512 rok. Prawdopodobnie wtedy rozpoczęła się migracja. Pierwsze źródła pisane z VII wieku podają, że ekspansja Słowian dotarła do Łaby już w VI wieku. Po raz pierwszy w dokumencie nazwy "Kaszuby" użył papież Grzegorz IX w 1238 roku w swojej bulli.
Dziejopis
 

Re: Słowiańskie Pomorze

Postprzez ZM » 15 Maj 2011, 19:36

Adam Sengebusch w swoim opracowaniu o Słowianach Połabskich (artykuły na stronie koszalin7.pl)

Adam Sengebusch napisał(a):Analiza dokumentów z XIII i XIV stulecia tyczących osad wiejskich, od Lubeki po granice Brandenburgii, prowadzi do smutnych wniosków. Znacząca część posiadłości znalazła się w rękach napływowego rycerstwa germańskiego. Odnajdujemy wprawdzie słowiańskich posiadaczy (np. Jaroslaus de Kalant i brat jego Rademarus, Dargemoizle de Clodram, Subislaus de Pustekow, Janeke Stoizlaviz, Jaroslaus de Walow, Tzesa de Zernin, Pritzbur von Kargow, Pritzbur i Dubeslav von Kelle, Ratislaus de Zance), lecz na podstawie wspomnianych materiałów trzeba stwierdzić, że równowaga w tym zakresie została istotnie zachwiana. Obrazu nie odmienia podejrzenie, iż pod niektórymi chrześcijańskimi i z niemiecka brzmiącymi imionami kryją się połabscy rycerze (np. Heinrich Gamma (30), Jerdagh z Wilemstorf, Marquardus Smedike, Timme Cruc, Gotemerus de Ritsoe, Zabel de Plawe, Hermann Ribe czy Ghesen (31), pani na Buckow). Nawet jeśli uwzględnimy fakt, iż w źródłach występują przeważnie osoby najbardziej wpływowe, majętne, darzone szczególnymi względami władców, a tym samym reprezentujące element obcy, to wydaje się, że w ciągu XIV stulecia mimo występowania rodzimego rycerstwa tak na zachodnich (Tessemar Grabowe) (32), wschodnich (Henning Borke) (33) jak i południowych (Droysecko i Sloteko) (34) kresach północnego Połabia, znaczna ilość słowiańskich rodów rycerskich uległa germanizacji (35). Pragniemy podkreślić słowo "znaczna", bo o całkowitej i powszechnej asymilacji tej warstwy społecznej jeszcze w tym okresie mowy być nie może. Jak łatwo o pomyłkę dowodzi przykład rycerzy-rodowców: Janekina Longus, Nicolausa Longus, Lemmekinusa, Hincekinusa, Thydericusa, Cunradusa de Lypa, Thydericusa Jermiz i Tessekinusa Kucker, którzy w roku 1330 zrzekli się praw do majątku Jazki w północnej Meklemburgii i jak wyraźnie podkreśla źródło byli Słowianami (36).

Stwierdzenie, iż proces asymilacji dokonał się najwcześniej na północno-zachodniej granicy osadnictwa słowiańskiego należy uznać za nie rozmijające się z prawdą. W Wagrii, bo o niej mowa, tak ciężko doświadczonej podczas walk opisywanych przez Helmolda, jeszcze w roku 1263 w pobliżu Stargardu znajdujemy rycerza Tote wraz ze synami, którzy podtrzymywali obyczaje słowiańskie (37). Czy takich rodzin było więcej? Tego, niestety, nie wiemy. Przypuszczamy za to, że w tej krainie pielęgnowanie przez szlachtę słowiańską dziedzictwa kulturowego i językowego jawiło się jako niezwykle trudne. Gleby w niej były, i są do dziś, dość urodzajne, ludność rodzima została zdziesiątkowana podczas walk o wolność, osadnicy z zachodu pojawili się już w pierwszej połowie XII w., a zdobywcy wprowadzali wobec rdzennej ludności sankcje rzadko spotykane nawet w średniowieczu. Szczególnie niekorzystnym uwarunkowaniem była naprawdę liczna rzesza kolonistów rozsiadłych po wsiach i miastach Wagrii (38). Tradycji strzegły bowiem zwykle te rodziny, których posiadłości oraz siedziby leżały z dala od dworów książęcych, miast, klasztorów i skupisk germańskiej ludności wiejskiej. Znamy takie przykłady z okolic Wredenhagen, Dymina, Grimmen i wyspy Uznam, gdzie w roku 1389 spotykamy rycerza Biezprawa Zwierzyna, a prawie pół wieku później Janka Zwierzyna i jego siostrę Sofkę (39). W ziemi wkrzańskiej jeszcze w drugiej połowie XIV w. pojawiają się w dokumentach słowiańscy rycerze (Recław i Biespraw) (40). Pod koniec XIV stulecia jako świadek w dokumencie wystawionym w Greifswaldzie występuje Dubberitz de Slaweke (41). O rodach Ga(e)mbów, Kamyków, Sumów i Zająców, dzięki zachowanym źródłom wiemy, że długo opierały się germanizacji. Jest zatem prawdopodobnym, że w zapadłych rejonach między Łabą a Odrą herbowi używali mowy swych przodków aż po wiek XV.
ZM
 

Re: Słowiańskie Pomorze

Postprzez ZM » 15 Maj 2011, 20:56

Fragment pracy Adama Sengebuscha:

Choć tego rodzaju przysięgi nie odnosiły się już do realnych uwarunkowań, to są być może wskazówką mówiącą o tym, że dopływ Słowian do miast ustał stosunkowo niedawno. Trwał bowiem dopóty, dopóki nie zakończył się proces germanizacji ludności włościańskiej. Ta zaś, wbrew potocznym opiniom, utrzymywała się bardzo długo. Dla wsparcia zgłoszonych przypuszczeń odwołajmy się do świadectw współczesnych:

Następnie ciągnie się kraj Slawonii, której główne miasto nazywa się Lubeka. Z tegoż kraju pochodzą Zygioci [Słowianie greccy] mieszkający na Peloponezie; tam zaś [w nadbałtyckiej Slawonii] istnieją bardzo liczne miejscowości, w którym mówią tym samym językiem, co Zygioci.
(Laskaris Kananos, 1438/1439)


Podzielił [Leszek III] zaś między owych dwudziestu synów wszystkie kraje nadmorskie, ziemie Slawów, Rugian, Polabów, Obotrytów, Warazów i Kaszubów, rościągające się ku Misnii, Westfalii, i wodom Oceanu, tudzież wszystkie dzierżawy Polskie czyli Słowiańskie, leżące między rzekami Łabą (Albis) i Hawelą (Habela) i każdemu osobna wyznaczył dzielnicę. Ci z władzą panujących rządząc niemi przez czas długi, pozakładali liczne stolice i grody, miasta i zamki, którym własne ponadawali nazwiska: a chociaż je w czasach późniejszych Teutonowie opanowali i do dziś dnia dzierżą, zachowały się przecież nazwy pierwotne miast grodów, i inne miejscowe, acz na Niemieckie przerobione, jako to: Bukow (Bukkow), Dobin, Brema, Mikelburg, Lunemburg, Aldemburg, Raceburg (Raczesburg), Sigeburg, Plunen, Slezwik, Iłow, Zwerin, Malechow, Rostek, Kuczyn, Werlem, i. t. p. Przeszły zaś rzeczone ziemie i powiaty Słowiańskie wraz z grodami i miastami w posiadanie Sasów, Westfalczyków, Holendrów, Fryzów i innych narodów Niemieckim językiem mówiących, a książęta owych krajów, dostojnicy, panowie i szlachta ustąpili za czasem Niemcom, albo od nich wytępieni zostali. Naostatek Niklot książę Słowiański, z dwoma synami, Przybysławem i Warcisławem, uległ przemocy Henryka Lwa, książęcia Saskiego. Jednakże po wsiach i osadach włościańskich mieszkają do dziś dnia Słowianie rolnicy, nie innym jak tylko Polskim mówiący językiem, lubo zepsutym i wielce zmienionym przez mieszaninę i społeczeństwo tak z sąsiedniemi jako też innemi językami, i mieniącą się różność narzeczy.
(Jan Długosz, pomiędzy 1455 a 1480)


Mieszkańcy Jabelhaide według języka i obyczajów aż dotąd są Sarmatami [Słowianami].
(Nicolaus Marschalk Thurius, ok. 1521)


Jakoż po wsiach i miasteczkach w powiatach nadmorskich, luneburskich i w margrabstwie brandenburskim i po dziś dzień Słowaków wiele mieszka i jednego z Polakami języka, tylko z niemiecką mową pomieszanego używa.
(Marcin Kromer, 1565)


Najbardziej wartościowym dla naszych rozważań jest fakt, iż przytoczone powyżej zapisy, prócz przekazu długoszowego, powstały w oparciu o własne doświadczenia autorów. Zarówno Kananos, Thurius jak i Kromer choć reprezentowali odmienne środowiska i pokolenia zaliczali się do ludzi godnych zaufania. Z racji pełnionych funkcji, a pewnie i z powodu ciekawości świata notowali to co nowe i zaskakujące (51). Tak zapewne jawiła się im obecność Słowian w ówczesnej Germanii. Powinniśmy zatem odrzucić posądzenia autorów o pomyłkę lub tworzenie fikcji, jak próbują to czynić co poniektórzy autorzy zza naszej zachodniej granicy, i traktować te przekazy z należytą im powagą.
ZM
 

Re: Słowiańskie Pomorze

Postprzez Kl. » 20 Cze 2011, 11:10

Ciekawy wywiad z prof. Bogdanem Wachowiakiem i Zygmuntem Szultką.

Pomorze słowiańskie, Pomorze germańskie
Kl.
 

Re: Słowiańskie Pomorze

Postprzez koszalin7 » 20 Cze 2011, 17:34

"Na szczęście wszystkie kraje po prawym brzegu Odry leżące są słowiańskie. Ślązacy, począwszy od źródła Odry aż po granice Brandenburgii, mówią po polsku; Nowa Marchia jest prawdziwą częścią dawnej Wielkopolski; Pomerania zamieszkana jest przez lud słowiański, który mówi również po polsku podług dialektu kaszubskiego".

Hugo Kołłątaj, ok. 1807 roku
koszalin7
 


Powróć do Słowiańszczyzna

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron