Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Słowianie pierwotnymi gospodarzami Pomorza i całego Połabia.

Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez baobab222 » 06 Kwi 2011, 13:47

Tekst o Drzewianach przypomniał losy rodowitej ludności tej ziemi - Słowian, poddanych germanizacji i uciskowi etnicznemu, społecznemu, religijnemu. Jeszcze w XVIII wieku obowiązywały zarządzenia dyskryminacyjne o charakterze wręcz rasistowskim wobec Słowian. W XIX wieku i XX w Niemczech nastawienie się zmieniało, rozwijała się turystyka, mniejszości już wówczas słowiańskie zaczęto traktować jak Indian w rezerwatach, jako ciekawostkę na pokaz. Później przyszły solidne prace etnograficzne i już bardziej poważne podejście do zagadnień etnograficznych, ale wciąż utrzymywało się podejście raczej folklorystyczne, ograniczające się do podziwu kolorowych strojów i starych obyczajów.

Na czym polegała dyskryminacja Wendów (Słowian), jakie zarządzenia podejmowano, czy zachowały się ślady działań dyskryminacyjnych. Prosze o przykłady i refleksje.
baobab222
 

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez Krzysztof » 06 Kwi 2011, 14:35

Na pewno identyczne zjawiska miały miejsce na Pomorzu. Fragment tekstu o Drzewianach z kraju Wendland (Wspomnienie o Słowianach Połabskich):

W toku zmagań ze światem feudalnym mieszczaństwo wypracowało pewien system solidarności grupowej. To co miejskie jest moim światem, a to co za murami jest obce i wrogie. Takie zachowanie służyło nie tylko komfortowi psychicznemu, ale także - a może przede wszystkim - interesom prowadzonym przez mieszczan. Ofiarami takiego rozwoju wydarzeń stali się także Drzewianie, którzy za sprawą przepisów wydawanych przez rady miejskie (często w porozumieniu lub za zgodą lokalnego władcy) zostali odcięci prawie całkowicie od korzyści płynących z pełnoprawnego uczestnictwa w życiu miast. Wolny dostęp do życia miejskiego mógłby w konsekwencji doprowadzić do podniesienia poziomu zamożności, kultury i obycia. Tak się jednak nie stało. Już w roku 1409 rada miejska Lüneburga odmawia obywatelstwa miejskiego Wendom (Drzewianom), a w 1421 r. w Salzwedel wykluczono Słowian od udziału w przeważnej części stowarzyszeń i cechów. Jak się zdaje odgrodzenie Słowian od mikroświatów miejskich w owym okresie spowodowane było głównie zazdrosnym strzeżeniem przywilejów i praw mieszczan czyli działo się to głównie z powodów ekonomicznych. Niechęć narodowa zapewne występowała, ale w dużo mniejszym natężeniu niźli w następnym stuleciu. Niepokoje religijne wywołane wystąpieniem M. Lutra, a potem zwycięstwo protestantyzmu w Północnych Niemczech uderzyło w Drzewian niezwykle boleśnie. Sam "kodyfikator" nowego wyznania tak naprawdę reprezentował tendencje narastające w łonie klasy mieszczańskiej od kilku dziesięcioleci, nadał im ostateczną formę i wyeksponował. Jedną z istotnych cech ówczesnej myśli protestanckiej była wiara w posłannictwo. Opierała się ona na założeniu, że jedynymi godnymi dostąpienia zbawienia są ci, którzy przyjmują lutrowe posłanie a pozostali (tzn. także, a nawet głównie katolicy) nie zasługują na miano chrześcijanina i bliźniego. Aspekt religijny (Drzewianie z natury konserwatywni poczęli przechodzić na protestantyzm dużo później niż ich niemieckojęzyczni sąsiedzi) w zestawieniu z różnicami etnicznymi, językowymi i społecznymi stworzył prawdziwie niebezpieczną mieszankę. Wend stawał się już nie tylko innym ale obcym, i to wrogim oraz pogardzanym. Już w roku 1528 jeden z katolickich księży apelował do wiernych w Lüneburgu o nie porzucanie rzymskiej wiary, ponieważ spowoduje to wiele nieszczęść, na brak których i tak nie można narzekać bo wielka jest nienawiść pomiędzy Niemcami i Wendami, pomiędzy bogatymi i biednymi. Na skutki nie trzeba było czekać zbyt długo, gdyż obok dawnych ograniczeń o podłożu ekonomicznym pojawiły się zakazy w swej treści wręcz - użyjmy tu nowoczesnego określenia - rasistowskiej. W Uelzen (Olszynie) jeszcze do roku 1619 niedopuszczalnym było branie sobie za żony Wendyjek. W tymże mieście istnieje również zakaz odzywania się w języku słowiańskim (1672). Nie znamy dziś wielu dokumentów mogących rzucić więcej światła na prawa ograniczające aktywność Drzewian. Możemy tylko przypuszczać, iż tak jak i na ziemiach wielu innych podbitych plemion słowiańskich obostrzenia eliminowały z uczestnictwa w głównych prądach przemian społecznych te jednostki, które trwały przy tradycji ojców (zakaz przebywania w miastach lub ograniczanie czasu przebywania w nich do wyznaczonych dni w miesiącu, kara nakładana na mieszczan niemieckich za kupowanie jakichkolwiek towarów od Wendów itd.). W tak trudnej sytuacji nastąpił kolejny cios.
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 792
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez ZM » 15 Maj 2011, 19:57

Inny fragment tekstu Adama Sengebuscha o Słowianach Połabskich:

Adam Sengebusch napisał(a):Wspomnieliśmy nieco wcześniej, że pierwsze lokacje miast nie odmieniły rewolucyjnie stosunków etnicznych na ziemiach wieleckich i obodryckich. Tak Lubeka, Schwerin, Rostok, Ratzeburg, Wismar jak i Wołogoszcz w ciągu pierwszych dziesięcioleci przypominały wyspy na słowiańskim morzu. Grupy kupców oraz rzemieślników dysponujących wiedzą i umiejętnościami nieznanymi dotąd na wschód od Łaby stanowiły pożądany element dla władców Wagrii, Meklemburgii, Pomorza Zaodrzańskiego i Brandenburgii. Na drodze negocjacji obie strony zyskiwały istotne korzyści. Mieszczanie: wyodrębnienie prawne, przywileje gospodarcze i sądownicze, a panujący: źródło dochodów i rezerwy militarne. Już w owym czasie zaznaczało się dążenie obywateli miast do zamykania "Wendom" dostępu do stanu mieszczańskiego. Działania w tym kierunku były dość skuteczne jeśli chodzi o patrycjat i warstwy średnie, ale wśród plebsu - od najwcześniejszego okresu - spotykamy przedstawicieli żywiołu słowiańskiego. Bandan, Thechaze, Janeke i Voiceke w Rostoku (1289) oraz Sando (1248), Domaslaus (1264) i Borko (1275) z Greifswaldu są tego przykładem.
ZM
 

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez ZM » 15 Maj 2011, 20:53

I jeszcze jeden ciekawy fragment z opracowania Adama Sengebuscha:

Adam Sengebusch napisał(a):Żywot mniejszości słowiańskiej w miastach nie był łatwy. Chociaż posiadała swoje ulice, a nawet całe kwartały, to na ogół stanowiła ludność drugiej kategorii. Gdzieś do połowy XV w. władze miejskie i ich niemieccy mieszkańcy patrzyli na Słowian z góry, traktując takie sąsiedztwo jako sporą niedogodność. Wprawdzie niektórym jednostkom udawało się poprawić swą pozycję społeczną i materialną (np. Gerd Słowianin z Wismaru w roku 1294 kupił od Niemca plac, Henryk Słowianin stał się pod koniec XIII w. właścicielem domu w Rostoku), ale - jak wspomniano wyżej - były to niezbyt częste przypadki. Zasadniczo germańscy mieszczanie zezwalali na wegetowanie niewielkich skupisk słowiańskich tuż pod miastami w tzw. wikach i kietrzach, nie interesując się zbytnio ich losem. Taki nieprzychylny, lecz generalnie obojętny stosunek, od schyłku średniowiecza począł zamieniać się w jaskrawą wrogość. Do pogardy i eksploatacji ekonomicznej dołączyły administracyjne szykany, restrykcje i działania zmierzające do porzucenia przez Słowian swej tożsamości. Zdarzały się zakazy handlu ze Słowianami, odbywania rozmów w ich języku, nie wydawano świadectw "dobrego urodzenia", bez których nie miało się szansy przystąpienie do wielu cechów. W roku 1490 lubecki sąd odmówił prawa do spadku dziecku pewnej Niemki z powodu pochodzenia jego ojca... Słowianina! Na ziemiach dawniej wieleckich, a następnie przynależnych do Brandenburgii, położenie Słowian było jeszcze gorsze. Praktycznie bowiem nie są znane prawie żadne przykłady ich uczestnictwa w życiu miejskim (50). Pojawiają się za to informacje mówiące o przymuszaniu wendyjskich mieszkańców podmiejskich osad do wykonywania najcięższych prac na rzecz niemieckich mieszczan. Jak wielką pogardę w środowisku niemieckich mieszkańców miast odczuwano do obcych niech świadczy relacja hrabiego Potockiego z jednej z jego licznych podróży mówiąca o tym, że przy końcu XVIII w. rajcy hamburscy wymagali od osób wstępujących w stan obywatelstwa potwierdzenia, iż nowoprzyjęty nie jest... Gotem ani Wendem. Choć tego rodzaju przysięgi nie odnosiły się już do realnych uwarunkowań, to są być może wskazówką mówiącą o tym, że dopływ Słowian do miast ustał stosunkowo niedawno. Trwał bowiem dopóty, dopóki nie zakończył się proces germanizacji ludności włościańskiej.
ZM
 

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez Krzysztof » 15 Maj 2011, 21:15

Ciekawostka dotycząca Szczecina.

Adam Sengebusch, Slowianie Połabscy napisał(a):W Szczecinie, czyli blisko dziedzin brandenburskich, na samym początku XVI w., krawcy zastrzegli w swym statucie, że nie będą przyjmować do cechu Słowian, co może świadczyć o zajmowaniu przez nich okolic tego miasta.
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 792
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez ZM » 19 Maj 2011, 20:43

Uwaga dotycząca Rugii.

Adam Sengebusch napisał(a):Aby zobrazować zagadnienie wspomnijmy, iż w lądowej części księstwa rańskiego nierzadkie były działania książąt i szlachty zmierzające pośrednio do dyskryminacji ludności rodzimej. Np. zarządzenie Jaromira II z roku 1256 mówiące o tym, że po osadzeniu chłopów niemieckich w okolicach Barth ludność słowiańska ma zakaz zajmowania się uprawą roli. Źródłem utrzymania dla wydziedziczonych Słowian ma być za to las i pastwiska! Inny dokument, a dokładniej jego fragment, oddający stosunek - jakby nie było - słowiańskiego władcy do słowiańskich poddanych brzmi dosłownie: <i>"Gdyby jednak doszło do tego nieszczęścia, któremu oby Bóg zapobiegł, że wspomniana ziemia popadłaby w uprzedni stan, mianowicie, iż po wypędzeniu Niemców Słowianie uprawiać by ją zaczęli na powrót...".
ZM
 

Re: Wendowie - dyskryminowana ludność słowiańska

Postprzez Jandrzej » 05 Kwi 2016, 13:13

baobab222 napisał(a):Tekst o Drzewianach przypomniał losy rodowitej ludności tej ziemi - Słowian, poddanych germanizacji i uciskowi etnicznemu, społecznemu, religijnemu. Jeszcze w XVIII wieku obowiązywały zarządzenia dyskryminacyjne o charakterze wręcz rasistowskim wobec Słowian. W XIX wieku i XX w Niemczech nastawienie się zmieniało, rozwijała się turystyka, mniejszości już wówczas słowiańskie zaczęto traktować jak Indian w rezerwatach, jako ciekawostkę na pokaz. Później przyszły solidne prace etnograficzne i już bardziej poważne podejście do zagadnień etnograficznych, ale wciąż utrzymywało się podejście raczej folklorystyczne, ograniczające się do podziwu kolorowych strojów i starych obyczajów.

Na czym polegała dyskryminacja Wendów (Słowian), jakie zarządzenia podejmowano, czy zachowały się ślady działań dyskryminacyjnych. Prosze o przykłady i refleksje.
ksiądz mówi, że §więtowida na Ranie wyrwały rodziny, tak jak dziadek ciągnął rzepkę
Jandrzej
 


Powróć do Słowiańszczyzna

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość