Strona 2 z 4

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 07 Paź 2009, 15:50
przez kfiatuszek
Donpierdo trafiłeś w dychę z tym że nasze władze maja problem z przestrzenią placu. :o Dziś był czat z prezydentem Mikietyńskim i ktoś go o to zapytał. Oto odpowiedź prezydenta: :roll:

Mirosław Mikietyński Z punktu widzenia urbanistyczno-architektonicznego nasz plac jest przewymiarowany. Jego powierzchnia w stosunku do wysokości okolicznych budynków jest zbyt duża. Fachowcy twierdzą, że plac trzeba zmniejszyć o 1/3, 1/4, by uzyskać właściwe proporcje. To jest sugestia profesjonalnych architektów, którą przyjąłem i z którą się zgadzam.

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 07 Paź 2009, 21:07
przez donpierdo
Dziwie się Prezydentowi, ze takie rzeczy opowiada. Chciałbym zobaczyć tych "profesjonalnych architektów", którzy twierdzą, że "plac jest przewymiarowany" ( o kurde! co za określenie!). To są matoły a nie profesjonaliści. Plac w tym założeniu i kształcie jest zabytkowy, istniał bardzo dawno, na bardzo starych mapach Koszalina można zobaczyc jego zarys. Kształtował sie przez wieki, w sposób naturalny, na miarę potrzeb i wymagań. A przecież wtedy wszystko było mniejsze, nie było dominującej budowli jaka jest dziś ratusz, a rynek pasował, nie był "przewymiarowany".

Nie wierzę niestety w ten argument. Pamiętacie, jaki krzyk podnosił Sobolewski, że tam jest jakiś plan budowy. Heniu coś wiedział, miał jakiś przeciek w tej sprawie, wysyłał tez jakies pisma do wojewody. Ktoś chce sobie cos na Rynku wybudować, więc szuka się jakichś niepoważnych uzasadnień. Zabudowa Rynku będzie jego demolacją. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, choćby z powodu braku pieniędzy.

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 27 Paź 2009, 10:21
przez Pestka
Jeszcze jedna megawizja bez finansowego pokrycia. Kto wyłoży 60 mln, skąd się wezmą te pieniążki? Jest to zajęcie czysto kosmetyczne, które ma poprawic wygląd czegoś, a nie rowziązać jakis miejski problem komunikacyjny, mieszkaniowy, społeczny. A tych problemów jest od cholery, nasi wizjonerzy z ratusza nigdy nie uwzględniaja tzw. kosztów społecznych. Jesli sie wszystko sypie, a nie ma mieszkań, panuje bezrobocie, trudno o prace w zawodzie itd. to trwonienie w takiej sytuacji pieniędzy na poprawe wyglądu centrum miasta, będzie źle doebrane. O tym ratusz nie pamięta, a przeciez niezadowolenie sie kumuluje i w jakis sposób uwidoczni czy wczesniej czy później.

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 28 Paź 2009, 00:32
przez Zbigniew Fijałkowski
Szanowny Panie "donpierdo"

Po pierwsze duzy szacunek za przeprowadzona krytyke projektow konkursowych. Mozna sie z nia zgadazc lub nie, ale widac w tym duze zaangazowanie emocjonalne w sprawe!

Po drugie zgadzam sie z zarzutem wobec swojej pracy, ze za malo czytelnie prezentuje koncepcje. Mea culpa... Choc z drugiej strony projekt sklada sie z 3 plansz i na kolejnych mozna znalezc znacznie wiecej szczegolow odnosnie tego, jak wyobrazam sobie przestrzen koszalinskiego rynku. Szkoda, ze obejrzec mozna w necie tylko jedna z nich.
A wypatrzylby tam Pan rzeczy mile dla siebie, bowiem moja koncepcja zaklada i zachowanie zieleni w rejonach w ktorych znajduje sie obecnie (oczywiscie z uporzadkowaniem i zdefiniowaniem roznego charakteru zieleni po wschodniej i zachodniej stronie), i utrzymanie w rejonie rynku istniejacego pomnika (z przesunieciem w strefe zieleni, z wygospodarowaniem w niej niewielkiego "placyku" wokol pomnika), i fontanne, ktora tworzy sciane wody wzdluz krawedzi strefy zieleni (na planszy nr 2 jest schemat jak elastycznie, dzieki uksztaltowaniu powierzchni placu, moze ona dzialac) i co najwazniejsze - propozycje zdecydowanego wyeliminowania ruchu kolowego z przestrzeni rynku, na rzecz pieszych!
To co najbardziej rzuca sie zas w oczy na widoku, ktory jako jedyny prezentuje moja prace, jest pawilonem przekrytym ekspresyjnym dachem pokrytym roznokolorowymi (utrzymanymi w ceglanej tonacji) ceramicznymi plytami. Sam zas pawilon pod dachem nie wykracza poza przestrzen rynku, jest regularny, wpisany w logike geometrii placu. Celem calego tego obiektu jest zas polaczenie dwoch kluczowych w tym rejonie przestrzeni - rynku i placu w otoczeniu katedry (w tym miejscu zostawilem juz samo zadaszenie pod ktorym znalazly sie miejsca do siedzenia). W moim przekonaniu przestrzenie te doskonale sie uzupelniaja: rynek ma byc miejscem gwarnym, pelnym aktywnosci, rejon katedry zas znacznie spokojnieszy ma dawac mozliwosc relaksu.

Trudno samymi slowami przekonac do projektu, ale mam nadzieje, ze przynajmniej troche go dla Pana oswoilem. Jesli ma Pan dodatkowe pytania - chetnie odpowiem. Koszalin mial fantastycznie klimatyczny rynek przed wojna. Tego klimatu nie da sie juz odtworzyc, ale warto bazujac na tej tradycji szukac dla niego nowej tozsamosci.

Pozdrawiam,
Zbigniew Fijałkowski

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 29 Paź 2009, 19:42
przez Krzysztof
To teraz wiemy, dlaczego pański projekt został "wyeksponowany" w specjalny sposób - tak ze go nie widac i nie wiadomo o co w nim chodzi. Nie zastosował się Pan do wymagan, wykazał wieksze przywiązanie do jakichs roślinek, "komuchowatych" pomników i średniowiecznych historyjek, niż do Władców z Ratusza. A tak sie nie godzi, trzeba było słuchać co mówiła Nieomylna Władza i spijać słowa z ich ust, zastosować się do zaleceń, gorliwie wypełnic wymagania, nawet jesli to oznaczało zdemolowanie rynku istniejącego od początków miasta, czyli gdzieeś 1266 rok to był. Kazali zniszczyć zieleń i zdemolować przestrzeń, to czego nie słuchał? Jak sie ma szacunek dla staroci, krzaczków, sraczków i innych bibelotów, to potem mozna na chleb nie zarobić. Musi Pan wiedziec, że gdyby w naszym mieście mieszkał Einstein, a nie potrafił wystarczająco nisko kłaniac się władzy, to żadna gazeta by o nim tutaj nie wspomniała i żadna tutejsza telewizja by go nie pokazała. I taki geniusz od terii względności by przepadl, bo nikt by sie o nim nie dowiedział. Widzisz pan, niby taki mądry, a taki głupi, taki kształcony, a taki gamoń ten Einstein.

Swoją drogą mógłby Pan wrzucić te plany na jakiś darmowy hosting np. ImageShack, podaje link, można uploadowac stosunkowo duże pliki:

http://imageshack.us/

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 29 Paź 2009, 22:06
przez Basia
Czy przypadkiem nie jest tak, że wizje mają nam zastąpić rzeczywistość? Rynek Staromiejski przecież istnieje, spacerujemy po nim i cieszymy się z niego. Można planować przebudowę, ale przede wszystkim należy zadbać o to, co już mamy. A jak z tym jest? Przekonałam się niedawno, kiedy w nocy musiałam pojechać do apteki. Rynek Staromiejski po prostu tonie w ciemnościach! Brakuje podświetlenia, choćby takiego, jakie ma katedra. Brakuje niskich lampionów podświetlających piękną zieleń. Późnym wieczorem jest to miejsce zupelnie wyludnione i zapomniane. Dlaczego planujemy z wielkim rozmachem jakieś przebudowy, skoro nie potrafimy zadbać o to, co już mamy?

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 16 Lis 2009, 17:13
przez Zbigniew Fijałkowski
Zainteresowanych poznaniem szczegółów mojej koncepcji zagospodarowania Rynku w Koszalinie zapraszam do zapoznania się z prezentacją zawartą na portalu dla architektów Ronet, pod adresem:

PORTAL ARCHITEKTÓW

Pozdrawiam,
ZF

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 17 Lis 2009, 15:50
przez donpierdo
Zbigniew Fijałkowski napisał(a):Zainteresowanych poznaniem szczegółów mojej koncepcji zagospodarowania Rynku w Koszalinie zapraszam do zapoznania się z prezentacją zawartą na portalu dla architektów Ronet...


No to jest ciekawostka, bo ja wcześniej oceniłem projekt tak:

Zbigniew Fijałkowski - nie wiem o co chodzi. Ważne, że architekt wie, i niech sobie w tym błogim przeświadczeniu pozostanie. Jakaś bursztynowa wstęga ciągnąca się od placu do katedry, przechodząca przez ulicę - daszek? pasaż? Nie wiem, ale wiem, że Zbysiu się nie wysilił, albo nie zadbał o to, żeby jego koncepcja została jasno przedstawiona.


No i co ja mam teraz zrobić, przepraszac pana Fijałkowskiego, czy raczej dać w zęby komuś odpowiedzialnemu za skandaliczna prezentację projektów? Bo jak raz projekt pana Fijałkowskiego jest znakomicie przygotowany pod względem prezentacji. To jest koncepcja robiona dla zwykłych ludzi, jest łopatologicznie poglądowa, wręcz encyklopedyczna. Jasno, czytelnie i estetycznie tłumaczy o co chodzi, język jest na poziomie podstawowych definicji. Wszystko robione na podkładzie z fotografii robionych z lotu ptaka, nie tylko koncepcja przestrzenna, jakby aksonometria w realu, ale równiez rzut płaski. Rodowity koszalinianin natychmiast orientuje sie w przestrzeni, wie w którym miejscu się znajduje. Ten rzut jest wspaniały, prosze spojrzec na centrum, jest otoczone piekną zielenią, jak wyspa na oceanie, zalewana falami żywiołu. Wszystkie nowe elementy, wprowadzone przez autora, sa umiejętnie wkomponowane, niczym nie róznią sie od otoczenia, jakby były tam zawsze, zlewaja się z otoczeniem. Widac troske o to, zeby dyskretnie wpasowac nowe elementy do istniejącego otoczenia, a nie brutalnie ingerować w przestrzeń, narzucając nowe elementy i czyniąc je dominującymi. Jest szacunek do przyzwyczajeń koszalinian, architekt robi projekt przede wszystkim dla nich, nie tracąc ich z oczu, nie jest intruzem, ale gościerm, ktory taktownie podpowiada rozwiązanie. To się nazywa kultura architektoniczna i szacunek do wykonywanego zawodu, który często okresla sie jako powołanie. Porównajcie to z facetem, który chce wywalić na środku rynku wieżę do nieba, żeby przyćmiła wszystko. On wam pokaże, kto tu rządzi, imperator, Architekt - Pan Przestrzeni i Władca Czasu. Porównajcie te dwie postawy. Pycha i pokora.

Zauważone zostały dwa bardzo wazne aspekty, pominięte przy innych pracach. Po pierwsze katedra, ona musi do cholery zostać zauwazona przez architekta! Wyobraźmy sobie taka sytuację, ze obcego człowieka, który nigdy nie widział Koszalina, przywozimy do miasta i stawiamy na środku rynku z zawiązanymi oczyma. Zakręcamy go i odslaniamy oczy. Na co skieruje wzrok ten człowiek, po tym jak otrząsnie się z pierwszego szoku??? Na frontony budynków, które powiedzmy sobie wyglądają dość pospolicie? Na ratusz? Zapewne go zauważy. Ale przede wszystkim jego wzrok spocznie na katedrze, bo to ona przyciaga wzrok. Katedra w jakimś sensie dominuje nad rynkiem (założenie średniowieczne - kościół - fara, ratusz i rynek to organiczna całość), chociaz jest jakby nieco odsunięta. I pan Zbigniew to zauwazył i uwzględnił, nie przesądzam, czy dobrze to rozwiązał, ale właściwa diagnoza jest kluczem do leczenia choroby. Druga sprawa - zieleń. Wszyscy ja zlikwidowali, a pan Fijałkowski dostrzegł jej niepowtarzalny i unikatowy charakter. Nie tylko nie likwiduje zieleni, ale niejako wprowadza ja na rynek, czy inaczej mówiąc - przybliża rynek do parku, buduje zielone mosty między nimi. Widać troske o to, zeby wykorzystac ten niepowtarzalny walor zieleni. Na osi ulicy Zwycięstwa dosadza drzewa, ktore niemal podchodza pod rynek ("wchodzą" na plac), pas zieleni po zachodnie stronie rynku nawet poszerza i zręcznie komunikuje przez ulicę Asnyka rynek z parkiem, tworząc z niego jakby zakończenie naturalnego traktu między parkiem a rynkiem. Trakt wiedzie obok drugiego cennego zabytku, dawnej kaplicy zamkowej z pozostałościami gotyku, także obok miejsca gdzie kiedyś stał zamek koszaliński (wcześniej klasztor cysterek), a być może nawet zlokalizowana była pierwotna osada słowiańska. Pan Fijałkowski zauważył, że ten kościół jest orientowany, podobnie jak katedra, nikt poza nim tego nie dostrzegł. Ciekawe. Ciąg komunikacyjny wytyczany punktami: katedra - ratusz (najstarszy, który stal na środku rynku) - dawna kaplica (klasztor cysterek) - wyjście poza mury i droga do sanktuarium na Chełmskiej Górze - to jest na pewno najstarszy, pierwotny trakt koszaliński! Architekt go dostrzegł i wydobył, przywracając go do życia.

Tak jest! Każdy normalny człowiek zauwazy dwa najpiękniejsze elementy naszeego śródmieścia - zabytkową katedrę (cudowny surowy gotyk pomorski) i pobliski zabytkowy park (z przyległościami) założony w dawnej fosie czy rozlewiskach pod murami miasta, niczym krakowskie Planty. Śmiem twierdzic, że pan Fijałkowski, jako jeden z nielicznych architektów, przyjechał do Koszalina i pospacerował sobie po centrum, pochodził, wciągnął nosem koszalińskie powietrze i dopiero wtedy zabrał sie do pracy.

Prosze zauważyc, ze pan Fijałkowski zrobił niemal dokładnie to, co postulowalismy jako zwykli obywatele, w normalnej dyskusji, formułując po amatorsku wnioski i podkreślajć nasze związki emocjonalne i uczuciowe z Koszalinem. Nie komunikowalismy sie z architektem, nie znamy go, ale potrafił on odczytac myśli i oczekiwania koszalinian. Np. ratusz, zachowanie jego formy i pierwotnej bryły, ale unowoczesnienie przez modernizację polegającą na podziale elewacji przez kamienne płyty oraz budowe podcieni (stary koszaliński ratusz sprzed wojny słynął własnie z podcieni, choc znajdował sie po przeciwległej stronie, obok katedry). Poprawa wyglądu elewacji pudynków okalających rynek, przez dodanie monumentalych kolumn. Ten szacunek dotyczy równiez pomnika, który w projeckie pana Fijałkowskiego ocalał, co prawda jest nieco przesunięty, ale dosłownie kilkanaście metrów, nie będzie na tym tle konfliktu społecznego i politycznego, jak w przypadku wyrzucenia pomnika z rynku (konflikt ideowy, czyli najgorszy z mozliwych). Poszerzenie, a nie ograniczenie strefy wypoczynkowej na placu (plac jest dla ludzi, to ich miasto, a ludzie wychodza na spacer, żeby się zrelaksować), zlokalizowanie miejsc do wypoczynku wokół placu, tak aby można go było podziwiac z ławek i kawiarnianych stolików, obejmując wzrokiem całość. Jakże różna koncepcja od tych, które proponują nam stanąc na środku rynku i kręcic się wokół własnej osi, żeby objąć rynek wzrokiem. Świetne rozwiązanie z fontanną, jedna fontanna, ale cztery mozliwości jest funkcjonowania, zaleznie od pory roku, wyjkorzystania placu w danej chwili itd. Oświetlenie niskie, oświetlenie wysokie. Slowem - woda + światło + zieleń, a więc to, o co sie ten rynek prosi. Pomyslano o ścieżkach rowerowych, a nawet przedstawiono pewna kocepcję (dwie przecinające sie na rynku trasy - północ-południe i wschód-zachód).

Nie zagłębiałem się zanadto w koncepcje komunikacyjną. Na pewno trzeba szukac rozwiązań, zeby odciążyc centrum, a z czasem wyłaczyc z ruchu (z wyjątkiem komunikacji miejskiej lub zupelnie). Myslę, ze zaproponowana nciekawy pomysł na "mały pierścień wewnętrzny". Zapewne pan Fijalkowski nie wiedział jeszcze wtedy, ze zapadły decyzje co do budowy dużego zewnetrzego ringu koszalińskiego (TUTAJ). Ten pierścień wewnetrzny (chociaż nie mam zaufania do ruchu odrotnego do ruchu wskazówek zegara), byłby ciekawym uzupełnieniem całego układu komunikacyjnego miasta, który składałby sie wówczas z trzech pierścieni - malego, średniego i dużego.Ale koncepcja niezwykle ciekawa. Słupki chowane tez dobre rozwiązanie, które się sprawdza (oglądałem to niedawno na Starym Mieście w Świdnicy na Dolnym Ślasku).

Teraz, z czym sie nie zgadzam. Skoro ogranicza sie ruch na rynku i robi wszystko, zeby wyłaczyc okolice rynku z ruchu kołowego, to po co ta krecia robota pod rynkiem (parking)? Wałęsizm - jestem za, a nawet przeciw. Sprzeczność, trudna do pogodzenia. Domyslam się, że takie były warunki konkursu, skoro kazdy wtrynia parking podziemny. Naprawdę wokół centrum i starego miasta (ograniczonego murami, ktorych zarys, a nawet pozostałości widać), jest mnóstwo miejsc parkingowych, a oprócz tego jest sporo miejsca na nastepne nowoczesne parkingi. Spacer do centrum to 5 minut, dla tych 5 minut chcecie przewrócic rynek do góry nogami i wprowadzić ruch do centrum, postulując jednoczesnie jego wyprowadzenie z centrum? Zjeść jajeczko, nie tłukąc skorupki? No to, zycze smacznego!

Nie widze też na rynku pawilonu. Nawet zakładając, ze miałby byc niski, lekki i przeszklony. Jak rozumiem to tez postulat z ratusza. - Panie Fijałkowski, możesz pan rozwinąć swoje swoje mozliwości twórcze, robic co się panu żywnie podoba, realizowac najsmielsze wizje, pod warunkiem jednak, że to będą wizje... nasze. - Panie Fijałkowski, może pan kupic u nas samochód w kazdym kolorze, pod warunkiem, ze bedzie to kolor czarny. Myslę, że w tym przypadku nie było idei i próby dopasowania do niej konkretnego rozwiązania, ale było konkretne rozwiązanie, do którego próbowano dorobić ideę. Tak widzę pomysł z pawilonem. Ten plac ma "oddech", czuje sie przestrzeń, po co ją ograniczać? Dlaczego ma się tam zrobić ciasno? Ciasno może byc podczas jarmnarków, imprez, a pawilony nowoczesne estetyczne mozna na ten czas po prostu zainstalować. Podobnie jak przenośne estrady, kręgi taneczne (parkiet), ringi boskerskie, przenośne trybuny i temu podobne elementy (nieraz juz to w Koszalinie robilismy, ze znakomitym skutkiem). Dla zakupu torebki popcornu, ,mam sie godzić na zabudowę centrum, które ukształtowało sie przez wieki, i którego nie sposób sobie wyobrazic inaczej? Że niby w tym miejscu były stragany i wozy konne, to teraz będzie pawilon jako rekompensata? Po szóstym piwie, mógłbym tego argumentu wysłuchac spokojnie. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że ten parking i pawilon to nie panski pomysł.

Pozdrawiam

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 21 Maj 2010, 09:28
przez Flavi
W ratuszu odbyła się młodziezowa debata na temat zagodpodarowania śródmieścia. Młodzież wysuwa logiczne wnioski i wszystko byłoby OK, gdyby nie ten fragment.

GK24, Marzena Sutryk, Rewolucja w koszalińskim Śródmieściu napisał(a):Otwarta debata jest zaplanowana na 16 czerwca. Jednocześnie jeszcze przed wakacjami miasto chce ogłosić przetarg na wybór koncesjonariusza, który zagospodaruje plac przed ratuszem. Nadal jest też aktualny plan, by w podziemiach Rynku Staromiejskiego powstał parking na 200 – 300 samochodów.

Re: Rynek Staromiejski - plany przebudowy

PostWysłany: 21 Maj 2010, 21:23
przez donpierdo
Jeżeli koncepcję budowy garażu podziemnego pomimo tak wielu głosów sprzeciwu i zastrzeżeń ktoś forusje nada, to powody mogą byc tylko dwa: głupota albo powiązania polityczno-biznesowe. Do głupoty zaliczam również wyobrażenia urzędników, ze muszą mieć pod nosem garaż dla swoich bezcennych samochodów. Ponieważ jednak, rządzących o głupotę nie podejrzewam, to w grę wchodzi tylko ewentualność druga.