Jak to z tą Filharmonią było

Czym żyje Koszalin - aktualne wydarzenia, bieżące dyskusje, ciekawostki, galerie fotograficzne.

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Leciej » 26 Lis 2013, 23:47

Jedyne chyba istniejące zdjęcie ukazujące pluton trębaczy (czy raczej jego część) z 1. Warszawskiej Brygady Kawalerii jeszcze podczas trwania działań wojennych. Wykonano je w marcu 1945 "po walkach o Wał Pomorski" (tak w podpisie w Wiki), możliwe, ze po słynnej szarży pod Borujskiem. W środku widzimy grupę trębaczy na siwych koniach (przedwojenna tradycja polskiej kawalerii). W maju Brygadę przeformowano w 1 Warszawską Dywizję Kawalerii i od tego czasu, do listopada 1946 roku (czyli ok. 1,5 roku) stacjonowała w Koszalinie. Kawaleryjscy muzycy byli prawdopodobnie pierwszymi zorganizowanymi muzykami w polskim Koszalinie.

Image
Źródło: Wikipedia, zdjęcie z: Rajmund Kuliński "Pierwsi i ostatni", Wydawnictwo MON.

Cytat: "Każdy pułk kawalerii miał pluton trębaczy. Dla plutonu trębaczy dobierano konie średniego wzrostu, o spokojnym temperamencie. Z reguły w umaszczeniu siwym lub szpakowatym. Umaszczenie koni nawiązywało do tradycji Królestwa Polskiego ... Plutony trębaczy liczył od 16 do 30 orkiestrantów. Część plutonu stanowili zawodowi podoficerowie – trębacze pułkowi. Resztę plutonu stanowili żołnierze służby czynnej i elewi, przedpoborowi uczący się gry na instrumentach." (Źródło: "Plutony trębaczy, orkiestry pułkowe", http://www.ulani.info (http://ulani.info/?p=259)).

1 Warszawska Samodzielna Brygada Kawalerii. 1 marca 1945 roku Brygada przeprowadziła ostatnią w historii jazdy polskiej szarżę kawaleryjską, na pozycje niemieckie we wsi Borujsko (Schönfeld). 17 marca dokonała uroczystych zaślubin Polski z morzem w Mrzeżynie, a więc dzień przed zaślubinami w Kołobrzegu.
Leciej
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Michał » 07 Gru 2013, 10:50

Zaraz po wojnie, muzyka była chyba najważniejszym czynnikiem jaki łączył ludzi. Dziś używa się słowa "integracja", ale wtedy Koszalin naprawdę był prawie jedną rodziną. Był to jakiś fenomen społeczny, który opisać może chyba tylko socjolog. A przecież w Koszalinie spotkali się ludzie niekiedy zupełnie sobie obcy kulturowo: byli Warszawiacy, w tym także przedwojenna inteligencja warszawska, byli kresowiacy (Wilno, Lwów), Ślązacy, Wielkopolanie (szczególnie z Gniezna), ludzie z kieleckiego i lubelskiego, repatrianci ze Wschodu, Syberii i Kazachstanu, byli nawet repatrianci ze starej emigracji z Belgii i Francji. Trudno sobie wyobrazić większy tygiel społeczny i kulturowy niż ten, który powstawał wówczas w Koszalinie. Wszystkich tych ludzi łączyły tragiczne, niekiedy bardzo bolesne przeżycia i pamięć o okropieństwach wojny.

Muzyka spajała społeczeństwo. Zanim jeszcze powstał KOS, były w Koszalinie mniejsze zespoły muzyczne, nawet indywidualni grajkowie (wystarczył akordeon, skrzypce). Grali na placach i podwórkach. W Koszalinie było wiele miejsc, gdzie można było sobie pójść potańczyć pod chmurką przy improwizowanej orkiestrze na tzw. "dechach". Ja pamiętam dwa takie miejsca - koło leśniczówki na Morskiej i na Spółdzielczej, w baraku, który znajdował się naprzeciw wejścia do browaru (dziś znajduje się tam parking). Ludzie w ogóle byli sobie bliżsi, bardziej przyjaźni, entuzjazm towarzyszący zakończeniu wojny był powszechny. Domy były otwarte, w sobotę po południu i w niedzielę rozpoczynały się "wędrówki ludów", odwiedzanie się w domach, biesiadowanie, tłumne spacery. Telewizorów nie było, a nawet radio stanowiło jeszcze rzadkość w ciężkich czasach powojennych, więc życie towarzyskie kwitło jak już nigdy potem.
Michał
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Jadwiga » 07 Gru 2013, 23:17

Michał napisał(a):Zaraz po wojnie, muzyka była chyba najważniejszym czynnikiem jaki łączył ludzi...


Bardzo ciekawe spostrzeżenie dlatego że powstanie KOS czy teatru przedstawia się dziś tak jakby to był początek kultury w Koszalinie. Instytucje te jednak powstały dopiero w połowie lat 50-tych, a to by oznaczało, że w Koszalinie prawie przez 10 lat wcześniejszych nic nie działo. Tak jednak nie było co zauważył mój przedmówca. Nigdy muzyka i teatr nie pełniły tak bezpośrednio i odczuwalnie roli kulturotwórczej jak to się działo zaraz po wojnie. O tym fenomenie żywiołowego rozwoju kultury, na fali powojennego entuzjazmu i euforii mimo panującej biedy, słyszałam od moich rodziców. Zapamiętałam nawet powtarzany przez mojego Tatę wierszyk:

O Koszalinie! Tyś jest jak zdrowie!
I każdy Ciebie ceni i każdy opowie...
Że tu jest sama śmietanka kultury.
Mimo że niejednemu świecą w portkach dziury...
Jadwiga
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez lobo3 » 10 Gru 2013, 16:12

Dziś podano wiadomość o śmierci Barbary Hesse-Bukowskiej (1930-2013), słynnej polskiej pianistki, laureatki II nagrody IV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie (1949), która w 1958 roku doskonaliła swoje umiejętności w Paryżu pod kierunkiem wielkiego polskiego pianisty Artura Rubinsteina (1887-1982), z urodzenia - tak jak i ona - Łodzianina.

Warto przypomnieć, że Barbara Hesse-Bukowska, wtedy opromieniona sławą gwiazdy polskiej i międzynarodowej pianistyki oraz jednej z najlepszych odtwórczyń muzyki Chopina na świecie, zagrała w Koszalinie podczas koncertu, rok po powołaniu Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej. Stalo się to dokładnie 5 maja 1957 roku w sali Wojewódzkiego Domu Kultury (WDK, dziś CK105). Artystka wykonała Koncert fortepianowy a-moll Edvarda Griega. Ciekawostką jest, że muzycy wystąpili wówczas po raz pierwszy w smokingach uszytych częściowo za pieniądze własne, częściowo dzięki otrzymanej dotacji. Możliwe też, że ten koncert dał początek pewnej koszalińskiej tradycji muzycznej - Filharmonia, niezależnie od składu, dyrygenta, sezonu, zawsze wspaniale grała Griega, "czuła" tego kompozytora, może ze względu na podobny nadmorski klimat, w którym narodził się Grieg (Bergen nad Morzem Północnym w Norwegii). W każdym razie było to wówczas w Koszalinie wielkie wydarzenia i warto je przypomnieć w chwili, gdy nadeszła smutna wiadomość o śmierci wybitnej polskiej pianistki.

Barbara Hesse-Bukowska gra Chopina (YouTube) - http://www.youtube.com/watch?v=tNekLpzMMZU

Edward Grieg - Koncert fortepianowy a-moll w wykonaniu Artura Rubinsteina, nauczyciela Barbary Hesse-Bukowskiej (YouTube) - http://www.youtube.com/watch?v=xFPNtudd-Ro

Barbara Hesse-Bukowska
Image
Awatar użytkownika
lobo3
 
Posty: 313
Dołączenie: 20 Cze 2009, 11:14

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Meloman » 10 Gru 2013, 22:40

lobo3 napisał(a):Możliwe też, że ten koncert dał początek pewnej koszalińskiej tradycji muzycznej - Filharmonia, niezależnie od składu, dyrygenta, sezonu, zawsze wspaniale grała Griega, "czuła" tego kompozytora, może ze względu na podobny nadmorski klimat, w którym narodził się Grieg (Bergen nad Morzem Północnym w Norwegii).


Myślę, że ta uwaga dotyczy także innego mistrza Północy - Sibeliusa, dumy Finlandii, który był szwedzkiego pochodzenia. Przy okazji, refleksja. Edvard Grieg był Norwegiem szkockiego pochodzenia, a nasz Fryderyk Chopin oczywiście Polakiem, z ojca spolonizowanego Francuza. Wszyscy byli wielkimi kompozytorami, poetami muzyki, czerpiącymi w swej twórczości z rodzimego folkloru, a Edvarda Griega dziś się określa mianem Chopina Północy. Przenikanie się kultur, różnych wrażliwości i tradycji muzycznych, jest - jak widać po tych przykładach - wskazane.

A teraz jeszcze jedna ciekawostka. Cytuję za koszalin7.pl: "Kłopoty koszalińskich filharmoników z własną siedzibą, która byłaby godna jednej z najstarszych polskich instytucji muzycznych na Pomorzu, są znane nie tylko w Polsce, ale niestety także poza granicami kraju. Może dlatego prezydent Mirosław Mikietyński ogłosił wyniki konkursu na projekt filharmonii w obecności delegacji z partnerskiego miasta Seinäjoki, z kraju Sibeliusa - twórcy narodowego stylu w muzyce fińskiej - który dla Finów znaczy tyle, co dla nas Chopin". Był to rok 2010, w Polsce ogłoszony Rokiem Chopinowskim. (artykuł Rocznica i pomnik dla Chopina).

Image
Meloman
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Olek » 14 Gru 2013, 18:10

W Koszalinie przed powstaniem KOS w 1956 roku istniała "Orkiestra Reprezentacyjna" (tak się nazywała), powołana w 1947 roku. Jeszcze wcześniej istniały orkiestry i zespoły muzyczne, przede wszystkim wojskowe, ale i zakładowe, szkolne czy też rozrywkowe. Przyjeżdżały też orkiestry z innych miast. "Orkiestra Reprezentacyjna" (półzawodowa) była na utrzymaniu Zarządu Miejskiego i koncertowała głównie podczas świąt i uroczystości państwowych oraz podczas innych wydarzeń dużej rangi.
Olek
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Jadwiga » 19 Gru 2013, 16:41

Michał napisał(a):Zaraz po wojnie, muzyka była chyba najważniejszym czynnikiem jaki łączył ludzi. Dziś używa się słowa "integracja", ale wtedy Koszalin naprawdę był prawie jedną rodziną. Był to jakiś fenomen społeczny, który opisać może chyba tylko socjolog... Muzyka spajała społeczeństwo...


Bardzo dobrze oddano tutaj atmosferę pierwszych lat powojennych. W moim domowym archiwum jest pierwszy powojenny numer "Wiadomości Koszalińskich" z 2 września 1945 roku. Minęło zaledwie pół roku od zajęcia miasta o 4 miesiące od przybycia pierwszej zorganizowanej grupy osadników, która tworzyła polską administracje, a już mamy kilka wzmianek o życiu muzycznym. Na drugiej stronie artykuł o 6. rocznicy wybuchu wojny i rozpoczęcia kampanii wrześniowej 1939 roku, a nim czytamy (pisownia oryginału):

W części artystycznej udział wzięli: orkiestra I-ej warszawskiej dywizji kawalerii pod batutą chorążego Stoczewskiego wraz ze swym doskonałym i przyjmowanym - jak zawsze - entuzjastycznie zespołem Czwórki Rewellersów oraz ob. ob. Boińska i Lewandowska - deklamacje, i ob. Wojciechowski z Z.W. M. - śpiew.

Potwierdza się więc informacja, że 1. Dywizja Kawalerii miała orkiestrę, poznajemy nazwisko pierwszego muzyka wymienionego w pierwszej polskiej gazecie w Koszalinie (chorąży Stoczewski). Dowiadujemy się też, że w Koszalinie istniała zespół pn. Czwórka Rewellersów (przed wojną były bardzo modne tercety i kwartety rewellersów, czyli męskich zespołów wokalnych śpiewających muzykę rozrywkową zaczerpniętą z rewii i kabaretów) i że "jak zawsze" został entuzjastycznie przyjęty, czyli występował już nie po raz pierwszy i był dobrze znany publiczności.

Na stronie 3 mamy artykuł o wymownym tytule "Czyżby letarg wydziału Kultury i Sztuki?", w którym dostało się władzom od kultury i sztuki, którym postawiono kilka pyta, m.in. "Gdzie zostały stworzone na Pomorzu Zachodnim odpowiednie warunki dla rozwoju życia kulturalnego? Gdzie zapewniono minimalne rozrywki kulturalne". Z tego fragmentu można wyciągnąć wniosek, że początki kultury w Koszalinie nie wiążą się z działaniami podejmowanymi przez władze, ale powstawały spontanicznie w społeczeństwie, które samo potrafiło organizować sobie życie kulturalne. Dzisiaj taka godna podziwu zdolność do samoorganizacji społecznej nazywa się "społeczeństwem obywatelskim" i jest chyba słabiej rozwinięta niż bezpośrednio po wojnie, gdy społeczeństwo musiało sobie radzić samo.

Na stronie 4 informacja o meczach piłki nożnej i siatkówki 1. Dywizji Kawalerii (od pierwszych dni rozwijało się więc także życie sportowe), a w niej wzmianka: "W przerwach koncert orkiestry" (raczej na pewno chodzi o orkiestrę 1. Dywizji Kawalerii). Obok w "Kronice miejskiej" informacja o otwarciu świetlicy miejskiej (27 sierpnia 1945) i o tym, że przyjmowane są "zgłoszenia na członków świetlicy i zapisy do chóru amatorskiego". Najciekawszy tekst, bardzo dobrze pokazujący życie kulturalne i towarzyskie w pierwszym miesiącach polskiego Koszalina, znajduje się na marginesie ostatniej strony i nosi po prostu tytuł "Życie towarzyskie". Za chwilę umieszczę cały tekst.

Image
Jadwiga
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Jadwiga » 19 Gru 2013, 16:57

ŻYCIE TOWARZYSKIE

Od pewnego czasu daje się zaobserwować znaczne ożywienie życia towarzyskiego w Koszalinie. Po znakomitej zabawie tanecznej Z.W.M., milicja obywatelska wystąpiła z podobną imprezą, potem z kolei orkiestra I. Warsz. Dywizji Kawalerii, w najbliższej przyszłości spodziewany jest szereg dalszych zabaw, czy nawet bali. Jednocześnie, jak nas informuje bez zarzutu działający wywiad redakcyjny, odbyło się kilka rautów prywatnych. Nie piszemy o tym wszystkim z przekąsem, raczej żartobliwie. Ostre tempo pracy na Pomorzu Zachodnim wymaga przeciwstawienia w postaci zdrowej rozrywki, przy kompletnym braku innych - niech cię młodzież wytańczy!

Wzmożenie tempa zabaw powoduje również wzrost ploteczek koszalińskich, na których brak nigdy nie mogliśmy narzekać. Tu palmę pierwszeństwa utrzymuje pewna kawiarnia w ruinach ul. Zwycięstwa, którą dziennikarze i zaczynający się pojawiać literaci obrali za bazę do towarzyskich wynurzeń. Tu dowiedzieć się można szczegółów o zakupach dokonanych w kwiaciarni przez dwóch poważnych dżentelmenów, dość popularnych w Koszalinie, o projektowanym małżeństwie jednego z filarów naszej palestry z tajemniczą gwiazdą sceny, jak również o pojawieniu się nowej urodziwej "gwiazdki", która ma zasilić koło miłośników sceny, a narazie podbija serca młodych obywateli z pewnego sympatycznego związku młodzieżowego.

Do rozwoju życia towarzyskiego przyczynia się również piłka nożna. 12 kilometrowe spacery na boisko, gdzie Z.W.M. stacza zwycięskie boje za swoimi przeciwnikami, wpływają na podniesienia tężyzny fizycznej.

Koszalin żyje już myślą o gigantycznych wprost uroczystościach, jakie mają się odbyć w dniach 8 i 9 września z okazji Święta Dożynek i Sportu, płoszą one sen z powiek członków komitetu organizacyjnego, którzy niebacznie podjęli się swoich zadań.

Doskonale wpływa na ożywienie życia towarzyskiego kwestia mieszkaniowa, którą określić można jako sprawę ponurą. Co winna jest biedna komisja mieszkaniowa, na której ostrzy sobie języki cały niemal Koszalin?

Naszemu wspaniałemu miastu brak tylko ceremonii ślubnych, które wnoszą tak miłą zwykle atmosferę. Apelujemy do wszystkich młodych pan, aby stały się
bardziej wyrozumiałe dla oświadczyn romantycznie nastrojonych młodych pionierów, tych ostatnich zachęcamy do zdwojenia wysiłków.

Taki solidny ślub z dobrym weselem, przydał by się Koszalinowi. (eg)

Wiadomości Koszalińskie, Nr 1, Koszalin, niedziela 2 września 1945 r.
Jadwiga
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Meloman » 23 Gru 2013, 21:27

Dwa wydarzenia związane z Filharmonią, które zapamiętałem.

1/ Protest filharmoników w 1982 roku. W szczytowym okresie stanu wojennego wystąpili przed publicznością z wpiętymi w klapy fraków znaczkami "Solidarności". Za ten akt cywilnej odwagi zapłacił dyrektor Tadeusz Maszkowski, po prostu wyleciał ze stanowiska, a był to pewien paradoks historii, bowiem był on wcześniej pracownikiem KW PZPR, który przyszedł do filharmonii i okazał się bardzo dobrym, oddanym muzyce i muzycznemu środowisku dyrektorem. Takimi oto ścieżkami czasami historia chadza.

2/ Po przemianach w 1990 roku groziła Filharmonii likwidacja, taki zamiar ogłosiły ówczesne władze wojewódzkie (pierwszy "niekomunistyczny" wojewoda). Pojawił się epitet "dworska orkiestra". Koszalińscy melomani udowodnili wówczas, że jest w nich prawdziwa "filharmonia" tzn. miłość do muzyki. Zorganizowali się w Komitet (przypominam sobie, że aktywna była wówczas pani Vogelsinger oraz aktor, ktory chyba się nazywał Michalski (Michalczewski?), nie pamiętam już nazwiska), w Teatrze na Małej scenie organizowano spotkania, zbierano podpisy i słano petycje do władz. Warto pamiętać o tych ludziach, którzy wówczas przeciwstawili się władzom, kiedy wielu już nie żyje a innych jak tu słusznie zauważono nie stać na bilet. Bez nich nie byłoby w Koszalinie tego święta Filharmonii jakim było otwarcie wspaniałej siedziby w parku.
Meloman
 

Re: Jak to z tą Filharmonią było

Postprzez Iza » 26 Gru 2013, 14:53

Ciekawy dział.
Pozdrawiam świątecznie.
Iza
Iza
 

PoprzedniaNastępna

Powróć do Koszalin - Aktualności

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron