Ernest Bogusław von Croy (1637-1650)

Biskupstwo kamieńskie istniało, okresowo jako państwo biskupie, od XII do XVII wieku.

Ernest Bogusław von Croy (1637-1650)

Postprzez Krzysztof » 03 Mar 2011, 02:28

Ernest Bogusław von Croy (26 sierpnia 1620, Fénétrange - 6 lutego 1684, Królewiec ) luterański biskup kamieński, później urzędnik w służbie Brandenburgii-Prus. Ostatni spadkobierca dziedzictwa Gryfitów, po wymarciu linii książęcej wraz ze śmiercią w 1637 roku ostatnie władcy Księstwa Pomorskiego, księcia Bogusława XIV. Syn Anny pomorskiej, córki księcia pomorskiego Bogusława XIII. Tak jak i matka, spoczął w kościele św. Jacka w Słupsku (w tamtych czasach kościół zamkowy św. Jana).
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 792
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: Ernest Bogusław von Croy (1637-1650)

Postprzez Flavi » 03 Mar 2011, 02:42

Jeszcze jedna podobizna biskupa.

Image

Źródło: Stanisław Szpilewski (tekst) i Zdzisław Daczkowski (grafika) "Kościół pw. św. Jacka" (broszura). Wydawca: Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział w Słupsku.
Flavi
 

Re: Ernest Bogusław von Croy (1637-1650)

Postprzez pomeranus » 05 Sty 2012, 14:37

Ostatni Gryfici?

Książę Ernest Bogusław zapisał się w pamięci potomnych jako ostatni strażnik pamiątek po wymierającym rodzie Gryfitów - piewca jego wielkości i minionej chwały. Przez wiele dziesięcioleci pisano o nim, że umierając bezpotomnie, zamknął historię książąt pomorskich. Tymczasem w 1996 r. ukazała się książka słupskiego historyka - prof. Zygmunta Szultki, który odsłonił nieznane tajemnice Gryfitów i ujawnił m.in., że książę miał syna z nieprawego łoża. Dzieje związku ojca z synem mogłyby z powodzeniem służyć za intrygujący i bardzo dramatyczny scenariusz filmowy.

Księżna Anna uchodziła przez wieki za wzór cnót, stawiano ją na piedestałach za opiekę nad rodzimym językiem smołdzińskich Słowińców. Ale dociekliwi historycy doszukali się w kontaktach księżnej z pastorem Pontanusem, albo jak kto woli - Mostnikiem dwuznaczności, zaś wielka szlachetność księżnej została poddana w wątpliwość, bowiem posłała ona na stos dwie swoje dwórki - Rungę i Scholastykę, oskarżając je o czary.

Z oceny profesora Szultki wynika, że spadek po Gryfitach nadal czeka na odkrycie. Dokumenty znajdują się po części w Greifswaldzie, po części w Berlinie i Szczecinie. Być może kiedyś wszystkie zostaną ujawnione a wtedy trzeba będzie pisać zupełnie inną opowieść o ostatnich Gryfitach.

Ostatni książę z rodu Gryfitów - Bogusław XIV zmarł bezpotomnie w 1637 r. Walki o sukcesję i wojna trzydziestoletnia przyniosły polityczny upadek Pomorza. Ziemie ostatecznie zostały podzielone przez Szwecję i Brandenburgię. Na te dramatyczne czasy przypadły lata życia księżnej Anny de Croy i jej syna.

Testament księcia

Testament księcia Ernesta Bogusława de Croya od wieków fascynuje historyków. Pokazuje także, jak ostatnia wola księcia była lekceważona przez wykonawców i potomnych.

Książę zmarł 28 stycznia 1684 r. Jego śmierć nie była zaskoczeniem dla nikogo, bowiem Ernest Bogusław od dawna chorował.

Wolą księcia było, aby jego zwłoki zostały przewiezione drogą morską z Królewca do Gdańska a stąd lądem do Słupska. Transport miał się odbywać w spokoju, bez jakichkolwiek uroczystości, honorów czy bicia w dzwony. Za to powinno się odziać stu biednych mężczyzn Słupska w czarną, sukienną odzież. Fryderyk Wilhelm nie uszanował w pełni ostatniej woli zmarłego. Zarządził bowiem, aby zarządca domeny słupskiej, Henryk von Kamecke natychmiast udał się do Królewca i już 3 lutego zabrał stamtąd zwłoki przewożąc je do Słupska drogą lądową. Na przeszkodzie temu stanęła niepogoda oraz słaby lód na Wiśle. Dlatego kondukt pogrzebowy opuścił Królewiec w czwartek 9 lutego. (...)

Transport z Królewca do Słupska trwał aż do 16 marca. Tego dnia o godz. 20 kondukt stanął na staromiejskim przedmieściu. (...)

Główne uroczystości żałobne odbyły się następnego dnia, czyli 17 marca 1684 r. w kościele zamkowym, mimo, że sarkofag nie był jeszcze gotowy (...). trumnę wniosło do kościoła 12 szlachciców. Po uroczystościach kościelnych kamerdyner księcia przełożył zwłoki do zastępczej miedzianej trumny, którą wstawiono do krypty kościoła zamkowego przy boku księżnej Anny. Po nadejściu cynowego sarkofagu urzędnicy domeny słupskiej mieli wyjąć miedzianą trumnę, zwłoki przełożyć do sarkofagu, zamknąć go i zaplombować. (...)

W pomniejszaniu spadku po księciu brało udział wiele osób. Do przykrych incydentów należy zaliczyć włamanie do gabinetu księcia w słupskim zamku, gdzie złożono najwartościowsze przedmioty. Miało to miejsce zaledwie 10 dni po pochówku.

Zmarłego okradano nie tylko z drogocennych przedmiotów, książek i dzieł sztuki. Nie uszanowano jego ostatniej woli w wielu sprawach. Dla słupszczan bolesna była utrata książęcej biblioteki, która wedle testamentu miała przejść na własność miasta, pod warunkiem, że będzie powszechnie dostępna. Jednak już w roku 1731 bogate wyposażenie słupskiego zamku i drogocenna biblioteka zostały, na polecenie Fryderyka Wielkiego, wywiezione do Berlina.

Nigdy nie zrealizowano życzenia księcia, by na wzgórzu Rowokół stanęła latarnia morska nazywana "po wsze czasy" - Wieżą Croya. Pisał książę:

Rozważałem możliwość wybudowania na szczycie góry Rowokół latarni morskiej, aby żeglarze i statki mogły z niej korzystać. Mimo szczerych chęci nie mogłem po dzień dzisiejszy tego zamiaru zrealizować. Tak pragnę, Bóg mi świadkiem, aby wieża taka nieodzownie i jeżeli to jest możliwe, jeszcze za mego życia zbudowana została. (...) Gdyby się to za życia mego nie powiodło- pilnie i należycie upraszam wielmożów przyszłych pokoleń, żyjących w tej miejscowości, aby podjęli ją i potraktowali jako pamiątkę po mnie.

Smołdzinianie woli księcia nie wypełnili, ale nie słychać, by ich za to jakaś kara spotkała. Chociaż, jakby dobrze się przyjrzeć historii Smołdzina, to nieszczęść by się sporo nazbierało.

O testamencie księcia napisano wiele, bowiem nie tylko bogactwo Gryfitów fascynowało potomnych, ale i kunszt literacki samego dokumentu. Szczeciński historyk prof. Zygmunt Boras - autor książki "Książęta Pomorza Zachodniego" tak opisuje podział najcenniejszych przedmiotów rodu Gryfitów, które zostały w spuściźnie księcia:

Spadek Gryfitów pozostawał w całości aż do roku 1684, kiedy Ernest Bogusław zmarł w Królewcu. Dopiero po jego śmierci ruchome dobra książąt pomorskich zostały podzielone, zgodnie z testamentem zmarłego.

Wielki Elektor, od którego zmarły otrzymał godność namiestnika w Prusach Książęcych, przejął oprócz znacznego kapitału, również "największy i najprzedniejszy unikat ze wszystkich, jakie posiadał dom książęcy na Pomorzu" a mianowicie miecz Bogusława X - dar od papieża Aleksandra VI. Żona elektora- Dorota otrzymała ów sławny sepet Filipa II a syn elektora Fryderyk III - dostał zbiór medali Filipa II.

Bogate, pomorskie srebra stołowe dostały się w ręce księcia Ferdynanda Franciszka Józefa de Croy, który był kuzynem księcia Ernesta Bogusława.

Uniwersytet w Gryfii, w którego murach się uczył książę, otrzymał w testamencie słynny gobelin, przedstawiający rodzinę księcia Filipa I, ciężki, złoty łańcuch z miniaturami rodziców Ernesta Bogusława a także sygnet księcia Bogusława XIV. Łańcuch i sygnet stały się odtąd insygniami rektora tej uczelni.

W swym zapisie książę nie pominął także kapituły kamieńskiej, której był formalnym biskupem, przekazując do skarbca katedry srebrny dzban księcia Ulryka oraz przetykane złotą nicią antepedium.

Kościół zamkowy w Słupsku, w którym spoczęły, obok zwłok matki, zwłoki księcia, otrzymał w testamencie cenne arrasy książąt pomorskich, z których jednak żaden nie dotrwał do naszych czasów.

Po śmierci księcia Ernesta dziedzictwo Gryfitów legło w gruzach. Pewnie dlatego wszelkie pamiątki po książętach pomorskich, którzy uczynili Pomorze silnym, samodzielnym państwem są dziś bezcenne. Stanisław Szpilewski napisał:

Słupsk znajduje się, mimo wszystko w najlepszej sytuacji.

I jest to prawda! Słupsk zgromadził bardzo wiele dzieł sztuki i przedmiotów pamiętających ostatnich Gryfitów. W kościele św. Jacka zgromadzono najwięcej dzieł książęcych. Po dziś dzień znajdują się tam wspaniałe epitafia nagrobne księżnej Anny i jej syna. (Te dwa dzieła sztuki są tematem na odrębną opowieść.) Książęce organy nadal grają. Natomiast w salach Muzeum Pomorza Środkowego każdy może obejrzeć pamiątki po ostatnich Gryfitach, wydobyte z sarkofagów w 1977 r. oraz inne, należące do nich przedmioty, ocalone przed zniszczeniem.


Źródło: Jolanta Nitkowska-Węglarz, "Słupsk miasto niezwykłe" [za:] "Słupsk - więcej niż myślisz!" - Serwis miejski (www.slupsk.pl)
pomeranus
 


Powróć do Biskupi kamieńscy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron